Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Zwierzęta pani Wright

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Dahlia E. Slater
avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : -2
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty23/03/13, 05:34 pm;

First topic message reminder :


Zwierzęta pani Wright

Pani Chloé Wright z dumą prezentuje swój sklep zoologiczny, w którym czasem sprzedaje także jej córka. Można znaleźć tam pupila po naprawdę okazyjnej cenie! Szczerze mówiąc, to mocna konkurencja dla Nanuka. Dodatkowo część osób wie, iż da się tutaj nielegalnie nabyć zwierzę, które wymaga licencji... wystarczy rzucić hasło: wiggenot! (nikt nie wie, co ono oznacza, ale kto by sobie tym zawracał głowę?), a rozmowa potrafi nabrać wtedy zupełnie innych torów.

Przypominamy o punktowych limitach ilości posiadanych zwierząt!

Przed zakupem zwierząt należy zapoznać się z tym postem!

Dostępne przedmioty:

Dostępne zwierzęta:

Jeśli posiadasz licencję, możesz zakupić również zwierzęta takie jak:

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Harriette Wykeham
Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
Galeony : 1921
  Liczba postów : 2189
https://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
https://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
https://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty28/09/16, 04:46 pm;

Wyjrzała dyskretnie zza półki sprawdzając czy trafiła mężczyznę. Niestety facet miał się dobrze i rzucił zaklęciem w Caroline. Na szczęście Ettie nie straciła do końca przytomności umysłu i domyśliła się, że będzie kolejnym celem. Nie dość szybko jednak. Zdążyła tylko odskoczyć od regały i zasłonić głowę ręką, gdy ten wybuchł. Odrzuciło ją do tyłu tak, że upadła. Przetoczyła się za następną półkę i spróbowała podnieść na prawym ręku i dopiero wtedy poczuła przejmujący ból. Spojrzała na ramię i zbladła. Kilka centymetrów nad łokciem, w jej ciele utkwił spory kawałek drewna. W pierwszym odruchu chciała wyszarpać odłamek, ale widok powiększającej się plamy krwi na rękawie, przywrócił jej zdrowy rozsądek. Póki co fragment półki blokował krwotok, którego nie miałaby kiedy i jak zatamować. Obejrzała się za różdżką. Musiała ją wypuścić upadając. Przycisnęła zranioną rękę do tułowia i opierając się na drugiej podczołgała się w stronę rozwalonego mebla. Po podłodze walały się drzazgi, karma dla zwierząt i połamane klatki. Dziewczyna próbowała wypatrzeć wśród nich różdżkę, zerkając co chwilę mężczyznę, by móc w razie czego uciec przed nadchodzącym zaklęciem. Wiedziała, że nie da tak rady. To było jak szukanie igły w młóconym właśnie stogu siana. Potrzebowała rozpraszacza. Nad nią stały klatki z niemiłosiernie wrzeszczącymi papugami. Podniosła się szybko, otworzyła najbliższą i zrzuciła ją na ziemię chcąc wypłoszyć stamtąd ptaki. Nie tracąc czasu zepchnęła tylko na ziemię kilka kolejnych, z nadzieją, że drzwiczki puszczą same. Kopnęła stojący obok kojec uwalniając zamknięte w nim króliki i rzuciła się na czworaka szukać różdżki. Podnosiła z ziemi wszystko na swej drodze i rzucała tym na oślep w stronę mężczyzny. Nie liczyła na to, że trafi. Nie lewą ręką. Chciała tylko zrobić jak najwięcej zamieszania, żeby choć trochę rozproszyć jego uwagę. Dopęzła jakimś cudem do lady i zobaczyła skuloną w kącie sprzedawczynię.
- Dawaj różdżkę! – zażądała od starszej dziewczyny – No dawaj, bo nas zajebie!
Pulsujący ból w prawym ręku doprowadzał ją szaleństwa.

Kostki: 6,2
Powrót do góry Go down


William Walker
William Walker

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
Galeony : 398
  Liczba postów : 467
https://www.czarodzieje.org/t14149-william-walker?nid=12#373965
https://www.czarodzieje.org/t14185-william-walker
https://www.czarodzieje.org/t14184-william-walker
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty13/04/17, 06:46 pm;

Dziarsko wszedłem do sklepu zoologicznego. Od dawna o tym myślałem, uwielbiałem koty i właśnie miałem zamiar takowego kupić. Rozejrzałem się dookoła i bez zbędnych wahań podszedłem do kotów. Wszystkie miauczały i ocierały się o siebie. Gdy tylko podszedłem do jednej z klatek mała biało-brązowa kulka do mnie podeszła, bodajże kot syjamski. Niewiele myśląc wsadziłem palec między pręty, a ten niemal od razu mnie ugryzł.
- Au! - syknąłem i spiorunowałem kota wzrokiem. Zwierze usiadło i patrząc na mnie przekręciło głowę na bok. Wyjątkowy i ekstrawagancki, te słowa przyszły mi na myśl gdy patrzyłem na kota. Będzie mój. Błękitne oczy zwierzęcia mnie przeszywały. Poczułem między nami jakieś nieme porozumienie. Byłem pewien, że to będzie dobry wybór.
Powrót do góry Go down


Blaithin 'Fire' A. Dear
Blaithin 'Fire' A. Dear

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż, zapach damasceńskich róż
Galeony : 1181
  Liczba postów : 3632
https://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
https://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t21155-blaithin-fire-a-dear-dziennik
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty16/03/18, 10:51 pm;

Sprawa była dość skomplikowana.
Fire nie wiedziała, co stało się z Dzióbkiem. Wypatrywała sowy Clarke'a, do którego jej własny ptak przyniósł wiadomość już dawno. Jednak ani odpowiedź na list ani Dzióbek się nie pojawiały. Dziewczyna zaczynała nabierać podejrzeń, że wredny, nieposłuszny ptak się po prostu gdzieś zgubił. Dopiero następnego dnia gajowy poinformował Gryfonkę, że znalazł Dzióbka martwego.
Brak sowy był bardzo uciążliwy o czym szybko się przekonała. Fire nie lubiła szkolnych sów (z wzajemnością), dlatego szybko zaplanowała wybranie się na zakup nowego towarzysza. Miała zamiar wybrzydzać i marudzić ile wlezie. Dzióbek był z dziewczyną od początku Durmstrangu i mimo, że wybuchały między nimi spięcia przez złośliwe i nieprzyjemne charaktery obu stron to wytworzyła się między nimi silna nić sympatii. Teraz musiała znaleźć godnego zastępce, ale wszystkie ptaki w sklepie były nijakie. Zbyt miłe, zbyt ułożone, zbyt przypominające pluszaka. Nie mogła znaleźć żadnego podłego okazu, ale w oko wpadły Fire dwa inne. Jedna wyglądała, jakby miała gdzieś opinię całego świat, a jej pokerowa mina skradła sporą uwagę Gryfonki. Wydawała się zobojętniała, ale jednocześnie nie flegmatyczna. Zmęczona życiem, jak Blaithin... Druga była wręcz przeciwieństwem. Nastroszona kulka, chętna do latania i wchodzenia dziewczynie na ramię. Wyglądała, jakby brakowało jej co najmniej kilku klepek, a sprzedawca ostrzegł, że gubi też listy. Jej nadpobudliwość i chaos spodobały się Fire na tyle, że miała spory dylemat. Nie chciała tracić swojej poczty, ale wolała zostawić Cicero (jak już zdążyła nazwać dziwaczną sówkę - Cyceron kojarzył jej się z szaleństwem i obłąkaniem) u siebie... Z drugiej strony Aurelius zdawał się wodzić za nią beznamiętnymi spojrzeniem, jakby wiedział, że mu się nie oprze. Razem stanowiły piękne połączenie...
Zabrała dwie klatki i tak obładowana wróciła do Hogwartu.
Powrót do góry Go down


Morgana Balzarotti
Morgana Balzarotti

Rok Nauki : III
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -70
  Liczba postów : 47
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15730-morgana-balzarotti
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15814-morgana-balzarotti#426317
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty11/04/18, 12:08 am;

Swój plan wymyśliłam już kilka dni temu, wpadając na niego dość dziwnie - jadłam śniadanie w Wielkiej Sali, gdy nagle poczułam jak mój mózg sam pracuje, zaczyna mi być gorąco i nagle pomysł - może by tak sobie kota kupić i wykorzystać w celach... naukowych? Patrzyłam akurat na pieczonego kurczaka, którego smakowicie jadłam, kiedy pokiwałam do samej siebie głową i powiedziałam siedzącej naprzeciwko mnie dziewczynie:
- Idę kupić kota. Już się nigdy nie zobaczymy, przykro mi. Ale wyższe cele wzywają... - Powiedziałam do niej, zaś ta patrzyła na mnie z takim osłupieniem, jakbyśmy pierwszy raz się widziały i rozmawiały. Cóż, fakt, że jest to prawda nie ma znaczenia. Czyż to nie smutne, że w tym morzu ludzi ubranych na czarno już nigdy nie spotkam tej samej twarzy, bo jest ona zbyt pospolita, by ją zapamiętać? Życie podrzucało mi kłody pod nogi, lecz ja skakałam! Żyje i będe, czego nie potrafie powiedzieć o kocie, którego chciałam kupić.
Bowiem, zjawiwszy się w sklepie pani Wright czy jakuś tak, wybrałam pierwszego kota, który miał rudą sierść i zielonkawe oczy. Nie wiem czemu, ale wyglądał on dla mnie jak człowiek pod postacią kota. Te oczy, odzwierciedlające dusze stworzenia mówiły mi "Och, weź mnie! Weź! Jestem twoim kotkiem, twoim..." I cóż ja mogłam poradzić? Kupiłam go i wzięłam pod pachę, zostawiając galeony na ladzie. Kota musiałam gdzieś skminić, nie wiedziałam jednak gdzie mogłabym być z nim sama... jednak kryjówke znajdzie się w przyszłości.
Powrót do góry Go down


Severinus Grim
Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty27/01/20, 04:35 pm;

Fabuła posta ma miejsce w innym czasie - w razie czego proszę pw :3


Wielokrotnie zastanawiał się, jakiego zwierzaka by chciał, ale koniec końców stwierdził, że nie będzie się na nic nastawiał. Zresztą, nawet nie było pewności, że cokolwiek wybierze podczas tej wizyty. Bardziej spodziewał się spotkania ze znajomą, z którą całkiem dobrze mu się rozmawiało - tym bardziej, że oboje lubili temat zwierząt. Zastanawiał się, czy dziewczyna zabierze ze sobą Ducha, chociaż miał niemal całkowitą pewność, że tak.
Postanowili spotkać się na miejscu, a jako że Sev był dużo wcześniej (co nierzadko mu się zdarzało) to zdecydował wykorzystać ten czas na zwiedzenie ulicy, mimo że kilka razy już tutaj bywał. W sklepie pani Wright nie był nigdy - sowę otrzymał od rodziców na rozpoczęcie nauki, a na pomysł adopcji (nie znosił słowa "kupna") zwierzaka wpadł któregoś wieczoru, kiedy to znowu samotnie siedział nad wypracowaniem lub nauką i stwierdził, że przydałoby mu się jakieś towarzystwo. Już nawet nie chodzi o to, żeby miał z kim rozmawiać (choć ze zwierzakiem też można), ale o to, żeby ktoś po prostu... był. Źle znosił rozłąkę z siostrą, ale wiedział, że taka jest kolej rzeczy. Z racji wieku dość często mijali się, nie było czasu się spotkać, tym bardziej, że Chrissie ostatnio poświęcała dużo czasu na naukę. Nie chciał jej w tym przeszkadzać, chociaż jeszcze nie poznał jej stanowiska co do ocen. Przykładała do tego dużą uwagę czy po prostu starała się na minimum, tak jak on? Wiedział, że na pewno skupia się na zielarstwie - to niewątpliwie. Uznał, że w końcu musi ją złapać i zabrać gdzieś na jakieś ciastko i herbatę. Tymczasem skupiał się na rozwijaniu znajomości z nową osobą, która narodziła się od wspólnego, nieplanowanego rysunku w bibliotece.
Tak rozmyślał, przechadzając się wzdłuż ulicy. Nałożył kaptur, mimo że było mu ciepło - nie znosił tego dziwnego zwyczaju u innych, czyli wręcz wgapiania się w twarz mijanej osoby. Mimo że wbijał wzrok w ziemię, czuł na sobie ten wzrok osób, które przechodziły obok. Na dłuższą metę, a zwłaszcza w takim tłumie, było to dość krępujące, zwłaszcza jeśli ktoś był nieśmiały. Zaczął się zastanawiać, czy w ogóle uda mu się dojrzeć Elizę w tej całej hordzie, kiedy naraz na kogoś wpadł. Zdjął kaptur, chcąc przeprosić.
- Ja... - zaczął i uświadomił sobie, że to właśnie ona. Chyba nawet nie zarejestrowała tego, że ktoś na nią wpadł, bo chyba była zapatrzona na witrynę. Zerknął i to zaraz też zajęło jego uwagę... Nic dziwnego, że dziewczyna wyglądała, jakby się chwilowo odcięła. Akurat stali przed jakimś sklepem z obrazami, a ich oczom ukazała się cudowna, zimowa sceneria ujęta w jakimś obrazie. - My chyba byśmy nie dali rady czegoś takiego stworzyć, co? To dopiero byłoby wyzwanie, jeśli byśmy spróbowali coś takiego wydrapać wykałaczkami - podjął, chcąc, aby dziewczyna zarejestrowała jego głos. Nie wiadomo jednak, jak długo będzie trwała w tym "letargu". Na szczęście tuż obok był sklep, do którego zmierzali.
Powrót do góry Go down


Elizaveta Konstantinova
Elizaveta Konstantinova

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 164
C. szczególne : Albinoska -> białe włosy, brwi i rzęsy, bardzo jasna cera z różowymi akcentami
Dodatkowo : półwila
Galeony : 350
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17867-elizaveta-konstantinova
https://www.czarodzieje.org/t17879-beethoven#504785
https://www.czarodzieje.org/t17866-elizaveta-konstantinova#504272
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty27/01/20, 10:40 pm;

Nie była wielką fanką podróży, w zasadzie jej trasy polegały z przejścia od pokoju, do sali artystycznej, muzycznej bądź ostatnio teatralnej, bo ta muzyczna często była zajmowana. Sama po sobie nie spodziewała się tak łatwego przystania na propozycję Seva, żeby przejść się aż do Hogsmeade i aktualnie trochę tej decyzji… nie tyle żałowała, co po prostu bała się. Nie przywykła do takich wypraw i z utęsknieniem spojrzała na swoje skrzypce. A mogła zostać myszką w Hogwarcie.
Niemniej jednak nie chciała się spóźnić i zawieść kolegi. Ubrała się w jeden ze swoich bardziej codziennych, lecz wciąż wiktoriańskich strojów, nie jej wina, że uważała je za najwygodniejsze i po prostu uwielbiała ten styl. Oczywiście narzuciła na to wszystko płaszcz, szalik i czapkę, życie było jej miłe a angielskie zimy nie zawsze sprzyjały przetrwaniu.
Przygotowała też torbę dla Vivaldiego. Jak zwykle, gdy wychodziła w niesprzyjającą pogodę, rzucała na nią Aexteriorem, mające oddzielić środek torby od nieprzyjemnego wiatru i innych zdarzeń atmosferycznych, mogących wystąpić po drodze. Wyłożyła też ją ręcznikiem, na który to nałożyła Fovere, dzięki temu cały czas był przyjemnie ciepły. Nie zapomniała także o najważniejszej rzeczy – szelek i smyczy, nie mogła w końcu pozwolić, by w tłumie kot się zgubił. Zapięła mu te srebrne dodatki, gotowa do wyruszenia.
No, przynajmniej zewnętrznie, bo wewnętrznie wciąż nie była przekonana, czy zgadzając się na to aby na pewno była w pełni władz umysłowych. Po drodze miała wrażenie, że każdy się na nią gapił i nie było to ani trochę przyjęte uczucie. Przyspieszyła kroku, chcąc jak najszybciej znaleźć się obok znajomej osoby.
I wtedy jej oczom ukazał się ten obraz. Zobaczyła go tylko kątem oka, ale i tak to wystarczyło, by zatrzymała się wpół kroku i natychmiast do niego zwróciła. Mogła się założyć, że był wykonany farbami olejnymi, dzięki temu, że schły tak powoli, artysta był w stanie osiągnąć maksymalny poziom detali, nawet przy krajobrazach i bardzo oddalonych elementach. Aż zapragnęła udać się do Hogwartu, znaleźć jakąś odosobnioną salę z dobrym przepływem powietrza. Nie mogła jednak nawet tego zrobić, patrząc maślanymi oczami na tę pracę, przybliżając się do szyby coraz bardziej, by z bliska dokładnie przeanalizować ruchy pędzla i techniki, jakie mogły się przyczynić do powstania tego dzieła.
Ponieważ dużo ludzi przechodziło ulicami i rozmawiało ze sobą, na samym początku nawet nie zauważyła, że ktoś do niej mówił, po prostu wpatrywała się dalej w obraz. Dopiero, kiedy zobaczyła czyjeś niewyraźne odbicie za sobą i usłyszała słowa, aż podskoczyła jak jakaś spanikowana świnka morska, obracając się w stronę chłopaka. Zlustrowała go wielkimi oczami i zdając sobie sprawę, że właśnie wystraszyła się swojego kompana od rysowaniu, zakryła mocniej twarz szalikiem.
- Udajemy, że to się nie stało – zachichotała głupkowato, bo co innego mogła zrobić, kiedy prawie zmieniła się w kangura z paniki. Odchrząknęła, próbując zachować fason. – To jak, gdzie idziemy?
W tym czasie Vivaldi zdecydował się na typowe dla siebie naruszanie przestrzeni osobistej. Wyskoczył z torby prosto na ramię chłopaka, by mu się uważniej przyjrzeć i wręcz zeskanować wzrokiem, sprawdzając, że Sev to na pewno Sev.
Powrót do góry Go down


Severinus Grim
Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty29/01/20, 11:16 am;

- W porządku, udam, że nic się nie wydarzyło - rzucił z uśmiechem. - Nie chciałem cię wystraszyć, jeszcze pomyślisz, że okulary noszę od parady. - Zdjął je z nosa i zaczął wycierać pieczołowicie, jakby to cokolwiek dało. Oczywiście to wszystko było żartem, nie szło uniknąć zderzenia czy wpadnięcia na kogoś przez ten wszechobecny tłum. Nawet teraz, jak tak stali, czuł jak ludzie trącają ich łokciami i się ocierają. Zajęty wycieraniem szkieł nie zauważył nawet białego refleksu, który zmaterializował się na jego ramieniu. Sev był święcie przekonany, że to ktoś go zaczepił z zapytaniem, założył więc okulary z powrotem i spojrzał prosto w kocie oczyska. Oczyska, które uważnie go taksowały, aż chłopak poczuł się wręcz oceniany. - Cześć, Duszku - przywitał się z kotem i wyciągnął rękę w stronę jego łebka tak, aby futrzak mógł ją powąchać. Patrzenie swoją drogą, ale to zmysł węchu jest najbardziej rozwinięty - a przynajmniej najłatwiej było zapamiętać kogoś właśnie poprzez zapach. Sev kiedyś czytał na ten temat, bo go zainteresował, i dowiedział się nawet, że zapachy potrafią być użyteczne nawet w przypadku nauki. Przetestował to kiedyś na sobie i faktycznie dało to zamierzony efekt, jednak wieczorem już go głowa bolała od nadmiaru różnorakich zapachów.
- Chodźmy do pani Wright, bo tutaj akurat jest najbliżej - wskazał ręką i ruszył w tamtą stronę. Przytrzymał drzwi dziewczynie i wszedł zaraz za nią. Od razu poczuł woń typową dla takiego miejsca - mieszanka futra, trocin i wilgoci. Dało się też wyczuć, że powietrze było nieco zatęchłe. Pewnie nie było wietrzone z oczywistego powodu, ale trzeba było przyznać, że mimo obecności różnorakich zwierząt pomieszczenie było dość czyste. Cóż, zaniedbanie czystości w miejscu takim jak to groziło wieloma nieprzyjemnościami, a choroba wśród zwierząt była chyba najłagodniejszą opcją.
- Jak ci się tu podoba? - spytał dziewczyny, podchodząc do akwarium z królikami. Te stawały na tylnych łapkach i wyciągały nosy, zaciekawione nowymi osobami. Zapewne mnóstwo się ich tutaj przewijało przez cały dzień.
Powrót do góry Go down


Elizaveta Konstantinova
Elizaveta Konstantinova

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 164
C. szczególne : Albinoska -> białe włosy, brwi i rzęsy, bardzo jasna cera z różowymi akcentami
Dodatkowo : półwila
Galeony : 350
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17867-elizaveta-konstantinova
https://www.czarodzieje.org/t17879-beethoven#504785
https://www.czarodzieje.org/t17866-elizaveta-konstantinova#504272
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty29/01/20, 12:45 pm;

- Dokładnie, specjalnie sprawiasz, że ci parują, żeby ludzi straszyć – zażartowała i nie zdążyła zareagować na kota.
Powinna się spodziewać, że futrzak dokładnie to zrobi, choć za każdym razem liczyła w duchu na to, że jednak kiedyś zrozumie koncepcję przestrzeni osobistej. To nie był jeden z tych dni. Całe szczęście Sev zwierzęta lubił i nawet nadał tej atencyjnej kupce sierści przezwisko. Vivaldi jakoś specjalnie nie przejął się innym nazewnictwem, choć dziewczyna mogła przysiąść, że przez ułamek sekundy kot spojrzał się na niego dziwnie. Po chwili jednak już trącił jego dłoń łepkiem, jakby na przywitanie i wrócił do swojej cieplutkiej torby, bo niestety angielskie zimy nie rozpieszczały.
- Prowadź – kiwnęła głową i ruszyła za nim, starając się przy tym nie zgubić w tłumie.
Sklep faktycznie nie był daleko i udało im się dojść do niego w jednej grupce, bez niepotrzebnego odłączania się po drodze. Gdy tylko weszli do środka, Elizia poczuła potrzebę zdjęcia natychmiast płaszcza, było tam nie tylko ciepło – co wskazane jest wręcz w taką pogodę na zewnątrz – ale i duszno. Vivaldi też wyszedł z torby niepocieszony takim rozwojem sytuacji i siadł dziewczynie na ramieniu, jakby był jakąś papugą.
- Nie będzie przeszkadzał? – zapytała dla pewności, żeby nie wywoływać niepotrzebnych konfliktów z właścicielką.
Widząc jednak, że kot był na szelkach i smyczy, mogli wspólnie wejść dalej do sklepu bez problemu. Rozglądała się oczarowana wszystkimi oczętami, które na nich spoglądały, aż chłopak zawołał ją do króliczków. Podeszła natychmiast w podskokach i kucnęła przy akwarium, by lepiej się im przyjrzeć.
- Cześć słodziaki – przywitała się, przykładając palec do ścianki tak, gdzie jeden z króliczków opierał się łapką. To powinno być dostateczną odpowiedzią, że owszem, podobało jej się, nawet bardzo. Jeżeli zadowolenie można było liczyć w skali rozanielenia w oczach, możnaby było rzecz, że nawet bardzo, bardzo. – Sama nie wiem, czy bardziej chcę je przytulić, czy narysować. A ty co myślisz?Jakiś do ciebie przemawia?
Powrót do góry Go down


Severinus Grim
Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty29/01/20, 02:59 pm;

To było najtrudniejsze pytanie w dniu dzisiejszym. Oczarowany ledwo oderwał wzrok od króliczków (choć ledwo się powstrzymywał, żeby wziąć jednego na ręce, ale wtedy wiedział, że by przepadł na amen) i powiódł dookoła, przez chwilę zatrzymując go na pająkach. Nawet te włochate kulki mu się podobały - chłopak absolutnie kochał wszystkie zwierzęta, nieważne, czy to robaczek, pchełka, czy wieloryb.
- Wszystkie do mnie przemawiają - powiedział i rozłożył ramiona, jakby chciał ogarnąć cały sklepik. - Zależy mi na takim, który mógłby ze mną niemal wszędzie być. Pająk niestety odpada, bo wtedy będą uciekać ode mnie wszystkie dziewczyny i nauczycielki, a jednak na obecności pani Sprout mi zależy. Chociaż... nie wygląda mi ona na kobietę, która boi się pająków - rzucił z uśmiechem. W końcu profesor miała do czynienia z roślinami, które były tysiąc razy gorsze, niż taki tam pająk. Ciekaw był tylko, czy mają one usunięte kły jadowe. Przy akwarium zapewne widniała karteczka z rasą pająka, ale wolał tam jednak nie podchodzić. Nie wiedział, jaki stosunek ma dziewczyna do tych zwierząt, ale przypuszczał, że taki, jak większość, jeśli chodzi o płeć piękną. Lepiej było nie ryzykować. - Myślę nad królikiem, papugą albo kotem. - Tu spojrzał znacząco na Vivaldiego, który rozglądał się z równie dużym zainteresowaniem, co oni. Zawsze mógłby mieć jakiegoś kompana... Albo kompankę. - Chodź, rusałko - powiedział, po czym ruszył w głąb sklepu, szukając jakiegoś kojca z kotami. Po dłuższej chwili kluczenia pomiędzy ludźmi udało im się znaleźć kojec, w którym znajdowały się paromiesięczne, małe kociaki. Oglądał je jak urzeczony, a z wrażenia aż przykucnął przy kojcu.
- Spójrz no tylko... - mruknął do jasnowłosej, nie mogąc z siebie wydusić nic więcej. Nie mógł się powstrzymać, żeby nie włożyć ręki do kojca. - Myślisz, że Vivaldi będzie zazdrosny, jeśli weźmiesz jakiegoś na ręce? - zapytał. Jego wzrok przykuł niewielki, szary kociak, który siedział jakby w odosobnieniu. Wbijał w nich wzrok - oczy miał koloru turkusowego i można było w nich utonąć.
Powrót do góry Go down


Elizaveta Konstantinova
Elizaveta Konstantinova

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 164
C. szczególne : Albinoska -> białe włosy, brwi i rzęsy, bardzo jasna cera z różowymi akcentami
Dodatkowo : półwila
Galeony : 350
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17867-elizaveta-konstantinova
https://www.czarodzieje.org/t17879-beethoven#504785
https://www.czarodzieje.org/t17866-elizaveta-konstantinova#504272
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty29/01/20, 03:54 pm;

Bardzo nie podobała jej się wizja wstawania od puszystych króliczków i z niemalże niemym westchnięciem poszła jednak za chłopakiem. Było w tym miejscu tyle opcji, że każdego chciała złapać i po prostu przytulić do siebie, a najlepiej schować pod płaszcz i zabrać do Hogwartu. Niestety istniało ryzyko, że ktoś zauważyłby zniknięcie całego inwentarzu sklepowego.
- Nie dziwię się… - westchnęła, łapiąc spojrzenia kolejnych zwierzątek i czuła, że chyba zaraz to nie tylko jej się serce otworzy, ale i portfel. – Wiesz, odpowiednio duży i puchaty pająk mógłby robić za wielofunkcyjną świnkę morską – zażartowała. – Nie wygląda na kobietę, która boi się czegokolwiek, pewnie nie boi się nawet Fairwyna – jak zwykle na dźwięk tego nazwiska, zadrżała teatralnie.
Zaczęła rozglądać się wraz z chłopakiem i wypatrywać czegoś, z jego listy, a było tu tyle zwierząt, że łatwo można było się zagubić. Plus sama też chciała znaleźć puszka pigmejskiego, rzadko je widywała, a były to przecudowane, dosłowne kulki szczęścia. Może nawet mogłaby jakiegoś pogłaskać.
- Uważaj, to zwodnicze istoty – zaśmiała się, głaszcząc przyjaźnie Vivaldiego. Rusałko?Tuż za tobą, panie Grim.
Tak jej się wśród tych wszystkich zwierząt podobało, że nawet nie przeszkadzała jej konieczność przeciskania się między ludźmi, by dostać się do tych bardziej puszystych okazów. Kto wie, może gdzieś tam w zbiorowisku zachwyconych pierwszoklasistów było akwarium z puszkami. Mogła to sprawdzić później, priorytety na ten dzień były inne.
- Chcę je wszystkie – powiedziała krótko i bardzo asertywnie, jakby na ten moment to była najważniejsza rzecz w jej życiu. No ale racja, był jeszcze biały kot spoglądający na nią bardzo oceniająco, zazwyczaj takim wzrokiem mierzył innych. – Będzie mi to musiał wybaczyć, albo odpłacę mu się w jedzeniu – wzruszyła ramionami i sięgnęła, by pogłaskać jednego z bawiących się kotków. – Tutaj też wszystkie do ciebie przemawiają? – zapytała ciekawa, czy może znalazł jakiegoś „swojego” kompana.
Powrót do góry Go down


Severinus Grim
Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty29/01/20, 04:35 pm;

- Pająki są w porządku - stwierdził z poważną miną, zastanawiając się, czy można mieć więcej niż jednego zwierzaka. On to w ogóle najchętniej by wyrzucił współlokatorów i otworzył sobie w dormitorium domowe zoo, ale na to niestety nie mógł sobie pozwolić. Przynajmniej teraz. Był jednak przekonany, że jak już będzie miał swój dom, to z pewnością będzie on wypełniony zwierzętami i każde będzie kochał tak samo mocno, bez wyjątków. - Wydaje mi się, że niektórzy czasem zbyt gwałtownie reagują na pająki z racji ich wyglądu, ale prawda jest taka, że, z racji gabarytów, boją się bardziej od nas, a poza tym same z siebie nie atakują ludzi. Wbrew temu, co się myśli - dodał z przekąsem, patrząc tęsknie w stronę akwariów z puchatymi ptasznikami. Niestety, z pająkiem chyba nie będzie mógł leżeć w łóżku. On potrzebuje odpowiedniego podłoża, temperatury i wilgoci, a do tego wymagane jest akwarium z lampą. To oczywiście wierzchołek góry lodowej.
- Oczywiście, że przemawiają. Najchętniej wziąłbym wszystkie. Myślę jednak, że Duch mógłby być zazdrosny, widząc ewentualną konkurencję. Chyba nie mogę mu tego zrobić - powiedział, obserwując grupkę dziewczynek, które otoczyły koci kojec, wydając z siebie kaskadę pisków i zachwytów. - Chyba nic tu po nas, już się nie dokopiemy do kotków. Chodź, myślę, że decyzja została podjęta. - Ruszył w stronę ich pierwotnego celu zainteresowania, uważnie torując sobie drogę między ludźmi. Inni zachowywali się, jak zachowywali, ale on nie zamierzał się rozpychać ani trącić nikogo łokciami. Chociaż, pewnie gdyby przyszło mu codziennie użerać się z takimi tabunami, to prędzej czy później też by sobie "rozpychał" ścieżkę. Podszedł do akwarium z królikami, włożył ostrożnie do środka ręce i wyjął niewielkiego, brązowego królika. Był on tak pospolity, że wcale nie rzucał się w oko. Przeciętny, ale miał w sobie to "coś". Sev przystawił go bliżej twarzy, a futrzak zaczął go pieczołowicie obwąchiwać, pewnikiem w poszukiwaniu smakołyków, zamiast chęci bliższego zapoznania. Podał zwierzaka Elizie, tak żeby ona też mogła się z nim zapoznać. - Cóż, jak mówiłem, to zwierzak wybiera. Już od samego progu poczułem jego wzrok na sobie. A ty chyba lubisz króliki, co? - spytał z wymownym uśmieszkiem, mając w głowie obraz tego, jak niechętnie dziewczyna oderwała się wcześniej od ich akwarium. Ciekawe, co na nowego kompana powie jaśniepan Vivaldi. To chyba najbardziej ciekawiło Seva.
Powrót do góry Go down


Elizaveta Konstantinova
Elizaveta Konstantinova

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 164
C. szczególne : Albinoska -> białe włosy, brwi i rzęsy, bardzo jasna cera z różowymi akcentami
Dodatkowo : półwila
Galeony : 350
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17867-elizaveta-konstantinova
https://www.czarodzieje.org/t17879-beethoven#504785
https://www.czarodzieje.org/t17866-elizaveta-konstantinova#504272
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty29/01/20, 05:39 pm;

- Nie mam nic przeciwko nim – stwierdziła po dłuższym namyśle. – Moim zdaniem pięknie się komponują na tle kwiatów – oczywiście, że jeżeli miała coś oceniać, patrzyła na to pod względem i sztuki. I gdyby miała tylko na tej podstawie je osądzić, uważała je za naprawdę eleganckie i tajemnicze istoty. – Ale raczej nie jest wskazane przytulanie ich – wzruszyła ramionami, tym samym trochę odradzając zakup akurat takiego towarzysza. – Nie chciałabym niechcący zmiażdżyć przyjaciela…
Nie wyobrażała sobie co by było, gdyby miała z jakimś ptasznikiem więź taką, jak z Vivaldim i pewnego dnia, chcąc mu po prostu okazać trochę sympatii, nacisnęłaby za mocno i go… No cóż, wycisnęła. Zdecydowanie branie pająka było zbyt dużym ryzykiem. Wolała mieć pewność, że jak idzie gdzieś ze swoim kompanem, to nic mu nie grozi za pierwszym lepszym zakrętem.
- Kto wie, może nawet zacząłby się na ciebie śmiertelnie obrażać, chyba lepiej nie ryzykować – zażartowała, kierując się za Sevem.
Uśmiech sam pojawił się na jej twarzy, gdy znów znaleźli się przy króliczkach. Nie mogła się dziwić, że właśnie jednego z nich chłopak sobie upodobał, wyglądały na bardzo miłe. Za to zdziwiła się kiedy na jej dłoniach wylądowała jedna z tych brązowych kuleczek szczęścia. Podstawiła mu palec pod nos, tak jak to zawsze Sev robił z Vivialdim, a kiedy maleństwo już się zapoznało z jej zapachem, pogłaskała je po główce.
A sam, wyżej wspomniany, kot chyba nie wiedział co zrobić z faktem, że jego właścicielka właśnie obściskiwała się z królikiem. Najpierw go powąchał, chcąc zapoznać się z jego zapachem, a jego mina zmarkotniała. Jakby właśnie nie mógł dowierzyć, że nie dość, że nie głaskała jego, to jeszcze ogóle nie-kota. Miauknął z nieukrywanym niezadowoleniem, ale wtulił się pod rękę Elizi, chcąc zwrócić na siebie jej uwagę. Przecież to on był jej kocim opiekunem!
- No proszę, śledziłeś swojego nowego przyjaciela? – zapytała zwierzaczka i jeszcze raz go pogłaskała, nim oddała go chłopakowi. – Uwielbiam króliczki. No i myślę, że pomoże ci z problemem twoich współlokatorów. Jak go puścisz luzem i zacznie im gryźć ubrania, to od razu nauczą się je chować na miejsce – oznajmiła z zadowoleniem. – No już Vivi – odezwała się do kota. – Ciebie muszę lubić bardziej – podrapała go za uszkiem, żeby nie czuł się za bardzo ignorowany.
Powrót do góry Go down


Severinus Grim
Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty29/01/20, 07:56 pm;

- Oo, ktoś tu chyba jest zazdrosny - mruknął rozbawiony pod nosem, obserwując zachowanie kota. Właśnie tego się spodziewał i wolał uniknąć sytuacji, w których Vivaldi jeszcze bardziej by dokuczał swojej pani - nie tylko ze względu na przykładanie wagi do jej nauki, ale także z zazdrości. Musiał przyznać w duchu, że to nie była zbyt pozytywna mieszanka, zwłaszcza w połączeniu ze zwierzakiem, który dysponował pazurami i ostrymi zębami.
Odebrał królika z rąk jasnowłosej i przez chwilę z rozczuleniem obserwował, jak biały dostaje swoją porcję pieszczot, tak żeby poczuł, że znowu jest w centrum uwagi swojej właścicielki. Doskonale wiedział, jak zazdrosne potrafią być zwierzaki, mimo że całkowicie nie miały do tego podstaw.
Zaśmiał się krótko na jej wzmiankę o współlokatorach.
- Cóż, może im poszarpać ubrania albo zostawić niespodzianki na pościeli - zażartował, jednak po chwili spoważniał nieco. - Nie no, żarty żartami, ale nie chciałbym, żeby był jakimś niewychowanym, denerwującym zwierzem. Musimy podpytać właścicielki sklepu, w jakim jest wieku, no i dokupić potrzebne akcesoria... - wyliczał, gładząc kulkę pomiędzy uszami. Ten był niesamowicie spokojny i niewzruszony na otoczenie, ale Sev miał wrażenie, że gdyby próbował go z powrotem odłożyć do akwarium, to wtedy długouchy mógłby zacząć protestować. Jak wcześniej obserwował akwarium, to widział, jak garnie się do ręki i dlatego tak go to urzekło - sprawdziło się to, co mówił, że to zwierzak wybiera właściciela. - Wygląda, jakby miał na wszystko wywalone, ale mam wrażenie, że jest zadowolony. Jak myślisz? - zwrócił się do dziewczyny, która nadal pieściła swojego futrzaka. Kot sprawiał wrażenie, jakby był już kontent. Można było odetchnąć z ulgą, chyba obejdzie się bez ciężkich fochów...
Nagle chłopak wpadł na pomysł.
- Może wymyślisz dla niego imię? - zaproponował, wskazując na królika, który rozwalił się na jego przedramieniu jak mała bulwa. - Byłoby mi miło, gdybyś to zrobiła. - To zdanie nie było próbą zachęty, chciał się tylko podzielić uczuciami. Miał nadzieję, że dziewczyna się zgodzi.
Powrót do góry Go down


Elizaveta Konstantinova
Elizaveta Konstantinova

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 164
C. szczególne : Albinoska -> białe włosy, brwi i rzęsy, bardzo jasna cera z różowymi akcentami
Dodatkowo : półwila
Galeony : 350
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17867-elizaveta-konstantinova
https://www.czarodzieje.org/t17879-beethoven#504785
https://www.czarodzieje.org/t17866-elizaveta-konstantinova#504272
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty30/01/20, 02:01 pm;

Vivialdi potrzebował dłużej chwili okazywania miłości, ale Elizi niespecjalnie to przeszkadzało. Oczywiście, że wszystkie zwierzątka w tym sklepie były urocze i miała okazję zebrać je wszystkie. Ale biały kocur to był JEJ towarzysz na dobre i na złe, i nic nie mogło tego zmienić.
- W takim razie wyjście jest jedno, wychowaj go na królika obronnego – zażartowała, przyglądając się małemu. – Wyrobiony charakter i destruktywne umiejętności w takim małym ciałku, idealnie – uśmiechnęła się. – Gdzieś tutaj są klatki, ale chyba będzie lepiej jak się zapytasz od razu o jej rozmiar, żeby się nie okazało, że króliczek wyrośnie – doradziła, wciąż nie mogąc oderwać wzroku od puszystej kulki.
Wyglądał, jakby z miejsca polubił Seva, faktycznie miał rację co do tego, że zwierzątko wybiera właściciela. Choć nie musiało się to stać tego dnia, mieli szczęście, że trafili akurat na to urocze stworzonko, które upatrzyło sobie Puchona. Dziewczyna mogła się założyć, że w ten sposób nawiązana więź miała szansę być jeszcze głębszą i piękniejszą, niż gdyby czarodziej sam wybrał sobie jednego z nich.
- Na wszystko wywalone? – zaśmiała się bo faktycznie, rozłożony niczym pan świata króliczek faktycznie wyglądał, jakby niczym się nie przejmował i właśnie przeżywał swoje najlepsze życie. Ale miała wrażenie, że był w tym też coś innego, znacznie bardziej uroczego od jego samego puchatego jestestwa. – Ja bym powiedziała, że ci ufa – nachyliła się nad zwierzątkiem i jeszcze raz pogłaskała je po łebku. – No nie? – zapytała się go, a króliczek, jakby w odpowiedzi, wyciągnął się jeszcze bardziej na ramieniu Seva. – Już nie możesz go odłożyć, złamałbyś mu serce.
Kot, niepocieszony tą chwilową przerwą w pieszczochach, na atencję dla królika, znowu podsunął się Elizi pod rękę. Chyba nie miała wyjścia, nawet nie łudziła się, że obejrzy jakieś inne zwierzęta, nie, kiedy jej zazdrosny opiekun był tuż obok.
- Jesteś pewien? – zakwestionowała. – Co, jak ci się nie spodoba? – bo przecież była na to duża szansa. W końcu dziewczyna nazwała jak dotąd każde zwierzątko od imion i nazwisk kompozytorów. Nie każdemu musiało to pasować. – Bach, Liszt, Paganini, Lully, Boccherini albo Chopin, bardzo podoba mi się ich brzmienie… Ale może wolałbyś imię od czegoś innego, niż klasyczni kompozytorzy? – założyła włosy za ucho, trochę zawstydzona swoimi preferencjami, nie jej wina, że tak wiele kręciło się dla niej wokół muzyki i sztuki. - Chyba że to dziewczynka... - zastanowiła się dopiero po chwili.
Powrót do góry Go down


Severinus Grim
Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty31/01/20, 12:20 pm;

- Nie wiem, czy da radę zrobić z niego zwierzaka obronnego. Wydaje mi się, że to taki mały ziemniaczek do głaskania - mówiąc po, posmyrał go między uszami. Futrzak wyglądał, jakby nie miał zamiaru się ruszać ze swojego miejsca. No, przynajmniej do momentu, aż się nie znajdą w dormitorium, ale nawet mimo tego chłopak miał wrażenie, że królik nie odstąpi go na krok. Szczęście, że miał taki duży plecak, w którym mógłby go ukryć. - Po prawdzie to nie spodziewałem się, że tak szybko pójdzie. Miałem nadzieję na co najmniej dwukrotny obchód po sklepach w poszukiwaniu zwierza, a tu proszę - trafił się niemal od progu. Ciekawe, jak długo tu na nas czekał.
Cóż, przecież można było wierzyć w coś takiego jak przeznaczenie. Wmawiać sobie, że od początku on i królik byli sobie pisani i los postanowił w końcu skrzyżować ich drogi - ale to było takie filozofowanie, bardziej pasujące do nauczycielki wróżbiarstwa i to między innymi ona wkładała im do głowy takie rozumowanie.
Naraz do głowy wpadła mu śmieszna myśl. Przynajmniej w tym miejscu mógł się nią podzielić (nie to, co zacisze biblioteki).
- Wyobrażasz sobie tego królika z zakrwawioną siekierą w łapkach? Nie no, ja chyba mam nierówno pod kopułą - dodał zaraz, rozbawiony. Na szczęście królik był leciutki i nie czuł jego ciężaru. - Nie mam zamiaru go zostawiać. Zostaje już ze mną. Narażam go na ewentualne podkradanie przez moją siostrę, bo przypuszczam, że ona też lubi takie puchowe kulki.
Śmiać mu się chciało na widok zazdrosnego kota. Naprawdę, nie miał podstaw być zazdrośnikiem, w końcu niewiele osób by się oparło, żeby nie pogłaskać takiej puchatej bulwy.
- Na pewno mi się podoba, śmiało... - przerwał, zastanawiając się nad jej pytaniem. - Pojęcia nie mam.
Podrapał się po głowie i podniósł królika do góry, chcąc jakoś zbadać jego płeć. Nie znał się jakoś bardzo.
- Znasz może jakieś zaklęcie identyfikujące? Albo coś takiego... Jak nie, to zawsze możemy go nazwać Liczi - imię pasuje bez względu na to, jakiej jest płci.
Powrót do góry Go down


Elizaveta Konstantinova
Elizaveta Konstantinova

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 164
C. szczególne : Albinoska -> białe włosy, brwi i rzęsy, bardzo jasna cera z różowymi akcentami
Dodatkowo : półwila
Galeony : 350
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17867-elizaveta-konstantinova
https://www.czarodzieje.org/t17879-beethoven#504785
https://www.czarodzieje.org/t17866-elizaveta-konstantinova#504272
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty02/02/20, 12:52 am;

- To chyba nawet lepiej? Wyobraź sobie takiego ziemniaczka do głaskania podczas odrabiania lekcji, od razu przyjemniej będzie się je pisało – pomyślała, wiedząc po własnych doświadczeniach, że najlepszym sposobem na przebrnięcie przez nielubiany przedmiot było wsparcie kota rozłożonego na jej kolanach. No, ostatnio świetnym motywatorem okazała się wizja późniejszego rysowania, wiedziała jednak, że tego nie będzie zawsze, a Vivaldi i owszem. – Może byliście sobie pisani? Wygląda, jakby wiedział, że jego miejsce jest na twoich rękach – rozczulała się widząc tę kulkę szczęścia tak zupełnie odprężoną.
Po tym co Sev powiedział, też zaczęła zastanawiać się jak długo musiał być w tym sklepie. Był dość mały, co mogło wskazywać na to, że nie aż taki kawał czasu. Z drugiej strony mógł być po prostu małym króliczkiem, wtedy ocenianie jego wieku po wielkości na wiele by się nie zdało. Niezależnie jednak od tego, ile czasu spędził w sklepie, liczyło się tylko jedno – teraz znalazł kochający dom.
No i oczywiście te miłe myśli skończyły się tak szybko, jak szybko chłopak rzucił swoim tekstem o morderczym króliczku i dziewczyna nie mogła powstrzymać chichotu, który uciekł z jej ust.
- Morderca idealny, nikt by go nie podejrzewał – zażartowała, wyobrażając sobie jak musiałyby wyglądać listy gończe za krwiożerczym gryzoniem. – Siekiera będzie dla niego za ciężko… ale licz wykałaczki, żebyś się pewnego dnia nie zdziwił, jak wykradnie wszystkie do swoich niecnych celów – a ta wizja była jeszcze głupsza od poprzedniej, królik wyposażony w niebezpieczne wykałaczki, uśmiech nie schodził jej z twarzy. – Chrisi będzie zachwycona jak go zobaczy, przygotuj się, że przez pierwsze dni nie będziesz miał królika.
Zaczęła głaskać domagającego się atencji Vivaldiego. Nie chciała, żeby później się na nią śmiertelnie obraził, ani tym bardziej żeby teraz zaczął odstawiać sceny. Mógł to zrobić, czasami potrafił pokazać różki i zacząć wydzierać się jak oskórowany, byleby tylko uwaga wróciła do niego, a nie innych zwierząt. Trzeba było temu zapobiec zawczasu i zapewnić kotka w swoich uczuciach, nawet jeżeli było to lekko upierdliwe.
- Liczi – uśmiechnęła się szerzej. – Pasuje mu… Jej… Królikowi – nie mogła się zdecydować, jak to zwierzątko nazywać, na razie mogło zostać więc neutralnie królikiem. – Może przy okazji klatki, zapytamy się też jakiej jest płci? Pani Wright na pewno wie jak to sprawdzić.
Powrót do góry Go down


Severinus Grim
Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty03/02/20, 12:20 pm;

Pokiwał głową, nadal kiziając puchatego między uszami. Był już niemal pewien, że Eliza będzie musiała mu pomóc, jeśli chodzi o dźwiganie jego nowego lokum i jedzenia. Nie wyglądało na to, żeby królik miał zamiar opuszczać jego ramiona przynajmniej do dzisiejszego wieczoru.
- Myślę, że z powodzeniem będzie mógł robić za jakąś podpórkę do książki, czy coś podobnego... No i plus jest taki, że przynajmniej może przebywać na moim łóżku.
Zdecydowanie perspektywa na zimowe wieczory wydawała się dużo lepsza, jeśli wziąć pod uwagę towarzystwo takiego kompana. Pytanie tylko, jak zwierzak zareaguje na hałaśliwe zachowanie jego nieszczęsnych współlokatorów, ale myślał, że wszystko jest do pogodzenia. Przecież zawsze może zasłonić sobie całe łóżko i udawać, że go nie ma. Futrzak z biegiem czasu z pewnością przyzwyczai się do hałasów i będzie mu to obojętne, czy ktoś ryczy, czy jest całkiem cicho.
Sam też uśmiechnął się z rozczuleniem.
- Ciężko się nie zgodzić. Wygląda, jakby nie miał zamiaru mnie odstąpić na krok i z pewnością trzeba będzie panicza zanieść na rękach do samego Hogwartu. Nawet nie mam co liczyć na to, że będzie za nami wesoło hasał.
- Przynajmniej tutaj możemy sobie żartować, co? Nie to co biblioteka. Stąd nikt nas nie wyrzuci za zbyt głośne śmianie się
- dodał, czując, że chichot dziewczyny jest zaraźliwy. Trzeba było przyznać, że ma bujną wyobraźnię, skoro wymyślił takie ucieleśnienie niewinności z siekierą w łapce. Zaraz jednak nie wytrzymał i roześmiał się krótko, wyobrażając sobie małego drapieżnika z wykałaczkami. - Może jednak wstrzymajmy się z tymi wykałaczkami, bo jeszcze pójdzie plota, że po Hogwarcie grasuje cichy morderca - wtrącił między salwami śmiechu.
- Bardzo jest obrażalski? - Wskazał na Ducha, który akurat poddawał się pieszczotom. Wydawał się nareszcie trochę udobruchany, oczywiście zdaniem Seva. To dziewczyna znała go najlepiej. - Mam nadzieję, że prędzej czy później jakoś się dogadają, bo nie chciałbym, żeby na naszych spotkaniach dochodziło do batalii futrzaków. Aby kłaczki będą się sypać, ale chyba jednak Vivaldi miałby przewagę z racji gabarytów.
- To chyba będzie dobry pomysł, chodźmy zatem do pani Wright. W sumie sam jestem ciekaw. - Poczekał na dziewczynę, po czym ruszyli razem w stronę lady, znów lawirując między ludźmi.
Powrót do góry Go down


Elizaveta Konstantinova
Elizaveta Konstantinova

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 164
C. szczególne : Albinoska -> białe włosy, brwi i rzęsy, bardzo jasna cera z różowymi akcentami
Dodatkowo : półwila
Galeony : 350
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17867-elizaveta-konstantinova
https://www.czarodzieje.org/t17879-beethoven#504785
https://www.czarodzieje.org/t17866-elizaveta-konstantinova#504272
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty04/02/20, 03:04 pm;

- Jestem się w stanie założyć, że wręcz nie będzie chciał go opuszczać.
Nie mogła sobie wyobrazić tego królika w innej formie, niż właśnie jako poduszkowego kompana. Wyglądał, jakby cały ten czas czekał na przytulenie i właśnie nadrabiał stracone dni bez niego. Był naprawdę rozczulającą istotką, aż patrząc na niego czuło się potrzebę pogłaskania własnego zwierzaka – nie, żeby Vivaldiemu to przeszkadzało.
- Nie wątpię – zaśmiała się, na nazwanie królika „paniczem”, w sumie bardzo to do niego pasowało. – Pomogę ci z rzeczami, nie możemy przecież sprawić mu przykrości i przenieść w pudełku. Jeszcze by się zdążył pierwszego dnia nauczyć obrażać jak Vivi.
Pokiwała głową, fakt, to było znacznie bardziej przyjazne miejsce do żartów. Może wciąż nie najodpowiedniejsze, ale biorąc pod uwagę krzyki rozentuzjazmowanych dzieciaków, czy błagania przez łzy o nową rybkę do akwarium – ich drobne śmieszki nie powinny nikomu przeszkadzać. A jeżeli by przeszkadzały, cóż, to ten ktoś byłby hipokrytą, oni zamierzali miło spędzić czas. W najgorszym wypadku po prostu bardzo szybko kupiliby królika i wyszli.
- I jeszcze będzie, że to my zaopatrujemy go w wykałaczki – zażartowała. – Ale jestem ciekawa jakby inni na taką wieść zareagowali „wykałaczkowy morderca” – to brzmiało zbyt głupio, żeby się nie zaśmiać.
Popatrzyła na kota, który był znacznie bardziej zadowolony, niż gdy weszli do sklepu. Nawet przymykał oczka z odprężenia.
- Bardziej atencyjny – zachichotała, gdy Vivaldi otworzył na nią jedno oko, jakby dokładnie rozumiał, że ta się z niego nabija. – Ale jest bardzo spokojny przy poznawaniu innych zwierzaków, można powiedzieć, że jest wręcz uległy. Tak długo, jak nie próbują domagać się ode mnie za dużo miłości, tak długo on będzie miał to gdzieś. A jak pozna zwierzaka, to nawet „zbyt długie” głaskania nie będzie mu specjalnie przeszkadzało – wzruszyła ramionami, patrząc na białego sierściucha na swoich rękach. – To w gruncie rzeczy bardzo miły kot, po prostu trochę zaborczy.
Poszli razem w stronę lady, mieli dużo szczęścia. Choć w sklepie było wielu ludzi, większość po prostu oglądała zwierzaki, a w kolejce przed nimi stały tylko dwie osoby, zaopatrujące się w akcesoria, a nie samych towarzyszy, nie potrzebowali więc dokładnego wyjaśnienia jak się kim zajmować. Gdy przyszła ich kolei, dziewczyna wycofała się o krok za Seva, nie chcąc robić sztucznej kolejki. W sumie była ciekawa, czego się dowiedzą, królikiem nigdy się nie zajmowała, a na pewno wyglądało to trochę inaczej niż z kotem.
Powrót do góry Go down


Severinus Grim
Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty04/02/20, 11:58 pm;

- Dzięki wielkie - powiedział z niemałą ulgą w głosie. Nie wyobrażał sobie nieść tego wszystkiego do zamku i kiedy teraz tak na to patrzył, to zaczął się zastanawiać, jak, według niego, miał wyglądać powrót, kiedy wybrałby się po futrzaka w pojedynkę. Chyba musiałby użyć jakiegoś zaklęcia lewitacji, a nie był do końca pewien, czy u niego wszystko w porządku, jeśli chodzi o tą kwestię. Już nie pamiętał, kiedy ostatnio był na lekcji zaklęć i zanotował sobie w głowie, że czas najwyższy zaszczycić lekcje swoją obecnością. W końcu po to przyjechał do tej szkoły, żeby cokolwiek z niej wynieść - w głowie. - To fakt, wolałbym unikać fochów tak często, jak się da. Oczywiście zakładając, że pan panicz potrafi strzelać foszki - zaśmiał się i dotknął czubkiem palca koniuszka ucha puchatego. Ten pozostał niewzruszony. Chyba faktycznie czekał, aż Sev położy go w jego nowym królestwie (czyli łóżku). Oby tylko się nie rozpychał, bo mogą być batalie. Chłopak też lubi mieć swoje miejsce na łóżku. Oczywiście liczył się z tym, że będzie musiał się nim dzielić, ale bez przesady - miał nadzieję, że jednak się dogadają.
- Cóż, z tego co zauważyłem, to większość kotów tak ma - skwitował. - Wychodzi zatem na to, że kociaki są do siebie podobne pod względem charakterów. - Raz jeszcze powiódł wzrokiem do kojca z kotami, ale tak jak wcześniej, było tam niemal czarno od tabunu dziewczynek, które nie potrafiły napatrzeć się na małe, słodkie kotki. - Ale nie ma mocnych, Viv był pierwszy, na pewno nie pozwoli sobie wejść na głowę takiemu brzdącowi jak Liczi.
Zakupił ostatnie, potrzebne rzeczy i dodatkowo dowiedzieli się od pani Wright, że Liczi w rzeczywistości jest samcem - tak, jak Sev od samego początku zakładał. Sam do końca nie wiedział dlaczego, ale zwrócił uwagę na dość masywne łapy zwierzaka i to mu nasunęło sugestie. Tuż przed odejściem od lady wcisnął królika dziewczynie na ręce, a sam wziął pokaźny tobołek z rzeczami dla futrzaka.
- Nie godzi się, żeby dama dzierżyła graty. Ty nieś futrzaki, a ja całą resztę.
W takim składzie ruszyli w stronę drzwi, a zaraz potem udali się w drogę powrotną do szkoły.

/zt x2
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty22/05/20, 11:47 pm;


   



   


   
Dzień dobry,


   
Chciałbym zakupić przysmaki dla pufków pigmejskich za 40 galeonów. Pieniądze są w sakiewce przy nóżce sowy.  

   
pozdrawiam
Alexander D. Voralberg
   
Powrót do góry Go down


Hunter O. L. Dear
Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty14/03/21, 06:26 pm;

Kostka: 5

Już od dawna miał w planach odwiedzenie Hogsmeade, aby odnaleźć sklep pani Wright, u której ponoć można było nabyć interesujące zwierzęta bez konieczności wyrabiania licencji. Kiedyś na jednym z korytarzy przypadkiem podsłuchał, jak dwójka chłopaków rozmawiał miedzy sobą, że jeśli zna się odpowiednie hasło, jest się w stanie kupić coś wyjątkowego. Postanowił więc to sprawdzić, bo odkąd wrócić z ferii, chodziła mu po głowie myśl, aby podarować Robin feniksa. Skłoniło go ku temu to jej wieczne napalenie na kłopoty i upartość, która nie zawsze prowadzi do dobrego. Dlatego uznał za doskonały pomysł, aby nabyć ptaka i był pewny, że jeśli zżyje się z dziewczyną, może w nie jednej sytuacji jej pomóc.
Pojawił się więc na jednej z przecznic Alei Amortencji, by skręcić w uliczkę na której znajdował się lokal z wielkim szyldem "Zwierzęta pani Wright". Wszedł do środka i rozglądając się wokoło, wyhaczył wzrokiem sprzedawcę. Zapytał o feniksa, po czym czarodziej patrząc na niego uniósł nieznacznie brew, jakby wyczekując, dlatego Hunt uśmiechnął się delikatnie i dodał hasło, które brzmiało: "wiggenot". Od razu ekspedient inaczej na niego spojrzał i już po chwili załatwiali formalności dotyczące zamówienia, które miało być zrealizowane do tygodnia.
I już na trzeci dzień od wpłacenia zaliczki w sklepie Dear otrzymał sowę z informacją, że zwierzę jest do odebrania w sklepie. Z uśmiechem na twarzy zmaterializował się w konkretnej alejce, przy sklepie, do którego wszedł i już po kilku minutach wychodził z powrotem w wielką klatką, w której znajdował się magiczny ptak. Nie miał żadnych zastrzeżeń co do zakupu, wszystko przebiegło idealnie i dopiął swego: zdobył feniksa, który miał być prezentem dla Robin.

|zt|
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1608
  Liczba postów : 4830
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty03/11/22, 12:04 pm;

Nie mudmin, a miłość była najsilniejszym narkotykiem na świecie. A miłość szczeniaczka? No, z tym to absolutnie nic nie mogło się równać! Każdy powinien mieć w swoim życiu psa, no bo czemu nie? Najlepszy przyjaciel na długie lata, termofor w zimne dni i prywatny eksterminator ogrodowych gnomów. Julka z takim założeniem weszła do sklepu zoologicznego. I nie musiała szukać długo. Ba, to nie ona wybrała psiaka, tylko on wybrał ją. Wystarczyło jedno spojrzenie ciepłych oczu drobnego pieska, żeby się rozpuściła jak baton w upalny dzień. Oprócz zwierzaka, wzięła również całą wyprawkę – pierdyliard zabawek, przysmaków, puszek z karmą. Już wkrótce maluch dostanie nowy dom, a właściciel tego domu będzie bardzo szczęśliwym człowiekiem!

/zt
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32531
  Liczba postów : 103237
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty01/04/23, 03:57 pm;


   
 
   
Zwierzęta Pani Wright

   

   
Nikt nie wie skąd, nikt nie wie jak, ale pewnego dnia w sklepie znalazło się smocze jajo. Nic dziwnego, że sklep natychmiast prawie został zamknięty dla klientów. Nastroje czarodziejów były burzliwe, gdy temat schodził na smoki. Wiadomo było przecież, że wybuchy pożarów nie brały się znikąd, a wielkie gady wręcz szalały. Smocze jajo nie było więc dobrym omenem, nawet wśród miłośników zwierząt, których można było znaleźć w menażerii pani Wright. Podejrzenia, że zostało ono wniesione przez uciekające z palącego się lasu zwierzę, nie było niczym potwierdzone. Pracownicy natychmiast więc zawiadomili Ministerstwo Magii, by Biuro Wyszukiwania i Oswajania Smoków mogło należycie zająć się znaleziskiem. Sklep został dokładnie przeszukany, a zwierzęta ewakuowane na jakiś czas, by upewnić się, że żadne smocze ślady nie zostaną już znalezione.  
Gdy była co do tego pewność, zajęto się ponownym sprowadzaniem zwierząt do miasteczkowej menażerii, zostało to jednak utrudnione przez kontrolę Ministerstwa, w obawie, że sytuacja się powtórzy, co mogło być niebezpieczne. Wiadomo przecież, że samotne jajo było anomalią, zawsze w pobliżu znajdowała się odpowiednia samica. Zły omen, dało się słyszeć w wiosce, gdy przechadzano się w pobliżu sklepu.

   
Skutki i efekty
Zwierzęta powoli i mozolnie wracają do sklepu. Każdy kto przyjdzie tu kupić zwierzaka musi wykonać rzut kostką literką, na to, czy chciane zwierzę znajduje się akurat w sklepie. Jeśli wynik będzie spółgłoską - niestety do pani Wright nie wróciło jeszcze to stworzenie.  

Możesz spróbować je specjalnie zamówić, w tym celu rzuć kostką k100, jeśli wynik będzie wyższy niż 70, możesz rzucić literką jeszcze raz!

Rzut na zwierzę można wykonywać raz na trzy dni.
   

   


   

______________________

Zwierzęta pani Wright - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Zwierzęta pani Wright - Page 2 QzgSDG8








Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty


PisanieZwierzęta pani Wright - Page 2 Empty Re: Zwierzęta pani Wright  Zwierzęta pani Wright - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Zwierzęta pani Wright

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zwierzęta pani Wright - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
-