Share
 

 Domek na drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 11 z 12 Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30893
  Liczba postów : 59912
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Specjalny




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyCzw 27 Sty - 23:31;

First topic message reminder :


Domek na drzewie

W wiosnę, kiedy cały dąb pokrywa się soczyście zielonymi liśćmi nie sposób zauważyć ukrytego między gałęziami domku, zrobionego właściwie z kilku drewnianych desek. Jest to za to idealne miejsce, żeby się ukryć. Z przyjacielem, chłopakiem, czy samemu, zawsze jest idealnie. Budowla jest na tyle duża, że spokojnie pomieści cztery osoby, a i miejsce na malutki stoliczek się znajdzie.
Żeby dostać się do środka, trzeba się nieco po gimnastykować, bowiem gałęzie, szczególnie te dolne, są w znacznej odległości od siebie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptySob 16 Maj - 4:10;

W sumie, to Max wszedł z butami w jej poglądy i te granice poprzesuwał. I co najśmieszniejsze - gdy się żegnali części z nich wracało natychmiast do poprzedniego stanu. Seks z ledwo znanym Maxem? Tak, chętnie, teraz już zaraz. Pocałunek z chłopakiem, którego poznała na Celtyckiej nawet jeśli miała na to ochotę? Nie ma takiej opcji. Co ten ślizgon z nią robił...
-Ty tylko wyglądasz tak grzecznie, ale oboje wiemy jak daleko się to mija z prawdą. I ja to w sądzie udowodnię! - Zapowiedziała natychmiast ze sztuczną powagą i stanowczością w głowie. Niech się boi! Rozprawa będzie okupiona krwią, łzami i cierpieniem. Jeśli Sorrento-Solberg kiedyś się rozpadnie, to z hukiem!
-Co to jest za małżeństwo... Żony nie podrywa, za jej arcywrogów się bierze. Muszę to dopisać do listy - Stwierdziła rozglądając się jakby szukała kartki papieru, żeby potem wrzucić do skrzyneczki "Powody do rozwodu". Dobrze, że ona mu ich nie dawała - paczcie jaka jest idealna!
-To smutne, że nie doceniłeś Walsha - Skomentowała robiąc w imieniu nauczyciela podkówkę z ust - Dla mnie jest za stary, w końcu ja jestem pedofilem. W sumie wszyscy są dla mnie za starzy - Kiedy ona tak swobodnie zaczęła z tego żartować? Aż sama była sobą zaskoczona, jak swobodnie przyszło jej to, czym jeszcze kilka tygodni temu przejmowała się bojąc się, że Lucas usłyszy durną plotkę i uzna ją za desperatkę.
-Możesz sobie ewentualnie zrobić w brwi - Zasugerowała wskazując na to że te jej się akurat podobają. Natomiast jak dla niej te w języku mocno uprzykrzały całowanie, choć miała okazję sprawdzić to tylko raz i cóż - może facet był po prostu kiepski.
Zaśmiała się widząc jego reakcję. Pierwszy raz tak na prawdę mówili cokolwiek o sobie, więc jego zdziwienie jej nie zaskoczyło.
-Dużo czytam, co już wiesz, i łatwo zapamiętuję takie rzeczy. No i skoro z praktyczną magią sobie nie do końca radzę, zostało mi to - Wyjaśniła mu skąd akurat taki zamysł. Ona na prawdę kiedyś była grzeczną dziewczyną nadającą się na nauczyciela. Potem trochę jej się życie popsuło, ale cel i marzenie pozostało.
Zaskoczyło ją to, że pominął u siebie odpowiedź. 1/3 i to na pytanie, które wydawało się na prawdę błahe. Nie mogła jednak dopytywać, więc posłała mu jedynie lekki uśmiech.
-Ty na prawdę masz szczęście do starszych dziewczyn - Pierwszy raz ze straszą. Teraz ona 2 lata wyżej. Co dalej? Staruszki w domu starców? Aczkolwiek różnica była taka, że ona go nie bajerowała. Samo jakoś tak wyszło. Wcześniej nawet nie zwracała na Maxa uwagi. Tak na prawdę wszystko to działo się dzięki jego... Mamie.
-7 klasa. Facet, z którym się wtedy spotykałam. Prawdopodobnie nie ma pojęcia, że był pierwszy - Skoro on dodał od siebie jedno zdanie więcej, to i ona postanowiła to zrobić. U niej okoliczności były zdecydowanie lepsze, bo jednak była to osoba z którą wówczas była dość blisko. Choć nie mogła wówczas mówić o miłości. Miała jej zakaz i wtedy jeszcze się tego trzymała.
-Kilka miesięcy. Nie pamiętam dokładnie ile. Dużo się wtedy działo - Jak na kogoś kto co 2 dni randkuje z inną osobą, to na prawdę było bardzo długo. I szczerze mówiąc gdyby chciała, to mogła by bez problemu liczyć ile to trwało. Ale nie chciała. Wolała nie pamiętać dat.
-O, to niech będzie takie coś. Dwie osoby proponują Ci seks. Jedna jest wolna, ale jest taka 5/10. Druga chodzi z Twoim kumplem, ale jest 10/10. Musisz jedną wybrać. Która? - Pytanie mówiące w sumie dość dużo o człowieku i jego priorytetach. Była ciekawa jak to jest z Maxem. Natomiast co do sukienki - Tori jak to Tori, nawet nie zauważyła, że cokolwiek widać. Wierciła się, a przy nim i tak nie czuła, ze musi się krępować. Dlatego po chwili uznała, że pozycja jest niewygodna i przeniosła ręce za siebie, by się na nich oprzeć. Przekrzywiła głowę lekko w bok, wpatrując się w niego z zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptySob 16 Maj - 4:32;

Kostka: 1 - fail


Odpowiedź na jej wewnętrzne pytanie była prosta jak różdżka. Po prostu robił z nią co chciał. Znalazł metodę i się jej trzymał. Przynajmniej dopóki mu to pasowało. Kto wie, jak długo ten stan rzeczy się utrzyma? Chociaż jeżeli ich relacje się nie zepsują na pewno będzie z tego korzystał.
Uśmiechnął się tylko ironicznie i wzruszył lekko ramionami. Tori miała rację. Jego wygląd zdecydowanie ułatwiał mu życie. Ile razy już niewinna twarz pomogła mu wyjść z opałów. Wiele o Maxie można bło powiedzieć, ale jak chciał potrafił zbajerować każdego. I to nie koniecznie w ten sposób, w jaki zbajerował siedzącą przed nim dziewczynę.
-Jak to nie podrywa? A jak Cię namówiłem do ślubu? - Gdyby faktycznie zaczęła spisywać listę, mogliby z tego domku długo nie wyjść. Oczywiście sam nie miał zamiaru podawać jej powodów do rozwodu, ale trochę ich było. I prędzej, czy później na pewno je odkryje. Nie była przecież idiotką.
-Nie radzisz sobie z magią? - Z każdym jej słowem dziwił się chyba bardziej. -Czekaj... Czy to nie Ty przekombinowałaś z Sophie eliksir na zajęciach z kółka? - Teraz przypomniał sobie, że ją skądś kojarzył. Dziewczyny bardzo dobrze uwarzyły eliksir, ale widocznie było im za mało i stworzyły włochatego potwora.
-Albo to one mają pecha do mnie. - Puścił jej oczko, ale jego śmiech był już trochę mniej szczery. Faktycznie większość jego dziewczyn była starsza, ale sam nie wiedział z czego to wynikało. Nie miał jednego typu kobiet, z którymi próbował coś ugrać. Startował zarówno do tych starszych, młodszych jak i swoich rówieśniczek. A, że los pchał go w ramiona tych bardziej doświadczonych... Nie będzie narzekał. Zdecydowanie nie będzie.
-No to staż mamy podobny. - Z przekąsem skomentował jej odpowiedź. Ani wtedy, ani teraz nie żałował, że jego pierwszy raz odbył się w taki właśnie sposób. Co prawda była to dziewczyna, do której sam czuł coś więcej niż tylko pociąg fizyczny. Dlatego też tak długo jej się opierał. Z perspektywy czasu uważał to jednak za głupotę. Gdyby wcześniej uległ mógł mieć z nią naprawdę fajną, niezobowiązującą relację, a tak ona wyjechała i gdy Max wrócił w te wakacje do domu już jej nie było.
-W życiu bym nie zrobił tego kumplowi! - Powiedział stanowczo, ale uciekł na chwilę wzrokiem, co mogło wydać jego kłamstwo. Musiał przyznać prze sobą, że mu się to zdarzyło. I to nie raz. Nie byli to jednak jakoś bardzo bliscy kumple.
-Kochałaś się kiedyś w jakimś nietypowym miejscu? - Widać rozmowa była ukierunkowana w jedną stronę. Nie mógł jednak powstrzymać swojej ciekawości i musiał zapytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptySob 16 Maj - 10:56;

Jej też zdecydowanie pasował ten układ i zamierzała z niego korzystać tak długo, jak będzie ku temu okazja. Tak długo, jak będzie między nimi czysto. Bez dram, bez niepotrzebnych uczuć. Po prostu zabawa.
Doskonale wiedziała jak to jest z tym, że wygląd potrafi załatwić wszystko. Względem niego była raczej kokieteryjna i zaczepna, ale w momencie mogła by stać się uroczą gryfonką z dużymi, niebieskimi oczami, której nie sposób odmówić. Przynajmniej na chwilę, bo niestety łatwo się rozpraszała i szybko wypadała z roli.
- To ja cię namówiłam do ślubu - Odpowiedziała uśmiechając się przy tym niczym zwycięzca jakichś długofalowych zawodów, który własnie dostał do rąk swój złoty puchar. Usidliła Maxa Solberga nieprawdziwym ślubem - to na pewno jest coś, co można wpisać na listę życiowych osiągnięć.
- Tak, to ja. Miałam wtedy też piękne, krzaczaste brwi - Zaśmiała się przypominając sobie tamto zdarzenie. Miała wtedy też bardzo długie włosy i nawet przez jakiś czas ich nie obcinała, ale potem zaczęły ją zwyczajnie denerwować -Mogę wiedzieć wszystko o danym zaklęciu, ale jak przychodzi co do czego albo nawet o nim nie pomyśle, albo nie umiem go użyć. Przed OWUTemami miałam czterech korepetytorów - Rozwinęła ogólną myśl w tamtej chwili wchodząc w coś między rozbawieniem samą sobą a lekkie zakłopotanie i odwracając wzrok na krótko w bok, zagryzając przy tym wargę.
Na jego oczko i wspomnienie o ich stażu jedynie się uśmiechnęła mając wrażenie, że temat nie powinien być kontynuowany. Zauważyła, że jak na ten moment Max nie ma do niej na tyle zaufania (albo po prostu tyle chęci) by o pewnych rzeczach mówić, a ona też nie zamierzała ciągnąć go za język. Ta gra i tak mogła zrobić sporo zamieszania.
- Ja też nie - Spojrzał w bok. Padło kłamstwo. Była pewna, że skłamał w tamtej chwili, zatem albo nie widział problemu z podbiciem do dziewczyny przyjaciela, albo już to niejednokrotnie zrobił. Sama była w tamtym momencie szczera, bo akurat u nie zadziałało to kiedyś w drugą stronę - to ją chciał poderwać chłopak jej przyjaciółki. Długo tym chłopakiem potem nie pobył.
Tak czy siak jeśli chłopak skłamał, tak zasada o szczerości i ją przestanie obowiązywać jeśli zajdzie ku temu potrzeba. Problem jest tylko taki, że Tori była pewnie jeszcze gorszym kłamcą niż on.
- Tak - Odpowiedziała i... I tyle. Wyszczerzyła się przy tym do niego. Nie zapytał "a jeśli tak, to gdzie?", więc mogła pominąć rozwiniecie odpowiedzi i przez chwilę sprawiała wrażenie, że to zrobi. Po chwili jednak powiedziała więcej, bo szczerze mówiąc sama chciała usłyszeć na to odpowiedź - Tam tak dokładniej - To mówiąc pokazała w górę, co oznaczało to drzewo, ale jego wyższe partię. Koronę, gdzie trudno było wejść, ale gęste liście osłaniały przed światem. Było niewygodnie, było chłodno. Było zajebiście.
-To może dla odmiany coś z kategorii +18 - Zaczęła zwracając uwagę na to, że oboje ewidentnie myślą względem siebie o jednym i prawie wszystkie pytania jakie padają kręcą się wokół tego tematu - Masz jakieś fetysze, a jeśli tak, to jakie? - Ona pilnowała, żeby pytania zmuszały go niemalże do rozwinięcia myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyNie 17 Maj - 2:56;

Przewrócił teatralnie oczami, gdy usłyszał, że to ona zaciągnęła go przed ołtarz. Zdecydowanie było to na razie coś, czego nikt jeszcze nie dokonał i przez długi czas na pewno to się nie powtórzy. Zaobrączkowany Solberg to jakaś jebana komedia, w którą raczej nikt na poważnie by nie uwierzył. Przynajmniej nikt, kto go znał. Bał się jednak, że jego rodzice przyjmą to bardzo ciężko i znowu będzie musiał patrzeć na ich zawiedziony wzrok przez całe wakacje.
-Już wiem, jakiego duetu muszę się wystrzegać. - Zaśmiał się wspominając tamten dzień. Skoro Tori znała Sophie, to domyślał się, że znała też jej brata. Raczej nie dało się tego ominąć Byli popularni z wielu względów. A na pewno ze względu na niezaprzeczalną urodę rodu Sinclair. Gdyby była możliwość, pewnie większość ludzi wzięłaby ich obydwoje naraz. Zarówno Soph, jak i Lucas zwalali z nóg i łamali wiele serc w Hogwarcie.
-Wszystkich wykończyłaś? - Zbyt wiele żartobliwych uwag tutaj pasowało i musiał jakąś wybrać. -To może nie będę się polecał, co? - Jeżeli zaszłaby taka potrzeba, chętnie by jej pomógł. Jednak jego dziedziną były eliksiry, a nie zaklęcia. Było to dość dziwne, ze względu na to, że nad kociołkiem osiągał pełne skupienie i pracował z ogromną dokładnością, a podczas rzucania zaklęć popełniał najgłupsze i najbardziej niedbałe błędy. Nawet głupiego Chorus Omnia musiał go Darren porządnie nauczyć.
Max akurat ten temat kontynuować mógł, gorzej mogło być z Tori, gdyby ślizgon zaczął wnikać w szczegóły i padło by TO imię. Dlatego może i lepiej było, że na ten moment temat został porzucony. Na pewno nie raz jeszcze będą mieli okazję go odgrzebać i podnieść.
Zauważyła to jakże oczywiste kłamstwo, ale tego nie skomentowała. Może i dobrze. Nie stawiało to Maxa w najlepszym świetle i chyba niezbyt chciał o tym mówić, skoro postanowił zataić prawdę.
Spojrzał, za jej palcem i zdziwił się lekko.
-Czekaj, czekaj... Jak to możliwe? - Średnio potrafił sobie to wyobrazić. W końcu korona drzewa to mało bezpieczne miejsce na takie aktywności. Był przekonany, że musiała w tym uczestniczyć magia.
-Wydaje mi się, że wszystkie moje miejsca były dość standardowe. - Drzewem pochwalić się na pewno nie mógł. Nie przypominał też sobie jakiegoś wyjątkowo dziwnego, czy pamiętnego miejsca. Może dlatego, że po prostu nie miało to dla niego znaczenia, gdy już przechodził do rzeczy. Wtedy liczyło się coś zupełnie innego.
-Liczy się totalny brak rozumu i chęć próbowania wszystkiego? - Zażartował, chociaż druga część była jak najbardziej szczera. Nie było chyba nic, czemu nie byłby w stanie dać szansy. Skoro miało to kręcić chociaż jedną osobę, to czemu by nie jego?
-A tak serio, to jarają mnie wyzwania... I pończochy. - Laska w takim stroju zdecydowanie miała u niego ogromny plus i automatycznie stawała się numerem 1 na jego liście priorytetów. Do tego, jeżeli wiązała się z tym jakakolwiek adrenalina lub wyzwanie... Max leciał w to na ślepo.
-Ja pójdę w trochę innym kierunku. Gdybyś mogła wybierać, wolałabyś spędzić resztę życia bez magii, czy nigdy nie zaznać prawdziwej miłości? - Wiedział, że dla niego odpowiedź jest idiotycznie prosta. Zastanawiał się jednak, jak ważne są te sprawy dla Tori. Znał takich, co za nic w świecie nie przeżyliby stania się mugolami. Nawet jeżeli pochodzili z niemagicznej rodziny. Hipokryzja szerzyła się w świecie i miała się bardzo dobrze. Do tego jego żonkilek była kobietą, a one nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę wartościują najbardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyNie 17 Maj - 3:46;

Ona mu się oświadczyła? Ona. Ona zasugerowała szukanie księdza? Ona. Zatem to ona go zaciągnęła do ołtarza. Była jednak pewna, że ślub jest nieważny, dlatego też nie uważała, że należy przejmować się swoimi czy jego krewnymi. Nikt normalny nie uwierzy w to, że 16 latek (nawet jeśli brakował mu tylko miesiąc do urodzin) mógł wziąć ślub. Jedyne co, to ludzie mogli wierzyć, że na prawdę są parą, co oczywiście nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Za przewrócenie oczami nachyliła się jednak do niego i dźgnęła go palcem pod żebrami jak to miała w zwyczaju.
-Oj tak. Duet Sorrento Sinclair jest prawie tak zdolny jak słynni Sorrento-Solberg! - Zaśmiała się zastanawiając się, czy kiedykolwiek odwaliła coś ze ślizgonką na miarę spontanicznego ślubu. Szybko jednak uznała, ze nic takiego się nie wydarzyło. Ale włochaty potwór o którym prawie zapomniała? Oj tak. To było zabawne.
Łamali serca... Tak. Jedno z tych serc nawet weszło między rodzeństwo, ale o tym jak na razie wiedzieli tylko sami zainteresowani. A i tak nie każdy wiedział wszystko.
-Pewnie. Jak Czarna Wdowa. Albo modliszka - Odpowiedziała natychmiast przyjmując przy tym złowrogi wyraz twarzy. Gdy jednak uznał, że nie warto siebie polecić musiała wejść w zupełnie inny klimat odpowiedzi. Taki, jaki to często między nimi panował - Wiesz, możemy zrobić uczciwą wymianę. Ty mi udzielisz korepetycji z czegoś. Ja ci udzielę korepetycji z czegoś... - Oczywiście on jej z eliksirów, ona mu z historii magii. Tylko o to chodziło, bo o cóż by innego?
Na pewno będą mieli okazję jeszcze na te tematy pogadać. Pytanie, czy stanie się to czystym przypadkiem, czy po prostu otworzą się na siebie na tyle, by pozwolić sobie na szczerość w takich sprawach. I to oczywiście bez tego całego przejmowana się uczuciami, związkami. Mogli być spokojnie tylko przyjaciółmi, czy dobrymi znajomymi. Którzy przy okazji mają ochotę się ze sobą przespać.
- Jak się bardzo chce, to wszędzie się da - Zaśmiała się po czym posłała mu zadziorne spojrzenie mówiące "może Ci kiedyś pokażę". Chyba pierwszy raz wyszło na to, że to ona jest w czymś bardziej doświadczona. Jak na razie miała wrażenie, że w konkurencji pod tytułem "kto więcej przeżył" on wygrywa. Tym razem jednak to jej przypadło zwycięstwo i była z tego bardzo dumna. Pierwszy i pewnie ostatni raz.
Totalny brak rozumu? O proszę! To cała Tori! Próbowanie nowych rzeczy jednak przypadało jemu w udziale. Gdy natomiast wspomniał o pończochach jej mina świadczyła o tym, że zachodzi proces kodowania. Taka wiedza może jej się przydać w przyszłości. Tym bardziej, że miała kilka par. I w sumie przy okazji odpowiedział jej też na pytanie czy bliżej mu do Pań czy do Panów. Panowie nie noszą pończoch.
-Blizny, ale to już wiesz. I dobijanie do ścian, podłóg, łóżka - Co do blizn, widział już na pierwszym spotkaniu jak bardzo była zainteresowana jego pozostałością po ataku nożem. Druga rzecz natomiast wynikła z tego, że dziewczyna wychodziła z założenia iż niemal nikt nie jest jej w stanie zdominować. To też tego typu zachowania był dla niej czymś niezwykłym i bardzo rzadkim. Zdecydowanie za rzadkim.
Co do jego pytania - nie musiała się zastanawiać. Odpowiedź padła natychmiast.
- Reszta życia bez magii - Czy chodziło tak typowo o wielką miłość? Ciężko powiedzieć. Może inaczej. Na tyle rzadko opierała się w swoich działaniach tylko i wyłącznie na magii, że byłaby w stanie bez niej żyć. Natomiast liczyła, że gdzieś jest facet, który sprawi, że ta poczuje iż chce być w związku i zaangażuj się w to na całego. Nie znudzi się po chwili, nie będzie szukać bóg wie czego. I przede wszystkim ten nie znajdzie sobie nagle kogoś nowego zostawiając ją na lodzie. Gdzieś ktoś taki musiał być.
-Jaka jest Twoja największa zaleta i największa wada? - I ona zeszła na tematy z jednej strony lżejsze, a z drugiej mogące na prawdę ukłuć jeśli ktoś nie do końca chciał mówić o swoich złych cechach. Bo że każdy chciał się pochwalić tą dobrą - co do tego nie miała wątpliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyNie 17 Maj - 21:27;

Gdyby Tori wiedziała, jakie akcje w życiu odwalał, nie miałaby wątpliwości, że ślub wcale nie był w jego wykonaniu aż tak niemożliwy. Oczywiście poza całą tą kwestią uczuć, zobowiązań i ogólnie jakiejkolwiek monogamii.
-Jeszcze trochę i będę miał drugą bliznę od tego ciągłego dźgania. - Zaśmiał się, gdy dziewczyna już się od niego odsunęła. Co prawda jej dotyk nie był bolesny, ale wbrew woli wykonał przez niego nagły ruch i rany na nodze znów się odezwały. Zamknął na chwilę oczy, by przeczekać największą falę bólu i powrócił do świata rzeczywistego. Wziął łyk wina, żeby trochę lepiej żyć i już był gotowy dalej oddać się ich grze.
-Nazwisko Sinclair zobowiązuje. - Ani Lucas, ani Sophie nie należeli do aniołków i Max wiedział, że mógł na nich zawsze liczyć. A tamten włochaty incydent? No cóż. Został opanowany, ale wrył mu się w pamięć na pewno.
-Oho, groźna kobieta mi się trafiła! - Wyobraził sobie Tori, która odgryza swojemu partnerowi głowę. Był to doprawdy zabawny widok. -Zrobiłbym to i bez wymiany, ale skoro proponujesz... - Po pamiętnej pracy domowej z historii magii bez wątpienia przydałyby mu się korepetycje z Bitwy o Hogwart. Może dziewczyna znalazłaby jakąś metodę, żeby mu to wbić do głowy. On ze swojej strony mógł z nią zrobić uwarzyć co tylko chciała.
-W to akurat nie wątpię. - Gryfonka z całą pewnością należała do tych szalonych i jeżeli by się na coś uparła to nawet taki szczegół jak zagrożenie złamanym karkiem, by jej nie powstrzymało.
-Nie wiem jak źle by musiało ze mną być, żeby nie zauważyć Twojego zainteresowania bliznami. - I przy okazji musiałby by głuchy i ślepy i nieczuły. Ale dobijanie do powierzchni płaskich było informacją, której Max wcześniej nie posiadał, a zdecydowanie miał zamiar wykorzystać. Zazwyczaj to on miał tę dominującą rolę, co wiele lasek lubiło i jakoś nie planował tego zmieniać. Chociaż nie mógł ukryć, że czasem zamiana ról też była świetna.
-Miłość. - Odpowiedział krótko i na temat z jednego prostego powodu. Po prostu nie wierzył, że takowa istnieje. Liczył, że może się mylić, w końcu w magię też ludzie nie wierzyli, ale jak na razie nie miał dowodów na to, że mógłby się mylić.
Pytanie Tori sprawiło, że zamilkł na dłuższą chwilę. Gładząc palcem brzeg kieliszka myślał nad odpowiedzią.
-Zaleta to pewnie otwartość... - Miał na myśli otwartość na ludzi i nowe doświadczenia. - A co do wady...Porywczość? Bezmyślność? Złe wybory życiowe? - Uśmiechnął się lekko. Próbował odpowiedzieć jak najbardziej obiektywnie, ale lista była okropnie długa. Mógł dorzucić jeszcze "bycie potencjalnym mordercą", ale to by mogło już rozpocząć rozmowę, której ostatnio miał już dosyć. Postanowił więc to przemilczeć. Był bardzo ciekaw, co Tori odpowie na własne pytanie.
-Skoro już krążymy wokół tematu, czego najbardziej żałujesz? - Wiedział już, że będzie to kolejne pytanie, które pominie. Lub ewentualnie podejmie kolejną próbę kłamstwa. Nie mógł jednak powstrzymać się od próby wyciągnięcia takiej informacji od swojej żonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyNie 17 Maj - 22:14;

-Druga blizna to dopiero początek - Odpowiedziała obserwując jego twarz gdy zamknął na chwilę oczy. Będzie musiała opanować częściowo swoje odruchy, żeby go nie uszkodzić. Dlatego też skupiła się na swoim kieliszku wina i nawet podświadomie przesunęła się odrobinkę w przeciwną stronę.
-Nazwisko Sincailr zobowiązuje do wielu rzeczy - Powiedziała na tyle cicho, że mógł dosłyszeć tylko mamrotanie chyba że by bardzo mocno skupiony na tym, co mówi. Po tym upiła jeszcze jeden łyk w ten sposób opróżniając do końca kieliszek i odstawiając go na ziemię.
-Miałeś wcześniej wątpliwości, że jestem groźna? - Spytała unosząc brew niemalże jakby była zaskoczona jego ignorancją względem tego, jak niebezpieczną była osobą. No zobacz tylko! Niska blondynka z wesołymi, niebieskimi oczami, która obdarza swoim uroczym uśmiechem cały świat niemal bez przerwy. Toż to definicja grozy! Gdyby była jeszcze przy tym Puchonka, to należało by uciekać na sam jej widok.
-Ah. To cofam propozycję - Powiedziała natychmiast wzruszając przy tym ze sztuczną obojętnością ramionami i odwracając wzrok chcąc przy tym wykazać się bezwzględnym brakiem zainteresowania jego osobą. Standardowo musiała się z nim podroczyć. Bez tego nie byłaby sobą.
Zacisnęła usta w wąską szparkę po czym cmoknęła nimi w powietrzu, gdy ten skomentował jej bliznofilię.
-Myślałam, że dobrze się z tym kryję. Całe życie w błędzie - Westchnęła wielce załamana samą sobą. Taka jest przecież skryta i nieśmiała! Jak on mógł zauważyć jej najgłębiej skrywane fetysze o których absolutnie nikt nie wiedział?! Toż to leglimenta jakiś!
-Zakładasz, że nigdy się nie zakochasz? - Postanowiła spróbować dopytać, oczywiście nie zamierzając naciskać, jeśli chłopak nie będzie chciał odpowiedzieć na to pytanie ani szczerze, ani ewentualnym kłamstwem.
- Bezmyślność i złe wybory życiowe spowodowały to, że teraz tu siedzimy, więc ja nie wiem czy to wada - Zaśmiała się zastanawiając się, czy planował przedstawić jej jeszcze dłuższą listę wad, podczas gdy zaletę podał jedną.
- Największą zaletą jest chyba to, że dość łatwo wzbudzam zaufanie u ludzi. Co do wady, mam zbyt wygórowane oczekiwania względem facetów - I pełną świadomość tej wady, a mimo to nie była w stanie jej zmienić. Chyba ogólnie tak już jest z wadami. Albo można się za nie nienawidzić, albo należy je zaakceptować.
-Pas - Jej pierwszy. Bez zastanowienia. Natychmiast odrzuciła pytanie, by po wysłuchaniu jego ewentualnej odpowiedzi przejść do następnego - Z czego najbardziej jesteś dumny w swoim życiu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyNie 17 Maj - 23:08;

W uszkadzaniu radził sobie idealnie sam. Albo raczej w kreowaniu sytuacji, które do tego doprowadzały. Pojedynki, urazy, potknięcia, bójki... Czasami wystarczyło iść prostą drogą i już Max sobie coś zrobił. Dlatego przestał się tym aż tak przejmować już dawno temu. Plus był taki, że skoro większą część roku spędzał w Hogwarcie, jego rodzina nie miała pojęcia o jego wypadkach i nie martwili się aż tak. Gorzej był w wakacje. Do dziś pamiętał, jak obudził się w szpitalu, po ciosie nożem i widział zapłakaną Stacey przy swoim łóżku. Dobrze, że jej mąż zachowywał zimną krew. W końcu był lekarzem i nie takie przypadki już widział. Do dziś Kolbergowie nie znali prawdy, co do tamtego dnia. Wiedziała tylko jego przybrana siostra, która obiecała zachować to dla siebie, chociaż nie była dumna z tego, co zrobił Max.
-Mam już szukać miejsca na cmentarzu? Kumpel już mi obiecał, że wyprawi moją stypę, więc wystarczy posłać sowę. - Nie wątpił, że Lucas postarałby się o jego godne odejście z tego świata. Jedyne czego był ciekaw to to, co wybrałby na napis na jego nagrobku. "Tu leży Solberg, największy miłośnik puchonek"? czy może "Tu spoczywa Max i jego litr Ognistej?". Możliwości było wiele.
Faktycznie nie dosłyszał, co mówiła. Wydawało mu się, że zrozumiał padające nazwisko, ale nie dociekał.
-Zdecydowanie nie! Te rekiny przypominają mi, z kim mam do czynienia. - Kapcie Tori były zdecydowanie cudowne. Tylko ona potrafiła skompletować taki strój dopełniając go puchowymi butami.
-Nie wiedziałem, że aż tak Ci zależy na wymianie wiedzy. - Uśmiechnął się na widok jej udawanego obrażenia. W końcu nie zawsze trzeba było działać według zasady "coś za coś". Zrobiło mu się lekko ciepło od atmosfery i wina, więc zdjął swoją skórzaną kurtkę i odłożył na bok.
-Wybacz, jestem dobrym obserwatorem. - Puścił jej oczko. To akurat nie było nawet kłamstwo. Dość często zauważał niuanse, które ludzie ignorowali, lub próbowali ukryć przed resztą świata. Chociaż bliznofilia Tori zdecydowanie nie należała do tej kategorii.
-Niczego nie zakładam. Po prostu nie wierzę w "I żyli długo i szczęśliwie". - Odpowiedział zgodnie z prawdą. Już raz czuł coś, co można by określić jako zakochanie. Nie mógł powiedzieć, że było to nieprzyjemne doświadczenie, ale zdecydowanie nie zmieniało jego poglądów na życie.
-Trochę racji masz, ale coś przecież musiałem podać. - Zażartował. Nie wszyscy pewnie uznaliby to, co zrobili za pozytywną akcję. Oczywiście chłopak miał to głęboko gdzieś, co inni myśleli, ale był przekonany, że można było to uznać za wadę. Tak jak większość jego charakteru.
-Nie powiedziałbym, że jesteś aż tak wymagająca. W końcu mnie poślubiłaś! - Oczywiście nie miał pojęcia, kogo Tori szuka na swojego potencjalnego partnera, na poważnie. Mogła oczekiwać księcia z bajki o nieskazitelnej urodzi i charakterze. Wtedy faktycznie, przyznałby jej pewnie rację.
-Również pas. - Jak widać obydwoje mieli na sumieniu rzeczy, którymi nie chcieli się dzielić ze światem. Może kiedyś o tym porozmawiają. Co prawda w to wątpił, ale nie można przecież niczego odrzucać. Sam też nie był do końca pewien, czego żałuje najbardziej. Zbyt wiele rzeczy do wyboru.
-Chyba z tego, że jeszcze żyję. - W tym zdaniu zawarte było nie tylko to, że mógł się na coś narazić, czy komuś podpaść. Chodziło także o to, że jeszcze nie wyleciał ze szkoły, nie stoczył się i jako tako funkcjonuje jako członek społeczeństwa.
-Masz jakieś hobby, którego nigdy nie podjęłaś, a chciałabyś? - Widać zeszli na tory samopoznawania się, a to już zaczęło powoli być dla Maxa niewygodne. Nie dał po sobie tego poznać i odpowiadał na pytania szczerze, ale swoimi wolał nie kusić bardziej losu. Już i tak zbyt wiele z niego wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyNie 17 Maj - 23:38;

To prawie jak Tori! Potknięcia, potknięcia, potknięcia i potknięcia! Ale się dobrali... Coś czuję, że kiedyś może skończyć się na tym, że idąc gdzieś razem potkną się i spadną z klifu w dół i koniec Sorrrento-Solberg. W sumie brzmi jak bardzo godna śmierć. I nikt by nie zawiódł ślubnego "i że Cię nie opuszczę aż do śmierci". Idealna perspektywa!
- Możesz. Przy okazji zarezerwuj dla mnie obok, na wypadek bycia zjedzonym przez włochatego potwora - Tu spoczywa Tori, do której nikt nigdy nie mówił pełnym imieniem i nazwiskiem, więc na nagrobku też go nie ma. Zamiast kwiatów prosimy podlać grób alkoholem, najlepiej wysokoprocentowym. Nekrofili prosimy o wstrzymanie się, gdyż Blond Anioł jest nieśmiertelny, zatem zapewne zmartwychwsta... Niech ktoś zatrzyma myśli Vittori zanim będzie za późno!
Na wspomnienie o rekinach przekręciła się na bok będąc teraz bokiem w jego stronę, prostując nogi przed sobą i uderzając o siebie kilkukrotnie stopkami, po czym odwracając się w stronę Maxa z wielkim uśmiechem, zwiastującym pomysł... Którym się z nim nie podzieliła. Jednak pewne było, że w tamtej chwili coś wpadło jej do głowy.
- Nie wiedziałam, że jesteś taki altruistyczny i zrobisz to za darmo - Odparła przeczesując włosy palcami, po czym zgarniając je na jedną stronę i zaplatając luźny warkocz, odsłaniając po drugiej swojego dinozaura. Nie mając gumki do włosów długo się w tej pozycji nie utrzymają, ale czuła że jest jej zbyt ciepło w kark.
- Zauważyłeś coś jeszcze szczególnie interesującego? - Spytała będąc ciekawa, czy odpowie jej jakimś żartem w ich klimacie, czy może poważne "nie " lub równie poważnie poda jakąś informację na temat jej osoby.
W odpowiedzi na jego pojęcie 'miłości' kiwnęła tylko głową ze zrozumieniem. Nie do końca z potwierdzeniem. Ona chciała w takie rzeczy wierzyć, choć życie jak na razie w tego typu sprawach kopało ją raczej po dupie. W którymś momencie pewnie odpuści sobie tak jak i on, więc była w stanie zrozumieć jego podejście.
-A widzisz, bo może ty jesteś akurat ideałem? Może zawsze szukałam bezmyślnego faceta podejmującego złe wybory życiowe? - Spytała przesyłając mu w powietrzu buziaka razem z puszczonym oczkiem, taki pełen pakiet. Prawda jest taka, że nie chodziło o nieskazitelność. Chodziło o to, żeby ją ruszyć. Ruszyć na tyle, żeby się przywiązała. Żeby chciała związku na stałe. Żeby coś drgnęło. Żeby poczuła słynne "to coś". Właśnie takie podejście uważała za przesadnie wymagające.
Tak coś czuła, że i on na to pytanie nie odpowie. Nie odpowiedział na znacznie lżejsze mówiące o marzeniach, a co dopiero coś takiego. 2/3 u Maxa. 1/3 u niej. Mogli wciąż spokojnie ominąć jeszcze jakieś pytanie.
-Chciałam powiedzieć dokładnie to samo - Wyszczerzyła się ku niemu - No i chyba posiadanie więcej osób które mnie uwielbiają niż tych, które mnie nie znoszą - Wiedząc, że w jej przypadku ludzie wskakują w jedną lub drugą skrajność uważała to za coś w rodzaju osiągnięcia.
-Chciałabym kiedyś zaangażować się bardziej w Quidditcha. Nie jako gracz, ale jaki kibic. Wiesz, stać na trybunach i wołać "PAŁUJ GO! NO PAŁUJ!" - Nie znała się na tym, sama nie grała. Jednak podobała jej się trybunowa atmosfera i chciała by w tym uczestniczyć. Niestety poza Wasią nie znała żadnego Gryffona, z którym mogłaby pojawiać się na meczach i kibicować swoich. Przecież nie poszła by z kim innym zdradzając swój dom, no nie? (dop. aut Ing face)
- Rzucam bombę, uważaj - Zastrzegła żeby się spodziewał - Nie boisz się, że jak tak to dalej będzie wyglądać, to możesz się we mnie zakochać? - Raczej znała odpowiedź na to pytanie. Była ona niemal oczywista, ale chciała wiedzieć jak ubierze to w słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPon 18 Maj - 0:14;

Taka śmierć to by było coś.... Głupiego i w stylu Solberga, wręcz idealnie! Może nie koniecznie tak wyobrażał sobie dokonanie żywota, ale to już chyba nie zależało od niego. Znaczy... Jeżeli by mu zależało, to mógłby wybrać sobie śmierć i tego dokonać, jednak miał jeszcze wiele planów i chyba tylko to go trzymało na tym świecie.
-Będziesz miała kwaterę obok, ale grobowiec mam już zajęty, wybacz. - Raczej nie wyobrażał sobie tak godnego pochówku. Bardziej prawdopodobny byłby jakiś karton pod mostem czy inne równie epickie miejsce. Może powinien chcieć zostać skremowany? W sumie, jeżeli umrze przez podpalenie i tak już będzie prochem. Musiał o przemyśleć. Czemu jeszcze nie miał gotowego testamentu?
Rozbawiły go jej groźne "rekinie" ruchy. Jej mina zdradzała jednak, że dziewczyna coś kombinuje.
-Co tym razem roi Ci się w głowie, żonkilku? - Zapytał lekko ironicznie. Gorzej niż spontaniczny ślub przecież być nie mogło, to co mu szkodziło zapytać.
-Wiele jeszcze o mnie nie wiesz. - Wbrew pozorom i plotkom, Max uwielbiał pomagać innym. Był też niesamowicie opiekuńczy, szczególnie w stosunku do młodszych. Za swojego małego braciszka oddałby życie. Nie chciał patrzeć, jak młody podąża tą samą ścieżką życiową, co on.
-Zauważyłem, że masz świetną historyjkę, jak Krzesimir zacznie pytać, skąd się biorą małe dinozaury. - Wskazał na jej odsłonięty tatuaż. Sam pewnie były tego rodzaju ojcem, który robi sobie żarty ze swojego dziecka. Jeżeli najpierw nie powiesiłby się na wieść o tym, że tym ojcem został. Nie wyobrażał sobie tego w tej chwili, chociaż zdawał sobie sprawę, jak wiele razy ryzykował.
-W takim wypadku nie wiem czy się cieszyć, czy uciekać. Nikt o zdrowych zmysłach nie szuka takiego partnera. - Zdawał sobie sprawę, że wiele dziewczyn ciągnęło do takich "złch" chłopaków, ale zazwyczaj było to typowo fizyczne. Związki tej natury raczej nie miały przed sobą przyszłości. Przynajmniej z jego doświadczenia tak wychodziło. Ponownie, mógł się mylić.
Obydwoje byli dumni z tego, że żyją. Taka wypowiedź z ust osób w ich wieku, zaniepokoiłaby chyba nie jednego dorosłego, a z całą pewnością kilku psychologów. Dobrze, że nikt nie zaciągał Maxa na terapię. Raz niewiele brakowało, ale kilka słodkich słówek, spojrzenie pełne pokory i udało mu się wymigać. Nie będzie mu jakiś obcy człowiek mówił, z czym ma problemy. Doskonale wiedział.
-Aż tak Cię jara kibicowanie? No proszę! - Nie wiedział, że Tori jest fanką sportu. Sam uwielbiał grać i nie wyobrażał sobie rezygnacji z quidditcha. -W następnym meczu będę Cię wypatrywał na trybunach. - Oczywiście, jeżeli będzie miał szansę zagrać. Był w końcu tylko rezerwowym, ale nie miało to dla niego znaczenia. Pierwszy skład był naprawdę mocny i cieszył się, że przy takiej poprzeczce udało mu się dostać do drużyny.
-Ja bym chciał spróbować łucznictwa i walki na miecze. - Mogło być to staromodne i bardzo nie w jego stylu, ale zawsze go do tego ciągnęło. Broń palna nie robiła na nim aż takiego wrażenia jak broń biała. Zawsze podobały mu się historyczne rekonstrukcje, których w Szkocji jest pod dostatkiem i chciałby wziąć w jednej udział właśnie ze względu na możliwość profesjonalnej walki.
-Jestem praktycznie pewien, że mi to nie grozi. - Zdziwiło go to pytanie i skłoniło do myślenia. Czyżby Tori miała wątpliwości, co do ich układu? Tego mu tu tylko brakowało. Jakby w grę weszły uczucia zapewne uciekłby szybciej niż dziecko przed dentystą.
-Jakbyś mogła wybrać jeden okres w historii ludzkości, kiedy chciałabyś żyć i dlaczego? - Skoro pasjonowała ją historia magii zapewne miała w rękawie jakąś ciekawą odpowiedź na to pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPon 18 Maj - 0:36;

Zastanowiła się przez chwilę.
-W sumie nie, odwołuję rezerwację. Ja chcę spłonąć. Ktoś mnie będzie trzymał na kominku - Siedziała mu w głowie najwyraźniej (dop. przynajmniej autorka Tori, która najpierw pisze, potem czyta kolejne zdania). Ten moment, gdy rozmowa zaszła już tak daleko, że nawet mówienie o śmierci i kremacji było czymś zupełnie normalnym. Zaczynam się bać gdzie ta relacja dotrze i z jak wielu rzeczy można jeszcze zrobić kabaret.
-Nic - Odparła nie zamierzając zdradzać mu swoich niecnych zamiarów - I nic nie jest w stanie mnie przekonać, żebym ci powiedziała - Dodała żeby nie próbował ją namawiać... Lub żeby próbował ją przekonać. Zarówno jedno jak i drugie było dla niej odpowiednie, więc jego następne działanie (lub brak działania) tak czy siak będzie jej odpowiadało.
-I wciąż się zastanawiam, czy chcę wiedzieć więcej, Małżu - Skomentowała z udawanym przerażeniem w oczach, które mogło by być prawdziwe, gdyby dotarło do niej kilka historii z życia Maxa. Choćby ta dotycząca jego blizny po nożu, której nie chciał rozwinąć gdy ostatnio o tym mówili. A ona nie pytała.
-O boże. Mój mąż nie pamięta imienia naszego dziecka! Toż to Zbysimir jest! Gdzie są moje papiery rozwodowe?! - Znowu! Kolejny powód na listę! Który to już będzie? Dwudziesty? Pięćdziesiąty? Orzeczenie o winie będzie jak nic. Max do końca życia się nie wypłaci!
-Ja i zdrowe zmysły się nie lubimy. Tak samo jak ja i rozsądek. To mniej więcej ten sam poziom relacji - Bo kto przy zdrowych zmysłach przylazł by do domku na drzewie w seksownej małej czarne i kapciach w rekiny? No i oczywiście też była tą kobietą, którą ciągnęło do tych złych. Psychicznie i fizycznie. Dobrzy za szybko się nudzili. Źli w sumie też, ale jakoś wolniej.
-Czy jako Twoja żona mam obowiązek Ci kibicować? - Spytała, po czym dodała jeszcze - I to w Twojej koszulce? Jak w mugolsich filmach z futbolistami? - Już to widziała. Namiot Maxa robiący jej za sukienkę, wielki transparent z napisem "DO BOJU MAŁŻU!" ew. "#wolność_dla_golasów". To byłby dopiero mecz.
-Jak rycerz, czy coś w rodzaju kendo? - Dopytała się a propos mieczy, bo strzelanie z łuku było raczej oczywiste. Chyba nawet raz w życiu jej się zdarzyło. Pocięła sobie palce cięciwą, więcej już nie próbowała.
-Jestem pewna, że nie ma na to szans - Odpowiedziała oczywiście względem ewentualnego jej zakochania się w nim. W ten sposób ostatecznie potwierdzili na głos jak oboje patrzą na tą relację. Oficjalnie byli tylko kumplami z ewentualną korzyścią. I świetnie. O dziwo coś takiego w jej życiu obecnie bardzo jej odpowiadało.
-Okres... Dam Ci daty. 1938-1945. Chciałabym zobaczyć jak przez 7 lat nauki w Hogwarcie powoli z normalnego dziecka robi się potwór - Nie trudno było się domyślić o kim w tamtej chwili mówi, choć na ten moment nikt, kto nie był ściśle związany z historią raczej już nie wracał do tamtych czasów. Co innego jednak, gdy czytała się tyle co ona. O mrocznych dziejach wiedziała na prawdę dużo. Więcej niż by chciała.
-Jaki jest twój ulubiony cytat? Masz taki w ogóle? - Pozycja w której była w końcu musiała jej się znudzić, to też teraz położyła się na pleckach zginając nogi w kolanach i spoglądając na niego z dołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPon 18 Maj - 1:59;

Jak widać nawet czarny humor tutaj miał rację bytu. Czy była między nimi jakaś granica, z której nie byliby w stanie sobie żartować? Zapewne gdzieś się czaiła, ale jeszcze jej nie odkryli. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby do tego doszło. Ta dwójka śmieszków, poważna? Nie do pomyślenia.
-Zupełnie nic? - Posłał jej wzrok w stylu "co powiesz na to?" i lekko uniósł koszulkę na sekundkę odkrywając kawałek swojej blizny, po czym od razu ją opuścił. -Skoro tak, to nie będę nawet próbował. - Wyciągnął do niej język i wsadził sobie do ust winogrono.
-A ja Ci wciąż mówię, że nie chcesz. - Gdyby zadała odpowiednie pytania może i by czegoś się dowiedziała. To nie było tak, że Max jej nie ufał. Najzwyczajniej w świecie nie poruszał pewnych tematów, bo uważał, że wystarczająco zła opinia już o nim krąży. Do tego nie potrzebował aby ktoś prawił mu morały i próbował mówić, jak ma żyć. Żadnych ograniczeń, żadnych zasad. Tak jak w ich fałszywym związku.
-Wybacz, musiałem pomylić z moim trzecim synem. Tyle tych dzieci, że już tracę rachubę. - W ten sposób podał jej jeszcze jeden powód do listy rozwodowej. Jego świat chyba by się załamał, jakby został ojcem. Zdecydowanie nie był na to teraz gotowy.
-Chyba wiem co masz na myśli. - Ze zrozumieniem pokiwał głową, bo w końcu sam nie był nic lepszy. Toksyczne relacje były chyba jego hobby.
-Po haśle zagrzewającym do walki myślałem, że lubisz pałkarzy. Spokojnie, możesz kibicować i bez tego. - Posłał jej spojrzenie sugerujące, jak dokładnie ma odebrać jego wypowiedź. Prawda była taka, że podczas meczy nie zwracał za bardzo uwagi na trybuny. Całą uwagę miał skupioną na tłuczkach, zawodnikach i swojej wiernej pałce. Nie mógł przecież pozwolić sobie na wyeliminowanie z gry gracza ze swojej drużyny.
-Bardziej w rodzaju rycerza, chociaż szermierka też mnie jara. - Szermierka wydawała mu się bardzo dystyngowana choć w rycerskich walkach na miecze też było coś pociągającego. Kiedyś nawet był blisko zapisania się do klubu szermierki, ale w całym zespole nie było nawet jednej rękawicy dla leworęcznych, a nie dałby sobie rady w walce swoją słabszą kończyną.
Poczuł ulgę, gdy dziewczyna również uznała, że z tej relacji miłości nie będzie. Nie musiał już się przejmować ewentualnymi scenariuszami i złowrogimi spojrzeniami rzucanymi wzajemnie na korytarzach. Przypomniała mu się Livi... Kolejna gryfonka. Co on miał do dziewczyn z tego domu? Pecha? A może właśnie szczęście? Czas pokaże.
-Nie spodziewałem się tak szczegółowej odpowiedzi. Jednak doskonale rozumiem. Musiało to być ciekawe z psychologicznego punktu widzenia. - Zdecydowanie przemiana Toma Riddle w Lorda Voldemorta nie była czymś, co sam by zignorował, gdyby miał szansę na taką obserwację. Z tego, co mówiły historie, przekazywane ustnie między uczniami, był on bardzo przystojnym i uroczym dzieciakiem. A nawet prefektem! Max był pod wrażeniem, jak taka osoba mogła tak ostro zmienić swoje życie i ambicje.
-Ja bym wybrał Norwegię pod panowaniem Sygrydy Dumnej. - Mimo, że całe życie miał swój dom na Wyspach Brytyjskich, okropnie ciągnęło go do Skandynawii. Nie miał tam swoich korzeni, ale mąż jego matki był Norwegiem i ta kultura niesamowicie go fascynowała. Miał przecież jego nazwisko i posługiwał się Norweskim. Dlatego też runy nie sprawiały mu aż takiego problemu.
-"Solberg, Ty tępa pało, Twoim herbem powinna być wóda, meta i ponury żniwiarz". - Wyrecytował bez zająknięcia słowa jego kumpla. Pamiętał, jak usłyszał to po raz pierwszy. Z każdym kolejnym razem bawiło go to coraz mocniej, ale też stawało się coraz bardziej prawdziwe. Może właśnie to powinien mieć na nagrobku? "Tu spoczywa M.F.Solberg. Rycerz herbu wódy, mety i ponurego żniwiarza". Brzmiało nawet nieźle.
-Co Ty się tak wiercisz? - Żartobliwie skomentował jej kolejną zmianę pozycji. Sam nie miał z tym problemu. Jak już raz się wygodnie usadowił, mógł tak zostać cały dzień. Teraz jednak delikatnie przesiadł się w pozycję "po turecku".
-Jakim magicznym stworzeniem chciałabyś zostać? - Spodziewał się jakiejś typowej odpowiedzi, ale liczył, że Tori, jak to ona, znów go zaskoczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPon 18 Maj - 2:35;

Myślę, że ta granica była bardziej oczywista niżby się mogło pozornie wydawać. Wystarczyło by, żeby mieli oboje świadomość swojego jednego, wspólnego znajomego. Póki jednak to się nie wydało, tak mogli śmiać się nawet z kremowania zwłok.
Gdy koszulka się podniosła drgnęła delikatnie w jego stronę, robiąc w tamtej chwili trochę teatrzyku, a gdy zniknęła...
-Czekaj! Czekaj mam orgazm. Wielokrotny! Moment - Wyjęczała z ogromnym przejęciem, choć niczym to nie przypominało tego rodzaju dźwięków, które wydawała w tego typu sytuacjach, o czym mógł się już przekonać. Mocno hiperbolizowała dla efektu.
-I powoli zaczynam Ci wierzyć, że nie chce - Pokiwała sobie głową dla potwierdzenia. Nie zdziwiłaby się nawet gdyby jej nie ufał, bo czemu by miał? Tak na dłużej wiedzieli się może drugi raz w życiu, a na zaufanie trzeba sobie zasłużyć. Lub trafić na kogoś naiwnego, go obdarza nim cały świat, a potem dostaje po dupie.
-Ale ale jak to trzeci... - Dokładnie! Kolejny powód wywołał podkówkę na jej twarzy, gdy też zastanawiała się z kim ten śmiał ją zdradzić. Albo kogo zdradził z nią. Albo czy w ogóle doszło do zdrady! I ile tych dzieci tak właściwie jest?!
Tori też nie miała na ten moment instynktu macierzyńskiego, ale wychodziła z założenia, że gdyby się zdarzyło, to nie jest to koniec świata. Ludziom przytrafiały się gorsze nieszczęścia. Jednak na tyle na ile mogła kontrolować swoje życie - żadnych dzieci!
-Pałkarze są najbardziej seksowni - Skomentowała z uznaniem dla wszystkich szaleńców, którzy sami pchali się pod tłuczki - Co by jednak mój Małż na meczu nie robił, to będę najlepszym kibicem na trybunach. W koszulce czy bez - Puściła mu oczko mówiąc o tym. Znając życie pewnie w najbliższym czasie i tak się na żaden mecz nie wybierze w roli kibica. Pytał o hobby, którego chciało by się spróbować, ale się tego nie zrobiło. Więc cóż, może to zostawić nadal w sferze "nierobienia".
-Szermierka zawsze wygląda tak elegancko, ekskluzywnie - Wypowiedziała te słowa po chwili zastanowienia, gdy też w jej głowie pojawiło się wyobrażenie tego sportu. Z pozorów mógł wydawać się nudny, ale coś czuła, że wcale taki nie jest.
-Historia Magii bejbe - Odpowiedziała mu z samozadowoleniem wymalowanym na twarzy. Miało się tą pamięć do dat, którą można było potem zaszpanować - Nie jestem ekspertem od historii Norwegii. Rozwiniesz myśl? - Poprosiła ze szczerym zaciekawieniem. To raczej była jedna z tych luźnych rozmów, to też nie martwiła się zgłębieniem tematu. Tym bardziej, że teraz sprawa między nimi była jasna jak słońce.
Jego cytat rozbroił ją do tego stopnia, że nie mogła się nie roześmiać. Chwilkę potrzebowała, żeby się uspokoić.
-"Nawet najzacieklejsza bestia zna choć cień litości, ja nie znam, więc bestią nie jestem." Szekspir. Znajomy kiedyś stwierdził, że ja jestem taką bestią jak randkuję - Cytat klasyczny, sytuacja z nim powiązana ani trochę. Pewnie dlatego wyrył się tak dokładnie w jej pamięci, choć miała w głowie jeszcze kilka takich smaczków, jednak już w pełni poważnych i nie związanych z czyimś głupkowatym nawiązaniem.
-Jestem nadpobudliwa. Nosi mnie jak nic nie robię - Odpowiedziała zgodnie z prawdą, przesuwając się trochę i kładąc głowę na udzie jego zdrowej nogi, patrząc sobie na niego z dołu z bezczelnym uśmiechem - Ale już nie będę - Oświadczyła w ten sposób mówiąc mu, że teraz jego noga została porwana i bez szczodrego okupu raczej nie przestanie robić jej za poduszkę.
-Dirikrakiem. Jest słodki, teleportuje się i tupta jak dinozaur - No kto by pomyślał, że uda jej się i tu wtrącić kilka groszy na temat dinozaurów? Przy tym zaprezentowała dłońmi złączonymi nadgarstkami ów urocze tuptanko.
- Gdybyś mógł zostawić sobie tylko jedno wspomnienie, co by to było?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPon 18 Maj - 15:08;

Gdy Toi zaczęła swoje przedstawienie, Max już kompletnie stracił powagę. Zresztą, przy niej to chyba nigdy nie był poważny. Może kiedyś im się to uda, ale dzisiaj zdecydowanie nie był na to dzień. Mimo gry, która mogła spokojnie przemienić się w coś poważnego. Najzwyczajniej w świecie po prostu pomijali te niebezpieczne.
-Wywołanie orgazmu na odległość to jedna z moich super mocy. - Poczekał aż gryfonka wróci do siebie, ocierając samotną łezkę rozbawienia.
-Zbisimir, Andrzej, to już dwójka, a Krzysiek... No wiesz, było ciemno, był alkohol... Tak jakoś wyszło. - Zdecydowanie tego mu nie było trzeba. Jedno dziecko już by go załamało, a trójka? Nic tylko się pakować i wyjeżdżać do Peru. Zmieniłby sobie nazwisko, na jakieś bardziej latynowskie, a może po prostu przyjąłby to po swoim biologicznym ojcu (o ile teoria się potwierdzi). Tak... Zdecydowanie potrafił to sobie wyobrazić.
-Myślisz, że czemu zajmuję taką pozycję. - Zastanawiał się, czy przypadkiem nie startować na obrońcę w drużynie, ale uznał, że jednak woli być bardziej w centrum akcji. Na szukającego zdecydowanie się nie nadawał, ze względu na swoje wymiary, dlatego chwycił pałkę i tak już zostało. Poza tym szczerze to uwielbiał.
-A historia magii Norwegii? - Przecież jasne, że nie mogła być specjalistką od dziejów każdego pojedynczego kraju. Chociaż Norwegia była dość mocno nasączonym magią miejscem. -No wiesz..Wikingowie, podboje, "surowa" magia... - Kontynuował myśl. Nie miał zamiaru wchodzić w szczegóły pod hasłem konkretnych dat, traktów i tym podobnych. Nie to go interesowało. -No i do tego kobieta była zajebistym władcą. - Krążyło wiele legend o pochodzeniu Sygrydy, ale w jednym kronikarze byli zgodni. Synalków i męża wychować sobie potrafiła. Do tego nie bała się walki i wiedziała jak przekonać przeciwników do siebie.
-Uwielbiam Szekspira. - Mruknął. Nie gustował jednak w typowych "Romeo i Juliach", czy innych romansach. Uwielbiał "Sen nocy letniej" i wszystkich "Henryków".
-Czyli jakaś litość w Tobie siedzi. - Nie mógł nie skomentować jej randkowania, według znajomego dziewczyny. Potrafił sobie wyobrazić ją, na poważnej randce i jej zaciętość, gdy czegoś naprawdę ale to naprawdę pragnęła.
-Zauważyłem. - Nie przeszkadzało mu, że się wierciła. Tak po prostu rzucił swoim spostrzeżeniem. Gdy położyła się na jego nodze, praktycznie machinalnie zatopił rękę w jej włosach i zaczął delikatnie głaskać jej głowę.
-Tak myślałem, że wybierzesz jakiegoś ptaka. - Co z tego, że nielot, ale zawsze ptak! Dirikrak faktycznie pasował do dziewczyny.
-Ja bym celował w żmijoptaka. Cudowne zwierzęta i do tego znoszą srebrne jaja! - Czy kogoś zdziwi nowina, że ślizgon wybrał coś wspólnego z wężem? Zapewne nie. Lista była długa i chętnie wybrałby też np. Znikacza, czy Pegaza, ale jednak żmijoptak zajął specjalne miejsce w jego serduszku. No i mógł dowolnie zmieniać swój rozmiar, co musiało być bardzo przydatną umiejętnością.
-Tylko jedno? Prawdopodobnie moment dostania listu z Hogwartu. - Było to dość ważne i na dodatek jedno z najszczęśliwszych wspomnień, jakie miał.
-Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz na świecie, co by to było? - Pytania zaczynały robić się coraz bardziej filozoficzne i poważne. Ciekawe, gdzie ich zaprowadzą.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPon 18 Maj - 15:37;

Ludzie poważni są nudni. Oby jeszcze przez długi czas nie musieli wchodzić na tematy, które dla jednego i drugiego będą nieprzyjemne. Ta relacja nie potrzebowała dramatów. Teraz była idealna.
-To jest jedna, a inne to co? Moc picia bez umiaru i bez kaca? - Gdyby miała dla niego wybrać jakąś super moc, to byłaby to właśnie ta. Zabawna, przydatna i nietypowa.
-Nie mów o tym tak głośno. Zbysimir jeszcze nie wie skąd się biorą dzieci - Powiedziała biorąc do siebie maskotkę i zasłaniając jej uszy -Andrzej też nie powinien jeszcze wiedzieć. Jest za młody - Dodała nie mając zielonego pojęcia ile miesięcy czy lat ma smoczek, ale uznała, że można zasugerować się jego wielkością (co z tego, że zawsze będzie mały? To nie ma znaczenia!).
-Bo lubisz pałować? - Odpowiedziała doskonale wiedząc jak to brzmi i jakie budzi skojarzenia. To własnie powinien być powód zostania pałkarzem. Zaraz obok bycia seksowny i oczywiście obok możliwości wyżywania się na ludziach. Bo kto nie chciałby czasem walnąć kogoś tłuczkiem? Ona bardzo chętnie posłałaby ów wredną piłkę w pewne osoby.
-Już wiem o czym poczytam przy najbliższej okazji - Od zapamiętywania takich spraw i interesowania się nimi była w tym związku ona, więc skoro wspomniał o ów wybitnej władczyni, tak zamierzała w najbliższej przyszłości zgłębić temat.
-No proszę. Nawet się nie staram, a i tak jestem idealną żoną - Stwierdziła a propos jej znajomości Szekspira. Choć ona osobiście lubiła Romeo i Julię. Ładna zakazana miłość, debilna śmierć na końcu. To drugie było przy jej szczęściu było bardzo prawdopodobne i bez tej całej miłości.
-Nie podważaj mojego bycia bestią Mężu. Szczycę się tym - To mówiąc fuknęła na niego ze sztucznym niezadowoleniem. Żadnej litości! Chłopak znajomej by jej po prostu nie interesował. Tacy są tabu. Należało udawać, że nie istnieją w sferze randkowej, nawet jeśli mają niesamowity tyłek.
-Jestem przewidywalna w tej kwestii. Po Tobie natomiast spodziewałam się żądlibąka. Mógłbyś kręcić ję jak idiota przez całe życie i nikt by Ci nic nie powiedział - Zaśmiała się z jego bycia ślizgonem zawsze i wszędzie. Żmijoptak. Piękne niebezpieczne stworzenie. Tak. Zdecydowanie do niego pasował. Może to własnie jego warto byłoby sobie gdzieś wytatuować? Najlepiej poruszającego się po ciele. Jeśli jeszcze kiedyś wrócą do tematu tatuażu, to na pewno mu to zaproponuje. A może nawet zabierze go ze sobą, gdy sama będzie planowała coś sobie zrobić.
-Przejazd pociągiem do Hogwartu. Zrobiłyśmy z przyjaciółką imprezę w wagonie. Musieli nas rozgonić - Opowiedziała mu przypominając sobie tą ilość słodyczy i ludzi, która nie miała prawa zmieścić się wtedy w przedziale, a jednak jakoś im się to udało - mimo że nikt wtedy jeszcze nie miał różdżki.
-Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Raczej przyjmuję świat takim, jakim jest. Nic bym nie zmieniła. O, albo wiem. Chciałabym, żeby w dzielnicach magicznych działały niemagiczne przedmioty i odwrotnie - żeby można było używać magii w mugolskich miejscach - Tego jej brakowało. Nie chciała rezygnować ani z jednej, ani z drugiej części swojego życia. Będzie musiała to jednak kiedyś zrobić, gdy zamieszka... W mugolskim Londynie. Taki był jej plan. Ograniczyć tą magiczną część.
-Gdybyś musiał z dnia na dzień na stałe przenieść się do zupełnie innego kraju, takiego w którym nigdy nie byłeś, to gdzie byś się przeprowadził i dlaczego? - Od pytań z kategorii seksu, przez pytania trudne w których to oboje pasowali, aż do pytań filozoficznych. Co dalej? Czy trzeba się było zacząć ich już bać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyCzw 21 Maj - 19:20;

Zaśmiał się, gdy zasugerowała mu kolejną supermoc.
-Może kiedyś się przekonasz, mam ich jeszcze kilka w rękawie. - Faktycznie rzadko miewał kaca. Raczej znał swoje możliwości i jeżeli nie chciał się skończyć, wiedział kiedy pić przestać. Nie zawsze jednak tak to działało. Zdecydowanie była to jednak moc, która pasowała do ślizgona. Widać żona nawet dobrze zdążyła go już poznać.
-To jaką wersję powinienem przyjąć? Że dzieci powstają z wysiadywanych przez ropuchy jaj? A nie czekaj, to bazyliszki. - Nie wątpił, że Toi ma jakąś ciekawą teorię na ten temat i nie mógł się doczekać, aż ją wygłosi.
-A znasz kogoś, kto nie lubi? Daj mi pałkę do ręki i więcej mi nie trzeba. - Dopowiedział zdając sobie sprawę, jak dwuznacznie może to zabrzmieć. No cóż, żonkilek już wiedział, że Max nie ogranicza się tylko do płci pięknej.
-Polecam. Dość ciekawe czasy. Myślę, że Cię zainteresują. - Sam nie wiedział, dlaczego ta konkretna era aż tak mu przypadła do gustu, ale nie mógł się oprzeć, aby zgłębiać ten temat. Liczył, że zainteresowanej Historią magii gryfonce, też się spodoba.
-To idealna żona, czy bestia? Oglądałaś kiedyś Shreka? - Tak mu się skojarzył ten mugolski film, w którym to piękna księżniczka nocą zamienia się w ohydną ogrzycę.
-Jednak potrafię Cię jeszcze czymś zaskoczyć. - Żądlibąk nie byłby złym wyborem, ale Solberg nie przepadał za takimi małymi upierdliwymi stworzeniami. Dużo bardziej interesowały go te większe, majestatyczne bestie.
-Zresztą, kochanie, od kręcenia się jesteś tutaj Ty. - Nawiązał do jej problemów z usiedzeniem zbyt długo w jednym miejscu. W końcu, to ona już po raz milionowy zmieniała dzisiaj pozycję. A przecież tylko grali w pytania.
-Brzmi jak niezły dzień. Czemu o tym nigdy nie słyszałem? - Musiało dziać się to, gdy Max jeszcze nie uczęszczał do Hogwartu, bo z pewnością by taka wiadomość dotarła do jego uszu.
-A bo ja wiem... Ciężki wybór. - Zamilkł na chwilę, by rozważyć wszystkie dostępne opcje. -Może Japonia? Ze względu na tę ogromną różnicę kulturową. - Solberga ciągnęło w każdy zakątek świata i ciężko było mu wybrać jeden jedyny kraj. w którym chciałby zamieszkać. Kraina kwitnącej wiśni była zdecydowanie jedną z ciekawszych możliwości.
-Ostatnie pytania! - Ogłosił powolny koniec ich rozgrywki. -Gdybyś miała wygrać 40 000 galeonów, na coś byś je przeznaczyła? - Początkowo chciał spytać o milion, ale uznał, że jest to zbyt duża i zbyt oklepana suma. Ta, którą podał zdecydowanie bardziej zawężała możliwości jednocześnie pozwalając na luksusy, których dotąd zwykły student raczej nie zaznał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyCzw 21 Maj - 21:30;

-Jeśli jedna z tych super mocy miała mi się objawić w Pokoju Beztroski, to muszę znaleźć i zamordować Walsha - Powiedziała ze śmiechem, bo jakże by inaczej. To byłaby kolejna niesamowita cecha, której by się u niego spodziewała, tym bardziej skoro z ich rozmów wyszło trochę drobiazgów związanych z tym, do czego ostatecznie dzięki nauczycielowi nie doszło. Poza tym pewnie znalazła by jeszcze coś jak "moc zakrywania wszystkiego swoim wielkim ciałem". Ha! Zaraz mu te wszystkie asy rozpracuje i niczym jej nie zaskoczy.
-Oj Max, jak ty się zupełnie nie znasz. To jest tak, że kiedy mama pszczółka i tata pszczółka bardzo się kochają, to z tej miłości powstaje dzidziuś - Nie wiem co mają pszczółki do smoków i raptorów, ale najwyraźniej w jej głowie nie było większej różnicy między owadami, a gadami w takich sprawach. Pewnie proces tworzenia ludzkiego potomstwa opisała by tymi samymi słowami.
-Przykro mi skarbie. Nie mam żadnej wolnej pałki przy sobie - Oczywiście, że w locie złapał tą dwuznaczność i postanowiła ją podkreślić. Kimże by była, gdyby tego nie zrobiła?! Na pewno nie tą Tori, która z niemal wszystkiego potrafi zrobić aluzję seksualną. Jakby się tak zastanowić, to może to mieć pewien związek z tym, że uchodzi za dość rozwiązłą, nawet jeśli tak nie było - przynajmniej w jej mniemaniu o sobie.
-Za dnia pięknością w nocy zaś jeszcze większą pięknością? - Zacytowała swoją wersję zaklęcia, w tamtej chwili odpowiadając też na jego pytanie o to, czy oglądała. Wychowała się jako mugolka. Jej pierwszą bajką był kopciuszek, a nie historia o trzech braciach czy czarownica i skaczący kociołek. Zamiast latać na miotle chciała być księżniczką. Potem dinozaurem, ale na samym początku - księżniczką - Choć coś czuję, że gdyby nas porównać do tej bajki, to Ty byłbyś osłem, a ja smoczycą - Nie była do końca czy był to dla nich komplement, zwykła zaczepka czy wręcz obraza. Choć gdyby się tak zastanowić, to jednak ona bardziej pasowała do osła ze swoim gadulstwem i narzucaniem się ludziom, jednak do tego oficjalnie nie zamierzała się przyznać.
-Kręcę się, bo Mąż się mną kiepsko zajmuje. Muszę się czymś zająć - Odszczeknęła mu się na ten temat, oczywiście musząc wtrącić sugestię jednocześnie nie dając mu niczego wprost. Na tych niedopowiedzeniach można było zbudować na prawdę wiele zarówno zabawnych jak i intymnych sytuacji, więc poza odpowiedziami na pytania nie wszystko musieli sobie dawać wprost.
-To było na pierwszym roku. Ty do szkoły przyjechałeś dwa lata później. Wtedy by też miałam różne odpały, ale było mnie dużo... Mniej. Więcej siedziałam w książkach niż w towarzystwie. Dopiero na 6 roku mi odwaliło już tak porządnie - Wyjaśniła mu dlaczego pewne sytuacje, w których brała udział ostatecznie nie doprowadziły do tego, by ją kojarzył (z czegokolwiek poza włochatym potworem i dokuczaniem Lucasowi na zajęciach). Po prostu nie rzucała się aż tak w oczy do pewnego momentu. Teraz nawet nie potrafiła wskazać co dokładnie się zmieniło, że potem jej życie stało się aż tak wybuchową mieszanką.
-Nowy York. Ze względu na zróżnicowanie kulturowe i wszechstronne możliwości w świecie mugoli - Powiedziała choć sama też miała gdzieś z tyłu głowy Japonię, ale dopiero na drugim czy trzecim miejscu. Myślała też o Argentynie. O kraju, z którego pochodziła cała rodzina ze strony jej ojca. Tak jak jego nigdy nie chciałaby poznać, tak swoje pochodzenie jak najbardziej. Na razie jednak nie potrafiła sama siebie przekonać do wyjazdu tam. Prędzej faktycznie uda się z Maxem do Szkocji.
-Kupiłabym dom. Taki wypasiony. Z ogrodem, basenem, siłownią. O, willę po prostu. I zrobiłabym to z czystej zachłanności, bo potem nie mogłabym tam mieszkać. Nie lubię dużych przestrzeni - Logiki w tym nie było za grosz, czyli idealnie do niej pasowała ta odpowiedź. Ostatnie pytanie? Nawet nie liczyła, ale oczywiście nie zamierzała się w żaden sposób spierać, bo szczerze mówiąc powoli w jej głowie zostawały już tylko takie pytania, które mocno uderzały w czułe czy bardzo prywatne kwestie. Nie chciałaby zejść z nim z tej wesołości w jakąś depresje, gdy to zmuszeni byliby opowiadać sobie nawzajem najtrudniejsze rzeczy ze swojego życia.
- Wiesz co? Jest w Tobie znacznie więcej niż pokazujesz na co dzień. Takie odniosłam wrażenie - Zaczęła poważnie... Ale zaraz potem -Następnym razem gramy w rozbieranego pokera - Wypaliła puszczając przy tym do niego oczko, nie schodząc z jego nogi i wciąż patrząc się na chłopaka od dołu. Grzeczna, nie kręcąca się. Było jej wygodnie. Choć nie leżała w takim zupełnym bezruchu, bo w międzyczasie położyła dłoń an jego brzuchu, na koszulce, delikatnie miziając go przez nią paznokciami. Tak po prostu, żeby coś robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPią 22 Maj - 0:06;

Zdecydowanie powinien zostawić jej stworzenie listy swoich mocy. Miała do tego naturalny dryg. Może nawet, dałoby się to obrócić w kolejną książkę. Bajkę dla dzieci, pod tytułem: "Przygody SuperSolberga."? Musiał nad tym pomyśleć. Skoro miał okazję demoralizować niewinne duszyczki poprzez opowieści o swoich super niemoralnych mocach nie mógł tej okazji przepuścić.
-Daj znać, jak będziesz chować ciało. Znał idealny eliksir, który pomoże w rozkładzie. - Taka szansa przemknęła jej przed nosem, a to wszystko przez jednego nauczyciela.
-Pszczółki? Z pszczółek powstają... Różne gady? - Dokończył kładąc szczególny nacisk na ostatnie dwa słowa. Prawie dobrze to wymyśliła. Prawie!
-No cóż, skoro tak, to może powinienem iść jakiejś poszukać. - Uwielbiał się z nią tak droczyć. Te żarty może nie zawsze były na wysokim poziomie, ale obydwoje bawili się dobrze i to się liczyło.
-"Szkaradą". Coś Ci się cytaty pomyliły kochanie. - Wyciągnął w jej stronę język. Przeszło mu przez myśl, czy faktycznie istnieje jakaś magiczna klątwa, która potrafi w ten sposób kontrolować czyjś wygląd. Najbardziej podobne było wilkołactwo.
-Zdecydowanie! - Osioł i smoczyca pasowali do nich jak ulał. No, może z tym wyjątkiem, że to Max miał nieregularne wymiary ciała, ale jedna różnica to żadna różnica.
-Lubisz przydzielać mi ogoniaste zwierzęta, co? - To nie mógł być przypadek. Najpierw dinozaur, potem słoń, a teraz osioł... Może Tori oprócz bliznofilii miała też fetysz ogonów? Z nią wszystko było możliwe.
-A może to żona, raz zajęłaby się mną? - Cóż to za oskarżenia padały z jej gryfońskich ust. Że niby on nie dba o swojego żonkilka? Nie możliwe! Przecież.... Był tutaj? Czy to się nie liczyło? Żeby jednak nie marudziła za mocno, pochylił się i pocałował Tori w usta. Od Nocy Poślubnej nie mieli za bardzo na to okazji, więc chociaż trochę mogą sobie teraz odbić.
-To wiele tłumaczy. Między innymi to, dlaczego wcześniej o Tobie nie słyszałem. - Posłał w jej stronę łobuzerski uśmiech. -Coś szczególnego stało się na 6 roku? - Zapytał ciekaw, czy ta zmiana zaszła w niej samoistnie, czy może była czymś spowodowana.
-Mnie Ameryka aż tak nie ciągnie. - Przyznał szczerze. Zbyt mocno "przejadł" mu się ten kraj ze względu na to, jak jest wychwalany przez inne nacje.
-Ja bym pewnie wydał większość na podróże. - Powiedział bez zastanowienia. Nie potrzebował willi, samochodu ani innych materialnych rzeczy. To wszystko wydawało się fajne, ale nie potrzebne. Wolał inwestować w doświadczenia.
-Obcy to jedno, ale przy żonie trzeba zdjąć maskę. - Odpowiedział lekko żartobliwie. Tori miała rację. Na co dzień chował się dość mocno za pozorami i raczej nie każdy dostrzegał, że kryje się tam coś więcej.
-Wiesz, nie musisz czekać do rozgrywki, możesz rozebrać się już teraz. - Dał jej do zrozumienia, że na wygraną w tego pokera nie ma co liczyć. W końcu była to jedna z metod rozwiązywania męskich problemów. Może niekoniecznie faceci grali w rozbieraną wersję, ale grali. I to dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPią 22 Maj - 0:42;

Na pewno jego lista zasługuje na swój rozdział w ich poradniku, choć zdecydowanie nie wiem jaką miałaby nieść poradę. Jedno jest pewne, to powinien być rozdział zaraz po kaczkach. Czemu? Nie mam pojęcia, ale jest to pewne. I tyle. Z pewnymi sprawami nie należy dyskutować szczególnie z ludźmi niepełnosprytnymi umysłowo.
- Jesteś pierwszą osobą, do której bym się zwróciła gdybym kogoś zamordowała. Możesz być tego pewny - Bo kogo wkopać jak nie własnego męża? Wkopali się już wzajemnie w konflikt z Walshem i króliki biegające po Hogwarcie. Takie rzeczy mogła odwalać tylko i wyłącznie z nim. Nikt inny nie był godzien.
- Dokładnie. A z os powstają źli ludzie, bo osy to za przeproszenie skurwiele - Powagi ciąg dalszy, tak samo jak teorii na temat powstawania różnych gatunków ludzi i zwierząt. Nie jestem pewna, czy plany Tori na temat zostania nauczycielem to jest taka dobra opcja, gdy głosiła tak wielkie prawdy objawione. Jeszcze zdradzi wszystkich w szkole inne wielkie tajemnice wszechświata?!
- Możesz iść poszukać. Ale pytanie, czy chcesz? - Mówiąc spojrzała na niego w taki sposób, w taki patrzy nie tyle osoba, która rozbiera kogoś wzorkiem. Nie, to było coś więcej. Jakby go już dawno rozebrała, przeleciała, a teraz była zadowolona po i czekała na powtórkę. Bardzo intensywne, bardzo kokieteryjne spojrzenie mówiące więcej niż tysiąc słów. Przerwane jego bezczelną zmianą jej idealnego odwzorowania cytatu ze Shreka.
-Chyba oglądaliśmy inną bajkę. Nie znasz się, mówię Ci. Musimy kiedyś razem zobaczyć - Doskonale wiedziała, że nie ma racji, ale oczywistym była, że i tak zamierzała mu pokazać jak bardzo on się myli. Te dwie sprawy się wykluczały w sumie, ale jak zwykle brak logiki jej myśli pozostawał niedostrzeżony w ich gonitwie. Szczególnie, że pewnie w jakiś sposób i tak by wygrała negocjacje w tej sprawie. Lub przegrana byłaby na tyle zabawna, że by się nie liczyła.
- Nie. Żądlibąk nie ma ogona... Ma żądło - Czyli właściwie na to samo wychodziło, no ale... Ale żądło a ogon, przecież jest różnica, no nie? To chyba wystarczający argument, żeby pozostać przy tym, że pozostaje jedynie bliznofilem. Przynajmniej na ten moment, bo skoro Max dbał o przesuwanie jej granic, to pewnie znajdą po drodze jakieś inne file, do których będzie mogła się nie przyznawać.
Przymknęła oczy gdy ją pocałował pozwalając mu na to oczywiście, bo była to jedna z najprzyjemniejszych części ich spotkań.
- Nie złam sobie kręgosłupa - Powiedziała gdy się odsunął widząc, jak bardzo musiał się pochylić by okazać jej tą małą pieszczotę. Tym bardziej, że miał długi tułów, a ona w końcu leżała mu na nodze. Dziwne, że nie pękł. Zapobiegawczo jednak podniosła się do góry siadając opierając ciężar ciała na lewej dłoni i obracając się do niego przez lewe ramię.
- Cięzko powiedzieć. Chyba wtedy zaczęłam chodzić ta często na randki. Albo oberwałam jakimś zaklęciem, które mi spaliło styki w mózgu i do teraz o tym nie wiem? A ty co? Byłeś chociaż przez rok grzeczny? - Zainteresowała się kiedy u niego zaczęło się szaleństwo, które ostatecznie doprowadziło ich do fejkowego ślubu, czy choćby ich spotkania w domku na drzewie, które trwało już całkiem długo, ale o dziwo się nie nudziła. Max jej nie nudził między innymi dlatego, że nie brała go w kategorii związku. Nie miała co do niego abstrakcyjnych wymagań. Właściwie to żadnych wymagań. Było zabawnie to było, nie było? To przerywają rozmowę i widzą się innym razem. Zero zobowiązań. Tylko zabawa. Ciekawe, czy kiedyś pożałuje wejścia w taką relację. Zważając na jej obecne problemy związkowe, było to co najmniej niezdrowe. Na razie jednak konsekwencje miała po prostu gdzieś.
- Chciałbyś zwiedzić cały świat? Czy są kraje, do których nigdy byś nie pojechał? - Niby gra się skończyła, ale nikt im nie zabronił kontynuowania tematu, dopytywania i interesowania się sobą nawzajem. Na stopie przyjacielskiej chłopak ją ciekawił, zatem zerkała na niego z zainteresowaniem czekając na odpowiedź.
- Bycie Twoją Żoną jest zatem największy możliwym zaszczytem, jaki mnie kopnął w dupę - Powiedziała bardzo eleganckim i wykwintnym tonem, który miał podkreślić jej słowa. Niemal jakby obok reszty jej orderów zawieszono właśnie "Order Żony".
- Załatw mi karty to możemy porozmawiać o tym kto się będzie rozbierał - Wyczuła wyzwanie, a że była uparta, to nie mogła tak po prostu puścić tego mimo uszu. Czy potrafiła grać w karty? Tak. Akurat tak się składało, że tak. I to w kilka rożnych gier, między innymi w pokera. Co oznaczało, że wygrana Maxa wcale nie była taka oczywista - nawet jeśli był facetem. Co więcej, była w stanie zaryzykować mając na sobie tylko 5 elementów garderoby jeśli liczyć kapcie jako dwa.

Poker:
Spoiler:

A-2
B-3
C-4
D-5
E-6
F-7
G-8
H-9
I-10
J - rzucasz K6:
1,2 - jopek
3,4 - dama
5 - król
6 - as

W każdej turze rzucamy 5 literek. Istnieje możliwość przerzucenia RAZ NA RUNDĘ dowolnej liczby literek - i trzeba zdecydować od razu ile (wtedy liczą się te nowe). Wtedy porównujemy układy kart i oczywiście wygrywa ten lepszy układ.

Spoiler:

- Poker królewski (Royal flush) – najwyższy układ kart po kolei w kolorze 10,J,Q,K,A
- Poker (Straigth flush) – układ kart po kolei w kolorze, ale niższy niż poker królewski 4,5,6,7,8
- Kareta (Four of a kind) – cztery te same karty Q,Q,Q,Q,5
- Ful (Full-boat) – na przykład trzy te same figury plus para A,A,A,5,5
- Kolor (Flush) – karty w tym samym kolorze, ale nie po kolei K,Q,7,5,2
- Strit (Straigth) – pięć kart po kolei 6,7,8,9,10
- Trójka (Set-trips) – trzy te same karty plus dwie inne Q,Q,Q,7,2
- Dwie pary (Two pairs) – dwie te same karty plus kolejne dwie takie same J,J,9,9,5
- Para (Pair) – dwie takie same karty plus trzy inne Q,Q,10,7,2
- Wysoka karta (High card) – układ, w którym nic nie mamy i liczy się najwyższa karta, którą posiadamy A,Q,7,5,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPią 22 Maj - 1:44;

Kostki: 8,8, 7As, As
Figura: 2 pary (8 i Asów)

No tak, jak siedzieć to razem. Tori zapominała, że jej mąż lubi bawić się w eliksiry i tak łatwo nie dałby jej się wkopać. Nie miał zamiaru jednak wyprowadzać jej z tego błędu.
-Możesz wysłać jednego z królików z wiadomością. - Musiał siedzieć jej w głowie, bo nawiązał dokładnie do tego samego wydarzenia, o którym ona myślała.
-A co będzie, jak połączymy osą z pszczołą? - Był ciekaw, jakie wytłumaczenie będzie miała na taką mieszankę wybuchową. Chociaż jej monolog na temat os nawet go rozbawił.
-Gdybym nie miał blond narośli na nodze, to może bym się pokusił. - Raczej wątpił, że chodziłby teraz po zamku szukając przypadkowego chłopaka na krótkie spotkanie, ale przecież nie mówił też, że będzie jej wierny do końca życia. Czuł, że dość szybko może stać się tym okropnym małżem, chociaż wolał nie mówić tego na głos.
-Masz to załatwione! Ale nie płacz potem w poduszkę, że Twój małżonek znowu miał rację. - Może nie była to bajka, którą lubił najbardziej, ale zdecydowanie należała do tych kultowych i Max potrafił wyrecytować ją praktycznie na pamięć. Musi kiedyś zrobić z Tori Shrek Quiz.
-Oh wybacz! Jak ja mogłem się tak pomylić? - Teatralnie się załamał, chowając twarz w ręce i kręcąc głową. Takiego błędu przecież nikt mu nigdy nie wybaczy.
Też był fanem tych pocałunków, a w trosce o swój biedny, bluszczowaty kręgosłup zadbał o to, by po prostu nie trwał zbyt długo.
-Nie martw się, bluszcze są przecież giętkie! - Bywał w bardziej niewygodnych pozycjach i przyzwyczaił się już do bólu pleców. Do tego i tak całe życie musiał nachylać się do dziewczyn, bo jeszcze nie przyszło mu całować takiej, co chociażby dorównywałaby mu wzrostem.
-Jeszcze powiedz, że to wszystko wina facetów i lepiej by Ci było bez nas. - Zażartował, chociaż domyślał się, co miała na myśli. U niektórych zawody sercowe i pierwsze doświadczenia z randkami powodują przeróżne reakcje.
-Zależy, co masz na myśli. Wydaje mi się, że pierwszy rok był dość spokojny. - Nie kojarzył, kiedy zarobił pierwszy szlaban, czy stracił pierwsze punkty dla domu. Był jednak prawie pewien, że jego pierwszy rok przebiegał mu wyłącznie na fascynacji nowym światem i chęci pokazania, że nie jest gorszy niż dzieci z czarodziejskich rodzin. Ah no tak, właśnie z tego wynikały jego pierwsze szlabany. Tera już pamiętał. Miał jednak rację mówiąc, że był to dość spokojny rok. Jak na Solberga przynajmniej.
-Chyba nie. Daj mi różdżkę i rzuć w dowolne miejsce na świecie. - Takiego wyzwania chętnie by się podjął. Świstoklik nie wiadomo dokąd i wyzwanie odnalezienia się w nowym miejscu. Zdecydowanie było to coś, co by zrobił.
-Byle byś tych słów nie pożałowała. - Nigdy by nie powiedział, że jakakolwiek relacja z nim może być zaszczytem, chociaż to, w jakie słowa dziewczyna to ubrała było już bardziej prawdopodobne.
-Mówisz... - Wyjął spod leżącej niedaleko skrzynki talię kart. -I masz. - Machinalnie wyprostował się i zaczął tasować karty. Założył, że dziewczyna znała reguły, skoro sama zaproponowała grę. Już po chwili każdy z nich miał przed sobą swoje 5 kart. Max nie wymienił ani jednej, podczas gdy jego żona wymieniła 2 z tych, które je podał.
-No, to pokaż co tam masz, piękna. - Uśmiechnął się odkrywając przed nią swoje karty. -Dwie pary. - Nie był to zbyt dobry układ, ale obecność asów sprawiała, że jego szanse na wygraną były zdecydowanie wyższe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPią 22 Maj - 2:07;

R1:
Kostki:
3->8 , 8  , 9 , 9 , 5->7
Układ Dwie patry 8 i 9

Oboje też wiedzą, że nie wolno uprawiać seksu na terytorium zamku i co? Więc z tym ich "nie da się wkopać" to nigdy nic nie wiadomo. Tym bardziej, że może mają na sobie zaklęcie śledzące po ostatniej akcji i wcale o tym nie wiedzą.
- Wyjdź z mojej głowy - Za co otrzymał opieprz, oczywiście nie będący wcale opieprzem i złagodzony jej śmiechem. Choć Max na prawdę miał szczęście, że nie siedzi w jej czaszce, bo mógłby gdzieś tam utonąć w jej myślach i nigdy się stamtąd już nie wydostać. Zdecydowanie bezpieczniej było na zewnątrz. Współczuje komuś, kto kiedyś użyje na niej leglimencji.
- Ultraskurwiel. Bo będzie uroczy i puchaty, ale jak podejdziesz za blisko to ukąsi Cię w najmniej spodziewanym momencie - Tori racze nie przeklinała (a nawet jeśli to mówiąc jak wcześniej, "za przeproszeniem"), ale ta sytuacja wymagała akurat takiego, a nie innego nazewnictwa. W normalnych sytuacjach, jeśli takie słowa wydobywały się z jej ust to oznaczało, że jest na prawdę wściekła. Do tego stopnia, że niemal nad soba nie panuje.
- Dobry wybór. Potrafię uczepić się nogi jak pancernik. Nie miałbyś szans - Adrian najlepiej wiedział, że tak własnie jest. Wielokrotnie gdy próbował ją gilgotać ta nagle siadała na ziemi i przylepiała mu się całym ciałem do nogi w taki sposób, że była nie do ruszenia. Ani to zrzucić bo takie urocze, ani zostawić bo nie dało się chodzić. To jedna z jej najbardziej tajnych broni przeciwłaskotkowych.
- Czyli na następną randkę potrzebujemy laptopa i mugolskie miejsce... Zostaw to mnie - Tym razem on wszystko zorganizował, co oznaczało, że była jej kolej, a ona już miała kilka pomysłów jak może zorganizować im maraton filmowy poza Hogwartem - tu niestety tego typu sprzęty nie działały... A nie, zaraz. jest jedna sala, w której podobno można było odpalić laptopa. Koniecznie musi to spradzić.
- Tym razem Ci wybaczę... W drodze wyjątku - Odpowiedziała do swojego giętkiego bluszczu. Powinna nosić ze sobą taką małą drabinkę i wchodzić na nią za każdym razem gdyby chciała go pocałować, bo kiedyś może się okazać, że bluszcz jednak da się złamać i wtedy jego realna, przyszła dziewczyna (jeśli jakimś cudem istnieje) będzie miała zgięty na stałe bluszcz. A to się nie godzi! Tori nie oddaje zepsutych zabawek!
- Bez was nie byłabym taka zajebista - Stwierdziła posyłając w ten sposób wielkie uznanie do całego męskiego świata, który to ukształtował tego Blond Anioła. Niech patrzą i podziwiają jaki efekt miała jej każda pojedyncza z kilku.... kilkunastu... Kilkudziesięciu odbytych w życiu randek. Miała nadzieję, że do "kilkuset" jest jeszcze daleko.
Czyli jeden rok bycia grzecznym mu się trafił. To już coś. A teraz? Łapali szlabany i coś czuła, że ich gra w pokera może również doprowadzić do kolejnego. Jak to się stało, że rozmawiali o podróżach, a nagle zasiedli do partii na śmierć i życie? A raczej na bycie gołym i ubranym? Widząc jak ten wyciąga talie znikąd (niemal jak magik) zaśmiała się, ale nie straciła swojej pewności siebie. Powiedziała, że chce zagrać? To gramy!
- Dwie pary... - Ale słabsze... Dużo słabsze. Jej 9 przegrała z Asem, a skoro tak, to zgodnie z niewypowiedzianymi zasadami musiała coś z siebie zdjąć. I padło... Oczywiście na kapeć! Uniosła nogę zsuwając z niej rekina i odkładając go gdzieś na bok, uwalniając w ten sposób jej stópkę rozmiar 38. Następnie wzięła karty i je przetasowała (bo wcześniej na pewno oszukiwał!) i...
-Dwie pary... Znowu - W co ona się wpakował?! Miała jednak nadzieję, że tym razem n będzie miał na tyle mało szczęścia, że pozbawi się buta i... WŁAŚNIE! - Ile masz na sobie rzeczy? Ja mam 5... Znaczy już 4. Więc masz się rozebrać na 5 razy, jak już skończę Ci dawać fory - Morale w drużynie Gryfonów nie spadły ani na chwilkę! Nawet jeśli jej biedny kapeć leżał samotny kawałek dalej. Smutny kapeć.

R2:
Kostki:
7, 7, 6->4, 9, 9
Układ Dwie patry 7 i 9
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPią 22 Maj - 2:27;

Runda II
Kostki: 2,23,6,8

Tutaj miała rację. Obydwoje po prostu nie przejmowali się zasadami, które w danym momencie akurat im nie pasowały.
-Ale tam jest tak ciepło i dużo miejsca... - Wcale nic nie sugerował. Jej wyobraźnia na pewno zajmowała przestrzeń większą, niż gdyby znajdował się tam jakiś mózg. W końcu nie mógł uważać, że go posiada, skoro nie dość, że wyszła za niego pod zaledwie paru godzinach znajomości, to na dodatek nadal utrzymywała z nim kontakt.
-Nie spodziewałem się, że taka dama używa takich słów. - Musiał jej to wytknąć, chociaż jak wszystko, nie było to na poważnie. Chyba nie słyszał jeszcze żeby dziewczyna przy nim przeklinała, ale skoro robiła to tylko pod wpływem silnych emocji, to może i lepiej.
-Pancerniki mi nie straszne. Z gorszymi demonami już walczyłem. - Czy miał coś konkretnego na myśli? Raczej nie. Chyba, że demony jego przeszłości, z którymi zmaga się na codzień. Chociaż to mogło być zbyt głębokie jak na ten konkretny moment. Widok uczepionej do jego nogi Tori musiał być niezwykle zabawny.
-Laptopa, rzutnika, telewizji... Czegokolwiek, co w zamku nie działa. - Też słyszał pogłoski o tej sali, w której mugolska technologia działa. Przydałoby mu się wiedzieć, gdzie się znajduje, aby mógł czasem skorzystać z telefonu. Nie będzie przecież mugolom sów wysyłał.
Złamany bluszcz, zamieniłby się w pełzający bluszcz, a temu już niedaleko do węża! Jednak Tiara Przydziału się nie pomyliła przydzielając go do Slytherinu. Widocznie takie było jego przeznaczenie.
-To czekam na swój list dziękczynny i Odę ku mojej czci. - Sam Max oficjalnych randek nie miał zbyt wiele. Częściej przypadkowo poznawał dziewczyny, z którymi przypadkowo coś się działo i przypadkowo ta znajomość się kończyła. Tak... Solberg miał przypadki, nie randki. Zdecydowanie.
Nie oponował, gdy tym razem to ona wzięła się za rozdawanie kart. Chociaż niezmiernie lubił tę czynność nie miał zamiaru się o to od razu bić. Przystał na jej warunek. Nie było to aż tak trudne do osiągnięcia. Gdy wyłożyła swoje dwie pary, on odkrył swoje karty.
-Para dwójek. - Skoro ona ściągnęła buta, to on postanowił, że ściągnie koszulkę. Co będzie tutaj w jednym bucie siedział?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptyPią 22 Maj - 2:54;

R3:
Kostki: J,D,K, 5 ->2, 8 ->4 [NIC Ing face]

Dużo miejsca... Za to dużo miejsc oczywiście musiał oberwać kuksańca w ramię, na tyle delikatnego żeby nie zrobić mu krzywdy, bo szczególnie silna to ona nie była i to się raczej nie zmieni w najbliższej przyszłości - zatem mimo przemocy domowej mógł się czuć względnie bezpieczny. Chyba, że gdzieś znajdzie patelnie...
- Czasem z Twojej Żony wychodzi prostak. Ale tylko czasem. Na co dzień jest damą w kapciach z rekinami - Tu przyjęła pozę matrony spoglądającej z góry na swojego przydupasa starając się utrzymać jak najdłużej w swojej roli, co oczywiście nie bardzo jej wychodziło.
- Tak Ci się wydaje, bo nie widziałeś pancernika. Ale do tego nie może Cię boleć noga - Poinformowała go dając do zrozumienia, że tylko dlatego mu się upiekło. I dlatego, że na razie nie zrobił nic co mogłoby wywołać w niej taką, a nie inną reakcję.
Zatem zaplanowane. Zorganizuje wszystko i da mu znać gdy już będzie gotowa. Miała nadzieję, że ta sala na prawdę istnieje, bo za nielegalne odwiedzenie Londynu mógłby wylecieć ze szkoły, a tego by broń boże dla niego nie chciała. Wystarczy, że mu psuła kręgosłup i zamieniała w węża i... Co?!
- Napiszę pieśń na Twoją cześć... Jak nie zaponę - Wyszczerzyła się jeszcze do niego. Potem gra okazała się iść na prawdę szybko. Jeden rekin zniknął ze stópki, ale passa się odwróciła i tak oto Max otrzymał niemalże fatalne karty i zmuszony był coś zdjąć. Spodziewała się, że zdejmie buty, ale nie... Ten świetnie sobie wszystko przemyślał...
- To jest niesprawiedliwe... Rozpraszasz mnie blizną! - Oskarżyła go o oszustwo i coś w tym było, bo faktycznie następną rundę przegrała nie mając na rękach zupełnie nic i polegając przeciwko jednej parze. Spojrzała więc na jego brak koszulki i po krótkim zastanowieniu przełożyła ręce do tyłu wpatrując się w niego bez cienia zawahania na twarzy. Odpięła trochę sukienkę, ale nie po to by ją zdjąć. Wyjęła powoli spod niej stanik tak, żeby zupełnie nic nie było w tamtym momencie widać. Materiał był czarny i jedynie to, że był cienki mogło stanowić jakąś wskazówkę dla osób, które by tu nagle padły, że została bez biustonosza - który wylądował obok kapcia.
Następna runda. Tori włączyła się już rywalizacja i była na tym dość skupiona... Co ja gadam. Wcale nie. Zerkała sobie na jego tors co jakiś czas i to na nim skupiała większość swojej uwagi. I o dziwo, to okazało się być dla niej zbawienne, jeśli Max nic lepszego nie trafił
-Trójka - Pokazała zestaw trzech czwóreczek - Co mówiłeś Piękny? Że mogę się już rozebrać?

R4:
Kostki: K->3 ,4,4,6-> 4,10->8  [trójka]

Spoiler:

A-2
B-3
C-4
D-5
E-6
F-7
G-8
H-9
I-10
J - rzucasz K6:
1,2 - jopek
3,4 - dama
5 - król
6 - As

Spoiler:

- Poker królewski (Royal flush) – najwyższy układ kart po kolei w kolorze 10,J,Q,K,A
- Poker (Straigth flush) – układ kart po kolei w kolorze, ale niższy niż poker królewski 4,5,6,7,8
- Kareta (Four of a kind) – cztery te same karty Q,Q,Q,Q,5
- Ful (Full-boat) – na przykład trzy te same figury plus para A,A,A,5,5
- Kolor (Flush) – karty w tym samym kolorze, ale nie po kolei K,Q,7,5,2
- Strit (Straigth) – pięć kart po kolei 6,7,8,9,10
- Trójka (Set-trips) – trzy te same karty plus dwie inne Q,Q,Q,7,2
- Dwie pary (Two pairs) – dwie te same karty plus kolejne dwie takie same J,J,9,9,5
- Para (Pair) – dwie takie same karty plus trzy inne Q,Q,10,7,2
- Wysoka karta (High card) – układ, w którym nic nie mamy i liczy się najwyższa karta, którą posiadamy A,Q,7,5,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptySob 23 Maj - 2:33;

Runda III:
Kostki: 4,4walet5,7
Figura: Para czwórek

Runda IV:
Kostki:3,4,54,7
Figura:Para czwórek

Patelnią to by jej może nie przywalił, ale jeżeli przemoc będzie elementem stałym, to niech lepiej żonka uważa, co pije. Może kiedyś Max "przypadkowo" doleje jej jakiegoś eliksiru do picia. Albo naszprycuje jej kebsa. Możliwości było wiele.
-Kobieta o wielu twarzach! Widać nie tylko we mnie jest znacznie więcej niż by się mogło wydawać. - Nie mógł się powstrzymać przed nawiązaniem do tego, co powiedziała o nim wcześniej. Do tego postawa jaką przyjęła, a przynajmniej próbowała, była cudowna. Sam pewnie nie wytrzymałby długo w takiej roli. Przynajmniej w jej towarzystwie.
-Zawsze mam drugą. - Dodał poruszając lekko udem tak, że jej głowa zaczęła podskakiwać. Przecież nie będzie tu siedział i płakał, że Maxia boli nóżka. Zdecydowanie nie miał zamiaru pozwolić, żeby mu to w czymkolwiek przeszkadzało.
-Nie martw się. Przypomnę Ci i będziesz mogła śpiewać ją na korytarzach i meczach. - Nie zdziwiłoby, gdyby Tori tak właśnie postąpiła, a jednocześnie spodziewał się, że jeżeli faktycznie to zrobi, tekst tej pieśnie będzie jedyny w swoim rodzaju.
-O nie! Jak mogłem o tym nie pomyśleć. - Zarzucił sarkastycznie, posyłając jej cwany uśmieszek. - Obyś nie straciła przez to skupienia na grze, bo jeszcze wygram i co wtedy? - Nie oszukiwał! Grali w rozbieranego, to się rozebrał. Tak kazały przecież zasady. Nie było powiedziane, w jakiej kolejności mają się pozbywać odzieży.
Tym razem, to ona zaskoczyła jego, gdy odpinając sukienkę, wyjęła spod niej stanik. Rozgrywka zaczęła robić się coraz bardziej ekscytująca. Podobnie, jak u jego żony, wzrok Maxa zaczął lekko uciekać.
Gra jednak musiała toczyć się dalej. Kolejne rozdanie i.... Znowu ten sam układ. Jak to było możliwe?
-Para. - Odkrył także swoje karty i widząc, że to jednak jego skupienie i szczęście zawiodły, pozbył się jednego buta wraz ze skarpetką.
-No, to jesteśmy na równi. Ale wiesz, rozbierać się możesz... - Nie byłby sobą, gdyby puścił mimo uszu jej ostatnią uwagę. Obydwoje siedzieli więc bez jednego buta i rozpraszali się brakiem górnej warstwy odzieży. Co będzie następne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 649
  Liczba postów : 994
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptySob 23 Maj - 2:54;

R5:
Karty 22 444 (ful)

Jedyny eliksir jaki pewnie chciałby jej tak na prawdę wlać, jak oboje już wcześniej stwierdzili, nie był potrzebny. Dlatego nie bała się o swoje napoje. Poza tym nie ma groźniejszej broni niż patelnia. Kto widział choć raz w życiu mugolską bajkę "Zaplątani" musi mieć tego pełną świadomość.
- Dlatego ze mną jesteś. Bo codziennie możesz odkrywać coś nowego. Na przykład powody do rozwodu - Odpowiedziała mu również nawiązując do ich rozmowy i to nie jednej, bo temat papierów pojawiał się niemal co chwilę i za każdym razem pozostawał tylko wspomnieniem. No bo kto by się rozwiódł z takim skarbem jak ona? Albo takim wariatem jak on? No nikt normalny!
- W takim razie czuj się ostrzeżony, bo pancernik prędzej czy później Cię dopadnie - Powiedziała jeszcze wtedy leżąc na nim i hiperbolizując trochę podrzucanie jej na udzie, jakby robił to mocniej niż faktycznie tak było.
- Czyli Twoja koszulka, pieśń. Dorzucimy pompony i będę najbardziej zapalonym kibicem świata - Tak... Ona zdecydowanie mogłaby to zrobić. Zarówno napisać piosenkę jak i z pomponami siedzieć na trybunach. Oczywiście trochę się w tym stopując, żeby nie rozpraszać najlepszego pałkarza w dziejach.
- Żebym ja Cię zaraz nie zaczęła rozpraszać - Powiedziała jeszcze... A chwilę później i tak tego dokonała pozbawiając się stanika, zatem według zasad, skoro i on się nimi zasłaniał. Jeszcze perfidnie usiadła tak, żeby zawiązać sobie na chwilę ręce pod biustem, nim musiała ponownie sięgać po karty.
- Niedoczekanie Twoje - Odpowiedziała mu jeszcze pokazując swój następny układ kart- Ful, kochanie - Jej ton stał się bardzo prowokacyjny, a ona patrzyła na niego z coraz to większym rozbawieniem, wciąż nie mogąc mu zapomnieć tego, jak bardzo był przekonany na temat tego, to pierwszy się tu rozbierze.

R6:
Karty 4,5,9, 88 (para)

Spoiler:

A-2
B-3
C-4
D-5
E-6
F-7
G-8
H-9
I-10
J - rzucasz K6:
1,2 - jopek
3,4 - dama
5 - król
6 - As

Spoiler:

- Poker królewski (Royal flush) – najwyższy układ kart po kolei w kolorze 10,J,Q,K,A
- Poker (Straigth flush) – układ kart po kolei w kolorze, ale niższy niż poker królewski 4,5,6,7,8
- Kareta (Four of a kind) – cztery te same karty Q,Q,Q,Q,5
- Ful (Full-boat) – na przykład trzy te same figury plus para A,A,A,5,5
- Kolor (Flush) – karty w tym samym kolorze, ale nie po kolei K,Q,7,5,2
- Strit (Straigth) – pięć kart po kolei 6,7,8,9,10
- Trójka (Set-trips) – trzy te same karty plus dwie inne Q,Q,Q,7,2
- Dwie pary (Two pairs) – dwie te same karty plus kolejne dwie takie same J,J,9,9,5
- Para (Pair) – dwie takie same karty plus trzy inne Q,Q,10,7,2
- Wysoka karta (High card) – układ, w którym nic nie mamy i liczy się najwyższa karta, którą posiadamy A,Q,7,5,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 969
  Liczba postów : 1178
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 EmptySob 23 Maj - 3:12;

Runda 5:
Karty:5,58,9,dama
Figura:ZNOWU PARA!

Runda 6:
Karty:Król, Dama, Walet7 7
Figura: PARA -.-

Właśnie o to chodziło, żeby był to eliksir, który raczej jej się nie spodoba. Chociaż... Gdyby faktycznie w ramach kary dodać jej jakiejś Afrodisi do soku dyniowego... To mogło mieć ciekawe skutki. Szczególnie, że dziewczyna bardzo jej nie potrzebowała.
-Wolałbym raczej odkrywać inne nowości, ale może przynajmniej dowie się czegoś o sobie. - Skoro sporządzała listę rozwodową, to na pewno wypisze tam wszystkie jego wady, przez które małżeństwo nie wychodzi. A nie, chwilę. Mówimy tu o jego żonkilku. Ta lista na pewno nie będzie poważnym spisem.
-Jestem bezpieczny. Pamiętaj, że mam niezwykle groźnego strażnika! - Oczywiście, że miał na myśli Andrzeja, który w tej chwili pewnie żulił od kogoś przysmaki.
-Powinienem załatwić sobie całą drużynę takich kibiców. Na pewno lepiej by się wtedy pałowało. - Jakby do tego była to gromada puchonek, Max naprawdę, szczerze by się ucieszył. Chociaż ze skupieniem na grze mogło już być troszkę gorzej.
-W tej grze chyba tylko pierwsza runda przebiega na pełnym skupieniu. - Gdyby grali w większym gronie, była szansa na dłuższe cieszenie się z posiadania ubrań. Jednak rozgrywka w dwie osoby musiała się dość szybko zakończyć.
-Joder.. - Wyrwało mu się to jakże piękne, hiszpańskie przekleństwo, gdy zobaczył jej karty. On oczywiście znów trafił na parę. Czy ta gra próbowała mu coś zasugerować?
Bez względu na to, jaka była odpowiedź, musiał ogołocić swoją drugą stopę. Zbyt pochopnie uznał, że ma dzisiaj szczęście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Domek na drzewie - Page 11 QzgSDG8








Domek na drzewie - Page 11 Empty


PisanieDomek na drzewie - Page 11 Empty Re: Domek na drzewie  Domek na drzewie - Page 11 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Domek na drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Strona 11 z 12 Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Domek na drzewie - Page 11 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-