Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 McDonald's przy Oxford Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Lysander S. Zakrzewski
Lysander S. Zakrzewski

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
Galeony : 2320
  Liczba postów : 1657
https://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
https://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
https://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySro Maj 02 2018, 15:36;

First topic message reminder :


McDonald


Na jednej z najpopularniejszych handlowych ulic, nieopodal skrzyżowania z Charing Cross Road znajduje się jedna z restauracji sieci McDonald's. Mimo menu zbliżonego do McMagic jest to typowo mugolskie miejsce, więc jesteś zobowiązany płacić tutaj funtami i zrezygnować z używania magii. O dziwo, to miejsce jest bardzo popularne wśród czarodziejów mugolskiego pochodzenia - najprawdopodobniej jest to skutek tego, że miejsce to było parokrotnie wspominane w twórczości DJ Mudblooda.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Lewa ręka: pochłaniacz magii, sygnet rodu | prawa ręka: od łokcia w dół pokryta paskudnymi bliznami, runiczne tatuaże na ramieniu | blizna pod łopatką
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1811
  Liczba postów : 2359
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t22257-nathaniel-bloodworth-dziennik
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyNie Kwi 05 2020, 22:10;

Już wczoraj poczuł się jakby inaczej. Leonel poczęstował go tym dziwnym papierosem, a on kolejny raz w życiu doszedł do wniosku, że nie warto zdradzać błękitnych gryfów dla jakiejkolwiek innej marki, bo zazwyczaj gorzko tego żałuje. Trzeba było naprędce teleportować się do domu i z powrotem, zamiast korzystać z uprzejmości przyjaciela. Ich posiadówka – bardziej jeszcze cicha niż zazwyczaj – nie trwała jednak długo, zmęczenie dało się we znaki i wkrótce wrócił do siebie, od razu kierując się do sypialni. Kiedy otworzył zaś oczy, był już... innym człowiekiem.
Nie pamiętał kiedy ostatnio czuł się tak niezaprzeczalnie dobrze. Wstał wypoczęty, bo w nocy nie dręczyły go koszmary i nawet zaczął dzień od kawy, zamiast standardowo – klinem na dręczącego go ranek w ranek kaca. Choć stan psychiczny w końcu pozwalał mu na jakiekolwiek działanie, poczuł, że wcale nie chce pojawić się dziś w pracy; ambicja milczała, plany w głowie jakoś nie chciały się tworzyć, a obawy przed konsekwencjami lekceważenia swoich obowiązków zdawały się wcale nie istnieć. Po kubku gorzkiej jak łzy Rekina kawy powędrował do garderoby i przegrzebał większość jej zawartości, z niezadowoleniem przesuwając śnieżnobiałe i idealnie czarne koszule oraz dopasowane do różnych okazji marynarki. To takie sztywniackie, a on przecież miał ochotę na trochę luzu. W końcu wygrzebał jakąś szarą, wygnieciony jak psu z gardła koszulkę i bez zastanowienia założył ją na siebie. Czas wyjść z czterech ścian mieszkania! Nakarmił zwierzęta, choć zrobił to bardziej z przymusu, niż z chęci zadbania o swoich podopiecznych i... wezwał Błędnego Rycerza. Teleportacja nie była najlepszym wyjściem kiedy chciało się jechać na zwiedzanie mugolskiej części Londynu, a motocykl... Merlinie, był taki krzykliwy i to nie tylko dlatego, że był głośny i słychać go było już z daleka. Zakrawał o niepotrzebną bajerę, a to przecież w ogóle nie było w jego stylu. Będąc już w autobusie, ustąpił miejsca starszej czarownicy, a po wyjściu na ulicę Londynu rozejrzał się z zadowoleniem. Otoczenie mugoli! Tego mu właśnie było trzeba! Gdzie iść najpierw? Miał ochotę na coś tłustego, taniego, niezbyt smacznego... coś szybkiego i jedzonego w bliskim otoczeniu obcych mu ludzi. Wzrokiem namierzył McDonald's, a że nazwa skojarzyła mu się z McMagic, od razu skierował tam swoje kroki.
Zachwycił się już od wejścia. Jak go tutaj pięknie witali! Od razu zaklęcia żeby otworzyć przed nim drzwi, pełen szacunek – do tego stopnia, że aż poczuł się z tym trochę nieswojo. Zatrzymał się zaraz za wejściem i rozejrzał, rozkojarzony ilością krzykliwych bodźców, jakie od razu go zaatakowały. Hałas, migające reklamy, intensywny zapach niezdrowego jedzenia i cała masa nazw, które widział na oczy po raz pierwszy w życiu. Choć podchodził do tego z entuzjazmem, poczuł się zdezorientowany i zagubiony. Rozejrzał się raz jeszcze, tym razem w poszukiwaniu jakiejś pomocy i wtedy... wtedy zobaczył Éléonore Swansea. Uśmiechnął się szeroko na jej widok i pomachał do niej energicznie, od razu idąc w jej stronę.
— Mogę się dosiąść? — zapytał grzecznie, nie zamierzając zrobić tego bez pozwolenia — Co za piękny dzień, prawda? Też skusił Cię spacer po mugolskiej części Londynu? Powinienem częściej tutaj wpadać... boski sweter, wyglądasz w nim bajecznie.
Zlustrował ją wzrokiem, lecz próżno doszukiwać się w tym podtekstu – rzeczywiście oceniał wyłącznie jej ubranie, a kiedy już nacieszył nim oczy, powrócił wzrokiem do jej twarzy i tam też ulokował go na stałe. Jego własna facjata była aktualnie jak otwarta księga, wyrażając każdą pojedynczą emocję jaka się w nim pojawiała. W tym momencie wyraźnie widać było niepewność, zdezorientowanie, ale i podekscytowanie, tak wizytą w restauracji, jak spotkaniem tak przemiłej dziewczyny.
— Słuchaj, głupio przyznać, ale nigdy tu nie byłem i nie bardzo wiem co i jak... może mogłabyś mi pomóc? Proszę?
Powrót do góry Go down


Éléonore E. Swansea
Éléonore E. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2413
  Liczba postów : 1152
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySob Kwi 11 2020, 02:37;

...Promienie słońca napierały na wielką i uciapaną szybę mugolskiego przybytku, nagrzewając jasne (i nieuczesane) włosy Swansea. Wyglądało na to, że wiosna zaczynała się rozkręcać i niedługo ponure londyńskie ulice skąpią się w przyjemnym świetle. A i może drzewa zakwitną na kolorowo zanim złapie je zdradziecki przymrozek w środku kwietnia. Cóż, zbliżające się wyższe temperatury nakłaniały do zadbania o figurę, ale przecież w tym momencie dla młodej aktorki nie miało to znaczenia. Natrętny głosik w głowie podszeptywał jej, że jedyne, czego w tej chwili pragnie, to ociekające tłuszczem przesolone frytki i duży, czekoladowy shake. Skąd w ogóle wiedziała o istnieniu czegoś takiego, jak zamrożona mleczna paciaja z toną konserwantów? Świat się kończył? Otóż... nie. Po prostu przekręcił się o sto osiemdziesiąt stopni.
...Jej ręka wodziła po dnie torebki, co rusz natykając się na jakieś zbędne przedmioty, jak lusterko dwukierunkowe, perfumy z nutą amortencji, czy różdżkę. A cennych funtów nie mogła wygrzebać... Zaczęła narastać w niej irytacja, a przemykający za oknem mugole nagle spadli do rangi czerwonej płachty na byka podczas korridy. Mięśnie jej żuchwy napięły się, ruchy rąk stały się bardziej gwałtowne, niecierpliwe. I wtedy...
...I wtedy go zobaczyła. Wyrósł jak spod ziemi. I już miała obrzucić go jadowitym spojrzeniem pełnym wyższości, już miała rzucić kąśliwą uwagę i dać mu do zrozumienia, żeby najzwyczajniej w świecie spierdalał, ale... nie mogła. Nie chciała. Coś ją blokowało, a jego sympatyczny, szczery uśmiech sprawił, że odpowiedziała mu tym samym. Rozpromieniona, wyciągnęła w jego kierunku dłoń, zachęcając go gestem do klapnięcia naprzeciwko niej.
- Nathaniel, jak miło Cię widzieć! - zaszczebiotała, szczerząc się od ucha do ucha. Nagle, jak pod wpływem niezidentyfikowanej magii, z jej torby wyturlały się mugolskie monety. Zaskoczyło ją to ogromnie, bo przecież tego dnia nie miała ochoty korzystać z jakichkolwiek zaklęć. Na co to komu! Zanim jednak zgarnęła funty ze stolika, to zlustrowała wzrokiem swojego towarzysza, zatrzymując się chwilę dłużej na jego koszulce, by docenić jej szczególne walory estetyczne. Och, Bloodworth to zawsze miał wyczucie stylu! Nie mogła się powstrzymać, by tego nie skomplementować. Szczerze.
- O wow, Ty wyglądasz o niebo lepiej! Gdzie kupiłeś taką zajebistą koszulkę? - zajebistą? Od kiedy używała takich słów?
...Głód zaczął o sobie przypominać, a ona nie miała zamiaru polemizować z takimi pierwszorzędnymi potrzebami. Zacisnęła w dłoni monety i wstała z impetem z miejsca. Zatrzymała się jednak na chwilę, bo prośba ze strony chłopaka poruszyła najdelikatniejsze struny w jej sercu. Miała ochotę pogłaskać go po głowie, przytulić tak po przyjacielsku, tak po prostu.
- Oczywiście, z przyjemnością! - życzliwość się z niej wręcz wylewała - Na co masz ochotę? Powiększony zestaw z dużą colą? - przekrzywiła lekko głowę, jakby słuchała właśnie najlepszego przyjaciela, zwierzającego się ze swoich zmartwień i życiowych trosk. Chciała... (nie!) coś w środku niej chciało, żeby Nathaniel czuł się w jej towarzystwie komfortowo.  
...Choć wewnątrz tliło się w niej przeczucie, że nic tutaj nie gra, że coś jest nie tak, to teraz... Teraz jej to nie przeszkadzało. Ani trochę.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Lewa ręka: pochłaniacz magii, sygnet rodu | prawa ręka: od łokcia w dół pokryta paskudnymi bliznami, runiczne tatuaże na ramieniu | blizna pod łopatką
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1811
  Liczba postów : 2359
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t22257-nathaniel-bloodworth-dziennik
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyNie Maj 10 2020, 00:12;

Tak się cieszył, że ją spotkał! Kiedy tylko się do niego odezwała, uświadomił sobie, że całe wieki nie słyszał jej ślicznego głosu i jak wielki był to błąd. Dlaczego spędzali ze sobą tak mało czasu? Zdecydowanie chciałby to teraz naprawić – powinni spotykać się o wiele, wiele częściej. Usiadł na kanapie i kiedy już nasycił wzrok swoją towarzyszką, powiódł nim po restauracji – w końcu mugole byli ciekawsi niż skryte pod swetrem wdzięki, na które zresztą i tak nie wypadało mu się gapić.
— A wziąłem i wyciągłem z szafy, chyba jest kilka razy noszona — machnął lekceważąco ręką, tak jakby chodziło o to, że założył ją któryś raz w życiu, nie o to, że nie jest już pierwszej świeżości. Kto by się tym przejmował? Idąc jej śladem, poderwał się z miejsca i zbliżył się do tablicy, na której wypisane były serwowane tutaj dania.
— Zestaw? A co jest w zestawie? — może gdyby jadał w McMagic, byłoby mu łatwiej zorientować się w jego mugolskiej wersji, ale prawda była taka, że był tam raz, może dwa razy w życiu. Wyniósł z domu przekonanie – jakże błędne! – że te smaki nie są odpowiednio dobre dla delikatnego szlacheckiego podniebienia. Teraz czuł, że zamieniłby wszystkie krwawe langusty na kanapkę i frytki z tego miejsca. — Cola? — dodał ze słyszalnym zmieszaniem i popatrzył na nią z zupełną bezradnością wymalowaną z każdym szczegółem na jego twarzy. I wtedy to zauważył. Aż otworzył szerzej oczy, takie było to zdumiewające! Złapał Éléonore za rękę na wysokości nadgarstka i pociągnął ją energicznie za sobą, samemu podchodząc do gabloty, w której stały kolorowe figurki.
— O rany, co to za słodziaki? Mogę sobie wziąć jedną? — zbliżył się do szybki tak, że gdyby mógł, wcisnąłby w nią nos. Patrzył na liskopodobne zwierzątko z wyraźną potrzebą jego posiadania. — Éléonore, nie wiem jak to dostać, ale chcę tego liska! Kupisz mi?
Wlepił w nią błagalne spojrzenie zielonych oczu, teraz wielkich jak dwa galeony. Czuł się jak dziecko... i wcale mu to nie przeszkadzało.
Powrót do góry Go down


Éléonore E. Swansea
Éléonore E. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2413
  Liczba postów : 1152
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyNie Maj 24 2020, 05:00;

...Widok Bloodwortha wywołał w niej taką kaskadę emocji, że aż zapomniała o merlinim świecie.
...Zapomniała też, że miejsce na to spotkanie było dość nietypowe. Mugolska ulica, najbardziej niemagiczna restauracja świata, a w niej... czystokrwisty czarodziej o dość jednobiegunowych poglądach. Czarodziej, który normalnie działał jej na nerwy niczym upierdliwy komar. Ale tego dnia nic nie było normalne. Nie odczuwała irytacji, nie złościła się na jego widok, wypierała z głowy myśli, że przecież był zwykłą łajzą i cynicznym dupkiem. Tego dnia wszystko było na wspak.
...Obserwowała go ze spokojem, patrzyła jak wstaje i podchodzi bliżej, by wczytać się w menu tego przybytku. I znów poczuła w środku wielkie pokłady sympatii względem Bloodwortha. Wydawał się taki... zagubiony. Trzeba było mu pomóc. A więc ona także zwróciła się w stronę ogromnej tablicy i zaczęła przesuwać swoim wzrokiem od lewa do prawa, zastanawiając się, co wybrać. Pozostałości mugolskiej waluty nie były zadowalająco duże, ale przecież z chęcią podzieli się z Nathanielem wszystkim tym, co uda jej się kupić. Ba! Była skora oddać mu wszystkie funty, byleby tylko go uszczęśliwić. Tak postępują przyjaciele, zgadza się?
- W zestawie? Hm... właściwie cokolwiek chcesz. - i już miała wymieniać przeczytane pozycje, kiedy to poczuła mocny chwyt ciepłej dłoni na przegubie swojej ręki. Dała się poprowadzić, a gdy zobaczyła szybę i to, co kryło się za nią, to aż dech jej zaparło z wrażenia. Czy to były figurki magicznych zwierzątek? Spoglądała rozczulona to na plastikowe maleństwa, to na niego i nie mogła zdecydować, co jest bardziej słodkie.
...Gdyby w tej chwili wszystko wróciło do normy, a do niej dotarłoby, co najlepszego wyprawia, to chyba zapadłaby się pod ziemię. I deportowała, nie zważając na poważne konsekwencje użycia magii w obliczu mugoli. Ale nic nie wskazywało na to, że ten dziwny stan ją opuści. A ona uśmiechała się do chłopaka najsympatyczniej, jak tylko potrafiła. Jak gdyby nigdy nic.
- Oczywiście! Sama sobie wezmę tę... kaczkę. - wskazała palcem na żółtawą figurkę z szerokim dziobem. Po kolejnych kilkudziesięciu sekundach wpatrywania się w witrynę, podeszła w końcu do kasy i złożyła zamówienie. Rzecz jasna nie starczyło jej szmalu na wszystko, więc skompletowała zestaw tak, by zadowolić swojego towarzysza w jak największym stopniu. Nie zabrakło wspomnianego liska. Wróciła na miejsce, rozstawiła prowiant i inne skarby na blacie, a potem zawołała Nathaniela.
- Jakie masz plany na dzisiaj? - zapytała pomiędzy jedną frytką, a drugą. Nie bardzo obchodziło ją teraz savoir vivre ani to, czy wyraźnie mówi się z pełnymi ustami. Delektowała się tym nieziemskim smakiem smażonych ziemniaków i zastanawiała się, dlaczego nie jada ich codziennie. Tyle niespożytkowanego dobra!
...Może powinni częściej tu przychodzić? Razem?
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Lewa ręka: pochłaniacz magii, sygnet rodu | prawa ręka: od łokcia w dół pokryta paskudnymi bliznami, runiczne tatuaże na ramieniu | blizna pod łopatką
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1811
  Liczba postów : 2359
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t22257-nathaniel-bloodworth-dziennik
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyPią Lip 03 2020, 19:47;

— „Cokolwiek chcę” brzmi jak dobra opcja — stary Nathaniel chciałby pewnie zobaczyć w pudełku paczkę błękitnych gryfów, małpkę wypełnioną whisky i może i samą Swansea magicznie pomieszczoną w tak niewielkiej przestrzeni. Nikotyna, alkohol i kobieta były najprostszym przepisem na jego szczęście – w każdym razie były nimi wczoraj. Dziś sprawy miały się nieco inaczej. Właściwie... bardziej niż na Éléonore, miał ochotę na te bosko pachnące frytki. Nie mogła się z nimi równać.
— Wygląda prawie jak Ty. Znaczy Wy. Znaczy... łabędź. Rozumiesz, nie? — w miarę opowiadania tego żenującego suchara plątał się i rumienił coraz bardziej, a na sam koniec westchnął i zaśmiał się sam z siebie, opuszczając na moment zawstydzony wzrok. Odprowadził ją wzrokiem i stał jak ta sierota na samym środku, zupełnie nie wiedząc co ze sobą zrobić kiedy go opuściła; dopiero kiedy wróciła z zamówieniem, wrócił za nią do stolika, rozsiadając się wygodnie – choć wpierw poczekał oczywiście aż to ona wygodnie sobie usiądzie. Maniery przede wszystkim.
— Plany? — odpowiedział z buzią pełną nuggetsów, które łapczywie do niej wsadził, w nosie mając, że obżera się jak wygłodniałe zwierzę. Nawet Kedavra miała w sobie więcej gracji kiedy postawić ją przed miską pełną kawałków mięsa. — Żadnych planów, idę na żywioł! — odpowiedział z pełnią dumy, zdając sobie sprawę, że było to dla niego nowe, choć jednocześnie zupełnie nie rozumiejąc dlaczego. Jak to się stało, że wcześniej nie pozwalał sobie na podobną swobodę? Jak można było żyć ze świadomością, że każde wykroczenie poza przyjęty plan skutkuje dyskomfortem?
— Teraz jemy te pyszności, a za dziesięć minut możemy, nie wiem, tańczyć w parku albo pójść na jakiś głupi mugolski... jak oni to mówią? fjilm? — wsadził do buzi kilka frytek, a potem ożywił się, przypominając sobie o zabawce. Wytarł tłuste palce o spodnie i chwycił za paczuszkę, szybko wydobywając z niej zwierzątko. Przez chwilę przyglądał mu się w zastanowieniu, aż w końcu odkrył, że rusza mu się puszysty ogon i zgrabna główka.
Przyjrzał się figurce, a potem przeniósł roześmiane spojrzenie na siedzącą na wprost niego blondynkę i uniósł liska na wysokość swojej twarzy.
— Zastanawia się, dlaczego nigdy nie poszłaś ze mną na randkę — wyjaśnił, a lisek pod naciskiem jego palca przekrzywił pytająco plastikową głowę, wpatrując się w nią bezmyślnym spojrzeniem naklejonych oczu. — Oczywiście kiedy było to możliwe — sprostował szybko, bo przecież był teraz zaręczony, a to wykluczało z jego życia jakiekolwiek inne kobiety. Doskonale o tym wiedział.
Powrót do góry Go down


Éléonore E. Swansea
Éléonore E. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2413
  Liczba postów : 1152
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyPią Lip 17 2020, 03:11;

...Znaczy... łabędź. Rozumiesz, nie?
...Nie rozumiała. Ale nie tyle jego żartu, który mimo wszystko skwitowała poszerzeniem uśmiechu, co tego dziwnego uczucia, które od rana jej towarzyszyło. Niby wszystko było w porządku, niby czuła się świetnie, była bardzo wyluzowana i beztroska, ale jednak coś jej w tym wszystkim nie pasowało. Mimo wszystko ta zagubiona myśl była zbyt cicha i zbyt miałka, by dobitniej dać o sobie znać. I teatrzyk rozgrywał się dalej. Dwójka przyjaciół na wspólnym lunchu. Słodko!
...Frytki smakowały jak ambrozja. Może było to zasługą niezmienianego od trzech miesięcy oleju, a może po prostu wszystko było smaczniejsze w doborowym towarzystwie? Zajadała się nimi, raz po raz maczając je w ketchupie, o którego nie prosiła, a który i tak dostała. Była w swoich ruchach tak niedbała, że poplamiła świąteczny sweterek i róg stolika. No ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie dzisiejsza Swansea.
- Żadnych planów? Słusznie. - pochwaliła, zastanawiając się na tym, dlaczego w ogóle zadała mu tak absurdalne pytanie. Oczywiście, że lepiej żyło się bez planów! I ona też miała na to dzisiaj ochotę, na pełną spontaniczność.
...Nagle odczuła ogromne pragnienie. Organizm nie był przyzwyczajony do takiej ilości soli w jednym posiłku, więc musiała się czegoś napić. I, niewiele myśląc, sięgnęła po colę, która stała niebezpiecznie blisko Nathaniela. Bez większych oporów (i bez pytania!) wzięła kubeczek i upiła z niego spory łyk. A potem bez słowa odstawiła napój na miejsce i powróciła do jedzenia frytek.
- Film? O, nie nie! Mam po uszy wszelkiej kultury i sztuki. - wzdrygnęła się, jakby opowiadał o najbardziej obrzydliwych robalach świata - To dla snobów. - dodała, odchylając się ku tyłowi, by usiąść wygodniej na beżowej kanapie wykonanej z wątpliwej jakości eco-skóry. Podwinęła jedną nogę tak, że trampek znajdował się na siedzisku, ale i na to nie zważała. Właściwie mało co ją obchodziło.
...Tego pytania się jednak nie spodziewała.
...Popatrzyła na plastikowego liska wielkimi, zdziwionymi oczami. A potem przeniosła ten wzrok na Bloodwortha. Przez dłuższą chwilę milczała, zastanawiając się nad faktyczną przyczyną tego, że nigdy dotąd razem nie spółkowali. No przecież teraz tak miło im się gawędziło! Może popełniła w życiu wielki błąd?
- Och, kochaniutki... - zaszczebiotała, jak gdyby siedział przed nią trzyletni chłopiec, a nie dorosły mężczyzna - Nie byliśmy sobie pisani. - wzruszyła ramionami, czując pewne wyrzuty sumienia. Przez chwilę milczała, by po tych kilku cennych minutach (i całkowicie poważnym tonem) wypowiedzieć kolejne słowa - Emily to ma szczęście. - oczywiście, że tak uważała. Od zawsze. - Planujecie już uroczystość?
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Lewa ręka: pochłaniacz magii, sygnet rodu | prawa ręka: od łokcia w dół pokryta paskudnymi bliznami, runiczne tatuaże na ramieniu | blizna pod łopatką
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1811
  Liczba postów : 2359
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t22257-nathaniel-bloodworth-dziennik
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyPon Sie 17 2020, 00:29;

— Och, zobacz, rozwiązał Ci się but — powiedział z troską, patrząc na oparty o siedzenie trampek. Pokręcił głową i nachylił się, by zaraz naprawić ten niewybaczalny błąd i po prostu zawiązać niesforne sznurowadło. — Smoczyca włazi pod mostek, robi pętelkę, a na koniec wlatuje do zamku — w miarę wiązania kokardki wypowiadał na głos historyjkę, którą za dzieciaka powtarzała mu mama. Może i już jej nie potrzebował, ale uznał, że to całkiem urocze, a więc zupełnie w jego stylu. Uśmiechnął się do niej czarująco, choć urok ten był pozbawiony jakiegokolwiek podtekstu – uśmiechał się tak po prostu, bez żadnego celu.
— Nie cierpię snobów — przewrócił wymownie oczyma, bo przecież ewidentnie nie miał z takimi ludźmi nic do czynienia. No, może poza ojcem, ale on przecież udawał, prawda? Był trudny w obyciu i niechętnie okazywał swoją miłość, ale przecież niewątpliwie kochał swojego syna – a syn kochał ojca. Pod warstwą snobizmu kryli się w nich dobrzy ludzie; dziś bardzo głęboko w to wierzył.
— Wierzysz w to? — patrząc na nią, nachylił się nad kubkiem z tajemniczym, magicznym, a jednak mugolskim napojem i chciał złapać w usta słomkę, zrobił to jednak na tyle niezdarnie, że nie trafił i dźgnął się nią w policzek. Zaśmiał się, pomógł sobie ręką i w końcu po raz pierwszy w życiu spróbował napoju bogów jakim była coca-cola. Poczuł intensywne bąbelki na języku, obezwładniającą słodycz i głębię smaku. Aż otworzył szerzej oczy. — O wow. Wybacz, miałem na myśli, czy wierzysz w przeznaczenie. Wiesz, tak naprawdę. Mon dieu, ten napój jest wspaniały.
Mówił szybko i dużo, a ton miał bez wątpienia rozmarzony. Kiedy nazwała Emily szczęściarą, wzruszył skromnie ramionami.
— Prawdę mówiąc to zupełnie nią nie jest. Kocham ją, ale to trudna relacja, pewnie byłaby szczęśliwsza u boku kogoś innego. — Na taką szczerość nie pozwoliłby sobie nigdy w życiu... ale dziś nie był zwykły dzień, prawda? Dziś nie było zwykłego życia.
Powrót do góry Go down


Éléonore E. Swansea
Éléonore E. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2413
  Liczba postów : 1152
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySro Sie 26 2020, 23:51;

...Na początku wybałuszyła na niego oczy, zamarłszy w osłupieniu z frytką do połowy wystającą z ust. Po chwili jednak, być może pod wpływem tej uroczej bajeczki, roześmiała się, pozwalając mu dokończyć swoje dzieło. Ach, jakiż on był troskliwy! I uroczy! Nie mogła powstrzymać się przed poczochraniem jego bujnej i aksamitnej czupryny. Równie bez podtekstów, przyjacielsko.
- Słodziak z Ciebie. - przyznała, po raz ostatni zanurzając dłoń w jego włosach. Zanim jednak wróciła do konsumpcji, rozejrzała się po lokalu. A potem, z dziwną i nietypową dla siebie pogardą, zlustrowała mugolską rodzinkę z dziećmi. Typowy Janusz siedział u boku typowej Grażyny, a Brajanek z Dżesiką ścigali się wokół stolika, wymachując plastikowymi figurkami i popiskując niczym chochliki kornwalijskie. Okropność! Przecież tak bardzo nie znosiła dzieci. A jeszcze była ich dwójka. Jak można mieć tyle rodzeństwa? Dlaczego nikt z brytyjskiego rządu nie zajmie się tą patologią?
...Dopiero jego pytanie oderwało ją od oglądania tego spektaklu. Powinna była mu podziękować. A jednak... nie zrobiła tego, jak gdyby zapomniała w ogóle o istnieniu takiego zwrotu grzecznościowego.
- Wierzę... chyba. - nie była pewna, co potwierdzała dość długa pauza, której nie umiała nie zrobić. Zaczęła gorączkowo i odrobinę w popłochu zastanawiać się, w co tak naprawdę wierzy. Czuła, że do mózgu napływa jej fala gorąca, że ręce zaczynają się pocić. Po raz kolejny tego dnia poczuła się zagubiona we własnym umyśle, tym razem jednak to uczucie było silniejsze i nie umiała tak szybko się go wyzbyć. Przełknęła głośno ślinę i szybko uśmiechnęła się w jego kierunku, odwracając kuguchara ogonem - Ty i Emily jesteś sobie przeznaczeni na pewno. I nie bądź taki skromny. Dla mnie zawsze byliście jak... no, ta para z tej... słynnej historii miłosnej... - zastukała palcem w blat, usilnie szukając tytułu, który ugrzązł jej na końcu języka - Romulus i Julia, o! - wykrzyknęła wreszcie, dumna z siebie cholernie. Aż Janusz z Grażynką się obrócili. Od dziecka uwielbiała tę książkę i przedstawienie, i nie mogła pojąć, dlaczego nagle zapomniała o tym tytule. Jednak to, że Nathaniel przypominał głównego bohatera dramatu było dla niej jasne jak zaklęcie Lumos. A przynajmniej tego dnia.
...Pominął jej ostatnie pytanie. Nie mogła się z tym uporać, bo naprawdę liczyła na przyjemną pogawędkę o planowanym ślubie. Była głęboko przekonana, że dostanie zaproszenie nie tylko ze względu na nazwisko, ale i całą ich zażyłość. Nie dała więc za wygraną...
- Mogłabym zagrać na Waszym weselu. Na pianinie. A Elijah mógłby robić zdjęcia. - wbiła łokcie w blat, a na nadgarstkach wsparła swój podbródek, spoglądając na niego rozmarzonym wzrokiem. Oczami wyobraźni widziała już ten sielski obrazek. Odpływała, gubiąc się pomiędzy snem a jawą.
...A może cały ten dzień i to spotkanie było jedynie poplątanym snem?
Powrót do góry Go down


Michael O. P. Shakeshaft
Michael O. P. Shakeshaft

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1,79m
Galeony : -590
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t20839-michael-o-p-shakeshaft
https://www.czarodzieje.org/t20846-michael-orson-patrick-shakeshaft-poczta#665655
https://www.czarodzieje.org/t20838-michael-orson-patrick-shakeshaft-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20954-michael-o-p-shakeshaft-dzienn
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySro Lis 17 2021, 13:18;


Za dużo czasu nie spędzał pośród mugoli. Ba, można było powiedzieć, że przeważnie był w tym świecie dosłownie przelotem, gdyż znaleźć się w niemagicznym fast-foodzie tylko sprawiało, że chciał do niego wejść. Jeszcze większym zaskoczeniem było to, że owe miejsce było pochodzenia amerykańskiego. Michael nigdy nie przepadał za jedzeniem innym niż brytyjskie czy amerykańskie, a raczej najchętniej zjadłby jedno lub drugie albo tureckiego kebaba. Dlaczego? Gdyż żyjąc w silnie zglobalizowanej społeczności amerykańskich czarodziejów, nie jest sposób ukryć się przed wpływem wielu kultur. Zwłaszcza, kiedy owych było ponad sto i to w jednym mieście zwanym Nowym Jorkiem, który Michael odwiedzał całkiem dużo razy podczas swego życia. Zawsze jednak odbijało się to tylko i wyłącznie na magicznej stronie. Dlatego widok mugolskiego "McDonalda" i faktu, że coś o nim słyszał z jednego kawałka DJ Mudblooda sprawiło, że postanowił pewnego dnia skorzystać z okazji i dostać się do owego miejsca. Czyli... Krótko mówiąc - pójść na gapę.
Michael przyglądał się całemu wnętrzu, temu jak mugolska młodzież zajmowała sie zamawianiem jakichś typowych zestawów przekąsek i... faktu, że nie wiedział jak tak naprawdę odnaleźć się w tym miejscu. Nie wiedział jak to zrobić, a tym bardziej nie wiedział co mógłby zamówić. Najlepszym rozwiązaniem sytuacji było przejście się w kierunki dużej tablicy stanowiącej wykres wszystkich pozycji w menu McDonalda i przyjrzenie się tej, która wydała mu się najbardziej kusząca. Shakeshaft mało jadł wołowiny, więcej baraniny i kurczaka. Jednak baraniny tu nie ma, a kebaba też na pewno nie dostanie patrząc po spisie. Trzeba było wybrać zatem coś... typowego, według standardów miejsca. Supreme... McCrispy Chicken? Czy coś w ten deseń pisało na tym niemagicznym, nieruszającym się kawałku menu. Uch, te maszyny do obsługi wyglądały na całkiem... podobne do gazet. I na Merlina, poruszały się jak tylko ich dotknął. Stał tak jeszcze z minutę zanim ukrył swoją "bycie intruzem" i mniej więcej dowiedział się jak to wszystko obsługiwać. "Wrzuć monety". Cholera, tego się nie spodziewał. Co teraz, co teraz? Czuł się naprawdę nieswojo i mógłby przysiąc, że zaczął pocić się pod koszulką. Może warto było zaimprowizować.
Pierwsza lepsza osoba, pierwsza lepsza osoba za nim. Och, dziewczyna. Młoda, może mu pomoże.
Um, przepraszam uprzejmie, mogłaby mi pani pomóc? Zapomniałem z domu okularów, a mam problemy ze wzrokiem. Nie umiem rozpoznać kształtu monet i... dałaby radę mi pani pomóc? – Zapytał się, zresztą spokojnie, bo nie chciał być nader nachalny. No i jeszcze to chyba dziwne było zapytać o taką rzecz. Trzeba jednak było sobie jakoś radzić. Ciekawe czy mugole naprawdę rozpoznają dziwaków ze świata magii i nie wiedzą, że nimi są.

1/6
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySro Lis 17 2021, 21:42;

Ostatnio Cassandra nie czuła się za dobrze i to nie z powodu jedzenia. Miała wrażenie, że wszystkie jej relacje są oparte na kłamstwie, a przecież tylko chciała, nie być sama. Pewnie nie powinno jej tu być. Niezdrowe jedzenie, jak ona je uwielbiała. Za nim jednak weszła do McDonaldu nieopodal skrzyżowania z Charing Cross Road, przejrzała się w witrynie restauracji, która odbijała jej sylwetkę dość wyraźnie. Była gruba i chociaż wcześniej myślała o tym, żeby zdrowo się odżywiać, a także dbać o siebie to dzisiaj nie miała żadnych wyrzutów sumienia, że tu wchodzi. Miała to głęboko w dupie, chociaż głośno by tak nie powiedziała — chyba nie. Ostatnio za dużo paplała, zdecydowanie za dużo i to bardzo, bardzo nieładnie.
Weszła do fastfooda, wypatrując jakiegoś dogodnego miejsca, mało obleganego przez innych, gdzie będzie miała dużo swobody, aby nażreć się jak Tebo — magiczna świnia. Tak zamierzała jeść i użalać się nad sobą. Nim jednak to zamierzało nastąpić, podeszła do menu McDonald's, całkowicie nie mając problemu z wyborem zamówienia. Nie spodziewała się jednak, że ktoś ją zaczepi.
Uśmiechnęła się, jak to miała w zwyczaju, gdy podchodzili do niej obcy ludzie. Młody mężczyzna w tatuażach z problemami wzroku, z tego, co wywnioskowała, gdy tylko zwrócił jej uwagę.
- Eemmm... - Całkowicie nie brzmiał dziwnie. Zdecydowanie nabrała podejrzliwości, nie to, że nie wierzyła w to, że ludzie w młodym wieku mogliby nie mieć problemów ze wzrokiem, ale... To jak powiedział to stojący przed nią nieznajomy o tym, że nie może rozpoznać kształtu monet, dawało do myślenia.
- Tak jasne. - Odpowiedziała, no bo co miała powiedzieć. Wyjęła z kieszeni mugolską brytyjską walutę, którą miała w papierkowych nominałach i w tych monetowych. - To takie są... Hmm... ale pan nie widzi. Pan je pomaca. - Wcisnęła mu banknot i kilka drobnych w dłoń, zastanawiając się, czy to nie jakiś psychol, złodziej, a może jeden z tych magicznych co nie ogarnia Maca.

Powrót do góry Go down


Michael O. P. Shakeshaft
Michael O. P. Shakeshaft

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1,79m
Galeony : -590
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t20839-michael-o-p-shakeshaft
https://www.czarodzieje.org/t20846-michael-orson-patrick-shakeshaft-poczta#665655
https://www.czarodzieje.org/t20838-michael-orson-patrick-shakeshaft-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20954-michael-o-p-shakeshaft-dzienn
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySro Lis 17 2021, 23:04;

Zawsze sądził, że nic go już na świecie nie zaskoczy. Zwłaszcza, że udawało mu się odwiedzać naprawdę dziwne rejony w których to co miał przed sobą było jedynie powierzchownym problemem. A jednak... Maszyna nadal nie działała tak jak trzeba. Mężczyzna faktycznie potrzebował pomocy. Ale nikt chyba nie sądził, że będzie mu przychodziło tak trudno. W głowie jednak poprawił mu się humor na tyle, że z wdzięcznością "wymacał" monety i banknoty, by następnie wziąć je do dłoni i spróbować teraz zapłacić za swoje zamówienie. Czytał jak na wyświetlaczu maszyny napisane było "masz jeszcze dwadzieścia sekund na to, aby sfinalizować zamówienie. Inaczej jesteśmy zmuszeni je anulować". Kolejna przeszkoda niczym kłoda trafiająca go w twarz sprawiła, że musiał sobie poradzić. Wziął monety i... wsadził je nagle do miejsca w którym tak naprawdę powinny one wylatywać. A raczej powinny, gdyby o tym wiedział. Na wyświetlaczu pojawiło się już magiczne odliczanie do zera. A on tak stał dopóty nie napisało, że faktycznie stracił zamówienie. No to byli w klopsie na to wychodziło. A ta urocza dziewczyna tylko musiała go widzieć jak się wygłupiał.
Drapiąc się po głowie, Michael skomentował cały ten przypadek po dłuższej pauzie..
...Wychodzi na to, że coś się popsuło i chyba nie wzięło od nas pieniędzy. Sądzi Pani, że możemy jeszcze raz skorzystać? Może tym razem weźmie i je zeskakanuje. – Zeskakanuje? To chyba takie słowo istniało. Albo inaczej się je wymawiało. Nie wiedział czego ta maszyna od niego chciała, ale na szczęście nie zerkali na niego inni. Chyba byli zajęci swoimi rzeczami. – Bardzo przepraszam, że to tyle zajmuje. Jeśli pani chce to mogę zaoferować... kebaba, jeśli maszyna znowu nie przyjmie zapłaty. – Dodał w sumie z pierwszą lepszą propozycja. Jeśli w sumie zresztą wiedziała gdzie można jakiegoś dobrego zjeść. Bo ten ostatni to był daleko, a raczej nie weźmie pierwszego lepszego mugola i go przeteleportuje. Zasady świata magicznego posiadały swój rygor i jednak na takie rzeczy nie mógł sobie pozwolić.

Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySro Lis 17 2021, 23:24;

Dziwny był ten facet. Cassandra miała ochotę po prostu zamówić, usiąść i zjeść, a najlepiej nawpychać się ile tylko można, jednak stała tak i zerkała mu przez ramie. Jak to ten niby ślepy facet nie radzi sobie z pieniędzmi.
- Proszę się nie martwić, ja to ogarnę. - Powiedziała i podeszła do maszyny, aby sfinalizować zamówienie. Wybrała z menu dwa wieśmacki, frytki i dużą colę. Może potem jeszcze coś zamówi. - A Pan co by chciał, to zamówię? - Spojrzała na mężczyznę, zastanawiając się, czy po prostu nie jest on czarodziejem, który wpadł ot, tak pierwszy raz do Maca i nie wie, co z czym się je, a może po prostu nie nadążał za cudami technologii? Cassandra z pewnością była oswojona z McDonaldem przy Oxford Street. Nie za bardzo lubiła zmieniać sprawdzone miejsca, ale właściwie te McDonaldy wszystkie wyglądały tak samo. Maszyny, żarcie i ludzie, tylko że tutaj więcej wpadało także czarodziejskiego społeczeństwa pochodzenia mugolskiego. Dlatego mogłaby spotkać kogoś znajomego, jednak tym razem nie miała ochoty na towarzystwo swoich rówieśników. Nie wiedziała też, czy powinna mieć jakieś towarzystwo dzisiaj. Na pewno pomocy w potrzebie innym ludziom nigdy nie odmawiała.

Powrót do góry Go down


Michael O. P. Shakeshaft
Michael O. P. Shakeshaft

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1,79m
Galeony : -590
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t20839-michael-o-p-shakeshaft
https://www.czarodzieje.org/t20846-michael-orson-patrick-shakeshaft-poczta#665655
https://www.czarodzieje.org/t20838-michael-orson-patrick-shakeshaft-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20954-michael-o-p-shakeshaft-dzienn
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySro Lis 17 2021, 23:57;

Nie znał się w sumie na tych zestawach. Naprawdę. Był tutaj pierwszy raz i nie wiedział nawet czego się może spodziewać. A jednak, kiedy tylko ta zaoferowała swoją pomoc - nie był w stanie odmówić. Jeśli faktycznie chciała pomóc to niegrzecznym było odmówić, a pomoc po prostu przyjąć. Dlatego kiedy padło zapytanie o to, co chciałby zamówić - jedynie zastanowił się krótko. – Chyba wezmę to samo, co pani. Wszakze nie robi mi to różnicy i mogę zjeść nawet konia z kopytami. A i... przepraszam. Nie za często korzystam z McDonalda. Jem po prostu co innego. I gdzie indziej. – Przecież nie powie jej, że nawet nigdy nie korzystał z mugolskich pieniędzy, bo nie czuł nawet takiej potrzeby. Wychodziło na to, że sam dokonał tego ambarasu i niełatwo będzie mu się z niego wydostać. Ale, skoro miał kogoś do towarzystwa to wychodziło na to, że to miło spotkanie mogło być jeszcze milsze. Bo przecież rozmowa to jeden z najlepszych sposobów, aby dowiedzieć się o kimś coś więcej.
Może powinniśmy zająć miejsca. Zdaje się z tej tabliczki co jest obok, że donoszą do miejsca jak się postawi tę... plakietkę. – Wskazał na coś, co wyglądało na małą tabliczkę z napisem "137", znajdującą się obok maszyny. To znaczy tak pisało na maszynie. "Weź numer obok", to dlaczego miałby zrobić przeciwnie do tego co zostało napisane, prawda? Biorąc do ręki plakietkę postawił ją przy najbliższym stoliku jakby czekając na to aż dziewczyna postanowi się do niego dosiąść. Chyba raczej nie wyglądał na takiego co by miał ją zaraz zagryźć. Zresztą bardziej wyglądał na zabłąkanego niż pozbawionego szarych komórek. Dlatego poczekał na to, aż ta dosiądzie się do niego i będzie im dane spojrzeć sobie w cztery oczy. Po wymienieniu tych krótkich spojrzeń, Michael uśmiechnął się do niej, nie chcąc sobie szkodzić tym, że będzie brakowało mu manier. Chociaż z jego wyglądu faktycznie mogłoby być zdziwieniem, że miałby te maniery. Trochę przeciwności się tutaj wkradało. Ale to zaraz sam odezwał się.
Miło mi spotkać tak pomocną osobę w takim zabłąkanym miejscu. Proszę mi mówić Michael. Znaczy, jeśli moje imię jest pani potrzebne. – Nie przejdzie przecież na ty dopóty ta mu się nie przedstawi. A tak... pozna trochę jej reakcji na siebie samego. Czy dobre zrobił wrażenie pomimo takiego małego "fuck-upu"? Cóż, się zobaczy.

Powrót do góry Go down


Edwin Harrington
Edwin Harrington

Nauczyciel
Galeony : 52
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15202-poczta-profesora-harringtona#405518
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySob Lis 20 2021, 20:49;

Dyskusja z nową dyrektorką na temat tego, czy magicznie doprawione frytki były lepsze od tych, które spotkał w mugolskich 'restauracjach' nie tylko wywołały u niego ochotę na fast foody, ale i obudziły w nim najprawdziwszego konesera oraz badacza - ostatecznie nie dało się od takiego tematu przejść obojętnie, a najprostszą metodą dochodzenia prawdy było w tym wypadku wykonanie należytej ilości prób badań w postaci rozłożonego w niedługim czasie rajdu po knajpkach z wyżerką na wynos. Jednym z pierwszych kierunków stał się rzecz jasna londyński McDonald's, w którym to najwyraźniej nie tylko jedzenie miało okazać się obiektem jego zainteresowań. Tylko czy na pewno ktokolwiek rzucił mu się w oczy zanim skierował się do jednego z ekranów pomagających w składaniu zamówień?

@Cassandra Walker @Michael O. P. Shakeshaft w ramach każdego kolejnego posta w tej lokacji rzucacie literą, a linki do rzutów umieszczacie pod swoimi postami.

Samogłoska oznacza, że nauczyciel Mugoloznawstwa nie dostrzegł jeszcze w tłumie swojej uczennicy.
Spółgłoska - Edwin rozpoznaje Puchonkę i czeka Was bezpośrednie spotkanie z niskorosłym pedagogiem.
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySob Lis 20 2021, 21:23;

Wydawał się całkiem miły, a ta jego nieporadność urocza. Słuchała słów nieznanego jej mężczyzny, zastanawiając się, czy ona nie za często bywa w takich miejscach jak McDonal's — z pewnością. Jednak dzisiaj nie zamierzała sobie tego wyrzucać. Miała zamiar dobrze zjeść, nawet jeśli tym posiłkiem było niezdrowe jedzenie, którym nie powinna się opychać.
Musiała przyznać, że nie spodziewała się towarzystwa. Prawdę mówiąc, znalazła się tu przypadkiem, a może nie, ciężko było to wytłumaczyć. Sama nie wiedziała jakim cudem jeszcze chwilę temu stała przed witryną McDoland'u przy Oxford Street, a teraz właśnie znajdowała się w środku i pomagała niewidomemu chłopakowi w tatuażach? A nie... niedowidzącemu? Z pewnością coś się pod tym kryło, ale zamierzała to wyjaśnić, nawet jeśli z początku nie miała ochoty na towarzystwo to... Gdy ktoś wydawał się taki miły i w potrzebie nie mogłaby o tak go po prostu zostawić. Chociaż mężczyzna nie wyglądał na ucznia Hogwartu, a także przez te tatuaże wydawał jej się no starszy. Może był w wieku przyjaciela taty z pracy tego młodego Theo? Na pewno Walkerówna nie potrafiła szacować wieku, na jaki wyglądają jej obce osoby. Wszystkich mierzyła miarą uczniów, studentów lub dorosłych, no i ludzi z pracy ojca.
Złożyła więc takie samo zamówienie, płacąc mugolskimi pieniędzmi, które zawsze miała przy sobie z przyzwyczajenia.
- Tak, tak donoszą. - Uśmiechnęła się do mężczyzny, z którym właśnie miała usiąść przy tabliczce z napisem 137. Wiadomo, niby na obcych trzeba uważać, ale co mogło niby jej się stać w miejscu publicznym, jakim był McDonald, zresztą właśnie pomogła człowiekowi w potrzebie. Dlatego też bez najmniejszego oporu przysiadła się, dopóki nie wymienili spojrzeń. Speszyło to ją. Nie była przyzwyczajona do siadania z obcymi osobami, a zwłaszcza wymieniania spojrzeń. Zakłopotana pozwoliła swoim grubym, kręconym włosa zsunąć się lekko na twarz, aby zakryć wstyd, który już lekko odznaczał się na jej policzkach. W duchu modliła się, aby nie było tego tak widać, jak zazwyczaj się to przejawiało na jej twarzy. Niestety, ale Walker była niczym otwarta księga emocjonalnie, chyba że chodziło o te głębsze uczucia, obsesje czy lęki, do których nie dopuszczała nawet najbliższych — jednak jeśli zostawała przyciśnięta do krawędzi, musiała po prostu pozwolić rzeczą się dziać, emocją płynąć, nawet gdy niszczyły wszystko, na co tak usilnie pracowała.
- Cassandra. - Również postanowiła podać swoje imię, w końcu dziwnie byłoby nie znać towarzysza, z którym miała zjeść posiłek. - Emmm... Żadna ze mnie pani. Cassandra po prostu. - Zdecydowanie dziwnie się czuła, kiedy zwracano się do niej jako do pani. W końcu chodziła do szkoły i nie czuła się jako "pani". Myślała, że tak bardziej się mówi do dorosłych. Inaczej też było usłyszeć to z ust nauczycieli niż obcej osoby i na pewno starszej od niej.
- Zabłąkanego? - Podchwyciła temat, mając nadzieje też, że nie zamilkną w ciszy, a także nie wiedziała, co Michael ma na myśli. Może właśnie chodziło mu o to, że po prostu nie bywał w takich miejscach.

Czy Harrington mnie zobaczył? A Nie. McDonald's przy Oxford Street - Page 2 3831175897
Powrót do góry Go down


Michael O. P. Shakeshaft
Michael O. P. Shakeshaft

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1,79m
Galeony : -590
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t20839-michael-o-p-shakeshaft
https://www.czarodzieje.org/t20846-michael-orson-patrick-shakeshaft-poczta#665655
https://www.czarodzieje.org/t20838-michael-orson-patrick-shakeshaft-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20954-michael-o-p-shakeshaft-dzienn
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyNie Lis 21 2021, 02:24;

Sam zachowywał się nieporadnie tylko z jednego powodu. Kompletnie nowe otoczenie, które sprawiało, że zamierzał w jakiś sposób kontrolować siebie i swoje możliwości. W końcu jej nie znał, a wokół nich było tylu mugoli, że nie wiadomo czy faktycznie była jednym z nich czy może kim innym. Michael nawet jeśli szedł głosem serca to był też rozważnym człowiekiem. I dlatego nie zamierzał też szarżować z informacjami zbyt szybko, skupiając się na tym co faktycznie było.
Widział jedynie przed sobą dziewczynę, która postanowiła przyjść do McDonalda i zjeść coś tak samo jak on. Z głowy dosłownie mu wypadło co tak naprawdę zamówił, bo oboje siedzieli naprzeciw siebie wpatrzeni. Sama zdawała się bardzo miłą osóbka i nie chciał jej od siebie odstraszyć. Zresztą - kto by chciał odstraszać od siebie ludzi? Tylko cholerny psychopata. A on nim nie był. Chociaż czasem mówili mu, że to psychiczne wiedzieć tak dużo na temat różnych rzeczy, ale... Cóż, każdy był na swój sposób dziwny. Wszyscy mają źle w głowach, że żyją. W oczach zatańczyły mu małe iskierki, kiedy zauważył jej reakcję na wzrok. Policzki okryte różem zawstydzenia nie umknęły uwadze wnikliwemu i wścibskiemu różdżkarzowi, który sam swój wzrok odsunął i jedynie zagryzł lekko dolną wargę, zerkając na to czy ktoś w końcu przyniesie im ich zamówienia. To było jednak trudne, bo zaraz wzrok powędrował na jej zawstydzoną twarz. Jego reakcją zaraz był krótki śmiech obdarowujący ją i mówiący, że tak naprawdę nic się nie stało i nie mają oboje czego się obawiać. W końcu przyszli tylko tutaj coś zjeść i to normalne, że czasem oboje dorosłych - miał nadzieję - ludzi siadało wspólnie przy stoliku i oddawało wzajemnej rozmowie, aby się poznać. Dowiedzieć coś więcej. Normalna, swobodna interakcja. A tak sprawiająca, że sam Michael poczuł się z lekka onieśmielony. Może nawet sądził, że krył się w tym jakiś urok, który może ona nie dostrzegała. Zaraz znowu zachichotał i w końcu przerwał ciszę, gdy ta się przedstawiła. Och, ciekawe imię. Nieczęsto dane mu było słyszeć. Zresztą... Mało słyszał niepospolitych imion poza Anglią. Tutaj... Każdy miał jakieś ciekawe.
Bardzo urocze imię. Wiesz, Grecy też używają tego imienia. Ponoć definicja grecka to "ta, która przyćmiewa wszystkich innych". Sądzę, że to całkiem ciekawe imię, bo... oznacza, że ktoś potrafi być bardziej mężny niż najlepszy wojownik czy... inny człowiek. Kobieta. Czy znaczy mężczyzna. – No i zapeszył się. Zagryzł znowu wargę. Cholera, coś te zamówienie się spóźniało. Wtedy miałby wymówkę by jakkolwiek nie mówić zbyt dużo, gdyż to lekkie onieśmielenie sprawiło, że musiał zareagować tak, a nie inaczej.
Noo... Tak. Nie jem za dużo fast-foodów. Wolę bardziej brytyjskie jedzenie, bo burgerów już się za dużo najadłem w Stanach i wiesz... Ciekawość mnie tu przywiodła. I teraz to całe zamieszanie... A ty? Jadasz tu często? — Dodał, nie wiedząc co powiedzieć więcej.

Literka: J
Powrót do góry Go down


Edwin Harrington
Edwin Harrington

Nauczyciel
Galeony : 52
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.forumpolish.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15202-poczta-profesora-harringtona#405518
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyNie Lis 21 2021, 14:02;

Udało mu się całkiem wprawnie poradzić sobie z zamówieniem, jak i płatnością, a kiedy skierował się ku stolikom, by spróbować znaleźć miejsce, jego oczom ukazał się wyjątkowo niespodziewany, ale i przygnębiający widok.
- Panna Walker? Czym tak koszmarnie zawiniła szkolna kuchnia, aby - przecież nielegalnie w jej wieku -  pojawiać się w takim miejscu? - gdyby na to spojrzeć bez badawczego kontekstu jego wizyty tutaj, zapewne wyglądał na wielkiego (cóż, wcale nie wzrostem) hipokrytę, ale nieszczególnie musiał się ze swojej strony tym przejmować.
- Obawiam się, że obydwoje będziemy musieli w takim razie zabrać swoje zestawy na wynos. - westchnął ponuro, bo przecież zepsułoby mu to całe doświadczenie eksperymentu, gdyby ostatecznie spróbowane frytki okazały się już zimne - a i konieczność transportu mogła zakłamać nieco rezultaty próby.
- Poczekam na pannę przy wyjściu. - zwrócił się jeszcze do zebranych przy stoliku osób, pozwalając im na krótkie pożegnanie - w końcu i tak czekał na przygotowanie zamówienia.

Jeżeli chcecie, dobijcie sobie do 6 postów na osobę, a potem Cassandra teleportuje się z Edwinem do zamku. Fabularne konsekwencje zostaną ustalone po powrocie.

@Cassandra Walker @Michael O. P. Shakeshaft
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyNie Lis 21 2021, 23:06;

Przypominał jej kogoś, a raczej konkretną osobę — przyjaciółkę Walker. Ona też potrafiła, gdy padło jedno słowo, rozwinąć je i dodać od siebie jakieś mądre ciekawostki. Zawsze uważała, że tacy ludzie są bardzo mądrzy, z pewnością mieli bardzo dużą wiedzę. Cassie podziwiała takie osoby, może nawet zbyt idealizowała, nawet jeśli czuła się przy nich głupia, to cieszył ją fakt, że ma takich mądrych znajomych, a właściwie Doireann. Teraz jednak nie chciała wracać do koleżanki, którą być może straciła na zawsze, przez swoje głupie myśli. Czasami już nie wiedziała, co jest prawdą, a co kłamstwem, dlatego z pewnością nie powinna mieć przyjaciół.
Nie często słyszała, że ma urocze imię, dlatego też tylko bardziej się zawstydziła i nie wiedziała co powiedzieć. Michael brzmiało tak normalnie, ładnie jak imię jakiegoś anioła. Nie zamierzała mu jednak tego mówić.
- No tak... - Zaczęła, nie za bardzo wiedząc co powiedzieć. - Chyba trzeba byłoby spytać moich rodziców, czym się kierowali, kiedy wybierali mi imię. - Zaśmiała się mimowolnie, ale jak to było wiadomo, jaki by ten śmiech nie był, to zawsze rozluźniał takie sytuację jak te niezręczne, mimo że były całkowicie normalne.
- Nie, nie często. - W końcu, kiedy chodziła do szkoły, nie mogła przecież sobie ot, tak wychodzić, a właśnie to zrobiła. Zresztą aż głupio jej się zrobiło, gdy zapytał o to, no bo przecież... Lubiła takie niezdrowe jedzenie i wcale figury modelki nie miała, tak uważała. Oczekiwanie więc na jedzenie dłużyło jej się niemiłosiernie. Michael wydawał się naprawdę fajnym, miłym gościem, ale Cassandra nie wiedziała, jak ma się zachować i czuła się naprawdę skrępowana. W końcu jadła z jakimś starszym mężczyzną, a trzeba było przyznać, że wszyscy mężczyźni oprócz jej brata bliźniaka ją peszyli i wprawiali w przeróżne mało przyjemne uczucia.
Puchonka już miała zapytać go o Stany, sama przecież w roku szkolnym nie miała za bardzo okazji do podróżowania, a na ostatnie wakacje nie pojechała... A naprawdę uwielbiała słuchać o podróżach i przygodach innych, gdy zjawił się nauczyciel mugoloznawstwa. Gdyby właśnie jedli, gdyby właśnie sięgnęła po cole, z pewnością wyplułaby ją zszokowana na twarz dopiero co poznanego nieznajomego. Dobrze, że mogła uniknąć tej sceny zażenowania, chociaż obecna sytuacja wcale do najlepszych w jej życiu nie będzie należeć.
Na pewno wychowanka domu Helgii Hufflepuff nie będzie pyskować profesorowi, ale uwaga Harrington zaleciała taką hipokryzją, że sama mimo szoku ją zauważyła. Nic jednak nie zdołała odpowiedzieć, w duchu jednak dziękując, że Edwin postanowił na nią poczekać i nie zamierzał robić jej większej siary, a tego to z pewnością już by nie zniosła.
- Boże... Przepraszam Cię. - Zaczęła w pierwszej chwili, chciała wezwać na świadka Merlina, ale jeśli Shakeshaft był mugolem, mogłoby to dziwnie zabrzmieć. Miała zamiar poczekać na zamówienie, błagając bogów nawet tych greckich o szybką realizację i błyskawiczne zniknięcie z oczów temu chłopakowi. Czuła się tak idiotycznie, jeszcze będzie miała problemy przez swoją własną niepoczytalność, bo głupotę to za mało powiedziane, aby użyć tego słowa.
- To mój nauczyciel ze szkoły, emmm... Wiesz, trochę tu jestem jakby nielegalnie. - Miała ochotę zasłonić twarz ze wstydu za to, że zeszła na złą drogę prawdziwego hogwarckiego kryminalisty, jednak nie zrobiła tego, a sięgnęła dłonią do włosów, zasuwając je na ucho, chociaż najlepiej byłoby, jakby zakryły jej twarz. Nie wiedziała już, co ma zrobić z rękoma, z samą sobą. Niestety nie znała zaklęcia, które powodowałoby zapadanie się pod ziemie, a z pewnością używałaby go nagminnie.

Powrót do góry Go down


Michael O. P. Shakeshaft
Michael O. P. Shakeshaft

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1,79m
Galeony : -590
  Liczba postów : 135
https://www.czarodzieje.org/t20839-michael-o-p-shakeshaft
https://www.czarodzieje.org/t20846-michael-orson-patrick-shakeshaft-poczta#665655
https://www.czarodzieje.org/t20838-michael-orson-patrick-shakeshaft-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20954-michael-o-p-shakeshaft-dzienn
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyPon Lis 22 2021, 00:40;

Nie wiedział kogo mógł przypominać. A to, że był mądry to chyba dobrze o nim świadczyło. Nie szedł tylko na wygląd, bo i tak sądził, że wystarczająco się oszpecił wieloma tatuażami. Może nie do końca tego słowa chciał użyć, ale dziewczyna raczej nie widziała większości jego tatuaży, które znaczyły górną partię ciała. Większość klientów widziała tylko te na zewnętrznych stronach dłoni. Ich nie ukrywał. Były jednymi, które można było innym pokazać. Albo nie było po prostu wyboru. Nie przejmował się tym kompletnie, zważając w większości na własnej opinii. Ludzie mieli za dużo opinii, za dużo innych gustów. Przerosłoby go to, gdyby miał się przejmować nimi wszystkimi. Chyba więc dlatego spokojnie siedział na miejscu i tylko zalewał się niezręcznością kiedy dotyczyło to jej. Czasem nawet pomyślał, że to on sam coś źle powiedział. Ale skoro nie odeszła, nie odpowiadała inaczej niż zazwyczaj i nie peszyła się tak, aby absolutnie nic nie mówić - chyba wszystko było zatem dobrze. Tak sądził. Nie czytał innym w głowach. Nie był jasnowidzem, ani nie umiał niczego przewidywać. Ot... Szedł na przeczucie. I przeczucie mówiło mu, że póki co nic złego nie zrobił. Może nawet trochę zaplusował, ale nie to przesłaniało jego idei. Po prostu mógł porozmawiać z kimś w miejscu, które nie znał.
Miała przyjemny dla ucha uśmiech, nie wiedział czemu tak się stresowała tą całą sytuacja. Ale jego własna hipokryzja sprawiła, że nie zauważył tego, że podobną rzecz sam robił. Z tego względu nie komentował tego uśmiechu negatywnie. Ba, wręcz przeciwnie. Uważał, że był nawet uroczy. Pasujący do onieśmielonej całą sytuacją dziewczyny. Było w tym takiego, że sam mimowolnie się uśmiechał i nie dał po sobie poznać, że czuł się niezręcznie powodując takie sytuacje jak te. Czekał więc cierpliwie na swoje jedzenie, ale zanim ono miało przybyć to stali się świadkiem dość niecodziennej sytuacji. Niezadowolony karzeł przybył do ich stolika z audiencją na temat niestosownego zbiegu okoliczności spotkania.  Czy to było jak najbardziej możliwe? Pewnie tak. W końcu nie wiedział czy ostatecznie to była pomyłka i zajęli jakieś miejsce w kąciku dla dzieci, gdzie spokojnie mógł usiąść czy może faktycznie miał cel rozmowy z nimi. Po chwili wszystko się wyjaśniło, a sam Shakeshaft spojrzał w kierunku dziewczyny zasysając wargi. No, to teraz zrobiło się dopiero niezręcznie, gdy tylko ich zostawił.
Sama zaczęła się pierwsza tłumaczyć, na co on jedynie kiwnął głową.
Szkoła z internatem? Cóż, też taką kończyłem. Nie jest źle, ale faktycznie czasem za mocno ograniczano możliwości wychodzenia poza mury... No i kuchnia czasem faktycznie była niedobra... Każdy jednak znalazł coś dla siebie. Mieliśmy dobrych kucharzy. – Dodaj, jakby chcąc ją uspokoić. Jednak jak widać nie pomagało to ani trochę, więc jedynie zrobił coś, co uważał, że mogłoby być dość terapeutyczne.
Dokładniej mówiąc położył swoją dłoń na wierzchu jej własnej, starając się ją uspokoić. – Nic nie szkodzi. Spokojnie. Nic się nie stało. Ważne, że przynajmniej jesteś tutaj, a nie w jakimś innym dziwnym miejscu, gdzie faktycznie byłoby niebezpiecznie. To McDonald, tutaj jest wystarczająco bezpiecznie. No, jedynie może grozi ci zatrucie pokarmowe. Ale to najbardziej możliwy problem. – Wtedy dopiero się zreflektował, że w sumie trzymał za długo swoją dłoń i trochę jak oparzony zabrał ją od niej, drapiąc się po tyle głowy. – Przepraszam, nie powinienem trzymać. Nie zapytałem czy mogę. – Wbrew pozorom szanował decyzje kobiet o tym, czy chcą być przez niego dotykane w dość ten bezpośredni sposób. To jest szanował to, że ktoś może nie lubić dotyku i uważać go za coś intymnego. Ponownie zassał dolną wargę do zębów. Huh... Chyba wystarczyło czekać na zamówienie.

Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyWto Lis 23 2021, 17:07;

Naprawdę myślała, że sobie w spokoju zje, a nawet jeśli nie w spokoju to w towarzystwie Michaela, który się troszkę pogubił w tym McDonaldzie, chociaż tylko z początku. Teraz jednak spokojny wypad do fastfoodu zmienił się w istny chaos emocji, które ją dręczyły. Mężczyzna wydawał się nie być do niej zrażony, jednakże Cassandra mogła jedynie skupić się obecnie na sobie i swoim uczuciu zawstydzenia, zażenowania czy niezręczności. Wiedziała, że czekają ją poważne konsekwencje, nawet jeśli spotkała profesora Harrington, a wydawał się on przecież jednym z tych milszych nauczycieli. Gorzej, gdyby trafiła na kogoś mniej wyrozumiałego, kogoś takiego jak... Craine lub Morris ewentualnie surowa Dear, której się bała lub ponury Voralberg — oni z pewnością przyprawiali ją o koszmary nocne. Znalazła się tu tylko przez dziwny impuls, który kazał podążać jej za pewnym studentem i może też totalny rozpierdol w głowie po rozmowie z najlepszą przyjaciółką, pewnie już nie najlepszą. Emocjonalnie nie czuła się najlepiej i jeszcze ta sytuacja, gdyby była jasnowidzką z pewnością nie wyszłaby poza mury Hogwartu.
- No tak, taka z internatem. - Przytaknęła, już się tak nie denerwując, bo w końcu mężczyzna w tatuażach wydawał się całkiem sympatyczny. Nie uważała, że mieli złą kuchnię. Jednak skrzaty nie robiły takiego żarcia, jakie serwowano w McDonaldzie.
Gdy dłoń Michaela powędrowała na jej rękę, która leżała sobie spokojnie na blacie stołu — przestraszyło ją to, ale nie zareagowała, jakby dając przyzwolenie mu na ten gest, chociaż w jej głowie kotłowało się dużo sprzecznych myśli, a w sercu panował uczuciowy nieład.
- Nic nie szkodzi. - Uśmiechnęła się nerwowo, zabierając powoli dłoń i kierując ją, do jak to zwykle miała w zwyczaju układania włosów. Nie chciała, żeby jej ruch był zbyt gwałtowny, a przez to źle odebrany. - Nie chodzę po niebezpiecznych miejscach no, chyba że pokarmowo-niebezpiecznych. - Zaśmiała się ponownie może troszkę wymuszenie, ale z pewnością tylko dlatego, że cała była roztrzęsiona tym wszystkim, co dzisiaj miało miejsce.
Spojrzeniem pobiegła do lady, gdzie przyrządzano dla nich jedzenie i właśnie ktoś je niósł. W duchu podziękowała wszystkim bogom, ale powstrzymała się jeszcze z wypuszczeniem z siebie powietrza ulgi.
- O to chyba nasze zamówienie. - Powiedziała, mając nadzieje, że chociaż na chwilę Michael odwróci od niej wzrok.


Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32432
  Liczba postów : 102336
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyPon Lut 21 2022, 22:57;

Lutowa ingerencja pracownicza

Gdy tylko przybywasz we wskazane przez patronusa miejsce, Twoim oczom ukazuje się dokładnie to, czego się spodziewałeś. Taśma policyjna odgradza fast foodowy przybytek od reszty miasta, a tłum gapiów skutecznie utrudnia dostanie się gdziekolwiek bliżej. Wszystkie okna knajpy zostały zasłonięte, a na wnętrze rzucono Muffliato, przez co ciężko Ci dostrzec, co tak naprawdę wydarzyło się w środku. Wiesz tylko jedno - kod czternasty, czyli transmutacyjny napad na mugoli.
Teleportacja do wewnątrz jest niemożliwa ze względu na barierę roztoczoną przez aurorów, którzy w dużej części obstawiając budynek przebrani za mugolskich funkcjonariuszy prawa. Żeby wejść do środka musisz więc jak normalny człowiek użyć frontowych drzwi, co jednak okazuje się wcale nie być takie proste, jakby się mogło wydawać.
-Teren jest objęty policyjnym śledztwem, nieupoważnionym wstęp wzbrioniony! - Jakiś młody chłystek zatrzymuje Cię, zdecydowanie blokując wejście i mierząc Cię poważnym wzrokiem. Widać jakiś nowy rekruter biura aurorów, który postanowił wykazać się na swojej pierwszej akcji. Przynajmniej tak by się  mogło wydawać. -Proszę jak najszybciej opuścić teren, albo będę zmuszony osobiście Pana eskortować. - Dodaje jeszcze, jakby chciał natychmiast wygonić Cię z tego obiektu. Ty jednak zostałeś wezwany przez zaufanego współpracownika i wiesz, że musisz dostać się do środka. Opcji masz kilka, ale którą z dróg podążysz?

@Azazel Whitelight

Oznacz proszę @Maximilian Felix Solberg i prześlij mu buziaczki heart

______________________

McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Azazel Whitelight
Azazel Whitelight

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : tatuaże, wiecznie znudzony wzrok, palce w najróżniejszych sygnatach i pierścieniach, łańcuchy na szyi.
Dodatkowo : Legilimencja
Galeony : -540
  Liczba postów : 122
https://www.czarodzieje.org/t20770-azazel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t20816-moira
https://www.czarodzieje.org/t20771-azazel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t20934-dziennik-szatanski
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyWto Lut 22 2022, 02:55;

Dzisiejszy sen był całkiem przyzwoity, acz nie mogłem cieszyć się nim zbyt długo. Obowiązki wzywały, a były nimi moja praca w ministerstwie. Zatem, po niespełna trzech godzinach snu ruszyłem do roboty, by czyścić umysły mugoli.
Długo czekać nie musiałem, gdyż już po niespełna kilku godzinach, kilku szlugach i paru rozmowach z współpracownikami dostałem zlecenie. Niestandardowe, bo przez patronusa i sama forma tegoż wezwania wskazywała jakby miał nastąpić koniec świata, jeśli w ciągu kilku chwil nie pojawię się na miejscu zdarzenia. Westchnąłem więc, zgasiłem papierosa na popielniczce dzielnie stojącej przy moim biurku i teleportowałem się w pobliżu miejsca zdarzenia.
Przyzwyczaiłem się do życia wśród mugoli, mimo lekkiej niechęci do tejże rasy, genetycznie wpisanej w mój genotyp. Ujrzawszy taśmy policyjne, ani się nie zaskoczyłem, ani nie uznałem tego za zły znak, standardowa procedura. Do środka fastfoodowej miejscówki chciałem wejść jak człowiek, przez drzwi, lecz ktoś chyba nie był fanem takich rozwiązań, bo zanim dotknąłem klamki, znikąd zmaterializował się przede mną jakiś knypek i zaczął szczekać. Spojrzałem na niego martwym wzrokiem, jednocześnie dyskretnie sięgając do jego umysłu, wyciągając z niego jego imię i nazwisko. Specjalnie pominąłem jakiekolwiek wspomnienia, które pomogłyby mi w nakreśleniu tego, co się tu wydarzyło, wolałem to usłyszeć od tego, który mnie tu wezwał.
- Jeśli za sekundę nie znikniesz z mojego pola widzenia, to ty staniesz się tu nieupoważnionym panie Louisie Woodbelly. – Powiedziałem zimnym tonem i patrząc mu ciągle prosto w oczy, oczekiwałem aż zejdzie mi z drogi. Jeśli tak się stało, wszedłem do środka budynku, zapominając jednocześnie o istnieniu kogoś takiego jak Louis Woodbelly. I o Merlinie, strzeż się, żeby nie stało się inaczej…

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32432
  Liczba postów : 102336
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyWto Lut 22 2022, 08:30;

Intimidation: 92

Grzebanie w głowie zdało się przynieść nazwisko, którego potrzebowałeś. Młody i ambitny autor bez problemu poddał się Twojemu talentowi legilimencji, a do tego słowa jakie wystosowałeś zdały się sprawić, że szczeniak spokorniał, a wręcz zaczął trząść się że strachu.
- T-tak, j-już się odsuwam. Przepraszam za kłopot... - Zająknął się widocznie nie chcąc już patrzeć Ci w oczy. Brawura odeszła w zapomnienie, a Ty mogłeś w końcu wejść do budynku.
To, co znalazłeś w środku nie zdziwiłoby zbytnio nikogo kto robi w tym zawodzie. Kilku aurorów siedziało przy stolikach przesłuchując przestraszonych, a gdzieniegdzie nawet podekscytowanych mugoli, którzy byli świadkiem czegoś, czego widzieć nie powinni. Ty jednak nie jesteś tutaj by rozmawiać. Nawet nie masz na to czasu, bo gdy tylko Twoja obecność zostaje zauważona słyszysz ten sam głos, który pojawił się w wysłanym do Ciebie patronusie.
-Whitelight! No wreszcie. Jakiś kretyn dolewał ludziom do shake'a eliksiru transmutującego. Brown siedzi z tymi, którzy oberwali. Ten w żółtym swetrze dostał sarnie racice, tak samo jak jego kolega w fedorze, kobieta porosła się futrem, a nieszczęśnika w dresie zamieniło od pasa w górę w osła. - Nakreślono Ci sytuację. Niestety restauracja była pełna innych osób, które były świadkiem tego zajścia. Magię już odczyniono, ale modyfikacja pamięci to już zadanie dla Ciebie.

/ Na każdego poszkodowanego żartem rzuć k100 by zobaczyć, czy sprawiają Ci jakieś kłopoty. Wynik powyżej 70 oznacza zero problemów. W innym przypadku czekasz na mojego posta :*

______________________

McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Wilkie Marrok
Wilkie Marrok

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 182.5
C. szczególne : Blizny po pełniach, tatuaże, gdy może i jest ciepło - chodzi boso, zapach mięty, lekko warczący sposób mówienia, śmiech podobny do szczeknięć
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 20
  Liczba postów : 266
https://www.czarodzieje.org/t22495-wilkie-marrok#746470
https://www.czarodzieje.org/t22503-wilkie-marrok-poczta#746547
https://www.czarodzieje.org/t22496-wilkie-marrok-kuferek#746474
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptySob Lis 04 2023, 17:48;


- To tutaj! - oznajmił zadowolony, bo wbrew temu, co wcześniej mówił, wcale nie był taki pewny tego, czy uda mu się trafić w miejsce, które do tej pory widział tylko jako żółte M na rozrysowanej przez mamę mapie. - Mówiłem, że to niedaleko - dodał, uśmiechając się szerzej, nie ruszając jednak jeszcze z miejsca, by chwilę przyjrzeć się automatycznie otwierającym się i zamykającym drzwiom. Otwierał już nawet usta, by skomentować, że te w Hogwarcie chodzą jakoś płynniej, naturalniej, ale dał rozproszyć się wpatrzoną w Romeo dziewczyną, która już zaczęła poprawiać nie tylko włosy, ale nawet i biust, nim nie ruszyła w ich stronę. Cmoknął więc niezadowolony, bo całą drogę z Błędnego Rycerza tutaj udawało mu się jakoś manewrować tak, by omijać oczarowane Gryfonem osoby, teraz jednak zdając sobie sprawę, że był to dopiero początek walki o jego uwagę. Uwagę, którą dziś nie miał wcale ochoty się dzielić, skoro zarezerwował sobie chłopaka na resztę tego dnia. Objął go więc od razu ramieniem, przyciągając go do siebie mocniej, nawet jeśli musiał nieco wspiąć się na palcach, by pocałunkiem sięgnąć do skroni górującego nad nim na obcasach pół-wila. - Pięknie pachniesz - mruknął cicho (dodatkowo zadowolony na widok rezygnującej ze swojego podejścia dziewczyny), chcąc docenić fakt, że Romeo faktycznie dostosował się do jego prośby. - Właściwie to ten zapach bardziej do Ciebie pasuje niż ten z Amortencją - przyznał z cichym śmiechem, ciągnąc chłopaka do środka za wchodzącą do środka parką, mając nadzieję, że to pomoże im uniknąć przytrzaśnięcia przez zamykające się nagle drzwi. - Wcześniej pachniałeś dla mnie... jakby trochę mchem, ale bardziej słodko - dodał, ale nieco ciszej i wolniej, bo już rozglądał się po lokalu, nie wiedząc jak pogodzić chęć zrobienia Romeo niespodzianki z tym, by nie zostawiać go samego, zbyt dobrze przewidując jak to się skończy. W końcu jednak zapewnił go o tym jak dobrze wygląda nim nie zostawił go na moment na czerwonej kanapie, stojąc w kolejce do kasy starając nie odwrócić się ani razu, zwyczajnie zawierzając, że nieważne co dzieje się tam teraz - w momencie gdy wróci do Romeo, znów to on, nie jakiś przypadkowy mugol, będzie w centrum jego uwagi. I faktycznie dość szybko udało mu się przegonić chłodniejszym spojrzeniem zagadującego Gryfona mężczyznę, gdy dosiadał się już na czerwoną kanapę, od razu drastycznie zmieniając swoją energię, gdy tylko znów zostali sami.
- Jak o tym usłyszałem, to od razu pomyślałem, że musisz tego spróbować - zagadnął wesoło, z mcdonaldowej tacy stawiając przed Romeo waniliowego szejka i obok niego - w drobnym papierowym kubeczku - podwójne espresso. - Musisz wlać jedno do drugiego, wymieszać i gotowe. To prawie jak takie mugolskie eliksiry! - wyjaśnił, zdecydowanie zbyt podekscytowany jak na to, że nie miał jeszcze zielonego pojęcia jak cokolwiek z tej "restauracji" może smakować, wciąż jeszcze przeżywając w sobie skok adrenaliny po mugolskim przeżyciu całego procesu zamawiania, płatności i odbioru jedzenia.
Powrót do góry Go down


Romeo O. A. Rosa
Romeo O. A. Rosa

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 182cm
C. szczególne : Urok wili all the time; bardzo jasne oczy; szeroki uśmiech; zwykle nosi ze sobą jakiś napój; niemiecki akcent
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 47
  Liczba postów : 293
https://www.czarodzieje.org/t22138-romeo-o-a-rosa#726012
https://www.czarodzieje.org/t22516-listy-milosne-poczta-romeo#746994
https://www.czarodzieje.org/t22142-romeo-o-a-rosa-kuferek#726125
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Administrator




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyNie Lis 05 2023, 21:51;

- A, to ten mugolski fast food? - Zdziwił się nieco, nieszczególnie też to ukrywając, bo po zachwyconym gotowaniem wilkołaku spodziewał się znacznie bardziej wytwornej restauracji. Podziękował sobie w duchu za podjęcie decyzji o stonowanym (przynajmniej jak na siebie) outficie. - Podobno mają boskie frytki, musimy kupić frytki - zadecydował, orientując się, że mogło brakować w jego zaskoczeniu nieco entuzjazmu. - Hmmm? - Mruknął z zadowoleniem, zerkając w ciemne tęczówki, całkiem ślepy na zainteresowanie innych… bo nie musiał go wcale widzieć, by wiedzieć, że tam jest. - A dziękuję, kocham te perfumy - parsknął cicho, dając się gwałtownie rozczulić przez ten komplement. - Kiedyś ich absolutnie nie znosiłem, ale z czasem… - dodał jeszcze, cichnąc przez rozproszenie wnętrzem lokalu, więc wreszcie po prostu porzucając wątek. Grzecznie zgodził się zająć im stolik, a jednak ledwo opadł na czerwoną kanapę, a już prostował się przy początkowo nieśmiałym powitaniu nieznajomego chłopaka. Uśmiechnął się szerzej, jak zwykle oczarowany tą mugolską bezbronnością - niby starał się jej nie nadużywać, ale cóż…
- Pytał tylko czy nie jestem supermodelem, Wilku - zaśmiał się mimowolnie, zerkając już na podsuwane mu napoje. - Chwila prawdy… - ostrzegł, przelewając espresso i dramatycznie otwierając zaraz słomkę, którą potem wymieszał miksturę. - Widzisz i to ma potencjał, my za dużo kombinujemy czasami z tysiącem smaków i efektów - stwierdził po pierwszym łyku. - Boskie, wprowadź takie coś do Chambers, co? - Mrugnął do niego wesoło, podsuwając mu szejka do sprôbowania, gdy sam sięgał już po frytki, jedną z nich zanurzając nieco w gęstym napoju.
Powrót do góry Go down


Wilkie Marrok
Wilkie Marrok

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 182.5
C. szczególne : Blizny po pełniach, tatuaże, gdy może i jest ciepło - chodzi boso, zapach mięty, lekko warczący sposób mówienia, śmiech podobny do szczeknięć
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 20
  Liczba postów : 266
https://www.czarodzieje.org/t22495-wilkie-marrok#746470
https://www.czarodzieje.org/t22503-wilkie-marrok-poczta#746547
https://www.czarodzieje.org/t22496-wilkie-marrok-kuferek#746474
McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8




Gracz




McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 EmptyNie Lis 05 2023, 22:59;

- Przecież nic nie mówię - rzucił od razu niewinnie z mimowolnie cisnącym mu się na usta uśmiechem, bo i tylko on wiedział jak blisko ostrzegawczego warknięcia był, mimo wszystko będąc też zadowolony z tego, że i on miał jakiś wpływ na mugoli. Nawet jeśli jego urok działał zupełnie odwrotnie od tego, którym posługiwał się Romeo. W końcu od początku miał wrażenie, że ich energie się uzupełniają.
- No nie wiem, mam wrażenie, że im bardziej się staram i wychodzę z inicjatywą, to tylko dostaję więcej obowiązków, ale wypłata taka sama, więc teraz się skupiam na bajerowaniu klientów dla napiwków, a nie na nadskakiwaniu Chambers - zdradził, przy okazji nieco marudząc z mimowolnym wywróceniem oczami, nim nie otworzył ich nieco szerzej w zaskoczeniu nad fakturą podpijanego szejka. - Ale to jest dziwne - wyrzucił z siebie mimowolnie, ściągając brwi w próbie przyrównania tego do czegokolwiek mu znanego, gdy brał jeszcze dwa łyki przed podsunięciem kubka bliżej Romeo. - Nie wiem czy mi smakuje… ale to jest cudowne - podsumował, przerzucając się z picia na frytki, od razu po pierwszej zgarniając kilka kolejnych, szczerze zafascynowany tym jak nadmiar soli załaskotał go w język. - A to jest podobno kurczak - dodał, parskając mimowolnie śmiechem, gdy otwierał pudełeczko z nuggetsami, od razu też przysuwając je bliżej Romeo, bo i bardziej niecierpliwił się na jego wrażenia smakowe niż na swoje własne. W końcu sam chciał wybrać się tutaj dla samego doświadczenia, raz po raz zerkając na to jak ludzie sprawnie radzili sobie ze składaniem swoich zamówień przez ruchome obrazy menu. - Znasz się na takich rzeczach? Takich, wiesz… mugolskich? - podpytał, ściszając nieco głos, by dziwnym słownictwem nie zwrócić przypadkiem uwagi tubylców, nawet jeśli był całkiem pewien, że nieważne co i jak głośno by mówił, to wciąż Romeo zgarniałby ich uwagę. - Nie wydaje mi się, żeby ich świat się aż tak różnił od naszego. W sensie… Rezerwat wydaje mi się inny od jednego i drugiego, przez co one się wydają bardziej do siebie podobne, jak chociażby te ruchome drzwi, wiesz o co mi chodzi? - rozgadał się nieco, gdy wpatrywał się w już w środek przegryzionego nuggetsa, próbując zrozumieć jakim cudem miałby być to kurczak (i to bez użycia żadnej magii!), zaraz jednak maczając go w słodko-kwaśnym sosie, gdy powracał spojrzeniem do jasnych tęczówek. - Myślisz, że mógłbyś zrezygnować z magii i zamieszkać wśród mugoli? Słyszałem, że niektórzy tak robią, a ty ze swoim urokiem… - wstrzymał się na chwilę, by w pełni uświadomić sobie z jaką łatwością Romeo mógłby stać się absurdalnie wpływowy, gdyby tylko zdecydowałby się na otoczenie się mniej magicznym od siebie samego środowiskiem. - ...nikt by nie nazywał tego wykorzystywaniem swojego uroku. U mugoli to się nazywa charyzmą.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

McDonald's przy Oxford Street - Page 2 QzgSDG8








McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty


PisanieMcDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty Re: McDonald's przy Oxford Street  McDonald's przy Oxford Street - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

McDonald's przy Oxford Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: McDonald's przy Oxford Street - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
-