Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kwiatowa Knajpa pod namiotem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość


Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.org/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyCzw Maj 23 2013, 11:14;

First topic message reminder :


Kwiatowa knajpa pod namiotem


Wyjątkowe miejsce, będące prawdziwą oazą zarówno w letnie upały, jak i przyjemnym ogrodem zimowym w mroźne dni - jest to zasługa zaczarowanego namiotu, który chroni wnętrze lokalu przed zmianami temperatur i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Szeroki wybór serwowanych dań i trunków pozwoli każdemu znaleźć coś dla swojego podniebienia, a dodatkowo w każdy czwartek o godzinie 18 Kwiatowa Knajpa gości zespoły, grające muzykę na żywo!

Dostępny asortyment:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1118
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Mar 14 2021, 15:03;

Gryfonka nie potrafiła ukryć uśmiechu, który podstępnie wkradł się na malinowe wargi, kiedy usta chłopaka opuściła propozycja kolejnego spotkania. 
- Muszę przyznać, że jestem zaskoczona - przyznała otwarcie, nie tylko dlatego, że zawsze była szczera, ale w dodatku nietrudno było zauważyć zdziwienie malujące się - przede wszystkim - w niebieskich tęczówkach. Wszakże wcześniej żadne z nich nie wykazywało podobnej inicjatywy, zupełnie jakby wspólnie spędzane tygodnie wakacji były wystarczające dla ich znajomości, jakby taki stan rzeczy im odpowiadał. Tymczasem jeszcze nie skończyli tego spotkania, a Perc już myślał o kolejnym. Oczywiście Olivii absolutnie to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie - wprawiło w znacznie lepszy nastrój. Był to jeden z tych niespodziewanych zwrotów akcji w życiu, który prawdopodobnie będzie miał na nie większy wpływ niż oboje przypuszczają. 
- Jednocześnie już nie mogę się doczekać - dodała szybko, zanim w myślach chłopaka zrodzić mogłaby się niepewność, co do odczuć brunetki względem tego pomysłu. - A słyszałeś o tym, że pozory potrafią mylić? - zapytała rozbawiona. Była to prawda starsza niż oni, a może nawet świat i nawet jeśli rzeczywistoście nazwa pubu nie miała nic wspólnego z nieudacznością, to Callahan chciała przekonać się o tym sama. Okazało się, że kiedy tylko skończyła siedemnaście lat, w oczach magicznej rzeczywistości stając się dorosłą obudziła się w niej chęć poznania wielu rzeczy, na które wcześniej nie mogła sobie pozwolić przez swój młody wiek.
Percival w doborze miejsca spotkania kierował się tym, by miło spędzić czas, niemniej kwiatowa knajpka była ulubionym lokalem randkowiczów - nawet teraz wśród gości można było dostrzec zakochane pary. W Oliv budziła nienajmilsze wspomnienia, jednak odrzuciła je skupiając się na chwili obecnej. Z racji tego, że nie była to randka, tylko zwykłe spotkanie czuła się znacznie pewniej, a początkowe oznaki zdenerwowania szybko ustąpiły. Sposób w jaki Gryfon ją postrzegał nie był odosobnionym przypadkiem - ona również miała do niego bardzo podobne podejście. Nigdy między nimi nie wywiązała się więź, która łączyła ją chociażby z Maxem. Może to i lepiej, wszakże to co wydawało się, że łączy ją ze Ślizgonem okazało się kłamstwem, w którym stała się "ofiarą", którą nigdy nie chciała być. Stąd też wziął się widoczny w jej zachowaniu dystans wobec Solberga, ciężko jest zaufać ponownie. Jeśli natomiast chodziło o d'Este'a, ten miał zupełnie czystą kartę, nie raz udowodnił jej, że zasługuje na zaufanie, chociaż nie wiedziała jeszcze jak odnieść się do tego pośród murów szkoły, choć wydawał się by się bardziej osobą pasująca na partnera w "zbrodni" niżeli donosiciela. 
Słysząc pytanie, w nerwowym geście odgarnęła kosmyki włosów do tyłu. 
- W zasadzie to sama nie wiem, chyba jedno i drugie - stwierdziła w bezwarunkowym odruchu wzruszając ramionami - Podobno jeśli kilka razy wypowiadasz coś na głos, jesteś w stanie uwierzyć, że to prawda - unosiła filiżankę do ust, ubijając z niej odrobinę ciepłej herbaty. Słodki zapach przyjemnie drażnił w nos, a rozgrzane szkło przynosiło ulgę zmarzniętym dłoniom. Nie wiedziała w jaki sposób odnieść się do tego, że zdawałoby się bliskie jej osoby zapomniał o takim dniu, jak urodziny. Oczywiście mogła to sobie tłumaczyć brakiem czasu czy milionem własnych spraw, jednak świadoma była tego, że oszukuje samą siebie. Niemniej na pewno nie widziała sensu, w tym by zadręczać się pytaniem "dlaczego", zwyczajnie ignorując całą sytuację. Zawsze było łatwiej udawać, że nic się nie stało. To był niejako system obronny, który nie pozowalał na zatopienie się w negatywnych emocjach. 
Uśmiechnęła się szeroko, kiedy Perc nie podjął dalszej dyskusji na temat wypadku Boyda. Przerabiała to tyle razy, że obudzona w środku nocy była w stanie wyrecytować dobrze znane zdanie, którym zbywała wszystkich, chcąc odzyskać spokój, zwłaszcza, że większość osób które pytały o zdrowie bruneta była jej zupełnie obca. Najważniejsza okazała się dla Oliv rozmowa ze starszym Callahanem, która w końcu pozwoliła ruszyć jej naprzód, zamiast wciąż zadręczać się wyrzutami sumienia. 
Słowa Percivala były pokrzepiające, chociaż różniły się od opinii dziewczyny. 
- No, jeśli nawet. To niektórzy jednak lepiej sprawują tę funkcję ode mnie, zwłaszcza w ostatnim czasie, kiedy więcej radości zaczęło sprawiać mi łamanie regulaminu niżeli jego przestrzeganie - przyznała, towarzysząca temu ekscytacja była trochę jakby uzależniająca, a do tego ta adrenalina krążąca w żyłach. - Co nie znaczy, że nie byłam grzeczna, próbowałam nawet wyjść z mojego lenistwa, tylko że ostatecznie wszystko się popieprzyło - odpowiedziała, jakby trochę się tłumacząc, chociaż nie taki był cel dziewczyny - chciała w pełni przedstawić mu sytuację. 
- Z nimi na pewno jest łatwiej niż Ślizgonami - przyznała, kiedy wyraził chęć sprawowania pieczy nad wychowankami Godryka. - Być może zostaniesz nowym prefektem, kiedy zrezygnuje - dodała, uśmiechając się niepewnie, bo nie wiedziała czy są na to duże szanse, zwłaszcza, że chłopak mimo tego, że zawsze był pomocny, często również był na bakier z regulaminem, którego punktów jako prefekt musiałby strzec. Wybór Callahan na to stanowiło nie był oczywisty z wiadomych powodów, ponieważ dziewczyna była wręcz uosobieniem cech prawdziwego Gryfona, również tych uznawane przez grono pedagogiczne jako negatywne. Dlaczego więc ona? Być może ktoś dojrzał w niej potencjał, a może po prostu dał szansę, którą właśnie marnowała. 
Choć w swoim odczuciu Perc nie miał niczego ciekawego do powiedzenia, Oliv spojrzała na niego z wyraźnym zainteresowaniem kiedy wspominał o motywacji do nauki, której jej zdecydowanie brakowało. 
- Z tym nudziarzem bym się kłóciła - oznajmiła - Przynajmniej masz jakąś motywację, do czegokolwiek - westchnęła, gdyż ona sama nie potrafiła wykrzesać z siebie więcej poza chęcią treningów, jednak to nie zmieniało stanu jej wiedzy, która po dłużej nieobecności była w marnym stanie - Mógłbyś się podzielić - zaśmiała się zaraz. 
- Byłeś na ostatnim meczu? - zapytała, zmieniając kompletnie temat. Słyszała pewne plotki o tym, co się wtedy wydarzyło, jednak nie rozmawiała jeszcze z nikim, kto brał udział w tym wydarzeniu - sama nie zjawiła się na trybunach, chociaż nie miała konkretnego wytłumaczenia, dlaczego. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki, od czasu do czasu makijaż i pomalowane paznokcie. Często farbowane włosy, aktualnie brąz wchodzący w czerń. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi.
Galeony : 626
  Liczba postów : 830
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyPon Mar 15 2021, 21:37;

   Spojrzał na nią pierwotnie z właśnie zaskoczeniem w oczach, lecz szybko doszedł do tego, o czym myślała Olivia. Oczywiście, nie rozmawiali ze sobą miesiącami, a on nie dość, że zainicjował to spotkanie, to jeszcze ogarnia kolejne. Może właśnie brakowało mu jej towarzystwa, a teraz kiedy już pierwszy krok był już za nimi, to mogli przecież stawiać spokojnie drugi i trzeci, po prostu korzystając z okazji, że znów ze sobą rozmawiali. Percy zawsze bardzo luźno podchodzi do takich propozycji, znajdując odrobinę czasu, żeby poświęcić go spotkaniu z inną osobą. I lubił być tutaj elastyczny i też gdy każde z tych spotkanek się czymś różniło, choć nie mógł przecież prosić o wszystko. Dlatego też wcześniej nigdy nie będąc w tym miejscu, zaprosił ją właśnie tutaj. Nawet jeśli to było miejsce typowo randkowe, w jego zachowaniu nie było niczego co mogłoby się podpiąć pod jakieś romantyczne podchody.
  - No i tutaj zgadzam się w stu procentach, z tego nieudacznika większy „udacznik” niż ze mnie, ja nie mam swojego baru, w którym chleją nieletni i inni – zaśmiał się, żartując sobie przy okazji z samego miejsca, które osobiście znał z tego, że wiele osób z jego roku sobie tam wychodziło podpić pianę miodowego piwa, żeby później leżeć pod stołem całkowicie nieprzytomni.
  Percival sam chciałby skończyć już te siedemnaście lat i móc czarować sobie gdzie jego dusza chciała oraz mieć możliwość nauczenia się teleportacji – była to bardzo przydatna umiejętność, której mu brakowało, nawet jeśli teoretycznie udawanie się w roku szkolnym gdziekolwiek indziej niż Hogwart i Hogsmeade było zabronione. Tak jak wiele rzeczy, które ma już odznaczone na swojej liście”do zrobienia”.
  - Nie ma co sobie zacierać granicy między kłamstwem, a prawdą, a jeśli masz im to za złe to możesz im to nawrzucać. – Wzruszył ramionami, nie chcąc, by też Olivia za bardzo się tym teraz przejmowała. Prosta sprawa, której nie należało sobie usprawiedliwiać, jeśli była w prawdziwie dobrych relacjach ze swoimi przyjaciółmi, ziomalami to takie zwrócenie uwagi nie byłoby niczym złym, a mogłoby się okazać, że faktycznie to była ta jedna szansa na tysiąc, że każdy miał w tym okresie urwanie głowy.
  Boyda nie chciał już poruszać, mógł sobie tylko wyobrażać jak wpłynęło to na nią i jego by pokurwiło, gdyby każdemu z osobna musiałby odpowiadać dokładnie te same słowa na te same kondolencje, pytania o stan brata, a bardzo rzadko o własny stan psychiczny. Bo Percy nie musiał być magopsychologiem, żeby z łatwością dojść, że na niej to też konkretnie siadło, a ludzie chyba o tym zapominali, przynajmniej w jego opinii.
  -Oli, ja żartowałem z tą godnością – wyszczerzył się, czasem pytając samego siebie w myślach o co chodziło, czy jego wyraz twarzy był za poważny, że dość często zdarzało się, że ktoś nie wyczuł tej nutki ironii czy sarkazmu pomiędzy słowami. – O to właśnie chodzi w byciu prefektem, jednocześnie się pilnuje porządku na korytarzach i się wywołuje chaos, łamie regulamin, kiedy nikt nie patrzy. Brzmi to cool i pewnie gdybym był prefektem to na tym by polegała moja funkcja. Oczyyyywiście nie zalegając z innymi, ważnymi obowiązkami. – Zaśmiał się, zastanawiając się w myślach czy faktycznie ze Ślizgonami było gorzej. Póki co to oni byli na samym dole na tablicy punktowej i ciężko było mu stwierdzić czy to dlatego, że gryfoni to pajace w porównaniu do innych i nie zdobywają punktów, czy raczej mają pecha i są częściej przyłapywani i tracą punkty. Jeśli ta druga opcja to nie było tak źle, Percy mógł się czuć nawet dumnie, że był w takiej drużynie.
  - Myślę, że jak ty zrezygnujesz to wezmą jakąś laskę, patrząc w jaki sposób wybierają prefektów to zawsze jest to chłop i dziewczyna. – Opowiedział o swoich spostrzeżeniach, więc no póki sam Bruno nie zrezygnuje to Percival mógł jedynie popatrzeć i pomyśleć jak to jest łamać regulamin, jednocześnie będąc oficjalnie twarzą do naśladowania przez cały swój dom.
  - Nooo, mam motywację, ale to pewnie chwilowe, sobie z jednym puchonem ogarniam zaklęcia i to tyle, jedynie w nich mi się cokolwiek udaje, tak to całe moje osiągnięcia to całe pasmo porażek. – Zaśmiał się, nie oddając ani trochę jak bardzo bolały go jego własne słowa – po nim wyglądało jakby rzucał to tak luźno, jakby zupełnie go to nie ruszało i nie interesowało.
  - Możemy się podzielić motywacją, możemy się spotkać pouczyć – uśmiechnął się, dodając jeszcze szybko: - tak na poważnie.
  Jego doświadczenia wspólnej nauki z dziewczynami kończyły się na tym, że nauki w niej samej nie było w ogóle, za to zdecydowanie za dużo bliskich doznań. Taki jego własny netflix & chill.
  - Byłem, byłem, kibicowałem Ravenclawowi, choć sam mecz ultra nudny, za szybko się skończył. Gdy pod koniec coś się stało szukającemu Slytherinowi, uznałem, że spadam stamtąd, żeby nie zostać pochłoniętym przez tłum ludzi, który z trybun rzuciłby się to na boisko, to przed nie, chcąc się dowiedzieć co tam się dokładnie stało. Samemu niczego bym nie zdziałał, więc uciekłem, uznając, że tego bym chciał od każdego, gdybym to był ja. A ty? – Zapytał, ówcześnie wzruszając ramionami po szybkiej „recenzji” całego meczu i tego, co się stało potem. Nie wiedział o całej bójce między Boydem, a Brooks i Rauchem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1118
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptySro Mar 17 2021, 18:37;

Percivalowi brakowało towarzystwa brunetki, a ona z każdą upływającą minutą coraz dobitniej uświadamiała sobie, że potrzebuję jego obecności; osoby, która nigdy nie ocenia, chociaż w razie problemów jest w stanie pomóc dobrą radą czy nawet po prostu być blisko, by poprawić ponury nastrój. Zawsze te cechy ceniła w Gryfonie najbardziej, a mało kto zdawał sobie z nich sprawę, w zasadzie oceniając go głównie po wyglądzie czy nie zawsze odpowiednim zachowaniu.
Pozory. Zmora ludzkości, którą człowiek nauczył się kierować, bo tak było łatwiej. Można było wówczas uniknąć pytań, na które nie chciało albo zwyczaje bało się usłyszeć odpowiedź. Niektórzy woleli kreować własną rzeczywistość, niezależnie od tego, jak wyglądała ta prawdziwa. Żyć w świecie pełnym kłamstw, tworzyć iluzje, które pozwalały im przetrwać, jednocześnie z tym zatracana była dusza, twór podatny, niezdolny do samodzielnej obrony, potrzebujący drugiej połówki, bo tylko wtedy tworzyła całość. Olivia gardziła takim podejściem, choć jej również zdarzało się ulec pozorom. Na szczęście próbowała z tym walczyć, choć motywacja która ją do tego skłoniła była częścią przykrych wspomnień - pokładała czasem zbyt dużo wiary w ludziach. 
- Podejrzewam, że ten nieudacznik jest znacznie od ciebie starszy, także masz jeszcze czas, żeby rozwinąć swój biznes, jakby nie był - odpowiedziała również się przy tym śmiejąc, choć niewątpliwie miała rację. Patrząc na chłopaka zastanawiała się tylko, w czym ten odnalazłby się najlepiej? Pub? A może jakiś salon gier, na automatach? To byłoby ciekawe! 
Teleportacja rzeczywiście była jedną z najbardziej przydatnych umiejętności, jakie mógł posiadać czarodziej. Co prawda Callahan dopiero niedawno zdała egzamin i rzadko korzystała z teleportacji - wynikało to głównie z faktu, że zapominała - jednak niezmiernie cieszyła się, że już potrafi to robić. 
Słysząc radę padającą z ust Percivala dotyczącą tego, że inni zapomnieli o jej urodzinach szczerze się zaśmiała. - Ostatnio nie robię prawie nic innego - powiedziała, w pamięci mając jak wygarnęła Boydowi czy też Maxowi ich zachowanie wobec niej. Zwłaszcza, że punkt widzenia Gryfonki kompletnie różnił się od tego przedstawionego przez chłopaków. Tym razem postanowiła do sprawy podejść nieco inaczej, z dużą obojętnością, bo ta wydawała się zdrowsza przede wszystkim dla niej samej. Po co zaprzątać sobie niepotrzebnie głowę? Teraz i tak czekało ją wiele innych wyzwań, dlatego broniła się przed tym by dodatkowo dokładać sobie problemów. 
d'Este jako pierwszy zwrócił uwagę na to, że wypadek starszego Callahana, miał wpływ nie tylko na niego, ale przede wszystkim na dziewczynę. Inni zdawało się to zupełnie ignorowali, jakby sprawa nie tyczyła się jej, bo nie brała w tym wszystkim bezpośredniego udziału. W takich momentach wychodził ludzki egoizm oraz niejako bezduszność. Przez długi czas nie potrafiła tego zrozumieć, aż w końcu odpuściła, starając się wrócić do normalnego życia, chociaż w niektórych jej zachowaniach można było dojrzeć znaczące zmiany. 
Fakt,że przez tak długi czas nie mieli ze sobą kontaktu mógł w pewien sposób zatrzeć w pamięci Oliv specyficzne poczucie humoru Gryfona. Niczego nie ułatwiało również to, że normalnie przebywali raczej w większym gronie niżeli sam na sam. Teraz brunetka musiała się go "nauczyć", aby reagować w odpowiedni sposób. 
- Sądziłam, że ironia tyczy się twojego bycia prefektem - zaśmiała się, tym razem pozwalając sobie na jej odrobinę we własnych słowach. Uśmiechnęła się słysząc kolejne zdanie padające spomiędzy jego ust. W zasadzie było w tym dużo prawdy, chociaż do niedawna Oli nie korzystała z żadnych przywilejów, jak chociażby wymykanie się nocą z dormitorium. Niby nic wielkiego, jednak kiedy ostatnio zakradła się do kuchni w czasie godziny "policyjnej" sprawiło jej to dużo radości. 
- Dyrektor chyba widzi to jednak inaczej - stwierdziła, chociaż wcześniej nie widziała by Hampson za bardzo przejmował się łamaniem regulaminu i zachowaniem niektórych uczniów,dopiero kilka dni temu dodał nagle radykalne zmiany do regulaminu szkoły, co budziło zastanowienie. Jeśli natomiast chodziło o ranking domów, cóż…. ciężko było jednoznacznie wyjaśnić dlaczego Gryfoni znajdowali się na jego końcu, końcu, może to wina lenistwa i braku mobilizacji? A może zwyczajnie naprawdę dużo rozrabiali przez co tracili punkty? Nie wnikała, chociaż jako prefekt powinna wykazać więcej zainteresowania. 
- No, właśnie tak nie do końca - zaprzeczyła automatycznie, biorąc filiżankę w dłoń z której upiła trochę letniego już naparu, by następnie z cichym brzękiem ustawić ją na niewielki talerzyk. - Już kiedy było tak, że Gryffindor miał do prefektów płci męskiej. Widocznie dziewczęta gorzej się w tej roli u nas sprawują - wyjaśniła śmiejąc się, sama nie była najlepszym przykładem. Oczywiście nie zamierzała robić chłopaki nadziei, jedynie podzieliła się z nim tym, co wiedziała, bo musiała się ze wszystkim zaznajomić kiedy przejmowała funkcję prefekta. 
Mimo, iż wpatrywała się w bruneta umknęło jej to, że tak naprawdę słowa, które wypowiedział wywoływały w nim ból. Takich szczegółów nie potrafiła się jeszcze dopatrzeć, niemniej zauważyła, że w oczach bruneta skrywa się coś, czego nie jest w stanie zidentyfikować.
- Jako twój prefekt będę ci dawała ciągłą motywację, d'Este - odpowiedziała robiąc przy tym groźną minę, a przynajmniej starała się, bo widząc jak chłopak powstrzymuje się od śmiechu, zmrużyła bardziej oczy - Może nie jestem straszna? - zapytała, marszcząc czoło, tak, że brwi dziewczyny zbliżyły się do siebie. Jeszcze nie miała pomysłu, w jaki sposób miałaby mobilizować Gryfona, bo sama nie potrafiła znaleźć w sobie siły do nauki, ale zamierzała coś wymyślić. Pomysł na wspólna naukę wydawał się być dobrym, pierwszym krokiem. 
- A tak nie na poważnie to jak jest? - zapytała wyraźnie zainteresowana tym, co Perc ma dokładnie na myśli, gdyż wydawało się, że nie do końca rozumie. Sama miała pozytywne doświadczenia jeśli chodziło o wspólną naukę, okazywało się, że ma więcej zalet niż wad.
- Znowu coś? Ó Cealláchain w ostatnim czasie mocno daje dupy, nie nadaje się na szukającego i nie mam kompletnie pojęcia kto ustawił go na tej pozycji. I to mówię ja, ta która kompletnie nie zna się na Quidditchu - ton głos Olivii stał się nieco surowszy niż normalnie, zacisnęła też mocniej palce na szkle, jednak zaraz odpuściła. Ważne, żeby Gryfoni wygrali kolejny mecz, pozostałe drużyny ją nie interesowały, a tym bardziej Fillin, który ostatnio zaszedł jej za skórę bezpodstawnie oskarżając. 
- Nie lubię Quidditcha, nawet się nim za bardzo nie interesuje chociaż niby powinnam, ze względu na Boyda. Sęk w tym, że mam lęk wysokości, i zwyczajnie przez to nie ciągnie mnie też na trybuny - wyjaśniła, chcąc poniekąd usprawiedliwić swoją nieobecność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki, od czasu do czasu makijaż i pomalowane paznokcie. Często farbowane włosy, aktualnie brąz wchodzący w czerń. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi.
Galeony : 626
  Liczba postów : 830
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyPon Mar 22 2021, 17:46;

  Percivalowi nawet ciężko było oceniać w momencie, w którym wiedział, że nie jest to oczywista i prosta sytuacja, gdzie za wszystkim mogło się kryć coś niewidocznego dla niego. Tak samo mało kto mógł sobie uzmysłowić co się działo w głowie Gryfonki, jak bardzo to przeżywa, no i podobnie z Boydem, zwykle takie emocje skrywane są czymś, co ma je imitować, bądź właśnie zakrywać, mylić ludzi co do właśnie tych uczuć.
  Pozory są też niezależną od siebie kreacją, która jest potrzebna innym ludziom, żeby sobie coś wyjaśnić i zrozumieć według własnych kryteriów, nieanalizując wszystkiego na szerszą skalę – ludzie najczęściej wszystko postrzegają własnymi oczami, zapominają, że wszystko jest sugestywne i różni się od punktu widzenia. Percival nauczył się tego na własnym przykładzie, każdy widział tylko pozory tego, co sam pokazywał i nie było to złe – sam do tego drążył, zamykając własne problemy swojej samooceny w własnej głowie i nie wyjmując ich stamtąd.
  - Podejrzewam, że nie tylko nieudacznik, ale sam bar jest ode mnie dużo starszy - zauważył, dalej uśmiechając się do Olivii. Nie mówił o samym planie jako poważnym biznesplanie, z którym wiąże przyszłość, acz nie jest to też głupia rzecz. Zawsze fajnie mieć własny bar, gdzie można przyjmować ziomeczków i razem popijać Merlin wie jakie specyfiki. Albo udostępnić to innym, Percy na ten moment był abstynentem, więc zwykle w alkoholowych libacjach uczestniczy jako ten „trzeźwy, który ogarnia”, acz może wraz z skończeniem podstawowej edukacji i zyskania miana studenta coś się w nim zmieni i zechce nagle poczuć etanol w swoich ustach.
  - Ciągle zacierasz granice czy najeżdżasz znajomych? – Zapytał z uśmiechem na ustach, mówiąc takim tonem, że jasne jest, że chłopak nie oczekiwał odpowiedzi, samo pytanie było bardzo retoryczne. Nie chciał za bardzo napierać jej przestrzeń osobistą, jeśli chodziło o jej relacje z innymi ludźmi. Może i znali się dość długo, ale sama znajomość nie była na tyle intensywna, by mógł czuć się „wtajemniczony” na tyle, żeby móc o to pytać.
  - Nieee, ja chętnie bym sobie poprefektował, odejmowanie punktów brzmi jak fajna zabawa[b] – mruknął, puszczając jej oczko z pogodnym uśmiechem. Percival jeśli myślał o prefekturze, to tylko o przywilejach, które są w jego mniemaniu nagrodą za wykonywane obowiązki. Albo za sam fakt bycia formalnie odpowiadającym za nie. Nie zawsze trzeba było je praktycznie wykonywać, ale „nagroda” w postaci przywilejów powinna być zawsze.
  -[b] Hampson coś widzi? Szkoda, że jego nikt nie widzi, jeszcze chwila, a będą krążyć legendy po zamku, że dyrcio nam wykitował i od jakiegoś czasu to kadra się pod niego podszywa i wykorzystuje jego autorytet
– powiedział, udając teatralnie głos, jaki w jego głowie miałby typowy foliarz, fanatyk teorii spiskowych. Choć jeśli miałby jednak być całkowicie poważny, to w jego słowach było dość dużo prawdy, w tym roku to ostatni raz na rozpoczęciu roku widział Hampsona. Po tym to tylko widział jakieś rozporządzenia na tablicy ogłoszeń związane z funkcjonowaniem szkoły, a tak to cisza.
  - Jak ty przecież jesteś idealnym przykładem dziewczęcej pani prefekt, którą można postawić jako wzór zachowywania. – Odpowiedział, puszczając jej ponownie oczko.
  Nikt nie potrafił się temu dopatrzeć, Percy wyjątkowo o to zadbał, żeby swoje wnętrze ukryć przed każdym, nawet przed rodziną czy najbliższymi. Jedynymi tropami są jego własne słowa, z których dało się czasem wywnioskować pewien trop związany z jego własnymi demonami.
  - Zgadzam się na taki układ – uśmiechnął się tysięczny już raz w ciągu tej jednej rozmowy i przyjrzał się jej, kiedy na chwile spuściła go ze wzroku. Czy taką właśnie ją pamiętał? Ich wspólne zabawy, rozkminy i grupkowe spotkanka były dla niego już tak odległe, jakby tyle się przez ten czas wydarzyło. A w rzeczywistości po prostu za dużo drzemał w własnej głowie. – Straszna? To chyba ostatnie określenie jakie by mi przyszło do głowy opisując ciebie Oli. – Zaśmiałem się w końcu, czując jak każda sekunda z nią spędzona wyciągała ze mnie te negatywne emocje, które i tak gdzieś w głębi były, ale nie tak inwazyjne dla niego.
  Persi prychnął śmiechem słysząc jej pytanie, zrozumiawszy w jak niekomfortowej, ale zaraz przezabawnej się znalazł.
  - Jak jest? Cóż, wciąż się uczysz, więc nauką to ciągle jest, ale bardziej mowy i języka ciała tej drugiej osoby, aniżeli właściwości mandragory czy innego mordeusa tygrysiego. – Powiedział, niesamowicie rozbawiony tym, że w ogóle doszło do tego, że musiał to tłumaczyć.
  - Ja tam się nie znam, acz z tego co widziałem to graczem jest mimo wszystko dobrym. Piekielnie dobrym na standardy szkolne, a to że rywalizował z innym graczem z ligi narodowej to wiesz, już inna sprawa. – Wzruszył ramionami, samemu nie znając się na tym jakoś szczególnie, choć pewnie by chciał – po prostu nie miał możliwości.
  - Na trybunach będę ja, może zdołam przeciwstawić się na szali z lękiem wysokości. – Odpowiedział zadziornie, dalej nieco rozbawiony i odrobinę nawiązując do wcześniejszego tematu „nauki”.
  - Ja gdybym miał możliwość to chętnie bym w Quidditcha pograł, podoba mi się to całkiem, choć gracz ze mnie żaden. Ale jakby się okazało, że magicznie zacznę trenować i pojawię się kiedykolwiek na boisku to chcę cię widzieć na trybunach w pluszowym stroju lwa – wskazał na nią palcem złowieszczo, patrząc na nią przeeeeeraźliwie poważnym wzrokiem. Przez dwie sekundy, ponieważ potem wybuchnął salwą czystego, o brytyjskim tonie śmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1118
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyPon Mar 22 2021, 20:54;

Nie była w stanie ocenić ile prawdy jest w tym, co prezentuje przed nią chłopak, a ile kłamstw, które niejako stanowiły jego system obronny. Nie znali się na tyle dobrze, by mogła wychwycić to miejsce, gdzie zaciera się granice bycia sobą a tworzeniem pozorów. Godziła się na taką wersję jego samego, jaką chciał jej zaprezentować, choć uwadze brunetki rzadko kiedy umykały pewne sygnały mogące świadczyć o nieprawdzie, niemniej brakowało jej często odwagi, by zadać odpowiednie pytanie. Może teraz będzie inaczej? Chłopak wykonał pierwszy krok, by stali się kimś więcej niż wakacyjnymi ziomkami, czego Oliv nie zamierzała zaprzepaścić, zwłaszcza, że zdążyła sobie uświadomić, jak bardzo brakuje w jej życiu takiej osoby, jak Percival. 
Instynktownie przeczesała palcami długie kosmyki brązowych włosów zaczesując je do tyłu, kiedy poczuła, jak jeden z nich łaskocze ją w policzek. Widząc uśmiech malujący się na twarzy chłopaka, odpowiedziała mu tym samym, dodatkowo skinieniem głowy przyznając rację jeśli chodziło o wiek pubu. 
- Z zewnątrz wygląda, jakby wiele pamiętał - stwierdziła, gdzieś w odmętach myśli odnajdując mgliste wspomnienie mijanej witryny, która prawdę powiedziawszy nie zachęcała do odwiedzin, a jednocześnie rozbudzała ciekawość, którą Olivia zawsze próbowała zaspokoić. Wizja własnego biznesu wydawała się być zachęcająca, jednak nie dało się ukryć, że wiązała się z wieloma wyrzeczeniami i liczeniem każdego galeona, jeśli nie miało się zaplecza w postaci bogatych rodziców czy rodzinnego spadku. O ten w rodzinie Callahanów było ciężko, dlatego Oliv nawet przez myśl nie przeszedł podobny pomysł. W zasadzie wciąż nie wiedziała co chce robić w życiu, niemniej ostatnie dni, a przede wszystkim ten który poświęciła na trening z Eskilem rozbudził w niej zainteresowanie transmutacją i na razie chciała skupić się właśnie na tym. Reszta przyjdzie z czasem, także odpowiedź na pytanie "Kim chcesz zostać, jak dorośniesz?" 
Zabawne, że w gruncie rzeczy mieli sporo cech wspólnych, chociaż zwyczajnie nie zdawali sobie z tego sprawy, nie dzieląc się ze sobą wszystkimi informacjami - ona również stroniła od alkoholu, który utożsamiała ze zdradzieckim napojem, działającym na zasadzie granatu bez zawleczki. Okropność. Słysząc pytanie padające z ust Percivala najpierw opuściła spojrzenie na filiżankę, zatrzymując je na niej przez kilka sekund, aby powrócić do jego twarzy. Retoryczne pytania w przypadku Callahan nie miały prawa bytu, bo zawsze próbowała wyjaśnić sprawę, by nie pozostawiać miejsca na głupie domysły, bo te ostatecznie mogłyby dać fałszywy obraz jej postaci. 
- Zdecydowanie to drugie - oznajmiła w końcu, zmywając tym samym z siebie tą niepewność, którą miała w sobie sekundę wcześniej, chociaż w myślach musiała przyznać, że raz zatarła również granicę między kłamstwem a prawdą, choć uważała to za dobry krok, więc czy mógł stanowić w takim przypadku powód wyrzutów sumienia? 
- Najpierw musisz kogoś złapać, by odjąć mu punkty, a niektórzy sztukę ukrywania swoich niecnych zamiarów opanowali do perfekcji - czy w jej słowach rozbrzmiewało coś na kształt wyrzutu? Bardzo możliwie, bo o ile chętnie odjęłaby punktu to jeśli wybór padał na wychowanka tego samego domu nie przychodziło to łatwo. Ostatnio powinna je odjąć również sobie, ale to byłoby jak otwarte przyznanie się do winy, a nie czuła się winna. Niestety bycie prefektem to nie były jedynie przywileje, chociaż stanowiły jego część i to w dodatku tą przyjemniejszą, jednak Perc nie będzie tego świadom, jeśli nie przekona się na własnej skórze jak to jest nosić odznakę. Ta, czasem również ciążyła, zwłaszcza osobom posiadającym kręgosłup moralny. 
Słysząc teorię d'Este zaśmiała się w głos tym samym zwracając uwagę osób siedzących przy stoliku obok, które zaraz przeprosiła z delikatnym rumieńcem zawstydzenia na policzkach. 
- Dobry byłby z ciebie aktor, prawie ci uwierzyłam, że naprawdę tak myślisz - oznajmiła nawet nie siląc się, by ukryć uśmiech rozbawienia, którego nie potrafiła pozbyć się z ust. Cała ta hipnoza brzmiała wręcz irracjonalnie, ale fakt - jakie nawiedzony fan teorii spiskowych mógłby w nią uwierzyć, a co gorsza rozpowszechniać wśród innych. Oczami wyobraźni już widziała twarze przerażonych rodziców, którzy w pośpiechu zabierają swoje dzieci ze szkoły, i chyba tylko Callahanowie zupełnie by się tym nie przejęli, albo wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej wypominali swoim pociechą, jak strasznym środowiskiem jest Hogwart. Westchnęła cicho do własnych myśli jednocześnie je odprężając, bo ta wizja była naprawdę mało prawdopodobna, bo gdzieś ten dyrektor jednak był. 
- Chociaż może Voralberg byłby zdolny do takich akcji - szepnęła konspiracyjnie - Wygląda na takiego co lubi władze - dodała nieco głośniej, dobijając herbatę, zanim na ich stoliku pojawiały się talerze z jedzeniem. - Co ja właściwie zamówiłam? - zapytała Percivala, kiedy kelnerka odeszła, niepewnie patrząc na misternie ułożoną konstrukcję, której bała się tknąć. Wzięła w dłoń widelec zatrzymując go w powietrzu kiedy usta Gryfona opuścił komentarz, jakiego się nie spodziewała. 
- I tu masz całkowitą rację - nie potrafiła ukryć nuty ironii w głosie, na jego gest odpowiadając takim samym - puściła mu oczko, chociaż nie nosiło to znamion flirtu. 
Oczywiście ucieszyła się bardzo, kiedy Perc zgodził się na układ, jaki mu zaproponowała. Od czasu wypadku Boyda kiedy w końcu doszła do siebie i pogodziła z sytuacją dużo lepiej czuła się w towarzystwie niż sama, bo wtedy nachodziły ją wspomnienia, myśli i negatywne uczucia, których chciała się zwyczajnie pozbyć. Obecność drugiej osoby działa na to wszystko kojąco, jakby wewnętrzne demony atakujące duszę dziewczyny wówczas milkły. 
- A jakbyś mnie w takim razie opisał, hm? - zapytała, łapiąc go za język, skoro postanowił być już wylewny w swojej opinii, co zdarzało mu się rzadko. By podkreślić, że naprawdę chce usłyszeć co myśli, wymierzyła w niego widelcem akcentując pytanie, by następnie wbić go w jedzenie, tym samym niszcząc dzieło kucharza który je stworzył. Wzięła z talerza coś co przypominało makaron? i wsadziła do ust, robiąc wielkie oczy. - Chołeła osztre - jęknęła, próbując to przełknąć a następnie na raz wypiła całą szklankę wody. - Na pewno nie pomylili zamówień? - kolejne pytanie padło z już teraz czerwonych ust Olivii, kiedy ta wysunęła język machając przed nim ręką - Nie lubię pikantnego jedzenia - przyznała, mając prawie łzy w oczach, na szczęście po kilku sekundach negatywne efekty minęły, chociaż dziewczyna odsunęła od siebie talerze,wracając do filiżanki z herbatą. 
- Chcesz powiedzieć, że wspólną nauka to dla ciebie jakby gra wstępna? - nie mogła uwierzyć, że dalej brnie w ten temat, ale nie mogła też powstrzymać się przed tym, by go zgłębić, zwłaszcza, że odpowiedź Percivala czyniła go dużo ciekawszym i rzucała nowe światło na coś, co Oli uważała za takie niewinne. Widząc minę Gryfona uśmiechnęła się szeroko patrząc na niego wzrokiem mówiącym "mów mów, słucham", chociaż głos rozsądku rozbrzmiewający niczym milknące echo w jej umyśle mówił, że nie powinna tak.
- Staniesz się moim obrońcą? Och, ja biedna niewiasta, która potrzebuje męskiego ramienia - zaśmiała się, próbując udawać biedną dziewczynę, chociaż w rzeczywistości była ostatnią która poprosiłaby o pomoc, a tym bardziej chłopaka. Mocno wierzyła we własny siły, nawet jeśli często ta wiara była tylko złudzeniem. Zwłaszcza kiedy próbowała otworzyć słoik z nutellą. - A tak poważnie, to możemy wybrać się razem na kolejny mecz Gryfonów - dodała, już ciesząc się na taką możliwość. 
Zrobiła wielkie oczy słysząc o przebraniu lwa, zaraz oddychając z ulgą i to nie dlatego, że wszystko okazało się być zwykłym żartem - Dobrze, że nie strój cheerleaderki, to byłaby dopiero kompromitacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki, od czasu do czasu makijaż i pomalowane paznokcie. Często farbowane włosy, aktualnie brąz wchodzący w czerń. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi.
Galeony : 626
  Liczba postów : 830
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Kwi 11 2021, 21:26;

Nie miał intencji jej okłamywać, to na pewno, było to bardziej nie mówienie całej prawdy, aniżeli oszukiwanie jej. Wobec ludzi w własnym otoczeniu zależało mu być uczciwym i szczerym. Tym bardziej, kiedy znalazł się w sytuacji, w której poniekąd odnawiał swoją dawną znajomość.
  - I tak pewnie jest, jak cała ta wioska w sumie. Coś kojarzę z lekcji, że Hogsmeade jest prawie tak stare jak Hogwart, ale nie żebym uważał na lekcji historii na tyle, by móc być tej informacji pewien – odpowiedziałem z lekkim uśmiechem, ponieważ historia magii to przedmiot dla mnie tak ekscytujący jak gumochłony. Co zaś do tego baru, to zwykle nie interesowałem się ich historią, jeśli wnętrze było przytulne i można było tam palić, to można było być pewnym, że nie będzie to jego ostatnia wizyta tam. Miał swoje ulubione miejsce, czyli Oasis, ale lubił też różnorodność, dlatego nie spędzał w nim każdej wizyty w Hogsmeade, a szukał też innych miejsc, które nie były tak popularne. Choć w ostatnim czasie Oasis również nie należało do najpopularniejszych miejsc wśród studentów.
  Prowadzenie własnego biznesu nie było dla Percy’ego takim tragiczną i pełną niewiadomych wizją, ponieważ bądź co bądź, jego ojciec prowadził ogromną firmę, korporację wręcz, związaną z działem w IT. Prowadzenie jakiejś małej knajpki było Pikusiem w porównaniu do tamtego.
  Percival zaś nie miał jakiegoś określonego powodu swojej abstynencji, nie był też negatywnie nastawiony do picia – przebywanie wśród pijanych ludzi na imprezie było jego osobistym guilty pleasure, śmieszyły go ich zachowania, acz wyznaczywszy sobie w przeszłości takiego postanowienia, że do pełnoletności nie pije zamierzał się tego po prostu trzymać.
  - No to git, tak trzeba – zaśmiał się i popił herbatę, rozkoszując się jej aromatem. Zastanowił się nad jej kolejnymi słowami o złapaniu kogoś, a następnie uśmiechnął się tajemniczo.
  - Jak chcesz to mogę ci pomóc w ich łapaniu, też opracowałem tę sztukę do perfekcji. – Puścił jej oczko, cały czas się uśmiechając. Ukrywanie się przed prefektami podczas ciszy nocnej czy przy różnych przewinieniach to jak sport, który uwielbiał uprawiać, prawie tak bardzo jak samo łamanie regulaminu. Noszenie odznaki? Ciężka raczej nie jest, więc Percy mógł zaryzykować, w razie czego rozczaruje tego starego pierdziela Hampsona, większych konsekwencji nie będzie, nie było więc co się zastanawiać, a sięgnąć po okazję.
  - Aktorstwem się nigdy nie interesowałem, a może jednak powinienem w takim razie? – Zapytał retorycznie, w rzeczywistości wcale nie myśląc o takiej ścieżce kariery, która go po prostu nie interesowała. Jeśli miałby pójść już artystyczną drogą, to widziałby się w jakimś zespole muzycznym, aczkolwiek do tego również było daleko. Jego gra na gitarze brzmiało jak brzękanie trolla, pomimo wszelkich prób i starań.
  - Po Voralbergu spodziewałbym się wszystkiego. No może nie zaproszenia mnie na piwo, to by było coś wybiegające ponad jakiekolwiek wyobrażenie. Nie wiem nawet czy wie jak się nazywam, acz do władzy nie wiem czy się nadaje, wygląda mi na typka, który nie chce mieć zbyt wielu problemów na głowie – wspomniał, serio się nad tym zastanawiając, tym bardziej, że zaklęcia były jego ulubionym przedmiotem, jedynym w którym coś mu wychodziło.
  - Zamówiłaś coś… dużego. Smacznego. – Wzruszył ramionami, również patrząc ostrożnie na jej danie, którego się tutaj nie spodziewał.
  - No ja wiem, że mam, zawsze ją mam – odpowiedział żartem.
  Sam był jedynakiem, więc nie potrafił w pełni postawić się w sytuacji Olivii, ale współczuł jej i starał się pomóc najlepiej jak potrafił, nawet jeśli nie zaliczał się wcale do grona jej najbliższych przyjaciół. Zaś jej następne pytanie nieco zbiło go z tropu, ponieważ nie przywykł do tego typu pytań, na które zawsze ciężko było mu odpowiedzieć, żeby przy okazji nie brzmieć jak ktoś kto się komuś przymila.
  - Wspaniała, piękna i najwspanialsza na świecie – uśmiechnął się szeroko, odpowiadając w ten sposób, by tą specjalną skrajność można było wyczuć od samego początku, żeby też Olivia nie musiała się zastanawiać czy mówi na serio czy nie. Wycelowany w niego widelec jednak sprawił, że musiał odpowiedzieć zgodnie z prawdą, więc ponowił odpowiedź, tym razem szczerze.
  - Jesteś cool. Bardzo. I na tym skończę, żeby nie zasłodzić atmosfery, jeszcze ktoś serio pomyśli, że jesteśmy na randce. - Zaśmiał się i jeszcze raz mruknął „smacznego” do dziewczyny, kiedy ta postanowiła spróbować swój posiłek.
  - Nie wyglądasz mi na fanatyczkę ostrych dań, więc myślę, że pomylili. – Wzruszył ramionami, a następnie popatrzył na nią z wyzwaniem w oczach – e tam, nie ma cię na tyle, żeby zjeść to całe bez szklanki wody. – Miał w tym cel sprowokować ją do działania, choć nie sądził, że mu się uda po tym jak odsunęła talerz od siebie, najwyraźniej nie zamierzając do niego wracać.
  - Może nią być, tym bardziej, jeśli ani ja, ani ta druga osoba nie mamy pojęcia o tym, czego mieliśmy się uczyć. Wtedy sami wybieramy sobie tematykę dzisiejszych korepetycji. A co, potrzebujesz jakiś? – Zadał to pytanie, uśmiechając się wymownie, tak naprawdę wcale nie składając jej takiej propozycji.
  - Męskiego ramienia może ci nie zagwarantuję, ale swoje owszem. – Zażartował z własnej wątłej budowy ciała i bardziej „kobiecej” urody i stylu ubioru, aniżeli to, czym się prezentował stereotyp „męskości”.
  - Cheerleaderki? Nawet lepiej! Jak chcesz to też mogę się w takie ciuszki ubrać, będzie nam raźniej. – Odpowiedział, tonem podkreślając, że mówił całkowicie poważnie i naprawdę mógłby tak zrobić.


+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1118
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyWto Kwi 13 2021, 08:54;

W gruncie rzeczy Olivia zachowywała się podobnie - również nie mówiła całej prawdy, co wcale nie było niczym złym. Zaufanie wymagało czasu, którego wcześniej zwyczajnie nie mieli, ograniczając swoją znajomość jedynie do kilkunastu dni wakacji, w czasie trwania których człowiek zachowuje się inaczej niż na co dzień. W trakcie roku szkolnego Olivia rzadko pozwalała sobie na beztroskę, za to częściej martwiła przyziemnymi sprawami oraz przejmowała chociażby ocenami. Oczywiście wszystko to było naturalne, jednak stanowiło tę stronę natury, jakiej d'Este nie miał okazji poznać, bo z obserwacji między szkolnymi murami, choć można było wiele wywnioskować, to wciąż kilka rzeczy stanowiło jedynie domysły, nie zawsze mające odzwierciedlenie w rzeczywistości. 
- To w takim razie ja chyba uważam jeszcze mniej, bo nawet o tym nie wiedziałam - zaśmiała się. Było to poniekąd prawdą gdyż brunetka najczęściej ograniczała się do podejścia "zapamiętaj, zdaj, zapomnij". Z tego powodu często podobne ciekawostki jej zwyczajnie umykały i choć powinna odczuwać zawstydzenie, jakoś nie potrafiła się tym za bardzo przejmować. 
Olivia miała trochę mniejsze, a nawet zerowe doświadczenie jeśli chodziło o bary znajdujące się w Hogsmeade, raz odwiedziła Trzy Miotły, chociaż czy ten przybytek nie zmienił czasem nazwy? Naprawdę była słabo zorientowana, ale patrząc z uśmiechem na Percivala odnosiła wrażenie, że przy nim łatwo będzie jej tę niewiedzę nadrobić. 
Jeśli chodziło o kwestie własnego biznesu, to rzeczywiście d'Este miał znacznie lepsze zaplecze niż ona, chociaż nie było jednoznacznym, że z niego skorzysta, bo tak naprawdę ich rozmowa dotycząca własnego pubu była czysto teoretyczna. Podobnie jak każda dotycząca przyszłości w wykonaniu ich rówieśników, bo ludzie w tym wieku zwyczajnie nie byli pewnie, co chcą robić w przyszłości, wciąż szukali swojej drogi. 
Zaśmiała się słysząc pytanie dotyczące aktorstwa, bo o ile chłopak miał pewien dar przekonywania, to jednak nie potrafiła sobie go wyobrazić na ekranie telewizora. Nawet jeśli ta droga kariery była dość ciekawa - podróże, towarzystwo pięknych pań czy przystojnych panów, niezależność. I chociaż była to zaledwie tylko jedna strona medalu, to przyciągała wiele osób. 
- W zasadzie to ciężko określić jaki jest, wydaje się mocno zdystansowany i chociaż nie spodziewałabym się po nim spontaniczności, to przekonałam się niejednokrotnie, że ludzie potrafią zaskakiwać więc może zaproszenia na piwo się doczekasz - zaśmiała się. Temat nauczyciela zaklęć w zasadzie rzadko przewijał w rozmowach jakie prowadziła, dlatego nie miała o nim wyrobionej opinii, ale również dlatego, że nie znała go jako człowieka poza byciem nauczycielem. 
Dostrzegła, że Perc również z lekkim powątpiewaniem patrzy na talerz, który kelnerka postawiła przed nią, niemniej postanowiła spróbować dania, zaraz szybko rezygnując z kolejnego kęsa, kiedy ten pierwszy okazał się być naprawdę ostry. Kolejny przejaw zaskoczenia wymalował się na jego twarzy sekundę po tym, jak zadała pytanie, którego nawet ona się nie spodziewała, podobnie jak odpowiedzi przezeń udzielonej, którą ostatecznie wzięła za żart. 
- Całkiem to zabawne - zaśmiała się, nie wierząc w żaden wypowiedziany przez niego epitet, chociaż nie ulegało wątpliwością, że była naprawdę ładną dziewczyną. - Cool brzmi znacznie lepiej - przyznała, nie drążąc dalej, chociaż Perc rozbudził w niej ciekawość, ostatnim stwierdzeniem. 
- Nienawidzę ostrych dań, zawsze miałam z nimi problem, bo jak to kiedyś Zach określił - mam niski próg bólu - wyjaśniła, co było prawda. Przekonała się o tym kiedy pewnego dnia postanowili zrobić sobie zawody w tym, które zje więcej ostrych skrzydełek - Olivia odpadała po dwóch.Gdy zapytał o korepetycje uśmiechnęła się lekko - No,w zasadzie muszę się trochę podciągnąć z nauką, ale to na pewno nie będzie miało nic wspólnego z grą wstępną - odparła, od razu zaznaczając że zależy jej na samej nauce, chociaż roześmiała się, rozbawiona tym w jaki sposób chłopak podchodził do wspólnej nauki. 
- O ile ciebie mogę wyobrazić sobie w takim stroju, o tyle ja chyba wyglądałabym koszmarnie, niemniej możemy spróbować - oznajmiła, godząc się na ten szalony pomysł. Reszta spotkania przebiegła w równie ciekawej i przyjemnej atmosferze, a kiedy opuszczali kwiatową knajpkę skojarzenia Olivii z tym miejscem zupełnie się zmieniły. 


z tematu x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4685
  Liczba postów : 1889
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyWto Sie 31 2021, 21:56;

Ostatnimi czasy coraz bardziej interesowała ją magia lecznicza. Mogło być dlatego, że chciała poświęcić się czemuś o wiele bardziej praktycznemu niż zielarstwo czy muzyka. Być może właśnie temu poświęci swoją pracę dyplomową, nad którą miała zacząć pracować. Dlatego też tym razem siedziała w jednej z pobliskich knajpek, trzymając przed sobą podręcznik do uzdrawiania, w którym zaczytywała się w kolejne fascynujące informacje o kolejnych zaawansowanych zaklęciach uzdrawiających. Wzrokiem wodziła po kolejnych linijkach tekstu, śledząc historię powstania i stosowania zaklęcia Transfusion, które okazało się niezwykle przydatne i aktualnie było bardzo powszechnie stosowane w placówkach medycznych.
Wiedziała, że wcześniej w celu uzupełnienia deficytu krwi i przetoczenia jej używano zaklęcia Ex/In Iniecto, za którego pomocą pobierano krew od dawcy i przenoszono ją do organizmu potrzebującego transfuzji. Jednak z wiadomych przyczyn był to niezwykle powolny proces, obarczony wielkim ryzykiem i męczące zarówno dla dawcy, biorcy jak i osoby przeprowadzającej zabieg. Nic dziwnego, że ktoś zaczął pracować nad opracowaniem o wiele skuteczniejszego zaklęcia, które usprawniłoby proces i było mniej niebezpieczne.
Oczywiście poniżej przedstawione były zagrożenia i ewentualne powikłania po zastosowaniu owego zaklęcia, gdyż nie każdy organizm reagował pozytywnie na wtłoczoną w niego sztucznie wytworzoną pod wpływem zaklęcia krew. Stałe doglądanie pacjenta i monitorowanie jego stanu było zatem jak najbardziej potrzebne przy stosowaniu tak inwazyjnych zaklęć.
Śledziła uważnie kolejne ustępy,  tłumaczące działanie zaklęcia i opisujące skutki uboczne, które mogą wystąpić po jego zastosowaniu oraz to jak należy w postępować w przypadku ich wystąpienia. Przynajmniej dzięki temu adept sztuk uzdrawiania mógł chociaż w jakimś stopniu się przygotować na ewentualne niedogodności i komplikacje, które mogły wystąpić.
Przewróciła powoli stronę podręcznika, doczytując jeszcze uprzednio ostatnie zdanie, które dokończone zostało na odwrocie kartki. Spojrzała jeszcze niżej na infografikę czy raczej zdjęcie, które przedstawiało poprawnie wykonany ruch różdżką przy rzucaniu zaklęcia. Przez krótką chwilę przyglądała mu się uważnie nim zdecydowała się na to, by sięgnąć po własną różdżkę i przećwiczyć owy gest, który wcale nie był zbyt skomplikowany. Przećwiczyła go kilka razy, kontrolnie zerkajac co chwila na ruchomą fotografię, aby śledzić czy na pewno wykonuje go tak jak powinna. Cóż chwilowo nie miała pod ręką nikogo ani niczego, by przetestować zaklęcie w praktyce, ale to wcale nie świadczyło o tym, że miała zrezygnować z tego rodzaju ćwiczeń. Sama formuła zaklęcia nie wyglądała aż tak obco i wymówienie jej przychodziło pannie Kanoe przywykłej już do angielskiej mowy, do której można było zaliczyć inkantację. Prześledziła jeszcze do końca to, co jest zapisane poniżej grafiki, aby dokończyć tym samym część poświęconą studiowanemu zaklęciu, a następnie zatrzasnęła książkę, stwierdzając, że chyba starczy jej już tej lektury.

z|t

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Maj 29 2022, 12:09;

Nie ukrywał, że ma na ten wieczór jakiś plan, ale nie chciał tego rozdmuchiwać do jakiejś wielkiej sprawy - wydawało mu się, że poranna prośba do Asha o spotkanie wieczorem pod hogwarcką bramą i niewinny komentarz “załóż coś ładnego” były wystarczająco wymowne… nawet jeśli prawda była taka, że to on miał większą szansę pokazać się w dresowych czy domowych ubraniach, swojego partnera wiecznie chwaląc za idealny makijaż czy hot piękne spódniczki.
I to nie tak, że wymyślił coś niesamowitego i niespotykanego, ale i tak głupio ekscytował się na samą myśl przerwania ich drobnej rutyny. Miał wrażenie, że od imprezy Rocco świat trochę stanął na głowie, a on dalej nie mógł w pełni się do tego przyzwyczaić - może i dyrektorka Wang nie ściągnęła go na żadną rozmowę, ale sam Raffaello wiernie nadinterpretowywał każde mniej sympatyczne spojrzenie ze strony dowolnego Hogwartczyka i stracił swobodę, którą kiedyś dawała mu cudownie wygodna praca w szkolnej bibliotece. Drastycznie zmniejszył liczbę nadgodzin, nie spędzał ani jednej dodatkowej minuty na terenie zamku i uparcie odradzał Ashowi przesiadywanie w czytelni; zamiast tego nie odmawiał wspólnych spacerów z Hogwartu do swojego mieszkania i chętnie dawał się zaciągnąć po drodze do Miodowego Królestwa. Nie zmieniało to jednak faktu, że nie chciał w rozmowach wracać do wywołanej przez zazdrosnego Ślizgona scenki i nie korzystał z przypadkiem podarowanej im przez niego “wolności”.
Plan czekania pod bramą był doskonały aż do momentu, kiedy Swansea nie zorientował się, że problem z wodą dalej się nie uspokoił i chociaż jeszcze rano tego nie zauważył, tak teraz z każdym krokiem zapadał się w chlupoczącym błocie. Jedynym pocieszeniem musiał być zatem papieros - na szczęście nieskażony już posmakiem mandragory, bo brak Księżyca wydawał się beznadziejnym czasem na animagiczne próby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Maj 29 2022, 17:45;

Niezależnie od tego jak głośny, natarczywy, roszczeniowy i prowokacyjny potrafił być, wciąż miał wrażenie, że od czasu gryfońskiej imprezy urodzinowej Raffaello na wszystko reaguje z pewnym przygaszeniem, jakby nie był w stanie już poświęcić niczemu sto procent swojej uwagi, część z niej wiecznie poświęcając na zmartwienia. Trudno było mu pogodzić chęć szczerego wytknięcia tej obserwacji z niechęcią do rozmowy na poważniejsze tematy, więc sam przed sobą udawał, że wcale tego nie dostrzega, będąc tym głośniejszy, im Raffaello cichnął, by pozostawić we wszechświecie odpowiedni balans. Prawda była jednak taka, że ogromnie odetchnął, gdy tylko jego Bibliotekarz zasugerował, że spędzą wieczór nieco bardziej wyjątkowo niż ich rutynowe już spotkania, bo i gdzieś tam po cichu zaczął martwić się, że może dla Raffaello ich romans wypalił się wraz z jego wyjściem na jaw. Przebierał się więcej niż "kilka" razy, aż w końcu znalazł odpowiedni balans pomiędzy oczywistą prowokacją, a niedostępnością w postaci nie tylko spodni, ale i kabaretek.
- Proszę Paanaaaa! - krzyknął już z dala, pozwalając szacie rozwiać się na obie strony, by jeszcze z bezpiecznej odległości Raffaello mógł podziwiać go w pełni, oczekując przyklasku nawet jeśli spóźnił się nieco przez dwukrotnie zmywany makijaż, który ostatecznie wabił do siebie uwagę matową czerwienią. Pod koniec z niecierpliwości przyspieszył już nieco, z podskoku uwieszając się włoskiej szyi do ciasnego przytulenia, oddając kilka pospiesznych całusów gdzieś za jego uchem, zanim nie ugryzł go w powitalnej zaczepce. Zeskoczył całkiem na ziemię i nawet zrobił krok w tył, by kilkoma prostymi pozami zaprezentować Raffaello swój dzisiejszy strój, zaczepnością spojrzenia dopytując się wyraźnie "Czy tak ładnie Ci wystarczy?", aż… przy jednym z obrotów nie pozwolił, by uwaga dobitniej opadła mu na Raffaellowy strój. - A co Ty tak elegancko? - zaciekawił się, przechylając nawet głowę nieco na bok, by przyglądał mu się uważniej, zaraz już uśmiechając się szerzej, gdy spojrzeniem łapał piwne tęczówki. - Idziemy do jakiejś fancy restauracji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Maj 29 2022, 18:53;

Prawie poślizgnął się w kałuży przy niespiesznym kręceniu się w okolicy bramy, wreszcie unosząc wzrok na wołającego go ucznia i od razu uśmiechając się pod nosem, zachwycony przede wszystkim tą energią, która nie przestawała go urzekać. Zaraz potem musiał już pokręcić głową z niedowierzaniem na widok stroju, który określiłby wieloma epitetami, ale “ładny” pewnie pojawiłby się gdzieś dalej, poprzedzony “pociągający”, “intrygujący”, “oryginalny”, “hot af” i “ashowy”.
- Hej, Tygrysku - mruknął, obejmując go ciasno w talii, by ten przypadkiem nie uciekł mu odrobinę za szybko. Chciał też od razu przyciągnąć go do powitalnego pocałunku, nie chcąc myśleć gdzie się znajdują i jak dużo Hogwartczyków może ich zobaczyć, ale zamiast tego tylko zagwizdał cicho w aprobacie dla prezentowanego mu outfitu. - Tak właściwie, to tak - przyznał z rozbawieniem, poprawiając jeden z ciemnych loczków Gryfona, by móc cmoknąć go w czoło, zanim nie pociągnął go lekko za rękę w stronę Hogsmeade. - Pomyślałem sobie, że nigdy nie mieliśmy takiej zupełnie klasycznej randki w restauracji, ze świecami i muzyką na żywo, więc… musimy nadrobić, prawda? - Zauważył, w gruncie rzeczy nie będąc pewnym, czy ten pomysł nie jest tragicznie głupi, bo być może Ash wcale nie miał ochoty na tego typu tandetne wyjście i oczekiwał czegoś bardziej porywającego. I to nie tak, że Raffaello nie zastanawiał się nad torem wrotkarskim, stajnią pegazów czy aquaparkiem… ale nie miał w sobie tyle pewności, by pierwsze z “prawdziwych” wyjść robić tak angażujące i ryzykowne, a poza tym tkwili dalej w ograniczeniu Hogsmeade, które nie ułatwiało sprawy. - Więc zarezerwowałem stolik w Kwiatowej knajpie na obrzeżach Hogsmeade, ale jeśli ci się nie będzie podobało, to zawsze możemy wziąć jedzenie na wynos i zorganizować sobie jakiś mały piknik - zaproponował, nie mogąc się powstrzymać przed jakimś planem awaryjnym, nawet jeśli bardzo chciał brzmieć na pewnego siebie. - Problem jest tylko taki, że wyglądasz tak zjawiskowo, że nie wiem czy nie zaczniemy od krótkiego przystanku w mieszkaniu… - dodał niewinnie, posyłając w stronę chłopaka ostatni obłok czekoladowego dymu z papierosa, którego niedopałek zaraz zmienił w guzik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Maj 29 2022, 19:51;

Ściągnął usta, próbując nadąsać się nieco przy cmoknięciu w czoło, ale nie był do końca w stanie pozbyć się szczerego uśmiechu zadowolenia, ani przegonić szczęścia ze spojrzenia, które szybko odnajdywało na nowo piwne tęczówki.
- Myślę, że wiele par nie miało takiej randki - zauważył trzeźwo, bardziej niż się spodziewał ekscytując się użyciem słowa "para", do tej pory raczej starając się stronić od formalnych określeń ich relacji. - Ale w końcu nie każdy może mieć dla siebie bogatego romanty-ka - zauważył z drobnym poślizgiem w ostatnim słowie, musząc zaakcentować nim prawdziwe poślizgnięcie się na błotnistej drodze, przy którym szarpnął nieco mocniej Raffaellowe ramię, uwieszając się na nim dla zachowania równowagi. - Nie wiem czy byśmy znaleźli choćby kawałek niezajebanego błotem Hogsmeade, by móc gdziekolwiek usiąść, znaczy- Żebyś Ty miał gdzie usiąść, bo wiadomo, że ja bym się wpakował na kolana - rozgadał się beztrosko, właściwie gdybając dla samego gdybania, bo przecież nie zamierzając rezygnować z restauracji, nawet jeśli miałby ledwo tknąć zamówione przez siebie danie.
Ciepło ekscytacji zderzyło się z wybuchem gorąca, gdy tylko mógł już zaśmiać się cicho ze zdobytego komplementu, szczerze zastanawiając się nad tym czy krótki przystanek w Raffaellowym mieszkaniu jest opcją, na którą powinien, czy tylko na którą chce się skusić, doskonale czując jak Bibliotekarz potrafi rozbudzić jego ciało samą luźno nakreśloną myślą.
- Już byś chciał swój deser? - podpytał, mrużąc oczy zaczepnie, dziękując w duchu Merlinowi za odkryty ubiór, który mógł przynajmniej próbować chłodzić jego własny zapał. - Zawsze możemy zrobić piknik na dywanie w salonie… Chociaż nadal jeszcze mam po nim obtarte kolana - rzucił najniewinniej jak potrafił, choć pozerkiwał już na Raffaello czujnie, domagając się reakcji choćby i w błysku piwnych tęczówek, gotów nagrodzić go najpiękniejszym ze swoich uśmiechów.
- Chwila… Chcesz bym szedł aż na jakieś obrzeża? - jęknął w gwałtownym uświadomieniu sobie, że przecież spacery urządzać mogli sobie codziennie, więc i zatrzymał się gwałtownie, gotów robić problemy tylko po to, by sprawdzić, jak Raffaello sobie z nimi poradzi, szczerze wierząc, że te drobne, wymyślone dla samego wymyślania odciągną jego uwagę od tych prawdziwych i poważnych. - Jeśli będzie muzyka na żywo, to będziemy też tańczyć, prawda? Więc muszę oszczędzać nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Maj 29 2022, 20:53;

- Aleee my możemy taką randkę przetestować - usprawiedliwił się tylko lekko, chociaż tak właściwie Ash doskonale podsumował wszystko wytknięciem Raffaello jego romantyzmu - chciał myśleć, że jest szalenie oryginalny i przebojowy, ale łatwo było mu docenić piękno takiej klasycznej prostoty, jaką była wspólna kolacja w ładnej atmosferze. - Mhmmm… a myślisz, że w restauracji spróbujesz sam siedzieć na własnym krześle? Tak tylko pytam - zaśmiał się lekko, podtrzymując chłopaka mocniej, żeby też wiernie udawać, że on sam wcale nie ślizga się na błotnistej ścieżce.
- W takim razie nie możemy nagradzać tak okropnego dywanu - zadecydował pewnie i miał nawet zaproponować Ashowi sprawdzenie jak jego kolana będą sobie radziły, jeśli zrezygnują z dywanu na rzecz samej podłogi, ale dał rozproszyć się cierpiętniczym jękom młodego Gryfona. - Strasznie biedne te twoje nogi, co? Obtarte kolana, tyle okropnego chodzenia… jakbyś jeszcze miał buty na obcasie, to już w ogóle byś mi tu padł - zauważył, przystając przed nim i łapiąc jego podbródek, by zdobyć dla siebie wiecznie hipnotyzujące spojrzenie czekoladowych tęczówek. - Może powinienem więcej cię nosić po mieszkaniu? - Podsunął cicho, nie mogąc powstrzymać unoszących się w szerszym uśmiechu kącików ust. - Nawet nie wiesz jak muszę się teraz skoncentrować, żeby zabrać nas do restauracji, a nie na Aleję Amortencji… - przyznał, ale objął Asha pewniej w talii i mimowolnie wstrzymał oddech przy pocałunku, wraz z którym teleportował ich prosto na obrzeża Hogsmeade, raptem kilka kroków od łagodnie rozświetlonej w powoli zapadającym zmroku Kwiatowej knajpy.
- Mam taki pomysł - zaczął, po tym jak już upewnił się, że po teleportacji jest wszystko w porządku. - Że jeśli będziesz grzeczny i ładnie zjesz kolację, to będziesz mógł wymyślić sobie dowolną nagrodę - dokończył, nie dając Ashowi możliwości od razu zareagować, bo już uśmiechając się do pracowniczki restauracji i podając jej swoje nazwisko, dzięki czemu zaraz zostali pokierowani do jednego z bocznych stolików. - Co myślisz? - Dopytał więc, pomagając chłopakowi ze zdjęciem jego szaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Maj 29 2022, 22:20;

Zerknął w dół na glanowate buty, na które wymienił dziś swoje znoszone trampki, nadal uwielbiając je całym sercem, ale stwierdzając, że nie tyle nie nadają się na podmokłe ostatnio tereny, co nie nadają się na wieczór, podczas którego został poproszony o ładny ubiór. Skrzywił się mimowolnie na ilość błota i trawy przyklejonych do ciężkich podeszw, nigdy nie będąc na tyle dobrym w czyszczących zaklęciach, by nie irytować się świadomością, że będzie musiał ich użyć, więc i mocniej ścisnął Raffaellowe ramię, podświadomie to już na niego zrzucając ten obowiązek. Dał gwałtowniej poderwać się do przyjemniejszych myśli, samemu skacząc do przyjemnie szorstkiego wspomnienia dywanu, by zaraz poczuć tylko mocniejsze szarpnięcie gorąca, gdy Jehowy wzrok został poprowadzony w górę.
- Powinieneś - przytaknął z mimowolnym uśmiechem, może nieco ciszej, ale jednak dodając "Proszę", by nie tylko zdobyć dla siebie więcej noszenia na rękach, ale też teleportację do wspomnianej restauracji, zbyt dobrze wiedząc, że Raffaello mu tego nie odmówi. Nie potrafił jednak nie poddać się pod nadchodzącym w bliskości pocałunkiem, więc zamiast zaprotestować, że mogą skoczyć do mieszkania, stanął na palcach, by tym wygodniej było uwiesić mu się na włoskiej szyi, wcale nie chcąc kończyć pocałunku po teleportacji - wciąż przecież czując to śmieszne uczucie w żołądku i brak gruntu pod nogami. Mruknął cicho w niedosycie, kciukiem bawiąc się krótkim zarostem Raffaello, gdy ten niepotrzebnie martwił się czy wszystko poszło w porządku. Zdążył uśmiechnąć się z mrużącymi się z zadowolenia oczami, ale zaraz już czujniej zerkał na prowadzącą ich do stolika kelnerkę, zwyczajem ojczyma oceniając serwis w takich miejscach już od pierwszego oddechu.
- Do trzech ostrzeżeń? - podpytał, zauważając już, że nawet gdy stara się być grzeczny nie do końca wie, gdzie leży granica, potrzebując pomocy z ustaleniem jej danego dnia, teraz będąc zdecydowanie zbyt podekscytowanym, by wierzyć, że nie popełni żadnego mniej lub bardziej świadomego błędu. - Za siedzenie na własnym krześle też dostanę nagrodę…? - bardziej zaproponował, niż zapytał, przysuwając się już do stolika, ale spojrzeniem nie odrywając się jeszcze od Raffaello choćby na chwilę, pod blatem kryjąc drżące ze szczęścia ręce. - Zamówisz za mnie czy mogę uznać przystawkę za kolację?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Maj 29 2022, 22:49;

- Mmm, jeśli mają być ostrzeżenia, to też zamiast nagrody może być kara - podsunął, ale znacznie mniej stanowczo niż normalnie, bo nie mogąc się pozbyć ciągle wybrzmiewającego w jego głosie zadowolenia. Usiadł naprzeciwko Asha i parsknął cicho z niedowierzaniem, ale skinął głową, nie zamierzając stronić od pochwał, nawet jeśli miało chodzić tylko o coś tak pozornie prostego, jak siedzenie na własnym krześle.
- Mooożesz uznać przystawkę za kolację, tylko chociaż niech będzie jakaś porządna - poprosił, z trudem powstrzymując się od przewrócenia oczami, bo ta okazjonalna ekonomiczność Gryfona zawsze go zaskakiwała. - Możemy też wziąć przystawkę na spółkę i potem każdy z nas normalne danie, ale to pewnie za prosta opcja, hm? - Zażartował lekko, przerzucając zupełnie na ślepo kartki menu, w gruncie rzeczy kompletnie nie mając pomysłu na co ma ochotę - zdecydowanie łatwiej było mu zacząć od napoju i na jego podstawie zdecydować czy chce iść w stronę czegoś bardziej wytrawnego, czy może delikatnie i świeżo słodszego. I, cóż, ciężko byłoby mu odmówić dobrego rocznika Smoczej krwi.
- Merlin na Bahamach brzmi jak coś dla ciebie - rzucił nieco bezmyślnie, kierując się smoczymi sercami i znanym sobie magicznym efektem tej egzotycznej przystawki; wrócił zaraz jednak spojrzeniem do nazwy, by później odbić nim na swojego partnera, nie mogąc ukryć ciekawskiego błysku w piwnych tęczówkach. - A jak już jesteśmy przy Bahamach, to myślałeś coś o jakichś planach wakacyjnych? - Podejrzewał, że Ash będzie chciał polecieć do Australii, ale nie był pewny co chłopak myślał o powrocie do Wielkiej Brytanii, skoro wyraźnie nie wydawał się być zainteresowanym pójściem na studia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyPon Maj 30 2022, 21:36;

- Mogę wziąć dwie przystawki, to będzie jak danie - dodał, sam nie wiedząc czemu czerpie aż taką przyjemność z tego targowania się, skoro tak naprawdę wiedział, że od Raffaello chętnie przyjmie zarówno nagrodę, jak i karę. Bezmyślnie zaczął bawić się solniczką, gdy skakał spojrzeniem po menu, raz po raz zerkając na swojego partnera, by sprawdzić czy ten faktycznie aż tak skupił się na proponowanych przez restaurację pozycjach.
- A złocisty feniks nie brzmi dla Ciebie jak coś dla mnie? - podpytał, nawet nie czytając opisu dania, zwyczajnie dając się rozbawić przyciągającemu jego uwagę zwierzęciu. Im mocniej jednak wczytywał się w kartę, tym mocniej zdawał sobie sprawę z tego, że raczej nie znajdzie w tym miejscu nic idealnego dla siebie, bo wszystko wydawało się być… zdrowe. Miał jednak wrażenie, że nie jest to odpowiedni czas na jego szczerość i bezpośredniość, więc nie chcąc choćby odrobinę przygasić swojego partnera zamilkł grzecznie, szukając dla siebie najbardziej znanej sobie pozycji. - Chcę tę malinową sałatkę i Miętowego Mentorką, ale… Myślisz, że jak poprosisz, to zrobią mi coś spoza menu? Na przykład smażone warzywa? Głównie ziemniaki - zapytał, nieszczególnie potrafiąc ukryć cisnące mu się na usta rozbawienie, nawet jeśli w głowie próbował przetworzyć już zadane przez Raffaello pytanie, na które do tej pory tylko westchnął cierpiętniczo. Zerknął w bok i zakręcił trzymaną solniczką, zastanawiając się na ile Bibliotekarz próbuje wymusić na nim jakąś deklarację o studiach bądź podjęciu pracy. - Wiesz, że nie lubię niczego planować - zaczął, ale urwał, bo solniczce nie spodobało się nerwowe gładzenie jej kciukiem, więc zwiotczała nagle w jego dłoniach, wysypując część zawartości na kartę, aż nie spróbował odstawić jej na miejsce, zostawiając twardniejącą biedaczkę w spokoju. - Możemy jechać na szkolne wakacje albo gdzie tylko chcesz, albo mogę przesiedzieć je całe tutaj, albo mogę poszukać jakiejś pracy, albo skoczyć do Australii, tylko… - zaczął wyliczać, próbując wyczytać z Raffaellowej mimiki, która pozycja brzmi dla niego najlepiej, bo kompletnie nie wiedział czego Bibliotekarz od niego oczekuje - Wolałbym byś pojechał ze mną - dodał, bawiąc się rozsypaną solą, by przepchnąć ją palcem na jedną kupkę. - Chcę pokazać mamie, że nie jestem sam i jestem bezpieczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyPon Maj 30 2022, 23:23;

- Złocisty feniks to brzmi jak coś dla mnie - nakierował go z rozbawieniem, chwilę po tym jak pokiwał głową, zgadzając się na opcję dwóch przystawek. I chociaż dalej trzymał uniesioną kartę, to w rzeczywistości głównie przyglądał się swojemu partnerowi, doszukując się reakcji przy jego wyszukiwaniu odpowiednich dań; miał świadomość, że brakuje tutaj uwielbianych przez Gryfona przekąsek, ale bardzo wierzył w to, że wyjątkowość takiej randki działa na plus i spróbowanie czegoś “zdrowszego” czy może “normalniejszego” nie jest głupim pomysłem. - Mmm? Poprosić nie zaszkodzi - zaśmiał się cicho, opuszczając menu, bo absolutnie nie będąc w stanie się na nim dłużej koncentrować.
- Opcji jest sporo - wtrącił cicho, bo w gruncie rzeczy to nie o to mu chodziło - teoretycznie wiedział co mogą, ale nie wiedział czego Ash tak naprawdę chce. Uśmiechnął się odruchowo przy wspomnieniu o Australii i zaraz uniósł w zaskoczeniu brew na wzmiankę o mamie Gryfona, ale zanim zdążył podłapać temat, musiał dać się rozproszyć zagadującej ich kelnerce. Zamówił im napoje, Złocistego Feniksa i Malinowy Zawrót Głowy, a nawet wyprosił nie tyle frytki, co chipsy - ziemniaczane, acz dołączone do klasycznie rybnych płetwalek. Ledwo skończył zamawiać, a czarownica już lewitowała w ich stronę kieliszki, więc przed powrotem do planów wakacyjnych Raffaello miał szansę upić łyk wytrawnego wina.
- Myślisz, że twoja mama uzna mnie za dobre towarzystwo? - Zainteresował się, nie mając pomysłu jak subtelniej o to zapytać. - Nie pytam o te plany, żeby cię pospieszyć do wybrania czegoś konkretnego… chcę tylko wiedzieć czy masz jakąś wizję tego, co chciałbyś zrobić dalej. Jeśli zakładasz, że wracasz do Australii i tam będziesz się zastanawiał co dalej, to chciałbym o tym wiedzieć - wyjaśnił od razu ostrożnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptySob Cze 04 2022, 22:01;

W pewnym sensie był przyzwyczajony do droższych restauracji i do tego, że raczej nie jadł w nich za wiele, po części z braku pasujących mu opcji, po części ze zwykłej złośliwości skierowanej na ojczyma, chcąc pokazać mu, że jego pieniądze nie robią na nim wrażenia. Teraz jednak bardzo chciał znaleźć coś dla siebie, chciał być grzeczny, chciał pochwał, spojrzeń i Raffaellowej przychylności. Ostatecznym aktem jego dobrej woli było milknięcie, a i niemal znieruchomienie, ilekroć do ich stolika podchodziła obsługa, by nie przyciągać na siebie zbytecznej uwagi, woląc jak najszybciej zostać pozostawionym znów sam na sam z Raffaello.
- Nooo… Nie mam żadnego planu - zaczął w niepewności zastanowienia, ciągnąć lekko na "krawat" od swojej koszulki. - A moja mama zawsze mówiła, że lubię sobie dobierać starszych znajomych - dodał szybko, pozwalając by głos zadrżał mu w rozbawieniu, tym lżejszym im cięższy się czuł stąpając po cienkim lodzie. - Jesteś perfekcyjnym materiałem na zięcia, czemu miałaby Cię nie polubić? - zapytał retorycznie z lekceważącym wzruszeniem ramion, bo i wcale nie uważał, by było to warte zmartwienia. Nigdy jeszcze nie spotkał się z tym, by jego mama nie polubiła kogokolwiek z jego znajomych, więc i nieszczególnie potrafił wpleść w to równanie nowe czynniki, które mogłyby zmienić wynik. Zerknął na Raffaello czujniej, powstrzymując się od komentarza kilkoma łyżkami miętowego Memrotka, przy których zmrużył oczy w zastanowieniu, dochodząc do wniosku, że nie da rady wstrzymać tego w sobie w pełni. - Nie próbowałbyś mnie powstrzymać przed wyjazdem? Pasowałoby Ci to, że po prostu bym wyjechał? - zapytał, bardzo próbując ukryć swoje oburzenie, ale nie będąc w stanie w pełni powstrzymać się od drobnego uniesienia głosu. - Wiem, że nie będę już dostawał kieszonkowego, ale mogę przecież iść do jakiejś pracy…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Cze 05 2022, 00:26;

- Myślałem, że próbowałbym - przyznał powoli, bo myślami jeszcze kręcąc się przy nazwaniu go zięciem, co było… cóż, żartobliwe, luźne i niewiele znaczące, a jednak żałośnie przyspieszyło bicie jego serca. Miał świadomość, że nie powinien tego brać zbyt mocno do siebie, ale nawet na widok ashowego oburzenia nie potrafił odpowiednio się przejąć, zbyt zadowolony tym drobnym komplementem. - Ale teraz już tak nie myślę, nie próbowałbym - stwierdził pewnie, jak gdyby na przekór tym słowom pochylając się nieco nad stolikiem, by wygodniej mu było złapać dłoń Gryfona, potrzebując jakiegoś kontaktu poza wiernie lgnącym do niego spojrzeniem. - Nie chciałbym cię powstrzymywać, gdyby zależało ci na tym wyjeździe… ale chciałbym cię namówić, żebyś zabrał mnie ze sobą - wyjaśnił nieco ciszej, bo mając wrażenie, że weszli na bardzo prywatne, a nawet intymne tematy. - Zawsze lubiłem podróże i pomieszkiwanie w różnych miejscach, a w Wielkiej Brytanii zostałem dla wygody… bez ciebie już tej wygody nie będę miał, więc równie dobrze mógłbym spróbować życia w Australii, albo- cóż, gdziekolwiek - podsumował krótko z lekkim wzruszeniem ramionami. Wydawało mu się, że brzmi trochę zbyt poważnie i cichy głosik z tyłu głowy podpowiadał mu, że balansuje na granicy spłoszenia tego cudownego chłopaka, ale nie zamierzał udawać, bo chyba zwyczajnie nie wiedział jak. Jeśli wcześniej trzymał go tu sentyment do Hogwartu, to w aktualnej sytuacji bardzo ciężko było mu się na tym skupić - dużo ostatnio myślał o zmianie pracy, o zajęciu się znowu bardziej pisaniem, o założeniu czegoś nowego.
- Ale powiedz mi lepiej co we mnie takiego perfekcyjnego, hm? - Poprosił, uderzając w lżejszą i bardziej rozbawioną nutę, by też uśmiechem podziękować kelnerce za przyniesione im potrawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Cze 05 2022, 16:04;

Brwi same ściągnęły mu się w oburzeniu i gdyby tylko Raffaello przetrzymał go w tym nieprzyjemnym ściśnięciu żalu choćby kilka sekund dłużej, mógłby usłyszeć niezbyt nadające się na romantyczną kolację komentarze, bo prawda była taka, że nawet mięśnie zdążyły już spiąć mu się gotowe do teatralnego wyjścia wraz z kurczowo trzymaną szklanką Memrotka.
- Merlinie, ale Ty jesteś głupi czasami - mruknął cicho na wpół naburmuszony, na wpół już czując jak uśmiech ciśnie mu się na usta z ulgi, bo i zdecydowanie zbyt szybko dał przytłoczyć się myśli, że naprawdę jako jedyny zaangażował się w ich relacje tak mocno, instynktownie sięgając już do naszyjnikowej obroży. - Jestem Twój. Możesz mi rozkazywać. Zwłaszcza wtedy, gdy sam nie wiem co powinienem robić - dodał, dość wciąż cicho, nie tylko instynktownie podłapując Raffaellowy ton, ale też zwyczajnie nieco krępując się tak bezpośrednim przyznaniem się, że bez tego czuje się zagubiony, bo i dość już ma brania na swoje barki odpowiedzialności za trudne decyzje. - Nie zależy mi na tym, by wracać do Australii. Nie zależy mi też na tym, by tutaj zostawać, jeśli wyjechałbyś ze mną - pociągnął dalej, unosząc już głos w łapiącej go ekscytacji, by tym dramatyczniej opaść nagle do szeptu, gdy ściskał włoską dłoń, pochylając się do przodu, dodając: - Możemy być tam, gdzie tylko zechcemy.
Trudno było mu ogarnąć myślą abstrakcję tej przyszłości, więc i nieszczególnie przejmował się pieniędzmi czy jakimikolwiek problemami, które aktualnie kojarzyły mu się z Hogsmeade i Hogwartem, bo w te jednej chwili wydawało mu się, że wszelkie zmartwienia zostaną tutaj, a oni zupełnie na świeżo będą mogli zacząć wszystko w innym miejscu.
- Oprócz tej puchońskiej głupoty, według której potrzebuję Twojej bierności, to wszystko - przyznał, początkowo odpowiadając ze swojej perspektywy, tym głośniej im bardziej podświadomość kazała mu popisać się nieco bezczelnością przed podchodząca do nich kelnerką, by dopiero przy jej odejściu zdać sobie sprawę, że pytanie dotyczyło nie jego myśli, a perspektywy matki. - Jesteś bardzo… dostojny. Moja mama ma do tego słabość - zaczął więc tłumaczyć powoli, od razu chrupiąc już podane mu chipsy, ale spojrzeniem uciekając już do oszronionych malin - Do tego jesteś cierpliwy ale stanowczy, więc będzie spokojna, że mnie ogarniesz, gdy będzie trzeba. Jesteś miły, w sensie- No grzeczny, uprzejmy, pomocny, a to chyba każda matka lubi - pociągnął dalej, rozgadując się chętnie, więc i nieco bezmyślnie sięgnął po soczystą malinę, nie kłopocząc się sztućcami, bo i samymi palcami wrzucając ją sobie do ust. - Do tego dochodzą takie oczywistości jak bycie psystonym, boatym… - urwał, zdając sobie sprawę, że język zdrętwiał mu od przyjemnego chłodu, okradając go z wyraźności australijskiego akcentu i choć w pierwszej chwili zamrugał nieco panicznie, to szybko dodał dwa do dwóch i zmrużył oczy w chytrym zadowoleniu. - Och, poebuje ojej pomoy - poskarżył się z udawanym zmartwieniem, pospiesznie wstając od stołu, by wpakować się na Raffaellowe kolana, jeszcze w trakcie sięgając po pocałunek, by dopiero po cieple tego powitalnego pozwolić sobie na podzielenie się lodowatym chłodem języka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Cze 05 2022, 16:42;

- Mam nadzieję, że nie tak często, jak ty jesteś słodki - odbił, mając wrażenie, że najwięcej satysfakcji zyskuje właśnie na widok tego uśmiechu, którego Ash nie był w stanie powstrzymać, niezależnie od innych towarzyszących mu emocji; Raffaello widział jego oburzenie i miał świadomość na jak cienkiej granicy balansował, a jednak nie potrafił żałować. - Mmm, wiem, ale nie jestem pewny czy to jest dobre pole na moje rozkazy… To muszą być twoje decyzje, ja tylko postaram ci się je ułatwić - obiecał, nie chcąc przecież mieć na głowie odpowiedzialności za coś tak istotnego w życiu młodego Gryfona - nie chciał przypadkiem podciąć mu skrzydeł, nie chciał go ograniczyć przez patrzenie na świat swoją miarą. Nie chciał głośno powiedzieć, że zwyczajnie nie ufa sobie na tyle, by nakazami wychodzić poza bezpieczny obszar ich związku. - To pomyśl gdzie chciałbyś być - poprosił, podczepiając się pod ekscytację, która zdawała się emanować od chłopaka. - Wakacyjnie albo dłużej, może “kiedyś” a nie “teraz”, ale przynajmniej będziemy już mieli jakieś opcje - wyjaśnił.
- Ashu - upomniał go, nie będąc nawet pewnym czy chodzi o wytykanie mu głupoty (i to puchońskiej, co absolutnie nie miało sensu!), o prezentowanie się kelnerce w mało kulturalny sposób, czy może o samo unoszenie głosu. - Dostojny - powtórzył po nim mimowolnie, z niedowierzaniem, bo nie mając pojęcia jak powinien to rozumieć. Był wychowywany przez Swansea, którzy jakieś standardy mieli - może nie stosowali tak samo rygorystycznych zasad jak niektóre rody, ale przez sam swój majątek i pociąg do kreatywności zapewniali dzieciom wiele. I chociaż dostał jedzenie, to Raffaello był zbyt przejęty obserwowaniem i słuchaniem swojego feniksa, nie tego podrabianego w formie kaczki na talerzu. - Myślę, że moi rodzice-... - podjął, urywając gwałtownie z drobnym zmarszczeniem brwi, nie rozumiejąc co się dzieje i czemu Ash zrywa się od stołu. - W porządku? - Dopytał jeszcze odruchowo, puszczając ledwo złapane sztućce - i całe szczęście, bo zaraz miał już zajęte dłonie przytrzymywaniem przy sobie niemożliwie bezczelnego chłopaka. W zaskoczeniu nie zdołał odpowiednio odwzajemnić pierwszego pocałunku i postanowił zrekompensować się przy drugim, za swój cel uznając rozgrzanie bijącego od Gryfona chłodu; nie był pewien co pomogło mu się opamiętać - dźwięk stukających przy stoliku obok kieliszków, niepozorne przejście niedaleko jakiegoś kelnera, a może szept tych resztek rozsądku, które jeszcze go nie opuściły.
- Tygrysku - mruknął, odsuwając się odrobinę, ale jemu na to samo jeszcze nie pozwalając, bo dalej trzymając dłoń na jego policzku. - Myślę, że powinienem cię ostrzec, że nieładnie rozgrywać takie scenki w miejscach publicznych - zauważył cicho, z opóźnieniem odrywając spojrzenie od bezsensownie samotnych warg, by zajrzeć w czekoladowe tęczówki. - Ale przede wszystkim nie powinieneś mnie tak bezczelnie kusić w miejscach publicznych, kiedy niewiele mogę z tym zrobić - wyjaśnił, po czym cmoknął go w usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Cze 05 2022, 17:44;

Szybko zapomniał gdzie właściwie się znajdują, bo i miał wrażenie, że zbyt długo czekał na bezmyślność, jaką niosła przyjemność pocałunku, więc i gdy w końcu wziął sobie to, czego tak bardzo pragnął, oddał się temu bez pamięci, nie przestając domagać się więcej nawet wtedy, gdy jego język rozgrzał się znów na nowo typowym dla siebie ogniem. Przylgnął do Raffaello mocniej, mając wrażenie, że bliskością daje ujście nagromadzonej w sobie radości, więc i rozdrażniony jęknął cicho w niedosycie, gdy stracił przyjemne ciepło tarcia na ustach. Złagodniał gwałtownie, gdy tylko spojrzał w piwne oczy i zaraz uśmiechnął się mimowolnie przy przeganiającym frustrację cmoknięciu, ale tuż po tym też wykręcił głowę w bok, jakby wyczuwając na sobie spojrzenia siedzącej niedaleko starszej pary.
- Dlaczego? - podpytał, unosząc wyżej głowę na znak, że nie da speszyć się oceniająco ściągniętym brwiom kobiety, faktycznie swoją pewnością sprawiając, że ta karcąco, ale jednak wróciła spojrzeniem do swojego stolika, więc i on mógł powrócić do swojego partnera. - Jakby ludzie pozwalali sobie na takie zachowanie, to by potem na starość nie zanudzali siebie nawzajem na śmierć nad talerzem plumpek - zauważył nieco głośniej, ewidentnie nawiązując do siedzącej nieopodal pary, ale faktycznie schodził już z Raffaellowych kolan, żałując, że nie ma na sobie spódniczki, którą miałby szansę dodatkowo zaszokować starą czarownicę, jakby jego obecny strój i makijaż nie były do tego wystarczające. - I gdybyś tylko chciał, to mógłbyś zrobić naprawdę wiele… - wytknął mu na fali raz rozbudzonej bezczelności, siadając znów na swoim krześle, od razu zabierając się pewniej za jedzenie, by pokazać Raffaello, że naprawdę nadal planuje wszystko grzecznie zjeść. - Mówiłeś coś - przypomniał mu, gdy jeden z policzków wypchanych miał już zieleniną. - Coś o swoich rodzicach. Szczerze mówiąc, to trochę- W sensie zupełnie o nich jakoś nie myślałem, bo jesteś już stary i w ogóle. W sensie… Obchodziłbym ich?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Cze 05 2022, 18:35;

- Bo to niemiłe, pewnie mi już wszyscy zazdroszczą randki z tobą, co dopiero trzymania cię na kolanach - mruknął, nawet nie próbując się pozbyć rozczulenia ze swojego głosu. Zerknął również w bok na obserwującą ich parę i cmoknął z dezaprobatą przy ashowej uwadze na ich temat. - Możliwe, ale to też rozpraszające i może dla niektórych niekomfortowe… a dla mnie prowokujące - wyjaśnił, marszcząc lekko brwi, bo mając wrażenie, że nie może znaleźć odpowiedniego wytłumaczenia dla swojego przekonania, że tak zwyczajnie nie wypada. Raczej nie miał szans wmówić Ashowi, że ściąganie na siebie uwagi to coś złego i sam przecież tak nie uważał, ale gdyby para seniorów wcisnęła się na jedno krzesło, to też nie uważałby tego za coś w porządku. - Może w takim razie nie chcę - zgodził się z nim, biorąc kilka łyków wina, nim nie sięgnął znowu po sztućce, by wreszcie zabrać się za jedzenie. - Może wolę zrobić więcej i intensywniej w domu, bez rozdrabniania się tutaj - nakreślił z lekkim wzruszeniem ramion.
- …jestem już stary i w ogóle co? - Dopytał, nie mogąc się powstrzymać od cichego parsknięcia. - Na pewno byś ich obchodził, w końcu ja ich obchodzę. A chciałem powiedzieć, że myślę, że oni też by cię polubili - stwierdził, zerkając na chłopaka ciekawsko, bo teraz chcąc wybadać na ile go to interesuje i czy może wizja poznania jego rodziców nie jest dla niego w jakimś stopniu stresująca, skoro do tej pory kompletnie jej do siebie nie dopuszczał. - Moja mama jest malarką, polubiłaby twój wyrazisty styl… mój ojciec jest reżyserem, no - przede wszystkim aktorem, więc bardzo docenia teatralność - wymienił z łagodnym rozbawieniem, ale przede wszystkim dumą w głosie. - Pewnie podobałaby im się twoja pewność siebie i to, jak ze sobą kontrastujemy… Powinienem cię kiedyś przedstawić - wypalił, nie zastanawiając się nad tym szczególnie, bo teraz uznając to za właściwie oczywiste, skoro wpadli już na poznanie przez niego matki Asha, która mieszkała w Australii, a nie tuż obok. - Może jakoś subtelniej niż zrobiłem to z Rocco…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Cze 19 2022, 14:12;

- Co? - dopytał tępo, w pierwszej chwili myśląc, że coś źle zrozumiał, w drugiej już ściągał brwi w niecierpliwości, mając wrażenie, że Raffaello zajmuje całe wieki upicie zupełnie zbędnych teraz łyków wina i nawet sapnął oburzony, gdy kieliszek wylądował znów na blacie, a włoskie usta wciąż potrzebowały jeszcze chwili na odpowiedź.. - Och, a to już nie jest dla Ciebie prowokujące? - upomniał go na granicy rozbawienia, bo choć czuł drobną irytację przez to drażnienie się z jego niepewnością, to jednocześnie uśmiechał się przy ataku ulgi, zupełnie tak, jak po spięciu w niepewności oczekiwania nadchodziło rozluźnienie z ciepłem uderzenia. Pozornie bezmyślnie zamieszał widelcem w sałatce, tak naprawdę uciekając na chwilę wyobraźnią do wspomnianego "więcej" i "intensywniej", czując jak łatwo zapomnieć mu o ściąganiu na siebie uwagi innych, gdy miał już przed sobą wyraźniejszą obietnicę nagrody.
- W ogóle nic - odpowiedział od razu, może nieco zdezorientowany wytknięciem mu nieprecyzyjności swoich wypowiedzi, bo sam nieszczególnie myślał o tym, jak często pozwalał wkradać się do nich takiemu chaosowi. - Samodzielny? No taki… w ogóle dorosły - poprawił się, może niezbyt dobrze, ale starając się jak mogąc, chyba też do końca nie zdając sobie sprawy z tego, że określenie "stary" wydaje się tym gorsze, im więcej samemu ma się lat.
- Twoja rodzina brzmi ciekawiej od mojej - przyznał szczerze, dużo mocniej ekscytując się wizją poznania rodziców Raffaello, niż przedstawienia mu swoich własnych - nie tylko ze względu na różnicę w charakterze takiego przedstawiania, gdzie Swansea poznawałby z chęci samego poznania, a Raffaello przedstawiałby z konieczności, by dzięki jego towarzystwu lepiej przetrwać pobyt w Australii. - "Powinienem" czy "chciałbym"? Bo jakby- mógłbym chcieć… kiedyś - przyznał, każde kolejne słowo dodając, by brzmieć nieco luźniej, nie do końca wiedząc jak poradzić sobie z łapiącą go ekscytacją na myśl poznania rodziców Raffaello, którym przecież do tej pory nie poświęcił żadnej myśli, a jednak teraz, po skontrastowaniu ich z własnymi opiekunami, naprawdę woląc pojechać do ich domu, niż tego w Australii. - Mój ojczym Cię nie polubi, od razu się na to nastaw - ostrzegł, wspierając łokieć o blat, by wygodniej pochylić się do przodu przy chrupaniu swoich chipsów. - Nie za płeć, bo pewnie uzna, że to lepiej, że moje geny nie pójdą dalej. Nie za wiek, bo to by była hipokryzja, ale no, pewnie powie coś w stylu… - zamilkł na chwilę, ściągając brwi w skupieniu, by dokończyć teatralnie obniżonym głosem: - Bibliotekarz? Pisarz? Jak nie zaczniecie inwestować w swój rozwój i nie zaczniecie poważnej pracy, to do końca życia będziecie żerować na swojej rodzinie albo utoniecie w długach. Najwyższy czas spoważnieć i zacząć realizować jakiś plan na przyszłość - Prychnął zirytowany samym przywołaniem ojczyma do życia w ten sposób, bo nawet jeśli dość wysoki z natury głos nijak nie był w stanie osiągnąć odpowiednich tonów, to i tak wymyślone słowa brzmiały dla niego zbyt drażniąco realistycznie, by nie pobudzić w nim chęci do złośliwości. - Im bardziej będzie się zachowywał jak stary zjeb, tym głośniej będę potem w nocy, więc może się zamknie już po pierwszej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raffaello Swansea

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Lawendowo-waniliowy zapach, zadbane loki, dużo biżuterii
Galeony : 821
  Liczba postów : 487
https://www.czarodzieje.org/t17708-raffaello-erin-valery-swansea#497901
https://www.czarodzieje.org/t17725-ciambella#498510
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#663368
https://www.czarodzieje.org/t17712-raffaello-e-v-swansea#498158
https://www.czarodzieje.org/t20797-raffaello-swansea-dziennik#66
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Cze 19 2022, 14:50;

- To jest prowokujące dla ciebie - zaznaczył z niewinnym uśmieszkiem, a przynajmniej na tyle, na ile mógł, odbijając zaczepne spojrzenie swojego partnera swoim własnym. Widział to wybicie z rytmu i nie mógł powstrzymać się od cichego śmiechu, ale pokiwał głową ze zrozumieniem, bo domyślał się przecież o co chodziło - rodzice pełnili w jego życiu już zupełnie inną rolę, niż w przypadku Asha, więc też normalnym było inne postrzeganie ich.
- Powiedz im to, ucieszą się - parsknął cicho, bo czasem miał wrażenie, że jest aż zbyt spokojny i stonowany dla swojej rodziny, chociaż przecież zawsze potrafił się bawić i nigdy nie był zamknięty. Swansea jednak zdawali się mieć to do siebie, że kochali uwagę i sięgali po nią jakkolwiek, a sztuki doszukiwali się właściwie wszędzie. - Chciałbym - poprawił się, zaraz unosząc brew z zainteresowaniem przy wspomnieniu o ojczymie, którego w jakimś stopniu chyba chciał poznać nawet bardziej od ashowej mamy - to ona musiała go przecież polubić, to przy niej powinien się najbardziej starać. Ojczym z kolei brzmiał okropnie, ale też jak wyzwanie i to takie bezpieczniejsze, bo porażka nikogo szczególnie by nie zabolała, z kolei sukces mógł okazać się bardzo wygodny. - …Ash - wyrwało mu się wraz z ciepłym dreszczem, który przemknął mu wzdłuż kręgosłupa przy tak bezczelnie kuszącej wizji. - Możesz mi dzisiaj pokazać jaka głośność byłaby maksymalna - podsunął, starając się brzmieć, jakby rozmawiali o czymś zupełnie zwykłym, jak o pogodzie. Dopił szybko Smoczą krew i odstawił kieliszek z nieco głośniejszym stuknięciem niż planował, bardzo starając się wrócić myślami do rozmowy. - Jestem Puchonem… nie możesz mi mówić, że ktoś mnie nie polubi, bo automatycznie tylko mocniej potrzebuję, żeby jednak mnie polubił - wyjaśnił. - Aczkolwiek przyznaję, że aż boję się spytać o wiek twojej mamy… bo dobrze kojarzę, że ojczym jest starszy? - Upewnił się, tym jednym zamierzając się pocieszać - i może dodatkowo jeszcze podkradniętym chipsem Gryfona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ashley S. A. Phoenix

Nieokreślony
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : często nosi żeński mundurek, rzadko pokazuje się bez makijażu; piegi; atencjusz
Galeony : 214
  Liczba postów : 277
https://www.czarodzieje.org/t20841-ashley-s-a-phoenix#665168
https://www.czarodzieje.org/t21005-poczta-ashley-s-a-phoenix#674412
https://www.czarodzieje.org/t20857-ashley-s-a-phoenix-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20858-ashley-s-a-phoenix-dziennik
Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 EmptyNie Cze 19 2022, 16:39;

Ukrył uśmiech za wypijanym coraz większymi łykami Miętowym Memortkiem, nie chcąc dać Rafowi tak prostej satysfakcji w jego prowokacjach, nawet jeśli czuł, że te gorącem wysuszają go zupełnie w tym przymusie czekania na obiecane mu później "więcej".
- Jak się bardzo postarasz, to może w końcu tę maksymalną głośność usłyszysz - wytknął mu, atakując tym mocniej, im bardziej martwił się, że nie jest wystarczająco głośny, nawet jeśli zdaje mu się, że wyrzuca z siebie już zupełnie wszystko, co tylko jest w stanie. - Chciałbym byś zmęczył mnie na tyle mocno, byś mógł potem z czystym puchońskim sumieniem zgłosić, że nocowałem poza Hogwartem, bo zasłabłem, ale chyba się już tego nie doczekam - pociągnął nawet dalej, mrużąc oczy w czujnym doszukiwaniu się reakcji ze strony Raffaello, choćby ta miała być tylko napinającą się żyłką na jego skroni.
- Eeem.. - mruknął w zastanowieniu, szybko zdając sobie sprawę, że nie zna odpowiedzi, więc pospiesznie zapchał się jedzeniem, wykorzystując chwilę na przeżucie, by spokojniej wszystko przeliczyć. - Na pewno mama ma więcej niż trzydzieści, ale mniej niż czterdzieści… - zaczął powoli, ściągając brwi w braku precyzyjności, który drażnił go tym mocniej, im bardziej wiedział, że zwyczajnie nigdy nie podjął się tego drobnego wysiłku zapamiętania rocznika jedynego uznawanego przez niego członka rodziny. - Co najmniej trzydzieści pięć - poprawił się, wygrzebując z pamięci wspomnienie jej urodzin, choć nie był pewien czy były to te ostatnie, poprzednie czy jeszcze wcześniejsze. - A ojczym na pewno ma skończone pięćdziesiąt, bo robił wtedy taką ogromną i ogromnie nudną imprezę, z której mnie zresztą wyprosił, bo byłem zbyt "rozpraszający" dla jednego z jego kolegów - dodał, wywracając oczami tak, jak wywracał lodowe maliny na talerzu, nie chcąc musieć powstrzymywać się po nich do zbliżenia, skoro otrzymał już za to pierwsze ostrzeżenie. - Chcę to na wynos - zadecydował, odsuwając od siebie resztę sałatki, nie spuszczając spojrzenia z Raffaello, bo i czujnie badając czy zaliczy mu to jako "ładne zjedzenie kolacji", skoro chciał ją sobie tylko rozłożyć nieco w czasie. Po drobnym podjedzeniu drugiego ze swoich odsunął od siebie też i ten talerz, pewniej podsuwając do siebie szklankę z resztką swojego drinka, by zakołysał nim w drobnym zamyśleniu. - Ale nadal mam miejsce na deser - dodał, wymownie uciekając od piwnego spojrzenia w dół, by błyskawicznie skoczyć do niego z powrotem, mimo prób zachowania powagi pozwalając sobie na drobny uśmiech ściśnięty w kącikach ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 QzgSDG8








Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty


PisanieKwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty Re: Kwiatowa Knajpa pod namiotem  Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kwiatowa Knajpa pod namiotem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kwiatowa Knajpa pod namiotem - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-