Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Komnata czterech domów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 22 z 25 Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23, 24, 25  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102786
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Specjalny




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyNie Paź 17 2010, 19:06;

First topic message reminder :




Najczęstsze miejsce spotkań głownie studentów. W owym pomieszczeniu można znaleźć wygodne fotele nieopodal kominków, z których młodzi uwielbiają korzystać zimą. Znajduje się tu również sporych rozmiarów pianino. Wnętrze utrzymane jest w różnych barwach, od granatu, poprzez kremowy i kilka innych barw.
Można tu zarówno prowadzić intymne rozmowy, jak i wpaść na wielką imprezę dla poprawy humoru, czy też jeszcze innego w zasadzie najmniej ważnego powodu. W zwykłych dniach, zwykle to właśnie tutaj studenci uczą się informacji z wykładów.

Uwaga! Możesz rzucić kostką wyłącznie jeden raz! W każdym następnym wątku, który tu rozpoczniesz, kości oraz płynące z nich straty/korzyści już Ci nie przysługują!

Spoiler:

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPią Gru 24 2021, 12:50;

Po 2021/12/25
k6: 1 | Irytek: 3

Zaległości. Ile. Ja. Posiadam. Zaległości. To ciągle rozbrzmiewało w mojej głowie. Nie Święta i to, że w sumie powinienem spędzać ten czas z rodziną, a to, że pobyt w szpitalu załatwił mi tyle zaległości, że patrzę i nie dowierzam. Udało mi się pożyczyć od kogoś notatki głównie z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami, by nieco powtórzyć materiału, ale nadal - jest tego za dużo, bym mógł opanować w jedną wolną godzinę między lekcjami. Stukam zatem nieporadnie piórem, jakoby to miało przynieść mi dodatkową ulgę, a tak naprawdę powoduje tylko i wyłącznie wyrzut atramentu, który barwi moją bluzę. Myślę sobie, super. Odkładam zatem przyrząd do pisania, by zacząć stukać palcami w lekkim zdenerwowaniu, bo i choć nie powinienem jakoś specjalnie narażać się na stres, tak jednak wcale mnie nie cieszy to, co ma ostatnio miejsce. Potrzebuję ciszy i spokoju, a na szczęście - przynajmniej teraz - nikogo w pobliżu nie ma. Mogę zatem oddać się w pełni własnym myślom, gdy opieram w miarę czystą dłoń o policzek, kładąc łokieć na blat stolika. Odchylam głowę do tyłu, myślę intensywnie; za niedługo wypłata.
I zastanawiam się, jak przeżyję następny miesiąc, skoro mam dług i inne zaległości, z którymi na obecną chwilę nie mogę sobie normalnie poradzić. Westchnąwszy ciężej, robię sobie pod kopułą czaszki stosowne wyliczenia matematyczne, aby mieć absolutną pewność, że wystarczy mi galeonów na najbardziej potrzebne rzeczy. Do tego niższa wypłata wcale mnie nie cieszy, wręcz przeciwnie natomiast - zastanawiam się intensywnie nad tym, z czego mógłbym zrezygnować w następnym miesiącu, co nie jest mi potrzebne, ale i tak wystarczająco się okroiłem z budżetu, by móc sobie na cokolwiek więcej pozwolić. Zamykam oczy, jasnoniebieskie tęczówki znikają pod powiekami; próbuję się wyciszyć, jakoś mniej zwracając uwagę na otoczenie. Siedzę na drewnianym krześle, choć kusi mnie zająć jedno z wygodniejszych, materiałowych.
Gdy natomiast słyszę kroki i postanawiam obeznać się z otoczeniem, moim oczom okazuje się Wacław. Przeżywam mini-zawał, bo nie spodziewałem się, że będę miał z nim akurat styczność w tym dniu. Może reaguję nieco przesadnie - tak, jakby mnie ktoś prądem kopnął - ale nie ma w tym nic dziwnego. Relacje międzyludzkie od pierwszego roku studiów znacznie w moim przypadku uległy degradacji.
- N-Na Merlina, Wacław. - mówię w jego kierunku. Nie widziałem go w sumie od kilkunastu dni, gdy mimo wszystko i wbrew wszystkiemu zniknąłem bez słowa. No, prawie bez słowa, bo Julia akurat o tym wiedziała. Wyjazd do rodziny za granicę. Niby prawidłowo, niby nie do końca, ale nie miałem bladego pojęcia, co akurat powiedzieć. Dla innych - no cóż - moja obecność w tamtym okresie uległa rozpłynięciu, jakoby poprzez zażycie eliksiru niewidzialności. - C-Co tutaj robisz? - pytam się, spoglądając na niego uważnie, choć, jak to zawsze robię - unikam kontaktu wzrokowego.

Powrót do góry Go down


Wacław Wodzirej
Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 1862
  Liczba postów : 1007
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPią Gru 24 2021, 15:26;

Udając pilnego studenta przed ojcem, Wodzirej nie mógł być na Święta w domu, a szkoda. No i też nie chciał zarazić znajomych Sylis, bo jednak w Londynie rozpusta dopadłaby go prędzej niżeli w Hogawrcie. Znajdowanie sobie zajęcia była trudne. Tym bardziej, że uczenie się w końcu nudzi, znajomi uciekają Licho wie gdzie, no i tak zostaje się sam na sam w zamku ogromnym. Może czasem zobaczy się jakiegoś pracownika szkoły, ale to też względnie naciągana atrakcja.
Dlatego Wacek udawał się na wycieczki krajoznawcze po szkole. Bardzo głupie, nieco dziecinne, ale szlak wspomnień zawsze stanowił formę relaksu. Wszak kto nie cieszyłby się z odwiedzi w miejscu pierwszego pocałunku. Pierwszego zaklęcia, które wybuchło komuś w twarz. W końcu komuś a nie sobie! Kolumny od pierwszej palcówki. Albo wejścia na schody, gdzie tylko duchy mogły widzieć jak Wacuś z kimś tam gzili się. Piękne wspomnienie, bez wyjątku. Nieco monotematyczne, ale niemniej wielobarwne.
Dotarcie do komnaty czterech domów stanowiło część wyprawy. Tutaj jednak wspomnienia były już jakieś banalne. Obrzydliwe poniekąd. Jakaś gra w butelkę, żeby wyswatać dwie niewydymki. Głupawe zabawy w ganianego czy inne dziecięce głupotki. Ogólnie same w sobie złe nie były, grosze było egzaltowanie tego przez istotki bez życia towarzyskiego. Smutne, ale czasem rzeczy były smutne.
Wodzirej zerknął na stół z jakimś listem. Śmiertelna ciekawość pokusiła go o przeczytanie. BO BYŁ ŁATWY. Trudno, nie będzie chłop udawać trudnego jak nie jest. Dalej wydarzenia potoczyły się szybko: szlugi i kalafiory wzbiły się w powietrze, student został oczarowany otoczeniem i równie mocno oczarował się Hawkiem. Jakby niegdysiejsza przygoda rozżarzyła się w lędźwiach na nowo, malując się szelmowskim uśmiechem na twarzy Puchona, tym samym chcąc wydobyć na twarzy Krukona rwónie przyjemny grymas. Ten się chyba mało uśmiechał, a to źle! Jeszcze mu zmarszczki na starość nie wyskoczą.
- Liczyłem na: "Hej, Piękny, jak miło cie widzieć" - przywitał się smutno, dosiadając się na twarde krzesło. Takie były najlepsze, bo przyjemnie skrzypiały kiedy... Kiedy umiało się je równie atrakcyjnie wykorzystać. - Albo na: "Wiem, że mam piękny uśmiech, ale nikt poza tobą tego mi nie mówi, Wacławie". Chociaż odmiana mojego imienia może być dla cie trudna - westchnął, opierając się łokciem o blat. Westchnął, czując się jak Catherine kiedy po raz pierwszy zobaczyła Henryka. Ah, gdyby był tutaj jakiś XIX wieczny dżentelmen to Wodzirej miałby już spodnie przy kolanach. A, nie miałby, bo ma Sylis. Smutna historia.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPią Gru 24 2021, 16:52;

W moim przypadku udawanie pilnego studenta nie ma żadnego większego sensu. W sumie cieszę się, że mnie omijają Święta i inne tego typu rzeczy. Matka oczywiście zdenerwowana; bo jak to, żeby jej syn nie poszedł na spotkanie z jej rodziną, by zachowywać się w taki sposób, w jaki chce go wychować na porządnego i prawidłowego obywatela. Jeżeli bycie wieloma formami nietolerancyjności w postaci chęci splunięcia w twarz mugolakom jest tym, czym powinienem się stać, to zawodzę i pochłaniam inne ideały niczym ogień zdolny przenosić się i pochłaniać wszystko, co będzie stanowiło dla niego swoistą, elegancką pożywkę. Często zastanawiam się, dlaczego ojciec postanowił wyjść za tę kobietę, ale w końcowym rezultacie nigdy się o to nie zapytałem; może to czas, by odsunąć nieprawidłowości i zacząć doszukiwać się sensu w rzeczach, które wydają się być go z pozoru pozbawione?
Z tym miejscem nie posiadam zbyt wielu wspomnień, choć niektóre z nich w postaci picia alkoholu gdzieś utykają mi w pamięci, powracając niczym widok księżyca na nocnym niebie - prawie zawsze. Czasami jest on przykryty gęstymi, szarymi chmurami, że widać jego jedynie odbijane światło, a czasami widnieje nieskazitelnie, udowadniając swoją piękność; nie inaczej jest w tym przypadku. Są to jednak jedynie odmęty mojej pamięci. To, że kiedyś tak było i kiedyś się tak bawiłem, nie oznacza, że teraz również posiadam taką możliwość.
Zauważam kątem oka trzymaną przez Wacława kartkę, aczkolwiek nie wiem, co tam było napisane. Być może bym się skusił na przeczytanie jej, aczkolwiek na obecną chwilę zajmuję krzesło w innym kącie komnaty czterech domów. Widzę ten szelmowski uśmiech, który rozkwita na mój widok i zastanawiam się, czy wydobycie z siebie jakiegokolwiek słowa jawiło się tę parę sekund temu jako dobry pomysł.
- P-Proszę cię, nie licz na to. - jestem chłodny na tego typu relacje, ale to nie tak, że mam jakikolwiek wybór. Bo wyboru nie mam, a to nagłe odcinanie się może i jest nieco podejrzane, ale zwracanie na to uwagi niespecjalnie mnie teraz interesuje. - T-Tak jak mówiłem wcześniej, s-stary, lubię cię, ale... nie licz na cokolwiek w-więcej. - kiedyś byłem bardziej otwarty. Przygodny seks nam nie przeszkadzał, pewne docinki także - byłem jedną z najbardziej otwartych osób w zamku pod względem cielesności i związków, które nie wypalały i kończyły się po tygodniu, czasami po miesiącu. Nie szukałem tego na siłę, po prostu korzystałem z życia, ale za każdym razem gorzkość rozlewała mi się po sercu, gdy moje nieszczęście do posiadania kogoś na dłuższy czas nie zamierzało odpuścić.
- P-Polacy zawsze mają t-taką trudną gramatykę? I w sumie... wszystko inne? - postanawiam zignorować pewne aspekty, które są dla mnie widoczne. To prawda, muszę przyznać - odmiana imienia Wacława stanowiłaby dla mnie nie lada wyzwanie. - Jak... Jak w o-ogóle spędzacie Święta? Jak t-ty je spędzasz? - pytam się, chcąc odciągnąć myśli Wodzireja od chęci chyba podrywania mnie lub czegokolwiek innego.

Powrót do góry Go down


Wacław Wodzirej
Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 1862
  Liczba postów : 1007
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPią Gru 24 2021, 23:58;

Hołk przez ostatni  miesiąc to chyba chciał wydobyć z Wacka zimną suką, a chyba nikt na świecie nie serce zmieniać serduszka Puchona w duszę Ślizgona. Gdyby student miał więcej śmiałości to zapewne walnąłby Krukona z liścia w ryj, pytając co ten odpierdala. Jednak tak nie zrobił, jedynie uśmiechnął się, jakby usłyszał głupotkę. Zaśmiał się, spuszczając głowę w dół.
- Lubuję się w kokieterii, ale jeśli sugerujesz, że za każdym razem jak jestem dla kogoś miły to chce się z kimś przeruchać... To pomyśl czy problem leży w moim koleżeństwie, czy w cudzym, wykrzywionym obrazie mojej osoby - cmoknął powietrze przed sobą. Czemu? Bo nie chciał być niemiły, własnie chciał być miły, ale ludzie mili bardzo wypaczone spojrzenie na takie miłe gesty. To było żałosne, bo Wodzirej był najsłodszą osobą na świecie. Obok tego, że lubił się z kim przepieprzyć i zapomnieć. No, ale każdy ma zalety, co nie?
- Hawk, um, powiem to tylko raz: masz problem z bliskością, co totalnie widać. Jest mi przykro z tego powodu - machnął rękoma w powietrzu, pokazując, że zupełnie nie zamierza gwałcić przestrzeni osobistej brązowookiego. Może chciał, ale nie planował. - Chcę tylko powiedzieć, że jeśli będziesz chciał o tym porozmawiać lub cokolwiek to ja jestem i możesz mieć we mnie wsparcie - ktoś powinien mu powiedzieć takie słowa. O ile niejednokrotnie po nich również można wylądować w łóżku. Pod prysznicem. Lub na ławce. To Wacław mówił je teraz jedynie z puchońską empatią i chęcią do zbawienia niewinnych duszyczek. Ostatnim czasy, jak już w ogóle rozmawiał z Hołkiem, to czuł się dziwnie inaczej. Polaczek strzelał, że dzieje się tak, bo Krukon nie czuje się dobrze sam ze sobą. Czy tak było? Nie wiedział, jedynie dużo chciał, bo jak to tak się smucić w towarzystwie Wacka? Tak robili ino impotenci. - Zapamiętaj, że to powiedziałem, ale możemy udawać, że nie jeśli jest ci tak wygodniej - zaznaczył, bo nie każdy umiał rozmawiać o każdej sprawie. Nawet Wacek teraz wolałby nie wiedzieć, że jebnął coś kompletnie z kosmosu, więc silne zasugerowanie problemu i ucieczka od jego rozwiązania brzmiało jak zajebiste rozwiązanie.
- Ja? Ja, mój drogi, mam ojca żercę. Nie obchodzę Bożego Narodzenia, ale Szczodre Gody. Właściwie to powinienem je obchodzić 6 stycznia, ale od kiedy Ciechosław został "Słowianinem z Zachodu" obchodzimy je 24 grudnia. Ogólnie jest to zwycięstwo Bogini Matki nad Rogatym Bogiem. Zwany również sabatem Yule w tradycji germańskiej. - Wodzirej się zastanawiał nad swoim losem. Czasem wiedział tyle ciekawych rzeczy, że trzy poprawki z HM zdawały się dość nierealne na płaszczyźnie jego życiorysu.
Gdybyś mógł zaprosić do siebie na obiad kogokolwiek na świecie, kogo byś wybrał? - Wypalił nagle z tymże jakże niewinnym, przypadkowym, interesującym pytaniem.

@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptySob Gru 25 2021, 09:18;

Wolę dać od razu do zrozumienia, że na pewne rzeczy nie ma co liczyć. Czy zależało mi na tym, by przekonwertować duszę Puchona na Ślizgona? Otóż nie. Po prostu nie radzę sobie z relacjami. Od pewnych wydarzeń, od pewnych problemów, nie czuję się dobrze. Widzę siebie jako kogoś, kto może z łatwością przenieść pewne brzemię, a tego zdecydowanie nie chcę zrobić. Sprawę stawiam zatem jasno, choć Wacław nie musi być z tego jakoś specjalnie zadowolony. Konfrontacja nie jest tym, co lubię, ale kiedy skupiam się na wewnętrznym zdenerwowaniu, moje słowa nie pozostają obarczone zająknięciem się bądź czymkolwiek innym, co mogłoby przyczynić się do pomyślenia, iż nie stąpam twardo po ziemi.
- Nie sugeruję. - mówię gładko i bez żadnych ścinek. Problem tutaj nie leży ani w koleżeństwie Wacława, ani w wykrzywionym obrazie jego osoby. Problem leży we mnie, bo o ile kiedyś mi to nie przeszkadzało, tak teraz na jakiekolwiek formy jawnego kokietowania reaguję niechęcią. - Problem nie leży w żadnej z tych kwestii. - spoglądam na niego, ale nie zamierzam się spoufalać. Nie jest to coś, co lubię.
Spoglądam na chłopaka jasnymi oczami i chyba szlag mnie strzela na słowa, które otrzymuję. Nienawidzę tego od momentu, gdy na szpitalu ciągle dostaję sugestie, by skorzystać z terapii u psychologa. Moje problemy to moja sprawa; obarczanie nimi kogokolwiek nie wchodzi w grę, jako że i tak czy siak nikt ich nie zrozumie. Złość nachodzi jeszcze intensywniej, co może nie widać po mojej zazwyczaj neutralnej, przerażonej twarzy, ale gdzieś w oczach jawi się ten płomień.
- Podziękuję. - oznajmiam również stanowczo. Wodzirej o tym nie wie, ale wydobywa ze mnie chęć bronienia własnego, małego świata, w którym to się znajduję. Złotej klatki, do której klucz wyrzuciłem już dawno temu; bo i choć wolność bywa urokliwa, tak wiem, że w moim przypadku wiązałaby się jedynie z nieprzyjemnościami. Wolę trzymać się na uboczu; prędzej czy później nic się tak naprawdę nie naprawi. - Wolę... wolę udawać. - powoli mi mija zdenerwowanie, w którym zapominam o strachu, a zamiast tego staję w obronie własnych interesów. Widać to; błysk w jasnoniebieskich tęczówkach mija, a zamiast skupiać się w pełni na burzliwych emocjach, na ich miejsce wchodzi wycofanie.
- N-Na Merlina, to nieco skomplikowane... - mówię, gdy wsłuchuję się w to, co mówi Wacław. Szczodre Gody, równie trudne imię jego ojca, dwie nazwy świąt w różnych tradycjach. Polski jest po pierwsze bardzo, ale to bardzo trudnym językiem i całe szczęście, że nie muszę z niego korzystać, bo bym miał naprawdę ogromną ilość problemów z najróżniejszymi aspektami gramatycznymi. - N-Nie wracasz do kraju po Nowym Roku, żeby świętować z i-innymi z twojej rodziny? - pytam się jeszcze, choć odpowiedzi nie wymagam; ciekawość może zżerać, ale stosunki między rodziną wcale nie muszą być kolorowe.
- Nikogo. - odpowiadam niemal z automatu na pytanie zadane przez Wodzireja. Wynika to z ogromnej ilości aspektów, choć tak naprawdę kłamię. Zaprosiłbym, jak kiedyś, ale bez wywoływania pożaru w gabinecie ojca, Nell, jak również Julię. Nie muszę mieć do czynienia ze znanymi osobami, ściąganymi z najbardziej odległych krain zapomnianych przez cywilizację. Poza tym, matka i jej zasady błękitnej krwi ewidentnie nie nadają się do tematu rozmowy przy wspólnym stole. - A t-ty? Kogo byś zaprosił i d-dlaczego? - pytam się, choć tyłek zaczyna mnie boleć od ciągłego siedzenia na twardym krześle i spoglądam nieco z zamarzeniem na fotel znajdujący się całkiem niedaleko stolika, na którym moje cztery litery mogłyby nieco odetchnąć.

Powrót do góry Go down


Wacław Wodzirej
Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 1862
  Liczba postów : 1007
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptySob Gru 25 2021, 13:38;

Zwalmy winę na hormony, które musiały niejako przejąć kontrole nad Puchonem, który nazbyt bardzo przycisnął drugiego studenta w niewygodnym temacie. Czasem trzeba było docisnął drugą osobę, aby pozyskać jakieś informacje. Jednak Wacław miał przy tym wyrzuty sumienia, więc o ile przytaknął Keatonowi w kwestii tego, że ten wolał udawać. Chociaż Wodzirej już chciał powiedzieć milion słów czemu to złe, niewłaściwe i szkodliwe to stwierdził jedynie, że będzie to już nadmierną przesadą. Skoro Krukon chciał przestrzeni to Wacławowi nie pozostawało nic innego jak ów przestrzeń mu zapewnić. No i w myślach planował jakąś kartkę na przeprosiny z lizakową pochwą lub penisowymi pierniczkami.
- Latamy do Polski tylko na imieniny babci, swaćbę, Noc Kupały i wiosenne dziady - wyjaśnił, już chyba bez chęci tłumaczenia na czym polegają kolejne święta. Chociaż Kupalnocka zdaje się i tak dość popularną tradycją w świecie czarodziejów. - Trochę śmieszne, bo u mnie w rodzinie wybiera się wiek, w którym nie obchodzi się urodzin tylko imieniny, więc ten wiek się jakby zatraca i nikomu się go nie wypomina. - To już chyba była specyfika Wodzirejów niżeli ogólnie Polaków czy rodzimowierców słowiańskich. Skąd takie rzeczy? Puchon nie wiedział, po prostu już się urodził w takowej tradycji.
- Cholera! - Ocknął się, zgniatając kartkę, którą rzucił w stronę palącego się kominka. Oczywiście nie dorzucił skrawka papieru, na co spojrzał zrezygnowany i osunął się na krześle niczym rozleniwiona kluska pod stół. - To był liścik miłosny z amortencją - powiedział, przenosząc wzrok z liściku na chłopaka. - Jest taki mugolski doktor psychologii, który stworzył listę 36 pytań do zakochania się i to było pierwsze z nich. Przepraszam - podrapał się niezręcznie po karku, wyraz twarz malował się trwogą i skruchą, a napięcie wywołane tym procederem mimo przyrzeczenia o niemąceniu w tym temacie. Chociaż to było silniejsze od niego! I to nawet nie przez jego osobowość, ale ze względów magicznych właściwości jakiegoś kwitka czy chuj wie czym amortencja jest tak w sumie.
Zatem unikając odpowiedzi studencik poszedł po niedorzuconą do kominka karteczkę. Niechętnie wstał z miejsca, stawiając kroczek po kroczku do rymu piosenki All I want for Christmas is seksoholik. Przecież obok słowiańskich tradycji cała komercja Bożego Narodzenia go nie omijała. Taki już smutek XXIw., co nie? Nie chcesz w czymś żyć, ale żyjesz. Podniósł skrawek papieru. W ręku było czuć, że nędzny papier kwasowy - najgorzej. Wrzucił go do ognia, oglądając jak płomyczki trawią niegdysiejsze drzewo. Papier i żar byli jak najlepsi kochankowie: łączyli się w czymś niesamowitym od razu, po czym doznania trawią ich doszczętnie a na koniec świat o nich zapomina. Czyli najlepiej.
- Chyba zrobiłem pożar - pożalił się jeszcze na koniec.

@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptySob Gru 25 2021, 16:22;

Nie zamierzam o niczym mówić. Ani o tym, co się dzieje w moim życiu, ani o tym, jakie mam do tego wszystkiego podejście. Jedno jest jednak pewne - wystarczy mnie zdenerwować i spróbować przycisnąć, by na bok odeszło jąkanie się, a zamiast tego pojawiła się chęć obrony własnego ja i rzeczy, które nie powinny nigdy wyjść na światło dzienne. Spoglądam jeszcze raz na Wodzireja, palce zaciskają mi się niejako w pięść, ale nigdy bym go nie uderzył. Zresztą, nie uderzyłbym nikogo - sama bójka byłaby dla mnie za dużym ryzykiem przeniesienia brzemienia z jednej duszy na inną. Może nie tyle przeniesienia, co prędzej... podzielenia się z nim. Z zachowaniem tego samego ciężaru, który spoczywa na sercu, niezależnym zatem od tego, jak bardzo chętnie bym się nim dzielił. Z czasem się jednak uspokajam. Nie podaję ręki, nie zamierzam jej podać, gdy wiem, że pewne błędy będą mnie boleć jeszcze bardziej, jeszcze intensywniej.
- D-Dziwna trochę tradycja... - mówię w kierunku Wacława, bo te święta, o których mówi, kompletnie nie zdają się jakkolwiek rozbrzmiewać pod kopułą mojej czaszki. Nie kojarzę ich, nie wiem, na czym polegają. Zapewne będę musiał iść za niedługo do biblioteki, by uzupełnić własną wiedzę o braki, które posiadam, ale nie wiem w sumie, czy warto. Z czystej ciekawości - jak najbardziej. Mimo to historia magii nie jest tym, na czym najbardziej się skupiam, nawet jeżeli znajduje się powyżej tych zajęć, które wymagają korzystania z drewnianego patyczka. Bo prawda jest taka, że o ile go przy sobie mam, o tyle rzucenie zaklęcia graniczy z cudem. Zresztą, gdyby nie to, że przemieszczam się głównie poprzez używanie Błędnego Rycerza, chętnie bym go wyrzucił.
Moje oczy zwracają uwagę na to, jak Puchon reaguje nagle i niespodziewanie, na co widocznie marszczę czoło, a za tym pociągam nieco do środka własne brwi. Zaciskam mocniej palce wokół własnej dłoni, co pozwala mi zachować spokój. Choć i tak jest znacznie lepiej niż przed wizytą w szpitalu.
- C-Czemu mnie to nie dziwi... - koniec końców przenoszę palce na własne włosy, które przeczesuję w nieco nerwowym geście. Czy w świecie czarodziejskim zawsze muszą być tego typu rzeczy? Choć wydają się być one na swój sposób śmieszne, to tak naprawdę mogą pociągnąć za sobą gro niewinnych ludzi, jeżeli tylko zostanie to wykorzystane w umiejętny sposób. Amortencja. Afrodisia. Najłatwiejszy sposób na wywołanie fałszywych uczuć i wzbudzenie pożądania, charakterystycznego błysku w oku z chęcią zaspokojenia własnych potrzeb. - D-Dlaczego dostęp do t-tych eliksirów jest taki... prosty? Przecież to stanowi... n-niebezpieczeństwo. - mówię, pytam samego siebie, głowa zaczyna mnie bardziej boleć od myślenia, twarz nieco blednieje. Muszę uważać. - Zresztą, nie... nieważne. - wydaje mi się, że to, co mówię, jest głupie. A może nie jest? Nie mam bladego pojęcia. Nie jestem dobrym towarzyszem do rozmów i tego się bardzo mocno, kurczowo wręcz trzymam. - N-Nic się nie dzieje. - próbuję powiedzieć jakoś pokrzepiająco, od razu czując gdzieś wewnątrz ukłucie, że nieprawidłowo potraktowałem Wacława. Skąd jednak miałem wiedzieć, iż ten znajdował się pod wpływem eliksiru miłosnego? No właśnie.
Spoglądam na to, jak Wacław wrzuca liścik do kominka, zmieniając tym samym siedzenie na coś zdecydowanie wygodniejszego. W moim umyśle już od dłuższego czasu jawi się fotel, na którym moje szanowne cztery litery mogłyby zdecydowanie lepiej spocząć. Ból tyłka czuję już przy wstawaniu, jakby ten spłaszczył się maksymalnie, na co zaciskam usta w wąską linię i się nieco krzywię. Całe szczęście, że siedzenie jest już na horyzoncie, bo bez zastanowienia siadam na nim wygodnie, nie spoglądając, że coś może jednak się tam znajdować. - Wywołałeś p-po... - nie dokańczam kwestii, bo nagle czuję tak gwałtowne i nieprzyjemne uszczypnięcie, że nie dość, iż się przerażam, to jeszcze przy okazji wydaję z siebie dziwny dźwięk, a na dokładkę, by się nie wywalić, opieram część ciężaru na Wacławie (zachowując na całe szczęście równowagę). którego zapewne mógłbym wepchnąć do kominka, gdyby nie fakt, że jakoś staram się ogarnąć. - K-K-Kurwa, co to było...? - odsuwam się i masuję po obolałej części uszczypniętego tyłka, widząc na fotelu jakiś przedmiot, który porusza się tak szybko, że nie jestem w stanie zarejestrować, czym jest; zresztą zeskakuje w bardzo podobnym tempie z fotela, zbliżając się w naszą stronę.

Mechanika:

Powrót do góry Go down


Wacław Wodzirej
Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 1862
  Liczba postów : 1007
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyNie Gru 26 2021, 22:37;

Wszystkie tradycje, na których się ktoś nie wychował zdają się dziwne. Wacław to bardzo rozumiał, zresztą - wiele mu nie pozostawało niżeli rozumieć takie rzeczy. Był sobie jakimś zlepkiem genów dwóch zupełnie różnych ludzi, wychowanym w jakiś skrajnie odmiennych tradycjach od typowych polskich, typowych angielskich, typowym mugolskich i typowych czarodziejskich. W gruncie rzeczy Wacław po prostu był sobą i żył swoim najlepszym życiem pełnym jakiś ekscesów oraz fantastycznych zdarzeń. No, teraz niekoniecznie najlepszym życiem, bo miał bana na seks. (Nich Ci kutas uschnie Felek) Też nie tak, że życzył komuś źle. Po prostu pewne rzeczy są dla innych bardziej przykre niżeli do niektórych.
- Ja się cieszę, nie będzie problemu, jak otworzę burdel. W ogóle to potrzebuje stworzyć eliksir, który działa jak ending. Wiesz, żeby wstrzymać ten moment przed orgazmem chociaż na te kilka sekund. Śmierdzi jak pieniądze - czy takie rzeczy to jedyny powód dla którego Wodzirej jakkolwiek angażuje się w eliksiry? Owszem, jedyny. Obok jest też szukanie znajomych, którzy chcieliby mu służbowo wywary wytwarzać, bo jednak prosperujący biznes będzie potrzebował zaufanych specjalistów na miejscu. Nie jakiejś zewnętrznej firmy, od której zamówienie będzie mogło przyjść lub nie. Przy tym martwić się, kiedy coś nie przyjdzie. Ano i eliksir wielosokowy też będzie musiał być produkowany masowo, dla klientów w wersji premium. Niech się jebią z kim chcą, co nie? Tylko niech za to płacą. Spojrzał na Hołka z kimś takim łobuzerskim uśmieszkiem. Czy teraz powinien się zapytać czy Krukon nie chciałby być jego dziwką? Chyba nie, ale kiedyś z chęcią zaproponowałby mu jakieś cieplutkie stanowisko, gdyby ten miał potrzebę, chęć lub akuratnie nudziłby się. - To bardzo ważne, bo wiesz jak jest. Magia nie jest ani dobra, ani zła. Zależy kto i w jaki sposób ją wykorzysta.- Teraz ktoś wykorzystał ją źle, bo tak zauroczyć magicznie Wacława i go nie wykorzystać? Grzech. Niech prowokator tej sytuacji się wstydzi, bo brak mu godności. Lub jej. Puchon machnął łapką po swoich banałach z klas wczesnoszkolnych. W dodatku: skoro Keaton stwierdził, że już nic się nie stało. Nic się nie działo, zatem wielki kamień spadł z serduszka Wacława i nie czuł się już zobowiązany do jakiś straszliwości bądź pretensji do samego siebie. Chociaż pewnie i tak wyśle mu jakąś miłą sówkę. Albo jeśli ma być to uznane za przedłużkowy podryw - może lepiej sobie darować.
- Pożar - dokończył za chłopaka. Po czym był krzyk i w ogóle jakiś dzikie akcje. Zatem fajne akcje. - A wcześniej mówiłeś, że na mnie nie lecisz - zaśmiał się, bo przecież to był bardzo śmieszny żart. Dokładnie tak. Dopytał się Kurukona czy nic mu nie jest, a skoro mógł sobie prędko skorzystać to złapał go za przy łopatkach, podtrzymując ramię. Oczywiście, żeby nikt z nich nie upadł. Po czym Wodzirej wyciągnął z kieszeni kasztan, który był tam od jesieni i rzucił w stwora, zmierzającego w ich stronę. - Spierdalamy - szepną teatralnie, aby sugestia trafiła pod niebieskawe końcówki włosów. Tylko, że nie było gdzie uciekać. Wacław od razy wpieprzył się na mały stolik. Wpadł na niego, a ten nie był wielki, ale ciężki. Jakaś siła fizyczna odparła młodego czarodzieja i ten upadł na ziemię. Stolik upadł mu na brzuch. Ten coś zawył i stęknął. Obok niego spadła jakaś książka.
- To tak będzie wyglądać moja śmierć? - Wycharczał z zamkniętymi oczyma. Nawet nie wiedział, co go boli, ale coś go bolało. Mniej więcej wszystko.

@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyNie Gru 26 2021, 23:29;

Nie mówię oczywiście o tradycji jako o czymś dziwnym. Sam jestem otwarty na wiele rzeczy... inaczej, byłem otwarty, dopóki jednak pewne rzeczy nie zaczęły się pierdzielić srogo po łeb po szyję. Teraz jestem bardziej w sobie zamknięty. Może nie mam problemu z akceptacją drugiego człowieka i jego pochodzenia, ale nie pozostaję tak rozmowny i gadatliwy jak kiedyś. Może nie no, nie do końca byłem osobą paplającą w rozmowie, ale ewidentnie się nie jąkałem i nie miałem problemów z czymkolwiek. Wszystko się zmienia, w tym i moje podejście do pewnych spraw. A to wszystko za sprawą jednej iskry, której to nie można powstrzymać.
- Zamierzasz...? - pytam się, bo ta wizja mi się wydaje nieco zabawna, ale znając Wacława, nawet nie do końca go znając, a po prostu rozpoznając z widzenia, jest to całkiem możliwe. Czy mógłby być alfonsem? Być może. Ewentualnie samowystarczalnym źródłem pieniędzy, gdyby tylko brał pieniądze za to, z kim pójdzie do łóżka. - A potrafisz c-coś takiego stworzyć? Wydaje mi się, że podchodzi to p-pod... uzdrawianie nieco. - mówię, bo sam nie znam się na tego typu rzeczach. To znaczy się, na seksie się znam, nie znam się na warzeniu eliksirów. To jest ta kwestia, najważniejsza w sumie. Zresztą, znam się tylko i wyłącznie na Opiece Nad Magicznymi Stworzeniami. Mógłbym nawet nie posiadać drewnianego patyczka, gdyby nie fakt, że dzięki niemu mogę się przemieszczać poprzez wezwanie Błędnego Rycerza, co bywa zbawienne w życiu codziennym. W moim życiu.
Spoglądam na Wacława z zastanowieniem, a i choć tęczówki barwy jasnego szafiru lądują nieco wyżej, tak nie utrzymuję  kontaktu wzrokowego. Czy jest to ważna kwestia? Dla mnie ogromnie. Kusi mnie, by nie brać magicznego jedzenia do ust właśnie ze względu na to, że może ono być nasączone tego typu rzeczami. Nie odpowiadam jednak, a zamiast tego przytakuję na to, co mówi Wacław. Bo ma on rację. Dlatego podejmuję się powiedzenia, że nic się nie stało - bo wierzę, że pewnych rzeczy Wodzirej by nie powiedział, gdyby nie list nasączony amortencją. Wszystko zmienia się jednak o sto osiemdziesiąt stopni i nim się oglądam, a tyłek mnie boli od uszczypnięcia, opieram ciężar na Puchonie, w pomieszczeniu zaczyna robić się coraz to bardziej chaotycznie.
- B-Bardzo śmieszne. - nie mówię tego z pretensjami, a prędzej w szoku nadal powiązanym z tym, co się dzieje w pomieszczeniu. Nic mi nie jest, kręcę głową, choć rozmasowuję bolące mnie miejsce. Po chwili Wodzirej rzuca... kasztanem...? Tak, chyba tym, w kierunku tajemniczego jegomościa. Zaczynam się poważnie zastanawiać, czy zetknięcie z tym czymś nie będzie miało żadnych większych konsekwencji. - Czy t-ty serio nosisz kasztany w kieszeniach...? - pytam się jeszcze, zanim to nie odsuwam się znacząco od źródła problemu, tracąc na krótki moment widoczność przez grzywkę. Patrzę na to, jak Puchon jeszcze więcej ujawnia wewnętrznego składu i nieładu, a po chwili ten ląduje na ziemi, przygnieciony widocznie ciężkim stolikiem. - Na Merlina, W-Wacław... - mówię przerażony i zaczynam panikować, bo sytuacja robi się coraz to trudniejsza do zrozumienia. Skrupulatnie, powoli, choć widać to po mnie bardziej, gdy drżenie przejmuje kontrolę nad moimi dłońmi, które automatycznie chcę sobie przyłożyć do głowy. Wizja ulega zniekształceniu, a odbierany przez oczy obraz znacząco się zawęża. Zaczynam się bać, tracę kontrolę nad sytuacją. Głębsze wdechy. Klatka piersiowa unosi się niespokojnie, zastygam w bezruchu na parę sekund, które zdają się trwać wieczność. To jest moja wina. Gdybym nie wstał tak gwałtownie, nie doszłoby do niczego złego; skrupulatnie dowalam sobie jeszcze więcej, zamieniając się na krótki czas w słup soli. Nie dociera do mnie nawet to, co mówi Wacław; jestem zbyt przestraszony, bym mógł cokolwiek więcej zarejestrować.
- C-C-Czekaj, p-pomogę ci... - mówię ostatkiem sił i rozsądku, gdy bladość na mojej twarzy przejawia się w niesamowitej gamie odcieni jasnej szarości, a drżącymi dłońmi staram się chwycić za stół w taki sposób, by chłopak mógł wydostać się spod ciążącego na nim przedmiotu. Zaczynam się bać, robi mi się ponownie duszno, a ból głowy rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie, nie dając mi ani chwili wytchnienia. Miałem unikać stresu, a jak się okazuje, tak łatwo nie będzie. - D-Dasz rady w-wyjść? - pytam się, gdy unoszę dość ciężką konstrukcję, która ciąży mi bardziej na ramionach; jeżeli Wodzirej może wyjść, kładę stół z powrotem na ziemię. Jeżeli nie, to napinam wszystkie mięśnie i staram się postawić to ustrojstwo w poprzednim miejscu (albo bardzo bliskim do poprzedniego), byśmy mogli się stąd wygrzebać i uciec przed czymś, co ugryzło mnie wprost w zadek.
- C-Co... co k-konkretnie cię b-b-boli? - zadaję kolejne pytanie, ewentualnie starając się pomóc Puchonowi w podniesieniu się. Moje dłonie jednak drżą i nie stanowię tak naprawdę stuprocentowo stabilnego oparcia. - N-Na litość, ktoś w S-Skrzydle... - zacinam się, nie lubię uzdrowicieli, ale to nie oznacza, że ktoś musi być taki jak ja; mam swoje powody - powinien na to s-s-spojrzeć. - dokańczam, ponownie czując, jak oddech zaczyna być w moim przypadku nierównomierny. Widocznie się męczę, a nie pomaga to, że dołącza do tego całego zgiełku Irytek, latając nad naszymi głowami z widocznym uśmiechem. - Karton przed Murphym na kolana klęka, a Murray z rozkoszy w schowku stęka! - nie dociera to do mnie w takim stopniu, w jakim powinno; mój umysł nie rejestruje pewnych faktów, które obecnie mają miejsce.

Powrót do góry Go down


Wacław Wodzirej
Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 1862
  Liczba postów : 1007
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyWto Gru 28 2021, 18:43;

Ważne to mieć plan na siebie! W tym względzie zaś zdaje się przodować świat niemagiczny. Wszak chyba żaden czarodziej nie byłby w stanie wejść do Ministerstwa Magii, nazwać się jakimś wysokim tytułem i zrobić zamieszanie w jednym z departamentów w bardzo miły sposób. Powiedzieć, co mają zrobić i jeśli ktoś będzie śmiał powątpiewać w stanowisko niepiastujące wystarczy zwolnić dwie, pierwsze odważne osoby. Ano i później przez trzy dni rządzisz danym miejscem dopóki nikt się nie zorientuje. U mugoli to przechodzi, w innych warunkach nie i szkoda. Także tak, Wodzirej zamierzał dużo, ale jak to zrealizuje? To już jest problem Puchona z Przyszłości.
- Owszem, zamierzam - przyznał z uśmiechem chociaż pytanie o eliksir było, no, po prostu było jak piach w oczy na wypadzie w lodową pustynie - uciążliwie i przypadkowe. Czy na Arktyce jest piach? Nie wiem, tym bardziej pozostanę przy tej metaforze. - Oczywiście, że nie potrafię. Po to jestem na studiach, żeby się nauczyć - wyprostował się nawet, podrapał po wąsie i ukrył pod tym gestem rubaszny uśmieszek. Jeszcze gdyby serio się uczył na tych studiach to dałoby się coś osiągnąć i ze szczątkowej wiedzy coś wydłubać. A tak to wiadomo: eliksir robi się w kociołku. Kociołki się podgrzewa ogniem. Ogień pali się na drzewie. Drzewa pochodzą z lasu. Taki krąg natury w sumie z tych rożnych nalewek i naparów. Chociaż gdyby zaliczenie eliksirów w tym roku polegało na pędzeniu bimbru to jeno Bitwa pod Grunwaldem i haba po ładną ocenkę. Wszak nic dziwnego, że proporcję na taki trunek to jedna z najważniejszych bitew w dziejach polskości. Rasa Panów.
Chaos. Bardzo fajna rzecz. Szczególnie, że Wacek czasem był zodiakarą i jako strzelec czuł się wspaniale w jakimś rozpierdolu, czerpiąc z niego energię. Nawet miewał przypływy mocy, aby ów nieporządek zebrać w ryzy i unormować. Nieczęsto, bo najczęściej skupiał na sobie ogniwo całego zła sytuacji i wychodził posiniaczony w każdym stopniu, ale tak czy tak... Chłop się starał! Dlań było to już dużo oraz dużo znaczyło.
- No, nigdy nie wiesz kiedy trzeba kogoś poderwać kasztanem - jakby, ugh, oczywista oczywistość. Podryw na kasztana i na pirata istnieją jako dwie równorzędne siły, wspomagające flirt. Poza tym Wodzirej nie przyzna się, że siedział w jakimś ubraniu, które ostatni raz nosił jesienią, stąd takie jej symbole na wyposażeniu. Chociaż w połowie lipca zapewne też takim mógłby rzucić. Nic go nie ograniczało. Później już był tylko stół. Czemu takie rzeczy nie dzieją się po pijaku? Albo dzieją się, ale ból już jest raczej przyjemnym mrowieniem niżeli uciążliwym skurwielem, któremu ma się ochotę ukręcić kark. Tak niestety się nie da, więc Wacuś jedynie odczuwał jak organy wewnętrzne cierpią wraz z nim.
Najgorsze chyba było w tym wszystkim to że początkowo Wacław był gotów na śmierć, ale Krukon rzucił mu się z pomocą. Taką należało przyjąć, ale student nie umiał. Zwyczajnie nie umiał, zapewne adrenalina zrobiła swoje. Lub chociażby jakiś stres czy przejęcie drugim człowiekiem. Wszak nie fakt, że Hawk mógłby być bezużyteczny, zrobić sobie coś pomagając brunetowi czy cokolwiek, co tylko zaszkodziłoby im obu.
- Nie, nie, nie!- Powiedział szybko, chcąc odpędzić chłopaka od tego pomysłu. - Błagam, odsuń się. - Zamiast uzyskania pomocy, Wacuś spiął się w sobie, unosząc stół te dwa centymetry nad sobą, aby się spod niego wyślizgnąć, opuszczając twardo na ziemię. Podłogi było szkoda, ale na równie z jego życiem. Na koniec podskoczył, krzywiąc się wobec tego okrutnego dźwięku opadającego mebla.
- Weltschmerz - jęknął bez ogródek. Powinien uciekać, ale stół zapewne leżał na ziemi, jakieś coś się zbliżało, a organy wewnętrzne złożyły mu się jak harmonijka. Hawk zresztą nie wyglądał wiele lepiej, ale ostatnio w ogóle wyglądał jak powiernik śmierci. - Zaliczyłeś Murray ? Moje powinszowanie - zaśmiał się, prędko żałując tego i pokutując bólem brzucha. - Keaton, jesteś jeszcze wśród obecnych? - Dopytał, opierając się o ścianę i ściskając mocno brzuch.

@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptySro Gru 29 2021, 11:38;

Plan na siebie brzmi jak bardzo dobry pomysł, dopóki nie spojrzy się nieco w dal i stwierdzi, że jednak nie warto. Po prostu nie. W sumie, jakby nie było, po czasie moja historia, którą założyłem, że się stanie, zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Jesteśmy ludźmi, idziemy dalej. Problem polega na tym, kiedy konsekwencje ciągną się za człowiekiem niczym niemożliwa do usunięcia smuga krwi; wtedy to nie jest tak, że można robić wszystko. Życie potrafi dać kopa w tyłek nie raz, nie dwa, a kilkunastokrotnie, można mieć natomiast żelazne cztery litery, ale prędzej czy później zacznie się odczuwać pewne konsekwencje własnych, nieprzemyślanych działań. Czasami zazdroszczę. W tym zdrowym sensie, rzecz jasna; ograniczam się wystarczająco, by nie było o mnie słychać zbyt wiele. Zazdroszczę tego, że inni mogą żyć pełnią życia, nie martwiąc się konsekwencjami, gdy w moim przypadku każdy czyn, do którego się posunę, może spowodować, że brzemię ulegnie nie tyle przeniesieniu, co dołożeniu - bo nie będzie na jedną osobę, będzie na dwie. I z tej pierwszej ciężar nigdy nie zostanie zdjęty.
Kiwam głową w kierunku Wacława, choć nie wiem, czy aby na pewno on jest na studiach po to, by się nauczyć robić eliksiry. W sumie niewiele o nim wiem i nie mam prawa go posądzać o cokolwiek, ale... nie wydaje mi się, żebym widział go przy kociołku. Podejrzewam, że dla niego ta praca byłaby zbyt nudna i statyczna, choć, znając jego umiłowanie i zamiłowanie, dałaby mu naprawdę ogromne pole do popisu w tematach, które go interesują.
Czy chaos jest tym, z czym chcę mieć do czynienia? Niespecjalnie. Chaos kojarzy mi się z nieporządkiem i czymś, co może narobić szkód. Szkody natomiast mogą się przenosić, a swoimi nie chcę jakkolwiek się ukazywać. Zaczynam się stresować i jest to moja naturalna reakcja organizmu - muszę koniec końców unikać zagrożenia. Czasami widzę, jak inni podchodzą do własnego bezpieczeństwa i tak naprawdę wystarczy iskra, by pełny żar w pełni spowodował zapłon, a języki ognia zgarniały tutejszą tapetę z niesamowicie widocznym głodem. Boję się, że kiedyś nieświadomie przyczynię się do zniszczenia innym życia; czarodziejski świat jest zbyt pełen niebezpieczeństw. Kręcę głową na informację o podrywie na kasztana, bo co najwyżej to moja różdżka zamiast poderwać - bo w końcu jest wykonana z drewna kasztanowego - przyczyniłaby się do wytknięcia palcami i widocznego śmiechu. Sytuacja się pogarsza, a ja zaczynam panikować bardziej, niż jest to konieczne. Gdyby mnie tutaj nie było... zapewne do niczego by nie doszło.
Głowa zaczyna boleć mnie jeszcze bardziej; nie mam z tego żadnej satysfakcji, a koniec końców wypełniam polecenie Wodzireja, odsuwając się - wiem, że pomoc na siłę nie ma sensu. Znam to uczucie i zdaję sobie sprawę z tego, z czym ono tak naprawdę się wiąże. Patrzę jednak na tyle zszokowany i na tyle przestraszony, że większość słów dociera do mnie zamglona. Jakoby wypowiedziana pod wodą, stłumiona, pozbawiona większego sensu. Murray nie ma dla mnie znaczenia, Irytek, który odlatuje - także. Potwór podchodzi do mnie, szczypiąc w łydkę - zabawkowy kwintoped całego zamieszania - ale na chwilę się wyłączam.
- P-P-Proszę? - mówię zapewne po paru sekundach, jak nie kilkunastu, gdy organizm zaczyna się powoli uspokajać, choć nadal biorę pod uwagę to, że stół rzeczywiście jest ciężki i mogło się coś stać. Zaciskam trzęsące się dłonie i palce w piąstki, które następnie wsadzam do kieszeni i spinam wszystkie możliwe mięśnie, dopiero teraz zauważając zabawkę, jaka to się przywiązuje do mnie z dziecięcą wręcz łatwością. - C-Chcesz iść do skrzydła? P-Powinieneś... - czuję się w pełni winny i zaciskam usta w wąską linię, zerkając na czubki własnych butów. Nie zamierzam go zmuszać, ale pytam się, bo wiem, że mu nie pomogę. Bo wiem, że moja pomoc prędzej by zaszkodziła; stres przyczynia się jednak do tak perfidnego bólu głowy, że aż wydaję z siebie syknięcie, gdy chwytam się za skroń. - C-Chodźmy stąd... dobra? - schylam się po zabawkę, czując tak perfidny ucisk w głowie, że aż czuję, iż tracę na krótki moment lekko, zauważalnie raczej tylko dla mnie, równowagę. - Ja.. pierdolę. T-To był tylko pluszak k-kwintopedu... - nie wiem, czy się śmiać, czy panikować, ale mam w sobie tak roztrzęsione emocje, że aż szkoda gadać. Przynajmniej przez wepchnięcie dłoni do kieszeni nie widać tego stanu aż tak.


+
Powrót do góry Go down


Wacław Wodzirej
Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 1862
  Liczba postów : 1007
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyCzw Gru 30 2021, 02:07;

Już dziś myślał, że umiera, więc nie ma tego złego skoro żył. W okropnym bólu, który wywiercał mu flaki od środka. W agonii, która kierowała wszystkie receptory na własne, puchońskie "ja", co się lekko kłóciło z naturą Wacława. W cierpieniu, które chyba tylko Daćbóg zdawał się rozumieć przy wspólnym odczuwaniu. Sytuacja jednak zdawała się bardzo głupia i o ile Wodzirej pozwalał sobie na momenty słabości - taki jak ten - bo nie był postacią z kreskówki to akcja zdawała mu niemalże malowana kreską. On sobie zdycha w hiobowym cierpieniu, towarzyszący mu Krukon staje się powodem dodatkowych zmartwień na płaszczyźnie mentalnej niżeli fizycznej. Razem mieliby wszystko: umierające ciało. Tak jeden miał chęć wymiotować, drugi zaś zdawał się utopiony w innej gęstości. Plus były dwa: Wacław wyzbył się refleksu wymiotnego po ciężkiej praktyce. Natomiast Hawk nie dostał ochrzanu, że zjarał się jakimś zielskiem bez dzielenia się. Mimo reakcji jawnie zachęcającej do podejrzeń o zażywanie bez poczęstunku. Chociaż teraz chyba działa mu się krzywda.
- Pytałem czy jesteś wśród żywych - znów jęknął boleśnie, jakby jelita miały coś związanego z mową i każde słowo wywoływało w nich nową falę bólu. Byle bez krwotoku wewnętrznego to byłaby już przesada. Przynajmniej podpieranie ściany działało jak prowizoryczny lek przeciwbólowy albo fakt ciągłego szukania wygodniejszej pozycji, która przyćmiłaby ból chociaż na moment.
- Kwintopedu? - Zaśmiał się, ale jedynie by ukryć swoją gorycz. Totalnie głupie, jakże dlań typowe. Wacław przestał już mrużyć oczy z racjo litowania się nad samym sobą. Dzielnie wstał z ziemi, kuśtykając kilka kroków, a później szedł względnie prosto, trzymając dłoń zaciśniętą na brzuchu. Powinien pomyśleć o swoim kasztanie i postawieniem stołu. Może jak wrócą ze Skrzydła Szpitalnego. Oczywiście na nie mieli iść, ale Puchonowi zapomniało się o tym wspomnieć głośno. Nawet kiedy mijał swojego kruczego kolegę. Przeszedł go, czując jak ciągnie jedną nogę po ziemi bardziej niż powinien. Trudno, tak bywa. po dłuższej chwili chłopak się zreflektował. - Chodź, podejdziemy do Skrzydła, bo się martwię - o Hawka, ale o siebie również.

/zt x 2

@Hawk A. Keaton


+
Powrót do góry Go down


Eugene 'Jinx' Queen
Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne i mniej drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia; krwawy znak
Galeony : 146
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptySob Kwi 09 2022, 19:08;

Jestem zdania, że najważniejsze w życiu są znajomości; tylko dzięki przyjacielskim relacjom z właściwymi osobami można osiągnąć bardzo wiele i zupełnie nie przesadzić z wkładem własnym. Zazwyczaj rozchodziło się oczywiście o pieniądze... To dzięki znajomości z Emily Rowle, jeszcze z czasów gdy była ledwie początkującą tatuażystką, mogłem pochwalić się większymi i mniejszymi wzorami zdobiącymi moje ramię, które wykonywała mi zupełnie za darmo w ramach ćwiczeń. Przez ostatnie miesiące nie interesowało mnie zupełnie, w którą stronę potoczyła się jej kariera ani w ogóle jej życie; ostatecznie nigdy nie staliśmy się bardzo bliskimi znajomymi. Od tygodnia lub dwóch dręczy mnie jednak coraz silniejsze poczucie, że skóra na moim przedramieniu jest zbyt naga; wierzę, że kolejny tatuaż odpędzi ode mnie to przekonanie na jakiś czas.
- Przysięgam, że przez moment miałem zawał, że już nie studiujesz i będę musiał szukać kogoś innego. A to byłoby głupie, skoro wiem, że ty zrobisz to najlepiej - przemycam drobny komplement, uśmiechając się szeroko do dziewczyny; mam wrażenie, że Ślizgonka bardzo się zmieniła w przeciągu tych kilkunastu miesięcy, na co nie zwracałem nigdy uwagi, mijając ją na korytarzu lub lekcjach. Być może dojrzałość właśnie to robi z człowiekiem... - Wyglądasz na trochę zmęczoną. Jesteś pewna, że chcesz robić to teraz? - upewniam się, biorąc jednak dość poważnie kwestię mojego tatuażu. I jej zdrowia, oczywiście.

Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : -72
  Liczba postów : 1809
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPon Kwi 11 2022, 21:56;

- Najlepiej, czy najtaniej? - zapytała rozbawiona, bo w końcu na Jinxie sporo się nauczyła, a on przy okazji sporo zaoszczędził. Idealnie się dobrali. Teraz zresztą też zdążyła do tego stopnia wypaść z rytmu, że nie chciałaby zaczynac od prawdziwego, nowego klienta. Wierzyła, że to jak używanie różdżki, raczej się tego nie zapomina, ale i tak wiedziała, że cały proces zajmie jej trochę dłużej i będzie wymagał większej ilości uwagi.
Oczywiście to był kolejny punkt na jej liście wracania do siebie. Do swoich pasji, zajęć, zainteresowań o których zapomniała, a nie powinna. Oczywiście mogłaby zwalić to na brak czasu, ale to była jedynie wygodna wymówka.
- Tak, tak. Jest w porządku - zapewniła, bo ostatnio po prostu nie wyglądała najlepiej, ale wierzyła, że to minie, że będzie coraz mniej bezsennych nocy i w końcu znajdzie równowagę w nowej rzeczywistości. Może jak nareszcie się przeprowadzi? - Ale dziękiz a komplement. To o jakim wzorze myślisz tym razem? - podpytała wyciągając rózdżkę, która w przypadku magicznych tatuaży była w zasadzie jedynym potrzebnym sprzętem.
Powrót do góry Go down


Eugene 'Jinx' Queen
Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne i mniej drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia; krwawy znak
Galeony : 146
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyCzw Kwi 21 2022, 21:41;

Śmieję się lekko, bo oczywiście, że musiała chwycić mnie za słowo zamiast po prostu przyjąć komplement pod adresem swoich artystycznych zdolności. Wzruszam jednak ramionami, nie mając za bardzo żadnej linii obrony.
- Najtaniej pomimo faktu, że ze swoimi umiejętnościami mogłabyś najdrożej - wychodzę z tego bardzo dyplomatycznie, ale oczywiście, że nie próbuję udawać, że moja pierwotna motywacja nie miała tutaj żadnego znaczenia - wciąż klepię biedę, a alkohol i eliksiry postarzające przecież same się nie kupią, a to one stanowią podstawę mojej egzystencji podczas piątkowych wieczorów w Hogsmeade. - Gdybyś gorzej się poczuła, to powiedz. Mogę ci nawet zagrać jakąś kołysankę na pianinie i w ogóle - zapewniam z niby niedbałą troskliwością. Naprawdę jednak się martwię - nie tylko o moje przedramię, ale i starszą koleżankę. Przecież słyszałem już wiele historii na korytarzach, jak bez żadnego ostrzeżenia ludzie potrafili tracić przytomność. Skoro jednak Emily jest pewna, kiwam głową i wskazuję jej miejsce na mojej skórze, w którym chciałbym widzieć kolejny obrazek.
- Jak się czujesz z rysowaniem ludzkich twarzy? - pytam, ponieważ czymś innym jest rysowanie obiektów nieożywionych, czymś innym kaligrafowanie ozdobnych liter i w końcu czymś innym próba odwzorowania historycznej twarzy. - Jest taka jedna postać... wiem, że to może wydawać się dziwne, ale naprawdę taki chcę, to nie jest efekt zakładu - upewniam koleżankę z cichym śmiechem i podaję przygotowany wcześniej wizerunek, który chciałbym, aby odwzorowała, dodając do tego jakieś indywidualne elementy.
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : -72
  Liczba postów : 1809
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyCzw Cze 02 2022, 19:09;

Posłała mu tylko rozbawiony spojrzenie, kontynuując przygotowania. Doceniała jego troskę, ale przypominanie jej o tym, że była ostatnio w kiepskim stanie nie bardzo jej pomagało. Naprawdę, naprawdę próbowała ruszyć dalej. Był na to już najwyższy czas, nie chciała wiecznie żyć w zawieszeniu, właśnie dlatego działała coraz więcej i rozpraszała się coraz częściej, nawet jeśli jej organizm czasem odmawiał posłuszeństwa.
- Umiesz grać na pianinie? - zapytała zaciekawiona, z jakiegoś powodu nie wyobrażając go sobie jako pianisty, chociaż może i miał w sobie coś... artystycznego. Sama kompletnie nie nadawała się do instrumentów i podziwiała każdego, kto miał w tym kierunku jakiekolwiek skłonności.
- Hm, nie jest to mój typowy kierunek, ale nie powinno być problemu - zerknęła na dziwny rysunek, który sobie wymyślił, nie mając pojęcia kto to jest, ale skoro wizja czyjejś twarzy na jego skórze mu nie przeszkadzała, to z czym ona miała dyskutować? - Skoro chcesz, to czemu nie, tylko żeby potem nie było, że ja cię nie powstrzymałam. To ktoś istotny? I jesteś pewien co do tego zakładu? - dopytała z uśmiechem, bo Jinx totalnie wyglądał na kogoś, kto zdecydowałby się na tatuaż pod wpływem zakładu. Nie, żeby jakoś surowo to oceniała, w zasadzie aż uświadomiła sobie, że ona miała tatuaż, który właśnie na takiej zasadzie powstał. I to pod wpływem alkoholu. - Bo zrozumiem. Szczerze mówiąc, sama kiedyś zdecydowałam się na taki zakład. Niestety, przegrałam... - prawdę mówiąc, nie rozpaczała nad tym delikatnym rysunkiem na swoim pośladku, może dlatego że jej samej nie rzucał się w oczy za często. A może dlatego, że kojarzył jej się z Mefem a to było jak najbardziej pozytywne skojarzenie. No, na trzeźwo na pewno wybrałaby inne miejsce, ale cóż.
Powrót do góry Go down


Eugene 'Jinx' Queen
Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne i mniej drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia; krwawy znak
Galeony : 146
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPon Cze 13 2022, 11:22;

Skoro Emily jest pewna, że sobie poradzi, to już nie drążę tematu, z lekkim opóźnieniem odbierając od niej sygnał, że tak właśnie wypadało zrobić przy pierwszej danej mi okazji. Na pytanie o pianino moje oczy rozbłyskują rozbawieniem.
- Oczywiście, że nie - prycham, bo Rokoko po naszej ostatniej lekcji pewnie by się uśmiał słysząc takie założenie. Zaraz jednak spieszę z wyjaśnieniem, bo rozumiem, że może być to konfundujące. - Chcę się nauczyć. Ale nie powiesz mi że nie umiesz zagrać trzech dźwięków na krzyż Twinkle twinkle little star. Każdy to potrafi, rodzimy się z tym jak z magią - zapewniam dziewczynę prawie poważnie, przyglądając się, jak przygotowuje się do pracy. Robienie tatuaży wydaje się fajną opcją na zarabianie, myślę że byłbym w tym niezły, gdybym tylko potrafił lepiej rysować.
- To postać z przedstawienia, które lubi bliska mi osoba - tłumaczę lakonicznie, nie chcąc wdawać się w szczegóły przeszłości. Nie przejmuję się drobnym sceptycyzmem u koleżanki, czując że uhonorowanie Eshe w taki sposób nie będzie czymś, czego w przyszłości będę żałował. Zamiast tego tylko śmieję się, przytakując, że jestem przekonany. - O, naprawdę? To chyba jesteś bardziej rozrywkowa niż się wydajesz na pierwszy rzut oka. Pokażesz mi dowód na to? - proponuję z uśmiechem, zaciekawiony, jaki wzór otrzymała w ramach kary.
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : -72
  Liczba postów : 1809
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPią Lip 08 2022, 00:45;

- Nie wiem, czy jestem aż tak rozrywkowa, żeby ci to pokazać. Poza tym, ile ty masz właściwie lat? Wątpie, że cię zdemoralizuje, ale jakby ocenił to ktoś z boku, moja przyszłość jako asystenta mogłaby być na włosku... - pokręciła głową rozbawiona, wiedząc że gryfon nie zaczął jeszcze nawet studiów, które ona już kończyła. Merlinie, kiedy zdażyła się tak zestarzeć? Wrażenie, że przeskoczyła te studia bez faktycznego doświadczenia ich towarzyszyło jej dość silnie i wiedziała, że jedyne na co zostało czas to pożegnanie, a nie czuła, żeby faktycznie była tu do czegoś na tyle przywiązana. Miała wrażenie, że to nie powinien być jej koniec w Hogwarcie. Miała do zrobionienia więcej.
- Skoro ja jestem taka nudna, to jak myślisz, z iloma tatuażami zrobionymi po pijaku ty skończysz po trzech latach studiów? Może już powinniśmy robić zakłady - Jinx oczywiście miał mieć przed sobą zupełnie inne studencie doświadczenie niż ona miała. Właściwie, nie tylko inne niż miała. Inne niż mogłaby mieć niezależnie od tego jak potoczyłoby się jej życie poza szkolne. Niektórzy po prostu nie mieli tego w sobie, tej swobody którą dysponował gryfon i chociaż to nie było coś, czego Emily aktywnie zazdrościła, to były momenty w których myślała, jak to jest. Jakby to było po prostu się bawić, być duszą towarzystwa, odnajdować się w tlumie bez mrugnięcia okiem. Niektórzy potrafili to nawet bez kropli alkoholu.
- Dobra, zaczynam - ostrzegła go, zanim poczuł pierwsze ukucie na skórze. Oczywiście magiczne tatuaże nie były aż tak bolesne, ale jej zdaniem i tak towarzyszyło im dość podobne piekące uczucie, które pojawiało się przy mugolskich rysunkach. Sama wolała prawdziwą igłę, oczywiście, bo wszystko co mugolskie wydawało jej się bardziej autentyczne, ale rozumiała, kedy w przypadku stałych zmian na swojej skórze ktoś nie podzielał jej opinii. Magia ułatwiała sprawę.
Powrót do góry Go down


Eugene 'Jinx' Queen
Eugene 'Jinx' Queen

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekłute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne i mniej drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia; krwawy znak
Galeony : 146
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyCzw Lip 14 2022, 17:56;

- Za niedługo dziewiętnaście, żadna różnica - macham lekceważąco ręką, nieco naciągając z tym "za niedługo", ale brzmi to lepiej niż "dopiero skończyłem osiemnaście". Nie wiem, gdzie dziewczyna dostrzega problem - w obu wersjach najważniejsze jest to, że jestem pełnoletni. - Jeszcze nie jesteś asystentką, więc czemu kogoś miałoby obchodzić komu pokazujesz biust czy gdzie tam masz ten tatuaż? Jak nie chcesz po prostu, to chill, jakoś to przeżyję, to po prostu głupia wymówka, jakbym miał cię tym kiedyś szantażować - śmieję się lekko, bo nie byłbym sobą gdybym nie zapytał, ale wcale nie zależy mi aż tak na odkryciu sekretu jej wzoru. Na pytanie o szacowanie ilości wzruszam ramionami. - Ja nie zamierzam się niczego wstydzić Ems. Każdy będzie zapisem zajebistych momentów, więc oby z jak największą liczbą. To i tak lepsze niż nie wiem, rozbita morda, jak komuś zachce się wyścigów na miotłach po pijaku, a to też jest możliwe. Wiem, że czekają mnie wspaniałe trzy lata - puentuję beztrosko, zupełnie nie myśląc, że podczas tych trzech lat faktycznie będę musiał się jeszcze uczyć. Wszyscy mówią, że studia to czas imprez i w to zamierzam wierzyć.
Kiwam głową, układając rękę wygodnie, by miała dobry dostęp do mojego przedramienia. Pierwsze ukłucie nigdy nie jest przyjemne, więc krzywię się lekko, ale kilka rysunków na moim ciele nauczyło mnie już dokładanie, czego sie spodziewać.
- Więc, dlaczego taki nudny zawód zamiast na serio zająć się tatuażami? - dopytuję luźno, po prostu nie przepadając za ciszą.
Powrót do góry Go down


Basil Kane
Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 751
  Liczba postów : 702
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyNie Paź 30 2022, 18:55;

kostka: 6

Wczesnym wieczorem, kiedy większość młodych uczniaków już dreptała myć ząbki i lulu, a część studentów opuszczała mury zamku by udać się do swoich wynajmowanych dormitoriów gdzieś w pobliskich miasteczkach, basil lubił udać się do komnaty czterech domów, bo był tam mniejszy tłum niż zazwyczaj. Usiadł w zakątku, który uznał za wystarczająco zaciszny, żeby poczytać sobie coś lekkiego co wyniósł z biblioteki po tym, jak oddał poprzednio wypożyczony tom o quidditchu. Niestety okazało się, że jakieś miłośniczki amortencji trajkotały w koło o eliksirach, co chwila wyrywając go z czytanych treści, przez co w kółko zaczynał to samo zdanie. W końcu podniósł na nie oburzone spojrzenie, niestety, dziewczęta nawet nie zauważyły jak je sztyletował wzrokiem. Udało mu się jednak przez to skupić na ich rozmowie i z zaskoczeniem zauważył, że nie pierniczyły bzdur, tylko prowadziły bardzo interesującą debatę dotyczącą najlepszych sposobów utrzymywania odpowiedniej temperatury kociołka.
Podparł się brodą o zgięte ramie, udając, że zaczytuje się w książce, skupiając jednak na tym co słyszał. Przynajmniej do momentu pojawienia się Norwooda.
Podniósł wzrok na kolegę z dormitorium i machnął do niego ręką, chcąc zaanonsować swoje miejsce przesiadywania. Cokolwiek jamiie chciał, mogli równie dobrze pouczyć się razem, a w sumie dawno z nim nie gadał, nie było jak, bo unikał Norwooda jak ognia od kiedy się przy nim mało nie porzygał na ostatnim treningu ślizgońskiej drużyny quidditcha.
- No elko. - kiwnął głową, zbijając z nim piątkę. Zgonił z fotela obok czyjegoś kota, który prychnął na niego z oburzeniem i zachęcił Jamiego, żeby sobie klapnął.
Powrót do góry Go down


Jamie Norwood
Jamie Norwood

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191 cm
Dodatkowo : Półwil, prefekt
Galeony : 1135
  Liczba postów : 1046
https://www.czarodzieje.org/t21547-jamie-norwood#699534
https://www.czarodzieje.org/t21553-torcik#699779
https://www.czarodzieje.org/t21551-jamie-norwood
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Moderator




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPon Paź 31 2022, 20:48;

lokacja 1

Liczył na to, że znajdzie dla siebie ciche miejsce, gdzie będzie mógł spokojnie powtórzyć materiał z eliksirów. Być może nie był Krukonem, ale nie widział powodu, dla którego miałby rezygnować z nauki tego, co lubił. Wybrał jedną ze znanych ze spokoju komnat, aby niemal zawrócić, gdy tylko dostrzegł rozgadaną grupkę uczennic. Nie miało nawet znaczenia, że mówiły o eliksirach, że ich temat dotyczył czegoś, na czym choć trochę znał, który choć trochę go interesował. Dziewczyny były zwyczajnie za głośne, a to go irytowało. Ostatnim jednak, na co miał ochotę, było sprawdzanie się z jakimiś trzpiotkami. Już miał się odwracać i wychodzić, gdy zauważył, że ktoś uniósł rękę, zwracając na siebie uwagę Norwooda.
Basil Kane, jeden z chłopaków z jego roku, który z tego, co kojarzył był raczej gejem, choć co do tego Jamie nie miał pewności. Być może gdyby zwracał na to większą uwagę, znałby właściwą odpowiedź, ale, prawdę mówiąc, nie interesowała go. Miewając problemy przez nadmierne zwracanie na siebie uwagi swoją urodą, przestał skupiać się na podobnych kwestiach, choć musiał przyznać, że po ostatniej rozmowie z Dante, miewał dziwne pomysły.
- Basil - przywitał się nieco sztywno, podchodząc do chłopaka, aby usiąść na fotelu, z którego przed momentem uciekł kot. Ledwie jednak Jamie zapadł się w miękkim obiciu mebla, poczuł, że coś go uszczypnęło, więc zaraz podniósł się, znajdując pod sobą pluszaka, który nie wyglądał na chętnego do zmiany właściciela.
- Jak już przeganiałeś kota, mogłeś chociaż zobaczyć, czy czegoś nie zostawił - mruknął, kręcąc głową, gdy znów siadał, tym razem z kwintopedem w dłoni, zastanawiając się, czy zabawka nie będzie mieć nic przeciw, jeśli podrzuci ją Scarlett. Zdecydowanie dziewczyna miałaby z niej więcej radości niż on. Na niego w podobny sposób działała bardziej zabawa nowymi eliksirami, albo treningi. Od wakacji był przekonany, że powinien również zacząć uczyć się panować, używać powabu, ale czuł się idiotycznie z samą myślą o tym. Ostatecznie kiedyś wystarczało, że czegoś chciał i uśmiechnął się czarująco, ale choćby w tym momencie, nie było niczego, co mógłby chcieć od Bazyla. Chociaż istniała opcja, że zwyczajnie wystarczyło chcieć omamić kogoś, a nie mamić w celu dostania czegoś innego. To było na swój sposób pojebane i jedynie wywoływało irytację ze strony Jamiego, który zacisnął nieco mocniej palce na pluszaku, niż powinien.
- Uczestniczyłeś w debacie o kociołkach, czy miałeś zamiar zaszyć się tu z książką? - zapytał w końcu, spoglądając na drugiego chłopaka, a jego spojrzenie niemal pytało, po co do niego machał, czego od niego chciał.

@Basil Kane

______________________


Cleanse my soul
free me of this anger that I hold and make me whole
Powrót do góry Go down


Basil Kane
Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 751
  Liczba postów : 702
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyWto Lis 01 2022, 00:10;

Kane nie mógł zaprzeczyć, że nie miał nic przeciwko mężczyznom. Szczególnie, jak byli atrakcyjni. Nie miał też nic przeciwko kobietom, tym długonogim najbardziej. Najszczęśliwszy bywał mogąc mieć jedno i drugie, najlepiej na raz, niestety takie wielokąty nigdy się nie udawały na dłuższą metę. Przystojność Norwooda nie była dla niego nowością, choć zawsze kiedy go widział, czuł dziwne gorąco w piersi, jakby po raz pierwszy ten doskonały profil pojawił się w jego polu widzenia. Kolegował się zresztą ze słodziutką Carly, która dawała mu jeszcze słodsze ciasteczka i zabawiała jeszcze bardziej urokliwym towarzystwem, więc uważał Norwooda za kumpla, nawet jeśli ten niespecjalnie podzielał te odczucia.
- Nie sądzę, że ton należy do kota. - uniósł brwi z pewnym rozbawieniem, widząc jak kwintoped wyciąga wszystkie pięć łapek, by dosięgnąć ramienia chłopaka i się do niego przytulić, został jednak ściśnięty żelaznym uściskiem, na co trochę przygasł mu entuzjazm- Wygląda jakby Cię lubił. - zauważył Kane, kręcąc głową. Różne rzeczy by przystawił do osoby Jamiego, ale nie pluszowe misie. Może dlatego wydawał mu się taki uroczy w tej chwili?
Spojrzał na rozłożoną przed sobą książkę o taktykach gier miotlarskich i cmoknął, kręcąc głową.
- Właściwie przyszedłem tu poczytać o zwodzie wrońskiego, po ostatnim treningu drużyny myślałem, że umrę, uznałem że przyda się ogarnąć jakieś chytre triki. - powiedział otwarcie swój niecny plan, samemu sobie dziwiąc się, że tak otwarcie opowiada Norwoodowi co mu ślina na język przyniesie. Aż się poczuł nieco niekomfortowo, ale pod tym jasnym, uważnym spojrzeniem czuł się dziwnie nagi.- Ale owszem, przyszło mi posłuchać debaty o kociołkach. Ze zdziwieniem powiem Ci, że nie wiedziałem, że warto je podgrzewać na pusto przed warzeniem antidotów na skomplikowane trucizny. Jestem skłonny uznać, że niektóre z ich argumentów miały sens. - założył nogę na nogę i zamknął tomik z którym tu przyszedł.- A ty? - przechylił głowę- Zgubiłeś się? Wszedłeś i od razu wyglądałeś, jakbyś chciał uciec. - uśmiechnął się okropnie- Speszyły Cię dziewczęta, hm? -uniósł brwi z miną, sugerującą, że to nic złego.
Powrót do góry Go down


Jamie Norwood
Jamie Norwood

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191 cm
Dodatkowo : Półwil, prefekt
Galeony : 1135
  Liczba postów : 1046
https://www.czarodzieje.org/t21547-jamie-norwood#699534
https://www.czarodzieje.org/t21553-torcik#699779
https://www.czarodzieje.org/t21551-jamie-norwood
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Moderator




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyCzw Lis 10 2022, 11:15;

- Pewnie nie będzie trwało to długo - odpowiedział prosto na komentarz dotyczący sympatii pluszaka, szczęśliwie nie wiedząc, co dokładnie myślał Kane.
Ostatnie, co Jamie chciałby w tym momencie usłyszeć, to słowa, że wygląda uroczo z pluszakiem przy sobie. Nie wiedział, co ma zrobić z kwintopedem, więc zwyczajnie zacisnął na nim swoją dłoń i nie pozwalał się ruszyć. Pluszaki nadawały się na zabawki dla psów, ale takiego Jamie nie miał przy sobie, więc niestety, już wiedział, że będzie musiał znaleźć miejsce, w którym zabawka nie będzie mu przeszkadzać, o ile Carly nie będzie chciała jej przyjąć. Trudno było mu czasem ocenić, co według jego chochlikowatej siostry może być urocze.
Uniósł nieznacznie brwi, gdy padła odpowiedź, zdradzająca, co chłopak robił w tym miejscu. Ostatni trening drużyny rzeczywiście był raczej kiepski, ale Jamie nie uważał, żeby uczenie się sztuczek było im potrzebne. Jeśli jednak tego Bazyl chciał, nie widział powodu, żeby go zniechęcać, choć jednocześnie nie był pewny, czy ten rzeczywiście byłby zdolny do wykonania odpowiednich zwodów. Cóż, może się mylił.
- To nie jest głupie, biorąc pod uwagę, że niektóre składniki reagują na temperaturę. Podgrzewając odrobinę kociołek, na tyle, żeby temperatura w nim była taka sama jak poza, unikasz niepożądanych reakcji co wrażliwszych składników… Scarlett powiedzialaby pewnie, że to jest jak z mięsem, które po zalaniu zimną wodą zostaje twarde i jeśli chcesz mieć je miękkie, musisz dodawać gorącej wody - powiedział z namysłem, na koniec wywracając oczami, wyraźnie dając znać, że już nie raz słyszał podobne wywody ze strony siostry, gdy próbowała namówić go do wspólnego gotowania. W końcu jednak Jamie ponownie wbił spojrzenie w Basila. Przechylił się odrobinę w jego stronę, jakby starał się go ocenić, zdecydować, czy odpowiadać mu na pytanie, czy jednak wyjść.
- Nie lubię rozgadanych tłumów, a miałem zamiar nad czymś pomyśleć… Ale skoro tez tu jesteś, to może wystarczy spróbować. Co powiesz na pomoc mi w pewnej… sztuczce? - zapytał, uśmiechając się czarująco, próbując skierować swój urok w stronę chłopaka. Nie podobało mu się, że w komnacie byli także inni uczniowie i studenci, ale z tym będzie musiał zmierzyć się jedynie w sytuacji, gdyby nie zapanował zupełnie nad urokiem. Nawet nie miał pewności, czy to, co próbował zrobić, działało. Uśmiechał się jednak do Bazyla, jak zawsze, gdy czegoś chciał i to dostawał, licząc, że i teraz się uda.

@Basil Kane

______________________


Cleanse my soul
free me of this anger that I hold and make me whole
Powrót do góry Go down


Basil Kane
Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 751
  Liczba postów : 702
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPią Lis 11 2022, 12:31;

Pozostawił odpowiedź na ten wniosek sobie, przyglądając się Norwoodowi z zainteresowaniem. Starał się nie rozczulać nad nim i pluszakiem, ale towarzystwo półwila zmiękczało mu kolana, nie mógł więc nic zupełnie poradzić na to, że czuł się bardziej podatny na ocenę ślizgona przez pryzmat urokliwości.
Piękny i do tego mądry. Bazyl rzeczywiście nie był orłem wśród miotlarzy, nie był nawet ptakiem, a co najwyżej susłem, stąd pomysł na czytanie o różnego rodzaju trikach, których właściwie nie zamierzał nawet praktykować. Każda wymówka, żeby uciec od ludzi i poczytać książkę była dobra, a jeśli tym samym mógł zbudować swoją linię obrony przed upiorną Irvettą - to tylko lepiej. Temat quidditcha nie został jednak podjęty, a Kane nieco nieporadnie rozmaślony przez urodę półwila nawet nie próbował zmieniać go z eliksirów na powrót na miotły, bo miał głupie wrażenie, że właściwie cokolwiek Norwood mówi, to brzmi świetnie i bardzo interesująco. Całe szczęście miał na tyle powściągliwości, by nie okazywać tego entuzjazmu w żaden inny sposób, niż kiwając lekko głową.
- Lubisz gotować? - zainteresował się, z myślą, że właściwie to chyba nie pogardziłby takim kucharzem. Możliwe, że w każdej roli Jamie wyglądałby dobrze, bo po prostu wyglądał dobrze. Co i tak było niedopowiedzeniem.- Eliksiry, gotowanie, dla mnie to jeden pies. - -machnął ręką. Jedno i drugie wymagało rozumowania zachowań składników, których zachowań rozumować mu się nie chciało. Jego ambicje leżały zupełnie gdzie indziej, ale z jakiegoś powodu nie mógł się teraz skupić na tym, gdzie dokładnie.
Przysłuchiwał się wypowiedzi starszego kolegi z niesłychaną uwagą, nawet nie zauważając, że tak bardzo się na nim skupia. Zdaje się, że urok półwila padł na podatny grunt, bo mózg Basila i tak był, jak budyń. Uniósł pytająco brwi, słysząc jego wyjaśnienie i już chciał powiedzieć, że ma swoje rzeczy na głowie i nie będzie mu w takim razie przeszkadzał, kiedy ten najpiękniejszy uśmiech na świecie uderzył go w twarz jak pociąg towarowy.
- No pewnie. - odpowiedział szybko, nieco za szybko. Odchrząknął, czując, że jakoś się robi dziwnie gorąco w tym saloniku i rozejrzał niezręcznie, by zobaczyć, czy tylko jemu- W czym konkretnie? - wrócił spojrzeniem do półwila, którego spojrzenie sprawiło, że Bazyl nie był już w stanie patrzeć na nic ani nikogo innego.- Pomogę. - potwierdził, zanim się nawet doczekał odpowiedzi.
Powrót do góry Go down


Jamie Norwood
Jamie Norwood

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191 cm
Dodatkowo : Półwil, prefekt
Galeony : 1135
  Liczba postów : 1046
https://www.czarodzieje.org/t21547-jamie-norwood#699534
https://www.czarodzieje.org/t21553-torcik#699779
https://www.czarodzieje.org/t21551-jamie-norwood
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Moderator




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyWto Lis 29 2022, 22:11;

Jamie spojrzał na drugiego Ślizgona z mieszaniną rozbawienia i kpiny w spojrzeniu, gdy tylko usłyszał jego pytanie. On i gotować? Szybko wyjaśnił, że to Carly u nich gotowała, nie rozwijając wypowiedzi w swoim temacie. Prawdę mówiąc nawet jeśli lubił zielarstwo, jeśli lubił tworzyć eliksiry i rozumiał częściowo to, o czym opowiadała jego siostra, on sam unikał gotowania, jeśli nie było to absolutnie wymagane. Podejrzewał, że gdy w przyszłości będzie kupować skrzata, zdecydowanie wybierze tego gotującego. Nie miał sam ochoty zastanawiać się nad tym, jakie mięso będzie najlepsze na zbliżającą się okazję i z jakimi warzywami podać, czy sięgać po tradycyjne przepisy, czy może próbować coś nowego. To nie było dla niego, a kreatywnie realizował się w innych dziedzinach.
Jednak nawet rozmowa o gotowaniu i kociołkach, o sposobach podrasowania eliksirów przez podgrzanie naczynia szybciej, spełzła na drugi plan, gdy tylko Norwood uznał, że Basil mógłby być idealnym królikiem doświadczalnym.
Czy jego urok zadziała – tego pytania nigdy nie mógł się pozbyć, a wolał mieć pewność, gdy już decydował się wykorzystać swój dar. Jednak wyraźnie nie miał czym się przejmować, choć wciąż jeszcze nie wiedział, na ile była to zwyczajna chęć pomocy, a na ile już bycie częściowo omamionym ze strony Basila. W takiej sytuacji konieczne było poproszenie o zrobienie czegoś, czego być może normalnie chłopak nie chciałby zrobić, nie próbowałby nawet. Cień zadowolenia pojawił się na twarzy Norwooda, który pochylił się nieznacznie w stronę Ślizgona, opierając od niechcenia brodę na zwiniętej pięści.
- Zacznijmy od udzieleniu paru odpowiedzi… – powiedział cicho, zastanawiając się co mogłoby być z jednej strony zabawne, a z drugiej krępujące, ale prawdę mówiąc nie znał na tyle dobrze swojego rozmówcy, żeby to stwierdzić. – Chciałbym, żebyś zaczął zdejmować z siebie koszulę. Zrobisz to dla mnie? – poprosił, gestem wskazując miejsce tuż przed sobą. Całym sobą skupiał się na tym, żeby urok zadziałał, choć jednocześnie miał ochotę parsknąć śmiechem, czując niemal pogardę wobec samego siebie, ale miał świadomość, że powinien bardziej panować nad urokiem.

______________________


Cleanse my soul
free me of this anger that I hold and make me whole
Powrót do góry Go down


Basil Kane
Basil Kane

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 182
C. szczególne : heterochromia, wiecznie pogryzione wargi
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 751
  Liczba postów : 702
https://www.czarodzieje.org/t21736-breasal-o-cathain-zanglizowane-basil-kane#709152
https://www.czarodzieje.org/t21738-bazyl#709234
https://www.czarodzieje.org/t21735-basil-kane#709151
Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8




Gracz




Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 EmptyPon Gru 05 2022, 21:26;

Kane przełykał ślinę jakoś nerwowo, bo czuł w gardle dziwną suchość, aż mu przez myśl przeszło, że się może przeziębił czy coś, no ale nie zamierzał zaraz znowuż marudzić, szczególnie teraz, kiedy rozmawiał z Norwoodem. Nie miał doświadczeń z pólwilami ani nawet ćwierćwilami, jedyne co o nich wiedział czytał kiedyś w gazecie, ale zdawało się, że nowy nauczyciel w szkole również był nosicielem tej niezwykłej krwi i mieszanki genów, których Basil nie był pewien, czy właściwie rozsądnie byłoby - tak jak wszyscy - się bać, czy raczej są niemalże fascynujące.
Wpatrywał się niemniej w Norwooda z zafascynowaniem, tym większym, im większe skupienie drugiego ślizgona było na nim samym. Kiedy się ten uśmiechnął, zadowolony z czynionych przez siebie postępów, Bazyl poczuł się idiotycznie zadowolony, że mógł sprawić mu taką radość i sam uśmiechnął się niemniej wesoło. Być może jamie był dopiero na początku swojej ścieżki czarowania urokiem, ale najwyraźniej miał do tego niemałe predyspozycje!
- Tak? - pochylił się nieco, w odpowiedzi na nachylenie się rozmówcy, z pełnym skupieniem słuchając, jakie to może być pytanie i, czy byłby w stanie na nie odpowiedzieć, bo czuł jakoś w piersi dziwny ucisk, że byłoby mu okropnie żal, gdyby ich nie znał i nie mógł Jamiemu pomóc, skoro już się zaoferował.
Zmarszczył zdziwiony brwi na tę prośbę, bo to właściwie nie było pytanie i odchrząknął lekko.
- Czemu miałbym to zrobić? - zdziwił się, choć jego dłonie podniosły się i rozluźniły krawat, ściągając go miękkim ruchem z szyi, po czym rozpiął dwa guziki przy szyi, nim zwątpił- Pewnie mógłbym... - poczuł niejasny nacisk w głowie, by jednak odpowiedzieć na zadane mu pytanie, choć niespokojne dłonie już tylko zakręciły zielono-srebrny krawat wokół kłykci.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Komnata czterech domów - Page 22 QzgSDG8








Komnata czterech domów - Page 22 Empty


PisanieKomnata czterech domów - Page 22 Empty Re: Komnata czterech domów  Komnata czterech domów - Page 22 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Komnata czterech domów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 22 z 25Strona 22 z 25 Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23, 24, 25  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Komnata czterech domów - Page 22 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
pierwsze piętro
-