Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Małe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Zilya Fyodorova

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2714
  Liczba postów : 1932
https://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
https://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
https://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
https://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Administrator




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyCzw Maj 19 2016, 13:27;

First topic message reminder :


Małe jezioro

To niewielkie jezioro jest również dość płytkie. Na próżno szukać w nim rzadkich magicznych istot, co najwyżej można tu natrafić na parę magicznych, niegroźnych ryb. Czarodzieje często spędzają czas nad brzegiem wody, czy to na pomoście, czy na licznych, zielonych terenach. Zachęcające są także łódki, możliwe do wypożyczenia.

Koszt wypożyczenia łódki - 10g
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Wendy A. Royal

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.78 m
C. szczególne : zgaszone oczy, usta pomalowane szminką i woń ulubionych perfum o zapachu kwiatów, czy cytrusów - to zależy od nastroju, drobne, prawie niewidoczne blizny, nie jest ich wiele gdzieś na nodze czy dłoni
Galeony : 117
  Liczba postów : 87
https://www.czarodzieje.org/t16232-wendy-a-royal
https://www.czarodzieje.org/t16249-poczta-royal
https://www.czarodzieje.org/t16250-royal-or-rebel
https://www.czarodzieje.org/t16233-wendy-a-royal#444914
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Cze 24 2018, 11:36;

Czuła się, jakby miała randkę, ale nie taką zaplanowaną przez rodziców, którzy obserwowali każdy ich krok - jej i wybranego amanta, tylko taką normalną. Właściwie już nie wiedziała, jak to jest mieć normalne spotkanie. W Hogwarcie było dużo takich możliwości i spotkań. Zwłaszcza że rodzice mniej mogli ją kontrolować z dala od domu. Chociaż kiedy każdy potrafi teleportować się, a twój ojciec w twojej szkole może znaleźć się w ułamku sekundy - to nie było, aż tak piękne, jak mogło się wydawać. Westchnęła, poprawiając włosy i wiążąc je w końskiego kucyka. Zaraz szybko je rozpuściła - przecież nie było tu jej matki. Zasady. Rodzice. Zasady. Wedny A. Royal waliło kompletnie na dekiel. Założyła czarny, lecz lekki sweterek. W końcu coś komfortowego i dobrze przylegającego do ciała. Nie krępował jej ruchów. Na nogi wcisnęła te krótkie dżinsowe szorty, które kupiła niegdyś, będąc sama pierwszy raz na zakupach bez matki, która jej i siostrze wybierała nawet spinki do włosów. Czuła się dobrze. Kolejny piękny dzień, zaczynały się wakacje, rodzice w pracy, a ona miała zamiar wymknąć się z domu. Zaraz tam wymknąć! Po prostu przejść się i tyle.
Wybrała już miejsce i napisała do Blase krótki liścik. Przecież mogli spotkać się przypadkiem. Jakby ktoś ze znajomych ojca zobaczył ją z Shercliffe'em... Czasami miała wrażenie, że cała jej rodzina i wszyscy ich znajomi ją śledzą, ale zapewne była to lekka paranoja Wendy A. Royal. Zresztą nie robiła nic złego. To nawet nie była randka. Tylko... Tylko spotkanie. Zresztą na tych spotkaniach mało co rozmawiali, więc nikt nie mógł się czepiać, że za bardzo spoufala się z kimśkolwiek z tego rodu.
Usiadła sobie pod drzewem i siedziała. Rozglądała się co jakiś czas bardziej nie za swoim znajomym, a rodzicami, jakby nagle mogli się tu zjawić. W końcu odetchnęła i w spokoju postanowiła cieszyć się dniem i małym jeziorkiem, w które zaczęła wpatrywać się jak zahipnotyzowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 95
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 99
https://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
https://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Cze 24 2018, 12:24;

Co mógł robić Shercliffe o tej porze? Nic szczególnego, tylko przechadzał się z Hugo na ramieniu po rezerwacie, na polecenie Xaviera, który dzisiejszego dnia nie mógł tego zrobić. Co się z nimi wszystkimi działo? Czy tylko on sam tutaj zostanie kiedy cała reszta uzna, że nadaje się do tego wyśmienicie, a oni zrobią sobie wolne ca resztę swoich dni. A przecież on miał być tym, który stąd zniknie... Rozpocznie życie z dala do tego gwaru, od ludzi, gdzieś na odludziu... Może w lesie? Ostatnio częściej widział zwierzynę niż człowieka, nie licząc tej niespodziewanej wizyty Marceline. Nic dziwnego, że serce zabiło mu szybciej kiedy sowa nadleciała zostawiając mu list. Listy nigdy nie wróżyły nic dobrego, a przynajmniej taki wydźwięk miały. Szokiem dla niego było odczytanie nadawcy tego małego skrawka papieru.
Niesamowite było to, że to chyba najdłuższe zdanie jakie kiedykolwiek do niego skierowała. Nie musiał fatygować się z odpowiedzią, w końcu żadnej od niego nie żądała. Wiedział doskonale, że i tak tam się pojawi, nieważne czy postanowi zaszczyć ją swoją osobą czy nie. I z jakiegoś dziwnego powodu, pierwszy raz chyba w życiu, naprawdę miał ochotę na spotkanie z drugim człowiekiem. Wszystko co wiązało się z jej osobą mu pasowało. To, że nie musiał silić się na uprzejmość, na jakąkolwiek rozmowę. Co działało i w drugą stronę. Choć to całe "nie mogą mnie z Tobą zobaczyć"... Było dosyć irracjonalne.
Odstawił zwierzę na ziemię, żegnając się i obiecując wieczorną mysz, żywą. Usłyszał za sobą jedynie zadowolony syk. Skierował się do domu, w którym zastał jedynie ciszę. Świetnie. Nie musiał informować matki dokąd i z kim wychodzi, w końcu i tak przez większość dnia nie widziała go w zasięgu swojego wzroku. Postanowił jednak powiadomić ją o postępach jakich dzisiejszego dnia dokonał. Reszta obowiązków spoczywała na jej barkach. Zdał sobie sprawę, że pachniał jak obora, dlatego wziął jeszcze szybki prysznic. Nawet on sam dostałby po pewnym czasie zawrotów głowy, a co dopiero druga osoba.
Po dwudziestu minutach kroczył przy brzegu jeziora w poszukiwaniu osoby, której obecności się tutaj spodziewał. Dostrzegł ją z daleka, próbując osłonić oczy przed słońcem. Po chwili usiadł obok przy drzewie, wbijając plecy w szorstką korę. -Nie wiedziałem, że jesteś fanką listów.-Powiedział na przywitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wendy A. Royal

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.78 m
C. szczególne : zgaszone oczy, usta pomalowane szminką i woń ulubionych perfum o zapachu kwiatów, czy cytrusów - to zależy od nastroju, drobne, prawie niewidoczne blizny, nie jest ich wiele gdzieś na nodze czy dłoni
Galeony : 117
  Liczba postów : 87
https://www.czarodzieje.org/t16232-wendy-a-royal
https://www.czarodzieje.org/t16249-poczta-royal
https://www.czarodzieje.org/t16250-royal-or-rebel
https://www.czarodzieje.org/t16233-wendy-a-royal#444914
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Cze 24 2018, 17:32;

Wpatrywała się w jezioro i zakryła twarz dłońmi, kiedy uzmysłowiła sobie, jaka jest głupia. Jak mogła wysłać list do Blase? Jaką trzeba być idiotką?! Siedziała ze skulonymi nogami i schyloną głową, tak że jej rozpuszczone włosy zakrywały twarz. Oderwała ręce od buzi, a chwyciła nogi i siedziała skulona, nie widząc nic poza swoimi dżinsowymi szortami. Może miała jeszcze czas? Ucieknie stąd. W pierwszej chwili pomyślała, że to genialny pomysł. Ale z drugiej strony sama przecież tego chciała. Napisała nawet do niego list! Po co w ogóle pisała? Przecież... Właściwie przecież się nie znali. Znaczy znali ze szkoły, nawet z przechadzek tu i tam. Fakt, za dużo to oni ze sobą nie rozmawiali. Siedzieli na zajęciach, milcząc, ale siedzieli razem. Razem w ławce. Nie. Nie była zakochana. Wendy A. Royal chyba nigdy nie była. Chodziło bardziej o to, że Blase był kimś, kto ją rozumie - chyba. Nie rozumiała siebie, a co dopiero Blase Shercliffe'a. Przecież ten krukon to chodząca zagadka! Jednak... Wydawał się taki naturalny, kiedy kontemplowali cisze, zerkając czasem na siebie. Czy to była normalna relacja? Leon Royal zapewne uznałby to za przypadek kwalifikujący się na oddział magiopsychiartii w św. Mungu.
Wendy zrobiła głęboki oddech, zatrzymała powietrze w płucach i po chwili je wypuściła całkowicie przerażona. Oderwała się od swoich kolan i zaczęła rozglądać jak jakaś paranoiczka. Miała ochotę stąd zwiać. Powiedzieć jedno z tych brzydkich słów jak "kurwa mać", ale nie wypadało tych słów używać, nawet gdy była sama. To prostackie. Teraz tak nie myślała. Wydawała się nie myśleć racjonalnie. W końcu znowu spojrzała w stronę jeziora. Ten widok ją uspokajał. Woda. Hipnotyzowała. Jeśli ktoś znałby jej myśli uznałby, że jest wariatką. Być może tak właśnie było.
Usiadł obok niej. W pierwszej chwili jej serce zabiło mocniej. Strach zaatakował ją niespodziewanie. Miała ochotę rozejrzeć się, ale wtedy mogłaby go urazić. Przecież nie był kimś gorszym, wręcz przeciwnie. Jego czystość krwi nie miała nic do rzeczy. Czyżby zmieniała się w ojca? Nie. To nie to. Dziwne, że w ogóle przejmowała się tym, że ktoś ich zobaczy, skoro sama zaproponowała mu spotkanie.
- Nienawidzę. - Odparła za szybko, zdecydowanie za szybko. Jakby nie musiała się długo na tym zastanawiać. Co tydzień zdawała relacje ojcu w listach ze swoich postępów, pracy i osiągnięć. Tylko w czasie wakacji pozwalał jej na "niepisanie". - Zmusiłeś mnie do tego.- Zażartowała.- Miałam podejść pod ten wasz rezerwat i rzucać kamieniami? Albo udawać ryk smoka? - Uśmiechnęła się. Niecodzienny widok. Podobnie zapewne było z Blasem. Nieczęsto widziała, aby się uśmiechał - tak szczerze.
Wendy przestała się spinać. Wyglądała na wyluzowaną. Nawet przestała mieć tą swoją paranoję "nikt nie może nas zobaczyć".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 95
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 99
https://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
https://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Cze 24 2018, 23:24;

Przeżywała to jak mrówka okres, a to raczej on powinien się obawiać. W końcu nie wiedział co go miało czekać kiedy pojawi się na miejscu. Może poczuła się źle? I to dlatego do niego napisała, jakaś gorączka czy inna grypa sprawiły, że jej codzienna "ja" postanowiła zrobić coś całkowicie szalonego. I tak, w jego realiach, a raczej w ich, to była dosyć szalona rzecz. Listy pisał wtedy kiedy naprawdę musiał, lub wtedy kiedy jego matka przysyła mu informacje, że ojciec prawdopodobnie wyzionie ducha za jakiś czas.
Będzie musiał jej kiedyś podziękować za to, że wyrwała go z domu. Z miejsca, które już dawno przestało nim być, a przeobraziło się w przykry obowiązek. Co innego, gdyby był tam kompletnie sam. Jednak obcowanie z innymi sprawiało mu coraz większe problemy. Wiedział, że sam sobie to robił. To wszystko siedziało w jego głowie, a jego usposobienie jedynie to nasilało. Cóż, życie.
I nigdy nie podejrzewałby o żywienie wobec jego osoby jakichkolwiek uczuć. To był Blase, Blase i Wendy. Jakiekolwiek uczucie byłoby raczej przeszkodą w ich zajebistym związku, który sobie stworzyli. Zawsze podejrzewał siebie o kalectwo w tych kwestiach, zapewne nie mylił się w tym za bardzo. Nie zamierzał dać jej odczuć, jak dziwnie doszło do ich dzisiejszego spotkania. Nie było to spontaniczne zagranie, mogło więc na samym początku wydać się trochę niezręcznie... Po co jednak przysparzać jej więcej powodów do zdenerwowania? Już z daleka mógł zauważyć, że coś było zdecydowanie na rzeczy. Nie był chyba aż tak okropny.
Już dawno przestał się nad tym zastanawiać, w sumie to w momencie, w którym przejrzał o co tak naprawdę chodzi. W tych wszystkich ukradkowych spojrzeniach, zdenerwowaniu wypisanym na twarzy, która próbowała ukryć tak dużo. Zaletą ich milczących spotkań i ogólnej małomówności było to, że potrafili odczytywać pewne rzeczy z samego wyrazu ich twarzy. Obserwacja była podstawą ich znajomości. Musieli więc mieć jakiekolwiek pojęcie o drugiej osobie. Nie zmuszał jej przecież do pozostania przy jego osobie, nie było tak, że rościł sobie prawa do jej towarzystwa. Zawsze mogła wstać i odejść, tak samo jak wiedziała, że nie obejrzy się za nią i nie spróbuje jej zatrzymać. To była jej decyzja.
-Nie potrzebujesz udawania, aby takie dźwięki z siebie wydawać. Przychodzi Ci to całkiem naturalnie.-Powiedział, odpowiadając na jej uśmiech swoim własnym. Równie rzadkim, co żarty z jego strony.-Na bank ćwiczysz przed lustrem każdego ranka.-Dodał, przymykając na moment powieki i opierając głowę o korę. Nie pamiętał kiedy ostatnio wyszedł poza teren rezerwatu. Było to orzeźwiające, a jednocześnie przez jego głowę przechodziła myśl, co teraz się tam dzieje? Czy matka jednak zerknęła na jego wiadomość i wiedziała dokładnie co powinna zrobić? Od kiedy zrobił się taki obowiązkowy? Cóż, kilka rzeczy uległo zmianie. Nawet sporej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wendy A. Royal

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.78 m
C. szczególne : zgaszone oczy, usta pomalowane szminką i woń ulubionych perfum o zapachu kwiatów, czy cytrusów - to zależy od nastroju, drobne, prawie niewidoczne blizny, nie jest ich wiele gdzieś na nodze czy dłoni
Galeony : 117
  Liczba postów : 87
https://www.czarodzieje.org/t16232-wendy-a-royal
https://www.czarodzieje.org/t16249-poczta-royal
https://www.czarodzieje.org/t16250-royal-or-rebel
https://www.czarodzieje.org/t16233-wendy-a-royal#444914
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyWto Cze 26 2018, 20:40;

Czy Wendy A. Royal miała wypisane na swojej osobie słowo "szaleństwo". Na pewno nie. Chociaż w inicjałach. WAR. Wojna. Czy wojna nie jest szaleństwem? Dlaczego, więc miała tego tak nie przeżywać? Być może zdawała sobie sprawę, że wysłanie lista do Blase'a to istne wariactwo. Nikt już jej nie uratuje, kiedy ktoś ich tu zobaczy. Zapewne dla postronnego obserwatora mogło wyglądać to śmiesznie, gdyby wiedział jaka relacja ich łączy. Zabawne w tym wszystkim było to, że nie łączyło ich nic, a spotykali się potajemnie jak kochankowie. To świetny scenariusz na telenowele albo dramat. W ich przypadku bardziej jednak dramat.
Wszyscy coś sobie robimy. Jesteśmy swoimi osobistymi katami. Nasze umysły gnębią nas jak dementory czarodziei w Azkabanie. Lęki, wątpliwości, strachy, duchy przeszłości i przyszłości.
W ich związku pełnym ciszy. Relacji, która głównie opierała się na milczeniu... Było coś w tym zajebistego. Żadnych komplikacji, a teraz tak siedząc, Wedny poczuła, że coś zepsuła. Niepotrzebnie napisała. Doszła do wniosku, że jednak powinna udawać ryk smoka, albo te kamienie... Wpatrywała się w niego bezczelnie, bez żadnego skrępowania. Nagle uciekła gdzieś ta paranoiczna Wendy i ukazała się ta pewniejsza siebie Royal. Obserwowali się, czekając na odpowiedni ruch? Czy może w ich relacji chodziło o to, żeby zachować tę chwilę? Słowa mało znaczyły, zwłaszcza kiedy przebywali w swoim towarzystwie. Mowa ciała, mimika twarzy, lekki ruch, ich spojrzenia to mówiło wszystko. Na tym powinny opierać się relacje ludzkie. Życie na pewno należałoby do łatwiejszych.
- Skąd wiesz? - Nie zaprzeczyła temu, że ryk smoka przychodzi jej naturalnie i że zapewne jego zdaniem ćwiczy codziennie przed lustrem każdego ranka. - Obserwujesz mnie? - W jej ustach zabrzmiało to, jak twierdzenie, było w tym słowie tyle prawdy. Obserwowali siebie. Wpatrywali w siebie. To było takie uroczę i chore, jednocześnie. Wybuchła śmiechem. Pierwszy raz od tak dawna nieśmiała się tak szczerze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 2320
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1657
https://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
https://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
https://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
https://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySro Lip 11 2018, 20:45;

Dwa dni przed wyjazdem do Grecji

Oczywiście, że chciałem ją znaleźć.
Byłem wściekły, że ciągle znika, utrudnia, wariuje, ale nie zmieniało to faktu, że była moją ciotką i ukochaną matką chrzestną, poniekąd ostatnim łącznikiem między mną a mamą. Nie mogłem po prostu odpuścić, rzucić naszej relacji na stracenie. Potrzebowałem jej i kochałem ją, choć bez wątpienia brakowało jej wiele do tytułu chrzestnej roku.
Przede wszystkim tego, że nie odpisywała na moje listy - mogłem wybaczyć jej to, że zapomniała o moich urodzinach, że nie spotykała się ze mną, nawet to, że przyjaźniła się (czy aby na pewno?) ze znienawidzonym przeze mnie Bergmannem, ale wybaczenie braku tej najprostszej formy kontaktu było dla mnie wyjątkowo trudne, szczególnie, że zniknęła bez słowa.
Gdy dotarły do mnie plotki, że wróciła do korzeni niespecjalnie chciałem w to wierzyć, jednak gdy zignorowała kolejną falę listów zdecydowałem się jej szukać. Pokrętnie udało mi się dowiedzieć, ze zaszyła się w Dolinie i choć wiedziałem, że poszukiwania będą trudne zdecydowałem udać się w okolice, by chociaż pożegnać się z nią przed wyjazdem.
Miałem racje - poszukiwania okazały się katorgą i już po dwóch godzinach usiadłem zrezygnowany nad jeziorem. Po co mi to było?

@Selma Fairwyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Selma Fairwyn

Nieokreślony
Wiek : 43
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 269
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 146
https://www.czarodzieje.org/t15103-selma-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15110-markiz
https://www.czarodzieje.org/t15109-szelma
https://www.czarodzieje.org/t15105-selma-budowa#402351
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySob Lip 14 2018, 23:49;

Gdyby organizowano gdzieś wybory najgorszej matki chrzestnej dekady, Selma z pewnością znalazłaby się w ścisłej czołówce. Mogłaby jeszcze się nad Lysandrem znęcać, ale ostatnie miesiące pozbawione najmniejszej formy kontaktu z jej strony właściwie można byłoby pod to podciągnąć. Nigdy nie była przesadnie wylewna, ale tym razem przeszła samą siebie - szczególnie, gdy bez słowa zniknęła z Hogwartu, zrywając kontakt praktycznie ze wszystkimi istotnymi dla niej ludźmi, których nie było zbyt wiele. Tym razem trzeba było o nią zawalczyć i wyruszyć na poszukiwania istoty, w którą się zmieniła.
Młody Zakrzewski był w bardzo komfortowej sytuacji potomka wili, dzięki czemu nie musiał się obawiać ataku ze strony zamieszkujących Dolinę wil, ani nawet omamienia ich czarem. Może właśnie dlatego wzbudzał aż takie zainteresowanie, gdy śledzące go wile z rozczarowaniem zorientowały się, że tego pięknego chłopca nie uwiodą.
Kłamstwem byłoby powiedzenie, że gdy informacja o ćwierćwilu dotarła do Selmy, ta od razu skojarzyła to z chrześniakiem. Całe dotychczasowe życie zamazywało się, wspomnienia bladły, a przy poziomie libido tutejszych wil spotkanie dalekiego krewniaka nie byłoby trudne. To coś pomiędzy ciekawością, a przeczuciem - jak to mówią, kobieca intuicja albo po prostu instynkt - doprowadziło do jej pojawienia się nad jeziorem. Kroczyła leniwie po leśnej ściółce, dopiero na widok Lysandra pozwalając sobie na szeroki uśmiech.
- Zgaduj kto to - szepnęła, zachodząc go od tyłu i zasłaniając oczy swoimi jasnymi dłońmi o smukłych palcach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 2320
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1657
https://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
https://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
https://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
https://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Lip 15 2018, 00:54;

Dotyk smukłych kobiecych palców bardzo mnie zaskoczył, jeśli nawet odrobinę nie przeraził - po chwili jednak uświadomiłem sobie, że nie jestem dla wil specjalnym obiektem pożądania, więc nie miałem się czego bać. Głos, który do mnie przemówił był mi znany i świadczył o tym, że miałem dzisiaj zdecydowanie zby dużo szczęścia.
- Hmmm... niech pomyślę... - mruknąłem udając, że się zastanawiam - Czyżby Selma Ingisdóttir, najgorsza matka chrzestna świata, która od lat ukrywa się pod nazwiskiem Fairwyn udając, że przestała być leśną dzikuską. Nie obrażając leśnych dzikusek.
Mówiłem pół żartem, pół serio i choć nie było to szczególnie miłe, to nie czułem się winny - za swoje nagłe zniknięcie, bez chociażby pół słówka zasłużyła na znacznie ostrzejsze riposty. Nie byliśmy typową rodzinką włożoną we wzór - stateczna matka chrzestna i ulubiony chrześniak. To było znacznie bardziej skomplikowane.
Zdjąłem jej dłonie z mojej twarzy i odwróciłem się do niej przodem. Wyglądała na promienną, jednak jej dzikość nieszczególnie przypadła mi do gustu. Nie potrafiłem zrozumieć chorego zamiłowania wil i niektórych ich potomków do porzucania cywilizacji i obcowania z naturą - instynkt ten, oprócz Selmy, miała w pewnym stopniu moja babcia (choć osłabiony przez arystokratyczne przyzwyczajenia), jak i ciocia Diana. Matka była tej kwestii bardziej wyważona, ale żyła na tyle krótko, ze nie zdążyła zatęsknić za naturą. Ja sam lubiłem pływać, jednak odcięcie od ludzi i realnego świata zbyt mocno mnie denerwowało - miałem jednak mnóstwo wspólnego z wilami, chociażby brak panowania nad emocjami i niepohamowaną chuć, którą one epatowały na każdym kroku.
- Pomijam fakt, że nie przyszłać nawet na moje urodziny, ale mogłaś chociaż dać znać, że żyjesz. Myślałem, że połknęła cię wielka kałamarnica z hogwarckiego jeziora - rzuciłem, w żaden sposób nie kryjac irytacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 95
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 99
https://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
https://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Lip 15 2018, 20:35;

Uważał, że była stuknięta. Była szalona, nieobliczana, niebezpieczna. I chyba dlatego wciąż na siebie wpadali, przyciągało ich wzajemne szaleństwo, choć powinno być raczej na odwrót. Nie byli swoimi przeciwnościami, a jednak zdołali jakoś się odnaleźć. List mógł uznać za oznakę słabości, może nawet był trochę uroczy w swojej oschłości i prostocie. Wendy nie była słodka.
Nie jego wina, że grożą mu pochodnie i widły jeżeli tylko ktoś ich razem przyłapie. A ktoś, miał na myśli jej wspaniałą rodzinkę... Wciąż tego nie ogarniał i wciąż miał to gdzieś, był to raczej problem samej Royal niż jego własny.
Nienawidził słów, bo tak wiele się za nimi potrafiło ukryć. Znał ludzi, którzy idealnie nimi operowali, tak, aby wyszło na ich korzyść, pomimo, że nic tego nie zapowiadało. Ludzie mówili dużo, jeszcze mniej robili, jakby wypowiedzenie tych kilku słów załatwiało sprawę. No właśnie. Słowa bez pokrycia, bez znaczenia, bez sensu. Sam ograniczał się w mowie, jakby miało to ująć jego własnej osobie. Jakby miał się przez to stać mniej wiarygodny. Choć to chyba właśnie dzięki nim miał przekonać innych o swojej wartości. Cóż... Nic nie musiał
Uśmiechnął się lekko, a był to jeden z tych uśmiechów, który chował za sobą gamę drugich znaczeń. Podniósł na nią swoje spojrzenie i wzruszył lekko ramionami, jakby sama miała domyślać się tego, co kryje się za odpowiedziami.-Oczywiście.-Powiedział, wyciągając z kieszeni spodni paczkę fajek i wkładając jedną do ust.-Przynajmniej raz dziennie zaglądam przez Twoje okno i obserwuje Cię zza krzaka.-Mruknął, odpalając mugolską zapalniczką papierosa. Spojrzał na nią, w jej oczy, za którymi się chowała i z których tak łatwo było mu czytać. Czy to dlatego, że posiadali tylko to? Nie mógł powstrzymać zmrużenia powiek, jakby jej reakcja była czymś, co uważał za bardziej podejrzliwe od wysłania listu. Wendy się nie śmiała, może bardziej rechotała. Dobrze było usłyszeć coś prawdziwego...
-Dolicz ołtarzyk na Twoją cześć i kilka ukradzionych włosów do mojej prywatnej laleczki.-Zaciągnął się dymem, pozwalając aby ten rozszedł się po jego płucach i zatruwał mu organizm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Selma Fairwyn

Nieokreślony
Wiek : 43
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 269
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 146
https://www.czarodzieje.org/t15103-selma-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15110-markiz
https://www.czarodzieje.org/t15109-szelma
https://www.czarodzieje.org/t15105-selma-budowa#402351
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Lip 15 2018, 23:36;

Krótki wybuch śmiechu, który wyrwał się Selmie po wypowiedzi chrześniaka miał w sobie nutę jakiejś złośliwości od niego przejętej. Cóż, rzeczywiście nie byli wzorem relacji, jaką należałoby ich określać, ale już dawno zdążyli się z tym pogodzić. Lysander był jedną z nielicznych osób, przy których półwili zdarzało się wyjątkowo często porzucać wystudiowane maski, nawet jeszcze za czasów wpasowywania w arystokratyczną etykietę. Może potrzebowała kogoś, przez kim mogła się nie ukrywać, a wierzyła, że chłopak faktycznie jest jej - właściwie jedyną - rodziną, przez co nic nie mogło zachwiać ich obopólnego zaufania? A może czuła podświadomie, że Tove nie byłaby wcale matką od linijki, robiącą codziennie naleśniki z szerokim, przesłodzonym uśmiechem i nieustannie klepiącą syna po jasnych włosach z powtarzanym wciąż stwierdzeniem, że jest cudowny? Nie, to zdecydowanie nie pasowało do jej zmarłej przyjaciółki, tym bardziej, że i bez ciągłych komplementów Lysowi nie brakowało pewności siebie i charakterystycznego dla potomków wil wysokiego poczucia własnej wartości. Mówiąc eufemistycznie. Selma wzięła zatem na siebie zaszczytną misję zaczepiania go drobnymi złośliwościami i spuszczania powietrza z tej nadętej niekiedy głowy. Zresztą - nie bez wzajemności.
Gdyby Tove żyła i się tym zajmowała, Selma zapewne skupiłaby się na rozpieszczaniu chrześniaka. (Albo miałby podwójnie przerąbane.)
- Cóż, masz nieco nieaktualne wiadomości, kochanieńki - zakpiła, nie próbując nawet zaprzeczać wypowiadanym obelgom, z którymi właściwie całkowicie się zgadzała. Choć mógłby się wreszcie przyzwyczaić. - Jak słusznie zauważyłeś, należało przestać udawać i zostać leśną dzikuską, a one nie obchodzą urodzin. Zupełnie straciłam poczucie czasu. - Miała nawet całkiem szczerze skruszoną minę, a silny uścisk ramion, którymi oplotła Zakrzewskiego, mógł utwierdzić go w przekonaniu, że nie zapomniała z premedytacją. - Przecież wiesz, że ci to wynagrodzę.
Na pewno wiedział.
Na kałamarnicę mogła tylko machnąć ręką i zasiąść obok towarzysza, poufale trącając go łokciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 2320
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1657
https://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
https://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
https://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
https://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySro Lip 18 2018, 18:15;

Poudawałem jeszcze chwilę wkurzonego, ale gdy w końcu mnie oplotła strzelając te swoje pseudo skruszone minki nie byłem w stanie dłużej się gniewać - trudno ukryć, że miałem do niej cholerną słabość. Choć miałem sporą rodzinę, a Selma była jej członkinią jedynie w sensie umownym, to silna więź jaką miała z moją matką oddziaływała na mnie po dziś dzień. Oczywiście, Fairwyn była zbyt niestabilna by pełnić rolę substytutu matki, jednak jej obecność była w moim życiu cholernie istotna.
Trącenie łokciem i docinki zignorowałem - nie chciało mi się szczególnie wdawać w dyskusję, więc zamiast tego przyciągnąłem ją do siebie i objąłem.
- Zawsze to obiecujesz - rzuciłem zgodnie z prawdą, jednak mój głos był pozbawiony wyrzutu. Jasne, trochę pretensji do niej miałem, ale jednak mimo wszystko skupiałem się bardziej na tym, że po ludzku się o nią martwiłem. Nawet leśna dzikuska powinna zrozumieć taką troskę.
- Nie chce wynagradzania. Chcę, żebyś przestała znikać bez wieści - powiedziałem zaskakująco stanowczo jak na mnie. Nie miałem pretensji do niej, że prowadzi alternatywne, leśne życie, które uważałem za fanaberię, ale raczej o to, że zwyczajnie nie potrafiła dać mi znaku życia. Byłbym spokojniejszy, gdybym od początku wiedział, że siedzi sobie w tych krzaczorach i hasa - tu jedyne co mogło jej zagrozić to nadmiar partnerów seksualnych, ale w to nie zamierzałem wnikać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wendy A. Royal

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.78 m
C. szczególne : zgaszone oczy, usta pomalowane szminką i woń ulubionych perfum o zapachu kwiatów, czy cytrusów - to zależy od nastroju, drobne, prawie niewidoczne blizny, nie jest ich wiele gdzieś na nodze czy dłoni
Galeony : 117
  Liczba postów : 87
https://www.czarodzieje.org/t16232-wendy-a-royal
https://www.czarodzieje.org/t16249-poczta-royal
https://www.czarodzieje.org/t16250-royal-or-rebel
https://www.czarodzieje.org/t16233-wendy-a-royal#444914
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyPią Lip 20 2018, 22:17;

Oj, miała problem. Zachowywała się jak trzynastolatka, a nie osoba, która ma dwadzieścia lat i może wyprowadzić się od rodziców, ale rodzice nie pozwoliliby jej na to, nie teraz. Nie miała właściwie pieniędzy, nawet, żeby wynająć jakiś lokal. Miała przejebane, tak w skrócie można było stwierdzić jej problemy, a jej rodzinkę podobnym słowem "pojebani". Właściwie za bardzo koncentrowali się na tradycji, MM i zarabianiu pieniędzy, a co najważniejsze reputacji. Odporność na obłęd w tej rodzie oznaczało kłam, oszukuj, nie daj się przyłapać. Bratu Wendy, Horacemu szło to genialnie. Młodsza siostra niestety cierpiała. Royal obawiała się, że jej kochaną siostrzyczkę, w końcu wydziedziczą z familii tylko za to, że nie jest w stanie okiełznać swojej mocy. Przerażała ją ta myśl. Chciałaby ją zabrać gdzieś daleko od nich i... ukryć się, przed światem Royalsów. Kurwa.
Zrobiła zaskoczoną minę, a nawet odsunęła się od niego. Obserwował ją? Oczywiście wiedziała, że to tylko żart. Chociaż kto wie, co kryło się pod tą ciemną czupryną? Nie sądziła, żeby Blase Shercliffe był normalny. Zadziwiające, że obydwoje uważali swojego rozmówce za czuba. Wendy sądziła, że Blase jest jakimś masochistą. Skoro mówił, że przynajmniej raz dziennie zagląda przez okno domu Royalsów.
- Zboczeniec. - Mruknęła pod nosem i popchnęła go z całych sił. Siedzieli, więc zapewne istniało duże prawdopodobieństwo, że przechyli się na bok. Po chwili zaśmiała się i wstała. Wyciągnęła dłoń w jego stronę, aby pomóc mu wstać.
- Masz ołtarzyk, moje włosy, laleczki z moją podobizną... Czy ja czegoś jeszcze nie wiem? Ostatnio znikły mi gdzieś moje niebieskie majtki, być może to twoja sprawka? - Zażartowała. Wedny A. Royal miała poczucie humoru, zadziwiające.
Patrząc jak krukon zaciąga się trującym dymem, utwierdziło ją to w swoim przekonaniu, że miała racje w związku z jego autodestrukcyjnym zachowaniem i tym, że Blase Shercliffe jest chorym zwyrodnialcem, który obserwuje ją przez okno i kradnie bieliznę.
- Sądząc po tym, co mówisz. Jesteś groźnym, prześladującym mnie zboczeńcem.- Zrobiła minę niewiniątka, ale nagle złapała go za dłoń. - Chodź na łódki. - Wendy A. Royal naprawdę była stuknięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 95
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 99
https://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
https://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyPią Lip 20 2018, 22:51;

Czemu nie mogła nic z tym zrobić? Pierdolenie. Mogła zrobić wszystko. Choć mówi to ktoś, kto już dawno miał zwinąć swoje cztery litery i wyjechać. A jednak wciąż tutaj siedział, wciąż zajmował się rezerwatem i pomagał swojej rodzinie w codziennych obowiązkach. Co z tego, że mieszkał sam... W swoim małym azylu, pierwszym i zapewne jednym miejscu, które mógł spokojnie nazywać domem. Mógłby jej nawet zaproponować, że jej pomoże... Mógł nawet użyczyć jej kanapy na jakiś czas, kiedy będzie gotowa się odkuć i ruszyć w świat. Jednak po co, skoro nie rozmawiali, skoro nie tego rodzaju relacje ich łączyły... Słowa nie były im potrzebne, ponieważ znali ich wartość, a może i bezsensowność nadmiernego nadużywanie ich. Dlatego nie musiał jej tego wszystkiego mówić... Równie dobrze mogła wparować z buciorami do jego domu, a on by nawet tego nie poczuł... Bo miała rację, byli czubami. Dlatego jeszcze wytrzymywali. Dlatego czasem potrzebowała niesamotnego pomilczenia.
Zaśmiał się w momencie, w którym go popchnęła. Nie stracił mocno równowagi, jednak pozwolił aby jego ciało przechyliło się w bok. Nie potrafił powstrzymać tego odruchu, szczególnie kiedy ton jej głosu, jak wyraz twarzy jasno mówił... Iż Wendy mówiła to poważnie.
Była autentycznie przerażona myślą, że coś podobnego może mieć miejsce i z dziwnego, tylko sobie znanego(lub nie) powodu, podobało mu się to.
Zmarszczył delikatnie brwi, jakby się nad czym zastanawiał... Czy też próbował sobie przypomnieć.-Te koronkowe? Rzekłbym, że podkreślają kolor Twoich oczu... Kto jednak zwracałby na to uwagę?-Wzruszył ramionami, jakby mówił o czym zupełnie normalnym. Jakby rozmowa między nimi była normalna. Jakby żarty były normalne. Jakby rozmawianie o majtkach było normalne. Jakby oni byli normalni.
Spojrzał na nią, a może raczej jej się przyglądał? Tym jednym gestem mógł jedynie utwierdzić ją w tym, co już o nim sądziła. Nie musiał nawet nic mówić, aby wiedziała, z kim miała do czynienia. Przyjął jej dłoń, choć to wcale nie było konieczne. A ona wiedząc, jak bardzo popieprzony był i tak wyciągała w jego kierunku rękę. I kto tu ma autodestrukcyjne odruchy?
-Skończyłaś mnie komplementować?-Uniósł wysoko brwi, ponownie zaciągając się papierosem. Nie myśl, że pozwolę Ci wiosłować.-Mruknął, kiedy już ruszył w kierunku łódek.  W takim razie obydwoje wylądują na tym samym oddziale w psychiatryku. Cudownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Selma Fairwyn

Nieokreślony
Wiek : 43
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 269
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 146
https://www.czarodzieje.org/t15103-selma-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15110-markiz
https://www.czarodzieje.org/t15109-szelma
https://www.czarodzieje.org/t15105-selma-budowa#402351
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyPią Lip 27 2018, 22:22;

Gdyby ktoś spojrzał teraz na dwójkę objętą czule, z pewnością relacja macierzyńska nie przyszłaby im do głowy. Nie dało się nie zauważyć różnicy wieku, ale ilość wilowej krwi płynącej w żyłach Selmy skutecznie maskowała jej wielkość. Wyglądali jak ekscentryczna para lub osobliwe rodzeństwo, mocno ze sobą spoufalone, ale trudno było oczekiwać, żeby się tym przejmowali.
- A ty zawsze wiesz, że trzeba na to przymknąć oko - zauważyła z rozbawieniem, w którym kryła się gdzieś nuta goryczy. Nie powinna; nie teraz, gdy uciekała od zobowiązań do lasu, wśród wile, a jednak nawet w tym momencie czuła wewnętrzny zgrzyt - bo nie próbowała nawet sama przed sobą udawać, że sytuacja jest w pełni normalna; o wiele bardziej wolałaby pamiętać o rocznicach i umieć je uczcić, będąc przy ważnych dla niej osobach w sposób konkretny.
Z drugiej zaś strony wiedziała, że taka już jej natura.
Podwójna.
- Nie tylko ty. - Pogłaskała go wierzchem dłoni po policzku w pocieszającym geście, ale nie było sensu przepraszać albo składać kolejne obietnice bez pokrycia. Starała się; naprawdę walczyła, właściwie jedynie dla Lysandra, by umieć wciąż wpisywać się w ramy człowieczych zobowiązań. Wcześniej trzymał ją Craven, później słabnący sentyment do arystokratycznego nazwiska i etykiety. Aż znalazła się tutaj.
- Ale tylko ty możesz spróbować zrozumieć. - Przez wzgląd na gorącą krew, jaka buzowała w ich żyłach i dzikie serce, walczące wciąż z rozsądkiem. A jednocześnie czuła, że może wymaga zbyt wiele - bo nie wychowała go Tove, a ludzkie schematy. CHoć może tak było lepiej; mógł uniknąć tych wszystkich błędów, które wzięła na swoje barki Selma. W końcu była w nim tylko ćwiartka tej niepokornej natury, rujnującej wszystko co mogło być trwalsze niż kaprys. Matka nigdy nie wpadła przy nim w szał - Selma dziwacznie pokorniała przy panu Zakrzewskim, śledzącym uważnie jej ruchy przy nielicznych rodzinnych obiadach - cóż dopiero mówiąc o porzuceniu.
Ale Tove i tak nigdy by tego nie zrobiła. Co do tego Fairwyn była pewna.
Choć sama porzucała Lysandra raz za razem, od kiedy zdała sobie sprawę, jak bardzo jest on niezależną jednostką. I sama siebie za to nienawidziła, bo tak bardzo była w tym podobna do własnej matki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 2320
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1657
https://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
https://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
https://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
https://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySob Lip 28 2018, 17:19;

Faktycznie, z daleka mogliśmy przypominać parę, lecz łączyła nas zupełnie odmienna zależność - ona była jedną z nielicznych, które mogły mi się oprzeć, zaś ja jednym z niewielu, którzy na jej widok nie tracili zmysłów. Choć nie mieliśmy prawdziwych relacji rodzinnych, to czułem, że Selma jest krwią z mojej krwi, że więzy odziedziczone po naszych idealnych przodkiniach mają większą moc niż jakakolwiek napotkana magia.
Wybaczałem jej, bo kochałem matkę.
Wybaczałem jej, bo kochałem ją.
Ale przede wszystkim wybaczałem jej, bo byliśmy jednym - choć oboje tak różni, a jednak w pewien sposób bliscy, podobni. Choć wychowano mnie po ludzku, z dala od dawnych wierzeń i rytuałów, choć lepiej ciskałem zaklęciami niż pojmowałem zioła i lecznictwo, i choć lepiej znałem się na czerpaniu z teraz niż szukaniu przyszłości w gwiazdach to jednak byłem taki jak ona. Nieokiełznany, dziki i doskonały w swej odmienności.
- Niech będzie - powiedziałem, a mój głos złagodniał niemal przechodząc w czułość - Ale musisz zrozumieć, że prostu tęsknię i martwię się o ciebie. Nie jestem w stanie nad tym zapanować.
Zmierzyłem ją spojrzeniem nie wypuszczając jej z objęć. Trudno było mi zdobyć się na szczerość i werbalizację odczuć, ale jednak powiedziałem to. Moi bliscy byli dla mnie zbyt ważni, by budować mur z własnej dumy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31258
  Liczba postów : 69277
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySro Paź 24 2018, 15:45;

@Cassius Swansea

Późne popołudnie, dość przyjemne, lecz nadal chłodne. Słońce omiata twoją twarz, zaś wiatr smaga delikatnie membranę twojej skóry. Jak zawsze jesteś przygotowany na każdą ewentualność, jednak dzisiaj wyjątkowo. Zabrałeś ze sobą farby, ołówki, a także płótno, by uchwycić piękno natury, która cię otacza. Już masz brać się za malowanie, jednak twoją uwagę odciąga coś zgoła innego. Obserwujesz idealnie zarysowaną linię ciała, nieustannie napawając się widokiem, który rozpościera się przed tobą. Czy to nimfa? A może syrena? Nie – to najprawdziwsza wila, która właśnie zażywa kąpieli w chłodnym jeziorze. Temperatura nie jest jej jednak straszna… Ułuda znajdująca się przed twoimi oczami jest niezwykłe, hipnotyzuje cię i trudno (naprawdę trudno) oprzeć się jej urokowi, który roztacza wokół siebie. Postanawiasz ją od razu namalować, a to cię spotyka na pewno będzie na długo niezapomniane.
Czy jesteś na to gotów?

1 wila pląsa w wodzie, nieustannie śmiejąc się i podrygując tylko w sobie znany rytm. Malujesz jej nagie ciało na płótnie, coraz bardziej angażując się w wiodącą kreskę, dlatego też musisz zacząć uważać, bo nieumyślnie stwarzasz coraz więcej hałasu, a kobieta dostrzega twoją osobę i nader szybko się płoszy. Czar pryska, a ty zostajesz ledwie z konturem…
2,5 maluje ci się wyjątkowo lekko, gdy to spojrzenie nieustannie ucieka w stronę nieznajomej zjawy. Nigdy prawdopodobnie nie miałeś okazji przebywać z wilą, toteż od razu musisz skupić się na pracy, aniżeli na jej pięknie. Jest to na pewno niebywale trudne, a już w szczególności, gdy ta się do ciebie zbliża… Dorzuć kostką: parzysta – wila uwodzi cię i nie jesteś w stanie się jej oprzeć, nim udaje ci się zorientować w sytuacji – jest już po wszystkim, twoje dzieło pływa na wodzie, a sam jesteś po gorącym i niezwykle bliskim kontakcie fizycznym z marą. Należałoby już stąd odejść, prawda?; nieparzysta – wila tylko się do ciebie zbliżyła, a zaraz potem uciekła, co by nie pozwalać ci więcej na siebie patrzeć, prawdopodobnie była nader młodziutka, jednak jeśli chcesz zaryzykować – możesz przenieść się na niebiańską polanę i zobaczyć, czy tam nie spotkasz jej ponownie.
3 jesteś świadomy, że przebywanie tutaj jest niezwykle ryzykowne, dlatego też zamiast tkwić bezczynnie, próbujesz skupić swoją uwagę na czymś innym. Okazuje się, że teren jest niezwykle magiczny, a ty musisz jak najszybciej znaleźć dla siebie odpowiednie rozwiązanie. Nim się spoglądasz, syrena wciąga cię do wody i postanawia cię utopić, bylebyś został z nią na zawsze, ale to właśnie wila ratuje cię i ofiaruje pewien uzdrowicielski kwiat, który należy dodawać do herbaty. Dzięki tej sytuacji otrzymujesz 1 dodatkowy punkt do dowolnej umiejętności, upomnij się po niego w odpowiednim temacie.
4,6 udało ci się w pełni namalować obraz wili, która kąpie się w jeziorze. Obserwujesz ją jeszcze przez chwilę, lecz ta nagle znika… Kiedy twój obraz trafia na wizzboka (możesz wybrać inne miejsce), od razu pojawia się chętny kupiec, który chciałby skorzystać i zakupić twój przedmiot. Do ciebie należy decyzja – jeśli zgadzasz się sprzedać malunek, zarabiasz dodatkowe 30 galeonów, po które musisz zgłosić się w odpowiednim temacie; jeśli nie – nic się nie dzieje.

______________________

Małe jezioro - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2149
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Paź 28 2018, 21:00;

Ach, słodki spokój dolinowych popołudni. Chłodny wiatr pieszczący moje nagie przedramiona zmuszał mnie do zagęszczenia ruchów. Nakazywał szybciej uporać się z rozstawianiem sztalugi, odważniej mieszać farby i machać pędzlami. Światło otulające płótno wydawało się być idealne, a chociaż zazwyczaj stanowczo unikałem korzystania z kolorów, tym razem chciałem zrobić wyjątek. Namalować coś, co swą wyrazistością będzie budziło podziw. Głównie mój własny, bo to ja byłem swoim największym fanem oraz krytykiem. Wybrałem też niecodzienne miejsce. Jezioro. Niezwykle urokliwe o tej porze roku. Niestety, moja potrzeba samotności nie mogła zostać tutaj zaspokojona. W pierwszej chwili, gdy dosłyszałem szeleszczące kroki na obsypanej liśćmi ścieżce, chciałem unieść się gniewem. Splątanym od emocji językiem wywrzeć na nieznajomym niezbyt miłe wrażenie. Odepchnąć go od siebie, zniechęcić do zaglądania mi w MOJE płótno. Jednakże ledwie uniosłem spojrzenie, a moje zamiary kompletnie wyleciały mi z głowy. Wzrok skupił się na bajecznie mistycznej sylwetce. Delikatnym łuku dziewiczych piersi, których ruch zdawał się przez sekundę mnie hipnotyzować, a także krągłym pośladku, ledwie widocznym zza gałęzi rozłożystego krzewu. Porzuciłem pędzle. NATYCHMIAST. Zachłanny wzrok pożerał czarującą mnie postać, a rozum zdawał się płatać mi figle. Otępiałem, zapomniałem jak się nazywam, gdzie jestem, co miałem właśnie czynić. Zakochałem się w pięknie jej ciała, delikatności zwiewnego ruchu, bajecznym srebrze jej włosów omiatającym łabędzią szyję. Moje umiłowanie piękna miało ściągnąć na mnie zgubę. Zapragnąłem ją pokochać. Za kilka godzin to cudaczne pragnienie miało wywoływać we mnie śmiech, lecz teraz wydawało mi się tak intensywne i magiczne, że nie potrafiłem odróżnić go od magii tego miejsca. Falujące moce jeziora i bulgocząca woda wydały owoce. Zdekoncentrowany, starałem się jeszcze przypomnieć sobie o swoim zadaniu. Starając się oprzeć urokowi (i wepchnąć język z powrotem do gęby), napominałem siebie, że to miejsce jest niebezpieczne, pełne niespodzianek. Jednakże nim zdołałem cokolwiek uczynić, pozwoliłem podejść się jak dziecko. Zimne, śliskie dłonie oplotły moją klatkę piersiową. Zaciskając ramiona w stalowym uścisku, wciągały mnie pod wodę. Uległbym. Krztusiłem się wodą, szarpałem. Na próżno. Pomogła mi ona. Moja wodna nimfa, której nieogarnięte umysłem piękno odebrało mi oddech. Pozbyła się złośliwej syreny pragnącej wciągnąć mnie pod wodę i podarowała mi wolność. A także jakieś zielsko, które niby miałem pić razem z herbatą. Oszołomiony buzującą w mym ciele adrenaliną, zapomniałem o ciętym języku. Kiwałem głową, spijałem z jej ust każde słowo, a kiedy pozostawiła mnie już samego, jeszcze przez długi czas wypatrywałem jej smukłych nóg w oddali. Kiedy zbierałem pędzle, odzyskiwałem już rozum. Coraz wyraźniejsze poczucie upokorzenia wzbudzało we mnie palący gniew, szczerą nienawiść do magicznych stworzeń, jakie zawsze robiły ze mnie idiotę. Czarowały moje kruche zmysły, wabiły do siebie, a potem trach! Niweczyły wszystkie me plany, pozostawiały z cholernym kwiatem i bliznami od syrenich paznokci na piersi.
Tej nocy po raz pierwszy namalowałem magiczne stworzenie. I pozbyłem się tego obrazu niemalże od razu, gdy tylko znalazłem chętnego kupca. Bez żalu. Z mściwą wręcz satysfakcją.
Wila hermafrodyta. Kto kupuje takie rzeczy?
Nie pytałem już siebie o to kto takie maluje.

3

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 810
  Liczba postów : 243
https://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
https://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
https://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyPią Paź 11 2019, 22:29;

Przez ostatnie kilka dni pogoda ich nie rozpieszczała. Było dość chłodno, a deszcz hojnie obdarowywał ziemię. Kiedy więc tego dnia wyjrzał przez okno i zobaczył promienie jesiennego słońca, igrające między żółto-brązowymi koronami drzew, stwierdził, że nie może zmarnować takiej okazji. Złapał za aparat i wyszedł z mieszkania. Zastanawiał się nad lokalizacją i w końcu postawił na Dolinę Godryka. Przechadzał się, szukając odpowiedniego miejsca. Dotarł do jeziora, które wydawało mu się idealne do zdjęć. Jego oczy rejestrowały naprawdę urokliwy jesienny krajobraz. Kolorowe korony drzew odbijały się w gładkiej tafli wody, liście poruszał leniwie delikatny wiatr, a niektóre z nich poddały się nieuniknionemu i z cichym westchnięciem dołączały do dywanu, zaściełąjącego okolicę wokół jeziora. Gdzieniegdzie stały eleganckie ławeczki, zachęcające do spocznięcia na chwilę i podziwiania przyrody, a dla tych, którzy chcieli znaleźć się jeszcze bliżej natury, przychodził z pomocą drewniany pomost, wychodzący daleko w wodę. Z zapałem i entuzjazmem zabrał się do roboty.
Jednak po kilkudziesięciu zrobionych zdjęciach nie czuł zadowolenia. Coś mu nie pasowało, nie mógł uchwycić zamierzonego kadru i wydawało mu się, że zdjęciom czegoś brakuje. Usiadł na ławce, odczuwając narastającą irytację. Wziął głęboki oddech i powoli wypuścił powietrze, wpatrując się intensywnie w krajobraz wokół siebie. Dzień zapowiadał się bardzo dobrze, a prawdopodobnie zakończy się z uczuciem irytacji i niezadowolenia. Położył aparat obok siebie, trzymając jednak na nim jedną dłoń. Odchylił głowę w tył i zamknął oczy. Wdychał świeże, choć chłodne i rześkie powietrze, mając nadzieję, że wena uderzy w niego nagle i nie będzie to wcale zmarnowany dzień.

@Éléonore E. Swansea
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2170
  Liczba postów : 1068
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySob Paź 12 2019, 21:43;

Nareszcie nieco słońca!
Mimo, że jesień nie była ulubioną porą roku Éléonore, to uwielbiała te ciepłe, złote dni, kiedy to akurat nie padało. Może dlatego, że taka pogoda zdarzała się bardzo rzadko, więc jeśli już nadarzyła się okazja na jesienny spacer podczas przyjemnej aury - grzechem było nie skorzystać. Dzisiaj był właśnie ten dzień. Postanowiła, że przejdzie się nad Małe Jezioro. Było to dość popularne miejsce do spędzania czasu na łonie natury, szczególnie wśród mieszkańców Doliny. A jednak ona sama odwiedzała je rzadko. Była tutaj może kilka razy w ciągu swojego życia. I chyba nigdy dotąd samotnie. Dzisiaj był dobry moment, by to zmienić i na nowo odkryć to urokliwe miejsce.
Gdy już dotarła nad wodę, nie mogła napatrzeć się na ten przepiękny widok. Promienie słońca potęgowały kolory na drzewach, a te z kolei odbijały się w tafli wody. Stała nad brzegiem i zachwycała się widokiem. Ktoś powinien namalować ten krajobraz, liście mają teraz wszystkie możliwe odcienie i barwy, wprost magicznie! Wiał przyjemny, nadal ciepły wiatr. Żałowała, że nie doceniała wcześniej tego urokliwego miejsca. Wszak mieszka nieopodal. Wzięła głęboki wdech, uśmiechnęła się pod nosem i przeszła wzdłuż brzegu, kierując się w stronę pomostu i ławeczek. Zauważyła, że na jednej siedzi jakiś młody mężczyzna. Czyli nie tylko ona wpadła na pomysł podziwiania natury w samotności? Trudno się dziwić, był taki piękny dzień. W miarę jak zbliżała się do ławek, jego sylwetka wydawała jej się dziwnie znajoma. W pewnej chwili Élé zamarła. Stanęła jak wryta, serce mocniej jej zabiło. Poznałaby go wszędzie! Spróbowała opanować emocje i powoli zbliżyła się w stronę młodzieńca.
- Dominik? Ty tutaj?! - zawołała na przywitanie i wyszczerzyła się od ucha do ucha. Nie panowała nad tym. Na jej twarzy najpewniej pojawiły się drobne rumieńce. Prawie w ogóle się nie zmienił przez te kilka lat. No, może ciut zmężniał. Jej wzrok powędrował za jego ręką i tym, co trzymał.
- Uwieczniałeś krajobraz? - zapytała, wskazując na aparat. Niesamowite, że tutaj go spotkała. Ostatnim razem widzieli się chyba w Hogwarcie. Potem wyjechała i nie zamienili ze sobą ani jednego listu. A mimo to czuła, jakby od ich ostatniego spotkania minął raptem tydzień. Niestety, odczucia pana Rowle mogą okazać się zgoła inne.

______________________

Dancin' and prancin' in Jingle Bell Square.
In the frosty air.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 810
  Liczba postów : 243
https://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
https://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
https://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Paź 13 2019, 22:39;

Jesienne słońce pieściło jego twarz, choć raczej było już zbyt słabe, aby musnąć bladą skórę opalenizną. Grzało przyjemnie, lecz niezbyt mocno, jakby ostatkiem sił próbowało wskrzesić swą letnią moc. Niestety, upływ czasu jest nieubłagany, słońce będzie musiało ustąpić miejsca nadciągającej zimie. Na razie jednak był początek października i Dominik chciał cieszyć się klimatem obecnej pory roku. Musiał nawet przyznać, że słoneczny, choć niezbyt gorący dzień jest zdecydowanie lepszy niż letnie upały. Uspokajał się powoli, z przyjemnością wyciągał twarz do słońca i nawet pozwolił sobie na lekki uśmiech, kiedy gdzieś obok nieśmiało zaćwierkał ptak. Czyżby ten słoneczny dzień zmylił go i zamiast szykować się na zimę zaczynał wić gniazdo? Och, raczej nie, w końcu ostatnimi czasy było raczej zimno i deszczowo.
Chyba zapadał powoli w jakąś drzemkę, bo głos, który usłyszał tuż obok siebie, spowodował, że Dominik drgnął gwałtownie i szybko otworzył oczy. Zaraz jednak przymknął powieki, kiedy do oczu dotarły ostre promienie słońca. Odwrócił głowę w stronę, skąd słyszał głos. Ten, swoją drogą, wypowiedział jego imię. Dostrzegł jakąś świetlistą postać o dłuższych włosach. Czyżby objawił mu się anioł? Ktoś go zamordował na tej ławce, kiedy trochę przysnął? Dopiero po chwili wzrok mu się wyostrzył (umysł też, bo wyrwany z drzemki miał problem z ustaleniem, gdzie jest...) i ujrzał dziewczynę, która uśmiechała się do niego szeroko. Czym sobie na to zasłużył? Dziewczyna miała jasne blond włosy i jasną karnację, więc w ostrym świetle wydawało mu się, że aż bije od niej blask. Była bardzo ładna i chyba ją znał. Och...
- Éléonore! - wykrzyknął (zawsze lubił pełną formę jej imienia) i również odwzajemnił szeroko uśmiech. Aby zreflektować się za chwilowy niedowład mózgu Dominik wstał, podszedł do dziewczyny i uściskał ją. Odsunął się kilka centymetrów i przyjrzał jej twarzy. Miała urocze, lekkie rumieńce, a oczy błyszczały wesoło. W jego oczach za to mogła dostrzec uznanie. Zawsze uważał, że ma wyjątkową urodę, ale przez te parę lat, kiedy się nie widzieli chyba jeszcze wyładniała. A może dojrzała?
- Tak, ja tutaj i bardzo się cieszę, że wybrałem to miejsce, bo udało nam się spotkać! - powiedział, cały czas się uśmiechając. - Pięknie wyglądasz - dodał jeszcze, bo jeśli chodzi o komplementy to nigdy nie był powściągliwy, zwłaszcze jeśli były zupełnie szczere. Zerknął na swój aparat i skrzywił się lekko. - Tak, ale żeby mówić szczerze to jakoś mi nie wychodzi. Niby widzę oczami wyobraźni, jak ma wyglądać zdjęcie, ale jednak czegoś mi brakuje. To frustrujące - sapnął z irytacją. - Dlatego też usiadłem na tej ławce, aby się uspokoić i tak się uspokoiłem, że zmorzył mnie sen - powiedział, tłumacząc się trochę ze swojego zdezorientowania na początku. - Przejdziemy się? - zapytał, wskazując na drogę obok jeziorka. - Bo się trochę zasiedziałem - dodał, rozciągając plecy.
- Pamiętam, że lubiłaś teatr. Udało ci się pójść w tym kierunku czy może usychasz w pracy za biurkiem? - uśmiechnął się. Czuł się dość swobodnie, jakby wcale nie minęło kilka lat od ostatniego spotkania. Z racji różnicy wieku (choć niedużej) i domów nie spędzali ze sobą jakoś bardzo dużo czasu, ale dobrze się dogadywali. Dominik szczerze cieszył się, że się spotkali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2170
  Liczba postów : 1068
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySro Paź 16 2019, 00:38;

Po przyjeździe do Doliny skupiła się na życiu rodzinnym i trochę zaniedbała starych znajomych. Drugim powodem tego, że nie odnawiała zbyt wielu kontaktów, była jej obawa przed odtrąceniem. Najzwyczajniej w świecie było jej głupio odezwać się nagle, po takim czasie, do osób, z którymi nie rozmawiała przez tak długo. Pewnie uważali ją za zadufaną w sobie aktoreczkę, która wyjechała do lepszego świata i teraz nie przyznaje się do swojego pochodzenia. Ale tak nie było. Pokusiłaby się nawet o stwierdzenie, że sytuacja była diametralnie inna. Czas studiów był najlepszym w jej życiu, ale przez cały ten okres tęskniła za jej Doliną Godryka. I przede wszystkim za ludźmi, których tu zostawiła.
Podchodząc do Dominika nieco ryzykowała. A jednak jego reakcja bardzo pozytywnie ją zaskoczyła. Choć sekundę na nią czekała (chyba jej nie rozpoznał w pierwszej chwili), to wypowiedział jej imię tak radośnie, że aż poczuła się jak za dawnych lat, w Hogwarcie. Od razu na sercu zrobiło jej się cieplej. I powróciła też pewność siebie. Wtem Rowle wstał i uściskał ją serdecznie, jak dobrą przyjaciółkę. Kolejne miłe zaskoczenie. Bo czymże sobie na to zasłużyła? Brakiem listów? Tak naprawdę wcale się nie pożegnała. Kiedyś tam wspomniała, że planuje wyjechać na studia poza kraj, jednak nie rozmawiali o tym zbyt wiele. Czuła się winna. Było jej cholernie wstyd za siebie.
- Dziękuję, Ty również świetnie wyglądasz - odpowiedziała na komplement uśmiechem i... stwierdzeniem faktów. Co prawda chciała mu się odwdzięczyć za serdeczne przywitania, ale nie musiała silić się na wymyślanie komplementów, bo Dominik po prostu wyglądał fenomenalnie. Już w szkole posiadał imponującą urodę, ale teraz, kiedy lata zrobiły swoje... Cóż, dorosłość mu służy.
Kiedy opowiadał jej o swoich problemach z uchwyceniem krajobrazu i zrobieniu idealnego zdjęcia, pomyślała o Elijahu i o tym, że świetnie by się dogadali. Koledzy po fachu. Może powinni się kiedyś spotkać i podyskutować na "fotograficzne" tematy? Uśmiechnęła się pod nosem.
- Chyba ciężko sfotografować piękno przyrody w takiej formie, jaką widzi ludzkie oko... - wypowiedziała z pewną nostalgią w głosie. Nie była żadnym ekspertem w tej dziedzinie. Po prostu zachwycała się cudowną aurą, doceniała tę estetykę i rozpływała się nad otaczającymi ich barwami. W dodatku słońce tak to wszystko potęgowało. Dawno nie było tak pięknej jesieni. Gdyby była Gabrysiem, na pewno napisałaby o tym poemat.  - Wybacz, gadam głupoty - zreflektowała się po chwili.
Zaśmiała się krótko, acz szczerze (i bez wyśmiewania) na jego wspomnienie o drzemce na ławce. Było to bardzo urocze wyzwanie. Rozczulające.  
- Chętnie, właśnie miałam zamiar zrobić sobie mały spacer po okolicy - zgodziła się bez wahania. Dużo przyjemniej i ciekawiej będzie spacerować w towarzystwie. A jeśli przy okazji ma powód do odnowienia relacji i kontaktu, to grzechem byłoby nie skorzystać. Kiedy wspomniał o teatrze, znów poczuła miłe łaskotanie wewnątrz. A jednak coś pamiętał!
- Po studiach stworzyliśmy ze znajomymi z roku małą trupę teatralną. Ciekawe doświadczenie, trochę podróżowaliśmy - zaczęła opowiadać, nieustannie z uśmiechem na ustach  - W sierpniu wróciłam i zrobiłam staż, chciałabym dostać się do New Magic Theatre, ale... będzie ciężko. - zagryzła wargi i nieco posmutniała. Zrobiła pauzę, po której kontynuowała już na nowo pogodnym, wesołym tonem - No, a aktualnie jestem bezrobotna! - zaśmiała się i rozłożyła ręce w bezradnym geście. Szli wolno, przed siebie, krok w krok - A co słychać u Ciebie? Opowiadaj, jestem bardzo ciekawa - spojrzała na niego ze szczerym zaciekawieniem. Była przekonana, że poszło mu w życiu o wiele lepiej. Choć oboje są bardzo młodzi i całe życie mają jeszcze przed sobą, to Élé nieco przerosły ambicje. Jej i jej rodziny. Studia studiami, podróże też swoją drogą, ale co z tego ma, prócz odrobiny doświadczenia? Znów jest na garnuszku mamy, a raczej Faworka, ich domowego skrzata. Życie pisze jednak zawiłe scenariusze, a najtrudniejsza rola do odegrania jeszcze przed nią.

______________________

Dancin' and prancin' in Jingle Bell Square.
In the frosty air.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 810
  Liczba postów : 243
https://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
https://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
https://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySro Paź 16 2019, 18:02;

Jeżeli chodzi o Dominika to Éléonore nie miała się czego obawiać. Zdawał sobie sprawę, że wiele znajomości, nawet tych dobrych, po ukończeniu szkoły wygasa, rozluźnia kontakty. Każdy idzie swoją drogą, rozpoczyna nowy rozdział w życiu i można zachłysnąć się możliwościami i ambitnymi planami. Dorosłość. To coś, czego niektórzy się obawiają, a inni czekają na ten czas z utęsknieniem. Jak było z Dominikiem? Chłopak nie jest raczej sentymentalny i nie ma nierealnych oczekiwań, toteż brał dni takie, jakimi były, skupiając się raczej na teraźniejszości. Jednak jeśli chodzi o dorosłość to nie zdążył nawet do niej zatęsknić, szybko musiał dojrzeć przez sytuację w domu. Starał się uśpić wspomnienia, ale czasem wypływały na powierzchnię jego świadomości i psuły humor. Jak chociażby nie tak dawno, kiedy poznał nieznaną siostrę na pogrzebie swojej matki. Ciekawe jak dziewczyna poradziła sobie z tymi rewelacjami, musi chyba do niej napisać…
Gdyby Dominik mógł odczytać myśli Éléonore niepomiernie by się zdziwił. Czuła się winna i było jej wstyd? Dlaczego? W końcu czy Dominik wysyłał listy, na które dziewczyna nie odpowiadała? Nie! Oboje ruszyli w świat, Éléonore dosłownie wyjechała z kraju. Każde było zajęte układaniem swojego życia i tak czasem bywa, że szkolne kontakty odchodzą na dalszy plan. Oboje więc byli w takim samym stopniu winni. Albo niewinni, jak kto woli. Gdyby znał jej odczucia na pewno zacząłby gwałtownie protestować.
- Dziękuję! – uśmiechnął się lekko, kiedy pochwaliła i jego urodę. Nie był nigdy zadufany w sobie, ale też nie przesadnie skromny. Lubił dobrze wyglądać, ale nie miał kompleksów jak nastolatkowie w okresie dojrzewania. To bardzo ułatwia życie z samym sobą. Miał tylko nadzieję, że ze strony Éléonore jest to szczere, choć raczej nie miał się o co martwić – nigdy nie miał podstaw, aby sądzić, że dziewczyna ucieka się do naginania prawdy. Mógł jej ufać.
Obruszył się, kiedy wspomniała o głupotach.
- Wcale nie, masz absolutną rację! – spojrzał na nią poważnie. – Często myślę o tym, jak wszystkie te urządzenia – wskazał na aparat – są niedoskonałe, a jak doskonałe jest ludzkie oko. Czasem, aby stworzyć zdjęcie, które choć w połowie odda piękno natury, trzeba się nieźle namęczyć. A proszę! – zawołał, wskazując rękę dookoła. – My to widzimy bez żadnego problemu – zakończył z lekkim zawstydzeniem, że podszedł do tematu z takimi emocjami. Cóż jednak poradzić? Kiedy zaczyna się temat o jego pasjach na dalszy plan schodzi spokój i opanowanie.
Przechadzali się niespiesznie, mając za tło błyszczące jezioro i drzewa, mieniące się feerią jesiennych barw. Czy można sobie wymarzyć lepszy dzień?
Kiedy zaczęła o sobie opowiadać spojrzał na nią z żywym zainteresowaniem.
- Wow, naprawdę? – uniósł brwi z podziwem. – Trupa teatralna, podróże, występy… I to tuż po szkole? Nie wszystkim się to udaje – powiedział z uznaniem. – Owszem, New Magic Theatre to dość prestiżowe miejsce pracy i podejrzewam, że może być trudno, ale wierzę, że ci się uda. Masz talent i nie wszyscy kandydaci mogą pochwalić się takim doświadczeniem, jakie ty zdobyłaś. Na pewno jesteś na lepszej pozycji niż początkujący aktorzy od razu po studiach – uśmiechnął się do niej ciepło, bo widział, że ten temat nieco ją zasmucił. Normalne. Często bywa, że młodym wydaje się, że są niepokonani, że mogą osiągnąć wszystko i to niemal od razu! Że wszystko od razu się uda, ale tylko nieliczni mają takie szczęście. Zazwyczaj trzeba większego trudu, aby zdobyć to, czego się pragnie, a najważniejsze to nie poddawać się.
- Wierzę w ciebie – powtórzył. – Ale nie rezygnuj, pracuj i walcz o marzenia – zakończył. Miał nadzieję, że nie weźmie go za żadnego moralizatora, ale czuł, że – mając na względzie ich dobre kontakty w szkole – może pozwolić sobie na wypowiedzenie tych kilku zdań. Liczył, że może trochę podniesie ją na duchu, a nie spowoduje, że Éléonore będzie się na niego złościć za wtrącanie się w nie swoje sprawy.
- Zawodowo u mnie wszystko w porządku – powiedział. – Pewnie nie pamiętasz, ale zawsze miałem upodobania artystyczne w kierunku rysunku i w końcu zdecydowałem, że najbardziej kręci mnie rysunek na ciele. A że jestem uparty to właśnie tym zajmuję się na co dzień – uśmiechnął się. – Zrobiłem potrzebne kursy i staże, ale, żeby nie było tak pięknie, to nie zawsze mi to wychodziło. Musiałem dość ciężko pracować i teraz jestem właścicielem studio, w którym odbywałem staż – powiedział takim tonem, jakby to było nic takiego, ale cóż mógł poradzić, że czuł dumę z tego, że udało mu się spełnić jedno z największych marzeń? Musiał przyznać, że pod względem zawodowym idzie w dobrym kierunku, że to jest to, co właśnie chciałby robić jeszcze przez wiele lat. Każdemu życzył znalezienia swojego miejsca.
- A moje fotograficzne hobby czasem również pomaga mi zarobić – dodał jeszcze krótko, bo nie chciał zajmować całej rozmowy swoją osobą.
Dojrzał coś na ścieżce. Schylił się i wyciągnął rękę, aby to podnieść. Wyprostował się i otworzył dłoń, na której leżał błyszczący kasztan. Uśmiechnął się.
- Kiedyś lubiłem zbierać kasztany z rodzeństwem, aby potem zająć ich zabawą w robienie ludzików. Ojciec potem wypowiadał sprytne zaklęcie i pokraczne ludziki wraz z ich kulawymi końmi paradowały po stole – pogrążył się na chwilę we wspomnieniach, a potem roześmiał się krótko. – Dawno to było – uciął i podał dziewczynie kasztana. Trochę się zmieniło w ich rodzinie od tamtego czasu, jego spojrzenie na chwilę się zachmurzyło, ale szybko odgonił te myśli. Chciał cieszyć się pięknym dniem i czasem z Éléonore, z którą miał nadzieję na nowo zawiązać kontakt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2170
  Liczba postów : 1068
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyCzw Paź 17 2019, 01:04;

Podczas pobytu w Kanadzie rozpływała się wewnętrznie nad tamtejszą przyrodą. Zachwycała się jej dzikością, surowością. Wielkie jeziora z krystalicznie czystą wodą, przepiękne lasy modrzewiowe, monumentalne szczyty gór - wszystko to sprawiało, że człowiek czuł się mały i bezbronny w stosunku do potężnej natury. Obcując z nią, stawał się jednością, pasującym elementem, a nie samozwańczym panem i władcą wszystkiego, co ożywione i nieożywione. W takich miejscach zmieniał się punkt widzenia. Może gdyby ludzie bardziej docenili faunę i florę, nie rościli by sobie do niej praw. Gdy wróciła, zaczęła bardziej doceniać otaczający ją świat. Sama Dolina Godryka wydawała jej się teraz dużo bardziej atrakcyjna, piękniejsza. Najzwyczajniej w świecie zatęskniła. A może też wydoroślała i spojrzała na wszystko z innej perspektywy. Cóż, starość, Swansea, starość...
Nie miała mu za złe braku listów. Właściwie to nie spodziewałaby się uświadczyć ich od niego. Chyba czasami była zbyt upierdliwa w jego towarzystwie, szczególnie w pierwszych latach nauki w Hogwarcie. Ale cóż się dziwić nastolatce, która gdzieś w środku czuła legendarne motylki. Na szczęście Rowle chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z jej nastoletniego zauroczenia. W miarę jak dorastała, stawała się trochę bardziej opanowana w swych emocjach i mogła prowadzić z nim bardziej ogarnięte rozmowy. Mogła w pewnym stopniu odkupić swoje "wpadki" i nieprzemyślane zachowania z przeszłości. Tak, by spojrzał na nią z nieco lepszej strony, a nie tylko kujona z Ravenclaw. Ich relacja stawała się cieplejsza, bardziej przyjacielska, jednak nigdy nie była na tyle bliska, na ile Éléonore by, w tamtym momencie, liczyła. Trzeba jednak przyznać, że do tej pory był jedynym osobnikiem, który w jakimś stopniu zawrócił jej w głowie (całkiem nieświadomie) i o którym pomyślała w ten sposób. Dla innych zawsze była mocno niedostępna.
Uśmiechnęła się ciepło na jego słowa aprobaty, odnoszące się do jej wywodu na temat możliwości ludzkiego oka. Już się bała, że robi swoisty powrót do przeszłości i znów zbłaźni się przed Dominikiem. Miło się go słuchało, mówił z wielką pasją. Utwierdziła się w swoich przekonaniach, że świetnie dogadałby się z Elijahem. Szkoda, że akurat teraz wyjechał.
- Musisz kiedyś uciąć sobie pogawędkę na temat fotografii z moim bratem - wypowiedziała na głos swoje myśli, nadal się uśmiechając - Oczywiście jeśli tolerujesz obecność konkurencji - zaśmiała się, akcentując ostatnie słowo.
Przyjemnie się spacerowało i rozmawiało. Właściwie to nie pamiętała, kiedy ostatnio miała okazję do takiej uroczej przechadzki. Wpadła w codzienną, domową rutynę. A teraz już była pewna, że warto było wyrwać się z tych czterech ścian. Kiedy słuchał jej skróconych opowiadań z życia studenckiego i reagował na nie w tak pozytywny, entuzjastyczny sposób - czuła pokrzepienie wewnątrz. Stwierdziła nawet, że chyba nie poszło jej w życiu tak źle. Wszak zawsze może być gorzej, czyż nie? Miała wielkie plany, chciała wykorzystać ten czas na dwieście procent - nie wyszło, ale też nie ma tragedii, przynajmniej ma o czym opowiadać. Jego słowa podniosły ją na duchu.
- Dzięki, serio - spojrzała się na niego wzrokiem pełnym wdzięczności - To bardzo budujące i... miłe - odgarnęła z oczu niesforny kosmyk włosów. W tej krótkiej mowie motywującej okazał jej więcej życzliwości i zrozumienia niż jej rodzice. Mimo swojego młodego wieku miał w sobie tyle dojrzałości i mądrości.
Słuchała go z równym zainteresowaniem, z jakim on wysłuchał jej historii. Była szczerze ciekawa jego życiowej ścieżki i tego, jak radził sobie przez te wszystkie lata. Szła o zakład, że wykorzystał ten czas lepiej niż ona. I nie chodziło tu o prestiżowe studia na najlepszej magicznej uczelni świata, tylko o zdobywanie praktycznego doświadczenia, inwestycję w swoją przyszłość i realizację swoich marzeń. Nie myliła się. Poszedł za ciosem, wykorzystał swoje pasje. W miarę, jak zagłębiał się w opowieść, Élé rosło serce. Była z niego dumna. Zaskoczył ją jednak tym, że poszedł w kierunku tatuaży. To wciąż egzotyczna sztuka dla świata czarodziejów, ciągle się rozwija i wdraża. Niewątpliwie ciut ryzykował. Dobrze, że się opłaciło.
- Niesamowite! - powiedziała, nie kryjąc zachwytu i podziwu - Jak na Twój młody wiek, to całkiem pokaźny dorobek. A gdzie mieści się ten salon? - zapytała. Była też ciekawa, czy wielu czarodziejów korzysta tutaj z takich usług. Sama nie posiadała żadnego tatuażu, ale w gronie jej znajomych widywała wytatuowane osoby. Co prawda początkujący aktor nie powinien zbytnio zmieniać swojego ciała, szczególnie w widocznych miejscach, no ale od czego są zaklęcia maskujące?
Zatrzymała się, gdy on schylił się po coś, co leżało na ziemi nieopodal. Próbowała dyskretnie dojrzeć zza jego pleców, co też takiego zwróciło jego uwagę. Długo jednak nie czekała na rozwikłanie tej zagadki.
- O jej, jaki piękny - zaśmiała się i wzięła ten miły podarek. Dostrzegła jednak cień smutku w jego głosie i chwilowe spochmurnienie. Nie wiedziała, co się w jego życiu pozmieniało i nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, jakie problemy go dotknęły. Musiało to być jednak coś poważnego, bo jego silny charakter nie pozwalał mu na przejmowanie się błahostkami. Tym bardziej ją to strapiło. Podeszła nieco bliżej Dominika. Zawahała się przez sekundę, by potem jednak wyciągnąć w jego stronę dłoń i delikatnie oprzeć mu ją na ramieniu, w geście otuchy.
- To piękne wspomnienia. Niezależnie od tego, jak nasze życie się dalej potoczy, warto zachowywać miłe chwile w pamięci - wypowiedziała cicho te słowa, nie wiedząc czy coś one wnoszą, czy też rozdrapią rany. Miała jednak nadzieję, że nie jest nietaktowna, chciała go nieco podnieść na duchu. Dobrze ukrywał się ze swoimi emocjami, ale przecież każdy ma prawo do chwili słabości. Chcąc uniknąć niezręcznej ciszy, odezwała się po krótkiej pauzie już normalnym, pogodnym tonem:
- A co słychać u Emily? Z tego, co pamiętam, to także była artystyczną duszą - wiedziała, że uwielbiał opowiadać o swojej młodszej siostrze. Zawsze wypowiadał się o niej w superlatywach, z czułością w głosie. Miała cichą nadzieję, że poruszając ten temat sprawi mu radość i odciągnie od ponurych myśli. Ot, taki mały, niegroźny zabieg psychologiczny.

______________________

Dancin' and prancin' in Jingle Bell Square.
In the frosty air.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 810
  Liczba postów : 243
https://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
https://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
https://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyPią Paź 18 2019, 23:22;

Swoją drogą nigdy nie pomyślał, żeby wyjechać gdzieś za granicę, aby uchwycić krajobrazy innych krajów. Rok temu miał okazję. Hańbą było dla fotografa nie uwiecznić na milionie zdjęć piękna Meksyku w zeszłe wakacje. Coś tam popstrykał, ale nie tyle, ile powinien fotograf. Cóż, należy mu to wybaczyć, jego myśli na wyjeździe zajmowało coś zupełnie innego.  Albo ktoś. Na pewno nie byli to uczniowie, których powinien pilnować. W końcu pojechał jako opiekun. Miał jednak wrażenie, że większość opiekunów raczej korzystała z wakacji niż zajmowała się uczniami. Dopóki nie robili (publicznie) nic głupiego lub niebezpiecznego można było przymknąć na nich oko.
Powinien za jakiś czas wyjechać gdzieś i zająć się uwiecznianiem obcych krajobrazów i wspomnień. Na pełen etat zajmował się tatuowaniem i to pochłaniało go niemal w pełni. Fotografowanie było dodatkowym zawodem, który lubił wykonywać, ale to swojemu studio poświęcił się bez reszty. Może przy okazji przydałyby mu się wakacje? Nie wyjeżdżał nigdzie w lato, może to dobra okazja? Musi się nad tym zastanowić na spokojnie, ale ten pomysł zaczynał mu się podobać. Może studio nie zbankrutuje, kiedy nie będzie go kilka dni.
Mężczyźni zwykle są mało domyślni. Idą w jedną z dwóch opcji: albo wydaje im się, że każda dziewczyna na nich „leci”, albo nie zauważają, że robi to jakakolwiek. Dominik był zwykle dość zdystansowany, miał ograniczone zaufanie i należał raczej do tej drugiej grupy. Z Éléonore od początku dobrze się dogadywał i nie zauważył nic (oczywiście…), co wskazywałoby na jej, inne niż przyjacielskie, uczucia do niego. Zresztą nastolatki, kiedy chcą, potrafią je dobrze ukrywać. Hogwart minął więc na obopólnej przyjaźni. Czy zmieniłoby się to, gdyby Dominik wiedział? Może na gorsze, bo zdaje się, że już wtedy wyglądał za dziewczyną, która potem złamała mu serce. Wobec tego chyba dobrze się stało, że było tak, jak było i mają ze sobą wyłącznie miłe wspomnienia.
A… teraz? Dominik zerknął na Éléonore. Była naprawdę śliczna i od razu rozmawiało im się tak, jakby nie minęło parę lat. Chciałby, żeby tym razem nie urwał im się kontakt.
Éléonore wyrwała go z zamyślenia.
- Mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja – uśmiechnął się. – Lubię dzielić się spostrzeżeniami i doświadczeniem i wychodzę z założenia, że od każdego można nauczyć się czegoś nowego – dodał. W końcu pewniej czuł się w tatuowaniu niż fotografii.
- Bardzo się cieszę. Chyba poprawiłem ci trochę humor, co? – spojrzał na dziewczynę z błyskiem w oku. – Jakby co polecam się na przyszłość – zaśmiał się. Miał nadzieję, że spojrzała na swoje doświadczenia z innej strony i rozmowa z nim podniosła ją trochę na duchu. Odgarnęła kosmyk włosów, który po chwili z powrotem opadł jej na oczy. Dominik machinalnie uniósł dłoń i założył niesforny kosmyk za ucho Éléonore. Zrobił to tak odruchowo, że dopiero po chwili pomyślał, że mogła poczuć się niezręcznie.
Uśmiechnął się nieco krzywo, bo próbował nie pokazać, jak bardzo jest zadowolony z jej słów. Na nic to się jednak zdało, usta rozciągnęły mu się w szerokim uśmiechu, chrząknął i wyprostował się bardziej.
- Nie będę udawał, że nie jestem dumny z tego, co osiągnąłem, bo to nieprawda. Jestem cholernie szczęśliwy, że w tym względzie udało mi się znaleźć tam, gdzie pragnąłem i nadal pragnę być. A studio mam w Londynie – dodał i podał jej jeszcze dokładny adres. – Odwiedzają go zarówno czarodzieje, jak i mugole. Jednak tych pierwszych jest coraz więcej. Czarodziejskie tatuaże są też ciekawsze. Mogą zmieniać kolor albo biegać po całym ciele – wyjaśnił i zaśmiał się krótko na pewne wspomnienie. – Kiedyś klient przy kolejnym tatuażu poskarżył mi się, że jego wytatuowany troll wiecznie przemieszcza się na tył ciała i udaje, że kopie go w dupę – zakończył historię, zanim zdążył ugryźć się w język. Ale z drugiej strony… Nie będzie się hamował, skoro rozmawia im się jak starym, dobrym przyjaciołom.
- Polecam skorzystać z moich usług i na własnej skórze sprawdzić do czego jestem zdolny – powiedział, cokolwiek dwuznacznie i rzucił jej łobuzerskie spojrzenie.
Zamyślił się, nadal zawieszając wzrok na kasztanie i powoli kiwnął głową. Poczuł jej dłoń na ramieniu i odetchnął cicho, czując ulgę, że mógł otrzymać od kogoś trochę otuchy. Zwykle wszystko dusił w sobie.
- To mądre słowa – przyznał. Nawet jeśli w ich rodzinie teraz wiele się dzieje, to nikt nie zabierze im wspomnień i poczucia, że zawsze rodziną będą. Dominik chciał, żeby mogli zawsze na siebie liczyć, na dobre i złe. Éléonore nie mogła wiedzieć też, że dzisiaj to właśnie Emily jest jego zmartwieniem, więc rozmawianie o niej to raczej słodko-gorzki temat. Choć to nie sama Em jest zmartwieniem, tylko pomysł jego ojca. Powiedział jednak:
- Och, tak, sprezentowała sobie tatuaże i chyba poszła w moje ślady, jeśli chodzi o tatuowanie. Cóż, w każdym razie mam nadzieję, że w moje – zaśmiał się. – Niech da mi świadomość, że miałem jakiś wpływ na jej życie, bo jak na razie to mówi tylko, że ją męczę nadopiekuńczością – westchnął teatralnie. Oczywiście, powiedział to żartobliwym tonem, doskonale zdawał sobie sprawę, że to z nim jest najbliżej ze wszystkich braci. – I chyba u niej wszystko dobrze – powiedział z lekką niepewnością w głowie. – Na razie – mruknął bardziej do siebie i zmarszczył brwi. Chyba wolałby nie wiedzieć, co przyniesie jutrzejszy dzień.*
- A twoje rodzeństwo? Elijah fotografuje tak? – zapytał. – A Elaine? Jak jej się wiedzie?
Miał nadzieję, że nikt nie zaręcza ich z obcymi wbrew ich woli…


*wątek fabularnie dzieje się dzień przed kolacją zaręczynową Emily.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2170
  Liczba postów : 1068
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptyNie Paź 20 2019, 20:01;

- Całe to spotkanie wprawia mnie w dobry nastrój - powiedziała z nieukrywaną wdzięcznością w głosie. Prawdopodobnie, gdyby nie ono, to odbywałaby teraz melancholijny, samotny spacer dookoła jeziora, pogrążając się w myślach na tym, co mogła zrobić w życiu lepiej. A on ją przed tym uratował. Jego obecność i słowa były bardzo pokrzepiające. Znów czuła się beztrosko, jakby na nowo była w Hogwarcie i nie miała przed sobą żadnych zmartwień i dorosłych problemów.
Jej włosy jak zwykle płatały jej figle i niesforne kosmyki non stop wydostawały się zza uszu, wchodząc na oczy. Poskromiła jeden na dosłownie sekundę. Ech, syzyfowa praca. Już chciała go z powrotem poprawić, ale Dominik był szybszy. Zaskoczył ją. Nie spodziewała się, że wyręczy ją w tym geście. Próbowała zachować kamienną twarz, nie zmienić na niej zbytnio emocji, ale średnio jej to wyszło. Jeden kącik ust drgnął w minimalnym uśmiechu, nieco zawadiackim. Nie skomentowała jednak. Być może był to tylko odruch. Być może wynikało to z jego opiekuńczości i tego, że na co dzień przebywa w towarzystwie swojej siostry. W każdym razie było... miłe. Gdyby takie coś zadziało się kilka lat temu, w szkole, pewnie zemdlałaby na miejscu. Zaśmiała się w duchu na tę myśl. Tak wiele się zmieniło od tego czasu. Czy na lepsze?
- I bardzo dobrze, że jesteś dumny. Masz ku temu powody - wyraziła swoją aprobatę. Nie należała do osób, które cenią skromność ponad wszystko. Trzeba umieć doceniać swoją osobę i swoją wartość. Wbrew pozorom, jest to trudniejsze od przejawiania pozornej skromności. Ród Swansea starał się nauczyć swoje dzieciaki pewności siebie, obiektywnej oceny ludzi i sytuacji, ale w głównej mierze właśnie tego, by potrafiły szczycić się swoimi sukcesami, jednocześnie dostrzegając własne wady, by nad nimi pracować. Czasami przejawiało się to zbyt wielką ambicją, jak w przypadku rodziców Éléonore. Swansea wiedziała, że Dominik pochodzi z szanowanej rodziny, która dużą wagę przykłada do tradycji, to na pewno też wpłynęło na kształtowanie się jego charakteru.
- A wiesz, że może kiedyś skorzystam? - zaśmiała się. Spodobała jej się ta gra słów, idealnie wykorzystał sytuację. Wizja jakiegoś małego, nienarzucającego się tatuażu była bardzo kusząca. W dodatku mieliby okazję do ponownego spotkania.
Zaskoczył ją odpowiedzią na jej pytanie odnośnie Emily. Nie spodziewała się, że pójdzie w ślady brata. Mieli dobry kontakt, ale nie sądziła, że połączą też swoje ścieżki zawodowe. Rodzinny biznes brzmiał naprawdę dobrze. I to jeszcze taki! Tym bardziej musi tam kiedyś zajrzeć. Zobaczyć ich w akcji, jak są pochłonięci w swojej pracy i twórczości.
- I jak Wam idzie współpraca? O ile bardzo kocham swoje rodzeństwo, to gdybym miała pracować z Elijahem... Chyba źle by się to skończyło. Na przykład jakimś pożarem lub wybuchem pracowni - powiedziała rozbawionym tonem. Trochę ironizowała, a trochę jednak czuła, że w istocie tak by było. Ale ich relacja była nieco inna. Éléonore rozumiała jednak Dominika i jego nadopiekuńczość względem młodszej siostry. Miała tak samo z Elaine. Dziewczyna nie dosłyszała ostatnich słów, które wypowiedział do siebie, pod nosem. Nie wiedziała, co się święci. Ufała, że u Emily wszystko w porządku i razem spełniają się zawodowo i artystycznie w swoim studio, nie mając poważniejszych zmartwień.
- Tak, Eli poświęca się fotografii, a Ela rysunkowi. Oboje są cholernie uzdolnieni - powiedziała, z udawaną zazdrością w głosie. Uśmiechnęła się jednak tuż po wypowiedzeniu tych słów, by nie myślał, że taka z niej zawistna, wredna siostra. Nagle coś zaświtało w głowie Éléonore. Korciło ją, żeby jeszcze o coś zapytać.
- Wspomniałeś o tatuażach Emily... A czy Ty masz jakieś? - zapytała i zmierzyła go ciekawskim wzrokiem. W sumie dziwnie byłoby, gdyby był tatuażystą bez własnych dziar. Nietypowo. Była też ciekawa stylu, w jakim tworzył i jaki był mu najbliższy.
Szli niespiesznie pogrążeni w rozmowie. Było tak przyjemnie, że nie spostrzegła się nawet, kiedy zdążyli pokonać taki kawałek drogi. Znacznie oddalili się już od ich miejsca spotkania. I od miejsca, w którym były ławeczki. Było tutaj cicho i spokojnie.

______________________

Dancin' and prancin' in Jingle Bell Square.
In the frosty air.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 810
  Liczba postów : 243
https://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
https://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
https://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 EmptySro Paź 23 2019, 20:40;

Uśmiechnął się zadowolony.
- Mnie także - przyznał. - Myślałem, że do końca dnia będę zirytowany nieudanymi zdjęciami, a tu proszę! Tak miła niespodzianka! - powiedział wesoło. Piękna pogoda, zachwycające krajobrazy i miłe towarzystwo. Naprawdę dzień jednak postanowił mu zrekompensować nieudany poranek.
Widział, że dziewczyna próbuje udawać, że jego gest był czymś normalnym, zwyczajnym, ale nie dało się nie zauważyć tego drgnięcia kącika ust, kiedy próbowała powstrzymać uśmiech. On uśmiechnął się szeroko, ale również nie skomentował. Tak, dzień zdecydowanie zmienił swój bieg na lepszy.
- To prawda - przytaknął. - Każdemu życzę tego uczucia spełnienia w zawodzie, tobie też się uda, jestem tego pewny - posłał jej uśmiech. Dziewczyna była ambitna i naprawdę miała talent. Potrzeba tylko trochę cierpliwości i samozaparcia. Wiedział, że aktorstwo to jej życie, zresztą z tego, co wiedział rodzina Swansea to ród słynący z zamiłowania do szeroko pojętej sztuki. Już z urodzenia była nastawiona na sukces! Ktoś, kto łączy pracę z pasją i będzie mógł się w niej spełniać będzie z pewnością szczęśliwym człowiekiem. Dominik poczuł jak spływa na niego spokój, w momencie kiedy uświadomił sobie, czym chce się zajmować. Wiedział, że będzie do tego dążył za wszelką cenę. Było sporo wzlotów i upadków, ale ważne jest, aby się nie poddawać. Współczuł ludziom, którzy nie mogą realizować się w tym, co lubią lub - chyba jeszcze gorzej - sami nie wiedzą, co chcieliby robić i każda praca jest dla nich męką każdego dnia.
Pomacał kieszenie, udając, że szuka notesu.
- Zapomniałem swojego terminarza, ale podaj tylko termin, a zapamiętam - zaśmiał się krótko. - A tak na poważnie, myślałaś kiedyś o tatuażu czy nigdy nie przyszedł ci taki pomysł do głowy? - zainteresował się. Cóż, w rozmowie z nim chyba takie pytanie, prędzej czy później, zawsze musiało paść. - Czy może już masz, a się nie chwalisz?
Starał się sobie wyobrazić, jaki mogłaby mieć lub chcieć tatuaż. Była jasną blondynką, miała delikatną urodę, niemal elficką. Chyba nie pasowałyby jej ciemne, mocne malunki, widział raczej cienkie kontury, ukadające się w przeróżne kształty, małe, może z jakimś pastelowym kolorem? Zdziwi się, jeśli Éléonore stwierdzi, że myślała o wytatuowaniu rękawa.
Dominik roześmiał się ze słów dziewczyny na temat współpracy z bratem. Rozbawiło go to również dlatego, że doskonale ją w tym rozumiał. Musiał więc sprostować:
- Chyba źle się wyraziłem. Emily nie pracuje w moim studio, zdaje się, że tatuuje na własną rękę, dorabia sobie. Nie wiem, czy za te parę lat będzie miała ochotę zatrudnić się u mnie, ale szczerze wątpię - uśmiechnął się łagodnie na myśl o siostrze. - Mieć nieznośnego brata nad głową jeszcze w pracy? Podejrzewam, że nawet nie bierze takiej możliwości pod uwagę - wyszczerzył się. - W sumie ja też nie wiem czy bym wytrzymał z tą pyskatą królewną - powiedział ze śmiechem, ale w jego głosie zabrzmiały czułe nuty. Kochał siostrę i ona kochała jego, ale czy wytrzymaliby i dogadywali się w pracy? Cóż, mogło być różnie, choć z drugiej strony tatuator to raczej indywidualny zawód. Studio to tylko miejsce do przyjmowania klientów i przechowywania rzeczy. Gdyby Dominik nie wtrącał się w jej pracę może i współpraca układałaby się pomyślnie.
- Artyści - Dominik uśmiechnął się ze zrozumieniem i poczuciem wspólnoty do Éléonore. W końcu i on był artystą, jego rodziny miały więc ze sobą coś wspólnego, przynajmniej jeśli chodzi o Dominika i Emily, których pociągała sztuka na ludzkiej skórze.
Machnął ręką, jakby to było nic takiego.
- Owszem, mam, choć nie wszystkie tak udane, jakbym chciał. Trochę ja ćwiczyłem, trochę kolega - powiedział, wspominając swoje początki. - Wobec tego część jest w takich miejscach, których aktualnie nie mogę pokazać, żebym nie wyszedł na ekshibicjonistę - zaśmiał się. Podciągnął jednak jeden rękaw, gdzie miał wytatuowane góry. - Dlaczego? - uprzedził jej pytanie. - Nie mieszkam między górami ani nie mam z nimi jakichś wspomnień, ale wydają mi się takie spokojne, potężne i nieskończone. Nie wiem dlaczego - powiedział szybko, bo miał wrażenie, że to, co mówi jest jakieś głupie. - Tak mi się po prostu kojarzy i chciałbym kiedyś wybrać się na wyprawę. A tu... - zmienił temat - mam to, co najważniejsze - uniósł dłoń i odchylił nieco koszulę na klatce piersiowej. Tam, w miejscu, gdzie powinno być serce widniał napis family.
- Mam nadzieję, że nigdy nie będę patrzył na niego ze smutkiem - stwierdził, kiedy znów przypomniał sobie o nadchodzącej kolacji.
Słońce zaczęło schodzić nieco w dół, dając sygnał, że powoli, bardzo powoli rozpoczyna wędrówkę na odpoczynek, ustępując miejsca księżycowi. Promienie przybrały bardziej pomaraczową, jaskrawą barwę. Kiedy spojrzał na Éléonore promienie zatańczyły w jej włosach, jakby chcąc ją otulić, przywołać do siebie. Z tym łagodnym uśmiechem na twarzy wyglądała prześlicznie.
- Ciebie mi brakowało! - zawołał spontanicznie. - W sensie... na zdjęciach - sprostował, choć czy to nie było prawda nawet w innym aspekcie? Porzucił te rozmyślania i wyjął aparat. - Zapozujesz mi? - zapytał, z zadowoleniem chłonąc jej widok w jesiennej aurze. Pasowała do niej idealnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Małe jezioro - Page 3 QzgSDG8








Małe jezioro - Page 3 Empty


PisanieMałe jezioro - Page 3 Empty Re: Małe jezioro  Małe jezioro - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Małe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Małe jezioro - Page 3 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-