Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 James Farris

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


James Farris

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : mała blizna na czole, heterochromia centralna, zarysowane kości policzkowe, dziwne stroje i jeszcze dziwniejsza biżuteria
Dodatkowo : Hipnoza, Prefekt, Konkubina
Galeony : 207
  Liczba postów : 166
https://www.czarodzieje.org/t20908-james-farris#669597
https://www.czarodzieje.org/t21008-poczta-jamesa#674590
https://www.czarodzieje.org/t20939-james-farris#671856
James Farris QzgSDG8




Gracz




James Farris Empty


PisanieJames Farris Empty James Farris  James Farris EmptyWto 26 Paź 2021 - 15:20;


James Farris

DATA URODZENIA31.10.2002
CZYSTOŚĆ KRWI 50% 
MIEJSCE URODZENIAdundee, szkocja
MIEJSCE ZAMIESZKANIAdundee, szkocja
W HOGWARCIE JEST OD KLASYI
OBECNIE JEST NA ROKUVIII
WYMARZONY DOM -
WYBRANY WIZERUNEKernest klimko

Wyglad

WZROST 184 cm
BUDOWA CIAŁA zwyczajna
KOLOR OCZU piwno-zielone
KOLOR WŁOSÓW blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE mała blizna na czole, heterochromia centralna, zarysowane kości policzkowe
PREFEROWANE UBRANIA balansuję między wygodą a chęcią przyciągania spojrzeń innych, więc często łączę dresy w odważnym kolorze z ekstrawaganckim dodatkiem w postaci kolczyków w uszach czy koszulą w finezyjne wzory


Charakter


Moja głowa jest ciężka od nadmiaru myśli. Codziennie przepływają przez nią setki spostrzeżeń; nigdy nie odpoczywam, umysł ciągle pracuje na najwyższych obrotach, rejestrując najdrobniejsze zmiany w otoczeniu. Część z nich zachowuję dla siebie, skrupulatnie przechowując je w pałacu pamięci, ale te, które są zapowiedzią zamieszania, bardzo szybko wykorzystuję – głośno zwracam uwagę albo zadaję niewygodne pytania, drążę, próbuję dowiedzieć się jeszcze więcej. Wprowadzanie niepotrzebnego zamętu to moja specjalność, bo to w samym środku oka cyklonu odnajduję się najlepiej. Chaos to jedyne, co znam, im więcej bodźców tym lepiej. Więc mącę spokój, rzucam żartami na prawo i lewo, rozładowuję śmiechem napięcie, które sam stworzyłem. Z łatwością bryluję w towarzystwie, zawieram przelotne znajomości, otaczam się ludźmi po to, żeby nie zostać samemu. Bo w ciszy istnieje większe prawdopodobieństwo, że usłyszę to, co naprawdę o sobie myślę.
Pod tą powłoką poczucia humoru i uprzejmego uśmiechu jest tłusta warstwa kompleksów i chęć zaistnienia, potrzeba atencji tak silna, że aż rozpala skórę do czerwoności. Może dlatego tak bardzo lubię zabawy z ogniem, bo ten prawdziwy na chwilę wycisza płomienie trawiące mnie od wewnątrz.
Muszę przyznać, że jestem ekspertem w stwarzaniu pozorów. Mało kto widział moją prawdziwą twarz – tę skrzywioną od nadmiaru presji, wywieranej przez ojca czy samego siebie. Nie lubię myśli, że ktoś poza mną może dostrzec wszystko to, co we mnie najgorsze. W związku z tym skrzętnie ukrywam emocje i ostrożnie rozdaję swoje zaufanie. Niewiele osób traktuję poważnie, a uznawanie powszechnych autorytetów to dla mnie spore wyzwanie, którego zazwyczaj się nie podejmuję. Ostatecznie liczę się tylko ja. Zrobię dużo, żeby zwrócić na siebie czyjąś uwagę. Nieważne czy będzie ona wyrażona w formie zachwyconego spojrzenia czy krzyku, że jestem bezczelny i jutro muszę stawić się w izbie pamięci, aby polerować puchary zdobyte przez osoby zapomniane przez świat.
O mnie pamiętać będą wszyscy. Obiecałem to sobie, gdy miałem sześć lat i skutecznie do tego dążę. A że zazwyczaj nie mam czasu na spełnianie wygórowanych oczekiwań innych, bo wszystko dookoła jest ciekawsze, uruchamiam sieć kontaktów i znajomości, żeby tylko być na pierwszym miejscu. Szepnę ci na ucho, że wisisz mi przysługę (nawet jeśli o tym nie pamiętasz) – tym sposobem nudną pracę domową ze starożytnych run mam z głowy. Uśmiechnę się uroczo i poproszę cię o pomoc, ostatecznie jednak doprowadzając do tego, że wszystko zrobisz za mnie. Albo omotam cię swym urokiem osobistym na tyle, że podasz mi odpowiedzi na wejściówce bez zająknięcia. Czasem robię to automatycznie i korzystam ze swej wrodzonej charyzmy nieświadomie, a czasem z premedytacją używam hipnozy. Ale oboje jesteśmy zadowoleni, bo na chwilę jestem twoim sprzymierzeńcem, a ja bez większego wysiłku osiągam to, co chcę.
A gdy spotkam na swej drodze kogoś równie nierozsądnego, żądnego adrenaliny, gotowego do tego, aby realizować niezbyt mądre pomysły, poświęcam dla niego wszystko. Wkładam w tę relację całe serce i nie zważam na konsekwencje czynów, które zapewnią mu bezpieczeństwo i to, co najlepsze. Ściągam maskę, nie wstydzę się swych starannie skrywanych skaz i jestem sobą, czyli prostym chłopakiem, który chce być zapamiętany, lubiany i wychodzi z założenia, że życie jest albo przygodą albo niczym.

Historia


W moim domu straszył duch. Zjawa, którą rodzice nazywali Ella, nigdy nie była widoczna, nie było żadnego śladu jej obecności w naszych skromnych, ale przytulnych czterech ścianach, ale wszyscy ją czuliśmy. Widziałem ją w posmutniałych oczach mamy, gdy przedstawiała mnie i Laurę swoim znajomym, z trudem wypowiadając oto mój syn i córka, jakby kogoś w tym zestawie brakowało. W nadmiernej trosce, kontroli i dziwnej gadce rodziców, że każde wyjście na dwór skończy się naszym porwaniem. Odczuwałem to w nieobecności ojca, który odkąd pamiętam, cały czas pracował, maniakalnie wsadzając tych złych do Azkabanu. Zawsze powtarzał, że to zajęcie wymagające poświęceń - w jego przypadku byliśmy to my. Mama natomiast, żeby nie zwariować, zatopiła się w wir szpitalnych obowiązków. Myślę, że tak bardzo obwiniała się za niemożność uratowania swojej małej Elli, że przelewała empatię na innych.
Dlatego przejąłem stery i zająłem się moją rodziną, otaczając ją opieką. Otulałem mamę kocem, gdy zasypiała na kanapie tuż po powrocie z pracy. Biegałem za Laurą, czując się za nią odpowiedzialny – czytałem jej Baśnie Barda Beedle’a, zaplatałem włosy w nierówne warkocze i z udawaną radością kiwałem głową, gdy prosiła mnie o radę przy wyborze sukienki na dany dzień. Tłumiłem żal, pozwalając mu wrzeć pod skórą, bo przecież byłem tylko dzieckiem, powinienem bawić się figurkami smoków albo gonić gnomy po ogródku, a nie robić za ojca i matkę jednocześnie.
Złota klatka zawsze pozostanie klatką. Miałem dość zakazów i nakazów, braku uwagi i tego poczucia, że jestem niewystarczający. Nie miałem ochoty siedzieć cały czas w domu, gdy za oknem świat zachęcał do odkrywania jego sekretów. W takich chwilach traktowałem pracoholizm rodziców jak błogosławieństwo i gdy Laura spała wtulona w pluszową lunaballę, wymykałem się, eksplorując najbliższą okolicę i zaznając najpiękniejszego uczucia – wolności. Wieczorne wyprawy przynosiły ukojenie, bo w końcu ktoś zwrócił na mnie uwagę – zwłaszcza jak celowałem pięścią w słabszych, plułem najdalej ze wszystkich albo opowiadałem obsceniczne żarty. Kochałem te spojrzenia zwrócone tylko i wyłącznie na mnie, słowa podziwu, gdy jako jedyny zrobiłem coś, czego reszta się bała, poklepywanie w ramię na znak, że należę do grupy. Żyłem naprawdę, bo liczyłem się wtedy ja – nie moja młodsza siostra czy duch nieznanej mi Elli.
Hogwart był miejscem, w którym poczułem, że jestem sobą. Szkolne reguły były niczym w porównaniu do tych, których musiałem przestrzegać w domu, a publika znacznie szersza niż grono dzieciaków mieszkających na przedmieściach Dundee. Zauważyłem, że im bardziej jestem głośny, tym więcej oczu jest wpatrzonych we mnie, a cisza tylko sprawia, że nieprzyjemne myśli wypływają na zewnątrz, niczym gorąca lawa tłamsząc moją chęć bycia kimś. 
Wszystkie puzzle wskoczyły na swoje miejsce, gdy dowiedziałem się, że Ella nie jest duchem, a moją zaginioną starszą siostrą, porwaną po narodzinach. Nagle, desperacja i wyolbrzymiony strach rodziców zaczęły mieć sens, tak samo jak i większe zainteresowanie Laurą – w końcu była córką, ja miałem nieszczęście urodzić się chłopcem, więc nie mogli mną zastąpić wyrwy po stracie Elli.
Nie wyszedłem z roli opiekuna rodziny, widząc jak wszyscy dookoła nieporadnie próbują na siłę wcisnąć Ellę w nasze niepisane tradycje i zasady. Jak każą jej siadać na krześle, które zawsze stało puste (czekało na ciebie dziewiętnaście lat, córeczko), chociaż widziałem, że ona wolałaby zająć fotel przy oknie, wciąż spoglądając tęsknie na niebo. Jak rozpieszczali ją śniadaniami przynoszonymi do łóżka i drżeli za każdym razem, gdy jej tam nie było, bo wymykała się o świcie, żeby pobiegać. Tak samo jak nie chciała być Ellą a May Jupiter. Pragnęli dla niej wszystkiego co najlepsze, jednocześnie wpychając ją do złotej klatki. Tej samej, w której ja tkwiłem od lat. Nie mogłem na to pozwolić.
Postanowiłem nie iść na studia i zostać ten rok w domu, bo podświadomie czułem, że May była elementem, którego mi zawsze brakowało. A potrzebowała sojusznika, bo chociaż rozumiałem dziką radość rodziców, że w końcu ją odnaleźli, rozumiałem również MJ – wcale nie była nieszczęśliwa, a jej porywaczka traktowała ją jak własną córkę. Stopniowo pomagałem jej ogarnąć te dziwne zwyczaje, pokazywałem okolice Dundee i z wypiekami na twarzy słuchałem opowieści o podróżach, jakie odbyła. 
Idąc na studia, wiedziałem, że mam wszystko. Wyćwiczony dar perswazji, pozwalający mi kontrolować innych, dwie siostry u swojego boku i możliwość odkrycia w końcu kim tak naprawdę jestem.

Rodzina


★ Richard - ojciec, któremu usilnie próbowałem zaimponować przez całe swoje życie, a jedyne, co od niego dostawałem to konieczność zastąpienia go w domu i marne ochłapy uwagi, gdy wdrażał mnie w tajniki hipnozy. Rzadko się odzywa, a jeśli już to robi to są to zazwyczaj słowa krytyki. Nic mnie tak nie wkurwia jak jego długi nos, skryty za opasłymi tomami książek i pretensjonalny ton, że mógłbym robić jeszcze więcej niż dotychczas. Niby co?
★ Amanda - matka. Ze względu na swój dar jasnowidzenia i traumę spowodowaną utratą pierwszego dziecka, sprawia wrażenie niestabilnej. Zawsze chce dobrze, ale jej nadmierna troska i opiekuńczość mnie irytuje. Jest wiecznie pochłonięta wizjami i ratowaniem każdego, tylko nie własnych dzieci. Zbyt ambitna i zajęta szpitalnymi sprawami, żeby zauważyć moje nieudolne próby zwrócenia na siebie uwagi, której otrzymałem od niej niewiele.
★ Ella aka May Jupiter - starsza siostra, którą tak naprawdę znam dopiero od roku. Zostawała porwana ze szpitala tuż po urodzeniu, ale jej duch żył między nami cały czas. Traktuję ją niemalże jak bliźniaczkę, bo okazało się, że tylko ona jest w stanie zrozumieć moje wewnętrzne rozterki, tak samo jak ja doskonale zdaję sobie sprawę, że jej życie zostało wywrócone do góry nogami. Robię wszystko, aby czuła się w naszej rodzinie komfortowo.
★ Laura - młodsza o rok siostra, za którą oddałbym życie. Większość dzieciństwa spędziłem na wychowywaniu jej i łączy nas silna więź. Całe życie dzielnie dbałem o to, żeby nie odczuwała nieobecności rodziców, a ich chore ambicje brałem na siebie, bo czuję się za nią odpowiedzialny.

Ciekawostki


★ kocham zabawy z ogniem – zawsze mam przy sobie smoczą zapalniczkę czy mugolskie zapałki, a incendio to moje ulubione zaklęcie;
★ przez to moje palce zdobi mnóstwo niewielkich blizn po poparzeniach, których nie maskuję, tak samo jak nigdy nie dbałem o to, aby stosować na nie odpowiednie eliksiry;
★ tylko nieliczni wiedzą o mojej umiejętności hipnozy;
★ wykorzystuję ją raczej w formie drobnych wymuszeń, a bardzo rzadko dla własnej satysfakcji i kontrolowania w ramach zabawy;
★ miałem rok przerwy między nauką podstawową a studiami ze względu na niespodziewaną wieść, że mam drugą siostrę, dla której olałem szkołę, żeby pomóc jej się odnaleźć w nowej rzeczywistości;
★ w końcu rodzina jest najważniejsza i nigdy się tego nie wstydzę - jeśli podniesiesz rękę na którąś z moich sióstr to bez wahania zrobię wszystko, abyś tego pożałował;
★ często noszę dziwną biżuterię albo ubieram się w stroje opatrzone niecodziennymi wzorami;
★ usilnie dbam o kondycję - biegam, pływam, ćwiczę boks, ale nieszczególnie to po mnie widać, bo moje ciało ze mną nie współpracuje; nie przeszkadza mi jednak brak widocznie zarysowanych mięśni i ważne jest to, że jestem zwinny i wystarczająco silny, aby obić ci mordę;
★ nie wiem kim zostanę w przyszłości, bo wciąż szukam siebie, jednak wiem, kim nigdy nie będę: marną kopią ojca, czyli beznadziejnym aurorem, którzy przez dziewiętnaście lat nie umiał znaleźć swojej zaginionej córki;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mererid Tew

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 155
C. szczególne : królicze ząbki | kolorowe ubranka | pachnie wypiekami
Galeony : 162
  Liczba postów : 284
https://www.czarodzieje.org/t20866-mererid-tew
https://www.czarodzieje.org/t20873-gruba-sowka-mer#668081
https://www.czarodzieje.org/t20868-mererid-tew
James Farris QzgSDG8




Moderator




James Farris Empty


PisanieJames Farris Empty Re: James Farris  James Farris EmptyWto 16 Lis 2021 - 22:58;



SLYTHERIN!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Następne kroki:
stworzenie poczty
założenie relacji
rozpoczęcie gry
rozwój postaci




Życzymy

miłej gry!


______________________


A day without sunshine
is like, you know, night.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

James Farris

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: James Farris QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-