Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare
 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 1060
  Liczba postów : 1524
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Stołówka QzgSDG8




Administrator




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Stołówka  Stołówka EmptyWto 11 Lip - 16:32;


Stołówka


Otwarta przez większość czasu nie licząc trzech godzin między 13:00 i 16:00, gdy panuje włoska sjesta. Czarodzieje z Anglii powinni o tym pamiętać, gdyż w tych godzinach wszelkie sklepy i restauracje są zamykane, a także jak się okazuje stołówka.
Dostępne tu są jednak wszelkie włoskie dania i przysmaki, przede wszystkich czarodziejskie, choć kuchnia otwarta jest na prośby gości. Warto pamiętać, by jeść wolno i zgodnie z włoskimi normami. Każdy przecież wie, że po 11:00 zamówienie cappuccino jest kompletną gafą!

Spis jedzenia znajdziecie tutaj.
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyWto 1 Sie - 13:23;

Remy od zawsze była bardzo… Ostrożna z jedzeniem. Musiała być! Przecież była tancerką, baletnicą, łyżwiarką!
Jedną z pierwszych rzeczy, jakich nauczyła się na lodowisku było to, że im mniejsze tym lepsze. Sam fakt, że była niziutka bardzo jej pomagał, środek ciężkości miała bardzo nisko względem ziemi, a dzięki temu łatwiej było jej łapać równowagę przy trudnych pozach.
A co do samej ciężkości…
Każda łyżwiarka wiedziała doskonale od najmłodszych lat, że im była lżejsza, tym łatwiej było jej kręcić obroty. Technika była ważna, nie można jej było zaniedbywać, jednak nawet mając najpiękniejszą, najostrzejszą technikę, nie dało się dobrze skakać z nadmiernymi kilogramami. Trudniej było z nimi dokręcić rotację, ułatwić sobie zadanie, wznieść się wyżej, mocniej, szybciej – być bardziej ekspresyjną.
Definicja nadmiernych kilogramów zmieniła jej się przez lata. Im więcej osiągała, tym bardziej czuła, że musiała w sobie więcej zmienić. Im mocniej trenowała, uczyła się, ćwiczyła, tym silniej rozwijała mięśnie. Mięśnie, które były ciężkie, dla których trzeba było zrobić miejsce, schodząc z wagi z czegoś innego. Ciężar ciała przehandlowywała na ciężar medali.
Na początku nie było to problemem, samodoskonalenie się było przecież chwalone, a jasna strata niepotrzebnych kilogramów nagradzała ją bardzo jawnie. Noty sędziowskie tylko rosły, kiedy wyniki na wadze spadały. Była to prosta zależność, czytelna i zrozumiała nawet dla dziecka.
Wraz z dojrzewaniem jednak stało się to trudniejsze, wymagające więcej poświęceń, uwagi. Skupienia równie silnego, co przy treningu. Liczenie i cięcie kalorii, kiedy rozwijające się ciało kobiety dodawało jej kilogramów, zmieniało jej balans. W końcu nauka o spalaczach i środkach na hamowanie łaknienia, byle tylko nie pomagać dojrzewaniu w przechyleniu szali.
Chciała, musiała, pozostać drobna.
Pilnowanie jedzenia, albo raczej niejedzenia stało się wręcz obsesyjne wraz z ukończeniem piętnastu lat, stopniowo stając się coraz gorszym, jednak panowała nad tym na tyle, by mieć pełnię sił i deficyt kilogramów. Dopiero przy kwietniowym wypadku zaostrzyła swój rygor jeszcze bardziej, zabierając sobie jakiekolwiek miejsce na błąd.
Uszkodziła wtedy biodro i choć słowa lekarza o tym, że „im mniejszy ciężar na nie nakładasz, tym lepiej będzie zdrowiało, tym mniejsza szansa na ponowienie kontuzji” nie miały być krzywdzące, ona zrozumiała je bardzo opacznie. Po swojemu w języku najlepiej jej znanym – sportu i łyżwiarstwa.
Musiała być lżejsza, bo inaczej narażała się na kontuzję. Kontuzja oznaczała nawet operację. Operacja wstrzymanie się z sezonem, rehabilitację, pogorszenie techniki, może nawet… Wykluczenie z poziomu, do którego dążyła.
Więc robiła to, co umiała najlepiej – cięła kalorie, cięła z siebie kilogramy, by biodro mogło utrzymać złoto.
Nie lubiła wymiotować, ale czasami nie miała innego wyjścia. Wolała unikać takich sytuacji, niż się do nich zmuszać, jednak, gdy już się stały, było to jedyne rozsądne zachowanie. Dokładnie tak jak teraz.
Zazwyczaj siedząc na stołówce i rozmawiając z innymi jadła bardzo powoli, tylko tyle, by to nie było podejrzane i tylko to, co było bezpieczne. Doprowadziła do perfekcji jedzenie sałatki przez trzydzieści minut, jeżeli było trzeba. Zawsze czekała, aż wszyscy opuszczą stołówkę, by bez wzbudzania niepotrzebnego zainteresowania, mogła po prostu zostawić pełne talerze jedzenia z ruszoną tylko surówką czy pojedynczym warzywem. Ale tego dnia rozmowy ciągnęły się dużo dłużej i nawet kilka razy padło hasło „czemu nie jesz”. Za czwartym razem musiała się przełamać. Powoli, mało, a jednak był to makaron i sos, wysokokaloryczne jedzenie. Przewracało jej się w żołądku na samą myśl, jednak robiła dobrą minę do złej gry i szła za ciosem.
Aż w końcu wszyscy siedzący z nią przy stole nareszcie wyszli. Wstała od stołu spokojnie, nie chcąc przykuwać wzroku panicznym pobiegnięciem do łazienki. Rozejrzała się raz jeszcze i szybkim krokiem ruszyła do najbliżej toalety, nie chcąc czekać ani dłużej. Musiała wyrzucić z siebie to wszystko.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Joshua Walsh
Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : runa algiz za lewym uchem, obrączka z bladoróżowej muszli, bransoletki na lewym nadgarstku
Galeony : 3772
  Liczba postów : 1985
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyWto 1 Sie - 22:50;

Praca z dzieciakami mogła być po prostu pracą i tylko pracą. Odbębnieniem potrzebnych godzin i zapomnieniem o wszystkim. Taka miała być również dla Josha, gdy obierał posadę nauczyciela miotlarstwa w Hogwarcie, gdy jeszcze jego babka żyła i próbował mieć czas na zajmowanie się nią. Nie potrafiłby jednak wskazać momentu, w którym zaczął bardziej przejmować się każdym młodym czarodziejem, z którym miał styczność. Dzieciaki z drużyn Quidditcha traktował, jak swoją rodzinę, a kiedy jeszcze stał się opiekunem Hufflepuffu, całkowicie zapomniał o tym, czego tak naprawdę początkowo chciał od swojego nowego zawodu. Chciał czasu dla rodziny i spokoju. Ostatecznie skończył z siwymi włosami na skroniach, wyraźnie widocznymi, a także dużą rodziną, z czego tylko odłamek był faktyczną, od strony Chrisa. Każdy Puchon, każdy fan miotlarstwa i każdy młody czarodziej, z którym zamienił kilka zdań, był dla niego kimś więcej niż plamą w tłumie. Z ich powodu zdecydował się iść na kurs, a później staż magipsychiatry, aby móc z nimi pracować nie tylko fizycznie. Widział, jak wielu z nich zmagało się z problemami, o których nie chcieli mówić, a kiedy już to robili, należało zapewnić im poczucie bezpieczeństwa. Josh miał na swoim koncie nieudane rozmowy z młodzieżą i nie chciał ich powtarzać, a skoro dzieciaki mu ufały, skoro same przychodziły do niego, musiał zrobić wszystko, aby zapewnić im jak najlepsza pomoc.
Niestety, kurs, a także doświadczenie lat wcześniejszych, sprawiły, że stawał się bardziej wyczulony na ich problemy. Szczególnie kiedy chodziło o używki, bądź zaburzenia odżywiania pośród sportowców. Nie dość, że córka jego ciotki miała problemy z jedzeniem, które wyszły dopiero w trakcie jej zasłabnięć, to jeszcze nie jedno widział, samemu należąc do drużyny Quidditcha. Nic więc dziwnego, że zwrócił uwagę na Harmony, będąc zaniepokojony jej egzaminem z miotlarstwa. Przyglądał się uważniej dziewczynie, zastanawiając się skąd jej spadek formy, aby zacząć dostrzegać coś, co mu się nie podobało. Ostatni jednak impuls dostał przy posiłku, kiedy obserwował ukradkiem Gryfonkę w towarzystwie znajomych, jak właściwie jedynie dłubała w talerzu, jedząc może kilka kęsów.
Nie zastanawiając się nad tym, co robi, ruszył za dziewczyną spokojnym krokiem, widząc, że skręca prosto do łazienki. Oczywiście, mogła po prostu musieć skorzystać, ale nie wychodziła o wiele dłużej, niż można było zakładać. Miotlarz miał coraz gorsze przeczucia, ale próbował nie nastawiać się na nic, aby w rozmowie z dziewczyną mieć przed sobą pustą kartkę, nie zaś postawioną diagnozę, którą musiałby jedynie potwierdzić, odpowiednio naprowadzając Gryfonkę.
- Panno Seaver - odezwał się ciepło, gdy tylko zobaczył, że dziewczyna wychodzi z łazienki. - Jak się cieszę, że cię widzę. Czy miałabyś dla mnie czas na rozmowę w sprawie egzaminu? Nie zdążyłem jeszcze zjeść, więc jeśli mogłabyś dotrzymać mi towarzystwa, byłbym wdzięczny.  Załatwimy temat szybko i pozwolę ci się cieszyć zasłużonymi wakacjami - zaproponował z szerokim uśmiechem, gestem wskazując wejście na stołówkę, jak gdyby nie wyszedł z niej chwilę temu, mając nadzieję, że dziewczyna nie zdążyła wcześniej go tam dostrzec.

@Harmony Seaver

______________________


Peace in your gardens and light from your eyes
No one can hold me the way you do
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyWto 1 Sie - 23:48;

Wydawało jej się, że nikt nie widział jak wyszła do toalety. Wszyscy znajomi zdążyli się rozejść, a na stołówce siedziało tylko parę osób, na które nie zwracała uwagi i myślała, że ci tak samo nie przywiązywali więcej zainteresowania jej samej. Niestety gorzko się pomyliła – choć wiedzieć o tym jeszcze nie mogła, tak samo jak o tym, że za drzwiami czekał już na nią profesor Walsh, w dodatku z propozycją wspólnego jedzenia.
Jej reakcja, cóż, w pierwszej chwili brzmiała po prostu ”na Merlina!”, bo nie spodziewała się, że wyjdzie prosto na pana Joshuę. W drugiej zbladła lekko, nie umiejąc utrzymać pokerowej twarzy, kiedy mężczyzna powiedział o jedzeniu, ledwo powstrzymała się przed posłaniem zbolałego spojrzenia w stronę toalety, już czując kolejną falę zimnego potu na plecach na samą myśl, że będzie musiała to wszystko powtórzyć… Ale skoro już o twarzy mowa, to trzecim krokiem było właśnie zdanie sobie sprawy z tego, jak bardzo profesor wyglądał inaczej.
I ten fakt pozwolił też jej wrócić do swojego typowego, wesołego stanu bycia, a chwilowa przerażenie zmieniło się w ten jakże popisowy SeaverSmile™.
- Dzień dobry panie profesorze! – przywitała się w końcu ćwierkająco, choć jej gardło było jeszcze zjechane po wszystkich przejściach w toalecie. Miała zauważalnie zachrypły, osłabiony głos, ale od razu odkaszlnęła, żeby nie było to aż tak oczywiste. – Dobrze pan wygląda! – zauważyła radośnie, kiwając głową a niego. Minka jednak szybko dość szybko jej zrzedła, gdy wspomniał o pamiętnym egzaminie… - Ach tak… Noooo… Pewnie! – zgodziła się, siląc się na entuzjazm, choć jej nowy uśmiech był przede wszystkim tych z gatunków głupkowatych, gdy złapała się za kark i teatralnie skrzywiła. – Zanim pan cokolwiek powie, wiem, wiem, nie był to mój najlepszy popis. Ale poprawię się! – obiecała niemal natychmiast, idąc z profesorem do stolika. Nie wypadało odmówić wspólnego posiedzenia przy śniadaniu, szczególnie, jeżeli chodziło o kwestie szkolne. – Pozwoli pan, że potowarzyszę panu tylko herbatą? Już jadłam śniadanie – spytała grzecznie i nalała do filiżanki swojego własnego naparu z termosu, będącego jej niezawodną mieszanką ziół na hamowanie łaknienia. No i zdecydowanie potrzebowała teraz czegoś ciepłego, dłonie jej jeszcze trochę drżały po toalecie i miała nadzieję, że ogrzana filiżanka w rękach załatwiłaby tę sprawę. – To o czym chciał pan dokładnie porozmawiać?


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Joshua Walsh
Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : runa algiz za lewym uchem, obrączka z bladoróżowej muszli, bransoletki na lewym nadgarstku
Galeony : 3772
  Liczba postów : 1985
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySro 2 Sie - 16:28;

- Dziękuję, zniknęła blizna - miotlarz zaśmiał się, słysząc komplement Gryfonki, który nie zmniejszył jednak jego podejrzeń. Widział wcześniej jak mnóstwo myśli musiało przebiegać przez jej głowę, kiedy tylko go zobaczyła. Wyraźnie też nie była zadowolona, kiedy wspomniał o egzaminie, co właściwie nie było takie dziwne. Wiedział, jak zwykle reagowali sportowcy na podobne porażki, więc zachowanie Harmony go nie dziwiło. Jednak nie to go interesowało, a jej zdrowie, jej podejście do jedzenia, które miał wrażenie, że właśnie się potwierdzało, gdy dziewczyna odmówiła wspólnego posiłku, choć wciąż mogła mu towarzyszyć.
- Jadłaś już? To możesz mi powiedzieć, co warto skosztować z tutejszych dań. Możesz powiedzieć, jak smakują - zareagował entuzjastycznie, dłonią łagodnie prowadząc ją w stronę stołówki, nie zamierzając pozwolić jej uciec. W końcu mieli porozmawiać na temat jej egszaminu, tak, oczywiście.
W środku mężczyzna wybrał taki stół, żeby nie musieli przejmować się rozmowami innych, czy też być podsłuchiwanymi. Cenił sobie możliwość rozmowy z dzieciakami bardziej na osobności, bez dodatkowych uszu. Wtedy też bardziej się otwierali, a na tym w tej chwili mu zależało, żeby Harmony zaufała mu na tyle, aby podzielić się swoim problemem, o ile takowy istniał.
- Wiem, że trenujesz łyżwiarstwo i to ono jest dla ciebie najważniejszą dyscypliną, ale do tej pory szło ci całkiem dobrze na miotlarstwie. Twój egzamin zaniepokoił mnie… Mógłbym oczywiście uznać, że to jednorazowa wpadka, ale wydawałaś się raczej przemęczona, niż niezainteresowana wynikiem, jaki możesz osiągnąć. Czy dzieje się coś, z czym masz trudność sobie poradzić? - zapytał w końcu, siadając do stołu z kilkoma talerzami z jedzeniem, które śmiało wystarczyłyby dla dwóch osób.

______________________


Peace in your gardens and light from your eyes
No one can hold me the way you do
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyCzw 3 Sie - 11:34;

Całą nadzieję, że ten komplement (chociaż zupełnie szczery i nie wymuszony) odwróci uwagę od tematu jej egzaminu mogła wyrzucić w kąt. Mogła już liczyć tylko na to, że profesor nie będzie miał zbyt dużo pytań, czy co gorsza zarzutów. Wystarczyło jej, że już ona sama była na siebie wściekła. Zdać śpiewająco transmutację, z którą nie radziła sobie od zawsze, a zawalić w tak spektakularny sposób miotły? I to jeszcze jako ścigająca Gryfonów? Już na dzień po tym wydarzeniu siedziała z powrotem na miotle, trenując do tak zwanego „upadłego” i trzymając się tej zasady bardzo dosłownie. I choć wiedziała, że nie było to ani dobre, ani zdrowe, nie potrafiła tego inaczej przyjąć niż jako coś, co musiała poprawić przed samą sobą. Najlepiej jak najszybciej.
- Tak, dopiero co skończyłam – cóż, może nie aż tak dopiero, skoro sporo czasu spędziła w łazience, ale tego pan Walsh wiedzieć nie musiał. – Ta frittata z cukinią i fetą jest pyszna – aż mentalnie odetchnęła z ulgą, że dzisiaj miała okazję jej spróbować, a raczej do jej spróbowania i zjedzenia została zmuszona, inaczej jedyne, co mogłaby polecić, to warzywa z dodatków.
Wraz z pierwszymi słowami o łyżwiarstwie zacisnęła mocniej palce na filiżance i szybko przełknęła kolejny łyk, czując nagłą suchość w ustach. Nie podobało jej się, jak się ta rozmowa zaczęła i choć nie powinna mieć żadnych podstaw do zdenerwowania, choć było to zwykłe pytanie o sport, zaniepokoiło ją to. Nie potrafiła tego logicznie wytłumaczyć, szczególnie, że profesor zaczął rozmowę bardzo miło, ale… Może właśnie to wyrwało ją z rytmu? Może spodziewała się ostrzejszych słów lub surowego „oczekuję poprawy”, a nie pytania o łyżwiarstwo?
- Mogę panu przysiąc, że zależało mi na wyniku… Sama nie mogę sobie tego odpuścić – przyznała otwarcie i z lekkim śmiechem, bardziej ze zmieszania niż rozbawienia, bo zdecydowanie nic w tej sytuacji jej nie śmieszyło i nie spodziewała się, by szybko miało zacząć. – Bardzo pana za to przepraszam, sama nie wiem, jak to się stało – pokręciła głowa, chociaż częściowo wiedziała. Bardziej nie rozumiała, dlaczego akurat tego dnia musiała aż tak podupaść na siłach. I dlaczego nie zdecydowała się na więcej kawy. Powinna wiedzieć lepiej, że na taki wysiłek potrzebowała więcej energii i… Wypuściła powietrze, zdecydowanie nie o tym chciała rozmawiać, a już szczególnie przy śniadaniu… W ogóle nie chciała siedzieć przy śniadaniu. Zaciągnęła się zapachem naparu, słodyczy liści malin i morwy białej i dużo bardziej ziołowym korzeniem mniszka. Była to przyjemna mieszanka, niemalże kojąca, sama świadomość, że dzięki niej dużo mniej odczuwała głód działała na nią uspokajająco. – Nie, nie po prostu… – przygryzła policzki i ścisnęła jeszcze mocniej filiżankę. „Czy miała z czymś problem”. Oczywiście, że miała. Była do tyłu z treningami, musiała ostro gonić za konkurencją w sezonie po tym, jak pierwsze zawody nie poszły po jej myśli, jej buty do jazdy postanowił przekląć jakiś obrażony Merlin wie na co smok, za rok zaczynała swój debiut seniorski i ostatnie, czego potrzebowała na swojej drodze to te wszystkie nieplanowane odchylenia od celu. Radziła sobie z nimi jak mogła.
Dawała radę.
Pociągnęła długi łyk, ciepło naparu powoli uspokajało jej nadwerężony żołądek. Radziła sobie.
- Widzi pan, po prostu po tym wypadku w kwietniu wypadłam na chwilę z treningu i… No pewnie sam pan wie jak to jest. Rehabilitacja, wracanie z kontuzją, wszystko szło wolniej – uśmiechnęła się, jakby to było nic takiego, wzruszyła nawet ramionami. Ale uścisku palców nie rozluźniła. Wszystkie swoje nerwy zamykała w filiżance naparu wstrzymującego łaknienie. Zawsze pomagał. – Po prostu musiałam, można powiedzieć, docisnąć się mocniej. Cały czas muszę ostro trenować, jeżeli mam być za rok w formie, którą mamy z trenerem w planie – i kształcie, który sama dla siebie zaplanowała, by sobie jeszcze bardziej pomóc. O tym jednak wolała nie wspominać.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Joshua Walsh
Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : runa algiz za lewym uchem, obrączka z bladoróżowej muszli, bransoletki na lewym nadgarstku
Galeony : 3772
  Liczba postów : 1985
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyCzw 3 Sie - 23:45;

Mimowolnie przyglądał jej się z uwagą, gdy mówiła o jedzeniu, ale nie skomentował tego jeszcze, rzeczywiście nakładając sobie na talerz frittatę z cukinią i fetą. Sam nie wiedział, czy zdoła zjeść to, co nałożył, będąc już po jedzeniu, ale nie mógł nagle przed dziewczyną pokazać, że sam nie zjada wszystkiego. Cóż, wieczorem pójdzie dodatkowo pobiegać, albo zadba o lepszy wysiłek fizyczny, niż miał do tej pory. O wiele bardziej od tego interesowało go podejście dziewczyny do sprawy egzaminu i treningów. Słuchał uważnie każdego jej słowa i obserwował ją, starając się dostrzec dodatkowe sygnały, które jej organizm mógł chcieć przesłać.
- Panno Seaver, nie oskarżam o nic i nie mam pretensji z powodu egzaminu. Zwyczajnie się martwię, więc naprawdę, nie trzeba zapewniać mnie o postanowieniu poprawy - powiedział w końcu, powoli zaczynając jeść, wpatrując się w dziewczynę uważnie, z lekkim uśmiechem na ustach. Łagodnym, zachęcającym do rozmowy, a przynajmniej miał nadzieję, że tak wyglądał. Słowa Harmony jedynie pogłębiały jego przekonanie, że dziewczyna potrzebowała pomocy, ale nie potrafił początkowo znaleźć punktu, który stanowił problem, aż nie powiedziała o kwietniowym wypadku. Pokiwał lekko głową, przeżuwając kawałek frittaty, nim w końcu podniósł znów spojrzenie na nią, przekrzywiając odrobinę głowę.
- Wiem, jak wygląda świat sportu i wiem, w jak wiele problemów można wpaść, jeśli nie zwraca się uwagi na własne granice - powiedział cicho, nieco smutno, patrząc wprost w jej oczy. - Kontuzje, urazy są czymś stałym dla sportowców. Rehabilitacje… W świecie czarodziejów często o tym zapominają i uważają, że po jednym złożeniu kości przy pomocy zaklęć, organizm funkcjonuje tak samo, ale tak nie jest… Później jest coraz większa presja ze strony trenera, albo współzawodników, która popycha sportowców albo do sięgania po używki, albo doprowadza do zaburzeń różnego rodzaju w tym odżywiania i szczerze? Sam nie wiem, czy gorzej, jeśli taki jeden się nie wysypia, bo ciągle trenuje, czy żeby nie dostarczał organizmowi właściwych składników i wciąż katował się na treningach - mówił prosto, aż wzruszył lekko ramionami. - Ale to, że tak było w drużynach, które obserwowałem, w których byłem, nie znaczy, że tak jest wszędzie i z resztą nie o tym rozmawialiśmy - dodał, przepraszającym tonem, sięgając znów do jedzenia, dając dziewczynie chwilę czasu na przyswojenie tego, co mówił, obserwując jej reakcję, mimikę, gesty. Był ciekaw, czy cokolwiek z tego, co wymówił, trafiło w sedno, czy jeszcze musiał szukać właściwych punktów zaczepienia, aby poprowadzić w odpowiedni sposób rozmowę.
- Czuję się odpowiedzialny za was i naprawdę, nie przejmuję się wynikami egzaminów jako takimi. Byłbym może zawiedziony, gdyby nagle dobry zawodnik całkowicie ignorował miotlarstwo, ale kiedy widzę, że ktoś wydaje się osłabiony, zwyczajnie się martwię, jak w tej chwili - dodał jeszcze w ramach wyjaśnienia, sięgając po herbatę, upijając jej nieco, dając Harmony czas na przemyślenia.

@Harmony Seaver

______________________


Peace in your gardens and light from your eyes
No one can hold me the way you do
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią 4 Sie - 9:12;

- To przynajmniej pan ich nie ma – rzuciła z krzywą miną, żeby zaraz potrząść głową, wracając do typowego dla siebie uśmiechu. – Może być pan spokojny, nie trzeba się o mnie martwić. A poprawę i tak obiecuję! – zaśmiała się, kiwając głową z entuzjazmem, który wcale nie tak łatwo było jej z siebie wykrzesać przy tej rozmowie.
Niby pan Walsh niczego jej nie zarzucał, niby tylko rozmawiali, ale z jakiegoś dla niej niezrozumiałego powodu czuła się, jakby została zapędzona w kozi róg i zupełnie nie miała pomysłu, jak się z niego wydostać. Może to była kwestia całej jego postawy i podejścia? Był niezwykle miły i wyrozumiały i, szczerze? Aż miała ochotę powiedzieć coś więcej. Słuchając zapewnień, że wszystko było w porządku z jej formą będącą jeszcze „nie w porządku” chciała dodać coś więcej, zrzucić z siebie kilka wątpliwości, które ciągnęły się za nią od kwietnia.
Ale sama ta potrzeba zrobienia tego sprawiała, że odczuwała niepewność, chęć otworzenia się – zamykała ją trochę głębiej. No bo co się stanie, jeżeli przyzna się do przyciskania się ponad własne siły? Nie tylko przed panem Walshem, ale i przed samą sobą? Powiedzenie sobie, że to co robiła było niewłaściwe, kiedy przez cały czas uważała to za konieczne było chyba po prostu zbyt trudne.
Plus wszystkie konsekwencje. Przecież… Co, jeżeli zabronią jej grać w drużynie? Na takie rzeczy pozwolić sobie zdecydowanie nie mogła.
- Organizm nie funkcjonuje tak samo – westchnęła, bo chociaż z jednej strony broniła się przed powiedzeniem zbyt wiele, widząc szczerość profesora, to, że wyglądał, jakby naprawdę rozumiał ten problem, pozwoliła sobie na ten komentarz. – Wie pan, mam naprawdę sporo szczęścia, że udało mi się dostać do Baxterowych fizjo. Chyba im się za to w życiu nie odwdzięczę – zachichotała lekko, ciepło, naprawdę doceniając całe ich wsparcie w jej powrocie do zdrowia. – Ale i tak muszę na nie bardzo uważać, lepiej zapobiegać, niż leczyć – wzruszyła ramionami, jakby nie było to coś wielkiego.
I zaraz ścisnęła filiżankę jeszcze mocniej, trochę blednąc na twarzy. Uśmiech na chwilę zupełnie jej zrzedł, kiedy spojrzała na niego wielkimi oczami, słysząc o kwestii jedzenia. Niczego jej nie zarzucał, nie pytał jej się o to, ale i tak poczuła się, jakby nagle ją tym uderzył. Sama sobie musiała powtórzyć, że to wcale nie dotyczyło jej sprawy, że profesor o niczym nie wiedział i w ogóle, żeby przestała tak reagować i się uśmiechnęła, bo sama zaraz się zdradzi. Nie było z niej najlepszego kłamcy, ale i tak pozbierała się do kupy, kiwając głową na potwierdzenie, jakby wcale nie zaliczała się do tej grupy posuwającej się do ekstremalności. I tylko nad mięśniami w pełni nie mogła zapanować. Spięcie siedzenia przy śniadaniu, przy jedzeniu i fakt, że właśnie na te tory na chwilę zeszła rozmowa zupełnie zbił ją z tropu i zostawił, cóż, czujniejszą.
- Niech mi pan wierzy, ja naprawdę nie chcę rezygnować z miotlarstwa – spojrzała na niego bardzo poważnie, szczerze i z absolutną determinacją, ale i może nawet lekko desperacko? Naprawdę nie chciała stracić miejsca w drużynie, dlatego też nie mogła pozwolić, żeby jej mało rozsądne praktyki się wydały.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Joshua Walsh
Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : runa algiz za lewym uchem, obrączka z bladoróżowej muszli, bransoletki na lewym nadgarstku
Galeony : 3772
  Liczba postów : 1985
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySob 5 Sie - 21:22;

Im dalej toczyła się rozmowa, tym mniej podobała się Joshowi. Był pewien, że za zachowaniem Harmony kryło się coś więcej, ale nie był jeszcze pewien, kto miał pretensje do dziewczyny z powodu jej wyników. Istniało duże prawdopodobieństwo, że sama stawiała sobie za wysoką poprzeczkę. Właściwie było to ogromne niedopowiedzenie, kiedy brało się pod uwagę to, jak zachowywała się po swoim wypadku. Wciąż był pełen podziwu dla samego siebie, że nie zrównał jej wtedy z ziemią i nie dał zakazu latania na miotle. Co prawda z pewnością taki zakaz nic tak naprawdę by nie zmienił, ale i tak mocno musiał się wtedy powstrzymywać. Teraz miał wrażenie, że za tym stało coś innego niż chora ambicja.
- Moja droga, z pewnością nie mieliby tyle pracy, gdybyś słuchała zaleceń lekarzy i dbała o siebie jak należy, zamiast od razu po wyjściu ze szpitala biec na treningi - powiedział karcącym tonem, ale cała jego postawa przypominała raczej zmartwionego ojca niż zawiedzionego trenera.
Nie kłamał mówiąc, że martwił się o nią i o ile sądził, że gdy wróciła do zdrowia, wszystko będzie już dobrze, tak teraz widział, jak bardzo się mylił. Spięcie się dziewczyny przy jego wspomnieniu o zaburzeniach odżywiania jedynie potwierdzało jego podejrzenia. To z kolei sprawiało, że wiedział, że nie może zaatakować jej w żaden sposób. Musiał dać jej jednak do zrozumienia, że może do niego przyjść z każdym problemem, że może z nim porozmawiać i wspólnie znajdą rozwiązanie. Chciał pokazać jej, że mogła szukać u niego wsparcia, a także że to, co robiła, nie było dla niej tak naprawdę dobre.
Westchnął nieco ciężko, kiedy dostrzegł determinację, czy może nawet desperacje w spojrzeniu Harmony. Sportowiec, który ma wrażenie, że za chwilę zostanie mu wszystko zabrane, który boi się, że nigdy więcej nie będzie mógł brać udziału w zawodach, trenować. Znał to spojrzenie.
- Cieszę się, że nie chcesz z niego rezygnować, choć nawet nie dziwiłbym się, wiedząc, jak wiele masz treningów związanych z łyżwiarstwem - zapewnił ciepło, uśmiechając się znów przy tym. - Jest tylko jeden warunek i tyczy się on każdego rodzaju sportu, bez względu czy w świecie czarodziei, czy w świecie mugoli, panno Seaver. Ciało jest świątynią i tak należy je traktować. Dopóki wszystko w nim należycie funkcjonuje, jest się w stanie poprawiać swoje osiągi, pokonywać kolejne rekordy. Jeśli jednak przestaniemy o nie dbać, to jak każda zapomniana budowla, zacznie tracić utrzymujące konstrukcję elementy, rozumiesz? - mówił spokojnie, sięgając po różdżkę, aby nakreślić nią świetlisty wzór wieży. - Dopóki zapewniamy organizmowi odpowiednią ilość snu na regenerację, rozsądne treningi, które nie obciążają tylko jednej partii mięśni, dopóki dostarczamy mu potrzebnych składników w naszym jedzeniu, wszystko działa prawidłowo. Jeśli jednak zapomnimy o jednej z tych rzeczy, nasza wieża zacznie się chwiać. Tylko to nigdy nie kończy się na jednym, wiem o tym… Zapominamy wpierw o śnie, bo chcemy trenować więcej… Później zapominamy o odpowiednim rozłożeniu treningów, więc niektóre nasze mięśnie kończą przetrenowane, a my tracimy osiągi, więc trenujemy dalej… Później zapominamy o jedzeniu, wrzucamy w siebie cokolwiek, żeby tylko było, albo nie jemy wcale i trenujemy dalej… Jak wiele z naszej wieży zostanie w efekcie?
Kiedy mówił, stopniowo usuwał ze świetlistej wieży kolejne elementy od dołu, aż ta bezgłośnie rozpadła się i czar zniknął, a Josh schował różdżkę. Milczał przez dłuższą chwilę, kontynuując powoli jedzenie, aż w końcu uniósł zmartwione spojrzenie na Harmony.
- Uważam się za dobrego trenera i nie najgorszego profesora i jako tacy, zamierzam pilnować także waszego zdrowia, na ile mogę. Możesz więc być pewna, że tak długo, jak długo nie uznam, że miotlarstwo jest dla ciebie w jakiś sposób niewłaściwe, nie zamierzam cię od niego odsuwać. A jeśli miałabyś co do tego jakiekolwiek wątpliwości, chętnie pomogę. Mój gabinet, a nawet dom, stoi zawsze otworem.

______________________


Peace in your gardens and light from your eyes
No one can hold me the way you do
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie 6 Sie - 14:46;

- Oh… No ten… Tego… Wie pan jak to jest! – zaśmiała się głupkowato, chowając się debilny wyszczerz za dłonią, bo choć ani postawa Josha, ani temat nie były niczym zabawnym, to był jeden z jej głównych patentów na walkę z narastającym stresem – śmiech.
To prawda, nie podeszła do tego tematu najodpowiedzialniej z punktu widzenia swojego zdrowia, ale logiczne myślenie schowała wtedy równie głęboko co daleko, chcąc jak najszybciej wznowić treningi.
Po kilku sekundach jednak odchrząknęła, samą siebie napominając, by wrócić do porządku i po prostu zerknęła na profesora w sposób, w jaki szczeniaki patrzyły na ludzi, gdy pogryzły im kapcie i chciały przeprosić. To nie był dla niej prosty temat i ona sama sobie go nie ułatwiała. Miała co do siebie wysokie wymagania, standardy, do których chciała dosięgnąć za wszelką cenę, a później przebić je, wyznaczając nowe. Była ambitnym sportowcem i chyba tak długo brakowało jej kogoś, kto powiedziałby „stop”, że zupełnie nie wiedziała, jak powinna na taki komunikat zareagować.
Na lodowisku była dzika i wolna, a teraz poczuła się jak w zamknięciu. I choć profesor Walsh na pewno nie to miał na myśli, chociaż to co robił na normalnym gruncie zostałoby przyjęte jako wręcz wyswobodzenie ze wszystkich kajdan, które na siebie nałożyła… Ona nie miała takiego trenera na swojej łyżwiarskiej drodze.
Nie narzekała na Rozanova, nie śmiałaby, był najlepszym, co mogło jej się przytrafić w karierze. Ale wraz z nich stały wymagania, wyniki, do których trzeba było dojść bez potknięć, zobowiązania, do których sama się poczuwała z czystej wdzięczności, że przyjął ją do siebie i szkolił od tylu lat. Chorobliwa lojalność mimo wszystko i wbrew wszystkiemu, tak można by to nazwać, choć ona sama tak tego nie postrzegała. To był jej obowiązek? Nie, nawet bardziej, przywilej! Przywilej, że mogła trenować pod tym nazwiskiem i zdobywać medale.
Słuchała profesora, naprawdę słuchała, mimo że jednocześnie odbijała się od tych słów. Niby do niej docierały, niby rozumiała ich znaczenie, a magiczna prezentacja, którą wyczarował, nie mogła być bardziej obrazowa i dosłowna, bardziej czytelna. A mimo to w jakiś sposób nic z tego do niej nie dochodziło. Bo przecież jakby przyjęła to do wiadomości to tak, jakby przyznała się do błędu, do winy wręcz, przecież nic złego nie robiła… Gdyby zgodziła się z tym co mówił byłoby to równoznaczne z tym, że nie była w stanie dojść do wyników, do których chciała.
I choć wcale nie o to w jego przemowie chodziło, chociaż miało jej to pokazać inną drogę, ambitny, zawzięty i utalentowany sportowiec, który został postawiony w kozim rogu i z desperacją szamota się o drogę ucieczki po prostu nie mógł odmówić sobie tej w jego mniemaniu jedynej liny ratunku. Nawet jeżeli lina nie była niczym zabezpieczona i groziła tylko gorszym upadkiem. Atleci dążący do celu mieli klapki na oczach, kierujące ich prosto do mety, dostrzeżenie alternatywnych dróg bez usunięcia tychże klapek było niemal niemożliwe.
- Wieża się rozpadnie. Rozumiem to – przyznała najbardziej przekonująco jak umiała, choć wcale się z tym nie zgadzała. Nie lubiła kłamać, ale jeżeli to miało uchronić ją przed straceniem miejsca w drużynie czy zgłoszeniem jej problemów dalej… Znów, czuła się, jakby nie miała innego wyjścia. Z jednej strony profesor Walsh budził duże zaufanie, nawet chciała mu co nieco powiedzieć, zrzucić parę ciężarów z ramion czy podzielić się swoimi wątpliwościami. Po prostu jednocześnie strasznie się bała zrobienia tego, mimo że tak tego potrzebowała. – Naprawdę nie robię nic, co byłoby ponad moje siły – nie skłamała, wierzyła, że była w stanie to uciągnąć. Że była w stanie poradzić sobie w tym wykańczającym trybie i rzucić go, kiedy tylko chciała, zupełnie nie zauważając przy okazji, że nie miała kontroli nad częścią „chciała”. – Po prostu… – zamilkła na chwilę, nie potrafią dobrać słów tak, by były one w zgodzie z nią, z tym, co robiła.
Dopiero jego ostatnie zdanie popchnęło ją, lekko, zachęcająco, zupełnie przemykając ponad wszystkimi samoobronnymi radarami. Przygryzła policzki, przyglądając się profesorowi znad parującej filiżanki, ściskanej przez nią już tak mocno, że chyba tylko magia trzymała to szkło w ryzach. I wreszcie trochę odpuściła, poluzowała swój uścisk, wzięła głębszy oddech, uśmiechnęła się zupełnie szczerze, choć bardzo lekko, jakby jeszcze za dużo jej ciążyło, żeby mogła od tak przejść obok tego tematu radośnie i bez wzruszenia.
- Dziękuję, naprawdę – odezwała się po kilku sekundach. – Nie musi się pan o to bać, nie planuję, żeby to się powtarzało. To był po prostu, no, trudniejszy czas. Chyba po prostu nie zmierzyłam sił na zamiary… Ale będę silniejsza – obiecała, jednak chyba bardziej sobie, niż profesorowi.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Joshua Walsh
Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : runa algiz za lewym uchem, obrączka z bladoróżowej muszli, bransoletki na lewym nadgarstku
Galeony : 3772
  Liczba postów : 1985
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie 6 Sie - 19:10;

Zapewniała, że rozumiała, o czym mówił, a jednak Walsh był pewien, że było całkowicie odwrotnie. Jej zachowanie, sposób w jaki odpowiadała, wszystko to krzyczało wręcz, że choć go słyszy, zdecydowanie go nie słucha. Nie potrafił dokładnie wskazać, co było tak naprawdę powodem tego przekonania, ale nie mógł się go pozbyć. Wiedział jednak, że w tym momencie więcej nie wskóra. Nie mógł powiedzieć wprost, że wie, że widział, że się domyśla. Nie mógł kazać jej opowiedzieć dlaczego zachowywała się w podobny sposób, czego się bała, co popychało ja do takiego działania. Mógł tylko uśmiechać się i zapewniać, że będzie gotów słuchać, gdy Harmony będzie mieć ochotę opowiedzieć o tym, z czym się zmagała.
- Bądź mądrzejsza, nie silniejsza, dobrze? Wiem że sobie poradzisz ze wszystkim, ale pamiętaj o tym, że też potrzebujesz odpoczynku, zwłaszcza jeśli planujesz wieloletnią karierę - poprosił ostatecznie, kończąc jeść swój posiłek. Miał wrażenie, że za moment pęknie z przejedzenia, ale nie dawał tego po sobie znać. Zdecydowanie bardziej martwił się o dziewczynę niż o to, czy będzie w stanie latać na miotle, gdy już wróci z wakacji. W końcu spojrzał na Harmony z nieznacznym rozbawieniem.
- Wiesz, tłuczek jest silny ale lata bezmyślnie. Złoty znicz jest delikatny, ale zmyślny i niełatwo go złapać. Wolę żebyś była złotym zniczem - dodał, mając nadzieję, że to bardziej tłumaczy jego poprzednie słowa. - Skoro mówisz, że wszystko w porządku, wierzę ci. Pamiętaj jednak, że w razie problemów zawsze jestem do pomocy.
Wiedział, że na tę chwilę rozmowa dobiegała końca i nie planował zatrzymać dłużej dziewczyny. Podziękował jej za polecenie mu dania, które mógł skosztować. Zastanawiał się, jak wiele z niego sama zjadła wcześniej ale nie komentował tego, wiedząc że w przeciwnym wypadku zwyczajnie skończy się jak z Solbergiem a ostatnie czego chciał to zrazić do siebie kogoś z dzieciaków.

______________________


Peace in your gardens and light from your eyes
No one can hold me the way you do
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie 6 Sie - 21:10;

Chociaż jego słów o dbaniu o siebie mogła nie chcieć słuchać i podświadomie je odrzucała, te o wsparciu w pełni rozumiała. I była za nie naprawdę wdzięczna. Nawet jeżeli teraz za dużo nie była w stanie z siebie wykrzesać, zmagając się z kilkoma barierami na raz, doceniała takie słowa i zapewnienia. Rzadko zdarzało się, żeby od trenera usłyszała coś podobnego. Trenerzy w końcu mieli wymagania i oczekiwania, rzeczy na liście do odhaczenia, by przygotować zawodnika jak najlepiej. Żądań było wiele, ale taka była cena kariery, prawda? To, co mówił szkoleniowiec było świętością, to, czego chciał od niej musiało zostać spełnione. Nie było miejsca na błędy czy potknięcia.
- Postaram się, byle tylko nie kolidowało to z wizją trenera, prawda? – zażartowała, choć było w tym dużo prawdy. Ona miała być silna, miała pasować pod wizję szkoleniowca, bo tak długo jak była w stanie to osiągnąć, tak długo wygrywała. – Też wolę być złotym zniczem – delikatna, mała, zwiewna i ze zdobiącym ją złotem, dokładnie do tego dążyła. – Będę pamiętać – uśmiechnęła się do niego.
Nie łatwo było przyjmować krytykę, ale czasem jeszcze trudniejsze od musztry i reżimu było zaakceptowanie, że ktoś chciał najzwyczajniej w świecie pomóc, że oferował ciepłe ramię, by zawierzyć na nim swoje problemy. I do Remy chyba jeszcze zwyczajnie nie dotarło, że mogła tego oczekiwać od trenera.


+

______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Joshua Walsh
Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : runa algiz za lewym uchem, obrączka z bladoróżowej muszli, bransoletki na lewym nadgarstku
Galeony : 3772
  Liczba postów : 1985
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPon 7 Sie - 10:47;

Joshua pokręcił głową, słysząc jej słowa nawiązujące do trenera, mając złe przeczucia. Miał nadzieję, że jej słowa nie dotyczyły jego, jako trenera, ale wtedy tym, z którego zdaniem liczyła się bardziej niż z własnym zdrowiem, musiałby być trener łyżwiarstwa. Z tym z kolei Josh nie mógłby w żaden sposób rywalizować i pewnie nie miałby możliwości porozmawiać o Harmony.
- Dobry trener słucha swoich podopiecznych, gdyż bez nich nie zyska osiągów. Najważniejsza jest współpraca, nie jednostronne poświęcenie - powiedział cicho, uśmiechając się nieco smutno. Sam popełniał błąd, nie próbując rozmawiać z dzieciakami, a później trzeba było naprawiać więcej szkód, w tym te wyrządzone samemu. Nie życzył tego nikomu, ani innym trenerom, ani dzieciakom.
- To baw się dobrze, nie szukaj guza, w razie problemów wiesz gdzie mnie szukać, patronusa także można wysłać. Ciesz się wakacjami - powiedział w ramach pożegnania się, po czym patrzył jeszcze chwilę za Harmony nim odetchnął ciężko. Martwił się o dziewczynę i wiedział, że teraz będzie uważniej się jej przyglądał, ale to wciąż mogło być za mało. Potrzebowała, żeby ktoś wskazał jej wyraźnie i bezdyskusyjnie, że popełniała duży błąd, podchodząc do jedzenia w sposób, jakby to ono przeszkadzało jej w zdobywaniu medali. Była więźniem własnych ambicji, a teraz pozostawało znaleźć początek tego wszystkiego, aby wiedzieć, jak sobie z tym poradzić.

/zt x2

+

______________________


Peace in your gardens and light from your eyes
No one can hold me the way you do
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią 18 Sie - 17:40;

Maska: Moc

Tego dnia czuła się wspaniale i sama nie wiedziała, czy to kwestia maski, czy jednak tego, że wszystko powoli się układało. Jej relacja z Nicholasem stawała się coraz lepsza, stabilniejsza a może i nawet pozytywna? Udało jej się spotkać z przyjaciółmi i nawet spór między Milo i Jinem został zażegnany, no, przynajmniej tak wnioskowała po ognistej czuprynie kuzyna.
Nie wpadała często na stołówkę, zazwyczaj przychodziła tutaj z czystego przymusu. Nie chciała jeść, za to potrzebowała poprosić, żeby kucharki zblendowały jej kilka różnych warzyw w proste smoothie. Tak, żeby miała cokolwiek na drogę. Duża objętość, mało kalorii a z dodatkiem trzech termosów pełnych naparu na wstrzymanie łaknienia wystarczyłoby jej na cały dzień.
Tylko że tym razem przygoda zdawała się zacząć dla niej już tutaj.
Gdy przechodziła z gotowym smoothie, zobaczyła mężczyznę grzebiącego coś nad… Artefaktem? TAK! Wyglądało to na artefakt! O rany! Omal nie podskoczyła i nie podbiegła do niego w tym samym momencie, ale w ostatniej chwili przypomniała sobie, że nie mogła tak po prostu wypytywać nieznajomych o ich znaleziska.
Ale mężczyzna wyglądał, jakby potrzebował z tym jednym pomocy…
A pal licho! Raz kozie śmierć, najwyżej ją wygoni!
Podeszła do niego, ze stukotem i rozmachem postawiła na stole swój kubek pełen smoothie, omal go nie wylewając i spojrzała na mężczyznę z tym swoim firmowym, promiennym SeaverSmile™.
- Dzień dobry! Lubi pan artefakty?! – podekscytowała się niemalże od razu, gdy tylko wypowiedziała to słowo. – Zauważyłam, że chyba ma pan problem i… O! Runy! – czy dała mu wytłumaczyć z czym i czy w ogóle miął problem? Oczywiście, że nie! Już w ogóle stała się kuleczką nieokiełznanej energii, gdy zobaczyła zapiski runiczne. – Niech pan poczeka! Pomogę! – to nie tak, że dała mu wybór, kiedy wskoczyła jednym susem na ławkę i wyciągnęła ze swojego plecaka świetlik, rzucając jego blask na runy, które szybko zmieniły się w angielskie słowa. – Proszę zobaczyć, tak jest dużo łatwiej iiii… O! Tutaj! Widzi pan! Ona tak specjalnie jest odwrócona, dlatego nie jest w kombinacji wagowej! Może być też tak, że jest bind runą do jakiejś innej, odpowiadającej, może takiej symetrycznie po drugiej stronie?! I…! – i aż ugryzła się w język, bo zdała sobie sprawę, że na jednym dechu zrzuciła się mu na głowę i zaczęła to wszystko opowiadać bez prośby o zgodę. – Przepraszam pana, nie chciałam się narzucać, po prostu… Kocham historię i artefakty! – powiedziała w końcu z ogromną dumą unosząc nosek i szczerząc ząbki w tym już ikonicznym uśmiechu.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Antonio Díaz
Antonio Díaz

Dorosły czarodziej
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : Wielka rana na plecach, rana po poparzeniu na ramieniu
Galeony : 583
  Liczba postów : 384
https://www.czarodzieje.org/t22066-antonio-aaron-diaz#722743
https://www.czarodzieje.org/t22078-poczta-antonio#723310
https://www.czarodzieje.org/t22067-antonio-diaz#722751
https://www.czarodzieje.org/t22483-antonio-diaz-dziennik#746036
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią 18 Sie - 19:54;

Tony nie był głupi, choć nie brakowało mu szaleństwa. I jak widać nawet na wakacjach robota wręcz się do niego garnęła.
Akurat tym razem przekraczał granicę bez przewożenia czegokolwiek. Pech chciał, że na miejscu odezwał się znajomy z Calpiatto z prośbą o pomoc. Wielu osobom nazwisko Diaza kojarzyło się z magicznymi artefaktami, zresztą nie bezpodstawnie. Jak wiadomo, był to jego chleb powszedni.
I chyba poczuł się zbyt pewien siebie, że nie zabrał tego do swojego pokoju. O nie, on majstrował na przypale, na otwartym widoku w jakiejś cholernej stołówce. Poczuł się jednak bardzo pewnie, w końcu zbliżała się sjesta, przez co i tak prawie nikogo nie było na miejscu.  Zresztą był zbyt skupiony na robocie, nie do końca rozpoznając na jakie runy tak właściwie patrzy. Coś tam o nich wiedział, ale nie był z nich tak biegły jak z zaklęć. O ile Díaz, jak na swój wiek, był biegły z czegokolwiek oprócz chlania i imprezowania. Wzruszył ramionami w odpowiedzi na tę myśl, która szybko przemknęła mu przez głowę. A mówią niby, że człowiek uczy się przez całe życie.
O czym za chwilę miał się boleśnie przekonać.
Zadrżał, gdy usłyszał obok siebie tak młody i niewinny głos. Podniósł spojrzenie i ujrzał niewysoką, chyba jeszcze nieletnią dziewczynę. Czy lubię artefakty? Dziecko, ja je kocham. Ale co ci, kurwa, do tego.
- Yyy… - odpowiedział rezolutnie, wyraźnie zmieszany. Podrapał się po głowie, podczas gdy ona zdążyła już z siebie wyrzucić potok słów. Zaczęła nawet bacznie pracować nad rozszyfrowaniem starożytnych run, za pomocą dobrze znanemu Toniemu urządzeniu. Na Merlina, gdyby jeszcze nie był taki spłukany…
Przysłuchiwał się jej słowom, które choć na początku nie miały zbyt wiele sensu, to już po kilku sekundach ułożyły się w sensowną całość. Faktycznie, runa była odwrócona. I rzeczywiście, mogła być zbindowana z runą po drugiej stronie tego artefaktu. Tony spojrzał to na smarkulę, to na lunetę, którą trzymał w dłoniach. Rzucił okiem na przedmiot z drugiej strony i aż prychnął widząc, że miała rację.
- No nieźle. Całkiem nieźle - mruknął pod nosem, bardziej do siebie niż do niej i po chwili bez wahania podał jej rękę. - Już mi tak nie panuj. Mówi mi… - przez chwilę zastanawiał się, czy to na pewno bezpieczne zdradzać jej prawdziwe personalia. Ale z drugiej strony, kto takiej gówniarze uwierzy jeśli przyjdzie co do czego - Tony.
Nie wypuszczał przedmiotu z ręki, cały czas bacznie obserwując. Teraz, gdy inskrypcje były po angielsku było mu o wiele łatwiej. Wydawało mu się, że luneta może pochodzić ze starożytnej Turcji. Miał za zadanie odkryć jej właściwości, ale na razie szło mu tak sobie. Może mała mu coś więcej podpowie.
- Dobra, skoro tak ci dobrze idzie wpychanie nosa nie w swoje sprawy to co powiesz o tym? - wskazał na jedną runę, która w swojej niezmienionej postaci przypominała, no cóż… runę po prostu, taką literę “P” ale z podwójnym brzuszkiem. Jej angielskie tłumaczenie brzmiało “pragnienie”, ale Diazowi kompletnie nie pasowało to do całości. Cóż ten przedmiot miał robić?
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią 18 Sie - 20:35;

Tak, zdecydowanie wypaliła z tym swoim doskokiem mało kulturalnie czy w ogóle jakkolwiek akceptowalnie, ale wprost nie mogła się powstrzymać. A skoro powiedziało się „a” to trzeba było dodać „le proszę pana, ja dam radę pomóc”. Wyskoczyła jak dzik z krzaka i trzeba było wziąć za to odpowiedzialność, plus nie zhańbić Seaverowego nazwiska! Co prawda nie wiedział, że Seaverem jest, ale co z tego? ONA WIEDZIAŁA! Jakby palnęła jakąś głupotę to chyba rzuciłaby się delfinom na pożarcie, bo nie byłoby powrotu z takiej klęski. Artefakty były jej specjalnością równie bliską sercu co łyżwiarstwo i w dodatku zakorzenioną w jej krwi.
Przyglądała się w napięciu, jak obracał lunetą w dłoniach, a czas zdawał się niemiłosiernie zwolnić. Była praktycznie pewna, że ta runa musiała być zbindowana z inną, pasowała do przedmiotu, pasowała swoim usytuowaniem i tym, że nie miała wagi równej innym zapiskom, musiało być tak jak mówiła. No ale co, jeżeli akurat ten język runiczny rządził się innymi prawami? Nie ważne, że to by nie miało sensu, co jeśli?
Całe szczęście na to pytanie nie musiała sobie odpowiadać, bo odetchnęła z ulgą widząc runę po drugiej stronie, faktycznie połączoną, zamykającą jakąś konkretną moc w tym obwodzie magicznym. Uśmiechnęła się szerzej, przybijając sobie mentalną piątkę i aż urosła o kilka centymetrów (niestety tylko przysłowiowych), gdy mężczyzna ją pochwalił.
- Dziękuję! – wyćwierkała radośnie. – Oh, naprawdę mogę? – zdziwiła się, bo pomimo tego napadnięcia nieznajomej osoby, była raczej osobą kulturalną. Tak, to prawda, do aurora zwracała się po imieniu, ale to tylko dlatego, że wyglądała tak młodo! I nie wiedziała, że jest aurorem! – W takim razie Harmony! – nie wierzyła, żeby przestawiła się szybko z „pan” na „Tony”, ale miło było wiedzieć, że miała taką opcję.
Zaśmiała się głupkowato na to wtykanie nosa i tylko zrobiła przepraszającą minkę, by zaraz znów się wyszczerzyć, bo na dobrą sprawę to nie było jej szczególnie przykro. Kochała artefakty i jeżeli mogła nad jakimś podłubać, to była to równie dobra przygoda jak zdobycie takiego cudeńka. Ten w dodatku wyglądał na bardzo stary, chociaż świetnie zachowany!
- Pragnienie, hmmm… – przyjrzała się jej uważnie, by zaraz zdjąć z niej blask świetlika. – Trzeba spojrzeć na jej wagę w całej kombinacji, to już nie jest bindruna! – zerknęła na inne symbole, a następnie wyciągnęła swój notatnik. Tak, miała cały runiczny notatnik i tak, od kiedy w purpurowym sadzie wpadła na starożytne symbole, już nigdzie się bez niego nie ruszała. Znalazła właściwą stronę z zapiskami wagowymi każdej runy i ją porównał. – To nie jest futhark, ale widać, że ma z nim pewne powiązania, więęęęc… – przepisała cały ciąg run z przedmiotu do notatnika. – Jeżeli wszystko ma ważyć osiem, to pragnienie rozbije się w… TYM ciągu run – myślała na głos, rozbijając cały szlaczek na wagowe ósemki, aż w końcu rozdzieliła je właściwie. – Teraz możemy je przetłumaczyć – oznajmiła z uśmiechem i poświeciła świetlikiem na swoje notatki. Artefakt ponownie ukazał znaczenie pojedynczych run, jednak teraz jasno widocznym było, że pragnienie łączyło się z widzeniem oraz własnością.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Antonio Díaz
Antonio Díaz

Dorosły czarodziej
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : Wielka rana na plecach, rana po poparzeniu na ramieniu
Galeony : 583
  Liczba postów : 384
https://www.czarodzieje.org/t22066-antonio-aaron-diaz#722743
https://www.czarodzieje.org/t22078-poczta-antonio#723310
https://www.czarodzieje.org/t22067-antonio-diaz#722751
https://www.czarodzieje.org/t22483-antonio-diaz-dziennik#746036
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptySob 19 Sie - 10:48;

- Tak, naprawdę możesz - odrzekł z uśmiechem Tony i przez myśl przemknęło mu, że podobnie jak wiele osób, z którymi romansował ta istota mogłaby być jego dzieckiem. To była dziwna myśl na wielu poziomach, która przypominała mu, że w gruncie rzeczy jest stary. Zastanawiał się, czy jego życie skieruje się jeszcze na tory bardziej rodzinne… Ale i na myślenie o miłościach i na rozterki dotyczące osób bliskich przyjdzie jeszcze czas. Teraz ważna była starożytna luneta.
Harmony. Nic mu to imię nie mówiło, w sumie było dosyć niespotykane. Skąd mógł wiedzieć że ma do czynienia z panną Seaver? Owszem, słyszał o tym rodzie to i owo, ale nie znał żadnego z jego członków osobiście. Zresztą nawet gdyby ktoś go teraz uświadomił o tym fakcie, nie uwierzyłby mu na słowo. Taka roześmiana i niepoważna dziewczyna członkinią jednego z ze znamienitszych czarodziejskich rodów? No es possible.
Spojrzał na nią zdziwiony, gdy wyciągnęła swój mały notatnik. Zapuścił nieznacznie żurawia, wielce ciekawy co ona tam tak właściwie notuje. Oho, miał widać szczęście bo trafił na młodą specjalistkę.
- Nie wiąż tego z ludami germańskimi, tym zapiskom bliżej do Starożytnej Turcji. - Ufny w jej rozsądek, mhm powodzenia, podzielił się z nią tą jedyną informacją, którą do tej pory udało mu się wydedukować. - Podejrzewam, że chodzi o plemię Scytów, ale nie jestem pewien. Z tego co wiem, mieli byli ludem typowo stepowym więc nie rozumiem skąd tu się wzięła luneta. I skąd powiązania z futhrakiem, skoro nie zawędrowali nigdy do Germanów. Do tej pory myślałem, że służyła do nawigacji po morzu, ale chyba wyszedłem ze złego założenia - Díaz stał się nieco bardziej poważny, jak zawsze, gdy podchodził do tematów związanych z pracą. Niby to była jedynie przysługa dla przyjaciela, ale wciąż - musiał dbać o swoją reputację. Utknął w martwym punkcie i przyda mu się każda pomoc. Nawet od złotowłosej Harmony z małym notatnikiem w ręku.
- Daj mi na to spojrzeć, proszę - mruknął i nachylił się nad jej zapiskami. Mogła od niego poczuć silną woń papierosów i drzewa sandałowego. Nie żeby miało to jakiekolwiek znaczenie, bo nie postrzegał tej bliskości jako pretekst do czegokolwiek.
Obserwował i myślał. A nawet się zadumał nad znaczeniem słów pragnienie, widzenie i własność. Stwierdził, że zrobi coś niezbyt mądrego. Przyłożył lunetę do oka i… poczuł, jak magia kieruję go w stronę korytarza mieszkalnego. A konkretniej w stronę pokoju numer 16, ale też nie mógł przecież wiedzieć.
- No powiem jedno, północy to to nie wskazuje, ale na pewno coś robi - rzucił Díaz odsuwając oko od przemiotu i raz jeszcze przemyślał sprawy notatek. Spojrzał również w soczewkę i zauważył, że wyryto na niej coś, czego wcześniej nie dostrzegł. Postukał palcem w to miejsce, czekając, aż Harmony przyłoży do niej swój świetlik. Okazało się, że tajemnicza runa skrywała słowo nierealność. Tony zerknął jeszcze raz na notatki i wyczytał z nich również przyszłość oraz nicość. Co to wszystko miało niby oznaczać?
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie 20 Sie - 12:12;

Nie przeszkadzało jej, że zaglądał w jej notatki, co więcej urosła od tego w dumę. Ktoś dorosły przeglądał z uwagą jej zapiski! Oczywiście, że się cieszyła i jeszcze bardziej czuła, że musi się do tego przyłożyć! Niby nie wiedział, jak się nazywa, ale i tak w tym momencie udowadniała, że mogła być godnym członkiem swojego rodu. Zasłużyła na to nazwisko samodzielnym odkryciem artefaktu i teraz tej zasługi stracić nie mogła!
Podchodziła do tego bardzo poważnie, nawet jeżeli na zewnątrz z ekscytacji śmiała się jak małe dziecko.
- Też nie umiem panu… Tobie, tobie! – poprawiła się szybko z tym swoim promiennym, przepraszającym uśmiechem. – Dlaczego luneta, ale! Dlaczego z futhrakiem to proste! – oznajmiła wesoło, nawet unosząc palec, nie żeby się chwalić, była po prostu tak zafascynowana tematem, że aż cała emanowała energią a jej oczka świeciły. – To ma związek z mugolską historią – wytłumaczyła, tata zawsze jej powtarzał, że zamykanie się tylko na jedno postrzeganie świata odbiera pół perspektywy, a tym samym cały jego obraz. – W starożytności Turcja i Grecja walczyły ze sobą, na terenach Greckich było dużo wpływów Tureckich i na odwrót. A jak mówimy o walkach i podbieraniu sobie kultury, to łatwo przejść do relacji Grecja-Rzym, które też nie były najlepsze. A stąd już krótka droga do Rzymu i Galów. Wszystkie te krainy były ze sobą historycznie połączone i miały na siebie duży wpływ. Pewnie dlatego chociaż są różne, to korelują ze sobą – skończyła swój mały wykład, wracając do notatek.
Szybko przekazała mu notatnik, samej po raz kolejny patrząc na lunetę to pod blaskiem świetlika, to bez niego. Nie była zupełnie skrępowana, przecież siedzieli razem i rozwiązywali zagadkę przeszłości! Jak mogłaby się krępować! To był nieznajomy? No jak to, przecież to Tony, sam jej się przedstawił! Powodzenia więc panie Díaz ze znalezieniem tu rozsądku.
Przynajmniej łeb miała na karku, jeśli chodziło o runy.
Przyglądała się ze zdziwieniem mężczyźnie, gdy chwycił przedmiot by go użyć i w głowie zabrzmiało jej „już pana lubię”. Tak, było to może niezbyt mądre, ale za to tak zupełnie, no, przygodowe! Gdyby przedmiot był jej zupełnie by się nie krępowała, żeby zrobić z lunetą to samo.
- Ta runa – wskazała palcem na „nierealność”. – Też musi być z czymś zbindowana… Nie może być samodzielną runą, prawda…? – przyglądała się jej. Jej wartość nie równała się ośmu, chociaż znajdowała się dookoła innych, wyważonych run. Jej pozycja byłaby zbyt niestabilna bez wsparcia innej runy, bądź zaklęcia w zdaniu. Według wszelkich praw, musiała być z czymś połączona, no chyba że… - Mogę? – spytała i sięgnęła po lunetę.
I zaczęła patrzeć na nią od strony soczewki.
Spojrzała na to, jak była połączona z resztą lunety.
- Wiedziałam! – wykrzyknęła, szybko pokazując znalezisko Tony’emu. – Proszę spojrzeć, widzi paaa… Widzisz? – stuknęła paznokciem w drobną, czarną linię łączącą szkiełko z resztą lunety. – To obsydian. Obsydian chroni przed działaniem magii, przerywa połączenia magiczne! Więc nierealność nie jest ciągiem z innymi runami na lunecie, tylko osobnym składnikiem! Pragnienie, widzenie i własność przepuszczają przez siebie nierealność, a nie są związane w jednym szyku!


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Antonio Díaz
Antonio Díaz

Dorosły czarodziej
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : Wielka rana na plecach, rana po poparzeniu na ramieniu
Galeony : 583
  Liczba postów : 384
https://www.czarodzieje.org/t22066-antonio-aaron-diaz#722743
https://www.czarodzieje.org/t22078-poczta-antonio#723310
https://www.czarodzieje.org/t22067-antonio-diaz#722751
https://www.czarodzieje.org/t22483-antonio-diaz-dziennik#746036
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie 20 Sie - 19:37;

Na żarty zrobił przez chwilę groźną minę, gdy tylko zaczęła mu panować, ale szybko skupił się z powrotem na robocie. Tylko pod nosem został mu na twarzy taki mały, promienny uśmiech, bo jej obecność przypominała mu jego młodzieńcze lata. Beztroska, ciekawość i zapał. Zero zmęczenia i poczucia, że jest się na coś za starym. Też by tak chciał.
- Nie umiesz zgadnąć, dlaczego to akurat luneta, tak? - zagadał Tony z niezwykle łagodnym uśmiechem na twarzy. Kimkolwiek nie była, Seaverem, Brandonem czy tak jak on - nikim szczególnym - łapała za serce swoim sposobem bycia. No i miała mała wiedzę, a to się ceni. Choć daleko mu było od stwierdzeń, że obecnie młodzież nie miała w sobie ducha odkrywcy, no cóż… według niego tak faktycznie było. Ale Harmonía była inna. Podniosła człowieka na duchu.
- Mhm… z mugolską historią, powiadasz? - szczerze mówiąc, nie bardzo interesowała go historia niemagicznych ludzi, toczone przez nich wojny były małe i nic nie znaczące. Nie żeby coś do nich miał, a szczególnie ani krztyny zainteresowania. Niemniej to było w tej sprawie istotne, toteż z uwagą przysłuchiwał się słowom młodej nieznajomej.
Gdy skończyła, jak to zostało nazwane, swój mały wykład, pokiwał głową z szacunkiem. No proszę, proszę. Czegoś ich jednak w tych szkołach uczą. Całkiem to przydatne, a i jemu na rękę. Może dzięki tym informacjom czym prędzej uda się odkryć tajemnicę tej pięknej lunety.
Nie zauważył aprobaty w jej spojrzeniu, gdy wykazał się iście nieodpowiedzialnym i głupim zachowaniem. W końcu jak każdy z nas, artefakt mógł w sobie kryć cząstkę zła. Na szczęście przedmiot nie był sprytnie zastawioną pułapką, a jedynie kradzionym cackiem niedającym się zidentyfikować przez przyjaciela Diaza. Taka tam, drobnostka. Harmonía na pewno sobie z tym poradzi, prawda?
- Bardzo możliwe - mruknął w odpowiedzi, patrząc w kierunku, w którym pokierowała go luneta. Dumał nad całą tą bardzo skomplikowaną kwestią tych pieprzonych run, których bez pomocy świetlika dziewczyny nigdy by nie zrozumiał. Trochę czuł się upokorzony, a trochę wdzięczny losowi. Czym zasłużył sobie na to, aby spotkać na swojej drodze kogoś, kto bezinteresownie mu pomaga? Życie bywa takie niesprawiedliwe.
Nawet nie zauważył więc, jak młoda wzięła przedmiot do ręki. Syknął cichutko, jakby bojąc się, że przypadkiem upuści na ziemię. Ale nie, o nie - ona zdawała się podchodzić do zadania równie poważnie, co ambitnie.
Nawet nie pogniewał się drugi raz za jakże jawną próbę panowania, tylko po prostu zerknął na to, co wskazywała szczuplutkim palcem. To, co mówiła miało sens ale było tak cholernie trudne. Szczególnie dla kogoś, kto od kilku tygodni miał niemal permanentnego kaca. Tony dotknął w zamyśleniu swojej brody i przez dłuższą chwilę po prostu milczał. No dobra, co łączy ze sobą pragnienie, widzenie i własność. Co łączy pragnienie i własność? Posiadanie pragnienia. Ale nie chodzi chyba o takie pragnienie typu chce ci się pić. To znaczy, to była możliwa opcja, ale jeśli luneta pokazywałaby pitną wodę nie byłałby taka cenna. Pragnienie, albo pragnienia. Nie ciała, a serca. No tak.
- Los sueños - mruknął cichutko, po czym aż klasnął w dłonie. Przejął zręcznym ruchem lunetę od dziewczyny i aż cmoknął ją (lunetę, nie Gryfonkę) z zachwytu. A potem spojrzał na złotowłosą wybawicielkę i podzielił się tym niesamowitym odkryciem. - Pragnienia na własność to marzenia. Każdy ma pragnienia, prawda? Ale nie wszystkie, na przykład takie jak potrzeba siku są nierealne. Tu musi chodzić o marzenia. Może ta luneta ma coś związanego też ze snami? - zapytał, po czym począł pieczołowicie się jej przyglądać, szukając odpowiedniej runy.
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyNie 20 Sie - 22:44;

- Chciałabym, ale niestety nie jestem – wzruszyła ramionami, śmiejąc się przy tym głupkowato. – Ale to nie znaczy, że zaraz się nie dowiemy! Trzeba tylko bardziej pogrzebać! – zawsze tak z nią było, ten niegasnący optymizm. Jeżeli coś nie wychodziło, to wystarczyło się bardziej postarać. Jeżeli czegoś się nie rozumiało, trzeba było się nad tym bardziej pochylić. Przecież każda niewiadoma była niesamowitą przygodą z przeszłości, a odkrywanie jej na bieżąco, na teraz, na żywo było tak wspaniałe! Im trudniej się robiło, tym jej zapał rósł ze wzmożoną mocą.
I jeżeli mogła tym zachęcić kogoś do parcia na przód i poprawić jego morale, to tym bardziej się cieszyła! Wszędzie, gdzie wchodziła musiała wnosić uśmiech. Wszędzie, gdzie kroczyła, czuła potrzebę, by zostawiać za sobą dobrą energię. No bo przecież uśmiech nic jej nie kosztował, czemu więc nie miałaby go podarować dalej, a nóż ktoś potrzebował poprawienia sobie dnia? To nie była kwestia zasługiwania sobie, czy też nie, sprawiedliwości, czy jakiegoś poczucia misji w niesieniu pomocy. Po prostu taka była, niezwykle otwarta na innych, ciekawska świata do stopnia, w którym mogłaby innym wskoczyć w ich plecaki, jeżeli tylko usłyszała, że gdzieś idą i tak radosna, że to się chyba naturalnie roznosiło. Zwyczajnie nie umiała inaczej.
- A gdzie ciebie prowadzi? – zapytała i aż przybiła sobie mentalną piątkę, że tym razem mu niezapaniła.
Nie zwróciła uwagi na jego syknięcie, zbyt zafiksowana na artefakcie. Wiedziała, że go nie uszkodzi, przebywała z takimi przedmiotami od dziecka i chociaż cała emanowała entuzjazmem i tą swoją nieposkromioną, dziką energią, jej dłonie pracowały z szacunkiem na lunecie, gdy obracała ją, przekręcała i szukała szczegółów. Miała wielki respekt to pozostałości historii, gdyby mogła, wszystkie schowałaby je pod kluczami bezpiecznej rezydencji i tam godzinami badała, poznając sekrety, dopiero później ujawniając je reszcie, gdy już były w pełni bezpieczne, gdy mogła dać je na wystawę lub do użytku.
Nigdy nie uszkodziłaby artefaktu. Kochała je jak swoje nazwisko.
I fakt, że mężczyzna zdawał się równie mocno skupiony na tej zagadce sprawiała, że tym bardziej była pewna, że chciała mu pomóc. Niesamowicie oglądało się profesjonalistę w akcji! Bo nie wątpiła, że Tony nie był zwykłym przechodniem, który przypadkowo lunetę znalazł. Może je kolekcjonował? Cokolwiek by to nie było umiał się obchodzić z przedmiotem, miał w sobie ten sam szacunek i zaciekłość, którą widziała u rodziny i mało było rzeczy, które bardziej sobie chwaliła u innych. Widać, że to była jego pasja, a czy jest coś ważniejszego?
Gdy klasną, aż podskoczyła i spojrzała na niego wielkimi od ciekawości oczami, wpatrywała się w niego jak szczeniak, który tylko czekał aż po usłyszeniu słowa „spacer” człowiek weźmie smycz. Nogi już jej latały pod stołem i pewnie, gdyby miała ogon, merdałaby nim tak, że aż by jej odleciał.
- Marzenie – szepnęła z zachwytem, a kąciki jej ust uniosły się w szerokim uśmiechu. – No tak! Pragnienie na własność! Marzenie! Jest pan genialny! – uradowała się niesamowicie i rozpisała to sobie w notatniku. – Tylko… Luneta ma coś pokazywać, tak? A nie widziałeś żadnej wizji jak w zwierciadle Ain Eingarp, prawda? Gdzieś szedłeś, więc… Na coś musiała wskazywać – mruknęła, raz jeszcze kierując świetlika na lunetę, szukając czegoś więcej. – Myślisz? Sny różnią się od marzeń, w sensie, nie zawsze muszą pokazywać marzenia… Tu musi być coś więcej, co nam umyka… – bo tak, na ten moment w jej głowie stali się drużyną do czasu, aż nie skończą pracy nad artefaktem!
Sprawdzili już lunetę samą w sobie i soczewkę. Ale co ze szkiełkiem, przez które się patrzyło? Przyjrzała się jej bliżej, ale nic jej się w oczy nie rzuciło. Szkło było czyste.
- No chyba że… – mruknęła.
Znów złapała ją pewnie, ale ostrożnie w ręce, obracając pod światłem świetlika. Bo jeżeli coś było umieszczone pomiędzy szkiełkami, tylko pod odpowiednim kątem mogło być zobaczone.
- A to spryciarze! – ucieszyła się, natomiast przekazując lunetę w ręce Tony’ego, upewniając się, że chwycił ją dobrze, zanim puściła i przybliżyła magiczny blask. – Szkło do patrzenia jest zrobione z dwóch szkiełek, pomiędzy nimi jest jedna runa, widać ją tylko ooo… – poprawiła trochę lunetę względem mężczyzny. – Pod tym kątem. Jawa – przeczytała na głos z niemałą dumą. – Patrzysz przez jawę na nierealność, zamknięte w marzeniu – podsumowała, dopisując to do swoich notatek.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Antonio Díaz
Antonio Díaz

Dorosły czarodziej
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : Wielka rana na plecach, rana po poparzeniu na ramieniu
Galeony : 583
  Liczba postów : 384
https://www.czarodzieje.org/t22066-antonio-aaron-diaz#722743
https://www.czarodzieje.org/t22078-poczta-antonio#723310
https://www.czarodzieje.org/t22067-antonio-diaz#722751
https://www.czarodzieje.org/t22483-antonio-diaz-dziennik#746036
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPon 21 Sie - 13:43;

Trzeba tylko bardziej pogrzebać.
Oj, Harmony, żebyś ty dziecko wiedziała ile spotkałem na swojej drodze ludzi, którzy z tymi ustami na słowach podejmowali najgorsze decyzje… i kończyli równie źle.
Ale przecież był okropnym hipokrytą, bo sam chciał pogrzebać. Podrążyć, podłubać, pogmerać. Zrobić wszystko co w jego mocy, aby dowiedzieć się, co robi ów artefakt. Przecież mówi się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. I jeśli tak było, Díaz twardo od kilkunastu lat kroczył już w dół. Nie było chyba przypadku, gdy nie dawał ujścia swojej ciekawości. Nieważne, czy chodziło o antyczne przedmioty czy pięknych ludzi. Chciał znać w s z y s t k i e tajemnice.
Gdzie mnie prowadzi? Jest tylko jeden sposób aby się przekonać, ale teraz, gdy wiedzieli że chodzi mniej więcej o marzenia nie był pewien, że chce to sprawdzać przy smarkuli. Jak by to.
- Skierowała mnie o tam. Szkoda tylko, że nie powie mi, dlaczego akurat w tę stronę korytarza - zaśmiał się Tony, tak cudownie nieświadomy, że za tamtymi drzwiami znajduje się nie kto inny, jak jego… no właśnie, kto? Na pewno nie chłopak, nie kochanek, nie sympatia. W każdym razie ktoś ważny dla Diaza w tamtym momencie życia. Jakie to wszystko jest straszne i śmieszne.
Nie miał czasu jednak się nad tym teraz skupiać, bowiem swoją uwagę poświęcił jej zwinnym palcom. Obracała przedmiot dosyć sprawnie, zupełnie jakby robiła to już milion razy i dopiero w tej chwili Toni zastanowił się, z kim tak właściwie miał do czynienia. Nie zwrócił więc także uwagi na uważne spojrzenie, jakim go obdarowała. Zabrakło w jego głowie refleksji pod tytułem - za kogo ona mnie ma. Za bardzo zajęty był tą wielce kłopotliwą przysługą dla starego znajomego. Żeby tylko nie wynikły z tego w przyszłości jakieś tarapaty.
Widząc jej uśmiech, również się uśmiechnął. I niewiele brakowało, już prawie by ją uścisnął. Zamiast tego pozwolił sobie na uniesienie ręki wysoko w górę i zbicie z nią soczystej piątki. Bo młodzież to dalej robi, prawda? Zbija piątki?
A potem słuchaj jej dalej i zaprzeczył, że nie, nic nie widział oprócz tego, że luneta sama skierowała się w jakąś określoną stronę. A potem stwierdził, że ten pomysł z marzeniami może rzeczywiście nie był trafiony i pozwolił na to, aby Harmonía rozszyfrowała resztę za pomocą tej ślicznej, mądrej główki i tego cacka, co je trzymała w ręku.
No właśnie debilu, sny to niekoniecznie przyjemne sprawy. Coś chyba o tym wiesz, prawda? A może całkiem już zapomniałeś. Zasznurował usta, ale nic nie powiedział. Podziwiał młodą w akcji i odebrał od niej lunetę, przysłuchując się z uwagą temu, co ma do powiedzenia.
- Patrzysz przez jawę na nierealność, co jest zamknięte w marzeniu? - powtórzył Tony. Czuł, że czacha mu dymi ale w końcu wydukał z siebie ciche - Już wiem. To pokazuje to, czego najbardziej pragniesz.
Jakby w obawie, że ściany mają uszy, schował przedmiot czym prędzej do swojej kurtki. Uprzednio zawinął go oczywiście w aksamitną chustkę, rozglądając się jakby w obawie przed kimś lub przed czymś. Kurwa. Czy jego przyjaciel wiedział w ogóle, ile coś takiego mogło być warte?
- Dziękuję, Harmonío. Twoja pomoc była niezastąpiona. Chodź, jeszcze nie zamknęli stołówki. Pozwól, że rzutem na taśmę kupię ci kawę czy cokolwiek - rzucił Tony, dusząc w sobie chęć, by poczochrać jej włosy. Co za poczciwy urwis. Ciekawe, czy jeszcze się kiedyś zobaczą.


zt x 2
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyCzw 24 Sie - 13:26;

Maska: Sąd ostateczny

Ostatnio coraz więcej pochylała się nad kwestią uzdrawiania. Zaklęcia nigdy nie były jej pasją, czy chociaż mocną stroną, ale wyjazd do Venetii pokazał jej, jak bardzo potrzebowała tej wiedzy. Szczególnie dla bliskich jej osób. Chciała móc ich bronić, chronić przed niebezpieczeństwem. Nie sądziła, by była z niej zaklęciara roku, zdecydowanie bardziej kochała magię runiczną. Mogła jednak być zawsze obok, gotowa do działania, do pomocy, do zaleczenia.
Poszła do stołówki z książkami z biblioteki. Gdzie mogłaby dostać lepsze podręczniki na temat działania pod presją i technik szybkiego leczenia, niż właśnie nie w Venetii? Rozłożyła ze sobą stosy lektur, otworzyła swoje notatki i założyła maskę.
I pierwszy raz udało jej się dostać dokładnie taki efekt, jaki chciała.
Miała nadzieję, że jak ją włoży, uda jej się dostać wspomnieniami do poprzedniej sesji nauki i chyba skupiła się na tym pragnieniu tak mocno, że aż to się stało. Wspomnienie cofnęło ją do kursu pierwszej pomocy z Maxem, gdy mieli diagnozować i określać stan zdrowia różnych manekinów. Wtedy poszła tam bardziej dla zabawy i żeby się sprawdzić, traktowała to jako przygodę. Teraz, mogąc oglądać całe zdarzenia jeszcze raz, mogła podejść do tego znacznie inaczej – mogła więcej zaobserwować, nauczyć się i zastanowić, co powinna zrobić lepiej.
Odwróciła się, by wziąć jedną z książek do ręki i poszukać właściwego zaklęcia, które mogło jej się wtedy przydać przy diagnozowaniu, a go nie znała – wtedy zobaczyła, że oprócz jej samej do wspomnienia wciągnęło jeszcze jedną osobę. Rudowłosą dziewczynę, chyba starszą od niej?
- Hej! – przywitała się z uśmiechem i wyciągnęła do niej rękę. – Jestem Remy! Wybacz, moc maski musiała cię tu niechcący ściągnąć! – zaśmiała się głupkowato i pokazała to, co rozgrywało się przed nimi. Las, leżące, poszkodowane manekiny. – Właśnie zaczynałam powtarzać materiał z uzdrawiania, chcesz się dołączyć? – zaproponowała i jej samej podała drugą książkę. – Jak myślisz, co by się tu mogło przydać do diagnozy? Czego mogłam użyć?


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Allison Grey
Allison Grey

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 165
C. szczególne : Rude włosy, szerokie biodra, niebieskie oczy, pełne usta
Galeony : 161
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t22414-allison-grey#740808
https://www.czarodzieje.org/t22417-poczta-allison#740995
https://www.czarodzieje.org/t22415-allison-grey#740987
https://www.czarodzieje.org/t22419-allison-grey-dziennik#740999
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyCzw 24 Sie - 14:15;

Kostki - 49

Pinterest - kiecka

Venetia była niesamowita, miała w sobie mnóstwo ciekawych struktur, wody było również mnóstwo z tego co zdążyła zauważyć i dostrzegła kilka gondol, którymi zapewne można się przepłynąć. A na dodatek dostrzegała różne ciekawe zwyczaje, które były zdecydowanie inne w Londynie jak i Szkocji, w której dorastała, jakże fascynujące!
Zwiedzanie tej okolicy było swoistą przygodą, lecz jak na damę przystało, potrzebowała się ubrać w odpowiedni ubiór, aby podkreślało to co dla niej było ważne, poza tym i bez tego zwracała na siebie uwagę przez swoje ognisto rude włosy jak i niebieskie spojrzenie swoich tęczówek. Uniosła kącik ust w zadziorny uśmiech, po czym weszła do stołówki, miała nadzieję znaleźć coś smacznego i zapewne innego niż zdążyła posmakować do tej pory. Zamówiła więc najpopularniejsze lody oraz kawę z dobrego ziarna, a następnie skierowała swoje nogi ku najbliższego stolika, lecz zatrzymał ją głos jakiejś dziewczyny. Przez krótki moment jej niebieskie oczy szukały punktu zaczepnego, aż napotkała blond czuprynę.
Witaj - przywitała się z klasycznym dla niej uśmiechem.
Maska? Ach tak, dostałam coś takiego - Jednak nie miała za bardzo kiedy jej użyć, miała inne rzeczy na głowie niż wkładanie maski z nieznaną magią w środku. Sceptycznie do tego podchodziła. Spojrzała zatem na książki rozłożone na jej stole, przyniosła ich całkiem sporo, a wakacje przecież jeszcze się nie skończyły.
Gdzie moje maniery, Allison miło mi moja droga - wyciągnęła do niej dłoń na przywitanie, a jej oczy lekko zabłysły z zaciekawieniem gdy usłyszała o uzdrawianiu, był to konik, w którym czuła się dobrze. To może być intrygujące spotkanie. Za pozwoleniem Harmony dosiadła się do niej, biorąc do ręki książkę i przewertowała kilka stron, aby zobaczyć, z czym ma do czynienia. Wyglądało to na praktykę na manekinach, nie tak dawno samo tak robiła, to było miłe wspomnienie.
- Można w tej chwili zrobić wiele rzeczy, sprawdzić temperaturę, oczyścić ranę, uzdrowić ją za pomocą czarów, użyć bandaża i zapewne jeszcze wiele więcej. Pozwól, że zacznę  - zaczęła wymieniać na głos podstawowe rzeczy, które przyszły jej do głowy w pierwszej chwili. Sama następnie wyciągnęła różdżkę, skierowała na manekina tego, który był ranny i rzuciła na niego zaklęcie oczyszczające ranę - Astral Forcipe - A następnie obserwowała efekt na manekinie, leciutko zmarszczyła nos, efekt mógłby być lepszy, poczuła się rozczarowana.
- Twoja kolej moja droga Harmony - wskazała dłoń na leżącego na stole manekina.
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią 25 Sie - 15:46;

Maska: sąd ostateczny:
Kostka: 42

Trochę się zdziwiła, nie przeszkadzało jej, że niechcący wciągnęła ją we wspomnienie z uzdrawiania? Z drugiej strony to chyba dobrze? Skoro i tak przeszkodziła jej w wejściu na stołówkę, czemu miałyby się razem nie pouczyć. Jej rude loki przypominały jej trochę Milo, oczywiście była ZDECYDOWANIE bardziej kobieca od jej kuzyna, ale to chyba rzucało jej się w oczy najbardziej, uwielbiała ten kolor włosów, no i pasował jej! Nadawał ognistej aury!
- To co widzisz – kiwnęła głową na wspomnienie, które rozgrywało się przed nimi przez maskę. – To były warsztaty z pierwszej pomocy – wytłumaczyła, samej wertując książkę i obserwowała, co też Allison zrobi, przyglądając się jej poczynaniom równie uważnie, co słuchając. Zastanowiła się przy tym, z której klasy musiała być? Na pewno nie chodziła do tej samej co ona. Może już była studentką? Teraz jednak nie czas był na takie pytania. Trzeba było korzystać z efektu maski, póki mogły. – Jest w sumie zaklęcie, które chciałabym przetestować… – zaczęła, wracając do swoich wcześniejszych notatek, które sporządzała przy Artiem. – Wiesz, że jest takie zaklęcie jak imago morbus? Pozwala sprawdzić wszystkie zarażone tkanki! – i było zdecydowanie z wyższej półki, ale mogła się go postarać nauczyć.
Wykonała właściwy ruch różdżką i wypowiedziała inkantację, jednak nie zadziałało ono najlepiej.
- Jeszcze się go nauczę! – uśmiechnęła się do Allison, a zaraz znów wskazała na wspomnienie, które cały czas grało w tle. – O! Spójrz! A to jest Max! – pokazała wyświetlanego przez maskę chłopaka, który właśnie używał wszystkich zaklęć jak najbardziej poprawnie na manekinie. – Poszliśmy wtedy razem na ten kurs! Radził sobie świetnie, chciałabym być w połowie tak dobra! – niemal pisnęła z entuzjazmu, uwielbiała tego chłopaka jak własnego brata i oglądanie go na wspomnieniu w akcji było tak samo niesamowite, jak na żywo.
Teraz we wspomnieniu dziewczyny mogły zobaczyć, jak Max używał dokładnie tego samego zaklęcia, które próbowała wykonać Remy, więc obserwowała go w skupieniu i powtarzała jego ruchy ręką, żeby lepiej sobie je przyswoić.
- Czego jeszcze można by użyć? – zapytała się Allison, gdy skończyła ćwiczenie właściwego ruchu różdżką.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Allison Grey
Allison Grey

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 165
C. szczególne : Rude włosy, szerokie biodra, niebieskie oczy, pełne usta
Galeony : 161
  Liczba postów : 197
https://www.czarodzieje.org/t22414-allison-grey#740808
https://www.czarodzieje.org/t22417-poczta-allison#740995
https://www.czarodzieje.org/t22415-allison-grey#740987
https://www.czarodzieje.org/t22419-allison-grey-dziennik#740999
Stołówka QzgSDG8




Gracz




Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka EmptyPią 25 Sie - 17:51;

Kostki - Calefieri - stopniowo rozgrzewa cały organizm.

Pinterest - kiecka

Sama magia mało ją interesowała, wiedziała, że aktualnie ich otacza i coś się aktualnie zadziewa jednak swoje niebieskie oczy wolała skupić na nowo poznanej Harmony. Dlatego też uważała efekt maski za coś extra, co jej się przydarzyło lub ewentualny pretekst, w którym to dziewczyna do niej zagadała. Miała zbyt mało informacji o maskach, by zwracać na nie uwagi, a za bardzo nie chciała ją wkładać, nie wiedząc tego, jaki efekt ona przyniesie. W dość krótkim odstępie czasu jej kawa została przygotowana i przyniesiona na odpowiedni stolik, podziękowała ze swoim urokliwym uśmiechem, a następnie upiła łyk gorącej niemal wrzącej kawy. Hmm ciekawy miał posmak, niespotykany do tej pory. Odstawiła kawę skupiając swój wzrok jak i słuch na nowo poznanej.
- Niespotykane rzeczy się zadziewają gdy włoży się maskę - skomentowała to bardziej jako potwierdzenie swoich słów niż zapytanie. Uniosła brew ku górze, maska, która pokazywała wspomnienia danej osoby? Brzmiało to ryzykownie i groźnie zarazem. To cienka linia, po której można się przejechać gdy pokaże się to wspomnienie nieodpowiedniej osobie. Spojrzała zatem na wizerunek pokazany przed jej tęczówką.
- Trzeba mieć sporo wprawy i wiedzę, by użyć tego zaklęcia, jeśli podejdziesz do tego z determinacją z pewnością ci się uda - uśmiechnęła się przyjaźnie ukazując rządek swoich białych zębów. Uzdrawianie nie było jej konikiem, lecz było bardzo zbliżone do zielarstwa, do którego miała bardzo ciepłe uczucia. Pod pewnym względami obie te rzeczy niewiele się od siebie różnią, bo niekiedy efekt końcowy był zbliżony w jednym jak i w drugim przypadku. Gdy Harmony raz na jakiś czas komentowała to co działo się na bieżąco, Allison w tym czasie wertowała sobie podręcznik, przypominając sobie zarazem niektóre podstawowe zaklęcia, które tak niedawno uczyła się w szkole.
- Twój znajomy? - obróciła lekko w bok. Wspomnienia były pokazywane z dużą ilością szczegółów! Niesamowite! Jej krukońskie niebieskie oczy zabłyszczały z zaintrygowaniem. Jak coś takiego zostało umieszczone w tak małej masce?!
- Z pewnością ma talent do zaklęć jak i uzdrowień, osoba godna podziwu i naśladowania - odrzekła z podziwem równie prawdziwym. Niewielu zdolnych uzdrowicieli widziała, a gdy już ich spotkała, były to osoby mające do tego smykałkę. Jeden był przed jej oczami, patrząc po wyglądzie niewiele młodszy od niej.
- Hm, możemy pospekulować, że jest mu zimno. Rozgrzejemy go zatem. Calefieri - rzuciła zaklęcie rozgrzewające na manekina. Dotknęła go jedną ręką, zanim rzuciła zaklęcie, a potem drugi raz sprawdzając, czy efekt, jaki uzyskała, jest dla niej satysfakcjonujący. Mogła dać okejkę. Miło było powspominać rzucanie zaklęć z uzdrawiania, sprawiało jej to swoistą satysfakcję.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Stołówka QzgSDG8








Stołówka Empty


PisanieStołówka Empty Re: Stołówka  Stołówka Empty;

Powrót do góry Go down
 

Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Stołówka JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Venetia
 :: 
Koloseum
-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu