Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sad owocowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty04.05.16 19:35;

First topic message reminder :




Podobno wiosną ciężko znaleźć piękniejsze miejsce, niż znajdujący się niedaleko Hogsmeade sad owocowy. Niektórzy twierdzą, że można tu zauważyć nargle, ale przecież nikt rozsądny nie wierzy w ich istnienie!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
Galeony : 715
  Liczba postów : 791
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty04.09.21 11:24;

Oddech powoli mu się uspokajał i ogniskowanie wzroku na bielonej korze jabłonki nie zdawało się już być nadludzkim wysiłkiem. Mroczki tańczące mu na granicy widzenia bledły, aż w końcu zniknęły i Edgcumbe z zadowoleniem mógł odnotować, że ryzyko omdlenia gwałtownie zmalało. No niemal do zera - jeśli jeszcze przez kilka minut odpocznie. Teraz jednak to skronie zaczęły pulsować mu tępym bólem, do pary z obolałymi żebrami - i tylko lekko rozgrzane od wysiłku mięśnie przynosiły pewną znajomą ulgę. Dochodziło powoli do niego, że jednak odrobinę za szybko podjął się tych lekkich ćwiczeń. Wszechobecny ból na poobijanym ciele był do zniesienia - ale nic nie mógł jeszcze poradzić na zawroty głowy...
I z takich głębokich analiz własnych fizycznych możliwości wyrwał go ruch, który dostrzegł kątem oka - a zaraz potem znajomy, delikatny ton, podszyty drżeniem. Thaddeus zaklął szpetnie w myślach, starając się przybrać najbardziej beztroski uśmiech na jaki było go stać.
Stephie! Co robisz... akurat w Hogsmeade...? — Nonszalancko próbował zgrywać głupiego - jednak widząc przejęcie w oczach przyjaciółki, westchnął tylko. Ogarnęło go gorące zakłopotanie w reakcji na pytanie Davies - doskonale wiedział, jakie dziewczyna miała lękliwe podejście do motocykli. Najchętniej by ją okłamał i powiedział, że spadł z miotły - ale jego grymas na wspomnienie motoru był jawnym potwierdzeniem. Poza tym, cholera, nie umiał zbyt dobrze kłamać.
To na motorze — przytaknął po prostu, machając jednak lekceważąco - zdrową - dłonią. — Nic szczególnego, to tylko tak źle wygląda! Trochę się potłukłem, nic więcej — bagatelizował z nieodłącznym uśmiechem, mimowolnie odwracając ten bardziej posiniaczony profil od Stephanie - niby to ciesząc oczy widokiem owocującego sadu. — Właśnie, khm, ćwiczyłem, kiedy trochę mnie zamroczyło... Za długo mnie trzymali w tym Mungu, zasiedziałem się! — zaśmiał się sztywno, nerwowo, właśnie zdając sobie sprawę, że... cóż, tylko pogarsza sprawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stephanie Davies

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 169cm
Galeony : 743
  Liczba postów : 245
https://www.czarodzieje.org/t18500-stephanie-davies#527141
https://www.czarodzieje.org/t18509-korespondencja-stefanii#527458
https://www.czarodzieje.org/t18503-relacje-stefki
https://www.czarodzieje.org/t18502-kuferek-stefy#527140
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty04.09.21 21:17;

Już z daleka wyglądało to źle.
Chłopak z ręką w temblaku, podpierający się zdrową ręką o jedno z drzewek od razu wzbudził w niej niepokój. Nawet gdyby to nie był Thaddeus, zapewne zmartwiłby ją taki widok. Wyglądało to jakby zasłabł... W dodatku, kiedy podeszła bliżej oddychał bardzo chaotycznie i głośno, co jeszcze bardziej ją zaniepokoiło. Na Merlina, co się stało?
- Ja... wynajmuje mieszkanie w Hogs. Tutaj niedaleko - wyjaśniła machinalnie, kiedy zadał jej pytanie. Jednak nie mogła oprzeć się myśli, że zepchnęło to na bok temat jego aktualnego stanu, który pozostawiał wiele do życzenia i w tej chwili wręcz przerażał dziewczynę. Wszystko od razu zrzuciła na jego motocykl, jakby spodziewała się tego, że kiedyś Thadd wyląduje pod kołami innego pojazdu przez to ustrojstwo. A gdy potwierdził, że miał wypadek, uniosła dłonie ku twarzy, aby położyć je sobie na policzkach i nerwowo przymknąć na moment powieki.
- Thadd, proszę Cię... - odezwała się w końcu, podnosząc na niego spojrzenie i opuszczając  ramiona, potrząsnęła lekko głową z niedowierzania. - Trochę się potłukłeś? Masz złamaną rękę. I byłeś w Mungu! I nawet nie napisałeś? - spytała z żalem w głosie, próbując zrozumieć jak mógł tak postąpić. Był ranny i to w tym wszystkim było oczywiście najgorsze, ale jednak przyjaźnili się i nie wyobrażała sobie jak mógł nie powiadomić jej o wypadku. Już pal licho, że to sprawka tego durnego motocykla, ale na pewno potrzebował w szpitalu kilku niezbędnych rzeczy. Mogła mu pomóc. Zrobić... cokolwiek. A tak, czuła się fatalnie. Zwłaszcza patrząc na jego poobijane ciało i unieruchomione ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
Galeony : 715
  Liczba postów : 791
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty05.09.21 12:08;

Nie zwracał szczególnie uwagi na to jak wyglądał, z prostego powodu - zazwyczaj średnio zwracał uwagę na to jak wyglądał. Nie zwykł podziwiać się w lustrze, czy nawet układać przed nim niesforne brązowe włosy. Jeśli już się w nim przeglądał, to żeby zobaczyć czy wygląda w miarę schludnie i czy na policzku nie zostały mu ślady pasty do zębów. Teraz z kolei kontrolował rozwój barw swojej zasinionej skóry, zwyczajnie ciekawy kiedy fiolet zacznie przechodzić w zieleń i żółć - i czy zejdzie mu to do rozpoczęcia roku w Hogwarcie. Nie chciał zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi (tej i tak mu nie brakowało).
Dlatego też próbował naturalnie zmienić temat i przekierować tok rozmowy bezpośrednio na Davies, przynajmniej przez chwilę.
O, serio? W której kamienicy? Ja w 17 wynająłem kawalerkę, żeby nie tłuc się do szkoły z Londynu ani nie gnieździć się w dormie — starał się pociągnąć temat. Jednocześnie nie wspomniał, że właściwie to wcale nie wynajął tego mieszkania dla siebie, ani że nie jest tam sam - głównie dlatego, żeby potem Fredka nie suszyła mu łba, że jakieś dwuznaczne plotki rozpuszcza. I tak już mu się oberwało wystarczająco.
Skrzywił się wyraźnie, kiedy Stephanie z takim... szokiem? Troską? Zareagowała na jego potwierdzenie. Zmieszał się nieco, zerkając na dziewczynę kątem oka.
No trochę... Ręka już nie jest złamana! Była, ale mi ją złożyli, teraz muszę ją tylko... no, oszczędzać — tłumaczył się, w sumie sam nie wiedział dlaczego. — Byłem tylko trzy dni, na obserwacji. Wczoraj się wypisałem... — Żal w głosie rudowłosej kompletnie już zbił go z pantałyku i odwrócił ku niej twarz, marszcząc z pewnym frasunkiem czoło. Nie bardzo rozumiał do czego Davies miała żal - co takiego zrobił nie tak?
Eeee... Wizzbooka zgubiłem. A też raczej nie mam się czym chwalić, blizn nie będzie — podjął powoli, próbując jakoś rozluźnić to nagłe napięcie lekkim żartem. Coś czuł, że i tak nic to nie da - potarł nerwowo szeroki kark, jednocześnie poprawiając zapięcie temblaka na barku.
Nie chciałem nikomu zawracać głowy. A Ty przecież pracujesz... Znam Cię Stephie, z przejęcia byś wszystkie miary pomyliła, no i po co? — Oddech już łapał normalny, mógł się też wyprostować - nie sposób się było dopatrzeć jakichkolwiek oznak bólu. W tym momencie. — Nic mi nie jest — dorzucił beztrosko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stephanie Davies

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 169cm
Galeony : 743
  Liczba postów : 245
https://www.czarodzieje.org/t18500-stephanie-davies#527141
https://www.czarodzieje.org/t18509-korespondencja-stefanii#527458
https://www.czarodzieje.org/t18503-relacje-stefki
https://www.czarodzieje.org/t18502-kuferek-stefy#527140
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty05.09.21 14:53;

To, że Thaddeus nic sobie nie robił ze swojego wyglądu, nie oznaczało, że inni będą go ignorować. Zwłaszcza, jeśli wyglądał jak siedem nieszczęść. A poza tym, chłopak naprawdę myślał, że jego przyjaciółka pominie ten temat, kiedy już się na niego natknęła przypadkowo w miasteczku? On sam dbał o innych bardziej niż sam o siebie, a więc dlaczego wymagał od najbliższych, że nie będą się martwić o niego?
- Kamienica numer 23. Wynajmuję z koleżanką, tak jest taniej. Czyli Ty też teraz mieszkasz w wiosce... - stwierdziła oczywiste i zaraz pomyślała o jego środku transportu. Bo przecież Edgcumbe nie wolał się teleportować, a tłuc się motorem... Stąd też jej kolejne, bezpośrednie choć niepewnie zadane pytanie o wypadek na motocyklu.
Jej reakcja nie mogła być inna. Nie znosiła tych przeklętych pojazdów, a teraz, po tym co Puchona spotkało, tym bardziej nie mogła dobrego słowa powiedzieć na temat tych jednośladów. Była zmartwiona jego stanem, bo widać było na pierwszy rzut oka, że to nie było tylko lekkie poobijanie rąk, ale poważne poturbowanie. W dodatku, kiedy usłyszała o trzydniowym pobycie w magicznej klinice i o tym, że sam się wypisał, spojrzała na niego szeroko otwartymi oczyma.
- Thaddeus... ja... brak mi słów - wymamrotała wyraźnie przejęta tym wszystkim, rozglądając się chaotycznie po otaczających ich drzewkach. - Nie żartuj sobie. To poważna sprawa, a Tobie mogło stać się coś gorszego... Merlinie, nawet nie chcę myśleć... - mówiła, lekko rozedrganym głosem, wracając co niego wzrokiem, który po chwili rozbłysł szklaną poświatą. - Ale... dobrze, że nic Ci nie jest - dodała po chwili z prawdziwą ulgą w głosie i nawet zrobiła krok w jego kierunku, jakby chciała go przytulić, ale bała się w tym stanie go dotknąć. Westchnęła cicho, ciągle patrząc na niego - Nawet nie mogę Cię przytulić... - jęknęła niepocieszona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
Galeony : 715
  Liczba postów : 791
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty12.09.21 12:34;

Właśnie dlatego nie chciał niepokoić swoich bliskich. Chcąc uniknąć właśnie takich reakcji - zamartwiania się nad nim, łapania się za głowę i kręcenia nią w dezaprobacie, niedowierzaniu. Nie chciał dla nikogo być jakimkolwiek ciężarem - choćby po prostu 'psychicznym'. Nie przyjmował w ogóle do wiadomości, że ktokolwiek powinien się nim przejmować i się o niego martwić - nie, od kiedy pożegnał swoich dziadków.
No po prostu, kurde, no nie. Sam dawał sobie prawo do dbania o innych - ale jednocześnie nie dopuszczał do siebie tego, że ktoś mógł chcieć dbać o niego. W końcu byli ludzie bliżsi, którym ta troska należała się bardziej niż jemu. On radził sobie sam.
To nie myśl Stephie — powiedział po prostu, czując jak dziwne poczucie winy pełza mu po karku. Choć był przekonany, że przecież nic złego nie zrobił. — Ostatecznie nic mi się nie stało. Jestem w jednym kawałku! — Zaprezentował cały swój 'jeden kawałek' teatralnie rozkładając ramiona - akurat kiedy dziewczyna zrobiła krok w jego kierunku. Na jej płaczliwy ton, zachichotał gardłowo, sam robiąc krok ku niej.
Nie mam żadnych medycznych przeciwwskazań odnośnie przytulania! — zapowiedział wesoło - w kontraście dla swojego niespecjalnie wesołego stanu. — No chodź Stephie... — zaśmiał się znów, krótko i ochryple, nim nie zagarnął przyjaciółki zdrowym ramieniem do siebie - jednocześnie wyjmując rękę z temblaka, żeby nie bała się, że coś mu zrobi. — Poważnie, nic mi nie jest, już się tak nie martw bez sensu... — mruknął już w jej miedziane włosy, delikatnie obejmując dziewczynę w talii. Odetchnął głęboko - na tyle, na ile pozwalały mu obolałe żebra - wdychając subtelny zapach szamponu (albo odżywki?) Davies. Uśmiechnął się lekko, półgębkiem - w drżącą, prawą dłoń chwytając jeden z idealnych loków Puchonki, nieco automatycznym gestem zagarniając go za ucho dziewczyny. — A więc mówisz, że będziemy sąsiadami... — zagaił swobodnie, ciągle nie wycofując się, a nawet zaczynając się lekko kołysać, w uspokajającym geście przyciskając do siebie dziewczynę. Sam nie wiedział kto bardziej w tym momencie potrzebował takiego przytulenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stephanie Davies

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 169cm
Galeony : 743
  Liczba postów : 245
https://www.czarodzieje.org/t18500-stephanie-davies#527141
https://www.czarodzieje.org/t18509-korespondencja-stefanii#527458
https://www.czarodzieje.org/t18503-relacje-stefki
https://www.czarodzieje.org/t18502-kuferek-stefy#527140
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty12.09.21 16:51;

To nie było fair.
Stephanie chciała wiedzieć. Nie tylko o tym co w jego życiu wydarzyło się dobrego - co wyszło w ich rozmowie w sklepie u Malkin - ale także o innych faktach, szczególnie tych związanych z jego zdrowiem. Chciała być dla niego bliską osobą, bo kimże innym był właśnie przyjaciel?
- Nie potrafię. Martwię się o Ciebie, odkąd kupiłeś ten motor... Zawsze... zawsze się o Ciebie bałam... - szepnęła cicho, z przejęciem, które brało nad nią górę i było to po niej wyraźnie widać. Nie chciała, aby czuł się winny temu wypadkowi, jednak nic nie mogła poradzić na to, że ta informacja bardzo nią wstrząsnęła. Podchodziła emocjonalnie do każdej sytuacji, w której komuś z jej najbliższych przyjaciół przydarzało się coś złego. A w dodatku to był Teddy.
Dopiero, słysząc jego autentyczny i wesoły śmiech, zebrała się w sobie, aby się uspokoić. W końcu, tak jak mówił, stał przed nią żywy. Co było jednocześnie nie było zbyt optymistycznym pocieszeniem, ale także powodowało, że w duchu dziękowała za to Merlinowi.
- Ale... - zdążyła jeszcze mruknąć, zanim wielkie ramię przyjaciela objęło ją w pasie, powodując ciche westchnienie ulgi, które wydobyło się z jej ust. Przytulenie zdecydowanie było tą formą bliskości, która wyraźnie udowadniała jej w tej chwili, że nie ma co się martwić o Thaddeusa. W dodatku jego beztroski śmiech, wskazywał na to, że czuje się dobrze... A więc, dlaczego wciąż ten niepokój tlił się z tyłu jej głowy, powodując alarmujące drżenie w jej klatce piersiowej? Jednak z każdą kolejną sekundą, kiedy otaczało ją przyjemne ciepło ciała przyjaciela, jej kołatające serce zwalniało rytmu, a oddech powoli się wyrównywał. Ostrożnie objęła go ramionami, kładąc dłonie na jego plecach, kiedy wyjął rękę z usztywnienia, by ten gest mógł dodać jej jeszcze więcej otuchy. Tak, z pewnością ona tego w tej chwili potrzebowała.
- N-na to wychodzi... - odparła cicho, lekko drżąc pod dotykiem jego palców przy swoim uchu. Oprócz pocieszenia, którego potrzebowała w tym momencie, uświadomiła sobie, że bardzo przyjemnie było go przytulać. Był taki... mięciutki i ciepły, jak prawdziwy miś. Wcale nie chciała się od niego odsuwać. Dlatego, nawet o tym nie pomyślała, kiedy zaczął lekko bujać się, wraz z nią. - A więc... będę miała blisko do Ciebie, na to nasze gotowanie - dodała po chwili, trochę niepewnie, po czym nieco odsunęła się, aby posłać mu delikatny uśmiech, wyrażający jej wielką radość z faktu, że Teddy jest tu przy niej cały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
Galeony : 715
  Liczba postów : 791
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty17.09.21 12:54;

Czuł się zakłopotany, ale jednocześnie również rozczulony postawą Davies wobec niego - rzadko jednak spotykał się z tak czystym i łagodnym zatroskaniem o jego osobę. Prędzej dostawał opierdol z góry do dołu, za to, że o siebie nie dbał - czy to od Aslana, Freddie, czy Marli. Wiedział doskonale, że to wszystko było podszyte troską i nawykł do przyjmowania takich bezpośrednich 'batów'. Toteż takie niecodzienne podejście wprowadzało go... w niejaką konsternację.
Naturalnie przeszedł więc z roli poszkodowanego do roli pocieszyciela - choć dziwnie mu było czuć się winnym za to, że... cóż, chciał sobie poradzić sam. Zawsze w końcu radził sobie sam, tego został nauczony. Nie widział powodu dlaczego nie miałby tego robić. Choć było mu w duszy niekomfortowo, że przez to Stephanie drżała mu w ramionach.
Nie masz powodów, żeby tak się martwić Stephie — oświadczył, dalej przytulając dziewczynę do siebie. Wtulił posiniaczony policzek w jej włosy, cmokając cicho z teatralną dezaprobatą. — Jestem dużym chłopcem i muszę sobie radzić. Taki wypadek może mi się zdarzyć na każdym treningu, ot ryzyko zawodowe. Prawdopodobieństwo, że zdarzy mi się na motorze było jeszcze mniejsze — próbował wyjaśnić swój punkt widzenia - chociaż jego słowa, w przeciwieństwie do gestów do uspokajających raczej nie należały. Mówił jednak prawdę, sprawa dla niego była dość prosta.
Wykrzywił wargi w uśmiechu, próbując odwzajemnić ten, którym obdarzyła go rudowłosa. Zmrużył radośnie oczy, dokładając drugie ramię na talii przyjaciółki, nie przerywając rytmicznego kołysania - jakby bujali się do niesłyszalnej, spokojnej muzyki.
No, od razu lepiej! — pochwalił, błyskając zębami w uśmiechu. — Masz rację, musimy w końcu uskutecznić ten wspólny obiad. U mnie, albo u Ciebie, jak Ci pasuje — wzruszył beztrosko ramionami - czym sam sobie wywołał syk bólu, który szybko zamaskował chrząknięciem. — Na co miałabyś ochotę? — dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stephanie Davies

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 169cm
Galeony : 743
  Liczba postów : 245
https://www.czarodzieje.org/t18500-stephanie-davies#527141
https://www.czarodzieje.org/t18509-korespondencja-stefanii#527458
https://www.czarodzieje.org/t18503-relacje-stefki
https://www.czarodzieje.org/t18502-kuferek-stefy#527140
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty18.09.21 13:13;

Jej zachowanie nie było spowodowane bezpośrednią chęcią wprowadzenia go w zakłopotanie. Mimo wszystko cieszyła się przecież, że nie stało mu się nic poważnego i może z nim teraz rozmawiać. Jednak, nie mogła nic poradzić na to, że ściskało ją w gardle na samą myśl o tym co mogło mu się stać, gdyby miał mniej szczęścia...
Oboje prawdopodobnie mieli spaczoną wizję dbania o innych bardziej niżeli o siebie, ale to nie oznaczało, że mogą pozwalać innym martwić się o siebie. W przypadku Stephanie to była niezwykle naturalna reakcja, której nie mogła powstrzymać. I nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że Thadd będzie źle się czuł z tym, że przyprawił ją o dodatkowe zmartwienia. Jedynie przylgnęła ostrożnie do niego, aby móc chłonąć to ciepło, którym emanował i które ją uspokajało.
- Chyba masz rację, ale wciąż... - przerwała na moment, aby westchnąć cicho i lekko zacisnąć palce na materiale jego koszulki na plecach. Ciągle nawiedzała ją wizja przyjaciela w szpitalu, w ciężkim stanie. Ta perspektywa nie dawała jej spokoju, na tę chwilę. - Musisz na siebie uważać. Wiem, że potrafisz o siebie zadbać, ale proszę uważaj na siebie bardziej - starała się niejako sprowokować u niego obietnicę, która w rzeczywistości i tak nie miała większego znaczenie - bo kto jest w stanie przewidzieć wypadki? - jednak ją w pewien sposób miała uspokoić. Co innego martwić się o niego bezpodstawnie, kiedy lata i jeździ bezpiecznie, a co innego po takim wypadku tak po prostu uznać, że "takie rzeczy się zdarzają" i przejść z tym do porządku dziennego. Nie mogła tak. Potrzebowała jego zapewnienia.
Jego gest przytulenia powoli dawał jej ukojenie, a to przede wszystkim za sprawą nawet nie samego wolnego kołysania, ale samej postawy Tadka. Wydawał się być beztroski, jak zawsze, przez co Stefa mogła uwierzyć, że nic mu nie jest. Dlatego uśmiechnęła się do niego, ale to nie trwało zbyt długo, bo kiedy spróbował machinalnie wzruszyć ramionami, zauważyła tę niewielką zmianę w postaci nieznacznego grymasu na jego twarzy. Grymasu bólu.
- Wszystko w porządku? Boli Cię? - od razu zareagowała, odsuwając się od niego nieco, aby nie krępować jego ruchów, bo widocznie uznała, że zbyt mocno go uścisnęła lub zrobiła coś równie niedozwolonego co spowodowało, że odczuł ból. Był poobijany, ale nadal twierdził, że wszystko jest okej... - Zróbmy makaron. Pokażę Ci jak go przyrządzają prawdziwi Włosi - obiecała po chwili, przypominając sobie, że przecież właśnie tę potrawę mieli razem zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rocco Swansea

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
Galeony : 60
  Liczba postów : 95
https://www.czarodzieje.org/t20865-rocco-swansea?highlight=Rocco+Swansea
https://www.czarodzieje.org/t20907-rocco-swansea?highlight=Rocco+Swansea
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty01.12.21 18:50;

Nie ważne jakie miałeś plany na halloween - ten dzień zawsze miał swój urok. Wystarczyło przejść się uliczkami Hogsmeade, żeby się o tym przekonać. Ludzie przemykający się w przebraniach, udekorowane sklepy i restauracje, radosna aura mimo ponurej pogody. Halloween ze swoją radosną atmosferą wpasowywało się zarówno w końcówke złotej jesieni, jak i początek tej szarej i burej. To była ostatnia chwila, żeby wziąć głęboki oddech i cieszyć się ostatnimi kolorowymi liśćmi.
Może dane nam było opuścić tę ponurą posiadłość, a bakiet wcale nie miał być taki udany, jak co roku? Przynajmniej tak się starałem to sobie wytłumaczyć, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że odebrałem miłej dziewczynie radość z tego wieczoru. Głupi, zamiast po prostu poprosić ją do tańca, to uznałem że ciekawiej będzie wciągnąć ją za rekę do tajemniczego portalu. To był dopiero sposób na przekombinowanie.
- Przykro mi, że popsułem ci wieczór - zerknąłem na nią, uważnie obserwując, czy czuje się chociaż trochę lepiej na świeżym powietrzu. Od początku kierowałem swoje kroki do tego sadu, pamiętając, że jest blisko. Był cichym, spokojnym miejscem, w dodatku pełnym darmowego jedzenia, czego chcieć więcej. Skoro już omijały ich smakołyki z bankietu. Sięgnąłem po jedno z jabłek, starając się wybrać to niepoobijane i okrąglejsze i wręczyłem je dziewczynie. - Nie jest to pewnie tak smaczne jak to co je reszta, ale przynajmniej możesz być pewna, że nie wyrosną ci po tym kły czy coś - zauważyłem rozbawiony, sam zrywając też jedno jabłko dla siebie i wskazując na jeden z pieńków, na którym mogłaby względnie wygodnie usiaść. - Chcesz mi powiedzieć, co dokładnie tam się wydarzyło, czy wolisz o tym nie gadać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 282
  Liczba postów : 367
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty02.12.21 23:19;

O ile wcześniej świeże, ale chłodne powietrze niewiele mi pomogło, potęgując jedynie dreszcze i złe samopoczucie, tak teraz, w spokojnym spacerze, okryty dodatkowo Twoim płaszczem, mogę docenić, że w zasadzie jest to bardzo ładna noc. Mógłbym ją dobrze wspominać. Nie wiem, czy dalej mogę... Wiem, że moje uporczywe milczenie może nie być dla Ciebie miłe i nie powinienem się w ten sposób zachowywać, ale emocje są we mnie silniejsze niż kwestie dobrego wychowania; tak zatapiam się w tej ciszy, że zapominam zapytać, dokąd właściwie mnie prowadzisz.
- Niet - ucinam od razu Twoje przeprosiny i brzmi to całkiem ostro wobec nieco nieśmiałego, wytartego brzmienia, którym zazwyczaj się posługuję. Nawet do głowy mi nie przyszło, aby się na Ciebie złościć, więc nie chcę, żebyś się obwiniał; nie mogłeś przewidzieć w jaki sposób wszystko się potoczy, nawet jeśli obiektywnie możemy przyznać, że wskakiwanie do cudzego kominka nie jest zbyt mądre. Ale jestem równie winny, skoro Cię nie powstrzymałem. - Ty nic nie zrobił. - Podarowuję Ci nawet lekki uśmiech, choć czuję jak drży przy kącikach warg. Ciepło rozgrzewa mnie od środka, bo jesteś dla mnie tak miły - z powodzeniem ignoruję, że powodem tego jest wyłącznie moja metamorfomagia. - Dziękuję.
Nie wiem, czy jestem głodny, bo dalej czuję supeł na żołądku z tego całego stresu, więc na razie jedynie bawię się podarowanym jabłkiem, mając gdzieś z tyłu głowy żart o zatrutym owocu i bajce o królewnie Śnieżce, jest on jednak na tyle odległy, że nawet nie próbuję go oddać w obcym języku. Przysiadam na pieńku, otulając się szczelniej i spoglądając na Ciebie.
- Uh. Chyba nie. Ja chyba... p-przypadkiem, bo nie celowo, a-ale ja zabiłam ghula - zdradzam Ci szeptem tę zbrodnię, której strasznie jest mi wstyd, choć przecież istota, którą spotkałem na cmentarzu, musiała być już ledwie żywa, bo inaczej byle upadek by jej nie zabił. Mój oddech jednak nieco znowu przyspiesza, gdy przypomina mi się ten odrażający widok moich rąk splamionych krwią ghula. - My nie mówmy o tym. T-ty mi powiedz coś o sobie - proszę, chcąc oderwać myśli i wykorzystać tę nieprawdopodobną okazję do bycia z Tobą sam na sam. - Dwie prawdy i jedna nieprawda, to taka gra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rocco Swansea

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
Galeony : 60
  Liczba postów : 95
https://www.czarodzieje.org/t20865-rocco-swansea?highlight=Rocco+Swansea
https://www.czarodzieje.org/t20907-rocco-swansea?highlight=Rocco+Swansea
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty03.12.21 13:07;

Mimo wszystko czułem się winny, widząc, jaka dziewczyna jest roztrzęsiona. Wolałbym wywrzeć lepsze wrażenie, zwłaszcza, że była naprawdę urocza. Cóż, wszystko było jeszcze do nadrobienia, skoro udało mi się wyrwać ją na spacer.
Nie zamierzałem naciskać, bo wyglądało na to, że dziewczyna naprawdę to przeżyła i jej się nie dziwiłem. Może i ta impreza była od któregoś tam roku, ale jednak ktoś w Hogwarcie naprawdę powinien lepiej sprawdzać miejsca, w których postanawia zrobić szkolną imprezę. Człowiek liczy na dobrą zabawę, a kończy zabijając ghula - halloween, nie halloween, to zdecydowanie nie jest uniwersalna rozrywka. Moja akromantula chociaż uciekła, chociaż zostawiła po sobie martwę ciało, czym postanowiłem się nie dzielić, bo dziewczyna ewidentnie miała wystarczająco drastycznych wspomnień na dziś.
Gra odrazu mi się spodobała i starałem się w pierwszej kolejności wpaśc na jakiś ciekawy fakt na swój temat. Jak to jest, że zawsze w poszukiwaniu czegoś takiego zdaje się, że jest się najnudniejszą osobą pod słońcem.
- Okej, to może trzy wersje pierwszego zawodu miłosnego, spróbuj zgadnąć która prawdziwa.  Pierwsza, miałem jakieś 8 lat, na wakacjach spodobała mi się dziewczynka, która nie mówiła po angielsku, a ja jeszcze słabo mówiłem po włosku. Poprosiłem rodziców o przetłumaczenie mi kilku zdań na włoski, ale oczywiście w całym tym procesie coś poplątałem i zamiast powiedzieć coś miłego, chyba powiedziałem coś obraźliwego, bo oblała mnie sokiem i sobie poszła - przedstawiłem pierwszą wersję, kręcąc głową. - Druga, w tej wersji zakładamy że mój pierwszy zawód był znacznie później, w jakiejś trzeciej klasie. Wszystkie znaki wskazywały, że laska na mnie leci, ciągle szukała wymówki, żeby być gdzieś blisko, spędzała większość czasu w moim towarzystwie. W końcu mówie dobra, zaproszę ją na świąteczny bal. Dosłownie otwierałem usta, kiedy poprosiła, żebym dyskretnie podpytał mojego najlepszego przyjaciela, czy nie chciałby z nią iść. Dopiero do mnie dotarło, że ciągle o niego podpytywała, a że spędzaliśmy ze sobą masę czasu, jego też miała pod ręką jak siedziała ze mną - pokręciłem głową. Starałem się opowiadać wszystkie podobnym tonem i wplatać szczegóły, które by faktycznie do  mnie pasowały, mimo, że dziewczyna przecież kompletnie mnie nie znała. - W trzeciej historii chociaż już nie byłem takim frajerem, to akurat było wzajemne zainteresowanie. Nie chodziliśmy ze sobą, ale powoli coś się klarowało, pochwaliłem się mojemu bratu i okazało się, że to bardzo daleka kuzynka której wcześniej nie poznałem - wgryzłem się w jabłko. Bądź co bądź, z tymi czystokrwistymi powiązaniami to był całkiem realistyczny scenariusz.
- No dobra, to zgaduj, a potem twoja kolej - stwierdziłem, patrząc na nią z zaintresowaniem, zastanawiając się, czy uda jej się wybrać odpowiednią historię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 282
  Liczba postów : 367
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty10.12.21 0:21;

Kiedy proponuję Ci grę, mam na myśli jej łatwiejszą i luźniejszą wersję, w której fakty z życia mają krótszą niż dłuższą formę. Ty jednak rozwlekasz je do wielowątkowych historyjek, wymagających ode mnie więcej skupienia, abym na pewno w połowie nie zgubił ich sensu - śledzę więc wiernie ruch Twoich warg, potakując Ci od czasu do czasu lub uśmiechając się z lekkim rozbawieniem, gdy jakaś myśl wydaje mi się szczególnie absurdalna. Nie możesz mieć pojęcia, że znam Cię odrobinę lepiej niż z wydarzeń dzisiejszego wieczora; wiem w jakim towarzystwie się obracasz i jaki jest Twój temperament. Mam jednak przeczucie, że tu mogę odkryć stronę Twojej osobowości, której nie pokazałbyś nigdy przede mną - prawdziwym mną. I myślę, że jest to naprawdę przyjemne, bo spycha na drugi lub nawet trzeci plan moje przygnębienie.
- To nie trzecia historia - odpowiadam z przekonaniem niemal natychmiast, bo nawet jeśli opowieść mogłaby nosić znamiona prawdziwości, to myślę, że jej umiejscowienie czasowe nie byłoby Twoim "pierwszym" zawodem. - I-i mnie trudno uwierzyć, że ta dziewczyna, że o-ona mogłaby nie wybrać Ciebie. Musiałaby zupełnie być bezvkusnyj. Bez gustu. - Czuję jak rumieniec łagodnie pali mój policzek, gdy zdaję sobie sprawę, że właśnie z Tobą flirtuję, choć przecież nikt mnie nigdy nie nauczył, jak to dobrze robić. Serce podrywa mi się więc w trzepocie podekscytowania na tę nowość. - Więc ja obstawiam włoską dziewczynkę - decyduję się, bardziej ciesząc się tym, że mogę Cię poznać niż skupiając na tym, by odpowiedź była poprawna. - Too może. Trzy wersje mojego pierwszego ukarania? - podpytuję, czy to w porządku, ale nie mam w zanadrzu żadnych ekscytujących historii miłosnych ani szalonych akcji; zdecydowanie jestem osobą, która jak najbardziej stara się nie wychylać. - W pierwszej wersji ja miała crush na nauczycielu transmutacji. O-on był bardzo atrakcyjny, ale mało bywał w szkole. I, hm... Chciałam, żeby on mnie udzielał korepetycji, ale on nie miał czasu, więc uznałam, że to będzie dobry pomysł, żeby mieć u niego karę. Ja myślałam, że wtedy będziemy sam na sam i on wtedy na pewno zwróci na mnie uwagę. Skończyło się tak, że na szlabanie wcale on mnie nie pilnował, a potem do końca roku już mnie nie lubił. Nic a nic. - Wyginam usta smutno, starając się nie myśleć o tym, jak ewidentne będzie każde wypowiadane kłamstwo - nie mam zbyt wielkich zdolności aktorskich, a wszystkie emocje zaraz odznaczają się na mojej twarzy kolorem. - Druga opcja to nie była moja wina. Ktoś zrobił bardzo głupi żart... z łajnobombami. I ja nawet wiedziałam kto to taki gagatek! Ale nie miałam dowodu i ona, bo to była ona, dla mnie zresztą była zawsze miła, więc wzięłam to na siebie. I ona mi potem zawsze pomagała na zajęciach, jeśli coś źle szło. - Czuję się już zmęczony wypowiadanymi słowami, dostrzegając jak składam coraz prostsze zdania i z trudem powstrzymując się od wplatania polskich lub rosyjskich słów, które przychodzą do mojej głowy o wiele naturalniej. To podsuwa mi więc trzecią z historii. - Trzecia była w Hogwarcie. Mój angielski nie jest powalający, ja wiem to - zapewniam z delikatną skruchą, jak zresztą większość moich rozmówców. - To jeszcze były początki i miałam mocno problem ze zrozumieniem jeden profesor, on miał straszny akcent. I on pomyślał, że ja się z niego nabijam i go przedrzeźniam. - Jeżeli tak jak ja myślisz od razu o Pattonie Crainie to z pewnością wiesz, że to bardzo prawdopodobny scenariusz, bo nawet mój naturalny talent do transmutacji nie chroni mnie przed jego uszczypliwymi komentarzami. Uśmiecham się lekko, kiwając głową, że możesz już zgadywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rocco Swansea

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
Galeony : 60
  Liczba postów : 95
https://www.czarodzieje.org/t20865-rocco-swansea?highlight=Rocco+Swansea
https://www.czarodzieje.org/t20907-rocco-swansea?highlight=Rocco+Swansea
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty17.12.21 12:33;

Prawda? Też uważałem, że wybór mojego przyjaciela był conajmniej dyskusyjny. On był zdecydowanie głośniejszą i bardziej irytującą połową, co w tym bylo takiego atrakcyjnego. Nadążenie za kobiecym gustem ewidentnie zawsze mnie przerastało, ale jak widać, w jej całkiem nieźle się wpasowywałem. Uśmiechnąłem się, kiedy podważyła prawdziwość tej historii, nawet jej sie myliła.
- Przykro mi, że przegrywasz przez przesadną wiarę we mnie, ale miło mi - powiedziałem rozbawiony. - Ale no, niestety nie sposób zapomnieć, że to druga historia. Nie sposób, bo niektórzy chętnie to wypominają - przewróciłem oczami, gotowy na jej historie z ewidentnie przesadną pewnością siebie, bo nie miałem absolutnie żadnych pewności, że zgadne. Może dlatego że dziewczyna nie wyglądała na świetnego kłamce, a może dlatego, że za bardzo wierzyłem w swoją umiejętność odczytywania charakteru ludzi, o których nie miałem dostatecznie dużo informacji.
Słuchałem uważnie, starając się faktycznie zastanawiać nad treścią, a nie przesadnie rozpływać, słysząc uroczy akcent dziewczyny, ale trzeba było przyznać - to było trudne. Sposób w jaki układała zdania, te urocze wtrącenia, coś co u kogoś mogłoby irytować niepoprawnością, u niej po prostu było dźwięczne i przyjemne dla ucha.
- Druga historia - powiedziałem po chwili zastanowienia, bo zwyczajnie wpasowywała się w moje wyobrażenie o dziewczynie - na tyle miłej, że nikogo by nie wkopała, a jeszcze wzięła wine na siebie i nawet nie trzymała żalu. - A twój angielski podoba mi się dużo bardziej od normalnego. Nie wstydź się go - zapewniłem i korzystając z wymówki (którą zresztą sam sobie znalazłem - robiło się coraz chłodniej) sięgnąłem po drobne dłonie dziewczyny i zamknąłem je w swoich, chroniąc je przed irytującym wiatrem. Pewnie mógłbym pokusić się o jakieś zaklęcie, bańke ciepła czy coś takiego, ale gdzie była w tym zabawa. - Zmarzłaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 282
  Liczba postów : 367
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty27.12.21 10:01;

Śmieję się cicho, nie przejmując się zupełnie, że nie trafiam w odpowiednią historię, mając zupełnie inne priorytety. Zaraz z kolei muszę przyznawać rację Tobie, gdy z łatwością wybierasz prawdziwą opcję - nie wiem, czy jesteś tak dobry w dedukcji, czy może ja tak słaby w zmyślaniu historii na bieżąco i to pod ostrzałem czujnego spojrzenia.
- Dzi-dziękuję - jąkam się, rozstrojony zupełnie tym komplementem. Nie możesz mieć pojęcia, ile takie proste zapewnienie dla mnie znaczy, gdy każdego dnia, w każdej niemal godzinie walczę ze sobą, czy w ogóle warto zabierać głos. I oczywiście oblewam się zaraz jeszcze większym rumieńcem i uciekam wzrokiem w bok, byle nie musieć przez chwilę patrzeć w Twoje oczy; nie wytrzymałbym inaczej tej presji wstydu, która kazałaby mi się przyznać do okropnego kłamstwa, którego ofiarą padasz. Czuję się uwięziony w potrzasku - nie potrafię już się cofnąć, łatwo sięgając wyobraźnią do konsekwencji przypływu szczerości. I szczerze? Ten jeden raz chcę być egoistyczny, być może czerpiąc zbyt dużą inspirację z asystenta transmutacji, który ferie spędził pod studencką postacią. Ja obiecuję sobie jednak, że to tylko jeden wieczór, a ciepło Twoich dłoni dodatkowo sprawia, że potrafię zracjonalizować sobie całą tę sytuację. - Troszkę. M-może wracajmy - proponuję, czując się coraz bardziej zmęczony utrzymywaną metamorfomagią, mogąc się wręcz założyć że niektóre kosmyki w głębi fryzury już się odbarwiają. - Ty Hogwart? - upewniam się, zapominając, że masz dopiero siedemnaście lat. Z mojej perspektywy wyglądasz i zachowujesz się dojrzalej, więc wcale nie jest mi trudno wyobrazić sobie, że mógłbyś mieć własne mieszkanie w Hogsmeade.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeb Skye

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186cm
Galeony : 36
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t21185-jebediah-dornan-skye#682726
https://www.czarodzieje.org/t21442-flemont#696236
https://www.czarodzieje.org/t21184-wip-jebediah-dornan-skye#682724
https://www.czarodzieje.org/t21449-jeb-skye-dziennik
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty23.06.22 20:17;

Odwiedzenie ponownie murów starej szkoły do której wróci się zaledwie na rok sprawiało, że Jeb musiał też gdzieś się zatrzymać na spoczynek. Było gorąco, chmury od czasu do czasu zbierały się na deszcz, ale nie przeszkadzało to chronić się z pomocą różdżki w razie najgorszych przypadków. Pogoda jednak dopisywała, a on sam mógł wziąć swoją starą księgę zaklęć, aby móc przypomnieć sobie uroki, których dawno nie używał. Wertując, wpadł niechcący w jedno z drzew sadowych powodując, że księga wypadła mu z rąk i zatrzymała się na jednym z zaklęć. Zaklęcie Patronusa. Nie wiedział w sumie czy będzie je umiał, a dodatkowo często było ono problemem nawet dla doświadczonych czarodziejów. Póki co jednak wolał spokojnie zaszyć się w teorię, a być może później dowiedzieć się więcej praktyki. Dlatego usiadł pod jednym z drzew, zatapiając się w lekturę.

@Drake Lilac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 209 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1414
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty23.06.22 23:14;

@Jeb Skye

Lubił chodzić na spacery. Warto było czasem rozprostować nogi. Zwłaszcza jeśli miało się je całkiem spore w porównaniu do większości społeczeństwa. Zarówno mugolskiego, jak i magicznego. Różdżkę oczywiście miał przy sobie, bo wyjście bez niej gdziekolwiek było niemal równoznaczne z proszeniem się o manto. W końcu dopiero co z winy Mordreda Wielka Brytania była zalana przez lawinę dementorów. No przynajmniej do czasu w którym udało się im tego tyrana obalić w wieży nieopodal.
Spacerując tak dostrzegł kogoś kto czytał dosyć znajomy mu z oprawy podręcznik. Normalnie miałby małe opory z podejściem do całkowicie nieznanej mu osoby i zagadanie na temat książki którą czyta. Tyle że w tym wypadku doskonale księgę znał, a tematem się interesował jak mało kto. Dlatego też wolnym krokiem zaczął się kierować ku Jebsowi, drzewu pod którym siedział i książce którą czytał. A kiedy był już dostatecznie blisko, tylko się upewnił że to księga zaklęć. Było gorąco, więc i on przystanął w cieniu drzewa. Chociaż Drake też tego cienia całkiem sporo rzucał. Spojrzał w księgę, bo było to silniejsze od niego. I proszę... Patronus. - Dosyć ciężkie zaklęcie, ale do ogarnięcia... - Rzucił lekko się nachylając i czytając kawałek książki. -Uczysz się czy tak tylko sobie powtarzasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeb Skye

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186cm
Galeony : 36
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t21185-jebediah-dornan-skye#682726
https://www.czarodzieje.org/t21442-flemont#696236
https://www.czarodzieje.org/t21184-wip-jebediah-dornan-skye#682724
https://www.czarodzieje.org/t21449-jeb-skye-dziennik
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty23.06.22 23:27;

Książka była o tyle interesująca, że mógł przypomnieć sobie teorię tych zaklęć, które już znał i tych, które według niego jeszcze mógłby poznać. Zaklęcie Patronusa było zdecydowanie jednym z przydatniejszych, jeśli wzięło się pod uwagę fakt w jakich okolicznościach ostatnio znajdowała się Wielka Brytania, a on powrócił w momencie, gdy to jakimś cudem ucichło... W Soletrar podobało mu się na tyle, że rozmyślał o tym czy zostać tam na dłużej, ale ojczyzna jego rodziców i jego samego wzywała. Zresztą... To był tylko ostatni rok. Możliwe, że jeszcze kiedyś wróci do Brazylii lub Meksyku. Miał już wracać do czytania teorii na temat zaklęcia, kiedy okazało się, że padł ofiarą kogoś, kto z czystym zainteresowaniem patrzył się bardziej w księgę niż w jego samego.
Taaa... Trochę mi praktyka legła w gruzach po powrocie do kraju. Ale biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia chciałem powrócić do jakiejś formy sprzed lat. Więc odkopuję to co zapomniałem lub muszę się nauczyć... — Przy czym zrobił pauzę na to, aby wstać z ziemi i wystawić do znacznie wyższego od niego chłopaka rękę i uścisnąć mu rękę. —  ...I patronus byłby przydatny, ale sam nie wiem co zrobić dalej. Jeb Skye. — Przedstawił się skrótem swojego imienia, bo mało kto zapamiętałby pełne. Nigdzie nie dało się go zapamiętać. A gdy tylko mówił "Jeb", każdy wiedział o kogo chodzi. Pełnym imieniem mówili mu tylko rodzice. — Zresztą mówisz tak jakbyś całą tę księgę znał na pamięć. — Wydobyło się spod jego warg parsknięcie.

@Drake Lilac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 209 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1414
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty24.06.22 0:26;

Szanował zdobywanie wiedzy i odnawianie tej, która zdążyła zaniknąć gdzieś w odmętach umysłu. Kiedy Skye wstał i postanowił wyciągnąć rękę do Lilaca, Drake odwzajemnił uścisk dłoni. W sumie to korciło go żeby spróbować trochę Jebsowi pomóc w nauce. W końcu jak ktoś ogarnięty pomaga w nauce, to zazwyczaj przebiega ona zdecydowanie szybciej. -Jestem Drake i... Właściwie to się nie pomyliłeś. Znam ją na pamięć. - To nie było coś czego się wstydził. Czytał tę księgę i w sumie nie tylko ją, tyle razy że zdecydowaną większość treści miał wyrytą w głowie. Tak to już było, kiedy było się kujonem zafascynowanym zaklęciami i transmutacją. - Jeśli chcesz to mogę Ci pomóc z tym zaklęciem. - Bez sztucznego dementora będzie nieco ciężko w pełni wypróbować je w praktyce, ale na surowo bez zakapturzonego kryminalisty mogą poćwiczyć. Chociażby do wysyłania za jego pomocą wiadomości. W sumie to mogli zacząć od razu. Oczywiście jeśli Skye postanowi skorzystać z jego pomocy. Jako tako wiedział jak poprowadzić naukę, bo w końcu pomagał Darrenowi w prowadzeniu kursu na którym uczyli tego zaklęcia uczniów i studentów. Zaczną raczej od wymowy, która jakby na to nie spojrzeć była bardzo ważna. Może nawet nieco ważniejsza niż znalezienie odpowiedniego wspomnienia, które można by wykorzystać podczas rzucania Patronusa.

@Jeb Skye
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeb Skye

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186cm
Galeony : 36
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t21185-jebediah-dornan-skye#682726
https://www.czarodzieje.org/t21442-flemont#696236
https://www.czarodzieje.org/t21184-wip-jebediah-dornan-skye#682724
https://www.czarodzieje.org/t21449-jeb-skye-dziennik
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty24.06.22 0:39;

Jeśli chodziło o pracę, która miała sens - Jeb także był skory do pomocy. Ba, był skory do pomocy nawet i bez tego. Ale teraz wychodziło, że to on był tym, który potrzebował jej najbardziej. Był nawet pod lekkim wrażeniem tego, że chłopak znał na pamięć całą księgę, biorąc pod uwagę, że ani lekka nie była, ani też za cienka. Musiał więc spędzać nad nią bardzo dużo czasu i nie chciał o tym myśleć jak musiała wyglądać po tak długim procesie użytkowania. Skoro jednak chciał pomóc, nie pozostawało nic innego jak po prostu wzruszyć ramionami i kiwnąć głową na znak zgody.
Wiesz, jedyne co znam to inkantacje, ale nie wiem do końca czy dobrze wymawiam. Wybacz, dwa lata nie byłem w Anglii. Expacto Petronum. Chyba tak to leciało, ale nie do końca wiem. — Nawet wyciągając różdżkę powtórzył inkantację, ale jedyne co wyszło z niej to to, że miał problem z pojawiającymi się na końcu błękitnymi iskierkami. Praktycznie nic z tego nie wyszło, lecz nie wywołało to w nim podłamania, lecz jedynie skromny śmiech. — Jak mówiłem, nic z tego nie wyjdzie. Chociaż chciałbym. Nigdy nie umiałem za dobrze patronusa, a jedyne co wyszło mi to pierdnięcie na cały Pokój Wspólny. — Kończąc poniżanie własnego siebie, Skye zakręcił różdżką między palcami i czekał na to, co miał mu do powiedzenia chłopak. Wydawało mu sie, że jednak zdecydowanie więcej wiedział o tym co powinien zrobić by osiągnąć swój cel. Jedno było pewne - Skye był gotów.

@Drake Lilac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 209 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1414
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty24.06.22 16:48;

Wiedział nad czym muszą popracować kiedy tylko usłyszał w jaki sposób Skye wymawiał inkantację. Dobrze że nic szczególnego poza iskierkami nic się nie stało. W końcu kiedy Brooks ostatnio myliła inkantacje, to Murphy nieomal się wykrwawił, a ona skończyła z dyniową głową. - Myślę że już widzę pierwszy problem. Źle wymawiasz inkantację. To Expecto Patronum. Spróbuj powtórzyć za mną kilka razy, dobra? - I tak właśnie kilka razy powtarzał inkantację głośno i wyraźnie i czekał aż Jebs będzie po nim powtarzał. Dalszym zadaniem gryfona było korygowanie potencjalnych błędów, jakie Skye mógł popełnić podczas wymowy. Między innymi pomylenie literek, albo źle położony akcent. Jeśli nie uda im się ogarnąć wymowy zaklęcia, to nie ma po co przechodzić do szukania najszczęśliwszego wspomnienia. W końcu bez inkatnacji nie da się ruszyć z miejsca z żadnym zaklęciem. - Jak już Ci się uda ogarnąć wymowę, to przejdziemy do innej równie ważnej części tego zaklęcia. - O tyle dobrze że sam ruch różdżką był prosty jak budowa cepa. W końcu przypominał on okrąg.
Wziął więc głęboki oddech i wsłuchiwał się dokładnie we wszelkie próby wymówienia inkantacji przez studenta.

kostki:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeb Skye

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186cm
Galeony : 36
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t21185-jebediah-dornan-skye#682726
https://www.czarodzieje.org/t21442-flemont#696236
https://www.czarodzieje.org/t21184-wip-jebediah-dornan-skye#682724
https://www.czarodzieje.org/t21449-jeb-skye-dziennik
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty24.06.22 17:29;

Kostki: 3, 3, 3, 3, 5, 4

Jeśli kiedykolwiek Lilac uczył innych wymowy to pewnie nie miał w głowie tak twardego zawodnika jakim był wracający po dwóch latach chłopak. Spędzone w różnych kulturach i językach sprawiało, że ten niestety miał też problemy z powrotem do używania łaciny. Hiszpański z portugalskim się mieszał, a tu nagle mamy do czynienia z łaciną... To nie mogło pójść dobrze.
Erecto Patronum — Powiedział uradowany, tak jakby miało mu wyjść za pierwszym razem. No przecież razem to mówili. Erecto Patronum. Dokładnie tak słyszał. Wychodziło na to, że nie było to właściwe, bo znowu iskierki wyszły z różdżki, ale nic się nie stało. Spojrzał na niego i tylko wzruszył ramionami. Ale cóż, trzeba było powtarzać tak jak Rogaty przykazał.
Wziął głęboki oddech, zaraz wyciągnął znowu różdżkę, widział też jak Drake jeszcze cierpliwie znosił jego próby.
Epecto Patronum — Znowu wyszło z jego ust niewłaściwie sformułowanie, kiedy to różdżka teraz nie zrobiła iskier, a po prostu podskoczyła do góry, by zaraz opaść do ręki młodego patronusowego adepta. — Ja naprawdę nie wiem co się dzieje, bo dobrze wymawiam zaklęcie. — Skomentował na sam koniec. Ale cóż, trzeba było ponownie przejść do następnej próby. Poprawił teraz swoją pozycję, skupił się, wycelował w drzewo. Zwizualizował sobie, że coś stoi przed nim. Ale miał tylko wypowiedzieć zaklęcie.
Execto Patronum — Pewnie już coś pękło w głowie chłopaka, który musiał słuchać tego, że dosłownie jedna, jedna literka dzieliła ich od tego, aby poprawnie wykonał inkantancję. — Maldito infierno, puta. — Rzucił w bardzo czystym hiszpańskim na własną różdżkę, nie przeszkadzając sobie tym, że obok stał Drake, który w ogóle nie zrozumiałby co powiedział, jeśli nie zna języka w którym się Skye posługiwał przez dwa lata płynnej nauki wśród natywnych mieszkańców i przed wyprawą z rodzicami.
Evecto Petronum — Widział już grymas na twarzy chłopaka, ale wydawało się, że jeszcze trzymał się cierpliwie przy nim. Ale jednak w pewnym momencie sam Jeb się do niego odezwał. — Hej, nie moja wina, że słyszę to co słyszę. — Kiwnięcie na boki sprawiło, że ostatecznie miał się już skupić.
Expecto Petronum — Nosz... Było już tak blisko do osiągnięcia tego, co chcieli. Przecież powiedział "Expecto", a "Patronum" już wcześniej bardzo dobrze mu szło. Zaczął chodził wokół chłopaka i rzucać wyzwiskami nie wiedząc czy to bardziej na różdżkę czy na samego siebie. Dopiero po dłuższej pauzie na uspokojenie powrócił do kolejnej próby.
Expecto Patronum! — Powiedział zdecydowanie, a ruch różdżki i fakt tego, że próbował naprawdę zwizualizować sobie zaklęcie sprawiło, że delikatne pasemko niebieskobiałego obłoczka wyłoniło się z końca hebanowej różdżki. — ...W końcu... Co dalej, co teraz? — Chciał już o tym zapomnieć.

@Drake Lilac
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 209 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1414
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty25.06.22 1:30;

Chciał w przyszłości zostać nauczycielem, więc i na takie szczególne wypadki musiał być gotowy, a przede wszystkim mieć do nich ogromną cierpliwość. W końcu nie każdy musiał być dobry w zaklęciach. Zdarzały się też osoby z wadą wymowy oraz takie którym po prostu język się plątał. Na niektóre przejęzyczenia nawet zdarzyło mu się czasem uśmiechnąć Zwłaszcza przy tym pierwszej nieudanej inkantacji. - Głodnemu chleb na myśli... Spróbuj jeszcze raz. I pamiętaj, Expecto. Nie Erecto, bo to całkowicie inne zaklęcie i na pewno nie wchodzi w skład tego. - Rzucił pół żartem dalej wsłuchując się w usilne próby i cierpienia młodego puchona. Przez chwilę zdarzyło mu się unieść brew kiedy Skye zaczął kląć na swoją różdżkę w innym języku, ale zdarzało mu się widzieć znaczne gorsze reakcje na to że komuś coś nie szło. Kiedy kolejna próba studenta po raz kolejny okazała się fiaskiem przez durne przejęzyczenie, zaczął się zastanawiać czy może nie dać mu eliksiru spokoju. Może naćpany tym eliksirem wypowie inkantację spokojnie i poprawnie. Przynajmniej do momentu w którym ten wspomniał że słyszy to tak jak słyszy. I kiedy pierwszą część inkantacji wymówił poprawnie, Drake poczuł się niemal spełniony że po tylu próbach się im udało przebrnąć przez ten etap. Radość długo nie trwała, bo Jebs widowiskowo spierdolił drugą część. Będą potrzebować pomocy... W postaci książki. Drake wziął ją, stanął przed studentem i zaczął mu palcem pokazywać inkantację. Wystarczyło że ją przeczyta poprawnie i to już będzie progres. No i w końcu się udało. Widocznie świadomość że wymówił to poprawnie była dla Jebsa czymś na tyle szczęśliwym, żeby jego różdżka wydobyła z siebie patronusowe pierdnięcie. Tyle że czymś takim wiadomości nie wyśle. Nie wspominając już nawet o odstraszeniu napastliwego kapturzysty. -No dobra. Inkantację w końcu kumasz. Powtórz ją jeszcze ze trzy razy żebym miał pewność że nie był to przypadek. - I kiedy to dzięki Merlinowi, Morganie i - ha tfu - Mordredowi bezbłędnie powtórzył, mogli przejść do szukania najszczęśliwszego wspomnienia. - Teraz nieco trudniejsza część. Musisz znaleźć swoje najszczęśliwsze wspomnienie które będziesz używać podczas rzucania tego zaklęcia. W tym też leży trudność tego zaklęcia, ponieważ nawet jeśli takie uda Ci się znaleźć, to będziesz musiał być na nim skoncentrowany przez cały czas podtrzymywania Patronusa. - Dlatego miał też nadzieje że problemy z koncentracją nich nie najdą. Miał też nadzieję że Skye miał w sobie wspomnienie na tyle pozytywne żeby patronusa wyczarować.

kostki:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeb Skye

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186cm
Galeony : 36
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t21185-jebediah-dornan-skye#682726
https://www.czarodzieje.org/t21442-flemont#696236
https://www.czarodzieje.org/t21184-wip-jebediah-dornan-skye#682724
https://www.czarodzieje.org/t21449-jeb-skye-dziennik
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty25.06.22 1:48;

Kostki: 43

Czasem wydawało mu się, że po prostu chłopak go traktował jak idiotę. Takiego z gatunku "patrz, to jest banan" z powodu tego jak pokazywał mu jak wygląda inkantacja zapisana w książce. Nie był kompletnie nierozumny z zaklęć, tyle, że jego bariera językowa musiała się ponownie przenieść na język angielski. Rozmawianie przez dwa lata tylko w języku hiszpańskim z rodzicami z tego powodu, że wszyscy troje dobrze go znali sprawiało, że czasem mógł mu plątać się język. Ale ostatecznie? Drake nie musiał tego wiedzieć, więc było to po prostu jego własne denerwowanie się na siebie. Zamknął jednak oczy.
Ex-pecto. Patronum. Ex-pecto. Patronum. Expecto Patronum. — Powtórzył ponownie inkantancję, żeby wiedział, że między "x" i "p" nie było żadnej brakującej litery albo dźwięku powodującego, że jego język inaczej miałby się ułożyć. Expecto Patronum - tak finalnie brzmiało to zaklęcie.
Z wizualizacją wspomnienia nie było... nawet trudno. W ciągu ostatnich dwóch lat na tyle wydarzyło się w jego życiu, że mógł zdecydowanie wybrać sobie. Miało być jednak zdecydowanie silne. Silniejsze niż zazwyczaj. Przed oczami rysowała się przyciemniona twarz, zaraz pojawiły się też długie włosy... Skakanie na wysokie liście w deszczu... Wspólne wejście do gorącego, naturalnego źródła, aby zaraz przejść jeszcze dalej. Rozchodziło się w nim to przyjemne, rozlewające się uczucie wspomnienia. Wierzył w to, że było silne. Zaraz, kiedy tylko się to miało wydarzyć, wypowiedział jedynie spokojnie zaklęcie.
Expecto Patronum! — Z hebanowego końca zaczęło pojawiać się światło, które mogłoby oślepić zarówno jego, jak i stojącego przy nim wcielającego się nauczyciela chłopaka. Tylko, tylko tyle potrzebne było, aby zaraz mgła się powiększyła i pokazała prawdziwą tarczę przeciwko dementorom... To chyba tak miało być? — D... D.. Dobra, to chyba jest dobrze, racja? W sensie, że udało mi się zrobić obłok, ale co teraz z patronusem? On chyba powinien wyglądać tak jak w książce... W sensie mieć jakąś postać, prawda? — Zapytał się go dokładniej o to, bo w sumie to on go uczył o tym. O patronusach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 209 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1414
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty25.06.22 2:50;

Cóż, może faktycznie zachował się delikatnie nietaktownie podsuwając chłopowi pod nos księgę i pokazywając palcem inkantację, ale nie dało się ukryć że zrobił to w całkowicie dobrej wierze. No i też nie dało się ukryć że przyniosło to pozytywny skutek, bo Puchon widocznie utrwalił sobie w pamięci jak ta inkantacja brzmiała i nic nie wskazywało na to że miał ją niedługo zapomnieć ponownie. Przynajmniej takiej nadziei prefekt się trzymał, bo inaczej chyba nieco go to załamie. Nieco się martwił jak może przebiec szukanie wspomnienia, bo w tym wypadku z każdym było różnie. Niektórzy nawet nie byli w stanie z siebie takiego wspomnienia wykrzesać, przez co ruch różdżką i znajomość inkantacji nie dawała nic. Jedni znajdują takie wspomnienie w krótką chwilę, a drudzy muszą spędzić z własnymi myślami trochę czasu żeby wybrać te najlepsze. Osobiście Drake zaliczał się do tych drugich przez to co musiał przechodzić przez sporą część życia. Na szczęście udało mu się je odnaleźć, co zaowocowało możliwością wezwania cudownego patronusowego lwa.
Stał z boku i obserwował jak Jeb się zmaga z zaklęciem i musiał przyznać że było lepiej niż przypuszczał że będzie. Mało kto tworzył cielesnego patronusa przy pierwszej próbie rzucenia zaklęcia. Już mgła była sporym osiągnięciem jak na początek. - Dobra robota. Obłok to najbardziej podstawowa forma, która może zasłonić przed dementorem. Chcesz możemy jeszcze poćwiczyć aż uda Ci się wyczarować cielesnego patronusa. Możliwe że musisz skupić się bardziej albo poszukać jeszcze silniejszego wspomnienia. - Mogą tu trochę posiedzieć, ale Drake lepszego zajęcia na popołudnie nie miał za bardzo. Dlatego też mu to nie przeszkadzało.

kostki:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeb Skye

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186cm
Galeony : 36
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t21185-jebediah-dornan-skye#682726
https://www.czarodzieje.org/t21442-flemont#696236
https://www.czarodzieje.org/t21184-wip-jebediah-dornan-skye#682724
https://www.czarodzieje.org/t21449-jeb-skye-dziennik
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty25.06.22 3:17;

Kostki Wspomnienia: 40, 12, 28, 94
Kostka Patronusa: 4 — Papuga (kakadu)

Wiesz, nie po to się uczę tego zaklęcia, żeby tylko pojawiał się obłok. Im dalej w las, tym będzie dla mnie lepiej, prawda? — Kiwnął głową do chłopaka, że jeśli trzeba to faktycznie będzie starał się rzucać zaklęcie do tego momentu, kiedy uda mu się wyczarować cielesnego patronusa, co nie będzie aż tak łatwe. Dlatego postanowił chwilę odpocząć zanim pójdzie do przodu.
Za pierwszym razem musiał pomyśleć nad tym jakie zaklęcie zamierzał użyć do osiągnięcia celu jakim było przywołanie patronusa. Wizualizacja wspomnienia, bardzo szczęśliwego zresztą. Jeb miał w głowie tylko jedno, które trzymało się go jeszcze chwilę zanim nie postanowił przejść do działania. Stanął więc naprzeciw drzewo i... wziął głęboki oddech. — Expecto Patronum. — Powiedział spokojnie, a jego cała ręka po wypowiedzeniu inkantacji zapulsowała. Co się stało? Z jego różdżki już coś wychodziło, już miało stać się być może jakąś formą... Ale wygasło, zamieniając się w mgłę... — Merde, było tak blisko. Mało brakowało, a miałbym to... Co jest nie tak... — Zastanowił się.
Nie poddawał się, nawet nie czekał na odpowiedź ze strony Drake'a na temat pomysłów co mogło pójść nie tak. Sam musiał to odkryć. Dlatego poruszając różdżką w dłoniach zaczął myśleć nad coraz lepszym zaklęciem. — E-expecto Patronum. — Zaklęcie nie wyszło, zwłaszcza, że nie mogłoby wyjść, kiedy zająknęło się na początku nie mówiąc tego z absolutną pewnością. Nie wiedział po prostu czy to wspomnienie wystarczyło. Wychodziło na to, że nie. Chwilę więc usiadł na ziemi, myśląc nad tym co mogło iść nie tak.
Nie wiem... Nie wiem czy to wyjdzie. Może... Pierwszy mecz piłki nożnej w Brazylii? — Bądź co bądź było to coś świeżego, kiedy był podczas swojego jedynego roku w owej szkole. Poznał tam dużo ludzi, w piłkę nożną też z nimi grał jak i w Quidditcha. Hmmm, wystawił jeszcze raz heban do gotowości i postanowił rzucić zaklęcie. Różdżka ani drgnęła.
Teraz odpoczynek trwał trochę dłużej, nawet jeśli Drake zamierzał się do niego odezwać, Skye jedynie wskazał ręką, aby zamilkł. Musiał pomyśleć. Pomyśleć. Bardzo silne wspomnienie... Jakie to mogłoby być. Wtedy do głowy przyszło Jebsowi spotkanie z dziadkiem, który opowiadał mu o swoim życiu i tym, że też odwiedził parę miejsc. To chyba było jedno z niewielu spotkań ze starszym mężczyzną, gdyż ojciec unikał u niego wizyt i też starał się odcinać od niego chłopaka. Jednak w głowie pamiętał jego słowa i to co kazał mu zapamiętać. — Reem — Powiedział pod nosem, dopóty nie stanął na równe nogi i kiwnął głową, że teraz na pewno się uda.
Kiedy tylko wziął głęboki oddech, Skye postanowił zwizualizować sobie wspomnienie, poczuć jego energię kłębiącą się w klatce piersiowej w miejscu, gdzie chyba znajdowało się serce. Ale nie zastanawiał się teraz gdzie ono było... Po prostu musiał powiedzieć zaklęcie. Czuł powolne pulsowanie.
Expecto... Patronum! — Rzucił, a z różdżki zaraz pojawiła się mgła. Mała, niestabilna, która zaczynała z każdą sekundą nabierać jeszcze więcej energii. Aż niebieska biel zaczęła pojawiać się już nie w formie mgły, a kreującej się istoty. Jak nagle wyfrunął z różdżki ptak, który poszybował ku górze, zrobił pikowanie w dół i zakręcił koło wokół studentów. To była papuga. Papuga kakadu. Zaraz zniknęła.
O ku... Cholera. Udało się! Widziałeś tę papugę? Ale... ekstra. — Zastanowił się czy to mogło być jego "totemiczne zwierzę", ale zaraz odezwał się do chłopaka. — To co dalej?

@Drake Lilac

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 209 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1414
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty25.06.22 4:26;

Progres dało się zauważyć gołym okiem. Zaklęcie patronusa nie przychodziło Jebowi łatwo, ale szczerze mówiąc to po nikim czegoś takiego by nie oczekiwał. W końcu mimo wszystko było to dosyć ciężkie zaklęcie z którym problem ma całkiem sporo dorosłych w czarodziejskim społeczeństwie. W kwestii wspomnienia starał się za bardzo nie podpowiadać, ponieważ uważał że z tym każdy powinien sobie poradzić indywidualnie. Zwłaszcza że za bardzo Jeba nie znał, więc nie mógł mu żadnego polecić. Mógł tylko siedzieć, obserwować i mieć nadzieję. Nie odzywał się nawet kiedy Skye potrzebował kilku chwil przerwy. Prawdopodobnie po to żeby się namyśleć. Drake też miał na to czas i doszedł do wniosku że wypadałoby jeszcze Jeba poinstruować jak wysyłać za pomocą patronusa wiadomości, chociaż w porównaniu z wyczarowaniem jego cielesnej formy, było to proste jak przyrządzenie kanapki. Minęło kilka długich chwil zanim ponownie zobaczył studenta zabierającego się za czarowanie. I ku zadowoleniu rosłego gryfona, Puchonowi udało się wyczarować cielesną postać Patronusa. - Tak, całkiem ładna. W sumie to już wszystko, ale chyba jeszcze mogę Cię nauczyć jak wysyłać wiadomości za pomocą patronusa. Nie przejmuj się, to akurat będzie proste. - Po tym szybko wyjaśnił mu jak wygląda cała procedura, po czym oddalił się na kilka metrów i za pomocą swojego patronusa, który wyglądał jak wielki lew pożegnał się. I też oczekiwał pożegnania w ten sam sposób. Będzie to chyba najlepszy sposób na to żeby wypróbował tę metodę komunikacji.

z.t
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Sad owocowy - Page 4 QzgSDG8








Sad owocowy - Page 4 Empty


PisanieSad owocowy - Page 4 Empty Re: Sad owocowy  Sad owocowy - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sad owocowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sad owocowy - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-