Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Jezioro w zakazanym lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Elena Marion

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 467
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyNie Sty 13 2013, 14:57;

First topic message reminder :



Gdzieś w Zakazanym lesie znajduje się małe jezioro. W dzień jego wody są ciemnozielone, a w nocy czarne jak smoła. Pomysł pływania tutaj jest dość nierozsądny. Żyje w nim trochę druzgotków i kilka innych gatunków magicznych zwierząt. To miejsce pełni zazwyczaj rolę wodopoju.

Nielegalny – niezlecony przez nauczyciela – pobyt tutaj może być karany szlabanem i minusowymi punktami dla Domu (automatycznie wyrażasz w tym temacie zgodę na ingerencję Mistrza Gry).



Ostatnio zmieniony przez Elena Marion dnia Nie Sty 13 2013, 15:03, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 311
  Liczba postów : 787
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyWto Kwi 21 2020, 22:22;

Że też każdy kumpel mojego brata musi rozmyślać o tym co powie on, a nie o tym co myślę ja. Ciężko zrozumieć co siedzi w męskich głowach i dlaczego Lucas miałby psuć zabawę, jeśli naprawdę mam dobrze się bawić. Na razie nic nie wie. Wychodzę z dormitorium niepytana przez nikogo dokąd się wybieram. Dzisiejsza noc jest wyjątkowa i ludzie się bawią w różny sposób, chociaż nie usłyszałam akurat, żeby ktoś z tej okazji wybierał się do Zakazanego Lasu. Ja jestem pomysłem tej wyprawy całkiem podekscytowana, nawet jeśli jakieś zabawy organizowane są jednocześnie w Hogsmeade czy na błoniach - jak może to dorównywać ognisku w miejscu, które jest zakazane?
Nie zakładam białej sukienki, zamiast tego ubieram się nieco cieplej ale i wygodnie. Mamy już co prawda kwiecień i czasem jest naprawdę wiosenne pogoda, ale noc to co innego. Zamiast tego mam na sobie białą bluzkę i błękitne okrycie wierzchnie, które pewnie niespecjalne nadają się na strój do ukrywania się w ciemnościach. Nie mam na głowie również wianka - mam zamiar zrobić go po drodze.
Chociaż umówiłam się z @Dickens V. Vardana przy wejściu do lochów, to oczywiście go tam nie ma. Nie jestem pewna czy może sobie już poszedł czy gdzieś się grzebie, więc powoli zaczynam zmierzać w stronę lasu. Po drodze zawadzam o cieplarnie, gdzie udaje mi się zdobyć jakieś kwiaty - resztę kolekcjonuję na błoniach. Najwięcej jest różowych: azalie, buwardie, gerbery, do tego białe goździki i maleńkie, ale urocze wilce, które wyróżniają się swoją niebieskością. Zaplatam je ze sobą i jak na początku idzie mi to krzywo, to mi dłużej, tym lepiej. Mogłoby być łatwiej, gdybym gdzieś usiadła.
- No proszę, wyglądasz lepiej niż ja - mówię, widząc kwiatową koronę. Mój wianek nie jest jeszcze skończony - to znaczy, niewiele mu brakuje, bo trzeba go tylko już spiąć w całość, ale zupełnie nie mogę sobie z tym poradzić. - Nie wiedziałam, że masz takie talenty. Pomożesz? - Podaję Dickowi swoje rękodzieło, skoro tak dobrze się na tym zna.
Zakazany Las jest wyjątkowo pusty - od ludzkiej obecności. Równocześnie słychać w nim mnóstwo szmerów, które wydają drzewa i stworzenia o których istnieniu nawet nie wiem. Jezioro, które znajdujemy jest naprawdę urocze, nie wiedziałam nawet, że takie miejsca się tutaj znajdują.
- Wiesz, że do ogniska musi być ciemno? - Tak naprawdę pewnie nie ale tak właśnie to sobie wyobraziłam - tańce przy ogniu, kiedy dookoła jest noc. Siadam na pniu nad brzegiem jeziora i otwieram swoją torbę. Wyjmuję stamtąd butelkę w kolorze brzoskwiniowym. - Patrz, co mam. Tylko uważaj - podaję Dickowi butelkę, być może rozpoznaje, że jest to kłębolot - jeśli nie, to będzie zaskoczony jak łatwo potrafi wybuchnąć, jeśli nie obchodzi się z nią ostrożnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dickens V. Vardana

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : ścięte na wojskowo włosy, kilka tatuaży, kolczyk w uchu, jednak najbardziej charakterystyczne jest jego zagryzanie dolnej wargi lub własnych kości u dłoni
Galeony : 141
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17727-dickens-vigen-vardana#499359
https://www.czarodzieje.org/t17743-nie-pisz-do-mnie#499369
https://www.czarodzieje.org/t17728-dickens-v-vardana
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyPią Kwi 24 2020, 12:23;

O nie, spokojnie. Dickens nie przejmował się opinią swojego kumpla, a gdyby ten spróbował wyrządzić mu jakąkolwiek krzywdę... Nie skończyłoby się to dobrze dla żadnego z nich. Nikt nie powstrzyma Vardany przed dobrą zabawą, poza tym, wiedział, że Lucas zwyczajnie byłby zawiedziony, że nie wybrał do tego niego. Jednak Dick nie uznawał czegoś takiego jak przywłaszczenia, szczególnie swojej osoby i kiedy przychodziło zwyczajnie dobrze się bawić.
Zakazany Las to fatalny pomysł, jednak nic nie powstrzyma niezrównoważonych dzieciaków. Nie wiedział jak Soph, ale mówił na pewno o sobie.
-Ja zawsze wyglądam lepiej... I to od większości uczniów w tej szkole.-Powiedział przekonany o prawdziwości swoich słów, a przynajmniej tak brzmiał ton jego głosu. Jaka była prawda? Na pewno nie to, że prezentował się lepiej... Była w końcu jeszcze płeć przeciwna, która wygrywała w tym konkursie. Oj, ile to już widział hogwardzkich dziwactw. Wywrócił teatralnie oczyma i chwycił jej wianek, spokojnie podnosząc go na wysokość oczy i przyglądając mu się. Nie musiał chyba tłumaczyć spojrzenia, które jej posłał.-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz, Słońce. I serio? Wiesz, że to wcale nie taka skomplikowana robota?-Zaśmiał się pod nosem, poprawiając sploty między kwiatami, mocniej je zaciskając. Pochylił się i jeszcze przed samym wejściem, zebrał coś z ziemi. Z początku wyglądał jak chwast, jednak kiedy dodał go w czterech miejscach i oplótł kwiaty, przełamał przesyt kolorów. Odwrócił się i podczas ich jakże żmudnego spaceru, nałożył go na jej głowę. Uniósł nieznacznie brwi, podziwiając swoje dzieło. A może to dzieło w połączeniu z jej osóbką, kto go tam wie.
Oparł dłonie na biodrach i rozejrzał się, sceneria jak z jakiegoś horroru, by powiedział. Wyglądało to raczej jak mokradła, niżeli spokojne jeziorko... I chociaż w tym większym również pływało wiele dziwnych i niebezpiecznych stworzeń, był przekonany, że w tym zapomnianym przez Merlina miejscu, pływa jeszcze więcej kreatur, które chętnie zasmakowałyby w mięsku.
Zasiadł obok niej i przejął butelkę, którą wyjęła. Zmarszczył brwi, spoglądając na dziewczynie trochę sceptycznie.-Jeżeli chcesz mnie tu zabić i gdzieś zakopać, powiedz od razu.-Powiedział poważnie, niemal groźnie, spoglądając na nią tym swoim poważnym spojrzeniem. Jednak po chwili jego usta wykrzywił uśmiech, szeroki.-Powiedz co to, zanim umrę z ciekawości.-Mruknął, oddając jej naczynie i wstając. Rozejrzał się i przemierzył niewielki kawałek, tak, aby móc ją słyszeć. Zaczął zbierać patyki, takie, które zdadzą się na ognisko. Tak, zamierzał tańczyć nocą, najlepiej nago, wokół ogniska, a później wejść do wody w celach oczyszczających. Jeżeli nie miał przy sobie alkoholu, zapewne nie będzie tak spektakularnie... I jak inaczej przekona ją do ściągnięcia ciuchów? Czy jego urok osobisty tutaj zadziała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 311
  Liczba postów : 787
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyPon Kwi 27 2020, 00:20;

Na to co Dick mówi o wyglądzie tylko się uśmiecham - czuję, że nie potrzebuje tutaj żadnego komentarza i chętnie poprzestanie na komplementowaniu samego siebie. Chcę być chociaż trochę uprzejma i nie komentować złośliwie (tylko coś takiego przychodzi mi do głowy), więc to co już powiedziałam musi mu wystarczyć, chociaż być może moje milczenie jest równocześnie dosyć wymowne. Prawda jest taka, że facet niekoniecznie musi rzeczywiście dobrze wyglądać, żeby się podobać - a przynajmniej podobać mi.
- Nawet nie śmiem sądzić, że znam cię w jakimś większym stopniu. - Czemu bym miała? Poznaliśmy się całkiem niedawno, pewnie głównie dlatego, że Dick trzyma się z moim bratem a mnie ciekawią nowe osoby, szczególnie takie, które wydają się... mieć w sobie coś do odkrycia. Doświadczenie w poznawaniu ludzi mówi mi co prawda, że większość ludzi ukrywa coś nieoczywistego przed światem, ale cała ta otoczka szkoły w której uczą czarnej magii wydaje się być wyjątkowo interesująca. - To po prostu całkiem niespotykana umiejętność. Po co uczyć się robienia wianków, poza tym, żeby ładnie wyglądać? Ewentualnie, żeby zaimponować dziewczynie? - Uśmiecham się szerzej. Naprawdę, nie wiem po co chłopak miałby się uczyć czegoś takiego. Dick coś majstruje przy moim wianku i wychodzi z niego całkiem ładne coś, zieleń przełamuje kolory które wcześniej ja na nim umieściłam - skupiając się na kwiatkach nawet nie pomyślałam, że można by coś takiego dodać. W końcu zakłada mi go na głowę a ja jego spojrzenie odwzajemniam uśmiechem. - Jest pięknie, dziękuję! Teraz już mogę szukać swojego wybranka. Kto wie, może ujrzę go w płomieniach ogniska? - Kiedy idziemy dalej, prawie podskakuję, tak dużo mam energii.
Przyglądam się jak patrzy na butelkę i wydaje mi się, że rzeczywiście nie wie co to jest. Czyżby tam u niego czegoś takiego nie było? Nie mam pojęcia czyim wymysłem jest kłębolot, być może rzeczywiście naszym, chociaż prędzej stawiałabym na Francuzów i czy Portugalczyków, jako że jest to rodzaj magicznego wina. Parskam śmiechem na ten jego pomysł. Ja - zabić jego? Też coś.
- Serio coś takiego przyszło ci do głowy czy tak się tylko zgrywasz? To chyba raczej ja powinnam mieć takie obawy. Wyglądasz wyjątkowo mrocznie. Jesteśmy w środku Zakazanego Lasu. Kto wie, co mi zrobisz? - Trochę gadam głupoty. Chyba. Bo przecież nie znamy się za bardzo i nie mogę wiedzieć co mogłoby się wydarzyć.- To kłębolot. Taki napój, lepiej nie wstrząsać, bo może wybuchnąć. Podejmiesz się wyzwania, żeby go otworzyć? - Znowu się uśmiecham, stawiam butelkę na kawałku względnie równej ziemi. - Podobno z jego unoszących się bąbelków można wróżyć a więc jest idealny na dzisiaj. Może wyczytam z niego naszą przyszłość?
Siedzę sobie dalej i patrzę jak przygotowuje ognisko. Z tym tańczeniem nago to żartowałam i ani mi to w głowie... chociaż, kto wie? Alkohol w końcu mamy, nawet jeśli Dick nie jest tego świadomy, a kłębolot ma to do siebie, żeby potrafi mocno zawrócić w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dickens V. Vardana

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : ścięte na wojskowo włosy, kilka tatuaży, kolczyk w uchu, jednak najbardziej charakterystyczne jest jego zagryzanie dolnej wargi lub własnych kości u dłoni
Galeony : 141
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17727-dickens-vigen-vardana#499359
https://www.czarodzieje.org/t17743-nie-pisz-do-mnie#499369
https://www.czarodzieje.org/t17728-dickens-v-vardana
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptySro Kwi 29 2020, 19:20;

I czemu to psuła? Czemu mu nie odpowiedziała? Jakiś kąśliwy żarcik? Pragnął, aby się z niego pośmiała, trochę utarła mu nosa! Soph nie umie się bawić i Dickuś jest smutny. Faktycznie chciał się trochę ponabijać, jednak jeżeli wolała zachować swoje komentarze dla siebie, całkowicie to uszanuje. Na pewno odegra się w innych komentarzach.
-Wiesz, że wystarczy powiedzieć? Spytać? Starczy mnie dla każdego.-Uśmiechnął się szeroko. Prawda, o wiele więcej czasu spędzał z jej bratem, ale to dlatego, że obydwoje latali na miotłach i uwielbiali, kiedy dostawali wtedy lańsko. Gdyby Sophie chciała dołączyć, chętnie zapraszał, na pewno spodoba jej się zabawa w błocie, deszczu... O poleca szczególnie zdejmowanie przy sobie koszulek i podziwianie bicepsów. Oczywiście robili wszystkie z tych rzeczy, a gdyby do nich dołączyła, mogłoby być zabawnie, chociaż nie wiedział, jak widziałby to Lucas.
Jednak od momentu, kiedy Dick przyjechał z wymiany międzyuczelnianej, Sinclairowie wzięli go pod swoje skrzydła, za co był w jakimś tam stopniu wdzięczny. Obojgu. Zajebiście jest znaleźć kolejnych cudaków, którzy akceptowali wszystkie możliwe odchyły. No, prawie wszystkie. W końcu nie wiedzą o sobie wszystkiego.-Oh, ja nie imponuję dziewczynom. Jestem cały Twój.-Ah ta jego zabójcza pewność siebie. Puścił jej perskie oczko i zaśmiał się lekko.-Wiesz, robiłem je z nudów z matką. Później wkurzałem brata i robiłem je dla niego, aby je nosił. Pasowały mu bardziej.-Powiedział, chociaż sam nie wiedział, dlaczego wspomniał o swoim bracie. Proszę, teraz wiedziała coś, czego inni nie.
-Idziesz tam ze mną. Nie myśl o nikim innym, ranisz mnie. Jestem wrażliwym facetem.-Uniósł rękę i położył ją w miejscu, w którym powinno znajdować się serce. Pod całą tą warstwą tkanek, krwi, mięśni, kości. Westchnął cicho.
Nie znał jedynie tej nazwy, jednak był bardzo ciekawy, co znajdowało się w środku. Musiała podejrzewać, że nie odmawiał darmowym napitkom. Nawet tak dziwnie i podejrzanie wyglądającym. Może nawet chętnie je przyjmował... Jakby igranie z własnym życiem było dla niego zabawą. Kiedy przyniósł drewno, zaczął je układać, jeszcze na samym początku robiąc okrąg z kamieni, które znalazł nieopodal wody. Oczywiście nie obyło się bez podejrzliwych spojrzeń ku wodzie.
-Ja?-Spojrzał na nią dosyć poważnie. Nawet bardziej, niżeli na samym początku tego chciał. Czy w tym momencie właśnie dawał jej przedsmak swojej mroczności? Oczywiście, że chciał się troszkę podroczyć. Podszedł do niej, kucając obok i mocno się do niej przysuwając. Nie zmienił wyrazu swojej twarzy. Między jego brwiami pojawiła się zmarszczka, a one same były ściągnięte. Poważne, chłodne spojrzenie, którym obdarzał... Pewne istoty.-Jestem łagodnym stworzeniem. Nie obawiaj się.-I nagle jakby czarna chmura gdzieś odfrunęła, a na jego ustach ponownie zagościł szeroki uśmiech. Odsunął się.
Spojrzał ponownie na butelkę i ją podniósł, przez moment tylko przyglądając się szyjce. Przez moment mocował się z butelką, aby po chwili usłyszeć charakterystyczny odgłos otwieranej butelki. Uśmiechnął się lekko.-Niby takie magiczne, a nic się nie wydarzyło.-Podniósł naczynie i spojrzał na jego zawartość. Bez zastanowienia przechylił butelkę i upił spory łyk. Wow. Wiele smaków zmieszało się ze sobą, łącząc się i tworząc dziwną całość. Czuł coś jeszcze, jednak nie potrafił zlokalizować danego smaku. O wiele lepszy był we wzrokowych zabawach, niżeli używając zmysłu smaku. Spojrzał na Soph.-Wróżyć? Nie wierzę w te rzeczy, ale proszę bardzo... Chętnie się czegoś dowiem o sobie.-Uśmiechnął się lekko i wstał, chcąc dokończyć swoje ognisko. A raczej dzieło, które teraz tworzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 311
  Liczba postów : 787
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyCzw Kwi 30 2020, 00:23;

Przeważnie mówię to co mi ślina na język przyniosła - nawet jeśli jest to głupie albo wredne. Zdarza mi się jednak powstrzymywać, na przykład kiedy staram się być chociaż trochę miła i tak właśnie jest w tym przypadku, kiedy nie wyprowadzam Dicka z błędu, że jest najpiękniejszy w Hogwarcie.
- Ale o co konkretnie spytać, chciałbyś mi powiedzieć o sobie coś konkretnego? Coś, co powinnam o tobie wiedzieć? - dopytuję się, nie wiedząc w zasadzie co ma na myśli. Tego, że się nie znamy ciężko zmienić w jednej rozmowie czy też pytaniu. Mam wrażenie, że nie spowodują tego również godziny spędzone na wspólnym lataniu na miotle. Co do spędzania czasu w taki sposób to jak akurat chętnie - mogłabym mieć jedynie problem ze zdejmowaniem koszulki, a poza tym wszystko co wiązało się z lataniem, nawet jeśli oznaczało wybrudzenie się - jak najbardziej mnie kręciło.
- Ach, więc dostałeś taką bonusową umiejętność do matki... Jak nie imponujesz? Zobacz, gdyby nie ty to miałabym parę związanych ze sobą kwiatków a nie wianek - mówiąc to dotykam swojej ozdoby na włosach. Nie jestem pewna w co gramy ale postanawiam dołączyć. - A ty myślisz tylko o mnie? - Właściwie, całkiem miło się tak przekomarzać.
Kiedy się przysuwa jestem chyba bardziej zaintrygowana tym co robi niż przestraszona. Przyglądając się jego twarzy przez chwilę mam ochotę jej dotknąć ale ostatecznie nie ruszam się nawet odrobinę i cały czas się w niego wpatruję. Czekam na to co się wydarzy - i tylko dlatego nie robię nic. Na koniec czuję nawet rozczarowanie ale kiedy się uśmiecha, ja również to robię.
- Nie obawiam się. Ale co to miało być? Jeśli chcesz mnie przestraszyć, musisz się bardziej postarać. - W końcu jesteśmy w Zakazanym Lesie a niedługo się ściemni - to nie może być takie trudne. Być może aż sama się proszę - żeby było ciekawie trzeba najpierw zaryzykować. Podobnie ryzykowne jest siedzenie nad jeziorem w którym nie wiadomo co pływa (być może straszniejsze rzeczy niż w tym zwyczajnym, przy zamku).
Patrzę jak Dick otwiera butelkę, obchodzi się bez wybuchów (mogłam wcześniej potrząsnąć to by nie było tak łatwo! chociaż byłoby duże ryzyko, że by się zmarnowało sporo alkoholu).
- A w co wierzysz? W magię? - Uśmiecham się trochę kpiąco jak zawsze kiedy ktoś twierdzi, że nie wierzy w przepowiadanie przyszłości chociaż na co dzień macha różdżką. Dla nas może to być oczywistością, jednak kiedy w Hogwarcie pojawia się mugolak, unoszenie czegoś za pomocą zaklęcia jest tak samo niesamowite jak przepowiadanie przyszłości dzięki patrzeniu w szklankę z fusami. Biorę od Dicka butelkę i również piję parę łyków, co ostatecznie dowodzi tego, że nie chcę go otruć a więc zapewne nie mam złych intencji (w końcu jest duże prawdopodobieństwo, że to na mnie ten cały kłębolot podziała szybciej i zacznę robić jeszcze większe głupoty niż zazwyczaj). - No dobra, ale musisz zadać jakieś pytanie, nakierować mnie chociaż odrobinę, co byś chciał wiedzieć?
Już wpatruję się w gwint butelki skąd, jeśli się dobrze przyjrzeć, ulatują widoczne gołym okiem, kolorowe bąbelki - są w odcieniach pomarańczowego, podobnie jak samo naczynie. Nie jestem jakimś specem od wróżenia ale chodzę na lekcje i może uda mi się wyczytać z nich coś co się spełni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dickens V. Vardana

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : ścięte na wojskowo włosy, kilka tatuaży, kolczyk w uchu, jednak najbardziej charakterystyczne jest jego zagryzanie dolnej wargi lub własnych kości u dłoni
Galeony : 141
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17727-dickens-vigen-vardana#499359
https://www.czarodzieje.org/t17743-nie-pisz-do-mnie#499369
https://www.czarodzieje.org/t17728-dickens-v-vardana
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyPon Maj 04 2020, 16:55;

Przecież nie o to chodziło w ludzkiej znajomości, ludzie nie musieli być, dla niego myli, aby w ogólnie z nimi przebywał. Cenił sobie szczerość, nieważne jak paskudna mogłaby być. W tym przypadku zwyczajnie się droczył. Było to dla niego tak naturalnie, że wychodziło autentycznie.
-Nie musisz wiedzieć, nie musisz pytać. Chcę zaznaczyć, że masz taką możliwość.-Powiedział zgodnie z prawdą. A jeżeli nie miała nic przeciwko brudzeniu sobie rączek i nie tylko, to chętnie zaprosi ją do jego wspólnej, jakże męskiej zabawy z jej bratem. O ile nie przeszkadzało jej to, jak dwóch facetów zachowuje się jak totalne dzieciaki i idioci.
-Tę i wiele innych! A kiedyś jej mówiłem, że do niczego się to nie przyda... Podziękuje jej za Ciebie następnym razem.-Powiedział, uśmiechając się lekko i poprawiając wystającego kwiatka z jej wianka. Tak lepiej. Spojrzał na dziewczynę i zmarszczył lekko brwi, zastanawiając się nad odpowiedzią.-Może inaczej... Nie staram się tego robić, a jak wychodzi? Sama widzisz.-Uśmiechnął się szerzej, troszkę bardziej zadziornie.
-Oczywiście. W tym momencie wypełniać połowę moim myśli, druga część zarezerwowana jest dla mnie.-Puścił jej perskie oczko, wytykając lekko przód języka. Nie byłby sobą, gdyby nie przemawiała przez niego jakaś cząstka egoizmu, czy narcyzmu. Taki był i takiego go uwielbiali. Nie musiałeś się do niego przywiązywać, jakby człowiek podświadomie wiedział, że nie tak wygląda ta relacja. Jakąkolwiek by nie stworzył. Nie obawiasz się, że go stracisz, jako człowieka, partnera, przyjaciela. Czy dlatego, że nigdy go nie miałeś, czy dlatego, że był pewną i solidną postacią w życiu drugiej osoby?
Nie musiała się nad tym zastanawiać. Chciał, aby go obserwowała, aby była wyczulona na każdy jego ruch. Chciał zobaczyć, jak wodzi spojrzeniem za jego dłońmi, czy ukradkowymi spojrzeniami. Mógł jej dać wszystko, czego tylko zapragnęła. Wystarczyło odpowiednio go poinformować o tym, czego chciała. To dopiero początek ich wspólnego wieczoru, lepiej nie zdradzać wszystkiego od razu. -Kto powiedział, że chcę Cię przestraszyć?-Uśmiechnął się łagodnie, niemal pobłażliwie. Dick wszystko robił z jakiegoś powodu, nie było u niego rzeczy nieprzemyślanych, nawet jeżeli są one wykonywane pod wpływem chwili. Coś musiało je wywołać, coś chciały osiągnąć. -Nie chcesz się ze mną bawić w złego wilka w Zakazanym Lesie.-Dodał swobodnie, chociaż jego akcent był tutaj bardziej wyczuwalny.
Wywrócił oczyma.-W co wierzę? -Takie proste pytanie, a ile się z nim wiązało. Westchnął przeciągle i zerknął na Sophie. Nie widział nic szczególnego w tym, że nie wierzył w przepowiednie. Wierzył w to, że coś istniało ponad nimi, coś znacznie większego, bardziej znaczącego i zdecydowanie niezrozumiałego. Jednak nie wierzył w los. -W siebie, na pewno.-Uśmiechnął się pogodnie i zasalutował jej butelką, kiedy ponownie znalazła się w jego posiadaniu. Zerknął na jej twarz jedynie pobieżnie, aby dostrzec zmiany po wypiciu tych kilku łyków. Czy była przyzwyczajona do tego rodzaju trunków? Mhm. Upił kilka łyków i oddał naczynie dziewczynie.-Hm, co chce wiedzieć o sobie? Wiem wszystko, co chciałbym wiedzieć... Raczej nie oszukuje się nawet w przypadku brzydkiej prawdy.-Wzruszył ramionami, jakby mówił o czymś zupełnie naturalnym. Wyciągnął różdżkę i podpalił zaklęciem mech i suche liście, które znalazł podczas szukania patyków. Pochylił się, klękając na ziemi i podmuchał, aby ogień mógł zająć się drewnem. Wyprostował się i zerknął na nią, uśmiechając się jak dziecko.-Jak moje sprawy sercowe? Opowiedz mi coś o tym.-Zachęcił ją do szukania konkretnej rzeczy w bąbelkach trunku. Ciekawe co z tego wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 311
  Liczba postów : 787
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyCzw Maj 14 2020, 18:46;

Chcę skorzystać z tej możliwości zadawania pytań, skoro już tak chętnie mi ją daje - nie będzie mógł (nie powinien) w żaden sposób wymigiwać się od odpowiedzi.
- No dobra. Więc opowiedz mi coś o sobie - proponuję, bo chętnie posłucham co ma do powiedzenia. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że prośba "opowiedz coś o sobie" jest tak rozległa, że sama zupełnie nie wiedziałabym co mam odpowiedzieć na coś takiego. - Po co przyjechałeś do Hogwartu? - pytam więc, żeby trochę bardziej sprecyzować od czego może zacząć opowieści na swój temat. Właściwie to nawet nie do końca wiem, po co jest ta cała wymiana w tym roku - nie są przecież organizowane żadne turnieje magiczne czy międzynarodowe rozgrywki quidditcha. Ja to odczuwam tylko tak, że nagle do naszej szkoły przyjeżdża trochę nowych osób, które ogłaszane są "przyjezdnymi", a różnią się tym od uczniów dołączających do różnych domów już na wyższym etapie edukacji tylko tym, że prawdopodobnie ci pierwsi niedługo wrócą do siebie do kraju.
- Tylko połowę! Czy może aż? - Nie mogę się zdecydować co powinnam wybrać. Myślenie w połowie o samemu sobie wydaje się całkiem rozsądne i nie powiedziałabym, że trzeba być zaraz jakimś narcyzem. To chyba się dzieje, kiedy myśli się tylko i wyłączenie o sobie! Ja na przykład podział rozmyślań mam całkiem inny, bo przez większość czasu przemykają one przez moją głowę tak szybko, że można by było stwierdzić, że prawie nic tam nie ma, ewentualnie na odwrót - jest aż za dużo i ciężko jest się doszukać co dokładnie.
Wzruszam ramionami i uśmiecham się lekko. Nie wiem co chciał zrobić, mogę się tylko domyślać.
- To co, skoro nie przestraszyć? - dopytuję się. Nie będę przecież grzecznie czekać aż postanowi zdradzić mi o co chodzi. - Skąd wiesz? Może chcę. Kto będzie złym wilkiem w tej zabawie? - Naprawdę nie mam pojęcia o czym mówimy i kontynuuję tę rozmowę całkiem na ślepo, czując się jak jakiś odkrywca, który z każdym krokiem widzi coraz więcej i dopiero kiedy zrobi dostatecznie duży dystans, może mieć czyste spojrzenie na całość.
- Bardziej mi chodzi o przyszłość, wiesz co się wydarzy w twoim życiu za jakiś czas? Nie mam zamiaru odgadywać twojej przeszłości, przecież obiecałeś odpowiedzieć na moje pytania, jeśli jakieś będę miała, więc w końcu dowiem się wszystkiego. - Mówię całkiem pewnie, bardzo możliwe, że nadinterpretowując to, co wcześniej mi powiedział. Przejmuję od niego butelkę - po kilku łykach jeszcze nic się ze mną nie dzieje, tylko po pierwszym odczuwam rozchodzące się wraz z bąbelkami po ciele ciepło. Butelka jeszcze się jednak nie skończyła a znajdujący się w niej alkohol może być bardzo zdradziecki - jak to każdy z bąbelkami.
Przyglądam się unoszącym nad gwintem kształtom, czy też raczej - próbuję w nich coś konkretnego zobaczyć.
- Tak jak mówiłam, nie powiem i jak mają się twoje sprawy sercowe teraz. - Odrywam wzrok od butelki i patrzę na niego, chcąc zobaczyć czy to co mówię znajdzie jakąkolwiek odzwierciadlenie w reakcji na jego twarzy - jej wyraz może przecież mówić bardzo dużo, nawet jeśli moje "wróżby" okażą się zupełnymi bzdurami. - Widzę, że będziesz szukał swojej prawdziwej miłości a kiedy już ją znajdziesz to na początku nie przyznasz się do tego, że to ona... - Urywam, no bo przecież nie będę zdradzała wszystkiego na raz. Spoglądam na ognisko, które zaczyna się całkiem dobrze palić i oddaję Dickensowi butelkę. - Co na to powiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dickens V. Vardana

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : ścięte na wojskowo włosy, kilka tatuaży, kolczyk w uchu, jednak najbardziej charakterystyczne jest jego zagryzanie dolnej wargi lub własnych kości u dłoni
Galeony : 141
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17727-dickens-vigen-vardana#499359
https://www.czarodzieje.org/t17743-nie-pisz-do-mnie#499369
https://www.czarodzieje.org/t17728-dickens-v-vardana
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyPią Maj 15 2020, 13:44;

Zaśmiał się szczerze, delikatnie łapiąc się za brzuch. Czemu tak łatwo to przyszło? Spojrzał na Sophie, jakby przez moment zastanawiał się, czy faktycznie jest to dobry pomysł. Powiedział jej, że mogła pytać, o co chciała, miała możliwość zapoznania się z jego historią, którą ochoczo się podzielił. Jednak co z resztą? Nie mógł jej tego powiedzieć. Nie mógł podać prawdziwego powodu, dla którego naprawdę tu przyjechał.
-Dlaczego? Gdybym powiedział, że to przez drużynę... To byłaby tylko półprawda.-Wzruszył lekko ramionami, opierając się o belkę i odchylając lekko do tyłu.-We wszystkim jest wiele prawdy, jednak jest to tylko zbieranina skrawków większej całości.-Podszedł do ogniska i nachylił się do ziemi, aby dmuchnąć w ogień. Dołożył jeszcze trochę mchu i cieńszych patyków, które z dymu przeradzały się w ogień.-Chciałem zobaczyć inne środowisko. Żyć w nim. Poczuć je. Można więc powiedzieć, że uciekłem od życia, które wiodłem.-Mruknął, wyciągając ręce na kuckach i ogrzewając je. Spojrzał na dziewczynę, już bez żadnego głupiego uśmieszku czy porozumiewawczych spojrzeń.
-Kochana... Dostępujesz w tym momencie niewyobrażalnego zaszczytu. Nikt nie przesiaduje w moich myślach tak długo.-Wrócił. Nie miał już tego poważnego wyrazu twarzy, tego ciętego spojrzenia, z którego odpływały wszystkie jego myśli. Kolor jego oczu jedynie wzmagał chłód, jakim obdarzał swojego towarzysza spojrzeniem, chociaż zawsze umyka to uwadze, kiedy skupia się na jego uśmiechu, który rzadko schodzi z jego twarzy. Lubił tę beztroskość, wolał się jej trzymać.
Przez moment milczał, jakby faktycznie chciał się zastanowić nad tym, o czym faktycznie rozmawiali. Zły wilk? Przekrzywił lekko głowę i posłał jej jeden ze swoich półuśmiechów, które mówią tylko półprawdę. Porównywanie czegokolwiek do wilka w przypadku Dicka nie było żadnym przypadkiem. Cały czas kucając przy ognisku, które robiło się coraz większe, spojrzał na Sophie.-Jeżeli chcesz, możesz być wilkiem... Nie odpowiadam jednak za to, co może się stać, kiedy Cię złapię.-Prawda. Autentyczna. Nie bez powodu próbował znaleźć się w innej rzeczywistości, nie bez powodu kręcił się za osobami, których zainteresowania kręciły się wokół likantropii. Zadziwiające było podejście świata, w którym teraz żył, od tego, w którym się wychował.
-Tak całkowicie szczerze, Sinclair. Kto chce znać swoją przyszłość? Kto chce przewidzieć, nawet jeżeli nie z dokładnością dnia i godziny, co ich czego? Czekam z podekscytowaniem na to, czego nie wiem. -Również prawda. Wiedział, że to tylko zabawa i nawet potrafił się w czuć w ten cały klimat przepowiedni... Chciał jednak dać jej obraz tego, kim był. Kolejne ważne informacje na temat Dickensa, które nie ulegną zmianie. Usiadł obok i spokojnie czekał na to, co zobaczy lub nie w tym naczyniu. Powiedziałby nawet, że z lekkim rozbawieniem.
Sprawy sercowe? Co wyczytała z jego twarzy? W tamtym momencie spoglądał na ogień z niemą fascynacją, ale pewnym uwielbieniem wypisanym na ostrych rysach. Przechwycił butelkę, którą w jego stronę wyciągnęła i pociągnął porządnego łyka. Wytarł wierzchem rękawa usta.-Naprawdę musiałbym chcieć jej szukać. Nie wierzę w takie rzeczy.-Powiedział spokojnie. Czy nie wierzył w miłość? Wierzył w namiętność, ekscytację, pragnienie, intymność... Miłość?-Teraz ja.-Zerknął do butelki, lekko cmokając, jakby doszukał się tam czegoś fascynującego.-Bąbelki mówią, że nie dostrzegasz tego, jak możesz w cudowny sposób wykorzystać wszystkie swoje atuty. I, że powinnaś wykorzystać okazję, kiedy siedzisz w towarzystwie piekielnie przystojnego i inteligentnego faceta.-Powiedział poważnie.-O, o, dodają, że nie pij więcej, żeby upić tego przystojniaka, nie będzie oponował.-Oddał butelkę i uśmiechnął się szeroko.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 311
  Liczba postów : 787
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyPią Maj 22 2020, 19:53;

Uśmiecham się kiedy się śmieje, chociaż nie wiem co jest śmiesznego w tym, co powiedziałam. Na pewno jeśli wyczuję, że nie mówi prawdy, będę tylko bardziej ciekawa jej odkrycia.
- Przez drużynę, to znaczy? - Patrzę jak zbliża się do ogniska, ja sama nie ruszam się ze swojego miejsca na brzegu jeziora. - Nie lubiłeś swojego środowiska w Durmstrangu? - Dobrze wiem, że to co powiedział wcale nie musi tego oznaczać ale pytanie i tak samo ciśnie mi się na usta. - Poza tym, to wcale nie odpowiada na moje pytanie. Dlaczego Hogwart a nie Beauxbatons albo... Tecquala? To dopiero byś środowisko zmienił. - Wymieniam szkołę magii, która pamiętam, że jest daleko daleko, bo aż w Ameryce Południowej.
- Więc czuję się zaszczycona. - Uśmiecham się lekko i taki też wyraz pozostaje na mojej twarzy, kiedy mówi o wilku. Chyba nigdy bym się nie domyśliła, że mówimy o linkatropii, myślałam raczej, że jesteśmy w tematyce bajek. - To znaczy, kim ty wtedy będziesz, skoro spróbujesz złapać wilka? - dopytuję się jeszcze, bo wydaje mi się, że to wilki powinien być tym, który łapie inne zwierzęta, czy też ludzi.
Wzruszam ramionami na jego pytanie. Kto chce znać przyszłość? Raczej nie każdy, niektórzy wolą żyć tym co tu i teraz, nie wiedzieć, że zaraz przytrafi im się wypadek, inni z kolei woleliby wiedzieć o swoim ostatnim dniu życia, żeby odpowiednio go wykorzystać. A ja? Sama nie wiem. Interesuję się wróżbiarstwem ale jednocześnie, wolałabym nie znać zbyt dokładnie swojej przyszłości.
- Ja chyba wolałabym nie znać. Wtedy to co się wydarza, nie byłoby aż tak ekscytujące. - Nawet lekcja może okazać się interesująca czy zwyczajna rozmowa na wizegnerze. Przepowiadanie przyszłości chyba nie idzie mi najlepiej - kłebolot nie należy do najłatwiejszych sposobów, a prawdopodobne scenariusze dla jakiejś osoby najłatwiej tworzyć wtedy, kiedy lepiej się ją zna. - Ciężko wiedzieć czym jest miłość nim się ją poczuje - mówię z przekonaniem, chociaż sama nigdy nie doświadczyłam podobnego uczucia. Wyobrażam sobie jednak, że istnieje, nawet jeśli jej nie szukam na ten moment. Zaczynam się śmiać, kiedy Dickens prezentuje swoje zdolności czytania z bąbelków.
- Tak mówią? A dodają jak dokładnie powinnam go wykorzystać? - Trochę przekręcam to co powiedział ale alkohol robi swoje a ja wciąż jestem rozbawiona. Postanawiam w końcu wstać i kiedy się podnoszę okazuje się, że być może wypiłam więcej niż mi się wydaje albo bąbelki maja większą moc niż myślałam. Ziemia nagle przyzywa mnie do siebie, więc łapię się Dicka za ramię, żeby nie runąć być może do wody. Po chwili mój błędnik w miarę łapie równowagę i już bez problemu dochodzę do ogniska, okręcam się nawet dookoła, jakbym miała na sobie spódnicę, która ładnie faluje przy tańczeniu.
- Spróbuj mnie złapać, wilku. - Trochę mi się poplątało kto jest wilkiem ale chyba najważniejsze jest, że miałam uciekać a on gonić. Znajduję się teraz po drugiej stronie ogniska i wydaje mi się, że jest na tyle duże, że ciężko je przeskoczyć. Chociaż kto wie co potrafi taki wilk?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dickens V. Vardana

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : ścięte na wojskowo włosy, kilka tatuaży, kolczyk w uchu, jednak najbardziej charakterystyczne jest jego zagryzanie dolnej wargi lub własnych kości u dłoni
Galeony : 141
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17727-dickens-vigen-vardana#499359
https://www.czarodzieje.org/t17743-nie-pisz-do-mnie#499369
https://www.czarodzieje.org/t17728-dickens-v-vardana
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyPon Cze 29 2020, 13:27;

Uśmiechnął się szerzej, jakby jej ciekawość niezwykle go bawiła. A może właśnie o to chodziło, o wywołanie lawiny pytań i niewiadomych w jej ślicznej główce. Podniósł głowę i spojrzał na nią, wyglądał tak, jakby zastanawiał się nad odpowiedzią. Prawda jest jednak taka, że nie musiał wcale się nad nią zastanawiać.-Nie wiem skąd to wywnioskowałaś... Doświadczenie mogę zdobywać wszędzie. Tu, w Stanach czy gdziekolwiek indziej. Kto powiedział, że zostaje tu na następny rok?-Uniósł lekko brwi.-Nie lubię stać w miejscu, wszystko, co umiem, opanowałem w stu procentach, a przecież to nie jest szczyt wszystkich technik i umiejętności, które faktycznie mogę poznać i opanować. -Uśmiechnął się lekko, szturchając patykiem ognisko.-Wylosowałem to miejsce. Jedno z wielu, które w przyszłości odwiedzę. A Durmstrang? Jak na szkołę o wolności w kwestii praktykowanej magii, jest całkiem ograniczony.-To nie tak, że tam nie pasował. Odnajdywał się tam, jakby był u siebie, jakby rządził tym miejscem i tymi ludźmi, którzy tam chodzili. Jedną z jego cech, oprócz naturalnego uroku była charyzma i umiejętność zawładnięcia pomieszczeniem, kiedy się w nim znajduje. Dick lubił wyzwania.
Nie powinien tego komentować. W sumie nie wiedział, kiedy zeszli na temat kompletnie odbiegający od pierwotnego. Dlatego tylko na nią patrzał, z nieodgadnionym wyrazem twarzy. -Kim? Kimkolwiek tylko zechcę, Soph.-Zaśmiał się, chociaż nic w tym śmiechu nie było piękne, czy szczęśliwe. Nie kojarzyło się z pierwotną definicją tego gestu.
Znanie swojej przyszłości wiązało się z pewnymi ograniczeniami, a Dick zwyczajnie się ich wyzbywał. To jedyne rozwiązanie dla osoby jego pokroju. Uśmiechnął się szeroko, szczerze, jak dawny Dickens, którego widzą ludzie na co dzień. -I teraz mówimy tym samym językiem.-Nie był żadnym ignorantem, to, że czegoś nie rozumiał albo nie kierował się konkretnym podejściem, nie oznaczało, że tego nie było. Nie rozumienie czegoś, nie znaczy, że to nie istnieje.
Zaśmiał się lekko i pokręcił głową.-Wiesz, nawet nie będziesz wiedziała, że to jest właśnie to.-Mruknął, naprawdę rozbawiony.-Prawda jest też taka, że jest tak wiele rodzai tej miłości, że trudno o jedną konkretną definicję jej odkrywania. Tak jak wiele osobowości, tak wiele odmian.-Każdy reaguje na co innego, każdy ma inne upodobania, preferencje, zwał jak zwał.
Byłby dobrą wróżką, brakuje tylko turbanu, bransoletek i kuli. Śmiał się cicho pod nosem, na co mógł zwalić alkohol, który krążył w zawrotnym tempie w jego krwi. Spojrzał na dziewczynę.-Oj, to wiesz tylko Ty. Ale mówią, że możesz go wykorzystać na tyle sposobów, na ile tylko zechcesz.-Powiedział, reagując od razu i chwytając jej rękę, która majdała się nad jego głową. Wiedziała, że przed nimi było ognisko, prawda? Jeszcze moment, a by wpadła do środka. I chociaż jedna jego część cicho się śmiała, druga mówiła coś całkowicie innego.
Odprowadził ją wzrokiem, lustrując postać dziewczyny, próbując dostrzec wszelkie oznaki kolejnego potencjalnego upadku. Kiedy się odwróciła i na niego spojrzała, nie odpowiedział, nie poruszył się... Nawet jego brew nie drgnęła. Wyglądał, jakby się zastanawiał, chociaż tak naprawdę mierzył się z nią wzrokiem. Powoli wstał i spojrzał na ognisko, jakby czytał jej w myślach i wiedział, o czym pomyślała. Czy udałoby mu się przeskoczyć? Jego wargi drgnęły, rozszerzając się w szerokim uśmiechu. Nie przywodził na myśl nic miłego, raczej szalonego. Jego zęby nie mogły się wydłużyć, nie mogły być ostrzejsze. A jednak coś w padającym świetle z ogniska i tym, jak mocno się uśmiechnął, sprawiało, że nie wyglądał już tak przystojnie czy miło. Zrobił krok do tyłu, pochylił się lekko i zgiął kolana, faktycznie zamierzał skoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 311
  Liczba postów : 787
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyPon Cze 29 2020, 23:46;

Ciężko mi sobie wyobrazić takie zmienianie szkoły co rok - ja od zawsze siedzę w tym samym miejscu, jestem przyzwyczajona do tego, że nawet jeśli część rzeczy się zmienia, to większość pozostaje jednak taka sama. Dobrze mi z tym, takim przyzwyczajeniem i poczuciem, że coś do czego się przywiązałam tak szybko nie zniknie. Jednak to co mówi Dick brzmi całkiem przekonująco, przynajmniej na tyle, że wydaje mi się, że wiem o czym mówi. Nie że sama bym chciała spróbować. Istniałaby możliwość, że za bardzo by mi się to spodobało.
- Więc gdzie będziesz za rok? - pytam sama nie wiedząc co w związku z tym czuję, świadomość, że ktoś kogo się zna zaraz zniknie jest bardzo dziwna. Oczywiście nic jeszcze takiego nie powiedział ale ja lubię zadawać pytania.
Potem przez chwilę patrzę się na niego, jakbym chciał wyczytać co ma na myśli. Ale rozgryzienie drugiej osoby, szczególnie kiedy ta nie chce, żeby to zrobiono nie jest łatwa a ja nie zadaję już więcej pytań, których sensu sama nie rozumiem.  
- Mówisz, jakbyś był w tym jakimś ekspertem. A przed chwilą twierdziłeś, że nie wierzysz w takie rzeczy - zauważam, jeszcze nim rozwija swoją myśl. - Czytasz książki o miłości?
Jednak Dickens ma rację w tym co mówi, chociaż ja początkowo myślałam przede wszystkim o miłości romantycznej. A to prawda, że można kochać na tyle różnych sposobów, że to aż zadziwiające. (Robi się aż dziwnie ckliwie, kto by pomyślał.) Czasem nawet każde "kocham cię" przyprawia o wstydliwe drżenie głosu. Uśmiecham się, lekko rozmarzony wzrokiem przesuwając po butelce, potem Dickensie i ognisku. Wszystko wydaje się jakby rozpływać.
Kiedy alkohol szumi w głowie, wstawanie jest dziwnym doświadczeniem - przez chwilę nie ma się pewności czy to się w ogóle powiedzie, potem wydaje się "nie jest wcale tak źle" aż ostatecznie idzie się (chyba) pewnym krokiem, nie będąc pewnym jak to wygląda na zewnątrz.
Z drugiej strony ogniska widzę Dicka oświetlonego płomieniami i przez moment wydaje mi się, że wygląda jakoś tak dziwnie. Czy on naprawdę ma zamiar przeskoczyć?  Niemożliwe. Czy jak człowiek wpadnie w ogień to się spali czy może nic mu się nie stanie? Moje myśli przepływają wolno i zdecydowanie nie wymyślają nic nowego.
- Stój, Dick, nie skacz! - wołam być może nim jeszcze zaczyna to robić, nagle jestem pewna, że stałoby się coś niedobrego. Nie czekam jednak by sprawdzić co ostatecznie zrobi - odwracam się od razu i tym razem biegnę w ciemność. Tam, gdzie wydaje mi się, że musi znajdować się Hogwart. Problem tylko jest taki, że stąd zupełnie o go nie widać ale przecież nie pierwszy raz jestem w Zakazany Lesie, więc chyba dobrze musi mi się wydawać?


Ostatnio zmieniony przez Sophie Sinclair dnia Wto Cze 30 2020, 14:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dickens V. Vardana

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : ścięte na wojskowo włosy, kilka tatuaży, kolczyk w uchu, jednak najbardziej charakterystyczne jest jego zagryzanie dolnej wargi lub własnych kości u dłoni
Galeony : 141
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t17727-dickens-vigen-vardana#499359
https://www.czarodzieje.org/t17743-nie-pisz-do-mnie#499369
https://www.czarodzieje.org/t17728-dickens-v-vardana
Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 EmptyWto Cze 30 2020, 12:24;

Dickens nie posiadał miejsca, do którego by należał... Nie był osobnikiem, który przywiązywał wagę do miejsca, a nawet do osób. Jego przynależność nie istniała. Jakby nie był z czymś naprawdę związany. Czy Hogwart, osoby, które tu poznał, te wszystkie naciągane więzi będą go prześladować, jak już zniknie? Faktycznie chciał zmienić otoczenie już w przyszłym semestrze? Czy zrobił to, czego chciał za pierwszym razem, jak tu przyjechał? Nie. Jedyna rzecz, która faktycznie go tu zatrzymuje.
-Nie wiem.-Odpowiedź szybka, prosta i jak adekwatna do tego, co faktycznie może się wydarzyć. Uśmiechnął się lekko, jakby niewiedza jedynie mocniej go napędzała.
O nie. To nie tak, że nie chciał być rozgryziony. Nie mógł. Nikt nie mógł tego zrobić, ale nie dlatego, że nie dawał im szansy. Pokręcone. Wyciągał rękę, z wielką siłą i energią, widoczną w geście, na twarzy... I to jest naprawdę prawdziwa forma. A kiedy tylko czuje na opuszkach palców ciepło drugiej istoty, odsuwa dłoń, uśmiechając się do siebie, kącikami ust. Jednocześnie coś oferował i zabierał, równie szybko, jak tylko okazja się pojawia.
Uśmiechnął się szeroko. Faktycznie, coś było w tym, że wiele na ten temat wiedział, chociaż całkowicie w to nie wierzył. Nie wierzył w oddanie dwóch dusz, nie wierzył w ich kompatybilność, oddanie, wiarę. -Ja jestem książką o miłości.-To kiedyś usłyszał, od kogoś, kto doskonale wiedział, o czym mówił. Można to interpretować na wiele sposobów, którymi nie zaprzątał sobie nigdy głowy. Zwyczajnie przyjął to jako kolejną fanaberię żyjącej wspomnieniami kobiety.
Nie chodzi o to, czy był do tego zdolny, czy nie. Każdy mógłby to zrobić. Każdy mógłby spróbować i skoczyć. Liczyło się tylko to, czy faktycznie to zrobi. Rzecz dokonana, której nie da się już odwrócić. Czy to alkohol sprawił, że zapragnął to zrobić, czy może jej spojrzenie, w którym doszukał się tak wiele słów i pomysłów. Nie było to nic szczególnego, tylko szybkie przeskoczenie przez ognisko, które w rzeczywistości nie było duże, płomienie sięgały po jego biodra. Był wysokim chłopcem, do tego całkiem sprawnie się poruszającym... A co z alkoholem we krwi? Co z grząskim gruntem, ciężkimi butami? Materiałem, który mógłby się spalić...
Niech się więc pali. Rzekł kiedyś jego kat. Kiedy przerażony dwunastolatek czuł w nozdrzach zapach palonej...
Skoczył, w momencie, w którym wypuściła z siebie pierwsze słowa. Nie słyszał jej, bo coś zupełnie innego zagłuszało wszystkie dźwięki. Adrenalina. To ona napędzała pomniejszych i prawdziwych popaprańców. Czuł ciepło pod ciałem, chociaż trwało to ułamki sekundy. Nie, nie słyszał jak, guma w jego bucie skwierczy pod wpływem wysokiej temperatury. Jego ubranie nie zapłonęło jak pochodnia, nie widział na swojej skórze płatów odchodzących od kości.
Uciekła, a on nie wiedział nawet, w którym dokładnie momencie. Spojrzał za siebie, chwycił to co zostawili i rzucił na ognisko zaklęcie. Woda ugasiła ognisko, a ciemność przygarnęła Dicka jak najlepszego kochanka. Odwrócił się w kierunku, w którym uciekła dziewczyna, a przynajmniej tak to zapamiętał. Ruszył za nią, mając jedynie nadziej, że nie uciekła za daleko... Faktycznie był wilkiem w ich niewinnej zabawie.


/zt x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 QzgSDG8








Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty


PisanieJezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty Re: Jezioro w zakazanym lesie  Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Jezioro w zakazanym lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Jezioro w zakazanym lesie - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
zakazany las
-