Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Polana złotych zniczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Archibald Blythe

Nauczyciel
Wiek : 40
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
Galeony : 5563
  Liczba postów : 1474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptySob 19 Wrz 2015 - 15:42;


Polana złotych zniczy

Polana złotych zniczy znajduje się nieopodal młyna i na pozór niczym nie różni się od innych polan. Jeśli jednak ma się trochę szczęścia, można znaleźć mniej lub bardziej uszkodzonego złotego znicza, ukrytego w trawie, bądź błądzącego wokół chwastów. Wadliwe egzemplarze znalazły się tu przypadkiem, wystrzelone z fabryki piłek do quidditcha podczas niespodziewanej awarii. Wybuch niepoprawnie uwarzonego eliksiru, używanego do produkcji tych małych piłek, wyrzucił je z budynku, rozrzucając po okolicy. Najwięcej znalazło się właśnie tu. Co dziwne, eliksir musiał mieć specyficzne właściwości, gdyż znalezione znicze czasami zachowują się dosyć dziwnie. Zanotowano przypadki uporczywych prób dostania się do nosa lub dźwięk przypominający dzwonek, gdy piłka wznosiła się wyżej niż na wysokość ramienia właściciela (właścicielem automatycznie staje się znalazca - znicz otwiera się tylko przed nim i ma skłonności do podążania za daną osobą), ale ogólnie rzecz biorąc - to dobra pamiątka z Doliny Godryka.

Przez cztery posty swojej postaci rzucasz jedną kostką do jednego posta, po czym sumujesz wszystkie cztery kostki, aby sprawdzić, czy znajdujesz znicza. Jeżeli suma będzie nieparzysta - znajdujesz znicza, jeżeli zaś jest parzysta - nie udaje ci się znalezienie piłki. Suma kostek wskazuje też na to, w jakim stanie jest znaleziony znicz.

5, 7 - znicz jest bardzo uszkodzony - nie otwiera się ani nie porusza skrzydełkami. Możesz z niego zrobić ozdobę, chyba tylko do tego się nada.
9, 11 - znicz nie porusza co prawda skrzydełkami, ale reaguje na dotyk, jakby wibrując lekko w dłoni. Jeśli połaskoczesz go pod lewym skrzydłem, otworzy się.
13, 15 - mocno porysowana powierzchnia znicza nie wyklucza jego sprawności. Choć rysy są widoczne, piłeczka porusza skrzydełkami, unosząc się i opadając co jakiś czas, jakby traciła w nich siłę. Na pewno nikt nie miałby trudności ze złapaniem tego znicza, ale fakt faktem - otworzy się tylko przed tobą, jeśli tylko go o to poprosisz.
17, 19 - lepiej byłoby, gdyby ten znicz nie latał. Zachowuje się jak pijany, co chwilę zmieniając prędkość, wciskając się w nieproszone miejsca, zaczyna wydawać dziwne dźwięki... Nawet jeśli chcesz się go pozbyć, nie dasz rady. Zapamiętał cię i przyczepił się, ale za nic nie chce się otworzyć, więc nic w nim nie schowasz.
21, 23 - chyba masz szczęście. Znajdujesz prawie całkowicie sprawnego znicza, który lata bardzo dobrze, bez problemu otwiera się przed tobą, tylko czasami ma jakiś gorszy czas i przesadnie walczy o twoją uwagę, dopominając się o... właściwie, kto wie, o co może dopominać się znicz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31445
  Liczba postów : 72733
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Specjalny




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyNie 6 Maj 2018 - 19:17;

@Naeris Sourwolf przez jakiś czas poszukiwała odpowiedniego miejsca do pracy. Od kiedy zrobiło się ciepło, wszędzie wokół było naprawdę pięknie, lecz powielanie nie sprawdzało się w fachu malarza. W związku z tym, Sourwolf potrzebowała miejsca, na które mogłaby mieć świeże spojrzenie. Dolina Godryka wydawała się być idealna. Nie brak było tam urokliwych miejsc, godnych uwiecznienia na płótnie. Tak się złożyło, że otrzymała zamówienie na pejzaż i polana złotych zniczy wydała jej się idealnym miejscem do odwzorowania. Rozstawiła sztalugę, przygotowała pędzle oraz farby i wzięła się do pracy.

Jak poszło?
1 i 2 - Malowanie szło Ci nad wyraz opornie. Jeden ze złotych zniczy powziął sobie za punkt honoru, aby dostać się do Twojego nosa, dzięki czemu przez bitą godzinę musiałaś się od niego opędzać. W pewnym momencie niechcący zamachnęłaś się niewłaściwą ręką, pozostawiając na płótnie wielkiego, brązowego kleksa.
3 i 4 - Pogoda dopisywała, ptaszki ćwierkały. Praca w Dolinie była dla Ciebie prawdziwą przyjemnością. Bez większego kłopotu przeniosłaś rzeczywistość na płótno, dzięki czemu mogłaś chwilę poleniuchować w trawie. W chwili, w której chowałaś pędzle, coś przykuło Twoją uwagę. Pomiędzy zniczami leżała całkiem nowa przypominajka. Ktoś musiał ją zgubić, więc jest teraz Twoja.
5 i 6 - Niestety, jest szansa, że nie udało Ci się dokończyć obrazu. Na płótnie widniał ledwie szkielet całego malunku, kiedy nad Twoją głową zebrały się deszczowe chmury. Jeżeli nie uda Ci się rzucić zaklęcia osłaniającego przed deszczem, Twoja praca będzie zrujnowana i nie zdołasz ukończyć jej na czas. Będziesz zmuszona zwrócić zadatek w wysokości 20G. Nie rzucasz wtedy drugą kostką.

Ile jest wart obraz?
1 i 2 - Niestety, praca zupełnie nie spełnia oczekiwań. Okazało się, że czarodziej, który ją zamówił miał zupełnie inną wizję artystyczną. Ostatecznie musisz zwrócić zadatek (20G) i po nieprzyjemnej rozmowie, możesz zachować obraz. Cóż Ci po nim, skoro ten prostak kompletnie zepsuł Ci nastrój?
3 i 4 - Prawdę mówiąc, obraz nie jest ósmym cudem świata. Zwyczajny pejzaż, nic wielkiego. Dostajesz za niego umówioną kwotę i ani galeona więcej.
5 i 6 - Trudno stwierdzić czy to Ty jesteś taka genialna czy to zasługa wybranej lokacji. Obraz tak zachwyca zamawiającego, że obdarowuje Cię dodatkowymi 20 galeonami.

______________________

Polana złotych zniczy Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
Galeony : 3337
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
https://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
https://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
https://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyNie 20 Maj 2018 - 23:31;

Dolina Godryka! Naeris miała niewiele szans, żeby tu powęszyć. Znacznie lepiej znała Hogsmeade i orientowała się odrobinę w Londynie. Dolina wydawała się przepełniona magią, tajemnicami i pewnego rodzaju niebezpieczeństwem, co bardzo podobało się Krukonce. Na polanę zniczy przyszła podekscytowana - kto wie czego się spodziewała. Setek latających kuleczek, których złoty blask budziłby zachwyt w każdym odwiedzającym to miejsce? Tak naprawdę wyglądało to jak zwykła łączka, ale Naeris i tak uznała taki krajobraz za bardzo ładny. Godny naniesienia na płótno, które niebawem rozstawiła.
Czas płynął zaskakująco przyjemnie i nic nie męczyło Sourwolf. Krukonka miała okazję spędzić czas nad dopracowywaniem szczegółów. Stwierdziła, że później może nawet pochodzi trochę w poszukiwaniu złotych zniczy, które mogą jeszcze trochę działać. Nie zwróciła nawet uwagi, że w trakcie pracy zdążyła wybrudzić się farbami, a wystawiony koniuszek języka świadczył o najwyższym skupieniu. Artystka dokończyła swoje dzieło i spojrzała na nie krytycznym okiem. Czegoś jej w nich zawsze brakowało... Poprawiła parę drobiazgów i zabrała się do pakowania swoich rzeczy. Wtedy coś przykuło wzrok dziewczyny, a kiedy przykucnęła w miękkiej trawie, dostrzegła przypominajkę. Podniosła przedmiot, który powoli przybrał czerwoną farbę. Pomimo kilkukrotnego sprawdzenia, czy wszystko ma przy sobie, przypominajka nadal twierdziła, że Naeris o czymś zapomniała. Zdecydowała się zabrać znalezisko ze sobą. Klient z obrazu wydawał się w miarę zadowolony mimo, że nie był ponadprzeciętny. Naeris za to czerpała wielką satysfakcję z pracy, ale pieniądze również przyjemnie się otrzymywało.

3,3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aaron O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 232
  Liczba postów : 327
https://www.czarodzieje.org/t16695-aaron-o-connor
https://www.czarodzieje.org/t16712-poczta-aarona-o-connora#463062
https://www.czarodzieje.org/t16711-relacje-aarona-o-connora#463059
https://www.czarodzieje.org/t16696-aaron-o-connor
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyPon 5 Lis 2018 - 15:29;

Wcale nie było aż tak ciemno.
Dzień chylił się powoli ku zachodowi - nadchodzące godziny, przemijające przez palce, zimno uderzające o membranę skóry z tą samą, chirurgiczną precyzją - nic nie wyglądało na to, aby pogoda miała się w jakikolwiek sposób zmienić. Podmokła trawa, wilgotne powietrze, charakterystyczny zapach unoszący się i docierający do nozdrzy - to wszystko wydawało się być tak charakterystyczne dla Doliny Godryka. Promienie słoneczne delikatnie oświetlały Polanę Zniczy, do której poczęła zbliżać się nieznana sylwetka. Nieznana, albowiem nikt jej wcześniej nie kojarzył - przemijała, patrzyła swoimi ogromnymi, niebieskimi ślepiami, szukała czegoś, co najwidoczniej ją zainteresowało - niebieskie oczy z łatwością przyglądały się otoczeniu, z widocznym zainteresowaniem obserwując tęczówkami delikatnie fioletowe niebo, połączone z segmentami pomarańczowych sklepień, które wyszły spod rąk doskonałości Matki Natury. Za nią, gdzieś w oddali, znajdował się Aaron, poszukujący swojego zwierzęcia - nim jednak to się stało, minęło parę chwil. A w szczególności wtedy, kiedy magiczne stworzenie, wyjątkowo śmiałe jak na swój gatunek, odnalazło sylwetkę kogoś całkowicie innego, a przede wszystkim wyglądającego całkiem przyjaźnie - w stwierdzeniu iście irracjonalnym - w wyniku czego lunaballa, zazwyczaj przejawiająca wiele oznak nieśmiałości, zbliżała się nieustannie. Do kogo? Był nim @Ivoš Rožmitál.
Kiedy ten jednak w jakiś sposób ją zauważył, albowiem nie poruszała się bezszelestnie, zastygła, patrząc na dalsze ruchy nieznajomego. Nie wiedziała, czego ma się dokładnie spodziewać - obroża widniejąca na szyi w połączeniu ze smyczą zdawały się utwierdzać w przekonaniu, że zwyczajnie komuś uciekła.

Ivo, rzuć dodatkową kostką i nie zapomnij o tej obowiązkowej w pierwszym poście (w temacie z kostkami, oczywiście):
1, 6 - Lunaballa najwidoczniej Cię polubiła bez większego zastanowienia; bez problemu do Ciebie podchodzi oraz tuli Twoją nogę, pozwalając na pieszczoty, patrząc tym samym swoimi niebieskimi ślepiami na fasadę sylwetki. W pewnym momencie nawet liże Twoją dłoń!
2, 5 - Magiczne stworzenie podchodzi dość sceptycznie do całej sytuacji; wydawało mu się, że bez większej przyczyny podejdzie do Ciebie bez bycia zauważonym. Rzuć jeszcze raz kostką. Parzysta - po dłuższej chwili zwierzę pozwala sobie na łaskotki oraz bez problemu staje się jakimś cudem posłuszne. Nieparzysta - kiedy próbujesz zrobić krok w stronę lunabalii, ta najwyraźniej się płoszy, robiąc parę kroków do tyłu. Może za śmiało do tego podszedłeś?
3, 4 - Najwidoczniej szczęście Ci nie dopisuje - urocza istota za szybko się płoszy, w wyniku czego oddala się na znacznie większy dystans. Może jakieś słowa będą w stanie coś zdziałać?

Moje kości: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nimue Tilbury

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : -8
  Liczba postów : 43
https://www.czarodzieje.org/t16850-nimue-tilbury
https://www.czarodzieje.org/t16860-beksa#469901
https://www.czarodzieje.org/t16859-ta-jedyna-tilbury
https://www.czarodzieje.org/t16858-nimue-tilbury#469775
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyPon 10 Gru 2018 - 11:38;

Niefortunne zdarzenie powiązane z pomnikiem Potterów najwyraźniej nie powstrzymało jej przed dalszą eksploracją terenów przynależnych do Doliny. W niebywale niewygodnych, nieprzystosowanych do tego butach na cienkim, średniej wysokości obcasie, przemierzała teraz polanę usłaną złotymi kuleczkami przypominającymi pozostałości z wyjątkowo pięknego gradobicia. Jej wrodzona ciekawość nakazywała jej eksplorować, przynajmniej tak długo, jak mogła sobie na to pozwolić, w poszukiwaniu niewiadomej. Ulotnego cienia, za którym wyciągała chudą rękę, który dotykała opuszkami palców, a który wymykał się z uścisku jej dłoni; odkąd odzyskała brakujące wspomnienie tego pamiętnego dnia, tej pamiętnej straty, Nimue nie mogła znaleźć sobie miejsca. Szwendała się tu i tam, w objęciach wiatru i zimowego przymrozku, spoglądała co rusz na odciski pozostawianych na mokrej trawie stóp i poszukiwała wzrokiem czegoś, co, niczym sroka, mogłaby zabrać ze sobą.

Ale to, co znalazła - a raczej co odnalazło ją samą - przyćmiewało wszelkie oczekiwania.

Niechcący nadepnęła na tamten znicz. Ten nieszczęsny, złoty obiekcik, który zazgrzytał żałośnie pod jej obcasem, by potem wzbić się w powietrze i zatoczyć wielkie koło dookoła jej głowy, migając podupadłym już na świetności blaskiem przed oczyma kobiety. Zmarszczyła brwi. Zachowywał się--- co najmniej dziwnie, raz podlatując w jedną stronę, raz w drugą, by potem uderzyć ją w ramie i próbować schować się w kieszeni jej marynarki; z pewnością był natarczywy w swoich podejściach, próbach zaprzyjaźnienia się, lecz bardziej kojarzył się jej z natrętną muchą niż potencjalnym kandydatem na przyjaciela.

Gwałtownym machnięciem dłoni próbowała odgonić od siebie natarczywy przedmiot - bez rezultatów.

- Sio! - prychnęła Nimue, walcząc z wiatrakami, starając się uchronić od znicza, który tym razem, w pijackim wręcz stylu, próbował przymilać się do jej policzka. Z pewnością nadużył cały pokład jej miesięcznej cierpliwości; a gdy uderzył ją w nos, zawarczała na przedmiot z wzrastającą agresją, zaciskając dłonie w pięści i przyspieszając kroku. - Przysięgam, że przerobię cię na kolczyki.


____________
Kostki: 18
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 46
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15607-tilda-thidley#420456
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15652-tilda-thidley#421489
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15651-tilda-thidley#421488
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15637-tilda-thidley
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyPon 10 Gru 2018 - 20:32;

Powoli zbliżał się czas świąt, a mnie samą skłaniało to do coraz częstszych ucieczek z domu, który akurat w tych kilka dni roku stawał się jeszcze bardziej pusty niż zwykle. Wrażenie to pogłębiał nie tylko brak mamy, ale również od jakiegoś czasu jednego z moich braci. Aż dziw brał, że mnie samej jeszcze nie zamknęli w Mungu - bowiem w ostatnim czasie wykazywałam ku temu spore predyspozycje, przesuwając się na sam skraj między zdrowym rozsądkiem, a kompletnym szaleństwem.
Właśnie w tym celu oddalałam się od domu - by rozjaśnić umysł, odkurzyć myśli, rozruszać zardzewiałe połączenia synaps, by po raz kolejny zastanowić się nad swoim własnym życiem i jego sensem. Czasem po prostu szłam przed siebie, podziwiając dobrze mi znane krajobrazy, po raz któryś z kolei odkrywając przeróżne miejsca i wspominając łączące mnie z nimi wydarzenia. Zatrzymałam się chwilę pod młynem - w nim chociażby natknęłam się na blondynkę, która następnie towarzyszyła mi w ucieczce ze szpitalnego oddziału, gdy to trafiłyśmy po niebezpiecznych zabawach ze znalezionym w Egipcie przedmiotem. Przechodząc zaledwie parę kroków dalej moim oczom ukazała się polana złotych zniczy - jako dzieci często wymykaliśmy się tu i próbowaliśmy znaleźć dobrze funkcjonujące znicze, by móc urozmaicać nasze sąsiedzkie rozgrywki w quidditcha. Już z okolic młyna ujrzałam drobną osóbkę odganiającą natarczywy znicz. Echo wypowiadanych słów docierało do mnie w strzępach, lecz z coraz agresywniejszych ruchów wywnioskowałam, iż był on zbyt upierdliwy.
Śnieg w połączeniu z mokrą od uprzednich deszczów ziemią stworzył prawdziwe błotne bagno, przez które niezwykle ciężko mi się szło. Dotarłam jednak do poszkodowanej i z śmiechem na ustach powiedziałam:
- Potrafią się nieźle naprzykrzać, co nie?

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nimue Tilbury

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : -8
  Liczba postów : 43
https://www.czarodzieje.org/t16850-nimue-tilbury
https://www.czarodzieje.org/t16860-beksa#469901
https://www.czarodzieje.org/t16859-ta-jedyna-tilbury
https://www.czarodzieje.org/t16858-nimue-tilbury#469775
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyPon 10 Gru 2018 - 20:52;

Gdyby donośnego, naprzykrzającego się bzyczenia znicza było jej mało, niebawem do jej uszu dotarła melodia kobiecego głosu dochodząca zza pleców, skądinąd całkiem przyjemna w porównaniu do odgłosów wydawanych przez złoty przedmiot; zszargane nerwy nie pozwalały jednak na docenienie pojawienia się potencjalnego rycerza, który miał wybrawić ją z opresji. Wciąż gorączkowo opędzała się od kuleczki zachowującej się jak na uszkodzony przedmiot przystało, dłońmi okrytymi jedwabnymi rękawiczkami machając to w jedną stronę, to w drugą - choć póki co spotkało się to raczej z niewzruszoną reakcją ze strony jej tymczasowego, niebywale upartego prześladowcy.

Obróciła się dość niechętnie, spoglądając na nadchodzącą postać, a ściągnięte brwi i zmarszczka rysująca się na bladym czole z pewnością nie dodawały jej uroku osoby o przesadnie przyjemnym usposobieniu. Wręcz przeciwnie.

- Czyli macie coś wspólnego - podsumowała w odpowiedzi. Wcześniej, zanim jeszcze natrafiła na felerny obiekt oczekujący na kolejną ofiarę w gąszczu traw, zamierzała przejść się po polanie samotnie; bez towarzystwa osób ze znakami zapytania wymalowanymi na twarzy, których entuzjastycznie zresztą nie zamierzała poznawać. Zamiast tego Merlin zdecydował się obrócić jej dzień o sto osiemdziesiąt stopni i ukarać Nimue za nieświadomie popełnione grzechy. Niekorzystnie. - Wiesz, jak się tego pozbyć? - Wskazała lekkim ruchem podbródka na latającą dookoła jej twarzy piłeczkę, jaką chwilę później uderzyła otwartą dłonią i odepchnęła na bezpieczniejszy dystans. Znicz jednak szybko pozbierał się do kupy i powrócił do tortur; bardziej niż był obecnie, z pewnością nie mogła go już uszkodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 46
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15607-tilda-thidley#420456
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15652-tilda-thidley#421489
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15651-tilda-thidley#421488
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15637-tilda-thidley
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyWto 11 Gru 2018 - 22:54;

Choć pierwotnie postanowiłam przywdziać na twarz uśmiech z rodzaju tych zgoła przyjaznych, by nie wystraszyć nieznajomej widokiem marsowego oblicza, lecz to ja padłam jego ofiarą, gdy posłała mi spojrzenie mogące zabijać. Delikatne drgnięcie brwi mogło mnie zdradzić w kwestii uczuć żywionych wobec tejże dziewczyny.
Zdziwienie.
Pomiędzy kołaczącymi się w głowie myślami błysnęła ta jedna - każąca zastanowić się, dlaczego właściwie próbowałam? Skąd w ogóle wygrzebałam te resztki pokładów chęci bezinteresownej pomocy? Czy w ogóle był sens, skoro ewidentnie nie byłam jej potrzebna do szczęścia w tej chwili? Och, jednak zapytała, czy potrafiłabym pomóc - miałam pomysł, by unieruchomić znicz, co rozwiązałoby kwestię jego nadpobudliwości i upierdliwości.
- Może - powiedziałam beznamiętnie, porzucając wcześniej narzucaną pozytywną emocję i powracając do swojego normalnego stanu ducha. Wyciągnęłam zza pazuchy różdżkę i skierowawszy ją na złotą, skrzydlatą piłkę, w myślach wymówiłam formułę Immobilus. Jakież było moje zdziwienie, gdy kulka zamiast zwolnić i upaść na ziemię, jak przewidywałam, zaczęła jeszcze szybciej latać. Narastające brzęczenie skrzydełek wwiercało się nieprzyjemnie w ucho i aż musiałam zatkać jedno swoje palcami wolnej dłoni. Nie wiedzieć czemu usta znów rozciągnął mi uśmiech.
Ups.


3
suma: 5

zaklęcie: pasmo niepowodzeń 3->3->1
kuferk: 20, 2/2 przerzuty :') SORRY
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptySob 14 Wrz 2019 - 19:01;

@Lotta Hudson

Znowu razem, na szczęście. Wiele tygodni ciszy, która zalęgła się pomiędzy nami były doprawdy nieznośne. Ona miała swoje życie i dorosłe problemy, które dla mnie były wciąż odległą możliwością, której nie mogłem całkowicie pojąć nie wchodząc w jej skórę. Jej sytuacja wciąż się zmieniała, a jednak nie mogłem jednoznacznie stwierdzić czy na lepsze czy może wprost przeciwnie. Jedne problemy znikały i zastępowały je nowe. To akurat znałem całkiem dobrze. Tymczasem wobec faktu, że w moim życiu nie działo się nic szczególnie traumatycznego, mogłem teraz już myśleć o nas jak o równych sobie. Uszkodzonych. Na swój sposób doświadczonych przez ludzi lub ślepy, acz złośliwy los chwytający nas w objęcia w najmniej spodziewanych momentach. Nie napisałem do niej po to, aby rozdrapywać stare rany. Po prostu chciałem być blisko niej. Nie trzeba było smutnych opowieści i chwytających za serce zwierzeń, abym pragnął jej ciepła oraz energii. Nawet milczącej obecności przy boku. Dzisiejszego dnia nie byłem w nastroju, który wskazywałby na jakiś szalony odbieg od rzeczywistości. Nie był refleksyjny, a przynajmniej jeszcze nie, co u mnie było znowuż pewną nowością, a jednak nie rwałem się do żartów i psot, jak robiłbym to jeszcze z czasów, gdy dopiero się pozwaliśmy. Coś widocznie mnie dręczyło, ale nie dzieliłem się swoimi przemyśleniami niepytany, jak zwykle zresztą, zdecydowanie woląc po prostu cieszyć się milczeniem i dotykiem jej palców na mojej dłoni. Zaprowadziłem ją tutaj, na polanę złotych zniczy bez szczególnego planu na to spotkanie. Może po prostu pragnąłem pochwycić ostatnie promienie ciepłego słońca, nim do Wielkiej Brytanii na dobre miała zawitać wilgotna jesień?
- Umiesz pleść wianki? - Zapytałem niezobowiązująco, widząc wśród wysokiej trawy jeszcze kilka pojedynczych egzemplarzy, których nie zraziła coraz bardziej deszczowa i nieprzewidywalna pogoda. Potrzebowałem zając czymś ręce, podczas gdy umysł analizował bez ustanku wciąż te same, niezbyt optymistyczne scenariusze.

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 1875
  Liczba postów : 1231
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13931-lotta-hudson
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptySob 12 Paź 2019 - 23:54;

Dorosłość miewała swoje plusy, niemniej jednak opuszczenie szkolnych murów w obliczu odnowionej przyjaźni z Rileyem było niemałym utrudnieniem - nie mogliśmy spędzać razem czasu na zajęciach albo między lekcjami. Nawet gdy nie siedział w jednej z hogwarckich klas to ustalenie wspólnego terminu nie było łatwe - on zajmował się różdżkami i polowaniami, ja zaś pielęgnowałam moje smoki i próbowałam ułożyć swoje życie na nowo - nie dało się ukryć, że byliśmy osobami piekielnie zajętymi, więc wybranie wspólnego terminu bywało naprawdę wielkim wyzwaniem.
A mimo to podejmowaliśmy go - nasze pojednanie i miesiące spędzone wspólne w Rumunii uczyniły łączącą nas więź silniejszą niż kiedykolwiek wcześniej, nawet w czasach kiedy zafascynowani zasiadaliśmy w szkolnej ławie zgłębiając wspólnie tajniki tak bliskich nam dziedzin - transmutacji i magicznych stworzeń. Pozornie różniliśmy się zdecydowanie bardziej niż lata temu - mój ból przekułam w jeszcze silniejszą miłość do smoków, zaś on zamierzał je zabijać, lecz teraz byliśmy na tyle dojrzali, że potrafiliśmy kultywować naszą relację pomimo pewnych niezgodności. W gruncie rzeczy, choć na pierwszy rzut oka trudno było to dostrzec, łączyło nas więcej niż wcześniej.
Świstek pergaminu zapisany jego starannym pismem wywołał we mnie niepojętą radość uświadamiając mi jak bardzo potrzebowałam tych kilkudziesięciu minut w jego towarzystwie.
Nawet nie zdążyłam się obejrzeć, gdy w końcu znaleźliśmy się na polanie. Siedząc pośród traw i resztek polnych kwiatów cieszyliśmy się ostatnimi promieniami słońca. Choć w gruncie rzeczy można było wyczuć, że każde z nas coś trapiło, to czułam ulgę mogąc nie robić nic z jego towarzystwie.
- Chyba tak - powiedziałam - Ale nie robiłam tego jakieś milion lat.
Korzystając z sugestii przyjaciela zaczęłam sięgać po rosnące nieopodal kwiaty i zioła, mając szczerą nadzieję, że moje niedobory wiedzowe w kwestii zielarstwa nie będą problemem.

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyNie 13 Paź 2019 - 21:28;

Jak miło było tak chociaż na kilka chwil zapomnieć o całym świecie. Na polanie w Dolinie Godryka wszystko było tak inne, ciche i przyjemne w porównaniu do codziennego szkolnego zgiełku, od którego czasem aż pękała już głowa. Łatwo było zapomnieć tutaj o wszystkich dzielących nas kwestiach, a myśleć jedynie o tych, jakie zespajały nas ze sobą. Po tylu latach nauczyłem się doceniać każdą, nawet najkrótszą chwilę w jej towarzystwie, a im spokojniejsza i bardziej leniwa ona była tym lepiej potem znosiłem wielotygodniową rozłąkę. Nigdy nie wiedziałem czy Charlotte zdaje sobie sprawę z tego jak ważne było dla mnie jej szczęście oraz jak bardzo przeżywałem każde jej niepowodzenie, z którego mi się zwierzała. Nigdy jednak nie byłem na tyle odważny, aby opowiedzieć jej o tym. Miałem nadzieję, że po prostu wie. Czasami nie musieliśmy przecież wcale dużo mówić, aby porozumieć się bez słów.
- Nauczysz mnie? - Zapytałem, zerkając na nią z pewną powagą malującą się na twarzy. Autentycznie zależało mi na tej umiejętności, chociaż z pozoru nie była mi ona do niczego potrzebna. W obliczu tego, co trawiło mnie na co dzień, zwykłe splatanie ze sobą polnych kwiatów miało dla mnie pewien urok. Nie zrażała mnie jej niepewność. Krzywe wianki w żadnym razie mi nie wadziły.
- Opowiesz mi co robiłaś wczoraj. - Poprosiłem, kompletnie niezobowiązująco, chociaż wewnątrz tego wszystkiego kryła się podszyta niewinnością obawa. Nieme pytanie „jak się trzymasz?” lub inne, którego nigdy nie odważyłbym się zadać jej wprost. I chociaż jednocześnie było ono jedną, wielką aluzją, miałem też nadzieję, że potraktuje je również dosłownie. Lubiłem słuchać jej opowieści o smokach równie mocno jak w przygody przy układaniu książek czy z przeglądania wizzbooka. Dzielenie codzienności, czy było coś bardziej kojącego skołatane nerwy? Poza tym, ta prośba była poniekąd wstępem do tego co chciałem powiedzieć dalej. Musiałem wybadać czy jest sens ją tym obarczać czy powinienem raczej zachować to wszystko dla siebie.

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 1875
  Liczba postów : 1231
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13931-lotta-hudson
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptySob 26 Paź 2019 - 23:25;

Są tacy ludzie, z którymi nie trzeba rozmawiać, bo więź emocjonalna jest tak silna, że wiele rzeczy można przekazać sobie bez słów. Niemal dekada przyjaźni z Rileyem doprowadziła nas do stanu, w którym nie musieliśmy mówić zbyt wiele, by wyczuć nastrój drugiej osoby, zaś bliskość, która nas łączyła była wyczuwalna w każdym geście. Nie musiałam pytać by wiedzieć jak wiele znaczy dla niego moje szczęście i jak rani go każde moje niepowodzenie. Miałam tylko nadzieję, że on również ma świadomość, że nawet gdy byłam daleko od niego to w myślach bezustannie otaczałam go troską.
- Jasne - powiedziałam, choć absolutnie nie byłam pewna, że podołam. Niemniej nie umiałam mu odmówić tej drobnej przyjemności.
Zebrałam kilkanaście kwiatów znajdujących się w zasięgu moich dłoni - na ten moment nie potrzebowałam ich więcej. Opierając dłonie o jego kolana, tak aby z łatwością mógł się przyjrzeć wykonywanej przez mnie czynności zaczęłam splatać kolejne kwiaty, snując przy tym zgodnie z jego prośbą opowieści o mojej codzienności. Nie uważałam ich za szczególnie porywające, lecz cieszyłam się, że chce słuchać, więc mówiłam - o psidwaku napotkanym na drodze, o przypalonym cieście, o kłótni z ojcem, gdy w końcu odwiedziłam dom rodzinny, o szalonej sąsiadce z londyńskiej kamienicy i o pięknym, osieroconym pisklaku walijskiego zielonego, któremu obecnie zastępowałam matkę. Nie mówiłam o troskach, bo w gruncie rzeczy ostatnio rzeczy układały się u mnie stabilnie, mimo pewnego poczucia niepokoju. Miałam jednak wrażenie, że u niego jest zgoła inaczej.
- Czuje, że coś Ci ciąży - szepnęłam. Nie zmuszałam go by mówił, choć czułabym się lepiej, gdybyśmy porozmawiali. Chciałam jednak, żeby wiedział, że może liczyć na mnie i na moje wsparcie, niezależnie od tego czy zdecyduje się opowiedzieć mi w czym rzecz.

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyNie 27 Paź 2019 - 12:32;

Miło było tak po prostu siedzieć i słuchać. Akurat w tym byłem najlepszy nie od dziś ani nawet nie od wczoraj, a kiedy przy okazji mogliśmy zająć czymś własne palce, wtedy o wiele łatwiej było zapomnieć o tym co dręczyło mnie samego. Śmiałem się z jej historyjek o sąsiadce i wstrzymywałem oddech na wieść o porzuconym pisklęciu. Dopytywałem o szczegóły przypalonego ciasta, jakbym naprawdę był ciekaw ile potrzeba jej było mąki i jajek, chociaż wiedziała przecież, że nie mam o gotowaniu, ani tym bardziej o pieczeniu, najmniejszego pojęcia. I było w tym coś tak magicznego, że poczułem się tak jakby mi coś odebrała, gdy jednak zauważyła, że jest to swego rodzaju gra. Terapia, mogąca odpędzić ode mnie dziwne wątpliwości, która mną targały. Spojrzałem na nią sponad naszych wianków. Pomimo, że to ja byłem tutaj słuchaczem i powinienem jakoś poradzić sobie ze skupionym splataniem ze sobą kwiatów, moje dzieło nie wyglądało nawet w połowie tak zachęcająco jak jej. Ścisnąłem w palcach pojedynczy kwiat i patrzyłem na niego przez dłuższą chwilę, zanim zdecydowałem się spojrzeć wyżej, wprost w jej jasne oczy.
- Nie jestem pewien czy można mówić, że to jakiekolwiek obciążenie. - Przyznałem enigmatycznie, krzywiąc wargi w ten charakterystyczny sposób, kiedy nie do końca chciałem dzielić się tym co mi w duszy grało. Mimo wszystko sądziłem, że warto było to z siebie wydusić, zwłaszcza że wcale nie było to nic czego dwójka przyjaciół nie mogłaby o sobie wiedzieć.
- Kojarzysz ten wielki, remontowany przed laty dom niedaleko mojego? Dom Swansea? - Podpytałem na początek, chcąc trochę odłożyć w czasie konkrety, jak zwykle zresztą. Zaczekałem na jej odpowiedź, a potem kontynuowałem. - Mieszka tam pewna blondynka, którą chyba trochę lubię. Ona… ona widziała mnie bez metamorfomagii. Wystraszyłem ją trochę, wiem, że tak było, a teraz… nie wiem, chyba mam wątpliwości czy to było właściwe. - Zwierzyłem się, orientując się, że zniszczyłem kwiat, kiedy w nerwach niechcący wyrwałem mu połowę płatków. Wyciągnąłem go niezdarnie ze swojego wianka, podbierając jeden kwiat Lottcie i ponownie poruszając niepewnie palcami i starając się zamontować go w całej kompozycji tak jak poprzedniego. Tylko ładniej, o ile się dało.

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 1875
  Liczba postów : 1231
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13931-lotta-hudson
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyNie 3 Lis 2019 - 0:09;

A jednak - rozmowa o błahostkach, choć pozornie nieznacząca dawała ukojenie, pozwalała się na moment zatrzymać i skupić uwagę na rzeczach, do których na co dzień absolutnie nie przykładałam żadnej wagi, a jednak były ważną składową mojego życia. Nie byłam wybitną postacią, osobą o życiu porywającym niczym dobra powieść - miałam za sobą dramaty rodzinne i posiadałam dość trudną, szczególnie jak na mój wiek pracę, niemniej to wszystko było w moim mniemaniu raczej zwyczajne. Dopiero czerpanie radości z tych drobnostek pozwalało nadać temu wszystkiemu blasku.
Widziałam wahanie na jego twarzy, tak dobrze znałam każdy gest i element mimiki, który składał się na jego wewnętrzną walkę, że nie musiałam o nic pytać. Po prostu czekałam, aż będzie gotowy przerwać milczenie, w tym samym czasie splatając ze sobą kolejne kwiaty. Mój wianek wyglądał zaskakująco dobrze, choć cały czas byłam skupiona na kontakcie z Rileyem, a nie na tym czym zajęte były moje ręce.
W końcu przemówił - w pierwszej chwili gdy opowiadał miałam przed oczami te beztroskie chwile, kiedy podczas letnich wakacji rodzice w końcu wyrażali zgodę, żebym na kilka dni pojechała do Doliny. Początkowo nie czułam się tu tak pewnie jak na moim londyńskim rewirze, lecz z czasem przedłużające się włóczęgi z Rileyem sprawiły, że zapałałam szczerą sympatią do tego miejsca. Oczywiście, że pamiętałam dom Swansea - tak jak pamiętałam wszystkie zakątki w których razem spędzaliśmy czas.
Nie przerywałam jednak, potwierdziwszy tylko skinięciem głową. Słuchałam dalej, początkowo czując radość, że Riley zapałał uczuciem do jakiejś wyjątkowej dziewczyny. Niestety chwilę później radość przerodziła się w zmartwienie. Trudno było zareagować na takie wieści, tak jak trudno było żyć z naszym jarzmem, ranami które pozostawiły na nas smoki.
- Być może masz rację, faktycznie mogła się przestraszyć - powiedziałam po chwili ciszy, nerwowo spoglądając na własne poparzeliny na ręce, które trudno było przeoczyć i kierując myśli ku tym lżejszym na szyi. Po chwili jednak zamiast skupiać się na sobie odłożyłam wianek i skierowałam spojrzenie na Rileya, by dodać jeszcze kilka słów - Ale przed kimś bliskim nie da się ukrywać tego przez całe życie. I tak musiałaby Cię tak kiedyś zobaczyć, a jeśli nie będzie w stanie zaakceptować tego teraz to upływ czasu na niewiele się zda.
Byłam beznadziejna w pocieszanie. Zamiast emocjonalnie go utulić, próbowałam wszystko racjonalizować, tak jak wielki wcześniej, gdy spędzaliśmy swój pierwszy dzień w Hogwarcie. Miałam jednak nadzieję, że mimo nieudolności moje słowa przyniosą jakiś efekt. Chcąc okazać mu czułość i wsparcie wyciągnęłam moją dłoń, pokrytą poparzeniowymi bliznami i położyłam na jego policzku - tym lewym, który gdyby nie metamorfomagia wyglądałby podobnie jak moja dłoń czy szyja. Delikatny ruch palcami niewiele znaczył, lecz w mojej głowie był gestem jedności, znakiem tego, że okaleczenie jest kolejnym łączącym nas czynnikiem.

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyNie 3 Lis 2019 - 16:38;

Nie było dobrej odpowiedzi po takim wyznaniu, wiedziałem to. Mimo tego całe życie łudziłem się, że może jednak gdzieś taka się znajdzie. Jeżeli ja nie mogłem jej odszukać to być może poznała ją Lotta, która swoje życie również splotła z niszczycielskim żywiołem ognia? Warto było próbować, nawet jeżeli wraz z kolejnym odsłonięciem się traciło się coraz to więcej siły. Wątpliwości przybywało wraz z upływającymi latami i chociaż do tej pory nikt nie ośmielił się jeszcze naruszyć mojego zaufania, bałem się czy ja sam także nie zaczynam go nadwyrężać. Co takiego się zmieniło, że aż tak hojnie podzieliłem się znów fragmentem siebie? Dobrze wiedziałem cóż takiego, a jednak odpychałem od siebie tę myśl, jakby faktycznie była mi zbyt gorzką do przełknięcia, chociaż wcale nie była.
To nie ja się zmieniałem. Po prostu natrafiłem na wyjątkową osobę.  
I pozostało mi tylko uśmiechnąć się nieznacznie z rozbawieniem, bo wcale tak naprawdę nie potrzebowałem innej odpowiedzi. Nerwowość w jej spojrzeniu tylko dołożyła mi wesołości co pozwoliło mi sądzić, że od nadmiaru wrażeń traciłem rozum. Kilka miesięcy temu jeszcze dostałbym ataku serca, gdyby mi tak odpowiedziała i już nigdy, nigdy w życiu nie pokazałbym się nikomu bez metamorfomagii. Tymczasem Elaine nie tylko potrafiła doskonale wyciągać z ludzi ich najlepiej strzeżone sekrety, ale również sprawiała, że zmieniało się moje postrzeganie na coś, co do tej pory uważałem za wieść nieprzeznaczoną dla cudzych uszu.
- Teoretycznie nie musiałaby - odpowiedziałem, chwytając jej spojrzenie, gdy uniosłem znad wianków swoje własne, równie jasne. Tak długo jak nie zamierzałem zasypiać w jej towarzystwie wcale nie musiała o tym wiedzieć. Moja metamorfomagia była częścią mnie do tego stopnia, że rzadko zdarzały mi się wpadki z jej udziałem, a teraz, jeszcze jako student w szkole niekoniecznie myślałem od razu o dzieciach i ożenku chwilę po poznaniu miłej, fajnej dziewczyny. Patrząc po historii moich rodziców mógłbym rzec, że było wręcz odwrotnie. Przemyślenie sobie tego wszystkiego było o wiele bardziej wskazane od chwytania się narzeczeństwa, póki jeszcze mi nie uciekła. A teraz już chyba nic nie miało jej wystraszyć… poza, oczywiście, moim zamiłowaniem do rozpruwania zwierząt. Zmrużyłem oczy pod jej dotykiem. Skóra na moim policzku lekko zafalowała, gdy machinalnie, bez udziału woli dopasowała się wyglądem do jej dłoni. Jak pokręcony, przestraszony kameleon schwytany przez człowieka. Nie widziałem tego, ale różniliśmy się od siebie. Ja pamiętałem siebie w o wiele gorszym stanie. Jeszcze ze szpitala, kiedy odwijając bandaże mogłem poznać jedynie krew i wielką, otwartą ranę, którą wówczas byłem. Wydawało mi się, że rany Lotty to jedynie kropla w morzu moich własnych, podczas gdy teraz było zupełnie odwrotnie. Moje blizny bladły wraz z upływem czasu. Tkanka nigdy nie miała być całkowicie gładka, tego mogłem być pewien, a jednak eliksiry i maści robiły swoje, nawet jeżeli nie dawały natychmiastowych efektów.
- Czyli dobrze zrobiłem? - Zapytałem, jakby chcąc ją poprosić o jeszcze jedno jednoznaczne, ostateczne podkreślenie tego. Kompletnie niepotrzebnie, ale chciałem wierzyć w to tak bardzo, że musiałem nalegać. Musnąłem jej dłoń delikatnym dotykiem, czując się dziwnie badając tę szorstką fakturę. Sekundę później moje oczy rozszerzyły się i czar prysł. Upuściłem swój niedokończony wianek na własne kolana, a utraciwszy skupienie znów ukryłem własne blizny, a to wszystko tylko z powodu znicza. Wyciągnąłem rękę do przodu, sięgając ponad głowę Charlotte.
- Byłem tu tyle razy i nigdy nie znalazłem żadnego, a ten prawie usiadł ci na włosach. - Prawie się śmiałem tak było to niedorzeczne. Zamknąwszy dłoń wokół porysowanej, metalowej kulki sprowadziłem znicz pomiędzy nas, aby mu się przyjrzeć. - Przynosisz mi szczęście. - Dodałem, jeszcze na moment krzyżując z nią spojrzenie i uśmiechając się nieco pewniej, niż jeszcze przed momentem.

6
Łącznie: 15
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 1875
  Liczba postów : 1231
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13931-lotta-hudson
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyPon 4 Lis 2019 - 23:30;

- Teoretycznie to ja mogłam zostać uzdrowicielem, a ty balleriną. Problem w tym, że teoria na niewiele się zdaje w prawdziwym życiu - odparłam, by po chwili dodać - Chociaż muszę przyznać, że zobaczenie Cię w różowym tiulu wydaje się niezwykle intrygujące.
To nie tak, że gdy tylko Riley powiedział mi o jakiejś dziewczynie, to zaczęłam rozmyślać o ich ślubie i planować wieczór kawalerski mojego przyjaciela. Byłam po prostu zdania, że nawet osoba tak doświadczona w ukrywaniu swoich słabości mogła na moment stracić kontrolę - wystarczyłaby chwila uniesienia albo uderzenie w głowę podczas gry w Quidditcha i utrata przytomności, żeby prawda wyszła na jaw. Niezależnie od tego czy panienka Swansea miała zagościć w życiu mojego przyjaciela na kilka miesięcy, czy na kilkadziesiąt lat, po prostu zasługiwała na prawdę. Kłamstwo miało zaś krótkie nogi i ryzyko zniszczenia relacji z jego powodu było (przynajmniej w moim mniemaniu) zbyt duże.
Zmiana, która miała miejsce na jego twarzy, w związku z moim dotykiem była zaskakująca. Blizny po oparzeniach Rileya były tematem tabu, czymś co nawet dla kogoś tak bliskiego jak ja nie było codziennym widokiem. Przymknięte oczy chłopaka pozwoliły mi zawiesić wzrok na jego twarzy - bez wątpienia goiła się ona lepiej niż moje ręce, lecz w gruncie rzeczy była to głównie moja wina - przez ostatnie dwa lata nie dbałam o nie wystarczająco. Mimo używanych medykamentów moje dłonie w pracy były bezustannie narażone na urazy, dlatego wyglądały zdecydowanie gorzej od blizn Rileya, a także od tego co miałam na szyi. Ja jednak nie czułam wstydu - choć rany na pewno mnie szpeciły to czułam silny związek z tymi śladami, były one właściwie cielesnym wyrażeniem mojej tożsamości i śladem poświęcenia się pracy.
W tamtym momencie, kiedy moja poparzona dłoń dotykała widocznych śladów na policzku mojego przyjaciela, poczułam, że jest między nami wyjątkowa emocjonalna bliskość, coś co mogłam przeżyć tylko z kimś o podobnych doświadczeniach i przynajmniej zbliżonej wrażliwości. W tej jednej chwili, przez kilkadziesiąt sekund nie liczyło się to co nas spotkało i to co miało nastąpić w przyszłości, lecz tylko teraźniejszość. Ogarnął mnie niesamowity spokój, który przez ostatnie lata towarzyszył mi niezwykle rzadko.
- Oczywiście, że tak - odparłam bez cienia wahania w głosie. Wiedziałam, że ta cała sytuacja niosła za sobą zarówno dobre, jak i złe strony, ale twierdzące odpowiedź wydawała mi się najsłuszniejsza.
Ta niesamowita błogość nie mogła trwać wiecznie. Uwagę Rileya zwrócił znicz - w gruncie rzeczy to było zabawne, że to nie ja dostrzegłam przedmiot, który niemal wylądował mi we włosach.
- Bardzo się cieszę - odparłam z uśmiechem, wracając dłońmi do wyplatania wianka - Mam nadzieję, że nie tylko ze zniczami.

5
Suma: 14
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptySro 6 Lis 2019 - 19:00;

To porównanie było bardzo obrazowe. Nie powstrzymałem się i parsknąłem śmiechem, kiedy moja wyobraźnia podsunęła mi myśl o zawinięciu się w różowe tiule. Pacnąłem Lottę otwartą dłonią w ramię.
- Miałabyś koszmary do końca życia - odpowiedziałem natychmiast, unosząc jedną brew na wypadek, gdyby ośmieliła się zaprzeczyć. Pokręciłem też głową, chociaż patrząc na ten gest z boku trudno było powiedzieć czy maskowałem śmiech czy wydawałem się zdegustowany taką wizją. Prawdę mówiąc chyba trochę jednego i trochę drugiego. Jej słowa sprowadziły na mnie spokój. Chociaż zwykle byłem człowiekiem raczej bardziej dociekliwym, aniżeli ślepo ufającym w pewne stałe czy nawet cudze słowa to wystarczyło, aby Hudson tak po prostu wyraziła swoje zdanie, abym spojrzał na tę kwestię nieco inaczej. Ufałem jej ocenie jak niczyjej innej. Gdyby było inaczej zapewne dusiłbym w sobie swoje dylematy i radził sobie z nimi tak jak z problemami życia codziennego - samotnie i powoli. Tutaj działanie było spontaniczne, tak samo jak i samo pytanie zostało podyktowane przez chwilową wątpliwość. Chciałbym znowu mieć ją na co dzień przy swoim boku. Może wówczas zdobyłbym się na nieco większą życiową szczerość i otwartość, zwłaszcza względem bliskich mi osób, które o moich kłopotach zwykle dowiadywały się jako ostatnie. Zamykanie się w sobie miało kilka niewątpliwych plusów, jednakże jeżeliby podsumować całokształt, na dłuższą metę nie przynosiło niczego dobrego.
- Dzięki - odezwałem się, jeszcze chwilę przed schwytaniem znicza. Popatrzyłem na nią trochę dłużej, niż zwykle i zdecydowanie odważniej. Po prostu szczerze i uśmiechnąłem się lekko, ledwie zauważalnie. Z wdzięcznością.
Potem przyjrzałem się metalowej piłeczce. Wyglądała na zdecydowanie zużytą. Wybuch magicznej fabryki wyraźnie dał zniczowi w kość, a jednak wciąż nieśmiało podrygiwał skrzydełkami unosząc się i opadając nawet w moim uścisku. Puściłem go, pozwalając mu unieść się na kilkanaście centymetrów.
- Nie, pewnie, że nie. - Odpowiedziałem, obserwując jak zaplata. Zdaje się, że zauważyłem już gdzie popełniałem błąd. Szkoda, że wykluczyć to nie było to samo co dostrzec. - Przecież nic mnie nie spaliło odkąd znowu rozmawiamy. - Wstępowałem na odrobinę niepewny grunt, ale wcale nie ciągnąłem tego tematu. To było tylko wspomnienie przeszłości, chociaż nigdy nie miałem zapomnieć jak ciężkie były to chwile, gdy Lotta była tak daleko ode mnie. Milcząca i obca, wściekła na mnie za obraną życiową, Fairwynowską ścieżkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 1875
  Liczba postów : 1231
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13931-lotta-hudson
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyNie 10 Lis 2019 - 17:25;

- Jeden koszmar w tą czy w tą - wzruszyłam ramionami, po czym wybuchnęłam szczerym, perlistym śmiechem. Trudno powiedzieć czy bardziej nabijałam się z tej wspaniałej, tiulowej wizji, czy raczej z własnych słabości i ciągnących się za mną traum. Nieważne, bo w tamtym momencie liczyło się głównie to, że siedziałam u boku drogiej mi osoby i mimo wszystkich trudności, które przez ostatnie lata spotkały nas oboje potrafiłam śmiać się i czerpać radość z takich chwil jak ja, pozornie codziennych i zwyczajnych, lecz w gruncie rzeczy zapisujących się w pamięci na zdecydowanie dłużej niż ten jeden wieczór.
Choć martwiły mnie jego rozterki, to gdzieś w głębi duszy cieszyłam się, że to przede mną się otwiera, a także że moje zdanie ma dla niego duże znaczenie. Zaufanie, którym mnie obdarzał było mi na rękę, bo pozwalało mi nie tylko być blisko niego, ale także pomagać z rozwiązywaniem wszystkich rozterek i przynajmniej próbować zdjąć z jego barków część ciężaru, który wrzucało na nie życie. Wdzięczność ukryta między uśmiechem i spojrzeniem sprawiała mi satysfakcję, niemniej istotniejszym aspektem było to, że dzięki moim radom Fairwyn mógł być szczęśliwszy i spokojniejszy.
Znicz mimo, że wypuszczony wciąż kręcił się wokół Rileya, a ja przyglądałam się raz po raz jemu oraz mojemu wiankowi. Splatanie szło już ku końcowi, więc spojrzałam na pracę mojego przyjaciela - choć miała ona kilka błędów to na pierwszy raz była naprawdę w porządku. Wskazałam mu palcem co ma poprawić, tak aby wianek był w porządku, a następnie ponownie skierowałam uwagę na moje rękodzieło.
- Coś jest na rzeczy, bo odkąd z Tobą rozmawiam mnie również nic nie spaliło - odparłam starając się mówić o naszym wspólnym doświadczeniu w sposób swobodny, mimo iż brzmiało to dość komicznie. Choć mówiłam o czymś tak dla nas trudnym to ciężko było mi powstrzymać choć minimalne parsknięcie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
Galeony : 4204
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyNie 10 Lis 2019 - 19:17;

Prychnąłem, bardzo starając się nie wywrócić oczami po jej słowach.
- Wiesz, mnie tam robi to całkiem istotną różnicę! - Podkreśliłem, uśmiechając się w taki sposób, aby nieco odjąć siły własnemu rozbawieniu. Jak zawsze nieco przekłamując szczerość własnych emocji i nie potrafiąc już tak cieszyć się z codzienności jak niegdyś. Lekka melancholia przylgnęła do mnie zbyt silnie. Z drugiej strony cieszyłem się, że nie udzielała się ona Lottcie i mogłem podziwiać ją właśnie w takich chwilach. Śmiejącą się, może nawet przez moment szczęśliwą u mojego boku. Wreszcie zdecydowałem się ruszyć naprzód z moją pracą. Mozolnie kręciłem palcami, starając się upchnąć kwiaty w odpowiednie dla nich miejsca, lecz nie dało się ukryć, że te dłonie były po prostu zbyt grubo ciosane jak na taki detal. O wiele lepiej odnajdywały się w duecie z różdżką i delikatnymi zaklęciami, więc wkrótce aby sobie pomóc, skorzystałem z czarów. Wyglądałem na srogo zniecierpliwionego własną nieudolnością kiedy tak poprawiałem własny twór. Jej słowa były odważne, przełamujące to milczące tabu, z którym każde z nas mierzyło się na swój sposób. Uśmiechnąłem się ponownie, lecz tym razem nieco smutno.
- I oby już zawsze tak pozostało. - Spróbowałem zakląć rzeczywistość. Świadom, że gdyby Lotta kiedykolwiek znowu została poparzona, moje serce pękłoby na dwoje już do reszty. Nie wspominając już o tym co by się ze mną stało, gdyby smoki ponownie odebrały mi kogoś tak bliskiego. Biorąc swój wianek w dłonie, delikatnie wsunąłem go na jej ciemne włosy. Kilka pasm jej włosów zawinąłem wokół kwiatów, aby byle podmuch wiatru nie zrzucił mojego dzieła.
- Chodźmy, robi się chłodno. - Odezwałem się po chwili milczącego patrzenia na nią, na jej włosy, w jej oczy. Dotknąłem jej dłoni, gdy dźwignąłem się na nogi, chcąc wesprzeć ją przy wstawaniu i ściskając jej palce odprowadzić pod sam dom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lotta Hudson

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
C. szczególne : Mała blizna na palcu dłoni, mocne oparzeliny na rękach i lekkie na szyi
Galeony : 1875
  Liczba postów : 1231
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13931-lotta-hudson
Polana złotych zniczy QzgSDG8




Gracz




Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy EmptyPon 11 Lis 2019 - 14:23;

Ja również nie byłam pozbawiona tej nuty melancholii, powiedziałabym wręcz, że towarzyszyła mi ona bezustannie, zawsze będąc obecna gdzieś z tyłu mojej głowy. Nie dało się ukryć, że mimo sentymentalnego podejścia do pojmowania świata wciąż potrafiłam odczuwać radość, nawet jeśli z tyłu mojej głowy zawsze towarzyszyły mi te melancholijne okruchy. W takich sytuacjach jak ta było to szczególnie widoczne - nie mogłam nie cieszyć się z jego obecności, ale równocześnie trudno było mi nie zatęsknić za naszymi nastoletnimi czasami, beztroskimi i pozbawionymi tego bagażu emocjonalnego, które zrzuciło na nasze barki dorosłe życie.
- Miejmy nadzieję - powiedziałam enigmatycznie, lekko się uśmiechając. Praca, której się podjęłam, była bez wątpienia ryzykowna - choć dobrze radziłam sobie ze smokami i w większości pracowałam ze stosunkowo łagodnymi maluchami, to każdego dnia ryzykowałam zdrowie i życie, bo jeden błąd u współpracownika mógł kosztować nas wszystkich. Na co dzień jednak nie myślałam o tym - zbyt mocno kochałam smoki, by żyć ciągle w strachu.
Finalnie oboje skończyliśmy nasze wianki - Riley nadrobił wszystkie straty z pomocą magii, a ja musiałam mu przyznać, że sama nie umiałabym tak finezyjnie i dokładnie rzucić zaklęć, aby wianek wyglądał dobrze, zaś chłopakowi to się udało. Po chwili założył mi swoje dzieło na głowę, zaś ja podarowałem moje dzieło jemu i przez moment patrzyliśmy na siebie w milczeniu czerpiąc ze swojej obecności.
- Masz rację - odparłam, po czym podnieśliśmy się i trzymając się za dłonie ruszyliśmy do domów. Lato już wkrótce miało przejść do historii, więc korzystaliśmy z niego ciesząc się ostatnimi chwilami ciepła.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Polana złotych zniczy QzgSDG8








Polana złotych zniczy Empty


PisaniePolana złotych zniczy Empty Re: Polana złotych zniczy  Polana złotych zniczy Empty;

Powrót do góry Go down
 

Polana złotych zniczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Polana złotych zniczy JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-