Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pergola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32507
  Liczba postów : 103041
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Pergola  Pergola - Page 3 EmptySro Kwi 22 2020, 12:46;

First topic message reminder :


Pergola


Miejsce zacienione i całkiem przyjemne, bowiem wieczorami do przypiętej u sufitu lampy zlatują się świetliki i ich światło tworzy przyjemny półmrok. Uczniowie często zajadają tu lunch albo zwędzone z kuchni lody.


______________________

Pergola - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Darren Shaw
Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 3011
  Liczba postów : 3049
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyNie Cze 07 2020, 23:02;

- Naprawdę? - spytał chłopak pomiędzy skrobaniem kolejnych notatek - I tak nie chciałbym, żeby jakiś mnie użarł - stwierdził, przypominając sobie jak w czasach dziecięcych - dziecięcych bardziej niż obecne - babcia zabraniała mu wchodzić lub wlatywać na minimiotełce zbyt głęboko do lasu, bo były tam błotoryje które jadły małe dzieci. Czy to możliwe, że owe "małe dzieci" o których mówiła nestorka rodu mogły być tylko korzeniami mandragory?
I czy błotoryje w ogóle były głuche? A może piski tych małych skurczybyków w ogóle na nich, z jakiegoś powodu, nie działały?
Ciekawa sprawa - pomyślał, pisząc na marginesie przypomnienie do samego siebie, żeby poszukać nieco więcej informacji o błotoryjach. Na kursie ministerialnym stworzenia te były jedynie kolejną pozycją w prawie niekończącej się tabelce zwierząt, obok zaś był jedynie krótki opis, klasyfikacja oraz zalecane zaklęcie. Shaw uniósł nieco wyżej brwi, uświadamiając sobie że nie pamiętał czy chodziło o Orbis czy coś innego. Z pewnością Krukonowi przydałoby się przysiąść nieco nad ONMS - i to nie tylko nad pufkami.
- Spokojnie, sprawdziłem od tamtej pory tablicę ogłoszeń w Hogsmeade parę razy - powiedział Darren, kiwając głową - Nikt nie zgłaszał, że uciekło mu stado różowych, puchatych kulek.
Oczywiście, Krukon nie chciał przywłaszczać sobie czyjejś własności. Po pewnym czasie jednak przyjął po prostu wersję, że z pufkami pigmejskimi jest jak z aligatorami i żółwiami ninja w Nowym Jorku - czasem są wyrzucane lub uciekają i dziczeją gdzieś w parkach albo kanałach. Przynajmniej tak mówiły niektóre filmy - a Shaw nie do wszystkich stosował odpowiednio wysoką dozę sceptycyzmu, dlatego też nawet Krukonom zdarzało się święcie wierzyć, że kanały amerykańskiej metropolii wypełnione są ludożernymi gadami oraz żółwiami praktykującymi wschodnie sztuki walki.
Po kolejnej odpowiedzi Jessici Darren zorientował się, że jednak być może jej nie przeszkadza - Krukon otwierał już usta, by zapytać o jakąś głupotę, kiedy jego rozmówczyni wystrzeliła z  ciekawostką o pufkach. Shaw zmarszczył brwi - zbiło go to nieco z tropu, co do tego nie było wątpliwości.
Chłopak sięgnął powoli do stołu książek i wyciągnął trzecią od góry - Puszystość Stosowana - Ujemna Delta Największym Przyjacielem Pufka - po czym otworzył ją na pierwszym rozdziale.
- Tak, wiedziałem - pokiwał głową - Siedzę tu już... jakiś czas - mruknął, zerkając jeszcze raz na mapy występowania i wykresy różnic oraz podobieństw międzygatunkowych.
Krukon zanotował parę kolejnych informacji - choćby o długości języka, zawsze mogłoby się przydać - i prychnął, kiedy za mocno naostrzone pióro złamało się na końcu, tworząc wielkiego kleksa.
Powrót do góry Go down


Jessica Smith
Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Krwawa 'obrączka' na lewej dłoni | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 245
  Liczba postów : 1683
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptySro Cze 10 2020, 02:36;

....Jedno trzeba było przyznać - Shaw podświadomie (lub nie) zgrywał się idealnie z wycofanym podejściem Smith. Rozmawiał z nią - jednocześnie nie zwracając na niej większej uwagi i zajmując się swoimi notatkami. Gdyby nie to, że rzeczywiście ich wymiana zdań trzymała się kupy i nie były to tylko wymruczane półsłówka - Jess mogłaby podejrzewać, że albo chłopakowi przeszkadza - albo ten ją ignoruje. Z dwojga złego, dla niej - druga opcja okazałaby się lepsza.
....W sumie ugryzienie błorotyja mogłoby okazać się naprawdę groźne... Może nawet groźniejsze niż szczuroszczeta... — zadumała się, sama wyciągając z jednej ze swoich książek nowy pergamin - i sięgając po swoje samorysujące pióro. Nabrała już wprawy w korzystaniu z niego - zahaczając jego rysikiem o swoje usta, puściła puszyste piórko nad pergamin, by zapisywało jej spostrzeżenia dotyczące magicznych stworzeń. — Biorąc pod uwagę środowisko w jakim żyje błorotyj - i to, jak wiele bakterii i drobnoustrojów na nim osiada, być może rzeczywiście Ministerstwo słusznie go klasyfikuje jako stworzenie XXX. Mimo wszystko to dalej nie jest śmiercioplaga, od której może zgnić Ci ręka od samego dotyku...
....Przeskakiwała ze zwierzęcia na zwierzę, ciągle biorąc pod uwagę klasyfikację Ministerstwa Magii - jakaś mądra głowa to wszystko wymyśliła i Jessica (jeszcze) nie czuła się na tyle kompetentna, żeby poważnie poddawać ją w wątpliwość. Choć w istocie to robiła - podważając słuszność ministerialnych podziałów, tylko po to, żeby zaraz siebie samą (i Darrena?) przekonywać, że jednak było w tym ziarno sensu.
....Właściwie ciekawe jest, że pufki pigmejskie nie są sklasyfikowane przez Ministerstwo. Pufki owszem, ale ich pigmejska odmiana już nie. — Widocznie się rozkręciła w sypaniu ciekawostek przyrodniczych jak z rękawa - zupełnie jakby opowiadała o fabule ostatnio przeczytanego harlekina. Delikatna rozbieżność tematów.
....Znalazłeś coś może o odmianie taran... — nie dokończyła pytania, wlepiając szare spojrzenie w chłopaka, kiedy ten prychnął. Od razu skierowała swój wzrok do powodu jego niezadowolenia - nie wiedzieć kiedy, sięgając po swoją różdżkę. Nigdy nie miała odruchów, żeby po nią sięgać - chyba, że chodziło o ratowanie książek i notatek przed atramentem. Wtedy działała po prostu intuicyjnie.
....Tergeo! — rzuciła krótko, a kleks z pergaminu Shawa wręcz wyparował, nie zostawiając po sobie żadnego śladu. I właśnie w tym momencie - nachylona przez stolik ku studentowi - straciła swój dopiero co uzyskany rezon. Zerknęła pobieżnie na Darrena i klapnęła na powrót na drewnianą ławę, zaciskając szczupłą dłoń na rękojeści różdżki. — C-Często wylewam atrament na moje notatki... — zaczęła się tłumaczyć - jakby chcąc usprawiedliwić to, co przed chwilą zrobiła.
Powrót do góry Go down


Darren Shaw
Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 3011
  Liczba postów : 3049
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptySro Cze 10 2020, 22:00;

Darren kiwał jedynie głową, słuchając wykładu Jessici na temat błotoryjów, notując przy okazji co ciekawsze fragmenty na zwoju zatytułowanym "PUFKOLOGIA PUFKO-I-BŁOTOLOGIA. Nie chciał jej przerywać - bał się, że może ją spłoszyć. Gdy Krukonka pojawiła się przy pergoli, sprawiała wrażenie osoby która mogłaby przesiedzieć cały dzień obok kogoś innego i nie odezwać się nawet słowem - i choć Darren nie miałby z tym najmniejszego problemu, to miał przeczucie że u Jess nie było to jedynie kwestią socjalnej obojętności, a wręcz przeciwnie - raczej nieśmiałości. Pozwolił jej więc wygadać się do woli na temat błotoryjów, warunków w jakich żyją, właściwości śmiercioplag i co tylko chciała. Shaw tymczasem jedynym uchem słuchał, jednocześnie notując skrzętnie nawyki żywieniowe puszków, które sprowadzić można było w skrócie do jednego słowa, a mianowicie "wszystko".
Po zrobieniu kleksa na pergaminie, zanim Krukon zdążył jakkolwiek zareagować oprócz zrezygnowanego prychnięcia, Jessica wyciągnęła różdżkę i skutecznie usunęła plamę, ratując raczej chaotyczne notatki chłopaka przed śmiercią pod falą atramentu.
- Dzięki - powiedział Darren nieco weselszym tonem, wyciągając własną różdżką i dźgając nią pióro, które po chwili uniosło się kilka centymetrów w powietrze i zaczęło się samodzielnie ostrzyć - Zdarza się najlepszym - dodał spokojnym tonem. Nie mógłby przecież mieć za złe dziewczynie tego, że mu pomogła - to chyba jasne! - a to, że wylewała atrament? Na gatki Merlina, świadczyło to tylko dobrze o dziewczynie, bo żeby narażać notatki na zabrudzenie trzeba najpierw je mieć, a Darren był praktycznie pewien, że spora ilość uczniów oraz studentów nie trudziła się robieniem zapisków. Kolejna oznaka tego, że Jess była wręcz chorobliwie niepewna siebie.
Krukon zacmokał i pokręcił głową, kiedy jego pióro skończyło się ostrzyć. Chwycił je dłonią i jeszcze raz zamoczył w atramencie, kontynuując pisanie notatki na temat uznawania puszków za święte stworzenia w cywilizacjach innuickich.
W końcu mają przecież futro.
- W zaklęciach też gustujesz? - spytał krzywiąc się, gdy podmuch wiosennego wiatru wdarł się do pergoli i przerzucił kilka stron w czytanej właśnie przez niego księdze, podobnie jak w dziele studiowanym przez Krukonkę. Machnął różdżką, rzucając zaklęcie blokujące takie zjawiska atmosferyczne przed wpadaniem nieproszonymi, po czym pochylił się nad pergaminem i oparł się nań podbródkiem, nie zważając na to, że mógł pobrudzić się niezaschniętym do końca atramentem. Wzrok wbił w pojedyncze słowo, napisane praktycznie na samej górze zwoju, praktycznie pod całym tytułem.
- Jak go nazwać? - wyjęczał, przenosząc oczy na Jess i wzruszając ramionami, co w tej chwili sprawiało efekt, jakby był wyjątkowo przystojnym garborogiem.
Powrót do góry Go down


Jessica Smith
Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Krwawa 'obrączka' na lewej dłoni | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 245
  Liczba postów : 1683
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyCzw Cze 11 2020, 14:41;

....I właśnie tutaj leżał pies pogrzebany - jak Shaw słusznie zdążył zauważyć. Jessica absolutnie nie była osobą aspołeczną - w żadnym wypadku! Być może była to też kwestia nieśmiałości - ale przede wszystkim jej wycofanie definiowane było przez strach. Którego przy odpowiednim podejściu - jak teraz - powoli się wyzbywała.
....Słysząc podziękowania studenta na jej zaklęcie ratunkowe - uśmiechnęła się niepewnie - podnosząc na niego szare ślepia błyszczące... wdzięcznością?
....Chyba masz rację — przytaknęła Krukonowi, nie chcąc się wykłócać (czy bardziej podkreślać), że akurat jej było daleko do bycia, jak to ujął, "najlepszą". Zganiła się w myślach, że nie powinna wszystkiego sprowadzać do samej siebie. Nie była pępkiem świata. Choć w krwi miała analizowanie wszystkiego - a własna osoba zawsze była najlepszym odnośnikiem (wyłącznie jednak wtedy, kiedy nie była chodzącym kompleksem).
....Z niejaką fascynacją obserwowała jak Darren - rzucając zaklęcie niewerbalne - ostrzy przed chwilą złamane pióro. W oczach zamajaczył jej kiepsko skrywany podziw - ona  n i g d y  nie rzucała zaklęć niewerbalnych. Wystarczyło, że dość często klasyczne inkantacje jej nie wychodziły - w głowie dalej świtało jej wspomnienie pamiętnej lekcji zaklęć Voralberga (niekoniecznie pamiętnej przez bójkę przed nią) - gdzie nawet najprostsze z najprostszych Accio nie rzuciła poprawnie ani razu. Miast przyciągać ku niej przedmioty - odpychało je, ku zażenowaniu Smith.
....Z różdżką z reguły mi nie po drodze... — odparła dość wymijająco, bo zrobiło jej się niemal głupio, kiedy Shaw - znów niewerbalnie - zabezpieczył ich pergolę zaklęciem Aexteriorem. Przykleiła do niego uważne spojrzenie. Musiał mieć wprawę w zaklęciach, skoro takie - dość zaawansowane - rzucał praktycznie od niechcenia. Nic nie mogła na to poradzić, że Shaw dodatkowo urósł w jej oczach.
....Jednak pytanie o imię kompletnie zbiło ją z pantałyku - aż zamrugała kilkukrotnie, poprawiając okulary na grzbiecie nosa i marszcząc z konsternacją brwi.
....Twojego pufka...? — Podparła się na łokciu, autentycznie zastanawiając się nad imieniem dla stworzonka. Chciała pomóc - zwłaszcza, jeśli sam Darren nie miał żadnego pomysłu. — Biorąc pod uwagę, że pufki to... to w sumie takie wróble... Występują na całym świecie, są kompletnie niegroźne i jedzą praktycznie wszystko... — Ze szczególnym uwzględnieniem smarków. — I nie mają żadnych cech charakterystycznych poza długim językiem i różowo-fioletowym futerkiem... — Wymieniała wszystko co może tyczyć się puszków pigmejskich, szukając punktu zaczepienia. Pufek imieniem Puszek to masło maślane i zero kreatywności, nie było o tym mowy. Zastanawiając się tak, meandry jej myśli wykręciły na najlepiej jej znane obecnie tematy - ONMS.
....Może w takim razie... coś dla kontrastu? Nazwij go Czupakabra. Chociaż to może zbyt krwawe... — przygryzła wnętrze policzka. — Chociaż Czupakabra też jest malutka - wbrew wszelkim legendom o niej krążącym - to jednak przyrównanie jej do puszka... Smoczognik? Gdyby to była odmiana tarantowata, to by pasowało... Smoczogniki są żółto-czarne...
....To może jednak historia magii?
....To może... Knot? Korneliusz. Imię kiepskie dla pegaza, ale do pufka by pasowało... — Poglądy polityczne Jess wychodziły na wierzch. Z resztą, mało kto szanował ministra Knota za jego ignorancję i zamiatania wszystkiego pod dywan. Pufek Korneliusz z kolei wyjadałby wszystko spod chodnika. — Albo Dezyderiusz! Ostatni król Longobardów, próbował na tron papieski w VIII wieku posadzić czarodzieja...
....Przerwała gwałtownie swój wywód - nieśmiały uśmiech błąkał się po jej ustach. Błysnęła nawet zębami przez krótką chwilę.
....Rozgadałam się — stwierdziła, nieco rozbawiona. I nawet nie przeprosiła.
Powrót do góry Go down


Darren Shaw
Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 3011
  Liczba postów : 3049
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPią Cze 12 2020, 15:44;

- Bywa i tak - powiedział pogodnym tonem Darren, odkładając różdżkę. Nie każdy musiał machać różdżką na lewo i prawo, Krukon dobrze wiedział że zaklęcia nie były dla wielu studentów i uczniów główną dziedziną wiedzy magicznej. Jedni skupiali się bardziej na miotlarstwie, inni na zielarstwie, a jeszcze inni na wróżbiarstwie, próbując znaleźć w herbacianych fusach kształt Australii.
- Smoczognik? Nieeee - pokręcił głową Shaw, rozmazując na podbródku jeszcze więcej atramentu. Podniósł się jednak, gdy usłyszał kolejne propozycje Jessici.
- Kor...ne...liusz - przesylabował, przygryzając wargę i bazgrząc po pergaminie, zapisując kolejne propozycje - De...zy...de...riusz... to "-usz" na końcu jest bardzo puchate - dodał Krukon ze śmiertelnie poważną miną, musząc przyznać że nigdy w życiu nie słyszał o Dezyderiuszu, VIII-wiecznym sporze z tronem papieskim w tle, a Longobardowie byli mu znani jedynie ze słyszenia - podobnie jak wszyscy inni bardowie.
Kolejne stwierdzenie Krukonki Darren skwitował kiwnięciem głową. Przejechał rękawem po swoim podbródku, ściągając zeń większość atramentu i rozcierając resztę po dolnej części policzka, po czym napisał jeszcze kilka "-usz", zostawiając miejsce przed nimi na uzupełnienie resztą liter.
- Bardzo dobrze, dziwnie siedziałoby się nad pufkami w ciszy - powiedział, pisząc ostatniego usza i przenosząc uwagę z powrotem na Jessicę.
- A więc... jakich jeszcze historycznych cośtamuszów znasz? - spytał, dopisując na trzecim miejscu listy Amadeusza. Coś jednak go nagle tknęło i szybko spojrzał na Krukonkę, marszcząc brwi - Chcesz mi powiedzieć, że przez tyle czasu żaden czarodziej nie był papieżem? - spytał, zastanawiając się jak to możliwe. Jak pokazywał dwudziesty wiek, wśród magów nie brakowało osób żądnych władzy - a odpowiednio rzucone zaklęcie pozwalałoby zdobyć w ten sposób autorytet nad milionami mugolów.
Powrót do góry Go down


Jessica Smith
Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Krwawa 'obrączka' na lewej dłoni | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 245
  Liczba postów : 1683
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPią Cze 19 2020, 00:32;

Żadnych kpin i żadnych pytań, kiedy wspomniała, że zaklęcia to nie jest jej konik. Właściwie to nawet nie zbył jej swoim komentarzem - co wykluczał pogodny ton, jakim rzucił swoją uwagę. Jakby to było zupełnie oczywiste i normalne (co według Smith do końca jednak nie było), że różdżka była jej bardziej wrogiem niż przyjacielem. No, może nieco przesadzała - w końcu atrament czyściła bez mrugnięcia okiem.
Ale poczuła się mniej dziwnie, niż czuła się zazwyczaj.
Przekrzywiła z nieskrywanym zaintrygowaniem głowę, obserwując jak Shaw sylabizuje i zapisuje jej propozycje, które - chyba? - przypadły mu do gustu. Pozwoliła sobie dłużej niż miała w zwyczaju, zawiesić szare spojrzenie na jego twarzy, skrzętnie odnotowując zmiany w mimice. I dochodząc do wniosku, że choć miał ją oszczędną - to raczej nie powstrzymywał się od różnych grymasów, czy choćby nawyków w postaci przygryzania wargi.
To może ona też nie powinna?
Jakby na potwierdzenie wniosku, do którego doszła przed sekundą - nieśmiało, bo nieśmiało, ale jednak - uśmiechnęła się, szeroko, aż uśmiech ten doszedł do przymrużonych oczu. Jakaś blokada w niej pękła, choć jeszcze nie opadła.
"-usz" w istocie jest puchate. W końcu chodzi o puszki — pozwoliła sobie zauważyć, zdejmując z nosa okulary - żeby Darren w jej oczach nabrał ostrości. W tej chwili litery zapisane w książkach były najmniej ważne. — Było ich naprawdę sporo... Sergiusz VI, pustelnik z Toskanii, całe życie próbujący wyhodować bazyliszka... Arseniusz, który badał właściwości arszeniku na sobie... Klaudiusz, od samoporóżniających się- — przerwała wpół zdania, kiedy piwne oczy Krukona przeskoczyły nagle z pergaminu na nią - a za nimi rozbrzmiało pytanie.
Absolutnie nie próbując go małpować, również zmarszczyła brwi.
Właściwie to... Byli, kilkukrotnie — przyznała, podpierając podbródek na wierzchu swojej dłoni. Zawiesiła spojrzenie gdzieś w przestrzeń, jakby sięgając wgłąb swojej pamięci - i przeglądając zgromadzoną tam historyczną kartotekę. — Nigdy jednak nie na długo. Lokalni czarodzieje się buntowali i najdłużej z nich utrzymał się... Wergiliusz? — Oczy puściły rozbawione iskry, kiedy zdała sobie sprawę, że to kolejny -usz. — Zamieniał wodę w wino. Kiedy wszyscy jednak wytrzeźwieli, to został cofnięty. A potem już ustalono Kodeks Tajności.
Przygryzła wnętrze policzka, wystukując o blat ławki niesprecyzowany, krótki rytm.
Jeśli... Jeśli przynudzam, to powiedz — mruknęła, z cichą nadzieją w głosie, że jednak jej informacje - czyli jedyne czym dysponowała - na coś mogły się przydać.
Powrót do góry Go down


Darren Shaw
Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 3011
  Liczba postów : 3049
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyNie Cze 21 2020, 00:37;

Na uśmiech Jessici Darren odpowiedział własnym, kiwając głową, potwierdzając podwójnie potwierdzenie panny Smith dotyczące puszystości końcówki -usz.
- Serr-giusz - wymamrotał chłopak, pisząc prędko imię zaproponowane przez Krukonkę - Nie zwracaj uwagi - dodał jeszcze prędko, nie chcąc spłoszyć dziewczyny swoimi mruczanymi pod nosem słowami.
Arseniusza Shaw zapisał, jednak po krótkiej chwili zastanowienia skreślił go cienką linią, kręcąc głową. Mimo wszystko - od arszeniku jednak lepiej trzymać się z daleka. Jak najbardziej z daleka.
Oczy Krukona otworzyły się nieco szerzej podczas zapisywania imienia "Klaudiusz". Zatrzymał się na chwilę i oparł policzek na jednej z dłoni, przechylając głowę i świdrując wzrokiem zwój pergaminu. Nie brzmiało to źle.
Darren zamrugał parę razy by "uspokoić oczy" i przeniósł wzrok na Jessicę. Nie chciał, żeby poczuła się skrępowana - a miał przeczucie, że jeśli spojrzałby na nią tak jak przed chwilą na swoje notatki, to dziewczyna znowu mogłaby coś rozsypać. Prychnął głośno, słysząc o występkach niejakiego Wergiliusza. Chłopak zadarł podbródek do góry i zaczął mówić nosowym, komicznie zadufanym w sobie tonem:
- Woda w wino? Podrzędna sztuczka - wypaplał, machając to w lewo, to w prawo dłonią, jakby chcąc okazać kompletne lekceważenie dla owego zaklęcia które, bądź co bądź, było całkiem zaawansowanym procesem transmutacyjnym. Kolejna uwaga Jess jednak szybko wytrąciła go ze stanu "udawania papieża Wergiliusza podczas konklawe roku pańskiego bliżej nieokreślonego", a przełączyła zaś w tryb kręcenia głową i zapewniania że wszystko w porządku.
- Skąd ten pomysł? - spytał, sięgając po jedną z książek ze stosu i otwierając ją na losowej stronie. Ostatecznie imię mogło zejść na dalszy plan - zresztą, i tak miał już kilka świetnych kandydatur - a ważniejsze było to, czy pufek nie zwymiotuje własnych wnętrzności po zjedzeniu zbyt dużej poddywanowych lub wewnątrznosowych specjałów a'la Shaw. Darren westchnął i dźgnął końcem różdżki książkę, która akurat znajdowała się przed Jessicą - Jesteś Krukonką czy nie? - powiedział twardszym nieco tonem - Nie wstydź się bycia najmądrzejszą osobą w okolicy - dodał, wpisując na pergamin kilka kolejnych nawyków żywieniowych. Kto by pomyślał, że dieta bogata w kurz wpływa na szybsze siwienie pufków?
Powrót do góry Go down


Jessica Smith
Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Krwawa 'obrączka' na lewej dłoni | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 245
  Liczba postów : 1683
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyCzw Cze 25 2020, 23:52;

Z niemałym zainteresowaniem obserwowała jak Shaw skrupulatnie notuje - i jeszcze uważniej rozmyśla nad wszystkimi propozycjami imion dla puffka, jakie tylko udało im się wymyślić. Doszła do wniosku, że chłopak naprawdę musiał przejmować się swoim nowym pupilem - co dobitnie pokazywało jego zaangażowanie nad doborem odpowiedniego imienia. Tym bardziej Jessica czuła się... doceniona, że mogła w tym uczestniczyć.
W końcu hej, imię dla zwierzaka to bardzo ważna sprawa! I wbrew pozorom wcale nie znowu taka błaha - i chyba dobrze mieć kogoś, kto mógłby w tej kwestii doradzić? Smith w niewielu sprawach czuła się kompetentna - ale akurat imion ci u niej pod dostatkiem.
Dar... — ledwo zaczęła, chcąc - o zgrozo, skąd ta śmiałość? - oderwać Krukona od notatek, które tak intensywnie świdrował wzrokiem, kiedy chłopak nagle przerwał swoją chwilę skupienia, podnosząc na nią spojrzenie. Gdzieś podświadomie się spięła - choć tylko przez krótką chwilę i ostatecznie jej ciało zostało rozluźnione. Nie zaczęła go nagle podejrzewać o jakiś atak, bo... W gruncie rzeczy naprawdę miło im się gawędziło.
Ale jednak jakiś atak nastąpił.
Wbrew wszystkiemu co osoby postronne mogły sądzić o Jessice Smith - dziewczyna naprawdę nie była aspołeczna - i potrafiła doceniać poczucie humoru. Sama również takie posiadała - więc kiedy Shaw zaczął, zwyczajnie, teatralnie się wygłupiać, cóż mogła zrobić? Po prostu zaśmiała się w głos - a jej wysoki, przerywany wdechami śmiech potoczył się po okolicach. Jedyne co zostało jej z tych wszystkich odruchów obronnych - to zasłonięcie ust dłonią, ale to też nastąpiło dopiero po chwili.
Tak samo jak po chwili śmiechów - spąsowiała wyraźnie, na kolejne słowa Darrena. Uderzające bezpośrednio w nią - ale z zupełnie niespodziewanej, pozytywnej strony. Aż zaniemówiła przez chwilę - tylko po to jednak, żeby zaraz uśmiechnąć się, nieśmiało. Zazwyczaj od razu takim słowom zaprzeczała - ale tutaj nie wyczuła ani krzty kurtuazji. Tylko stwierdzanie faktów - wyrażanie swojego zdania. Krukon mówił takim tonem - jakim to ona miała w zwyczaju mówić. Rzeczowym.
Nie dodałabym sobie aż tyle, ale... dziękuję... — czuła, że zwyczajnie musi za to podziękować, a w oczach błysnęła jej iskierka: — ... Darriusz.
Znów błysnęła zębami, niejako dumna ze swojego żartu - i zakładając okulary na nos, wspięła się kolanami na ławeczkę, nachylając się przez blat w kierunku studenta. Założyła okulary na nos, opierając się łokciami o stół i zerkając w dół, na jego notatki.
Skoro od kurzu puffki siwieją, to może kolor pokarmu definiuje barwę ich futerka? — Skrzywiła się jednak na tę myśl, od razu dochodząc do wniosku, że była błędna. — Nie... To muszą być inne czynniki. Inaczej każdy puffek byłby... Zielono-żółty.
Powrót do góry Go down


Darren Shaw
Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 3011
  Liczba postów : 3049
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPią Cze 26 2020, 22:17;

Shaw był przy zapisywaniu ostatniej zgłoski nowopoznanego imienia kończącego się na -usz, gdzie zorientował się, o co tak naprawdę chodzi. Schował twarz w lewej dłoni - co skończyło się zostawieniem czarnej plamy na nadgarstku z tuszu na podbródku - czując jednocześnie, jak krew napływa do jego uszu. Co jak co, ale zorientować się tak późno - to nieco wstyd.
- Odpada od razu - powiedział, kręcąc od razu głową i skreślając najnowszą propozycję imienia dla pufka. Nie mógł jednak powstrzymać uśmiechu - zuszowana wersja jego imienia brzmiała... zaskakująco wschodnioeuropejsko.
A raczej środkowoeuropejsko, wolał się niepotrzebnie nie narażać żadnym przyjezdnym studentom.
Po kolejnych uwagach Jess chłopak pokiwał głową i nachylił się nad księgą, szukając jakichś wzmianek na poruszony temat. Jednocześnie szukał w głowie tematu, którym mógłby przerwać ciszę - wiedział, że poszukiwania odpowiednich danych w księgach mogą trwać naprawdę długo.
- Wiesz, że byłem kiedyś pomarańczowy? - wypalił nagle, postanawiając pozostać w temacie kolorowych nawyków żywieniowych. Spłonął rumieńcem raz jeszcze, tym razem przybierając kolor bliższy burakowi niż marchewce - To znaczy... chodzi mi... - zaciął się, starając dobrać odpowiednie słowa - No dokładnie o to mi chodzi! - powiedział nieco zbyt ostrym tonem, niż można by się spodziewać po historii mającej u swojego gruntu konkurs, w którym wygrać można było replikę złotego znicza.
- Kojarzysz Armaty z Chudley? Noszą pomarańczowe stroje, taka drużyna quidditcha - wyjaśnił prędko - Ich sponsor kiedyś wypuścił promocyjną serię soków marchewkowych, za odesłanie im kilkunastu kapsli można było wygrać znicza. No i... w jakiś tydzień wypiłem ich... em... z trzy...dzieści? - nieco koślawo się przyznał - Co skończyło się wizytą w Mungu, bo wyglądałem jakby tylko brakowało mi marchwiowej naci na czubku głowy. Byłbym siedmioletnią, marchewkową mandragorą - jęknął, odnajdując w końcu to czego szukał i odwracając księgę w stronę dziewczyny, wskazując jej na infografikę przedstawiającą zielonego, na wpół dzikiego pufka i stojącego obok niego mężczyznę, który w eliksirowarstwie położył fundamenty pod stworzenie napoju pieprzowego - co spowodowało zmniejszenie ilości smarków w dietach pufków na przestrzeni ostatnich setek lat.
- I wszystko jasne - dodał, zapisując notkę o tym, że przy leczeniu kataru całej rodziny pufkoterapią zwierzak może stać się zgniłozielony.
- Sprawy wyglądają tak... - zaczął, podnosząc wzrok na Jessicę - Po pierwsze, wyłoniłem trzech kandydatów. Są to Wergiliusz, Amadeusz oraz Klaudiusz. Spora konkurencja dla Darr... ekhm, Darriusza, przykro mi - kontynuował ze wzruszeniem ramion - Po drugie... - rzekł, opuszczając wzrok na pergamin i uśmiechając się łobuzersko - ...twoja kolej na historię.
Powrót do góry Go down


Jessica Smith
Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Krwawa 'obrączka' na lewej dłoni | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 245
  Liczba postów : 1683
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPon Sie 17 2020, 10:58;

Nie żeby była zawiedziona, kiedy Darren odrzucił jej... szczególną propozycję imienia dla puffka. W końcu żartowała - i moment w którym Shaw zacząć zapisywać i tę propozycję odmalował się na jej twarzy trzema różnymi emocjami: zdziwieniem, lekkim zażenowaniem ale i rozbawieniem, że chłopak nie załapał od razu tego niewinnego żartu. Gdzieś w głowie zaświtała jej myśl, że być może nie jest jednak za dobra w żartach - może źle modulowała ton?
Darren jednak nic sobie z tego nie robił - zanim nachylił się nad książką, zauważyła jeszcze jak usta wyginają mu się w uśmiechu, co nieco podniosło ją na duchu.
Poma... rańczowy? — powtórzyła za nim, mrugając powiekami w wyrazie niezrozumienia. Jednocześnie zmarszczyła delikatnie brwi, kiedy w oczy rzucił jej się rumieniec studenta - jakby przyznawał się do czegoś... wstydliwego? Myślała, że zna wszystkie czarodziejskie choroby - przynajmniej w teorii. Nie słyszała jednak o żadnej powodującej zabarwienie skóry na pomarańczowo.
Ale Armaty z Chudley już znała - i wyjaśnienia Shawa wszystko rozjaśniły - momentalnie powodując u Jess kolejną salwę szczerego, swobodnego śmiechu. Nie miała specjalnie rozwiniętej wyobraźni - ale ta mimowolnie przekształciła w jej oczach twarz Darrena w wielką marchewkę: wyposażoną nie tylko w nać, której w opowieści chłopaka brakowało, ale też w bystre, brązowe oczy.
Starając się powstrzymać niedorzecznie szeroki uśmiech wykrzywiający jej policzki - zerknęła na infografikę, którą podsunął jej Darren. Choć z większym zainteresowaniem rzucała teraz ukradkowe spojrzenia studentowi - nie książkom.
To w sumie logiczne. Skoro człowiek pod wpływem diety może narazić się na zmianę koloru... To puffki tym bardziej. — Przyciągnęła książkę w swoją stronę, szczupłymi palcami przebiegając po obrazku przedstawiającym zgniłozielonego puszka pigmejskiego. Zwierzątko zakwiliło - mieniąc się zielono-żółtymi barwami i wywaliło na wierzch równie zielony język. — Ciekawe, czy jakby dostosować dietę puszka pod konkretny kolor, to właśnie taką barwę przyjmie? Na ile ich futerko jest warunkowane przez geny, a na ile przez dietę...
Zamyśliła się widocznie - wyrwana z odmętów pufkologii dopiero przez następne słowa studenta. Podniosła wzrok znad ilustracji - podłapując spojrzenie brązowych tęczówek.
Ubrudziłeś się — zauważyła cicho, kiedy chłopak się uśmiechnął a w jej oczy rzuciła się czarna plama na jego podbródku. W pierwszym, naturalnym odruchu sięgnęła do niej, żeby próbować ją zetrzeć - ledwo musnęła opuszkami palców jego skórę, szybko jednak cofnęła dłoń, zupełnie jakby niemal dotknęła ognia.
Chrząknęła, wycofując się na ławkę.
O... tutaj — na własnej twarzy wskazała miejsce, gdzie Shaw sam sobie zafundował czarne znamię. — Atramentowa broda. Lepiej Ci bez niej. Tak samo jak puffkowi lepiej byłoby z imieniem Klaudiusz, nie sądzisz? — zaczęła wyrzucać z siebie słowa szybciej niż powinna, starając się maskować swoje zakłopotanie. Zdradzała ją jednak nagła sztywność ramion - i okulary, które znów zsunęła z nosa, żeby je wyczyścić.
Kiedyś starsza siostra próbowała mnie zmumifikować. Za moją zgodą. Papierem toaletowym... — sięgnęła po jedną z książek, tylko po to jednak, żeby zająć czymś dłonie.
Wymiękłam, kiedy wróciła ze szczypcami, żeby wyjąć mi mózg.

@Darren Shaw
Powrót do góry Go down


Darren Shaw
Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 3011
  Liczba postów : 3049
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPon Sie 17 2020, 23:58;

- Po-ma-rań-czo-wy - potwierdził, kiwając głową z wyrazem twarzy mędrca uczonego w ścieżkach bycia w kolorze marchewkowym. Co prawda po wizycie w Mungu po jakichś trzech dniach diety bez-sokowej barwa jego skóry wróciła do całkowitej normalności - jednak doświadczenie zdobyte nawet w tak krótkim czasie było bezcenne.
Gdy Darren usłyszał o kolejnych rozważaniach Jessici, jego twarz nieco stężała. Nie odezwał się jednak, zaskoczony własną troską o to, by Krukonka nie przeprowadzała na jego pupilu żadnych genetycznych ani dietetycznych eksperymentów - nawet jeśli te drugie nie brzmiały zbyt groźnie dla istotek, które były w stanie przetrawić bez problemu i "ze smakiem" czyjeś smarki.
Shaw wzdrygnął się, wyrwany z zamyślenia na temat łamania wszystkich kości osobie która zrobiłaby coś pufkowi a następnie uciekania przed Biurem Bezpieczeństwa wykorzystując doświadczenie zdobyte w pracy, by oddać się w ręce dementorów po heroicznym pojedynku na jakimś szkockim klifie... albo coś w ten deseń. Z zamyślenia - a raczej marzeń na jawie - wyrwał go dotyk Krukonki, która musnęła dłonią jego podbródek, prędko ją jednak stamtąd zabierając. Darren pokiwał z wdzięcznością głową i dokończył wycierać się końcówką rękawa szaty.
- Dzięki - mruknął, wciąż będąc nie w sosie po rozważaniach na temat rozkładania pufka-bez-imienia na części pierwsze. Kolejne słowa Jess jednak prędko przywróciły mu lepszy humor.
- Klau-diusz - powiedział, akcentując drugą część słowa - KLAU-diusz - powtórzył, robiąc to samo z pierwszą. Westchnął i uśmiechnął się, poważnym wzrokiem jednak patrząc na siedzącą obok Krukonkę.
- Cóż, z przyjemnością chciałbym ci oznajmić, że tym oto sposobem, stałaś się mamą chrzestną pufka - oznajmił z pełną powagą - Urodziny ma gdzieś tam w maju, na pewno ucieszy się z porcji smarków - dodał, zatapiając się z powrotem w lekturze i słuchając jednym uchem historii na temat mumifikacji.
- Nie dziwię ci się - stwierdził, zamykając książkę i prostując się na krześle - Oprócz szczypiec powinna wziąć jeszcze jakiś miech, żeby wypompować resztki mózgu, których nie da si... ekhm - powiedział, po czym wykonał gest mający przypominać operację wyciągania wnętrza głowy bez nos. Shaw wzdrygnął się i dla pewności podrapał się po nozdrzach, upewniając się że w środku mogą czekać najwyżej smarki, a nie fragmenty płatu czołowego.

Powrót do góry Go down


Jessica Smith
Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Krwawa 'obrączka' na lewej dłoni | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 245
  Liczba postów : 1683
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyWto Gru 01 2020, 07:20;

Zupełnie nie zwróciła uwagi na zmianę mimiki Shawa, kiedy odpłynęła na głos w zagadnienia dotyczące puszków i ich ewentualnej, alternatywnej kolorystyki. Wbrew temu nad czym dumał Krukon - a o czym Jessica na szczęście nie wiedziała, bo zapewne nawet ona by się oburzyła - przez myśl jej nie przeszło krzywdzenie tych puszystych kulek pełnych miłości i smarków. Chodziło jej raczej o coś zdecydowanie mniej inwazyjnego.
Gdyby wykarmić takiego pufka na przykład jagodami, by uzyskać granatowy kolor... Albo dynią? Jaskrawo pomarańczowe pufki, wysiorbujące resztę soku dyniowego z pucharków... Ciekawe czy w wypadku zmiany koloru potomstwo takich osobników byłoby naturalnie różowe... Na logikę: powinno być — mruczała, bardziej sama do siebie niż do Shawa. Pufkologia okazała się dość niezbadaną dziedziną - nic jednak dziwnego. Któż aż tak szczegółowo zagłębiałby się w charakterystykę i idealnie okrągłą i puszystą sylwetkę tych małych stworzonek?
Matką... chrzestną? — powtórzyła nieco bezwiednie za Darrenem - nim dotarła do niej na dobre ów informacja, wywołując na ustach uśmiech. Zdecydowanie mniej nieśmiały - a bardziej usatysfakcjonowany. — Będę zaszczycona — chichot pomieszał się z parsknięciem w reakcji na: nie tyle, co dość abstrakcyjny pomysł, jak na powagę z jaką Krukon jej to oznajmił.
Po raz kolejny poczuła się po prostu miło.
Widzę, że znasz się na mumifikacji i jej etapach — rozbawienie już jej nie opuszczało, a skrępowanie i spięcie naturalnie rozpłynęło się gdzieś po drodze. Nerwowe ruchy też stały się jakoś mniej nerwowe - kiedy znów opierając się o ławkę, nachylała się nad kolejnymi książkami traktującymi o puszkach, zarówno tych pigmejskich jak i nie, które Darren studiował. Z precyzją godną bibliofila jakim była - wskazywała mu odpowiednie rozdziały, nie raz z zaskoczeniem przyjmując wnioski do których doszedł Krukon - a ona nawet na nie nie wpadła.
I właśnie tak zupełnie zapomniała o przestudiowaniu bazyliszków i innych potworów, spędzając popołudnie pod pergolą. Przynajmniej póki oboje nie przypomnieli sobie o obiedzie w Wielkiej Sali - i nakarmieniu Klaudiusza.

Z tematu x2
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptySob Sty 09 2021, 21:53;

Z początku był przekonany, że Robin siedzi gdzieś w jednej z komnat w zamku i nabija się z niego, wypisując na wizzie te wszystkie bajeczki, że niby ma do niej dołączyć, więc kiedy usłyszał o błoniach, już całkowicie go to zmyliło. Ostatecznie jednak założył gruby sweter, a na niego płaszcz, aby kilka minut później wyjść z zamku, chowając obydwie ręce do kieszeni, kiedy poczuł chłód na palcach. Skierował się w stronę łąki przy Zakazanym Lesie, gdzie podobno przesiadywała Doppler.
Nadal nie dowierzał jak to się stało, że stanęli twarzą w twarz z rozwścieczoną harpią i wyszli z tego bez szwanku. Co prawda minęło już kilka dni od tamtych wydarzeń i wydawało się to już daleką historią, ale Hunter nadal nie mógł nadziwić się ile mieli wtedy szczęścia. Eskil sprawiał wrażenie zupełnie nieobecnego, kiedy jego ciało zmieniło się w to stworzenie i też nie kontrolował go swoją wolą, za to ono przejęło całkowicie władzę nad nim. Naprawdę wyglądało to w tamtej chwili tragicznie. A on jeszcze dał mu tego skręta z glicynią... Możliwe, że to właśnie szybkie dostanie się dużej dawki tej rośliny do płuc Eskila, spowodowało tak gwałtowną jego reakcję. Na szczęście, Merlin nad nimi czuwał i kiedy schodzili do lochów napotkali Lowella. Do teraz nie mógł uwierzyć, że byli takimi cholernymi farciarzami...
Kiedy dotarł na polanę, już z daleka zobaczył znajomą postać siedzącą na ławeczce, pod drewnianą konstrukcją. Przyspieszył kroku i rozciągnął usta w charakterystycznym dla siebie nonszalanckim uśmiechu, podchodząc do dziewczyny.
- Co, dziewczyny wyrzuciły Cię z sypialni? Im też proponowałaś dzień pełen wrażeń? - spytał, siadając obok niej, nadal z rękami w kieszeni. - Dobre masz chociaż to wino? Takie tematy wymagają dobrej jakości trunku. - oznajmił śmiejąc się i zerkając na nią rozbawiony, po czym sięgnął jedną ręką po czysty kubek i nalał sobie wina, spoglądając na Robin pytająco. - To jak tak naprawdę jest z tym półwilem, co?

@Robin Doppler
Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptySob Sty 09 2021, 23:00;

Nigdy nie spodziewała się, że po jakimkolwiek wydarzeniu będzie potrzebowała tyle czasu, aby dojść do siebie. Minęły zaledwie dwa dni, jednak wciąż od nowa i od nowa rozważała w głowie cała tą sytuację. Rozpatrywała czy aby na pewno wszystko zrobili prawidłowo, co mogli zmienić, dlaczego potoczyło się to tak a nie inaczej. Próbowała wymyślić, gdzie popełnili błąd. A w zasadzie, to gdzie ona go popełniła. Wiedziała, że to przede wszystkim tylko jej wina. Hunter i Eskil od samego początku byli negatywnie nastawieni do jej pomysłu. A ona głupia ich do tego namawiała. Nie przyjmowała do wiadomości faktu, że coś może pójść nie tak, co było irracjonalnym zachowaniem bo przecież powinna od razu brać pod rozwagę również i to. Miała o to względem siebie cholerne pretensje. Dręczyły ją wyrzuty sumienia, które próbowała zagłuszyć w przeróżne sposoby, jednak kompletnie jej to nie wychodziło. Cały czas miała przed oczami jak Eskil wbijał szpony w Huntera. Kiedy zasypiała to ponownie przeżywała ten koszmar. I kolejny, w którym to smaga Eskila zaklęciem. Nie mogła pozbyć się tego widoku z głowy, bez względu na to, co robiła. Nie mogła się na niczym skupić. Cieszyła się, że nie było zajęć, bo sądziła że przez te dwa dni będzie w stanie dojść do siebie. No niestety, jednak nie była w stanie...
Szwędała się bez celu, próbując znaleźć miejsce w którym to choć na chwilę zapomni o tym wszystkim. Nawet nie zauważyła, kiedy nastał wieczór. Wyciągnęła z czarnej, płuciennej torby jedno z zakupionych win i upiła z niego sporo. Mróz jej nie doskwierał pomimo spędzenia wielu godzin na zewnątrz. Nawet nie była pewna dlaczego właściwie chciała napisać do Huntera. Może potrzebowała w końcu porozmawiać z kimś,kto ją rozumiał? Eskil się nie odzywał. Próbowała raz, drugi i trzeci ale nie dawał znaku życia. Uśmiechnęła się kilka razy sama do siebie kiedy odczytywała kolejne wiadomości. I nawet nie brała pod uwagę tego, że Hunter potraktuje jej zaproszenie na poważnie.
Kiedy zobaczyła, że ktoś się zbliża, nawet nie miała siły i ochoty ukryć alkoholu. W myślach przygotowała się na połajankę od jakiegoś prefekta. Oczy wyszły jej z orbit kiedy zrozumiała, że to nie kto inny, a ślizgon.
- Nie wygoniły. - burnknęła pod nosem. Prychnęła kiedy zapytał o wino u posłał mu kpiący uśmiech. - pewnie nie zaspokoi twojego wysublimowanego podniebienia - stwierdziła. Mało brakowało a pokazała by mu jeszcze do kompletu język, jak małe dziecko.
Wzruszyła ramionami słysząc jego kolejne pytanie. - Ni jak, a jak ma być? - od razu zmarszczyła brwi, jakby oskarżył ją o to że przynajmniej zrobiła chłopakowi krzywdę. Znaczy, o to powinien ją oskarżyć, a nie zadawać takie pytania!
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptySob Sty 09 2021, 23:56;

Owszem, był od początku był negatywnie nastawiony do wywołania sztucznie pojawienia się harpii u Eskila, jednak ostatecznie zgodził się na to i mimo wszystko załatwił zioło, które miało przyspieszyć tą reakcje. Clearwater także miał swój rozum i gdyby tego nie chciał, z pewnością by się na to nie pisał. A tymczasem obaj tego dnia stawili się o w tamtym miejscu i wszystko potoczyło się tak jak się potoczyło. Może gdyby ten plan był bardziej dopracowany i wzięli by pod uwagę wszystkie możliwości, dowiedzieli się więcej na ten temat, udałoby się przeprowadzić ten eksperyment prawidłowo i może dałoby to pozytywne skutki. Ale kiedy tylko półwil przeistoczył się w harpie, grunt walił się pod ich nogami. Nic nie szło zgodnie z planem, bo najzwyczajniej w świecie, nie spodziewali się, że jego będzie aż tak porywczy. Hunter nie zdawał sobie sprawy z tego, że tym niewinnym gestem, chwycenia dziewczyny za ramię, niejako uaktywnił złość Eskila. A potem poleciało już lawinowo. Chcieli się przed nim bronić, jednocześnie go atakując. A harpia działała instynktownie. Jednak nie było już odwrotu. Wtedy musieli jakoś przetrwać, dlatego wyrządzili krzywdę także jemu. Sytuacja wymknęła się spod kontroli i zamiast pozwolić chłopakowi uspokoić się i spróbować zapanować nad jego zwierzęcą naturą, sprawili, że Eskil siedział gdzieś tam w środku kompletnie bezradny. Nie tak to miało wyglądać. Nie tak.
Wspominając tamte wydarzenia, które czasami odtwarzał w swojej pamięci wybiórczo, nigdy nie przyszło mu do głowy, żeby winą za to wszystko obarczyć Robin. Rzeczywiście, to ona była pomysłodawczynią tego przedsięwzięcia, jednak obaj wiedzieli na co się piszą i znali ryzyko. Owszem, to co się wydarzyło, przerosło ich najgorsze przypuszczenia na temat tego jak to może się skończyć, ale mimo wszystko każdy odpowiadał za siebie. Winna tu była cała trójka. Ale co by to było, gdyby człowiek był nieomylny. Należało przede wszystkim cieszyć się z tego, że dobrze się to skończyło. Po co to roztrząsać i zamartwiać się, skoro zarówno Eskil jak i Hunter i Robin są cali i zdrowi. To było najważniejsze.
Wieczór był chłodny, dlatego ubrany ciepło pojawił się przy pergoli, aby chwilę później usiąść obok Ślizgonki. Coś w jej wyrazie twarzy podpowiadało mu, że nie jest w zbyt dobrym humorze. Podobnie jak wtedy, przy łazience, wyglądała na nieco przybitą, jednak Dear postanowił zachowywać się naturalnie, tak jak to zwykle robił w jej towarzystwie. Czyli już na wstępie zaczął ją zaczepiać.
- Mogłaś się bardziej postarać - rzucił, mając na myśli oczywiście wino, po tym jak upił łyk trunku, aby chwilę później wywrócić oczami na jej słowa - A na czym skończyliśmy naszą rozmowe na wizzie? Chodzi mi o Twoją relacje z Clearwaterem. Tak wiele dla niego ryzykowałaś, jest Ci go żal czy zwyczajnie Ci się podoba? - zapytał, unosząc wymownie brew, a na jego ustach czaił się lekki uśmieszek - Bo Ty na pewno podobasz się jemu, chociaż zupełnie tego nie rozumiem... I nie mów mi, że to nie prawda, bo wtedy zaatakował mnie tylko dlatego, że widział, że staje w Twojej obronie. Był zazdrosny - ostatnie słowa wypowiedział już całkiem poważnie, jakby nie wypłynęły one z jego ust czysto złośliwie, żeby jej dogryźć, ale zwyczajnie aby ją o tym poinformować. Hunter juz wtedy to zauważył, jednak nie połączył ze sobą faktów. Dopiero, gdy przeanalizował to sobie później, na spokojnie, doszedł do takich, a nie innych wniosków. I chociaż dziwnym trafem zazdrość Eskila nieco go uwierała (ciągle nie wiedział czemu był tak dociekliwy w tej kwestii, w rozmowie z Robin, jakby chcąc jasno od niej usłyszeć, że dziewczyna nic do niego nie ma), właśnie taka była prawda. Clearwater był wściekły, kiedy widział Hunta dotykającego dziewczynę. Czy to nie jednoznaczny dowód niepohamowanej zazdrości?
Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyNie Sty 10 2021, 11:14;

Teraz, kiedy myślała nad tym na spokojnie, widziała znacznie więcej, niż wtedy nawet jej się wydawało, że jest w stanie dostrzec. I w jej opinii, samo podanie Eskilowi glicynii, nie było złym pomysłem. Z pewnością było nim dotykanie chłopaka, kiedy ten zatracał się już w swojej harpiej części natury. A ona, jak ta skończona idiotka, właśnie to zamierzała zrobić. Sądziła, że to mogło być bezpośrednią przyczyną rozpętanego później piekła. Nawet nie brała pod uwagę, że dotyk Huntera na jej ramieniu mógł również być czynnikiem zapalnym do tego wszystkiego! Na Merlina, na pewno tak nie było! Przecież to była zwykła troska i nic więcej. I nawet w połowie przemiany Eskil powinien to rozumieć. B powinien, prawda? Nawet nie wiedziała, w którym momencie chłopak zaczął tracić swoją świadomość, bo przecież nie mogła z nim jeszcze porozmawiać.
Dobijało ją to wszystko. Świadomość tego na jak ogromne ryzyko ich naraziła. Jak wiele krzywdy im się przytrafiło przez jej pojebany pomysł. Przypominała sobie o tym za każdym razem, kiedy tylko zerknęła na swoje lewe przedramię, które teraz akurat było starannie zakryte. Pomimo zapewnień Felinusa, wiedziała, że pod tym względem nie miał racji. Uleczył, co tylko mógł, jednak nie miał takiej mocy twórczej, która pozwoliłaby całkowicie unicestwić powstałe tam blizny. Te trzy paskudne szramy już zawsze miały jej przypominać o tym, na jak debilny pomysł wpadła i jak strasznie źle ten pomysł się skończył. Nie mogła o tym zapomnieć. Nawet nie była pewna, czy chciałaby to zrobić. Może dzięki temu miałaby za każdym razem dokładniej przemyśleć, czy dany pomysł jest odpowiedni i czy należało go zrealizować...
Nie wiedziała w zasadzie czemu, ale cieszyła się na widok Huntera. Jego obecność była jej teraz cholernie potrzebna. Jakby ciepło jego ciała obok jej własnego miało jej dodać otuchy. Na Merlina, póki tutaj nie przyszedł, nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo była samotna przez ostatnie kilka dni. Nie mogła z nikim porozmawiać o tym, co się stało. Nie przypominała samej siebie, czyli tej radosnej i szczęśliwej Robin Doppler.
- Paniczu Dear, następnym razem wykażę się lepszą znajomością trunków - prychnęła pod nosem i wywróciła oczami niczym małe dziecko. No tak, wszystko się zgadzało i było w normie. Wkurzali się tak, jak zazwyczaj to robili. Nawet nie wiedziała, jak jej tego brakowało do momentu, kiedy tego ponownie nie otrzymała. Kolejny raz upiła wina czując, jak od środka rozgrzewa jej ciało. Umysł też jakby pracował swobodniej. Przyswajanie informacji było łatwiejszym. Tylko, że te informacje, które jej podawał, nie chciała przyswoić. Nie docierały do niej, omijały jej mózg szerokim łukiem.
- Nie - powiedziała krótko, gdy usłyszała jego "oskarżenia". Nie sprecyzowała, czy nie, nie było jej żal Eskila, czy raczej nie, nie podobał jej się. Po prostu nie, bo nie i już. Ponownie upiła wina, aby czymś zająć swoje dłonie. Policzki miała zaczerwienione, lecz raczej przez panujący wokół mróz. - Daj spokój, Dear. Pierdolisz głupoty. Oceniłeś to wszystko na podstawie jednej sytuacji, którą nieomal wszyscy przypłaciliśmy życiem? - nie kryła powątpiewania względem jego słów. Ponownie prychnęła dosyć głośno i z nieskrywaną konsternacją pokręciła głową, jakby nie była w stanie uwierzyć, że podobne głupoty mogły pojawić się w jego głowie. I że on nie bał się ich głosić na głos! Wpatrywała się przez dłuższy czas w czarne widoki przed nimi, praktycznie nie rozróżniając żadnych szczegółów. Czerń spowiła wszystko wokół nich.
- A ciebie co to w ogóle tak interesuje? Od kiedy to jesteś zainteresowany tym, kto mi się podoba, a kto nie? - przeniosła w jego stronę harde i wyzywające spojrzenie, gotowa na to, co zamierzał jej powiedzieć, bez względu na to, co by to nie było. - A może ty jesteś zazdrosny? - zapytała jeszcze, specjalnie go podjudzając do tego, aby był kurwa sobą. Bo właśnie tego najbardziej w tym momencie potrzebowała, a nie jakichś umoralniających gadek odnośnie tego, że niby zakochał się w niej pewien półwil. Co, może jeszcze Hunter do tego dołączy? Ponownie nieświadomie prychnęła pod nosem.
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyNie Sty 10 2021, 14:36;

Jego znajomość magicznych roślin w tym przypadku nie pomogła, bo zbyt wiele było zmiennych, które oddziaływały na efekt zioła, które dostało się do organizmu Eskila. Może rzeczywiście, gdyby wzięli pod uwagę to, że był on dodatkowo zestresowany, lekko poirytowany... może znaleźliby jakieś inne rozwiązanie, które minimalizowało by ryzyko, a podnosiło skuteczność całego eksperymentu.
Istniał jeden, największy pozytyw tego wszystkiego: mogli wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość i się poprawić, wiedząc co nie zdaje egzaminu, czego w żadnym wypadku robić nie powinni, a co trzeba byłoby nieco zmienić, aby przywołać harpię, ale jej nie rozdrażnić. Tego dnia, chyba po prostu za dużo rzeczy nałożyło się na siebie; błąd każdego z nich potęgował gwałtowną reakcję przemienionego Eskila. Teraz przynajmniej mogli wymienić kilka punktów, których mieli nie robić przy nim, wiedząc jak to się może skończyć.
Próba ćwiczenia opanowania wilowatego miała naprawdę szczytny cel pomocy młodemu Ślizgonowi. Jednak czasami rzeczywiście człowiek chce dobrze, a wychodzi bagno. Nie wystarczyło, że Robin miała dobre intencje. To nie spowodowało, że nagle wszystkie utrudnienia wnikną i Eskil w rozmowie o konfiturach, skupi się na oddechu i nagle hapia się wycofa. Od początku każdy z nich wiedział, że tak proste to nie będzie. Ale też każdy miał nadzieję, że nie skończy się tak jak się skończyło...
Choć domyślał się, że dziewczynę mogą gnębić wyrzuty sumienia, przez to wszystko, to nie dał tego po sobie poznać. W końcu nie uważał, że to przez nią polało się wtedy tyle krwi, więc normalnym było, że nie zaczynał tego tematu. Bo po co? Żeby ją przekonywać? Nie był w tym zbyt dobry, ale jeśli będzie trzeba, zmusi ją do tego choćby siłą, aby wysiliła się na pogodny wyraz twarzy.
Zaśmiał się cicho, słysząc jej komentarz na jego wcześniejsze słowa, bo już widział, że powoli wraca dawna Robin. I tak miało być. Ale oczywiście Hunter będąc sobą musiał drążyć temat rozpoczęty w ich wiadomościach na wizzie, nie dalej jak kilkanaście minut temu, co z pewnością nie poprawiło dziewczynie humoru. Przyglądał się jej uważnie, kiedy to zdawkowo i niezbyt konkretnie odpowiedziała na jego pytanie. Może i jej relacja ze Ślizgonem była dla niej ciężką do opisania, ale po tych słowach, zastanawiał się jeszcze bardziej czy nie aby nie są ze sobą bliżej niż się wydaje. Dlatego właśnie po chwili zwrócił się do niej ze swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi zachowania Clearwatera.
- Czasem bezstronny obserwator widzi więcej niż mogłoby się wydawać - oznajmił krótko, posyłając jej wymowne spojrzenie - Uznałem wiec, że powinnaś wiedzieć jak to wygląda z boku... - dodał po chwili, jakby już zaczynając się usprawiedliwiać co do tego, czemu w ogóle zadawał jej takie pytania - że niby w trosce o nią samą. I pewnie dlatego w następnym momencie padły takie a nie inne pytania z jej ust. Z bliżej nieokreślonym wyrazem twarzy, sięgnął po wino, aby przytknąć sobie gwint butelki do ust idąc w jej ślady, zapominając o kubku. Byłby się prawie zakrztusił, kiedy usłyszał ostatnie pytanie Ślizgonki.
- Teraz to Ty pierdolisz, Doppler - wypalił zszokowany, przecierając sobie brodę dłonią, po której jeszcze przed chwilą spłynęło mu trochę szkarłatnego napoju. - Po prostu jestem ciekawy. I się o Ciebie martwie. To już nie wolno przestrzec przyjaciółki? Zapytać o jej sprawy sercowe? - wbił w nią wzrok, próbując jakoś zgrabnie wyjść z tej sytuacji, ale przecież mówił prawdę. Po pierwsze był ciekawy, po drugie, nie podobało mu się to, że Robin może wplątać się w niebezpieczną relację z półwilem. Co w tym dziwnego? Usprawiedliwiając się w duchu, chwycił jeszcze raz butelkę i pociągnął z niej kilka łyków, nieco rozdrażniony tymi oskarżeniami. On? Zazdrosny? O Robin?! Dobre sobie...
Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyNie Sty 10 2021, 16:29;

Prawda była taka, że każdy z nich, po kolei, delikatnie mówiąc, zawiódł w całym przedsięwzięciu. Problem jednak polegał na tym, że Robin kompletnie nie dopuszczała do siebie tej myśli. Była wręcz święcie przekonana, że to właśnie przez nią, wszystko potoczyło się w taki a nie inny sposób. I już nawet nie chodziło o fakt, że wpadła na ten pomysł. Bardziej o to, że odważyła się na takie a nie inne zachowanie względem już przekształconej harpii, za co zapłaciła złamanym obojczykiem.
Hunter dalej uparcie drążył temat, którego Robin nie koniecznie miała ochotę poruszać. Nie rozumiała, że coś podobnego mogło mieć miejsce, kompletnie nie dopuszczała do swojej głowy takiego faktu. Zresztą, nie bez powodu. Nie kto inny, jak ten oto, siedzący obok niej chłopak, skutecznie przekonał ją, że nie istnieje taka możliwość, aby ona mogła podobać się komukolwiek. Dlaczego więc teraz miałaby uwierzyć w podobny schemat z udziałem Eskila? No właśnie, nie mogła uwierzyć. I nawet nie chciała brać tego pod rozwagę. Hunterowi tylko coś się przywidziało, o! Naćpał się oparami glicynii, przez co wyobrażał sobie niektóre rzeczy nie w ten sposób, w jaki powinien. Tak, to było zdecydowanie najlepsze wyjaśnienie tego wszystkiego.
– Nie było żadnego „z boku” bo i nie było na co patrzeć. Wydawało ci się. Z Eskilem się kumplujemy, nic więcej – oznajmiła w dosyć dobitny sposób. Zaplotła ręce na wysokości klatki piersiowej i wyciągnęła dalej przed siebie nogi, uporczywie wpatrując się w eter. O tym, że prócz kumplowania, jeszcze ćwiczył na niej willowy urok, nigdy nie zamierzała wspominać. Ją samą to wspomnienie zawstydzało wystarczająco mocno. Kpina z ust Huntera nie była jej do niczego potrzebna.
Czuła, że spożyty do tej pory alkohol, powoli dawał jej się we znaki. I dobrze, bo taki był dzisiaj jej cel. Upić się i zapomnieć choć na chwilę o całym tym paskudnym bagnie. Kiedy więc Dear zaczął się krztusić, rzuciła mu karcące spojrzenie i wyrwała butelkę z dłoni.
– Paniczu Dear, nie wolno się tak zachowywać komuś, o pana statucie społecznym – wyszczerzyła zęby w uśmiechu w jego stronę, by po chwili kompletnie niespodziewanie beknąć. Uśmiech od razu zgasł na jej ustach, ale pojawił się ponownie po kilku sekundach, kiedy sama pociągnęła długi łyk wina. – Ale by mnie teraz babcia opierdoliła – zaśmiała się na samą myśl, co by powiedziała Elena. Że komuś jej pokroju to nie przystoi! Że przynosi jej wstyd i zachowuje się, jak własna matka! Ups…
Ty nie pytasz o sprawy sercowe. Nigdy – dalej szczerzyła się w jego stronę, nabijając się perfidnie. Nie zamierzała mu w tym momencie odpuścić, co to to nie. Dźgnęła go palcem wolnej ręki gdzieś w okolice żeber i przysunęła się. – Uuuu, ktoś tu się zakochaaał! – nabijała się dalej, by po chwili głośno parsknąć śmiechem. Nawet jeśli nie planowała dzisiaj tak się śmiać, to teraz była bardzo zadowolona. – Może chcesz buziaka, żeby się lepiej poczuć? – nie wiedziała, czemu w zasadzie to powiedziała, ale pasowało jej do kontekstu całego spotkania. A że alkohol coraz poważniej rozprzestrzeniał się w jej żyłach, to mogła myśleć w mało racjonalny sposób, prawda?
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyNie Sty 10 2021, 20:06;

Sama ściągnęła go tutaj, aby porozmawiać na temat, który urwali podczas pisania na wizzie, więc teraz niech nie narzeka, że uwiązł się na ten konkretny temat. Chciał się dowiedzieć co takiego łączyło ją i Clearwatera, skoro podjęła się tak niebezpiecznej akcji i do tego chciała nawet wziąć w niej udział sama, w razie gdyby Hunter się nie zgodził. Widocznie jej na tym zależało, a Dearowi wydawało się, że jest w tym jakieś ukryte dno. Zwłaszcza, kiedy zobaczył maślane oczy samego Eskila, skierowane na dziewczynę. Dla niego wszystko było wtedy jasne.
Czy ona do końca życia będzie wypominać mu jego żarty? Serio? Jemu truje, że bierze niektóre rzeczy, które Ślizgonka powie, na poważnie, a sama czepia się jakichś tak głupot wypowiedzianych w ramach przepychanek słownych. Naprawdę... ile ona miała lat? Te kompleksy to tak na serio? Jeśli miała problem ze samą sobą, to nie powinna zaczynać z nim winy, bo było wiadome, że przyniesie to więcej szkód niż pożytku, a przecież nie będzie chodził za nią i przepraszał za każde słowo, które powie w żartach, bo to się mijało z celem. Przecież to oczywiste, że tak naprawdę nie uważa, że ona nie może się nikomu podobać. Każdy jest na swój sposób atrakcyjny, a Doppler na pewno wpasowywała się w gust większości facetów - takie miał zdanie już tak na poważnie.
- No dobra, niech Ci będzie. Chociaż ja wiem swoje - mruknął jeszcze na koniec, po czym upił wina. Tak naprawdę nie było wcale takie złe. Nie był smakoszem wina, chociaż często je pijał, ale w tym wypadku serio było mu wszystko jedno co pije. Chciał oczywiście tylko wkurzyć Robin i nieco ją poruszać.
Nie wiedział czy dziewczyna mówiła na poważnie, że sama zaczęła butelkę i wypiła połowę jej objętości, ale widział już po jej błyszczących oczach, że ma już dość picia na dziś. Sam za to przechylił butelkę i chwilę później prawie wypluł to co miał w ustach, czego nie omieszkała skomentować Doppler.
- Walić status społeczny - rzucił tylko, wzruszając ramionami i posyłając jej równie szeroki uśmiech co ona jemu. I zgodnie z tymi słowami, Robin także poczuła, że nie ma zahamowań i poczuła się swobodnie. Bardzoswobodnie... Komentował to parsknięciem śmiechu, niemalże równocześnie z nią. - Ale jej tu nie ma, więc who cares - dodał po chwili rozbawiony, bawiąc się butelką, którą nadal trzymał w dłoniach/
- Od teraz pytam - odparł, mrużąc oczy podejrzliwie, kiedy zbliżyła się do niego i wbiła mu palec w żebra - Ale Ty jesteś durna. Ja się nie zakochuje - ja wybieram ofiary. A Ty raczej nie chcesz zostać moją ofiarą. Nie chcesz, uwierz mi - oznajmił, pod koniec sam sobie odpowiadając niejako na pytanie, po czym zaśmiał się pod nosem i dopił resztki wina. Zerknął na nią z ukosa, kiedy usłyszał kolejne pytanie. - A może to Tobie tak się podobało ostatnio, skoro to znowu proponujesz? - posłał jej zawadiacki uśmiech, przypominając sobie ich rozmowę w pokoju zakochanych. Pochylając się w jej stronę i patrząc prosto w oczy dodał: - Jeśli tak, to wystarczy ładnie poprosić
Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyNie Sty 10 2021, 22:22;

W zasadzie to nie powiedziała mu, że będą rozmawiać na temat jej rzekomej relacji z Eskilem. Jedynie (bądź ) uznała że nie jest  to odpowiedni sposób do komunikacji, co nie oznacza że zamierza rozmawiać. Eskil wciąż pozostawał jej dobrym znajomym i nie brała pod uwagę rozpatrywania go w innej kategorii. Poza tym, nawet jeśli faktycznie wpadła mu w oko (co bardzo skutecznie wypierała z głowy) to przecież b bardzo młody i za chwilę mógł znaleźć sobie inny obiekt westchnień! Przynajmniej tak uważała. Było to zdecydowanie bezpieczniejszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji. Wciąż jeszcze musiała z nim porozmawiać po harpiowej sytuacji, bo wcześniej nie miała okazji. Wszystko szło nie tak, jak powinno.
Może nie do końca jednak Hunter nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak ogromne ziarno niepewności w niej zasiał. Zapewne musiało minąć jeszcze trochę czasu nim spojrzy na to z szerszej perspektywy. Póki co nie potrafiła inaczej, a wypity już alkohol nie dodawał tym razem pewności siebie. Zamiast tego skłaniał do myślenia... Może za mało go wypiła po prostu? Kiedy ta myśl nawiedziła jej głowę, chciała ponownie sięgnąć po butelkę, ale ta wciąż była dzierżona przez Deara. Westchnęła głośno, przyglądając się jak wino znika coraz bardziej z każdą chwilą.
- Nieeee - powiedziała nagle, by po chwili podkręcić mocno głowa. Blond włosy rozsypały się wokół w nieładnie ale miała to w nosie. Wciąż rozważała wszystko w głowie, nawet jeśli pozornie zakończyła już temat. -  Eskil na pewno nie myśli o mnie w taki sposób jak mówisz - mruknęła jeszcze pod nosem, jednak zdecydowanie bardziej sama do siebie, niż jakby kierowała te słowa wprost w strone Huntera. Może musiała powiedzieć to na głos? Sama nie była pewna co miała teraz na myśli.
Nawet w ogóle nie zamierzała brać pod uwagę tego, że rzekomo miała dzisiaj dość alkoholu! Miała przecież plan do zrealizowania! Zamierzała się upić, bez względu na to, czy Hunter sobie tego życzył, czy nie! Dlatego kiedy zobaczyła, że Dear niemalże całkowicie opróżnił już tamta butelkę, to po prostu wyciągnęła kolejna z płuciennej torby. Sięgnęła ręką do kieszeni kurtki i wyciągnęła różdżkę. Wycelowała nią w szyjkę nie pewna czy zaklęcie zadziała, jednak po chwili usłyszała charakterystyczny dźwięk wylatującego pod ciśnieniem korka gdzieś w eter. Uśmiechnęła się sama do siebie i schował różdżkę, by następnie pociągnąć zdrowy łyk z nowej butelki.
Wpatrywała się w niego, kiedy to opowiadał o tym jak wybiera ofiary. Nic nie mogła poradzić na to, że brzmiało to dla niej wyjątkowo śmiesznie. Ramiona trzęsły jej się kiedy próbowała się opanować. - Zrób ze mnie - czknęła cicho - swoją ofiarę - i zaczęła się głośno śmiać. Odstawiła butelkę na blat stolika, byle tylko nie zmarnować trunku i śmiała się dalej. Chciał zabrzmieć groźnie, jednak nie mogła nic poradzić na to, że zamiast tego brzmiał śmiesznie. Może to przez ten alkohol? - Ej! Ja ci już ostatnio udowodniłam że się nie zakochałam! - w momencie przestała się śmiać kiedy do jej zamroczonego lekko mózgu dotarł sens wypowiadanych słów. - A może nie... - zastanawiała się, marszcząc brwi. Dopiero po chwili zobaczyła że się tak jakoś nad nią nachylił. Chwilę trwało nim przypomniała sobie co wcześniej mówiła. - O tak byś tego nie zrobił, bo mnie kooooochadz! - dalej nieskrępowanie się z niego nabijała, choć nawet nie wiedziała czemu to robi.
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyNie Sty 10 2021, 23:32;

Wyszło w takim razie na to, że połknął haczyk i dał się zwabić w to miejsce podstępem, bo był przekonany, że usłyszy odpowiedzi na swoje pytania. A tu kicha... Chociaż niby powiedziała mu, że niby nic, ale kto by jej wierzył, pewnie go jakoś wkręca czy coś. Nigdy by nie powiedział, że po takiej akcji młody nawet nie będzie chciał z nią rozmawiać. Skoro ona chciała jeszcze z nim gadać, to powinien się cieszyć, a nie unosić się honorem. W końcu robiła to dla niego. I to chyba najbardziej Huntera denerwowało. Że była w stanie tyle ryzykować dla jakiegoś dzieciaka. Dlatego właśnie utrzymywał, że muszą być dość blisko... Nigdy nie podejrzewał siebie o to, ze kiedykolwiek poczuje taką jakby zawiść względem kogoś, jak teraz czuje do Eskila. Merlinie...
Czasami wystarczyło jedno niepozorne choćby słowo, aby sprawić, że ktoś będzie myślał miesiącami o tym co się w jego głowie zrodziło. W tym przypadku dał sygnał Robin, mówiąc to co zauważył, a w jej umyśle będzie to krążyło zapewne jeszcze jakiś czas. Ale w tej chwili wyglądała na taką, co to raczej zbyt dużo nie myśli i chyba o to w tej jej wyprawie na błonia chodziło. Jemu też powoli zaczęło szumieć w głowie, kiedy wziął te kilka łyków na raz, zaraz przed tym jak usłyszał od dziewczyny, ze jest zazdrosny i prawie nie opluł jej tym winem.
- Ja bym na Twoim miejscu zapytał go wprost. Bo wiesz, lepiej mieć jasną i klarowną sytuacje, prawda? - odezwał się po chwili, patrząc na nią przez chwilę nieco dłużej niż to było konieczne. Otoczenie wokół niego, jakoś tak dziwnie zaczynało wirować, a mózg podpowiadał mu, że chyba pośpieszył się z tym kolejnym łykiem wina, ale było mu już wszystko jedno, kiedy słyszał łamiący się głos Robin. W sumie, co miał do stracenia? Rozmawiają sobie jak kulturalni ludzie, są dorośli, wiec mogą się napić, prawda?
Nawet nie zauważył, że Ślizgonka spogląda na niego spode łba, kiedy tak przywłaszczył sobie jej butelkę, a nim się obejrzał na stoliku pojawiła się kolejna. Zaśmiał się i pokręcił głową z niedowierzaniem, obserwując jak ta upija z gwinta kolejną porcję trunku.
- Aaa, zapomniałem - nieustraszona i głupiutka Doppler, podejmuje każde wyzwanie - odparł na jej słowa, widząc jak się telepie ze śmiechu, co także udzieliło się po chwili i jemu - Ty mi udowodniłaś ale to, że nie możesz mi się oprzeć... - burknął po chwili rozbawiony, powoli czując, że robi się równie nieustraszony co sama Robin. Winogronowy trunek powoli zalewał procentami jego ciało, skutecznie mamiąc jego umysł, aby za moment nic nie zostało z jego zdolności logicznego myślenia. A Robin dalej go podpuszaczała.
- Czego bym niby nie zrobił? Jaaa? No co mam zrobić? - spytał, tracąc już nieco wątek w rozmowie, która schodziła w dość konkretnym kierunku. Dwoje upitych studentów pod Zakazanym Lasem, o tej porze roku, raczej to nie skończy się zbyt dobrze. Popatrzyła na nią wyczekująco, niemal wyzywająco, gotowy zrobić cokolwiek co za chwilę powie, byleby tylko pokazać jej, że jest do tego zdolny, a ona nie miała racji.
Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPon Sty 11 2021, 12:53;

Jeśli Hunter przyszedł do niej tylko dlatego, że miał nadzieję na ciekawe ploteczki, to znaczyło to, że jest bardziej ciekawski, niż ona sama. Pogoda była nieciekawa. Mróz, szczególnie wieczorami, dawał się ludziom we znaki. Robin powinna zwrócić uwagę na to, dlaczego tak uparcie próbował drążyć ten temat, pomimo wszystko, ale nie zwróciła. Pewnie gdyby nie wypite wino, zastanowiła by się nad tym zagadnieniem mocniej. Jednak teraz było jej, delikatnie mówiąc, wszystko jedno. Zdarzenia z piątku wciąż odciskały na niej piętno i jedyne na co miała ochotę, to się upić. A skoro mogła to zrobić w towarzystwie, to tym lepiej, prawda? Nie powinna nazbyt tak wszystkim się przejmować, lecz nie potrafiła inaczej. Zbyt głęboko to wszystko w niej siedziało. I za mocno przemawiał do niej fakt, że zjebała. Paskudnie i bezprecedensowo. Ot naraziła wszystkich i wszystko. Mogła tylko o tym zapomnieć i iść dalej. Proces alkoholizowania się był w tym momencie bardzo pomocnym.
- Może zapytam - stwierdziła w końcu, choć sama nie była przekonana do własnych słów. Prędzej pozwoli aby to wszystko działo się we własnym rytmie. Nie przywykła do tego typu rozmów, ba! Nigdy podobnej nie miała. Kto jak nie Hunter mógł wiedzieć, że wszystkie jej ewentualne związki kończyły się po pierwszych kilku spotkaniach. Przecież już mu to mówiła. W jakim więc celu miałaby w tym momencie robić sobie jakiekolwiek nadzieje. Sama nie wiedziała nawet, czy podobne fakty, które jej przekazał Dear były jej na rękę, czy nie. Pewnie jutro, na trzeźwo, będzie się nad tym głowić. Dzisiaj nie zamierzała, bo to wszystko było za bardzo popaprane. Ledwo co uszli z życiem z naprawdę ciężkiej sytuacji, a na horyzoncie pokazywały się kolejne problemy... Nie, to zdecydowanie nie było zmartwienie na dzisiejszy wieczór.
Nie wiedziała, że jemu również tak szybko zaczęło szumieć w głowie, ale musiała mu przyznać, że dzielnie próbował nadrobić ilość, jaką ona zdążyła pochłonąć, nim się pojawił. Pokiwała głową, nawet nie wiedząc, dlaczego to zrobiła. Może w odpowiedzi na jego śmiech? Jak to sam powiedział who cares... Podała mu rozpoczętą bluetkę, dalej się uśmiechając. Pstryknęła kilka razy palcami.
- No właśnie, zapomniałeś o tym fakcie! - jej głos był znacznie głośniejszy, niż powinien, ale co tam! - Co byś mi nie zaproponował, to pewnie się na to zgodzę - wyszczerzyła się w jego stronę, nawet nie wiedząc, że być może w ten sposób go prowokowała do sprawdzenia jej własnych granic. Już zapomniała o tym, jakie gry lubili wzajemnie prowadzić. Alkohol skutecznie zagłuszał logiczniejsze myśli. Może jednak nie powinni tak dużo pić w tak szybkim tempie?
- Po pierwsze - wystawiła jeden palec, jakby odliczała właśnie coś bardzo ważnego. - To byś mnie nie pocałował, bo przecież, sam stwierdziłeś, że nie warto - perfidnie pokazała mu język w tym momencie i zaśmiała się pod nosem. Ah to nawiązywanie do dziwnych wydarzeń z przeszłości. - A po drugie - wystawiła kolejny palec. - to mógłbyś mnie po prostu przytulić? - zapytała spokojniejszym tonem, patrząc w jego stronę. Nawet nie wiedziała, że faktycznie tego potrzebowała. Trochę ciepła od innej osoby. Pewnie gdyby nie to wino, to nie powiedziała by czegoś podobnego. Granice jednak powoli puszczały a ona czuła, że zwyczajnie potrzebuje zrozumienia i świadomości, że jest ktoś obok. Dear nadawał się do tego idealnie. Wiedział, przez co przeszła, bo przecież był przy tym wszystkim. Eskil dalej się nie odzywał, więc nie mogła na niego w tym momencie liczyć.
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPon Sty 11 2021, 19:54;

Czy to źle, że chciał dowiedzieć się czegoś, co go gnębiło i skoro zaczęli o tym rozmawiać na wizie, to tym bardziej jego ciekawość była podsycona? Spędzał z nią dość dużo czasu, więc chyba to normalne, że mimowolnie przejął jakieś tam jej cechy. W końcu kto z kim przestaje, takim się staje. A poza tym, to było niewinne pytanie, zupełnie nie rozumiał dlaczego nagle zrobiło się z tego takie halo... Na szczęście szybko przeszli do libacji i pięknie poradzili sobie z opróżnieniem pierwszej butelki, co oznaczało, że ich rozmowa będzie od teraz będzie coraz ciekawsza.
W jednym alkohol pomagał. W chwilowym odcięciu się od problemów. Jeśli Robin chciała zapomnieć na jakiś czas o tamtych wydarzeniach, zamieść je na moment gdzieś w kąt swojego umysłu, aby choć na chwile nie zaprzątały jej myśli - to był to sposób (nawet jeśli trwać to miało tylko określoną ilość czasu). Istniała szansa, że w tym czasie nabierze dystansu i możliwe, że inaczej spojrzy na tą sprawę. A on zamierzał dotrzymać jej w tym towarzystwa, bo czemu nie? Dawno razem nie pili, a po tej akcji z Eskilem zdecydowanie im się należało.
Tak, zakodował ten fakt z życia Robin, kiedy powiedziała mu, że jej związki psują się szybciej niż ktokolwiek zdąży powiedzieć to magiczne słowo kocham. I może rzeczywiście było mu jej żal, wtedy przy łazienkach, kiedy mu to wyznała, a on wcześniej naśmiewał się z tego, że nikt jej nie chce, ale tak naprawdę nie był zimnym kamieniem pozbawionym uczuć. Czasami się tak zachowywał, owszem, ale zagrywki, które stosował w stosunku do Robin nie miały często nic wspólnego z rzeczywistością. Przeważnie zwyczajnie się popisywał, chciał tylko aby to co mówi brzmiało złośliwie, bo do tego już przywykł - do tego, że dogryza Doppler. Gdyby jego celem tak naprawdę było zranienie dziewczyny, nie siedziałby przecież teraz w tym zimnie, obok niej, szukając jej leniwie przesuwającego się po nim wzroku.
- Musisz nauczyć się asertywności, bo w ten sposób daleko nie zajdziesz - oznajmił rozbawiony, sięgając po wino, które mu podała i od razu przechylił butelkę, aby pociągnąć dwa spore łyki. Już powoli myśli chaotycznie plątały mu się w głowie, sprawiając, że jego wypowiedzi były mniej składne i czasami sam się w nich gubił. - Ale ja... nie zamierzam tego wyko-wykorzystywać, bo jestem porządnym facetem, o! - wydukał po chwili, odstawiając uderzając z hukiem dnem butelki o blat stolika. Kiedy do jego uszu dotarły kolejne słowa Ślizgonki i usłyszał jej śmiech, wywrócił teatralnie oczami. Zerknął na nią z zaciekawieniem, kiedy pokazała kolejny palec i przez chwilę po prostu milczał, wpatrując się w nią, gdy spytała czy ją przytuli. Jakby próbował wybadać czy mówi poważnie. Ale widząc jej zrównoważone spojrzenie czekoladowych tęczówek i spokojny wyraz twarzy, przesunął się, aby westchnąć i przygarnąć ją do siebie.
- Oj, Doppler, Doppler... - rzucił po kilku sekundach, czując ciepło jej ciała, które w tej chwili przylgnęło go jego własnego, co było miłą odmianą w mroźnym otoczeniu, w którym się znajdowali. A potem w ciszy, po prostu został w tej pozycji, uznając, że jest przyjemna (o ile oczywiście Robin mu na to pozwoliła), raz po raz gładząc dziewczynę po plecach, jakby w automatycznym geście wsparcia.
Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPon Sty 11 2021, 22:38;

Oczywiście, że to nie było niczym złym. Niemniej Robin rzadko kiedy dostawała aż tyle atencji, a gdy ta w końcu się pojawiła, to po prostu, tak zwyczajnie po ludzku, czuła się kompletnie nie swojo. I prawdopodobnie to właśnie w tym tkwił ten cały problem, choć zamroczony alkoholem umysł nie potrafił tego dokładnie sprecyzować. Było coś jeszcze, co nie dawało jej spokoju, jednak teraz zapomniała o tym kompletnie. Zamiast tego wolała się przyglądać, jak powoli wokół nich zaczyna padać delikatny śnieg. Płatki nie były wielkie, dzięki czemu dodawały znacznego uroku całej zimowej scenerii, która ich otaczała. Nawet mróz nie był jej już taki straszny! Miała tak zwany kocyk w płynie, więc nic nie było jej straszne. A jakby jednak zaczęło jej się robić za bardzo zimno, to mogła jeszcze jakoś wykorzystać Huntera. Jeszcze nie bardzo miała koncepcję na to jak to zrobić, ale przecież mogła ją w międzyczasie znaleźć.
Umysł znacząco zwalniał obroty na których pracował i nic nie mogła na to poradzić. Na szczęście obraz wciąż pozostawał niezamazany i widziała wszystko wyraźnie. Jedynie niewielkie problemy pojawiały się, kiedy bardzo szybko ruszała głową, o jak chociażby teraz, kiedy znów chciała skupić na nim swój wzrok. Potrzebowała dwóch sekund więcej, aby złapać ostrość, ale wszystko było w jak najlepszym porządku! Powoli przestawała myśleć o młodszym ślizgonie i zadanych mu ranach, skupiając się na dalszym opróżnianiu butelki wina, która ładnie lawirowała pomiędzy nimi. Pomagała wydobyć na wierzch ich inne wcielenie, to bardziej czułe i otwarte na innych. Robin w gruncie rzeczy wiedziała, że Hunter nie był tak straszny, jak próbowała się malować przed innymi ludźmi. I wiedziała, że gdzieś tam, bardzo głęboko, był porządny facet, który przede wszystkim jawił się jej jako paskudny dupek. Ale dzisiaj nie postrzegała go w taki sposób. A przede wszystkim nie po tym, jak pomógł jej z Eskilem. Gdyby nie on, już dawno leżała by martwa na tamtej posadzce.
- No - znów czknęła głośno - No wiem. Ale co ja mogee - nieświadomie przeciągnęła ostatnie sylaby, jakby naprawdę głęboko się nad tym zastanawiała. A może właśnie tak w tym momencie było? Za bardzo uzmysłowiła sobie, że polegała na innych ludziach i robiła to, co chcieli, nie do końca przejmując się tym, czy i ona tego chciała. Chyba faktycznie powinna coś pod tym względem zmienić, bo daleko tak nie pojedzie. Ale kto by się tym przejmował teraz? Znów się zaśmiała, kiedy oznajmił, że jest porządnym facetem. Wpatrywała się w niego dopóki nie uderzył butelką o blat stolika.-Eeej! - oburzyła się od razu, łapiąc butelkę za szyjkę i przystawiając do ust. Trochę pociekło jej po podbródku, ale nie przejęła się tym. Rękawem kurtki otarła usta i odstawiła ponownie butelkę -Prawie wylałeś, a nie ładnie wylefać - skomentowała tylko swoje poczynania, jakby było to coś kompletnie oczywistego i zrozumiałego dla każdego człowieka! No martwiła się o alkohol, ot co.
Kiedy ją przytulił, poczuła, że właśnie jest tak, jak powinno być. Od razu otoczyła jego sylwetkę swoimi własnymi ramionami i przymknęła oczy. Pachniał w kompletnie nieznany jej sposób, jednak teraz dokładnie tego potrzebowała. Uspokojenia, które mógł jej zagwarantować. Siedziała tak dłuższy czas, wtulając się w niego i kontemplując w myślach nad wszystkim tym, co miało miejsce. Nie potrafiła jeszcze poukładać sobie tego w głowie, choć usilnie próbowała to zrobić. To mimo wszystko było za dużo. Poszli o jeden krok za daleko i wszystko za bardzo się popierdoliło, takiego była zdania. Odsunęła na chwilę twarz od jego kurtki i spojrzała mu prosto w oczy. Uśmiechnęła się, zadziwiająco świadomie jak na to, ile alkoholu dzisiaj już spożyła. Jedną dłonią przeczesała jego czarne kosmyki na głowie. - Dzięki, że tutaj przyszedłeś - powiedziała, by po chwili złożyć delikatny pocałunek na jego policzku. Nie wiedziała, w jaki inny sposób mogłaby mu w tej chwili podziękować. Naprawdę doceniała to, co dla niej robił.
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyPon Sty 11 2021, 23:35;

Zdawał sobie sprawę, że człowiek, który ma ze sobą takie problemy jak kompleksy, które wyłażą częściej niżeliby się tego chciało, nie potrafi poradzić sobie w pewnym momencie z tym, że nagle dzieje się coś, co kompletnie mu nie pasuje do jego wyobrażenia rzeczywistości. Robin, będąc przekonana - zresztą pewnie między innymi przez jego słowa - że nie nadaje się do związków, nagle dostaje kolejną okazję, aby to sprawdzić, więc to normalne, że ją to przytłacza. Na szczęście od czego jest alkohol, który potrafi skutecznie oddalić od siebie te myśli skupiając się tylko i wyłącznie na doznaniach tu i teraz. A w tej chwili, pod pergolą rzeczywiście zaczęło sypać białym puchem, który drobnymi płatkami zaczął opadać im na głowę, plecy i ramiona. W rzeczy samej, ten widok był urzekający jednak Hunter nigdy na głos by tego nie przyznał. Tak jak tego, że w tej chwili z chęcią ogrzałby Robin, gdyby tylko padła taka prośba z jej strony. Ale chyba na tamte chwilę była jeszcze za trzeźwa i za bardzo pogrążona w myślach na temat Eskila i wydarzeń z pokoju przy kominku.
Stan nieważkości, w jakim bez wątpienia znaleźli się zaledwie kilka minut później, po intensywnym tourze butelki z rąk do rąk, nie pomagał im w należytym komunikowaniu się. Zapewne następnego dnia nie będą pamiętać jakie dokładnie słowa padły w tamtej chwili, ale pewne było jedno: skończyli poważne tematy (inna sprawa, że zwyczajnie nie byli w stanie już ciągnąć rozmowy, wypowiadając się świadomie i jasno). I na pewno wyjdzie im to na dobre. Tymczasem Hunter, siedząc nieopodal niej, na ławeczce czuł się coraz lżejszy. Głowę miał lekką jak piórko, ramiona jak z papieru... Mógłby teraz wskoczyć na miotłę, a ta pewnie nawet nie poczułaby jego ciężaru! Ej, jak cudownie byłoby pośród tego śniegu, wznieść się w powietrze nad korony drzew i odfrunąć... W pewnym momencie ocknął się z myśli, bo usłyszał kolejny odgłos czknięcia Robin. Zaśmiał się, przejmując od niej butelkę, a gdy z niej upił, niechcący zbyt mocno postawił ją na stole, co nie umknęło uwadze dziewczyny. Wyrwała mu trunek.
- Przepraszam... - jęknął, wyraźnie przejęty jej uwagą, po czym oparł się łokciami o blat drewnianego stołu i położył brodę na ramionach, podpartych o mebel, aby chwilę pozostać w tej pozycji, dopóki Robin nie zaczęła wyliczać mu czego to on by na pewnonie zrobił. Dopiero wtedy wyprostował się i przyglądając się jej uważnie, za chwilę przygarnął ją do siebie. Gest ten był naprawdę przyjemny i sprawiał, że poczuł też inny rodzaj ciepła, niż ten bijący od jej ciała. Ogarnęła go swego rodzaju ulga i jakby spokój, płynący ze świadomości, że Robin jest obok. Nie w tamtym pomieszczeniu, przerażona, padająca na ścianę z zakrwawioną ręką, nie gdzieś w zamku, w objęciach Clearwatera, ale tutaj przy nim. Nie wiedział dlaczego, ale ta myśl sprawiała, że kącik jego ust uniósł się delikatnie do góry i tam już pozostał, dopóki Ślizgonka po kilku chwilach nie podniosła głowy, aby na niego spojrzeć.
Ciągle szumiało mu w głowie, a jednak sens jej słów dotarł do niego, jakby ze zdwojoną siłą. Uśmiechnął się szerzej, a kiedy zbliżyła się, aby pocałować go w policzek, odruchowo uniósł dłoń ku jej szyi, a potem stracił kontrolę nad tym co robi. Dystans między ich twarzami ponownie zredukował się niemal do zera, a jego wargi odszukały jej chłodne i smakujące winem usta. Zacisnął mocniej powieki, przez chwilę mając przebłyski świadomości i tego co właśnie robi, ale to sprawiło, że jeszcze bardziej został popchnięty ku temu, aby delikatnie zmusić ją do rozchylenia warg i całkowitym zatonięciu w tym subtelnym, leniwym pocałunku, który pozwolił im wszystkimi niemal zmysłami poczuć obecność drugiej osoby. Pragnął, by w ten sposób oczyściły się wszelkie nieporozumienia między nimi, a swoim omamionym alkoholem umysłem w tej chwili był pewien, że właśnie tak jest. Że Robin nie ma do niego żalu, za te głupie słowa, które niejednokrotnie wypowiadał w jej kierunku. Że wie, że uważa ją za śliczną, mądrą i odważną dziewczynę, która jeszcze nie jednemu pokaże. Tak właśnie myślał - kiedy ją całował.
Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Pergola - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 EmptyWto Sty 12 2021, 11:13;

Nie ma co ukrywać, ostatnie kilkadziesiąt godzin było dla niej cholernie przytłaczającym czasem i nic nie mogła na to poradzić. Nawet normalny człowiek nie poradził by sobie z taką ilość emocji, która jej wtedy towarzyszyła, a co dopiero ona, osoba nie do końca normalna. Strach, gniew, złość, znów strach, radość, że jednak żyją i jeszcze więcej złości i strachu. Na Merlina, każdy by zwariował! A jeszcze teraz Hunter zrzucał na jej barki takie rewelacje. Zdecydowanie łatwiej było po prostu to ignorować, nie dopuszczać do świadomości, bo przecież dzięki temu, nie rozpędzała tej karuzeli emocjonalnego spierdolenia. Więc wyłączała emocje w jedyny niezawodny sposób, jaki znała. Czyli po prostu pozwoliła sobie na to, aby upić swój umysł. Upity miał tyle nie myśleć. Nie tworzyć nikomu nie potrzebnych teorii spiskowych, z których notabene i tak miało pewnie nic nie wyniknąć. Przynajmniej w jej opinii. Znała siebie. Wiedziała, że prędzej czy później, wszystko się spierdoli. Po co więc się na cokolwiek nastawiać. Lepiej dać wszystkiemu toczyć się własnym rytmem i zobaczyć, co z tego wyniknie. Jak Merlin da, może coś dobrego, choć Robin doskonale wiedziała, że cała gama jej nie do końca dobrych uczynków, przemawiała na jej niekorzyść w tym momencie.
Robin już teraz wiedziała, że cel powoli miał szansę być osiągnięty. Im dłużej siedzieli, tym bardziej pijana się czuła. Gdzieś tam, jeszcze bardzo daleko majaczyła myśl, że nie powinni wracać do zamku przynajmniej do momentu, kiedy choć trochę nie przetrzeźwieją. Tutaj było zimno. Tam uderzy w nich ciepłe powietrze i jednocześnie odetnie całkowicie świadomość. A poza tym, po co mieliby teraz iść do zamku? Był alkohol, było doborowe towarzystwo. Raz jedno, raz drugie wybuchało śmiechem, nawet nie bardzo wiedząc, czemu to robi. Głowa robiła się lżejsza, jakby wyprana z wszelkich problemów które w normalnych okolicznościach ją nawiedzały. Jak małe dziecko wystawiła język, próbując złapać padający płatek śniegu. Próbowała przez jakiś czas, do momentu kiedy jej pijany umysł złapał fakt, że to nierealne bo przecież siedzieli pod pergolą. Smutna mina pojawiła się na jej twarzy, kiedy schowała z powrotem język.
Naprawdę chciała w tamtym momencie, aby ją tylko przytulił. Bardzo potrzebowała tej chwili bliskości i cieszyła się kiedy Hunter zdecydował się ją ofiarować. Zapewne mogłaby tak pozostać przez bardzo długi czas, wierząc w to, że dzięki jego ramionom zapomni o wszystkich problemach. Nawet mróz nie doskwierał już tak jak dotychczas! W końcu miała drugą osobę, która ją od niego odgradzała! I naprawdę chciała tylko pocałować go delikatnie w polik. Konsternacja odmalowała się (a przynajmniej próbowała i pewnie byłaby doskonale widoczna, gdyby nie upojenie alkoholowe…) na jej twarzy, kiedy jego dłoń powędrowała w stronę jej szyi. Widziała, że coś zmieniło się na jego twarzy, choć nie potrafiła zrozumieć, co to oznacza. A może potrafiła, ale nie dopuszczała tego do siebie. Pewne było jedno, zanim jakiekolwiek myśli zagościły w jej głowie, poczuła jego chłodne wargi na jej własnych ustach. Nie spodziewała się tego kompletnie. Instynktownie przymknęła oczy. Przecież już go całowała… Co prawda w innych okolicznościach, ale wiedziała, że teraz jest jakoś inaczej. Tak, to na pewno przez ten alkohol… Nie oponowała, kiedy rozchylał jej wargi, pogłębiając pocałunek. Mimowolnie mocniej zacisnęła dłoń na trzymanych wciąż między palcami czarnych kosmykach. Delikatnie, jakby z niepewnością, badała swoim językiem granice tego, jak daleko może się posunąć. Ale to on to zaczął tym razem. Ona tylko podążała. Przysunęła się jeszcze bliżej, próbując wdrapać się na jego kolana. Leniwe pocałunki były obezwładniające. Mogłaby teraz roztopić cały śnieg na błoniach, bo było jej tak gorąco, ale zauważała tylko Huntera i to, jak jego język idealnie zgrywał się z jej własnym. Nie myślała nad tym, co robi. Po prostu podążała za cichym głosem goszczącym w jej głowie. To było przyjemne. A dobrze jest robić to, co było przyjemne. Czuła na języku smak wina, choć nie wiedziała czy pochodził z jego czy z jej własnych ust. Po prostu dalej oddawała się pieszczocie.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Pergola - Page 3 QzgSDG8








Pergola - Page 3 Empty


PisaniePergola - Page 3 Empty Re: Pergola  Pergola - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pergola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pergola - Page 3 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-