Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Alejka uśpionych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1708
  Liczba postów : 4101
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Alejka uśpionych QzgSDG8




Moderator




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptySob Lip 10 2021, 21:46;


Alejka uśpionych

O tym starym, opuszczonym miasteczku krążą liczne legendy - czasem sobie przeczą, a czasem się uzupełniają. Pewne jest tylko to, że nikt nie wie gdzie dokładnie piasek odsłoni alejki ciasno poustawianych przy sobie budynków.
Pierwsze co widać, to powietrze falujące od panującego na pustyni gorąca. Dopiero mijając pierwszy budynek można zorientować się o panującej tu atmosferze - w niewielu miejscach na świecie panuje tak przejmująca cisza, przerywana nieśmiałymi podmuchami wiatru. Po zajrzeniu przez okno można zrozumieć, dlaczego ta alejka nazwana została po "uśpionych". Mogłoby się wydawać, że w każdym domostwie, każdym barze i każdym sklepie są ludzie, wykonujący swoje codzienne obowiązki i zwyczajnie zajęci życiem... a jednak szaty coś dziwnie na nich wiszą, a bezruch wcale nie wygląda naturalnie. Jeśli zbliżysz się nieco bardziej, to zrozumiesz, że wszyscy mieszkańcy tego widmowego miasteczka są martwi. Zgodnie z legendą, przywrócić ich może tylko odebranie życia komuś innemu. Jak myślisz, zależy im na wyrwaniu się z przeklętego snu?

Aby odnaleźć to miejsce, rzuć kostką k6. Wynik nieparzysty umożliwi wejście do Alejki uśpionych, a w razie wyniku parzystego możesz spróbować kolejnego dnia. Rzucać musi tylko jedna osoba z grupy wątkujących - jej sukces oznacza sukces dla wszystkich!

Rzuć kostką na zdarzenie:
Tą kostką należy rzucać indywidualnie i jest obowiązkowa dla każdej osoby, która wejdzie do alejki uśpionych.
1, 2 - Szybko orientujesz się, że cisza panuje tutaj bez powodu - każdy głośniejszy dźwięk może zbudzić przeklętych mieszkańców miasteczka. Niezależnie od tego czy używasz zaklęć, sprytu czy czyjejś pomocy, udaje ci się bezpiecznie wydostać. Co więcej, po drodze dostrzegasz postawioną pod jednym z domów skrzynię, z której możesz zabrać sakiewkę. Dorzuć kostkę, by zobaczyć co się w niej znajduje! 1, 2 - tłumaczki, 3, 4 - 40 galeonów, 5, 6 - jedwabny szal (sprawdź w wakacyjnych spisach).
3, 4 - Nawet jeśli wydaje ci się, że jesteś cicho, to jakimś cudem udaje ci się zbudzić jednego kościotrupa, który siedział pod pobliską palarnią. Truposzowi udaje się ciebie złapać, ale jakimś cudem dość szybko od niego uciekasz. Zmęczony próbami wyssania twoich sił życiowych, pada na ziemię w powrocie do twojego snu... ale nawet ten krótki kontakt z nim pozostawia na tobie ślad. Natychmiast czujesz ogromne zmęczenie i masz ochotę położyć się jeszcze tutaj, na piasku. Uważaj, bo jeśli zaśniesz, miasteczko zabierze cię ze sobą i już nigdy nie zdołasz się uwolnić! Potrzebujesz pomocy innej postaci, która pomoże ci nie stracić przytomności. Mimo to, przez następne minimum dwa wątki musisz wspominać o swoim zmęczeniu i senności, które bardzo znacząco utrudniają funkcjonowanie i na które nie działają żadne magiczne czy mugolskie specyfiki.
5, 6 - Z jakiegoś powodu czujesz nieodpartą potrzebę wejścia do pobliskiego domu. Jak zahipnotyzowany otwierasz drzwi, zaglądasz do środka... i widzisz, że to sztuczka czających się tam kościotrupów! Przerażający truposze rzucają się na ciebie i zaczynają budzić pozostałych mieszkańców miasteczka swoimi jękami i piskami. Rzuć kostką k100, by zobaczyć jak sobie radzisz z atakiem. Uwaga! Jeśli jesteś tutaj w grupie, twoi towarzysze (poza uwzględnieniem efektów swoich kostek) również muszą dorzucić k100 i sprawdzić co ich czeka.
Efekty k100:
1-20 - Wpadasz w pułapkę truposzy. Co chwilę któryś cię łapie i ciągnie do jakiegoś z pobliskich budynków. Potrzebujesz pomocy od postaci, która ma wynik 81 lub wyższy - w przeciwnym wypadku uda ci się uciec cudem, ale padasz nieprzytomny zaraz po wydostaniu się z miasteczka. W następnych trzech wątkach jesteś osłabiony i senny. Ciężko ci zbierać myśli, ledwo możesz się ruszać... i nie jesteś w stanie rzucać żadnych zaklęć. Jeśli ktoś udzieli ci pomocy - osłabienie, senność i brak możliwości rzucania zaklęć towarzyszy ci jedynie w jednym następnym wątku.
21-40 - Kilka truposzy prawie cię złapało... czujesz zmęczenie, które na ciebie przekazały i przez to wpadasz w małą pułapkę. Siedzący pod pobliskim budynkiem kościotrup podnosi się gwałtownie i rzuca się na ciebie z ostrymi pazurami, drapiąc i bijąc w całej swojej desperacji. Twoje rany niewątpliwie będą potrzebowały odrobiny magii leczniczej! Uwzględnij w minimum jednym kolejnym wątku konsekwencje kiepsko gojących się obrażeń na dowolnej części ciała.
41-60 - Jesteś trochę poobijany i masz poniszczone ubrania, ale poza tym wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Dopiero po jakimś czasie zauważysz, że podczas walki/ucieczki straciłeś 40 galeonów z rozszarpanej truposzowymi łapskami kieszeni. Odnotuj utratę w odpowiednim temacie.
61-80 - Nieważne, czy jesteś sam, czy z kimś - aby zgubić truposzy, musisz na chwilę przyczaić się w cudem odnalezionej kryjówce, a więc pomiędzy skrzyniami ustawionymi przed jakimś starym barem. Znajdujesz tam 100 galeonów! Odnotuj to w odpowiednim temacie.
81-100 - Radzisz sobie bez większego problemu! Żadnemu truposzowi nie udaje się ciebie złapać, więc dalej jesteś w pełni sił. Jeśli postanowisz pomóc jakiemuś swojemu towarzyszowi, otrzyma on dodatkowe +20 do swojego wyniku (jeśli dzięki temu wyląduje w przedziale 81-100, i tak nie ma możliwości udzielenia pomocy kolejnej osobie). Dodatkowo, podczas walki/ucieczki dostrzegasz, że jeden z truposzy zgubił lekko podniszczony naszyjnik. Okazuje się, że jest to amulet Anu (sprawdź spisy wakacyjne)!
Małe bonusy:
- Niezależnie od tego, czy stawiasz na obronę, ucieczkę bądź szukanie kryjówki, możesz do swojego wyniku dodać posiadane punkty z OPCM i Zaklęć oraz Czarnej magii.
- Jeśli twój pappar interesuje się OPCM i Zaklęciami, możesz do swojego wyniku dodać 15.
- Jeśli posiadasz jakąś genetykę, możesz do swojego wyniku dodać 15. (Animag może zmylić truposzy zwierzęcą postacią, hipnotyzer może zahipnotyzować truposzy na swoją korzyść, legilimenta/oklumenta może wyrwać się spod sennego uroku truposzy, bezróżdżkowiec może wygodniej się bronić, metamorfomag może zmylić truposzy upodobnieniem się do nich poprzez upiorne wychudzenie, potomek wili może oczarować tych bardziej przytomnych napastników, wężousty może niezrozumiałym językiem odstraszyć truposzy, wilkołak może bronić się siłą i zwinnością).

Spróbuj rzucić kostką jeśli twój Pappar jest dobry z Historii Magii.
Tutaj nie musisz nosić specjalnego stroju.  

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin
but you're messing with a (cute) beast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPon Lip 12 2021, 19:36;

Pustynia kryła w sobie bardzo wiele istotnych rzeczy, niemniej jednak - poprzez oślepiające słońce, piach uderzający w oczy z niebywałą prędkością, a do tego skrajnie wysokie temperatury. Jedno tutaj na pewno się przydawało - odporność na nie. Felinus był dostosowany do trudnych warunków, wytrzymując nie tylko sporą ilość manta, które był w stanie zyskać, lecz także zimno bądź skrajnie wysokie temperatury. Co prawda ta mu trochę doskwierała, ale nie na tyle, by zawrócić z tej pięknej podróży, kiedy to poruszał się wraz z Brooks na Dumbaderach.
Jego zwierzak był cholernie niesforny. Ciągle starał się podgryzać ubranie, kiedy to miał ku temu okazję, a na domiar złego czasami nie dawał się prowadzić i tętnił własnym życiem. W ten oto sposób raz po raz Lowell mylił kierunki, nie wiedząc, gdzie powinni się dostać. Kolejna ilość wody została pochłonięta z podręcznego bagażu, kiedy to ciche westchnięcie pokwitowało próby znalezienia czegoś intrygującego.
- I co, Julka, widzisz coś ciekawego? - blask bijący w oczy wcale nie był dobry, w związku z czym nic dziwnego, iż Lowell zdjął własne okulary na rzecz tych przeciwsłonecznych. Te też były korekcyjne, więc ostatecznie nie narzekał. Wzrok miał wbrew pozorom bardzo dobry; kwestia tego, by wada dalej się nie rozwijała, nawet jeżeli jedno oko postanowiło przejąć inicjatywę przez dłuższy czas. - Na Merlina, wszędzie piasek i nic więcej... - westchnąwszy, szedł dalej, a raczej jeździł na Dumbaderze, w ogóle nie pojmując, czy błądzenie po tych terenach ma jakikolwiek większy sens.
Długo nie musiał czekać na wyniki - bo tuż nieopodal pojawiło się dziwnie puste miasteczko, do którego przygotował się już trochę z daleka i na początku, nie zamierzając ryzykować odniesienia obrażeń. Różdżka z ostrokrzewu jeszcze nie zadrżała, aczkolwiek jej ochronna moc była w stanie zapewnić w jakiś sposób prawidłowe ostrzeżenie.
- Pusto, głucho, nikogo nie ma... Słyszałaś coś o tym miejscu? - poprawił jeszcze raz zaklęcie Absorptio, które zawsze narzucał na górną część ubrań, by tym samym potraktować je Protego. Co jak co, ale wolał się przyszykować, a rozwagi nigdy nie za wiele... Pappara ruszała się niespokojnie i ciągle gdakała nad uchem.

Kostka na wejście: 3 (od Julki) | k6: 6 | k100: 58 + 57 (Zaklęcia i OPCM) + 30 (CM + różdżka) + 15 (Oklumencja) = 160 8) | pappara: 55
1/6
@Julia Brooks

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 408
  Liczba postów : 2559
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPon Lip 12 2021, 19:54;

kostka k100: 4 XD + 37 (zaklęcia) + 5 (różdzka) + 20 (Felczi) = 66

Co też ją podkusiło, żeby wybrać się z Felkiem na pustynię? Przecież to był najgłupszy pomysł na świecie, gdy miało się typowo brytyjską urodę. Piętnaście minut na słońcu i Julka wyglądała jak wyjęty z wrzątku homar. Po bolesnej nocy spędzonej na wcieraniu w siebie aloesu oraz piciu maślanki z wiggenowym, dziewczyna doprowadziła się do porządku. Wyszła z tej całej sytuacji bogatsza o cenne doświadczenie.

- Nic nie mów, błagam – powiedziała, wywracając oczami, bo natarła się taką ilością kremu z filtrem, że wyglądała jak polski budowlaniec po malowaniu ściany. Nie wygląd się jednak liczył, a poczucie bezpieczeństwa. Krukonka dzielnie podążała za Felczim, choć na tym garbatym koniku czuła się col najmniej nieswojo. Jak na kogoś, kto lata z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę i wali kijem w żelazne piłki, była wyjątkowo strachliwa w towarzystwie większych zwierząt. I te cholery wyczuwały jej słabość, była o tym przekonana! Kurczowo trzymając się skórzanych pasków, co jakiś czas przełykała ciężko ślinę, gdy zwierzak przyspieszał. Do tego wielbłąd był bardzo niezależny, no i nie znał angielskiego, więc nic sobie nie robił z jej: „Prrrr, ty garbaty koniu!” i zamiast zwolnić, przyspieszał, jakby zachęcony jej drżącym głosem.
Wierzchowiec sprinter miał się z czasem okazać jej najmniejszym problemem, o czym jeszcze nie wiedziała.

- Miasto? Na środku pustyni? Co do diabła? – mruknęła, przyciskając do twarzy omnikulary. – Nie podoba mi się to – dodała, wręczając lornetkę chłopakowi. – Obejrzałam w swoim życiu wystarczająco dużo horrorów, żeby wiedzieć, że takie opuszczone miasteczka na zadupiu to gwarantowane kłopoty. W każdym razie, zajrzymy tam, nie? Może uda nam się znaleźć coś fajnego. Ile bym dała za stary latający dywan!


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Sob Lip 17 2021, 12:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPon Lip 12 2021, 20:09;

Bycie jak polski budowlaniec na szczęście im nie groziło. Przecież nie chodzili do typowej Żabki, by następnie kupować małpki, które są potrzebne do wykonywania tego zawodu. No i też, jakby nie było, nie posiadali dużych, piwnych brzuchów, w związku z czym nie mogli nazywać samych siebie kanapowcami, ale też - czy było im to konieczne do szczęścia? No właśnie. Lowell cenił sobie własną sylwetkę taką, jaka teraz była. I nie widziało mu się zobaczyć samego siebie w lustrze, gdzie byłby dość ulany, a liczne fałdy odbierałyby atrakcyjność, jaką się odznaczał po tym, gdy wreszcie normalnie jadł.
Jak poprosiła, tak nic nie mówił. Było ciepło, było bardzo ciepło, nawet gorąco - kremy z odpowiednimi indeksami wcale nie pomagały, ale były student miał o tyle szczęście, że już wcześniej zaznał odpowiedniej ilości słońca. W marcu odwiedził Włochy, natomiast początkiem czerwca, gdy miał rozwalony bark - Kolumbię. Co prawda nie ćpał, wszak zależało mu na czymś kompletnie innym, niemniej jednak również tam nadarzyła się okazja do skorzystania z promieni słonecznych.
Dumbader chyba nie bez powodu się nazywał. Jego był uparty, wścibski, cały czas żarł odpowiednie ilości ubrania, chcąc pozostawić osobę jeżdżącą na nim bez niczego konkretnego. Westchnąwszy ciężko, raz po raz Felinus rozkazał mu iść do przodu, ale ten postanowił w sumie, że bardzo dobrą opcją jest się zwyczajnie nie słuchać. Na szczęście chodził za wierzchowcem Julii, więc nie było aż tak źle.
- Nie, to nie jest normalne. - spojrzał przez lornetkę na miasto, choć wcale nie musiał - zwiad mógł załatwić poprzez zaklęcie śledzące, skoro przecież była obok Brooks i nie musiał się obawiać ataku czegokolwiek, jakkolwiek. - Czyli spełniamy scenariusz producenta, idąc tam, gdzie normalny człowiek by nie poszedł? - podniósł brwi do góry, obracając po zwrocie omniokularów własną różdżką. Z każdym miesiącem szło mu coraz lepiej z tej dziedziny i czuł się znacznie pewniej. Mimo to ryzyko istniało, ale... czy nie tak samo było z Doliną Godryka? - Stary latający dywan brzmi zajebiście, ale chętniej przytuliłbym jakieś artefakty. - mruknąwszy, kiwnął głową w jej kierunku, zmuszając tym samym zwierzaka do ruszenia do przodu. Tak do przodu do przodu. - Wiem, że to zabrzmi dziwnie z mojej strony, ale na tych wakacjach jestem opiekunem i... - odwrócił się w jej kierunku. - ...niezależnie, co by mi się stało, twoje zdrowie jest akurat najważniejsze. Z zakresu zarówno odpowiedzialności, jak i tego, czy dyrektor mnie przyjmie do pracy. - westchnąwszy ciężko, kontynuował.
- Normalnie powinienem kazać ci zawrócić. - ale tego nie zrobił. - Zero ryzykownego zachowania, trzymasz się blisko mnie; jakby coś się działo, to masz wykonać natychmiastową teleportację do pałacu. - polecił jej, zanim to nie dotarli do opuszczonych obrzeży małego miasteczka na środku pustyni, w którym panowała dziwna cisza. No, panowałaby, gdyby nie fakt, iż papuga postanowiła się rozgdakać do momentu, dopóki w sumie nie uznała, że cisza pozwoli jej bardziej... przeżyć. - Zbyt... cicho. Żadnej żywej duszy? - powiedział jakby sam do siebie, zerkając od czasu do czasu dookoła, by upewnić się, iż wszystko gra.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 408
  Liczba postów : 2559
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPon Lip 12 2021, 21:06;

Nie było takiej ilości małpek, piwa i kebabów z ostrym sosem, które zamieniłyby pałkarkę w spasioną baryłkę. Oczywiście, zawsze było warto spróbować, bo nie oszukujmy się, piwko i kebab to cudowne połączenie. Zresztą, przy takiej ilości ruchu, jaką sobie Krukonka serwowała, każda kaloria była na wagę złota. A jak do tego wszystkiego miało się genetyczne predyspozycje do bycia wieszakiem, to kebab i piwko stanowiły wspaniałe wsparcie w walce o kolejne kilogramy. Aktualnie musiał wystarczyć jej fakt, że biała od kremu skóra była jedyną rzeczą, jaka sprawiała, że wygląda jak mieszkaniec cebulowego kraju.
Dumbader dziewczyny był głupszy, niż to ustawa przewiduje. Nic dziwnego, że sapał ze zmęczenia, skoro zamiast powoli zmierzać przed siebie, ten raz przyspieszał, raz zwalniał. Robił przy tym jakieś piruety i zaczepiał wierzchowca, na którym jechał Felek. No po prostu cuda na kiju. Mimo to jazda na nim miała swój urok i choć nie zamierzała tego powtarzać, to jakieś tam nowe wspomnienia zostaną w jej pamięci. Zresztą, czasami warto coś zrobić tylko po to, żeby mieć pewność, że się nie zrobi tego ponownie.

- Stary latający dywan to mokry sen każdej nastolatki – uśmiechnęła się szeroko, czego momentalnie pożałowała, bo wciąż piekła ją twarz od słońca. Artefakty nieszczególnie ją interesowały, ale za to magiczna szmata, na której można latać? Toż to spełnienie marzeń!
Słuchając słów Felka, kiwała głową ze zrozumieniem. Co jak co, ale wpakowanie się w jakieś śmiertelne tarapaty, było ostatnią rzeczą, na którą miała ochotę. Po prawdzie nie obraziłaby się w ogóle, gdyby chociaż raz nie zgarnęła wpierdolu, nie wlazła w jakieś sidła, albo nie oberwała jakąś gałęzią. A gałęzie na pustyni ciężko, ale dwie pierwsze opcje wciąż wchodziły w grę.

-Dobra. Jak coś się będzie działo, to spierdalamy w podskokach. Nie musisz mi powtarzać dwa razy – poklepała go pokrzepiająco po ramieniu, po czym wyciągnęła z kieszeni różdżkę i zacisnęła na niej palce. W tej chwili nieco żałowała, że wybrała wielbłąda, zamiast miotełki. Czułaby się znacznie pewniej, wiedząc, że w każdej chwili może odlecieć przed wszelkimi kłopotami, jakie zgotować chciał jej los.

Ciii – wyszeptała. – Coś mi tu nie gra. Nie masz wrażenia, że ktoś nas obserwuje? Nie wiem, o co chodzi, ale nie podoba mi się to.

Serce biło jej jak szalone. Czuła w żołądku ten charakterystyczny ścisk, który towarzyszył jej przed każdym meczem. Była zestresowana, przestraszona, ale również skupiona i w pełni gotowa. Pozostało już tylko mieć nadzieję, że nie była to cisza przed burzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPon Lip 12 2021, 21:33;

Być może były, ale tego nie zdołali zauważyć? Kto wie. Przecież wpakowane w siebie kalorie, jeżeli nie znajdowały ujścia, nie potrafiły tak łatwo zniknąć. Nawet pod wpływem ciężkiego wysiłku fizycznego. Nie bez powodu racja żywieniowa dla żołnierzy była z góry określona i dawała sporo kalorii, byleby zapewnić wszystkie wymagane składniki. A gdyby ją zwiększyć dwukrotnie i wpychać na siłę do żołądka Brooks - efekty prędzej czy później byłby widoczne. Boczki jak w reklamie, cellulit jak u nastolatki, która w sumie ogląda tylko seriale, jakie podsuną jej najpopularniejsze media.
Wbrew pozorom ludzie są różni i różnie przyjmowali rzeczy, które mogły albo ich odchodzić, albo spowodować przybranie dodatkowej masy ciała. O ile to nie przechodzi w skrajność, jest jak najbardziej prawidłowe. Felinus musiał jeść sporo, ale z tym nie miał żadnego problemu; podaż kaloryczna, jaką sobie załatwiał, skutecznie pozwalała na tworzenie tkanki mięśniowej.
Wierzchowiec, wraz z przybyciem do tajemniczej wioski czy czegokolwiek, co tam było - zdawał się uspokoić. Już nie gryzł, już nie chciał zmemlać ubrania niczym koza, która ledwo co wyszła z odpowiedniego schronu; po prostu jakby część rzeczy znacząco ucichła.
- Dla mnie mokrym snem są artefakty. - miał ochotę pokazać jej język, ale tego nie zrobił, by tym samym zachować czujność, kiedy to przemierzali bardzo powoli poprzez obrzeża miasteczka, starając się zachować jak największą wówczas ciszę. Kiwnął głową na słowa, które wystosowała Julia; wiedział, że nie musi się powtarzać. Dziewczyna nie należała do tych, co specjalnie by się pchały w stronę zagrożenia, w związku z czym - dopóki nic nie wyskakiwało - było po prostu dobrze. Mimo to czuł się dziwnie, powracając na stare śmieci. Poklepanie po ramieniu wcale nie pomogło, bo przypominało mu o tym, że jest odpowiedzialny. Odpowiedzialny za ludzi dookoła siebie, odpowiedzialny za samego siebie. I nie zamierzał tego zepsuć.
Przechodzenie przez kolejne alejki było dziwne. Jakby ktoś ich mierzył wzrokiem, jakby życie tętniło w tych opuszczonych budynkach, aczkolwiek na zewnątrz panowała cisza, jakby została makiem zasiana. Ciche westchnięcie, kiedy to zachowywał należyty spokój, wydobyło się z jego ust. Doskonale pamiętał wiele innych miejsc, gdzie to miał okazję zyskać obrażenia. Doświadczenie posiadał, choć odzwyczaił się kompletnie od ciągłego zagrożenia czyhającego na każdym kroku. Mimo to spoważniał, ciemne obrączki źrenic analizowały każdą następną czynność, jakby nie chcąc tym samym przyczynić się do niebezpieczeństwa.
- Mnie też się to nie podoba... - wystawiwszy różdżkę, bez wymawiania słów sprawdził to, czy ktoś się tutaj znajduje. Na razie zero - zero żywych dusz, które mogłyby im jakoś zaszkodzić.
Szkoda tylko, że tuż za rogiem znajdował się zbudzony błyskiem - niby nikłym, aczkolwiek nadal odczuwalnym - szkielet, który, gdy wyłapał okazję, natychmiast postanowił podbiec w stronę Brooks, by tym samym przyczynić się do chwilowego jej złapania. Poruszał się prawie bezszelestnie, jakby specjalnie tylko czekał na okazję, a gdy chwycił Julię za nadgarstek, próbując objąć swoimi kościstymi kończynami, było już za późno.
- Ja pierdolę... - wycedził przez zęby ciszej; na szczęście dziewczyna zdołała się sama wyswobodzić, a kościotrup powrócił do snu wiecznego, choć student pozostawił tuż przed nim eksperymentalną formę zaklęcia Esnaro, gdyby jednak przypadkiem postanowił się zbudzić. Ostrożnie kontrolując przepływ magii, ażeby runa Fehu mogła zwęglić jego kości do czarnej barwy, skrupulatnie przypominającą jedną z tych bardziej krwawych nocy. - Co to za gówno, do cholery. - gdy zabezpieczył już teren (miał nadzieję, iż odpowiednio), spojrzał na Krukonkę. - Brooks, jak się czujesz? Mów coś do mnie. - nie wyglądało na to, by to było coś najlepszego, ale najwidoczniej trup miał nietypowy wpływ na osoby, do których się przyczepił.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 408
  Liczba postów : 2559
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyWto Lip 13 2021, 21:35;

- Wiesz co jest dla mnie mokrym snem? Ty – powiedziała z całkowitą powagą, żeby po chwili wybuchnąć śmiechem. Śmiała się tak z dobre pół minuty, bardziej z samej siebie, niż z chłopaka. – Jeszcze raz przepraszam Felczi za te końskie zaloty w kebabie. Ostatni raz zamawiam coś od gościa, który nie zna angielskiego. – Głośne burknięcie, będące pamiątką po wczorajszym obiedzie oznaczało, że jej żołądek zgadzał się z nią w stu procentach. NIGDY WIĘCEJ. No, przynajmniej jeżeli chodzi o magiczne kebaby. Zwykłe są cacy i nie bez powodu zajmują zasczytne czwarte miejsce w prestiżowym rankingu kulinarnym Brooks.

Przechodzenie przez kolejne alejki faktycznie było dziwne. Wszędzie cisza. Niepokojąca i nienaturalna cisza, a do tego to dziwne wrażenie, że nie są sami. Brooks zsiadła z dromadera i miękko szła przed siebie, przyczajona jak tygrys, gotowa uskoczyć w każdej chwili. Najpierw różdżka, dopiero potem Brooks, jak gdyby długość magicznego kijka miała stanowić odpowiednią barierę przed, no właśnie, przed czym? Kątem oka dziewczyna dostrzegła jakąś ludzką sylwetkę. Dziewczyna zagwizdała w palce, żeby zwrócić na siebie uwagę mężczyzny, jak jej się wydawało, ale ten drzemał sobie w najlepsze. Tłumaczki wylądowały w jej uszach, zbliżyła się na kilka metrów, krzyknęła raz jeszcze dzień dobry iiii… i to był błąd. Postać o nieobecnym wzroku ruszyła momentalnie w jej kierunku. Zryw był tak nagły, że dziewczyna ze strachu wylądowała na zadku. Nim się podniosła, rzuciła bombardą w piasek, aby się za nim skryć, ale jeżeli chodzi o umarlaków, to tym raczej piasek nie przeszkadzał. Dystans ich dzielący był coraz mniejszy, aż w końcu poczuła pazury zaciskające się na jej nadgarstku. Zadziałała odruchowo i wyrżnęła napastnikowi z łokcia w twarz, a potem poprawiła kolejną bombardą. Walczyła dzielnie ta nasza Krukonka i nawet udało jej się zaszyć w jakimś wolnym pomieszczeniu, ale nie wszystko było z nią w porządku. Ogromne zmęczenie przeszyło jej ciało i zamknęła oczy tylko na sekundkę. Otworzyła je sama nie wiedziała kiedy, a przed oczami wyrosła jej sylwetka Felka, który coś do niej mówił.

- Już już. Wszystko gra. Jestem po prostu trochę zmęczooo... – Z ust wyrwało jej się głośne i przeciągłe ziewnięcie. A gdy skończyła, zapomniała, o czym to właściwie mówiła. – O, patrz. Galeony – wskazała sennie na błyszczącą gdzieś w roku niewielką kupkę zakurzonych monet. – Moje czy twoje? Kup mi proszę kawę. I koc, bo jest strasznie zimno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyWto Lip 13 2021, 22:31;

Lowell spojrzał, wysłuchał, mrugnął parę razy oczami, a następnie głośno się zaśmiał. To, co usłyszał, nie bez powodu wywołało u niego taką, a nie inną reakcję, niemniej jednak ciche westchnięcie zdawało się w pewnym stopniu ugruntować jego stanowisko w tym temacie. Kebab był dobrym pomysłem, ale osoba, która nie znała angielskiego, kompletnie pogmatwała pomysły. Nie zamierzał jednak składać po takim czasie reklamacji, w związku z czym jedynie mógł miło sobie ten czas powspominać. Nawet jeżeli nie był jakiś idealny, a wszystko wskazywało na to, iż grają rolę w jakiejś słabej komedii romantycznej.
- Wina tego Kebaba, że dowalił do niego jakieś gówno. - machnął na to wolną ręką, niemniej jednak nie zamierzał lubić dodawania najróżniejszych specyfików do jedzenia. Co jak co, ale takie praktyki nie do końca były legalne i tylko przez to, że ludzie nie chcieli tego zgłaszać. Świat magiczny jest piękny, ale również stanowi ostoję zagrożenia. Jak każdy, zresztą.
Jak się okazało - nie udało się Lowellowi w żaden szczególny sposób ochronić dziewczyny przez potencjalnym niebezpieczeństwem. Nim się obejrzał, a dziwny szkielet postanowił się na nią rzucić, zacisnąć twarde kości wokół nadgarstków. Jak się okazało, ta potrafiła się dzielnie walczyć, niemniej jednak na jego działania było za późno. Wystarczyło spojrzeć, jak przyciągał nieszczęścia i powoli zaczynał odczuwać szkody tego, że gdy za każdym razem, jak spędzał z innymi czas, musiało dochodzić do większych ceregieli. Zaczął wątpić w to, czy w ogóle zrobił te kroki do przodu, czy jednak przypadkiem się nie cofnął. Jakby przed wydarzenia, gdy został dźgnięty nożem ze strony Beatrice. Raz po raz przyczyniał się do niebezpiecznych sytuacji; może nie powinni tutaj wchodzić. Poczuł dziwne napięcie na umyśle, które nie chciało przejść, a które raz po raz odbierało mu bardziej racjonalne myślenie. Co prawda był w stanie już normalnie wyprowadzać zaklęcia, ale nadal - zaczynał się obwiniać, czując wpływ poprzednich zdarzeń.
Jakby gnił wewnętrznie, nie wiedząc, gdzie odnaleźć samego siebie - uznając siebie za nikogo, gdy przecież obiecał chronić, a nadal mógł uznawać ze obietnice za pognieciony papierek. Z łatwością jego pewność siebie została zdruzgotana, gdy poczuł się nikim.
- Trochę... - postanowił skorzystać z różdżki w celu wykorzystania Rennervate, by ta nie zasnęła. Szkielety nie były normalne, ale na szczęście był tuż obok budynek, w którym mogli się skryć na krótki czas. Teleportacja była wskazana, owszem, ale pytanie, czy Julia by ją odpowiednio zniosła. Choć była znacznie lepsza od zjedzenia przez te martwe ciała, które poruszały się bez mięśni, jakby napędzane czarną magią. - Jezu, galeony to jedyne, o czym teraz... zresztą, nieważne. Twoje. - nie wycedził tego przez zęby, ale po prostu się obwiniał, kiedy to okrył dziewczynę własną bluzą, nie chcąc jej rozgrzewać na tej ciężkiej pustyni. Poprosił ją o podejście, pomógł przejść, chwycił odpowiednio. - Kupię ci, ale czekaj, skryjmy się na krótki moment... - mruknąwszy, otworzył drzwi do pierwszego lepszego budynku.
Los się perfidnie uśmiechnął w jego stronę; podstępnie, bez krzty dobroci. Gdy spojrzał do środka, okazało się, iż chmara kościotrupów tylko czekała na to, żeby zostać wzbudzoną do życia.
- Nosz kurwa... - cisnął w jednego z nich zaklęciem, by ten upadł, niemniej jednak było ich znacznie więcej. Odsunąwszy odpowiednio dziewczynę, ilość przeciwników była spora, w związku z czym zamknięcie drzwi nie przyniosło żadnego odpowiedniego efektu. Zerknąwszy na dziewczynę, przeciwnicy zbliżali się raz po raz, a proste zaklęcia nie przynosiły odpowiedniej skuteczności. Gdyby wynalazł zaklęcie fali uderzeniowej, które ostatnio kłębiło się pod kopułą jego czaszki, byłby w stanie zawalić ten cholerny budynek, a tak to musiał opierać się na czarach, które nie były obszarowe, by przypadkiem nie uszkodzić poprzez bezmyślność Julki. Kupował czas, choć te zaczęły pojawiać się dosłownie z dupy. - Jesteś w stanie się teleportować? - powiedział do niej głośniej, choć szczerze wątpił, w związku z czym kolejne zaklęcie cisnął, by wywołać ogrom wody, która na krótki moment spowodowała ich wywalenie i spowolnienie. Po tym - zgodnie z własną wolą - sprowadził ich na sam dół czeluści piekielnych, gdy w ziemi pojawiła się ogromna wyrwa, pochłaniając niezliczone ilości kości.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 408
  Liczba postów : 2559
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptySro Lip 14 2021, 20:23;

Brooks miała w miarę wysoką tolerancję na alkohol, biorąc pod uwagę jej płeć, wzrost i wagę. Jeżeli zaś chodziło o eliksiry, sprawa malowała się zupełnie inaczej. Wystarczała ich niewielka ilość, by dziewczyna odczuwała ich skutki. I o ile miało to swoje zalety, bo do regeneracji potrzebowała zaledwie kilka kropel wiggenowego w soku lub winie, to przy amortencji nie było już tak kolorowo. Momentalnie robiła się w takich sytuacjach monotematyczna i nie widziała świata poza osobą naprzeciw. Czasem działo się tak, że tą osobą był Felek.

- Ano – zgodziła się. Nie wiedziała co miał w głowie twórca potrawy, ładujący do zwykłego kebaba tak zdradliwy eliksir.

Jak się wkrótce okazało, nie tylko na eliksiry Krukonka była wyjątkowo podatna. Problemy również lubiły się jej trzymać, jak rzep psiego ogona. I jak już znaleźli opuszczone miasteczko, pełne zombiaków, to kto oberwał? Oczywiście Brooks! Walczyła dzielnie, jak to miała w zwyczaju, ale nic nie mogła poradzić na otępiające zmęczenie, które ją dopadło. Zwinięta w kłębek i wyczerpana starciem i ucieczką, szykowała się do snu, nie wiedząc, że może to być sen wieczysty. Pobudka ze strony Lowella dosłownie ratowała jej więc życie.
Dodatkowe galeony na chwilę zajęły jej umysł, ale szybko zastąpiło je przerażenie, gdy pojawiły się kolejne zastępy potworów, których było na pęczki. Biorąc przykład z Lowella, również dołączyła do ofensywy.

- Aquamenti! – rzuciła w kierunku jednego, chcąc wziąć przykład z Felka, ale pojebały się jej zaklęcia. Oczywiście próba się nie powiodła, bo trzymała różdżkę do góry nogami. Druga próba była jednak o wiele skuteczniejsza. Tym razem poleciała bombarda maxima. Poleciały również suche kończyny i strzępy zgniłego mięsa.

- Nie wiem – powiedziała zgodnie z prawdą, bo była wyjątkowo zmęczona. Mistrzynią aportacji była Arla, która potrafiła na odcince i kompletnym autopilocie trafić wszędzie. Ale Brooks? Brooks potrafiła jedynie latać, i to całkiem nieźle. I w każdym stanie. Wyciągnęła więc przed siebie dłoń, zmrużyła zmęczone powietrzem oczy i przywołała do siebie miotłę. Byli daleko od pałacu, ale „Boyden” potrafił zapierdalać z prędkością trzystu kilometrów na godzinę. Do tego wyposażony był w nieodłączny kompas miotlarski, który mógł ułatwić powrót nawet podczas burzy piaskowej.

- Chodźmy na zewnątrz, zabiorę nas stąd – wysapała ciężko, podnosząc się na kolana i rzucając drętwotą na prawo i lewo. Felek miał jednak inne plany i dlatego zamiast lecie, zaczęli spadać w jakąś dziurę, która pojawiła się znikąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptySro Lip 14 2021, 21:16;

Taka to ma dobrze. Lowell potrafił ledwo co wypić nawet słabe piwo, a już mu uderzały do głowy procenty. Brak tolerancji odznaczał się tym, że jako pierwszy mógł wylądować pod stołem, zaliczyć zgon, a przy okazji zjawiskowo się obrzygać, gdyby jednak postanowił połączyć parę alkoholi jednocześnie. Na szczęście był mądrym Borsukiem - ex-Puchonem, jakby nie było - w związku z czym, znając własny brak tolerancji do tego typu rzeczy, po prostu z nich nie korzystał. Inne używki równie dobrze mogłyby na niego wpłynąć, w związku z czym lepiej było nie kusić losu i trwać w swojej pięknej, urokliwej bańce. Niewinność, cnota, cokolwiek, co w dzisiejszych czasach nie ma wartości, jakoś się jeszcze ustatkowało w tym puchonim, żółciutkim jak twarz papaja Polaka, serduszku.
Pojawiające się znikąd szkielety na pewno nie stanowiły czegoś przyjemnego. Nie dość, że musiał zaopiekować się Brooks - nie oszukujmy się, szło mu to słabo - to jeszcze przy okazji okazało się, że koniec końców przywrócenie jej do pełnej sprawności nie działało. Może gdyby wyłączyć i włączyć z powrotem... system załadowałby się normalnie, a może i błędu nie wyjebał. Niestety - Julka to nie komputer, a Felek to nie informatyk, więc zastanawianie się nad tym było tylko prostym marnowaniem czasu względem jego nagłego skoku na wyżyny cenności. Druga sprawa - jeżeli miał ją zresetować, to albo porządnym jebnięciem w łeb, albo znalezieniem przycisku. Nie chciał go znajdować.
I tak oto szły sobie zaklęcia. Niczym dzieci trzymające się za rączkę, sznurkiem i w kolejce, jakby na mantrę wykute (bo tak było), z łatwością zachowywały względne bezpieczeństwo ze strony Lowella. Czary rzucane raz po raz, ale ten ze strony Brooks spowodował, iż były student miał ochotę przekręcić oczami. Dziewczyna chwyciła odwrotnie różdżkę (to da się tak?) i chciała rzucić Aquamenti. Na pewno tym starym, gnijącym ciałom przydałaby się kąpiel, ewidentnie. Im w sumie też, żeby zmyć brudy dnia codziennego.
Jeżeli nie wiedziała, to ewidentnie znaczyło o tym, że nie ma sensu stać w jednym miejscu i czekać na cud merlinowy. Kolejne zaklęcia z łatwością pochłonęły nie tylko szkielety, ale także ich; nie wiedział, co dziewczyna kombinowała, ale podejrzewał, że będzie to dobry środek transportu, bo dumbadery zwyczajnie uciekły, nie chcąc mieć do czynienia z czymś tak niebezpiecznym.
- No nie wiem, czy dasz ra-... - tu był mimo wszystko i wbrew wszystkiemu pod ziemią piasek. Pochłonięte szkielety, które znalazły się na dnie dwumetrowego rozrywu zostały przez niego pochłonięte tak, jakby kopały dirta nad sobą i nagle natrafiły na blok żwiru albo piasku. Dźwięk umierania był inny, no ale w sumie na jedno wychodziło. Szkoda, że wraz z tym piasek chciał pochłonąć również ich, na co Felinus zgrabnie odepchnął prostym urokiem Julię, która nie znalazła się pod wpływem działania siły o nazwie "grawitacja", by następnie samemu się teleportować do góry. Bycie zgniecionym przez takie tereny nie należało zapewne do najprzyjemniejszych rzeczy. - ...dy. - dokończył, biorąc głębszy wdech i ścierając dłonią kropelki potu.
No i oczywiście, jak żeby inaczej - kiedy to wyszli, znowu rzuciły się na nich te zasrańce, a Boydena jak nie było - tak nie ma. Ponowne Rennervate poszło w ruch, by zbudzić Julkę. 
- Gdzie ty chcesz nas zabrać? - rozejrzał się po pustkowiu, a raczej opuszczonym miasteczku, gdzie ciągle wychodziły te szkaradne potwory. A raczej ludzie minionych lat, jeżeli nie wieków. - Zajebiście, dumbadery uciekły... - spojrzawszy, no nie było po nich śladu, a też, kolejne zaklęcia szły w ruch, głód narastał, a więc i ochota na kebaba również.
Czy on był poważny, że myślał o kebabie w trakcie walki? No ale przecież traktował te gówna niczym muchy.
- Ej, Brooksie, wstąpmy sobie po drodze na kawę i kebaba, co ty na to? - może brzmiało to irracjonalnie, ale koniec końców nie pozostawało nic innego do roboty, skoro dziewczyna przysypiała (choć miał zamiar przekonać ją do wizyty w Oazie), a on stawał się głodny jak wilk. Super, że akurat w momencie, gdy widział śmieszne, chodzące zwłoki.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 408
  Liczba postów : 2559
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPią Lip 16 2021, 17:25;

Dumbadery, pomimo „głupoty” wpisanej w ich nazwę, okazały się mądrzejsze od dwójki dorosłych już czarodziejów. Gnane instynktem, spierdalały, ile fabryka dała, znikając im z oczu jeszcze przed spotkaniem pierwszego truposza. A Felek i Brooks? No debile. Ciekawscy, nieliczący się z konsekwencjami debile. Sama Brooks to powinna chodzić do jakiejś klasy specjalnej w Hogwarcie, bo widząc opuszczone miasto na środku pustyni, nie tylko je odwiedziła, nie tylko zaciągnęła za sobą Felka, ale jeszcze zaczęła wołać truposza. IQ na poziomie żarówki, i to wypalonej. Wszystko działo się tak szybko, że ciężko było stwierdzić, ile czasu już tam spędzili. Była ucieczka i bombardy. Było aquamenti. Były kolejne bombardy i Felek, który postanowił wysłać ich do piekła. Przede wszystkim jednak – było potworne, śmiertelne zmęczenie. Ocucana przez Felka dziewczyna z trudem trzymała się na nogach. Mimo to wpadła na genialny pomysł, żeby przywołać miotełkę. Tutaj. Na śordek jebanej pustyni. A potem jeszcze zostaje powrót w stanie półżywym. Może właśnie przez ten stan, pomysł ten wydał jej się tak dobry. Zaciskając zęby, podniosła się na kolana, potem na nogi. I machając różdżką jak głupia, waliła wciąż bombardami na prawo i lewo. Kolejny deszcz członków wzbił się w niebo. Trauma to jej pewnie zostanie na całe życie. A przynajmniej do końca tego tygodnia.

- Na kawę. Kebab nie – odpowiedziała ciężko, człapiąc przed siebie. I choć oczy miała zmęczone, to na krótką chwilę pojawiły się w nich światło i przytomnością. Usłyszała bowiem znajomy świst, a na horyzoncie pojawił się lśniący bułgarską czerwienią „Boyden” – prawdopodobnie najszybszy Uber w całej Arabii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPią Lip 16 2021, 17:40;

Niby głupie zwierzęta, a jednak mądre. Możliwe nawet, że IQ wypalonej żarówki było większe od tego, które samodzielnie reprezentowali, w związku z czym nie było dziwne to, że zamiast uciekać, spierdalać na pełnych obrotach, zamiast chwytać moment obrotowy - po prostu uznali, że bardzo dobrym pomysłem będzie nawalanie się ze szkieletorami. Gdy Julii chciało się spać. Gdy jemu chciało się jednak walczyć. Idealnie, nie ma co, pierwotne instynkty trochę przejmowały nad nim kontrolę, niemniej jednak trzymał je w ryzach, by przypadkiem nie walnąć czymś potężniejszym i bardziej nielegalnym. Ot, nawet bez tego dawał sobie nieźle rady; najchętniej posłałby w ich stronę Rotundus Calidum, ale szkoda byłoby w sumie spalić młodą pałkarkę przez własną głupotę, w związku z czym raz po raz zastawiał wymyślne pułapki z runą Fehu na czele. Za każdym razem, gdy kościotrupy stąpały po tychże inskrypcjach, płomienie buchały z ziemi i powodowały ich spalenie. Nie do końca, ale no - uniemożliwiało im to dalszą walkę.
Z jednego z nich Lowell wydobył dziwny amulet, chwytając go poprzez wyjętą z kieszeni chustę do okularów. Teraz nie miał czasu się nad tym rozwodzić; zamiast tego po prostu podszedł do Julki i rzucił na nią kolejne zaklęcia przywracające przytomność umysłu, byleby ta przypadkiem nie runęła na ziemię niczym deska i nie zasnęła całkowicie. Co jak co, ale chyba wolałby uniknąć takiego scenariusza, w związku z czym uważnie ją obserwował, raz po raz posyłając najróżniejsze uroki w kierunku hordy potworów. Nie bał się ich. To ludzie byli źli, okropni i niefajni przecież. Chociaż... może miały one większe IQ? Kto wie.
- Postawię ci hektolitry. - powiedział szczerze i z głębi serduszka był w stanie wydać wolną ręką sporą ilość galeonów za jej dzielną walkę i przywołanie Boydena, którego świst zwrócił uwagę nie tylko ich, lecz także zwłok, które najwidoczniej były zdziwione tym, co robi na pustyni miotła. Bułgarska czerwień rzucała się cholernie w oczy, a Lowell bez zastanowienia postawił bezpieczny mur przy pomocy Accenure, ażeby mogli normalnie dosiąść tego środka transportu. - Na Merlina, jak ci się nie zrzygam na plecy, to będzie dobrze. - od razu go zmuliło. DAWAJ JULKA, WIERZĘ W CIEBIE. - by tylko zachodzące słońce wskazywało na to, iż są uciekinierami, a towarzyszące na niebie gwiazdy wskazywały im dalszą drogę.


+

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 408
  Liczba postów : 2559
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPią Lip 16 2021, 17:53;

Dużo prawdy było w stwierdzeniu, że nieszczęścia chodzą parami. Te nieszczęścia, miały jednak, jak na ironię, sporo szczęścia. Oczywiście, wpadnięcie w szpony szkieletów nie było jakimś przejawem tego, że los nad nimi czuwał, ale mimo tego, potrafili się wykaraskać z tej gównianej sytuacji. Felek dzielnie walczył z truposzami, Julka dzielnie nie zasypiała. I krok po kroku, wychodzili z szamba, które sami sobie zgotowali, choć pewnym było, że smród będzie się ciągnął jeszcze długo, głównie w postaci przykrych wspomnień. W końcu nie oszukujmy się. Jak często masz okazję walczyć z armią nieumarłych zombiaków, które chcą cię zabić?
- Stoi – odpowiedziała cicho, wyciągając przed siebie dłoń. Lowell ubezpieczał ich, odganiając zaklęciami potwory, a Julka stała jak głupia i czekała, aż czerwona miotełka wpadnie jej w dłonie. Kiedy do tego doszło, momentalnie chwyciła za trzonek i poczekała, aż Felek zajmie miejsce pasażera.

- Trzymaj się mocno, serio – powiedziała i walnęła z kopyta. Miotła momentalnie rozpędziła się, przez co musiała porządnie zmrużyć i tak przymknięte oczy. Leciała jednak bez zarzutu. Nie znała się na wielu rzeczach w swoim życiu, ale latać to ona potrafiła. „Boyden” leciał więc przez pustynię, a stwory i wizja śmierci zostały daleko za nimi.

/zt x2

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 414
  Liczba postów : 389
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Alejka uśpionych QzgSDG8




Moderator




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptySob Lip 17 2021, 02:46;

Kostki: wszystkie rzuty: pappar mnie uczy, przerzuca mi złą kostkę, bo było zagrożenie, plus dostaję 40g

Zwykle kiedy mój pappar mówił: nie rób tego, nie idź tam; prawie zawsze to robiłam. Mam wrażenie, że Blu (nazwałam go wykurwiście oryginalnie od jego koloru, wyrzucając niepotrzebne e), dostanie zawału serca przez przechadzanie się ze mną. Dziś to była jego wina. Sam opowiadał mi o tajemniczym miejscu w Jamalu. Spędziłam sporo czasu na słuchanie jego legend. Gderał coś o gorącym, falującym powietrzu, czasie, który się zatrzymał, ludziach, którzy ludźmi nie byli' zatrzymani w jakiejś magicznej bańce, z której nie mogą się wyrwać. Ponieważ w sumie całkiem mnie to interesuję wypytuję o różne aspekty tej legendy, starając się rozsiać fakty od pogłosek, ale nawet mój zafascynowany Historią Magii pappar, nie potrafi tego zrobić.
Blu nie orientuje się co robię, jak szukam miejsca o którym mówi, bo jest zbyt pochłonięty opowieściami o tej przerażającej rzeczy w Jamalu. A ponieważ jest niesamowicie strachliwy, wszystko wyolbrzymia do niebotycznych wymiarów.
Dopiero kiedy wkraczam na ulicę, mój pappar orientuje się co ja narobiłam. Pewnie uciekłby z krzekiem, gdyby nie fakt, że mimo wszystko całkiem mnie lubił i bał się o mnie. Poprawiam czapkę z daszkiem, chroniącą mnie przed tym natarczywym słońcem. Mam na sobie jak zwykle dresik, luźną koszulkę i z niepokojem ssę miętówkę, którą wyjęłam właśnie z mojej przewieszonej przez ramię nereczki. Blu mamrocze mi do ucha, by uciekać, mówiąc wszystkie niebezpieczeństwa jakie mogą nas napotkać, a ja zafascynowana robię kilka bardzo cichych kroków na tajemniczą ulice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptySob Lip 17 2021, 22:57;

Kostka na wejście: nieparzysta
Zdarzenie: 3
Pappar: 6

Max wyczytał o tym miejscu w bibliotece, gdy ostatnio studiował tam historię i kulturę Arabii, które niesamowicie go zaciekawiły. Domyślał się,, że miejsce pełne legend i strachu może nie być wcale takie przyjemne i bezpieczne, ale nie potrafił zostawić tego w spokoju. Znów ciągnęło go tam, gdzie nie powinno i tym razem chodziło o wycieczkę do opuszczonego miasta.
Zabrał dywan i zaczął podróż, wypatrując tego, co chciał odszukać. W międzyczasie próbował dowiedzieć się od papugi, której imienia wciąż nie nadał, jakichkolwiek informacji o celu swojej wyprawy, ale ta była zbyt znudzona, by zająć się czymś tak ciężkim jak słowa i odpowiadanie na pytania, choć ponoć na historii znała się całkiem nieźle. PONOĆ.
W końcu jednak udało się odszukać legendarne miasteczko i Max zsunął się z dywanu, by powoli pieszo pospacerować i sprawdzić ile prawdy jest w tych wszystkich mitach.
Początkowo nie zwrócił uwagi na dziewczynę w czapce z daszkiem, która przechadzała się spokojnie z papparem również niebieskiej barwy. Po kilku sekundach Max zaskoczył jednak, że sylwetka jest mu znajoma i natychmiast przypasował ją nie tylko do Pattonaliów, ale i do meczu quidditcha, gdy to podleciała na trybuny migdalić się z Boydem. Usłyszał urywek opowieści jej pappara, który wydawał się być dużo przydatniejszy niż ten należący do Solberga, choć wydawał się być zesrany faktem, że dziewczyna postanowiła postawić tu stopę.
- Chociaż Ty trafiłaś na porządnego przewodnika. - Nie myślał o tym i po prostu podbił do dziewczyny. -Myślisz, że pierzasty ma rację i wypada spierdalać? - Zapytał bardziej po to, by rozpocząć rozmowę niż dlatego, że bał się tego, co może tu na nich czekać. W chwili obecnej było tu tak cicho i pusto, że ani trochę nie wyczuwało się tej grozy, o której krążyły legendy.
Wyjął z torby wodę i zwilżył gardło. Ostatnio naprawdę dbał o to, by nie trafić do uzdrowiciela. Nie chciał przecież, by cudowna moc źródeł się zmarnowała.

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 414
  Liczba postów : 389
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Alejka uśpionych QzgSDG8




Moderator




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyWto Lip 20 2021, 14:15;

Moj pappar nadal opowiadał, póki co szepcząc mi do ucha w popłochu jakieś kolejne rzeczy. Gdyby nie fakt, że byłam całkiem zestresowana, wcale bym nie przejęła się tym co tam gada i zignorowała go kompletnie. Jednak w sytuacji gdy mam wrażenie, że zaraz wydarzy się coś złego z niejaką ulgą przyjmuje jego gorączkowe gaworzenie. A ten opowiada mi nadal o śnie, który jest wieczni, wplatając motywy z najróżniejszych jamalskich legend i wymieniając najgróżniejszych potężnych magów z tych okolic, którzy mogli rzucać takie klątwy. No dobra, może wcale nie jest pocieszające słuchanie takich potężnych ludzi, którzy nadal tu może mieszkają. Szczególnie, że nagle słyszę przy uchu znajomy głos. Odwracam się w popłochu i widzę Solberga stojącego obok mnie i wcale nie starającego się mówić ciszej.
- Morda, nie drzyj się tu - mówię uprzejmie, rozglądając się po wszystkich zastygłych postaciach, by sprawdzić czy nikt się nie obudził. - Blu bardzo często panikuje z dupy, jak idiota, ale myślę, że w tym wypadku może mieć rację. Nie podoba mi się to miejsce - dodaję cofając się kilka kroków i zerkam na wysokiego chłopaka. Wiem o nim teoretycznie sporo w porównaniu do statystycznego ucznia Hogwartu. Ale to tylko dlatego, że miał mnóstwo wspólnego (niezbyt pozytywnie mówiąc) z chłopcem z którym sypiałam ostatnimi czasy; no i było o nim wiele razy głośno. Zakładam, że lubi być w centrum uwagi, szczerze mówiąc bo czasem oceniam sobie ludzi z góry. Chociaż może akurat nie miał w planach walczyć z pustnikami, ale no... - Nie krzycz i bądź ostrożny - dodaję i łapię go jeszcze za przedramię. - I jeszcze coś. Jak zobaczysz, że mam coś w stylu padaczki, bierz mnie stąd jak najszybciej, bo jestem wtedy głośna.
W zasadzie dobrze, że przylazł, bo inaczej mogłabym pewnie... zginać tu przy dostaniu wizji na przykład.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptySro Lip 21 2021, 12:09;

Zazwyczaj nie przejmował się podobnymi legendami. Jego pappar nie był specjalnie pomocny. Raczej znudzony i wyglądał jakby chciał znaleźć się gdziekolwiek, gdzie jest coś ciekawszego niż kilka alejek potencjalnie pełnych truposzy. Znając swojego zwierzaka Max wiedział, że ten wolałby pewnie siedzieć z nim w palarni mudminu, czy gdzieś przy piwku, ale no niestety, nie takie były na dzisiaj plany i raczej nie zamierzał ich zmieniać tylko dla swojego pappara.
-Okej, okej sorry. - Podniósł obronnie ręce, od razu ściszając głos. Nie chciał dostać wpierdolu ani od Fredki, ani od czegokolwiek, co mogło się tu czaić. -A co konkretnie Ci mówi? Bo mój jak widzisz "przewodnik", chyba zasnął i nawet by nie zauważył, jakby coś nas pożarło. - Spojrzał z lekkim wyrzutem na swojego błękitnego kompana, który faktycznie wolał inną rzeczywistość. No cóż. Przynajmniej nie przeszkadzał, a to już było coś!
Sam o Moses nie wiedział najwięcej, ale jako że grała u puszków na meczu kilka informacji posiadał. No i widocznie coś łączyło ją z Callahanem, a to przecież był nieodłączny element Solbergowego życia. Na pewno Boyd by się ucieszył wiedząc, że Max tym razem to jego pannę wziął na spacer po niebezpiecznym miejscu. Może nawet niedługo dane im było nosić pasujące protezy...
-Padaczki? Nie mów, że przylazłaś tu sama wiedząc, że w każdej chwili może Cię poskładać. - Dał się chwycić i poprowadzić, jednocześnie nie wierząc w głupotę dziewczyny. Nie wydawała się być lekkomyślna, choć spotykała się z Callahanem. Widać pozory potrafiły grubo mylić.
-Dobra, jak tylko coś zobaczę to spier... - Nie dokończył zdania. Jego twarz mówiła ni mniej ni więcej a: "Co do chuja?!", ale zgodnie z poleceniem nie wydawał żadnego dźwięku. Przed nimi pojawiła się sylwetka. Widocznie niezadowolona i widocznie snująca się w ich kierunku. Solberg miał dziwne wrażenie, że kolega raczej nie chciał zaprosić ich na piwo i karty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 414
  Liczba postów : 389
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Alejka uśpionych QzgSDG8




Moderator




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPią Lip 23 2021, 17:27;

Nie wiem czy jestem dobrą osobą na tłumaczenie Historii Magii. Szczerze mówiąc lubię ten przedmiot, bo nie musze machać różdżką, a w tym jestem naprawdę kiepska. Ale ponieważ nie siadałam do tego za często, nigdy nie osiągałam w tym niesamowitych wyników.
- No ten... Podobno jakiś chujowy czarodziej nałożył na to miasteczko jakąś klątwę wieku temu. W teorii wszyscy co tutaj są nie żyją. Jednak grupy badawcze, które tu przychodziły, bo chciały klątwę opanować czy zrozumieć... zostawały tutaj? - próbuję nieudolnie powtarzać to co mi mówił mój pappar i pytająco spoglądam na Blu, który kiwa głową na potwierdzenie, mimo że widocznie trzęsie się ze strachu. - Podobno nigdy nie wrócili, pozostając gdzieś tu... Chyba potrafią wysysać z człowieka coś, ale nie oznacza to, że wracają do żywych, bo jeszcze nie rozmawiali z nikim kto tutaj ożył... To chyba tylko jakaś chęć wyrwania się ze snu, która tak naprawdę nigdy nie może zostać spełniona - tłumaczę niepewnie legendę, idąc ramię w ramię z Solbergiem. Może nie byłby pierwszą osobę, którą wybrałabym na taką wyprawę, ale cieszę się, że ktokolwiek się tutaj przypałętał. Kiedy opowiadałam na głos, to wszystko brzmiało znacznie straszniej niż wcześniej w mojej głowie.
- Jestem jasnowidzem, w każdej chwili mogę mieć wizję; odjebałoby mi gdybym przez to nigdzie nie wychodziła - mamroczę pod nosem, lekko niby niechcący nadeptując mu na stopę, bo nie podobał mi się jego ton. Widzę jakiś kufer, do którego podchodzę i otwieram lekko, przeszukując go po cicho. Z zadowoleniem znajduję jakieś galeony i chowam sobie do kieszeni. No i pięknie. Wtedy też słyszę jak Solberg przerywa to co mówi, znowu podnosząc za bardzo głos, a ja czuję że mnie zatyka. Łapię się za gardło i nie mogąc się powstrzymać wypuszczam z siebie prędko słowa, swoim straszliwym, grobowym głosem. Odwracam się do Maxa i łapię go za nadgarstek, a mój wzrok leci ku górze, więc widać jedynie biel moich gałek ocznych.
- Przyjemność, błogi czas, dym w powietrzu, tłumiony żal. Fioletowy płyn cieknie na ziemię, kiedy wiesz, że przesadziłeś.
Przestaję i padam na ziemię, łapiąc oddech i starając się za wszelką cenę nie stracić przytomności. Pluję żółcią, połączoną z krwią. Buzuje we mnie nadal wróżba, czując jeszcze otumanione od jakiegoś narkotyku zmysły. Gdyby nie fakt, że dużo trenowałam wcześniej z Brewerem już dawno bym zemdlała. Ze złością patrzę na Solberga. Serio musiałam trafić na wróżenie narkomanami; z moimi dawnymi nawykami nie było to dla mnie bezpieczne. - Musimy spierdalać, jebany ćpunie - mówię już swoim normalnym tonem, nadal zła na uczucia, które nam nie spadły przez jego wizję; podnoszę się z trudem na nogi, by uciec z tego miejsca, zanim dopadnie nas więcej dusz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Alejka uśpionych QzgSDG8




Gracz




Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych EmptyPon Lip 26 2021, 23:37;

Widać oprócz papparów, które wiedziały co nieco o historii magii, mieli jeszcze coś wspólnego. Oczywiście poza znajomościami, które w zamku ciężko było mieć oddzielne. Max i zaklęcia raczej też nie szli w parze. Szczególnie teraz.
-Czyli klasycznie "strzeżcie się Ci, którzy tu wchodzicie"? - Zacytował, choć ni cholerę nie pamiętał, skąd to powiedzonko się nawet wzięło. Poczuł lekki niepokój wiedząc, że podobne legendy nie raz już się sprawdziły, ale też nie miał zamiaru spierdalać jeżeli faktycznie nic się nie działo. A jeszcze wokół nich panował względny spokój. -Wyssać coś z żywych? Jak dementorzy? - Szczerze zaciekawiła go ta część. Znał jedną rzecz, jaką można było z niego wyssać, ale domyślał się, że nie o to chodziło. Miejsce to nie wiało aż taką rozpaczą, jakiej człowiek mógłby się spodziewać włażąc do siedliska dementorów. No i cała ta historia o ludziach nie miałaby sensu, skoro wszyscy wiedzą, że dementor to bardziej kaptur niż istota ludzka.
-No nie gadaj! Przepowiedziałaś już kiedyś komuś coś fajnego? Twoje wizje się spełniają? - Ożywił się nieco na ten kawałek informacji o Freddie. Choć wróżbiarstwem cholernie gardził, lubił rozmawiać z tymi, którzy dar posiadali. Zazwyczaj byli to naprawdę ciekawi osobnicy i mieli swoje wyjątkowe spojrzenie na świat.
Zgromił ją tylko spojrzeniem, gdy został nadepnięty, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Nie będzie przecież robił afery o to, że ktoś nie umie chodzić po tym, co do chodzenia jest przeznaczone. A stopy drugiej osoby na pewno się w tę kategorię nie wpisywały.
Początkowo nie skumał co się działo. Puchonka grzebała sobie w kufrze, chowając coś co tam znalazła do kieszeni, a Max obserwował drogę, na której zauważył coś, co zdecydowanie mu się nie spodobało. Myślał, że Fredka też ujrzała tę postać i chwyciła go by razem spierdolić ku czekającym na nich dumbaderom. Gdy jednak zobaczył jej oczy miał wrażenie, że zrozumiał, co się właśnie odjebało. Jasnowidzka przepowiedziała sama sobie wizję.
Słuchał jej słów początkowo nie do końca poważnie do nich podchodząc. Gdy jednak zrozumiał, o czym dziewczyna pierdoli, serce na chwilę mu stanęło, a Max poczuł, jak gardło mimowolnie się ściska. Nie mogła mieć racji. Nie mogła.
Wizja jednak minęła a Moses upadła plując czymś nieprzyjemnym.
-Żyjesz? Mogę coś na to poradzić? - Uniósł różdżkę i jeżeli dziewczyna mu pozwoliła przy pomocy kilku prostych zaklęć leczniczych zniwelował jej ból i doprowadził do względnego ładu. Jeśli nie, po prostu wzruszył ramionami. Bez względu na wszystko ponownie spojrzał jednak na sunącą ku nim sylwetkę, która była zdecydowanie bliżej. Kurewsko zbyt blisko jak dla Maxa.
-Chciałabyś... - Przewrócił oczami na wstawkę o narkomanie, ale musiał się z nią zgodzić, że czas ewakuować się z tego dziwnego miejsca. Puścił ją przodem, samemu spierdalając przed kreaturą, ale ta okazała się być szybsza niż się Solbergowi wydawało i zdecydowanie szybsza niż osłabiony nastolatek mógł podołać.
Poczuł, jak coś łapie go za kostkę, a on wyjebuje się ryjem na ziemię. Bezsprzecznie otarł sobie twarzyczkę, ale w tej chwili nie był to dla niego najważniejszy fakt. Szarpał nogą, by tylko uwolnić się z tego uścisku.
-Moses! Możesz mi pomóc? -Krzyknął, bo teraz nie miał już wyjścia. Stwór atakował, a dziewczyna zdążyła już kawałek się oddalić. Mogli tylko liczyć na to, że nie sprowadzą sobie więcej nieszczęścia na głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Alejka uśpionych QzgSDG8








Alejka uśpionych Empty


PisanieAlejka uśpionych Empty Re: Alejka uśpionych  Alejka uśpionych Empty;

Powrót do góry Go down
 

Alejka uśpionych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Alejka uśpionych JHTDsR7 :: 
Arabia
 :: 
Pustynia
-