Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Narcyz Bez

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Narcyz Bez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Wiecznie goszczący na ustach uśmiech, twarda angielska wymowa z wyraźnymi końcówkami
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 284
  Liczba postów : 373
https://www.czarodzieje.org/t19726-narcyz-bez
https://www.czarodzieje.org/t19736-tofu
https://www.czarodzieje.org/t19727-narcyz-bez
Narcyz Bez  QzgSDG8




Gracz




Narcyz Bez  Empty


PisanieNarcyz Bez  Empty Narcyz Bez   Narcyz Bez  EmptySob Paź 10 2020, 01:01;

 
Narcyz Bez  
 
DATA URODZENIA03.03.2001
CZYSTOŚĆ KRWI 50%  
MIEJSCE URODZENIA Polska, Ełk
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Londyn
W HOGWARCIE JEST OD KLASYVIII
OBECNIE JEST NA ROKUVIII
WYMARZONY DOM Hufflepuff  
WYBRANY WIZERUNEK Oliver Svejse Brynnum i Vanessa Hudgens
 
Wyglad  
 
WZROST 178
BUDOWA CIAŁA Sylwetka przyjemna dla oka; na klatce piersiowej odznaczają się nawet mięśnie, nie daję jednak gwarancji, na ile są one wyćwiczone, na ile wspomagane przez dar metamorfomagii.
KOLOR OCZU Intensywnie niebieskie.
KOLOR WŁOSÓW Naturalnie blond, lecz kiedy się denerwuję kosmyki włosów potrafią mienić się w najróżniejszych barwach, zazwyczaj jasnych i żywych.
ZNAKI SZCZEGÓLNE Wiecznie goszczący na ustach uśmiech.
PREFEROWANE UBRANIA To, jak się ubieram, drastycznie różni się od tego, jak chciałbym się ubierać. Nie mam odwagi się wyróżniać, dlatego zazwyczaj nie indywidualizuję szkolnego mundurka, a po zajęciach chodzę w stonowanych t-shirtach i prostych koszulach. Zawsze dokładnie wyprasowanych i pachnących. Jako Nadzieja pozwalam sobie na więcej, tym bardziej, że w mojej opinii ubrania przeznaczone dla kobiet są o wiele ciekawsze. Wtedy też bawię się makijażem, przeobrażając metamorfomagiczną twarz w dzieło sztuki.    
 
Charakter  

Drogi Narcyzie,

Spytałem ostatnio kilku bliskich mi osób, czy mogliby spróbować opisać mnie przynajmniej trzema słowami pozytywnymi i jednym negatywnym. (Mój terapeuta powiedział, że powinienem skupiać się na dobrych rzeczach w moim życiu, dlatego prosiłem o tylko jedną wadę. Nie dlatego, że jestem narcyzem! Mam nadzieję, że w duchu śmiejesz się z tego żartu tak jak ja.)

W każdym razie to, co zaskoczyło mnie na początku, to że wśród różnych określeń niezmiennie pojawiała się jedna cecha – pewnie gdybyś się teraz zastanowił, również byś na nią wpadł. Miły. Podobno jestem jedną z najmilszych osób, które kiedykolwiek spotkali. I wiem, pewnie powinienem się cieszyć, bo lepiej jest być zapamiętanym jako ten, który zawsze pomoże ponieść Ci kociołek i otworzy przed Tobą drzwi Wielkiej Sali, choćby sam miał się zasapać niż ten, który każdą sytuację potrafi zrobić jeszcze bardziej niezręczną. Lub ten, który wszystkim się denerwuje – a naprawdę czasem mam wrażenie, że to mój najczęstszy stan emocjonalny. I tak już jest, że to, co ma brzmieć pozytywnie, wcale takie nie jest w głowie tej drugiej osoby. Wydaje mi się, że miłym jest każdy ten, kogo w zasadzie się nie zna i dla kogo nie można dopasować bardziej interesującego określenia. To takie bezpieczne być miłym, nie sądzisz?  

Bezpieczeństwo też do mnie zresztą pasuje. Nie mam nałogów, nie wagaruje, nigdy nie robię głupich rzeczy – specjalnie, przypadkowo zdarza mi się całkiem często - i staram się utrzymać w ramach tego, co większość uznaje za normalne. Obstawiam, że spora część ludzi w szkole uważa mnie za nudnego, ale moi bliscy nazwali to “spokojnym temperamentem” i “zdrowym rozsądkiem”.  Ja sam nie jestem pewny, komu wierzyć, wiem jednak na pewno, że to, co większość bierze za nieśmiałość i małomówność, jest brakiem zdolności do przebicia się w rozmowie, szczególnie w językach innych niż polski, a to, co nazywane jest bojaźliwością... pewnie faktycznie nią jest, nie powiedziałbym jednak, że większą niż u przeciętnej osoby. Chyba po prostu gorzej to maskuję. Ogólnie jestem otwartą księgą, jeśli chodzi o emocje i to wcale nie z mojej decyzji. Od razu, kiedy się zawstydzę, nie tylko moje policzki, ale i całe włosy potrafią zapłonąć czerwienią, pewnie dlatego też unikam stresujących i niepewnych sytuacji - wyglądając w ten sposób nie wpasowałbym się w normalność.

Tym, co faktycznie w sobie lubię, jest moja wrażliwość. Cieszę się, że potrafię się zachwycać światem, potrafię płakać, kiedy potrzebuję oczyszczenia i potrafię zrozumieć położenie drugiej osoby. Babcia mawiała, że mam w sobie ogromne pokłady naturalnego ciepła, ale jednocześnie przestrzegała, że każdy zasób da się wykończyć, a mi faktycznie zdarza się być łatwowiernym. A mimo to, nie wierzę w przekonania mojego terapeuty, że tylko Ty jesteś w stanie pomóc mi uporać się ze wszystkimi blokadami w mojej głowie. Przepraszam, jeśli Cię tym obrażam, po prostu wiem, jak trudne to zadanie. Chcę Ci jednak dać szansę, tak jak daję je wszystkim ludziom naokoło, nawet jeśli już się na nich raz zawiodłem.

Pamiętaj, że każdy dzień może być wspaniały, jeśli tylko spróbujesz zauważyć jego pozytywne strony.

Z pozdrowieniami,  

Twój najlepszy przyjaciel,

Ja  
Historia  
 
Największym marzeniem mojej mamy od zawsze było posiadanie dziecka; jako mała dziewczynka godzinami potrafiła opiekować się swoimi lalkami, a potem młodszym kuzynostwem, całe serce wkładając w karmienie, przebieranie, a nawet – o zgrozo – przewijanie. Wydaje mi się, że mojego tatę też nawykła traktować jako środek do osiągnięcia celu, ślub organizując na szybko na skutek rosnącego ciążowego brzucha, a jedyne warte wspominania chwile wiążąc ze swoim macierzyństwem i koniec końców odcinając się od swoich dawnych przyjaciółek ze względu na niemożność nadążenia za ich stylem życia, pozbawionym większych zobowiązań. Bo warto wspomnieć, że Nataszę, moją starszą siostrę, mama urodziła w wieku zaledwie siedemnastu lat, niedługo po ukończeniu podstawowej edukacji. Nie mając głowy do podjęcia studiów, zajęła się domem, hobbystycznie wyszywając serwetki i ubranka, a na głowie taty pozostawiając zarabianie pieniędzy. Szczerze mówiąc, długi czas nie wiedziałem, co tata robi w życiu. Potrafił przychodzić raz lub dwa w tygodniu, tylko po to, żeby spędzić z nami trochę czasu i podarować drobny prezent. Mama twierdziła, że do późna pracuje w biurze, ale teraz wiem, że tak naprawdę nigdy też nie wiedziała, kim w rzeczywistości był. Nawet niespecjalnie ją to interesowało, dopóki wokół Nataszy nie zaczęły dziać się dziwne rzeczy...
Chociaż, sam nie wiem, czy akurat magię mogę uznać za najdziwniejszą rzecz, która mi się przydarzyła. Generalnie prawda jest taka, że urodziłem się w niewłaściwej płci; lekarz po zdjęciach był przekonany, że mamę czeka kolejna córka, a ona sama zachwycała się niesamowitą delikatnością swojego maleństwa. Przez całą ciążę szyła dla mnie ubranka, a i po Nataszy pozostało wiele rzeczy w odcieniach wahających się od pudrowego różu do intensywnej fuksji. Narodziny były chyba największym faux pas mojego życia... Kolejne lata wcale nie były lepsze, kiedy z naszej dwójki to Natasza miała silniejszy charakter i to ją ciągnęło do majsterkowania, podczas gdy ja wolałem pomagać babci w kuchni, oglądać motyle i pleść wianki dla niewdzięcznej siostry. A mama, zachwycona moją wrażliwością i delikatnością, będącymi idealnym pretekstem do przelewania na mnie ogromnych pokładów czułości i troski, po prostu zdecydowała się mnie wychowywać pod szklanym kloszem.
Wydaje mi się, że ciosem był dla niej fakt, że mam w sobie więcej z taty, niż na pierwszy rzut oka się wydawało. O ile metamorfomagiczne zmiany i latające po domu przedmioty przez wzgląd na miłość z wiekiem zaczęła akceptować, o tyle nie podobało jej się, że nie mogła mnie mieć dłużej przy sobie, gdy czeska szkoła magii odezwała się po to, co należało im się przez wzgląd na moją krew. Nie podobało jej się, że wbrew jej wysiłkom starałem się mieć jakichś przyjaciół - zawsze to udaremniała, znajdując wymówkę dla tego, żebym przebywał w domu. I zdecydowanie nie podobało jej się, kiedy w ślad za siostrą postanowiłem spróbować swoich sił na studiach w innej szkole, wywracając jej idealnie zaplanowaną przyszłość do góry nogami...  
 

Rodzina  
 
★ Viera Bez - nadopiekuńcza matka, z pochodzenia Rosjanka, wychowywana w Polsce. Zarabia na krawiectwie, większość swojego życia poświęciła jednak wychowaniu mnie i mojego rodzeństwa, poza tym nie ma większych zainteresowań ani aspiracji. Pomimo delikatnej, niemal rusałkowej urody jest osobą, która potrafi postawić na swoim. Bywa bardzo kontrolująca. Czasami zastanawiam się, czy to ja bardziej potrzebuję jej, czy ona mnie.  
★ Robert Bez – wiecznie nieobecny ojciec, z pochodzenia Polak. Bankowiec, czarodziej czystej krwi, zafascynowany kulturą mugolską, odrzucający tradycyjne wartości rodziny. Mężczyzna spokojnego i uległego usposobienia, nigdy nie wykłócał się z mamą, ale po kilku latach spędzonych u jej boku zrozumiał błąd, który popełnił, chcąc zrobić na przekór rodzinie. Mimo braku zażyłości, pozostaje lojalny wobec naszej rodziny, starając się wnieść do niej, ile tylko zdoła. Nie znam go zbyt dobrze, ale myślę, że jest dobrym człowiekiem.  
★ Natasza Bez – starsza siostra, wydawać by się mogło, że przetarła mi szlak i jako drugiemu dziecku, powinno mi być łatwiej. Nic bardziej mylnego. Silniejszy charakter sprawił, że oparła się wpływom mamy, wyrastając na pewną siebie osobę. Mamy bardzo dobre relacje, w dzieciństwie dużo razem się bawiliśmy. To ona przyczyniła się w dużym stopniu do powstania Nadziei.  
★ Nikodem i Nikola Bez – młodsze rodzeństwo, bliźniaki, którymi uwielbiam się opiekować. Dwa wulkany energii. Wydaje mi się, że to głównie dzięki nim mama nie tęskni aż tak za mną i Nataszą.  

 
Ciekawostki  
 
★ Pisanie listów do samego siebie jest formą zleconej mi przez psychologa terapii, mającej na celu zwiększenie mojej samoakceptacji i pewności siebie.
★ Jestem na diecie wegetariańskiej, ale dążę do wykluczenia wszystkich produktów odzwierzęcych. Z tego powodu minimalizuję korzystanie z eliksirów – zaczynając od redukowania samego przebywania na zajęciach – a w moich planach jest ostatecznie nauka magii bezróżdżkowej, abym nie musiał wspierać biznesu opartego na wyzysku.
★ Moje podejście nie wynika nawet z wielkiej miłości, co z szacunku do każdej żyjącej istoty i jej prawa do życia. Zupełnie szczerze, potężne gabarytowo stworzenia mnie przerażają.
★ Zawsze uwielbiałem pomagać w kuchni, to bardzo zbliżyło mnie do mojej babci, która w kuchni praktycznie żyła. Poza tym, wypieki są dobrą metodą - a przynajmniej najlepszą, jaką na razie wymyśliłem - na przełamywanie lodów w znajomości.  
★ Naprawdę dobrze radzę sobie z pędzlami - tymi od makijażu. Nie obawiam się abstrakcji ani ekstrawagancji, skórę traktuję jednakowo jak płótno.  
★ Mam problemy z nauką języków, poza polskim jedynie po mamie dobrze opanowałem rosyjski. Kiedy trafiłem do Souhvězdí bardzo dużym problemem okazało się być dla mnie płynne porozumiewanie w języku czeskim. Nieważne, jak wiele czasu poświęcam na naukę, zupełnie tego nie przyswajam. Podobnie jest z angielskim.  
★ Jestem uczulony na kocią sierść.  
★ Moją ulubioną porą roku jest wiosna, szczególnie w ciepłe, ale deszczowe dni. Wysokie temperatury bardzo negatywnie wpływają na moje samopoczucie i ogólną chęć do angażowania się w życie szkolne lub towarzyskie.  
★ Kiedy się stresuję, potrzebuję czymś zająć ręce. Na lekcjach muszę się zadowolić zabawą piórem, kończącą się dłońmi umazanymi atramentem lub bębnieniem w powierzchnie płaskie, które ściąga nieprzychylne spojrzenia. Ostatnio jednak również rzeźbię w drucie. Daleko mi do biegłości, ale pierwsze figurki już powstały!
★ Uwielbiam używać kolorowego atramentu w listach.  
★ Potrafię jeździć na łyżwach, to chyba jeden z nielicznych sportów, które naprawdę mi wychodzą.
★ Nadežda Buzina/Nadzieja Bez w pierwszej kolejności powstała jako efekt zabaw z młodszym rodzeństwem. Pomimo że moja wersja metamorfomagiczna nie pasuje do tego imienia, z sentymentu postanowiłem przy nim pozostać. Nie ma to większego znaczenia, gdyż Nadzieja przede wszystkim pomaga mi odzyskać komfort psychiczny, a jej życie towarzyskie nie było i prawdopodobnie nigdy nie będzie zbyt rozwinięte.
★ Przeprowadzka i zaaklimatyzowanie się w Anglii zajęły mi rok, a to tylko dzięki pomocy siostry, która przetarła już szlak i przyjęła pod swoją opiekę. W tym czasie podszkoliłem język, poznałem parę osób i teraz czuję się gotowy, aby wrócić do szkoły.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Levi O. R. Dare

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Ok. +5cm wzrostu przez eleganckie buty na obcasie; dołeczki w policzkach; dużo pierścionków; pomalowane paznokcie; tatuaże
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 116
  Liczba postów : 220
https://www.czarodzieje.org/t19601-budowa#582677
https://www.czarodzieje.org/t19632-word-of-the-lord#584821
https://www.czarodzieje.org/t19612-levi-dare#583066
https://www.czarodzieje.org/t19735-levi-oliver-river-dare-dzienn
Narcyz Bez  QzgSDG8




Gracz




Narcyz Bez  Empty


PisanieNarcyz Bez  Empty Re: Narcyz Bez   Narcyz Bez  EmptySob Paź 10 2020, 23:32;



HUFFLEPUFF!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Następne kroki:
stworzenie poczty
założenie relacji
zaczęcie gry
rozwój postaci




Życzymy

miłej gry!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Narcyz Bez

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Narcyz Bez  QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-