Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Scena w Parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32507
  Liczba postów : 103041
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 17 2022, 21:05;

First topic message reminder :


Scena w Parku


W centralnym punkcie parku umiejscowiona jest spora drewniana scena ozdobiona wieloma magicznymi światełkami. Te, zależnie od potrzeb, zmieniają kolor, migają czy też rzucają mocne światło na znajdującego się na podeście aktora. Miejsce to wykorzystywane jest przez miasteczko do urządzania koncertów, przedstawień, ale też... Cóż, kiedy nie dzieje się nic ciekawego, a miejscowa młodzież akurat zjechała ze szkół, często wyprawiane są tutaj mniej oficjalne, zazwyczaj mocno zakrapiane imprezy.


koncert:

______________________

Scena w Parku - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2976
  Liczba postów : 1997
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptySro Mar 23 2022, 21:17;

Maximilian momentami zgrywał głupszego niż był naprawdę, ale w rzeczywistości nie brakowało mu ani inteligencji ani sprytu, o czym zresztą Morales wielokrotnie miał szansę się przekonać. Wiedział, że nieposkromiona natura jego byłego kochanka zawsze odnajdzie sposób, by zrealizować szalone, diabelskie plany gnieżdżące się pod jego kopułą. Nie odmawiał zresztą Solbergowi prawa do zabawy – mimo że dzisiejszego wieczoru przypadkiem ją popsuł – jednak zdawał sobie również sprawę z tego, że chłopak niekiedy za bardzo lubi popłynąć, a że ostatnimi czasy powrócił do narkotyków, sytuacja wydawała się bardziej skomplikowana. Paco nie miał pewności czy powinien go przypilnować, dać mu odrobinę wolności i swobody, czy lepiej byłoby, żeby w ogóle zniknął mu z oczu po tym co niefortunnie powiedział pod wpływem przepasanej przez nadgarstek bransoletki. Ciekawe był czy Felix zdążył chociaż trochę ochłonąć, czy nadal jest wkurwiony na niego jak garboróg w natarciu.
- Nadal nie zdradziłaś jaka. Nie lubisz mówić zbyt wiele o sobie, hm? – Wytknął swej kompance, kiedy zbliżali się do drewnianych budek z jedzeniem. Korciło go, by odpowiedzieć jej w podobny sposób, zbywającymi półsłówkami, ale domyślał się że dziewczęca lakoniczność niekoniecznie musi wynikać z niechęci do jego towarzystwa, a raczej jej podchmielonego stanu i natłoku myśli, które najpewniej krążyły już wokół kawałka soczystego, krowiego kotleta. – Prowadzę hotel w pobliżu ulicy Pokątnej. – Zdradził więc, chociaż nie rozwinął tematu, zamiast tego zaciągając się siwą chmurą gryzącego dymu. Akurat w tej kwestii byli zgodni: merlinowe strzały przewyższały wszystkie inne papierosy o stokroć.
Sypnął galeonem, dzięki czemu nie musieli wystawać nie wiadomo jak długo w rosnącej w zastraszającym tempie kolejce. Każdy chciał zdążyć zgarnąć swoją bułę przed rozpoczęciem koncertu, a oni mogli się już cieszyć świeżutkimi – przynajmniej miał taką nadzieję, wszak nie jadał zbyt często w tak podejrzanych miejscach – hamburgerami. Również w tym przypadku wybrali podobnie. Salazar także postawił na klasykę, przez wzgląd na wygodę ograniczając się jednak do pojedynczego cheeseburgera (drugiego wziął dla Solberga). Nie chciał przecież pobrudzić sosem swojej drogocennej, barwnej koszuli, chociaż bogactwo wzoru sprawiało, że prawdopodobnie potencjalna plama i tak nie byłaby tak widoczna. Nadgryzł kawałek fast fooda niezwykle rad z tego, że tym samym dał sobie chwilę namysłu na odpowiedź. Niestety dla niego Brooks zaczęła bowiem drążyć genezę jego znajomości z Maximilianem, zmuszając go do wytężenia mózgownicy. Nie mydlmy sobie oczu, „dał mi dupy za dragi” nie wybrzmiałoby najwdzięczniej. – Nie powinnaś zapytać zainteresowanego? – Postanowił zręcznie odbić piłeczkę, tym razem samemu decydując się na rozmyślny unik. – A propos… lepiej wracajmy zanim pójdzie w tango bez nas. Pewnie też jest głodny, a poza tym… – Przerwał na moment, jakby zawahał się przed zastosowaniem tak nieczystego zagrania. – …chyba nie najlepiej radzi sobie po rozstaniu? – Zasugerował, zerkając ukradkiem na mimikę twarzy Brooks, próbując cokolwiek z niej wyczytać. W duchu liczył na to, że wykorzysta dogodną sytuację i dowie się nieco więcej o niedawnym związku byłego kochanka, chociaż po tym jak dotychczas wyglądały odpowiedzi jego przyjaciółki nie robił sobie zbyt wielkich nadziei.
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 586
  Liczba postów : 1580
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptySro Mar 23 2022, 22:59;

Istniały dwa najważniejsze święta w roku, jednym z nich były jej urodziny, a drugim dzień świętego Patryka. Zawsze żałowała, że się nie urodziła właśnie siedemnastego marca, mogąc stworzyć irlandzką kumulację dobrych wydarzeń, ale nie było jej to dane. Może to nawet lepiej, mogła bawić się do upadłego aż dwa dni w roku, bo czy dzień Patryka nie był takimi urodzinami każdego Irlandczyka? Myślała, że się posika ze szczęścia, kiedy Williams wyraził zgodę, żeby udała się do Doliny na koncert. Trochę się obawiała, że szanowny pan profesor będzie miał jakieś „ale”, bo przecież ostatnie eliksiry nie skończyły się za dobrze, ale widocznie wierzył w nią bardziej niż ona w samą siebie, co niezwykle doceniała. Była przekonana, że Huxley wygrywał jej plebiscyt ulubionych nauczycieli i chyba nikt na razie nie był w stanie go pobić.
Ględziła Marli o koncercie The Charmberries od samego rana, na głos zastanawiając się jakie piosenki będą na setliście. Była pewna, że usłyszą kultowe inferiusy, ale nie zdążyła sprawdzić co jeszcze zespół zagra. Cały dzień siedziała jak na szpilkach, bo czy była lepsza możliwość świętowania największego święta – pomijając jej urodziny oczywiście – wszechczasów, niż koncert? Nie, rzecz jasna.
Marla musimy stanąć gdzieś z przodu! Co prawda słyszałam jak raz jedną czarownicę prawie zgnietli o barierki, ale nie powstrzymuje mnie to wcale przed pchaniem się na sam przód. — powiedziała zaaferowana, poprawiając swoje pofarbowane na zielono włosy. W ogóle była cała w zielonych koniczynach i ubraniach, niespecjalnie lubiła ten kolor poza tym fantastycznym dniem, ale właśnie po to był dzień Patryka, żeby o niechęci mogła zapomnieć. — To w ogóle bardzo fajne, że koncert jest w sumie charytatywny, co nie? Ostatnio dużo rzeczy charytatywne jest, jak puszczałam z Mer lampiony, to loteria była na zwierzaki, co prawda w cholerę oszukana, ale mam nadzieję, że te galeony serio na zwierzaki pójdą. — mówiła dalej, bo rozpierała ją energia do tego stopnia, że aż prawie podskakiwała w miejscu. Dopiero kiedy się zorientowała, stojąc już poza hogwarcką bramą, że Marla planuje je teleportować do Doliny – mina całkowicie jej zrzedła. Ruby nienawidziła teleportacji i prawie po każdej łącznej zwracała ostatni posiłek. Trochę lipa, żeby rzygała przed spożyciem wysokoprocentowych napojów, a nie po. — O’Donnell jak mnie rozszczepisz, to przykleję cię do sufitu na następnych eliksirach. — powiedział do przyjaciółki, ale posłusznie chwyciła ją, bardzo mocno, za ramię i zamknęła oczy, jakby to jej w czymś miało pomóc.
Wylądowały w Dolinie, a Maguire oczywiście wstrząsnęły mdłości. Pochyliła się, opierając ręce o uda i nie otwierając jeszcze oczu, dopiero kiedy obiad z powrotem znalazł się w żołądku, bo nie dała mu wyjść inną drogą – odetchnęła i z krzywym uśmiechem spojrzała na Gryfonkę.
Nie cierpię teleportacji — jakby to nie była najbardziej oczywista rzecz na świecie, nie dość, że nie miała za knuta talentu do takich rzeczy, to jeszcze nienawidziła wszystkiego co za bardzo nią buja i wstrząsa, miała też skrajnie niemiłe doświadczenia po tych durnych świstoklikach na Malediwach. Podeszła jednak całkiem dziarsko do skrzata, dumna ze swoich siedemnastu lat na karku i wyciągnęła ku niemu rękę, by mógł jej założyć te fancy świecące bransoletki, przyjęła też oczywiście kubek z piwerkiem. Jak tutaj nie kochać Irlandii?

zdarzenie: 5
bransoletka: 2 i niebieski
piwerko: G
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1605
  Liczba postów : 4812
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 08:03;

Solberg stanowił zagadkę dla innych. Przede wszystkim jednak, stanowił zagadkę dla samego siebie. Czasem miała wrażenie, że siedzą w nim dwie zupełnie skrajne osoby. Z jednej strony naprawdę ciepły, przyjazny i mądry gość, który pojął jedną z najtrudniejszych sztuk, jaką było warzenie eliksirów i swym talentem przewyższał dużo starszych mistrzów tego fachu. Z drugiej zaś było egocentrykiem, skupionym na własnym żalu, napędzanym jakąś potrzebą autodestrukcji, przez co wciąż pakował się w kłopoty, coraz to gorsze i gorsze. Można było coś na to poradzić? Nie można było, tak więc pozostawała wyrozumiałość i pozwolenie mu na popełnianie błędów. No i okresowe obijanie tłuczkiem podczas bludgera z nadzieją, że ciężka kula może coś mu poprzestawia pod czupryną.

- Jestem pałkarką kadry Anglii – odpowiedziała w końcu na powtórzone po raz któryś pytanie mężczyzny. – I tak, nie lubię o sobie mówić. – Potwierdziła jeszcze, zanim to jej wzrok zaczął wodzić za jakąś budką z wołowiną. – Hotel, powiadasz? – uśmiechnęła się w jakiś nieprzenikniony sposób, chowając się za kłębami papierosowego dymu. Jak znała Solberga, to nie mógł to być zwykły hotel, bo dla ex-ślizgona jakakolwiek normalność jest bardziej dokuczliwa niż drzazga w dupie. Nie zdziwiłaby się, gdyby ten „hotel” był niczym innym jak fancy nazwą dla zwykłego burdelu, ale nie drążyła tego tematu. Raz, że mogłaby dowiedzieć się czegoś nieprzyjemnego na temat przyjaciela. Dwa – miała teraz inne priorytety, bo jej myśli zajmowała potrzeba konsumpcji biednej krówki, opatulonej ciepłą pierzynką w postaci sezamowej bułki.

Po pewnym czasie, już z cheesburgerem w jednej łapce i kubkiem wody w drugiej, prychnęła z lekkim rozbawieniem na wymijającą odpowiedź Moralesa. I choć nie poznała dokładnej genezy ich pierwszego spotkania, to jednak mężczyzna utwierdził ją w tym, że interesy, o których wspominał wcześniej, wcale nie należały do tych najzwyczajniejszych, jak zatrudnienie go na stanowisku boya hotelowego. W przypadku Solberga „interesy” te mogły oznaczać tylko jedno. Odnotowała więc ten fakt w pamięci, skupiając się tymczasem na burgerze.

- …chyba nie najlepiej radzi sobie po rozstaniu?

- Nie powinieneś zapytać zainteresowanego? – odpowiedziała z zaczepnym uśmieszkiem, upijając wody i starając się wyłapać w tłumie rosłą sylwetkę przyjaciela. Chyba będą musieli porozmawiać. O ile nie zapomni o tym wszystkim pod wpływem piwka i trawki.
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4286
  Liczba postów : 11939
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 09:48;

Solberg jaki był każdy widział, a przynajmniej ta dwójka znała go na tyle, by wiedzieć, że jeśli się na coś uprze to nie ustąpi. Brooks była jednak bardziej świadoma tej wrażliwej części chłopaka, którą zdecydowanie częściej przed nią odkrywał niż przed Paco. Ich podejście do chłopaka zdecydowanie się jednak różniło i ciężko było powiedzieć, kto ma rację. Pewne było jedno, Max raczej rzadko ją miewał w swoich wyborach.
W tej chwili nastolatek nie miał jednak żadnej głębokiej myśli, bo w ekspresowym tempie zjarał Julkowego blanta i dał się ponieść muzyce, która już zaczęła płynąć że strony sceny. Dość szybko zapomniał o towarzystwie, które go opuściło kołysząc się w takt gitar i perkusji. Oczka Solberga już były malutkie i przekrwione, a blogi uśmiech wyszedł na jego nastoletnie lico, ale Max jak to Max uznał, że potrzebuje czegoś więcej. Wyciągnął więc drugiego skręta i odpalił go, a jakiś ziomuś obok zaczął do niego zagadywać.
Zjarany Solberg potrzebował chwili by przetworzyć ten fakt, ale w końcu doszedł do jedynego słusznego wniosku. To mój najlepszy przyjaciel. Wyciągnął więc z torby pasztecika i podarował nieznajomemu, a następnie zaproponował mu fajkę pokoju. Gdy ten się zgodził objęli się ramionami i razem zaczęli bujać się do The Charmberries. A przynajmniej na tyle na ile pozwalał im ich stan.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2976
  Liczba postów : 1997
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 10:25;

Człowiek najskuteczniej uczył się na popełnianych samodzielnie błędach, czasami więc dobrze było pozwolić mu odczuć wagę konsekwencji na własnej skórze. Mimo to, znając skalę autodestrukcji, do której tendencję miał ich wspólny przyjaciel, Paco wolał nie spuszczać go na dłużej z oka. Nawet jeżeli nie zamierzał wywierać wpływu na jego decyzje, niejako rekompensując mu tym samym niefortunny początek spotkania, tak nie zapominał że przyszedł tutaj z nim, a w konsekwencji to na jego barkach ciążyła odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo. Przyjął jednak inną taktykę, nie wcielając się w rolę upierdliwego, umoralniającego ojca, a raczej obrońcy, gotowego zareagować w razie gdyby sytuacja przybrała nieciekawy obraz, a ktokolwiek wokoło postanowił wykorzystać nadmierne przywiązanie Maximiliana do alkoholu i innych używek.
- Nieźle. Graliście z Felixem do tych samych obręczy? – Nie poprosił o autograf, wszak quidditch nigdy nie zagrzał miejsca w kręgu jego zainteresowań, jednak doceniał owocną karierę, a i pamiętał że jego były kochanek za czasów szkoły także brylował na boisku. Nie wiedział tylko czy tych dwoje nastolatków walczyło w przestworzach pod tym samym herbem. Po kolejnych słowach dziewczęcia obawiał się jednak, że stan jego świadomości znacząco się nie zmieni. Brooks bardziej niż rozmową pochłonięta była bowiem wodzeniem wzrokiem za budkami z jedzeniem. – Hotel, z kasynem i basenem. – Rozwinął nieco wypowiedź. – El Paraiso. Zapraszam. – Dodał również kurtuazyjnie, spostrzegając jej wymowny uśmiech. Nie pozwolił jednak, by ten zbił go z tropu.
Pogawędka o genezie jego znajomości z Maximilianem nie należała do najwygodniejszych, ale niezależnie od tego czego by nie powiedział, Julia prawdopodobnie i tak pomyślałaby swoje. Nie chciał zdradzać szczegółów, które stawiałaby go w złym, a nawet bardzo złym świetle, ale kłamstwo nie wydawało się wcale lepszym rozwiązaniem, skoro dziewczyna przyjaźniła się z Felixem, a brak spójności w ich odpowiedziach i tak nasunąłby podobne podejrzenia. Patowa sytuacja. Morales sam prychnął natomiast pod nosem, kiedy jego kompanka wykorzystała jego własną broń przeciwko niemu. Sprytnie – skwitował w myślach jej zachowanie, chociaż na sam komentarz zareagował jedynie uniesieniem brwi i przywdzianym sztucznie uśmiechem.
Powrócili w to samo miejsce, poszukując tyczkowatej sylwetki znajomego, który jak się okazało, prędko znalazł sobie inne towarzystwo. Salazar przewrócił tylko oczami, delikatnie pociągając byłego kochanka z ramię. – Nie wiedziałem na jakiego masz ochotę, więc postawiłem na klasykę. Smacznego, cariño – Wręczył mu w dłoń zawiniętą w szeleszczący papier bułkę z wołowym kotletem, serem i warzywami, ukradkiem zerkając na obejmowanego przez niego chłopaka. – Ale dla kolegi niestety nie mam. – Nie wybrzmiał tak, jakby rzeczywiście było mu z tego powodu przykro. Po prawdzie obecność kolejnego zjaranego, podchmielonego dzieciaka nie była mu na rękę, ale nie dawał tego po sobie poznać. Po prostu stanął obok, dojadając ostatnie kęsy hamburgera, którego nie zdążył dokończyć po drodze, a potem zamienił zabrudzony papier w guzik, wraz z nim skrywając ręce w kieszeniach spodni. Na moment podniósł się tylko na palcach, żeby lepiej widzieć poruszający się po scenie irlandzki zespół, bo choć nie stali aż tak daleko, tak kilka rosłych osób przed nimi zasłoniło mu solówkę gitarzystę.
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1605
  Liczba postów : 4812
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 11:40;

Może to działanie opaski i narkotyków, głód, a może fakt, że Krukonka nie do końca wiedziała, co sądzić o starszym facecie, któremu momentalnie przypięła łatkę Maxowego sugar daddy. W każdym razie rozmowa wyraźnie się im nie kleiła. Dialogi przypominały te w czeskim filmie, który kiedyś puszczał jej ojciec i którego do dziś nie rozumiała.

- Pałkarze nie grają do pętli, tylko odbijają tłuczki. Od pętli są ścigający – poprawiła miotłewego ignoranta, który załapał u niej kolejnego minusa. No bo jak to tak? Nie znać zasad najpopularniejszej gry sportowej w magicznym świecie? – Graliśmy przeciwko sobie. On w Slytherinie, ja w Ravenclawie – dodała, pociągając nosem, licząc, że niczym pies myśliwski, wyczuje zapach smażonego mięsiwa.

- Z kasynem i basenem?! Nie może być! – Uśmiechnęła się, zanim to ponownie skupiła się na poszukiwaniu wołowiny.

Zbliżając się do Solberga i jego nowego ziomka, była w trakcie kończenia własnej buły. I całe szczęście, bo akurat rozbrzmiały gitarowe riffy prawdziwego bangera. Papierek zmięła w kulkę, serwetką otarła usta, wodę wypiła do końca i wsadziła śmiecie do kubeczka. Ten z kolei podała Solbergowi, klepiąc go w ramię.

- Lecę pod scenę, bo ominie mnie pogo. Baw się dobrze, Felixo, choć widzę, że już się bawisz. I do zobaczenia później. Miło było poznać i dzięki za burgera! – rzuciła jeszcze do Sala, zanim to zaczęła się przedzierać pod samą scenę.

/zt (?)


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Czw Mar 24 2022, 14:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4286
  Liczba postów : 11939
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 14:22;

Bawił się zdecydowanie lepiej niż jeszcze parę chwil temu i gdyby nie jak zwykle bezpośrednie działanie Paco pewnie nawet by nie zauważył, że to dziwne duo znów znalazło się w zasięgu jego rażenia.
Spojrzał niepewnie na wyciągniętą w jego stronę bułę z mięsem i serem, po czym pewnym ruchem dorwał się do niej.
-Kolega się nie obrazi prawda....Eeee... - Zdał sobie sprawę, że nie wie jak ziomuś ma na imię, ale nie było to ważne. Dał mu jeszcze jednego pasztecika na poduszce z wołowiny, którą wyjął że swojego burgera. Tak to był idealny moment żeby sobie przypomnieć o swoim pseudo wegetarianizmie. W tym samym momencie Brooks wepchnęła mu w dłoń swoje śmieci.
-Ejj Juanita cze.... Dobra jednak nie. - Chciał za nią biec, ale mieszanka alkoholi i półtora spalonego blanta skutecznie mu to uniemożliwiły. Oparł się więc o Moralesa i zaczął wpierdalać pieczywo z serem.
-Wiesz co Paco? Ty to jesteś spoko, nawet mimo że nie. - Zaczął pierdolić bez sensu, po czym znów zamknął powieki i wczuł się w muzykę leniwie ruszając głową nawet prawie do rytmu. -Ciekawe czy zagrają Inferiusy, jak myślisz? - Czy oczekiwał odpowiedzi? Pewnie by nie zauważył jakby jej nie dostał, ale popierdolić sobie troszke musiał. Nawet nie zauważył jak śmieci, które dała mu Juanita wypadły mu z ręki.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2976
  Liczba postów : 1997
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 15:11;

Nie przepadał za miotłami i quidditchem, ale nie był aż takim ignorantem, by nie rozróżniać poszczególnych pozycji na boisku. Nie zorientował się jednak w porę, że parafraza gry do jednej bramki w tym przypadku może okazać się nietrafionym zabiegiem stylistycznym. Cóż, przynajmniej dowiedział się czegoś więcej o przyjaciółce Maximiliana, a chociaż wymienili ze sobą raptem kilka, nie do końca klejących się ze sobą zdań, z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu dom Roweny Ravenclaw zdawał się do niej pasować. Poza tym Paco nie potrafił jeszcze wyrobić sobie sensownej opinii na temat Brooks. Momentami odnosił wrażenie, że dziewczyna świadomie trzyma go na dystans, ale zważywszy na okoliczności spotkania, jej podejście wcale go nie dziwiło. Nie dało się wykluczyć, że jeszcze będzie miał okazję zapoznać się z nią bliżej. Na razie istotne było dla niego to, że Solberg darzy ją sympatią i najwyraźniej czuje się dosyć swobodnie w jej towarzystwie.
- Nie ma sprawy! Miłej zabawy! – Odkrzyknął uciekającej w pobliże sceny pałkarce na pożegnanie, spojrzeniem powracając na byłego kochanka, który częstował swojego nowego kolegę dyniowym pasztecikiem z wyciągniętym z hamburgera kotletem. – Nie jesz mięsa? – Zapytał zaskoczony niespodziewanym newsem, w końcu kilka dni temu chłopakowi nie przeszkadzał dobrze wysmażony bekon i kawałki wołowiny na pizzy. Pamiętał jednak, że Felix miał wtedy kaca jak stąd do Berlina, a jego ówczesny stan niewątpliwie mógł wpłynąć na niecodzienny dla niego dobór składników. Nieraz jedli jednak mięsne produkty, więc w życiu by nie pomyślał, że chłopak zmienił dietę na wegetariańską.
Prychnął pod nosem, słysząc jego komentarz umykający wszelkim zasadom logiki, ale kąciki jego ust mimowolnie uniosły się wyżej, kiedy tylko poczuł jak Felix opiera się o jego bok. Nie wściekasz się już? Miał ochotę zapytać, ale stwierdził, że wygodniej będzie przemilczeć ten temat i nie przypominać mu o popełnionej wcześniej gafie. – Dzięki. – Rzucił rozbawiony z opóźnieniem, ostrożnie obejmując go swoim ramieniem. Skorzystał z okazji, widząc jak jego przypadkowy partner sięga po papierosy. Zerknął na niego zresztą ukradkiem spod byka, jakby chciał pokazać żeby zbytnio się do Maximiliana nie przymilał. – Zdziwiłbym się, gdyby nie zagrali. Znasz tekst? – Zapytał zaczepnie, zaciskając nieco mocniej palce na jego barku. Co prawda wcześniej planował wyciągnąć go do tańca, ale możliwe, że w tym ścisku małe karaoke wydawało się nawet lepszym pomysłem.
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4286
  Liczba postów : 11939
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 15:46;

Humorek wyraźnie został poprawiony dzięki chwili samotności z używkami, które mógł zmieszać w dowolnej ilości i kombinacji szczególnie, że kufel sam się ciągle uzupełniał, więc zdawało się, że przyjemności nie było końca. W dodatku to, że znajomi na chwilę go opuścili wydawało się pomóc mu ochłonąć i zdecydowanie miał się już lepiej.
-Nie jem? - Zapytał odklejony od rzeczywistości, po czym zorientował się, że faktycznie oddał swojego kotleta. -No tak nie jem. - Zaśmiał się, widocznie ukazując, że z balansem miał nieco problemów w tym momencie, ale do chuja pana był przecież na koncercie, nie będzie siedział tu o wodzie i powietrzu!
Ledwo poczuł oplatające go ramię, choć nagle jakby stał nieco pewniej na nogach. Sam by chętnie zapalił, ale ciało nie do końca odbierało sygnały z mózgu. Przeżuwał więc powoli gumiasty ser i szczątkowe ilości warzyw wkładając w to tyle uwagi, jak chyba w nic innego na świecie. Oczywiście, że wciąż był wkurwiony na Moralesa za tamte słowa, był jednak też porobiony w trzy dupy, a wypalone blanty nie pozwalały mu ani się gniewać, ani logicznie myśleć.
-Oczywiście, że znam! - Obruszył się, zaksztuszając przy okazji burgerem, gdy próbował wybełkotać jakieś tam słowa, które ni chuja nie miały nic wspólnego z tym, jak utwór naprawdę leciał. -Może później pójdzie mi lepiej. - Prychnął, gdy udało mu się w końcu zaczerpnąć powietrza. -Nie wiedziałem, że lubisz takie klimaty. - Powiedział jeszcze czując, jak zjarana głowa lekko opada mu na pierś. Tak, półtora Julkowego blancika w mgnieniu oka to nie było byle co dla nastolatka, który dość porządnie wyszedł już z wprawy.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2976
  Liczba postów : 1997
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 16:10;

Pochłonięty nieco przesmażonym na jego gusta, ale wcale nie najgorszym jakościowo jak na koncertowe warunki burgerem niemalże zapomniał o wymienionym z Maximilianem piwie, dopiero teraz na powrót mocząc usta w orzeźwiającym, chmielowym trunku. Zerknął ukradkiem tęsknym spojrzeniem na kufel magicznie wypełniający się irlandzką whiskey, ale stwierdził że nie będzie narzekał, zwłaszcza że przynajmniej jeden z nich powinien pozostać tym trzeźwiejszym i rozsądniejszym członkiem duetu, a patrząc po zagubionych i zamglonych ślepiach Felixa oraz jego nie do końca składnych odpowiedziach, zdecydowanie to jemu przypadała ta rola. – Dobrze wiedzieć. Następnym razem wezmę ci z kotletem warzywnym. – Zanotował w pamięci, zastanawiając się jak wiele dań w restauracyjnej karcie jego hotelu mógłby mu zaproponować przy okazji odwiedzin. Chyba wypadało poszerzyć i odświeżyć menu.
Ponownie parsknął śmiechem w reakcji na nierozgarnięcie swego byłego kochanka, ale jeżeli miał wybierać pomiędzy jego dziecięcym wręcz entuzjazmem a wkurwionymi ognikami buchającymi ze szmaragdowych tęczówek, wybór zdawał się oczywisty. – Nie wątpię. Pewnie będzie prościej bez kawałków bułki pomiędzy zębami. – Wytknął mu rozbawionym tonem, skinieniem głowy wskazując na trzymane przez niego jedzenie, jakby zachęcając do tego żeby wcisnął w siebie chociaż trochę warzyw, skoro już tak zrezygnował z kotleta. Powiedzmy sobie uczciwie, przepijanie blantów alkoholem na pusty żołądek nie wydawało się mądrym pomysłem, zwłaszcza że Solberg ostatnimi czasy trochę wychudł. – Wolę mocniejsze brzmienia… Fatalne Jędze, Led Snitch, Mephitis, ale akurat Inferiusy to klasyka gatunku. – Odpowiedział szczerze, bo poza największym szlagierem The Charmberries nie był aż tak znany z ich twórczością. Mimo to widząc opadając głowę towarzysza, szturchnął go delikatnie biodrem, bujając się z nim w rytm muzyki, by przypadkiem mu tutaj nie usnął. – Zbierasz zdjęcia albo autografy? Możemy się potem zakręcić w pobliżu sceny… – Przechylił się bliżej niego, proponując wieczorek zapoznawczy z zespołem. Nie chciał jednak niczego obiecywać, wszak nie wszystko można było załatwić za pomocą galeonów, a domyślał się, że wiele osób liczy na całusa od wokalistki albo gitarzysty.
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4286
  Liczba postów : 11939
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 16:32;

Z najaraną tęsknotą patrzył w tłum, gdzie działo się pogo. Ile by dał, żeby dołączyć do tych obijających się o siebie ludzi. Najpierw musiał jednak przeżyć najgorszy moment swojej głupoty, żeby nie paść w ciągu kilku sekund.
-Nieeeeeeeeeeee. Nie trzeba. - Machnął ręką, przy okazji trącając kogoś obok. -Ups... - Prychnął, zasłaniając się bułą, którą już chwilę później się dusił i musiał przepchnąć to wszystko whisky, żeby poczuć, że jest mu lepiej. Może i wykaszlał wszystko ze "złej dziurki", ale nawodnienie też było przecież ważne! Wiedział, że w kwestii niechcianych przysług i niechcianych pieniędzy Paco był pierwszy do ogarniania rzeczy, ale raczej Solberg nigdy by nie pomyślał, że mężczyzna może zmienić hotelowe menu tylko po to, by dać mu większy wybór potraw. Zresztą nie widział w tym sensu teraz, kiedy nawet nie spędzał tam więcej czasu.
-Myślałem, że gustujesz bardziej w mugolskich brzmieniach. - Powiedział szczerze. Nie wiedział czemu, ale ten stary piernik jakoś mu w tym wszystkim nie pasował. Nie żeby po Maxie dało się prosto stwierdzić, jakiej muzyki słuchał, bo przecież dość mocno ukształtowała go przybrana rodzina i znajomi, a to były dwa zupełnie różne światy nie tylko behawioralnie ale i właśnie muzycznie.
-Nie jestem z tych, co srają na widok artystów. - Machnął ręką na propozycję, bo choć mogła to być raczej fajna pamiątka, nigdy nie zwracał na podobne rzeczy uwagi. Sława nie robiła na nim wrażenie tak samo jak pieniądze. -Może uda mi się złapać kostkę czy coś. - Mruknął jeszcze, przypominając sobie koncert, na którym był z Nickiem i Emmą lata temu, a która poniekąd pomogła mu odzyskać wspomnienia, gdy leżał w Mungu, nie mając bladego pojęcia kim jest i jak wyglądało wcześniej jego życie.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2976
  Liczba postów : 1997
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 16:59;

O zmianie hotelowego menu nie myślał wyłącznie przez pryzmat uczynienia przyjemności Solbergowi, ale jego niechęć do kotleta przypomniała Moralesowi, że musi zacząć przywiązywać większą wagę do bezmięsnych potraw. Sam nie potrafiłby zrezygnować z krwistych steków, ale nietrudno było zauważyć, że wegetarianizm, a nawet i weganizm stawały się dosyć popularnym trendem w ostatnim czasie, a to sprawiało że potrzeba było włożyć więcej wysiłku na kuchni, by dotrzeć do zróżnicowanej klienteli. – Wszystko w porządku? – Poklepał chłopaka po plecach, żeby pomóc mu odkrztusić okruchy jedzenia, które najprawdopodobniej wpadły mu do krtani albo tchawicy, zaraz po tym przewracając na boku oczami. Wyglądało na to, że w przypadku Maximiliana nawet hamburger może niekiedy okazać się śmiertelnym niebezpieczeństwem.
- Dobrze myślałeś, ale nie oznacza to, że nie znam żadnych czarodziejskich zespołów. Akurat koncert Fatalnych Jędz był jednym z najlepszych na jakim byłem, zwłaszcza że po występie członkowie zespołu zniszczyli swoje gitary, a dzięki zaklęciom wyglądało to naprawdę spektakularnie. – Podzielił się wspomnieniami z jednego z festiwali, który miał miejsce około dziesięć lat temu, kiedy to jego były kochanek zapewne bawił się jeszcze resorakami. – Przegrywają z apteką Johnsona? – Pozwolił sobie zażartować, widząc oczami wyobraźni jego podnieconą minę i błyszczące od namiaru wrażeń ślepia przemykające po bogato uposażonych półkach. Miał nadzieję, że jeszcze kiedyś odwiedzą zabytkowy sklep, a może do tego czasu sam nadrobi zaległości i nauczy się warzyć mikstury nieco bardziej zaawansowane od eliksiru neonu? – Chyba stoimy za daleko, żeby cokolwiek złapać. Chcesz podejść bliżej sceny? – Trącił chłopaka głową, chwytając zaraz jego dłoń, żeby przecisnąć się przez tłum ludzi stojących przed nimi, w duchu licząc jedynie na to, że Felix nie wciągnie go w to całe młodzieżowe pogo, na które czuł się zdecydowanie zbyt staro. – Oho, no to mamy to na co czekałeś. – Zagadnął za to z uśmiechem, kiedy po parku zaczęły się nieść pierwsze takty Inferiusów, a szerokie grono fanów z niecierpliwością spoglądało na sięgającą mikrofonu wokalistkę.
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4286
  Liczba postów : 11939
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 17:15;

Akurat to była prawda. Coraz więcej osób zwracało uwagę na to, jak się odżywiają i jakie jest źródło produktów, które pchali sobie na talerz. Co prawda Max totalnie nie należał do tego grona, ale przez jakiś czas dość mocno trzymał się tych zasad. Widać ostatnimi czasy odpuszczał coraz mocniej.
Skinął głową, by dać znać, że żyje i ma się dobrze. Ta, w jego rękach i powietrze mogło być śmiercionośne. Taki już był pech nastolatka w życiu, że zamknięty w najbezpieczniejszym miejscu na świecie oberwałby niewiadomo skąd.
-Biedne gitarunie. Jak można być tak bezdusznym. - Objął się ramionami, rozlewając przy tym sporą część whisky. Na szczęście buła została już zjedzona, a papierek po niej pałętał się gdzieś pod ich nogami. Max uwielbiał dobrą rozwałkę, ale chyba nigdy nie byłby w stanie zniszczyć celowo instrumentu. -Oczywiście, że tak. Nie są nawet w połowie tak wartościowi. - Czy obrażał w tej chwili miliony ludzi na świecie? Tak, ale mówił to, co naprawdę myślał. Dla Maxa widać społeczeństwo nie było nawet w połowie tak ciekawe i warte uwagi jak zakurzone półki pełne tajemniczych słoiczków, choć bez żadnego nie potrafił żyć mimo, że miał już w życiu okresy, gdzie musiał z jednej z tych rzeczy zrezygnować.
-Można. - Powiedział tylko, czując już jak Morales ciągnie go gdzieś jeszcze bliżej sceny. Nie był w stanie nawet zbyt mocno ująć jego dłoni czując, jak mięśnie są przyjemnie rozluźnione. Musiał więc liczyć na swojego psa przewodnika.
-BROOOOOOOOOOOOOKS! - Wychwycił w tłumie znajomą grzywkę, wyślizgnął dłoń z tej należącej do Paco i podszedł do kumpeli, po czym uniósł ją jakimś cudem i okręcił dwa razy, nim obydwoje się zachwiali. -GRAJĄ INFERIUSY CHO DO NAS! - Pociągnął ją, wracając do Paco, którego ostatnie słowa klasycznie zignorował. Trącił go tylko zaczepnie łokciem, po czym znów przymknął oczy, próbując przypomnieć sobie słowa. Całe szczęście tym razem nie miał czym się zaksztusić!

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1605
  Liczba postów : 4812
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 18:11;

Pogo była nieodłącznym rytuałem Panny Brook, jeżeli w grę wchodziły koncerty z ostrą muzyką. Czy to była mugolska część Londynu, czy to był koncert w Dolinie Godryka – ona z taką samą lubością zmierzała pod scenę, dając się obijać zupełnie obcym ludziom. Robiła tak odkąd pamiętała. Stąd, uczona doświadczeniem, założyła dziś glany zamiast nieodłącznych trampek, żeby jej stopy nie ucierpiały w tej zbitce ludzkich ciał. Kawałek zastępował kawałek, a Julka płynęła razem z falą. Raz czy dwa niemal nie upadła, ale w ostatniej chwili ktoś ją pochwycił. Po trzecim utworze miała już jednak dość. Była zmęczona, spragniona i poobijana. Poczekała więc na moment, gdy sytuacja się nieco zluzuje i powoli ale sukcesywnie uciekała od sceny, pod którą tańczyli Ci najbardziej wytrwali. Banan nie schodził jej z gęby, również poobijanej, bo jakiś czarodziejski kuc trafił ją barkiem w oko, pod którym to wykwitła atrakcyjna śliwa. Do tego wszystkiego zdążyła już przetrzeźwieć i teraz myślała już tylko o tym, żeby napić się czegoś zimnego i usiąść choć na jeden kawałek. Gdy usłyszała jak ktoś wykrzykuje jej nazwisko, od razu zlokalizowała właściciela jego dźwięku. Solberg stał jakieś pięć metrów od niej, oczywiście w towarzystwie Moralesa i… jakiejś przerażonej dziewczyny, którą to ciągnął w kierunku sceny. Rechocząc jak żaba pokręciła tylko głową i ruszyła w swoim kierunku, czyli do wodopoju, zastanawiając się, jakie to atrakcje zapewni Maksio nowej koleżance. Fakt, że ją pomylił z kimś innym tylko z powodu grzywki, będzie mu wypominała do końca życia. Czyli znając Solberga i jego tryb życia, nie tak długo.
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2976
  Liczba postów : 1997
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 18:31;

- Nie spodziewałbym się po tobie takiej wrażliwości. – Mruknął, spoglądając na jego poplamiony irlandzką podkoszulek. Koordynacji ruchowej to jego były kochanek nie miał obecnie za grosz, ale czemu się dziwić. Prawdopodobnie spalił wszystko to, co Brooks pozostawiła mu w spadku, a Paco nie sądził, by chłopak żałował sobie zarazem whiskey, zwłaszcza kiedy kufel uzupełniał się sam, kiedy tylko stracił nieco zawartości. – Lepiej nigdy nie mów im tego w twarz. – Rzucił rozbawiony, ale wcale nie dziwił się słowom, jakie uwolniły się z ust Maximiliana. Chłopak nieraz dawał mu do zrozumienia, że nie liczą się dla niego pieniądze ani sława, chociaż akurat w tym przypadku dodatkowo obrażał czyjąś ciężką pracę. Przynajmniej jeśli mowa o The Charmberries, którzy znali się na swoim fachu i nie raczyli rzeszy swoich fanów muzyką graną z playbacku.
Pociągnął towarzysza bliżej sceny, zaciskając mocniej palce na jego nadgarstku, by przypadkiem nie zgubić go w tłumie, ale każdy kto znał Felixa odrobinę dłużej wiedział, że nie sposób go zatrzymać. Osiemnastolatek nagle wyrwał się z jego uchwytu w pogoni za bogu ducha winną dziewczyną, spoglądającą z przestrachem na swojego koncertowego oprawcę. – Kurwa, Felix! – Wykrzyknął, gnając za Solbergiem, bo nawet on mimo że miał styczność z Julią raptem trzydzieści, może czterdzieści minut spostrzegł, że ofiara ani trochę nie przypomina Krukonki. No, może fryzurę miała dosyć podobną, ale poza tym pomyłka Maximiliana mogła świadczyć wyłącznie o braku umiaru w popijanej w międzyczasie irlandzkiej. – Przepraszam za niego… – Westchnął, kierując słowa do nieznajomej, a sam na powrót objął swego młodszego kopana ramieniem, zręcznie obracając jego ciało w stronę wypatrzonej wcześniej miotlary. – Brooks, Solberg. Solberg, Brooks. – Zażartował, wcielając się w rolę swatki. – Witamy z powrotem. – Przywdział również na twarz uśmiech, zwracając się już bezpośrednio do przyjaciółki Felixa, a potem wymownie skinął głową na ich naprutego przyjaciela.
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4286
  Liczba postów : 11939
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 18:48;

-Ta, nie tylko tego. - Mruknął i choć normalnie powiedziałby to z wyrzutem to teraz dzięki zielsku ten tekst go bardziej rozbawił i przywiódł na myśl raczej te milsze wspomnienia, niż fakt, że niczego o sobie tak naprawdę nie wiedzą. -Przeżyją. Trochę krytyki nikomu nie zaszkodzi. - Prychnął, bo choć naprawdę doceniał świetną robotę, to jednak ciężko było mu zrozumieć ten cały szał wokół kultury. Dlaczego to właśnie muzycy i aktorzy byli wynoszeni na piedestały, a inni, którzy pracowali tak samo ciężko, jeżeli nawet nie ciężej i osiągali gigantyczne sukcesy musieli cieszyć się zaledwie uznaniem niewielkiej garstki osób. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek ich nazwisko przedostało się do świadomości publicznej. Po prostu nastolatek tego nie ogarniał i nie widział sensu w adorowaniu kogoś, bo ten jest sławny i choć muzyka The Charmberries była tym, co do niego przemawiało, to jednak nie miał zamiaru oklejać swojego pokoju ich twarzami i marzyć o uściśnięciu ich dłoni.
Faktycznie nawet nie zorientował się, że kobieta, którą ciągnie w ich niewybredne towarzystwo, to nie krukonka, którą kochał z całego swojego przećpanego serduszka. Czy robiło mu to różnicę? Trochę tak, bo to jednak Brooks chciał mieć teraz obok siebie, ale dopóki Paco nie wytknął mu błędu pozostawał w błogiej nieświadomości.
-Och to ja przepraszam. - Nachylił się, całując dłoń nieznajomej z pijacką kulturą.. -Jakbyś jednak chciała kiedyś spędzić trochę... - Nie zdążył, bo Morales skierował go w stronę prawdziwej Julki, a biedna nieznajoma została gdzieś w tyle nieźle skonfundowana tym, co właśnie się wydarzyło. A mogła być taka piękna randka w... czterech?
Roześmiał się lekko widząc prawdziwą Brooks. -No tak. - Mruknął, kiwając głową. -Stęskniłem się Juanita! - Złożył na jej zagrzywkowanym czole buziaka, jak to czasem mieli w zwyczaju. Inaczej nie potrafił zadośćuczynić jej tej pomyłki. Miał tylko nadzieję, że krukonka nie widziała tego, co przed chwilą się odmerliniło.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1605
  Liczba postów : 4812
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyCzw Mar 24 2022, 19:12;

Nie dla Julki wodopój, dla innych to. Jej marzenia o zimnym piwku musiały odejść do krainy zapomnienia za sprawą starego pierdziela, który to zwykł pokazywać Maksiowi liska z bliska. Zdążyła ujść raptem kilka kroków, kiedy to Paco i Solberg ponownie znaleźli się w jej polu widzenia, znacznie bliżej niż wcześniej. Jęknęła więc w duchu, wykrzywiając buzię w smutną podkówkę, kiedy to minął ją jakiś podchmielony jegomość z pełnym kubkiem złocistego piwerka. Podkówka odwróciła się jednak szybko w drugą stronę, kiedy to zobaczyła Solberga. Kiwając głową ze zrozumieniem, uśmiechała się wesoło, słuchając jego słów.

- Domyśliłam się, Felixo. Zniknęłam na chwilę, a ty już zastąpiłeś mnie jakąś waniliową laską. Masz coś do picia? Coś, co nie jest whisky – doprecyzowała, bo doskonale wiedział, co popijał z kubeczka. Waliło bowiem od niego jak z bałkańskiej gorzelni. Skoro niedane jej było odpocząć, to może chociaż uda jej się ugasić pragnienie?

Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2976
  Liczba postów : 1997
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyPią Mar 25 2022, 11:34;

Pomimo zamiłowania do sztuki Paco także nie należał do grona tych osób, które kolekcjonowałyby autografy, zdjęcia czy inne pamiątki z koncertów. Wolał zachować wspomnienia, niekiedy zdarzało mu się również spędzić trochę czasu na backstage’u i pogawędzić z artystami, by dowiedzieć się kim są naprawdę osoby kryjące się za sprzedawaną ludziom kreacją. Potrafił jednak zrozumieć ten dziki pęd za idolami. Podczas różnego rodzaju festiwali, wystaw albo wydarzeń sportowych ludzie odpoczywali wszak od codziennych problemów, a przyjazna, relaksująca aura prowadziła do gloryfikowania bohaterów zapewniających odskocznię od szarej rzeczywistości. Niewykluczone, że świat byłby lepszym miejscem, gdyby przynajmniej ich część zamiast meczy wolała oglądać transmisje z gaszenia pożarów albo skomplikowanych operacji przeprowadzanych w zaciszu szpitalnych sal, ale nikt nie chciał skupiać się na tragediach, a w konsekwencji to nie uzdrowiciele, nie inni uczeni, a gwiazdy estrady i sportowcy zbierali największe laury, nabijając przy tym kiesy. Czy było to sprawiedliwie – można by polemizować – ale nie sposób było zmienić rządzących światem prawideł.
Nie odpowiedział już na słowa Maximiliana, za to pognał tuż za nim, kiedy chłopak swój entuzjazm i chęć zabawy postanowił przelać nie przestraszoną, drobniutką dziewczynę, która nie była aż tak skora do podrygów z nieznajomym. Morales musiał jednak oddać swemu byłemu kochankowi to, że nawet na rauszu stać go było na przeprosiny, a i nie zapomniał o kulturze. Pijackiej, ale liczyły się przecież dobre zamiary. Nakierował Solberga na upragniony obiekt westchnień, obserwując z uśmiechem dość niezręczne powitanie nastolatków, a chwilę później przesunął kufel ze swoim, a właściwie nie do końca swoim piwem, w kierunku Brooks. – Na zdrowie. – Poruszył sugestywnie brwiami, zachęcając ją do umoczenia ust w irlandzkim sikaczu, który niewątpliwie do gaszenia pragnienia nadawał się bardziej niż bursztynowy trunek we wręczonym wcześniej Felixowi kubku.
Powrót do góry Go down


Eugene 'Jinx' Queen
Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne i mniej drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia; krwawy znak
Galeony : 146
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyPią Mar 25 2022, 15:17;

Na koncercie nie zależało mi wcale aż tak bardzo, jak napisałem Profesorowi Williamsowi, jeżeli jednak już trafiła się możliwość wyrwania się na jeden dzień z Hogwartu i to trochę dalej niż do Hogsmeade, to jestem bardziej niż chętny, aby z niej skorzystać. I z kubka piwa, który pewnie będzie szedł w gratisie. Ubezpieczyłem się nawet na wypadek jakiegoś drobnego druczku w stylu, że bonusy przysługują jedynie za okazaniem zielonego elementu na ubraniu czy podobne bzdury, które wymyślają sobie często organizatorzy - ostatecznie dobrze wyglądam w luźnym komplecie całym w kolorze, którego normalnie się wystrzegam, jak każdy szanujący się Gryfon. Pod wpływem tej samej przebiegłej myśli stwierdziłem też, że genialne będzie założenie moich skrzydlatych butów, bo nawet jeśli wyląduję gdzieś z tyłu, to łatwo będzie mi wyjrzeć zza ludzkich głów - nie myślałem z kolei w ogóle o niebezpieczeństwie uszkodzenia skrzydełek ani o tym, że zdarzało mi się wracać już bez butów, jeżeli za bardzo poniosła mnie impreza.
Jak się okazuje, nie myślałem też o sprawdzeniu ceny biletu.
- Przysięgam, że jeszcze chwilę temu miałem pełną sumę, moment, moment - mamroczę, przegrzebując gorączkowo kieszeń pod sceptycznym spojrzeniem skrzata pilnującego przejścia, któremu z taką dumą dopiero co wcisnąłem zgodę od opiekuna domu. Jestem pewny, że naprawdę miałem dwadzieścia galeonów, nie mogę sobie jednak przypomnieć, czy było to dziś, czy tydzień temu. - No dobra, nie mam więcej, ale Merlinie, to tylko trzy galeony. Wciąż siedemnaście więcej na ten Dom Dziecka. Jak zabraknie im siedemnastu galeonów, żeby nakarmić jakieś dziecko, to będzie na ciebie - zauważam, wyciągając palec oskarżycielsko, co prawdopodobnie jest moim najgorszym ruchem. Widząc zmianę na twarzy skrzata, szybko się wycofuję, zmieniając znów ton głosu z ostrego na błagalny. - Och cmon, przecież jest zajebiście dużo miejsca. - Nieubłagane "następny" i łokieć zniecierpliwionej osoby zmuszają mnie do przesunięcia się na bok, ale nie zamierzam się tak łatwo poddać i już rozglądam się za tym, jak inaczej dostać się do środka.
Powrót do góry Go down


Archie N. Darling
Archie N. Darling

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Bardzo jasne oczy, kolczyk w języku, dużo biżuterii, kokosowy zapach, irlandzki akcent, dźwięczny głos
Galeony : 737
  Liczba postów : 429
https://www.czarodzieje.org/t21279-budowa-archie-n-darling#686920
https://www.czarodzieje.org/t21280-and-my-darling#686976
https://www.czarodzieje.org/t21278-archie-n-darling-kuferek#686919
https://www.czarodzieje.org/t21282-archie-n-darling-dziennik#687
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyPią Mar 25 2022, 15:51;

Zdarzenie losowe: ?
Bransoletka: Pomarańczowa, 3 posty!
Piwerko: B - silny jak buchorożec!
Wdzianko: takie

Szybko dochodzę do wniosku, że wróciłem do Wielkiej Brytanii w idealnym momencie - miesiąc kulturalny witam z szerokim uśmiechem na ustach, gotów skorzystać z niego po całości. W szkole pozerkuję ciekawsko na kółka pozalekcyjne i obietnice jakiegoś fantastycznego przedstawienia, ale poza szkołą można pozwolić sobie na niego więcej. Jako rodowity Irlandczyk czuję się niemal zobowiązany do celebrowania Dnia Świętego Patryka, ale spokojne plany śpiewów w oblanych piwem barach zostają przyćmione koncertem muzycznym, który brzmi wprost bajecznie. Dodatkowo wiem też, że pojawi się tu @Hariel Whitelight, a przecież nie mogę odmówić mu wspólnego wychylenia kielicha! Dolinę Godryka już nieco kojarzę, bo zdążyłem po niej pospacerować i nawet nieco się dzięki jej skarbom wzbogacić... ale i tak na chwilę przystaję z zachwytem, kiedy dostrzegam już teren koncertu i dociera do mnie, że wreszcie mam czas być zwykłym uczestnikiem takiej hucznej zabawy, bez martwienia się o nagłośnienie, strój, instrumenty, piosenki, fanów, tajemniczo skaczący czas... Staję w kolejce, która zdaje się przesuwać aż niemożliwie szybko i z opóźnieniem dociera do mnie, że trochę ludzi po prostu usunęło się z mojej drogi, być może jednak mnie rozpoznając, chociaż wieści o moim pobycie na wyspach rozchodziły się raczej wolno i długo nie były tak do końca potwierdzane. Zastanawiam się nawet, czy nie mógłbym spróbować wkraść się na teren pod przykrywką wykonawcy, ale nie chcę by ktokolwiek później zarzucał mi kłamstwo i denerwował się brakiem chamsko przyobiecanego koncertu; dodatkowo rozprasza mnie też jakiś zastój i desperacko szukający pieniędzy chłopak. Czekam aż będzie moja kolej, obserwując nieznajomego i dzięki temu orientując się, że chyba naprawdę zależy mu na obejrzeniu The Charmberries.
- O, to ja za siebie i wesprę też kumpla - decyduję szybko, uśmiechając się szeroko do skrzaciego bramkarza. - No, naprawdę, nie ma co się rozwodzić nad drobniakami, już wszystko załatwione, na koncertach trzeba się dobrze bawić! - Nakłaniam, wychylając się nieco z kolejki, żeby klepnąć chłopaka w ramię i gestem zaprosić go za sobą. Płacę skrzatowi moje dwadzieścia galeonów i dorzucam te dodatkowe trzy, chociaż nie liczę wcale zbyt dokładnie i do skarbonki trafia też trochę niepodliczonych sykli, które miałem w kieszeni spodni. Dostajemy bransoletki i kubki, więc ledwo mijamy bramkarza, a ja już mogę unieść piwko z wesołym błyskiem w jasnym spojrzeniu, oczekując toastu od porwanego chłopaka.
- To jak, zdrówko?
Powrót do góry Go down


Eugene 'Jinx' Queen
Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne i mniej drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia; krwawy znak
Galeony : 146
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyPią Mar 25 2022, 19:37;

Zdarzenie losowe: -
Bransoletka: Czerwona, 2 posty
Piwo: I - Irlandzki Taniec

Moja mama wszystko w swoim życiu osiągnęła sama, dzięki ambicji i ciężkiej pracy, i te same wartości próbowała przekazać mnie. Naiwnie, bo od pierwszych stawianych kroków jasne było, że nie będę pojętnym uczniem. Nigdy nie rozumiałem, dlaczego miałbym odmawiać fasolki wszystkich smaków, kiedy ktoś sam mi ją proponował ani z jakiego powodu podobno nie wypadało mi dzień w dzień przesiadywać na obiadach u rodziny Rocco - akurat im jedzenia chyba nie brakowało. Kieszonkowe dawane mi przez Holly też do najhojniejszych nie należały, jakby myślała, że zaciśnięcie pasa zmusi mnie do rozważania podjęcia się pracy.
Cóż, gdyby widziała mnie teraz...
Pytającym gestem wskazuję na siebie, nieco zaskoczony, ale wcale nie potrzebuję tych dodatkowych namów, aby chętnie pokiwać głową i posłać naszemu skrzatu-służbiście dumny z siebie uśmieszek, gdy wiernie podążam za moim nowym przyjacielem. Pozwalam sobie nałożyć na nadgarstek intensywnie czerwoną bransoletkę, od razu czując się lepiej z gryfońskim akcentem i pilnuję spojrzeniem mojego kubka, bo nie wykluczam możliwości, że zostanę poczęstowany dodatkiem skrzaciej śliny.
- Normalnie powiedziałbym, że za młodzi jesteśmy, żeby pić za zdrowie - zauważam, już szczerząc się wesoło. Wiem, że pierwszy raz widzę na oczy tego chłopaka, nawet nie znam jego imienia, ale uczucie bliskości osiadające w mojej klatce piersiowej jest totalnie realne. No jakbym na Coco patrzył, tylko trochę bardziej pociągającego. - Ale za zdrowie ładnych chłopaków, którzy lubią stawiać, mogę pić zawsze - dokańczam, mrugając zaczepnie i trochę badając teren, na ile mogę sobie pozwolić. Nie moczę amatorsko ust w kubku, od razu pochłaniając ponad połowę jego zawartości, bo potrzebując w głowie poczuć jak najszybciej przyjemne rozkołysanie. - Zakładam, że jestem ci wobec tego winny towarzystwo - stwierdzam, a nie pytam, postanawiając jutro się zastanowić nad tym, że pozwoliłem się kupić za zawrotne trzy galeony. - Ale to już zależy, czy jesteś taki fancy i aesthetic, jak próbujesz wyglądać. - Przełamując od razu niezręczność dystansu, zahaczam ozdobionymi lakierem i pierścionkami palcami o kurtkę chłopaka. - Czy dasz się wciągnąć w śpiewanie i tańce. Bo ja jak słyszę muzykę, to nogi same mi się wyrywają - ostrzegam, pijąc dalej i wzruszając ramionami, bo na pewno nie mając zamiaru z tym walczyć.
Powrót do góry Go down


Archie N. Darling
Archie N. Darling

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Bardzo jasne oczy, kolczyk w języku, dużo biżuterii, kokosowy zapach, irlandzki akcent, dźwięczny głos
Galeony : 737
  Liczba postów : 429
https://www.czarodzieje.org/t21279-budowa-archie-n-darling#686920
https://www.czarodzieje.org/t21280-and-my-darling#686976
https://www.czarodzieje.org/t21278-archie-n-darling-kuferek#686919
https://www.czarodzieje.org/t21282-archie-n-darling-dziennik#687
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyPią Mar 25 2022, 20:34;

Zdarzenie losowe: 1, dorzut na kłótnię: parzysta
Bransoletka: Pomarańczowa, 3 posty!
Piwerko: B - silny jak buchorożec!
Wdzianko: takie

Z niejaką ulgą przyjmuję zgodę tak bezczelnie przywołanego chłopaka, chociaż nieszczególnie spodziewałem się jakiejkolwiek innej reakcji. Przeszliśmy raptem kilka kroków od kolejki, a ja już mam wrażenie, że jesteśmy w innym świecie, bo teraz nie towarzyszy nam już energia oczekiwania, a przyjemne wibracje muzyki i ogrom tryskającej ze wszystkich stron ekscytacji.
- Zdrowie chyba nie zaszkodzi... moglibyśmy pić za dobrą zabawę, ale coś czuję, że i bez toastów damy radę sobie ją zorganizować - stwierdzam ze śmiechem, zaraz unosząc brew w przyjemnym zaskoczeniu uwagą nieznajomego; unoszę kubek nieco wyżej, jak najbardziej przyjmując jego pomysł i kilkoma solidnymi łykami przypominając sobie w czym Kalifornia nie mogła dorównać Irlandii. W pierwszej chwili chcę napomknąć, że teoretycznie miałem się tutaj zobaczyć ze znajomym, ale z tego co znam Harry'ego, to nie wątpię, że ten ma na oku większą ilość potencjalnych imprezowiczów. Zresztą, mam naprawdę dużo chęci do poznawania nowych osób, a ta okazja wydaje się wręcz idealna.
- Próbuję, czy wyglądam? - Dopytuję z rozbawieniem. - A widzisz, to się doskonale składa - w kwestii śpiewania to często trzeba mnie powstrzymywać, a nie szukać zachęty... A co do tańca! - Ruszam już przed siebie, niemal zalewając się pospiesznie dopijanym piwem, by zaraz przystanąć w jakimś mniej zabieganym miejscu; moje starania idą nieco na marne, bowiem kubki błyskawicznie zapełniają się na nowo. - Genialna magia - mruczę tylko pod nosem, zastanawiając się już trochę jak ja mogę urozmaicić moje koncerty teraz, kiedy udało mi się wywalczyć na tyle głosu, żeby faktycznie mieć na to większy wpływ.
- Byłem dopiero co w Muzeum w Camelocie i - byłeś może? - miałem okazję trafić na warsztaty taneczne irlandzkiego tańca, cudowna sprawa. To jak, chodziło tylko o twoje nogi, czy jednak cały dajesz się wyrywać? - Uśmiecham się szerzej, odstawiając kubek na trawę i zdejmując kurtkę, by posłużyć się nią jako osłoną - w ten sposób nie tylko pozostawał zakryty, ale też był nieco lepiej widoczny. Ja z kolei jestem gotów do złapania chłopaka za rękę i pokazania mu przynajmniej kilku stepujących kroków i podskoków, do których zawsze można dodać masę obrotów i improwizacji.
Powrót do góry Go down


Leona A. Miller-Allen
Leona A. Miller-Allen

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : duże usta; szeroki uśmiech; szkocki akcent; grzywka w oczach; różane perfumy
Galeony : 20
  Liczba postów : 76
https://www.czarodzieje.org/t21035-leona-a-miller-allen#676104
https://www.czarodzieje.org/t21045-leona#676310
https://www.czarodzieje.org/t21038-leona-a-miller-allen#676116
https://www.czarodzieje.org/t21047-leona-a-miller-allen-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyPią Mar 25 2022, 21:02;

Zdarzenie losowe: 4
Bransoletka: Fioletowa! (Bawię się świetnie i nie mam żadnych problemów nie do rozwiązania)
Piwerko: Nieważne, bo wylewam Scena w Parku - Page 2 3831175897

Już jakiś czas krzątała się pod sceną, latając tam i z powrotem jak nakręcony dziecięcy bączek - nie od dziś w końcu było wiadomo, że gdzie ludzie tam i Leona. A zwłaszcza gdzie ludzie i muzyka; bo chociaż Millerówna sama w sobie muzycznym talentem nie była, tak dawała się muzyce ponieść bardziej niż niejeden młokos alkoholowi. Choć dalej nawet nie zamoczyła ust w piwie, które dostała na wejściu (ale zdążyła już połowę porozlewać na ludzi), to jasne policzki już obsypały jej się rumieńcem, który z powodzeniem można było uznać za procentowy. Jeśli połączy się go z błyszczącymi ślepiami, zwłaszcza.
Bez absolutnie żadnej krępacji skakała między jedną grupką znajomych a drugą, plotąc kompletne androny - niespecjalnie w istocie przejmując się tym, że na koncert przyszła po prawdzie sama. Josepha nie udało jej się namówić. A cholerka, szkoda, bo miałby ją chociaż kto na barana wziąć, żeby mogła jak człowiek The Charmberries w pierwszym rzędzie oglądać. Chociaż byłoby to też utrudnione, zważając na to, że aby podjąć się takich powietrznych ewolucji potrzebowała spodni - a tymczasem śmigała w kusej, kremowej kiecce, na którą zarzuciła ramoneskę z nazwą zespołu (którą 'unosił' wyhaftowany inferius), a żeby nie było zbyt elegancko to dołożyła do tego mugolskie trampki i neonowozielone nadkolanówki z czterolistną koniczynką na 'podwiązkach'. Pomieszanie z poplątaniem, tak jak lubiła najbardziej. Całości dopełniała bordowa pomadka i niedbale zwinięty kok na karku.
I wszystko byłoby superekstra, bo właśnie miała znów przegalopować po swojej orbicie wejście-scena, gdyby nie to, że jakiś irlandzki kark potraktował ją z klasycznego bara - i wystrzeliła w bok jak kauczukowa piłeczka odbita od tej góry mięśni. Walczyła jeszcze przez moment z grawitacją stawiając desperackie kroki w bok, żeby przywrócić sobie środek ciężkości - ale jej ewolucje zeszły na niczym.
Niiiiii!!! — Pisnęła przeszywająco, machając ramionami jak łupduk - jakby miało ją to uchronić od upadku. Jednocześnie cisnęła gdzieś w tym całym pędzie swój kubeczek z procentami, który zgrabnym łukiem przeleciał nad głowami pobliskich koncertowiczów.

@Hariel Whitelight
Powrót do góry Go down


Hariel Whitelight
Hariel Whitelight

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą | pachnie perfumami z nutą sosny | nosi super buty, które tworzą za nim kwiatkowy korowód | zawsze ma kolorowe okularki na nosie
Galeony : 426
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptySob Mar 26 2022, 14:18;

Zdarzenie losowe: 5
Bransoletka: Pomarańczowa - chcę super kogoś poznać i chcę jeść 3 posty
Piwerko: C - czuję się super ekstra

Dużym problemem z moimi wyjściami był fakt, że często zaczynałem pić jeszcze w domu, kiedy się przygotowywałem. Dlatego jeśli odkładałem wyjście, albo robiłem jakieś "pilne" rzeczy, okazywało się często, że wychodząc czułem już szumiący w żyłach alkohol, a na właściwej imprezie nie potrzebowałem więc zbyt wiele. Na dodatek na tym dziwnym koncercie rozdali całą masę rzeczy, która z całą pewnością na mnie wpływała. Po pierwsze - piwko które od razu wziąłem podpowiadało mi, że wcale nie czuję się zbyt pijany i wszystko jest w porządku. Po drugie - pomarańczowa bransoletka sprawiła, że automatycznie poczułem się głodny. Dosłownie oraz znajomości. Gdzieś tam w tyle głowy pamiętam, że miałem zobaczyć z Archiem. Czuję się niezwykle pobudzony kiedy docieram na miejsce i biegam wszędzie w poszukiwaniu ziomka; piszę nawet na niego na wizzie, by natychmiast podał mi swoją lokalizację.
- Jestem! - krzyczę w stronę  @Archie N. Darling kiedy widzę go schowanego, najwyraźniej bardziej zajęty jest harcami i tańcami z jakimiś chłopcami, a nie czekaniem na mnie. Mimo to podbiegam do przyjaciela i całuję go w obydwa policzki, uderzając go lekko przeciwsłonecznymi okularami. Oczywiście ubrałem się w strój, który umieściłem na wizzie, to wcale nie był tylko ciuszek na pojedynczą fotkę, naprawdę założyłem dostojne i ciężkie ciuszki.  Uśmiecham się uprzejmie do @Eugene 'Jinx' Queen, mimowolnie lustrując go wzrokiem, by ocenić nowego znajomego Archiego. - Boże jestem taki głodny, nie wiem o co chodzi - mówię w końcu z dramtycznym westchnięciem. - Jakbyście mnie szukali będę gdzieś gdzie są... jacyś ludzie, mam straszną ochotę kogoś poznać, wy tez? Są tu jakieś zaklęcia? - pytam chłopaków i rozglądam się po okolicy, jakbym mógł zobaczyć czary przechodzące przez nasze ciała. Macham dłonią w pierścionkach i kieruję się gdzie gdzie są budki z jedzeniem. A przynajmniej ja tak myślę. Mylnie, bo po chwili znajduję się blisko sceny, jakiś gość daje mi obrzydliwie nieładną koszulę zespołu i zanim pozwolę sobie delikatnie odmówić i mu ją oddać (delikatnie, bo mimo wszystko mam niezrozumiałą ochotę poznać nieznajomego. Jednak zanim zdążę cokolwiek zrobić dosłownie spada na mnie dziewczyna. Nie widzę jak mężczyzna obok popycha ją mocno, ale za to macha mi łapami przed nosem, więc trudno mi się nie zorientować, że coś tu nie gra. Refleksem, który musiałem wynieść z qudditcha, udało mi się ją złapać; sprytem, dzięki któremu jestem w Slythie, nie rozlewam swoje piwka, bo kubeczek przytrzymuję zębami. Pomagam jej stanąć do pionu i skanuję ją wzrokiem. Znacznie bardziej mam ochotę poznać dziewczynę niż mężczyznę obok.
- Nic Ci nie jest? - dopytuję i obejmuję ją niefrasobliwie w talii, oczywiście by pomóc jej zachować równowagę. Automatycznie, nawet się nad tym nie zastanawiając, podnoszę dłoń, by zgarnąć z jej twarzy parę pięknych, rudych kosmyków. Po chwili również naciągam okulary na głowę, by móc lepiej przyjrzeć się dziewczynie i pokazać jej swoją twarz. - Jestem Harry - mówię obdarzając ją wystudiowanym uśmiechem, nadal trzymając ją blisko siebie, trudno było tego nie robić w tym tłumię. Osobiście mam o sobie na tyle wysokie mniemanie (w niektórych kwestiach, tych osobowościowych), zakładam, że kojarzy mnie ze szkolnych korytarzy i może coś słyszała (mam nadzieję, że nic szczególnie złego). Ja jestem przekonany, że jest z Hogwartu, bo na pewno parę razy zwiesiłem na niej dłużej spojrzenie. Miała w sobie coś co lubiłem.

@Leona A. Miller-Allen
Powrót do góry Go down


Leona A. Miller-Allen
Leona A. Miller-Allen

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : duże usta; szeroki uśmiech; szkocki akcent; grzywka w oczach; różane perfumy
Galeony : 20
  Liczba postów : 76
https://www.czarodzieje.org/t21035-leona-a-miller-allen#676104
https://www.czarodzieje.org/t21045-leona#676310
https://www.czarodzieje.org/t21038-leona-a-miller-allen#676116
https://www.czarodzieje.org/t21047-leona-a-miller-allen-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyNie Mar 27 2022, 14:20;

Przygotowywała się już psychicznie na twarde lądowanie i zbieranie własnych połamanych kości spod sceny. A może nawet zębów? Rzecz jasna dramatyzowała, ale wręcz fizycznie bolało ją to jak okropecznie musiała wyglądać, kiedy tak miotnęło nią jak szmacianą laleczką. Z absolutnym zerem gracji w tych wszystkich desperackich ruchach kicała jak kulawy jackalope, oczyma wyobraźni już widząc jak wokół niej tworzy się kółeczko gapiów szepczących (wcale nie ukradkowo), że taka młoda, koncert się nie zaczął, a ona już upita. No po prostu, no nie.
Na szczęście rzeczywiście no nie - bo przed niechybnym upadkiem wyratowały ją smukłe zielone ramiona, w które wpadła jak w sprężystą chmurkę. Przez moment wydawało jej się, że normalnie sam duch świętego Patryka postanowił oszczędzić jej upokorzeń - ale kiedy tylko spojrzała w szoku na ów ducha, to okazało się, że ten wcale rudego włosa nie miał. W sumie lepiej, taki irlandzki anioł bardziej pasował do nastoletnich fantazji wybawcy.
O-Oh — westchnęła - bardziej w uznaniu aniżeli w szoku, gdy złotowłosy pomógł jej w zachowaniu pionu i miękko objął ją w talii. Właściwie to nie wiedziała, że ją ma, aż do tego momentu. Uchyliła usta z wrażenia, kiedy chłopak sięgnął do jej włosów - i westchnęła ponownie, gdy NAPRAWDĘ FILMOWYM gestem pozbył się fikuśnych okularów. Piękny był, cholerka. Gorąco uderzyło ją w twarz rumieńcem - jednak już po chwili uśmiechnęła się radośnie, a jej policzki wygięły się w miękki łuk, zwieńczony dołeczkiem w podbródku.
W o w, poczułam się jak bohaterka powieści romantycznej! — przyznała mrużąc z rozbawieniem ślepia. Wcale nie odskoczyła jak poparzona, ani nawet nie zamierzała się uwalniać z bohaterskiego uścisku. — Dzięki Harry, uratowałeś moją dumę i godność. A już na pewno kolana. Jestem Leona — świergotała, absolutnie otwarcie podziwiając rysy twarzy Whitelighta. Oczywiście, że go kojarzyła, trudno żeby nie - ale pamiętała jedynie tyle, że o nim słyszała, nigdy jakoś szczególnie nie przywiązywała wagi do plotek. — Nic mi nie jest, chyba, że miłość od pierwszego wejrzenia boli, to już po mnie. — Bardzo starała się uśmiechać - a nie śmiać - ale wyrwało jej się rozbawione chrumknięcie, które jednak w porę stłumiła dłonią. — Jesteś z kimś? W sensie na koncercie, jeszcze do nikogo nie zdążyłam się przyczepić. A skoro już mnie złapałeś to wiesz... Łapiesz rudą rybkę, ona spełnia jedno życzenie — plotła kompletne androny, a jej zielone oczy to podchwytywały spojrzenie Harry'ego - to zsuwały się na szmaragdową biżuterię, którą był obwieszony.
Powrót do góry Go down


Eugene 'Jinx' Queen
Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne i mniej drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia; krwawy znak
Galeony : 146
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 EmptyNie Mar 27 2022, 17:41;

Zdarzenie losowe: 4
Bransoletka: Czerwona, 2 posty
Piwo: I - Irlandzki Taniec

Jeszcze raz dokładnie lustruję chłopaka spojrzeniem, bezwstydnie korzystając z podsuniętego mi do tego pretekstu, aby zaraz móc zawyrokować ostatecznie:
- Oba. Ta koszula rozpięta do pępka pokazuje jak bardzo się starasz. Ale to okej, wciąż wywołuje odpowiedni efekt, więc... - Wzruszam ramionami, bo daleki jestem od oceniania preferencji, jeżeli chodzi o wybór stylizacji. Wydaje mi się zresztą, że to bardzo budujące, jak nasze pokolenie staje się coraz śmielsze w wyrażaniu siebie poprzez ubrania, niezależnie od tego, w którą stronę ostatecznie idą. - Mrr... - komentuję tylko ze śmiechem, słysząc te odważnie rzucane deklaracje; zawsze lubiłem pewnych siebie chłopaków, więc pospiesznie podążam w ślad za towarzyszem, chcąc przekonać się, na ile nieznajomy próbuje mi zaimponować, a na ile faktycznie może to zrobić. Pierwsza myśl, że chłopak ma nie tylko ładną twarz i dobrą gadkę, ale też faktycznie sprawnie działający umysł, przychodzi mi do głowy, gdy wspomina o muzeum w Camelocie. Moi znajomi raczej nie chodzą sobie hobbystycznie na wystawy dotyczące historii magii, więc nawet z jakichś relacji nie jestem w stanie powiedzieć, jakie podobno cenne zabytki zostały pochowane w gablotach. Postanowiłem darować sobie takie wycieczki po tym, jak wynudziłem się po wszystkie czasy przy oglądaniu obrazów w osławionej galerii Swansea.
- Nah, muzea to nie moja bajka - odpowiadam więc zgodnie z prawdą, godząc się z faktem, że z naszej dwójki, to moje zainteresowania są bardziej prostackie. - Pytasz, tobie to oczywiście, że cały. - Wypijam jeszcze łyk i gwiżdżę donośnie zarówno dla zachęty i aprobaty, gdy Śliczny Nieznajomy ściąga z siebie kurtkę. Ja nie wykazuję tyle troski i przezorności i pozostawiam swój kubek niezabezpieczony, za priorytet mając chwycenie jego dłoni. - Pokaż mi, co tam masz. - Szybko okazuje się, że te wyglądająco prosto kroki to typ tańca, w którym prosto można zrobić z siebie pokrakę. Zazwyczaj wykorzystuję więcej pracy ciałem, które rekompensują pewne niedociągnięcia kroków; tu wszystko pojawia się czarno na białym. Śmieję się jednak, ilekroć mylę palce z piętą lub nie nadążam za tempem mojego tanecznego partnera - śmieję się więc większość czasu. Nawet nie zauważam, kiedy moje ruchy stają się delikatniejsze za sprawą Talarii; nie uderzam już mocno stopami o ziemię, ale tylko co jakiś czas miękko o nią zahaczam. Podstępnie już przygotowuję się do obrotu, którego efektem ma być odbicie się od mojego towarzysza. Powstrzymuje mnie jednak podbiegający @Hariel Whitelight, który ma na sobie więcej świecidełek niż choinka na Boże Narodzenie. Z lekkim zaskoczeniem unoszę brwi, po składanych na policzkach pocałunkach próbując oszacować, na ile ten osobliwiec psuje moją szansę na podryw. Z wciąż nierównym od podskoków oddechem odwzajemniam zaraz uśmiech, uznając, że im więcej, tym lepiej.
- Nie rozdają chyba jedzenia, najlepsze co możesz zrobić, to zapić głód - radzę błyskotliwie, nie za bardzo rozumiejąc, co chłopak ma na myśli, gdy mówi o rozdawaniu zaklęć, więc uznaję, że to obowiązek mojego towarzysza, by zająć się swoim dziwnym kolegą. - Nie jestem godny bycia poznanym czy bycia człowiekiem? - dopytuję jeszcze ze śmiechem, gdy chłopak znika, poszukując innych wrażeń. Podnoszę swój kubek, ponownie wypełniony po brzegi i macham zachęcająco dłonią, żebyśmy może przeszli bliżej sceny. W moim ciele dalej buzuje energia, a ciało rwie się do podrygiwania w takty. Przechodzę więc kilka kroków tyłem, celując w chłopaka spojrzeniem.
- Swoją drogą, masz jakieś imię, ksywkę? Śliczny Nieznajomy brzmi adekwatnie, ale... - nie zdążam dokończyć wątpliwości, bo albo ja w nieuwadze wpadam na jakiegoś byczka, albo on na mnie. Ryję więc kolanami ziemię, a cenny trunek wylewam na siebie, pozostawiając ogromną ciemną plamę tylko zaczynającą się na torsie. Najgorzej, że kubek wypada mi z rąk i więcej nie będzie już użyteczny. Przez chwilę łapię oddech, który został mi wydarty z płuc, a pierwszą rzeczą, którą robię, po jego odzyskaniu, to wyklęcie osoby, której nawet nie zdążyłem zarejestrować. - Kurwa, serio, co za pajac - burczę, czując jak do rąk lepi mi się teraz ziemia. - Chłoszczyść powinien to ogarnąć, nie? - upewniam się u towarzysza, skoro już przyznałem mu posiadanie większego rozumu.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Scena w Parku - Page 2 QzgSDG8








Scena w Parku - Page 2 Empty


PisanieScena w Parku - Page 2 Empty Re: Scena w Parku  Scena w Parku - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Scena w Parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Scena w Parku - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-