Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 25 z 25 Previous  1 ... 14 ... 23, 24, 25
AutorWiadomość


Archibald Blythe
Archibald Blythe

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
Galeony : 5563
  Liczba postów : 1474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Strumień  Strumień - Page 25 EmptySob Wrz 19 2015, 15:47;

First topic message reminder :



Strumień spływa powoli po kamieniach, którymi wyłożone jest dno. Nie jest zbyt długi, jednak przyjemny szum wody sprawia, że mieszkańcy bardzo lubią przychodzić w to miejsce i spędzać tu długie godziny na odpoczynku. Jeżeli bardzo dokładnie rozejrzeć się po okolicy, da się odnaleźć kilka rodzajów specyficznych ziół i roślin. Najbardziej wyjątkowa, głównie przez swoją niedostępność w innych miejscach, jest języcznik migocący. Rozpoznają je tylko wprawieni w zielarstwie, gdyż niewiele różnią się od zwyczajnych paproci. Wprawna obserwacja pozwala zauważyć delikatny pyłek, unoszący się bardzo powoli spiralami - jest tak subtelny, że trzeba na nim bardzo skupić wzrok, aby dostrzec choćby lekkie migotanie. Spomiędzy kamieni, unosząc się nieznacznie nad powierzchnię wody, wyrastają żabieńce strumykowe. Te miniaturowe roślinki ciężko znaleźć gdzie indziej. Podobnie jest zresztą płomiennicę drzewną, wyrastającą na drzewach bliskich strumieniowi. Prawdopodobnie to woda ma jakieś specyficzne właściwości. Kiedy ma się trochę szczęścia i ochotę na wejście do strumienia, między śliskimi głazami da się znaleźć kruszyny kamieni szlachetnych. Można je spokojnie wymienić na galeony.

Rzuć trzema kostkami, aby sprawdzić, czy udaje ci się znaleźć kamienie.

Pierwsza kostka  definiuje, czy udaje ci się coś znaleźć:
1, 5 - Udaje ci się znaleźć kamień;
2, 3, 4, 6 - Nie udaje ci się znaleźć kamienia.

Druga kostka - jeśli pierwsza zakłada, że coś znalazłeś, wskazuje, jaki to kamień:
1 - Ametyst
2 - Rubin
3 - Szafir
4 - Szmaragd
5 - Kwarc różowy
6 - Onyks

Trzecia kostka określa, w jakim jest stanie oraz na ile galeonów możesz go wymienić:
1 - Marne okruchy - nie dostaniesz za nie nic
2 - Drobne cząstki - niezbyt dużo warty - 10 galeonów
3 - Pomniejsze kawałki - 30 galeonów
4 - Jeden, większy kawałek - 70 galeonów
5 - Bardzo brudny spory kawałek - 120 galeonów
6 - Cały kamień - może lepiej go zachowaj? Dostaniesz za niego 250 galeonów!

Kamieni możesz szukać raz w miesiącu! Z racji tego, że miejsce znajduje się w Dolinie Godryka szukać kamieni mogą wyłącznie studenci i dorośli!
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Veronica H. Seaver
Veronica H. Seaver

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 160 cm
Galeony : 385
  Liczba postów : 492
https://www.czarodzieje.org/t22481-veronica-h-seaver#746026
https://www.czarodzieje.org/t22491-poczta-verki#746343
https://www.czarodzieje.org/t22482-veronica-h-seaver#746035
https://www.czarodzieje.org/t22781-veronica-h-seaver-dziennik
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptySro Maj 15 2024, 12:26;

W innym czasie

Widziadła: J, nie
Kostki: 3, 1, 1

Od kiedy zamieszkała w Hogsmeade, prawie wcale nie zapuszczała się już do Doliny Godryka. Nie miała powodu, by wracać do rodzinnej rezydencji, ponieważ na dobre zadomowiła się już w Przystani. Ale jako, że starała się utrzymywać przyzwoite kontakty z rodziną, dała namówić się na mały wypad do mamy na herbatkę.
Wracając do domu, stwierdziła, że wybierze okrężną drogę. Pociąg odjeżdżał dopiero za jakiś czas (Veronica wciąż jeszcze nieco bała się teleportowania na większe odległości, a zresztą uwielbiała ten środek transportu), więc zboczyła ze ścieżki w kierunku strumienia. Wszyscy wiedzieli, że czasami dało wyłowić się z niego małe co nieco, a na misterne plany w jej głowie trzeba było pieniędzy.
Niestety nie miała zbyt wiele czasu, a pobieżne obserwacje nie przyniosły skutku. Czas odjazdu zbliżał się nieubłaganie, a cisza i spokój wcale nie oczyściły splątanych myśli, emocji skupionych wokół czegoś bardzo konkretnego. Westchnęła i zebrała się z ziemi, otrzepała tyłek z liści, a potem ruszyła w stronę peronu.

Zt

______________________

Sił mi brak i już nie chcę nic wiedzieć
Mam mętlik w mojej małej głowie
Czuję, jak serce rwie się do ciebie
Jak mam bronić, kiedy ich jest więcej




Powrót do góry Go down


Bridget Hudson
Bridget Hudson

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
Galeony : 998
  Liczba postów : 2293
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptyCzw Maj 16 2024, 12:02;

Zadzierała głowę w górę, dopiero teraz orientując się, jak duża była dzieląca ich różnica wzrostu. W restauracji w ogóle nie zwracała na to uwagi, wszak siedzieli po przeciwnych stronach stołu, w której to pozycji ciężko było jej zwrócić uwagę na długość jego nóg. Jej też wcale krótkie nie były, ale nie osiągała tak imponujących rozmiarów jak Wally, ze swoją drobną, szczupłą twarzą, chudymi rączkami i kościstymi kolanami, teraz co prawda skrzętnie skrytymi w luźnych, roboczych dżinsach. W tym świetle prześwitującym między zieleniejącymi liśćmi dostrzegała jedynie słaby błysk w jego równie leśnych tęczówkach, o kolorze przypominającym mieszankę błękitnego nieba i dzikiego runa - nagle zapragnęła obejrzeć je z bliska, zajrzeć w nie jak w lustro i sprawdzić, czy poza własnym odbiciem zobaczy w nich mały, zamknięty ekosystem. Westchnęło jej się, ot tak, delikatnie i cicho, za co musiała się szybko skarcić w myślach, bo przecież była tu wyłącznie w celach naukowych. Prawda? Prawda, Bridget? Ten "doskonały duet" dotyczy wyłącznie researchu, czyż nie?
Tylko dlaczego on się tak pięknie uśmiechał?
Odwzajemniła ten uśmiech, realnie dumna z faktu, że jakimś sposobem podczas krótkiej pogawędki i wspólnego posiłku zaszczepiła w umyśle mężczyzny pomysł, jakoby nadawała się do wejścia w jego badawczy świat. Nawet w najśmielszych snach nie odważyłaby się zamarzyć o tym, by człowiek z podobnym dorobkiem wziął ją pod swoje skrzydła (czy może nawet płetwy, jeśli pokusimy się o mokre żarty). Fakt, że stali teraz razem przy strumieniu snując plany i rozważając opcje kolejnych kroków, wydawał się surrealistyczny.
- Jak wolisz - stwierdziła z lekkim wzruszeniem ramionami i już prawie cofnęła swoją dłoń, gdy nagle on ujął ją w swoją, tym dotykiem zsyłając wzdłuż jej przedramienia ciepły dreszcz. Nie trwało to długo, ledwie sekundę czy dwie, lecz wystarczyło, by spłoniła się aż po szyję. Skinęła głową, przysiadając wraz z nim na tych nagrzanych kamieniach, choć mogłaby przysiąc, że jej policzki były znacznie cieplejsze. Wydała z siebie jakiś bliżej nieokreślony chichot, do wtóru z jego mało składnym bełkotem, czego natychmiast pożałowała, bo, na Merlina, czemu nie mogła zachowywać się normalnie?! Czy już zawsze będzie piszczeć przy mężczyznach jak wtedy, gdy miała siedemnaście lat? Zlitowała się nad sobą samą i zamiast brnąć w samoumartwianie, poświęciła uwagę Wally'emu i jego poczynaniom. Obserwowała, jak bąbelek znika szybciej, niż się pojawił na powierzchni jego dłoni.
- Trochę zbyt zamaszyście - przyznała, wyciągając dłoń i pokazując mu ponownie płynny, bardzo ograniczony ruch obrotowy, który wykonywała przy pobieraniu próbek. - Spróbuj jeszcze raz - poleciła, uśmiechając się zachęcająco. Mieli czas. Dużo czasu.

@Wally A. Shercliffe
Powrót do góry Go down


Wally A. Shercliffe
Wally A. Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 197 cm
C. szczególne : wzrost, a oprócz tego sporo mniejszych i większych blizn, z których każda ma swoją historię. Na prawym ramieniu ma tatuaż przedstawiający wydrę.
Dodatkowo : animag (wydra)
Galeony : 433
  Liczba postów : 110
https://www.czarodzieje.org/t22897-wally-a-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t22902-geronimo#774555
https://www.czarodzieje.org/t22899-wally-a-shercliffe
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptyCzw Maj 16 2024, 14:16;

To jej westchnienie poruszyło w jego sercu jakąś czułą strunę, choć mogło oznaczać cokolwiek i nie musiało mieć nic wspólnego z jego osobą. Wally wiedział, że dla wielu kobiet (i nie tylko) był atrakcyjny, ale nie wbijało go to w dumę, bo zdawał sobie sprawę ze swoich wad i prostego faktu, że wiele kobiet nie wytrzymałoby z nim długo, nie mogąc znieść braku stabilizacji i odpowiedzialności. Może po prostu żadna nie miała w sobie tego czegoś, że Shercliffe zarzuciłby gdzieś kotwicę, a może jego dawna rana związana z utratą dziecka i narzeczonej była zbyt dotkliwa, by ośmielił się zaryzykować. W każdym razie nie miał zamiaru mącić w głowie Bridget, bo czuł, że nie należy do tych kobiet, które traktują mężczyzn lekko. Nie mógłby wdać się z nią w niezobowiązujący romans, bo to nie byłoby fair wobec kogoś tak delikatnego jak ona. Zasługiwała na miłość, a nie flirt, a szczerze wątpił, czy potrafiłby dać komuś szczęście na stałe... mimo że budziła w nim uczucia, których od lat nie doświadczał.
On był może nieco mniej zdziwiony tą spontaniczną współpracą - czasem mu się to zdarzało i gdy tylko wyczuwał pokrewieństwo dusz i zainteresowań, nie wahał się proponować współpracy. Mimo że przywykł do samotnych wędrówek, nie był typem burkliwego samotnika i doceniał świeżość perspektywy, a także doświadczenie, jakie wnosili inni badacze. A fakt, że Bridget po prostu mu się spodobała, był... no dobrze, może nie drugorzędny, ale z pewnością nie podjąłby się tak ochoczo wspólnego badania trolli, które go nie interesowały. Nawet gdyby Bridget paliła się do takiego projektu.
Jej rumieniec sprawił mu przyjemność, mimo że sam był bardzo zakłopotany tym spontanicznym dotykiem, czy raczej wrażeniem, jakie na nim wywarło coś tak niewinnego i pozornie pozbawionego znaczenia. Naprawdę zastanawiał się, czy nie ma znowu piętnastu lat, skoro reaguje tak intensywnie na ciepło dziewczęcej dłoni. Nie obraził się, kiedy zachichotała, ubawiona jego rozkojarzeniem. Sam również uważał, że to głupie, ale miał nadzieję, że nie stracił przez to w jej oczach - nie miał przy tym pojęcia, że sama Bridget też nie była zachwycona swoim zachowaniem, więc w sumie byli w podobnej sytuacji.
Całe szczęście, że miał zadanie, na którym mógł się skupić. Przyjrzał się uważnie ruchowi jej nadgarstka, zamarkował go własnym, jakby próbując nauczyć rękę tego gestu, po czym odetchnął głęboko i ponowił próbę. Tym razem było nieco lepiej - pęcherzyk wydawał się bardziej stabilny i rósł ładnie, jednak w chwili gdy zaczął pobierać próbkę z dłoni Wally'ego, wstąpił w niego jakiś diabeł i dziabnął biednego Shercliffe'a, po czym zniknął, zostawiając na jego skórze krwawe kółeczko, które paskudnie piekło. Wally syknął z zaskoczenia i skrzywił się lekko.
- Strasznie drapieżny ten pęcherzyk. Ale chyba już jestem bliżej. I zdaje się, że powinienem trochę oddalić różdżkę od dłoni, w miarę jak pobieram próbkę... - przeanalizował sytuację, po czym spojrzał na Bridget pytająco, szukając w jej oczach potwierdzenia słuszności jego teorii. Miał wielką ochotę ją pocałować, ale odepchnął od siebie tę myśl. Pęcherzyk, łajzo. Musisz opanować to zaklęcie, jeśli nie chcesz wyjść na skończonego głąba.


@Bridget Hudson
Powrót do góry Go down


Bridget Hudson
Bridget Hudson

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
Galeony : 998
  Liczba postów : 2293
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptyCzw Maj 16 2024, 16:53;

Choć jej do piętnastu lat nie było tak daleko jak jemu, podobnie jak on czuła, że cofnęła się w czasie swoją mentalnością. Reagowanie w ten sposób na prosty dotyk, który w perspektywie ich krótkiej znajomości absolutnie niczego nie znaczył, nie było normalne - a nawet jeśli było, to nie chciała tego teraz. Zbyt mocno ekscytowała się możliwością prowadzenia wspólnych badań, by pozwolić jej narwanemu sercu dyktować zasady. To mózg miał tu teraz pracować, ta pomarszczona breja z licznymi zwojami białej i szarej istoty, nie szybko kurczący się mięsień wyrywający się z jej klatki piersiowej jak zrozpaczone, uwięzione zwierzę, gdy tak patrzyła w jego oczy i zastanawiała się, jakiego koloru są tak naprawdę. Potrzebowała zejść na ziemię z tej podniebnej krainy marzeń, w której jej rozpędzona, szalona wyobraźnia podsuwała jej obrazy jego ust na jej własnych. Nie, Bridget, tak nie można, karciła się w myślach, celowo kierując je ku innemu mężczyźnie, z którym pozostawała w ostatnim czasie w ciepłych stosunkach. To nie fair wobec Williama, by snuła tu teraz rozważania na temat miękkości jego ust czy szorstkości skóry dłoni. To oraz ciepło kamienia, na których przysiadała, ugruntowało ją nieco.
Przyglądała się jego poczynaniom, zachęcając go wzrokiem do dalszych prób. Ucieszyła się, że zamierzał ćwiczyć dalej. Jakaś jej część zastanawiała się, czy nie uniesie się dumą i nie uzna tego procesu za zbędny, lecz najwyraźniej Wally miał w sobie sporo pokory i z chęcią pobierał nauki, nawet jeśli jego nauczyciel był prawie dwa razy młodszy od niego samego. Świadomość, że mimo sławy, sukcesu i zbudowanej w magicznej społeczności reputacji, miał głowę na karku i niewybujałe ego, była dla niej bardzo krzepiąca i przyjemnie grzała jej wnętrze. Upatrywała w nim naprawdę wspaniałego kompana nie tylko do prowadzenia badań nad wodnymi zbiornikami.
- Może trochę... - zaczęła mówić, gdy zobaczyła, że koniec jego różdżki niebezpiecznie zbliżał się do powierzchni jego skóry, ale nie zdążyła zareagować w porę, bowiem pęcherzyk zeźlił się i "ugryzł" go aż do krwi. - Vulnus alere - rzuciła zaklęcie, nim zdążyła skonsultować z nim kwestie opatrywania urazu. Wyciągnęła dłoń, by przejechać palcami po zasklepionej rance i skontrolować, czy formuła przyniosła odpowiedni skutek. - Będziesz żył - stwierdziła z uśmiechem. Pewnie jego skóra doznała w życiu znacznie cięższych obrażeń niż delikatne otarcie, ale Bridget nie lubiła, gdy w jej towarzystwie działa się komuś krzywda, choćby najmniejsza. - Będziesz musiał faktycznie trochę odsunąć tę różdżkę, żeby nie pobierać próbki aż tak głęboko. Zależy nam finalnie na próbkach z powierzchni. Było lepiej, ale spróbuj jeszcze raz - poleciła, dając mu feedback odnośnie jego postępów w nauce.

@Wally A. Shercliffe
Powrót do góry Go down


Wally A. Shercliffe
Wally A. Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 197 cm
C. szczególne : wzrost, a oprócz tego sporo mniejszych i większych blizn, z których każda ma swoją historię. Na prawym ramieniu ma tatuaż przedstawiający wydrę.
Dodatkowo : animag (wydra)
Galeony : 433
  Liczba postów : 110
https://www.czarodzieje.org/t22897-wally-a-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t22902-geronimo#774555
https://www.czarodzieje.org/t22899-wally-a-shercliffe
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptyCzw Maj 16 2024, 18:52;

Wally był przez niektórych uważany za coś w rodzaju w hippisa i było w tym trochę racji, ale całkowicie rozumiał, że inni ludzie mogą mieć inne potrzeby i inne oczekiwania wobec życia. On chciał wolności, bo wyrwał się z domu, w którym trzymano ich wszystkich tak krótko przy pysku, że albo odbierano im resztki niezależności, albo mimowolnie sprawiano, że narastał w nich bunt i tęsknota za niczym nieskrępowaną swobodą. W przypadku Wally'ego właśnie tak się stało. A mimo to rozumiał, że ktoś inny może chcieć ciepłego domu, do którego wraca po niezbyt ekscytującej, ale stabilnej pracy; gromadki dzieci; pełnego konta w banku Gringotta i tych wszystkich rzeczy, które jego przerażały, ale tylko w odniesieniu do jego samego. W Bridget było coś, co kazało mu przypuszczać, że na dłuższą metę chciałaby stabilizacji, obrączek i tego przerażającego "póki śmierć nas nie rozłączy", które przyprawiało go o lekki atak paniki. Bałby się, że w którymś momencie tej sielanki jego natura wędrowca wzięłaby górę i zacząłby znikać na zbyt długo, dusząc się w domowych pieleszach. Nie żeby wybiegał w przyszłość tak daleko, ale zdawał sobie sprawę z prostego faktu, że kobiety dzielą się na te, które kochają swobodę równie mocno jak on sam i nie mają nic przeciwko romansowi, który potrwa tyle, ile będzie ich bawił, oraz na te, które wierzą w romantyczną miłość do grobowej deski i którym nie należy robić nadziei, jeśli samemu jest się nieuleczalnym starym kawalerem.
A jednak czuł... coś. Coś dziwnie ciepłego, łagodnego, a przy tym uderzającego do głowy jak szampan. To nie był łyk ognistej, ale coś znacznie subtelniejszego, choć równie oszałamiającego. Czuł ciepło, a nie płomień. Nie chciał jak najszybciej zagarnąć Bri do łóżka i zaspokoić ciekawość jej ciała, a raczej odkrywać ją na wiele sposobów, bardziej niewinnych i subtelnych, co wydawało się jeszcze bardziej niebezpieczne, bo mogło prowadzić, o zgrozo, do PRZYWIĄZANIA. A jednak, jakimś cudem, nie potrafił się bronić przed pokusą spędzania z Bri czasu na wspólnych badaniach czy snuciu projektów. Doceniał jej umysł, jej ciekawość, przez które była jego pokrewną duszą, a przy tym miała w sobie jakieś ciepło i urok, które podstępnie rozbrajały kolejne zamki w jego sercu. A Wally... Wally przyjmował to bez sprzeciwu, nie chcąc się bronić. Przedziwne.
Nie mógł się poddać, przyznać, że to było zbyt trudne. Na Merlina, był animagiem! Trudne zaklęcia, co prawda z innej dziedziny, przychodziły mu bez większego trudu, więc nie mógł tak po prostu odpuścić przy czymś tak prostym, nawet jeśli obecność Bridget działała tyleż motywująco, co rozpraszająco. Potrafił być uparty i wytrwały i dlatego zaszedł tak daleko, wbrew pozornej niefrasobliwości i lekkości, z jaką kroczył przez życie.
- Dziękuję - powiedział swoim głębokim, miękkim głosem, patrząc na nią ciepło, kiedy uleczyła tę niewielką rankę na jego dłoni. Nie zamknął jej, przez chwilę niemądrze rozkoszując się jej badawczym dotykiem, który, znowu, nic przecież nie znaczył, a jednak przynosił mu ogromną radość. Roześmiał się cicho. Merlinie, gdyby zobaczyła wszystkie blizny na jego ciele, nie miałaby wątpliwości, że jest zaprawiony w bojach. Nawet jego dłonie i przedramiona nosiły sporo pamiątek po niefortunnych przygodach.
Pokiwał głową, słuchając z uwagą jej rad i spróbował po raz trzeci - tym razem jego wysiłki przyniosły rezultat i Wally bez trudu pobrał próbkę z własnej dłoni, po czym przeniósł ją zgrabnie do fiolki. Spojrzał na Bridget z triumfem, który bardzo go odmładzał, sprawiając, że wyglądał jak dumny z siebie chłopiec.
- Dziękuję za naukę, pani profesor. Pani uczniowie mają wielkie szczęście - powiedział z uśmiechem, patrząc jej głęboko w oczy, a potem mimowolnie zerkając na jej miękkie wargi, ale zaraz biorąc się w garść. Wally, brzydko, nie wolno. Nawet jeśli tak bardzo pociągają cię mądre kobiety.

@Bridget Hudson
Powrót do góry Go down


Bridget Hudson
Bridget Hudson

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
Galeony : 998
  Liczba postów : 2293
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptyPią Maj 17 2024, 00:37;

Bridget od dziecka była spragniona podróży, wolności, eksploracji - jej wielkim marzeniem było objechać cały świat i zgłębić każdą z możliwych dostępnych jej kultur. Prawdopodobnie wiele młodych dzieciaków miało podobny pociąg do nowości i przygody, nie mogła być w tym odosobniona. Początkowym problemem okazała się jej rodzina, niechętna na wspólne wojaże, jeszcze mniej chętna na puszczanie jej samopas w nieznane. Jedynie Hogwart i nadzorowane przez grono nauczycielskie wyjazdy były tą namiastką "wolności", której zawsze pragnęła. Życie jednak poważnie ją zweryfikowało, gdy nabrała jeszcze kilku lat, zapuściła co nieco korzeni i stanęła przed wyborami dorosłości... Których dokonywała wyłącznie w obrębie rodzinnego miasta, ojczyzny, swojej Alma Mater. Wyrwanie się z dobrze znanych miejsc, które były jej ostoją, okazało się zdecydowanie trudniejsze, niż by przypuszczała sądzić. Przyzwyczajona do ciepła domowego ogniska, do znajomych, przyjaznych twarzy, do rytmu życia w tych konkretnych punktach na mapie, nie umiała podjąć ryzyka.
Nie samotnie. Bo należało wiedzieć, że Bridget niewiele rzeczy lubiła robić w pojedynkę. Była osobą niezwykle źle radzącą sobie z osamotnieniem. Nigdy nie była wyspą, na pewno nie tą bezludną - zawsze lgnęła do ludzi, do tłumów, do zgrupowań. Poczucie przynależności było jednym z warunków wymagających spełnienia, by mogła komfortowo iść przez życie. Podróż nie była stałością - była żywiołem, rwącym jak rzeka, ulotnym jak powietrze, nieprzewidywalnym jak ogień. No i wymagała wyrwania zapuszczonych w ziemię korzeni.
I choć nie rozmawiali na ten temat wcale (bo dość dziwne byłoby poruszać te kwestie z kimś, z kim widziało się po raz drugi w życiu i planowało oprzeć relację wyłącznie na stopie zawodowej), nie mylił się wcale w założeniach dotyczących jej osoby. W istocie wierzyła w miłość - tę od pierwszego wejrzenia, tę, która miała pokonać każde zło tego świata oraz tę, która trwała aż do śmierci i po niej. Z tak skrajnego romantyzmu nie uleczył jej żaden dotychczasowy zawód miłosny, a jej wielokrotnie złamane serce wyjątkowo dobrze się zabliźniało.
Wiedziała, że to pewnie głupie z jej strony myśleć, że przejmowałby się niewielką ranką na dłoni. Biorąc pod uwagę jego profesję, zwierzęcą naturę, niebezpieczne warunki, w których pracował, prawdopodobnie skrywał pod ubraniem całą kolekcję mniejszych i większych pamiątek po zranieniach. Może bez jej interwencji niewielkie otarcie stałoby się wyrytym w jego skórze pomnikiem jej samej - świadectwem początków ich drogi; dość egoistycznie stwierdziła w myślach, że wolałaby w inny sposób upamiętnić się na jego ciele. Albo raczej w jego umyśle, zła Bridget, niedobra Bridget!
- Och, przestań, nie schlebiaj mi tak! - powiedziała, z przesadną żarliwością machnąwszy ręką, oczywiście bardziej w żarcie niż na serio. - Ten ostatni raz wyszedł Ci idealnie, więc myślę, że możemy pomału zabierać się za to, po co się tu zjawiliśmy! - zawyrokowała, uśmiechając się niezwykle szeroko i promiennie, naprawdę dumna z Wally'ego i samej siebie, że była w stanie go czegoś nauczyć. - To teraz role się odwracają, bo jak już wspomniałam, ja w łapaniu dzikich zwierząt jestem kiepska - dodała, zaśmiawszy się krótko. - Mogę pobrać w międzyczasie próbki samej wody albo jakieś powierzchowne próbki z kamieni. Szczególnie zainteresowana jestem, czy pyłek jest w stanie usiąść na dnie strumienia... - mówiła, wstając w międzyczasie i wyjmując cały zapas zabranych ze sobą fiolek, by ułożyć je w miękkiej trawie przy kamieniu, na którym wcześniej siedziała.

@Wally A. Shercliffe
Powrót do góry Go down


Wally A. Shercliffe
Wally A. Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 197 cm
C. szczególne : wzrost, a oprócz tego sporo mniejszych i większych blizn, z których każda ma swoją historię. Na prawym ramieniu ma tatuaż przedstawiający wydrę.
Dodatkowo : animag (wydra)
Galeony : 433
  Liczba postów : 110
https://www.czarodzieje.org/t22897-wally-a-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t22902-geronimo#774555
https://www.czarodzieje.org/t22899-wally-a-shercliffe
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptyPią Maj 17 2024, 12:52;

Wally wyczuwał w Bridget tę potrzebę stabilizacji, zapuszczenia korzeni, mimo że do tej pory ani przez chwilę nie rozmawiali o niczym szczególnie osobistym, nie licząc jej zwierzaków i jego wrażeń w chwili przemiany w wydrę. Niebywałe, ile wydarzyło się między słowami, ile zawarło w spojrzeniach, uśmiechach i mowie ciała i jak bardzo fakt, że mieli wspólne pasje, połączył ten niespodziewany duet. Wally lubił ludzi, był ich ciekaw tak samo jak zwierząt, ale doskonale radził sobie też sam, skupiony na własnych przemyśleniach i badaniach. Do tej pory wizja stabilizacji zupełnie go nie nęciła, a wręcz przerażała i każda próba zmuszenia go do osiadłego trybu życia budziła w nim niemal dziecinny bunt. Jak wydra był dobry w wyślizgiwaniu się z niewygodnych sytuacji, z ram i konwenansów, płynąc z prądem albo pod prąd - tak jak akurat uważał za stosowne.
To nie tak, że nie wierzył w miłość czy w małżeństwo. Po prostu uważał, że nie każdy jest do tego stworzony i do tej grupy zaliczał siebie, pomijając milczeniem tę jedną, niespodziewaną i szalenie bolesną próbę założenia rodziny, która miała być równie nietypowa jak on sam, a rozpadła się w ciągu kilku chwil. Jeśli osoba, którą uważał za swoją wymarzoną towarzyszkę życia, odeszła, bo nie udźwignęli wspólnej tragedii, to jak mógł mieć nadzieję, że następnym razem ktoś zostanie z nim na stałe, na dobre i złe? A może to on zawinił, nie potrafiąc jej właściwie wesprzeć, bo jego zimna, wymagająca rodzina nie nauczyła go czegoś kluczowego dla stworzenia dobrego, trwałego związku? Nie wiedział i nie chciał się nad tym zastanawiać, żyjąc sam ze sobą, odpowiadając tylko za siebie i mając wielu przyjaciół rozproszonych po całym świecie, którzy jednak byli jakby punktami na mapie, które chętnie odwiedzał, kiedy było mu po drodze. Teraz podjął próbę zaprzyjaźnienia się ze swoim młodszym bratem, Frederickiem, ale wcale nie był pewien, czy odniesie sukces. Może się starzał i bycie sobie sterem, żeglarzem i okrętem zaczynało go trochę gnieść. Kto wie.
Fakt, że tak spontanicznie zajęła się jego niewielkim skaleczeniem, sprawił, że serce Wally'ego zalała fala ciepła. Pozwolił jej na to, mimo że sam poradziłby sobie z tym bez trudu, ale nie pamiętał, kiedy ktoś się nim opiekował (pomijając oczywiście personel magicznych szpitali, do których zdarzało mu się czasem trafiać podczas swoich podróży). To było miłe, niespodziewane i sprawiło, że poczuł się odrobinę mniej samotny, bo ostatnio zaczął zdawać sobie sprawę z faktu, że czasami brnięcie przez życie solo jest nużące i smutne. Kochał swoją pracę, swoją wolność i niezależność, ale... może towarzysz życia byłby nie tyle kulą u nogi, ile bezpiecznym portem? Oczywiście nie miał wobec Bridget tak dalekosiężnych planów, zwłaszcza że była o tyle młodsza i zasługiwała na jakiegoś miłego chłopaka, którego nie nosiło po całym świecie, ale uczucia, jakie w nim budziła, sprawiały, że zaczynał kwestionować to, o czym był święcie przekonany przez ostatnie kilkanaście lat.
Roześmiał się.
- Ale to prawda. Jesteś bardzo dobrą nauczycielką - zapewnił ciepło, patrząc na nią z uśmiechem. On też był dumny, choć oczywiście byłoby lepiej, gdyby zaklęcie wyszło mu już za pierwszym razem, ale obecność Bridget bardzo go rozpraszała i czuł presję, żeby się przed nią nie wygłupić. - Jeśli będziesz chciała, nauczę cię następnym razem kilku sztuczek, jeśli chodzi o łapanie zwierząt - zaproponował pogodnie, nawet nie zastanawiając się nad faktem, że proponuje jej kolejne spotkanie, mimo że to jeszcze nie dobiegło końca. Skinął głową. - Dobrze. A ja chciałbym odłowić kilka magicznych stworzonek i poobserwować, czy ich zachowanie odbiega od normy pod wpływem pyłku - wyjaśnił, również wstając i wyjmując ze swoich kieszeni, które potraktował wcześniej odpowiednim zaklęciem, kilka przezroczystych pojemników z dziurkami w pokrywce, w których mógłby wygodnie przyglądać się złapanym okazom. Sądząc po tym, jak zachowywały się centaury, czarodzieje i inne magiczne istoty, halucynacje u drobnych stworzeń wodnych byłyby widoczne na pierwszy rzut oka.

@Bridget Hudson
Powrót do góry Go down


Bridget Hudson
Bridget Hudson

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
Galeony : 998
  Liczba postów : 2293
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptySob Maj 18 2024, 21:48;

Rozmawiając z nim miała wrażenie, jakby faktycznie poznali się już gdzieś wcześniej; jakby znali się już od lat, a przynajmniej miesięcy - nie kilkunastu dni. Zachowywał się przy niej, jak gdyby przegadali ze sobą bite godziny i dni, a nie zaledwie jedną czy dwie. Przez to ona sama traktowała go z olbrzymią swobodą, zupełnie nie przejmując się, że tak naprawdę nic o nim nie wiedziała. W jej głowie nie był wyłącznie konturem, zarysem jakiejś osoby, a całą personą. Była pewna, że jego dźwięczny śmiech będzie odbijał się echem w jej uszach jeszcze kilka dni po dzisiejszym spotkaniu, a jego głęboki głos ukołysze ją niejednej nocy do snu. Przez parę następnych dni będzie dopatrywała się tej głębokiej zieleni, dostrzegalnej w cieniu jego tęczówek, w oczach każdego swojego rozmówcy, z przykrością stwierdzając, że jej nie znajduje. Wydawało jej się to wręcz niemożliwe, by tak szybko zapałać do drugiego człowieka taką sympatią.
Może faktycznie gdzieś się spotkali - w poprzednim życiu?
Miała oczywiście na względzie głównie kwestie naukowe. Te sprawy związane ze zwierzętami, morskimi stworzeniami, mistycznymi podwodnymi językami, magią i postępem badawczym, bo tylko to powinno być ich celem. Prawda? To szybko bijące serce wynikało z ekscytacji trwającej wędrówki w labiryncie niezbadanych rejonów świata. Czyż nie? Lekka głowa sprzyjała nowym ideom, nie zakochaniu, dobrze to wiedziała.
Poza tym był William. Jej William? Nie wiedziała, czy mogła go w ten sposób nazywać i na pewno nie zwróciłaby się tak do niego osobiście, na pewno nie teraz, nie po tak krótkim czasie. Ale jednak był i to też należało pamiętać. Bridget nie chciała być w ten sposób zapominalska, to nie leżało w jej naturze. Gdy się zakochiwała, robiła to od razu po uszy. Wpadała jak śliwka w kompot i nurzała się w nim radośnie. Dlaczego tak ciężko było jej o tym pamiętać przy Walterze?
Zabrali się jednak za robotę, przy której raczyli się długą, swobodną pogawędką o życiu, zwierzętach, własnych zainteresowaniach. Dziewczyna skupiła się na próbkach z wody, kamieni, traw i mchu, i wszystkiego, co tylko nawinęło jej się pod różdżkę. Wally w tym czasie tropił i łapał odpoczywające przy strumieniu żaby. Złapali jakiegoś żuka, a nawet rybkę czy dwie, by pobrać próbki prosto z otwieranych w zachłannych próbach wzięcia oddechu skrzeli. Szło im dość sprawnie, choć w niedługim czasie słońce całkowicie schyliło się ku zachodowi i skąpał ich półmrok. W przyświecających im, wiszących w powietrzu kulach światła rzucanych z jego różdżki kończyli zbieranie próbek. Bridget chowała ostrożnie fiolki do torby, mając zamiar pomyśleć nad nimi i posprawdzać co nieco w zaciszu zamkowego laboratorium.
Wtedy coś zamigotało na dnie płynącego strumienia. Schyliła się, by wyciągnąć spomiędzy szarych kamieni niewielki kawałek prawdopodobnie ametystu - tak jej się wydawało, bo na kamieniach się akurat nie znała.
- Spójrz! - poleciła Wally'emu, pokazując do góry fioletowo-błyszczący fragment kruszcu. Dopiero wtedy zauważyła, że on też miał w dłoni jakiś niebieski kamień. - Mamy szczęście - że jesteśmy tu razem. Uśmiechnęła się do niego i na moment pozwoliła, by oblała ich głośna cisza otaczającej ich przyrody. Szum strumyka, żabi śpiew, przelatująca nieopodal sowa wypatrująca łupu, nocne pieśni świerszczy skrytych w wysokiej trawie. - Będę musiała już iść - stwierdziła, wodząc wzrokiem za samotnym ognikiem. - Do następnego razu, Wally - powiedziała, łapiąc go za wcześniejsze słówka, kurczowo trzymając się nadziei zapowiedzi kolejnego spotkania. Im więcej kroków w tył robiła, tym bardziej pragnęła porzucić pomysł odejścia - wrócić, zarzucić mu ręce na szyję. Po prostu przytulić się do jego silnego torsu. Musnąć policzek ustami w delikatnym pocałunku. Westchnęła. Cel, wola, namysł. Hogwart.
Do następnego...

/zt

@Wally A. Shercliffe
Powrót do góry Go down


Wally A. Shercliffe
Wally A. Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 197 cm
C. szczególne : wzrost, a oprócz tego sporo mniejszych i większych blizn, z których każda ma swoją historię. Na prawym ramieniu ma tatuaż przedstawiający wydrę.
Dodatkowo : animag (wydra)
Galeony : 433
  Liczba postów : 110
https://www.czarodzieje.org/t22897-wally-a-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t22902-geronimo#774555
https://www.czarodzieje.org/t22899-wally-a-shercliffe
Strumień - Page 25 QzgSDG8




Gracz




Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 EmptyWczoraj o 15:10;

Wally zdawał się zapominać, że właściwie się nie znają, że spędzili ze sobą tak niewiele czasu, że bliskość, jaka się między nimi rodziła, nie miała racji bytu. Tymczasem on znał już na pamięć układ uroczych zmarszczek mimicznych, które pojawiały się w kącikach jej oczu, ilekroć się uśmiechała. Wychwyciłby jej głos w tłumie i nie pomyliłby jej z nikim innym, z daleka rozpoznając jej sylwetkę i krok. Sam nie wiedział, jak do tego doszło, że zajęła tak ważne miejsce w jego życiu, mimo że spędzili ze sobą tak niewiele czasu. Może rzeczywiście znali się w poprzednich wcieleniach i dlatego tak łatwo z nieznajomych stali się... współpracownikami, między którymi działa się jakaś magia, która nie miała nic wspólnego z działalnością wróżek.
Oczywiście, najważniejsze były badania i fakt, że tak doskonale się uzupełniali, koncentrując się na innych aspektach i łącząc siły ku chwale nauki. Jednak Wally nie łudził się już, że chodziło tylko o kwalifikacje Bridget. To było WSZYSTKO. Jej uroda, wdzięk, mądrość i wspólna pasja. Te iskierki w sarnich oczach, dziewczęcy chichot i ten niemożliwy do określenia urok, który sprawiał, że z trudem odrywał od niej wzrok, zwłaszcza gdy była całkowicie pochłonięta pobieraniem próbek. Badania nie były dla nich jedynie wymówką, by się do siebie zbliżyć - mimo atmosfery nieśmiałego flirtu, kwestie naukowe traktowali śmiertelnie poważnie, podekscytowani faktem, że mają z kim się podzielić swoją pasją. Mimo różnic, wydawali się doskonale dopasowani. Cudownie zharmonizowani.
Wally nie miał tego rodzaju rozterek. W jego życiu nie było innej kobiety i całą swoją uwagę mógł poświęcać Bri bez wyrzutów sumienia. Zresztą on (zwykle) nie patrzył na sprawy męsko-damskie w taki sposób, pozwalając sobie na więcej oddechu i swobody. Ale teraz pojawiła się Bridget i obróciła jego spokój ducha w perzynę samym faktem swojej obecności. 
Pracowali niezwykle wydajnie, mimo że przecież cały czas snuli nowe wątki, poznając się coraz lepiej, mimo że nie były to poważne rozmowy. Wally sprawnie dostarczał jej kolejnych okazów, od których mogła pobrać próbki, podczas gdy on sam umieszczał je w pojemnikach, żeby poddać obserwacji. Gdy zaczęło się ściemniać, Wally wyczarował wiszące kule światła, dzięki którym mogli pracować dalej, tym razem w bardziej romantycznej atmosferze.
Niemal w tym samym momencie sięgnęli po lśniące w strumieniu kamienie i spojrzeli na siebie. Wally roześmiał się cicho i spojrzał na nią z czymś, co niebezpiecznie przypominało czułość.
- To prawda - powiedział po prostu, pozwalając tym słowom wybrzmieć w ciszy i patrząc Bridget głęboko w oczy. Jego myśli biegły tym samym torem co jej, a złożoność ciszy cieszyła równie mocno. Nieco posmutniał, gdy powiedziała, że musi już iść, ale nie oponował.
- Rzeczywiście... Już późno - przyznał niechętnie, jednak patrząc na nią tak, jakby samą siłą spojrzenia chciał ją zatrzymać na dłużej, a najlepiej przyciągnąć do siebie i zamknąć w uścisku. Wieczór był tak piękny i spokojny, a chemia między nimi niemożliwa do przeoczenia. A jednak nie zrobili nic, co zdradzałoby złożoność ich relacji, wzajemne przyciąganie i chęć przeniesienia tej znajomości na inny poziom. - Do zobaczenia, Bri - powiedział miękko, nieświadomie pierwszy raz używając zdrobnienia, którym nazywał ją w myślach. Patrzył na nią ciepło i jakoś tak... tęsknie, dopóki nie zniknęła z cichym trzaskiem.

z.t.


@Bridget Hudson
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Strumień - Page 25 QzgSDG8








Strumień - Page 25 Empty


PisanieStrumień - Page 25 Empty Re: Strumień  Strumień - Page 25 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 25 z 25Strona 25 z 25 Previous  1 ... 14 ... 23, 24, 25

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Strumień - Page 25 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-