Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pub „Szatańska Pożoga”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
Galeony : 2609
  Liczba postów : 2939
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptySro 9 Lip 2014 - 18:28;

First topic message reminder :


„Szatańska Pożoga”

Wejście do pubu znajduje się w kamiennej ścianie, tuż przy wyjściu z alei. Każdy kto obok niej przejdzie, poczuje jakby coś ciągnęło go za prawą rękę i odczuje pokusę, aby dotknąć cegieł. Jeśli to zrobi, iluzja się rozpłynie i ujrzy się drzwi, prowadzące do pubu. W środku wygląda bardzo nieprzyjaźnie. Jest brudny i ciemny, spowity atmosferą ciągłego zagrożenia, co zresztą nie jest jedynie grą wyobraźni, gdyż „Szatańska Pożoga” ma bardzo złą sławę. Można napić się tutaj alkoholi, a także bez problemu dostać papierosy i narkotyki, jednak nigdy nie wiadomo, czy któryś ze stałych bywalców nie dosypie Ci trucizny do Ognistej Whisky, jednak jest to wymarzone miejsce dla kogoś, kto chce ubić jakiś interes. Nikt nie zwraca tutaj uwagi na legalność sprzedawanego produktu, więc kwitnie tutaj handel jajami smoków oraz przedmiotami, obłożonymi straszliwymi klątwami. Jeśli jednak się nie boisz to zajmij miejsce przy jednym z drewnianych stolików, przykrytych czarnym aksamitem i odkryj prawdziwe oblicze Nokturnu.

►Dowolny alkohol
►Dowolne papierosy
►Dowolne narkotyki - 30G

Spis alkoholi / papierosów / narkotyków, które możesz zakupić w tym miejscu znajdziesz tutaj.
Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 313
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10845-francisco-raven-upwood-budowa#297370
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10848-latajace-karty#297399
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10847-zagrajmy-w-rozbieranego-pokera#297398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10849-francisco-raven-upwood#297403
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyCzw 18 Cze 2015 - 18:28;

Choć już obraz Francisca włóczącego się po wszystkich możliwych barach i nie najczystszych przytułkach w Londynie został już przedstawiony, absolutnie niewielkie grono mogło go zobaczyć w tej formie. Zwykle wykorzystywał karty tylko do grania o pieniądze albo pokazywania dziwnych sztuczek, ale dzisiaj pokazywał kumplowi jeszcze jedną, niekoniecznie przydatną, umiejętność. Przepowiadanie przyszłości. Oczywiście nie miał ani trochę z daru jasnowidza i w dużej mierze grał na zwłokę, cytując staroświeckie teksty zapisane w podręczniku. Pamiętał je tak doskonale, iż obudzony w środku nocy mógłby wyrecytować tę śmieszną formułę o nadciągającej śmierci. Jednakże dzisiaj miała to być tylko zabawa przy Ognistej, a solidny łyk alkoholu zdawał się nie wywierać na Upwoodzie żadnego wrażenia. Wydał z siebie ciche Ach, gdy spora porcja płynu poraziła języka i zaczęła spływać po gardle, roznosząc ze sobą przyjemne ciepło. Z trudem powstrzymał się od teatralnego westchnięcia i jedynie szybko zamrugał, skupiając się na wyciągniętej przez Percivala karcie.
Koło Fortuny. Ileż przygód dostarczył mu wizerunek tego koła! Mógłby bez liku marudzić na swoje nieudane imprezy czy przegrane w Krwawego Barona, lecz najważniejszym przesłaniem tejże karty było jedno.
Zaczynamy od solidnej zagrywki, panie Follet —podsumował, uśmiechając się szeroko do mężczyzny. — Musisz wiedzieć, że coś się wydarzy. Prawdopodobnie twoja kobieta będzie szczęśliwa jak diabli albo... będziesz miał z nią problemy. Urok Tarota, mój przyjacielu. Nigdy nie dowiesz się, co przyniesie ci los. A szkoda, przynajmniej wiedziałbym, co mam zrobić z moją nowiusieńką szefową! — Na wspomnienie panny Lynch aż wzdrygnął się i wypił resztę Ognistej, tym razem nie reagując na palące uczucie w żaden sposób. Wystarczył jeden łyk, by przypomnieć sobie uczucia niesione wraz z piciem tego alkoholu. I nagle wszystko traciło swoją wartość, gdy zaczynał pić.
Dobra, teraz ja! — dorzucił, biorąc kartę ze stosiku. — Sprawiedliwość! No, nie musisz się już tak przejmować. Cokolwiek się stanie, po wszystkim zapanuje ład i porządek. Nie patrz tak na mnie! To prawda! Każdy wróżbita ci to powie, a ja nie wezmę od ciebie ani knuta! — Wiedział doskonale, że takie gadanie spotka się z jakąś pretensją czy niedowierzaniem. Nawet sam Francisco nie wierzył w magię tego, co pokazują karty, ale szukał jakiegoś sposobu na pocieszenie przyjaciela, nie wchodząc z butami w jego życie. Wolał nie znać szczegółów pożycia z tą szczęściarą, bowiem zapewne miałby trudności z powstrzymaniem się wyłożenia jej krótkiego wykładu na temat Percivala.
Ale dzisiaj o czymś innym. Niech alkohol czyni swoje i wszyscy bawią się wyśmienicie!
Lecimy dalej — Zamachał pustą szklanką przed oczami Folleta, śmiejąc się cicho z niewielkiego roztargnienia. Niewątpliwie widział to w jego zachowaniu. Najwyraźniej przekonanie go do odrobiny wiary w karty stanowiło dużo trudniejszą sprawę, niż wyciągnięcie z niego problemów.
I opowiadaj, co ta twoja luba narozrabiała. Albo, co ty jej zrobiłeś. To zawsze ta ciekawa część! — Francisco był na swój sposób okropny. Ale tylko czasami! Zwykle zgrywał potulnego kumpla, który wysłucha i nie naskakuje za czyjeś błędy. Siedzi, słucha. I pije. To obowiązkowy punkt programu każdej imprezy. Bez względu na jej charakter.

//11 - sprawiedliwość, również losowane xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival M. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyCzw 18 Cze 2015 - 21:51;

Percy'ego nigdy nie bawiły takie rzeczy. To znaczy, może i bawiły, ale nie interesowały. On miał w głowie trzy rzeczy - quidditch, przyroda i kobiety, niekoniecznie w takiej kolejności. O, i jeszcze - rodzina, ale to z przyczyn obiektywnych zeszło ostatnio na nieco dalszy plan, choćby z tej przyczyny, że dzieliła ich zbyt duża odległość, by aktywnie uczestniczyć w życiu rodzinnym. Karty... być może niektórzy potrafili z nich coś wyczytać, ogólnie wróżbiarstwo pozostawało dla niego nauką tajemniczą i nieco niedostępną, ale nie robił absolutnie nic, żeby to zmienić. On potrzebował przestrzeni, fizyczności - ciepła kobiecego ciała, podmuchu wiatru na twarzy i jego świstu w uszach, zapachu ziemi wiosną czy wygrzanych w słońcu ziół latem. Potrzebował rzeczy, które były na wyciągnięcie ręki, nie hipotez, które mogły wzbudzać niepokój, jednocześnie nie mając żadnego uzasadnienia, oprócz dziwacznych obrazków na kartach tarota albo fusów z herbaty. Jeśli chodzi o triki, to Follett znał się tylko na tych związanych z uwodzeniem albo quidditchem. Nigdy nie potrafił nauczyć się nawet prostej sztuczki z monetą, ale nie czuł się z tego powodu w żaden sposób pokrzywdzony przez los.
Uśmiechał się z lekkim rozbawieniem, słuchając wróżb Franka i obserwując go znad swojej szklanki. Nigdy nie rozumiał tych ciągot do kart, sam nigdy nie bawił się w hazard, po prostu go to nie pociągało. Bardziej emocjonujący był dla niego wyścig na miotłach, sam mecz albo próba oswojenia hipogryfa. Czasem się zastanawiał, czy wychowywanie się w środku kanadyjskiej puszczy nie miało na niego jakiegoś dziwacznego wpływu i nie skrzywiło mu psychiki, ale w gruncie rzeczy czuł się z tym całkiem nieźle. Francisco poprawił mu humor, mimo że te jego wróżby to straszna ściema i obaj o tym wiedzieli. Przez moment Percival nie mógł zrozumieć, skąd pomysł, że w ogóle ma kobietę, ale w końcu doszedł do wniosku, że jego stwierdzenie, że mieszkanie zamieniło się w linię frontu, było dosyć dwuznaczne. Sączył niespiesznie Ognistą, słuchając Franka i czując, że powoli zaczyna się odprężać i przestaje myśleć o piekle, jakie sobie zgotowali z Madison. Że nabiera do tego dystansu.
Prychnął z lekkim uśmiechem i potarł kark, po czym dopił swoją whisky.
- Jeśli twoje karty faktycznie mówią prawdę, to jest dla mnie jeszcze jakaś nadzieja. Inaczej się w końcu pozabijamy, ale najciekawszą częścią jest to, że ona wcale nie jest moją kobietą. Nie jest, nie była i pewnie nigdy nie będzie. Jest też jedną z nielicznych, z którymi nie wylądowałem w łóżku, a to o czymś świadczy. Ciąg dalszy nastąpi - mruknął i ruszył do baru, z którego przyniósł następne dwie szklanki Ognistej. Wiedział, że ta mała przerwa może być drażniąca, ale potrzebował chwili, by się otworzyć.
- Więc... tak w telegraficznym skrócie, to rzeczona jest moją przyjaciółką i od pewnego czasu współlokatorką. Znamy się jeszcze z Riverside, graliśmy razem w drużynie. Ale ostatnio... no cóż, latają talerze. W sumie zaczęło się od tego, że poszła na bankiet z jakimś zarośniętym wikingiem, chociaż wcześniej odrzuciła moje zaproszenie, bo miała tyle roboty... O, i jeszcze miała czelność przyczepić się do mojej partnerki... Okej, wiem, prowadzanie się z wilą, czy pół-wilą, zawsze generuje problemy, ale Madison naprawdę zachowała się jak ostatnia... - tu zabrakło mu słowa, więc upił duży łyk alkoholu i odetchnął głęboko, czując, że znów ogarnia go wściekłość. A w takich momentach bywał naprawdę nieobliczalny.
- A tak swoją drogą... ty chyba dobrze wiesz, co zrobić z tą twoją nową szefową... zwłaszcza jeśli jest tak... apetyczna jak sugeruje twoja mina - uśmiechnął się zawadiacko, próbując na chwilę zmienić temat, który kosztował go tyle nerwów i potłuczonych talerzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 313
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10845-francisco-raven-upwood-budowa#297370
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10848-latajace-karty#297399
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10847-zagrajmy-w-rozbieranego-pokera#297398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10849-francisco-raven-upwood#297403
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyNie 5 Lip 2015 - 12:34;

Jak Percival uwielbiał Quidditch, tak Francisco kochał swoje karty. Wprawdzie nie należał do ludzi, którzy pogardzali innymi formami rozrywki, ale latanie na miotle nie widniało na szczycie listy najważniejszych rzeczy do zrobienia w ciągu dnia. Za to obowiązkowo musiał sprawdzić stan każdej karty, skrupulatnie oczyszczając je z brudów dnia poprzedniego. Nawet nie miał specjalnego miejsca na śniadanie. Zwykle w drodze zahaczał o jakiś drobny sklep z czymś na szybko i biegł do jednej pracy, potem do drugiej. I po wracał do swojego zacisznego kąta na Nokturnie, choć wcześniej zwiedzał kilka barów, zyskując miano stałego klienta. Niektórzy już nawet nie musieli pytać, co robiła z nim obca osoba. Wiadomo było, że kombinował, jak ogołocić kogoś z ostatniego knuta, ale nie w przypadku Percivala. Follet należał do nielicznej grupy tych ludzi, którzy mogli czuć się bezpiecznie nawet, jeśli nie wiedzieli, co ich czeka w tak obskurnym miejscu na Nokturnie.
Nadzieja jest zawsze. — odparł, uśmiechając się szeroko do swojego towarzysza oraz dwu kart leżących radośnie między nimi. Kurtuazyjnie zerknął na szklaneczkę, pragnąc małej dolewki rozgrzewającego alkoholu, ale tym nie musiał się jeszcze martwić. Spokojnie, wszystko po kolei. Odczekał w ciszy moment, gdy Percival załatwiał kolejne szklanki z Ognistą, bawiąc się resztą kart. Wokół rozłożonych stworzył okrąg z pozostałych i zaczął je kolejno wysuwać ze swoich pozycji oraz zamieniać z innymi. Chwila zajęcia dla samego siebie z pewnością robiła dobrze, ale nie po to spotkał się z kumplem, toteż sprzątnął bałagan zamaszystym ruchem ręki, po czym wcisnął talię kart do kieszeni spodni.
Ach, Riverside. Myślisz, że będę mógł kiedyś odwiedzić twoją starą szkołę? — Był ciekaw, jak uczyli w innych szkołach, ale tak naprawdę fakt ten puścił mimo uszu, wsłuchując się bardziej w dalszy wywód przyjaciela, co by zareagować odpowiednim komentarzem we właściwej chwili. Tak więc na bieżąco podsumowywał zasłyszaną opowieść w telegraficznym skrócie. — Mmm... więc albo jest taka sprytna i nie leci na twoje uroki, jak większość kobitek, albo ty wolisz się ustatkować i mieć tylko jedną babę na zawołanie. — Wyszczerzył się jak dziecko, po czym złapał szklankę z alkoholem i wziął porządny łyk, odrobinę wylewając na własną brodę. Przetarł dłonią mokrą skórę, mrużąc oczy, gdy nadeszła dalsza część historii.
Kiedyś prowadziłem się z taką jedną wilą... — wymamrotał nieco nieprzytomnym tonem. — Nie rzuciła na ciebie swojego uroku? Wiesz, prowadzanie się z taką zołzą robi spore problemy, jak przestanie ci się podobać to, co z tobą robi. — Aż nim wstrząsnęło, gdy przypominał sobie wydarzenia sprzed jakiegoś czasu. Nieszczególnie miłe wspomnienia z tamtą kobietą wprawdzie nie wpłynęły jakoś znacząco na Francisca, ale wolał nie powtarzać takiego epizodu kolejny raz. Przydałoby się coś na wykrywanie uroku wili w kobietach. I mężczyznach. Nie chciał być czyjąś ofiarą, a już na pewno nie swojej szefowej. Wyraz obrzydzenia na jego twarzy powinien być wystarczającą odpowiedzią dla Percivala, jednak Upwood nie powstrzymał się od drobnego komentarza:
Błagam, oszczędź mi tego. Bardziej dorodnej żmii nie widziałem. Jest ładna, ale nie mam ochoty skończyć z jej zębami w mojej szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival M. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPon 6 Lip 2015 - 19:29;

No cóż, na chwilę obecną Percy nie tylko lubił quidditcha, ale po prostu z niego żył. Miał nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zdoła dostać się do reprezentacji narodowej, co w gruncie rzeczy było bardzo ambitnym planem, ale Percival lubił ambitne plany. Czasem żałował, że nie zaszył się w jakiejś głuszy - rezerwacie hipogryfów czy czymś w tym guście, ale na to będzie miał jeszcze czas. Teraz powinien wykorzystać swoją szansę na zaistnienie jako sportowiec. I tego zamierzał się trzymać.
Szczerze mówiąc, nie przepadał za Nokturnem. Nie żeby tchórzył, bo ryzyko i męskie przygody zawsze mu odpowiadały, ale miał kilka naprawdę nieprzyjemnych wspomnień związanych z tym miejscem, nawet konkretnie z tym pubem - między innymi ktoś odurzył jego i Jacka, tak że wdali się w bójkę, a w rezultacie Percy spędził dwa dni w więzieniu. Mógł co prawda wpłacić kaucję, ale nie miał zamiaru wydawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy na coś takiego, dlatego uparcie tkwił w pace, dochodząc do siebie i snując filozoficzne rozważania. Nie, Nokturn nie był dla niego najszczęśliwszym miejscem, ale wiedział, że Francisco czuje się tu jak ryba w wodzie, więc nie protestował.
Z rozbawieniem i czymś na kształt podziwu obserwował nieprawdopodobnie sprawne dłonie Franka, który bawił się kartami - każdy ruch był doskonale precyzyjny i dopracowany. Słysząc jego pytanie, wzruszył lekko ramionami i uśmiechnął się.
- Dlaczego nie? Jeśli lubisz dzicz góry, wodospady, chłód, druzgotki i inne stworzenia, które z rozkoszą pozbawią cię życia, to zdecydowanie ci się tam spodoba - Percy wyszczerzył zęby i splótł dłonie na karku, nieświadomie prezentując muskularne, choć szczupłe ramiona. - A tak na serio, jest tam pięknie, zwłaszcza jeśli lubisz dziką przyrodę. Możemy się tam kiedyś wybrać, przy okazji odwiedzę rodzinę - Percy nie wiedział, co się z nim dzieje, ale czuł potrzebę mówienia. Może kwestia tego, że odkąd jego "rozmowy" z Madison ograniczyły się do gniewnych pomruków i ciętych ripost, na dobrą sprawę nie miał nikogo, z kim mógłby pogadać. - Możesz rozwinąć tę myśl? Bo albo sugerujesz coś absurdalnego, albo ja jestem za głupi, żeby zrozumieć. Mam na myśli drugą część - Follett otworzył szeroko oczy, wpatrując się w kumpla, jakby ten spadł z księżyca. Czy Francisco insynuował, że on, Percival Magnus Follett (który przecież został nauczony gorzkim doświadczeniem, że związki są do niczego, a tym bardziej psucie przyjaźni przez jakieś amory i inne głupoty) chce mieć Madison na wyłączność, ergo chce się wplątać w stały związek? - Szaleju się najadłeś? - spytał z żywym zainteresowaniem, kiedy przeanalizował to wszystko i uznał, że przyjaciel mówi poważnie.
- Nie, nie sądzę. Przyjaźnimy się, chociaż oczywiście jej obecność... cholernie mnie rozprasza, ale jakoś udaje mi się odróżnić to ogłupienie od czegoś więcej. Gdzieś tam kołacze mi się w głowie myśl, że to tylko magia. Ale lubię ją. Tak po prostu. I dobrze razem wyglądamy - dodał pół-żartem, pół-serio, upijając łyk palącego alkoholu. Czuł lekki zamęt w głowie, ale było to bardzo fizyczne i zdawał sobie sprawę, że gdyby chciał się faktycznie upić, to przed nim jeszcze daleka droga. Follett parsknął śmiechem, widząc grymas Francisca.
- Uch, gryzie? Jeszcze lepiej! A tak na serio, to wyrazy współczucia. Co ci zrobiła, że tak na nią reagujesz? - spytał, bawiąc się swoją szklanką i odgarniając z czoła jeszcze wilgotne włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 313
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10845-francisco-raven-upwood-budowa#297370
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10848-latajace-karty#297399
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10847-zagrajmy-w-rozbieranego-pokera#297398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10849-francisco-raven-upwood#297403
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyNie 19 Lip 2015 - 15:30;

Kolejny łyk Ognistej później, Francisco czuł delikatne mrowienie w palcach trzymających spory kieliszek. Alkohol najwyraźniej powoli zaczynał zbierać swoje okrutne żniwo pijaństwa, ale to nie znaczyło przecież, że akurat on miał paść i nie podnieść się z podłogi do rana. Wszak wieczór dopiero się zaczynał!
Machnąwszy ręką na barmana, zamówił następną kolejkę i ponownie rozłożył wszystkie karty na stół. Powoli przekładał je, czekając na przyniesienie kolejnej porcji alkoholu i, o dziwo, analizując całe to spotkanie. Może niezbyt specjalnie pojmował ideę spotykania się Percivala i tej całej Madison, ale dziewucha ewidentnie zaczynała mieszać jego przyjacielowi w głowie. Wprawdzie nie potwierdził tego, o co pytał, jednak wciąż miał wątpliwości, czy urok wili nie działał na Follecie.
Tak, koniecznie musimy kiedyś się tam wybrać. — dorzucił, popijając resztki z kieliszka, który odstawił z dość głośnym stuknięciem szkła o drewniany blat. — I koniecznie musimy wziąć ze sobą beczkę Ognistej. Myślisz, że puszczą nas przez odprawę celną? — Zaśmiał się, odbierając zamówienie od kelnera, na którym – dosłownie na moment – zawiesił analizujący, nieco przymrużony, wzrok. Zmełł w ustach jedno, niewypowiedziane słowo i ponownie skupił się na Percivalu oraz jego troskach z panną Madison.
Przyjaźń. Więc tak się to dzisiaj nazywa! — Okrzyku i wybuchu śmiechu nie dało się uniknąć, ale nie oznaczało to wyśmiania postawy towarzysza, a podsumowanie dzisiejszego, skądinąd odrobinę spaczonego, sposobu pojmowania rzeczywistości. Ale mniejsza z tym. Przecież robił za idealną poradnię dzisiejszego wieczoru.
No tak, grunt, to dobrze wyglądać razem. Cała reszta może się spieprzyć w trymiga, ale tak czy inaczej zawsze będziecie ładnie wyglądać w parze. Chyba, że wyleje na ciebie ropę z czyrakobulwy. Albo mugolski sok pomidorowy. Oba dają niezły efekt. — Wyszczerzył się, przypominając sobie o takim jednym, małym, wydarzeniu z sokiem pomidorowym w roli głównej. Nic specjalnego, lecz zapadło w pamięć. W każdym razie, mówi się trudno i robi duży krok do przodu, co by niepotrzebnie nie rozpamiętywać tego typu sytuacji.
Wracając do właściwej akcji i nowej szefowej Francisca… szkoda gadać. Miał wyjątkowo wątpliwą przyjemność rozmawiania z tą kobietą i naprawdę nie chciał mieć więcej do czynienia z kimś jej pokroju. Fakt, musiał ją znosić, kiedy pojawiała się w swoim sklepie, ale nie oznaczało to, by prowadzili towarzyskie pogaduszki. Co to, to nie. Nigdy w życiu. Nie omieszkał posłać Percivalowi rozeźlonego spojrzenia, kiedy zapytał o powodu tejże nienawiści. Jakby musiał mu wszystko tłumaczyć, a to takie oczywiste.
Nie lubię. Po prostu. — Dorzucił w nadziei, że takie wytłumaczenie będzie wystarczająco satysfakcjonujące, choć nie sądził, by tak się stało. Pan Follet miewał odmienne zdanie do kobiet, w porównaniu z Upwoodem.

//wiem, że niezbyt górnolotny post, ale nie chciałem już kombinować. Przepraszam :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival M. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptySro 22 Lip 2015 - 22:45;

Percy nie odczuwał skutków popijania whisky zbyt mocno - jeszcze. Póki co ogarnęło go rozleniwienie, a lekki szumek w głowie przypominał, że przyszedł, żeby się zrelaksować. Może nieco przesadzali z tempem, ale sączenie alkoholu jest dobre dla starszych panów. Mimo to, Percy odrobinę przystopował, a na widok kolejnej pełnej szklanki, uśmiechnął się lekko i upił tylko niewielki łyk. Chciał jeszcze przez pewien czas zachować trzeźwość umysłu, być w stanie prowadzić w miarę rozsądną konwersację, bo chyba tego potrzebował bardziej niż zgłuszenia smutku i irytacji.
Uśmiechnął się kątem ust, obserwując dłonie Francisca, które poruszały się w zawrotnym tempie i z niesamowitą precyzją.
- Nawet jeśli nie, to bez obaw, w Kanadzie też mamy rzeczy, które dają kopa. Wierz mi, tam bywa cholernie zimno, wszystko, co cię rozgrzewa jest w cenie - Percival zaprezentował jeden ze swoich firmowych uśmiechów, którym z pewnością podbiłyby branżę reklamową. Wyglądało na to, że Upwood jest już trochę wstawiony, przez co Follett miał poczucie, że wieczór nabiera tempa.
- A jak chcesz to nazwać? Czy lecę na nią? Na Merlina, trzeba być zupełnie obojętnym na sprawy seksu, płci i feromonów, żeby nie lecieć. Ale wiem, że jej nie kocham, a w przypadku wili to wcale nie jest takie oczywiste, nie? - Percival odrobinę się zirytował. Sam nie rozumiał, dlaczego ni stąd, ni zowąd zaczął się tłumaczyć kumplowi. Wcale nie chodziło o to, by wyprowadzić Franka z błędu, bo Percy zamierzał wypierać się uczuć do Avalon - nie byli w przedszkolu. Whisky tylko spotęgowała w Kanadyjczyku tę palącą potrzebę, by nareszcie ktoś zrozumiał, co ma na myśli, jakie są jego intencje. Nikt nie zadawał sobie trudu, by pojąć, co ma w głowie pan Follett. Nikt, oprócz Madison, która z przyczyn obiektywnych przestała być osobą, której mógłby się zwierzać. - Nie bądź hipokrytą. Nie uwierzę, że nie lubisz tego uczucia, kiedy inni faceci zabijają cię wzrokiem, a jednocześnie na swój pokrętny sposób szanują, bo idziesz ulicą z kobietą ich marzeń. Przeprowadzasz ją im przed nosem, a ona śmieje się z czegoś, co ty mówisz. To niskie uczucie, pewnie, ale nie powiesz chyba, że nieprzyjemne - Percival upił szybko łyk alkoholu. Zapiekło go w gardle. - Naprawdę. Naprawdę wszystko się pieprzy - mruknął, po czym uniósł wzrok na kumpla, zastanawiając się nad jego wspomnieniami. Nie potrafił ich rozszyfrować, ale to chyba nie miało większego znaczenia.
Podobnie jak przyczyny antagonizmu między Franciskiem, a jego szefową. Widząc, że kumpel zaczyna się wkurzać, Percy uniósł dłonie w obronnym geście i zdmuchnął kosmyk włosów z czoła.
- Ciekawi mnie to, ale nie naciskam.
Upwood rozbudził ciekawość Percivala, który jednak wolał zamknąć temat, niż popsuć wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Ford

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Galeony : 2
  Liczba postów : 6
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptySob 5 Wrz 2015 - 17:13;

Dochodziła już godzina dwudziesta trzecia, a Ivy wciąż czekała na mężczyznę, który miał jej dostarczyć pewną dość rzadką książkę o rytualistyce tańca, a właściwie jej mroczniejszych i mniej legalnych aspektach. Chciała zagłębić się w temat i wreszcie odnalazła właściwą literaturę, jednak dostęp do niej był tak utrudniony, że musiała przegrzebywać czarny rynek i raz za razem witać progi Śmiertelnego Nokturnu. Miała tu kilku znajomych i nie musiała się bać poruszać po ulicy, ale wciąż zachowywała ostrożność. Jej wygląd zwracał wystarczająco wiele uwagi, by stała się jednym z centralnych punktów obserwacji. Miało to również swoje pozytywne strony. Nie wyglądała na ofiarę, a każdy, kto zbliżał się do niej, automatycznie również znajdował się w centrum uwagi. Była kobietą urodziwą i nie bała się tego stwierdzenia. Eksponowała to nieprzesadnie, ale dostatecznie wymownie aby kusić obserwatorów. Zagadywała to jedną, to drugą osobę przy barze. nie wszyscy okazywali się podejrzanymi, mrukliwymi typami. Niektórzy tak jak ona najwyraźniej znajdowali się tutaj na polowaniu i oczekiwali na różnego rodzaju usługodawców i przemytników. Jeszcze innym zwyczajnie odpowiadał ten na poły mroczny, niebezpieczny klimat. Ivy niemal wszędzie czuła się swobodnie. Jej pewność siebie nie pochodziła bowiem z zewnętrznych źródeł, a z wewnątrz. Ciemnoczerwona czarodziejska szata, podkreślająca odpowiednio jej kształty spływała z zajmowanego krzesła na ziemię, a ona bębniła o blat palcami, powoli się niecierpliwiąc. Gdzież on się podziewał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
Galeony : 2643
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptySob 5 Wrz 2015 - 21:34;

Powrót do Szatańskiej Pożogi z całą pewnością nie mógł zostać nazwany mądrym. Chociaż ostatnim razem jakimś wyjątkowo magicznym sposobem wyszła z tego bez szwanku, nie oznaczało to bynajmniej, że ma odpowiednio duże pokłady szczęścia, by znowu jej się udało. Kto mógł przewidzieć czy na miejscu ni stąd ni zowąd w razie potrzeby pojawi się znowu Archibald? A może tym razem swoją obecnością zaszczyciłaby ją sama Irina, urocza małżonka pana Blythe? W gruncie rzeczy dzisiejszego wieczoru miała nadzieję nie spotkać w pubie żadnego ze swych "znajomych", wliczając w to także pracowników ministerstwa czy niechętnie oglądane siostry. Być może w celu ukrycia się wybrałaby na wszelki wypadek miejsce tak bardzo odosobnione, jak choćby jej własny, prywatny dom, ale tego wieczoru musiała załatwić pewną niecierpiącą zwłoki sprawę. Eris mocno działała jej na nerwy i chociaż Callisto starała się nie okazywać tego choćby najmniejszym drgnięciem powieki, kiedy tylko zamykały się za nią drzwi domu przy Alei Amortencji, maska opadała na drewnianą podłogę, odkrywając wszystko to, co od środka pożerało Marquett żywcem. Merlin jeden wiedział, że nie chciała dalej toczyć tej wojny czy że w ogóle nie pragnęła żadnej zaczynać, ale to już się stało i nie było takiej siły, która mogłaby teraz zatrzymać którąkolwiek z sióstr. Lynch wypaplała coś o Wieczystej Przysiędze. To nie był tylko i wyłącznie jej prywatny interes! Zwłaszcza, jeśli dotyczył ich ojca. Och, to wciąż brzmiało jak tani dowcip, ale Marquett nie pozostawało nic innego, jak pogodzić się z ironią życia. W końcu ironia była jej starą, dobrą przyjaciółką.
Tego wieczoru umówiła się z mężczyzną, z którym z pewnością lepiej byłoby nigdy nie krzyżować ścieżek. Nie zachęciła jej ani jego aparycja, ani błyskotliwy humor, być może dlatego, że brakowało mu obu tych cech, ale jednocześnie był niezwykle dobry w swojej pracy. A ona potrzebowała czegoś, co zachęciłoby Eris do rozmowy. Już od dłuższego czasu siedziała przy jednym ze stolików ukrytych nieco w tyle knajpy, choć niezbyt daleko baru. Tym razem jej umysł był trzeźwy jak nigdy. Obserwowała uważnie każdego klienta tego wątpliwej jakości przybytku, choć starała się nie robić tego zbyt nachalnie. Tutaj nawiązanie kontaktu wzrokowego mogło się naprawdę źle skończyć. I tylko na jednej kobiecie jej wzrok zatrzymał się na dłuższą chwilę. Nie dlatego, że była ładna, choć tego z pewnością nie można było jej odmówić. Callisto patrzyła jednak, pełna dziwnego, niesprecyzowanego niepokoju. Miała niejasne wrażenie, że już kiedyś się spotkały, ale podobnie jak ten fakt, umysł podsuwał jej także, że nie było w tym spotkaniu nic nazbyt miłego. Choć, jak wiadomo, szczególnie ludzki umysł potrafił płatać figle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dev Levitt

Nauczyciel
Wiek : 46
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Heterochromia
Dodatkowo : hipnoza, legilimencja i oklumencja
Galeony : 658
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.org/t10914-dev-levitt#298334
http://czarodzieje.org/t10917-sowka-isa#298419
http://czarodzieje.org/t10918-40-lat-minelo-v#298421
http://czarodzieje.org/t10915-dev-levitt#298383
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyNie 13 Wrz 2015 - 22:44;

Retrospekcja z 2015 roku. Wakacje.

Pub "Szatańska Pożoga" był dobrze znany francuzowi. Co prawda nie gościł tu zbyt często, maksymalnie parę razy do roku, ale znał tu już każdy kąt. Wiedział gdzie i o co pytać, żeby dostać to, czego chciał. Dziś znalazł się tutaj, bo chciał zaopatrzyć się w nieco ziela na wakacyjny rejs organizowany przez dyrekcję Hogwartu. W końcu to prawie, jak urlop i trzeba będzie się jakoś odprężyć, zabawić. Może znajdzie się jeszcze jakiś rozrywkowy uczeń do wspólnego opalania skręta? Tego nie wykluczał, wręcz liczył na to. W kącie pubu dostrzegł poszukiwaną osobę, podszedł i szybko wymienił sakiewkę galeonów na upragniony towar. Przez cały pobyt w tym miejscu dosyć często się rozglądał, czy aby nikt go nie śledzi, nie obserwuje. Różne szuje się tu pałętają, więc nie trudno natrafić na jakąś zwadę, albo zgotować sobie inny, bardziej skomplikowany problem. Dlatego też Levitt czym prędzej ulotnił się z budynku, drugi raz sprawdzając, czy dostał dokładnie to, za co zapłacił. Wszystko się zgadzało, miał 3 działki Oprylaka i Peruwiańskiego Zioła. Razem 6 działek cudownych liści, każda po 30g. Wydał niemałą sumkę, ale nie oszczędzał, kiedy wydawał na przyjemności. Zwłaszcza, że po spożyciu tychże narkotyków doznania są jedynie w swoim rodzaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcus Fritz

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 50
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12515-marcus-vincent-fritz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12531-sowa-dziwne-ze-nie-smokel-nie#337977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12528-ty-ja-polowanie-na-smoki-dzis-wieczorem#337906
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12529-marcus-vincent-fritz#337907
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyWto 26 Kwi 2016 - 20:22;

Kierował się właśnie do domu. Można by nawet powiedzieć, że był padnięty, na wpół martwy i w dodatku nieco rozpalony. Serio. Z tym ostatnim nie było nawet mowy o pomyłce. Wystarczyło spojrzeć na osmolony policzek i delikatny, unoszący się zapach spalonych włosów. Najwyraźniej część kłaków poniosła śmierć męczeńską w płomieniach.
Mimo to dziarsko maszerował, gwiżdżąc sobie pod nosem motyw z jakiegoś mugolskiego filmu, który mu wpadł ostatnio w uchu.

Nagle przystanął, gdy zorientował się, że liczba ludzi przepychających się wieczorną porą znacząco zmalała i najwidoczniej nie dotyczyło to jego marnych popisów wokalnych.
Och.
Nokturn. No tak, mógł to przewidzieć.
Zerknął na szyld przy którym dane mu było się zatrzymać. Och… Szatańska Pożoga. Jak miło. Czyżby to był przypadek, że akurat tutaj poniosły go kroki (nie, nieważne, że Pożoga jak świat światem stała po prostu po drodze do domu)? Otóż nie!
Zamówił zezowatego Iwana przysiadając przy jednym ze stolików. Pierwszym z brzegu. Pomimo późnej pory, w pubie było jeszcze kilkoro innych zagubionych wędrowców. Co jeden to o gorszej fizjonomii i usposobieniu wymalowanym na obliczu.
Wśród nich Marcus wydawał się idealnym partnerem do spędzenia wieczoru przy alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Misha Destiel

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyNie 19 Cze 2016 - 1:39;

Stwierdzenie, że „Szatańska Pożoga” jest „bezpiecznym miejscem” było dość oryginalne. Jednak właśnie tu zabrał półżywą dziewczynę. Pub może i był szemranym lokalem, ale tu przynajmniej nikt nie zwracał uwagi na to, że ktoś wnosi za bar ciało. Dla tych, których jednak to rusza: ktoś był tutejszym barmanem, a w ciele wciąż jeszcze było życie. Kogoś to nie uspokaja? Trudno, Misha miał większe zmartwienia na głowie. Chciał początkowo posadzić dziewczynę na krześle, ale nie był pewien czy da radę siedzieć. Przyszło mu do głowy, że powinien położyć ją w pozycji bocznej bezpiecznej, ale uświadomił sobie, że nie ma pojęcia jak ona tak na dobrą sprawę wygląda. Położył ją więc na ziemi za barem tak, że wydawało mu się to względnie bezpieczne. Usiadł obok niej.
- Co się stało? Potrzebujesz magomedyka?
Kiedy znajdziesz kogoś pobitego w podejrzanej okolicy, jak Nokturn, na 90% procent nie będzie chciał iść do szpitala ani nigdzie tego zgłaszać. Misha wiedział, bo nieraz sam dostał w mordę za hazardowe oszustwa. Dlatego zawsze lepiej spytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saga Demantur

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyCzw 23 Cze 2016 - 18:07;

Nie mogła myśleć w tej chwili logicznie. Właściwie to nie myślała w ogóle, chciała tylko dostać się do Hogwartu. Albo usnąć, wtedy na pewno przestałoby boleć. Przymknęła na chwilę oczy, obiecując sobie, że to tylko na chwileczkę. Nie wiedziała ile czasu minęło, zanim otworzyła je z powrotem, kiedy poczuła, że ktoś łapie ją za ramiona. Uniosła powoli głowę i spojrzała na chłopaka. Pomimo tego, że miała ogromną ochotę uciekać, nie miała na to sił. Było jej już zupełnie wszystko jedno. Ledwo usłyszała pytanie i dotarło do niej, że to chyba nie jest kolejny napastnik. Pokręciła nieznacznie głową, żeby nie dopytywał. Nie protestowała kiedy wziął ją na ręce, nawet oparła głowę o jego ramię i wpatrzyła się w jego oczy. Głupi punkt zaczepienia, ale wszystko jest lepsze od patrzenia na tę przeklętą ulicę.
Weszli gdzieś, gdzie od progu uderzyła ją gęsta, śmierdząca alkoholem atmosfera. Słyszała stłumione śmiechy, szepty i pojedyncze krzyki. Skuliła się nieznacznie; było tu mnóstwo ludzi. Nie do końca wiedziała jak znalazła się na podłodze. Zresztą zimna i brudna posadzka nie przeszkadzała jej w tej chwili tak bardzo. Nie wiedziała co jest gorsze, to że jest poobijana i zakrwawiona, czy to, że nie udało jej się bezpiecznie wynieść przedmiotu.
Kiedy usłyszała pytanie, w pierwszej chwili chciała wprost błagać o magomedyka, albo jakąkolwiek profesjonalną pomoc. Ale dotarło do niej, że przebywanie na Nokturnie jest dla niej średnio legalne i została pobita przy próbie kradzieży! Na pewno dopytywali by co się stało, więc ta opcja odpada. Po raz kolejny pokręciła głową. Będzie musiała załatwić to inaczej. Może i nie jest orłem z uzdrawiania, ale powinna dać sobie radę. Wyciągnęła rękę, by wyciągnąć różdżkę z kieszeni i przeszył ją promieniujący ból. Nie da rady czarować. Spojrzała na chłopaka.
- Boli... - jęknęła cicho ochrypłym głosem. Liczyła, że zorientuje się o co jej chodzi. Po chwili powtórzyła trochę głośniej i pewniej. - Boli... A.. Asii..nta mulaf - Przypomnienie sobie formułki zaklęcia, sporo ją kosztowało. Rzuciła chłopakowi wyczekujące, niemal błagalne spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Misha Destiel

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPią 24 Cze 2016 - 0:45;

Tak jak przewidywał nie chciała profesjonalnej pomocy. Można powiedzieć, że dobrze trafiła, bo Misha nie należał do zbyt wnikliwych osób i nie zamierzał dopytywać się dlaczego. Dziewczyna próbowała się ruszyć, ale najwyraźniej nie dała rady. Nachylił się bliżej, żeby usłyszeć co mówi. Początkowo myślał, że majaczy. Gdy tylko skojarzył, że chodzi o zaklęcie wyszarpał różdżkę z kieszeni. Był zbyt zaaferowany, żeby zastanawiać się czy zaklęcie mu wyjdzie.
- Asinta mulaf - rzucił i chociaż asem z magii leczniczej nigdy nie był (a z czego był?), teraz nie miał z zaklęciem większych problemów. Może to dlatego, że naprawdę musiał się postarać.
Zerwał się z podłogi, chwycił najbliżej stojące krzesło i pomógł dziewczynie na nim usiąść. W mugolskich filmach w takim momencie ktoś przykryłby ją kocem i dał gorącą czekoladę. Misha nie dysponował żadną z tych rzeczy, więc ponownie zaimprowizował. Ściągnął kurtkę i narzucił ją dziewczynie na ramiona.
- Wszystkie kości całe? - spytał wyciągając spod baru szklankę i napełniając ją Papa Vodką. Z naprawianiem złamań wolał nie ryzykować. - Uzdrowiciel ze mnie żaden, ale barman całkiem niezły. Masz - podał jej szklankę - Złagodzi ból. Na wypadek, gdyby zaklęcie było za słabe.
- Tylko ostrożnie z tym - dodał szybko, zanim dziewczyna wzięła pierwszy łyk.
Oparł się o bar, przyglądając się swojej rekonwalescentce. Pod siniakami i zadrapaniami była ładna. Mógłby wyleczyć je zaklęciem, ale wolał przy twarzy jej nie majstrować. Za duża presja.
- Jak masz na imię? - zagadnął chcąc jakoś odwrócić jej uwagę od atmosfery meliny, w której się znajdowali. Miał wrażenie, że chociaż znalazł ją pobitą na Nokturnie, klimat "Pożogi" wcale nie przypadnie jej do gustu. No a poza tym chciał poznać jej imię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tori Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : pół wila
Galeony : 482
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptySro 13 Lip 2016 - 20:25;

Do Nokturnu chciała się wybrać już dawno. Wspominałam, że nie jest to grzeczna dziewczynka? Cóż, poza alkoholem zdarzały się jej też inne wyskoki. A przed wyjazdem do Kolumbii chciała załatwić sobie parę... drobiazgów, którymi będzie mogła umilić sobie czas. Matko, gdyby Casimir z którym to się ostatnio spotykała dowiedział się, że tu była... Zmieniłby o niej zdanie. A Gilles? Gilles to by ją chyba zamordował w duchu swojej nadopiekuńczości. Dlatego musiała bardzo uważać. Przyszła tutaj w pelerynie na głowie starając się jak najbardziej zakrywać swoją twarz. Przyciągała wzrok nie tylko ze względu na swój wiek, ale również wygląd. Musiała więc na prawdę dokładnie ukryć swoją tożsamość by móc tu kupić cokolwiek. Na szczęście udało się jej wejść bez większego problemu. Teraz pozostało tylko znaleźć Pub "Szatańska Pożoga". Szła powoli w jego stronę gdy nagle zauważyła... Nie, to nie może być on. Benek? Na pewno jej się wydawało. W końcu co jej grzeczny, młodszy kumpel miałby tu robić? Zaskoczona jego obecnością zaczęła śledzić chłopaka, który łudząco go przypominał. Chodziła to w jedną, to w drugą. Kluczyli jak jakieś pieprzone kaczki. Ostatecznie zniknął jej z oczu, a ona westchnęła i postanowiła udać się tam, gdzie zamierzała od początku. Odwróciła się w stronę pubu... I zobaczyła różdżkę przed swoją twarzą. Jakaś kobieta z czarnymi, skołtunionymi włosami spoglądała na nią srogo. Nie trudno się domyślić, że ją wyrzuciła. Pierwsza próba się nie udała.
Przyszła tu dzień później licząc, że tym razem będzie miała więcej szczęścia. Nie zamierzała się już dać tak łatwo rozproszyć. Pobożne życzenie. I tym razem wydawało jej się, że widzi Benka. Nie rozumiała jak to się dzieje. Halucynacje? Nie miała okazji ćpać od dłuższego czasu, a na kacu również nie była, więc skąd te dziwne urojenia? Nawet nie zdążyła za nim pójść. I tym razem dorwała ją ta dziwna, namolna baba przysięgając, że jeśli zobaczy ją tu trzeci raz, to nie będzie taka miła. Phi, jakby choć przez chwilę była.
Za trzecim razem wiedziała, że musi się spieszyć. Dlatego pojawiła się na tej ulicy i od razu pognała do Pubu "Szatańska Pożoga". Wiedziała, że w każdej chwili może spotkać tą chorą babę bez życia osobistego, dlatego wpadła tu niemal jak burza. Miała wrażenie, że ta ją obserwuje, jednak gdy się oglądała nikogo za nią nie było. Szybko podeszła do tajemniczego mężczyzny, który powinien mieć to, czego oczekiwała.
- Trzy razy Oprylak i raz jad bazyliszka - Rzuciła szybko. Facet spoglądał na nią niepewnie, ale gdy wyciągnęła woreczek pełen galeonów i uśmiechnęła się do niego tak, jak tylko wila potrafi... Cóż. Sprzedał jej bez słowa to, czego chciała. Równie szybko jak tu weszła, tak szybko zniknęła nie zamierzając przez jakiś czas wrócić do Nokturnu.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Tori Lacroix dnia Czw 14 Lip 2016 - 22:24, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saga Demantur

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptySro 13 Lip 2016 - 21:43;

Usłyszała formułkę zaklęcia i zaraz potem niesamowitą ulgę. Ból przeminął jak ręką odjął. Odetchnęła i usiadła na podstawionym przez chłopaka krześle. Mimo wszystko było lepsze od zimnej i brudnej podłogi. Czuła się zupełnie jak kupka nieszczęścia taka ubrudzona i zakrwawiona. Kiedy jej wybawiciel okrył ją kurtką jęknęła coś co zapewne miało być podziękowaniem. Ale wypadło to raczej jak stęknięcie. Zanim odpowiedziała odchrząknęła lekko i spojrzała wgłąb pubu. Miała to niemiłe wrażenie, że wszyscy się na nią gapią. A klienci tego miejsca wyglądali na tyle specyficznie, że raczej nie chciałaby zwracać na siebie ich uwagi.
- Tak, chyba tak... - powiedziała poprawiając kurtkę, która spadła jej z ramienia. Wzięła szklankę od chłopaka. Zupełnie nie znała się na alkoholach, więc powinna posłuchać dobrej rady. Jednak tak bardzo chciało jej się pić, że kiedy tylko jej wargi zetknęły się z płynem od razu wypiła połowę zawartości szklanki. Jak można się było spodziewać nie było to zbyt mądre posunięcie. Papa Vodka momentalnie rozpaliła jej gardło, ale oprócz tego poczuła się... niesamowicie zrelaksowana i wyciszona. Szybko wychyliła szklankę do końca i ponownie skrzywiła się. Smak nie przypadł jej do gustu, za to właściwości jak najbardziej. Niemal zapomniała co się właśnie zdarzyło i gdzie się znajdowała, po prostu zamknęła oczy i rozkoszowała się błogą próżnią. Z tego letargu wyrwał ją głos chłopaka.
Imię? Imię... powinna podać prawdziwe? Właściwie dlaczego miałaby oszukiwać, jeśli chłopak jej pomógł, była mu winna chociaż tę odrobinę zaufania. Poza tym i tak nie byłaby teraz w stanie wymyślić naprędce jakąś dobrą fałszywą tożsamość.
- Saga - Delikatnie uniosła kąciki ust, siląc się na uśmiech. - A ty? Mogę poznać imię mojego rycerza? - Starała się zachowywać równie swobodnie co chłopak, ale tak naprawdę średnio jej to wychodziło. Zdążyła zorientować się, że musi tutaj pracować, albo być jakimś stałym bywalcem. Wyglądał dość młodo, ale w życiu nie przyszłoby jej do głowy, że chodzą do tej samej szkoły.

/Zabij mnie, czemu mnie jeszcze nie zabiłaś? xDD Bardzio cie przepraszam, ten czas tak leci :")/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Misha Destiel

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyWto 2 Sie 2016 - 22:55;

Patrzył jak dziewczyna wychyla całą szklankę. I po co on w ogóle strzępi sobie język? Trudno, jej sprawa, on ostrzegał. Zawsze można mieć nadzieję, że ma mocniejszą głowę niż na to wygląda i lepiej od niego zna swoje możliwości.
- Saga... - powtórzył - ładnie. Jestem Misha, my lady. - uśmiechnął się nieznacznie.
Zauważył, że dziewczyna czuje się nieswojo w pubie. Kto by pomyślał, że klientela Pożogi przestraszy kogoś, kto dostał wciry na Nokturnie, ewidentnie załatwiając coś nielegalnego. Trzeba jednak przyznać, że Saga pasowała do tej sytuacji jak pięść do nosa. Coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że dziewczyna nie tylko wygląda niepozornie, ale też faktycznie taka jest, pewnie tylko nie zdaje sobie z tego sprawy, albo nie chce tego przyznać.
- Nie przejmuj się nimi - skinął głową wskazując ludzi przy stolikach - Nic ci nie zrobią, póki nie zaczniesz ich o nic wypytywać. A nawet jeśli by chcieli, na tę stronę baru wstępu nie mają.
Tak jakby Misha był w stanie ich powstrzymał, gdyby faktycznie spróbowali... O tym jednak nie musiał jej informować szczególnie, że wcale nie obawiał się zaistnienia takiej sytuacji. Pożogowi bywalcy może i byli niebezpieczniejsi od przeciętnego nachlanego Johna, ale i spokojniejsi. Tak długo jak ich kieliszki były pełne, a on nie wtrącał się w ich sprawy, niemal nie zwracali na niego uwagi.

/chyba jesteśmy kwita XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier A. Whitford

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
Galeony : 1267
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.org/t13159-xavier-a-whitford#352093
http://czarodzieje.org/t13165-sowy-okropnie-paskudza-wiec-niech-to-bedzie-wazne#352158
http://czarodzieje.org/t13164-zapraszam-tylko-te-najciezsze-przypadki#352157
http://czarodzieje.org/t13163-xavier-a-whitford#352156
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyNie 5 Lut 2017 - 13:32;

Zapytasz, co mężczyzna z doskonale skrojonym garniturze robi na Nokturnie? To nie miejsce dla niego, prawda? Nie wygląda na kogoś, kto szuka tutaj rozrywki, kogoś kto lubuje się w kłopotach czy nawet na kogoś, kto mógłby zwrócić uwagę przemytnikom. Więc wysoce podejrzane było to, że osoba jego pokroju znalazła się w tym miejscu. Tak, jakby próbował tutaj coś ukryć, zwęszyć. Nieprawda.
On po prostu lubił to miejsce, lubił ten nieprzyjemny zapach zgnilizny unoszący się w powietrzu przy większości z uliczek. W pewien sposób pomagało mu to oddychać, ponownie poczuć, że istnieje coś prawdziwego. Kompletnie innego od świata, w którym żył teraz. Czuł się jak w domu, bo niegdyś właśnie tak on wyglądał. Okna zabite deskami, szlam spływający po ścianach i życie z dnia na dzień, ciągła niepewność czy dożyje się jutra. I brak jakichkolwiek skrupułów czy obaw przed tym, co cię czeka. Wielka obojętność wobec nieoczekiwanego i wobec siebie.
Dzisiaj zawitał na Nokturnie nie tylko po to aby powspominać ale po to, aby dokonać rozeznań. A właśnie tutaj można dowiedzieć się najwięcej o temacie jego badań. Nawet książki nie posiadają takiej wiedzy jak ludzie, którzy zajmują się podejrzanymi interesami. Widzą wszystko z innej strony. Tej prawdziwej, nie okrojonej. A pub? Zwykła chęć zamoczenia ust w czymś mocniejszym, chwila wytchnienia pod dniu pełnym poszukiwań.
Usiadł więc przy jednym ze stolików i rozejrzał się po pomieszczeniu, spokojnie lustrując każdy jego zakamarek. Ot, zwykłe przyzwyczajenie. Oparł się wygodnie o oparcie krzesła i wyjął z kieszeni papierosy, nie miewał często się nimi zatruwać ale dzisiejszy dzień zdecydowanie daje mu zielone światło. Można by nawet rzec, że był zmęczony. Poszukiwania wcale nie szły mu tak dobrze jak kiedyś. Wtedy było łatwiej, jakby nie sprawiało mu to żadnego problemu a może to on był inny. Głębsze rozmyślenia na ten temat jednak nie były konieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Désirée Antoinette Keane

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 34
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 372
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13512-desiree-antoinette-keane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13935-samael#368317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13934-welcome-to-hell#368315
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13937-desiree-antoinette-keane#368319
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPon 6 Lut 2017 - 15:39;

Wieczór wydawał się nadzwyczaj spokojny. Raczej nie zapowiadało się na coś interesującego, żeby od razu rzucać się na kogoś z zaklęciami. Kobieta już od rana wiedziała, że nie spędzi tego dnia, całego dnia, przy biurku w swoim gabinecie. Ministerstwo może i wymagało sporego poświęcenia i pracy, jednak nie dziś. Może i patrolowanie ulic nie należało jej ulubionych obowiązków i zdecydowanie mogła to sobie odpuścić, jednak czuła, że musi wyjść. Nie miała zamiaru jednak rwać się do bójek. Damie to nie wypadało. Za byle co też się nie brała. Wolała pracę wymagającą czegoś konkretnego, czegoś wymagającego, niż rozdzielanie pijanych czarodziejów bijących się o źle wydaną resztę, niepodzielenie eliksirem, czy lekkie popchnięcie na ulicy. Było to poniżej jej godności. O ile jakąś posiadała. Ujawnienie jej "relacji" z bratem skutecznie mogłoby jej godność zmiażdżyć.
Zatrzymała się przy jednym z barów, który to słyną "dobrą" opinią w tej części ulicy. Idealne miejsce na obserwowanie potencjalnych nadużyć czy też szkolenia swoich umiejętności. I właśnie to ostatnie przykuło jej uwagę bardziej. Czemu by nie potrenować na nic niezdających sobie z tego mężczyzn... Po wszystkim zawsze mogła wymazać im pamięć, lub pociągnąć to dalej. Stukając swoimi butami na obcasie podeszła do długiego blatu przy którym znajdował się bar i zamówiła swoją ukochaną whisky. Uwielbiała czuć ten smak ognia, goryczy i... ognia w swoim gardle. Dzięki temu czuła, że żyła. Oparła się plecami o blat i rozejrzała znudzonym wzrokiem po mężczyznach w pubie. Żaden nie był wystarczająco interesujący aby zaszczyciła go swoją obecnością. Aż, z oparów dymu papierosowego, wyłoniła się postać. Usta kobiety od razu rozciągnęły się w dość zawadiackim uśmiechu dając do zrozumienia, że właśnie znalazła swoją ofiarę. Pewnym krokiem podeszła do jego stolika stając naprzeciwko mężczyzny.
- Mogłabym skorzystać z wolnego miejsca? - uroczy uśmiech plus intensywne spojrzenie jej czekoladowych oczu mogły świadczyć tylko o jednym - hipnoza. Nie często decydowała się na ten ruch przy pierwszych słowach, jednak dziś odeszła od tej zasady i nawet nie czekając na odpowiedź mężczyzny usiadła wygodnie na krześle. Upiła łyk swojego alkoholu, nie spuszczając nawet na chwilę swych oczu z mężczyzny. - Co mężczyzna w tak doskonałym garniturze jak ten, robi w tak obskurnym miejscu jak to? - odgarnęła swoje włosy na prawą stronę przechylając przy tym delikatnie głowę. Opuszkami palców wodziła po krawędzi szklanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier A. Whitford

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
Galeony : 1267
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.org/t13159-xavier-a-whitford#352093
http://czarodzieje.org/t13165-sowy-okropnie-paskudza-wiec-niech-to-bedzie-wazne#352158
http://czarodzieje.org/t13164-zapraszam-tylko-te-najciezsze-przypadki#352157
http://czarodzieje.org/t13163-xavier-a-whitford#352156
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPon 6 Lut 2017 - 16:50;

Wybrali pracę, która im najbardziej pasowała, prawda? Więc nie było potrzeby aby pluć sobie w brodę bo była czasem wobec nich niewdzięczna. Ile razy trafiał na przypadki, które były wręcz beznadziejne, spędzały mu sen z powiek i nie pozwalały normalnie funkcjonować. Ale zaciskał zęby i szedł dalej. Bo nie było innego wyjścia, poddanie się czy zostawienie spraw na później nie leżało w jego naturze.
Tak jak teraz, wcale nie musiał siedzieć w tym pubie, czy poszukiwań informacji na temat will i ich usposobienia. Tego, którego nie wyczyta z książek z wioskowej bibliotece. A każdy doskonale wie, że Nokturn to miejsce, które idealnie nadaje się do poszukiwań. Tutaj ludzie wiedzą więcej niżeli można by się spodziewać. A pod odpowiednim kierunkiem można wydobyć z nich bardzo dużo.
Jeden papieros się skończył dlatego raczył się kolejnym. Chwila wytchnienia, uspokojenia myśli i uporządkowanie tego, czego się dowiedział. W końcu musiał opracować plan pracy... A to wymagało trochę czasu. Nie mógł ominąć kwestii nawet na pozór nieistotnych.
Spojrzał na kobietę, która raczyła przerwać jego zadumę. Jej spojrzenie stało się intensywne, źrenice lekko się rozszerzyły... Doskonale wiedział czego próbowała po wyczuł pewien nacisk na jego osobę. Nie jednokrotnie miał do czynienia z hipnozą, jednak nikt jeszcze nie odważył się jej użyć na nim w tak bezceremonialny sposób. Mógłby uznać to nawet za zabawne, szczególnie dzisiaj. Więc postanowił zagrać w jej nieudolną grę. Był ciekawy do jakiego stopnia dziewczyna się posunie i co ewentualnie z tego wyniknie. Xavier, aż siebie nie poznaję.
Wskazał dłonią krzesło, które było oznaką zgody. Oczywiście, nie oczekiwała żadnej reakcji bo usiadła na miejscu bez jego zgody. Będzie jego rozrywką dzisiejszego wieczoru, pomimo, że miało być zupełnie na odwrót.
-Zwiedzam. Poszukuję. Być może właśnie to znalazłem.-Powiedział spokojnie, dokładnie tak jak powinien zareagować w jej obecności pod siłą spojrzenia, które wciąż próbowało wedrzeć się do środka. Było to zaledwie muśnięcie dla niego, bo doświadczeniem i umiejętnościami był na innym poziomie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPią 16 Cze 2017 - 16:19;

Casper pojawiał się w Pubie "Szatańska Pożoga" dość często. Było to wyśmienite miejsce na dobicie najprzeróżniejszych targów, znalezienie mniej legalnych przedmiotów, albo poznanie ludzi, których prawo za szczególnie nie interesuje. Tease miał dobre układy z właścicielem, toteż witany był w tym lokalu zawsze wyjątkowo przyjaźnie. Siedząc przy samym końcu baru czuł się jak drapieżnik wypatrujący kolejnej ofiary.
Tego wieczora przyszedł załatwić parę spraw, które już miał umówione - ale kilka interesów udało mu się dobić również spontaniczniej. Jego sakiewka z galeonami szybko stała się cięższa, podczas gdy przyniesionych towarów zaczęło braknąć. W pubie było wyjątkowo mało osób, więc Casper postanowił zamówić sobie Smoczą Baryłkę i chwilę posiedzieć w spokoju. Nawet nie próbował wypierać się faktu, że jego myśli od razu pomknęły do Fire. Martwił się o nią - jakie to głupie, zniewalające uczucie! Kto by pomyślał, że on, Casper Angel Tease, będzie kiedyś miał tak idiotyczne problemy. Jakby jego życie i tak nie było już wystarczająco pokomplikowane...
Pijąc w ciszy i spokoju mógł się rozglądać po sali z niejakim zaciekawieniem. Przyjemnie było wyrwać się raz na jakiś czas z własnego klubu i zajrzeć do innego lokalu. Oasis dalej było najwyższym priorytetem Caspra. Teraz i tak obiecał sobie trochę odpuścić, częściej zaglądać do mieszkania... No i kupił sobie zwierzę, cholera! Może i opieka nad feniksem do zbyt trudnych zajęć nie należała (inteligentne stworzenie całkiem nieźle samo o siebie dbało), ale i tak odczuwał pewnego rodzaju zobowiązanie względem Ave.

@Scorpius A. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Scorpius A. Dear

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 180 cm
Galeony : 527
  Liczba postów : 297
https://www.czarodzieje.org/t14052-scorpius-alex-dear#37145
https://www.czarodzieje.org/t14058-scorpius-alex-dear
https://www.czarodzieje.org/t14057-witam-z-otwartymi-ramionami
https://www.czarodzieje.org/t14056-scorpius-a-dear
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPią 16 Cze 2017 - 17:23;

To wcale nie tak, że Scorp przychodził pić sam do jakichś podejrzanych pubów na Nokturnie. Początkowo, miał się tutaj spotkać ze swoim znajomym, na wspólne picie alkoholu. Plany jednak uległy zmianie, bo o tym, że jego kumpel jednak się nie pojawi, Dear dowiedział się dziesięć minut przed godziną, o której miało się owe spotkanie rozpocząć. A z racji, że był już na miejscu, uznał, że należy skorzystać z takiej okazji. Przecież nie wróci tak po prostu do domu, po tym jak się pofatygował, by się tutaj pojawić.
Skierował się do baru, by zamówić coś na rozluźnienie. I tak miał dziś pić, więc co za różnica, czy robił to z kumplem, czy samotnie? Zamówił sobie coś, co nazywało się "kawa po rosyjsku". Nigdy wcześniej tego nie pił, ale ponoć był to mocny drink składający się z czarnej kawy, wina i wódki. Brzmi to nieco absurdalnie, ale z racji, że Scorp jest fanem czarnej kawy i wódki, zamówił to dziwne połączenie. Gdy otrzymał naczynie wypełnione ciemną substancją, upatrzył sobie jeden ze stolików przy oknie. Niestety, zmierzając do swojego celu, musiał przecisnąć się między mnóstwem stołów. Na jego nieszczęście (a chyba bardziej na nieszczęście poszkodowanego), wpadł na jednego czarnowłosego faceta.
- Przeeeeepraszam! - powiedział pospiesznie, oglądając zaplamione ubrania mężczyzny. Na dodatek, przyjrzał się mu nieco dokładniej i zaczął odnosić wrażenie, że gdzieś już go kiedyś widział. - No świetnie, zawsze muszę coś odjebać. Strasznie przepraszam - dodał, wyjmując różdżkę z tylnej kieszeni spodni i próbując jak najszybciej naprawić szkody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPią 16 Cze 2017 - 17:39;

Zapowiadał się względnie spokojny wieczór - Casper nie miał żadnych planów i wiedział, że niedługo się zwinie z Szatańskiej Pożogi i zajrzy pewnie do mieszkania. Potem czekało go i tak siedzenie w swoim gabinecie w Oasis. W dużym skrócie, miał to być ten raczej nijaki czas. Nie spodziewał się żadnych umierających dziewczyn na swoim progu, ani innych dziwnych sytuacji.
Ale siedząc sobie grzecznie przy barze najwyraźniej i tak mógł ściągnąć na siebie jakieś nieszczęście. Casper zacisnął szczęki ze złością, czując jak po jego klatce piersiowej rozlewa się napój jakiegoś życiowego nieudacznika, który nie potrafił dotrzeć do stolika bez wywoływania problemów. Nie zdążył jeszcze nawet porządnie się zdenerwować, gdy nieznajomy zaczął go przepraszać i machać różdżką, żeby jakoś pozbyć się tych plam. Tease wziął głęboki oddech. Niezbyt wiedział jak się denerwować, skoro nieznajomy tak jawnie okazuje skruchę. Poza tym był zmęczony i myśl o okazywaniu jakichś większych emocji zdawała się nierealna.
- To tylko ubranie, uspokój się - uniósł kącik ust w nieco pobłażliwym uśmiechu, bo mężczyzna chyba miał względnie dobre serduszko i naprawdę przepraszał. Caspra rozbawiła myśl, że on w takiej sytuacji najprawdopodobniej po prostu poszedłby dalej i miałby wszystko w dupie.
- Sugeruję mierzyć siły na zamiary i nie wybierać tak trudno dostępnych miejsc, jeśli koordynacja ruchowa szwankuje - dodał, po czym pochylił się nad barem i zamówił kawę po rosyjsku, którą tak nieroztropnie stracił jego rozmówca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Scorpius A. Dear

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 180 cm
Galeony : 527
  Liczba postów : 297
https://www.czarodzieje.org/t14052-scorpius-alex-dear#37145
https://www.czarodzieje.org/t14058-scorpius-alex-dear
https://www.czarodzieje.org/t14057-witam-z-otwartymi-ramionami
https://www.czarodzieje.org/t14056-scorpius-a-dear
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPią 16 Cze 2017 - 18:30;

O dziwo, Scorpius na trzeźwo nie miał wcale najgorszej koordynacji ruchowej. Przez lata grał w quidditcha, co w znacznym stopniu odznaczyło się na jego stanie fizycznym. Dlatego winą, że wylał drinka na nieznajomego, nie obarczał siebie. Właściwie, to przecież nie zrobił nic takiego, a spanikował, jakby działo się coś strasznego. Tak czy siak, poczuł się trochę głupio. Nawet nie zdążył odejść od lady baru, a jego alkohol znalazł się na tym mężczyźnie.
- Czemu zawsze muszę robić zamieszanie...? - mruknął cicho, spoglądając na ogromną ciemną plamę na jego koszulce. Zauważył, że ten się uśmiecha i chyba nie zamierza mieć do niego pretensji.
- Ambicje chyba nie pozwalają mi stawiać sobie aż tak łatwo dostępnych celów, jakim jest bar - odpowiedział, z wyraźnie słyszalnym, szkockim akcentem. Wbrew temu co przed chwilą powiedział, usiadł obok mężczyzny. To co pozostało w jego kieliszku, wypił, opróżniając całkowicie jego zawartość.
- Sam tak siedzisz...? - spytał, spoglądając na niego z ukosa i widząc, że zamawia to samo, co przed sekundą wylądowało na jego ciemnozielonej koszuli. - Bo jeśli tak, to ja chętnie ci potowarzyszę i tym razem postaram się nie wylewać na ciebie wszystkiego, co wpadnie mi ręce. - Nawet nie oczekiwał jego reakcji - po prostu oznajmił, że teraz jest na niego skazany, bo Scorp nie zamierzał jeszcze stąd iść. Podsunął barmanowi swoje puste naczynie i zamówił kolejną porcję kawy po rosyjsku.
- Scorpius Dear - przedstawił się, unosząc kieliszek do góry, w celu wzniesienia niewypowiedzianego toastu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptyPią 16 Cze 2017 - 18:49;

- Cóż, przynajmniej się dzięki temu nie nudzisz - naprawdę nie wiedział, skąd w nim taki dobry humor. Może to whisky tak go rozluźniła? A może po prostu odwiedzenie przyjaznego miejsca wpędzało go w taki nastrój. Ciekawe, jak wiele osób mogło powiedzieć coś takiego o tym pubie. Jeśli istniały jakieś "szemrane" lokale, Szatańska Pożoga z pewnością była jednym z nich.
- Ambicje mogą być zgubne. - Zarejestrował szkocki akcent i z niedowierzaniem stwierdził, że skojarzył mu się on z tylko jedną osobą. Nie mógł nawet na chwilę zapomnieć o Blaithin? To już powoli zaczynało przeradzać się w obsesję (albo po prostu uczucia, Cas nigdy się na tym nie znał).
Na pytanie nieznajomego jedynie skinął głową. Nie chciał się tłumaczyć od razu, że był tutaj sprzedać parę rzeczy, ponieważ zależy mu na wizerunku Oasis i nie chce się tam zachowywać w ostentacyjny sposób. Gdyby mężczyzna chciał coś zakupić, to wystarczyłoby jedynie zarzucić tematem. Tease nie skomentował faktu, że otrzymał towarzysza i nie miał nic do powiedzenia w tym temacie.
- Trzymam cię za słowo - zerknął na swoją ciemnozieloną koszulę. Plama nie chciała łatwo zejść, a więc zapewne miała pozostać tam już na zawsze. Casper nie był zbyt dobrą gosposią i coś czuł, że zamiast walczyć, to po prostu wyrzuci zniszczony materiał.
Mógł mu się przytrafić gorszy wieczór, prawda? Może i miał poplamioną koszulę, ale przynajmniej zyskał towarzystwo przystojnego i (chyba) sympatycznego gościa.
- Och, Dear. - Zerknął na niego nieco uważniej. Szkocki akcent, nazwisko. Czy właśnie nazwał w myślach krewnego Fire "przystojnym i sympatycznym"? Nie mógł się pozbyć tej rodziny, poważnie. - Casper Tease.
Dopił szybko swoją Smoczą Baryłkę i od razu zamówił kolejną. Przyda się...
- Więc, panie Dear. Co cię przygnało w takie miejsce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Scorpius A. Dear

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 180 cm
Galeony : 527
  Liczba postów : 297
https://www.czarodzieje.org/t14052-scorpius-alex-dear#37145
https://www.czarodzieje.org/t14058-scorpius-alex-dear
https://www.czarodzieje.org/t14057-witam-z-otwartymi-ramionami
https://www.czarodzieje.org/t14056-scorpius-a-dear
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptySob 17 Cze 2017 - 19:24;

- Może i tak - wzruszył ramionami, chyba nie do końca jednak zgadzając się z jego słowami. Zazwyczaj, fakt że jest nieco niezdarny, jedynie utrudniał mu życie, zamiast je ubarwiać. Choć, trzeba przyznać, że zdarzały się wyjątki, kiedy to skłonność do wpadania w kłopoty była mu na rękę. Ale takie sytuacje występowały sporadycznie.
Na jego słowa o ambicjach, przytaknął kiwnięciem głowy. Casper miał rację - ambicje bywały bardzo zgubne. Może Scorp nie należał do tych, którzy stawiali sobie nieosiągalne cele, bo mieli wygórowane ambicje. Dear należał raczej do takich, którzy umiejętnie wyznaczali sobie, jak wiele są w stanie zrobić. Fakt, że chłopak miał tendencje do słomianego zapału, możemy pominąć.
Oczywistym było, że plama łatwo nie zejdzie. Kawa po rosyjsku była mieszanką czarnej kawy i wina. Mugole ze swoimi chemicznymi środkami na pewno by sobie z tym nie poradzili, a w czarodziejskim świecie trzeba by było znać niewiadomego pochodzenia zaklęcia, by uporać się z zabrudzeniem. Domyślił się, że Tease prędzej wyrzuci koszulę niż podejmie próby usunięcia przebarwienia. Scorp pewnie też by tak zrobił. I tak nie przykładał większej uwagi do tego, co nosił. Byleby było czarne, wygodne, dopasowane i minimalistyczne.
- Znasz jeszcze kogoś z mojej rodziny? - spytał, widząc jak ten reaguje na jego nazwisko. Z jego westchnienia można było wywnioskować, że owszem, zna kogoś z jego rodziny. Ciekaw był tylko, kim jest inny Dear, którego Casper znał i jaki stopień pokrewieństwa go z nim łączy.
- Miałem tutaj spotkać się z kumplem, ale ten raczył mnie powiadomić, że się nie pojawi... dziesięć minut wcześniej - odpowiedział na jego pytanie, po czym dodał: - On zawsze wybiera miejsca spotkań... Nie wiem o co chodzi, ale zawsze wybiera jakieś podejrzane puby. - Rozejrzał się po lokalu i wziął łyka swojego drinka. Dopiero teraz zwrócił uwagę, że wbrew pozorom, wcale nie był obrzydliwy. Za to stawiał na nogi, więc żeby się przypadkiem nie upić, chłopak starał się dozować sobie małe dawki. Im wolniejsze tempo i mniejsze porcje, tym lepiej.
- A ty, co robisz w takim... klimatycznym miejscu? - zapytał, patrząc na towarzysza. Musiał przyznać, że dużo bardziej pasował do tego miejsca, niż on, jednak nie na tyle, by móc stwierdzić, że Tease musi bywać w takich specyficznych barach na co dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 EmptySob 17 Cze 2017 - 19:42;

Casper miał dość dziwne ambicje, a przynajmniej dziwnie na nie reagował. Nie lubił siedzieć bezczynnie i ogólnie, uwielbiał zdobywać nową wiedzę. W Hogwarcie był wspaniałym uczniem, a wychowywanie się w mugolskim otoczeniu sprawiło, że o magii chciał wiedzieć jak najwięcej. Zazwyczaj był dość zabiegany, bo gdy już coś robił, to porządnie - z tej racji prowadzenie klubu było dla niego najbardziej priorytetową rzeczą na świecie. Czasami jednak te ambicje stawały się trochę uciążliwe... Jak chociażby wtedy, gdy w pogoni za jednym marzeniem (ach, Oasis!) rzucił studia, albo gdy chcąc udowodnić sobie swoją "siłę", stworzył potężny i przeklęty przedmiot.
Także Tease wiedział, że jego ambicje są zgubne i miał nadzieję, że nie jest pod tym względem wyjątkowy.
Raczej nie był zbyt dyskretny, jeśli chodziło o nazwisko Dear... Ale nie ma co tego od niego wymagać. Uśmiechnął się pod nosem na pytanie Scorpiusa i przez chwilę zastanawiał się, jak odpowiedzieć. Raczej nie był fanem podawania takich prostych odpowiedzi, lecz teraz mógł się czegoś ciekawego dowiedzieć.
- Mhm. Znam Fire - przytaknął w końcu i zerknął na swojego towarzysza, oczekując reakcji. Z tego, co się orientował, to Dearowie nie byli tylko ze Szkocji. Blaithin wspominała o kuzynie, który uczył w Hogwarcie. Scorpius bez wątpienia miał szkocki akcent, co podsuwało Casprowi myśl, że jest z nią spokrewniony bliżej niż profesor transmutacji.
- Musi być ciekawym człowiekiem - rzucił jedynie. Szatańska Pożoga była podejrzanym pubem, ale powiedzenie tego na głos zdawało się brzmieć niewinnie i dość uroczo. Tease powstrzymał się od pobłażliwego pokręcenia głową. - Może ma jakieś sprawy do załatwienia w tych "podejrzanych" pubach? Albo po prostu uważa je za ciekawe... Z czym się zgadzam. Nigdy nie wiadomo, kogo spotkasz w takim miejscu.
Obrócił parę razy szklankę ze Smoczą Baryłką. Jakim cudem w jego głowie już pojawił się pomysł powrotu do Oasis? To nawet nie chodziło o to, że nie chciał lepiej poznać Scorpiusa. Najzwyczajniej w świecie zaczynał czuć się dziwnie, nie będąc we własnym klubie. Jak rodzic, który zostawił dziecko samo.
- Lubię to miejsce. Mówię ci, jest ciekawe. Poza tym można tu pozałatwiać różne interesy - wzruszył ramionami. Nie zagłębiał się w szczegóły. Parę mniej lub bardziej legalnych substancji to nic takiego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 QzgSDG8








Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty


PisaniePub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty Re: Pub „Szatańska Pożoga”   Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pub „Szatańska Pożoga”

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub „Szatańska Pożoga”  - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
smiertelny nokturn
-