Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pracownia Eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Wilkołak, Kapitan Hufflepuffu, Ścigający
Galeony : 1135
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9348-emmet-andy-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9350-sowa-emmeta#260306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9349-nie-podchodz-bo-zagryze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9351-emmet-andy-thorn#260313
Pracownia Eliksirów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pracownia Eliksirów - Page 2 Empty


PisaniePracownia Eliksirów - Page 2 Empty Pracownia Eliksirów  Pracownia Eliksirów - Page 2 EmptySro Wrz 10 2014, 17:07;

First topic message reminder :


Pracownia Eliksirów


To nieszczególnie znane miejsce znajduje się na Ulicy Pokątnej i spełnia dokładnie wszystkie możliwe warunki, by zainteresowali się nim tylko nieliczni. Chodzi mianowicie o tych, których interesuje coś więcej niż kupno eliksiru w pobliskiej aptece.
Właśnie ta pracownia oferuje niezwykle wyrafinowaną usługę eliksirowara. Jeśli tylko chcesz być znanym na całym świecie mieszaczem chochlą, wejdź i przystąp do kursu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 1846
  Liczba postów : 1932
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Pracownia Eliksirów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pracownia Eliksirów - Page 2 Empty


PisaniePracownia Eliksirów - Page 2 Empty Re: Pracownia Eliksirów  Pracownia Eliksirów - Page 2 EmptyWto Paź 12 2021, 19:58;

Egzamin wstępny: 5, 3 | I poprawka -> 4
Cześć praktyczna: 3, 6 | II poprawka -> 6 | III poprawka -> 1 dorzut: nieparzysta | darmowa poprawka -> 2 dorzut: parzysta
Egzamin końcowy: teoria: 6 | IV poprawka -> 2 | V poprawka -> 7 | praktyka: 6 | VI poprawka -> 9

Kiedy otrzymał sowę z datą i godziną kursu na eliksirowara, był podekscytowany. Spakował wszystkie potrzebne rzeczy, aby pierwszego dnia udać się na egzaminy wstępne. Na szczęście do pracowni, w której miał odbywać się kurs miał niedaleko z mieszkania. Gdy otrzymał pytanie od kobiety, która przywitała wszystkich w pomieszczeniu, od razu skupił się na tym co ma zrobić. Opisanie zakazanych przez Ministerstwo eliksirów nie było łatwe, a dodatkowo Lucas był odrobinę zestresowany tym, że już na wstępnie może sobie nie poradzić. Jego przyjaciel był ekspertem od wywarów, a Sinclair owszem znał się na nich dość dobrze, ale nie był tak pewny swoich umiejętności i wiedzy. Więc może dlatego tego dnia nie poradził sobie z pytaniem, które wystosunkowała do niego czarownica. Niestety ale jego krótka odpowiedzi nie wystarczyła, aby tym razem mu się powiodło. Inaczej było kolejnego dnia, kiedy był już przygotowany przede wszystkim psychicznie na to, że dopadną go nerwy. Otrzymując pytanie, które tym razem nie sprawiło mu większych trudności, sprawił, że komisja nie potrzebowała nawet zadawać mu dodatkowych pytań. Wyczerpał temat i był z siebie dumny.
Gdy przyszło w końcu do zajęć praktycznych, Lucas wraz z pozostałymi uczestnikami szkolenia, dowiedział się, że każdy ma przypisanego asystenta w postaci instruktora i wraz z nim mają uwarzyć eliksir. Ślizgonowi przypadła Amortencja. Ucieszył się w duchu, bo jednak wiele razy sporządzał ten wywar i był pewien, że nie powinien mieć z nim większych problemów. Okazało się być jednak inaczej. Najwidoczniej był tak pewny siebie, że ze szybkości popełnił jakiś podstawowy błąd, który doprowadził do tego, że najsilniejszy eliksir miłosny, którego spodziewał się w swoim kociołku był zdatny jedynie do wyrzucenia. Musiał spróbować kolejnego dnia. Napięcie go nie opuszczało, jednak starał się z kolejną próbą powoli i skrupulatnie dodawać poszczególne składniki, tak aby znowu czegoś nie popsuć. Los jednak chciał, że zagadał się z instruktorem i ponownie stracił rachubę w kolejności wrzucanych do kociołka składników i znów wywar nie wyszedł. Był załamany, bo wiedział, że umie uwarzyć Amortencję, a jednak coś szło nie tak i ciągle odnosił porażkę. Dopiero za czwartym podejściem, kiedy dostrzegł, że jego asystent coś dodaje do kociołka niepostrzeżenie, domyślił się, że to o to mogło chodzić i dlatego ciągle jego wywar nie przypominał tego prawidłowego. Tym razem jednak w porę zareagował i udało mu się uratować sytuację i tym samym przejść do ostatniej części kursu.
Na jego nieszczęście egzamin końcowy, przed którym stanął znów składał się z dwóch etapów. Najpierw trzeba było rozpisać się na rolkę pergaminu odnoście konkretnych trucizn. Ale na Merlina, co tu pisać o wywarach, które są zakazane i nigdy tak naprawdę nie miał z nimi styczności oprócz wspomnianego fragmentu w podręczniku. Czas mijał, a Lucas nie był w stanie napisać wymaganej ilości informacji, przez co nie została mu zaliczona ta część. Musiał do niej przystąpić jeszcze raz. A potem jeszcze raz. Nie poznawał sam siebie, bo jednak zawsze był dobry w teoretycznych zagadnieniach, a tym razem odnosił porażkę za porażką. Jednak po kilku dniach w końcu udało mu się przejść ten etap i dotrzeć do części praktycznej, która polegała - a jakże! - na ugotowaniu wskazanego eliksiru. Jednak, dopiero po kilku minutach pracy i dorzucania składników do kociołka nad palnikiem, Lucas zauważył, że zamiast wody w jego kociołku początkowo chyba znajdował się inny eliksir. Zaczął on reagować bardzo gwałtownie po dodaniu sproszkowanego kła węża i tworzyć gęstą pianę. I mimo, że ostatecznie chłopak opanował wszelkimi siłami sytuację, to czas na uwarzenie eliksiru się skończył i niestety musiał podejść do zadania ponownie. Ale nie chciał się poddawać i załamywać. Był już tak blisko zdobycia certyfikatu. Pojawił się więc kolejnego dnia, aby powtórzyć egzamin. I chwała Merlinowi, udało mu się z chłodnym umysłem oglądnąć wywar, który został dla niego przygotowany, aby stworzyć plan działania. Wystarczyło dodać do bulgoczącej mikstury, która prawdopodobnie gotowała się już kilka godzin i była gotowa do kolejnego etapu warzenia, kilka ziół a następnie wykonać kilka ruchów różdżką nad kociołkiem, aby po upływie czasu jaki posiadał, przedstawić komisji prawidłowo wykonany wywar. I udało się! Ukończył kurs, zdobył certyfikat i pierwszy raz czuł, że włożył w to zadanie maksimum wysiłku. Ale ostatecznie udało się i to się liczyło.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pracownia Eliksirów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pracownia Eliksirów - Page 2 Empty


PisaniePracownia Eliksirów - Page 2 Empty Re: Pracownia Eliksirów  Pracownia Eliksirów - Page 2 EmptyCzw Gru 02 2021, 17:06;

Ścieżka kariery - Alchemik

Kostka: 93 - dostaję porcję eliksiru neonu

Gorzkie uczucia związane z tym miejscem sprawiały, że nie spodziewał się kiedykolwiek jeszcze tutaj wrócić, a przynajmniej nie w najbliższym czasie. Gdy jednak zobaczył, że pracownia poszukuje pomocy w masowej produkcji eliksiru neonu, który miał zostać użyty podczas tegorocznego Sylwestra, nie potrafił tak po prostu tego zignorować. Dość chwiejnym krokiem udał się więc na Pokątną z własnymi przyrządami i chęcią pomocy tym, którzy diametralnie obniżyli jego poczucie własnej wartości. Możliwe, że właśnie przez ten gest, chciał udowodnić im, że wcale nie jest tak kiepskim eliksirowarem, jak pokazał na egzaminie certyfikującym.
Przekroczył próg pracowni i przywitał się z kilkoma znajomymi twarzami. Od razu skierowano go do miejsca, gdzie mógł ustawić swoje stanowisko, choć zdziwiono się, że przyszedł do pracowni eliksirów z całym swoim majdanem. Max jednak zdecydowanie preferował pracę na własnym, zaufanym sprzęcie i jedyne co z chęcią przyjął to potrzebne mu składniki.
Bez zbędnego pierdolenia podwinął rękawy i wziął się do roboty. Woda się grzała, a sztylet pracował, siekając zawzięcie kolejne ingrediencje, by następnie wrzucać je do kociołka i mieszać z całą resztą. Magiczny moździerz ucierał kolejno liście i przyprawy, a gdy Solberg usłyszał charakterystyczne trzaskania dobiegające z gotującej się mikstury wiedział, że czas zacząć proces monotonnego, dwudziestominutowego mieszania w tę i we w tę.
Machał chochlą, co jakiś czas zerkając na odmierzającą czas klepsydrę. Miał dziwne wrażenie, że czas biegnie w zwolnionym tempie, choć wiedział, że jest to tylko złudne uczucie, które dopadało go zawsze w tych mniej ciekawych chwilach. Nie mógł jednak pominąć tak ważnego dla całego procesu etapu. Patrzył na to, jaki kolor przyjmuje wywar i czekał aż w końcu osiągnie odpowiedni odcień, by mógł przejść dalej. W międzyczasie pokój zapełniał się kolejnymi eliksirowarami, którzy postanowili pomóc pracowni w tym zadaniu.
Kątem oka obserwował ich metodykę pracy i wychwytywał przydatne sztuczki oraz błędy, które chętnie by pomógł wyeliminować. Nie odzywał się jednak specjalnie, gdy nie był o nic pytany. Oddał jedynie swoją szałwię czarodziejowi, który przez swoją nieuwagę kompletnie zmasakrował ten składnik tak, że ten nie nadawał się już do niczego, może oprócz zaparzenia z niego herbatki. Max wiedział, jak poradzić sobie bez tej konkretnej ingrendiencji, która była w tym wypadku dość łatwo zastępowalna poprzez pręciki nagietka. Po raz kolejny ściągnął na siebie zdziwione spojrzenia, ale nie miał zamiaru się tym jakkolwiek przejmować.
W końcu mógł przestać mieszać i zabrać się za finalny etap warzenia neonowego eliksiru. Zgniecione owoce dzikiej róży marynowane w soku z tykwobulwy ponownie zostały wrzucone do moździerza i utarte na naprawdę drobniusieńki proszek, który następnie wylądował w kociołku, którego zawartość ulegała już wychłodzeniu. Gdy eliksir przejawił całą tęczową gamę barw, Solberg wiedział, że robotę skończył i mógł przelać wywar do odpowiednich fiolek, po drodze nie zapominając też o sobie i odkładając jedną porcję na użytek własny. Całą resztę przekazał osobie odpowiedzialnej za to przedsięwzięcie i po uprzednim wysprzątaniu do czysta swojego stanowiska, opuścił pracownię, czując się zdecydowanie lepiej, niż gdy kilka godzin wcześniej przekraczał jej próg by rozpocząć swoją pracę nad noworocznym projektem.


//zt

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 710
  Liczba postów : 504
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Pracownia Eliksirów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pracownia Eliksirów - Page 2 Empty


PisaniePracownia Eliksirów - Page 2 Empty Re: Pracownia Eliksirów  Pracownia Eliksirów - Page 2 EmptyCzw Sty 06 2022, 01:33;

listopad 2021r.

Kurs eliksirowara
ładnie opłacone tutaj

Egzamin wstępny: 6, 2
Poprawka: 3, 2
Poprawka 2: 6, 6

Na początku był podjarany całym tym kursem, bo heloł, w końcu zaczął robić coś ze swoim życiem, żeby ruszyć z buta z realizacją życiowych planów. Trochę późno, ale no. Jeśli można się tak długo opierdalać to czemuż by sobie tak nie robić?
Niemniej kurs ruszył pełną gębą, a sowa z informacją o egzaminie wstępnym było jak błogosławieństwo czy inna niespodziewana erekcja, która zachęca do stosunku. Jednak rzeczywistość głośno krzyknęła, że nie ma kolorowo. Eliksir leczniczy. Wacuś to pierdolił, o magii leczniczej nic nie wiedział i właściwie nie zamierzał zmieniać swojego poziomu wiedzy tylko z względu na robienie mikstur. Był nieugięty, trochę na egzaminie kłamał, trochę improwizował i wszystko skończyło się fiaskiem. Trudno. Budżet bolał, ale poprawka się odbyła.
Wielosokowy. To już bardziej przygotował się z tych zbędnych luksusów medycznych. Coś tam powiedział o etapach przygotowywania tego znanego eliksiru. Mia PR, owszem, ale czy Wacław miał o nim wiedzę? Niezbyt, co postanowił nadrobić, bo jednak wielosokowy przyda mu się w magicznym burdelu. Dlatego postanowił uznać ten etap egzaminu za naukę i przestrogę, by nic nie bagatelizować.
Może z tego powodu znów trafił na potkę leczniczą? I tym tym razem poszło mu świetnie! Wręcz trzykrotnie lepiej niż za dwoma pierwszymi podejściami. Dlatego opowiadał o eliksirze na odrastanie zębów niczym o najlepszej ze swoich kochanek. Opisywał każe muśnięcie, każde potrzebne doń ziółko oraz jak warto zrównoważyć wywar do odpowiedniego zęba. Komisja była w szoku. Puchon również.

Zajęcia Praktyczne: 6, 3

Kto daje dziecku do robienia Wywar Żywej Śmierci? Jakiś pojeb, ale bardzo dobrze, że Wacuś był już studentem i co najwyżej dużym chłopcem. Jego partner zaś zdawał się jakoś rocznikowo młodszy i chyba nieco nie wiedział, co się dzieje. Chociaż może była to wina Puchona, który od początku mówił jak to bardzo chciał robić Amortencję. Pewnie to rozpraszało towarzysza, który skakał w głowie między dwoma przepisami i miewał momenty zawahania. Te były bardzo złe przy silnych eliksirach, dlatego Wodzirej starał się patronować nad wszystkim samodzielnie. No, nie nad wszystkim, bo nie był typem kontrolującym i pokładał w ludziach zaufanie. Szczególnie do takich, którzy na danej rzeczy znać się powinni. Później przyszła refleksja, że nie mają jeszcze papierka, więc właściwie są laikami.
Dlatego Wacuś bardzo się przestraszył, kiedy chłop chciał mu wpierdolić śluz ropuchy przy końcówce warzenia wywaru. Powstrzymał go. Komisja to widziała. Była zachwycona. Wodzirej również, bo zdał ten etap bez poprawek. Bał się z tego cieszył, bo to eliksiry i jeśli się czegoś o nich nauczył w ostatnim czasie to to że nic o nich nie wie.

Egzamin końcowy:
*teoria: 2, 3 => 5
*praktyka: 2, 5 => 7
=> 12p - trochę niezdane
Poprawa:
*teoria: 4, 2 => 6
*praktyka: 5, 3 => 8
=> 14p. - tak akurat

No nie było to najlepsze wyświetlenie na egzaminie końcowym, ale nie mogło być najgorsze. Problem zaczął się w wtedy, kiedy znajomy powiedział studentowi: opijemy twoje zdanie. Opili tak, że Wacław zaliczył ino szybki prysznic i wszedł na egzamin. Dlatego załamał się, kiedy na teorii kazali pisać małą książkę o eliksirku. tra ge dia Nawet nie taka antyczna, co byłoby miłym zaskoczeniem. Puchon dzielnie walczył pisząc względnie mądre słowa, ale głównie opierał się na laniu wody i bajdurzeniu. Wypisał wszystkie synonimy do koloru tej cholernej mikstury w jednym zdaniu, udając że ma to sens. Pewnie nie miało, ale mniejsza o tę drobnostkę. Skończył, oddał, załamał się.
Praktyka zaś była zadowalająca, ale w ogólnym rozrachunku nie aż tak, żeby zdać całościowo. Może gdyby Wacław miał czas na uwarzenie mikstury detoksykującej i dopiero na podjęcie się walki z egzaminem to wyskrobałby z tego całego ambarasu więcej...
Niemniej! Powrócił dnia kolejnego, przygotowany na pisemne tortury. Nadgarstek miał przygotowany, chociaż pisał notatkę o eliksirze z goryczą w każdym słowie. Wiedział, że idzie mu źle. Czuł, że lepiej niż wczoraj. Przynajmniej dziś nie wyglądał jak żywy trup lub ofiara źle ugotowanego Wywaru Żywej Śmierci. W ogóle było to piękną nazwą na eliksir i może właśnie skupianie się Wodzireja na nieuzasadnionej etymologi niektórych naparów zaniżało jego merytoryczne słowa w podobnych pracach? Zapewne tak, ale chłop nie chciał tego sprawdzać.
Praktyko, och, słodka praktyko! Jakaś ty jesteś cudowna, bo przy tobie wiedza łączy się równie słodko co mięta z lawendą. Warzony eliksir nie wybuchł nikomu w twarz, a wręcz można uznać go za zrobiony nader przeciętnie, czyli tak żeby zdać!
Wacław wyszedł z tego małego piekła kręcąc zadem do nuconej w głowie Violetty Villas.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pracownia Eliksirów - Page 2 QzgSDG8








Pracownia Eliksirów - Page 2 Empty


PisaniePracownia Eliksirów - Page 2 Empty Re: Pracownia Eliksirów  Pracownia Eliksirów - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pracownia Eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pracownia Eliksirów - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-