Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pergola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32488
  Liczba postów : 102781
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Pergola  Pergola - Page 4 Empty22.04.20 12:46;

First topic message reminder :


Pergola


Miejsce zacienione i całkiem przyjemne, bowiem wieczorami do przypiętej u sufitu lampy zlatują się świetliki i ich światło tworzy przyjemny półmrok. Uczniowie często zajadają tu lunch albo zwędzone z kuchni lody.


______________________

Pergola - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty12.01.21 17:09;

Naprawdę nie miał zamiaru dokładać jej kolejnej sprawy do przemyślenia; zrobił to przez przypadek. Nie był w jej skórze i nie wiedział jak czuła się przez ten ich eksperyment, który skończył się gorzej niż przypuszczali. Stres spowodowany całym tym wydarzeniem z pewnością uderzył w każdego z nich, ale wydawało się, że w Deara najmniej. Chociaż martwił się jak wyjdzie z tego Robin i czy dalej będzie wymyślać tak głupie sposoby na pomaganie wilowatemu, to i tak nie roztrząsał tego w myślach tak jak pozostawała dwójka. Oczywiście, ciężko było mu uwierzyć na drugi dzień, kiedy wstał cały obolały, że to wskutek stawienia czoła harpii, ale poza tym cieszył się, że tylko tak się to skończyło. Ale napić się i zapomnieć o złych przeżyciach, problemach zawsze było warto, choćby się później mieć kaca moralnego przez swoje pijacie zachowanie...
Mimo iż z każdą minutą, spędzoną pod drewnianą konstrukcją na błoniach robiło się coraz chłodniej, dwójce Ślizgonów zdawało się to nie przeszkadzać. Dwie butelki wypitego przez nich wina wystarczyły, aby odsunęli od siebie całkowicie przykre wydarzenia dnia poprzedniego, a zastąpili je wyborną zabawą, śmiechami i oczywiście dogryzaniem (w niezbyt eleganckim stylu, jeśli chodziło o pijanego Huntera). Nie wiedział, że taka zwykła, niepozorna metoda jak uchlanie się z Robin, mogła sprawić, że obojgu poprawi się humor. Bo kto nie miał dobrego nastroju po alkoholu? Im z pewnością procenty uderzyły do głowy za mocno, bo jeden prawie leżał na stole, podparty o łokcie, a druga łapała językiem śnieżynki lecące z nieba. Pewnie jeszcze chwila, a wpadli by na genialny pomysł lepienia bałwana. Z pewnością pojawiłoby się takie zamierzenie, gdyby ich rozmowa nie zeszła na inne tory.
Szczerze nie spodziewał się, że Robin podświadomie aż tak brakuje w tej chwili najnormalniejszej ludzkiej bliskości, ciepła - zwykłego przytulenia. Cieszyło go to, że chociaż tak mógł jej w tej chwili pomóc. A przecież nie było to nic wymagającego. Ba! Jemu samemu sprawiło to ogromną przyjemność. Jednak zamiast odczytać intencje dziewczyny, które buziakiem wyrażały jedynie wdzięczność, jego zaćmiony alkoholem umysł od razu przełożył to tak jak jemu pasowało. Nim się obejrzał, przywarł ustami do jej warg, jakby to było to, czego w tej chwili najbardziej potrzebował. W tej chwili nie liczył się chłodny wiatr, który dmuchał raz po raz w stronę pergoli, nie miała znaczenia pusta butelka, która niebezpiecznie kołysała się na blacie stolika, obok którego siedzieli, ani nawet to, że każdy prefekt czy nauczyciel, który zastałby ich w tej chwili z pewnością wlepiłby im tygodniowy szlaban. To co w tym momencie było najważniejsze to to cudowne uczucie trzymania jej w swoich objęciach. To, że oddawała mu pocałunki, z każdą chwilą coraz śmielsze i bardziej gorące. Ich języki splotły się we wspólnym tańcu, a ciała przylgnęły do siebie jeszcze bardziej, kiedy dziewczyna usiadła mu na kolanach. Przyciągnął ją bliżej - choć nie było to już konieczne - jednocześnie dłonią, która nadal była na jej szyi sunąc wyżej i zatapiając palce w jej luźno rozpuszczonych włosach. Druga ręka zacisnęła się na biodrze Robin, jakby powstrzymując ją przed ewentualną ucieczką.
To prawda, tym razem to on to zainicjował i w żaden sposób tego nie żałował. Bynajmniej nie dlatego, że był w tej chwili w stanie względnej trzeźwości. Przeważnie robił to na co miał ochotę, a jego stan w tej chwili tylko przyspieszył te czynności. Z każdą chwilą zdawało się, że coraz to silniejsze fale gorąca atakując jego głowę i z jednej strony nie chciał wierzyć w to, że to Robin tak na niego działa, wmawiając sobie, że to wina sporej ilości wypitego wina. A więc dlaczego nie mógł w tej chwili oderwać się od niej, nawet jeśli brakowało mu powoli tchu, rozumu?

|zt x2|
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 668
  Liczba postów : 2706
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty10.04.21 2:49;

Trening Jackalope

W końcu nadszedł dzień przed wyścigiem. Ruda i Biszkopt ostatnie doby starali się zacieśniać więzi i trenować, by jak najlepiej wypaść w tym ważnym dniu. Irvette miała wrażenie, że zwierzakowi udało się nawet zgubić kilogram czy dwa, bo choć starała się ograniczyć wpychane mu do pyszczka przysmaki, to jednak były one najlepszą zachętą dla tego urwisa do jakiegokolwiek działania.
Dziś postanowiła zabrać króliczka na błonia, by tam po raz ostatni przed Wielkim Dniem odbyć jakiś wspólny trening. Zawitali aż na pergolę, gdzie Ruda położyła zwierzaka na blacie stołu i przy pomocy magii zaczęła ustawiać kamyki tak, by stworzyły swojego rodzaju tor przeszkud.
-No dobrze piękny, dziś musisz pokazać mi, czego nauczyłeś się przez ten czas i udowodnić, że dasz sobie jutro radę! - Powiedziała do zwierzaka radośnie, wskazując na stworzony przez siebie plac manewrowy. Przez ten czas, który spędzili razem jackalope widocznie zmieniło podejście do dziewczyny. Częściej słuchał się jej komend i jakoś chętnie brał udział we wspólnych aktywnościach, co napełniało serce ślizgonki nadzieją, że aż tak nie skompromitują się podczas wyścigu.
-Dobrze, najpierw kilka skoków w górę i w dół ławki. Dasz radę! - Poinstruowała króliczka, jednocześnie pokazując mu ćwiczenie, o które jej chodziło. Biszkopt na krótkich, lecz skocznych łapkach zaczął pokonywać wysokość między ziemią i siedzeniem. Powtórzył kilka takich serii, aż w końcu usiadł i przechylił łebek patrząc na swoją opiekunkę.
-No już, już. - Zaśmiała się wyciągając kawałek pora, którym poczęstowała zwierzę, po czym w ramach przerwy zrobiła mu lekki masaż. Zauważyła, że pupil naprawdę to lubił, więc nie szczędziła mu tych małych przyjemności.
Gdy Biszkopt był już gotów na dalszy trening, posadziła go na ziemi i wskazała utworzony przez siebie tor przeszkód.
-To nic wielkiego. Najpierw mały slalom, a potem kilka skoków przez przeszkody. Mama w Ciebie wierzy! Za każdy udany etap dostaniesz na deser dodatkowy przysmak! - Musiała go jakoś przekupić, choć doskonale zdawała sobie sprawę, że przekarmienie jackalope przed wyścigiem może być fatalnym pomysłem. Biszkopt jednak nie myślał o tym widocznie, bo zabrał się ochoczo do pracy. Ruda widziała, że kicał zdecydowanie bardziej prosto niż wcześniej, choć wciąż miał tendencję do lekkiego skręcania na prawo, gdy się zbyt mocno rozpędził.
Slalom przeszedł praktycznie bezbłędnie, lecz przy pierwszej przeszkodzie zbyt nisko skoczył, zahaczył jedną z łapek i upadł na pyszczek. Zmarniały spojrzał na Irvette,, która podeszła szybko do zwierzaka i postawiła go na nogi.
-No już maluchu, nic Ci nie będzie. - Ucałowała jego pyszczek, a Biszkopt poruszył lekko wąsikami. -Jesteś gotów na dalszy trening? - Zapytała, a gdy ten jakoś specjalnie nie wyglądał, jakby chciał się zakopać w ziemi i zdechnąć, postawiła go ponownie przed przeszkodami. Tym razem udało mu się pokonać je bez większych problemów i zadowolony z siebie jackalope dotarł do mety toru przeszkód. Irvette od razu radośnie go pochwaliła. Była naprawdę dumna z postępu, jaki udało jej się z nim wypracować. Miała tylko nadzieję, że Biszkopt nie postanowi nagle jutro zapomnieć tych wszystkich wspólnych treningów i jakoś poradzi sobie podczas Wielkiego wyścigu.

//zt

______________________



 
A star becomes a sun, under the pressure of darkness.
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 18:47;

Nie miał ochoty tego dnia w ogóle ruszać się z łóżka. Przerwę świąteczną spędzał w zamku, bo rodzice znów podróżowali w interesach, a więc nie było sensu by rodzeństwo Dear wracało do pustego domu. Hunter nie miał planów na ten dzień, aż do momentu, kiedy to nie otrzymał wiadomości na wizzie od Eskila, z propozycją spotkania. Najpierw oczywiście ponarzekał mu, że nie ma zamiaru wychodzić z pościeli przed jedenastą, kiedy nie ma zajęć ani innych obowiązków, a dopiero, kiedy ten przesunął tę ważną sprawę na trzynastą, starszy Ślizgon zgodził się pojawić w wyznaczonym miejscu.
Dopiero kiedy opuścił błonia i ruszył przez zaśnieżoną łąkę w stronę nieco schowanej pergoli, odpalił papierosa (oczywiście feniksowego) i rozejrzał się wokoło, mając nadzieję, że żaden prefekt nie ma akurat patrolu po tym obszarze. Wszedł do altanki, nadal z fajką w ustach, opierając się o jeden z drewnianych filarów i czekając na Clearwatera. Co też ten nicpoń mógł od niego chcieć tak nagle? Znowu potrzebne było mu jakieś ziele? Albo tańsze eliksiry?
- No nareszcie. Już myślałem, że sobie ze mną pogrywasz. Uwierz, miałbyś przerąbane, stary - rzucił do niego, kiedy tylko sylwetka młodego półwila pojawiła się na horyzoncie. - Chcesz? - podsunął mu paczkę z papierosami i uniósł różdżkę, aby w razie czego służyć mu ogniem. W końcu był dobrym kumplem. Przynajmniej teraz.

@Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 19:04;

Powinien wychodzić z siebie i stawać obok, stresować się, jąkać, pocić jak stara lokomotywa, ale nie. Był dziwnie spokojny, jakby pogodzony z tym, co się zapewne wydarzy na spotkaniu z Hunterem. Stresował się, to fakt bo jednak lubił chłopaka na tyle, że wolałby go zachować w gronie swoich przyjaciół. Przecież byli najlepszymi kumplami na świecie, zwłaszcza po dobrym alkoholu i przy dobrej muzyce. Pracowali na ten poziom przyjaźni dłuższy czas i dzisiaj najprawdopodobniej zostanie to wystawione na solidną próbę, a nawet i zniszczenie. Męczył go od rana o spotkanie, ale leń wolał ciepłe łóżeczko od bardzo mroźnego grudniowego powietrza. Nie mógł mu powiedzieć, że celowo wywabił go tak daleko od ciepełka i ludzi bo jednak spotkanie może przejść niezbyt spokojnie i wolał, aby odbyło się to bez świadków. Na widok Huntera serce podjechało mu do gardła.
- No siema, śpiąca królewno. - zagaił, jakby za moment nic nie miało się zmienić. Sęk w tym, że Hunter go całkiem nieźle znał i dało się po nim rozpoznać, że szykuje się coś większego.
- Na razie nie chcę. - chyba nigdy nie odmówił mu papierosa, ale teraz ten cudny zapach zwijał mu żołądek w ciasny supeł. Wychylił się do tyłu, aby sprawdzić czy nikt za nim nie szedł, a i też czy horyzont jest pusty. Ręce trzymał w kieszeni, zimne niczym dwa sople lodu.
- Zerwałem z Dori. - zamiast od razu, prosto z mostu, powiedzieć w czym rzecz to najpierw zdradził to, co dzieje się od niedawna i co jeszcze go nie opuściło. Dzielnie przez ten czas trzymał się z daleka od Robin, bowiem obiecał sobie, że pogada najpierw z Hunterem.
- No i muszę o tym z tobą poważnie pogadać, bo... sytuacja jest pokomplikowana. Chaos, i te sprawy, wiesz, jak to my. - tak, wywlekł go z łóżka aż tutaj po to, aby powiedzieć mu, że zerwał z własną dziewczyną. Oczywiście, że kryło się za tym coś więcej. Zacisnął mocniej palce w kieszeniach kurtki. Cholera, to nie będzie tak łatwe jak brzmiało w myślach.
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 19:23;

Czy cokolwiek podejrzewał? W pierwszej chwili, nic w zachowaniu blondyna nie było dla niego dziwne. Normalne, standardowe przywitanie z żartobliwym przytykiem, na który Dear wywrócił lekko oczami, normalny wyraz twarzy... Ale jednak było coś co po chwili spowodowało, że Hunt delikatnie zmarszczył brwi, tuż przed tym jak zaproponował mu papierosa. Po prostu czuł, że coś wisiało w powietrzu - nie wiedział czego spodziewać się po tak nagle zwołanej rozmowie.
- Oho, fajki nie chcesz. Wygląda na to, że przechodzisz jakąś drastyczną przemianę moralną. To zasługa Dori? Tak Cię pilnuje? - jak przystało na nadwornego kretyna, oczywiście musiał z głupkowatym uśmiechem zacząć mu dogadywać i dogryzać, ale dopiero pare sekund później miał zrozumieć dlaczego jest największym debilem jakiego widział świat. I jakby tego było mało, usłyszawszy o zerwaniu Eskila z Puchonką, po prostu parsknął śmiechem i stwierdził, patrząc mu prosto w oczy: - Dobra, dobra. Nie rób sobie jaj, bo mnie nie wkręcisz
Jednak kiedy po chwili zauważył, że kumpel wcale nie żartuje, mina mu zrzedła. Zgasił papierosa i wyrzucił niedopałek do śniegu, po czym dotarły do niego kolejne słowa półwila.
- Nic kurwa nie rozumiem. Ale co się skomplikowało? Co ja mam wspólnego z Twoim związkiem? - wypalił, odwracając się znowu ku niemu i podchodząc bliżej. Uważnie wyczekiwał odpowiedzi, bo naprawdę nie miał pojęcia dlaczego Eskil chciał właśnie z nim przeprowadzić poważną rozmowę. - Stary, słuchaj, myślałem, że my mamy wszystko wyjaśnione. Po tej naszej akcji z Robin... Nie chce znowu jej tego robić, więc po prostu... nie kombinuj, dobra?
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 19:50;

Tak to wyglądają rozmowy z Hunterem. Muszą przejść przez zaczepne powitania, żartobliwe dokuczanie, a następnie zażenowanie przy błędnej ocenie tego, co się akurat dzieje. Zacisnął zęby na tyle mocno, aby linia jego żuchwy solidnie się wyostrzyła. Wspominanie o rozmowie z Dori wiązało się z fizycznym dyskomfortem, a i narastającym w skroniach ciśnieniem przepływu krwi. Wmusił w siebie ostrożny wdech, jakby bojąc się, że jeśli popełni błąd słowny to wszystko się rozpieprzy. Nie dać się zirytować, to najważniejsze! To nie jest miejsce na jego gniew.
- Nie wpadłeś na to, że mógłbym chcieć po prostu pogadać z kumplem na trudny temat? Od razu, że ma to związek z tobą? - zapytał, siląc się na bardzo spokojny ton ale wychodziło to nader sztucznie. Kolejny wdech, zmuszał organizm do nabierania tchu i ułatwiania kontrolowania chaotycznych myśli. Kiedy podszedł to wyprostował kark, jakby podświadomie obawiał się ciosu.
- Nie, nie chodzi o to, co było przez chwilę między nami. - jakby próbując załagodzić napięcie lekko poklepał go palcami po mostku. Może lepiej powinien zrobić trzy kroki w tył...?
- Grzecznie wszystko mi minęło, nie rzucę się na ciebie wygłodniały. - wywrócił oczami, ale czuł pod skórą, że tylko gra na zwłokę. Odwleka nieuniknione. Rozmasował palcami swoje powieki i zbierał się w sobie na odwagę i większą bezpośredniość.
- Obiecałem sobie, że zanim cokolwiek innego zrobię to najpierw pogadam z tobą. - mówiąc to zrobił kilka kroków na bok, spacerując sobie po bardzo krótkim odcinku, jakby próbując rozchodzić narastające nerwy. Skrzywdził Dori. Skrzywdzi Huntera. Być może Robin. Zostanie znienawidzony. Drake, Liv. Kto jeszcze? Hawk. Czując, że się nakręca ze strachu zamrugał gwałtownie i sprowadził myśli na ziemię. Panika tu nie pomoże. Wszystkie zdania i scenariusze, które układał w głowie brzmiały teraz bez sensu.
- Słuchaj mnie uważnie, Hunter. To nie jest byle co. - zacisnął zęby na kąciku swoich ust.
- Dopiero przed świętami zrozumiałem, że nie mogę być z Dori skoro najsilniejsze szczęście dać mi potrafi tylko... - serce przestało na moment bić kiedy popatrzył prosto w zielono-niebieskawe oczy Huntera. Wstrzymywał oddech i nie słyszał tonu z jakim wypowiedział imię Robin. To ciepło w tych pięciu literkach mogłoby ogrzać całe błonia.

@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 20:27;

Ich rozmowy i ogólnie ich relacja od samego początku była mocno pokręcona, przez co wcale go nie dziwiło, że podczas ich spotkania cały wachlarz odczuć można było między nimi zaobserwować. U tej dwójki bardzo łatwo na co dzień można było dostrzec skrajne emocje, choć przeważnie nie przykładali do tego jakiejś większej uwagi. Raz żart, raz kpina, a moment znowu kumpelstwo. Tak to wyglądało. A więc, naprawdę wszystko się mogło zdarzyć, jednak nikt na pewno nie przewidziałby, że Dear popełni taką gafę i palnie przy przyjacielowi o jego dziewczynie, która już nią nie jest. Ale to miał być początek zdecydowanie czegoś gorszego...
- No przykro mi, ale jak mówisz "chaos" to ja się jak najbardziej z nim utożsamiam - mruknął jeszcze przez chwilę zdolny do ironicznego uśmieszku kątek ust, za to kiedy Eskil poklepał go po torsie i stwierdził, że nie chodzi o to co ich kiedyś łączyło, kompletnie zgłupiał. To w takim razie o chuj chodzi? Zdecydowanie nie należał do ludzi cierpliwych i naprawdę dolałby usłyszeć od razu to co Ślizgonowi leżało na wątrobie. - Kurwa, Eskil, no mów wreszcie. Zrobisz co takiego? Jak odpowiesz chaos to Cie strzele - rzucił do niego, patrząc na jego plecy, kiedy tak się przechodził przy pergoli. Sam za to stał jakby przymarzł do lodowej ścieżki, którą miał pod swoimi stopami, główkując co do cholery jest takiego...
Aż w końcu półwil odwrócił się i patrząc mu prosto w twarz, powiedział to. Wyznał, że Robin jest dla niego dużo ważniejszą osobą niż sądził. Że daje mu szczęście. Że nie miał tego z Doireann. Że to dlatego zerwał z Puchonką. Przez Robin i to co do niej czuje. Słychać było w jego głosie, że zdecydowanie darzy ją uczuciem i właśnie przez to intensywne ciepło, które biło od Eskila, kiedy o tym mówił, Hunter w pierwszym momencie zastygł przez dłuższą chwilę w miejscu, wstrzymując powietrze i wpatrując się w przyjaciela jakby nieobecnym wzrokiem. Dokładnie tak, jakby analizował słowo po słowie kilka razy, by upewnić się, że dobrze słyszał. A potem ruszył ku niemu, by po chwili chwycić w pięści jego kurtkę i lekko unieść ją do góry.
- Powiedz to jeszcze raz, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałem - wymruczał powoli i wyraźnie, uważnie wbijając wzrok w jego oczy. Dawał mu szansę na to, żeby to odwołał. Serio. Wystarczy jedno jego słowo i zapomną o tej rozmowie. Dalej będą przyjaciółmi i nie będzie żywił do niego żalu. - Clearwater, nie chcesz tego. Nie chcesz tego wszystkiego spieprzyć. Powiedz, że... to tylko chwila słabości. Już raz tak było, pamiętasz? - miał nadzieję i było ją słychać wyraźnie w jego głosie. Nie chciał tracić ani dziewczyny, którą kochał, ani przyjaciela, który mimo wszystko był mu bardzo bliski. Jednak, jeżeli to prawda... Jeśli Eskil jest zakochany w Robin... Nie wiedział, co to będzie dla nich wszystkich znaczyć.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 20:43;

Nie mógł powiedzieć ot tak, wprost bo te słowa niosłyby za sobą dużo niedopowiedzenia. Wolał uniknąć tego momentu kiedy Hunter pomyśli, że uwiódł mu celowo dziewczynę. Niczego takiego nie zrobił, nie ośmieliłby się aż tak nieść chaos w ich związek, ale... ale nie chciał być w tych uczuciach sam. Odnosił wrażenie, że właśnie wsiedli na największą i najszybszą karuzelę. Zaczynają się coraz bardziej kręcić i ich jedynym oparciem są własne dłonie, mocno przyczepione do barierki. Muszą się trzymać, bo inaczej spadną. Niech go szlag, naprawdę udało mu się szczerze polubić Huntera. Mógł nazwać go przyjacielem (ale nigdy mu tego nie powie bo jeszcze obrośnie w piórka etc, etc), świetnie czuł się w jego towarzystwie nawet pomimo tego, że rozkochał w sobie Robin zanim Eskil otrząsnął się do końca z tego epizodu, z romansu w jaki równocześnie wpadli. Naprawdę go lubił, ale teraz musiał to spieprzyć bowiem najzwyczajniej w świecie nie chciał tkwić w tych uczuciach sam. Stał nieruchomo i patrzył na Huntera. Ta mina kiedy zaczynało do niego docierać to, co właśnie zostało powiedziane... Czuł się z jednej strony źle - musiał zerwać z dziewczyną, tylko i wyłącznie dlatego, że nie ma czystych uczuć względem Robin. Próbował być uczciwy, bo co innego mógł zrobić w takiej sytuacji? Gdyby podejrzewał, że to nie minęło... to nie wiadomo jakby potoczyły się ich ścieżki.
Nawet nie protestował kiedy Hunter do niego dopadł, chwycił za kurtkę i dawał szansę na odwołanie tego, co z takim trudem wyznał. Ta nadzieja w jego głosie bolała straszliwie, a to dopiero początek.
- To rozwaliło mi związek, Hunter. - trzymał ręce na wysokości jego przedramion, tuż przy łokciu. Może niekoniecznie ktokolwiek miał się zainteresować uczuciami Eskila, ale zerwanie też i jego bolało. Łamiąc serce Dori, łamał je też po części sobie.
- Słabość to ja miałem do ciebie, idioto. Ona... ona to co innego. - głos mu drżał, ale zaciskał mocno zęby. - Kiedy się przy mnie zanosi ze śmiechu to chcę, żeby to trwało wiecznie. Kiedy na mnie wrzeszczy to nie mogę oderwać od niej oczu. To nie jest, kurwa, moje widzimisię. - odepchnął jego ręce od swojej kurtki. Głos mu się łamał. Nie był wściekły, był bezradny. Znów zaczął krążyć po tym małym odcinku, osłonięty drewnianą i ośnieżoną pergolą. Mróz siekał po policzkach, ale nie odczuwał tego tak dotkliwie jak spojrzenie Huntera.
- Rok zajęło mi zrozumienie tego. ROK, Hunter. Pierdolone dwanaście miesięcy i jedno dotkliwie złamane serce Dori. Myślisz, że jestem z tego dumny? - nie, nie będzie mieć zaszklonych oczu, nie będzie pokazywać po sobie słabości. Zaciskał palce w pięść i mówił co leżało na sercu, a było tego sporo. Nic przyjemnego.

@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 21:20;

Domyślał się, że to nie było takie proste, aby móc zawrzeć to w jednym zdaniu i tak szybko i sprawnie załatwić. Pewnie, gdyby choć przez chwilę postawił się na miejscu Eskila, byłby wręcz pewien, że sam podobnie próbowałby wyjaśnić całą tą sytuację jak najbardziej realni, aby wzbudzić w tej drugiej stronie choćby namiastkę zrozumienia. Ale w tamtym momencie Hunter zwyczajnie nie potrafił myśleć o tym jak czuje się aktualnie Eskil. Spadły na niego takie informacje, które miały zmienić bardzo wiele. Nie byłby sobą, gdyby nie zareagował gwałtownie.
Zacisnął palce jeszcze mocniej na materiale kurtki Eskila, kiedy ten znowu się odezwał. Tak, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego uczucia, do których doszedł niedawno zniszczyły mu związek z Dori. Ale co to niby miało być za wytłumaczenie?
- To ma być Twoje usprawiedliwienie? Zwodziłeś tę biedną dziewczynę, a teraz próbujesz jeszcze rozpieprzyć i nasz związek? - to się nie dzieje naprawde, to jebany sen... Nie wierzył w to co słyszał, nie wierzył też, że takie słowa wydobywały się z jego ust. Nie kontrolował się, bo zwyczajnie przerosły go emocje związane z tą sytuacją. Robin była kimś więcej - szkoda, że nie tylko dla niego. I czego on się spodziewał? Przecież ją kochał i wiedział, że jest warta każdej ceny. Nawet poświęcenia przyjaciela.
Kurwa. Kurwa. Kurwa.
Słysząc kolejne słowa Eskila nie był w stanie poruszyć się nawet na milimetr, po tym jak ten od niego odszedł. Bardzo dobrze znał to wszystko, co półwil opisywał. Hunter też widział tylko ją i z nią wszystko było lepsze. Jednak dopiero kiedy zdusił w sobie złość, jaka wzbierała w nim, kiedy zaciskał pięści, opadające wzdłuż tułowia, mógł wsłuchać się w to co jeszcze młodszy Ślizgon miał mu do powiedzenia. Wtedy zrozumiał jak trudna jest to sytuacja dla półwila, któremu świat tak samo zwalił się na głowe, jak jemu. Ale nie zmieniało to faktu, że dalej mają kurewsko wielki problem. I najgorsze było to, że nie obejdzie się, aby ktoś nie ucierpiał.
- Ja pierdole, dobra. Czego Ty w takim razie ode mnie oczekujesz? - odezwał się w końcu, zrezygnowany siadając na mokrej ławce, po czym przeklął siarczyście jeszcze raz, czując, że ma mokry tyłek. By to jebany hipogryf kopnął! - Mam Ci współczuć i zaproponować jakiś kurwa pojedynek o serce Robin? Bo na pewno Ci jej nie oddam. A właściwie to jeszcze chyba ona ma coś do powiedzenia, prawda? Ona wie? - nakręcał się jeszcze bardziej, próbując w między czasie osuszyć sobie spodnie, co wychodziło mu z marnym skutkiem, bo nie dość, że był słabym zaklęciarzem, to jeszcze działanie w emocjach nie pomagało. Wszystko przemierzyło się przeciwko niemu tego dnia.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 21:49;

Naprawdę starał się być wyrozumiały względem tego spotkania. Hunter jest wściekły, miał do tego prawo, nawet i do zranienia, ale nie aż tak dotkliwego. Dotknął bardzo czułej struny, tej którą starał się chronić w tej rozmowie. Z tego powodu próbował najpierw łagodnie wyjaśnić jak to wygląda z jego strony, zapewnić, że to nie perfidne działania, a po prostu... no jak ma wyjaśnić swoje uczucia? Tak się da? Hunter zranił go na tyle mocno, że zareagował odruchowo. Momentalnie wrócił do niego w dwóch susach, złapał go za fraki z całej siły, a czarne ślepia i połowicznie skrzywiona deformacją twarz spozierała z gniewem w jego zielone oczy.
- NIE ZWODZIŁEM JEJ. - warknął z bólem, bo jednak ten zryw nie był trwały, a raptem paro sekundowy. W kilka mrugnięć powieką twarz wróciła do normalnej faktury, a oczy do błękitu pełnego bólu. Puścił go, ale stał blisko, wściekły. Próbował trzymać się w ryzach, co nie było proste.
- Chciałem, żeby nam wyszło, ale... ale R-robin... nie potrafię przestać o niej myśleć. - niemal jęknął i odwrócił się, bo jednak to energiczne spacerowanie pomagało ostudzić emocje. Cholera, ta rozmowa bolała bardziej niż przypuszczał. Grunt palił się im pod stopami, a o ironio, marzli okropnie w grudniowym chłodzie. Łapczywie wentylował swoje płuca. Zatrzymał się znów nieopodal niego, patrząc jak pośpiesznie próbuje wysuszyć sobie spodnie. W innej sytuacji podrzuciłby tyle zaczepek, komentarzy na ten temat...
- Nie wiem czego od ciebie chcę. - rozmasował palcami swoje skronie, wierząc, że to poskromi trochę pulsowania w żyłach. Po chwili ostrożnie do niego podszedł, ale zatrzymał się jakieś pół metra przed nim.
- Wiem, że mi nie uwierzysz teraz, ale gdyby było inne rozwiązanie sytuacji to nie wahałbym się. Nie chcę stawiać ani ciebie ani Robin w takiej sytuacji ale cholera... ja też chcę być szczęśliwy. Nie chcę udawać, że jest dla mnie tylko przyjaciółką. - każde słowo wypowiadał ostrożnie, silił się na spokój jednak cały czas ten głos drżał w którejś ze zgubionych po drodze nut.
- Nie zrobię niczego czego ona nie będzie chciała. Nie mówiłem jej nic bo zależy mi też na tobie i najpierw chciałem z tobą o tym pogadać niż mówić jej za twoimi plecami. - przeczesał palcami włosy, przypominając sobie, że zapomniał wziąć z dormitorium czapki. To tłumaczy czemu uszy ma czerwone z zimna. Przekichana sprawa. Nie znał innego rozwiązania niż obarczenie Robin przymusem zranienia któregoś z nich, a dużo podpowiadało temu, że to Eskil miał ponownie znaleźć się w tej roli odrzuconego.
- Nawet jeśli ma mi drugi raz złamać serce... - wydusił z siebie te słowa na wydechu i odwrócił się od Huntera, by ukryć swój wzrok.
@Hunter O. L. Dear
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty28.12.21 22:50;

Trudno, żeby nie był wściekły, kiedy przed momentem dowiedział się, że ktoś inny jeszcze coś czuje do jego dziewczyny. Jego wybuchowy charakter w tamtej chwili nie pomagał, przez co tylko nakręcił się jeszcze bardziej i powiedział kilka słów za dużo. Zawsze tak było. Kiedy się wkurzał, to  nie panował nad soba i istniało ryzyko, że tak jak teraz powie coś czego będzie żałował.
Oczy Eskila, które zobaczył przed sobą przypomniały mu z kim tak naprawdę ma do czynienia, kiedy przez dosłownie ułamek sekundy pojawił się w nim harpii zalążek. W dodatku ten ton, przywodzący na myśl prawdziwe wewnętrzne cierpienie. To wszystko sprawiło, że zrozumiał jak bardzo bezlitosnych słów użył przed momentem, a w dodatku jak bardzo zraniły one Eskila. Hunter jego, a on - prawdopodobnie nie bardzo świadomie - Huntera, w momencie, kiedy mówił o tym, że ciągle myśli o Robin. Każda wzmianka o tym jak przejawia się uczucie Clearwatera do dziewczyny, powodowała kolejne bolesne ukłucia w klatce piersiowej bruneta, a jego gardło zaciskało się coraz bardziej. Wierzył mu. Wierzył we wszystko co mówił i chyba to było najgorsze. Wiedział, że ze strony Eskila to jest autentyczne - inaczej ten nie przyszedł by do niego. Zaryzykował, odważył się. I teraz został tak przez niego potraktowany. To nie było fair.
- Nie wiesz ile dałbym za to, żeby istniało jakieś dobre rozwiązanie...- jęknął, rezygnując ostatecznie ze swoich starań osuszenia spodni, pochylił się tułowiem i oparł łokcie na kolanach, siedząc głową w dół. - Ja po prostu... Muszę się z tym przespać. Wiem, że chciałeś być fair i doceniam, że mi powiedziałeś. Ale mam cholerny mętlik w głowie i... czuje, że zaraz mi głowe rozjebie. - dorzucił po chwili, wstając i patrząc na niego. Za dużo było tego wszystkiego i sytuacja była zbyt trudna by podejmować jakiekolwiek pochopne decyzje. Sprawa wymagała przeanalizowania i z pewnością, gdyby Hunter miał w tej chwili podjąć decyzję o tym, co dalej - wybrałby najgorzej. Działanie pod wpływem intensywnych emocji było najgorszą z możliwych opcji. A w dodatku Eskil ciągle gadał o tym co czuje, jak bardzo mu zależy na Robin... To powodowało, że serce Huntera sprawiało wrażenie krojonego na kawałki.
- Pogadaj z nią. Powiedz jej... to co mnie. Niech ona zdecyduje - zarządził spokojnie, choć w środku nadal czuł jak drżą mu wnętrzności. Wszystko mówiło mu, żeby nie pozostawiać decyzji Robin, bo istnieje prawdopodobieństwo, że Eskil się myli i tym razem wybierze jego. I chociaż był pewien jej uczuć do siebie, nie wiedział co zmieniło się jej względem półwila. Naprawdę głowa mu pękała. - Mam dość. Mam kurwa serdecznie dość - jęknął, sięgając do kieszeni kurtki i odpalając kolejnego papierosa. Jebana mać!
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty29.12.21 6:36;

Jakby tak policzyć ile osób będzie niezadowolonych, niepocieszonych i przede wszystkim zranionych tylko po to, aby Eskil mógł mieć nadzieję na jakieś pozytywne dla siebie rozwiązanie… to okazałoby się to zdecydowanie nieopłacalne. Tworzyć chaos wśród kilku osób po to, aby wykrzyczeć swoje uczucia? Cokolwiek się wydarzy to ktoś będzie na tym stratny. Wszytko przez Eskila i jego czelność czucia coś do Robin. Czy miał na to jakikolwiek wpływ? Czy ta jego uczciwość choć trochę załagodzi ten nieporządek w ich relacjach? Gdyby trzymał się z daleka od samego początku to może nie musiałby stawiać Robin w konieczności podjęcia decyzji, a Hunter nie patrzyłby na niego tak wściekle. Czuć się źle to w chwili obecnej niedopowiedzenie. Dużo bolesnych słów trafiło w ich serca, a on odnosił wrażenie, że wracają do punktu wyjścia sprzed niespełna roku. Najbardziej ze wszystkich największy żal było mu Doireann. Faktycznie wyglądało to tak, jakby ją zwodził, a przecież… chciał krzyczeć, że to nie było kłamstwo. Sęk w tym, że teraz jego słowa były niczym szept i mało kto i w nie wsłuchiwał.
Podszedł znów do Huntera, zgarnął śnieg z ławki skostniałą z zimną ręką i usiadł obok niego. Przez chwilę milczał i te sekundy pomagały mu odzyskać rezon. Powiedziałby mu jaka to przekichana sprawa być tym, którzy niszczy cudzy spokój bo zapragnął identycznego. Tylko co to zmieni? Popatrzył na jego profil i widział tam zalążki przerażenia sytuacją.
- Łatwiej byłoby gdybym cię nienawidził, a ty mnie. - przyznał ze smutkiem w głosie. Założył kaptur na głowę i rozcierał swoje lodowate dłonie. Czuł w kościach, że tym razem ich przyjaźń może mieć spory problem aby przetrwać. Jedynym pocieszeniem był fakt, że Hunter starał się choć minimalnie rozumieć problem.
- Hunt… cokolwiek teraz się stanie to ona i tak będzie w jakiś sposób cierpieć. Nawet gdybym miał milczeć, czego nie chcę, to ona i tak coś wyniucha. Dowie się i będzie jej źle, że znów musi łamać serce. - dotknął plecami ośnieżonego oparcia ławki i starał się nie utonąć w goryczy. Nie chcę z ciebie wyrastać, Eskil. Obiecał, że nie będzie musiała. Potem widział w myślach łzy spływające po policzkach Dori. Zaciskał zęby kiedy za mocno zabolało. Musiał brać pod uwagę, że zostanie znów odrzucony, a wtedy nic nie będzie już takie samo.
- Umówmy się, że cokolwiek się zadzieje to drugi z nas nie zostawi jej wtedy nawet na chwilę samej. - zamknął oczy kiedy ciężkość w żołądku stawała się trudna do zniesienia.
- Ona będzie chciała naprawić to, co nie będzie zdatne do naprawienia. Nic nie będzie już takie samo. Będzie rozłam. - jęknął, bo to było przerażające. Może Nell miała rację i brak tych wszystkich uczuć byłby łatwiejszy niż narażanie się na nienawiść i ból.
- Nie wiem co zrobić żeby temu zapobiec.- bo nawet udawanie nie zda testu. Nie ma już odwrotu.

@Hunter O. L. Dear,
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty30.12.21 20:40;

Pewnie będąc na miejscu Eskila, postąpił by jeszcze bardziej egoistycznie. Choć zważając na ich przyjaźń, pewnie zastanowiłby się dwa razy, zanim sięgnąłby po to co uważał za swoją własność. Bo prawo do szczęścia każdy miał takie samo. I w tej chwili powinni być w tym wyścigu o serce Robin na równi. Ale oczywiście nie mogło obyć się bez komplikacji.
Kiedy obok niego usiadł, Hunter miał ochotę wstać. Ta rozmowa była cholernie wyczerpująca i nie wiedział co za moment przyniesie. Tak jak nie spodziewał się takiego wyznania, tak teraz nie miał pojęcia co jeszcze zafunduje mu Eskil i jak widzi to co będzie dalej.
- Nie musisz mi tego mówić. Wiem to. Wiem, że nie może być między nami znowu tajemnic - oznajmił podsumowująco, niestety przyznając mu rację, bo było to pewne, że Doppler od razu zorientuje się po nich, że wiedzą coś, czego ona nie wie.
Zerknął na niego z ukosa, lekko marszcząc czoło kiedy znowu się odezwał.
- Nie ma sensu nic zakładać. Nawet tego, że wybierze któregokolwiek z nas. Wiesz co? Bardziej nawet obstawiam, że każe nam obu wypieprzać - mruknął, wyraźnie poirytowany faktem, że znowu to ona będzie cierpieć w tym całym gównie, które jakby nie patrzeć oni obaj jej zafundowali. Bo on nie chciał się poddawać. Nie, kiedy wiedział, że po raz pierwszy w życiu poczuł do kogoś coś autentycznego i wyjątkowego. I wiedział, że Robin też darzy go uczuciem, więc tym bardziej było to dla niego cenne. Ale ta rozmowa zmieniła całkowicie to co tą dwójkę łączy. - Teraz nic nie zrobisz. Jest za późno. Nie da się tego uniknąć. Kurwa... - zaciągnął się papierosem, opierając znowu łokcie na kolanach i nie patrząc na Eskila. Jak tu go nie obwiniać? To było silniejsze od niego, bo wiedział, że do tej pory byli z Robin szczęśliwi, a teraz zwyczajnie wszystko się zjebie.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty30.12.21 21:06;

Jedno jest pewne, nie mogą kłamać ani ukrywać tego, co się dzieje. To toksyczne. Zależało mu na nich, ale musiał wszystko spieprzyć i pokazać, że nie da siebie ponownie "odstawić". Wewnątrz niego non stop drżały emocje. Nie ochłonął jeszcze po zerwaniu z Dori, bo jej spojrzenie i piskliwy głos nawiedzały go w snach, ale z drugiej strony wiedział, że nie wytrzyma i w końcu pęknie - Hunter musi wiedzieć bo jeśli nie dowie się od razu to nie ręczył za siebie, mógł wydać swoje uczucia Robin w pierwszej kolejności. To wszystko było zagmatwane. Było tego w nim za dużo, a to znowuż składało się na to ciśnienie krwi w skroniach i napieranie pod skórą cech harpii. To ten niepewny czas gdzie musiał zachować czujność.
- To nie moja wina. - odparł ostrzej niż zamierzał, a marszczył przy tym mocno brwi. - Nie będę siebie znowu poświęcać i milczeć po to, aby wszyscy wokół, oprócz mnie, byli zadowoleni. - czuł w sobie potrzebę głośnego wypowiedzenia swoich odczuć. Denerwował się, a przez to nie kontrolował języka. Oparł czoło o swoje ręce i próbował oswoić się z tym uczuciem ciężkości na myśl tego, co zrobił Doireann. Miał ochotę krzyczeć, ale wiedział, że nikt tego nie usłyszy.
- Ta, to bardzo możliwe, że każe nam spierdalać. Ale ja wiem, że nie na zawsze. Już próbowałem trzymać się od niej z daleka i nie wytrzymywaliśmy zbyt długo w złoszczeniu się na siebie. Wybaczyła nam to z amortencją to wybaczy i to. - musiał w to wierzyć. Zdawał sobie sprawę, że jeden z nich będzie mieć solidnie złamane serce i przy tym pojawi się jeszcze większy żal między chłopakami. Wyraźnie pamiętał jak zapewniała go, że zależy jej, że potrzebuje ich obecności. Chciał uzbroić się w cierpliwość, zmusić do czekania z tą informacją, nie mówić jej od razu ale nie wiedział jak długo wytrzyma w milczeniu. Przecież ona czyta z niego jak z otwartej księgi... niech to szlag.

@Hunter O. L. Dear

| zt x2
+
Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 4777
  Liczba postów : 2285
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty22.10.23 20:30;

Zbliżał się deszcz, tego był pewien. Powietrze przesycone było wilgocią, a niebo zasnute chmurami, od których nie dało się w żaden sposób uciec. Październik najwyraźniej nie zamierzał ich rozpieszczać, powoli przypominając im o zbliżającej się ziemie, o tym, że wszystko, co ich otaczało, udawało się na spoczynek. Niektóre miejsca wciąż wyglądały kolorowo, wciąż przyciągały spojrzenia, jak choćby ogród warzywny, w którym pełno było wspaniałych dyń, inne jednak stawały się smutne, zmęczone i nijakie. Oczywiście, Christopher wciąż widział w nich coś, za czym można było podążać, dostrzegał rośliny, które miały pozostać zimozielone, spoglądał na te, które dopiero owocowały, zamierzając obdarzać całą okolicę swoim pięknym wyglądem, aż do nastania wiosny. Ta miała nadejść szybciej, niż im się wydawało i zielarz miał tego pełną świadomość.
Przystanął, by rozejrzeć się po okolicy, czerpiąc zwyczajną przyjemność z tego, co się dookoła niego działo, z tego, jak zmieniała się pogoda, z krzyku ptaków, które najwyraźniej rywalizowały o znalezione pożywienie, z szumu wiatru, z każdej drobnej rzeczy, na jaką większość ludzi zwyczajnie nie zwracała uwagi. W którymś momencie zamknął oczy, biorąc głęboki oddech, mając poczucie, że właściwie znajdował się dokładnie tam, gdzie znajdować się powinien.
To było dziwne uczucie, nieco śmieszne, biorąc pod uwagę to, co się dookoła niego działo, ale nie zamierzał się na tym jakoś szczególnie mocno skupiać. Po prostu tak było, po prostu tak się czuł, nie starając się tego tak naprawdę analizować. Miał wrażenie, że gdyby za chwilę zaczęło padać, nic by sobie z tego nie zrobił, czerpiąc po prostu przyjemność z tego, co go otaczało, czerpiąc przyjemność z tego, że wszystko było takie zwyczajne, takie normalne, tak proste, że nie musiał tak naprawdę na niczym się skupiać, a wątpliwości, czy inne problemy, mogły na chwilę odejść w zapomnienie.

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Marcella Hudson
Marcella Hudson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.67 m
C. szczególne : piegi na całej twarzy, gęste brwi, rumiane policzki i pomalowane usta
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 531
  Liczba postów : 394
https://www.czarodzieje.org/t22455-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22458-poczta-panienki-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22454-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22684-marcella-hudson-dziennik#7597
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty27.10.23 13:48;

Nadzienie truskawkowe z syropem czekoladowym chce wylecieć jej z naleśnika, ale nie udaje mu się, kiedy dziewczyna przechyla rurkę jasnego ciasta do buzi. Brudzi trochę kąciki jej ust, ale nie zwraca na to uwagi. Wygląda jak przestępczyni, która przed chwilą napadła na hogwarcką kuchnie, biorąc na zakładników skrzaty. To prawda była tam, ale ma taki urok osobisty, że żadne znajomości nie są jej potrzebne i przestępstwa. Ostatnio na lekcji magicznego gotowania, najadła się tyle przekąsek, bo wpadła w oko pewnej skrzatce.
Zajada, spacerując sobie, nie od razu zauważając profesora Walsha. On też wydaje się być pogrążony w swoim świecie, kiedy na niego tak patrzy za krzaka. W jej głowie rodzi się pewien plan, kiedy wyciera tłuste chusteczką, od naleśnika którego już nie ma.
Zbiera się na deszcz, dlatego rozpuszczone włosy Hudson lekko wiją się od wilgoci. Na sobie ma ciepłą niebieską kurtkę, bo to nie pora na bieganie po błoniach w samym sweterku.
Na chwile zamyka oczy, przygotowując się na swoje małe show. Robi w miejscu kilka bezgłośnych pajacyków i wbiega niemal prosto za krzaka na nauczyciela, cieszącego się z pewnością błogą ciszą, a także spokojem z dala od rozwydrzonych zasmarkańców.
- Profesorze, profesorze... Dobrze, że pan tu jest! Stało się coś strasznego.- Niemal błagalnie szarpie go za ubranie, aby szybko odsunąć się od niego i złapać go za rękę.
- Szybko, szybko za mną! - Ciągnie Chrisa z całych sił, jakby właśnie ktoś podpalił Hogwart, mógł stawiać opór, ale dramatyzm Marcelli wydaje się naprawdę nieprzesadzony. Chce go skierować w stronę pregoli.

@Christopher Walsh
Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 4777
  Liczba postów : 2285
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty29.10.23 22:16;

Christopher zdecydowanie nie spodziewał się tego, że zostanie napadnięty. Nie spodziewał się, że w tę ciszę, jaka go otaczała, wedrze się czyjeś nawoływanie, które pojawiło się nie wiadomo skąd tak naprawdę. Zupełnie, jakby Krukonka spadła z nieba, jakby wyłoniła się z lasu, jak jakiś duch albo coś podobnego i chociaż nie było to tak naprawdę przerażające, chociaż nie było w tym niczego, czego nie mógłby się spodziewać, nie rozumiał do końca jej zachowania. Mimowolnie naprężył mięśnie, spodziewając się tego, że za chwilę zostanie wciągnięty w jakiś spór, że znowu będzie mierzył się z uczniami, którzy nie wiedzieli, że naprawdę lepiej byłoby, gdyby nie zabijali się na błoniach Hogwartu albo nie wiedzieli, że w Zakazanym Lesie żyją istoty, które z jakiegoś powodu były zakazane. On sam doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że pośród gąszczu wciąż czekała na niego akromantula, z którą musiał wyrównać rachunki, która zamierzała zapamiętać go po kres swoich dni, a może nawet przekazać swemu potomstwu nienawiść do człowieka, który nie tylko ją skrzywdził, ale odebrał jej również zdobycz.
- Co się stało, panno Hudson? – zapytał, zachowując spokój, ponieważ był tym człowiekiem, który starał się jak najdłużej myśleć logicznie, a nie rzucać się w wir walki. Chociaż biorąc pod uwagę, że gonił niuchacze po lesie, że ratował młodego centaura, że robił inne wariactwa, to należało się poważnie zastanowić, czy ten jego spokój był naprawdę czymś, co go cechowało. Ostatecznie był Gryfonem z krwi i kości, i czasami zdecydowanie robił coś, czego robić nie powinien. Był, być może, szaleńcem, ale nawet jako szaleniec wolał wiedzieć, w co dokładnie się pchał. I chociaż podążył za dziewczyną, nie ulegał panice, nie biegał, nie łapał się za głowę, sprawiając raczej wrażenie człowieka, który był gotowy do tego, żeby zmierzyć się z przeciwnościami losu, jakie z całą pewnością nie należały do najprzyjemniejszych.

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Marcella Hudson
Marcella Hudson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.67 m
C. szczególne : piegi na całej twarzy, gęste brwi, rumiane policzki i pomalowane usta
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 531
  Liczba postów : 394
https://www.czarodzieje.org/t22455-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22458-poczta-panienki-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22454-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22684-marcella-hudson-dziennik#7597
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty30.10.23 17:52;

Tak to ona ma czelność go napaść, zagłuszyć błogą ciszę, zburzyć spokój, ale on tak łatwo się nie daje. Nie widać, aby na jego twarz wkradało się zaskoczenie, dezorientacja czy przejęcie. Trwa niczym prawdziwy nauczyciel, przygotowany na wszystko. Lubi Christophera, bo nie zwraca jej uwagi na zachowanie, czy nie nakazuje odpowiednich manier, jak na siódmoklasistkę przystało. Craine pewnie zdzieliłby ją różdżką przez plecy, a Kersey nawet nie zauważyłby Marcelli, dopóki nie krzyknęłaby, pulsar w gwiazdozbiorze byka na niebie!
- Musi profesor to zobaczyć na własne oczy! - Unosi głos, wskazując na pregole palcem. - To tam. - Wpada pod zadaszenie, patrząc na stół, potem schylając się pod ławkę. Wygląda, jakby czegoś szukała, bo tak w rzeczywistości jest. Nie zdradza jednak jeszcze, o co chodzi nim nauczyciel dokładnie wzrokiem, nie złapie miejsca. Cierpliwość zapewne jest jego cnotą. Oby!
- No widzi profesor? - Wstaje, a jej oczy wyrażają lekki szok i niedowierzanie. Właściwe nadal nie wiadomo, o co chodzi. Nic tu się nie pali, nikt się nie bije, żadna akromantula z krzaków nie wyskoczyła, ławka, a nawet stolik pod pregolą wyglądają normalnie. Patrzy na niego, oczekując jakichkolwiek słów.

@Christopher Walsh
Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 4777
  Liczba postów : 2285
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty01.11.23 14:57;

Prawda była taka, że Christopher był niesamowicie cierpliwym człowiekiem. Trudno było wytrącić go z równowagi, był w stanie znosić najróżniejsze zaczepki, najróżniejsze pytania, najróżniejsze problemy, jakie pojawiały się niespodziewanie w głowach uczniów. To, co o nich myślał, zostawiał dla siebie, dokładnie tak jak w tej chwili, odnosząc wrażenie, że dziewczyna nie do końca czuła się dobrze. Może coś ją przestraszyło, może coś ją spłoszyło, trudno było mu tak naprawdę powiedzieć, o co w tym wszystkim chodziło, ale nie zamierzał jej w tej chwili osądzać. Istniała również prosta możliwość, że Krukonka postanowiła spłatać mu psikusa albo też założyła się ze znajomymi, że zdoła go przestraszyć, albo wyprowadzić z równowagi. Jeśli tak, to było to wielce zabawne, bo naprawdę trudno było tak zaczepić Christophera, żeby się zirytował i tylko niektóre osoby były do tego zdolne.
Dlatego też podążył za Marcellą, przyglądając się uważnie pergoli, zastanawiając się, czy może nie zgubiło się tutaj jakieś magiczne stworzenie, które rozrabiało, ale nic takiego nie spostrzegł. Było również naprawdę cicho i może niektórzy uznaliby, że za cicho, ale jego to jakoś szczególnie nie niepokoiło. Jeśli dziewczyna miała inne, szalone pomysły, to również był na nie, w pewnym sensie, przygotowany. Podążył za nią spojrzeniem, by ostatecznie unieść lekko brwi i uśmiechnąć się do niej lekko, zupełnie jakby chciał jej powiedzieć, że doskonale wiedział, że robiła sobie z niego żarty, a później pokręcił głową.
- Obawiam się, że będę musiał kupić mocniejsze soczewki, bo na razie nic nie widzę – powiedział prosto, a później sięgnął po różdżkę, by rzucić proste lumos, jakby naprawdę podejrzewał, że ma coś zobaczyć, że ma coś znaleźć albo coś sprawdzić. Jeśli chciała się tak z nim bawić, to mógł na to odpowiedzieć, nawet w ten swój chochliczy sposób, którego nie znało zbyt wielu ludzi. – Może zatem powie mi pani, czego powinienem szukać? Chętnie pomogę, ale na razie nie do końca wiem, w czym miałbym tego wsparcia udzielić – przyznał, czekając na jej ruch.

@Marcella Hudson

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Marcella Hudson
Marcella Hudson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.67 m
C. szczególne : piegi na całej twarzy, gęste brwi, rumiane policzki i pomalowane usta
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 531
  Liczba postów : 394
https://www.czarodzieje.org/t22455-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22458-poczta-panienki-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22454-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22684-marcella-hudson-dziennik#7597
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty03.11.23 22:17;

Przygląda mu się z uwagą. Jest wysoki chyba tak jak tato. Szczupły, ale dobrze zbudowana postura i ramiona na pewno łapią w przyjemnym, ciepłym uścisku. Jego gęste włosy brąz przeplatane siwizną mogą dodawać mu trochę lat, ale już niebieskie oczy przepełnione są czystą niewzruszoną przez fale oceaniczną wodą.
Marcella tak bardzo się cieszy, że poszedł za nią, a teraz tu stali pod pregolą, za towarzysza mając zachmurzone niebo; może dlatego nie pada, bo chmury zainteresowane są dalszymi losami tej dwójki, wiedząc jednocześnie o krętactwie dziewczyny.
Uśmiecha się na jego słowa, zadowolona z jego odpowiedzi niczym pięciolatka ze słów ojca, że dzisiaj idą do zoo, a cały dzień poświęci tylko jej — nikomu innemu.
- Nie musi profesor wymieniać soczewek na nowe, właśnie o to chodzi, bo tu nic nie ma. - Mówi to z taką łagodnością, nie wiedziała, że nauczycielski wzrok potrzebuje wsparcia, że te jego spokojne morskie oczy są osłabione. Wygląda na to, jakby właśnie się zdradziła ze swoim planem, przyznała, że to psikus lub żart zgotowany Walsh'owi, ale nie to nie tak. To nie do końca prawda.
- A powinno być. Zgubiłam bransoletkę taką ważną od babci. I jeśli nie tu to gdzie? Musi tu być! Pewnie zabrał ją jakiś sprytny niuchacz. - Brnie dalej w swoją półprawdę chcąc go zatrzymać przy sobie na dłużej, być może przyjdzie zmierzyć jej się z konsekwencjami, ale pewnie on już wie, wyczuwa swoim profesorskim szóstym zmysłem, wypracowanym przez lata w gronie oszustów, kanciarzy, krętaczy i ryzykantów Hogwartu.
Gdzieś w jej głowie szepcze cichy głos Gabriela, który mówi, że czasem warto skłamać. Bo po prostu czasem małe kłamstwo się opłaca.

@Christopher Walsh
Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 4777
  Liczba postów : 2285
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty11.11.23 21:26;

Czuł na sobie jej spojrzenie i zdawał sobie sprawę z tego, że był obserwowany. Zupełnie, jakby spotkał magiczne stworzenie, które chciał dowiedzieć się o nim wszystkiego, które chciało się przekonać, jaki był, które próbowało dowiedzieć się, czy był smaczny, bez prób ugryzienia go. Zupełnie, jakby Krukonka wiedziała, że coś podobnego nie tylko byłoby niestosowne, ale właściwie byłoby niemożliwe. Chris nie zamierzał jej jednak karcić za to, że po prostu mu się przyglądała, byłoby to z jego strony co najmniej niemądre, skończenie idiotyczne i zwyczajnie niewłaściwe. Pokazałby się wtedy jako słaby, niezbyt rozgarnięty profesor, a to niewątpliwie było ostatnią rzeczą, jakiej chciał, ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował. Dlatego też pozwalał jej na pewne rzeczy, chociaż jednocześnie wyraźnie trzymał pewne granice, uśmiechając się ledwie widocznie, jakby chciał jej powiedzieć, że zdawał sobie sprawę z tego, że z nim pogrywała. Na własnych zasadach, starając się, najpewniej, do czegoś go sprowokować.
- Cóż, to pewne pocieszenie, panno Hudson - zauważył spokojnie, aczkolwiek w jego głosie dało się wyczuć ostrzegawczą nutę. To był ten moment, kiedy czarodziej podchodził zbyt blisko stworzenia, które sobie tego absolutnie nie życzyło. Znajdowali się teraz pod tym względem w pewnym impasie, ale Christopher nie zamierzał przerywać prowadzonej gry, bawiąc się całkiem dobrze w tę zabawę, jaką było sprawdzanie, kto jest w stanie dłużej kłamać. Nie wiedział, czego potrzebowała wychowanka Alexa, ani co próbowała osiągnąć, ale to, że oszukiwała, było wyraźnie widoczne. Niemalże namacalne, ale być może jedynie dlatego, że zielarz zdołał już nabrać doświadczenia z gagatkami, którzy nie wiedzieli, że ich kłamstwa nie zawsze nosiły białe rękawiczki.
- To musiała być niesamowicie cenna bransoletka, skoro ma pani podejrzenia, że porwał ją niuchacz, panno Hudson - zauważył spokojnie, nie odrywając od niej spojrzenia. - Kiedy to się stało? Być może ktoś ją znalazł i odniósł do woźnego, to też całkiem prawdopodobne. Nie próbowała pani jej po prostu przywołać? - dodał, tym samym łagodnym tonem, jakim przemawiał od początku.

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Marcella Hudson
Marcella Hudson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.67 m
C. szczególne : piegi na całej twarzy, gęste brwi, rumiane policzki i pomalowane usta
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 531
  Liczba postów : 394
https://www.czarodzieje.org/t22455-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22458-poczta-panienki-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22454-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22684-marcella-hudson-dziennik#7597
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty13.11.23 17:27;

Obserwowanie innych jest niekulturalne, zwłaszcza kiedy robi się to zbyt długo, można wprowadzić tym czynem kogoś w złość, zdenerwowanie lub niepokój. Nikt nie lubi być inwigilowany w tak nachalny sposób. Hudson ma już tak w swojej naturze lubi patrzeć swoimi niezwykłymi jasnymi brązowymi oczami na świat — uważnie. Chris na to nie reaguje, co powoduje, że Marcella jest nim zachwycona. Na dobrego nauczyciela skierowała swój misterny plan. Właściwe nic diabolicznego nie chodzi jej po głowie, nie może to byłoby niepojęte, w końcu ta krukonka to mały cudzik chodzący po Ziemi.
Uśmiecha się subtelnie na jego słowa jak dzieciak wpatrzony w piernikowe lizaki w Miodowym Królestwie. Nie jest głupia, wyczuwa, że w jego tonie głosu kryje się coś, co podpowiada, że on już wie.
Dlaczego ktoś kłamie? Mówi nieprawdę, zataja informacje, manipuluje faktami? Kłamstwo wykorzystuje się do różnych celów, żeby zdobyć jakieś korzyści, uniknąć konsekwencji, a nawet dlatego, żeby komuś zaimponować. Można okłamać kogoś w dobrej wierze lub z premedytacją. Marceli nieczęsto zdarza się kłamać, czasami robi to nieświadomie, albo jak teraz dla korzyści. Chociaż nikt z pewnością nie mógł się domyślić, jakie są to korzyści, ale że to jakiś podstęp już tak. Chce się zdradzić ze swoim zamiarem, ale nie robi tego, nie tak od razu.
- Bardzo cenna. - Przytakuje na jego słowa, zauważając, że jej historyjka może za chwile pęknąć jak bańka mydlana. Zaczęło się, zadawanie pytań takie na prędko zbudowane oszustwo łatwo przejrzeć, kiedy nie dopracowuje się faktów. Mogliby pograć w tę grę, ale im dalej, tym bardziej wpada się w dziurę, w której nie ma wyjścia. Właściwe jest, ale już nie tak łatwo wyjść mierząc się z konsekwencjami.
Chwila prawdy właśnie być może nastaje. Wystarczy tylko kilka szczerych słów i przetestuje go, zobaczy, jak zareaguje, chociaż on trwa tak niewzruszenie, z uprzejmością odpowiadając na wszystkie jej słowa.
- Spróbowałabym, ale tak naprawdę to nie bo skłamałam. - Radość znika z marcellinowej twarzy, ukazując lekkie przestraszenie, niepewność dzikiego zwierzęcia złapanego w klatkę.

@Christopher Walsh
Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 4777
  Liczba postów : 2285
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty18.11.23 19:53;

Christopher, co zabawne, sam był niczym hipogryf. Czasami jak nieśmiałek, czasami jak chochlik, a czasami właśnie tak dumny, jak to stworzenie. Cierpliwy, ale jednocześnie widać było, że przestał ustępować, że nie pozwalał innym na to, żeby wodzili go za nos, żeby zachowywali się względem niego dokładnie tak, jak sami tego chcieli. Zdołał ugruntować swoją pozycję i nie zamierzał jej porzucać. Ci, którzy poznali go, gdy został gajowym, mogli z pewnością czuć się z tego powodu zdziwieni, a jednocześnie było w tym coś naprawdę interesującego, coś, co powodowało, że mężczyzna naprawdę wierzył w zmiany, jakie zachodziły w człowieku. Dlatego tez nie czuł się skrępowany, gdy przyglądała mu się jedna z jego podopiecznych, pozwalając jej na to, choć jednocześnie było doskonale widać, że za tą jego cierpliwością czaiło się serce prawdziwego Gryfona.
Obserwował Marcellę, czekając spokojnie na jej wyjaśnienia, na to, co miała mu do powiedzenia. Oczywiście, że miał swoje podejrzenia, bo jej zachowanie nie było zbyt typowe i nie powiedziałby, że było czymś, co można było przypisać komuś, kto naprawdę był zagubiony, kto naprawdę czegoś szukał. Odnosił wrażenie, że była przebiegłym stworzeniem, które próbowało wciągnąć go w swoja pułapkę i zapewne właśnie dlatego stał nieporuszony, jedynie skinąwszy głową, kiedy wspomniała o tym, że zgubiony przedmiot był dla niej bardzo cenny. A później padły wyjaśnienia, które spowodowały, że Christopher uśmiechnął się ledwie dostrzegalnie, a jego jasne oczy jakby błysnęły, jakby dokładnie wiedział, że zmierzali do tego miejsca już o jakiejś chwili i właśnie dotarli tam, gdzie dotrzeć mieli. To była naprawdę zabawna myśl, a zielarz nie wiedział jeszcze do końca, co miał z nią zrobić, ale wiedział, że miała dla niego znaczenie.
- Pozwoli pani, że zapytam, po co właściwie pani skłamała, panno Hudson? – zapytał spokojnie, przekrzywiając ledwie widoczne głowę, nie odrywając od niej spojrzenia, pokazując jej, że nie zamierzał się nigdzie wybierać. Oczekiwał, mimo wszystko, wyjaśnienia z jej strony i bez niego najwyraźniej nie chciał jej nigdzie puścić, ani pozwolić, żeby pobiegła na zajęcia.

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Marcella Hudson
Marcella Hudson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.67 m
C. szczególne : piegi na całej twarzy, gęste brwi, rumiane policzki i pomalowane usta
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 531
  Liczba postów : 394
https://www.czarodzieje.org/t22455-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22458-poczta-panienki-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22454-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22684-marcella-hudson-dziennik#7597
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty19.11.23 17:26;

Gdyby porównać pannę Hudson do zwierzęcia z pewnością byłaby to pandka ruda. Słodka i mała, ale czy przebiegła? Być może wabiła na te urokliwe oczęta, zachowanie w każdym ruchu, powodujące dawkę dopalacza zwanego rozczuleniem. Christophera pewnie zna te wykręty, ukryte manipulacje, co z tego, że jest nauczycielem od roślin i ziół — w głowie Marcelli mogłyby powstać całkiem trafne przypuszczenia, że pewnie drzewa mu o tym mówią, kiedy zbiera kasztany, szepcząc do nich miłe słowa. Wie jednak, że kiedyś profesor Walsh jako gajowy dorobił się wielkiego doświadczenia w sprawach sprytnych, przebiegłych zwierząt. Takie niuchacze to cwane bestie. Zastanawia się przez moment, czemu porzucił pracę wolności na rzecz roślinności? Jako nauczyciel stwarzał wokół siebie otoczkę respektu ubranego w mur, który dla niektórych uczniów mógłby być nie do przebicia. Nie dla Marcelli rzecz jasna! Ale czy jako gajowy nie czuł tej wolności? Zapraszania na herbatkę jednorożców, niuchaczy i nieśmiałych dzieciaków, które ze zwykłym profesorem nie pogadają o swoich problemach, bo... Trzeba przyznać, że grono pedagogiczne Hogwartu niekoniecznie potrafiło udzielić wsparcia innym uczniom, sami przecież potrzebowali pomocnej psychologicznej czasami psychiatrycznej dłoni.
Christopher Walsh jednak na takiego nie wygląda, chociaż jego stoicyzm może być podejrzliwy — może skrywa wewnętrznego furiata, tak jak Patton Craine skrywa głęboko zranionego dobrego człowieka, mającego problemy z zaufaniem.
Panno Hudson brzmi to tak poważnie. Chce, żeby mógł do niej mówić Marcella, ale przecież dla niej jest profesorem. Niemniej mówienie Walshowi po imieniu mogłoby być niewłaściwe, ale żaden problem obdarzać go nauczycielskim tytułem — tylko czy on chciałby użyć jej imienia tak po prostu, czy to też jest niewłaściwe?
- Daleko mi do pani, moja mama pewnie była piękną panią albo jest... - Nie miała okazji jeszcze poznać swojej matki albo dowiedzieć się o niej czegokolwiek tylko tego, że z pewnością w jej krwi płynęła wężomowa. No i że ją zostawiła. - Lubie profesora, chciałam z Panem spędzić trochę czasu, chociażby na szukaniu niewidzialnych bransoletek z jeszcze bardziej niewidzialnym niuchaczem, może zawędrowalibyśmy do jaskini pełnej skarbów, strzeżonej przez króla niuchaczy? - Trochę ją fantazja ponosi, ale brakuje jej odwagi na to, aby powiedzieć, żeby mówił jej Marcella, w końcu do gryffonów Tiara słusznie jej nie przydzieliła. - Mam nadzieje, że profesor ciasta nie piekł i że przeze mnie się nie spaliło. - Robi przepraszającą minę, wyrażającą wielką skruchę, bo jeśli Chris zajmował się hogwarckimi wypiekami, a w międzyczasie postanowił udać się na krótki spacer, mogłoby być nieciekawie — właśnie teraz. Na pewno wtedy Hogwart stanąłby w płomieniach.

@Christopher Walsh
Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 4777
  Liczba postów : 2285
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty19.11.23 18:06;

Gdyby miała odwagę, żeby go o to zapytać, zapewne poznałaby odpowiedź. Christopher nie uważał, żeby stracił wolność, bo nadal robił wiele rzeczy jak wtedy, gdy był gajowym. Jego życie potoczyło się jednak inaczej, wybrał człowieka, z którym chciał spędzić resztę życia, uznał, że potrzebuje czegoś więcej, niż samotności, do jakiej przywykł i zdał sobie sprawę z tego, że absolutnie nie musi być profesorem jak z obrazka. Był sobą, przez cały ten czas, nabrał jedynie więcej pewności siebie i nauczył się podchodzić do dzieciaków tak, by nie czuły się nazbyt skrępowane jego obecnością. Zawsze był cierpliwy, niewiele osób było w stanie wyprowadzić go z równowagi, a kiedy już się to działo, nie przebierał w słowach. Bywał ostry, bywał porywczy, jak na Gryfona przystało, ale w większości przypadków działał błyskawicznie wtedy gdy była taka konieczność. Jak wtedy gdy ruszył na ratunek młodemu centaurowi, nie zastanawiając się nad tym, czy aby na pewno nie pożrą go akromantule. Ślad pozostał, również w jego psychice, ale Chris niewiele się zmienił, stając się jedynie bardziej otwartym, bardziej skłonnym do tego, by rozmawiać z innymi. Przede wszystkim zaś przestał chować się w lesie, do którego chodził, gdy miał na to ochotę, ale nie po to, by zniknąć innym z oczu. Miał również wolność w cieplarniach, którymi teraz niepodzielnie rządził, wiedząc, że profesor Vicario nie miała do tego zbyt wiele cierpliwości. Można było zatem uznać, że sam, całkowicie sam, kreował swój świat.
- Jeśli chciała pani ze mną porozmawiać, wystarczyło powiedzieć, co panią niepokoi - odpowiedział jej spokojnie, choć jednocześnie widać było po nim, że te przygody nie były do końca bezpieczne. Choć, jeśli się już zdarzały, nie protestował, po prostu brał je na siebie, pomagając, na ile było to możliwe. - Wbrew pani podejrzeniom, panno Hudson, nie gryzę i nie rzucam klątw, jak szanowny wicedyrektor, więc jeśli tylko będzie miała pani jakieś pytanie, może się pani do mnie zwrócić. Nawet gdyby dotyczyło jakiegoś niuchacza grasującego w okolicy - zauważył spokojnie, starając się pokazać jej, że był nauczycielem, który był tutaj dla innych, który był tutaj dla dzieciaków i uważał to za coś bardzo cennego. Zaraz też uśmiechnął się łagodnie i pokręcił lekko głową, gdy ponownie się odezwała, zdając sobie sprawę z tego, że najpewniej zawstydziła się tym wszystkim, do czego doprowadziła. A przynajmniej takie sprawiała wrażenie.
- Obawiam się, że i bez zagadania spaliłbym ciasto. Z tym o wiele lepiej radzi sobie Josh - dodał stosunkowo miękko, jakby mimowolnie chciał podkreślić pewne różnice między nimi, o których dziewczyna powinna pamiętać. Później zaś zasugerował, że niezależnie od wszystkiego powinni skierować się do zamku, bo wyglądało na to, że za chwilę po prostu lunie.

@Marcella Hudson

+

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful


Ostatnio zmieniony przez Christopher Walsh dnia 01.01.24 9:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Marcella Hudson
Marcella Hudson

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.67 m
C. szczególne : piegi na całej twarzy, gęste brwi, rumiane policzki i pomalowane usta
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 531
  Liczba postów : 394
https://www.czarodzieje.org/t22455-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22458-poczta-panienki-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22454-marcella-hudson
https://www.czarodzieje.org/t22684-marcella-hudson-dziennik#7597
Pergola - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty23.11.23 17:50;

Wiedziała, że nie wszyscy lubili się przytulać, trzymać za ręce i bawić. Co innego, kiedy jesteś dzieckiem, wtedy niewinność nie szepcze w dorosłe ucha dziwnych podtekstów, ani że to niewłaściwe. Za to bycie siedemnastoletnią dziewczyną, która przekracza granice innych na każdym kroku, bo nadal ma w sobie radość dziecka, jest na pewno inne dla otoczenia, nie zawsze właściwe. Tak jak wpatrywanie się w kogoś jest niegrzeczne.
Słucha go uważnie, a na jej twarzy pojawia się uśmiech, bardziej radosny i w stylu Hudson — subtelny.
- A jak mnie nic nie niepokoi, to też mogę z panem porozmawiać? - Chyba już z na odpowiedź. Gdzieś podświadomie wyczuwała, że Christopher Walsh nie gryzie, ani nie rzuca klątw, ale jednak chciała go wybadać — zdał test! Ta myśl wypełnia ciepłem marcellinowe serce.
- Oh ja wiem, jak się gryzie i rzuca klątwy, to wygląda się paskudnie. - Pamięta, jak oglądała pewien film z tatą o łowcach i złych czarownicach, które kiedy rzucały czarnomagiczne czary, zmieniały się w brzydkie kobiety. Nauczyciel stojący przed nią wygląda ślicznie.
Podoba się jej jego propozycja. Teraz to przydałoby się Hudson znaleźć jakiegoś niuchacza i dać mu tę bransoletkę babci. Mogłaby wtedy spędzić pół dnia z profesorem na szukaniu artefaktów i walkę z groźnym królem niuchaczy (oczywiście, jeśli zwierzak byłyby odpowiednio wyszkolony, bo Chris pewnie jest niezły w te klocki), jak to bawiła się z tatą w lesie nieopodal domku dziadków, ale nie szukali magicznych zwierząt, bo dopiero Marcella poznała je w Hogwarcie i z tych fajnych podręczników, które musieli kupić do szkoły.
- To następnym razem, jak będziemy szukać prawdziwego niuchacza, weźmie profesor ciasteczka od profesora Josha.- Pewnie piecze takie wyglądem przypominające tłuczki, o smaku uderzającym w kubki smakowe. - Na głodnego niedobrze szukać. - Jeszcze przed swoim sprytnym planem wsunęła niedawno naleśnika, a te zbrodnie dla bystrych oczu ma wypisaną na twarzy.
Spogląda do góry w szare niebo. Wcale nie zapowiada się na brak deszczu, wręcz przeciwnie chmury wydają się cięższe niż jeszcze przed chwilą. Jedna kropla kapie jej na nos, a dziewczyna o rumianych policzkach mruga zaskoczona.
- Szybko kto pierwszy do zamku to nie zmoknie! - Krzyczy i biegnie ile sił w nogach, ale może być w tym nieprawda — bo już leje!


+
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Pergola - Page 4 QzgSDG8








Pergola - Page 4 Empty


PisaniePergola - Page 4 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pergola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pergola - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-