Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pokój Nauczycielski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptyPią Cze 11 2010, 17:33;

First topic message reminder :



Pokój Nauczycielski

 Ten przestronny pokój znajdujący się na trzecim piętrze jest miejscem gdzie każdy nauczyciel może odpocząć od uczniów, bowiem wstęp mają tu jednie pracownicy szkoły. Wnętrze jest utrzymane w jasnych i przyjemnych kolorach. W pokoju znajduje się kilka wygodnych kanap oraz duży stolik z krzesłami dookoła na środku. Po prawej stronie natomiast widnieje gablota z różnym książkami i dziennikami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 950
  Liczba postów : 6644
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptyNie Wrz 12 2021, 20:57;

Lowell, gdy miał tę piękną okazję przekroczenia progu nauczycielskiego z powrotem, nie bez powodu oparł się o próg, by następnie obserwować z pieczołowitością poczynania nowego kolegi z pracy - koniec końców przecież wymagało się od nich powagi, korzystania z zaklęć w prawidłowy sposób, rozsądku oraz przechadzającej się przez umysł dorosłości. Najwidoczniej walki z Czekoladowymi Żabami były równie ważne i usuwały z nich namiastkę dojrzałości, powodując liczne problemy. Czysto prowizorycznie, bo nikogo tutaj nie było, by jakoś przejmowali się zaistniałą sytuacją - żaba jak żaba, tylko czekoladowa i spierdala. Jakaś taka wojownicza czy coś, walcząca o własne życie.
- Dawaj, złapiesz ją, wierzę w ciebie! - prychnął z widocznym rozbawieniem, choć zmęczenie przejawiało się poprzez zaciemnioną powierzchnię skóry pod oczami. Starał się z powrotem wejść do rytmu dorosłości i obowiązków, niemniej jednak dzień posiada tylko dwadzieścia cztery godziny. Chory do śmierci, mógł modlić się o więcej czasu, ale jego prośby zostałyby co najmniej wyśmiane. Wyrwane skrzydła na sen nie były niczym dobrym, w związku z czym przebywał tutaj pod wpływem jednego z eliksirów.
- Strasznie chaotyczne, dopiero to połączenie słów pozwala na oddanie całości zamku. - samemu upił łyk magicznej kawy, by następnie oddać się w ramiona pracy i braku odpoczynku. Najchętniej to by zapalił papierosa, ale nie widział się tłumaczyć z takiego procederu, w związku z czym siedział grzecznie i nikomu nie utrudniał życia poprzez dym, który mógłby wydobywać się w wyniku spalania tytoniu i gilzy.
- Nie wiem, czy są jakieś mapy pomieszczeń, ale dam ci drobną wskazówkę - tutaj nawet ściany mają uszy. Nie zdziwiłbym się, gdyby robiły to specjalnie, by potem podawać informacje dyrektorce, że się spóźniasz i nadal po tygodniu nie ogarniasz rozkładu wszystkich sali i wszystkich pomieszczeń. - powiedział tutaj zaskakująco szczerze. Uderz w stół, a nożyce się otworzą. Podczas gdy jedni będą mogli unikać kar przez większość czasu, inni nawet najmniejszym błędem zwrócą na siebie uwagę. Coś o tym wiedział, podejmując się nauki w Hogwarcie - a nie nauczania. 
Samemu był przyzwyczajony do budynku, rozkładu, jak również zapachu, który znajdował się w podziemiach. Reprezentując Hufflepuff, starał się być teraz bez podziału na to, za którym domem tak naprawdę stoi. Momentami było to ciężkie, ale jakoś dawał sobie z tym wszystkim rady, choć ostatnimi czasy zaczął się zastanawiać nad pewnym niewielkim przeskokiem w zakresie podjętej pracy. Powoli, skrupulatnie, gdy czuł pewną presję, której nie potrafił zlikwidować prostym byciem i jestestwem. Koniec końców starał się napisać jakiś zgodny artykuł do Proroka, więc nie mogło być aż tak źle, prawda?
- To prawda. - odpowiedział zgodnie z własnym przekonaniem, na krótki moment przekierowując wzrok czekoladowych tęczówek od notatek, jakie to przed sobą posiadał. - Chociaż, tak powiem ci szczerze, trudno jest zadowolić wszystkich. Zawsze się znajdzie ten jeden delikwent, który uzna, że prowadzona lekcja jest do bani i niczego nie wnosi. - wzruszył ramionami, bo i takie przypadki był w stanie jakoś policzyć. A przynajmniej samemu nie rozumiał ostatniej lekcji uzdrawiania na własnym roku, gdzie profesor wymagał wysłania jakiegoś śmiesznego wierszyka na własną pocztę. Całe szczęście, że wówczas nie mógł go wykonać, bo był na dymisji. - Ale mam wrażenie, że nauczyciele nie podchodzą do studentów jak do dorosłych, a jak do dzieci. I chociaż rozumiem, że wiadomo, w tym wieku robi się wiele głupstw, tak... nie potrafię się pozbyć tego wrażenia. - ile razy to musiał robić z siebie idiotę na rzecz zajęć bądź innych tego gówien? No właśnie. Cieszył się zatem, że nie musiał już łazić na zajęcia, a samemu mógł organizować odpowiednie dla danej grupy wiekowej - przynajmniej w zakresie działalności kółka.
Mimo to nie rozgadywał się na ten temat, a zamiast tego spojrzał tam, gdzie zerknęły niebieskie tęczówki starszego współpracownika. Przynajmniej nowe nabytki w kadrze pozwalały na swobodne odnajdowanie się wśród swoich - czysto prowizorycznie. Samemu nie zamierzał wyśmiewać tego, że Vonnegut zbierał czekoladowe żaby, bo przecież one są dla dzieci, a zamiast tego po prostu samemu zjadał własną. Już parę kart zawitało do jego kolekcji, w związku z czym bezproblemowo kompletował jeden z zestawów, który okazał się go trzymać wyjątkowo mocno. Były one niczym karty pokemonów bądź te zabawki z chipsów, które ogarnęły rynek mugolski.
- Huh? - podniósł zaciekawiony brwi, spoglądając w jego stronę. Dopiero potem otrzymał odpowiedź na ten krótki, aczkolwiek zwracający uwagę komentarz. - Ona ma chyba bzika na punkcie kontroli wszystkiego. Ale co się dziwić, skoro pracowała jako auror. A przynajmniej tak słyszałem. - wzruszył ramionami. Tacy ludzie potrzebowali mieć kontrolę nad każdym możliwym aspektem życia ludzkiego, co wynikało z "przyzwyczajenia". Ludzie, którzy posiadają takie uprawnienia, tak łatwo z nich nie rezygnują. Nie wątpił w to, że nawet w czarodziejskim świecie działał biały, legalny wywiad. - Wiesz co... zależy. Prędzej spotykają nas sytuacje, gdzie studentowi ujebuje rękę w Zakazanym Lesie, innemu w Hogsmeade dłoń, jeszcze innemu jaja, jednej ze studentek - struny głosowe, a na wycieczce walą w nas czarnomagicznymi zaklęciami. W Luizjanie ćpali czymś na kształt amortencji, natomiast w Norwegii mieliśmy do czynienia z duchowymi stworzeniami czy coś w ten deseń. - prychnął rozbawiony. - Standard za standardem, chyba nic mnie już nie zdziwi. - pokręcił oczami, by powrócić do własnej roboty w jakiejś części. Zawarł w pewnym stopniu informacje na temat własnego siebie, ale już dawno przeszedł do tego na porządku dziennym. - Były jeszcze chodzące pierniki, parę z nich jeszcze posiadam w kuferku i o dziwo są w idealnym stanie. - podzielił się tym jakże istotnym faktem.
Z czasem Lowell wyciągnął kolejny ze smakołyków, tym razem spotykając się z dość walecznym okazem. Nim się obejrzał, a żaba wcale nie chciała dać się tak łatwo pojmać i zjeść, za każdym dotykiem reagując co najmniej agresywnie. Raz, gdy skierował w nią własny palec, okazało się, iż ta postanowiła go dziabnąć. I chociaż nie było to nic bolesnego, tak szczerze się zdziwił, spoglądając na nią z widocznym zaintrygowaniem, jakoby błysk w oczach przejawił to, co znajdowało się w jego myślach.
- Podszedłbyś do takiego płotu? Wiem, że jakaś tam czarownica działała na rzecz wiedźm właśnie, ale nie wiadomo, czy sama nią nie była. - uśmiechnął się szerzej, choć wizja tego, jak dzieciaki były gotowane w kociołku, a mięso oddzielane od kości, no cóż, nie napawała optymizmem. Widział w swoim życiu jednak znacznie więcej - koniec końców pomagał w prowadzeniu gospodarstwa, gdzie naturalnym jest zabijanie, wieszanie na haku i usuwanie skóry od mięśni, patroszenie. Nie było to coś, do czego zamierzał wracać - a przynajmniej nie teraz. 
- Co tam ciekawego dali ci do roboty? Jakieś raporty? - wstał i pociągnął solidny łyk kawusi, nie patrząc w notatki, a zamiast tego wysuwając jakieś proste wnioski. - W sumie, nie myślałeś nad tym, żeby zostać opiekunem Inicjatywy Kulturowo-Ezoterycznej? Potrafisz w historię magii, jesteś na stanowisku asystenta... chociaż wiąże się to z wróżbiarstwem. - skrzywił się lekko, bo nikt tak naprawdę tego tematu nie lubił, jako że większość przypadków wróżb to proste spekulacje, że wow, umrzesz. Każdy kiedyś umiera, czyż nie? I żeby płacić za coś takiego...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 31
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptyNie Wrz 12 2021, 23:21;

Ha, widzę cię!, pomyślał, gdy zauważył, że jego żaba ulokowała się teraz na jednym ze stolików. Jak tam trafiła z żyrandola? Nie miał bladego pojęcia. Wiedział jednak, że teraz już na pewno nie posłuży mu ona za deser. Po tym, jak poskakała po całej sali, była już cała brudna i oblepiona toną kurzu. Teraz to co najwyżej mógłby ją złapać dla samej satysfakcji oraz, żeby odsiedziała swoją karę w opakowaniu. Niestety, tym razem próba pochwycenia żaby również się nie powiodła i żaba skryła się na innym regale. Vinzentowi nie pozostało więc nic innego, jak wrócić do stolika. Złapie ją później. Uśpi jej czujność.
       Westchnął cicho, słysząc komentarz odnośnie do ewentualnych donosów na temat spóźnień. Chyba będzie musiał odpuścić sobie poznawanie okolicy na parę dni na rzecz dłuższych pobytów w zamku. W końcu, na co mu się przyda znajomość tutejszych lasów czy wioski Hogsmeade, jeśli wywalą go z pracy już w pierwszych tygodniach za spóźnienia, bo nie zapoznał się z planem placówki?
       Słuchając opowieści Felinusa o perypetiach uczniów Hogwartu z ostatnich lat, oczy Vinza tylko stopniowo coraz bardziej się rozszerzały. A więc tak się bawią młodzi czarodzieje w Wielkiej Brytanii. Nic dziwnego, że nowa dyrektorka została wyciągnięta z biura aurorów. Po takich ekscesach na wyjazdach zagranicznych musiały się posypać jakieś plotki. Zwłaszcza od bogatszych dzieciaków, które miały długi język i wpływowych rodziców. Skoro poprzedni dyrektor się nie sprawdzał, to Li Wang faktycznie mogła zaprowadzić porządek. Pytanie za jaką cenę.
       — Taka infantylizacja trochę — pokiwał głową, rozumiejąc, o co chodzi. — Przy pedagogice kładzie się spory nacisk na techniki nauczania niższych grup wiekowych, bo okres dojrzewania, więc trzeba być wszechstronnym. Jeśli ktoś uczył lub douczał przede wszystkim młodszych nastolatków przez x lat, to pewnie potem trudno przerzucić się na dużo starszą i bardziej ogarniętą grupę.
       Największym plusem zaobserwowanych zajęć było..., powtarzał w głowie, rozchylając przy tym lekko usta i odpowiadając na jedno z pytań, które znalazło się w arkuszu. Opisywanie plusów zdecydowanie było najprzyjemniejszą częścią wypełniania całej dokumentacji. Nie musiał naciągać faktów, tylko po to, żeby nie zostawić części tabelek pustych, a zamiast tego dzielił się swoimi refleksjami, oddając przy tym szacunek nauczycielowi prowadzącemu zajęcia.
       — A i owszem. Raport obserwacyjny dotyczący zachowań uczniów w toku zajęć oraz technik kształcenia wykorzystywanych przez nauczyciela prowadzącego — zbliżył do siebie dokument, upewniając się, czy na pewno zapamiętał jego główne założenia. — Brzmi jak coś, co ma na celu poprawienie efektywności i to zarówno u nauczycieli i studentów. A u ciebie? Kartkówki się już jakieś posypały?
       Vinzent zatrzymał się na dłużej przy rubryczce, w której miał rozpisać potencjalne niepoprawne zachowania, jakie mógł zaobserwować w klasie, a także wymyślić sposoby jak im przeciwdziałać. Czy na którejś z lekcji uczniowie naprawdę tak bardzo rozrabiali? Czy lenistwo niektórych osób można było do tego zaliczyć? Jasne, że tak, odpowiedział sobie i zaczął się rozpisywać na ten temat. Takim to sposobem odpowiedź, jakiej mógł udzielić w dwóch zdaniach, przemienił w wypowiedź na dwa akapity, w której uwzględnił kilka możliwych scenariuszy, które miały na celu poprawienie sytuacji na lekcji.
       — Do płotu, może nie niekoniecznie, chyba że z odpowiednimi zaklęciami ochronnymi — uśmiechnął się pod nosem. — Za to dom na kurzej nóżce z chęcią bym zobaczył na żywo. Tylko może bez wiedźmy-kanibalki w środku.
       Wyłączył się na moment z rozmowy, aby dopisać jeszcze kilka swoich przemyśleń, po czym przeszedł do arkusza z pytaniami ABCD. Gdy zorientował się, że Felinus go o coś pyta, spojrzał na niego. Kółko Kultorowo-Ezoteryczne?, powtórzył w myślach, wracając do rzeczywistości.
       — Ah, chyba nie jestem najlepszą osobą do prowadzenia tego w tej formie. Musiałbym przechrzcić inicjatywę, żeby nie miała tak bezpośrednich powiązań z Wróżbiarstwem. Gałąź magii, która skupia się wokół sugestii odnośnie do tego, że mistyczne “coś” już dawno zaplanowało mój los, to chyba nie moja bajka.
       Wbrew pozorom jego uprzedzenia nie były bezpodstawne. To nie tak, że zraził się do nauk wróżbiarskich w młodym wieku i wyśmiał je przy całej grupie, twierdząc, że to głupoty. Przez to, że Historia Magii była dziedziną, która mniej lub bardziej zahaczała o całą masę różnych technik magicznych, siłą rzeczy coś tam wiedział o przepowiedniach. Wiedza ta nie wynikała jednak z jego osobistych przekonań i przemyśleń, a z mniej lub bardziej specjalistycznych książek i artykułów.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 950
  Liczba postów : 6644
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptyPon Wrz 13 2021, 00:36;

Najwidoczniej czekoladowe żaby były bardziej zaskakujące, niż sami mogli się do tego przyznać. Bo jakim cudem takie stworzenie, nie - słodycz - przedostaje się poprzez jeden koniec sali do drugiego? Sam nie wiedział, może skubańce nauczyły się tajemnej sztuki teleportacji, a może po prostu zlewały się z tłem w postaci podłogi zabitej deskami. Niezależnie od powodu, sam by nie tknął takiej słodyczy, w związku z czym również zapewne, gdyby miał ku temu okazję, złapałby ją dla czystej satysfakcji. Uwięzienia w pudełeczku i patrzenia, jak próbuje się wydostać. Albo wypuściłby ją przed chmarę idących w kierunku odpowiednich sal uczniów - wszystko jest możliwe, ograniczała go tylko jego własna, dość specyficzna wyobraźnia.
Ewentualne donosy nie były miłe - tak samo jak opowieści, którymi postanowił się podzielić. Nie ma to jak najbezpieczniejsza szkoła magii, a jeszcze bezpieczniejszy las nie bez powodu posiadającym przed sobą przymiotnik "zakazany", gdzie uczniowie teraz ponownie mogli sobie hasać i czuć się jak u siebie w domu. Dopóki pustnik nie zamierzał ponownie odgryźć ręki bądź przyczynić się do nieprzyjemnych iluzji. Na które był w większości odporny ze względu na możliwość utworzenia barier wokół własnego umysłu.
- Hm, z tym raczej nie mam problemu... nie no, nauczam dopiero od paru dni, nie oszukujmy się, moje doświadczenie wynika jedynie z tego, jak prowadziłem Laboratorium Medyczne i jaki schemat obierałem na indywidualnym nauczaniu dla innych. - podzielił się pewną zagwozdką na swój temat - niespecjalnie miał jak pochwalić się doświadczeniem, w związku z czym słowa Vinzenta naprawdę wiele wnosiły.
- Czasami odnoszę wrażenie, że w tej szkole nie chodzi o poziom edukacji, dostosowanie do grup wiekowych, a prędzej... komfort? - mruknąwszy zgodnie z prawdą, samemu nie miał szczęśliwych lat w tej szkole, do tego liczne problemy rodzinne skutecznie odbierały mu możliwość zapoznania się ze smakiem pierwszych miłości, pierwszych konfliktów i pierwszych wszelkich innych rzeczy. Nawet do alkoholu nie podchodził zbyt przychylnie. - Byłem w ostatnich latach w tej szkole i jakiekolwiek wsparcie psychologiczne po prostu ubolewa. - kąciki ust skrzywiły się lekko. - Rok temu były dwie próby samobójcze i nie kojarzę, by jakiekolwiek działania zostały w tym kierunku podjęte. Może coś mi umknęło, bo byłem tylko studentem, ale nadal. - wziął głębszy wdech.
Tak, ostatni rok był ciężki, huczał od trudnych sytuacji, a samemu chciał, by do nich nie doszło. Mógł nawet nauczać średnio, ale nie zamierzał dopuścić do sytuacji, gdzie ponownie przyczyniłby się do rzucenia Mobilicorpus na skaczącą z Opuszczonej Wieży Puchonkę.
- Brzmi jak coś trudnego i ciężkiego. Bez rzetelnej opinii uczniów ciężko jest trochę dowiedzieć się, co nie pasowało w całym schemacie prowadzonych zajęć, choć nie jest niemożliwe... jak pierwsza lekcja, tak w ogóle? - uśmiechnął się lekko, spoglądając na własne notatki, po których skrobał sobie nie piórem, a długopisem właśnie. Pochodzenie z rodziny mugolskiej nie sprawiało mu żadnych problemów, choć wiadomo - świat czarodziejski był naprawdę pod tym względem różnorodny. - Nie tyle kartkówki, co zastanawiam się nad kolejnymi zajęciami, jakie mógłbym samemu zrobić w ramach albo zajęć, albo działania kółka. Jeszcze nad tym myślę. - powiedziawszy zgodnie z prawdą, kontynuował. - W poprzednim roku uczniowie całkiem zgrabnie chodzili na wspólne szukanie manekinów - czy to w lesie, czy to w specjalnym kompleksie. Myślę nad tym, czy by tego nie powtórzyć... - lubił to miejsce, jako że posiadało ono swój urok i całkiem przyjemną temperaturę.
Ale nie mógł się powtarzać z własnymi pomysłami. Chciał, by każde zajęcie było indywidualne, oryginalne, a przede wszystkim wciągające. Takie chodzenie po terenach i szukanie fantomów przyczyniało się do polepszenia ogólnie spostrzegawczości, jak również zapewniało odpowiednią dawkę ruchu. Szare mury Hogwartu czasami powodowały prędzej chęć zwrócenia obiadu - przecież wyglądały każdego dnia tak samo, a rutyna dawała o sobie znać; całe szczęście, że miał tę czekoladową żabę, która odpaliła tryb bojowy i nie pozwalała się jakkolwiek chwycić. Pierwszy świst palców i cyk, ponownie został udziabany. Próba chwycenia? Cyk, prawidłowy przeskok, unik godny jakiegoś gimnastyka bądź osoby zajmującej się zawodowo turlaniem po ziemi.
- Co z nią jest nie tak... - mruknął pod nosem do samego siebie, nie mogąc jeszcze jakoś zrozumieć tego, dlaczego jedne żaby uciekały w popłochu, a inne dawały się złapać i zjeść za pierwszym zamachem. - A to akurat byłoby ciekawe i na pewno sam bym zobaczył. Bardziej od chochlików kornwalijskich! - odpowiedziawszy, spróbował wyciągnąć kartę, aczkolwiek bez skutku - żaba nadal siedziała i broniła swojego terytorium.
- Mało kto się interesuje wróżbiarstwem w tej szkole, więc raczej nikt nie odczułby różnicy. - uśmiechnął się szerzej, bo w sumie taka była prawda. Ale czy to oznaczało, że pewna mniejszość miała czuć się poszkodowana? Otóż niespecjalnie, o czym doskonale wiedział; mimo to wierzył, że jakoś udałoby się połączyć te dwie dziedziny, by wilk był syty, a i owca cała. - Osobiście toleruję wróżbiarstwo, każdy ma prawo wierzyć w to, co chce wierzyć. Czy to jakieś bóstwo, czy karty tarota, dopóki nie sprawia tym nikomu krzywdy, jestem w stanie się na to zgodzić. - wbrew pozorom przez te słowa przemawiało znacznie większe doświadczenie. - Ale nie, nie interesuje mnie to aż tak i w wolnym czasie nie czytam Cosmo, by dowiedzieć się, o czym zadecydował horoskop wagi na ten tydzień. - roześmiał się widocznie, powracając do pisania własnych rzeczy, choć bacznie spoglądał na żabę, chcąc ją jednak zjeść. - Wiele osób w to wierzy, bo daje poczucie stabilności. Że wiesz, iż coś się wydarzy, więc jesteś w stanie się na to coś przygotować - kwestia odpowiedniego rozegrania psychologicznego. - podzielił się jeszcze tą uwagą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 31
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptyPon Wrz 13 2021, 22:53;

Spuścił wzrok z powrotem na dokumenty nad którymi pracował.
       — Ah. Przykro mi — powiedział szczerze, nie do końca wiedząc co powiedzieć.
       Nawet nie wiedział, czy Felinus znał, którąś z ofiar, więc wolał nie drążyć tematu.
Poprzedni rok szkolny raczej nie przeminął w najspokojniejszej atmosferze, biorąc pod uwagę takie incydenty. Powody zmiany dyrektora stawały się coraz łatwiejsze do zrozumienia z każdym kolejnym faktem, jaki wychodził na jaw. Cóż, przynajmniej wyglądało na to, że wszystko dążyło ku ustabilizowaniu sytuacji. Nie udawano, że te problemy nie istnieją, więc nie była to kompletna równia pochyła.
       — Widziałem plakaty na tablicy ogłoszeń, że jakaś kobieta z oddziału magiopsychiatrii ma prowadzić w zamku konsultacje — przypomniał sobie, sięgając po kawę. — Może świadomość, że mają dostęp do specjalistów, nieco pomoże.
       Gdy zeszli na nieco mniej przygnębiający temat, odetchnął z ulgą. Pierwsza lekcja? Zmrużył oczy, starając się sobie przypomnieć jedną z pierwszych asyst, w jakich brał udział.
       — Zahaczyliśmy o średniowieczne stowarzyszenia czarodziejów — zaczął po chwili, gdy wróciły do niego szczegóły tych konkretnych zajęć. — Akurat trafiła się grupa złożona z młodszych roczników, więc całkiem dobry temat na rozgrzewkę.
       Vinzent tak się rozgadał na temat tych zajęć, że praktycznie skrócił cały przebieg zajęć, poczynając od tego, jak nauczyciel przedstawił go uczniom, a kończąc na tym, jaką pracę domową im zadał. Wyrzucił z siebie ten opis w takim tempie, że pod koniec prawie się zapowietrzył. Całe szczęście Felinus zaczął akurat opowiadać o zeszłorocznym szukaniu manekinów, więc Niemiec zyskał dłuższą chwilę, aby dojść do siebie.
       Zajęcia w terenie wydawały się całkiem ciekawą odskocznią od siedzenia w dusznej klasie przy podręcznikach, klepiąc po dziesięć razy te same formułki, dopóki każdy z uczniów nie będzie w stanie ich wyrecytować według określonego przez podręcznik wzoru. Będę musiał ogarnąć tutejszą okolicę, pomyślał. Gdyby chciał wykorzystać ten motyw na Historii Magii, musiałby znaleźć odpowiedni ku temu obiekt historyczny, przygotować odpowiednie dokumenty i odbyć parę rozmów z dyrektorką. Mimo wszystko warto było zapamiętać, że wypad poza zamek również wchodził w grę.
       — Mam wrażenie, że połowa żab krążących po szkole dostała zastrzyku adrenaliny, a druga połowa przeżywa kryzys egzystencjonalny — skomentował,, obserwując zmagania byłego Puchona ze smakołykiem.
       W sumie było to nawet ciekawe, z jakich to składników i zaklęć korzystają producenci słodyczy, aby powołać swoje łakocie do życia. Z drugiej jednak podobne ekstremalne zachowania niektóry egzemplarzy skłaniały do refleksji, czy te żaby, aby nie były świadome swojej sytuacji, gdy człowiek rozchyla pudełko z czekoladą, przygotowując się do pożarcia jednej z nich. Czy to w ogóle byłoby etyczne?, pomyślał, jednak szybko odpędził od siebie tę myśl. Wciąż miał kilka stron dokumentów do wypełnienia. Po zakreśleniu kilku odpowiedzi ABCD zerknął na jedno z pytań otwartych.
       Wymień przykłady zadań domowych, jakie zadałbyś jako nauczyciel, w ramach powtórzenia wiadomości z obserwowanych zajęć, powtórzył bezgłośnie. Cóż, dosyć ważnym elementem było zyskanie informacji na temat refleksji uczniów odnośnie do danego tematu, więc zapewne poprosiłby ich o przygotowanie krótkiej wypowiedzi pisemnej, w której opisaliby z jakim elementem (postacią historyczną bądź wydarzeniem) są w stanie się najbardziej utożsamić i dlaczego. Rok szkolny dopiero się zaczynał, więc byłoby to całkiem przyjemne wprowadzenie uczniów do tematu, bez zmuszania ich do ślęczenia przed książkami do późnej nocy.
       — Fakt — potwierdził, zgadzając się ze zdaniem drugiego asystenta. — Dopóki nie zalewają nas przepowiedniami przy każdej okazji wbrew naszej woli, to nie ma w tym zbyt dużej krzywdy. Chyba po prostu nie chciałbym robić czegoś na kółku wbrew sobie. Za to skupienie się na stronie historycznej brzmi ciekawie.
       Jego myśli zaczęły krążyć wokół tej konkretnej szkolnej inicjatywy. Skoro uczniowie i tak nie skupiali się zbytnio na wróżbiarskiej stronie kółka, to mógłby położyć większy nacisk na aspekt Historii Magii? Tylko, czy udałoby mu się znaleźć na to wszystko czas? Westchnął cicho, analizując wszystkie za i przeciw. Na razie nie był gotowy na dorzucenie sobie kolejnych obowiązków, zwłaszcza gdy dopiero zapoznawał się, jak Hogwart funkcjonuje od wewnątrz. Ale za miesiąc, dwa? Albo lepiej, w przyszłym semestrze, gdy będzie miał większą pewność, że go nie zwolnią? Wtedy mógłby trochę podziałać i przygotować się na parę pierwszych spotkań zawczasu.



Ostatnio zmieniony przez Vinzent M. Vonnegut dnia Pon Wrz 13 2021, 23:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 950
  Liczba postów : 6644
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptyPon Wrz 13 2021, 23:48;

Nie odpowiedział na słowa, które wystosował Vinzent. Informacje, które mu przekazał, na pewno nie były pozytywne, więc nic dziwnego, że w sumie pozostawały w pewien sposób niewygodne. Jakby zrzucały ze strefy komfortu, by spowodować wewnętrzne zdziwienie, jakoby wewnętrzne uczucie zastanowienia, dyskomfortu. Znał ofiary, znał wiele osób, ale ostatecznie nie miał z nimi jakiegoś bliższego kontaktu. Zmiana dyrektora wiązała się ściśle z niepowodzeniami Hampsona na przestrzeni ostatniego roku przede wszystkim, ale i nie tylko - pociąganie do odpowiedzialności za bójkę dopiero po zwiększeniu możliwości uzyskania wyższego pułapu kary, nie po bójce stricte, ignorowanie listów, liczne problemy wśród uczniów - to wszystko wymagało odpowiedniego podejścia.
- Może paru się zgłosi, ale często to jest tak, że uczniowie zauważają swoje problemy, aczkolwiek tkwią w nich na tyle długo, iż czują się w nich komfortowo. - mruknąwszy, przyglądał się własnym notatkom, gdy długopis, stricte mugolski, kreślił kolejne zdania z widoczną pieczołowitością. - Błędne koło. - powiedział ciszej, jakby sam do siebie. Sam był w tym błędnym kole i naprawdę, dopiero jawne sytuacje spowodowały, iż chciał zasięgnąć po poradę, która była konieczna. I czuł się lepiej, choć nie do końca nadal prawidłowo.
- Nigdy nie byłem dobry z historii magii. Prędzej z mugolskiej, jako że pochodzę z niemagicznej rodziny. - uśmiechnął się widocznie, wszak nie uważał tego za powód do wstydu. Ludzie bardzo często lubią oceniać po rzeczach, które nie mają żadnego znaczenia. - Podejrzewam, że nawet gdybyś mnie wepchnął do tych młodszych roczników, to miałbym z tym problem. I to dość spory! - prędzej interesował się starożytnymi runami, ale też - w kwestii kluczy henochiańskich i ogólnie starszego futharku. Z pozostałych rzeczy pozostawał łamagą, jako że nie uczył się wszystkiego, a jedynie tego, co go wybiórczo interesowało. Teraz nikt nie nakładał na niego konkretnej presji - mógł uczyć się tego, na co miał ochotę.
Nie bez powodu preferował właśnie zajęcia w terenie. Duszna klasa nie sprzyjała działaniu umysłów, a na domiar złego w zimie otwieranie okna na oścież powodowało nie polepszenie jakości nauki wśród wychowanków, a prędzej znużenie i senność. Znalezienie idealnego, pośredniego rozwiązania nigdy nie było proste, choć w przypadku laboratorium trafił wręcz znakomicie. I nie narzekał, jako że dostawał odpowiednie pozwolenia w tamtym roku, choć cholera wie, czy w tym Li Wang będzie chciała pozwolić mu cokolwiek więcej zorganizować. Ruch pozostawał kluczowy, a jak wiadomo - nie wszyscy przepadają za miotłami. Samemu wolał bardziej mugolskie sporty.
- Ciekawe, od czego to zależy, co nie? Że jedna żaba leży brzuchem do góry i ma gdzieś całe otoczenie, a inna walczy o swoje życie... - tyknął ponownie żabę, która nadal pozostawała w wojowniczym nastroju, choć z czasem udało się ją prawidłowo pochwycić, na co Felinus uśmiechnął się tak, jakby dostał najlepszy prezent na gwiazdkę. Z łatwością postanowił zjeść czekoladowy przysmak, niespecjalnie przejmując się tym, czy jest to magiczna istota, czy tylko i wyłącznie zaczarowana. Może obrońcy praw zwierząt by się oburzyli, ale faktem jest to, że czekolada była po prostu tchnięta do życia magią - i tyle; w dłoniach pojawiła się następnie kolejna z kart.
- Och ironio losu. - szeroki uśmiech nastąpił na twarz Lowella, gdy uniósł ceremonialnie kartę do góry i ją zademonstrował dość rozbawiony. - Nie ma to jak zjeść czekoladową żabę, by dostać, w ramach kolekcjonowania kart, kartę wielkiej fioletowej ropuchy. - prychnął z widocznym rozbawieniem, by następnie odczytać informację z tyłu. - O, te stworzenia mają długi, zielony język, no i lubią ukrywać się pod różnymi obiektami. - podzielił się tą zagwozdką, by następnie kontynuować wywód. - A jak się je dotknie bez rękawic, to można dostać brodawek. Ekstra! - powiedział, udając swoją ekscytację poniekąd, bo nie był ani dzieckiem, ani nastolatkiem. Był już dorosłym, choć przynależność do ciut młodszej grupy wiekowej udowadniał takimi właśnie poczynaniami.
Kolejne próby ułożenia kartek w jedną całość, wyboru innej lokacji, gdyby okazało się, że kompleks botaniczno-wodny nie zdecydował się na ponowną współpracę. Po lesie nie było warto, a jako że starał się zapewniać każdemu ciekawe wrażenia, gdy zmęczone oczy spoglądały na kartkę, musiał główkować i kombinować. Znajdować furtki, jakich to wcześniej nie dostrzegał. I chociaż było to trudne, to nie do końca takie niemożliwe, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
- Nie ma co działać przeciwko własnym przekonaniom. - te słowa pokierował również także w swoim kierunku, bo kiedyś naprawdę miał problemy pod tym względem. Teraz, gdy przeszedł w pełni do akceptowania własnej natury, nie widział w sobie niczego złego. Był człowiekiem - jak każdy inny. O ciemnych, kędzierzawych włosach, mocno czekoladowych tęczówkach, jak również posiadającym bagaż doświadczenia, które nie było przyjemne, ale go kształtowało. Był takim Lowellem, bo sam na to zapracował. - Poza tym, jakby nie było, zastępca może robić spotkania powiązane z wróżbiarstwem, a ty z historią magii. Kwestia odpowiedniego dogadania się. - dodał już weselej, bo wiedział, jakie jest zdanie naprawdę wielu osób na temat wróżbiarstwa. 
Ale czy właśnie Vinzent zamierzał podjąć się dodatkowej aktywności - tego nie wiedział. Samemu powoli pił coraz więcej kawy i to wcale nie pomagało mu zachować odpowiednią trzeźwość umysłu. I chociaż wiedział, że powinien przystopować pod tym względem, nie potrafił. Coś jakby trzymało go w swoich szponach i nakładało własny urok.
- Jakieś plany po sporządzeniu raportu? Sporo masz godzin lekcyjnych w tygodniu? - spojrzał jeszcze zaintrygowany, bo samemu nie narzekał jako tako na to, ile godzin musiał siedzieć w jednym i tym samym miejscu. Chyba.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 31
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptyWto Wrz 14 2021, 21:57;

Nawet gdyby inicjatywa dyrekcji i specjalistów ze szpitala św. Munga nie zyskałaby jakiejś wielkiej popularności wśród uczniów i studentów, to i tak, jeśli uda się pomóc i przynieść ukojenie, chociaż kilku pojedynczym osobom, to i tak byłoby to warte zachodu i wszelkich przygotowań. Słysząc o mugolskim pochodzeniu Felinusa, Niemiec zareagował pozytywnie i już nawet miał o coś zapytać, gdy przeszli na nieco inny temat, a do Vinzenta wróciły wspomnienia ze szkoły.
       — Zapewne zareagowałbym tak samo, gdyby wrzucono mnie na boisko Quidditcha i rozkazano grać — mruknął, wzdrygając się lekko na samą myśl.
       Tak jak nie miał nic przeciwko różnym aktywnościom sportowym, tak uganianie się za magicznymi piłkami i jednoczesne unikanie zaklętego tłuczka, którego jedynym celem było zadawanie obrażeń graczom, nigdy nie było dla niego szczególnie nęcące. Chyba po prostu szukał zastrzyków adrenaliny w innych miejscach niż kasta fanatyków Quidditcha.
       — Może poprawne zaklęcie takiej żaby wymaga odpowiedniego skupienia. Jeśli odpowiedzialni za to czarodzieje rzucają czary z automatu, nie zastanawiając się zbytnio, co robią, to może właśnie przez to trafiają się takie... niecodzienne egzemplarze — zaproponował, wyrzucając z siebie pierwszą myśl, jaka przyszła mu do głowy.
       Przy okazji mężczyzna rozejrzał się po pobliskich meblach, poszukując wzrokiem swojej własnej żaby. O ile jeszcze nie uciekła przez uchylone okno lub nie prześlizgnęła się przez szparę w drzwiach, to zapewne chowała się gdzieś poza jego zasięgiem, bo w dalszym ciągu nie był w stanie jej wypatrzeć. Zdecydowanie będzie musiał zadbać, aby opuściła z nim pokój nauczycielski, jeśli wciąż tu jest. Wolałby, żeby nie wylądowała potem w kawie starszego stażem nauczyciela lub co gorzej nowej dyrektorki.
       Vinz uniósł wzrok znad dokumentów, aby spojrzeć na kartę fioletowej ropuchy. Rzeczywiście wyglądała na dosyć dorodny i ciekawy okaz.
       — Jakby posiadała jeszcze bioluminescencyjne zdolności i mieniła się wszystkimi kolorami tęczy, to byłaby doskonałym zwierzątkiem domowym. Od razu by się zrobiło barwniej na korytarzach — zażartował z uśmiechem, wyobrażając sobie korytarz pełen uczniów z ropuchami, których umaszczenie znacznie odbiegałoby od standardowego.
       Gdyby faktycznie zaangażował się w działalność pozalekcyjną i poświęcił chętnym swój dodatkowy czas, to może łatwiej byłoby mu wsiąknąć w życie w Hogwarcie. Nie byłby tylko “asystentem” lub “nauczycielem pomocnicznym”, ale kimś, kto faktycznie jest skłonny do wspólnej pracy z nimi. Prowadzenie takiej działalności zacierało nieco granicę między uczniami, a nauczycielem, jednak nie musiało to być takie znowuż negatywne, ponieważ mogło budować zaufanie.
       — Powiem ci, że zaczynasz mnie kusić — odparł żartobliwie, chociaż wiedział, że myśl ta na długo nie opuści jego głowy.
       Jakie twoim zdaniem kompetencje i zdolności zostały rozwinięte przez uczniów w toku obserwowanych zajęć?, powtórzył i od razu zaczął kreślić swoją odpowiedź, starając się zmieścić w granicach przeznaczonego na to pola. Przede wszystkim studenci mieli możliwość zapoznania się z rysem historycznych zdarzeń omawianych w toku lekcji, co z kolei prowadzi do zrozumienia ciągu przyczynowo-skutkowego, który doprowadził do spisania pewnych praw i zasad dotyczących społeczeństwa czarodziejów. Co więcej, lekcje historii same w sobie pozwalały na rozwinięcie umiejętności kształtowania logicznych wniosków na podstawie dostępnych w źródłach informacji.
       Następne pytania dotyczyło rozłożenia poszczególnych etapów lekcji w czasie. Vinzent kojarzył tego typu plansze z podręczników, z których się uczył podczas kursu na nauczyciela. W gruncie rzeczy polegało to przede wszystkim na zwrócenie uwagi początkującym nauczycielom na to, że proporcja wstępu, rozwinięcia i zakończenia danych zajęć nie powinna być zbytnio zaburzona. Wstęp powinien być treściwy i jednocześnie przypominać informacje z poprzednich zajęć, ale także wprowadzić w nowy temat lub dział. Rozwinięcie pozwalało na zapoznanie uczniów z zagadnieniem, a zakończenie podsumowaniu wysiłków nauczyciela i uczniów i uzyskanie informacji zwrotnej.
       — Po tym okienku mam jeszcze jedne zajęcia, chyba ze starszym rocznikiem, a później muszę jeszcze skoczyć na Pokątną poszukać paru książek — zmarszczył brwi, starając się przypomnieć sobie rozkład zajęć na ten dzień. — Coś około czterech lub pięciu lekcji na dzień. Do tego jeszcze obowiązki dodatkowe.
       Trudno było określić konkretną liczbę godzin, jaką spędzi w tym tygodniu w pracy. Przeczuwał, że wraz ze wkroczeniem w drugą połowę miesiąca, rozpocznie się sezon kartkówek, mający na celu przypomnienie uczniom, że wakacje już się skończyły i najwyższy czas wrócić do szkolnej rzeczywistości. W duchu liczył, że nie będzie zmuszony do stworzenia klucza odpowiedzi na własną rękę i ten zostanie mu udostępniony przez głównego prowadzącego. Nie tylko wykluczyłoby to ewentualne niesprawiedliwe ocenienie niektórych prac, ale też zautomatyzowałoby cały proces sprawdzania prac.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 950
  Liczba postów : 6644
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptySro Wrz 15 2021, 13:18;

Zdrowie ubolewało w Hogwarcie. Nikt się tym nie interesował do momentu, dopóki nie pojawili się pierwsi, widoczni poszkodowani. Tak naprawdę wiele dzieciaków potrzebowało pomocy, wszak również wiele informacji po prostu ulegało skryciu pod struktury dywanu. Sam był jednym z nich i możliwe, że gdyby wszystko potoczyło się inaczej i gdyby otrzymał wyciągniętą w jego stronę dłoń, być może nie miałby problemów, z jakimi to zmagał się aż do dzisiaj. Ale możliwe, że wówczas nie byłoby go właśnie tutaj; nie rozmawiałby z Vinzentem, nie prowadziłby dyskusji na poszczególne tematy.
- O, czyli tylko ja nie przepadam za Quidditchem? - wyszczerzył się bardziej, spoglądając w jego kierunku z widocznym zaintrygowaniem. Sam lubił tylko sporty mugolskie, w związku z czym nie bez powodu jakoś nie przepadał za miotlarstwem. Cóż to za frajda obserwować poczynania zawodników ponad sto metrów nad ziemią? No właśnie, tutaj nie ma żadnej frajdy, bo tak naprawdę nie jest się czynnym obserwatorem. Poza tym wizja spadania na dół i łamania sobie kręgosłupa niespecjalnie do niego pasowała. Wolał ćwiczyć rzeczy bardziej praktyczne - pojedynkowanie się, czas reakcji, odruchy warunkowe.
- No nie mów mi, że zatrudniają osoby do stworzenia aż tylu słodyczy, by te mogły być odpowiednio zaklęte. Przecież to jawne wymęczanie pracownika. - brwi podniosły się w widocznym zaskoczeniu, jako że nie chciał tak naprawdę wyobrażać sobie takiej sytuacji. Sam jednak cisnął tyle, ile się dało, co zapewne nie będzie bez odzewu w niedalekiej przyszłości, ale obecnie nie chciał o tym myśleć. Może nawet nie miał czasu, by jakkolwiek poświęcać na to własny strumień kolejnych intencji, w związku z czym kontynuował. - A to nie przypadkiem cracoa powoduje to, że te żaby zachowują się tak, jak się zachowują? Może są różne partie produktu? - zastanowiwszy się, nie bez powodu pozwolił na to, by lekki uśmiech przeszył jego twarz. Kąciki ust wygięły się zatem naturalnie, bo może rzeczywiście tak było? Kto tam wie, jak te żaby są produkowane w sumie. Cukiernikiem z zawodu nie był.
Te jednak uwielbiają uciekać i umierać pod nogami uczniów znajdujących się na korytarzu. I tak czy siak nie zamierzał jeść czekoladowej słodkości z podłogi, w związku z czym jedyne co, to przyniosłoby to niesamowitą satysfakcję. I tylko tyle; tęczówki niezwykle podobnego koloru rozejrzały się po otoczeniu, gdy zjadł własną słodycz, choć prędzej skupił swoją uwagę na karcie, jaką to udało mu się uzyskać. Była dość nietypowa, a dziwne przeczucie mówiło mu, iż seria Fantastycznych Zwierząt postanowiła się poniekąd do niego dosłownie przykleić.
- Oboże, nie przypominaj mi o tęczy, serio... już wystarczająco przebolałem z tą fryzurą i tęczówkami... - prychnął z widocznym rozbawieniem, kiedy to wczytywał się w kartę, jaka przejawiła się w jego dłoniach. Było dobrze, może nie do końca aż tak, bo wreszcie nie pozostawał tęczowym księciem, ale jeszcze stanowił w pewien sposób furorę na korytarzu. Rzadko kiedy widzi się nowego asystenta zgodnie z barwami, jakie prędzej zarezerwowane są pod innym znakiem. A co najgorsze, nie mógł tego jakkolwiek zmienić. Próba przefarbowania szamponetką w ogóle nie dała żadnego efektu, co najwyżej pogłębiając to, z czym miał wówczas do czynienia. Dramat za dramatem przewijał się nieustannie i nie zamierzał odpuścić. - No ale te brodawki chyba też byłyby tęczowe, chociaż sam nie wiem. - luminescencyjne zwracanie na siebie uwagi już mu przeszło, no ale jakoś niesmak pozostał.
Zajmowanie się Laboratorium miał w sumie we krwi. Nim się obejrzał, a tak naprawdę okazywało się, że bez problemów prowadził tego typu działalności w szkole, choć ewidentnie na siebie za dużo wziął. Dlatego właśnie coś tam obmyślał, coś tam skrobał, rozmyślał nad miejscówką pierwszego spotkania w terenie, choć nie wiedział, czy tak naprawdę będzie miał ku temu okazję. Li Wang mogła okazać się kimś, kto nie udostępniłby możliwości swobodnego przemieszczania się po Hogsmeade w ramach działania kółka. Musiał zatem działać ostrożnie, kiedy to wpisywał kolejne słowa na kartkę przy pomocy długopisu. Gładko i bez większych problemów.
- Naprawdę? Polecam, to jest całkiem ciekawe zajęcie. - mruknął, by następnie posłać uśmiech, kiedy to rozgryzał kwestię powiązaną właśnie z przygotowaniem czegoś ciekawego dla uczestników. No cóż, miał całkiem sporo czasu, w związku z czym nie czuł się jakoś przyparty do muru, ale też - wolał mieć wszystko przygotowane. I tak samo, jak Vinzent zajmował się własnymi pytaniami, raportem składanym w ramach polepszenia zwiększenia uwagi u uczniów, tak samemu nie wiedział, jakie dokładnie obrażenia mógłby dać u manekinów. Proste rozcięcia? Złamania? Jakieś czarnomagiczne, spowodowane działaniem lżejszych uroków? Wszystko zdawało się być po części potrzebne, ale też - nie chciał dawać nikomu powodów do czucia swoistego deja vu po akcji z Derwiszami w Arabii.
I tak trwał w tym; odgarnął kosmyki włosów, które widocznie się nagramoliły przed jego brązowymi tęczówkami, kiedy to ciche westchnięcie wydostało się spomiędzy jego ust. Mimo iż się do tego nie przyznawał, czuł się cholernie zmęczony. Natłok obowiązków może nie był aż tak zły, kiedy wreszcie wplątywał się w to koło, ale nadal - musiał ulegnąć przyzwyczajeniu, tudzież rutynie.
- Starszy rocznik powinien być łatwiejszy do ogarnięcia, choć szczerze - nie podejrzewam. Jakiś ten rok jest... dziwny. Albo pierwszy raz mam okazję zobaczyć, jak to wygląda od strony technicznej. - powiedział w jego kierunku, kiedy to podniósł się i schował dzierżone przez siebie notatki do bezdennej torby. Ciągle z niej korzystał i wcale nie zamierzał z niej rezygnować. - To nie jest aż tak źle. Choć samo skupienie i opiekowanie się taką gromadą uczniów potrafi przytłoczyć. - prosta odpowiedź wypłynęła spomiędzy jego ust, kiedy uczniowie powoli zaczęli zbierać się na korytarzach, co spowodowane było echem przenoszonych kroków i okrzyków - w szczególności tych młodszych jednostek. Musiał powoli zamykać tę kwestię i udać się w kierunku asystowania na kolejnej lekcji. - No i rozpoczyna się wesoły cyrk na kółkach... - zaśmiał się, narzucając na siebie bluzę. - To co, do zobaczenia, do następnego spekulowania na temat czekoladowych żab i rozmawianiu na tematy okołopracowe? - wyszczerzył się, zaciskając dłoń na pasku od torby.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 31
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 EmptySro Wrz 15 2021, 23:43;

Wzruszył lekko ramionami, starając się jednocześnie ubrać w słowa swój stosunek do Quidditcha.
       — Szanuję osoby, które decydują się uprawiać ten sport, ale osobiście wolę bardziej przyziemne dyscypliny — odparł, wzruszając lekko ramionami. — Jakieś ćwiczenia na siłowni, wyprawy w góry... To jest bardziej mój styl, niż ryzykowanie zostania ofiarą zaklętych głazów.
       Gdyby ktoś chciał sobie zobrazować w głowie, jak wyglądało kibicowanie Vinzenta podczas meczów, to wystarczyło wyobrazić go sobie w głębi trybun, spędzającego czas z książką czy jakimś czasopismem i ignorującego wszelkie okrzyki zachwytów, czy przerażenia innych kibiców. Okazjonalnie może zamachałby jakąś miniaturową flagą, gdy byłby pewny, że to właśnie jego drużyna wygrywa lub rzucał pełne dezaprobaty spojrzenia do największych krzykaczy, których wrzaski oderwały go od lektury lub rozmowy z osobami, które również zostały zaciągnięte na stadion siłą.
       — To też dobra teoria. Być może cracoa gorszej jakości sprawia, że zachowanie żab odbiega od standardów — myślał na głos. — Może w okresach wyższej sprzedaży, jak na przykład początek roku szkolnego, gdy na rynek wchodzą nowi klienci w formie dzieci, używa się nawet jakichś zamienników, żeby zaoszczędzić, a wyprodukować więcej. Oczywiście, nie można też wykluczyć, że po prostu receptura została nieco zmodyfikowana.
       Trudno było określić, gdzie leżała prawda. Równie dobrze wszystkie prawdopodobne wersje zdarzeń, jakimi się przerzucali, mogły być prawdziwe, ale także fałszywe. Słysząc o tęczy, powstrzymał się z trudem od uśmiechu. Faktycznie jeszcze parę dni temu, mignęła mu na korytarzu czy podczas posiłku barwna fryzura Felinusa, jednak sądził, że to efekt jakiegoś nieudanego eksperymentu. W sumie, gdyby faktycznie sparować go wtedy z bioluminescencyjną ropuchą, to chłopak mógłby zostać prawdziwą gwiazdą wśród uczniów. Zwłaszcza na Wizzbooku.
       — Jeśli dalej będzie mnie to nęcić, to na pewno zgłoszę się po dodatkowe wskazówki — zapowiedział na wszelki wypadek.
       Ostatnim pytaniem z pytań otwartych było opisanie stosunku nauczyciela do uczniów. Cóż, Vinzent zamierzał pisać prawdę i tylko prawdę, tak więc też z robił, używając jednak w tym celu dosyć profesjonalnego słownictwa. Kiedy już skończył, wrócił na sam początek arkusza, aby przepisać ze swoich osobistych notatek drobne szczegóły, takie jak dokładny temat obserwowanych zajęć czy materiały, zaklęcia i pomoce naukowe wykorzystywane podczas lekcji.
       Może i była to żmudna robota, jednak nie można było jej odmówić tego, że mogła działać pozytywnie. Był to dobry sposób na wbicie sobie do głowy jaki typ narzędzi jes najbardziej przydatny przy danym typie lekcji. Jeśli dany dział nie dawał dużo pola do popisu, to wiadome było, że głównym nośnikiem wiadomości będzie przede wszystkim podręcznik oraz personalna wiedza nauczyciela. Jednakże, w przypadku tematów poruszanego przez wielu uczonych, można było bardziej zaszaleć. Wykorzystać materiały z zagranicznych podręczników, porównać dwa źródła, aby pokazać perspektywę dwóch stron na dany konflikt.
       Nie tylko ukazywało to szerszy obraz danej sytuacji, ale także uczulało młodych ludzi na to, aby starali się weryfikować dane informacji. A obecnie, w epoce, w której media szukały pożywki praktycznie na każdym rogu, a Wizzbook stał się bardzo popularnym medium, warto było nie wierzyć, we wszystko, co się zobaczy, bez jakiegokolwiek zastanowienia.
       — Tak to jest, jak przez ileś tam lat widzi się tylko wynik końcowy, chociażby zajęć. Dopiero jak wejdzie się w temat głębiej, to można dostrzec ile jest papierologii, przygotowania wszystkiego, sprawdzania, czy dany koncept na pewno się sprawdzi — zaczął wymieniać i już od samej tej czynności ogarnęło go zmęczenie.
       Słysząc gwar dochodzący od korytarza, ledwo zmusił się do nieprzewrócenia oczami. O wilku mowa, pomyślał i zaczął zbierać swoje dokumenty do teczki. Cóż, przynajmniej udało mu się wyrobić z raportem. Jeśli nie spieprzy niczego podczas zajęć, to może nawet uda mu się nieco zrelaksować, kiedy już opuści mury szkoły.
       — Oby okazja trafiła się, jak najszybciej — potwierdził i podał rękę na pożegnanie Felinusowi, aby po chwili wrócić do zbierania swoich rzeczy. — Powodzenia na zajęciach!
       Gdy Lowell opuścił już pokój nauczycielski, Vinz został jeszcze parę minut, aby ponumerować wszystkie strony raportu i upewnić się, że na pewno wszystko wypełnił. W gruncie rzeczy był z siebie całkiem zadowolony. Nie tylko umieścił w przygotowywanych papierach sporo własnych opinii, ale także postawił lekcje nauczyciela prowadzącego w dobrym świetle. Jeśli jego dokumenty kiedykolwiek wylądują na biurku dyrektorki, to nie powinna mieć ona jakichś wielkich zastrzeżeń. Spora była w tym zasługa dosyć fachowego słownictwa, jakim starał się posługiwać Niemiec. Dzięki temu nawet proste zdania brzmiały dużo bardziej profesjonalnie, a jednocześnie ładnymi słówkami można było ukryć delikatne niedociągnięcia.
       Mężczyzna rozejrzał się po sali i już miał wyjść, gdy... zauważył ją. Czekoladowy płaz najwidoczniej stracił już trochę sił, po tym, jak mężczyzna się za nim uganiał i przysiadł sobie na oparciu jednego z foteli. Vonnegut zgarnął jednym, szybkim ruchem żabę do pudełka i wrzucił do swojej torby. Obyś nie wyskoczyła stamtąd w samym środku lekcji, pomyślał, wychodząc na korytarz i po chwili znikając w tłumie uczniów i studentów.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Pokój Nauczycielski - Page 7 QzgSDG8








Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty


PisaniePokój Nauczycielski - Page 7 Empty Re: Pokój Nauczycielski  Pokój Nauczycielski - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pokój Nauczycielski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój Nauczycielski - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-