Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare
 

 Łaźnia podziemna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 1060
  Liczba postów : 1524
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty11.07.23 15:46;

First topic message reminder :


Łaźnia podziemna


Na wzór starożytnych term, w mieszkalnym koloseum powstała łaźnia, dostępna dla wszystkich. Z pozoru i z nazwy skromne pomieszczenie, które zyskuje, kiedy tylko przekroczy się próg. Niegdyś tego typu miejsca stanowiły stały element towarzyski.

Obowiązują ściśle ustalone godziny kąpieli kobiet, mężczyzn i chorych.

W podziemny kompleks wchodzą pomieszczenia takie jak:
• szatnie (apodyterium)
• baseny z zimną wodą (frigidarium)
• mała ogrzewana sala przygotowująca organizm do zetknięcia z wyższą temperaturą (tepidarium)
• baseny z gorącą wodą (calidarium)
• łaźnie: sucha (laconicum) lub parowa (sudationes)
• sale masażu (oleoterion), w których namaszcza się ciała olejkami
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Valerie Lloyd
Valerie Lloyd

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : blizna na łuku brwiowym
Galeony : 364
  Liczba postów : 488
https://www.czarodzieje.org/t22001-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22003-poczta-val
https://www.czarodzieje.org/t22002-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22007-valerie-llyod-dziennik
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty19.08.23 9:05;

To nic? Czarna magia to nic takiego? Och, Remy. Słodka, niewinna Harmony. Val miała szczerą nadzieję, że jej przyjaciółka prędko nie wpakuje się w podobne kłopoty bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że czarna magia to nie przelewki. Nie żeby na własnej skórze jej doświadczyła, ale sporo o niej czytała no i wiedziała, że to coś, z czym należy aktywnie walczyć. Dziwiła się czarodziejom, którzy po nią sięgali i miała szczerą nadzieję, że nikt z bliskich jej osób świadomie tego nigdy nie zrobi.
- To nic, nieważne, nie przejmuj się. Ja po prostu boję się takiej magii. Masz duże szczęście, że się na niego natknęłaś, po prostu… Następnym razem uważaj, okej? - mruknęła cichutko, czując jak pomimo gorącej wody przechodzą ją dreszcze.
Spojrzała na Harmony i po raz pierwszy dostrzegła ciemną stronę Seaverowej natury. Ciekawe ilu z jej przodków spotkało się z czarnomagicznymi artefaktami i czy dla któregoś z nich nie skończyło się to źle. W sumie to cieszyła się, że Remy była tak oddana łyżwom. Co się złego może stać na lodzie, czego nie wyleczy uzdrowiciel - pomyślała naiwnie Val.
Uśmiechnęła się natomiast, słysząc jej podnoszącą na duchu uwagę. Lloydówna zdawała sobie sprawę, że od wymarzonej posady dzieli ją jeszcze wiele godzin nauki i treningów. Ale już teraz czuła, że nie chce w życiu robić niczego innego. Ona też chciała przeżywać przygody, nawet jeśli wiązało się to ze stawieniem czoła jej strachowi. Poza tym ona nie chciała używać czarnej magii, a z nią walczyć. To przecież zupełnie inna sprawa!
- Dzięki, słońce. Twoja wiara w moją osobę mnie uskrzydla - rzuciła z bladym uśmiechem na twarzy. Po czym wróciła szybko do damsko-męskich dywagacji na temat natury podrywu.
- Nie wiem, jak ono wygląda. Nigdy go nie widziałam - odparła Val, przypominając sobie sposób, w jaki w tamten feralny dzień patrzył na nią Wik. To zdecydowanie nie było to. - Ale wiesz myślę sobie, że gdy je już zobaczysz z niczym innym go nie pomylisz. To chyba tak, jakby ktoś patrzył na ciebie jak coś najcenniejszego na świecie. Jakbyś była pierwszą rzeczą, o jakiej myśli po przebudzeniu i ostatnią, którą ma w głowie zanim zaśniesz. Wiesz to takie… głupie. To nie takie maślane oczy, to raczej głębokie pragnienie nie żeby nie być samemu, ale żeby być z tym kimś - Val pozwoliła sobie po raz pierwszy od kilku miesięcy na to, żeby rozpłynąć się w marzeniach. Zawsze, gdy myślała o miłości przypominała jej się mugolska bajka o śpiącej królewnie, którą oglądała za młodu w domu. Znam ze snu twe usta i oczy twoje znaaam... Uśmiechnęła się na myśl o tym wspomnieniu, gorzko konstatując że ona zawsze tylko śniła i to nigdy nie było nic więcej niż sen.
Nie zauważyła więc dziwnego zachowania Remy, która dopytywała. Zupełnie, jakby ta sytuacja była jej ostatnio bliższa niż treningi i pomysł na nowy program.
- W sensie… studenta? - Val zachichotała. Choć podobał jej się ten pomysł, szczerze wątpiła, aby ktoś zwrócił na nią uwagę. - No niby mam już 17 lat. Ale doprawdy nie wiem, jak kogoś ciekawego poznać. Ej, a może zorganizujemy jakąś imprezę jak wrócimy do szkoły? I zaprosimy nie tylko stałą ekipę, a kogoś nowego. Chociaż z drugiej strony szczerze wątpię, że w tym zamku jest ktoś, kogo nie znasz - rzuciła kapryśnie Puchonka, pokazując Remy język. A potem sobie przypomniała o tym, że jej przyjaciółka ma przecież za niedługo urodziny! O kurczę, musi jej wymyślić SUPER prezent. Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślała?
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty20.08.23 11:49;

Dla Remy czarna magia była… No cóż, magią. Nie planowała jej uprawiać, dużo większe zacięcie znajdując w magii runicznej. Ale, wbrew powszechnemu przekonaniu, uważała, że nie powinno się od niej odcinać. Wiadomo, używać jej na prawo i lewo też nie, nawet zdecydowanie bardziej nie – po prostu jej zdaniem powinno się w tym znaleźć balans. Wiele zależności magicznych odnosiło się do niej, wiele artefaktów zostało zaklętych za jej pomocą i wiele kultur rozwijało się w jej cieniu, odsunięcie się od niej w pełni było świadomym odrzuceniem historii, zobaczenia pełnego obrazu a nawet potencjału przyszłych wynalazków.
- Obiecuję, że świadomie używać jej nie będę – uśmiechnęła się z psotliwymi iskierkami w spojrzeniu. – Ale za różdżkę nie mogę powiedzieć tego samego, ta cała akcja to jej wina… Albo maski… Albooo się zgadały – pokręciła głową rozbawiona, będąc gotowa uwierzyć we wszystkie trzy wersje wydarzeń, bo każda w przypadku jej zdolności do pakowania się w kłopoty nawet samym oddychaniem pasowała.
Rozmawianie o miłości, kiedy samej przechodziło się przez coś, co na dobrą sprawę… Chyba nią było? Nie było najprostsze. Już przed tym miała więcej pytań niż odpowiedzi co do tego, co jej w sercu szalało. Teraz czuła się już po prostu doszczętnie zagubiona. Skąd mogła… No skąd mogła wiedzieć, że to było obustronne? Bo po sobie czuła, że na pewno było prawdziwe.
Panika nie była częstym uczuciem u Seaverówny, ale teraz? Teraz się w niej zbierała aż po gardło.
Ten opis brzmiał jak jej rodzice, to jak na siebie patrzyli, jak się do siebie zwracali, jak każdego dnia darzyli się miłością… I jak ona patrzyła na chłopaka, kiedy nie umiała widzieć go inaczej, niż z wylewającą się z niej czułością i troską.
- Czy to jest aż tak oczywiste, gdy na kogoś tak patrzysz? – zestresowała się. Bardzo. Co jeżeli widział to, wiedział o tym i nie poruszał tego tematu bo… Chciał pozostać przyjaciółmi? Nie chciała przestawać być jego przyjaciółką! Nigdy na świecie! Ale chciała po prostu wiedzieć… - Pragnienie, żeby cały czas być przy drugiej osobie – dodała niemal z rozmarzeniem. – Iść ramię w ramię i wspólnie przeżywać najlepsze na świecie przygody. Okrywać i szaleć – uśmiechnęła się sama do siebie. – To dużo więcej, niż tylko maślane oczy, prawda? – zerknęła na nią, choć była już trochę w swoim świecie.
I Val chyba też trochę odpłynęła. Remy nawet nie wiedziała jak bardzo potrzebowała się porozpływać nad miłosnymi sprawami jak zwykła dziewczyna, dopóki tego nie zrobiła. Zawsze odsuwała od siebie te tematy, miała jasno ustawione priorytety. Chciała żyć pełną piersią, chwytać wiatr w żagle i wykorzystywać do pełna każdą sekundę. Podróżować, zwiedzać, odkrywać i jeździć! Jeździć na łyżwach i zdobywać medale! Łapała ten czas, jakby zaraz miał jej uciec i czasami nawet nie sądziła, że byłby ktoś, kto chciałby za nią nadążyć. Gonić jej tempem. Kto chciałby to wytrzymać, a tym bardziej się tym cieszyć… Artie zawsze był tuż obok, pół kroku za nią, goniąc wszędzie tam, gdzie by jej nie poniosło.
A ostatnio zaczął ją nawet wyprzedzać, ciągnąc w swój świat.
- Być z kimś, kto jest twoją najpiękniejszą podróżą – westchnęła, kreśląc kółka na mokrych płytkach.
Nie trzeba było jej dwa razy mówić o imprezie, oczywiście, że na taką się pisała!
- Ma się te kontakty – odparsknęła wesoło, też pokazując jej język. – Ale totalnie coś takiego zróbmy! O! Możemy zaprosić wszystkie drużyny Qudditcha! Oni to umieją poimprezować!


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Valerie Lloyd
Valerie Lloyd

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : blizna na łuku brwiowym
Galeony : 364
  Liczba postów : 488
https://www.czarodzieje.org/t22001-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22003-poczta-val
https://www.czarodzieje.org/t22002-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22007-valerie-llyod-dziennik
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty21.08.23 23:26;

Dla Val świat był o wiele bardziej czarno-biały. Dobro i zło. Obecność drugiego człowieka i samotność. Ciepło i zimno. Ból albo przyjemność.
Nigdy nic pośrodku, nic pomiędzy, nic nie było dla niej jeszcze szare. Była młoda, niedoświadczona, miała skłonność do melodramatów i popadania w skrajności. Jej ojciec był nieobecny, nie prowadził jej za rękę, nie wskazywał palcem na pryzmat kolorów tego świata. A mama? Mama była kochana, ale… no cóż, może o mamie powiemy kiedyś jeszcze więcej.
- Może daj sobie już spokój z tymi maskami, co? - rzuciła Lloydówna, obserwując uważnie Remy. Doskonale przecież wiedziała, że ta i tak zrobi swoje. I znała również siebie na tyle, by wiedzieć, że zawsze podąży na ratunek. Nieważne co się będzie między nimi działo… prawda?
Puchonka spostrzegła, że Harmony zrobiła się jakaś dziwna. Zaczęło płytko oddychać i w ogóle, ale to pewnie przez to ciepło!
- Nie wiem, Remy. Nikt się we mnie nigdy nie zakochał tak naprawdę. To nie wiem, bo wiesz… moi rodzice. Zresztą wiesz - wiedziała, nic nie musiała jej tłumaczyć. Seaverówna doskonale znała historię Sophie i Andrew. Ból, łzy, krzyki. Trzask drzwi. I cisza, ta przejmująca cisza nieprzerywana płaczem, bo nawet to Val robiła bezgłośnie.
Westchnęła, trochę się uspokoiła. Spojrzała na to szerzej i jeszcze raz, tym razem na spokojnie podeszła do zadanego pytania.
- To chyba zależy. Dobra jesteś w maskowaniu uczuć? Bo ja chyba nie. Nie wiem, dużo graj w pokera, może się tego nauczysz - wzruszyła ramionami, bo naprawdę tego nie wiedziała. I do głowy przyszło jej pytanie, którego powoli nie mogła ignorować. Czy coś ze strony Remy było… na rzeczy?
Nie, na pewno nie. Harmony była zbyt zajęta łyżwami, treningami, quidditchem i nauką. No, to ostatnie może nie w wakacje ale wciąż. Nie była taka głupia jak Val. No przecież się w nikim nie zakocha.
- Yyy… my dalej rozmawiamy o Jinie i Milo? - spytała więc, drapiąc się po głowie. Gryfonka jakoś dziwnie na nią zerknęła, jakby znowu była nieobecna. - Tak, miłość nie pluszowy miś i nie kwiaty ani diabeł rogaty, ale skup się. Co jest, Remy. Wszystko okej?
Najpiękniejszą podróżą, co?
- ZIEMIA DO REMY - rzuciła Val, patrząc na nią trochę rozbawiona, trochę przerażona. Jeszcze nigdy nie widziała jej w takim stanie. Może ktoś przyprawił jej lemoniadę amortencją?
- Pal licho imprezy, to się ogarnie. Remy. Herbatka, a raczej kawa na ławę. Gadaj, co się z tobą dzieje.
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty22.08.23 0:38;

Gdy dla Remy świat był czarno-biały, na pewno mniej pakowałaby się w kłopotu, których aktualnie zdawała się zbierać jak do jakiejś kolekcji, ale ona zwyczajnie tak nie umiała. Spokojne życie, jasna granica między dobrem a złem, to po prostu nie była ona. Lojalność wobec rodziny i przyjaciół. Przywiązanie do nazwiska rodowego. Łyżwiarstwo. Artefakty. Wokół tego kręciło się jej życie i względem przydatności dla tych dziedzin podejmowała decyzje.
Nie zawsze były słuszne w ogólnym pojęciu, ale zawsze jej.
- Nie ma opcji! – zaśmiała się wesoło. – Póki jest szansa, że jeszcze mnie gdzieś przeniesie to nie odpuszczę! – zapowiedziała z dumą i determinacją, by zaraz naprostować jeden fakt. – Oczywiście obiecuję, że przy tym w nic złego cię nie wplątam, masz moje słowo!
Pokiwała głowa ze zrozumieniem i położyła jej rękę na ramieniu.
- Wiem, nie musisz mówić, przepraszam, że tak wypytuję, ugryzę się w język następnym razem! – uśmiechnęła się do niej, choć myśli wciąż były w innym miejscu.
I miała rację, że nie było to miejsce z tematem na Jina i Milo. Wiedziała, że jakoś sobie poradzą, że, choć nie będzie to łatwe, uda im się przebrnąć przez najgorsze i wytłumaczą sobie wszystkie nieporozumienia. Nie widziała tego inaczej i zresztą obiecała, że jak coś to nakopie rozumu to tej melodyjnej główki. Dużo większy problem był, gdy chodziło o nią samą i przyjaźń, którą po sześciu latach nauki można było niechcący zniszczyć.
- Chyba niestety nie – westchnęła, gryząc się w policzki. Zupełnie nie radziła sobie z nieśmiałością. Nigdy nie musiała z nią sobie radzić! A teraz napadała ją coraz częściej jak jakiś wredni chochlik i nie chciała odpuścić. Jak inni sobie z tym w ogóle radzili? – Za to możemy pograć w pokera dla zabawy – wzruszyła ramionami z głupkowatym wyszczerzem, starając się wyrwać z własnych myśli.
Z marnymi skutkami.
- Kawa? – niemal się zlękła, patrząc na nią wielkimi oczami. Chwilę przyglądała jej się w ciszy, jakby próbowała zrozumieć czy też ugadać sama ze sobą co też w ogóle mogła powiedzieć. Co powinna powiedzieć? Czy w ogóle powinna coś mówić? Westchnęła ciężko i złapała się za głowę, mając ochotę zapaść się pod wodę. – Val, nie wiem co się dzieje – wyjąkała w końcu. Komu miała powiedzieć, jak nie przyjaciółce, prawda? Val zawsze ją wspierała, na każdym kroku. Nigdy nie odwróciły na siebie pleców, czemu miałyby zrobić to teraz? – Val, wiesz, że nigdy się tak nie zachowuję, a teraz… Odbiło mi, po prostu mi odbiło, jedyne wytłumaczenie – pokiwała sama sobie głową. – Odbija mi, gdy go widzę, chcę z nim robić wszystkie najgłupsze rzeczy! Jak najwięcej! I żeby się uśmiechał! Żeby w ogóle nie przestawał się uśmiechać i… I żeby zawsze uśmiechał się do mnie, VAL! Nawet nie wiesz co się ze mną dzieje, jak mówi mi darling! Niby to tak… Po znajomości, ale jednak… No serce mi nie wytrzymuje i Val! VAL! Widziałaś mnie kiedyś rumieniącą się?! RUMIENIĘ SIĘ CAŁY CZAS! NIE WIEM JAK ZAPANOWAĆ NAD POLICZKAMI! KOMPLETNIE NAD NICZYM NIE PANUJĘ! Ani nad myślami, ani uczuciami, ani rękami… No niczym! – wyrzuciła z siebie niemalże na jednym dechu, patrząc się na nią błagalnie. Nie wiedziała o co chce prosić i czy o cokolwiek w ogóle. Chyba po prostu potrzebowała to z siebie wyrzucić.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Valerie Lloyd
Valerie Lloyd

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : blizna na łuku brwiowym
Galeony : 364
  Liczba postów : 488
https://www.czarodzieje.org/t22001-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22003-poczta-val
https://www.czarodzieje.org/t22002-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22007-valerie-llyod-dziennik
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty22.08.23 13:22;

Val pokręciła głową z niedowierzaniem i tylko smutno się uśmiechnęła. Choć zupełnie inaczej patrzyła na świat, w gruncie rzeczy zazdrościła Remy licznych przygód i umiejętności nie tylko pakowania się w tarapaty, ale wykaraskania się z nich. Wiedziała jednak, że dziewczyna posiadła w życiu tę bezcenną umiejętność - chodzenia z głową w chmurach bez jednoczesnego potykania się o przeszkody na dole.
- W takim razie, miej głowę na karku. Chyba nie muszę ci przypominać, co się działo w tamtej jaskini - Val mimowolnie wróciła pamięcią do ich przygody w poszukiwaniu lodowego smoka. Wyprawy, która nie skończyła się dla nich zbyt dobrze…
Wdzięczna, że przyjaciółka okazuje wsparcie, położyła swoją rękę na jej. I pomimo tego, że tak blisko jej było do nagości, poczuła się z tym dotykiem swobodnie. Wiedziała, że Remy nigdy nie zrobi niczego, aby ją skrzywdzić, oszukać czy upokorzyć. Zawsze mogła na nią liczyć, wręcz była oprócz mamy dla niej najważniejsza.
- Nie przepraszaj, no co ty, skarb. Weź się ogarnij, nie jestem przecież płatkiem śniegu - odparła, tak cudownie nieświadoma, że przecież jest. Piękną i delikatną duszą, którą można roztrzaskać niczym porcelanę. Krucha, wrażliwa, nieodporna na i ból, i stres, i odrzucenie. Młoda, niedoświadczona, głupia. Taka była Valerie i prędko to się nie zmieni.
Widziała jednak, że Remy nieudolnie podejmuje kolejne to coraz tematy. Doskonale rozumiała, że nie poker jej teraz w głowie, no chyba że rozbierany i że nie z nią. Słuchała więc, cierpliwie i w ciszy. Domyśliła się, że właśnie tego potrzebuje. Po prostu się wygadać.
Może i Harmony nie wiedziała, ale Lloydówna doskonale znała to uczucie. Motyle w brzuchu, nieumiejętność jedzenia i spania, całkowita utrata głowy. I kontroli, nad myślami, nad ruchami, nad swoją własną wolą. Czuła to kiedyś do Wika. Czuła się tak przy Feliksie. No i oczywiście, najmocniej czuła to w stosunku do Artiego. Nie tak intensywnie i nie tak poważnie jak Remy. Był jej przyjacielem, ale niestety na to sobie pozwoliła. Nie żeby coś z tym robiła, to sobie po prostu trwało. I Val modliła się, aby szybko minęło.
- Harmooony. Uspokój się, będzie dobrze. Doskonale wiem, jak się czujesz. Też tak mam, to nie jest takie przyjemne jak mogłoby się wydawać - Położyła jej dłonie na ramionach i smutno się uśmiechnęła. - Ktokolwiek to jest, wiem, że jest super. I że na pewno wszystko ułoży się po twojej myśli. W końcu jesteś przecież zajebista! - Val prawie nigdy nie przeklinała, ale teraz nie mogła się powstrzymać. Mówiła wszak świętą prawdę! - Weź głęboki wdech i powiedz mi od początku. Ale zanim zaczniesz, pamiętaj, że zakochanie to nic złego. To okej, że czasami tracisz kontrolę. To naturalne, że się rumienisz. I to nie jest nic złego, że lubisz jego uśmiech. Skoro lubisz go jako osobę, to chyba logiczne, co nie? - Val mówiła głosem mędrca, bowiem na zakochaniu to się ona znała. Robiła to przecież milion sto razy!
- A teraz na spokojnie. Znam go w ogóle?
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty22.08.23 14:31;

Aż wzdrygnęła się na tamto wspomnienie, co za pytanie? Oczywiście, że pamiętała! Niecodziennie zostaje się przecież żywą rekonstrukcją Prometeusza!
- Spokojnie, to takiego stanu bez ciebie u boku nie zamierzam się doprowadzać – wyszczerzyła się wesoło, chociaż było w tym wiele szczerości i niekończącej się wdzięczności. Bez Val w jaskini sama nie wiedziała, jakby stamtąd wyszła.
Wdzięczna była też za to, że nie miała za złe jej pytań, chyba naprawdę potrzebowała się z tego wszystkiego wygadać. Remy miała w sobie dużo emocji, dużo pięknych, głośnych, grających najróżniejszą muzyką emocji, które rozbijały się w niej w śmiechu i sztuce. Kochała przeżywać, kochała być ekspresyjną i kochała przy tym tak wiele rzeczy, że nigdy nie ograniczała się w ich wyrazie. Nigdy nie musiała tłumić w sobie uczuć, bo te naturalnie znajdowały ujście.
Teraz było inaczej.
Bo teraz, jeżeli pozwoliłaby im wyjść na światło dzienne, mogłaby zniszczyć to, co kochała tak bardzo mocno, że aż bolało – ich przyjaźń. To wszystko było tak zawiłe, a jednocześnie sprowadzające się do krótkiej prośby „chcę móc być blisko”, że najzwyczajniej pogubiła się w tym jak nigdy.
- To jest trudne Val, to jest po prostu bardzo trudne – spojrzała na nią w końcu, biorąc głęboki wdech. Nic nie rozwiąże, użalając się nad sobą, wiedziała to. Rozumiała doskonale, tylko nie potrafiła z tego grajdołka nerwów i własnych sprzecznych sygnałów wyjść. Czyżby Val znowu ją właśnie ratowała? Czym sobie zasłużyła na taką przyjaciółkę? Raz jeszcze popatrzyła na nią z nieskrywaną wdzięcznością, w końcu lekko się uśmiechając, sama nie wiedząc, czy do wspomnień, czy do niej, czy może wyobrażeń, których miała coraz więcej. Ale na pewno chciała się z nią tym podzielić, jeżeli tylko mogła… Bo mogła, prawda? Mogła jej powiedzieć wszystko? Nigdy nie miała co do tego wątpliwości. Val nigdy by jej nie zawiodła, nigdy nie osądzała, nigdy nie zarzucała złego, zawsze była gotowa jej wysłuchać i pomóc, bez pretensji i wyrzutów spojrzeć na jej emocje i doradzić. Była jej prawdziwą przyjaciółką. – Zakochanie to nic złego ale… Co jeżeli on nie czuje tego samego? Bo… Bo my się przyjaźnimy Val – wydukała w końcu, biorąc kolejny, głęboki wdech. Czuła, jak mimo ciepła ciało zaczynało jej drżeć – ze strachu. Harmony Seaver się czegoś bała. Bała się tak mocno, że aż knykcie zbielały jej na zaciśniętych pięściach. – Zakochanie nie jest złe, ale co z niszczeniem przyjaźni? Czy to nie jest samolubne? Złe? Co, jeżeli… – przygryzła policzki, spuściła na chwilę wzrok na wodę. Mogła jej powiedzieć to imię, prawda? Mogła jej zdradzić ten sekret, przecież nikomu nie wygada. Nie zrobi z nim nic złego. – Co jeżeli Artie nie czuje tego samego? I narażę tym naszą przyjaźń? Chcę być dla niego oparciem i żeby się śmiał! Jak on się pięknie śmieje! I żebyśmy dalej mogli chodzić na przygody! Żeby znów pokazał mi jakiś zakątek Koloseum! I żebyśmy mogli tańczyć! Val! Jak cudownie było razem zatańczyć! I żeby był na zawodach! I żebym mogła siedzieć z nim po nocach nad książkami! Być obok! I żeby… Val, żeby to było więcej niż przyjaźń… Chcę tego wszystkiego i tyle więcej i… Czy to jest w ogóle fair? – najpierw tylko bardziej się nakręcała w zachwycie i szczęściu, jej oczy aż lśniły ze szczęścia i wzruszenia, gdy mówiła o ich wspólnych chwilach i wspomnieniach, jednak gdy tylko rozsądek dogonił jej myśli, aż głośniej przełknęła ślinę razem z tym błagalnym pytaniem.
Bała się tak bardzo, że nie była fair.


______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Valerie Lloyd
Valerie Lloyd

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : blizna na łuku brwiowym
Galeony : 364
  Liczba postów : 488
https://www.czarodzieje.org/t22001-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22003-poczta-val
https://www.czarodzieje.org/t22002-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22007-valerie-llyod-dziennik
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty22.08.23 16:03;

- Wiem, mysza. Dobrze wiem, że to jest trudne. Uwierz mi, ja też nie raz przeżywam katusze. Zresztą wiesz, bo - w sumie to nie, nie wie bo Val tak bardzo wstydziła się swoich uczuć do Artiego, że o nich nie powiedziała nikomu. - nie mamy przed sobą tajemnic.
Skłamała.
- A jeżeli on nie czuje tego samego, to jest debilem. Sorry, ale to prawda. Czasami żałuję, że ja nie mogę się w tobie zakochać, że jesteś dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam. Nigdy byś mnie nie skrzywdziła i w ogóle, super mi się z tobą gada. Jestem PEWNA, że on czuje to samo. Tym bardziej, jeśli się przyjaźnicie! Ciebie nie da się nie lubić, no daj spokój, Harmony.
Rzuciła na jednym wydechu, zaczerpnęła powietrza i mówiła dalej.
- Przyjaźń i zakochanie to często dwa etapy tej samej historii. Uwierz mi, że nie znam żadnego dobrego związku, który by się od przyjaźni nie zaczynał. Po prostu za bardzo ci zależy i za dużo myślisz, uspokój się. To nie jest ani samolubne, ani złe. To ludzkie, masz do tego prawo, do uczuć, do emocji bo jesteś tylko albo i aż człowiekiem.
A potem słuchała dalej, ale gdy tylko do jej uszu doszło słowo Artie, zastygła ze smutnym uśmiechem na twarzy. Arite. Gadd. W sensie, jej Artie. To znaczy nie jej, on nigdy nie był jej ale tak często przecież o nim myślała. To jego twarz widziała oczami wyobraźni przechadzając się samotnie uliczkami Ventii, to właśnie jego głos słyszała w głowie gdy na pobliskich drzewach śpiewały radośnie ptaki, to jego wspominała non-stop, śniąc praktycznie na jawie. To prawda, ostatnio się nie widzieli ale wciąż. To w sumie niedziwne, bo od czasu ich rozmowy na szczycie wieży trochę go unikała. To wtedy uświadomiła sobie, dlaczego specjalnie zepsuła tamtą miksturę. To nie setki stopni wpłynęły na tak szybkie bicie jej serca. Tylko on. Po tym, jak przeszedł jej Felix, liczył się w sumie głównie on.
- Aha. Artie - widać, że była w szoku. Zakręciło jej się w głowie i w ogóle zrobiło słabo. - I on mówi do ciebie darling? Nie wiedziałam. Czemu… dlaczego mi nic nie mówiłaś wcześniej - szepnęła Val, splatając ręce na piersi. Wyglądała, jakby ktoś wbił jej nóż w plecy i tak też właśnie się poczuła.
- Tańczyliście? - spytała, powtarzając głupio na głos wszystko, o czym marzyła od miesięcy. A potem przyszła do niej myśl, że musi się ogarnąć, że musi. Kłamać. Choć prawda była gorzka, dla jej własnego dobra lepiej będzie jeśli nikt, absolutnie NIKT się o nie dowie. - Jak tańczy? - spytała, z jeszcze smutniejszym uśmiechem na twarzy. To prawda, pięknie się śmieje.
Milczała przez dłuższą chwilę, nie do końca wiedząc, co tak właściwie chce powiedzieć. Czy to było niesprawiedliwe? Owszem i to bardzo. Skłamała więc po raz drugi.
- Nie. To nie jest nie fair. W sensie. Nie możesz w ten sposób na to myśleć. On ma prawo wiedzieć. Zadbaj przede wszystkim o siebie - słowa wydobywały się z jej ust, choć nie do końca rejestrowała ów fakt.
Oczy Remy lśniły od wzruszenia, zaś tęczówki Val spowiła mgła smutku. Mimo to uśmiechnęła się nieporadnie, ocierając łzę wierzchem dłoni. Nie będzie tu płakać, poczeka na samotność.
- Przepraszam, wzruszyłam się. Ty i Artie. To cudowne - skłamała po raz trzeci, a gdzieś na świecie zapiał kur. Pomimo gorącej wody zrobiło jej się bardzo zimno. Chcę do łóżka, pomyślała natychmiast, nie zdejmując z siebie przybranej maski dobrej przyjaciółki.

~
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1926
  Liczba postów : 2480
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty22.08.23 21:32;

- Haha, Val! – wyszczerzyła się do niej w momencie pocieszona. Pewnie gdyby nie nagość, już rzuciłaby jej się na szyję. Teraz po prostu zarzuciła jej na chwilę rękę na ramię, nim odsunęła się znów z tym szelmowskim uśmiechem. – Podbijaj kiedy chcesz, moje DMy są dla ciebie otwarte! – mrugnęła do niej rozbawiona, czuła się z nią tak swobodnie, oczywiście, że mogły tak żartować! I rozmawiać… Dopiero teraz czuła się tak głupio, że nie przyszła do niej z tym wcześniej. Przecież MOGŁY powiedzieć sobie o wszystkim. Była tak blisko, tak komfortowe ze sobą. Czasami nie rozumiała samej siebie, tak jak teraz, gdy wreszcie mogła to powiedzieć, nagle zdała sobie sprawę jakim debilizmem było duszenie tego w sobie.
Omal się nie rozkleiła, kiedy ją skomplementowała. Remy zawsze umiała przyjmować komplementy jak księżniczka – z gracją, bo wiedziała, że była tak najlepszą wersją siebie, że nie musiała się wstydzić, że je dostaje. To jednak było coś sto razy bardziej emocjonalnego, to zapewnienie, coś, czego tak bardzo od ostatnich kilku miesięcy potrzebowała. Serce naprawdę jej się rozpłynęło. Bo…
Val znała ją tak dobrze, więc powinna mieć rację, prawda? Nawet jeżeli nie patrzyły na siebie najbardziej obiektywnie.
- Nawet nie wiesz jak… potrzebowałam to usłyszeć – ścisnęła jej dłoń w swojej z wdzięcznością.
Miała prawo do tych uczuć.
Aż odetchnęła głębiej, wreszcie uśmiechając się pewniej i… Znów na chwilę zamarła. Val nie wyglądała za dobrze? Jakby zbladła? Czy… Czy on jej coś mówił? Coś, że jest dla niego tylko przyjaciółką i teraz bała jej się to zdradzić? Albo o tym, że zauważył i nie wiedział, jak powiedzieć jej, żeby przestała? A co jeśli…
Nie wiedziała, że nazywał ją darling? To może jednak o tym nie rozmawiali?
Powoli wypuściła powietrze, wciąż nie mogąc ułożyć sobie myśli w głowie. Musiała być po prostu zdziwiona.
- Tak, Artie – zwiesiła głowę i uśmiechnęła się leciutko, słodko i tak bardzo dziewczęco nieśmiało, zupełnie jak nie ona, a jednak z tymi wszystkimi jej głośnymi emocjami, od których lśniły jej zielone oczy. – Jakoś tak… Jak się z kimś przyjaźnisz tak długo, nie jest łatwo zobaczyć granicy co jest miłością przyjacielską, a co zakochaniem, to wszystko tak dziwacznie się zaciera. Po prostu zaczął tak na mnie mówić i nie przestał. Więc ja też zaczęłam nazywać go pretty boy, tak zwyczajnie, po prostu. Urocze przezwisko – wzruszyła ramionami, zawstydzenie i szczęście mieszało się w niej, sprawiając, że nie poznawała własnych odruchów. – To było… Naturalne – westchnęła, uśmiechając się szerzej. Nie podnosiła wzroku, wspomnieniami, z tą rozmarzoną miną wracała do wszystkiego, co się działo ostatnimi miesiącami. Do każdej cennej, niezastąpionej chwili. – Wszystko wyszło tak naturalnie i ten taniec! ACH VAL! TEN TANIEC! Tańczyliśmy najpierw w sali żywiołów walca i slow foxtrota! I zadziała się magia! Dosłownie! Liście zaczęły tańczyć wokół nas z każdym krokiem i splątała nas ze sobą taka dziwaczna, czerwona wstęga! Kilka godzin nie puszczała! – o skamienieniu wolała nawet nie mówić, po prostu prychnęła lekko pod nosem, wreszcie umiejąc się z tej sytuacji śmiać. – A później na Belleteyn i to było… Tak magiczne! Duchy Belleteyn tańczyły między nami tysiącem gwiazd, czułam się jak księżnicza!jak jego księżniczka, lecz to było zbyt zawstydzające dla jej i tak pędzącego serca, więc ugryzła się w język.
Dopiero teraz podniosła na nią wzrok, tak pełen nadziei, ciepłych uczuć, czułości i troski, wszystkiego co chciała do niego kierować i co mu oferowała za każdym razem, gdy chwytała jego dłoń, gdy go przytulała, gdy była.
- Dałam mu wstęp do rezydencji, wiesz? – ścisnęła mocniej jej dłoń, aż chciało jej znów płakać na wspomnienie jego miny, ile to dla niego znaczyło. – Nie… Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej – wypuściła roztrzęsiona powietrze, emocje aż zjadały ją od środka.
I dopiero teraz dostrzegła, jak Val zbladła mocniej i… Płakała?
- Val? Dziękuję ale… Wszystko w porządku? Wzruszy… Wzruszyłaś? – i i ona słysząc to, wzruszyła się. – Naprawdę ci dziękuję. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. Przytuliłabym cię, ale – zaśmiała się leciutko, czując jak głos wracał jej do normalności. – Rany, jak się tu przed tobą rozpłynęłam… Nawet nie wiesz, jak długo mi to ciążyło. Tak się cieszę, że jesteś Val. Nie wyobrażam sobie tego bez ciebie.


+

______________________

Show the world you've got that fire
Feel the rhythm getting louder
Show the world what you can do
Prove to them you've got the moves
I don't know about you
… But I feel better when I'm dancing

Powrót do góry Go down


Valerie Lloyd
Valerie Lloyd

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : blizna na łuku brwiowym
Galeony : 364
  Liczba postów : 488
https://www.czarodzieje.org/t22001-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22003-poczta-val
https://www.czarodzieje.org/t22002-valerie-lloyd
https://www.czarodzieje.org/t22007-valerie-llyod-dziennik
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty24.08.23 20:34;

Uśmiechnęła się lekko, drżąc, gdy tamta ją dotknęła. Czuła się trochę, jakby wyszła z swojego ciała i obserwowała to wydarzenie z perspektywy unoszącego się nad ziemią ducha. W głowie wciąż dudniły jej dwa słowa - Artie i Harmony. Nie było dla niej miejsca w tym związku i dobrze o tym wiedziała. Co prawda nie była świadoma tego, co myśli o tym wszystkim Krukon. Ale zakładała oczywiście najgorsze dla niej scenariusze.
Bardzo mocno pilnowała się, aby absolutnie nic nie było po niej widać. Aby szok i ból, który przeżywała nie wymalowały się na jej twarzy. To było niesamowicie trudne, bo Val nie potrafiła ukrywać swoich emocji. Od zawsze była bardzo ekspresyjna, a teraz? Chyba jej przyjaźń wisiała na włosku. Kto wie, jak Remy by zareagowała, gdyby tak właściwie się zorientowała.
Zacisnęła wargi, gdy spostrzegła, że w oczach Gryfonki zbierają się łzy. Mogła ją komplementować godzinami, bo w odczuciu Val Remy zasługiwała na niebo i ziemię. Co nie zmienia faktu, że w tej sytuacji największym z nich było przychylne spojrzenie Artiego. Wzrok, którego nigdy nie skupi na niej samej. Na Merlina, jest mi źle. Dobrze, że siedzę - pomyślała Valerie.
Gdy tamta ścisnęła jej dłoń, Puchonka posłała jej spojrzenie pełne otuchy. Nie ma prawa się przecież na nią gniewać, ona n i c nie wiedziała. Sama jesteś sobie winna, przemknęło jej przez myśl. Ale jednak, ta potworna zazdrość wykiełkowała już w jej sercu i Val czuła, że gdy wyrośnie na dobre będzie jej już bardzo trudno.
Seaverówna się uśmiechnęła a potem zamarła. O nie, czy to po mnie aż tak widać. Cholera, cholera, cholera. Rems, co ty masz teraz w głowie? Ja nic nie zrobiłam, uwierz mi na słowo. Nawet mu przecież o tym nie powiedziałam! Puchonka wstrzymała powietrze, gdy tamta je wypuściła. Czy to oznacza, że jestem bezpieczna?
Gdy usłyszała, że wypowiada jego imię, tak miękko, gładko i dziewczęco poczuła się jak szpila wbiła się w jej serce.
Oj, doskonale wiedziała, że granica pomiędzy miłością i przyjaźnią potrafi się tak łatwo zatrzeć. Sama pewnego dnia obudziła się, tylko po to, by uświadomić sobie, że kocha się w swoim długoletnim przyjacielu. Tylko że nic z tym nie zrobiła, co więcej - zaczęła go jawnie unikać, co musiał zauważyć. Musiał, bo przecież nie zapomniał o niej, prawda? Nie, nie mógłby tego jej zrobić.
Val czuła, że płacz zbiera się jej na końcu nosa. Muszę stąd wyjść i to szybko, pomyślała, obserwując jak Harmony rozpływa się nad swoimi fantazjami, marzeniami albo i wspomnieniami. Kurde. Też bym chciała, żeby mówił do mnie darling, przemknęło jej przez myśl.
A gdy zaczęła mówić o tańcu, co cóż, Val prawie pękła. Wyobraziła sobie jej złote włosy splątane przez wiatr w półobrocie. Widziała oczami wyobraźni walca, widziała foxtrota chociaż tak naprawdę nie była pewna, czy wie jak on wygląda. Czerwona wstęga spleciona ze słów otuliła ich ciała, sprawiając że ich biodra się ze sobą stykały. I gwiazdy, te piękne gwiazdy które najpierw mieniły się na niebie a potem spadały, spełniając każde jej życzenie. Nie przybliżając Val nawet o cal, jeśli o jej pragnienia.
Kurwa.
Tak rzadko przeklinała, ale teraz, gdy słuchała swojej najlepszej przyjaciółki to słowo cisnęło jej się na usta.
Lloydówna dobrze wiedziała, co oznacza lakonicznie wspomniany wstęp do rezydencji. O domostwie Seaverów krążyło wiele legend, a wszystkie z nich opiewały to miejsce w peanach zachwytu. Wiadomo było również, że trafiają tam jedynie wyjątkowi. Artie taki z pewnością był.
- To cudowne, Remy - zdołała z siebie wydukać, powstrzymując kulę podchodzącą do gardła. Czuła, że ściska jej rękę ale ona stała się zupełnie bezsilna. Chciała się już tylko wyślizgnąć i uciec z podkulonym ogonem do nie swojego łóżka.
Lecz gdy usłyszała, że ona sobie tego bez nie wyobraża… cóż, w tej chwili to Val nie wyobrażała sobie bycia w jej życiu. Powinna się cieszyć, ale nie potrafiła. Musiała stąd szybko wyjść.
- Bardzo się cieszę z twojego szczęścia, wiesz? Zasługujesz na to i… nie martw się, wszystko ułoży się po twojej myśli - Ała, kurwa, ała. To boli, dlaczego to tak boli. - Przykro mi skarbie, ale muszę już lecieć. Muszę jeszcze napisać dzisiaj list do mamy - skłamała, bo ze swoją mamą również nie miała zbyt dobrego kontaktu. Nie od kiedy dowiedziała się, że do ich domu już na stałe wprowadził się jej nowy chłopak, którego usilnie przed Val ukrywała. - Odezwę się potem, obiecuję. A ty nie siedź tu za długo, już cała się rozpłyniesz!
Wyszła z wody, otuliła się ręcznikiem. Ruszyła do szatni, nasunęła na mokre ciało letnią sukienkę i pobiegła prosto do swojego pokoju. Jeszcze porządnie do niego weszła, a już osunęła się na ziemię i wybuchła histerycznym płaczem.

Zt x 2
+
Powrót do góry Go down


Amelia Fairwyn
Amelia Fairwyn

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : magiczne zatyczki w uszach
Galeony : 1
  Liczba postów : 217
https://www.czarodzieje.org/t22205-amelia-fairwyn#730190
https://www.czarodzieje.org/t22206-sowa-amelii#730212
https://www.czarodzieje.org/t22204-amelia-fairwyn#730189
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty25.08.23 22:45;

Potrzebowała tego, bardziej niż przyznawała, ale wycieczka do szpitala magipsychiatrycznego nie była jej ulubionym wspomnieniem. Rzecz jasna nie żałowała udowodnienia Swansea, że nie jest żadnym tchórzem, za jakiego ją brał, ale zdecydowanie potrzebowała teraz odpoczynku. Ciepła woda, przepełniona olejkami wszelkiego rodzaju w łaźni podziemnej była czymś, o czym niemal marzyła i zanim się obejrzała już zrzucała ręcznik i zanurzała się w gorącej wodzie – którą jeszcze podgrzała zaklęciem, bo Mela lubowała się w iście piekielnych temperaturach. Na wpół leżała, przykryta nieprzyzwoitą ilością bąbelków, a głowę miała opartą o brzeg wielkiej wanny. Było jej tak przyjemnie, że niemal zasnęła i jedynie cichy głos instynktu samozachowawczego nie pozwalał jej na nic więcej niż tryb czuwania, któremu oddała się bez protestów, lepsze to niż nic.
Z bezruchu i pewnego rodzaju letargu wyrwał ją dopiero znajomy głos, na który drgnęła lekko, ale zaraz otworzyła oczy. Zamrugała kilkakrotnie, by przyzwyczaić się na powrót do światła pomieszczenia i rozciągnęła wargi w iście leniwym uśmiechu. Nie chciała stąd wychodzić, a spięte mięśnie po ostatniej wycieczce jej nawet na to nie pozwalały.
Ja zawsze unikam ludzi, jeśli nie mają nic mądrego do powiedzenia — rzuciła, lekko ruszając rękami w wodzie, jakby chcąc przypomnieć mięśniom, że muszą pracować — A ponieważ oprócz mojej kuzynki, która bladym świtem gdzieś zniknęła, nie mam w pokoju nikogo godnego uwagi — wzruszyła ramionami — Postanowiłam się ulotnić zanim niepotrzebnie mnie zirytują — te emocje przychodziły jej stanowczo zbyt łatwo, w przeciwieństwie do niektórych innych.
Przyjrzała jej się uważnie i z ulgą stwierdziła, że na jej twarzy nie ma już śladu tej dziwnej klątwy ze studni. Ceniła sobie Irvette i naprawdę żałowała, że sama nie potrafiła jej pomóc, ale wolała zaprowadzić ją do kogoś, kto znał się na rzeczy, niż eksperymentować. To nie miało prawa dobrze się skończyć, a z prawem Mela miała ostatnio zatargi, więc wolała nie ryzykować.
Tak — machnęła ręką — To ciebie powinnam o to spytać, ale widzę, że objawy ustąpiły, cieszę się — powiedziała szczerze i posłała w kierunku kobiety szeroki uśmiech, sięgający jej mocno niebieskich oczu.

Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty27.08.23 23:41;

Ruda również uwielbiała ciepło i wodę, więc takie miejsca jak to, były dla niej idealne. Żałowała, że nie miała okazji pożeglować po okolicy, ale nie mogła uznać tych wakacji za straconych. Zdecydowanie nie.
-Słabo trafiłaś? - Zapytała raczej retorycznie, podpływając bliżej i usadawiając się wygodnie obok Meli. -Ja mam Victorię i Charlotte, więc zdecydowanie nie narzekam. Po raz pierwszy chyba. - Uśmiechnęła się lekko, choć taka była prawda. Zazwyczaj lądowała w pokoju z kompletnie niepasującymi jej ludźmi. Nie mówiąc już o tym, że w ferie musiała dzielić łóżko z Griffin. W życiu nie czuła się tak upokorzona jak wtedy.
-Dogrzewałaś wodę? - Wyczuła, że robi jej się zdecydowanie bardziej gorąco niż w tej części łaźni, gdzie była jeszcze przed chwilą. Zanurzyła się po szyję, samej przymykając na chwilę oczy, co wiele mówiło o tym, jak bardzo Amelii ufa, bo raczej nie pozwalała sobie na taki brak czujności przy ludziach.
-Kwiat sam odpadł po wizycie u Westalek. Pomagałem Harielowi pilnować ognia. Nie wiem, czy jakoś to na mnie wpłynęło, ale w końcu jestem znów w pełni sprawna. - Otworzyła leniwie powieki, uśmiechając się delikatnie do ślizgonki, po czym znów postanowiła na chwilę zrezygnować z wzroku.
-Cieszę się, że w końcu wybrałyśmy się razem na jakiś urlop. Ile to już minęło od podobnego wypadu? - Westchnęła czując, jak jej sztywne mięśnie dają o sobie znać. Zdecydowanie za dużo się stresowała. -Nie wiesz może, jak trafić do tego spa, o którym napisali w przewodniku? Chyba przydałby mi się głęboki masaż. - Wyprostowała się nieco, rozmasowując sobie dłonią kark. Rzadko czuła, jak jej ciało tak woła o uwagę, bo starała się o siebie dbać jak najlepiej, ale ostatnie tygodnie mocno na nią wpłynęły. Nie mówiąc już o tym, że chodziła po jakimś opuszczonym psychiatryku, który wprowadził ją w bardzo nieprzyjemny trans.
Powrót do góry Go down


Amelia Fairwyn
Amelia Fairwyn

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : magiczne zatyczki w uszach
Galeony : 1
  Liczba postów : 217
https://www.czarodzieje.org/t22205-amelia-fairwyn#730190
https://www.czarodzieje.org/t22206-sowa-amelii#730212
https://www.czarodzieje.org/t22204-amelia-fairwyn#730189
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty28.08.23 19:55;

Jej mięśnie powoli się rozluźniały, a ona czuła się niemal błogo. Mogłaby tak spędzać czas częściej, tym bardziej, że była typem osoby, której upały nie przeszkadzały – mało tego, nawet w najbardziej upalny dzień zażywała ciepłej kąpieli i nie wyobrażała sobie polewać się zimną wodą. Miała wiele swoich dziwactw, ale wszystkie stanowiły jej cechy, które całkowicie akceptowała. Oczywiście nie była całkiem pozbawiona kompleksów, było to niemożliwe mając w rodzinie takie osoby jak chociażby Charlotte, która zawsze wyglądała jakby wyszła spod rąk specjalistów, ale uczyła się powoli akceptować to i owo, tak żyło się znacznie lepiej.
Trafiła dramatycznie, nie licząc Caroline, ale ja akurat znam od zawsze — machnęła ręką, z kuzynką miała swoją własną bogatą historię i czasem miała wrażenie, że z Dear dogadywała się lepiej niż ze swoim rodzeństwem, a przynajmniej częścią. — Zazdroszczę — westchnęła, kiedy ruda wspomniała z kim dzieliła pokój. Amelia nie rozumiała skąd pomysł, żeby przydzielić ją do pokoju z jakimiś przychlastami – w jej mniemaniu oczywiście, a mniemanie o sobie kto jak kto, ale ona miała bardzo wysokie, przede wszystkim ze względu na status społeczny swojej rodziny.
A, tak, ja lubię jak ciepło dociera do kości — odparła i wyszczerzyła zęby, szybko się jednak zreflektowała — Ale jak dla ciebie jest za ciepła, to nie krępuj się zmienić temperaturę — było niewiele osób, którym by to zaproponowała i w ogóle pozwoliła, ale Irvete się do nich zaliczała.
Cieszyła się, że byłej Ślizgonce przeszły dolegliwości, jej migrena spod studni była niczym w porównaniu z tym, z czym de Guise musiała się zmagać. Wciąż było jej trochę głupio, że nie potrafiła pomóc, zapewne gdyby to był ktoś inny, nie miałaby nawet takich myśli. Relacja z dziewczyną była jednak dla Meli całkiem ważna i czasem czuła się niemal zaszczycona, że ruda w ogóle zwracała na nią uwagę.
To dobrze — rzuciła z uśmiechem — Nie mam pojęcia, najpierw egzaminy, a potem ten wolontariat… — urwała, bo uświadomiła sobie, że powiedziała kilka słów za dużo. Miała jednak nadzieję, że dziewczyna nie zwróci na to uwagi, a żeby temu jakoś zaradzić, mówiła dalej. — Byłaś w tym szpitalu na opuszczonej wyspie? Nieprzyjemnie miejsce, Lockiego szczur ugryzł — wzdrygnęła się — Mi się udało uciec, jeden Merlin wie co one roznoszą… Szkoda, że wakacje dobiegają końca — westchnęła, zanurzając się nieco głębiej — A ty co teraz planujesz, otwierasz swój biznes, zdecydowałaś?

Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty29.08.23 13:01;

Relaks zawsze i wszędzie był potrzebny. Nie tylko rozluźniał ciało, ale i pozwalał oczyścić umysł, a ten u Irv bardzo rzadko zwalniał obroty. Jakkolwiek łatwo to w jej wydaniu nie wyglądało, stała czujność i świadomość otoczenia były męczące.
-Przynajmniej z kimś możesz porozmawiać. Jakbyś trafiła źle następnym razem, zawsze możesz nocować w moim pokoju. Jeśli łóżka będą tak samo magiczne tutaj, nie ma najmniejszego problemu. - Zaproponowała, bo miała zamiar jeszcze korzystać z biura podróży "Hogwart". Organizowali wyjazdy w przepiękne miejsca i żal było z tego nie korzystać, a Amelii to była gotowa pomóc zawsze. W końcu obydwie wiedziały, co oznacza być nimi.
-Jest idealna. - Westchnęła z rozmarzeniem. Wcale nie spieszyło jej się do powrotu do szarej i zimnej Wielkiej Brytanii. Mogłaby zostać w tej łaźni na zawsze, gdyby obowiązki jej nie goniły.
Dla Rudej ważne było, że wszystko wróciło do normy. Nie miała przecież Meli za złe, że nie potrafiła jej pomóc. W sumie tak było może lepiej, że po prostu się do tego przyznała, zamiast kombinować i jeszcze pogorszyć stan starszej przyjaciółki. Teraz nie było co tego rozgrzebywać, skoro miały okazję zostawić nieprzyjemności w tyle i skupić się na czymś zdecydowanie milszym.
Jasne tęczówki de Guise pociemniały, gdy usłyszała o wolontariacie. Niewiele, ale oznaczały, że rudowłosa nie przegapiła tej wzmianki i uważnie lustrowała twarz przyjaciółki.
-Wolontariat? Nie sądziłam, że z Ciebie taka altruista, Fairwyn. - Prychnęła rozbawiona. Była przekonana, że nie był to dobrowolny wybór Amelii, ale czy pytała o szczegóły i powody? Niekoniecznie jeśli ślizgonka nie chciała o tym rozmawiać. -Słyszałam o nim i chciałam się wybrać. - Przyznała szczerze, słuchając dalszych słów Meli. To miejsce brzmiało ciekawie i zdecydowanie jak klimaty Rudej. -Dobrze, że uciekłaś. Szczury to chyba nie jeszcze takie niebezpieczeństwo, prawda? - Wzruszyła ramionami. Owszem, były to brudne zwierzęta i raczej nie chciała się z nimi przytulać, ale nie był to smok, czy inny dementor. -Tak, zostaję w Anglii. Powalczę trochę o niezależność. W granicach rozsądku oczywiście. - Słychać było, że jest zadowolona z takiego obrotu spraw. Nawet tutaj dopinała niektórych formalności, wciąż otrzymując i wysyłając sowy od kontrahentów. Nie próżnowała, nie potrafiła i nienawidziła tego. -Więc, jeśli będziesz chciała wpaść na herbatę w dobrym towarzystwie, na pewno zapewnię nam do tego odpowiedni kącik w szklarni. Chyba, że wolisz być obskakiwana przez całe zamieszanie de Guise. - Prychnęła z lekką pogardą. Owszem, w jakiś sposób kochała rodzinę i darzyła ich szacunkiem, ale dorosła też na tyle, by wiedzieć, że nie wszystkie ich zachowania jej odpowiadały, co oczywiście zachowywała dla siebie wiedząc, że matka i rodzeństwo mogliby jej tego nie wybaczyć.
Powrót do góry Go down


Amelia Fairwyn
Amelia Fairwyn

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : magiczne zatyczki w uszach
Galeony : 1
  Liczba postów : 217
https://www.czarodzieje.org/t22205-amelia-fairwyn#730190
https://www.czarodzieje.org/t22206-sowa-amelii#730212
https://www.czarodzieje.org/t22204-amelia-fairwyn#730189
Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty14.09.23 17:31;

Dzięki, skorzystam na pewno, ale może się nade mną zlitują — westchnęła i zanurzyła się w wodzie aż do nosa. Lubiła tego typu chwile, kiedy nic absolutnie nie musiała, bo chociaż nie należała do leniwych osób, wręcz przeciwnie, to jednak szanowana samą siebie na tyle, by dać sobie odpocząć. Tym bardziej, że wakacje powoli się kończyły i już niedługo czekał ją kolejny rok szkoły, ostatni jej podstawowej edukacji. Nie sądziła, że wiele z tego powodu miało się zmienić, ale jednak miała do zdania dwa razy więcej egzaminów niż kiedykolwiek wcześniej. Cóż, nie wątpiła w to, że da radę, ale korzystała teraz z wolego czasu najlepiej jak mogła, czerpała z niego pełnymi garściami, by móc chociaż powspominać te chwile, kiedy przyjdzie jej siedzieć nad książkami i tonąć w obowiązkach.
A, nic takiego, miałam małe spięcie z gburowatym aurorem, ale już wszystko załatwione, nie ma tematu — przyznała się, bo wzrok byłej Ślizgonki wiercił w niej dziury, a przynajmniej Mela miała takie wrażenie. Nie zamierzała zdradzać szczegółów, o nie, było jej zbyt głupio i wciąż czuła się jak kompletna idiotka. Jej duma ucierpiała już za bardzo, tym bardziej, że musiała prosić kuzynkę o pożyczkę galeonów. Nie chciała już nigdy czuć takiego poniżenia, więc szybko zaczęła ględzić o czymś innym.
No, nic przyjemnego, jeśli mnie pytasz, dramatycznie brudno i obskurnie, chyba niekoniecznie mój klimat, ale za nic w świecie nie przyznałabym tego Swansea, więc nie zdradź mnie, bo świetnie udawałam, że mnie to nie rusza — powiedziała i wyszczerzyła się w uśmiechu. Była przekonana, że i Lockie chciał stamtąd zwiać kilkakrotnie, ale żadne z nich się do tego nie przyznało. Może oboje mieli zbyt wysokie ego, by przyznać przed drugim, że jednak brakowało im odwagi. Nie byli przecież gryfonami, którzy więcej znali głupoty niż faktycznej odwagi – tak uważała.
Chętnie! — przyznała, uśmiechając się do starszej przyjaciółki, musiała przecież jakoś wcisnąć swoje życie towarzyskie, mimo wszystkich obowiązków, które widziała już na horyzoncie —  A, nie, ty mi wystarczysz, wiesz moje doświadczenia z rodziną są raczej specyficzne i chyba ta moja mi wystarczy do znoszenia, bez urazy — powiedziała jeszcze, jak zwykle bezpardonowo i wzruszyła ramionami.

Powrót do góry Go down


Sponsored content

Łaźnia podziemna - Page 2 QzgSDG8








Łaźnia podziemna - Page 2 Empty


PisanieŁaźnia podziemna - Page 2 Empty Re: Łaźnia podziemna  Łaźnia podziemna - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Łaźnia podziemna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Łaźnia podziemna - Page 2 JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Venetia
 :: 
Koloseum
-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu