Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Klif

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Klif   Klif  EmptyPią Lis 15 2019, 19:49;


   Klif
   
   

   Jedna z dróg wijących się po okolicznym wzgórzu ma świetne miejsce widokowe na Dolinę Godryka, która, jak sama nazwa wskazuje, leży w dolinie. Droga prowadzi na drugą stronę przełęczy przez zaklęty las w którym jednak trudno uświadczyć wielu turystów czy miłośników przyrody.

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 21:34;

Może to jakiś wrodzony odruch obronny, całkiem zresztą zdrowy biorąc pod uwagę tendencje jakie się nasilały podczas ich spotkań, silnie wskazujące na niezdrowe efekty. Przyjmować prezenty od kogoś, kto patrząc mu w oczy obiecał, że nigdy mu nie zapomni swojej krzywdy to zawsze ryzykowny biznes. Z drugiej strony, choć nie mógł o tym zasadniczo wiedzieć, pocałunek, którym się podzielili pod Domem Strachów był prawdopodobnie, a nawet na pewno najszczerszym objawem emocji na jaki w życiu się odważyła. Bo to też nie jest tak, że ona bezczelnie rezygnowała z gry w uczucia piętnując emocje z powodu genetycznej stygmy, ona choć chytra małpiszonica, była wielkim (choć względnie małym jednocześnie, cóż to za paradoks Schrodingera) tchórzem. W każdym aspekcie życia - uczuć wcale nie pomijając.
- Kto wie. - wzruszyła jedynie zagadkowo ramionami. Nie umiała oceniać wartości swoich prezentów, bo też i to, co chciała mu dziś dać było właściwie bez wartości. Oczywiście absurdalnie drogi zegarek zapakowany bezpiecznie w szmato-plecaku to jedna sprawa, musiała pozbyć się kilku naprawdę eleganckich sukienek i swojej tiary księżniczki Kuala Lumpur z lat młodości, żeby się porwać na taki rarytas  - zupełnie nie było jej żal, ale ponad rzeczy namacalne, fizyczne, przedmiotowe, zamierzała mu podarować coś czego nie da się wziąć w ręce, opisać, wycenić i określić jako lepsze czy gorsze.
Przeoczyła jego niewyraźną minę, głównie dlatego, że sama była raczej zestresowana perspektywą swojego wielkiego spisku, planu od którego wszystko mogło się bezpowrotnie zmienić. Z jednej strony przekonywała siebie, że bez podjęcia tego kroku dalsze funkcjonowanie w tym układzie jest bez sensu, z drugiej - do czego było jej się samej przed sobą dużo trudniej przyznać - obawiała się stracić jakąkolwiek namiastkę relacji miała z Cassiusem. Żarli się już tyle lat, że gdyby miał zniknąć z jej życia z dnia na dzień, zabrakłoby jej go, zwyczajnie. Jak lewego płuca. Jak krzywego palca. Jak oka w głowie.
Na jego kolejne pytanie jedynie obejrzała się bez słowa, bo co powiedzieć, przecież jej przez gardło nie przejdzie potwierdzenie, że tak, że dziś nie będzie stawać okoniem. Kiedy jednak silnik motocykla ryknął aż jej zęby zadzwoniły, a ona sama, nie mając pojęcia czego się trzymać, obróciła się jedynie by ponad ramieniem chwycić się Casiusowej kurtki. Bardzo chciała wypaść na pewną siebie, jadowitą i zadziorną gęś, pietrała jednak tak strasznie, szczególnie, kiedy wchodząc w zakręty motocykl przechylał się niebezpiecznie zbliżając do ziemi, że aż jej się żołądek przewracał w brzuchu i szczerze - do czego nigdy się nie przyzna - w niektórych momentach zamykała oczy wybierając by nie widzieć czy to już czas umierać, czy może jeszcze nie. Gdy dojechali na miejsce była tak odrętwiała, że ledwie puściła jego kurtkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 21:38;

Czuł niezdrową satysfakcję, kiedy bujał motocyklem. Prawdę mówiąc, jeszcze nigdy nie jeździł tak szybko, tak gwałtownie i nieostrożnie. Nie miał zapędów samobójczych… zazwyczaj. Morderczych też nie, chociaż Dina pewnie mogłaby tutaj dołożyć swoje trzy grosze w ocenie jego zdolności do nie zachowywania się jak psychopata. W każdym razie, zazwyczaj nie miał. Dzisiaj też nie. Cassius po prostu był chory na potrzebę zdobywania adrenaliny. Zwłaszcza w takim dniu jak dzisiaj, kiedy każde niebo było zbyt mało niebieskie, a każdy dotyk zbyt mało intensywny. Gdyby nie ona, zapewne szalałby po drogach przez cały dzień, jadąc po prostu przed siebie tak długo, aż całkowicie opróżniłby bak. Jej słowa także dziś mu nie pomagały. Pragnął być sam, a zarazem bał się tej samotności. Naprzemiennie wyrzucał sobie, że ją tu zaprosił i cieszył się z tego, iż chociaż ten jeden jedyny raz nie skończył z zachlaną mordą we własnym łóżku i z opuszczonymi spodniami. Czy jego wątroba miała mu podziękować? Pewnie nie, bo chociaż nie wiedział co knuje Harlow, to przecież doskonale rozumiał, że ona nie jest już tylko trucizną, ale także i narkotykiem, obciążającym całe jego ciało. Chociaż najprawdopodobniej nie zdawała sobie z tego sprawy, on był całkowicie zdolny do tego. Tylko może nie teraz, zaczekajmy chociaż aż zsiądą z motocykla.
I dojechali po niecałych dwóch kwadransach jazdy, która mogła przyprawić ją nie dość, że o zawroty głowy to jeszcze o zawał serca. Ryk silnika w końcu stracił na sile. Wiatr przestał walić w ich ciała, kiedy Cassius wreszcie zatrzymał maszynę i opuścił spojrzenie na uczepioną jego kurtki dziewczynę. Uśmiechnął się lekko, bo zapewne do tej pory zdążyły już zdrętwieć jej ręce od tego kurczowego uścisku, a potem ponownie podniósł swoje niebieskie oczy, aby otulić nimi opustoszałą okolicę, dokładnie pośrodku niczego. Przekręcił kluczyk w stacyjce i zgasił silnik. Zaczekał aż wstanie. Jeśli miała z tym problem, pomógł jej zejść, zaskakująco troskliwie. Postawił stopkę, gdy odprowadził Bravo trochę bardziej na ubocze, blisko drzewa, a potem obszedł je powoli, jakby znikąd wytrzaskując niewielki koc, wcześniej ukryty w niewielkim kufrze. Magicznie zmniejszonym i zaczarowanym, aby mógł pomieścić mały zestaw wyjazdowy. Niemniej, zaczął od miejsca do siedzenia i tak po prostu rozłożywszy go, posadził dupę na samym skraju urwiska, aby móc spojrzeć w dal na spokojne, ciche miasteczko przed nimi. Nie odzywał się przez dłuższą chwilę. Pałeczka była zdecydowanie po jej stronie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 21:39;

Każdy kto wiedział, że się Swansea wplątał w wrogą relację z najmłodszą córką Harlowa wdały się pewnie w polemikę ze stwierdzeniem, że Cassius nie miał zapędów samobójczych. Już od drugiej klasy, kiedy pomyślał, że to dobry pomysł cofnąć się gwałtownie do wnęki przy schodach czego mała Dina wystraszyła się absolutnie bez powodu i zjechała całe półpiętro po oblodzonych stopniach do ogrodu na tyłu, aż do dnia w którym pierwszy raz zdzielił ją z pełną premedytacją w twarz - cała ta relacja to igranie z ogniem. Nigdy nie była mu dłużna, a choć początkowo jej zemsta ograniczała się do prostackich wyśmiewanek i utrudniania życia, jak każda żmija z wiekiem nauczyła się znacznie lepiej operować posiadanymi przez siebie narzędziami. Doszła w swoim życiu do momentu, w którym jej umiejętności magiczne mogły równać się z jego fizyczną gwałtownością, kiedy oboje wpadali w furię. I wcale nie miała na myśli potencjalnych zaklęć, klątw czy uroków.
Jej broń była znacznie bardziej niepozorna.
Wyplątała się z jego ramion i własnych, skostniałych stawów z niemałym trudem, przebierając zesztywniałymi wcale nie tyle z zimna, co zwyczajnie ze strachu nogami. Z niewypowiedzianą i oczywiście nieokazywaną wdzięcznością przyjęła jego pomoc by się zgramolić z siedziska, gwałtownym ruchem głowy starając się ukryć jakiś niejasnego pochodzenia rumieniec podniecenia malujący się nieśmiało gdzieś u szczytu jej policzków. Zrobiła kilka kroków ku krawędzi drogi i spojrzała w dół, na rozciągające się w dole miasteczko.
Dolina Godryka.
Otulona pagórkami, zielonym lasem i niewielką przestrzenią pól, nawet dla niewprawnego oka wyglądała nad wyraz magicznie, co tylko na krótką chwilę sprawiło, że zmarszczyła brwi. Stojąc tak na krawędzi tego małego świata uświadamiała sobie jakim Swansea był artystą, że ze wszystkich możliwych miejsc do jakich mógłby się wybrać i ją zaciągnąć skoro już się zobowiązała do posłuszeństwa, wybrał akurat to. Nietknięte niepotrzebnymi dźwiękami, nieniepokojone niepotrzebnymi gośćmi, sanktuarium w samym środku oczywistości, nie w głębokim lesie ale i nie na dachu wieżowca. Tu, na skraju drogi, tuż koło Doliny.
W milczeniu przeszła się kawałek skrajem klifu, pomimo skrajnego lęku wysokości - w sumie lękała się przecież wszystkiego, czemu wysokość miałaby być jakaś wyjątkowa - spoglądała w dal na bezkres przestrzeni w tej naturalnej niecce. Nie mogła powstrzymać swojej głowy od produkowania wątpliwości jednej za drugą, mimo, że od tylu lat robiła mu przeróżne manewry nie oglądając się, czy to świątek, piątek czy niedziela. Podeszła w końcu do koca, zdejmując z pleców swój szmaciany wór, w którym suwak to się trzymał na słowo honoru. Rozpięła kurtkę i ściągnęła zaplątany wokół szyi szalik, bo pogoda kiedy już nie rwali przed siebie jak oszołomy nie była wcale aż tak mroźna i spakowała go do środka w zamian wyciągając termos i schludne, czarne pudełko.
Nic nie mówiła. Trzymała w dłoniach pudełko, a termos między kolanami i tak jak on patrzyła jedynie w dal, gdzieś na te blade chmury płynące gdzieś po równie bladym niebie, an jadowitą zieleń lasu w dole i niewielkie geometryczne kształty budynków. Może powinna coś powiedzieć, dodać, życzenia złożyć bo przecież przygotowała mu specjalnie życzenia i nawet raz je powtórzyła przed wyjściem dziś z dormitorium. Kolana jednak ściskały termos, przez który nie mogła przypomnieć sobie ani słowa i tak jak on wcześniej tak ona teraz absolutnie zapomniała języka w gębie. Nieśmiało, co to za cuda niewidy, spoglądając na jego profil wyciągnęła w jego stronę dłoń trzymającą pudełko.
- Szczęśliwi czasu nie liczą. – powiedziała cicho, Merlin jeden raczy wiedzieć co mając na myśli, skoro zawartością pudełka był zegarek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 21:41;

Nareszcie był we właściwym miejscu o właściwym czasie. Milczący jak nigdy do tej pory, zamyślony i otulony utkanym z myśli kokonem wyobcowania. Jego ciasny splot owinął wokół siebie ze starannością godną perfekcjonisty, upychając go centymetr po centymetrze nawet w szczelinach, którymi uciekała z niego ironia, bądź sarkazm. I o ile kilkanaście minut temu jeszcze był w stanie się z niej nagrywać i drażnić ją swoimi bezczelnymi, typowymi odzywkami, tak teraz kompletnie zapomniał jak powinno się obsługiwać tego klienta. Wolał raczej cieszyć własne oczy mrugającymi leniwie światełkami. Tysiące maleńkich, czarnych kropek niby mróweczki przemieszczało się powoli tworząc swego rodzaju unikatowe malowidło. Ten widok, chociaż inspirujący, dla Cassiusa w gruncie rzeczy nie miał żadnego czysto praktycznego zastosowania. To miejsce - Dolina Godryka - kojarzyło mu się wyłącznie z jego korzeniami. Z ogromną rezydencją pękającą w szwach od mnogości wszelakich kuzynów czy tysiącami godzin spędzonych w wręcz uginającej się od ciężkiego zapachu farby pracowni malarskiej. Nie było w tym nic wzruszającego. Wizja czysto praktyczna. Dolina, więc dom, dom więc hałas, harmider. Chaos. Chaos, więc nadmiar, a nadmiar… pustka? Coraz to szybciej, żarłoczniej, więcej. We wszystkich światowych metropoliach było podobnie. Nawet zwykły szary człowiek gonił za sukcesem z wywieszonym ozorem i pędził, pędził na oślep przed siebie, aby tylko cokolwiek z tego chleba uszczknąć wyłącznie dla siebie. I chociaż oni pędzili, sięgali, zdobywali to żadne z nich nie zastanawiało się po co. Po cóż tak gnają i gdzie się spieszą? Co będą z tego mieli poza pustymi kwotami i możliwością codziennego spożywania posiłku w zamian za służalczość? I po co im ci wszyscy ludzie jak nie po to, aby kreować samych siebie? Więc nie, miasteczko go nie inspirowało. Jedynie Paryż miał w sobie tę szczególną moc, że pobudzał Swansea do wybudzenia artyzmu ze snu zimowego. Teraz jednak wepchnął go głęboko w jedną z szuflad i zatrzasnąwszy z hukiem wieko po prostu patrzył w dal. Podciągnąwszy jedno kolano do klatki piersiowej, wsparł o nie ramię. Dłonią przysłonił usta i po prostu patrzył tak, kompletnie bezmyślnie. Cichy, wtapiający się wręcz w otoczenie. Gdyby nie oddychał, można byłoby powiedzieć, że największe pragnienie Diny właśnie się ziściło i padł trupem w tak kompletnie losowym momencie. Tylko go zakopać i mieć z głowy. Trybiki w jego umyśle przesuwały się powoli rozleniwiony spokojem, który tak urzekł go w tym widoku. Nie tysiące maluteńkich ludzi. Nie urok tego listopadowego i prawdopodobnie ostatniego ciepłego popołudnia. Nie piękno przyrody czy jej samej, Claudine Harlow przechadzającej się wzdłuż urwiska. Poczucie wyobcowania zmuszało go do jeszcze wyraźniejszego wytyczenia granicy między nim, a resztą świata. Kreślił czarną linię, oddzielając się od nich bez chwili namysłu. Dzisiaj zapomniał markerów, były tylko wskazania palcem. Ty tak, a ty nie. Niezbyt stanowcze działania, intuicyjne odpowiedzi. Zero zagrywek, knowań, podejrzeń. Prawdę mówiąc, on nigdy nie bywał tak spokojny jak tego trzynastego dnia listopada. Mogło być to podejrzane, wręcz musiało. Zwłaszcza, że chociaż zdawał się nie zwracać na swoje towarzystwo większej uwagi, perfekcyjnie uniósł głowę, co by móc ujrzeć jej błękitne niczym wiosenne niebo spojrzenie. Zobaczył pudełko, ale w pierwszej chwili nie zrozumiał. Wziął pakunek zupełnie bezmyślnie i przez moment po prostu trzymał. Obserwował i nasłuchiwał, jakby spodziewał się, że za sekundę, gdy tylko uniesie wieczko dostatecznie wysoko, wypadnie z niego ogromna kobra. Nie wypadła. Za to pojawił się on - przedziwnie skomplikowany i złożony mechanizm, poruszający się leniwie wzdłuż okrągłej, naprawdę sporej, szklanej tarczy. I wtedy pojął jej słowa.
- Więc chcesz, żebym liczył? - Zapytał równie cicho, ale kompletnie bez jakiegokolwiek podtekstu sugerującego jakie ma nastawienie do konieczności liczenia przez siebie czasu. Jak już wiemy, szczęśliwi go nie liczą, więc wyjął ostrożnie zegarek z pudełeczka. Omiótł go spojrzeniem, biorąc go do ręki z delikatnością, o którą akurat jego ciężko było podejrzewać. Przyjrzał mu się długo, wciąż uparcie milcząc i dopiero po kilkunastu sekundach uniósł na nią wzrok. Opuścił lewy nadgarstek i wyciągnął go przed siebie.
- Pomożesz? - Spytał, krzyżując z nią spojrzenie, jakby sam nie mógł zrobić tego szybciej, a może nawet i lepiej. Samodzielniej. Miał po dziurki w nosie samotności, a zarazem dziś pragnął spokoju bardziej, niż czegokolwiek innego. Czy skierowanie ku niej prośby mogło być wstępem do katastrofy? Bardzo możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 21:42;

Jeżeli jedynie raz w roku Cassius znajdywał swoje miejsce we wszechświecie, wiele to wyjaśniało względem chaosu jaki niosła za sobą jego postać. Niby szalony, a powściągliwy, niby gwałtowny, a wykalkulowany. Niby artysta, a zimny, niby zimny, a gorący. Siedząc tak w milczeniu przypominał jej coś czego nie umiała nazwać, bezosobowe, nienamacalne, a jednak tuż obok, pachnące skórą, wodą kolońską i papierosami. Przyglądała mu się, bladości jego skóry, przekazując mu pudełko w zupełnym milczeniu i bez większych ekscytacji, jakby ono wcale nie było ważne. Bo w sumie... było dziś najmniej ważne.
- Chce, żeby liczył go za Ciebie. - powiedziała cicho, kiedy w końcu podniósł wieczko. Nie, nie była to jadowita kobra. Nie, nie było to też ususzone gówno tygrysa, które nawet rozważała w pewnym momencie, ale przeczytała, że w chińskich wierzeniach może być talizmanem szczęścia i dobrobytu. Wyciągnęła ręce i zapięła mu szeroką, skórzaną bransoletę zegarka pod nadgarstkiem. Jeśli szczęśliwi czasu nie liczą, a ona dała mu zegarek by liczył go za niego, to już nie ma wyboru Swansea, teraz musisz być obrzydliwie szczęśliwy, rozumiesz?
Zegarek był niezwykle skomplikowanym mechanizmem napędzanym magią. Przez szklaną tarczę widać było każde koło zębate, całe wnętrze tykająco-obracających się trybików. Gdyby tak człowiek mógł stać się krystalicznie czysty, jak łza przejrzysty, by móc się przeglądnąć w jego nieskazitelnych policzkach i zobaczyć co też tam w środku się kryje za tajemnica.
Niby się nie da, a jednak się da.
Jej wzrok ześlizgnął się do termosu między nogami, który ujęła w dłonie spoglądając w dal. Nigdy tak jak dziś nie okazywało się jak wykalkulowaną i fałszywą potrafiła być zdzirą, aktoreczką za pięć knutów, nawet powieka jej nie mrugnęła kiedy odkręciła pokrywkę i napełniła czarkę herbatą. Napar pachniał ziołami i lekka nutą whisky, zdawało się, że Harlow przyszło do głowy zrobić herbatę z prundem, ale przecież nie będzie poiła kierowcy alkoholem. To tylko taki aromat. Podała mu czarkę-kubeczek i odkręciła korek termosu by móc samej się napić. Uniosła nawet termos do ust, zamyśliła się jednak taka zapatrzona w dal i w milczeniu opuściła naczynko na powrót między swoje nogi. Wciąż się wahała, bo była zwyczajnym tchórzem. Myślała o tym tak długo i tak zawzięcie, że ten temat już jej wychodził bokiem. Wiedziała czego chce, ale i ie była pewna czy tego chce. Wiedziała czego nie chce, ale i nie była pewna, czy nie jest gotowa zrezygnować z tego niechcenia, bo... no właśnie. Bo on.
Spojrzała ponownie na jego profil.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 21:42;

Zgasł kompletnie. Zasnuty lodem swojego umysłu ugasił jedyny element, którego nigdy w sobie nie tłamsił, a wewnętrznego ognia nie potrafił rozpalić z taką łatwością jak tego pierwotnego zezwierzęcenia, którym się szczycił. Dzisiaj nawet nie zauważał detali z taką pieczołowitością jak zwykle. Nie szukał w jej względnie nieporządnym stroju elementów, do których mógł się po prostu radośnie przypierdolić, a chociaż wychwytywał niektóre elementy jej zdań, aby ciągać ją za słowa, szybko kończył temat. Tak jak teraz, po prostu pociągnął go nieśmiało by popłynął i zamilkł, jak gdyby nigdy nie zamierzał się odzywać. W jego oczach nie kryło się nic, chociaż w sercu szalał sztorm. W jego sercu nie było nic, chociaż oczy patrzyły przez siebie. Paradoks, którym był domagał się dopełnienia. Chociaż nigdy nie ufał Dinie na tyle, aby przyjąć od niej cokolwiek, dzisiaj po prostu opuścił gardę. Wziął tak wiele, czemu nie miałby sięgnąć także po to? Odebrał jej przyjemność, pewną niepodległość, a nawet własną nienawiść, bo teraz między nimi nie było już kompletnie żadnego ognistego uczucia. Czy to w ogóle możliwe, aby Swansea był w stanie odczuwać melancholię czy nostalgię? Każdy normalny człowiek był, to jasne, lecz on? Jedyny, który zawsze potrafił być nadzwyczaj nieludzki, nawet w najbardziej człowieczych sytuacjach? I milczał dalej, uparty jak osioł oraz patrzył. Zaglądał w zegarek, przyjmując czarkę bez najmniejszych protestów. Równie machinalnie jak automatycznie przesuwały się drobniutkie trybiki wewnątrz zegarka. Wpatrzony w gwiezdne akrobacje nie widział jej niepewności, ani nie węszył absolutnie żadnego podstępu. Wyniuchał jedynie alkohol, którym doprawiono herbatę, kompletnie nie spodziewając się, że może być to jedynie aromatyzowana podpucha. W innym wypadku pewnie nie ośmieliłby się napić. Cassius nie był tradycyjnym Brytyjczykiem, dla którego herbatka po południu była świętością. U niego tę rolę błogosławionego napoju stanowiła raczej whisky. Król patologii odwrócił wreszcie ten swój profil w kierunku Harlow. Obrzucił ją swoim niebieskim spojrzeniem, a chociaż prześwietlił ją nim na wskroś, kompletnie nic z niej nie wyczytywał. Było ono puste jak jego myśli. Puste jak zamiary. Puste jak robaczywe korzenie emocji, które w nim zaszczepiała, fałszywe poczucie przywiązania, potrzeby, pragnienia jej samej. Ledwie sekundy dzieliły ich od tego, aby ten stan, ten dziwny pokój, który między nimi zapadł legnął w gruzach, a rozpadłszy się na drobniuteńkie kawałeczki zranił ich oboje. Tylko, że w przypadku jednego z nich szkło było hakami wyrywanymi z ciała i ćwiartującymi wnętrzności.
- Jest piękny - powiedział wreszcie, komplementując zegarek niezwykle oszczędnie jak na siebie. Mimo wszystko, nie przywykł do chwalenia czegokolwiek związanego z Diną, a i nawet te proste słowa były pewnym postępem na planszy stanowiącej ich rozgrywkę. Dzięki temu nie dostrzegł, że królowa próbuje go zaszachować. Wkroczył wprost w kluczową pozycję. Przechylił czarkę i napił się bezmyślnie, parząc sobie usta parującym naparem z veritaserum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 21:43;

Nie dostrzegała w nim dziś tej pustki, tej ciszy buczącej niską wibracją tuż za cienką membraną obrazu jaki okazywał rzeczywistości. To nie tak też, że to rzeczywiście było dla niej nie do zauważenia - studiowała jego mikro ekspresje od kiedy się znali, umiała już wychwycić najdrobniejsze drgnięcia jego twarzy kiedy popychała go na granicę wkurwienia i napawała się tymi napięciami odtwarzając je sobie w głowie z namiętnością szaleńca. Potrafiła poznać subtelności jego zmieniającego się nastroju możliwe, że wcześniej niż on sam zdawał sobie z tego sprawę. Dzisiaj jednak zanurzona była po szyję we własnej kombinatoryce, własnej manipulacji, dzień w którym po wielu miesiącach mogła doprowadzić do swojego bezapelacyjnego nad nim zwycięstwa. Wziąć go w ręce i wyżymać jak mokrą ścierkę, wycisnąć z niego wszystko, najdrobniejsze lęki, najmniejsze sekrety, to, czego nie chce przyznać nawet swojej rodzinie, to, do czego nie chciałby się przyznać nawet sam przed sobą. Miała w rękach tę moc dziś, by mu to zabrać, wyrwać z niego wszelkie tajemnice i stać się niekwestionowaną ich panią. Uplotła sobie z tych chorych myśli złocisty wieniec, warkocz słonecznej rusałki, którym miała cieszyć się jak pierwszym kołaczem, a który powoli zamiast ozdobą okazywał się być szubieniczną pętlą zaciskającą się powoli wokół jej szyi.
I choć pewnie plułaby sobie w brodę, że przeoczyła tak oczywiste szczegóły - teraz próbowała zapanować jedynie nad tymi ściegami pojedynczymi, nitkami węzła, któy sama stworzyła. Jeszcze wczoraj przekonana swoją wizją siebie jako królowej, napawając się myślą o dominacji, dziś otoczona ciszą natury, otulona szelestem wiatru, ukołysana widokiem w oddali nie umiała swoich przygotowanych wcześniej puzzli ułożyć w odpowiednich miejscach.
Kiedy nie szczekał, kiedy nie kąsał, kiedy nie rzucał morderczych spojrzeń i nie mruczał gróźb niskim tonem nie wydawał się być sobą. Przypominało jej to zupełnie innego Cassiusa, takiego, którego pamiętać wcale nie chciała, a wspomnienie o którym zawsze przypominało jej promieniujący ból krzywo zrośniętego palca wskazującego prawej ręki. Uległego, pozbawionego wewnętrznego ognia, bestia, której podano zbyt wiele środka odurzającego.
Czy dzisiaj to też jej wina? Czy urok wili działał już absolutnie samowolnie? Czy łamała go sama jej obecność?
Jest piękny.
Ostatni gwóźdź do trumny, moment w którym uznała, że nie, że to jednak o krok za daleko, dziw nad dziwami, Harlow wycofująca swoje wojska. Kiedy uniosła dłoń, by mu wytrącić czarkę z ręki on już zanurzył w niej swoje blade wargi.
Więc klamka zapadła.
Stało się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 22:28;

Nie stało się absolutnie nic. Nie splunął napojem, nie wyzwał jej od najgorszych, nawet brew mu nie drgnęła. Nie wyczuł eliksiru, nie mógłby. Veritaserum nie miało żadnego smaku, ani nawet zapachu, a nawet jeśli by miało, zginąłby on w aromacie wonnych ziół, którymi nasączona była herbata. Nie odczuł żadnych zmian w swoim ciele, dopóki Dina milczała. Ot po prostu napił się ciepłej herbaty w to chłodne popołudnie. Zdążył więc się odezwać.
- Oszukałaś mnie, to tylko aromat. - Wytknął jej natychmiast, bujając lekko czarką, jakby w ten sposób mógł „wybujać” z niej trochę procentów. Nie wybujał, ale oto właśnie wypowiedział swoje pierwsze, całkowicie szczere zdanie. Zatrważająco podobne do takiego, jakim raczył ją każdego dnia. Nie spojrzał na nią dziko, ani nawet… w ogóle. Wciąż spoglądał w dal i tylko podał jej zakrętkę, kompletnie straciwszy ochotę na bezalkoholowy napój. Zamiast tego znowu chciało mu się palić, ale nie zdążył nawet sięgnąć po zapalniczkę, kiedy padły pierwsze słowa.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 22:53;

Obserwowała go szukając czegokolwiek. Trudno jej było nawet sprecyzować czego, magicznych iskier idących nosem czy grymasu niezadowolenia, kiedy magia eliksiru wyciskała z niego prawdę. Szukała czegokolwiek do zaspokojenia swojej potrzeby, do nakarmienia rosnącego w brzuchu poczucia winy, czegokolwiek co uczyniło by go teraz i w tej chwili na powrót Cassiusem, któremu życzyła tylko przenajświętszej krzywdy.
I nic.
Siedział jak siedział. Patrząc w dal, niuchając zawartość czarki, mamrocząc o oszukiwaniu. Cmoknęła jedynie z niezadowoleniem na jego uwagę odbierając naczynie z jego rąk i zupełnie pomijając percepcją jak naturalna była to w jego wydaniu odpowiedź. Napełniła kubeczek raz jeszcze i spojrzała w ciemny płyn pachnący ziołami i whisky.
Jest jakaś prawda w tym, że pewnych pytań lepiej nie zadawać bo może się nam wcale nie spodobać odpowiedź jaką uzyskamy. Zawsze w takich wypadkach pozostawał jeszcze bufor rozsądku rozmówcy, który dawał kolejny margines możliwości nieotrzymania tych słów, których wcale nie chciało się znać. Veritaserum skutecznie łamało i tę ostatnią linię obrony. Przyglądała się chmurom płynącym leniwie po bladym niebie, odbijającym się w czarce niewyraźnym zarysem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lis 18 2019, 23:43;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyWto Lis 19 2019, 00:25;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyWto Lis 19 2019, 18:00;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyWto Lis 19 2019, 19:50;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyWto Lis 19 2019, 20:47;


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyWto Lis 19 2019, 22:18;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyWto Lis 19 2019, 23:11;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
Galeony : 916
  Liczba postów : 858
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptySro Lis 20 2019, 01:59;



2 x zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 1292
  Liczba postów : 889
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptySro Maj 20 2020, 03:22;

Odetchnął z ulgą na frejowe nieważne – niedrążenie tematu przez nią było mu bardzo na rękę i dawało jakąkolwiek nadzieję na naprawienie tego wieczoru. A naprawdę był w stanie zrobić wiele, aby ostatecznie jawił się on w jej retrospekcjach jako udany albo chociażby.. znośny. Nie chciał, po raz kolejny zresztą, sprawiać, iż cokolwiek z nim związanego będzie wspomnieniem nieprzyjemnym czy naznaczonym przykrym dreszczem. Zaraz potem jednak poczuł małe ukłucie w sercu, bo ostatnie zdanie wskazywało na to, że niewiele ją to obchodzi. Że on ją niewiele interesuje. A to było zdecydowanie zbyt wiele jak na wątły szkielet Coltona, który powoli tracił pomysły w jaki sposób do niej dotrzeć i pokazać jej, że… Że co, Aslan? Że mu zaczęło zależeć bardziej niż był na to gotowy. Dodatkowe dźwięki nieszczerości przejechały nieznośnym pomrukiem po pięciolinii głosu Krukonki, ale nie miał odwagi (jak zwykle) tego skomentować. Skłonił pokornie głowę, nie potrafiąc spojrzeć w jej oczy. Musiał zaakceptować obecny stan rzeczy i cierpliwie czekać aż jej serce na nowo napełni się choć namiastką zaufania i sympatii.
Długo nie musiał na to czekać. Gdy poczuł dotyk jej ciepłych palców na swojej dłoni, klatka piersiowa urosła mu do niebotycznych rozmiarów, a płuca napełniły się utęsknionym tlenem. Pociemniało mu przed oczami od nadmiaru bliskości, którą go uraczyła; nie był na nią przygotowany i nie spodziewał się, że dane mu będzie doznać jej tak szybko. Serce chciało rozsadzić żebra, a oczy lśniły, kiedy wbił je we frelowe błękitne szpileczki.
Oplótł jej dłoń, ściskając ją mocniej na znak, że nigdzie się nie wybiera i że ten wieczór należy do n i c h. Że jest do jej dyspozycji i choćby miał odpierdolić celtycką noc kabaretową – zrobi to, byleby tylko ujrzeć chociaż cień uśmiechu na jej skąpanej w księżycowej poświacie twarzy. Nigdy nie był skory do poświęceń, zawsze stawiał na siebie –w obecności Freli się to zmieniało i nie wiedział jak to interpretować. Nie zamierzał robić tego dzisiaj, bo planował chłonąć całym sobą dany im wieczór i jakąkolwiek szansę na dotarcie do siebie.
- No to dawaj, lecimy zasilić konto tego starego dziada, to znaczy druida, dodatkowymi galeonami. Wtedy zrozumiesz czemu narkotyki są zabronione – zaśmiał się, w duchu wręczając sobie order za najbardziej żałosną uwagę tej doby. A nawet i, kurwa, całego roku. – Jeszcze pożałujesz, że mnie o to poprosiłaś – rzucił jej wyzywające spojrzenie i pociągnął w stronę głównych atrakcji.
Po godzinie nakurwiania NIESAMOWITYCH opowieści, ciekawostek i faktów związanych z Celtycką Nocą zauważył w jej oczach znużenie hałasem i wszechobecną oniryczną atmosferą. Taka parada atrakcji męczyła po jakimś czasie największego fana celtyckiej i nie dziwił się dziewczynie, że głowa buzowała jej od tego wszystkiego. Sam miał powoli dość, toteż bardzo szybko podjął decyzję o zmianie lokacji.
- Pokażę ci trochę spokojniejsze miejsce, co? Zresztą, nie przyjmuję odmowy – szelmowski uśmiech wypłynął na jego usta i nie czekając na odpowiedź Freli, ponownie złapał ją za rękę (nie spodziewał się, że czyjś dotyk może być tak przyjemny) i zaprowadził nad klif, z ciekawością obserwując jej reakcję.
Wyciągnął rękę przed siebie, prezentując Nielsen okolicę. – I co myślisz?

@Freja Nielsen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freja Nielsen

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 169cm
C. szczególne : śnieżnobiałe włosy; pojedyncze rzemyki na nadgarstkach
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 739
  Liczba postów : 510
https://www.czarodzieje.org/t18384-freja-nielsen
https://www.czarodzieje.org/t18412-freja-nielsen#524470
https://www.czarodzieje.org/t18411-freja#524468
https://www.czarodzieje.org/t18386-freja-nielsen#523423
https://www.czarodzieje.org/t18418-freja-nielsen-dziennik#524592
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPią Cze 05 2020, 00:27;

Wszystko to czym przyszło się jej otaczać było nowe, nieznane i na wskroś fascynujące. Podążała spojrzeniem za tańczącymi w powietrzu wróżkami i pozwoliła prowadzić się Aslanowi w tylko jemu znanych kierunkach, nosząc w sobie duże pokłady kiełkującego nieśmiało zaufania, które uparcie toczyło walkę z płomienną ostrożnością, świeżo podsycaną niedawnymi wydarzeniami. Zwabiony celtycką nocą tłum otaczał ją ze wszech stron; nieszczególnie odnajdywała się wśród licznej gawiedzi, ale dzisiejszej nocy wyjątkowo doceniała anonimowość, która przy tak gęsto usianych sylwetkach osiadała na jej twarzy. Każdy był zajęty sobą, co pozwalało na swobodne wymknięcie się z terenów podsycanych magiczną aurą zaraz po uprzednim przyzwalającym kiwnięciu główką na złożoną przez Aslana propozycję.
Nie miała pojęcia ile czasu upłynęło zanim dotarli na miejsce, ale było to bez żadnego znaczenia. Upływające minuty w tamtej chwili jawiły się jako coś niesamowicie abstrakcyjnego, bo najważniejszym dla świadomości był fakt, że ich dłonie nie rozplątały się ani na moment podczas podjętej przez nogi wędrówki. Ciało dopiero oswajało się z dotykiem jego ciepłej skóry, choć przecież już nieraz miała okazję wplatać w ich codzienność najróżniejsze przejawy kontaktu fizycznego (wszelkie kuksańce, pacnięcia w plecy i wciśnięcia palców w miejsce między łopatkami). Dzisiaj jednak było inaczej niż zwykle, coś było nie tak i tkwiło zawieszone w powietrzu, naznaczając otaczające ich powietrze specyficzną woalką, która podburzała krew i osiadała rumianymi płatkami na jej bladych policzkach.
- Jest przepięknie – szepnęła cichutko szczerze oczarowana, nie chcąc zakłócać zbędnymi decybelami magii tego miejsca. Po prawdzie lokalizacja ta nie należała w jej mniemaniu do najpiękniejszych na świecie, a ostrość wzroku, która pozwoliłaby na dokładniejszą weryfikację walorów ukształtowanych przez dziką naturę zanikała z powodu wszechobecnej ciemności. Słońce zaszło wieki temu, a delikatna poświata rzucana przez księżyc nie radziła sobie ze zgromadzoną bogato roślinnością. Jednak to nie było istotne, bo nie klif był tym, co napędzało jej serce do szybszego bicia i osiadało w kącikach ust niewypowiedzianą fascynacją. Poszła jego śladem i wyciągnęła rękę przed siebie, ale wskazując nieco wyżej, prosto na rozsiane po firmamencie niebieskim srebrne punkciki, których widok napawał ją niesprecyzowaną nostalgią i spokojem. Gdzieś w tle poruszane wiatrem drzewa rzucały wzbudzające lęk cienie, ale przy Aslanie czuła się bezpiecznie. Bezpiecznie i swobodnie na tyle, że śmiało pociągnęła go na skraj klifu, rozsiadając się wygodnie u boku towarzysza. Zerkała ukradkiem w jego stronę, kiedy zadzierał bródkę w poszukiwaniu gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, a tańczący pieprzyk na jego policzku był w jej oczach najurokliwszą plamką, którą musiała zbadać palcem, sprawdzić, czy nie zetrze się z powierzchni jego skóry jak zagubiony gdzieś pyłek, nie przyczepi do frejowego opuszka pod wpływem niespodziewanego dotyku. Zanim zdążyła zastanowić się dwa razy, jej dłoń powędrowała ku jego twarzy, odwracając uwagę Coltona od podejmowanych uparcie poszukiwań.
- To naprawdę… ładny klif – powiedziała wyraźnie zmieszana, odsuwając natychmiastowo rękę od jego policzka (pieprzyk został tam gdzie był, nie odbijając się na jej palcach swym kształtem). Uciekła wzrokiem gdzieś w bok i splątała swe dłonie razem, czując jak zawstydzenie osiada gorącymi wypiekami na jej twarzy. Przeklinała się w duchu za bezmyślność i nazbyt impulsywne gesty, które pochodziły bardziej z serca niż rozumu, którego aktualnie nie miała zbyt wiele. cosięztobądziejefreja?
- Ciekawe ile czasu by się z niego spadało, co nie? – rzuciła w eter wymuszonym śmieszkiem na temat wysokości klifu, chcąc jak najszybciej rozładować napięcie, które czaiło się gdzieś tuż za jej plecami, niebezpiecznie smagając kręgosłup swym nieprzyjemnym dotykiem. Mogła zepsuć wiele, ale nie chciała wystawiać na próbę relacji z Aslanem ani chwili dłużej. Wystarczająco dużo złych słów już wypowiedzieli. Słów niepotrzebnych, bolesnych, smagających dotkliwie ostrą końcówką bicza i, w końcu, stopniowo zabliźniających się pod wpływem tych milszych, piękniejszych, przyjemniejszych dla ucha. - W podobnym miejscu spotkałam Bena. W Irlandii. – skłamała, przypominając sobie zupełnie nagle niedawną sytuację, z którą miała do czynienia. ruBena poznała co prawda w księgarni, ale kraj, w którym przyszło im się zetknąć po raz pierwszy był właśnie zieloną Irlandią. - Nie spodziewałam się go tutaj spotkać - rzekła, nawiązując do niedawnych zajęć z (o ironio) mugoloznawstwa. - Wiem, że pracuje w wydawnictwie. To oczywiste, że nie mógł się zdradzić przed przypadkową osobą, nie mam mu tego za złe. Sama podałam się za mugolkę - mówiła, naświetlając delikatnie Aslanowi tło ich spotkania, które skutkowało drobnym nieporozumieniem. - Robi w Proroku? Skąd się znacie? – zapytała, przekrzywiając główkę w zaciekawieniu i zerkając badawczo w stronę Aslana. Była ciekawa odpowiedzi.

@Aslan Colton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 1292
  Liczba postów : 889
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyNie Cze 07 2020, 01:38;

Nie mógł ująć tego inaczej. Było przepięknie. Ich splecione dłonie powodowały u niego przyjemne łaskotanie w okolicach serca i wyginały usta w delikatnym uśmiechu, którego nic nie było w stanie powstrzymać. Na samo wspomnienie początku Celtyckiej Nocy robiło mu się wstyd, ale skoro Freja postanowiła puścić to w niepamięć, nie pozostało mu nic innego, jak pójść w jej ślady. Nie spodziewał się, że to nawet zalążek wybaczenia, ale liczyło się tylko tu i teraz.
Powiódł wzrokiem za jej palcami i jak urzeczony wpatrywał się w bogato zdobiony gwiazdami firmament. Oczy błyszczały od nadmiaru emocji i przez krótką chwilę myślał, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jakże się mylił. Szczęście tak naprawdę nadeszło kilka sekund później, gdy frelowy paluszek znikąd znalazł się na jego policzku, który płonął żywym ogniem pod wpływem jej dotyku. Spojrzał na nią, a w aslanowych tęczówkach oprócz szczerego zdziwienia tańczyła również czysta radość i nieme pytanie czy już wszystko jest dobrze? Nie zdążył jednak poznać odpowiedzi, bo speszona Krukonka odwróciła wzrok.
Nie mógł nie parsknąć na jej uwagę, która może i śmieszna nie była, ale na pewno przeurocza. Chciał rzucić równie mało zabawny tekst, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Zmieszanie ściskało przełyk, a nieznany dotąd rodzaj szczęścia rozchodził się ciepłem po jego całym ciele.
Gdy tylko zadała pytanie, obudził się w nim naczelny kabareciarz, który koniecznie musiał przetestować jej cierpliwość. – Sprawdźmy – wyszczerzył się i popchnął ją delikatnie w stronę przepaści. Nie czekał jednak aż cokolwiek złego się stanie – złapał Frelę mocno i pewnie, broniąc przed ewentualnym uszczerbkiem, a jednocześnie wystawiając się na ostrzał spowodowany jej reakcją. Nic złego stać się nie mogło, wszak przesunęła się o zaledwie kilka milimetrów, dalej siedząc na skraju klifu - tym razem z jego ramionami oplecionymi dookoła wątłego ciała. Rozkoszował się bliskością dziewczyny, którą wciąż obejmował, mimo że nie planował wystawiać już jej na żadną próbę. Chciał przedłużać ten moment w nieskończoność.
Odsunął się, może trochę zbyt gwałtownie, gdy Freja wspomniała o jakimś chujku Benie. Po pierwsze, po co? Po drugie, co go to obchodziło, że spotkała jakiegoś frajera w Irlandii? Spiął się, bo niespodziewane ukłucie w sercu uświadomiło mu, że jest najzwyczajniej w świecie zazdrosny. Już raz niemal ją stracił – przez Olafa, o którego wciąż nie miał odwagi zapytać. Zdezorientowany pogładził blednące blizny na dłoni, pamiątkę ich zderzenia na Wieży Północnej. Czy dzisiaj skończy się tak samo? Zważając na to, że siedzą na klifie podejrzewał, że może być tylko gorzej. Bo zdążył się już do niej przywiązać.
Skrzyżował ręce na piersi w obronnym geście, pozwalając jej dalej mówić. Cierpliwość nie była jego najmocniejszą stroną, ale powstrzymywał go tylko fakt, że nawet najmniejszy wybuch zmiecie ich lichą relację w drobny pył. Kolejne kawałki układanki stopniowo tworzyły obraz, wciąż niejasny i zamglony, ale wystarczająco widoczny, aby wiedział, iż coś po prostu nie gra. Że niektóre puzzle są w złym miejscu. – Masz na myśli Rubena? – upewnił się, przenosząc na nią wzrok. Tego, który prawie na twój widok się zesrał?Poznaliśmy się na pierwszym roku. Potem, chyba w drugiej albo trzeciej klasie, został przeniesiony i straciliśmy kontakt. Właściwie to jego ojciec maczał w tym palce. Dopiero teraz wrócił i nie zdążyłem nawet z nim dobrze pogadać, nie licząc krótkiej i intensywnej wymiany zdań na OPCM – wykrzywił kąciki ust, przypominając sobie tę lekcję, kiedy zobaczył Rubena pierwszy raz od kilku lat. – I z tego co się orientuję to on nigdzie nie pracuje od dłuższego czasu – odparł, zdziwiony informacją jakoby Skuja miał pracować w wydawnictwie.
Wciąż nie rozumiał czemu oboje tak nienaturalnie na siebie zareagowali. Postanowił jednak dać Freli czas, żeby sama się tym z nim podzieliła. Niemniej - był gotowy na ewentualny fight club z Rubenem, któremu chętnie pokaże, że może zadrzeć z każdym w tym zamku, ale nie z Nielsen, którą Aslan chciał bronić za wszelką cenę.

@Freja Nielsen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freja Nielsen

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 169cm
C. szczególne : śnieżnobiałe włosy; pojedyncze rzemyki na nadgarstkach
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 739
  Liczba postów : 510
https://www.czarodzieje.org/t18384-freja-nielsen
https://www.czarodzieje.org/t18412-freja-nielsen#524470
https://www.czarodzieje.org/t18411-freja#524468
https://www.czarodzieje.org/t18386-freja-nielsen#523423
https://www.czarodzieje.org/t18418-freja-nielsen-dziennik#524592
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyCzw Cze 25 2020, 19:35;

Nie zdążyła nawet nacieszyć się bliskością i ciepłem wypływającym z jego ramion, które delikatnie otulały jej ciało poczuciem bezpieczeństwa i czymś jeszcze, czego nie potrafiła dokładnie sprecyzować. Nie miała jednak wątpliwości, że nieznane było wywołane niespodziewanym gestem, w którym zdecydował się na krótką (zdecydowanie zbyt krótką) chwilę zamknąć ją w objęciach. Zaraz potem odskoczył gwałtownie, wywołując dezorientację, która osiadła niezrozumieniem w jej tęczówkach, wyrzucając gdzieś daleko zawstydzenie sprzed chwili. Od razu pożałowała poruszonej tematyki.
- Ben nie przepada za swoim pełnym imieniem? - zapytała, nie będąc do końca pewną, czy Ben i Ruben to jedna i ta sama osoba. Przedstawił jej się skrótem, zdrobnieniem, niepełną formą posiadanego imienia. Celowo? Przypadkiem? Czy może Aslan miał w głowie obraz zupełnie innego człowieka? Wzruszyła ramionami jako dopełnienie swej odpowiedzi, bo trochę się w tym wszystkim gubiła. Zupełnie jak podczas skomplikowanej rozmowy w Londynie z mężczyzną, którego tożsamość próbowali teraz ustalić. - Nie wiem. Ben. A może Ruben? Nie słyszałam pełnej wersji. - mówiła niepewnie, choć przecież tak po prawdzie to była nic nieznacząca drobnostka. Prawda? - Ben uczęszczał do Hogwartu? To znaczy, Ruben? - No tak. Przecież to całkiem możliwe. Mieszkał w Irlandii, więc nie mogła to być informacja, która skłaniałaby do podejrzliwości. Zastanowiło ją coś zgoła innego - dlaczego przeniósł się do innej szkoły, w najprawdopodobniej znacznie odleglejsze miejsce i to na tak wczesnym etapie edukacji? To musiało budzić jakiś dyskomfort i komplikacje, ale z drugiej strony, Ben był dla niej obcym człowiekiem. Nie musiał jej się spowiadać ze swoich decyzji czy postanowień rodziców. Zwłaszcza, że te mogły być powiązane z trudnościami życia, o których zdecydowanie nie wspomina się pierwszej napotkanej na drodze osobie. Nie mogła wiedzieć. - Musiał być jakiś poważny powód tych przenosin. Przecież cały czas mieszkał w Irlandii. Tak przynajmniej zrozumiałam, bo sprawiał wrażenie, jakby znał to miejsce od podszewki. - Wysilała swe szare komórki do jak najdokładniejszego odświeżenia sytuacji sprzed miesięcy, nie chcąc wprowadzać zamętu brakiem istotnych, jak się właśnie okazywało, szczegółów. Aslan po prostu znał go lepiej. Przyjęła natłok pomerdanych wiadomości ze spokojem, dopóki nie dotarli do tematu jego pracy. Co jak co, ale tego akurat była pewna. - Co ty opowiadasz? - Zmrużyła oczy i ściągnęła brwi, bo ten element układanki kompletnie nie pasował jej do kształtowanej stopniowo całości. - Przeniósł się do Londynu nie tak dawno temu z powodu awansu. Tak wciąż tkwiłby w Irlandii. To praca wymusiła na nim przeprowadzkę. - oznajmiła pewnie, zastanawiając się które z nich dysponuje przestarzałymi informacjami. Skoro Ben, tfu, Ruben, wrócił niedawno, to może nie zdążył jeszcze o wszystkim Aslana poinformować? - Może jednak rozmawiamy o zupełnie innych osobach? - zapytała niemrawo, podciągając kolana pod brodę. Mówiła o Benie. Rubenie. Mężczyźnie, który mignął jej przed oczami na niedawnej lekcji mugoloznawstwa. Ba! wymienili nawet kilka słów, które nie wpasowały się w tonację rozmowy, ale jednak pamiętała je dość dokładnie. Oboje byli zaskoczeni tym, że po raz kolejny stanęli na swej drodze. I to w tak niespodziewanych okolicznościach.

@Aslan Colton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 1292
  Liczba postów : 889
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyCzw Lip 09 2020, 22:47;

- Nie, Freja, on nigdy nie przedstawia się skrótem Ben – wyjaśnił, kręcąc delikatnie głową; zniecierpliwienie kwestią Rubsa brało nad nim górę. Nie spodziewał się, że będzie zmuszony poruszać temat swojego przyjaciela, zważając na tory ich dzisiejszego wieczoru. Co ich łączyło, że tak o niego wypytywała? Dlaczego tak jej zależało na jakichkolwiek informacjach na jego temat? – Przez pierwsze trzy lata – powtórzył. – Byliśmy razem na jednym roku, ale się przeprowadził i zmienił szkołę.
Przymknął powieki, próbując uspokoić oddech i szalejące w nim emocje. Byli tylko dobrymi znajomymi, głównie opierającymi swą relację o sprawy szkolne. Sam się o to postarał, zaglądając nie tam, gdzie trzeba. Miała pełne prawo interesować się innymi ludźmi. Kimś innym niż on. Rysy jego twarzy stężały, gdy usłyszał wzmiankę o Irlandii. Albo Skuja jej dużo o sobie powiedział, co wydawało mu się niesamowicie dziwne i niepasujące do Rubena, albo Freja doskonale wszystko wydedukowała ze strzępków informacji, które wydukał w jej kierunku. – Nie wiem, naprawdę, wygląda na to, że już większość o nim wiesz – mruknął, nieco za bardzo zgryźliwie i ironicznie. Zaraz się jednak wyprostował, posyłając jej przepraszające spojrzenie. Uspokój się, Colton. Nie potrafił się zdystansować. Nie kiedy od samego początku ich spotkania zabiegał o jej uwagę, żeby wynagrodzić wszystko to, co lekkomyślnie zepsuł.
Zastanowił się przez dłuższy moment, wyciągając z głowy wszystko to, czego dowiedział się od Krukona. I zdecydowanie nie znalazł w odmętach pamięci żadnej wzmianki o pracy. Chodziło tylko i wyłącznie o ojca, ale nie zamierzał o tym opowiadać – to nie była w żadnym stopniu jej ich sprawa. – Przyjechał tu na wymianę, nie do pracy czy z powodu awansu – sprostował fakty. Podrapał się po nosie. Tak, był tego pewny. – I jeśli mówimy o tym niezręcznym spotkaniu, zwłaszcza dla was, na mugoloznastwie to tak, wciąż rozmawiamy o tej samej osobie – westchnął zmęczony.
Wyprostował nogi, które teraz zwisały mu nad przepaścią. Odchylił głowę do tyłu, wlepiając wzrok w niebo, bogato usłany gwiazdami. Z każdą kolejną sekundą oddychał coraz bardziej niespokojnie, czując jak serce rozpoczyna niebezpieczny galop. I chociaż wiedział ile go to będzie kosztowało, musiał w końcu zdobyć się na odwagę. Zacisnął palce na trawie, przechylając łepetynę w stronę Freli. Jej włosy, zazwyczaj odcinające się od otoczenia surową bielą, w świetle księżyca stały się srebrzyste. Czuł nieodpartą chęć zanurzenia w nich dłoni, ale bał się ją spłoszyć. Parsknął w duchu, bo ostatnimi czasy bał się wszystkiego; jak bardzo rodzice pomylili się, nazywając go lwem?
- Ja.. – zaczął, nerwowo przełykając ślinę. – Ja.. chciałem cię przeprosić. Wiem, że nie powinienem wchodzić z butami w twoje życie – stopniowo ściszał ton głosu, zapadając się w sobie. Nie przywykł do przyznawania się do błędu. Ale tak należało zrobić. To Nielsen budziła w nim tę część, odpowiedzialną za uczucia i szczerość. – Nieważne jakie miałem intencje – wdech – a miałem dobre – dodał szybko – po prostu nie powinienem. I powiedziałem wtedy dużo niepotrzebnych słów – spuścił wzrok na zaciśnięte pięści. – Ja wcale tak nie myślę. To, że nie ma w tobie nic ciekawego – nieporadność tych przeprosin żenowała go tak bardzo, że zamilkł. Zerknął na nią niepewnie. Bardziej od braku zrozumienia bał się tego, że nie uwierzy w prawdę, którą z trudem z siebie wydusił. Ale w sumie na to zasłużył, prawda?

@Freja Nielsen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freja Nielsen

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 169cm
C. szczególne : śnieżnobiałe włosy; pojedyncze rzemyki na nadgarstkach
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 739
  Liczba postów : 510
https://www.czarodzieje.org/t18384-freja-nielsen
https://www.czarodzieje.org/t18412-freja-nielsen#524470
https://www.czarodzieje.org/t18411-freja#524468
https://www.czarodzieje.org/t18386-freja-nielsen#523423
https://www.czarodzieje.org/t18418-freja-nielsen-dziennik#524592
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyPon Lip 13 2020, 16:12;

Nic z tego nie rozumiała. Natłok sprzecznych informacji konsekwentnie mieszał jej w głowie. Wszystkie zebrane dane, które schowała w szufladce naznaczonej personaliami Bena, były bardzo niepewne w zetknięciu z kartami posiadanymi przez Aslana. Wykluczały się. Nie miała pojęcia, które z nich jest w posiadaniu strzępków składających się na prawdę, ale niepewność względem wypowiadanych przed chwilą słów zniknęła. Była święcie przekonana, że niczego nie pomieszała i przekazuje Aslanowi to, co niegdyś usłyszała z ust tajemniczego koleżki.
- Ale mi się właśnie tak przedstawił. Przysięgam. – zaoponowała szybko, bo jak to możliwe, że nigdy przekształciło się jednak na ten jeden jedyny raz, w którym Ruben zdecydował się skrócić swe imię do prostszego Bena? Może to jednak Aslan miał przestarzałe informacje – w końcu sam zaznaczył, że miał z nim do czynienia w pierwszych trzech latach swojej edukacji, a później wszystko się zmieniło. - Może tak. Może nie. Nie wiem. – stwierdziła ostatecznie, chcąc jak najszybciej zakończyć dalsze dyskusje. Dłuższe drążenie wymuszałoby na niej kolejne zastanawianie nad tym pokręconym scenariuszem, a i Aslan zaczął się posługiwać w swych słowach nieudolnie skrywaną ironią i nerwowością. Nie chciała się z nim kłócić – nie dziś, nie teraz, nie z powodu obcego człowieka – bo przecież mieli wszystko wyprowadzić na prostą. Nie potrzebowała kolejnych tygodni przesiąkniętych ciszą i nieprzyjemnym napięciem mięśni, kiedy niespodziewanie pojawiali się we własnym otoczeniu. Była naprawdę zmęczona.
- Może jeszcze nie zdążył ci się pochwalić? Może ta wymiana jest jakoś powiązana z pracą. – Splatała nieporadnie słowa, nie rozumiejąc już nic. Czy ten obcy człowiek zwyczajnie poczęstował ją kłamstwem, chcąc bronić jej potencjalnie mugolskie uszy przed trudną prawdą? - Naprawdę nie wiem. Nie musiał mówić mi prawdy, a nawet nie mógł. Dobrze wiemy dlaczego. Ja też częściowo skłamałam, bo owszem, przeniosłam się tu z powodu szkoły, ale wcale nie jestem studentką inżynierii… czy czegoś tam. – powiedziała, chcąc ostatecznie zamknąć rozdział dotyczący dalszych rozważań nad nieznaną postacią. Była jednak jedna jedyna rzecz, która tak bardzo jej się gryzła z tym, co teraz słyszała. Autentyczność, swoboda i pewność, które płynęły z postawy Bena, kiedy z prawdziwą fascynacją opowiadał o wykonywanym przez siebie zawodzie. - Tylko on naprawdę dużo wiedział o swojej pracy. Zbyt dużo jak na przypadkową osobę. Może pisze jakiś artykuł, prowadzi badania, cokolwiek, co zmusiło go do powrotu do Hogwartu?może ci nie powiedział, bo jesteś częścią jakiegoś eksperymentu?, chciała dodać, ale snucie teorii spiskowych jawiło się w tym momencie jako wyjątkowo zbędne. Czy był jakikolwiek sens gdybać dalej nad istotą tych dwóch sprzecznych wersji?
- Wiesz, w sumie… to nieważne. – westchnęła w końcu, zastanawiając się w duchu, czy będzie jeszcze miała okazję spotkać ruBena i grzecznie poprosić go o naprostowanie tej zawiłej sytuacji, bo teraz czuła się zakłopotana i… oszukana? Czy to było dobre słowo? I dlaczego ta myśl wprawiała ją w taki dyskomfort? Przecież nie był dla niej kimś ważnym.
Jeszcze przez chwilę tkwiła w rozmyślaniach, skubiąc bezmyślnie źdźbła pożółkłej od suchości trawy; włosy opadały jej na twarz, skutecznie ograniczając pole widzenia. Dopiero kolejne słowa przecinające chwilową ciszę wybudziły ją z transu. Natychmiastowo przelała całą swą uwagę na Aslana, który z każdym kolejnym słowem wydawał się być coraz bardziej... speszony? Zmieszany? Niepewny.
Przysunęła się ostrożnie nieco bliżej, a po chwili i jej nogi zwisały swobodnie nad przepaścią. W pierwszym odruchu chciała mu przerwać i powiedzieć, że to już było, minęło, nie ma znaczenia. Jednak wiedziała, że ten temat nieustannie przewijałby się gdzieś w tle, podążał za nimi jak cień. Potrzebowali tego, oboje. Tylko tak mogli zapalić znicz pokoju na grobie przeszłości. Z tego powodu z jej ust nie padło krótkie i rzucone na odczepnego daj spokój, nie ma za co przepraszać. Odwaga Aslana zburzyła za to wewnętrzny mur, zza którego mogła się w końcu wyłonić i swobodniej oddychać. - Ja też przepraszam - powiedziała po chwili cichutko, gładząc znacząco jaśniuteńką bliznę na jego dłoni; fizyczne znamię ich nieporozumienia i słabości. Nie żałowała jednak wszystkich wypowiedzianych słów. Żałowała tych fałszywych, wyrzucanych gwałtownie przez silne wzburzenie i rozpacz. - Wiesz, wcale nie jesteś tchórzliwym lwiątkiem. To wymagało dużo odwagi. - dodała, po czym oderwała wzrok od jego dłoni, aby móc ostatecznie napotkać na swej drodze aslanowe tęczówki. Mówiła prawdę. Bardzo chciała, aby jej uwierzył. - Chciałeś mnie chronić. To.. no, może nie wyszło do końca tak, jak byśmy zakładali, ale zasługuje na uznanie. Dlatego dziękuję. - Nie chciała dłużej błądzić. Wolała dążyć konkretnie do celu, z pewnością zawartą w postawie ciała i przekonaniem dzierżonym przez język wyrzucający kolejne słowa w przestrzeń. I chciała mieć u swego boku Aslana. Znowu. Poświęcała mu całą uwagę i chyba dlatego nie dostrzegła spadającej gwiazdy, która skutecznie odciągnęłaby ją od intensywności tęczówek odzyskiwanego na powrót przyjaciela. Nieświadomie jednak wypowiedziała życzenie: - Dziękuję za dzisiaj. Że jesteś obok. Że mogliśmy ruszyć dalej dzięki twojej odwadze bo.. no, mam nadzieję, że zostaniesz. - powiedziała, splatając na krótką chwilę ich dłonie ze sobą, aby za chwilę zająć je nerwowym zakładaniem zagubionych srebrzystych pasemek za ucho. - Bardzo cenię naszą relację - dlaczego tak łamał jej się głos? - i nie chciałabym jej stracić. Tej.. przyjaźni.
nie chciałabym stracić ciebie.

@Aslan Colton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, tatuaże
Galeony : 1292
  Liczba postów : 889
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptyCzw Wrz 24 2020, 21:57;

Zmarszczył czoło, zastanawiając się czemu Ruben postanowił użyć skrótu, którego tak naprawdę nie lubił. Dlaczego karmił Freję subtelnymi kłamstwami, które teraz stawiały go w złym świetle – bo to on musiał tłumaczyć się przed dziewczyną i udowadniać, że zna Skuję lepiej niż ona.
Informacje dotyczące pracy nie ułatwiały aslanowych rozmyślań. Był pewny, iż Rubs wrócił do Londynu z innych powodów niż zarobek. I tak bardzo chciał wykrzyczeć prosto w jej twarz, że to nieprawda – że się myliła i ten rudy kasztan wszystko zmyślił. Ale to nie miało żadnego sensu. I niepotrzebnie tylko komplikowało sieć relacji, która się między nimi nawiązała. Uparcie więc milczał, świdrując Krukonkę wzrokiem. Wydawała się taka pewna swoich słów. Może się mylił? Może faktycznie nie znał Rubena, którego niegdyś uważał za swojego przyjaciela? Potarł skronie, próbując ukoić zmęczenie – natłokiem myśli i całą tą sytuacją oraz dyskusją, która niepotrzebnie się między nimi wywiązała. – Nie wydaje mi się. Są sprawy, o których nie wiesz i to one sprowadziły Rubena do Anglii – postanowił uciąć tę rozmowę, nie drążąc już dłużej tego tematu.

Poczuł dreszcze. Jakim cudem ta sama osoba była powodem tych szram, a jednocześnie jednym muśnięciem palca mogła ukoić całe zło (aslanowego) świata? Serce chciało wyrwać mu się z klatki piersiowej - nie był przyzwyczajony do takiej bliskości. I nawet nie chodziło o to, że Freja była pierwszą dziewczyną, która przyspieszała jego puls - była pierwszą osobą, dla której chciał się starać. Kącik jego ust delikatnie uniósł się ku górze, gdy słyszał te wszystkie słowa i zapewnienia. Nadzieja wychyliła się zza muru, jakim się obudował, przyspieszając jego oddech.
Ponownie złapał jej dłoń, może nieco zbyt gwałtownie, ale nie potrafił powstrzymać tego odruchu swej ręki, tak lgnącej do tej frejowej. – Pierwszy raz w życiu ktoś powiedział mi, że jestem odważny – powiedział cicho, spuszczając wzrok. Wspomnienie dzieciństwa, gdzie na każdym kroku wypominano mu, że lwem jest tylko z imienia, niebezpiecznie zachwiało równowagę, którą z takim trudem osiągał. – Dlatego trochę trudno mi w to uwierzyć.
I może stawiał wszystko na jedną kartę – delikatnie gładząc jej policzek i stopniowo zbliżając się do twarzy dziewczyny – ale tylko w ten sposób mógł dalej pokazywać swą odwagę. Przez krótką chwilę, opierając swoje czoło o jej, wpatrywał jej się głęboko w oczy, z niemym pytaniem wiszącym w powietrzu mogę?. I gdy nie dostrzegł w frelowych tęczówkach odrzucenia, nieśmiało ją pocałował.
Pod jego powiekami pojawiły się chyba wszystkie kolory tęczy. Był bliski omdlenia; bliskość Krukonki powodowała u niego emocje, jakich nigdy nie zaznał – drżały mu dłonie, serce galopowało niczym rozszalałe hipogryfy, a policzka płonęły żywym rumieńcem. Przy niej czuł namiastkę domu, którego nigdy nie miał. Ale warto było tyle na to czekać.
- Czy to wystarczające zapewnienie, że zostanę? – spytał i uśmiechnął się, niechętnie rozłączając ich usta. Odgarnął zbłąkany kosmyk Freli za ucho, taksując ją lśniącymi oczami. Czekał w napięciu na jej reakcję, ale jakakolwiek by ona nie była, był z siebie dumny, że tak odważnie postąpił. – Jeśli tylko mi pozwolisz, to będę się starał, aby jej nie stracić. Tej.. – wziął głęboki wdech, nie do końca pewny czy chce to powiedzieć -  tej przyjaźni.
Ostatecznie czegokolwiek by między nimi nie było, cokolwiek ona nie postanowi – zadowoli się każdą namiastką Freli w swoim życiu.

@Freja Nielsen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freja Nielsen

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 169cm
C. szczególne : śnieżnobiałe włosy; pojedyncze rzemyki na nadgarstkach
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 739
  Liczba postów : 510
https://www.czarodzieje.org/t18384-freja-nielsen
https://www.czarodzieje.org/t18412-freja-nielsen#524470
https://www.czarodzieje.org/t18411-freja#524468
https://www.czarodzieje.org/t18386-freja-nielsen#523423
https://www.czarodzieje.org/t18418-freja-nielsen-dziennik#524592
Klif  QzgSDG8




Gracz




Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  EmptySro Paź 21 2020, 20:14;

Zmarszczyła w niezrozumieniu brewki, kiedy wypowiedziane przez niego słowa zakodowały się w rejestrze myśli i spostrzeżeń. Pozwoliła, by drżące palce otuliła aslanowa dłoń, tak przyjemnie ciepła i miękka. Przechyliła głowę na bok i spojrzała na niego z troską, chowając w tęczówkach nieme pytanie - jakim cudem nikt ci nie powiedział, że jesteś ważny odważny? Kontakt wzrokowy był jednak chwilowo utrudniony; zanim zdążyła przemyśleć kolejny ze swych gestów, jej ręka pobiegła prosto do jego policzka. Chłonęła wnętrzem dłoni gładką fakturę jego skóry, aby kontynuować podróż w okolicach szyi i zakończyć ją ostatecznie na ramieniu, na którym zacisnęła lekko palce. - Mi możesz wierzyć - zapewniła cicho, bo przecież nie rzucała słów na wiatr. Nie w tym przypadku, nie w podobnej scenerii i nie w momencie, w którym wszystko zdawało się składać w racjonalną całość. Może przymykała oczy ze strachem, chcąc zignorować wskazówki szczegółowo uwydatniające to, że zaczyna jej zależeć. Odpychała ciche szepty gdzieś na bok, przysłaniając szczelnie uszy srebrzystymi kosmykami włosów. Zajmowała głowę wszystkim innym, aby uciec przed przedzierającą się coraz śmielej prawdą, ale jej ciało i serce już wszystko wiedziały. Stąd te ukłucia zazdrości, plamione czerwienią policzki i szybsze tętno wybijające niespokojnie puls pod alabastrową skórą. Nie wiedziała nawet kiedy i on otulił czule opuszkami palców jej twarz; miała wrażenie, że zaraz spłonie, a Aslan cofnie gwałtownie poparzoną boleśnie dłoń. Przymknęła powieki - widok wszechświata nie był jej teraz potrzebny, w końcu miała jego centrum tuż naprzeciw siebie - przyjmując pocałunek będący odpowiedzią na wszelkie możliwe pytania, które kiedykolwiek miały okazję zakwitnąć w jej głowie.
Po wszystkim - całej wieczności, a może wręcz przeciwnie, ułamku sekundy? - odsunęła twarz o milimetry, aby ze złożonymi w półuśmiechu ustami pokiwać twierdząco głową. Wierzyła w każde jego słowo, a zapach złożonej przez niego obietnicy wciąż otulał miękko jej istnienie, wkradając się ciepłem do najgłębszych zakamarków serca. Ciało pokryła gęsia skórka, bo wciąż był blisko, a ona chciała zatrzymać tę chwilę na wieki, zacisnąć dłonie na nieuchwytnym powietrzu i wdychać tlen składający się na jego obecność.
- Postaraj się nie stracić samego siebie. Wtedy będziemy w domu. - z naszą przyjaźnią, planami, porządkiem w głowie i wszystkim innym, co chciałabym tworzyć przy twoim udziale. Otumaniona bliskością łączyła się niezdarnie ze światem zewnętrznym, który nie spłonął i nie zapadł się w piekielne otchłanie, a wciąż trwał niewzruszenie, jakby zupełnie nie rejestrując mającego przed chwilą miejsce trzęsienia fundamentów ziemskich. Nie rozplatając dłoni, przeniosła wzrok na nocny firmament usiany złotymi konstelacjami i srebrzystymi maziajami, które mrugały co rusz znacząco w ich stronę. - Spójrz tam - Wskazała drugą dłonią w stronę przeciwną do tej spodziewanej, bo prosto w dół, na taflę wody odbijającą nocne niebo. - Z tatą często pływaliśmy nocami po jeziorach. Razem. Kiedyś pozwolił mi popłynąć samej, bo bardzo we mnie wierzył i... - przerwała nagle, zawieszając wzrok gdzieś z boku. Tego dnia była prawie sama, a jej towarzysz prawie przypłacił tę pamiętną żeglugę życiem. - I wierzy we mnie dalej. Jest mugolem. Najmądrzejszym człowiekiem na świecie. - Dokończyła ostatecznie, uśmiechając się ciepło na wspomnienie ojca.
Ale to nie o tym chciała mówić. W gruncie rzeczy wcale nie chciała toczyć opowieści, a raczej stworzyć tło pod potencjalne słowa padające ze strony Aslana, gdyby tylko zechciał odnieść się do jednej jedynej kwestii, która na powrót mąciła jej w głowie. - Twoi rodzice na pewno mają cię za Lwa. Nawet jeśli jeszcze tego nie usłyszałeś.

@Aslan Colton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Klif  QzgSDG8








Klif  Empty


PisanieKlif  Empty Re: Klif   Klif  Empty;

Powrót do góry Go down
 

Klif

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Klif  JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-