Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wzgórza Smoków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Gabriel I. Chaismore
Gabriel I. Chaismore

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 82
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9174-gabriel-ivor-chaismore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9176-gabi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9177-gabriel-i-chaismore#256882
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Sie 29 2014, 12:11;


Wzgórza Smoków


Potężna magia ochronna wokół tego miejsca to podstawa. Chronią ją takie czary jak Fidelius czy zaklęcie nienanoszalne, by nikt niepożądany nie miał tu wstępu. Obecność tak różnorodnych gatunków smoków stwarza zagrożenie, które zażegnać mogą inni treserzy.

W tym wielkim pustkowiu znajduje się budynek, gdzie prowadzone są zajęcia, a wszyscy inni mogą bezpiecznie odpocząć. Na wzgórzach wydzielono odpowiednie sekcje, by każda przebywająca tu bestia miała chociaż namiastkę warunków potrzebnych do życia oraz nie doszło do niebezpiecznych starć między danymi gatunkami. Niewykwalifikowani w opiece nad smokami czarodzieje, choć mogą, nie zapuszczają się zwykle w te tereny w obawie przed przypłaceniem to życiem.

Jeśli nie pracujesz w Dep. Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami bądź w Dep. Wyszukiwania i Oswajania Smoków, musisz rzucić koscią w pierwszym poście w temacie:

2, 4, 5, 6 — niestety Twoja wizyta na Wzgórzu skończyła się onfrontacją ze smokiem, zostajesz mocno raniony, wymagasz natychmiastowej wizycie w św. Mungu. Płacisz 15 galeonów za prywatną wizytę u lekarza. Rozliczeń dokonujesz w tym temacie. Obowiązkowo musisz opuścić temat po pierwszym poście.
3 — udaje Ci się spędzić czas na wzgórzu bez nieprzyjemnych doświadczeń, nie napotykasz żadnego smoka,
1 — masz niebywale szczęście, nie dość, że nie spotkało Cię tu nic bolesnego, w oddali dostrzegasz stado (najedzonych) smoków, mijają cię obojętnie


Ostatnio zmieniony przez Gabriel I. Chaismore dnia Sob Sie 30 2014, 09:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Gabriel I. Chaismore
Gabriel I. Chaismore

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 82
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9174-gabriel-ivor-chaismore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9176-gabi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9177-gabriel-i-chaismore#256882
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Sie 29 2014, 12:12;




Kurs - treser smoków

Trenowanie smoków to nie zabawa. Niesie ze sobą ryzyko poważnych uszczerbków zdrowotnych oraz wymaga prawdziwej pasji, by móc stanąć przed tymi wielkimi istotami. Masz szansę przekonać się o tym na własnej skórze. Do kursu może przystąpić ściśle określona grupa czarodziejów, która wie, w jaki sposób obchodzić się z magicznymi zwierzętami. Jako treser będziesz nie tylko pracował każdego dnia ze smokami, ale też pilnował, gdy jakiś zbliży się niebezpiecznie blisko jakiegokolwiek ludzkiego siedliska.

Wymagania:
• Ukończone studia magiczne
• Kurs płatny: 90G (zapłać)
• Poprawa: 5G
• Do podejścia należy posiadać min. 15pkt z ONMS
Ukończenie kursu:
• Nagroda: +4pkt ONMS
• Po ukończeniu kursu po certyfikat zgłoś się w tym temacie.


CZĘŚĆ PIERWSZA - teoretyczna:
Seria wykładów o tresowaniu smoków oraz znajomości ich środowisk życia odbywa się w niewielkim budynku, który nie tak łatwo dostrzec. Instruktor w średnim wieku naznaczony wieloma bliznami w swojej pracy prowadzi zajęcia rzeczowym tonem, ujawniając nie tylko książkowe fakty, ale także ciekawostki nabyte wraz z doświadczeniem. Nikt nie ma wątpliwości, że opowiada z przejęciem o tresurze największych na świecie bestii, jednak przy tym jest wyjątkowo surowym sędzią. Dostrzeże nawet najmniejszy błąd, więc przyłóż się do zajęć i nie przynieś wstydu ani sobie, ani swojej rodzinie.

Kości:


CZĘŚĆ DRUGA - EGZAMIN TEORETYCZNY
W tej samej sali odbywają się egzaminy polegające na wylosowaniu z niedużego woreczka figurki smoka. Oto twoje zadanie. Masz opowiedzieć o wylosowanym gatunku oraz udzielić odpowiedzi na wszelkie pytania pomocnicze. Udział w tym teście sam w sobie jest wielkim wyróżnieniem, gdyż tylko nieliczna grupa była w stanie przejść przez surowe lekcje instruktora(momentami można odnieść mylne wrażenie ponownej wizyty w szkole), która jego zdaniem najlepiej poradziła sobie podczas wykładów. Niech nie zwiedzie cię uśmiechnięta twarz mężczyzny, bowiem to nie on będzie oceniał twoje dalsze postępy. Tylko najlepsi staną przed komisją na egzaminie wieńczącym cały kurs.

Wylosowany smok:

Twoja odpowiedź:


CZĘŚĆ TRZECIA - CZĘŚĆ PRAKTYCZNA
Nareszcie można w spokoju opuścić duszne mury budynku i wcielić teorię w praktykę. Ogromne pole zostało przystosowane do wymagań stawianych przez Ministerstwo, toteż każdy obecny tu smok znajduje się pod ścisłą kontrolą innych pracowników. Instruktorowi prowadzącemu zajęcia teoretyczne towarzyszy komisja, która sporządzi notatki o twojej osobie. Na ich podstawie dowiesz się, czy posiadasz wystarczające zdolności oraz predyspozycje wymagane podczas ostatniego egzaminu.

Kości:


CZĘŚĆ czwarta - EGZAMIN PRAKTYCZNY
Wreszcie nadszedł upragniony koniec kursu. Ostatni egzamin miał zadecydować, czy zasługujesz na licencję tresera smoków. Pilnie przygotowywałeś się przez cały czas, więc nie powinieneś mieć żadnych problemów i twój trud zostanie należycie doceniony. Specjalnie na tę okazję przygotowano niewielki stolik z woreczkiem. Losujesz z niego kolejną smoczą figurkę, ale tym razem zawieszona jest także karteczka z treścią zadania. Wystarczy wziąć głęboki wdech, to nic nie kosztuje, i ruszyć po upragnioną zdobycz. Śmiało! Najwyżej złamiesz nogę, ale smok cię nie zeżre. Komisja pod opieką instruktora zapewni ci wsparcie na wypadek kłopotów, jednak będzie to równoznaczne z oblaniem egzaminu. Powodzenia!

Zadanie egzaminacyjne:

Sposób wykonania zadania:

Powrót do góry Go down


Viktor Knezevic
Viktor Knezevic

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 318
  Liczba postów : 68
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9405-viktor-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9415-sowka-viktora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9416-viktor-knezevic
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Sie 29 2014, 12:44;

Każde słowo instruktora chłonął z ogromnym zainteresowaniem. Wsłuchiwał się w jego historie, z należytą uwagą notował wszystko, co było potrzebne. Z każdym kolejnym zdaniem, wypowiedzianym przez wykładowcę, jego oczy błyszczały coraz bardziej. Jakąż ten człowiek posiadał wiedzę! Cenił ludzi, którzy specjalizowali się w jednej dziedzinie i poznawali ją dogłębnie, małymi kroczkami dążąc ku perfekcji. Marzył o tym, by pewnego dnia być takim specjalistą. Ujarzmiać smoki, znać ich zachowania, wiedzieć, jak podejść do każdego z osobna. Któregoś razu jednak Viktor przyszedł na wykład okropnie zmęczony. Wykończyły go zarwane noce, spędzone nad nauką, przeglądaniem notatek, analizowaniem książek. Miał czasami dość, któregoś wieczoru pomyślał nawet, żeby odpuścić. Przez sekundę przeszła mu przez głowę taka myśl, jednakże to przecież Knezevic. Jeden z tych, którzy się nie poddają i nie porzucają raz powziętej czynności. Tym bardziej, że ogromnie mu zależało na ukończeniu kursu z powodzeniem. Tego właśnie dnia oczy miał trochę podkrążone, a wzrok zamglony, ale notatki sporządzał nadal i wciąż uważnie słuchał. Ach, przecież ten człowiek opowiadał tak ciekawie, że nawet największe zmęczenie nie zgasiłoby zapału Viktora! Po wykładzie, kiedy pakował rzeczy do swojego małego plecaka, instruktor podszedł do niego i zaczął rozmowę. Mówili o smokach, o zajęciach, a na końcu... Na końcu pochwalił go. Jego zapał. To było jeszcze większą motywacją dla Viktora. Przejrzał nawet skrupulatnie zapisywane notatki Knezevica, będąc pod wrażeniem jego woli działania.
- Bardzo miło mi to słyszeć. - Odparł, a oczy jego błyszczały. - Zapewniam pana, że to nie słomiany zapał, a prawdziwa pasja. - Tej nocy już nie spał.

Dwójeczka!
Powrót do góry Go down


Sean Jeremaiah Sparks
Sean Jeremaiah Sparks

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
https://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
https://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
https://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Paź 09 2015, 15:07;

Kurs tresera smoków
wrzesień 2013, Wzgórze Smoków, etapy 1-IV

Początki kursu Sparksa nie szły mu najlepiej. Nie był typowym kujonem. Co niektórym, którzy znali go w Hogwarcie, wydałoby się dziwne. Większość pamiętała go jeszcze z czasów piątej klasy, kiedy był wybitnym uczniem, przewodniczącym koła naukowego i ambitnym chłopakiem. Teraz podejście mu się nieznacznie zmieniło. Od teorii wolał zdecydowanie praktykę. Właśnie dlatego, nawet nie nieumyślnie, a z pełną premedytacją nie zjawił się na pierwszych zajęciach o czasie. Cięte spojrzenia kursantów obecnych na wykładzie sugerowały, że nie była to najmądrzejsza decyzja. Egzamminator patrzył na niego surowo, a konserwatywności temu wzrokowi dodawała nawet blizna widoczna na jego twarzy bardzo wyraźnie. Wypadało ruszyć swoje cztery litery na następny wykład. Chociaż tym razem Sparksowi zdecydowanie brakowało skupienia. Wydawało mu się, że wie wszystko, ale profesor, jak to profesor, z pełną premedytacją, kolejny raz dostrzegając kogoś niezaangażowanego w zajęcia, jako pytania testowe i otwarte wymyślił to, czego nie dało wyczytać się w książkach i co swoją drogą nie było istotne, ale o czym po prostu wspominał na wykładzie. Sparks wziął z tego jedną, bardzo dobrą lekcję. Należało nie lekceważyć profesorów, którzy nie byli tak wyrozumiali jak Ci z jakimi spotkał się w Hogwarcie. Właśnie dlatego kolejne jego wizyty na wykładach wiązały się z niemałą aktywnością, zadawaniem pytań. Bo w sumie wcale nie liczyło się to, co SJ potem napisał na egzaminie, o ile w trakcie trwania wykładów profesor zapamiętał go lepiej. Sean miał wrażenie, że nie byli oceniani za wiedzę, a za poziom okazania szacunku wykładowcy. Nie zgadzał się z tym, ale podlizywanie się mu wyraźnie przyśpieszyło proces przejścia do następnego etapu kursu.
Ostatecznie podczas egzaminów zwieńczały się oczekiwania Sparksa. O ile przy pierwszej próbie nie był przygotowany w ogóle, odczuł nawet lekkie oznaki stresu. Nie pamiętał co powiedział, ale dla bezpieczeństwa podszedł do tego samego egzaminu następnego dnia. Wtedy, nie był przygotowany z tematu, bo jak przewidział, przygotowano pytania możliwe do zdania tylko dla tych, którzy brali aktywny udział w poprzednich zajęciach. Dopiero trzecia próba (jak widać do trzech razy sztuka) podejścia do ustnego egzaminu wypadła mu świetnie. Zdecydowanie bardzo dobrze przygotowany, pewny swojego podszedł do pytań komisji, zdając śpiewająco. Gdyby miał indeks, pewnie czekałby na ostemplowanie go jakimś wybitnym. Tymczasem… po prostu odetchnął, że w końcu część teoretyczną miał już za sobą.
Następnie w końcu przyszła pora na pójście w plener, coś na co Sean bez wątpienia długi czas czekał. Te kilka dni spędzonych na wykładach i egzaminach to zdecydowanie i tak było za dużo. W końcu najwięcej i tak człowiek się już nauczy w praktyce. W wolnej przestrzeni, na własnych błędach. Chociaż tych, po bardzo wnikliwym przygotowaniu Wilkinsa, Sparks chyba nie popełniał znowu aż tak dużo. Mógł na niego pluć, kiedy przechodził kursy na tresera i hodowcę zwierząt, ale prawda była taka, że przez to jego kontakt ze zwierzętami tylko się poprawił. Nie był pewien w jakim stopniu zadziałał jego wrodzony instynkt w podejściu do istot magicznych i niemagicznych, w jakim opieka nad Djukiem, a ile było w tym zasługi Matthew – właściciela menażerii, ale okazało się, że miał wrodzony, naturalny talent do okiełznania smoków. Na nieszczęście tylko, zaufanie jakie wzbudził w stworzeniu, zostało delikatnie nadszarpnięte, kiedy wzięty na lot na smoku, niestety, wykazał się trochę niewprawnością. Była to jednak tylko kwestia praktyki, bo był pewien, że jeśli kiedykolwiek później będzie miał okazję ponowić tą czynność, zdecydowanie uczony doświadczeniem zrobiłby to lepiej. Niemniej, szybko udobruchał bestię swoim oswajaniem, więc można powiedzieć, że i ten etap kursu przeszedł z łatwością. Dalej mogło być tylko z górki, skoro już teorię miał za sobą. Samego kontaktu ze smokami nie obawiał się wcale. Co nie znaczyło, że nie doceniał hipnotycznej i groźnej natury tych zwierząt.
Ostatni egzamin miał dotyczyć bezpośredniego kontaktu z tymi właśnie zwierzętami. W egzaminie przypadła mu rola uspokojenia smoka Walijskiego Zielonego. Chociaż w duchu delikatnie tylko ubolewał, że nie miał kontaktu z Rogogonem Węgierskim, który stanowiłby chyba największe wyzwanie, nie miał na co narzekać. W końcu kurs przeszedł z łatwością. Smok dał się mu całkowicie porwać. Jak widać, zdobyta wiedza teoretyczna i wrodzony talent doprowadził Sparksa szybko do sukcesu. Niezaskoczony tym Sparks przyjął gratulacje od każdego członka komisji, dostając bardzo zasłużony certyfikat tresera smoków, którego oczywiście nie zapomniał wrzucić na tablicę zdjęć na wizbooku, razem z licznymi zdjęciami smoków, całym albumem, jaki udało mu się zrobić podczas przebywanego kursu na tresera smoków. Aż szkoda patrzeć jak taki talent będzie się marnował jedynie w smokologii, a nie od razu w bezpośredniej pracy z tymi zwierzętami.

Etap I: 3, 4, 5
Etap II: 6^4, 5^2, 3^3
Etap III: 1 > 3
Etap IV: 1^1
Powrót do góry Go down


Antoinette A. Petru
Antoinette A. Petru

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 691
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12364-antoinette-anastasia-petru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12527-alexander#337903
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12518-antoinette-anastasia-petru#337712
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyNie Kwi 24 2016, 15:48;

Początek kursu nie wyszedł najlepiej Tosi. Lubiła się uczyć, jednak nie miała ochoty ostatnio na przesiadywania w opasłych tomiszczach. Chciała się zabawić i niestety skutki tego były dość bolesne. Nie miała pojęcia co dzieje się na zajęciach. NIe miała nawet dobrych notatek przez co zawaliła pierwszy egzamin i musiała podejść do niego raz jeszcze. Tylko jak miała do niego podejść nie mając żadnych notatek? Dobrze chociaż, że była lubiana. Pożyczyła notatki od jeden z kursantek, jednak jej charakter pisma był okropny. Niczego nie potrafiła odczytać. Zrezygnowana odłożyła je na bok otwierając książki. Nie przespała przez to nocy. Zmęczona i z cieniami pod oczami zgłosiła się na zaliczenie I etapu kursu. Udało się jej, jednak Merlin wie jedynie jak.
I nadszedł ten dzień. Egzamin z teorii. Jeśli wcześniej myślała, że ciężko było zaliczyć to teraz dopiero poznała co to tak naprawdę znaczy. Mieli za zadanie wylosować smoka i odpowiedzieć na podstawowe pytania o nim. Za wszelką cenę chciała dostać smoka Rumuńskiego. Wiedziała o nim wszystko i z pewnością bez najmniejszych problemów zaliczyłaby ten test. Niestety, i tym razem nie miała szczęścia. Wylosowała smoka Ukraińskiego. Co niby ona wiedziała o smoku Ukraińskim? Nic, no właśnie. Cała zestresowana stanęła przed egzaminatorami. Na każde pytanie starała się odpowiadać jak najszybciej. Chciała opuścić to pomieszczenie i zaczerpnąć świeżego powietrza. Czuła jak by się dusiła. Może dlatego, po wyjściu, czuła jakby nie zdała. Nie wyobrażała sobie ponownego stanięcia przed tymi ludźmi. Pierwszy raz czuła strach. Dopiero po ogłoszeniu wyników jej czarne myśli zostały rozwiane. Zdała. Znajdowała się na granicy punktów, ale udało się jej zdać. Z uśmiechem satysfakcji wróciła do swojego mieszkania.
W końcu, zajęcia które nie będą prowadzone w dusznych murach Ministerstwa Magii. Wszyscy kursanci zostali skierowani na pole, gdzie pod ścisłą kontrolą przebywały smoki. Niedaleko nich znajdowała się komisja, notująca każdy, nawet najmniejszy szczegół. Antoinette zdawała sobie sprawę, że tylko dzięki ich pozytywnej ocenie będzie mogła dostać się na egzamin. Tylko czy była gotowa stanąć oko w oko ze smokiem... Smoki najwidoczniej wiedziały to lepiej niż ona sama, gdyż zaczęły zachowywać się bardzo niespokojnie przy niej. Zdezorientowana nie wiedziała co ma zrobić. Gdyby nie pomoc instruktora z pewnością oblałaby tą część. Później już szło jej naprawdę sprawnie. I uwaga... Zaliczyła teorię. Teraz przyszła część praktyczna. Jej zadaniem było uspokojenie Walijskiego Zielonego. Niepewnie podeszła do niego. Uspokoić go, uspokoić go... Tylko tyle była w stanie myśleć przebywając obok niego. Od samego początku jej techniki nie odnosiły skutku. Co chwilę spoglądała w stronę komisji, przez co jej skupienie na zadaniu było niemal znikome. Nie zauważyła, kiedy smok zionął ogniem. Szata Tosi została spalona, a skóra była wyraźnie zaczerwieniona. Nabawiła się niezłych poparzeń. Jak najszybciej powinien to obejrzeć uzdrowiciel, jednak nie chciała zrezygnować teraz. Raz jeszcze postanowiła spróbować. Jednak tym razem smok nie reagował na żadną z jej prób, ledwie rusza się z miejsca. Tosia próbowała wszystkich poznanych metod, ale najwyraźniej nie przyswoiła ich zbyt dobrze. Może gdyby bardziej uważała na teorii nie skończyłaby z poważnym złamaniem nogi wymagającym natychmiastowego leczenia. Nie miała zamiaru już przystępować do dalszych prób. Od razu udała się do Św. Munga na leczenie.
Zaraz po opuszczeniu szpitala udała się na egzamin raz jeszcze. Jeśli nie teraz to już nigdy. Jednak ta próba była niesamowita. Nawet komisja była pod wrażeniem. Jesteś niesamowity! Zadanie udało się jej wykonać w naprawdę krótkim czasie, choć nie obyło się bez przypalonej szaty i kilku zadrapań wymagających wizyty u uzdrowiciela. Ukończyłeś kurs, gratulacje!

Etap I: 4, 6
Etap II: 5^4
Etap III: 6^5
Etap IV: 1^4-5-4-6
Powrót do góry Go down


Matthew Wellington
Matthew Wellington

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 90%
Galeony : -239
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13000-matthew-wellington#349253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13002-thor-motzno#349291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13003-matt-wellington#349297
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyWto Lip 05 2016, 22:48;

Kurs tresera smoków
sierpień 2013, Wzgórze Smoków, etapy I-IV

Matt od razu po zapisaniu się na kurs tresera smoków był pewny, że zda wszystkie egzaminy bez większych problemów. Możliwe nawet, że był aż za bardzo pewny siebie podchodząc do pierwszej części kursu, ale kto by dbał, prawda? Dla Wellingtona liczyło się tylko to, że po tym kursie będzie mógł wyjechać do Rumunii, gdzie zacznie pracę smokologa o której marzył praktycznie od dziecka. Od kiedy mama przyniosła jajo walijskiego zielonego do ich domu w Dolinie Godryka. Wellington do tej pory czasem się zastanawiał nad tym w jaki sposób ich dom nie spłonął przez małego smoka, który po wykluciu się z jaja rósł jak na drożdżach. Wracając do kursu. Podczas części teoretycznej Matt słuchał wykładowcy, właściwie to instruktora, z wielkim zaciekawieniem i ciągle go o coś pytał. Głównie o sposoby tresowania tych pięknych, choć niewątpliwie niebezpiecznych i ogromnych bestii. Na pierwszy rzut oka widać było, że zaimponował instruktorowi, który widocznie go polubił. Choć wyglądał na naprawdę surowego gościa. Jego sympatia tylko zwiększyła ego Matta.
Gdy nadszedł dzień egzaminu z teorii... Cóż, może odrobinę się stresował, ale był pewien, że jakiegokolwiek smoka wylosuje, powie o nim wszystko co wie. A wiedział o tych gadach naprawdę wiele. Sposoby tresury, jak wygląda poszczególny gatunek, jakie są ich zwyczaje i wiele więcej. Jakiego smoka wylosował? Długoroga rumuńskiego. Zaczął opowiadać o tym gatunku smoka wszystko co wiedział i wyszło z tego... Hmm, chyba prościej by było, gdyby napisał najdłuższe wypracowanie w historii. Matt był przekonany, że zanudził egzaminatora na śmierć, ale ten był wniebowzięty jego wywodem o tychże smokach. Pochwalił go za jego wiedzę, a Matta zaczęła rozpierać duma z samego siebie i z tego, że zdał szybciej niżeliby powiedział "smocze jajo".
Jednak później przyszedł czas na część praktyczną, która... Nie poszła już tak dobrze, jak mogła mu pójść. Może jednak nadmierna pewność siebie mu tylko zaszkodziła? Podszedł do tej części z typowym dla siebie entuzjazmem, a skończył zawiedziony. Instruktor dopuścił go do egzaminu, bo go lubił, ale... W jego głosie nie było przekonania. Na brodę Merlina, Matt czuł, że nie poradzi sobie tak brawurowo jak radził sobie w części teoretycznej. Teoria zawsze jest prostsza od praktyki. Zawsze. Jednak jak to mugole mówią, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Dla Wellingtona ważne było teraz tylko to, aby zdał egzamin. Byleby zdał dobrze egzamin, poradził sobie z wylosowanym smokiem i... Żeby nie umarł. Tak, to było najważniejsze. Wiedział, że bez lekkich obrażeń się nie obejdzie, wiedział to od samego początku, odkąd ubzdurał sobie, że chce zostać smokologiem, ale nie był pewien czy smok będzie go słuchał. Co jeśli trafi na takiego Rogogona Węgierskiego? To przecież najbardziej agresywny ze wszystkich smoków. W dodatku był zwinny niesamowicie silny. Matt miał powody do obaw, ale starał się myśleć pozytywnie. I chyba tylko to nie było dla niego zgubne. W dniu egzaminu praktycznego wylosował walijskiego zielonego. Odetchnął z ulgą, bo w końcu jako mały, dziesięcioletni dzieciak miał jednego nielegalnie w domu. Nie mogło mu pójść aż tak źle żeby nie zdał, prawda?
Z początku wydawać by się mogło, że w stu procentach panował nad sytuacją. Miał nawet przez chwilę ochotę zacząć się popisywać przed komisją, ale zrezygnował. Jedynie nieznaczne uniósł kąciki ust. Kto wie, może ogromny gad źle odebrał ten uśmiech i dlatego postanowił go spalić? Kto wie, w każdym razie wielka bestia zaczęła zionąć w jego stronę ogniem. Matt w ostatniej chwili zdołał się uchylić i schować za najbliższym kamieniem, boleśnie obijając sobie żebra. Jednak był nieugięty. Wiedział, że interwencja skończyłaby się dla niego niezdaniem egzaminu, który był prawdopodobnie najważniejszym w jego życiu, więc mimo bólu podniósł się. Dzięki swojej odwadze typowej dla czarodziejów wywodzących się z domu lwa i silnej woli, kontynuował swój egzamin. Czy się bał? Owszem, w końcu smok był wściekły. Ale strach go nie zamroczył. I to... To się opłaciło. Matt zdał egzamin. Matthew Wellington oficjalnie dostał licencję tresera smoków.

Etap I: 5
Etap II: smok - 1, odpowiedź - 6
Etap III: 5
Etap IV: zadanie - 1, wykonanie - 3
Powrót do góry Go down


Quentin Roche
Quentin Roche

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 37
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 186
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13062-quentin-roche
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13111-sowa-q#350998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13110-quentin-roche#350997
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptySob Lip 16 2016, 01:51;

Kurs tresera smoków
kwiecień 2009, Wzgórze Smoków, etapy I-IV

Wszyscy wiemy jak to jest być młodym i często nazbyt pewnym siebie. Quentin nieszczególnie lubił się uczyć. Był dobrym czarodziejem, ale czasy szkolne wspominał raczej z grymasem na twarzy. Do kursu na tresera smoków nie podszedł zbyt poważnie. Przecież kochał te cudowne stworzenia. W swoim mniemaniu wiedział na ich temat dosłownie wszystko, a przejście przez szkolenie było jedynie czystą formalnością. Niestety wraz z rozpoczęciem wykładów Q. przekonał się jak bardzo zwodnicza potrafi być przerośnięta pewność siebie. Na pierwsze zajęcia przybył, owszem, ale znacznie spóźniony. Nie zwykł wstawać o tak wczesnych godzinach. Najzwyczajniej w świecie zaspał. Wbiegł na salę zdyszany i spocony. Przy okazji narobił sporego zamieszania, nie mówiąc już o przerwaniu wykładu. Nic dziwnego, że instruktor - człowiek surowy i zdyscyplinowany - nie chciał z nim rozmawiać. Istniało tylko jedno wyjście, przyjść ponownie jutro. Quentin swoją porażkę potraktował jak prawdziwe wyzwanie. Przecież nie mógł się poddać już na samym starcie. Następnego dnia zerwał się z łóżka bladym świtem. Ku zdumieniu wykładowcy zjawił się nawet przed czasem. Trwał dzielnie przez cały wykład, sumiennie notując każde najdrobniejsze słowo instruktora. Nie wiedział, że jest zdolny do tak wielkiego skupienia. Opowieści mężczyzny pochłonęły Q. bez reszty, a jego aprobata i pochwała zmotywowały do dalszego działania. Roche mógł odnotować pierwszy większy sukces w drodze po upragniony tytuł tresa smoków.
Zbliżający się egzamin teoretyczny przywodził Quentinowi na myśl stare czasy spędzone w murach Hogwartu. Przeżył w swoim życiu wystarczająco dużo zaliczeń, by wiedzieć, że to nie może się szczególnie od nich różnić. Sporo zapamiętał siedząc na wykładach, przed samym egzaminem przeczytał dwa razy notatki, a że zazwyczaj miał szczęście nie stresował się zbytnio. Dobry humor minął, gdy wylosował smoka. Spiżobrzuch Ukraiński? Co mógł powiedzieć skoro widział bestię pierwszy raz na oczy? Nie mówiąc już o jakiejkolwiek wiedzy na jej temat. I znowu się przeliczył. Czy on kiedykolwiek nauczy się czerpać z własnych błędów? Na całe szczęście Q. bardzo źle znosił porażki. Na następnym egzamin był już przygotowany. Spędził całą noc na analizowaniu notatek i przeglądaniu ksiąg o poszczególnych gatunkach. Długoróg Rumuński nie sprawił mu większych trudności. Śpiewająco odpowiadał na każde pytanie. Mógł być z siebie dumny, w sposób zadowalający ukończył część teoretyczną.
Po teorii przyszedł czas zastosować swoją wiedzę w praktyce. Przy bezpośrednim obcowaniu ze smokiem nie było miejsca na brawurę i zbytnią pewność siebie. Q. doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Do nauki podszedł z zimną krwią, choć nie do końca wszystko układało się po jego myśli. Znany wszystkim smoczy upór doprowadził do tego, że Q. po raz pierwszy zwątpił we własne możliwości. Wyobrażacie to sobie? Gwoździem do trumny okazał się być sam instruktor. Mężczyzna dopuścił Rocha do egzaminu ze względu na jego upór i determinację, a dodatkowo po prostu zdążył go polubić. Gdzie w tym wszystkim umiejętności i talent?
Przed samym zaliczeniem Quentin obiecał sobie, że zdobędzie wymarzone uprawnienia choćby miało to trwać wieczność. Faktycznie był zdeterminowany. Smoki stanowiły centralny punkt w jego życiu. Nie wyobrażał sobie, że mógłby zajmować się czymś innym. Po rozwścieczonym Rogogonie Węgierskim, po nieudanym poskramianiu Szwedzkiego Krótkopyskiego, całej masie obrażeń, ran i w końcu wizycie u Uzdrowiciela Q. zrozumiał jedno. Do trzech razy sztuka. Jeśli tym razem coś pójdzie nie tak z bólem serca znajdzie sobie inne zajęcie. Dwa dni przerwy, zebranie myśli, analiza wszystkich błędów i podszkolenie warsztatu. Przed ostatnią próbą Quentin uświadomił sobie jak ważne jest dla niego to co robi i po co tak naprawdę to robi. Opłaciło się. Opatrzone oparzenia, zacięta mina, hart ducha oko w oko z Walijskim Zielonym. Sto procent skupienia i w końcu się udało. Smok był posłuszny jak baranek, komisja będąc pod wielki wrażeniem pochwaliła chłopaka, a sam wtajemniczony nie posiadał się z radości. Nauka, trud, ból, krew oraz łzy warte były każdej chwili po zdaniu egzaminu. Quentin otrzymał uprawnienia, odzyskał wiarę we własne możliwości i rozpoczął nowe życie jako treser smoków.

Etap I: 3 / 2
Etap II: 5+2 / 1+3
Etap III: 2 / 5
Etap IV: 3+2 / 2+4 / 1+6
Powrót do góry Go down


Toni Fairwyn
Toni Fairwyn

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 136
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13660-toni-fairwyn#363284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13666-toni-fairwyn#363368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13667-toni-fairwyn#363369
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPon Lis 21 2016, 21:52;

Kurs tresera smoków
Wzgórze Smoków, 2013, etapy I-IV

Pojawiła sie na zajęciach chętniej niz wczesniej na kursie z tresury zwyklych zwierząt. Smoki były jje blizsze niz sowy i puszki pigmejskie. Nie chodzilo o szczególną sympatię do tych zwierzat, a jedynie o ich groźna nature. Toni lubila wyzwania. Lubila czuc adrenaline we krwi i jednoczesnie zdecydowana byla zachowywać przy tym zdrowy rozsadek. Dlatego zanim przystapiliby do czesci praktycznych zajec, zajela sie w glebokim stopniu analiza trybu zycia tych bestii oraz zwalczania ich. Jej logistyczna natura kazala jej robic dokladne notatki z zajec. Oewna wiedzę w zakresie informacji o tych istotach wyciągnęła juz w domu. Swoja edukację dopelniala o bardzo konkretne zapisy i uwagi profesora. Nie rozpraszala sie nawiazywaniem znajomosci, czy szukaniem pomocy w notatkach innych osob. Bardzo dobrze odnalazla sie we wlasnych, czego pokaz dala juz przy okazji pierwszego terminu egzaminu teoretycznego. Wykladowca byl pod wrazeniem zakresu jej wiedzy. Ona zas mogla mu moeic wiecej niz tylko o gatunku smoka, ktory w ramach losowania miala omowic. Skupila sie rownierz na ogolnej naturze tych bestii, dodajac nawet kilka ciekawostek z perspektywy osob nabywajacych rdzenie ze smoków. Profesor nie mial watpliwosci, ze byla odpowiednio przygotowana do konfrontacji z zywym smokiem.
Nie zawiodla jego zaufania, juz podczas pierwszego kontaktu ze smokami nie okazujac przed nimi strachu. Od najmlodszych kat sluchala opowieści o chimerach, manrykorach, buhorozcach czy akromantulach. Nic dziwnego, ze byla psychicznie przygotowana do opieki nad tak groznymi istotami. Jej podejscie do smokow bylo na tyle trafione, ze jednego dnia, jeden z nich pozwolil jej nawet dosiasc swojego grzbietu. Chociaz lot nie trwal długo, zapewnilo jej to awans do ostatniego etapu egzaminu. Profesor mial sprawdzic jej wiedze praktyczna, intuicje i instynkt zachowawczy wobec tych zwierzat. Nie bylo mowy o zauwazeniu nieprawidlowosci w jej działaniach. Jej zadaniem bylo zagonienie do klatki jednego z gatunkow smokow. Toni powaznie przystąpiła do tego zadania. Mimo poczatkowych trudnosci, nie mozna jej bylo odmowic odwagi w dążeniu do osiągnięcia zalozonego celu. Chociaz przypłaciła to obolalymi zebrami i chwila niepewnosci i krwi gotujacej sie w zylach, zadanie wykonala. Komisja sprawdzająca mogla ja pochwalić za silną wolę i samozaparcie.

Etap I: 5
Etap II: 2 i 6
Etap III: 1
Etap IV: 2 i 3
Powrót do góry Go down


Philip Robert Jones
Philip Robert Jones

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 50
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 694
  Liczba postów : 19
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14219-philip-robert-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14222-kuferek-roberta
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyCzw Lut 16 2017, 22:55;

Lato, 1999 r.
Kurs na tresera smoków to była jedna z najciekawszych rzeczy, jaka spotkała Philipa. Nie był on łatwy i nie obyło się bez blizn, ale nie ma wątpliwości, że praca z tymi bestiami to, to co chciał w życiu robić. Codzienne zmagania z wielkimi smokami, dostarczały adrenaliny. Nawet pomimo kilku porażek, nigdy nie wątpił, że kiedyś będzie z nimi pracował. Pierwszy raz w życiu uczył się tak pilnie i zwiecie.
Zaczęło się dosyć dobrze. Oczywiście, teoria nigdy nie jest emocjonująca, ale jeśli komuś na czymś zależy, zrobi wszystko by to osiągnąć. Philip chociaż często się bawił, to znajdował czas na naukę. Uczęszczał na wykłady i wbrew pozorom słuchał. Wiele informacji było dosyć logicznych. Jeśli wyciągniesz zbyt blisko rękę to ją stracisz. Inne informacje były po prostu nudne, ale znajdowały się też przydatne. Jak uspokoić rozwścieczonego smoka. Jakie gesty i dźwięki na nie działają. Jak reagują na poszczególne zapachy. Było tego naprawdę wiele. Nie było mowy, by zadawać się ze smokami, bez podstawowej wiedzy.
Swoim lekceważącym podejściem, Philip podpadł wykładowcy. Do dziś pamięta tą siwą do pasa brodę i dumną postawę wykładowcy, która mówiła – nigdy Cię nie przepuszczę. Wściekłość w jego oczach, gdy musiał ulec pod naporem wyjątkowo dobrze przygotowanego czarodzieja. Na jego nieszczęście, Jones zaparł się na tyle mocno, że żadne z pytań nie mogło go zagiąć i bez większych problemów przeszedł przez pierwszą część.
Wsadził dłoń do woreczka i poczuł niewielkie zęby na swoim palcu. Jeden ze smoków wgryzł się na tyle mocno, że chłopak syknął cicho z bólu. Wyciągnął go i przyjrzał się dokładnie. Uśmiechnął się delikatnie. Mogło być gorzej. Norweski Kolczasty nie był mu zbyt obcy. Mimo to miał sporo problemów podczas egzaminu. Trudne i przede wszystkim bardzo szczegółowe pytania, sprawiły że chłopak miał spore problemy ze swoją powierzchowną wiedzą. Na szczęście udało się. Z oceną mierny został dopuszczony do praktycznych ćwiczeń.
Przejście przez praktykę było dużo cięższe niż się wydaje. Smoki były dużo straszniejsze niż się spodziewał na początku. No może nie straszniejsze, a groźniejsze. Sprawiał sporo problemów chłopakowi. Czasem nawet się sprzeciwiały, wówczas nie było zbyt kolorowo. Mimo wszystko radził sobie, a egzaminator wierzył, że da sobie radę i dopuścił go do egzaminu końcowego.
Zaczęła się prawdziwa zabawa. Do egzaminu podchodził, aż cztery razy. To sporo, biorąc pod uwagę, że przez poprzednie etapy przeszedł gładko. No niestety, smoki bywają okrutne, a gdy nie chcą się słuchać potrafią mocno poturbować. Tak też oblał pierwszy egzamin.
Do kolejnego podszedł bardzo szybko. Minęło zaledwie kilka dni i już był gotowy mierzyć się z Rogogonem Węgierskim. Nie wspomina go za dobrze, biorąc pod uwagę, że wylądował przez niego w szpitalu. Z drugiej strony, były to pierwsze poważne blizny, jakie otrzymał od smoka. Przez nieuwagę, o mało nie spłonął. Z licznymi poparzeniami, wylądował w szpitalu.
Walijski zielony był jeszcze lepszy. Rozwścieczona bestia, nie miała ochoty by reagować, na którekolwiek z poleceń niedoświadczonego tresera. Gdy skończył ze złamaną nogą zaczął wątpić, czy jest w stanie podołać temu zadaniu. W szpitalu przysiadł do książek i wrócił po kilku dniach, by spróbować raz jeszcze.
Ten sam smok, znowu rozwścieczony czekał na chłopaka. To niesamowite, jak spory progres można osiągnąć wciągu kilku dni, a może to ta bestia doceniła starania Philipa. Uległ szybko, bardzo szybko, chociaż pozostawił po sobie kilka nieuniknionych zadrapań.
Dumny z siebie, zdał egzamin.

Kostki:
I: 1
II: 3 i 1
III: 5
IV: 5 i 2, 3 i 4, 4 i 5, 1 i 6
Powrót do góry Go down


Gibidh Conall Shercliffe
Gibidh Conall Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : animag (puma płowa)
Galeony : 191
  Liczba postów : 111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14242-gibidh-conall-shercliffe#376462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14259-gibidh-conall-shercliffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14258-gibidh-conall-shercliffe
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Mar 10 2017, 18:47;

Etap I Kostka: 6
Po tym, jak zdobył uprawnienia tresera zwierząt, miał nadzieję na spokój i możliwość pracy w rezerwacie. Ale oczywiście okazało się, że rodzice muszą go pocisnąć i nie dadzą się cieszyć wolnością. Ledwo co wylazł z Hogwartu, chciał porobić swoje, popodróżować, a Ci go pchali na kursy. I tak bardzo z początku miał to w nosie, że przespał najważniejsze zajęcia i finalnie, tuż przed egzaminem, musiał po studencku zarwać nockę i się uczyć. Ale udało mu się!
Etap II Kostki: 6 i 6
Grzebał i grzebał łapą, licząc, że wyciągnie coś ciekawego. I wyciągnął. Chiński Ogniomiot, czyli dalekowschodnia egzotyka. Z głupkowatym uśmiechem młodzieniaszka zaczął improwizowany wykład, zaczynając od opisu ogona chińskiego smoka, przechodząc przez łapy, brzuch, trawienie, specjalne właściwości i całą inną masę bzdet, wpychając w to anegdotki i występowanie smoka w historii czarodziejów. Generalnie rzecz biorąc, zmasakrował komisję swoją wiedzą i przeszedł dalej.
Etap III Kostka: 3
Rozpalony entuzjazmem i tym, że ciągle wygrywa, młody Gibby podszedł do smoka pełen energii. I chyba to go zgubiło, bo fakt, że był radosną osobą i miał za dużo pewności siebie, prawdopodobnie przysłonił respekt i szacunek jaki miał względem smoka. Przez co smok fuknął, mruknął i gdyby nie kawał mięsa rzucony przez profesjonalnego tresera, zajmującego się grupą, byłoby cienko. Wzięto Gibbiego na rozmowę i po utrwaleniu dodatkowej zapłaty, elegancko zdał za kolejnym razem.
Etap IV
2 i 2

Zapędzenie Szwedzkiego Krótkopyskiego do klatki wydało sie zadanie w miarę prostym. I szło całkiem nieźle, aż chędożony szwedzki krótki pysk przestał się go słuchać i zdecydował, że wpadnie w furię, którą dopiero opanuje cała grupa profesjonalistów. Dwa dni w łóżku i leczenie nie wydało się złe, bo mógł poczytać i przyszły zmartwione znajome.. Ale jednak.
5 i 2
Myślał, że robią sobie z niego jaja, kiedy znowu otrzymał to samo zadanie. Komisja składała się dzisiaj z innych osób, więc nie rozumieli, dlaczego marudzi. Do momentu, kiedy nie musieli interweniować całym kolegium, żeby znowu uspokoić smoka. Bo chyba w połowie zadania zorientował się, że.. No cóż. Tego gościa przecież już pobił. I Gibby znowu miał dwa dni leczenia.
4 i 1
Uspokajanie Walijskiego Zielonego.. No tak, jednego smoka tylko wnerwia, więc tego wyjątkowo ma uspokoić! Gibby przełknął głośno ślinę i ze spokojem i ostrożnością próbował podejść do smoka. Jego zdziwienie było ogromne, kiedy ten smok najzwyczajniej świecie dosłownie jadł mu z ręki. Tak dobrze mu szło, że komisja wręcz złożyła mu osobiste gratulacje i poinformowali, że zbadają psychologicznie tego szwedzkiego, albowiem coś musi być z nim nie tak!
Powrót do góry Go down


Lotta Hudson
Lotta Hudson

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 1875
  Liczba postów : 1231
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13931-lotta-hudson
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPon Kwi 03 2017, 16:33;

Kurs Tresera Smoków

Etap 1 - teoria
Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy po rozpoczęciu kursu na tresera smoków to to, że znacznie odstawałam od reszty grupy wiekiem. Było sporo ludzi po szkole, kilka jeszcze starszych osób, ale chyba nikogo w wieku podobnym do mnie. Nie czułam się z tym do końca swobodnie, jednakże nie byłam tutaj po to, żeby zawierać nowe znajomości. Po kilku godzinach zajęć dostrzegłam co jeszcze odróżnia mnie od większości uczestników kursów. Spora część z nich (na szczęście nie wszyscy) nie była bardzo zainteresowana zajęciami teoretycznymi, wręcz odrobinę je lekceważyła wkurzając tym prowadzącego. Ja wypadłam na tym tle dość dobrze - prowadzący pochwalił moje notatki i zaangażowanie, bez zastrzeżeń dopuszczając mnie do egzaminu teoretycznego.

Etap 2 - egzamin teoretyczny
Do egzaminu teoretycznego dopuszczono mniej niż połowę kursantów. Nie ukrywam, że okoliczności był dla mnie bardzo stresujące, ale czułam się nieźle przygotowana - w końcu jeszcze przed kursem miałam sporą wiedzę na temat smoków. Egzaminatorem na tym etapie był mężczyzna prowadzący kurs. Podeszłam do testu w godzinach popołudniowych. Z podanego przez mężczyznę woreczka wylosowałam figurkę smoka. Bez problemu rozpoznałam, że jest to - Spiżobrzuch Ukraiński. Instruktor zadał mi kilka pytań na temat tego gatunku smoka i większość z nich nie sprawiła mi żadnej trudności. Egzaminator z uśmiechem pochwalił moje przygotowanie i pogratulował przejścia do następnej części kursu.

Etap 3 - praktyka
Pierwszy raz w życiu widziałam smoka na żywo i nie ukrywam, że było to równocześnie niesamowite, jak i przerażające przeżycie. Dzięki wiedzy zdobytej na zajęciach teoretycznych już pierwszego dnia kursu udało mi się podejść do smoka, wprawnie podając mu ulubiony przysmak. Instruktor był pod wielkim wrażeniem moich postępów.

Etap 4 - egzamin praktyczny
To był wyjątkowo stresujący dzień - stanęłam przed całą komisją i miałam nie tylko poskromić smoka, ale też przeżyć spotkanie z nim. Wylosowałam karteczkę na której widniało polecenie "Zapędzenie Szwedzkiego Krótkopyskiego do klatki".
Byłam tak zdenerwowana, że działałam głównie pod wpływem adrenaliny i poszło mi całkiem nieźle. No jasne, Krótkopyski trochę przypalił mi szatę, ale w gruncie rzeczy już po kilkunastu minutach smok znalazł się w klatce. Z uśmiechem odebrałam zaświadczenie o ukończeniu kursu.

Etap 1. Kostka: 2
Etap 2. Kostka: 5 i 6
Etap 3. Kostka: 4
Etap 4. Kostka: 5 i 6
Powrót do góry Go down


Leander Therrathiél
Leander Therrathiél

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 182
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15541-leander-therrathiel
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15593-iuventas
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15523-leander-z-therrathiel
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyWto Gru 26 2017, 15:10;

Kurs na tresera smoków, etapy I-IV – 2013

Czy to właśnie ta chwila? Ta na którą tyle czekałem? Cóż, zapewne nie. Sam w końcu nie jestem do końca pewien tego, co chciałbym w życiu robić. Ale smoki, smoki wydają się… Pasjonujące. Pod każdym względem. Dlatego wierzę, że warto spróbować. Nawet jeśli ceną za to jest zwęglenie moich włosów. Udaję, że podchodzę do tego na luzie i zupełnie nic mnie nie obchodzi. W istocie wiem jednak, że tresowanie smoków to wcale nie zabawa. Zdaję sobie sprawę z ryzyka, jakie niesie. Wymaga prawdziwej pasji. Tej akurat być może mi brakuje. Prawda, że jestem zainteresowany. Ale czy to prawdziwa pasja? Czy to moje powołanie? Wątpię. Szczerze wątpię.
Nie jestem wielkim fanem wykładów, ale w tym momencie nie mam wyjścia. Nawet jeśli ten zwód kojarzy mi się raczej z wolnością i beztroską, nie wykładami w małym budynku, który ledwo dostrzegam. Instruktor wydaje mi się niemożliwie nudny, to człowiek w średnim wieku, poznaczony bliznami. Być może stara się, bo widzę, że poza książkowymi faktami wplata w swoją wypowiedź także ciekawostki, ale dla mnie wszystko to brzmi surowo i zupełnie nieinteresująco. Staram się brać aktywny udział w zajęciach, staram się pokazać zapał. Być może moje olewactwo prześwituje jednak przez wypowiedzi, a może mam je wypisane na czole. Facet chyba to widzi i się na mnie uwziął, bo uważa, że bagatelizuję sprawę tak wielkiej wagi. Nie lubię takich. Fanatyków. Którzy uważają swoje zawody za świętość. Jednak bronię się wiedzą teoretyczną, więc nie może mi nic zrobić. Jest niezadowolony, ale pozwala mi podejść do egzaminu. Nie ma chyba w tej kwestii wyboru, sądząc po jego minie.
Na całe szczęście nie muszę się nawet ruszać. Egzamin odbywa się w tej samej sali i jest, z tego co widzę o wiele ciekawszy. Podsuwają mi woreczek i po kilku chwilach nerwowego mieszania coś z niego wybieram. Figurkę? Figurkę. Od razu rozpoznaję gatunek, choć mógłbym narzekać na sposób wykonania przedmiotu. Wyraźne zaniedbania. Podobizna jest toporna, pękata i ogromna. Rozumiem, że to największy ze smoków, ale bez przesady. Szyja wydaje mi się zbyt krótka, co dodatkowo zaznaczam w mojej prezentacji. Pysk powinien być węższy i wydłużony, choć przyznaję, że rogi są wykonane z pewną starannością. Moim zdaniem kolor łusek powinien być bardziej metaliczny, ale oszczędzam sobie komentarza. Przynajmniej oczy są czerwone. Jak trzeba. Opowiadam o ich aerodynamicznym kształcie, o znakomitych zdolnościach lotniczych, mimo sporej masy. Wspominam nawet incydent z 1799, kiedy to jeden z osobników porwał łódź żaglową. Wspominam oczywiście o pochodzeniu, czyli Ukrainie. Dodaję, że wygląda na to, że przepadają także za Morzem Czerwonym. Rozprawiam o jego diecie, kozach, owcach, bydle, o tym, że po Rogogonie Węgierskim jest najniebezpieczniejszym ze smoków. Rzecz jasna XXXXX w klasyfikacji Ministerstwa. Komisja jest pod wrażeniem mojej wiedzy, widzę szok malujący się w ich oczach. Mówią, że to zapewne przez moje skrupulatne notatki, choć tak naprawdę wcale nie notowałem. Ale trudno. Nie będę wyprowadzać ich z błędu.
To chyba moja zuchwałość, bo po tym jak z palcem w nosie zdaję kolejne etapy i to bez większego wysiłku następuje zachwianie. Jestem niezwykle rozentuzjazmowany, jednak obawiam się, że smok nie dzieli mojej radości. Może to dlatego, że wcześniej nie tkwił w tym dusznym pomieszczeniu. Zwierzę fuka na mnie i jestem bliski odfuknięcia mu, ale się powstrzymuję. Instruktor chyba widzi moje zamiary, bo po tym jak uspokaja gada sztuką mięsa, bierze mnie na pogadankę. Wygląda na to, że muszę ponownie podejść do tej części egzaminu. Biorę się za to jak najszybciej mogę i choć kosztuje mnie to nieco wysiłku i całe dziesięć galeonów – no doprawdy, Ministerstwo i tak zdziera już z nas duże pieniądze – tym razem nie mam najmniejszych problemów z zaliczeniem. Czas na ostatni egzamin. Jakże dramatycznie to brzmi.
Od tego zależy moja licencja. Głupie przyzwolenie, a jednak konieczne. Mimo tego, że wyglądam może spokojnie i jakbym się nie przejmował, przygotowywałem się długo. Pilnie się uczyłem. Pilniej niż zazwyczaj. Mam nadzieję, że cały ten trud się opłaci, inaczej będę wściekły. Bardziej wściekły niż ten Rogogon Węgierski z którym nie radzi sobie jakaś drobniutka, piegowata ruda obok. Ja dostaję jednak mniej wymagające zadanie, choć przy tym może i właśnie trudniejsze. Losuję z woreczka figurkę Walijskiego Zielonego i zadanie, aby go uspokoić. Wcale nie takie łatwe. Wolałbym już chyba Rogogony. Albo Szwedzkiego Krótkopyskiego. Mimo nerwów i zwątpienia, wygląda na to, że byłem urodzony do wykonywania tego zawodu. Oceniający twierdzą, że jestem wręcz niesamowity. Komisja jest po wielkim wrażeniem, kiedy wkraczam na polanę pewnym krokiem i od razu robię to, co mi kazano. Żadnego obijania się. Żadnego marnotrawstwa czasu. Tylko ja i smok. Mam co prawda kilka zadrapań na plecach i łokciach, a moja szata śmierdzi dymem i pokazuje światu dziury, zamierzam jednak ją zachować. Jako pamiątkę. Bo kiedy opuszczam Wzgórza, w celu wizyty u uzdrowiciela jestem już treserem smoków. Miałem cel i go osiągnąłem. Jestem zadowolony z siebie i po raz pierwszy od dłuższego czasu, czuję, że jestem też na właściwym miejscu.

Kostki: 1, 5 i 6, 2 i 3, 4 i 6
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32428
  Liczba postów : 102296
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Specjalny




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Paź 26 2018, 15:45;

@Lotta Hudson


Dzisiejsze zlecenie było nader urokliwe, choć mimo wszystko niebezpieczne. Doskonale znasz się na smokach, wiesz że ich natura bywa nieprzejednana, jednak wizja pracy z malutkim smoczkiem Walijskim Zielonym była zbyt kusząca. Stawiłaś się na czas i podobnie jak pozostałych dwóch członków tegoż popołudnia, ruszyłaś w stronę wybiegu dla smoków. Rozglądałaś się dookoła, chcąc odnaleźć swojego podopiecznego, jednak w pewnym momencie zauważyłaś, że w najbardziej wysuniętym koncie tkwi jeden ze smoczków, dokładnie ten, który jak się okazało, miał być na dzisiaj twoim partnerem w zajęciach. Tresura bywa kłopotliwa, kiedy w grę wchodzi nieśmiałe stworzenie, ale dla ciebie to przecież nic trudnego, prawda?

1 podchodzisz bliżej Walijskiego i przyglądasz mu się z ciekawością, ba!, żeby go przekupić wyciągasz nawet przysmak dla smoków, który ewidentnie przypadł do gustu maleństwu (o ile można tak powiedzieć o prawie półtorametrowym smoku). Po upływie kilku chwil, jak to potocznie nazywają go ludzie – potwór, pozwala ci też na subtelny dotyk, który oswaja was ze sobą. Dorzuć kostką: parzysta – dzięki cierpliwości, udaje ci się nauczyć smoka jednej ze sztuczek, dzięki czemu otrzymujesz 1 punkt z ONMS, upomnij się po niego w odpowiednim temacie; nieparzysta – niestety, ale praca z tym konkretnym Walijskim jest problematyczna i niestety, ale nie udaje ci się wypracować choć jednego tricku.
2,5 rozglądasz się dookoła, jakby chcieć zawołać kogoś, bo nie masz pewności czy czasem łapa smoka nie jest uszkodzona. Dopiero po chwili, gdy już wiesz, że nikt ci nie pomoże, postanawiasz działać na własną rękę. Próbujesz wywrzeć na stworzeniu wpływ, by to znalazło się w pozycji leżącej, a po chwili gdy się to udaje, zauważasz szkło wbite w skórę Walijskiego (spód stopy). Chcesz wyciągnąć odłamek, lecz musisz być bardzo ostrożna, bo przecież smoki są zmyślne! Dajesz mu zatem smakołyki i z lekkimi problemami udaje ci się pozbyć tego szkła. Ludzie powinni patrzeć, gdzie wyrzucają butelki, prawda? Zdobywasz jeden punkt do dowolnej umiejętności, po który musisz upomnieć się w odpowiednim temacie.
3,4,6 niestety, ale twój smok jest niezwykle nerwowy. Za każdym razem, gdy próbujesz do niego podejść, ten usiłuje przestraszyć cię ogniem, podobnie jest też z próbami odepchnięcia ciebie ogonem, lecz nie poddajesz się, aż w końcu Walijski używa sporo siły i odrzuca cię na odległość dwóch metrów. Zamroczona nie wiesz co się stało, bo bolą cię nie tylko żebra, ale też pośladki, wszak miałaś niezwykle twarde lądowanie. Próbujesz ponownie współpracy ze smokiem, lecz to się zdaje na nic. Po zakończonym dniu odchodzisz, ale spostrzegasz, że w twoich spodniach brakuje aż 25 galeonów! Stratę musisz zgłosić w odpowiednim temacie.


______________________

Wzgórza Smoków Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Lotta Hudson
Lotta Hudson

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 1875
  Liczba postów : 1231
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13931-lotta-hudson
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyNie Paź 28 2018, 20:56;

Tego dnia trafiłam do pracy z małym osobnikiem walijskiego zielonego - bardzo się cieszyłam, bo nie dość, że w Rumunii nie miałam z nimi zbyt wiele wspólnego, to jeszcze naprawdę lubiłam pracować z pisklakami, w pewien sposób tylko one wywoływaly we mnie instynkt macierzyński. Ten osobnik był lekko problematyczny, bo bardzo wycofany - można wręcz było odnieść wrażenie, że w życiu dotknęła go jakaś bolesna trauma.
Nagle zrozumiałam w czym leżał problem - smoczek ewidentnie podkulał łapę, jakby go strasznie bolała. Chciałam znaleźć kogoś kto mi z tym pomoże, jednak w okolicy wszyscy byli zajęci, więc zdecydowałam się zrobić to na własną rękę. Położenie smoka sprawiło mi dużo problemu, ale jednak się udało. Gdy dostrzegłam źródło problemu przeraziłam się - smoczek miał w łapie wbity odłamek szła. Ludzie byli okropnie bezmyślni. Po dość długim czasie starań i przekonywania smoka mięsem udało mi się usunąć szkło i założyć opatrunek. To była ciężka, ale satysfakcjonująca robota

2
Powrót do góry Go down


Gunnar Ragnarsson
Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptySro Paź 23 2019, 20:36;

Kurs tresera smoków
etapy 1-IV

Gunnar sam nie wiedział dobrze czego ma się spodziewać na egzaminie, dlatego przygytowywał skrupulatnie każde notatki. Chociaż czasami, kiedy się gubił, wyrysowywał tylko mapy myśli na marginesach. Stąd, kiedy przyszło mu podejść do egzaminu teoretycznego, nie był do końca pewien czy dostatecznie wyczerpał temat o Żmijozębie Peruwiańskim. Po wyjściu zdał sobie bowiem sprawę, że egzaminator mógłby nie zrozumieć prostego szkicu i wykresu, jaki wykonał, nie umieszczając na nim stosownych wyjaśnien. Schematy mogły być zrozumiałe tylko dla niego samego. Praktyka też nie poszła mu najlepiej, aczkolwiek nie był przekonany, jak większość, do późniejszej pracy ze smokami. Gunnar szanował ogół zwierząt i różnorodność. Smoki, podskórnie, musiały doszukiwać się w nim mniejszego, niż u większości szacunku. Bo nim Ragnarsson po równo darzył każde stworzenie magiczne. Mimo to, egzaminator zdawał się darzyć go względną sympatią, po kilku wspólnie przeprowadzonych rozmowach. Tym samym, dopuścił go do egzaminu. Nie mogąc wiedzieć, że dwa razyz  rzędu Gunnar trafi na najcięższy okaz do poskromienia. Rogogon Węgierski, słynący ze swojej niepohamowanej natury i zaciętości, oraz agresji, wysokiej nawet jak na te hipnotyczne bestie. Dwa razy oblał, za drugim razem trafił nawet do uzdrowiciela. Dopiero kiedy za zadanie miał doprowadzić smoka Szwedzkiego Krótkopyskiego do klatki, w koncu szczęście mu dopisało.


Etap I: 2
Etap II: 4, 4
Etap III: 5
Etap IV: 6, 5 > 3, 4 (poprawa) > 2, 6 (poprawa II)

zt
Powrót do góry Go down


Eve Harlow
Eve Harlow

Nauczyciel
Wiek : 50
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 177cm
Galeony : 44
  Liczba postów : 31
https://www.czarodzieje.org/t17826-eve-harlow-budowa
https://www.czarodzieje.org/t17834-eve-harlow#502053
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyNie Lis 24 2019, 15:38;

Kurs tresera smoków, 1998 r.

Smoki od zawsze pasjonowały Eve i kobieta już w młodości planowała związać swoją przyszłość z tymi olbrzymimi gadami. Po skończeniu szkoły zdobywała doświadczenie w wielu miejscach, nie kończąc wyłącznie na hodowlach pod Londynem. Jej pobyt w Rumunii był najbardziej owocnym etapem pobierania nauk u doświadczonych w fachu czarodziejów, przyszedł jednak moment, w którym musiała wrócić do kraju. Czas mijał, a ona postanowiła, że przyszła pora na uporządkowanie wiedzy i zdobycie jakichś certyfikatów, które uprawniłyby ją do zdobycia pracy marzeń.
Zaczęła więc uczęszczać na kurs traktujący o tresurze smoków, który rozpoczynał się serią wykładów teoretycznych. Instruktor sprawiał wrażenie surowego sędziego, toteż Eve nie chciała mu podpaść. Nie musiała się jednak wyjątkowo starać - prowadził on zajęcia z takim zaangażowaniem i poruszał tak ciekawe tematy, że sporządzanie notatek było dla niej wręcz przyjemnością, a każde posiedzenie w sali okazją do wykazania się wiedzą i zapałem do tematu. Najwyraźniej zaimponowała mu tym, bowiem dopuścił ją do egzaminu teoretycznego w pierwszej turze. Fakt stawania przed komisją i udzielania odpowiedzi na pytania egzaminatorów sprawiał, że poczuła się ponownie jak w szkole i niestety poskutkowało to stresem. Każda minuta spędzona w sali przyspieszała bicie serca kobiety, która marzyła, by szybko stamtąd wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie powiedziała wszystkiego, co wiedziała. Ba, była przekonana, że powiedziała zdecydowanie za mało, by w ogóle zdać ów egzamin. Jakieś było jej zaskoczenie, gdy została dopuszczona do praktycznych zajęć...
Na nich nie radziła sobie niestety tak dobrze, jakby chciała. Nie brakowało jej ani entuzjazmu, ani chęci, zabrakło natomiast szczęścia i zaangażowania ze strony smoka, który zachowywał się wobec niej agresywnie. Instruktorowi udało się go uspokoić, a samą Eve z zawodem odesłał ponownie na egzamin teoretyczny, prawdopodobnie próbując udowodnić jej brak odpowiedniej wiedzy. To niezwykle rozwścieczyło Harlow, która nie dość, że po raz kolejny zaliczyła egzamin przed komisją (i to lepiej niż poprzednim razem), to jeszcze na kolejnych zajęciach praktycznych wykazała się znacznie lepszym podejściem do smoka. Nawet pozwolił jej dosiąść się, co skończyło się krótkim lotem nad polem ćwiczeniowym.
Egzamin praktyczny poszedł jej równie dobrze, bo choć nie obyło się bez przypalonej szaty i kilku zadrapań wymagających interwencji uzdrowiciela, dokonała prawdopodobnie najszybszego zapędzenia smoka Szwedzkiego Krótkopyskiego do klatki w historii egzaminowania. Komisja była pod wielkim wrażeniem i bez kręcenia nosem wypisała Eve certyfikat, dzięki któremu dostała się do Ministerstwa Magii.

Etap 1: 2
Etap 2: 4
Etap 3: 3 -> 1,3
Etap 4: 5, 6
Powrót do góry Go down


Dragos Fawley
Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 1218
  Liczba postów : 266
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Gracz




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptySob Mar 07 2020, 17:10;

Kurs Tresera Smoków
2010, etapy I-IV

Dragos był w swoim życiu pewny tak naprawdę tylko jednej rzeczy – że prędzej czy później będzie pracował ze smokami. Marzenie o byciu smokologiem na dobre zagnieździło się w jego sercu od momentu, w którym tylko usłyszał o tych magicznych stworzeniach. Od dziecka chłonął wszystkie informacje i ciekawostki jak gąbka. I gdy tylko skończył studia, nie wahał się ani sekundy. Zgłosił się na kurs tresury smoków i zaprzysiągł sobie, że choćby nie wiadomo co się działo – ukończy go i rozpocznie największą przygodę swojego życia.
Część teoretyczna, na którą składała się cała seria wykładów dotyczących tresury, środowiska życia, opieki i wszelakich faktów na temat smoków, odbywała się w małym budynku. Instruktor, na którego trafił, wzbudzał w Dragosie ogromny szacunek, a przede wszystkim chęć nauki. Z dużym skupieniem słuchał opowieści opartych na latach doświadczenia i skrupulatnie uzupełniał notatki o nową wiedzę. Był w swoim żywiole, bo mimo że nie mógł doczekać się praktyki, doceniał moc teorii, którą uparcie wkładał do głowy. Gdy prowadzący docenił jego zaangażowanie, ogromny uśmiech rozświetlił mu twarz. W głębi duszy się cieszył, że jest kolejny krok do przodu.
W dniu egzaminu teoretycznego był spokojny i pewny siebie. Opasły zeszyt z notatkami, które prowadził od czasów szkolnych, przejrzał co najmniej pięć tysięcy razy. Miał wrażenie, że pamięta wszystko na temat każdego smoka i nic nie jest w stanie go zaskoczyć. Pokrzepiający uśmiech instruktora tylko dodał mu skrzydeł. I gdy wylosował Walijskiego Zielonego, zbaraniał. Nagle w głowie miał pustkę, nie był w stanie sobie przypomnieć żadnego szczegółu. Syknął z bólu, kiedy model smoka ugryzł go w palec. Skupienie rozpłynęło się, a na jego miejsce wkroczył wstyd i chaos. Myśli galopowały i nie potrafił znaleźć tych konkretnych, dotyczących stworzenia groźnie wijącego się na dłoni. Informacja, że musi powtarzać, dość mocno uraziła jego dumę, ale nie miał zamiaru się poddawać.
Tym razem wyciągnął z woreczka model Chińskiego Ogniomiota. Uśmiechnął się szeroko i z niezwykłą dokładnością opisał wszystko, co o nim wiedział. A wiedział dużo. Miał wrażenie, że opowiada kilka godzin, ale nie zauważył u egzaminatorów oznak znudzenia czy rozczarowania. Możliwość rozpoczęcia części praktycznej było motywacją, której potrzebował.
Z ulgą opuścił grube mury budynku i odetchnął pełną piersią. Pewność siebie sprawiała, że niczym się nie stresował i z dużym entuzjazmem przeszedł do działania. Niestety, ekscytacja nie udzieliła się smokowi, który zaczął się rzucać i atakować Dragosa. Nie zdążył jakkolwiek zareagować, bo przerwał mu instruktor, uspokajając zwierzę. Wieści, które od niego otrzymał, nie były pokrzepiające – musiał ponownie zdawać egzamin teoretyczny. I zrobił to równie dobrze jak za poprzednim razem.
Przy drugiej próbie był maksymalnie skupiony, jednak i tym razem smok tego nie docenił. Kolejne starania kończyły się niepowodzeniem; stworzenie ignorowało go, kontynuując drzemkę. Próbował przeróżnych metod, ale żadna się nie sprawdziła – komisja uznała, że wciąż brakuje mu odpowiednich kwalifikacji i wiedzy, umożliwiających przystąpienie do egzaminu końcowego.  
Do trzech razy sztuka, westchnął ciężko. Nie dopuścił do siebie myśli, iż jest niewystarczająco dobry i po raz, miał nadzieję, ostatni przystąpił do części praktycznej. Z zaciętą miną podszedł do smoka, zachowując ostrożność i bystrość umysłu. Uważnie obserwował jego ruchy i powoli zmniejszał dystans. Gdy udało mu się podać Czarnemu Hebrydzkiemu ulubiony przysmak, krzyknął w myślach ze szczęścia. To oznaczało tylko jedno – przed nim czekał ostatni etap kursu.
Pragnienie zdobycia licencji nie pozwalało mu spać. Każdą wolną chwilę poświęcał na naukę, zamęczał matkę milionem pytań, przeglądał notatki i nadgryzione upływem czasu książki z domowej biblioteczki. W dniu egzaminu napięcie ściskało mu gardło, a niewyobrażalny stres paraliżował całe ciało. Gdy zobaczył zadanie, omal nie zemdlał z nerwów. Walijski Zielony (ach, co za szczęśliwy traf!) był raczej spokojnym stworzeniem, ale gdy już dochodziło do sytuacji, w której ktoś lub coś go rozwścieczyło, to uspakajanie nie było łatwe. I tak też się stało – nie był w stanie ujarzmić smoka, który albo zaczynał atakować albo nie zwracał uwagi na prośby Dragosa.
W dniu poprawy robił wszystko, byleby nie wpaść w panikę. Uparcie powtarzał, że dzieli go niewiele od upragnionego zawodu i że choćby miał paść trupem – uda mu się. Opanowanie Rogogona Węgierskiego brzmiało jak misja samobójcza, jednak nie dla niego. Ten rodzaj smoka upodobał sobie najbardziej i to jemu poświęcał najwięcej czasu. Pewność siebie, z którą podszedł do zadania, bardzo szybko go zgubiła. Umknął mu najistotniejszy fakt – Rogogon potrafi ziać ogniem na bardzo dużą odległość. Pewne i gwałtowne ruchy rozwścieczyły smoka i tylko znajomy zapach siarki palący nozdrza w porę pozwolił mu odskoczyć na bok. Miał nieszczęście potknąć się o kamień i boleśnie upaść na żebra. Z trudem złapał oddech, jednak nie mógł się poddać, nie gdy był tak blisko końca. Z determinacją zacisnął pięści i wstał, ignorując ból promieniujący aż do kręgosłupa. Wziął głęboki oddech, szybko przeanalizował swoją sytuację i – ku zdziwieniu wszystkich, łącznie z samym sobą – ukończył kurs, doskonale radząc sobie ze zwierzęciem.
Długie lata nauki i ciężkiej pracy nad sobą opłaciły się – Dragos Fawley otrzymał licencję tresera smoków. I już nic nie stało mu na przeszkodzie w rozpoczęciu pracy jako smokolog.


Etap I: 2
Etap II: 2, 5; poprawa - 6, 3
Etap III: 3; poprawa - 2; poprawa nr 2 - 4
Etap IV: 1, 5; poprawa - 3, 3
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 2414
  Liczba postów : 1044
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Moderator




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyCzw Kwi 28 2022, 10:02;

Kurs Trenera Smoków, rok 2018


Część I: 6
Część II: 3 i 3
Część III: 6 -> próba z instruktorem 4 -> poprawiane za darmo na 5
Część IV: 1 i 4 -> poprawa po leczeniu na 6 i 3


Skończył studia, niemal został zaręczony z dziewczyną, której nie znał i zmuszony do objęcia posady, której nie chciał. Wszystko to nakładało się na jego nastrój, ale mimo to wierzył, że poradzi sobie na kursie na tresera smoków. Nie zamierzał rezygnować ze swoich marzeń w imię zadowolenia ojca. Z tego powodu, razem z siostrą, wrócili do Doliny Godryka. Ona, żeby studiować w Hogwarcie, on żeby zrobić kurs, o którym marzył. W końcu nadszedł ten dzień, gdy z lekkim uśmiechem na twarzy i pewnością siebie wymalowaną w spojrzeniu zjawił się na Wzgórzach Smoków, aby rozpocząć kurs.
Nie spodziewał się, że wszystko zostanie załatwione w ciągu jednego wykładu, aż tak szalony nie był. Nigdy jednak nie przypuszczałby, że jedne z najważniejszych zajęć będzie musiał ominąć z powodu choroby babci, która nie była szczęśliwie poważna. Pożyczył notatki od znajomego z kursu, jednak nie potrafił ich odczytać! Chcąc nie chcąc musiał sięgnąć po kilka książek, aby nadgonić materiał, przez co zarwał noc, niemal spóźniając się na kolejne zajęcia. Szczęśliwie dopuszczono go do egzaminu teoretycznego.
Longwei pamiętał, że nie wiedział, czego powinien się spodziewać po tym egzaminie, ale nie mógł powiedzieć, że nie czuł się dumny, kiedy widział, jak niewielu z nich zdołało przejść przez zajęcia surowego instruktora. Mimo to, serce biło mu jak oszalałe, kiedy nadeszła jego kolej i podchodził do woreczka, w którym kryły się figurki smoków. Włożył ostrożnie dłoń, czując, jak figurki wiją się pod jego palcami, jak parzą je swoim gorącym oddechem, jeden nawet ugryzł go w palec. To właśnie jego wyciągnął, aby zorientować się, że był to norweski kolczasty, jeden z tych, których zapamiętał wręcz doskonale. Z lekkim uśmiechem na ustach, obserwując zachowanie figurki opowiadał o środowisku i zachowaniach tego smoka, ze zdumieniem przyjmując przerwanie jego wypowiedzi przez jednego z egzaminatorów, który powiadomił go, że chętnie wystawiłby mu ocenę Wybitny, gdyby tylko byli w Hogwarcie. Dzięki temu mógł ze spokojem ruszyć na zajęcia praktyczne, których nie mógł się doczekać.
Gorzej, że smoki najwyraźniej nie były zadowolone z jego obecności. Było to coś, co raniło Longweia do żywego, biorąc pod uwagę jego uwielbienie do tych ogromnych bestii, ale też coś, na co nie mógł zbyt wiele pomóc. Starał się z całych sił postępować tak, jak wiedział, że powinien, słuchając jednocześnie poleceń instruktora, ale i tak nie udało się. Musiał powtarzać zajęcia, pod okiem komisji, która zdecydowanie w swoich notatkach skrupulatnie umieszczała każdy popełniony przez niego błąd. Był tego świadom i najwyraźniej odbiło się to w jego spojrzeniu, gdyż nawet instruktor próbował podnieść go na duchu. Zdecydowanie byłoby lepiej, gdyby w głosie mężczyzny było więcej wiary niż zwątpienia, które utwierdzało Huanga w przekonaniu, że będzie musiał w przyszłości poprawić swoją praktykę. Na całe szczęście dopuszczono go do egzaminu, choć z pewnością ze względu na sympatię instruktora do niego, a nie przez wzgląd na umiejętności.
Problemy, takie prawdziwe, zaczęły się przy egzaminie praktycznym, gdzie nie było już mowy o błędach. Wiedział, że w razie konieczności, instruktor oraz pozostali trenerzy mu pomogą wyjść z tego cało, ale i tak nie mógł pozbyć się przekonania, że tak, jak w trakcie zadania, będzie już zawsze. On i bestia, próby nakłonienia jej do wykonania jego polecenia. Mierzenie się spojrzeniem, kiedy trzeba być silniejszy duchem niż smok. To nie było łatwe, a jednocześnie było niesamowicie ekscytujące.
Miał uspokoić walijskiego zielonego, jednak czegokolwiek nie próbował, efekt był odwrotny. Nie wiedział czy to przez stres, jaki czuł, który mieszał się niebezpiecznie z podekscytowaniem, czy przez fakt, jak wiele osób było wokół nich. Smok nie chciał się uspokoić, a jedynie był coraz bardziej wściekły. W efekcie, Longwei zaczął coraz częściej spoglądać w stronę komisji, chcąc zobaczyć, jak bardzo źle wypadał, aż nagle kątem oka zauważył płomienie sięgające jego szaty, przed którymi nie miał już możliwości uciec. Poparzona skóra piekła, choć mniej niż świadomość, że musi ponownie podejść do egzaminu. Wyleczono go, choć na barku pozostał mu ślad po tym incydencie, który miał już zawsze przypominać mężczyźnie, że przy smokach musi być zawsze w pełni skupiony.
Poprawka egzaminu nie była zła. Co prawda okazało się, że tym razem ma do czynienia z rogogonem węgierskim, co samo w sobie mogło przerazić, a już szczególnie, kiedy trzeba było go opanować. Jednak po wcześniejszej porażce Longwei pamiętał, aby nie spoglądać w stronę komisji. Wszystko szło całkiem dobrze, kiedy nagle rogogon zionął ogniem. Huang nie chciał powtórki z poprzedniego egzaminu i szybko odskoczył w bok, wpadając jednak na jeden z licznych kamieni, obijając sobie boleśnie żebra. Mimo tego nie poddał się, ostatecznie dopinając swego, opanowując smoka.
Prawdę mówiąc, Longwei nie pamiętał dnia, kiedy był aż tak zadowolony jak wtedy, gdy otrzymał uprawnienia tresera smoków.
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32428
  Liczba postów : 102296
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Specjalny




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Maj 20 2022, 08:35;

Powiedzieć, że czasy były miłe i przyjemne, a dzień wręcz zachęcał do pracy byłoby wielkim naciągnięciem. Bez względu jednak na Twój humor musiałeś pojawić się na wzgórzach, by spełnić swoje obowiązki i odebrać należną wypłatę. Jak zawsze nie miałeś pojęcia, co ciekawego może Ci się dzisiaj przytrafić, bo w tym miejscu możliwe było dosłownie wszystko.
-WEI! - Usłyszałeś krzyk, gdy ledwo co postawiłeś nogę w miejscu pracy. -Rzuć wszystko i choć nam pomóż. Mamy dostawę i coś mi mówi, że potrzeba będzie każdej pary rąk, by sobie z nią poradzić. - Dostawa oczywiście oznaczała nowego smoka w rezerwacie, a te często miały za sobą historię, której opiekunowie nie znali, a która w znacznym stopniu wpływała na ich zachowanie.

Kostka:

@Longwei Huang

//sesyjkę prowadzi @Maximilian Felix Solberg

______________________

Wzgórza Smoków Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 2414
  Liczba postów : 1044
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Moderator




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Maj 20 2022, 09:21;

chilijski zębacz

Nowa różdżka, nowy ja, chciałoby się powiedzieć, a jednak nie do końca tak to działało. Choć rzeczywiście czerwony dąb był dobrym drzewem, a rdzeń z krwi syreny nie należał do kapryśnych, Longwei potrzebował czasu, aby oswoić się z tym psychicznie. Kierował się na wzgórza smoków całkiem spokojnie, wierząc w to, że będzie to dobry, mimo wszystko dzień. Ostatnimi czasy znów intensywniej myślał o stworzeniu siodła dla magicznych stworzeń i chciał ten dzień wykorzystać na obserwację tych, których używali niektórzy treserzy. Nie było mu jednak dane spokojnie zacząć pracy, gdy usłyszał krzyk.
Nigdy nie powiedział tego współpracownikom, ale nie lubił, kiedy zdrabniali jego imię. Owszem, nie mieli pojęcia, że nie powinni, ale za każdym razem miał ochotę się skrzywić. Nie inaczej było teraz, ale zamiast grymasu, na jego twarzy pojawił się chłodny uśmiech, formalny, nie docierający do oczu.
- Idę! – odkrzyknął, kierując się od razu w stronę wyznaczonego miejsca dostaw, zastanawiając się mimowolnie co to był za smok i czy dostrzegą u niego ślady walk, obrażenia, czy może jest jedynie złapanym gdzieś, zbłąkanym stworzeniem, które skołowane brakiem księżyca poszukiwało bezpiecznego schronienia.
- Kogo dziś mamy? – zapytał, stając w gotowości, nie będąc pewien, czy będzie musiał sięgać po różdżkę, czy jednak po jedną z zabawek, którymi czasem zwracali na siebie uwagę smoków, ryzykując zjedzenie, ale umożliwiając pozostałym obejrzenie stworzenia.

______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32428
  Liczba postów : 102296
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Specjalny




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPią Maj 20 2022, 09:37;

Freddie, bo tak miał na imię mężczyzna, który zawołał Huanga do siebie, niespecjalnie przejmował się tym, czy jemu się to podoba. Szczerze mówiąc nie był największym fanem dwudziestopięciolatka, ale starał się zachowywać w miarę przyjazne stosunki w pracy, co przede wszystkim było ważne, by smoki nie wyczuły dodatkowej i zupełnie niepotrzebnej negatywnej atmosfery w swoim otoczeniu. Profesjonalizm pełną gębą, ot co!
-Dorwailśmy zębacza. Nielegalna hodowla pod granicą z Walią. Właściciel to jakiś totalny pojeb i chciał z nim jeszcze uciekać. Obecnie siedzi w Mungu i próbuje przypomnieć sobie jak się nazywa po tym, jak oberwał kaskadą oszałamiaczy. - Dostałeś nieco informacji i kontekstu, ale wciąż pozostawało wiele niewiadomych, które miały się wyklarować dopiero, gdy zaczniecie ze smokiem pracować. Ciężko było jednak odmówić zwierzęciu majestatu i piękna. Pomarańczowe łuski przykuwały uwagę już z daleka, ale już na pierwszy rzut oka mogłeś uznać, że coś tu jest nie tak.
-Taki już był. Czekamy na Tyrona, który przyjedzie z maściami i całą resztą. W transporcie pogubił pełno przegniłych łusek, a zęby widocznie ma spiłowane jakimś prowizorycznym chujstwem. - W głosie Freddiego słychać było zdegustowanie stanem nowego lokatora wzgórza, ale ciężko było mu się dziwić, bo aparycja zębacza faktycznie nie prezentowała się najlepiej.

Kostki:

______________________

Wzgórza Smoków Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 2414
  Liczba postów : 1044
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Moderator




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyNie Maj 22 2022, 13:04;

71 nastawienie, 48 charakter

Nigdy nie spodziewał się, że wszyscy współpracownicy będą go lubić, był nawet przekonany, że wielu nauczyło się nie okazywać niechęci i był im za to wdzięczny. Dzięki temu pracowało się o wiele spokojniej w towarzystwie rozeźlonych smoków. Longwei słuchał tłumaczeń mężczyzny, czując, że najchętniej sam zrobiłby krzywdę temu pseudohodowcy, który doprowadził do takiego stanu smoka.
- Mam nadzieję, że długo nie dojdzie do siebie - powiedział spokojnie, wręcz łagodnie, nie chcąc zdenerwować bardziej skrzywdzonego smoka. Właściwie patrząc na niego można było dostrzec lekki uśmiech na ustach Longweia, który mocno kontrastował z twardym spojrzeniem.
Mężczyzna spróbował podejść bliżej do smoka, przyglądając mu się, w czasie, gdy Freddie mówił, co dolega stworzeniu. Jego celem było uspokojenie stworzenia i ułatwienie pracy pozostałym. Z tego powodu starał się podejść jak najbliżej zwierzęcia, przemawiając do niego łagodnie, póki co nie sięgając po różdżkę, gotów w razie konieczności teleportować się kawałek dalej. Choć zębacz miał spiłowane uzębienie, ścisk szczęki wciąż miał wystarczający, aby zmiażdżyć mu kończyny.
- Przyjacielu, może pozwolisz mi podejść do siebie, żebym mógł zobaczyć, co jeszcze ci zrobiono…? - spytał cicho smoka.
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32428
  Liczba postów : 102296
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Specjalny




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptySob Maj 28 2022, 12:01;

Choć normalnie mogło to brzmieć mało empatycznie tak jednak współpracownik musiał przyznać Huangowi rację. Z satysfakcją zresztą sam posłał w stronę tego dręczyciela kilka zaklęć. Trzeba było być naprawdę chorym pojebem by męczyć zwierzęta, a już tym bardziej takie, które jak nic potrzebowały swobody i wolności. Freddie za to właśnie smoki kochał i wiedział, że choć czasem muszą wziąć je pod swoją opiekę, tak nie można zabierać im natury, z którą się urodziły.
Cóż może i Longwei miał przyjazne i pokojowe zamiary, ale smok zdecydowanie miał za sobą jakąś większą traumę, bo gdy tylko zauważył, że mężczyzna zaczyna się do niego zbliżać, próbował kłapnąć go swoją paszczą, a że niezbyt mu to wyszło ze względu na uzdę, jaką dla bezpieczeństwa jeszcze miał założoną, to zebrał siły by zamachnąć się na Huanga swoimi skrzydłami.
-No no stary, chyba nici z randki. - Zaśmiał się Freddie, po czym nieco poważniej podszedł do sprawy. -W transporcie był naprawdę spokojny, nie wiem co mu się stało, ale widać średnio mu się podobasz. Dam znać chłopakom, żeby w tym wypadku wstrzymali się od zdejmowania blokad. Postaraj się przeżyć do czasu aż wrócę. - Klepnął Huanga w ramię i poszedł do grupki, która właśnie robiła sobie chwilę oddechu po męczącym transporcie.

Kostki:

@Longwei Huang

______________________

Wzgórza Smoków Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 2414
  Liczba postów : 1044
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Moderator




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyNie Maj 29 2022, 12:02;

52

Trzeba przyznać, że nie spodziewał się ataku smoka, choć przecież nie było to coś zupełnie niezrozumiałego. Nawet jeśli był krzywdzony przez hodowcę, z pewnością czuł się pewniej w tamtym miejscu. Nikt nie wiedział, jak myślą smoki, jak bardzo są inteligentne, ale jedno u wszystkich stworzeń pozostawało niezmienne — nikt nie atakował tego, kto go karmił. Z tego powodu pewnie smok zachowywał się spokojnie w trakcie transportu, gdyż spodziewał się, że to właśnie jego hodowca pojawi się przed nim na końcu. Kiedy jednak znalazł się w obcym miejscu, pośród obcych czarodziei, z pewnością był zestresowany i czuł się zagrożony, choć o ironio, był bezpieczny.
To była jedna z wielu chwil, gdy Longwei zastanawiał się nad tym, co czują smoki, jak analizują sytuację i nie zdołał w porę uchylić się przed atakiem. Zdążył zobaczyć skrzydło i osłonić się rękami na tyle, że nie został zraniony, choć na moment zabrakło mu tchu w piersi, gdy lądował na ziemi. Spojrzał z zaskoczeniem na zębacza a później na Freddiego, który zwyczajnie zostawiał go ze smokiem.
- W porządku. Z nim pewnie trzeba poznać się bliżej, zanim pójdzie na randkę - odpowiedział, próbując zażartować w podobnym tonie, co drugi mężczyzna, choć zwykle nie wychodziło mu to za dobrze.
Chciał podejść do smoka, móc dotknąć jego pyska i z bliska przyjrzeć się obrażeniom, jakie miał. Wpierw musiał w jakiś sposób przełamać upór zwierzęcia, decydując się na wykazanie się większym samozaparciem. Podniósł się z ziemi, aby spróbować ostrożnie podejść do smoka, unosząc otwarte dłonie tak, aby smok mógł je widzieć. Chciał mu pokazać, że nie ma złych zamiarów, że nie kryje przy sobie niczego, co mogłoby zadać mu jakikolwiek ból.

______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32428
  Liczba postów : 102296
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Specjalny




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPon Maj 30 2022, 10:12;

Atak był reakcją obronną i choć z tylko sobie znanych powodów smok uparł się na Huanga, to jednak nie był w stanie wyrządzić mu większej krzywdy, jako że był osłabiony i dobrze zabezpieczony na czas transportu i oczekiwania na Tyrona, który miał pojawić się w celu wyleczenia istoty.
Smok uważnie przyglądał się mężczyźnie, gdy ten wymieniał uwagi z kolegą z pracy, cały czas jednak widocznie był w stanie gotowym do ponownego machnięcia skrzydłami jeśli wyczułby jakieś zagrożenie. Przestąpił krok do tyłu, gdy Huang uniósł otwarte dłonie i jakby skulił się w sobie, odwracając nieco pysk i przymykając ślepia. Tak, widocznie działa mu się krzywda u właściciela, który tak niechętnie oddał istotę Ministerstwu. Widocznie spokorniał, choć było to bardziej ze strachu niż z jakiegokolwiek zaufania, jakie do nieznanego mężczyzny mógł mieć.

Kostki:

______________________

Wzgórza Smoków Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 2414
  Liczba postów : 1044
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Wzgórza Smoków QzgSDG8




Moderator




Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków EmptyPon Maj 30 2022, 16:27;

A > B > F > J

Longwei dostrzegł zachowanie smoka, w jednej chwili samemu czując ból w piersi. Jeśli tak zwierze reagowało na niego, na zwykłe uniesienie ręki w górę, to jak wiele musiał wycierpieć? Istniało również pytanie, dlaczego się nie bronił… Choć nie, należało zapytać, co takiego zrobił mu hodowca, że zębacz nie zdołał się przed nim obronić. W takich sytuacjach Longwei czuł pragnienie wyleczenia smoka, aby później sprezentować mu w ramach posiłku jego oprawcę. Niestety nie mógł niczego podobnego zrobić.
Podchodził coraz bliżej smoka, spokojnie, starając się nie wystraszyć go. Kiedy tylko dostrzegł, że zębach, choc początkowo niepewny, otwarł w końcu ślepia, patrząc się wprost na niego, Longwei uśmiechnął się łagodnie, stając tuż przy nim. Wiedział, że z takiej odległości mógłby zostać zmiażdżony, ale nie myślał o tym. Właściwie traktował teraz smoka, jak zranione i bardzo duże szczenię psidwaka.
- Tu jesteś już bezpieczny… Za chwilę przyjdzie Tyron, żeby sprawdzić twoje rany… Jego też nie musisz się bać. Wyleczymy cię i będziesz mógł poznać się z pozostałymi zębaczami, jaką są na tych wzgórzach, co ty na to? – przemawiał spokojnie, ciepłym tonem do smoka, starając się zobaczyć z bliska jego rany. Próbował także, czy może ostrożnie dotknąć jego szyi, chcąc przesunąć po niej uspokajającym gestem. Podejrzewał, że zwierzęciu było niewygodnie, gdy był przytrzymywany zabezpieczeniami, ale nie mogli ryzykować. Chciał więc skupić uwagę smoka na sobie, jednocześnie uspokoić go spokojnym ruchem ręki, o ile pozwoli mu dotknąć swojej szyi.

Powrót do góry Go down


Sponsored content

Wzgórza Smoków QzgSDG8








Wzgórza Smoków Empty


PisanieWzgórza Smoków Empty Re: Wzgórza Smoków  Wzgórza Smoków Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wzgórza Smoków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wzgórza Smoków JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
za Londynem
-