Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 23 z 23 Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31830
  Liczba postów : 87725
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Specjalny




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyWto Wrz 09 2014, 15:16;

First topic message reminder :


Biblioteka

Wielkie regały z książkami sięgają niemal do sufitu. Można tu spotkać przede wszystkim osoby lubiące się uczyć, czytające dla przyjemności lub po prostu grupki dziewczyn chcące obgadać coś w spokoju. Całe pomieszczenie wypełnia zapach starego pergaminu, a niektóre półki pokrywa cienka warstwa kurzu. Jest tu przestrzeń na której stoją stoliki z krzesłami, by można było przeczytać książkę której nie można wypożyczyć, bądź w ciszy odrobić lekcje



Kolejny dzień w Hogwarcie. Jeden z wielu, pełnych życia dni, kiedy uczniowie i studenci spieszą się na zajęcia, a nauczyciele w popłochu sprawdzają pierwsze wypracowania oraz przygotowują kolejne materiały na zbliżające się wykłady. Rzecz jasna młodsza część szkoły nie przejmowała się tym tak bardzo, jak profesorowie, jednak musieli ingerować w przypadkach podobnych do tego, który właśnie miał miejsce w bibliotece.
Paul Price, jako jeden z niewielu, miał chwilę przerwy i dotarł na miejsce przed innymi, by pełnić swoje obowiązki. Zastał tam Lotte Reyes i Alana Payne'a na intrygującej wymianie zdań. Czyżby się kłócili? Skądże, prowadzili tylko rozmowę o wielkim tomiszczu na trasmutację, a które oboje chcieli mieć, gdyż był to jedyny dostępny w tej chwili egzemplarz. Jak to się potoczy?
Mistrz Gry zostawia was z tym małym problemem w nadziei, że nie poleje się krew, a oba domy unikną utraty punktów. Może pan profesor znajdzie jakieś pokojowe rozwiązanie. Kto wie, kto wie.
Zaczyna Paul. Powodzenia!

______________________

Biblioteka - Page 23 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 2226
  Liczba postów : 4271
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySro Mar 02 2022, 20:40;

Jeżeli chodziło o miejsca, w których można się było pomigdalić albo poplotkować o wilkołactwie Voralberga, to Julka zdecydowanie bardziej wolała pokój życzeń. Powód był jeden, no, właściwie dwa. Po pierwsze nie było nikogo, kto mógł cię zobaczyć lub podsłuchać. Po drugie, człowiek nie czuł się jak w we wnętrzu stuletniego kufra, śmierdzącego papierem, kurzem i starością. Do tego ta stara rura bibliotekarka, która chyba nie zmieniała swojej brązowej sukni od dobrych kilku dekad. Niełatwo było być pedantem w tej szkole, ale cóż, radziła sobie, jak mogła.
Pewność siebie w Brooksowym to temat rzeka. Trochę fakt, trochę maska, czasem jedno i drugie w tym samym czasie. Ot, typowa nastoletnia rozbieżność. Mówiła jedno, myślała drugie, robiła trzecie.

– Znaleziska, powiadasz? – zapytała zaciekawiona, przybliżając się nieco do książki, którą czytał chłopak. – Jakiego rodzaju znaleziska? Arturiańskie?

Farron's Bridge. Skąd ona miała wiedzieć, czym jest jakiś cholerny Farron's Bridge? Z ich dwójki to on był tym mądrzejszym, bardziej oczytanym i w ogóle, jak się na niego patrzyło, to człowiek od razu sobie myślał: „O, Krukon”. Wsparciem w sprawie mostu okazała się więc żadnym, nabrała więc kawy w usta i milczała. Przynajmniej do momentu, gdy spadła na nią wiadomość o rozstaniu dwójki prefektów. I właściwie, to nie wiedziałą jak zareagować, bo wszystko, co chciała powiedzieć, wydawało się takie miałkie, trywialne i w ogóle oklepane. „Tak mi przykro”. „W tym morzu jest wiele ryb”. „Na pewno znajdziesz kiedyś szczęście”. „To doskonała okazja, by skupić się na sobie”. W jej głowie banał gonił banał.

- William. Pamiętasz Williama? Tego psiaka, co spotkaliśmy w parku i którego adoptowałam? Gdybyś miał ochotę, to moglibyśmy kiedyś wyskoczyć na piwo albo coś innego. I na spacer po Dolinie Godryka. Z pewnością by się ucieszył na Twój widok – zaproponowała, nalewając kawy do wolnego kubeczka i podsuwając go w kierunku chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2691
  Liczba postów : 3000
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Moderator




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySro Mar 02 2022, 21:13;

  Shaw pokiwał głową na pytanie o to, czy to czego szukał miało jakiś związek w Camelocie. Można by odnieść wrażenie, że ostatnio takie znaleziska wyrastały jak grzyby po deszczu - choć z tego co słyszał chłopak, to w sporej części przypadków były one przedmiotami, które przez setki lat tkwiły wręcz pod nosami czarodziejskiej społeczności - miecze trzymane przez posągi, tarcze ozdabiające ściany zabytkowych murów, podkowy przerobione na haki trzymające hodowany bluszcz... wystarczyło prześledzić nieco ich historię - tak jak robił to teraz Shaw - by dość mocno zawęzić możliwe miejsce, w którym dany przedmiot mógłby przebywać.
  - Yep. Te całe miecze, jakieś uprzęże, księgi, brylanty... nie zdziwiłbym się, gdyby coś wisiało nawet gdzieś w Hogwarcie - opowiedział, nie zwracając nawet uwagi na to, że Brooks nie miała zbyt wielkiej ochoty we wspomożeniu w szukaniu starodawnej miejscowości, teraz mogącej się nawet nazywać "Wychodek Freda" z powodu dziesięcioleci przekształcania owej nazwy - - Sprawdź tu - dodał, niezrażony postawą dziewczyny i podsuwając jej kolejną mapę, tym razem o dwieście lat starszą.
  Wyprostował się, słuchając oferty dziewczyny. Nie spodziewał się w sumie po Brooks niczego innego - a na pewno wolał propozycję wyjścia na spacer z psem, niż jakieś puste słowa i slogany, do których przyzwyczaić mogły go wyrazy współczucia innych osób.
- Jasne - pokiwał głową, zerkając na swój pergamin - I tak chciałbym zajrzeć do biblioteki w Dolinie Godryka, świetnie się składa - dodał, dopisując nań kilka kolejnych słów - Miło z twojej strony - rzekł jeszcze, patrząc na Brooks nieco kątem oka i pijąc z podstawionego mu kubka. Od Maxa dowiedział się, że na wyspach Julkę łapały jakieś zmiany nastrojów - może też przechodziła jakiś ciężki okres w życiu?

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 2226
  Liczba postów : 4271
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyCzw Mar 03 2022, 08:42;

Wyprawa Lancastera, poza urazami, robiła jeszcze jedną rzecz – otwierała oczy na otaczający ich świat. Teraz każda para grabi mogła się okazać pradawnym trójzębem, a stary but leżący od zawsze na poddaszu był potencjalnym cichobiegiem samego Merlina. Wyspy Brytyjskie opanowała prawdziwa gorączka złota, z tym że zamiast drogocennego kruszcu, poszukiwano pradawnych artefaktów. Zabawnie było oglądać to z boku. Nawet szkolny woźny zdawał się pochłonięty tym zadaniem, bo z jakiegoś powodu zaczął codziennie doglądać starych zbroi oraz mieczy, choć dawniej nie robił tego w ogóle. Samą Brooks nieszczególnie ciągnęło do tego typu rozrywek, bo doskonale pamiętała, z czym się to wiązało. Do dziś na jej żebrach widniała blizna po cięciu mieczem, jakie zafundował jej złośliwy duszek. Czy to podejście miało się wkrótce zmienić? Znając Shawa, zapewne tak.

Przewróciwszy oczami, mimowolnie dała się wciągnąć w tę całą zabawę. Wzięła podsuniętą przez prefekta mapę, zapaliła lumos i zaczęła studiować wyświechtany kawałek pergaminu. W skupieniu przeglądała jej każdy cal, starając się rozczytać rozmyte przez czas literki.

- Może powinniśmy zmienić podejście i zamiast miejscowości, szukać po prostu mostu? – zaproponowała – Nazwa miejscowości mogła się zmienić, ale most, od którego tę nazwę wzięła może wciąż stoi?


Mogła się kompletnie mylić w tej kwestii i zapewne tak było, w końcu to Krukon znacznie lepiej od niej wiedział, co robi, ale spróbować zawsze było warto. Najwyżej zmarnują kilka godzin cennego czasu na bezproduktywne poszukiwania. Istniały znacznie głupsze sposoby na marnowanie czasu. Jak choćby udział w lekcjach wróżbiarstwa. Lub zielarstwa.

Jeżeli chodziło o złamane serce, problemy w życiu osobistym czy jakiekolwiek inne kłody pod nogami, to Julka preferowała najprostszy i najskuteczniejszy sposób walki z niechcianymi emocjami, a mianowicie wsiadała na miotłę i za pałkę. No i latała tak i odbijała do utraty tchu, aż nie miała nawet siły myśleć o przykrościach, które ją spotkały. Taka terapia nie była jednak dla wszystkich i niektórzy potrzebowali po prostu wsparcia i nieco przestrzeni, a także tego, by nie przypominano im na każdym kroku o stracie. Tak więc wyjście na spacer wydawało się idealnym wyjściem, prawie tak samo dobrym, jak wyjście na piwo. Połączywszy te dwie rzeczy, trudno było się martwić, przynajmniej przez ten krótki czas. I choć wizyta w lokalnej bibliotece niezbyt ją kręciła, to mimo wszystko pokiwała głową w milczącej zgodzie.

- No to jak już się nawdychamy starego kurzu w tej bibliotece, to zapraszam do siebie na grilla. Właściwie to nie wiem, czy Ci mówiłam, ale kupiłam dom w Dolinie – zaproponowała, upijając kawy z własnego kubeczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2691
  Liczba postów : 3000
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Moderator




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyCzw Mar 03 2022, 10:38;

  Co prawda na stare grabie będące dawnymi wykałaczkami Neptuna Darren jeszcze nie trafił, ale rzeczywiście - teraz każdy stary przedmiot wydawał się czymś więcej niż starociem, ale i tak w 99% procentach przypadków były to tylko zwykłe antyki, a akurat na tym Shaw znał się dość dobrze, pracując w końcu w gringockim Biurze Rzeczoznawców od jakiegoś już czasu.
  - Może - przytaknął, nie mając szczerze mówiąc zbyt wielkiego pojęcia o szczegółowej geografii południowej Anglii. Każdy pomysł Brooks był cenny, w końcu miała dość świeży umysł, nie "zakurzony" jak Shaw. Poza tym, ta miejscowość nie była jedynym tropem jaki posiadał chłopak - Warto sprawdzić - powiedział, przysuwając do siebie kolejną mapę i końcem różdżki przesuwając po wymalowanych nitkach przedstawiających rzeki i szukając na nich przepraw i mostów.
  - Dom w Dolinie? - zdziwił się Krukon - A co z Kruczym Gniazdem? - spytał - No i jasne, że wpadnę - dodał, prostując. Rzucił urok suszący na pergamin i zwinął go w rulon, odstawiając czytaną księgę na wysoki stos - Wpadnę jutro po zajęciach

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 891
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyCzw Mar 03 2022, 13:50;

- Na chwilę obecną niestety nie - przyznał. - Muszę najpierw odpowiednio o nią zadbać i zobaczyć, czy jest szansa jakoś z tym efektem zawalczyć... Ale jeśli nie, to będzie można z tej książki korzystać w Dziale Ksiąg Zakazanych, pod nadzorem - wyjaśnił, bo już wcześniej zastanawiał się jak to zrobić, żeby było można mieć wygodny dostęp do tak nietypowej pozycji, jednocześnie nie ryzykując zniszczeniem jej. I może nie wiedział, że dokonał takiego cudu, a jednak i tak ucieszył się z tego ślizgońskiego pytania, uznając za sukces nawet tak drobne podłapanie jego zainteresowania zasobami biblioteki.
- Och, zdecydowanie ogólniejsza pozycja, w zamku raczej mało miejsc jest polecanych na takie schadzki - przyznał z rozbawieniem, bo chociaż początkowo żartował ze znalezieniem takiej pozycji, to przecież wiedział, że musi być coś o randkowaniu. - Nie jestem tylko pewny, czy przypadkiem te książki nie będą trochę przestarzałe... - przyznał, przemykając opuszkami palców po półce jednego z regałów, by wreszcie wyjąć dwa cienkie poradniki - była to bardziej etykieta kulturalnego postępowania w relacjach miłosnych właśnie podczas wspólnych wyjść, ale kiedy Raffaello przemknął po spisie treści, był całkiem ukontentowany. - Lekkie pióro i felietonowe podejście do tematu, więc powinno być przyjemnie i zabawnie - wyjaśnił, podając chłopakowi książki, a następnie machnięciem różdżki przywołał do siebie katalog i uczniowskie karty. Pierwszy raz dopuścił do siebie myśl, że może Ash rzeczywiście chciał, żeby to właśnie Raffaello ich przyłapał - że to nie było pod wpływem chwili, że nie chodziło o przypadek i może nawet nie do końca o złośliwość, a coś... bardziej znaczącego?
- Jakbyś miał jeszcze jakieś pomysły, to nie krępuj się pytać, bo mamy tutaj naprawdę dużo więcej niż tylko podręczniki i wielkie nudne tomy - polecił jeszcze chłopakowi, nie zamierzając przetrzymywać go w bibliotece na siłę, skoro już i tak udało mu się coś wcisnąć.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 2226
  Liczba postów : 4271
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyCzw Mar 03 2022, 14:49;

Brooks również nie miała zbyt wielkiego pojęcia o szczegółowej geografii w południowej Anglii. Wystarczyło jej wiedzieć, gdzie leży Soton. A leżało w serduszku. No i też na południu, tuż nad samym morzem. Próbowanie nic nie kosztowała, a nóż widelec okaże się, że faktycznie uda im się odnaleźć wioskę, w której ponoć skrywał się zagubiony arturiański artefakt. Co do samej wyprawy, to zawsze była pierwsza, żeby zrobić coś nietypowego. Nie była jednak pewna, czy jest gotowa na kolejne urazy, które zdawały się nie opuszczać jej nawet o krok. Ledwie wróciła z ferii, a zdążyła już złamać dwa palce na treningu. Jeżeli mieli znów walczyć z inferiusami, to wolałaby to wiedzieć zawczasu, choć przy takim turbo kozaku z zaklęć jak Shaw, to inferiusy będą spieprzały, gdzie raki zimują, a pieprz rośnie.

-Aaaaa... Krucze Gniazdo ma się dobrze, dziękuję. W Dolinie pomieszkuję głównie w weekendy, żeby zwierzaki mogły się wybiegać do woli – wyjaśniła i pokiwała z uśmiechem głową, gdy Dareczek zapowiedział wizytę po lekcjach. – A, zapraszam. Może nawet coś ugotuję – dodała, choć jej gotowanie polegało na zamówieniu jedzenia w „Złotej Klatce” i przełożeniu go na talerz. Koniec końców była pałkarką, a nie puchonką.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 210 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 253
  Liczba postów : 1622
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyPią Mar 11 2022, 22:44;

Planował to już wcześniej, bo sama idea żeby wreszcie zabrać się za tworzenie zaklęcia pojawiła się u niego już nieco przed feriami. Podczas nich za to zastanawiał się który ze swoich pomysłów powinien wcielić w życie. I padło oczywiście na zaklęcie mające na celu dorobienie zwierzęcych uszek. Był jednak świadomy że zaklęcia nie da się stworzyć ot tak rzucając losowymi słowami i ruchem różdżką. Istniało już podobne zaklęcie, które powodowało dorobienie komuś ogona. Stworzenie więc uszu nie powinno też być większym wyzwaniem. Prawdopodobnie tak jak w każdej transmutacji kluczowe będzie wyobrażenie sobie efektu, ale nie zmienia to faktu że i tak musiał przeprowadzić jakieś badania. Do biblioteki wszedł więc po cichutku nie chcąc przeszkadzać innym obecnym w niej osobom i natychmiast ruszył ku działom które go interesowały. Na pewno przydadzą się księgi historyczne o twórcach zaklęć, jakieś podręczniki do transmutacji, słownik łacińsko-angielski... I jeszcze kilka innych tomów które mogły być mu niezbędne podczas planowania zaklęcia. Kiedy ułożył z nich sobie całkiem ładny stosik, ruszył ku jednemu ze stolików i zajął miejsce. Początkowo zabrał się za podstawowy podręcznik do transmutacji w którym było opisane zaklęcie dorabianego ogona. Kiedy natknął się na informacje o jego twórcy, zaczął przeglądać kolejną księgę dotyczącą twórców zaklęć. Następnie przeszedł do jeszcze innej księgi w której były zawarte całe historie o tym jak dane zaklęcia powstawały bądź zyskiwały na popularności. Wszystko co wydawało mu się w miarę ważne zapisywał w swoim notatniku. Następnie wykreślał te mniej ważne informacje tak żeby zostały tylko te niezbędne. Przyszła więc pora na chyba najważniejszy krok podczas tworzenia zaklęć. Wymyślenie odpowiedniej inkantacji. Miał świadomość jak ważny jest to krok. W końcu nawet literówka, albo źle położony akcent mogą mieć decydujący wpływ na działanie zaklęcia. Najrozsądniejszym wyborem było chyba "Aures Animali", chociaż na wszelki wypadek zapisał jeszcze kilka innych nazw które wydawały się być nazwą adekwatne do tego co te ma robić. Kiedy skończył, pozbierał książki i odniósł bibliotekarzowi. Następnie zabrał swoje rzeczy i opuścił bibliotekę

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Archie N. Darling

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Bardzo jasne oczy, kolczyk w języku, dużo biżuterii, kokosowy zapach, irlandzki akcent, dźwięczny głos
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 813
  Liczba postów : 365
https://www.czarodzieje.org/t21279-budowa-archie-n-darling#686920
https://www.czarodzieje.org/t21280-and-my-darling#686976
https://www.czarodzieje.org/t21278-archie-n-darling-kuferek#686919
https://www.czarodzieje.org/t21282-archie-n-darling-dziennik#687
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Moderator




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySro Mar 23 2022, 21:08;

GORĄCZKA ZŁOTA - Szafir Safira
Poszukiwania

Wieści o poszukiwaniach tajemniczych artefaktów docierają do mnie zupełnym przypadkiem - sam z siebie przecież nie czuję się jeszcze wcale na tyle pewny w Wielkiej Brytanii, by teraz przemierzać ją jak jakiś amatorski, narwany łowca skarbów. Początkowo ignoruję te wspaniałe opowieści o niesamowitych mieczach, nieszczególnie widząc jakikolwiek sens w poddawaniu się nowej modzie… ale kiedy słyszę o biżuterii i zaklętych przedmiotach, moja ciekawość wzrasta. Nie zamierzam nosić miecza przy pasie, z kolei wypisywane w pojedynczych czasopismach informacje o naszyjnikach, rękawiczkach czy sygnetach - to wszystko sprawia, że jestem gotów na coś nowego. Zresztą, powrót do Hogwartu miał być właśnie tym: mieszanką staroci i nowości. Moim pierwszym przystankiem jest szkolna biblioteka i to tam doczytuję jakie chodzą opowieści o Szafirze Safira; brzmi idealnie, bo chociaż wiem, że go nie potrzebuję, to mam też świadomość, że wcale mi nie zaszkodzi. Jego magia wydaje się idealnie wzmacniająca, a nie tylko dająca - ulepsza brzmienie głosu, zapewnia jego czystość i pewność, nawet jeśli serce zwątpi. Szukam informacji o tym jak wygląda, do kogo mógł należeć i dlaczego jest szafirem, skoro ma czerwoną barwę. Mam wrażenie, że te poszukiwania nie idą mi za dobrze, a jednak w pewnym momencie natrafiam na połączenie tak podstępnie czerwonej barwy z kolorem Gryffindoru, założonego przez Godryka... po którym nazwana została Dolina. Daję się podekscytować nowemu tropowi, który udało mi się znaleźć i dalej studiuję pieczołowicie zapiski dotyczące samej Doliny Godryka, żeby znaleźć jakieś miejsce, w którym ktoś mógł ukryć zaczarowaną błyskotkę. Plączę się pomiędzy zapiskami o słynnych rodach z tego miasteczka i artykułami o pladze akromantuli, nie czując jak czas przelewa się uparcie. Postanawiam wrócić do historii samego Godryka Gryffindora i to okazuje się być dobrą decyzją - historia o zaczarowaniu Tiary Przydziału raz jeszcze dodaje mi nieco nadziei. Obeliski Przydziału kojarzone są z tajemniczą magią, która czasem nagradza czarodziejów nietypowymi przedmiotami, więc może to właśnie tam Szafir Safira został schowany? Z każdą chwilą robię się tego coraz bardziej pewny, bo wszystkie informacje o naszyjniku zdają się prowadzić właśnie do okolic Doliny Godryka. Z biblioteki wychodzę ze spiętymi kartkami pełnymi notatek w ręku i nadzieją, że uda mi się znaleźć Obeliski Przydziału i ich skarb.

|zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySro Mar 30 2022, 12:20;

Na zewnątrz wiosenne słońce nie było wcale dla niego tak miłe, jak mu się to wydawało, gdy rozłożony na parapecie przy jednym ze wschodnich okien wylegiwał się w ciepłych promieniach, przesypiając beztrosko zajęcia, na których nauczyciel zbyt często zapominał o sprawdzaniu obecności. Zziębnięty po zdradzieckim spacerze potrzebował więc dawki skutecznie rozgrzewających go emocji, a ta myśl naturalnie poprowadziła go wprost do szkolnej biblioteki, gdzie... idiotycznie przystanął w progu starych drzwi, ściągając brwi w niezadowoleniu, gdy posyłał bibliotekarce tak oburzone spojrzenie, jakby ta obrażała go samą swoją egzystencją. Zerknął na zegar i jęknął cicho w niedowierzaniu, że nawet na Raffaello będzie musiał jeszcze dziś poczekać, a jednak po szybkim uśmiechu do kończącej swoją zmianę kobiety zdecydował się rozłożyć swoje rzeczy przy najczęściej zajmowanym przez siebie stoliku. I faktycznie z początku pomysł, by zabić oczekiwanie faktyczną nauką, wychodził mu całkiem dobrze, a praca domowa z ONMS pisała się niemal sama, jednak gdy tylko uniesieniem spojrzenia dostrzegł znajomą sylwetkę i absurdalnie zadbane loki, to jego motywacje do poprawienia ocen gwałtownie przepadły gdzieś bezpowrotnie. Podekscytował się już samą wymianą spojrzeń z @Raffaello Swansea, niecierpliwie poprawiając się nieco na swoim krześle, a jednak zgodnie z umową nie ruszył się z miejsca, dając mężczyźnie czas na przygotowanie się do jego pracy. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie zaplanował dla siebie odpowiedniego powitania, więc szybko złapał pergaminową kartkę brudnopisu, na jej odwrocie wyrysowując Raffaello zagadkę, którą przy pomocy "Condere Tigris" złożył w origami na kształt, może nico wychudzonego, ale jednak tygrysa. Zaklęciem posłał swoje dzieło wprost przed samego Bibliotekarza, wymownym spojrzeniem zachęcając go do rozebrania tygryska, by dobrał się do jego wnętrza, jednak nie wyczekał wcale na reakcję Swansea, nagle dając się rozproszyć widokiem @Mererid Tew, czy bardziej jej loczkami, które mignęły mu gdzieś kątem oka. Poderwał się gwałtownie, wiedziony dość silnym przeczuciem, że nie widuje jej samej zbyt często, więc i okazja do oczyszczenia atmosfery miedzy nimi może nie zdążyć się zbyt szybo.
- Mer! - zawołał ją zaskakująco donośnie teatralnym szeptem, doganiając ją między regałami, by przytrzymać ją w miejscu za złapaną na chwilę dłoń i ledwie mógł spojrzeć w te urzekająco duże oczy, a już zupełnie zgłupiał, nagle zdając sobie sprawę, że wcale nie przemyślał sobie tego, jak właściwie ma poprowadzić tę rozmowę, więc wypalił tylko sztywno jedno z australijskich przysłów, które (znając zainteresowanie dziewczyny) obiecał jej kiedyś spisać: - Kto dokładnie wie, czego chce, powinien być na tyle mądry, żeby zadowolić się połową. Myślisz, że jak podpiszę tak do połowy napisaną pracę domową do Vin-Eurico, to mi to zaliczy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 891
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySro Mar 30 2022, 20:45;

To nie był dobry dzień - ten dzień nie ma szans być dobry, bo rozpoczął się już serią nieszczęśliwych zdarzeń. Raffaello miał świadomość, że miesięczny okres żucia liścia mandragory nie będzie szczególnie przyjemny, a jednak nie spodziewał się, że tak łatwo będzie mu się nim niemal zadławić przy byle porannej kawie czy myciu zębów. Drażnił go już ziołowy posmak, który zdawały się przyćmiewać jedynie papierosy, te zaś mu się skończyły; głupi pomysł spaceru do sklepu skończył się przemoknięciem do suchej nitki i zniszczeniem kilku całkiem cennych notatek, które zostały w kieszeni nieszczęsnego płaszcza. Jakby tego było mało, to odezwał się znowu ból w stopie, który nie chciał do końca odpuścić po wypadku w trakcie budowania koncertowej sceny, a Raffaello przygniatały zmartwienia dotyczące chorującej części rodziny, która mieszkała we Włoszech.
Jedyne, co go pocieszało, to możliwość spotkania Asha, chociaż wcale nie miał stuprocentowej pewności, czy chłopak pojawi się w bibliotece, a jednocześnie mając zmianę aż do końca ciszy nocnej, przez co na inne spotkanie absolutnie nie mieli szans. Wchodząc do biblioteki jeszcze nie liczył na to, że napotka spojrzeniem znajome loczki, a jednak aż zwolnił na progu, uśmiechając się głupio pod nosem, bo przynajmniej jedno - i to najważniejsze - go dzisiaj nie zawiodło. Próbował się rozpakować jak najszybciej, ale cały czas musiał walczyć z chęcią pozerkiwania na chłopaka; uparcie powtarzał sobie, że nie, bo mogą zrobić to dyskretniej, jeśli jeszcze chwilę zaczeka. Podejdzie zapytać czy może w czymś pomóc, zabierze Asha na wycieczkę między regałami do długiego poszukiwania książek, a później może nawet przysiądzie z nim przy stoliku, żeby pomóc mu w wyszukiwaniu odpowiednich informacji.
Ale zamiast tego dostał papierowego tygryska.
Zgarnął go szybko i odwrócił się tyłem do biurka, jakby szukał czegoś w szufladkach z kartami bibliotecznymi, w rzeczywistości pospiesznie rozprostowując papier, by potem i tak zupełnie bezmyślnie zgnieść go w dłoni, jakby nawet jego spojrzenie nie powinno opadać na coś takiego w szkole. Odwrócił się gwałtownie, by posłać oburzone spojrzenie Gryfonowi, ale zamiast tego zobaczył tylko powiewający skrawek jego spódniczki gdzieś między regałami. I wiedział, że wcale nie powinien, a jednak i tak zerwał się od razu, ze zgniecionym tygrysem w dłoni i poważnym wyrazem twarzy podążając za chłopakiem.
- Panie Phoenix - wyrzucił z siebie ostro, ledwo go dostrzegł. Natychmiast zapomniał o oburzeniu kartką czy ucieczką, bo zorientował się, że Ash wcale nie skończył swoich prowokacji, na deser zostawiając Mererid. Jakikolwiek rozsądek bibliotekarza nie dochodził teraz do głosu, bo zazdrość robiła swoje - pamiętał przecież, że nie tak daleko stąd spotkał Asha całującego się z Eskilem, a chociaż o Gryfonce niewiele wiedział, to dobrze pamiętał o tym "grzecznym buziaku", o którym chłopak wspomniał mu niby mimochodem. - Biblioteka to nie jest miejsce na krzyki ani bieganie - oznajmił, chociaż w gruncie rzeczy siedemnastolatek wcale nie był aż tak głośno. - A już na pewno nie jest to miejsce na pana kolejną schadzkę i nie będę tego tolerował. Mój gabinet, natychmiast - nakazał. - Zna pan drogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mererid Tew

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 155
C. szczególne : królicze ząbki | kolorowe ubranka | pachnie wypiekami
Galeony : 188
  Liczba postów : 296
https://www.czarodzieje.org/t20866-mererid-tew
https://www.czarodzieje.org/t20873-gruba-sowka-mer#668081
https://www.czarodzieje.org/t20868-mererid-tew
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Moderator




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySro Mar 30 2022, 23:47;

Prawdopodobnie kiedy jedna z moich gryfońskich przyjaciółek palnęła coś żebym połaziła za Ashem i sprawdziła o co z nim chodzi, powiedziała to ot tak na odwal, nie przypuszczała, że faktycznie to zrobię. Ale zaczęłam baczniej zwracać uwagę na to co robi Ash, bo z tego co zauważyłam nie miał w Gryffindorze nikogo kogo traktowałby bardziej spoufale niż mnie. Dlatego też kompletnie nie rozumiałam jego odwrócenia się ode mnie po przyjmowaniu mojej rączki czy pocałunków albo kłamstw co to nie będziemy robić na feriach. Widocznie się dystansowałam od niego odkąd wróciłam z Malediwów, ale mimo wszystko nie mogło mi to dać do końca spokoju.
To co odkryłam było niezbyt interesujące. Ashley wdawał się sporo czasu spędzać w bibliotece i ponownie tutaj zawędrował. Co było dziwne, raczej nie był zbyt pilnym uczniem, ale założyłam że robi to z nudów przeplatanych z pewnego rodzaju samotnością. W końcu nie miał tylu przyjaciółek co ja. O! Jego jedyny lepszy znajomy to stary bibliotekarz, Australijczyk nawet jakieś notki mu wysyła! Biedny! W moim naiwnym serduszku już zaczęło rodzić się współczucie. Relacjonowałam wszystko na wizzie do moich Spice Gryfs, więc byłam tak zaaferowana pisaniem do przyjaciółek, że zostałam bardzo szybko zauważona. Chociaż już w tym momencie olałam zakradanie się, to i tak aż podskoczyłam do góry kiedy Ash mnie zawołał. Natychmiast zamknęłam wizzbooka, robiąc lekki hałas zbyt prędkim machnięciem magiczną książeczką. Nic co nie byłoby stałym elementem bibliotecznej akustyki.
Przez chwilę gapię się na niego, wybałuszając jeszcze bardziej swoje wielkie oczy i mrugam wyrażając czyste niezrozumienie. Po prostu mnie zaskoczył. Dopiero po chwili się ogarniam, chrząkam i poprawiam swoje idealne loczki automatycznym gestem. - Wydaje mi się, że nie bardzo, chociaż doceniam powiedzenie. Chcesz żebym Ci ją sprawdziła i coś podpowiedziała? - Odzywa się moja dobra natura i już odwracam się, by pomóc chłopakowi w przedmiocie, który ja sama lubię. Ledwo jednak robię krok do przodu, a tu nad nami grzmi bibliotekarz. Po raz drugi w ciągu kilku minut podskakuję przerażona. Mam wrażenie, że Raffaello był głośniejszy niż przed chwilą Gryfon. Jednak spłoszona nie komentuję tego faktu.
- To nie schadzka - mówię bardzo pośpiesznie i aż rozglądam się czy dudniącego Swansea nie usłyszał przypadkiem żaden Rocco, bo może i sobie dla sportu śledziłam Asha, ale ten zaprzepaścił swoją niesamowitą szansę na chodzenie ze mną; jeszcze by brakowało żeby odstraszał inne miłości mojego życia. Aż potrząsam głową jakbym się przesłyszała słysząc kolejne słowa nauczyciela. - Do gabinetu? - powtarzam zdziwiona, mrugając oczętami. Nawet nie wiedziałam, że bibliotekarz ma gabinet... Po co mu? Żeby czytać książki? Czyścić je? Układać? Wszystko to mógł spokojnie robić po prostu w bibliotece. Zanim jednak rozwiązuję tę zagadkę, Raf już zabiera gdzieś Asha, który na dodatek najwyraźniej doskonale wiedział gdzie  się znajduje tajemniczy gabinet. Wyglądam jeszcze zza szafek by zobaczyć gdzie Gryfon zostaje zaprowadzony. Stoję, marszczę brewki, zgniatam w rękach wizbbuka, obgryzam paznokcia, bo mam kompletny mętlik w główce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyCzw Mar 31 2022, 09:51;

- Mogę też dobić do wymaganej długości przepisem na chleb wróżek, jeśli nie masz czasu - rzucił szybko i uśmiechnął się z mimowolną ulgą, odbierając propozycję pomocy jako chęć do wspólnego spędzenia czasu, a więc i widząc w tym swoją szansę na poprawę relacji z Mererid. Bo nawet jeśli czasem zdarzało mu się z niej zażartować, nawet jeśli ogłupiony bliskością Raffaello potrafił zapomnieć co zdążył jej naobiecywać, to wciąż była jedyną bliższą mu osobą z całego Gryffindoru i wcale nie chciał tracić tej relacji. Dlatego też teraz zaoferował się tą walką na tyle, by na krótką chwilę nie myśleć o swoim Bibliotekarzu, musząc przypłacić to wyraźniejszym drgnięciem z szoku nad nagłą ostrością zawsze tak opanowanego mężczyzny. Szybko jednak sapnął oburzony, ciskając piorunami w piwne spojrzenie Bibliotekarza, bo gdy chciał jego uwagi i zazdrości, to ten zachowywał stoicki spokoj - teraz natomiast, gdy potrzebował (jak mu się wydawało) zaledwie kwadransa na opanowanie sytuacji z Mer, to ten bezczelnie postanowił być tak atrakcyjnie zaborczy.
- To nie schadzka - zaprotestował niemal jednocześnie, dobrze przecież znając zasady ich umowy, nie chcąc by Swansea myślał, że faktycznie jest gotów złamać je nie tylko z nudy, ale też pod samym jego nosem. - Chciałem tylko... - zaczął ze ściągniętymi brwiami, ale urwał mimowolnie, czując opór przed postawieniem się teraz Raffaello, przyduszając się głupio zalewającym go gorącem. Rozdarty przydreptnął w miejscu, w końcu uciekając spojrzeniem do Mererid, by wyrzucić z siebie pełne nadziei "Pogadamy później?", gdy robił już pierwsze kroki w stronę łabędziego gabinetu. Odruchowo zerknął jeszcze w stronę pozostawionych przy stoliku rzeczy, z każdym kolejnym krokiem czując coraz większą satysfakcję z Raffaellowe złości, więc i z coraz większym trudem dusił w sobie zadowolony uśmiech, pozwalając mu rozkwitnąć w pełni, gdy tylko drzwi zamknęły się za nimi z cichym trzaskiem.
- Aż tak nie mogłeś doczekać się sprawdzenia poprawnej odpowiedzi? - podpytał od razu zaczepnie, obrotem wykręcając się do Raffaello tyłem, by drobnym ruchem bioder rozbujać gryfońską spódniczkę, zachęcając go do samodzielnego sprawdzenia czy udało mu się strzelić poprawnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 891
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyPią Kwi 01 2022, 18:54;

Uniósł brew nie tyle pytająco, co wyzywająco, testując czy Ash rzeczywiście zamierza dyskutować i zaraz nieco mniej ostrym spojrzeniem uraczył jego znajomą. Pewnie powinien bardziej zmartwić się jej zaskoczeniem i małomównością - Raffaello słynął ze swojego spokoju i tej przyjemnie łagodnej atmosfery, jaką wokół siebie roztaczał, więc niewątpliwie takie rozzłoszczenie bibliotekarza było czymś nowym. Teraz jednak dawał się zirytować z każdą chwilą tylko bardziej, zaciskając szczęki przy ashowym pożegnaniu, również tę sugestię ponownego spotkania odbierając jako dalszy ciąg prowokacji.
- Znowu, Ash, naprawdę? - Wytknął mu od razu, ledwo przekroczył próg gabinetu; wtedy też popełnił głupi błąd nieuważnego pchnięcia za sobą drzwi, te zaś z impetem kliknęły zbyt czułym zamkiem, ostatecznie pozostając nie tyle zamknięte, co przymknięte. Raffaello pozostał jednak ślepy w swojej wyimaginowanej prywatności, bo może i nikt nie mógł ich z zewnątrz zauważyć, ale za to dźwięk przedzierał się niewątpliwie lepiej. - Ashley - wyrzucił z siebie ciszej, ale ostrzej, chcąc więcej uwagi, a mniej prowokacji. Podszedł do niego od tyłu i sięgnął do przodu, do jego szyi, by zahaczyć palec o kółeczko zawieszonej na jego szyi ozdoby. - Nie prowokuj mnie tak, nie musisz. I tak zwracam na ciebie uwagę, i tak ciebie chcę. Nie drażnij mnie, nie uganiaj się po bibliotece za innymi i nie organizuj kolejnych schadzek, bo przysięgam, że nie wytrzymam - wycedził mu prosto do ucha. - Zwariuję przez ciebie w końcu - zarzucił mu jeszcze, odwracając już Asha do siebie przodem, by zaraz podsadzić go na krawędź swojego biurka, nie zwracając wcale uwagi na huk, jaki wywołał zepchniętymi przy okazji książkami. - Nudzisz się? - Spytał wprost, ujmując gryfoński podbródek w palce, by chłopak nie próbował teraz wymigać się nawet spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mererid Tew

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 155
C. szczególne : królicze ząbki | kolorowe ubranka | pachnie wypiekami
Galeony : 188
  Liczba postów : 296
https://www.czarodzieje.org/t20866-mererid-tew
https://www.czarodzieje.org/t20873-gruba-sowka-mer#668081
https://www.czarodzieje.org/t20868-mererid-tew
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Moderator




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySob Kwi 02 2022, 15:56;

Uśmiecham się lekko do Asha na jego komentarz, ale zanim zdążymy poprowadzić jakąkolwiek konwersacje, już przychodzi Raf, by porwać mojego kompana w stanowczy sposób. Kiwam tylko głową na pożegnanie Pheonixa i zostaję sama między szafkami.
Mam w planach po prostu sobie iść, przyznać że poniosłam porażkę w moim szpiegostwie i wrócić do plotkowania o Ashu na wizzie. Jednak ledwo robię dwa kroki w kierunku wyjścia, stwierdzam że to może nie fair go tak zostawiać na pastwę rozżalonego swoim losem bibliotekrza (bo kto chciałby w takim wieku mieć taką fuchę).
Idę w kierunku tego tajemniczego gabinetu i zauważam, że drzwi są ledwo przymknięte. Już mam otworzyć na oścież i ratować Ashleya, ale oto zostaję na zewnątrz kiedy słyszę co takiego opowiada starszy Swansea. Mrugam zdumiona i na początku potrzebuję chwili, by zrozumieć o co chodzi. Zaglądam przez pozostawioną szparę i to co widzę w połączeniu ze słowami sprawia, że nawet ktoś tak naiwny jak ja zaczyna rozumieć co tu się wyprawia. Przez chwilę stoję zamurowana nie mogąc poradzić nic na to tylko obserwując co tam się dzieje. A kiedy w pewnym momencie stwierdzam, że dość i naruszam jakąś prywatność, planuję uciec stąd jak najszybciej.
Ale zamiast tego otwieram drzwi i staję w progu. Co ja robię? Sama nie wiem.
- Czemu mi nie powiedziałeś wprost, że kogoś masz? - pytam najpierw dość płaczliwie i bezradnie Ashleya kiedy patrzę na tę kuriozalną scenę. Prędko jednak moja rozpacz zamienia się w złość. Tupię nóżką z irytacji, że tak mnie zwodził. Ciągał za rączkę, przyjmował pocałunki. A potem najwyraźniej robił znacznie więcej rzeczy z jakimś starym prykiem. Moje oczy robią się jednak jak spodki, kiedy uzmysławiam sobie coś innego.  - To z nim pojechałeś na ferie? - pytam niepewnie i prędko znowu robię rozzłoszczoną minę. - Będziesz mnie przepraszał po tysiąckroć za to, że tyle mnie zwodziłeś - mówię z nieuzasadnioną pewnością siebie. - A Pan jest obrzydliwy. Ashley jest ledwo pełnoletni i na dodatek znacznie bardziej niedojrzały niż inni w naszym wieku. Pedofil z Pana i tyle. Teraz wiem po co gabinet bibliotekarzowi - mówię i macham drobną rączką w kierunku biurka na którym sobie posadził Asha jak trofeum. A potem wskazuję palcem w Raffaello. - Na drzwiach Pan sobie sam napisze, że jest pedofilem - rzucam znowu jakąś groźbę bez pokrycia. Odwracam się w drzwiach na pięcie i... rzucam się do biegu. Moja odwaga wypompowała się całkowicie, czuję że zaraz wybuchnę łzami, już mi się zbierały pod powiekami. Mam nadzieję, że żaden z nich nie zacznie mnie gonić i prosić żebym nikomu nie mówiła czy coś w tym stylu. A na wszelki wypadek postanawiam nie uciekać do wieży, a do ślizgońskich lochów, by schować się tam i popłakać nad swoim marnym losem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySob Kwi 02 2022, 21:21;

Skrzywił się niezadowolony słysząc swoje pełne imię, ale i spoważniał gwałtownie, przywołany do porządku, dopiero teraz dopuszczając do siebie myśl, że może jednak faktycznie zrobił więcej, niż mu się wydawało, by zasłużyć na Raffaellową złość. Wszelkie zmartwienia i jakiekolwiek myśli dotyczące zaczepionej Mererid jednak zniknęły z jego głowy wraz z szybko ogłupiającą go chwilą bliskości, w której trudno było mu pamiętać o czymkolwiek, co nie składało się na słodką prośbę. Uśmiechnął się mimowolnie, celowo zwlekając z wyjaśnieniem tego całego nieporozumienia, zakładając, że to nie ucieknie, a tak cudownie uzależniająca zazdrość Bibliotekarza mogłaby ulotnić się w jednej chwili.
- Za późno - wymruczał na wpół rozbawiony, gdy zadowolonym spojrzeniem szukał już piwnych tęczówek, ledwo dając usadzić się na biurku, a już próbując przyciągnąć Raffaello nieco bliżej siebie, szybko jednak zdając sobie sprawę, że i wcale nie musiał, skoro zanim jego palce zdołały zamknąć się na Raffaellowym swetrze, to już dłoń Bibliotekarza dyktowała ułożenie całej jego głowy. Uśmiechnął się, mrużąc zaczepnie oczy, gdy tylko złapał pewniej piwne spojrzenie, a jednak nie zdążył już zaprzeczyć zadanemu mu pytaniu, a odruchowo odepchnął od siebie Raffaello, zaalarmowany nagłym otwarciem drzwi.
- Mer - zaczął spokojniej niż planował, chcąc uciszyć dziewczynę już na samym wstępie, a jednak już zaraz z szoku zupełnie odebrało mu mowę, bo Gryfonka ewidentnie odpaliła monolog pełen pytań retorycznych, więc tylko co chwilę otwierał usta na nowo, ściągając brwi w coraz większej złości, by w końcu prychnąć głośno, zeskakując z biurka, mając wrażenie, że jeśli jeszcze nie siedzi w płomieniach, to wybuchnie ogniem przy kolejnym swoim kroku.
- No poczekaj! - rzucił za nią wściekle, nie wiedząc co z tego wszystkiego oburzało go najmocniej. Nieuzasadnione roszczenia, ucieczka, wyzywanie jego chłopaka czy nazwanie jego samego bardziej niedojrzałym niż inni w ich wieku, gdy do porównania stawiała siebie - tupiącą nóżką i wygrażającą piąstką. Dopiero stając w progu otwartych już teraz drzwi zdał sobie sprawę, że najmocniej jednak denerwowało go to rozczarowanie osobą, która jego pierwszego dnia w Hogwarcie zapewniła go o swoim wsparciu i której, o Merlinie, zaczynał coraz bardziej ufać, musząc teraz boleśnie zdać sobie sprawę, że wcale nie wie, czy dziewczyna zachowa sekret dla siebie czy jednak postanowi spróbować zniszczyć Raffaello karierę, a im obu, cóż... związek, bezdyskusyjnie utrudniając go rozniesieniem plotki.
Wzrok opadł mu na zdezorientowanego uczniaka, który w oddali spoglądał na niego, musząc dostrzec wybiegającą z gabinetu Mererid, więc tylko teatralnie wzruszył ramionami i pokręcił palcem przy skroni, by wyraźnie zasugerować niestabilność psychiczną Gryfonki, po czym zatrzasnął drzwi gabinetu, od wewnątrz opierając się o nie plecami. Potrzebował kilku głębszych oddechów, by unieść spojrzenie na Raffaello, całym sobą gwałtownie przeskakując ze złości w szczery strach, bo wcale nie wiedział co odnajdzie w piwnych oczach, w przeciwieństwie do Mererid nie uciekając jednak od konfrontacji, nawet jeśli z nadmiaru emocji przystąpnął nerwowo w miejscu, drżąco wyduszając z siebie to jedno słowo, którego zawsze tak skrupulatnie unikał: - Przepraszam.

| zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2691
  Liczba postów : 3000
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Moderator




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyWto Maj 03 2022, 13:59;

Jednopostówka - poszukiwanie miecza

Po tym jak Darren wybrał się z Brooks do antykwariatu w Dolinie Godryka, spędził on jeszcze co nieco czasu w hogwarckiej bibliotece. W pracy zrobił nieco notatek dotyczących lokalizacji dokumentów, które mogły uchylić rąbka tajemnicy dotyczącej losu miecza Caradoca - w bibliotece pozostało mu przetłumaczyć nieco pergaminów, a raczej przekształcić staroangielski na coś, co będzie o wiele bardziej przystępne dla dzisiejszego czytelnika.
Shaw otrzymał też od Brooks nieco "pomocy naukowych" - Krukonka też spędziła nieco czasu w księgach, co w przypadku Julii było z pewnością rzadką okazją.
Tak więc Darren usiadł ze słownikiem języków celtyckich i starobrytyjskich po lewej stronie, rolkami i zwojami pergaminów wypełnionych odręcznymi notatkami przed sobą oraz z kubkiem kawy po swojej prawej. Pierwsze akapity były najtrudniejsze - odnalezione zapiski na temat testamentu Caradoca wymieniały na początku zawsze dziesiątki tytułów, które w połowie składały się z podobnych słów, synonimów "lorda" czy "pana", a w połowie z nazw regionów czy miejsc które albo nie istniały od setek lat, albo kilka razy zmieniły już nazwę. Na całe szczęście tu i ówdzie zdarzały się wzmianki na temat krain geograficznych, górskich szczytów czy miast takich jak Londyn, które nie zniknęły z map ani nie zmieniły swoich nazw. W końcu Krukon zaczął coraz głębiej i głębiej wczytywać się w szczegóły dotyczące dziedzictwa jednego z rycerzy Okrągłego Stołu - okazało się, że syn Caradoca został porwany i nigdy nie wrócił już w swoje rodzinne strony jako dziedzic, a pochłonięty żalem i goryczą szlachic zdecydował się zostawić wszystko co posiadał Camelotowi, powiększając tym samym znacząco majątek królestwa, jednak za wyjątkowo gorzką cenę.
Krok za krokiem, Shaw podążał śladami majątku rycerza. Jak się okazało - kosztowności, a przede wszystkim zaklęty miecz, wykonały wielkie koło po Wielkiej Brytanii, znajdując się w posiadaniu kolekcjonerów, najeźdźców, a ostatecznie trafiając z powrotem do Camelotu, gdzie musiały być po prostu niezauważone przez badaczy i historyków - acz już niedługo.

z/t

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | na palcu prawej dłoni zawsze obrączka Bruhavena, a nad nią krwawy znak | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1886
  Liczba postów : 3613
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyPon Maj 30 2022, 20:42;

Poszukiwania miecza Ectora. Jednopostówka

Poszukiwania rozpoczęła może i w Hogsmeade, ale postanowiła kontynuować je w bibliotece Hogwartu. Wiedziała, że właśnie tam znajdzie więcej informacji związanych z legendami arturiańskimi, Ectorem oraz Dzikim Lasem, w którym Ector żył. Potrzebowała informacji na temat tego jak mężczyzna skończył i czy ktoś wiedział, co stało się później z jego mieczem, a to oznaczało właściwie tylko jedno: research. Musiała po raz kolejny przysiąść przy ogromnych stosach książek, zaczytując się w liczne pozycje i doszukując się czegoś, co mogłoby się jej w jakikolwiek sposób przydać. Nic dziwnego, że wkrótce jeden ze stolików czytelni został kompletnie zawalony wszystkim, co było w jakikolwiek związane z tematem jej poszukiwań. W pewnym momencie nawet nie przejmowała się zbytnio czekającymi na nią stosami ksiąg i po prostu przeglądała kolejne w alejkach między regałami, kartkując szybko kolejne pozycje i przesuwając spojrzeniem po wyciśniętych tuszem lub wypisanych ręką literach starych tekstów. I chociaż naprawdę czuła się okropnie przez dolegający jej wpływ księżyca, czy też raczej po prostu jego braku, to była w tym momencie naprawdę zdeterminowana na odnalezieniu odpowiedniego miejsca, w którym znajdować się miał miecz. Przynajmniej ten jasny przyświecający jej cel, pomagał jej w ignorowaniu stanu swojego ciała.
Praktycznie nie czuła czasu, który uciekał jej na pobycie w bibliotece. Po raz pierwszy od dawna była w swoim badawczym szale, gdzie nie liczyło się praktycznie nic poza uzyskaniem odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Wszelkie informacje, które tylko uznała za przydatne i być może decydujące w kwestii tego, gdzie znajdował się miecz zapisywała pospiesznie w swoim notatniku, by później móc je przejrzeć i przeanalizować wnikliwie. Jakby nie było chwilowo zbierała po prostu porozrzucane wszędzie elementy układanki, które dopiero później będzie mogła dokładniej obejrzeć i spróbować ułożyć w jedną, pasującą do siebie idealnie całość. Zbliżała się już godzina ciszy nocnej w zamku, a ona wciąż nie wydawała się być bliską rozwiązania, którego poszukiwała. Coś wciąż jej umykało. Sięgnęła po jeszcze kilka tekstów, które zawierać mogłyby jakąś wskazówkę i przeczytała jeszcze raz interesujące ją fragmenty. Przejrzała ponownie notatki i zaczęła po kolei analizować każdy punkt, starając się łączyć je jakoś z tym wszystkim, czego udało jej się dowiedzieć. Nieco jej to zajęło, ale po jakimś czasie była już niemal pewna, że chyba znalazła odpowiednie miejsce. I nie zamierzała czekać do rana ze zbadaniem go. Najlepiej zrobić to jeszcze tego samego dnia.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 210 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 253
  Liczba postów : 1622
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySro Cze 29 2022, 20:42;

ONMS Samonauka - Nauka podstawowego elfiego
26.06.2022

Prawdopodobnie gdyby nie ta cała akcja jaką przeprowadzili na Szczycie Buchorożca przeciwko Mordredowi, to zapewne nie przyszłoby mu do głowy żeby przestudiować sobie księgi dotyczące języka leśnych stworzonek. A tak dokładnie to elfów. Do wakacji zostało tak naprawdę wyjątkowo niewiele czasu, więc wolał jeszcze przed ich początkiem skorzystać z zasobów szkolnej biblioteki, w której wiedza była gromadzona od wielu pokoleń czarodziei.
Do pomieszczenia wszedł po cichu nie chcąc przeszkadzać tym którzy również w nim przesiadywali pochłonięci lekturą i studiowaniem ksiąg. Działu Ksiąg Zakazanych w ogóle nie brał pod uwagę przy poszukiwaniu odpowiednich ksiąg. Głównie dlatego że zakładał że czegoś takiego jak języki magicznych stworzeń, a w tym wypadku tych leśnych, raczej nie zostały zabronione przez szkołę ani uznane za niebezpieczne. Jego pierwszą myślą było poproszenie bibliotekarza o pomoc, ale jako że ten pomagał komuś innemu, gryfon nie chciał robić problemu i dokładać mu jeszcze więcej pracy. Zamiast tego skierował się do katalogu bibliotecznego i zaczął go przeglądać starając się przy tym nie zrobić bałaganu w celu odnalezienia odpowiedniego działu.
Po długim przeglądaniu w końcu udało mu się zlokalizować pozycję która go interesowała. A przynajmniej wyglądała na taką, którą szukał. Bez chwili wahania ruszył do odpowiedniego działu i kiedy tam dotarł, zaczął uważnie szukać księgi. Nie została wypożyczona, więc powinna gdzieś się tu znajdować. Po tym jak dostrzegł ją wysoko na półce, tak wysoko że nawet on nie sięgnąłby bez drabiny, wyjął różdżkę i ostrożnie zdjął ją zaklęciem i przelewitował wprost do swoich dłoni. Upewnił się dwa razy czy na pewno wybrał dobrą księgę i ruszył do jednego z najbardziej oddalonych stolików, otworzył książkę i zaczął czytać. Język elfów był dziwny i ciężki do przyswojenia, ale miał wrażenie że jeśli spędzi przy tym odpowiednio dużo czasu, uda mu się opanować przynajmniej podstawy. Oczywiście jak to zazwyczaj w świecie magii bywało, książka mimo że bardzo stara, nadal była zaczarowana i przy każdym słowie jakiego próbował się nauczyć, słyszał cichutki elfi pisk. Każdy inny od poprzedniego. Musiał przyznać że to całkiem dobry sposób na naukę. Do tego robił też w swoim notesie niezbędne notatki, które przydadzą mu się w utrwalaniu języka. Skupił się jednak na absolutnych podstawach, które będą mu potrzebne żeby opanować elfi w stopniu komunikatywnym. A nawet jeśli nie... To przynajmniej w takim żeby rozumieć o czym te maluchy piszczą.
W bibliotece siedział już długie godziny, a progres jaki zrobił... Nie był zadowalający. Przynajmniej nie dla niego. W końcu okazało się że nauka języka od podstaw to naprawdę ciężka sprawa, jeśli wcześniej się tego nie robiło. Na szczęście księga była pełna użytecznych wskazówek odnośnie nauki z których jak najbardziej korzystał. Od tych pisków powoli bolała go głowa, przez co musiał co jakiś czas robić sobie przerwę. Do biblioteki wracał uczyć się języka przez kilka kolejnych dni, aż w końcu udało mu się opanować jego podstawy.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Valerie Vesper

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : Piegi, blizna na czole
Galeony : 53
  Liczba postów : 42
https://www.czarodzieje.org/t21617-valerie-vesper?nid=2#705040
https://www.czarodzieje.org/t21623-poczta-valerie#705066
https://www.czarodzieje.org/t21622-valerie#705061
https://www.czarodzieje.org/t21619-valerie-vesper
https://www.czarodzieje.org/t21673-valerie-vesper-dziennik#70659
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySob Wrz 03 2022, 23:25;

Eliksiry Samonauka - Przygotowanie do zajęć (jednopostówka)
03.09.2022

Była pierwsza sobota nowego semestru w Hogwarcie. Uczniowie korzystali jeszcze z ostatnich chwil relatywnie ładnej pogody i luzu związanego z niewielką ilością prac domowych. Valerie także jeszcze nie narzuciła sobie reżimu codziennej nauki i większość dnia spędziła na czytaniu „Włóczęg z wilkołakami” autorstwa Gilderoya Lockharta w edycji opatrzonej komentarzami zawierającymi opis faktycznych wydarzeń. Literaturę pana Lockharta traktowała trochę jak powieści humorystyczne i musiała przyznać, że zaczytywanie się w jego dziełach było jej guilty pleasure. Mimo że niemal bez przerwy odczuwała przechodzące wzdłuż kręgosłupa ciarki żenady.
Popołudniem jej zażenowanie osiągnęło jednak poziom krytyczny i uznała, że to najwyższa pora zająć się czymś innym. Postanowiła, że może trochę się pouczy, więc włożyła do torby „Eliksiry dla zaawansowanych”, rolkę pergaminu oraz pióro i kałamarz. Początkowo planowała uczyć się w Pokoju Wspólnym, jednak w tej samej chwili, w której usiadła przy jednym ze stolików, do pomieszczenia wtargnęła grupa drugoklasistów i rozpoczęła wyjątkowo hałaśliwą rozgrywkę w eksplodującego durnia. Okazało się, że wymowne wzdychanie i wywracanie oczami nie zostało zauważone przez żadnego z nich, więc ostatecznie zabrała manatki i, pamiętając, żeby szturchnąć najgłośniejszego z dzieciaków torbą, poszła do biblioteki.
Kiedy wdrapała się schodami na czwarte piętro, skierowała się od razu w stronę biblioteki, gdzie otoczyła ją przyjemna cisza, przerywana niekiedy cichym szmerem przewracanych kartek. Nie chcąc tracić czasu, rozłożyła błyskawicznie swoje przybory do nauki na jednym z wolnych stolików i z podręcznikiem w dłoni ruszyła w kierunku regałów. Gdy znalazła dział poświęcony tematyce eliksirów, otworzyła podręcznik na spisie treści i zaczęła wyciągać książki na chybił trafił i porównywać ich treść z podręcznikiem. Ostatecznie znalazła trzy książki, które pomogłyby jej rozszerzyć wiadomości przedstawione w „Eliksirach dla zaawansowanych”. Nie zastanawiając się dłużej, zgarnęła woluminy pod pachę i wróciła do zajętego przez siebie stolika.
Nie planowała tego dnia specjalnie szarżować, a jedynie przygotować notatki, które pomogłyby jej usystematyzować wiedzę. Przewertowała więc szybko przez przydługą przedmowę Libatiusa Borage'a i zagłębiła się w lekturze na temat Wywaru Żywej Śmierci.
- Powoduje u pijącego bardzo mocny sen, z którego może już nigdy się nie obudzić. Stan ten do złudzenia przypomina śmierć (stąd nazwa) - zanotowała na pergaminie. Swoją drogą ciekawe, czy, a jeżeli tak, to ilu czarodziejów sfingowało w ten sposób swoją śmierć. I czy Ministerstwo Magii miało jakieś sposoby weryfikowania tego. Odpłynęła na chwilę, zastanawiając się nad tym, w jaki sposób możliwe by było sprawdzenie, czy ktoś zażył ten eliksir w sposób bardziej wyrafinowany niż obserwowanie ciała. Ta metoda byłaby trochę niedorzeczna i uwzględniałaby marnowanie ministerialnych pieniędzy, na pewno magomedycy mają jakieś sposoby, jeżeli podejrzewają zażycie tego eliksiru.
Z zadumy wyrwało ją ciche trzaśnięcie drzwiami. Musiała wracać do pracy, jeżeli chciała zdążyć na kolację. Nie zwlekając dłużej, wróciła do zapisywania notatek. Po zapisaniu działania eliksiru i zweryfikowaniu wiadomości z wykorzystaniem książek znalezionych w bibliotece przeszła do zapisywania sposobu wykonania eliksiru.
- Dodać dwanaście kropli z fasoli korzenia waleriany - zapisała, po czym zerknęła do podstarzałej i lekko podartej książki, którą kilka chwil wcześniej podniosła z bibliotecznego regału. Zmarszczyła brwi w wyrazie konsternacji. Ten autor, kimkolwiek był, pisał z kolei o trzynastu kroplach. Patrzyła przez chwilę pod różnymi kątami na liczbę, jakby chcąc się upewnić, czy to na pewno trójka. Może się pomylił? Wzruszyła ramionami, na pewno musiał się pomylić i nie było sensu dłużej się nad tym zastanawiać. Dalszą część przepisu spisała po prostu z podręcznika i przeszła do kolejnego podrozdziału.
Kolejne notatki wykonała już znacznie szybciej i być może mniej starannie niż miało to miejsce w przypadku Wywaru Żywej Śmierci. Przykładowo o samej Amortencji zapisała może jedną czwartą tego, co na temat wcześniej wspomnianego eliksiru i całkowicie pominęła podany przepis. Być może powoli spadała jej koncentracja i motywacja do wykonywania szczegółowych zapisków, niemniej planowała zanotować chociaż jedną rolkę do końca.
Kiedy skończyła, dostrzegła, że słońce chyli się już wyraźnie ku zachodowi, co oznaczało, że pora iść na kolację. Rzuciła jeszcze szybko okiem na notatki, po czym zaczęła się pakować do wyjścia. Gdy już wszystkie swoje rzeczy umieściła w torbie, zebrała pożyczone książki i wychodząc, odłożyła je na ich miejsce, po czym poszła do Wielkiej Sali na kolację.

z.t.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Payton Kingston III

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.83
C. szczególne : no więc odstające uszy i mina księcia, a także okulary na nosie dla lansu w sensie, żeby mądrzej wyglądać
Galeony : 299
  Liczba postów : 68
https://www.czarodzieje.org/t21592-payton-kingston-iii
https://www.czarodzieje.org/t21601-chanel
https://www.czarodzieje.org/t21602-relacje-kingstona-iii
https://www.czarodzieje.org/t21591-payton-kingston-iii*-/'-$
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySob Wrz 17 2022, 18:04;

Zapach książek, pergaminów i średniowiecznej epoki zapewne wypełnił jego zmysł węchu, gdy tylko przekroczył próg biblioteki. Nie przepadał za tym miejscem, a jednak czasami tu bywał. Życie go zmuszało, a konkretnie szkoła, czasami musiał skorzystać z dodatkowych podręczników, wiedzy, której nie przechowywał swoim kufrze. Referaty, eseje, wszystko to wymagało, aby zajrzeć do biblioteki, tym razem musiał napisać coś o roślinach pochodzących z Ameryki, a także Azji. Westchnął ponownie, sztachając się zapachem tego okropnego miejsca, które przybijało brakiem chaosu. Wszystko uporządkowane, melancholijnie spokojnie to go totalnie dobijało, wyprowadzało z równowagi. Dlatego wpadał na chwile, aby wypożyczyć książkę i zaszyć się w dormitorium, salonie wspólnym czy nawet wielkiej sali tylko nie w tym grobowcu.
Nie mógł jednak spodziewać się tego, co miało właśnie nastąpić, gdy sięgał po kolejną książkę z wyższej półki. Magicznie sunęła w jego stronę, ale coś się stało; może to Irytek, zemsta eks kochanek lub zawirowanie magiczne? Egzemplarz o roślinach zaczepił dziwnym trafem o inne książki, które posypały się jak domino, a seria książek zaczęła spadać na Paytona, boleśnie uderzając go w głowę, ramiona i resztę części ciała. To naprawdę sprowadzało się do prawdziwych tortur, bo przecież nie były to książeczki z obrazkami typu "Franklin i pierwszy pornos".
Ślizgon zasłonił się rękoma, całkowicie zapominając, że jest czarodziejem. Zdarzało mu się to często i rozpłaszczony pod książkami, zaczął wzywać pomocy:
- Pomocy, niech mi ktoś pomoże! Chyba mam krwotok wewnętrzny. - Może trochę dramatyzował, ale taki był właśnie Kingston.

@Mirta I. Lucero-Fernández
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mirta I. Lucero-Fernández

Przyjezdny
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 224 cm
C. szczególne : proteza lewego przedramienia, wysoka, zbudowana
Galeony : 78
  Liczba postów : 78
https://www.czarodzieje.org/t21629-miguela-isadora-lucero-fernandez#705216
https://www.czarodzieje.org/t21656-tukan-diego#706034
https://www.czarodzieje.org/t21641-miguela-isadora-lucero-fernandez#705330
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptySob Wrz 17 2022, 20:47;

Nieustannie pracowała, pragnąc zapanować nad chaosem, który rozpoczął się wraz z pierwszymi dniami; pragnąc zapamiętać miejsce każdej książki i każdego regału, pozbawiając go kurzu; pragnąc, aby życie dalej toczyło się swoim naturalnym rytmem; wpajała się w niby ten sam zapach książek, ale kompletnie odmienny pod względem miejsca, w którym się to znajdowała. Stawiając kroki i pozwalając na to, aby podeszwa obuwia wydobywała specyficzny rytm stuknięć, nie ulegało wątpliwości to, jak wiele rzeczy się zmieniło. Do tego jednak była już przyzwyczajona, chociaż tęskniła tak naprawdę za Tecqualą i nie było w tym nic dziwnego.
Bo, jakby nie było, poniekąd siłą, poprzez właśnie działanie sił wyższych, powiązanych z niefortunnością zdarzeń, zmuszona była, wraz z bratem, na opuszczenie dotychczasowego miejsca zamieszkania (i pracy) na rzecz uwikłanych pod szarymi chmurami Wielkiej Brytanii; smogu, dymu i bardziej ponurej rzeczywistości. W tym była iskierką, która mimo wszystko i wbrew wszystkiemu szła do przodu, wiedząc, iż nie ma tak naprawdę innego wyjścia.
I w tym momencie siedziała w bibliotece, zajmując się paroma rzeczami w kąciku nie do końca przeznaczonym do normalnego wstępu dla młodzieży uczęszczającej do szkoły. Wcześniej już zauważyła parę zapomnianych przez uczniów książek po zwrocie, które wymagały renowacji, a którymi to ewidentnie chciała się zająć. I nie bez powodu zatem przygotowała sobie na krótką chwilę stanowisko, aby móc się za to wziąć, gdy tylko będzie miała czas.
Najwidoczniej wiele rzeczy postanowiło się posypać niczym domek z kart, gdy usłyszała jedno uderzenie - stukniecie czegoś o ziemię. Z początku mogła pomyśleć, że to jej się przesłyszało, aczkolwiek kolejne dźwięki były równie niepokojące. Nic dziwnego zatem, iż Isa wyszła z kącika, udając się w kierunku hałasu nieco bardziej stanowczo, trzymając w dłoni różdżkę. Po czasie doszły do jej uszu dźwięki ludzkie, na co od razu była gotowa pozbyć się swojej kobiecej gracji na rzecz pomocy i rzucenia się dosłownie pod pociąg. I gdy dotarła do odpowiedniego regału, krocząc przy tym zdecydowanie szybciej, z bólem narastającym między łopatkami, trudno było nie dostrzec na rogu, przy którym to się znalazła, złośliwie spadających książek na... studenta?
- ¡Madre de Dios! - rzekła po hiszpańsku, od razu podejmując się odpowiednich działań, zbliżając się do Ślizgona i chroniąc go przed kolejnymi książkami. Pierwsze, jako że była wyższa i silniejsza, dłonią ustabilizowała tę nieszczęsną półkę, zapominając na krótką chwilę, iż mogłaby się tym zająć poprzez zaklęcia. Dopiero po tym, jak doprowadziła ją do stanu uniemożliwiającego tomiszczom spadanie, skupiając się na studencie. - Wszystko w porządku? Nic ci nie jest? - oczywiście, że nie była zadowolona z tego, iż wysiłek wcześniejszy poszedł na marne, ale czy byłby sens w ochrzanianiu kogoś za coś, na co prawdopodobnie nie miał wpływu? I chociaż powieka chciała zadrżeć, tak jednak głębszy wdech pomógł jej nad tym zapanować. Zresztą, jak się odsunęła i przyglądnęła chłopakowi, coś w jej głowie postanowiło zaświtać. - Och, to ty! Payton, zgadza się? - uśmiechnęła się, przypominając sobie zaproszenie na Wizbooka. Tak, takie drobnostki doskonale pamiętała.
Na szybko przywróciła porządek, przyglądając się jegomościowi, aby sprawdzić, czy na pewno wszystko jest w porządku.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Payton Kingston III

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.83
C. szczególne : no więc odstające uszy i mina księcia, a także okulary na nosie dla lansu w sensie, żeby mądrzej wyglądać
Galeony : 299
  Liczba postów : 68
https://www.czarodzieje.org/t21592-payton-kingston-iii
https://www.czarodzieje.org/t21601-chanel
https://www.czarodzieje.org/t21602-relacje-kingstona-iii
https://www.czarodzieje.org/t21591-payton-kingston-iii*-/'-$
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyWto Wrz 20 2022, 15:14;

Książki spadały na niego, a on modlił się o cud, przyjmując pozycję embrionalną. Niektóre uderzenia były naprawdę bolesne, jakby miał określić, które z pewnością powiedziałby, że wszystkie. Zamknął oczy niczym przestraszony dwulatek, nie mogąc zaobserwować tego, że właśnie ktoś przyszedł mu z pomocą, niemalże osłaniając go swoim ciałem. Dopiero gdy nadeszły słowa troski skierowane do jego osoby, odważył się uchylić powieki, a następnie usiąść. W pierwszej chwili wydał z siebie jęk bólu, podobny do kogoś, kto leczy się na artretyzm, lecz bezskutecznie. Miał ochotę odpowiedzieć, że to niemożliwe, żeby nic mu nie było i potrzebuje fachowej opieki najlepiej kogoś w rodzaju seksownej pielęgniarki, a na dodatek półwili; nie był wybredny.
- Oż kur... cze, na Merlina! - Wyrwało mu się, gdy zobaczył przed sobą potężną kobietę. Wizbook totalnie nie oddawał w pełni rozmiarów nowo przybyłej pani bibliotekarki. Jego reakcja nie musiała zdradzać tego, że słowa skierowane były do Mirty, chociaż wpatrywał się w nią niczym ofiara hipnozy, lekko otworzył buzie, a gdy się na tym przyłapał, po prostu jęknął z bólu, głaszcząc się po głowie. Na pewno będzie miał wielkiego siniaka nie tylko pod czupryną.
- Nie wiem. Wszystko mnie boli i... - Chciał dokończyć, zacząć monolog obdukcji lekarskiej, którym miał zamiar obarczyć panią Fernández, ale ta nagle wypowiedziała jego imię z takim "och" zachwytem i uśmiechem, że sam nie mógł się nie odwzajemnić. Zaraz to zapomniał o bólu, jego usta przybrały wizerunek upojenia radością.
- Tak to ja! - Niemal miał ochotę wypiąć pierś dumnie, ale tego nie zrobił, za to spróbował wstać i uznał, że to naprawdę najboleśniejsze doświadczenie w jego życiu. Postękał trochę, po czym się rozejrzał na bałagan, do jakiego się przyczynił. Nie mógł też się długo powstrzymywać, aby nie zadrzeć głowy z zamiarem dokładnego przyjrzenia się Mircie. Zwłaszcza że jego uwagę nie tylko przykuwał sam rozmiar kobiety, ale że i wszystko... Wszystko miała takie duże.
- Jest Pani... - Tu na chwilę przerwał, powstrzymując się od wypowiedzenia takich słów jak "duża, olbrzymem czy ogromna". - śliczniejsza w rzeczywistości niż na wizbookowych zdjęciach. Całkowicie nie oddaje on Pani... - Wymiarów? Tu przeniósł na chwile wzrok na piersi ćwierć olbrzymki, szybko jednak kierując spojrzenie na złapanie kontaktu wzrokowego, kątem oka i tak mógł patrzeć na cycki. - urody. - Dodał, całkiem płynnie. Pierwszy raz w życiu miał przed sobą kobietę takich rozmiarów. Jak on nic nie wiedział o czarodziejskim świecie...

@Mirta I. Lucero-Fernández
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mirta I. Lucero-Fernández

Przyjezdny
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 224 cm
C. szczególne : proteza lewego przedramienia, wysoka, zbudowana
Galeony : 78
  Liczba postów : 78
https://www.czarodzieje.org/t21629-miguela-isadora-lucero-fernandez#705216
https://www.czarodzieje.org/t21656-tukan-diego#706034
https://www.czarodzieje.org/t21641-miguela-isadora-lucero-fernandez#705330
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyWto Wrz 20 2022, 21:35;

Zareagowała - dość szybko, sprawnie, mogąc poradzić sobie z zaistniałym problemem bez większego zająknięcia. Wypadki się zdarzają po ludziach i chociaż Mirta nie lubiła nadmiaru roboty w tym zakresie, tak jednak nie zamierzała w żaden sposób denerwować się na początkowego, tajemniczego jegomościa. Ile razy sama miała jazd z problemami w zakresie znalezienia pracy, swoimi sporymi gabarytami i w ogóle tym, że czasami czuła się jak słoń w składzie porcelany. I chociaż z latami udawało jej się to opanować, o tyle czasami też o tym zapominała, chcąc poczuć się bardziej swobodnie. Nie musieć martwić się o to, czy przypadkowo uderzy w framugę od drzwi, nie zmieści się między stolikami bądź co bądź, przyczyni się do przypadkowego złamania krzesła. Bo i takie rzeczy potrafią mieć miejsce. Częściej przez ten brak uwagi cierpiały właśnie elementy otoczenia, jak szklanki, obrusy, czy chociażby właśnie - kiedyś, rzecz jasna - książki.
Ale, wykorzystując swój zasób wiedzy i cierpliwość, przekuła w sposób odpowiedni swoje wady w taki sposób, aby stały się zaletami. W końcu jak lwica mogła rozdzielić dwójkę nawalających się do utraty przytomności na pięści uczniów, jak również wytrzymać, poprzez rosłą budowę ciała, większą ilość uderzeń.
- Huh... - wzięła głębszy wdech, przyglądając się uważnie fasadzie twarzy Kingstona. - Może powinnam cię zabrać do pielęgniarki, tak dla pewności? - zapytawszy, nie była uzdrowicielką, a więc i też te słowa były objęte płaszczem troski "tej dobrej cioci". I chociaż posiadała podstawową, potrzebną w zawodzie wiedzę, tak nie posiadała żadnych kwalifikacji w zakresie wykrywania tego, czy ktoś przypadkiem nie ma krwotoku wewnętrznego. Nawet jeżeli szczerze w to powątpiewała, tak nie mogła sobie pozwolić na tonięcie w braku odpowiedzialności.
- Czyli pamięć mam doskonałą! - uśmiechnęła się szerzej, szeroko, kiedy to układała z powrotem tomiszcza, zerkając uważniej od czasu do czasu, aby wykryć, czy przypadkiem chłopak nie ma do czynienia z jakimś poważniejszym urazem. Książki wbrew pozorom mogą zabić. Jak wszystko inne; kwestia wysokości, siły i paru innych czynników.
I nie była zdziwiona w żaden sposób na reakcję w zakresie przyglądania się. Ćwierćolbrzymką była przez całe życie, tak więc i przystosowała się do tego typu rzeczy.
- Inaczej na papierze, inaczej w rzeczywistości? - zaśmiała się. W końcu każdy się różni na fotografii, jak i w świecie realnym. - Wiele zależy od światła, otoczenia, praktycznie wszystkiego. Ale przyznaję, zbyt wielu moich zdjęć tam nie ma. - dała tam może z trzy? Cztery? Straciła już rachubę, gdy skupiała się na odkrywaniu sekretów Hogwartu. - Też się różnisz. Oczywiście na korzyść! -  poprawiwszy, jedno z zaklęć musnęło książkę, która następnie poleciała w jej kierunku, lewitując w jednym i tym samym miejscu. Z łatwością Isadora wychwyciła uszkodzenie grzbietu egzemplarza tomiszcza, co powodowało konieczność wykonania dodatkowej pracy w celu przywrócenia mu dawnej świetności. Przez to też nie zauważyła wzroku Ślizgona na innych elementach jej aparycji. - W każdym razie dziękuję, to naprawdę miłe z twojej strony. - podchodziła do tego typu komplementów naturalnie.
Uszkodzoną książkę odstawiła prostym ruchem różdżki - równie sporej, równie długiej, z łuską trytona dającą jej specyficznego, niebieskiego blasku - na blat stolika bibliotecznego. Miała nadzieję, że naprawa pójdzie jej sprawnie i szybko w najbliższym czasie.
- Książkami się nie przejmuj. Co to w ogóle się stało, że te nagle zaczęły spadać? - była zaintrygowana tym, czy chłopak przyciąga problemy, czy to jednak problemy ciągną do studenta. - Może jakiś konkretny tytuł cię interesuje? - spojrzała na egzemplarze. Chyba bezpieczniej będzie, jak ona mu poda to, co akurat jego umysł zechce w najbliższym czasie przeczytać. W końcu nie wątpiła w to, że różnorakie lektury wchodziły w konieczność przestudiowania celem przejścia do następnych semestrów.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Payton Kingston III

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.83
C. szczególne : no więc odstające uszy i mina księcia, a także okulary na nosie dla lansu w sensie, żeby mądrzej wyglądać
Galeony : 299
  Liczba postów : 68
https://www.czarodzieje.org/t21592-payton-kingston-iii
https://www.czarodzieje.org/t21601-chanel
https://www.czarodzieje.org/t21602-relacje-kingstona-iii
https://www.czarodzieje.org/t21591-payton-kingston-iii*-/'-$
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyPią Wrz 23 2022, 21:24;

Chociaż potrzebował pomocy medycznej, tak naprawdę to niekoniecznie, chodziło mu tylko o opiekę urokliwej pielęgniarki i żeby ktoś okazał mu trochę współczucia — to nie chciał nigdzie iść. Zwłaszcza że nie mógł oderwać swojego spojrzenia od sympatycznej olbrzymki. Oj jak on by chciał być w ramionach "tej dobrej cioci". Po głowie chodziły mu całkiem zbereźne myśli, głównie dotyczące piersi, ale i nie tylko. Nie zamierzał, jednak wyglądać na zboczeńca, który gapi się tempo przed siebie, oddając się swoim chorym fantazją.
- Proszę się nie martwić, od razu mi się polepszyło, gdy taka śliczna dama uratowała mnie przed pociskami wiedzy. - Machnął lekceważąco dłonią, czując ból w prawym ramieniu. Pomasował się w tym miejscu. Sądząc, że kilka zimnych okładów zrobi sobie później, teraz nie mógł tak po prostu zostawić Mirty dla pielęgniarki szkolnej, nawet jeśli była ona pół wilą.
- Jak najlepszą! - Przytaknął całkowicie uradowany z tego, że kobieta zapamiętała go z wizbooka, bo większość i tak miała wyjebane na portale społecznościowe, a wszyscy zapraszali się do znajomych tylko po to, żeby mieć dostęp do grupy nielegalnych, zakrapianych imprez w tajemnicy przed gronem pedagogicznym czy tego typu wspaniałych rzeczy na przykład nagich zdjęć bibliotekarki, jeśliby takowe zamieściła z dostępem dla znajomych.
- Oh, trochę szkoda. - Westchnął, wracając wspomnieniami do fotki Mirty, zwłaszcza do tego podpisanego "Czas na zimne piwko!". - Cieszę się, że mój wizerunek nie zawodzi. Lepiej wyglądać dobrze w rzeczywistości niż na papierze.- Pochwycił jej słowa, również się śmiejąc. Jak on kochał, kiedy inni prawili mu komplementy. Upajał się tym niczym Dionizos winem.
Nadal skupiony był na nowej bibliotekarce, przyglądał się, jak układa książki na półki.
- Chciałbym pomóc, ale chyba książki mnie nie lubią. - Powiedziała, żeby się nie przejmował tomiszczami, które na nowo układała. Pay z pewnością zafundował olbrzymce dwa razy więcej roboty, niż miała wcześniej, ale też właśnie wymigał się od pracy. Same korzyści, walnął gadkę o pomocy tak, żeby wyjść na tego wielce żałującego, że sobie różdżki pracą nie pobrudzi.
- Wydaje mi się, że to kara za to, że nie bywam tu zbyt często, ale myślę, że to się w najbliższym czasie zmieni. - Odpowiedział słodko, nadal przyglądając się pracy Mirty, chociaż bardziej skupiał swoją uwagę na jej ruchach niż książkach, którym pozwalała na nowo odnaleźć swoje miejsce.
Jej pytanie na chwile wytrąciło go z równowagi i w sumie zapomniał, po co tu przyszedł.
- Szukam... - Musiał nieźle w łeb oberwać, że wyleciało mu z głowy. - Szukam coś o roślinach z Ameryki Południowej i Środkowej, a także o roślinach z Azji. To do pracy domowej. - Dodał, mając nadzieje, że ich rozmowa nie przejdzie na temat lekcji u Christophera, zielarstwo go interesowało tyle, ile potrzebne było do nauki medycyny. Tak, o dziwo Payton miał ambicje, nie tylko związane z wyjściem za bogatą starszą wdowę ze spadkiem po mężu.

@Mirta I. Lucero-Fernández
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mirta I. Lucero-Fernández

Przyjezdny
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 224 cm
C. szczególne : proteza lewego przedramienia, wysoka, zbudowana
Galeony : 78
  Liczba postów : 78
https://www.czarodzieje.org/t21629-miguela-isadora-lucero-fernandez#705216
https://www.czarodzieje.org/t21656-tukan-diego#706034
https://www.czarodzieje.org/t21641-miguela-isadora-lucero-fernandez#705330
Biblioteka - Page 23 QzgSDG8




Gracz




Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 EmptyWczoraj o 18:59;

Mirta oczywiście, że troskała się o uczniów i studentów. Chociaż obecne zmiany bywały dla niej trochę nietypowe, tak była w stanie dostosować się całkiem sprawnie do otaczających ją obecnie realiów. Jakby nie było, nie wybierała do końca wydarzeń w Tecquali i chociaż wygodniej byłoby ewidentnie pozostać w Meksyku, wykonując inny zawód (i zastanawiając się nad tym, czy przypadkiem w dzielnicy mugolskiej nie stałaby się świadkiem jakiegoś nieprzyjemnego zdarzenia powiązanego z kradzieżą portfela na skuterze i instant karmą), tak jednak nie zamierzała z tego rezygnować. Autentycznie była to dla niej okazja do poznania innej kultury, która ją po części interesowała. Raz, że domyślną metodą przekazywania informacji były sowy, dwa, budynek średniowiecznego zamku kompletnie się różnił od tego, z którym miała do czynienia w swoim państwie.
- Desgraciadamente, o ile chciałabym leczyć wyglądam, tak nie jest to do końca możliwe. - uśmiechnąwszy się, zawsze mogła poprawiać swoją obecnością humor innym, ale czy miała możliwość leczenia złamań, poparzeń czy siniaków właśnie tą metodą? Otóż niespecjalnie. Tego typu specjalności wolałaby pozostawić specjalistom w danym temacie, obracającym się wokół właśnie tychże działań. - Nie zawsze, ale najwidoczniej! - jak miło było spotykać tak przyjemnego w obyciu studenta. Nie była podejrzliwa, bo nie widziała w tym żadnej potrzeby. Podchodziła otwarcie; tak samo, jak do każdego z uczniów i studentów uczęszczających do Tecquali, bo i chociaż zdawała sobie sprawę, iż tutaj panują inne zasady, tak jednak z tego podejścia akurat rezygnować nie zamierzała.
A portale społecznościowe są niezła próbą wobec umiejętności zapamiętywania pewnych faktów. Przyjmowanie znajomych jak cukierki nie sprawiało jej problemów, bo potem właśnie mogła się do tego odwołać. Widziała ludzi, widziała ich zdjęcia i widziała ich twarze, natomiast jest to zawsze świetny sposób na nawiązanie znajomości.
- ¡Sí! Zdaję sobie z tego sprawę. - mruknąwszy, układała powoli książki, mając nadzieję, że większej ilości uszkodzeń nie będzie dane jej dzisiaj już zobaczyć. Zresztą, szło jej to całkiem sprawnie. - Poza tym, te zdjęcia często są retuszowane. Nie wątpię, że wiele osób rzuca sobie jakieś zaklęcia, byleby wyglądać na nich korzystniej... - pokręciła głową. Wolała naturalność i to, żeby w ogóle tego typu rzeczy nie podlegały edycji. Wiele razy się już zawiodła w swoim dość krótkim jeszcze życiu na tego typu rzeczach. No cóż, nie bez powodu rzadziej pokazywała swoją twarz na Wizbooku, skupiając się głównie na tym, co ją interesowało.
- Kiedyś polubią. Potrzebują tylko trochę czasu. - nie wątpiła w to, a sama przecież kiedyś nie lubiła książek. Inaczej: z wiedzą teoretyczną się nie lubiła, a bardziej przemawiała do niej praktyka. W sumie, nadal się nie lubi, jeżeli tyczy się to, rzecz jasna, rzeczy powiązanych z koniecznością przyswajania wiedzy. Naprawianie bądź opowiadanie o najróżniejszych rzeczach? Jak najbardziej jej pasowało. Tym bardziej nie przeszkadzało jej to, iż Payton nie rzucił się do natychmiastowej pomocy: przywykła do robienia wielu rzeczy sama, ale też, doceniała różne próby. - Zapraszam, biblioteca jest codziennie otwarta. Jeszcze z tyłu mam herbatę, ale to tak w tajemnicy. - obdarzyła młodzieńca uśmiechem. W Tecquali często proponowała uczniom coś ciepłego i słodkiego do picia. Bibliotekę starała się uczynić miejscem przyjemnym, chociaż wolała ewidentnie, żeby goście nie pili tuż przy otwartych księgach.
-  Rośliny z Ameryki Południowej i Środkowej oraz Azji... - była bardziej obeznana w oryginalnych, hiszpańskich egzemplarzach, ale nie wątpiła w to, iż paru studentów przyszło tutaj właśnie po tego typu rzeczy. Dużej ilości czasu na to, aby przypomnieć sobie autorów, nie potrzebowała; prostym gestem skinięcia głowy zaprosiła Paytona ciut dalej, mając nadzieję, iż nie przeszkadza mu ta drobna przechadzka. Tym tonem też chwyciła za pierwsze księgi, które były najbardziej w tym zakresie rozchwytywane. - Właśnie słyszałam, że jakieś zadanie domowe dostaliście od profesora... Walsha? - zmarszczyła brwi. - Tak, chyba tak... Ale spokojna głowa, coś na to znajdziemy! - przytaknęła samej sobie, kładąc na pobliski stolik jedną księgę, która tyczyła się głównie roślin z Ameryki Środkowej. Następnie na warsztat wzięła leksykon roślin leczniczych, podejrzewając, że i tam chłopak mógłby znaleźć coś ciekawego. Ostatnim chwyconą przez nią księgą była ta traktująca o roślinach dalekiej Azji. Może i całość trochę ważyła, ale kobieta nie wątpiła, iż pozwoli to odpowiednio wyczerpać temat wypracowania. - Te trzy książki powinny rozwiać twoje wątpliwości. Profesor dopuścił rośliny niemagiczne, tak? - zapytała się. - I ogólnie chcesz je wypożyczyć czy tutaj, na miejscu, z nich skorzystać? - było to ważne pytanie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Biblioteka - Page 23 QzgSDG8








Biblioteka - Page 23 Empty


PisanieBiblioteka - Page 23 Empty Re: Biblioteka  Biblioteka - Page 23 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 23 z 23Strona 23 z 23 Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Biblioteka - Page 23 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
czwarte pietro
 :: 
biblioteka
-