Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Absolwent Slytherinu
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; od 14.02.2022 pierścionek zaręczynowy!
Dodatkowo : Wilkołak, Legilimencja
Galeony : 4495
  Liczba postów : 4498
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty27.09.18 20:15;

First topic message reminder :


Klinika dla stworzeń magicznych


Klinika prowadzona jest od pokoleń przez czarodziejską rodzinę Llewellynsów. W tym miejscu nie da się poczuć zaniedbanym. Pomimo ogromnych terenów rozciągających się za Londynem, pracownicy dokładają wszelkich starań i bardzo skutecznie podtrzymują dobrą renomę placówki. Znajdują się tu wybiegi dla najprzeróżniejszych stworzeń magicznych, kilka budynków i mnóstwo zieleni. Nie musisz martwić się o swojego pupila - Llewellynsowie nie przyjmują do pracy byle kogo.
Twój kuguchar zachorował? Pegaz dziwnie się zachowuje? Potrzebujesz porady odnośnie opieki nad walijskim zielonym smokiem? Sierść unilamy zdaje się zbyt szorstka? Psidwak miał wypadek? To właśnie tutaj znajdziesz uzdrowicieli zwierzęcych, gotowych do pomocy!

Możesz tutaj również dokonać drobnych zakupów:
• Łańcuch Scamandera - 170g
• Pokarm dla zwierząt – 2g
• Dodatki (grzebyki, obroże itp) – 8g
• Klatka dla wybranego zwierzaka – 20g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty30.12.21 17:48;

.  Ludzie często w naturze mieli nazywanie rzeczy i zjawisk wszelakich. Była w nich potrzeba, by poznać świat i sprawić, by mieć nad nim - nawet złudną - kontrolę. Znalazło się dziurę w kosmosie, która pochłania nieskończone ilości materii, która przeraża i sprawia, że człowiek czuje się malutki? Dajmy jej imię, oswoi się, może nawet rąk nie odgryzie. Sheenani była (niestety?) zwolenniczką podobnego myślenia. Chciała rozumieć rzeczy, odkrywać je i udawać, że przez własną wiedzę jest bezpieczniejsza. Nazwanie elfa inaczej, niż elf było więc momentem kluczowym dla relacji, która mogłaby się wywiązać pomiędzy całą zaangażowaną w to czwórką; bo chociaż Hawk wyglądał, jakby nie miał zamiaru chować się przed nią za zasłoną zrobioną z profesor Whitehorn, a Wacław wydawał się nie być zdolny do nielubienia kogokolwiek i czegokolwiek, tak elf chyba dalej tak trochę nią gardził. I było to przykre. - Fitzwilliam. - mruknęła, bardziej do siebie, próbując zwizualizować sobie stworzonko i to, czy imię jej ukochanego bohatera literackiego w ogóle do niego pasowało. I… nie. Absolutnie nie pasowało.
  Oczywiście, nie zdawała sobie sprawy co dokładnie kierowało Keatonem. Uznała więc, że może był to brak kreatywności, albo niepewność - bo imię powinno przecież coś znaczyć, być ładne i odpowiednio się prezentować. Jej było przecież całkiem przykro, kiedy dowiedziała się, że Doireann oznacza ponurą. Mógł też mieć nadzieję, że elf okaże się bardzo zaradny i po zimie wróci do Zakazanego Lasu, a wtedy… rozstanie mogłoby być potencjalnie łatwiejsze. Mimo to czuła wewnętrzny sprzeciw, by malec pozostawał bezimiennym przez tak długi okres czasu. Może wynikało to z faktu, że to ona sama chciała się jednak trochę przywiązać? No, bywała nieśmiała i wycofana, ale nie oznaczało to, że nie podobało się jej bycie częścią jakiejś grupy. Komitet rodzicielski elfa brzmiał zaś jak coś, co mogłoby się jej spodobać.
  Nawet jeśli już pierwszego dnia musieli zmierzyć się z kąpielami z wilkołakami, znajdowaniem kupidynowych strzał, bieganiem po lasach, chaotycznym łapaniu transportu i niespodziewanym atakiem starszej pani. Bogowie, poziom stresu leciał jej niebezpiecznie do góry, kiedy tak… próbowała coś zrobić. Bez oporów ustąpiła więc miejsca, pozwalając Hawkowi dźwignąć nieprzytomnego Puchona - chociaż solidarnie pomagała mu, trzymając studenta gdzieś za łokieć, a potem stając tak, by odrobinę blokować sobą potencjalne zwalenie się z autobusowego krzesła. - J-Ja… - zamrugała, starając przypomnieć sobie szkolny regulamin. - D-Do dwudziestej? - teoretycznie do tej godziny musiała być na terenie zamku zawsze, bez względu na to, czy była na terapii, czy też w Hogsmeade. - P-Poczekaj… - dodaje, sięgając dłonią do kieszeni kurtki. Wyciągnęła z niej chusteczki i podała jedną Keatonowi. Drugą przyłożyła do już oklepanej twarzy Wacława, uznając, że wyczyszczenie jej z brudu było kluczowe. Swoją rękę cofnęła jednak, kiedy Wodzirej powrócił do nich z zaświatów.
  - ObogowieHawk. - jęknęła jednym ciągiem, przy okazji zdradzając już wszelkie objawy bycia zmartwioną - trochę była blada, dygotała, a oczy miała otwarte tak szeroko, że można by przysiąść, iż te za moment wezmą i wypadną. - O-On już językami mówi. T-To są już takie… och, p-poważne objawy n-neurologiczne. W-Wstrząs mózgu, j-jakiś krwotok, a-albo… - w całym tym przejęciu sytuacją zapomniała jakoś, jak trudno było jej nauczyć się poprawnie wymawiać "Wacław", bo komuś kiedyś zechciało się wymyślić to dziwne ł (chociaż Doireann powinna być ostatnią osobą na ziemi, która miała prawo narzekać na wymowę czyjegoś imienia), jak i to, że student nie był takim o, proszę bardzo, podrzędnym londyńczykiem, tylko obywatelem polskiego pochodzenia. Dopiero po chwili w spanikowanym spojrzeniu pojawiło się ziarno zrozumienia. To zaś, kiedy już przebiło się przez warstwę nielogicznego myślenia, wykiełkowało dość szybko, pozwalając dziewczynie dojść do wniosku, że Wodzirej może wcale nie umierać. Mogło mu się popierdolić.
  Na szczęście, niezależnie od stanu zwojów mózgowych Puchona, pojazd raz jeszcze zatrzymał się przed wejściem do świętego Munga. W życiu aż tak nie ucieszyła się na widok tego budynku - bo chociaż nie miała w sobie szczególnie wiele niechęci, to jednak spędziła na czwartym piętrze parę długich miesięcy swojego życia. Jedna godzina tygodniowo była więc maksymalną dozą czasu, by nie czuć się jakoś szczególnie niekomfortowo. Teraz jednak miał głęboko gdzieś swoje odczucia, bo jednak… No, no proszę, no Wacuś potrzebował pomocy, a jej daleko było do egoistycznego podejścia. Ruszyła więc ze swoimi towarzyszami, starając się być oparciem dla jakiejkolwiek kończyny studenta, myślami wędrując do eliksiru spokoju, który miała gdzieś w torbie - i który chętnie by w siebie teraz wlała.

||zt x3||

+
Powrót do góry Go down


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty30.12.21 18:45;

Niedługo po fabule
Zapłata za leczenie elfa: 200g
Punkty charyzmy: 190 + 3 (30) = 220

Po pewnym czasie, gdy spokojnie wykonuję pewne obowiązki powiązane z nauką i zdobywaniem wiedzy, dostaję list. Czas mija nieubłaganie, a ja w sumie zauważam ten upływ co najmniej biednie. Sowa wlatuje cicho i bezszelestnie przez okno, by pozostawić na drewnianym stoliku charakterystyczną, lekko pożółkłą kopertę, na której to, jak się okazuje, nadawcą jest klinika dla stworzeń. Chwytam palcami za przyjemny w dotyku materiał, by następnie go rozciąć i otworzyć w pełni zawartość skupiającą się przede wszystkim na piśmie. Jak się okazuje, elf znaleziony przez Wacława i Doireann podczas lekcji Zielarstwa został już w pełni uleczony i czeka na odbiór. Biorę jednak głębszy wdech, widząc kwotę, jaką to muszę zapłacić; nie spodziewałem się aż tak wysokiej i tak nieprzewidywalnej. Uderzam palcami o blat stolika, jakby miało mi to lekko pomóc, choć wcale tak się nie dzieje, a następnie przymykam zmęczone oczy, odsuwając lekturę powiązaną z pisaniem notatek, jak i dość opasłą księgę dotyczącą opieki nad elfami. Zawsze staram się nauczyć jak najwięcej przed podjęciem się zajmowania danym, magicznym stworzeniem, dlatego nic dziwnego, że począłem na własną rękę studiowanie bardziej szczególnych informacji na ich temat. Począwszy od rozmnażania, a kończąc na tym, jakie choroby uwielbiają się do nich doczepiać i jakie są ewentualne środki zaradcze.
Po chwili decyduję się na skorzystanie z pomocy Julii. Aż wstyd mi jest pisać o pożyczenie galeonów w celu zapłaty za wyleczenie magicznego stworzenia, aczkolwiek... nie mam wyjścia. Czuję, że nie mam wyjścia; nie wiem, czy wychowankowie domu Helgi Hufflepuff posiadają tyle pieniędzy. Nic dziwnego zatem, że ręka mi nieustannie drży podczas chwytania za czysty pergamin i rodowe, eleganckie pióro. Zamieszczam odpowiednie słowa, by móc uzyskać wymaganą kwotę i pluję sobie w twarz, zastanawiając się, jak przetrwam przez następny miesiąc. O ile w ogóle przetrwam, rzecz jasna, bo zawsze plany mogą okazać się inne, a życie potrafi kopnąć tak mocno, że człowiek upadnie na kolana i zacznie prosić o litość. Wysyłając list, posiadam pewne obawy, ale nie posiadam innego wyjścia, jak po prostu czekać.
Szukam kolejnych informacji na temat tych magicznych stworzeń, ale odpowiedź uzyskuję tak szybko, że w sumie otworzona książka na stronie sto pięćdziesiątej siódmej ponownie ulega zamknięciu, a do moich dłoni ląduje sakiewka. Jeszcze raz, głębszy wdech. Na Pele zawsze można liczyć, ale czy gdyby u niej działo się coś źle finansowo... to czy ona mogłaby liczyć na mnie?
Nie mam bladego pojęcia; zakładam buty, narzucam na siebie kurtkę, biorę w sumie jedynie kwotę do zapłaty, różdżkę, by móc wezwać Błędnego Rycerza i parę innych drobiazgów. Wysyłam poprzez wysunięcie prawej ręki do góry magiczny, czarodziejski autobus, który snuje praktycznie przez cały czas i bez żadnych przerw po całej Wielkiej Brytanii, a gdy ten pojawia się na ścieżce nieopodal domu, wchodzę i płacę parę sykli. Boli mnie to jeszcze bardziej. Zresztą, ten sposób transportu kojarzy mi się z momentem, gdy stara kobieta rzuciła się z krzepą godną pozazdroszczenia na Wacława. O ile z Sheenani zareagowaliśmy w odpowiedni sposób, tak czuję, że ciągle przynoszę pecha. Nieustannie, dzień w dzień, dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Długo nie jest dane mi na szczęście rozmyślać; po paru minutach pojawiam się na miejscu, wchodząc do kliniki poprzez drzwi i witając się z personelem. Poprawiam się, choć nie mam wątpliwości, że moja blada twarz i tak wyróżnia się na tle innych drobiazgów w ubraniu. Spoglądam niepewnie trochę, ale staram się zachować spokój; mówię o sprawie i o elfie, który się tutaj pojawił. Jak się okazuje, informacja obeszła przez wszystkich pracowników, w związku z czym w niewielkiej, przystosowanym dla tego typu istot pomieszczeniu - po zaprowadzeniu do dalszej części budynku - znajduje się istota o... niebieskich skrzydłach? Na Merlina, przecież o tym nie czytałem. Wcześniej miał on je szare, a teraz niebieskie? I na Merlina, ta energia... w sumie, jak mnie zauważył, to nieco się cofnął, ale nie na tyle, jakby mnie nie znał. Zdaje mi się, że przeszłość została przez niego zapamięta i stamtąd mnie kojarzy. spoglądam na malucha jasnoniebieskimi tęczówkami i wiem, że ze zwykłym elfem do czynienia jednak nie mam. Wystawiając lekko dłoń w jego kierunku, od razu widzę, jak ten rozpina mi guziczki w rękawach kurtki i ma z tego niesamowitą radość, gdy na to w ogóle nie reaguję. Czyżbym o czymś nie wiedział?
Biorę ze sobą magiczną istotę, która zajmuje mi uprzejmie na krótki moment kieszeń kurtki, wędrując następnie do włosów i... plącząc je niesamowicie swoimi małymi, acz bardzo sprawnymi dłońmi. Z bólem serca jednocześnie kładę na ladzie dwieście galeonów, bo i choć, na Morganę, nie szczędzę na tego typu sytuacjach i istotach pieniędzy, tak sytuacja ta przyciska mnie do muru i powoduje, że muszę zacząć nieco bardziej w życiu kombinować. Zaciskam powieki, usta układają mi się w wąską linię, a następnie wychodzę z kliniki, dziękując jeszcze raz personelowi za opiekę. Wzywam autobus - i już wiem, że szykują się kolejne dni pełne wrażeń.

zt
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty11.09.23 9:53;


Pierwszy dzień nowej pracy to zawsze wielkie wydarzenie szczególnie, dla kogoś tak młodego. Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać, w jakie środowisko się trafi i czy będą tam traktować człowieka jak pachołka do brudnej roboty, czy jako równego współpracownika.
Wchodząc do kliniki, te wątpliwości szybko zostały rozwiane. Podbiegła do Ciebie niziutka czarownica o błękitnych włosach i od razu przytuliła Cię na wejście.
-Ty musisz być Ruby! Czekaliśmy na Ciebie, chodź! - Z energią cziłały na dropsach zaczęła  wokół Ciebie latać, energicznym krokiem kierując was do jednego z pomieszczeń. -Tu jest socjal. Możesz się przebrać i przymierzyć swój kitel. Oczywiście pracujemy w odzieży ochronnej. Wybrałam dla Ciebie taki w niuchacze, jestem pewna, że będzie dla Ciebie idealny. Jesteś lwem, dobrze pamiętam? Niuchacze pomogą Ci w skupieniu i dopilnują sowitej nagrody za Twoją ciężką pracę... - Bajdurzyła jak nakręcona. Mnogość kolczyków na jej ciele jasno wskazywała na to, że interesuje ją wróżbiarstwo, bo to właśnie motywy z tej kategorii królowały w jej biżuterii. -A tu mamy salę zabiegową. Diagnozujemy obok. Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebujesz. W razie co pytaj mnie. Violet, bo chyba zapomniałam się z tego wszystkiego przedstawić. - Zaśmiała się z własnego roztrzepania. -No już, leć się przebrać i przyjdź tutaj. Pacjenci czekają, a dzisiaj mamy wyjątkowych przystojniaków w poczekalni. - Prawie że wepchnęła Cię do socjala, samej znikając gdzieś w magazynku.

@Ruby Maguire
Prowadzi M.F. Solberg

Kostki:

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty11.09.23 18:34;

Merlin jeden wiedział jak zestresowana była. Nawet ogólna ekscytacja – bo przecież nareszcie miała robić to, o czym zawsze marzyła! – jej nie pomagała, kiedy stała w podniebnym korku, co uważała oczywiście za jakąś kpinę, o tej godzinie? Co chwila wycierała spocone dłonie w spodnie i nerwowo stukała palcem o kierownicę, przygryzając lekko wargę. A co jeśli się nie nadawała? Ostatnio często w siebie wątpiła, czy to podważając słuszność swojej pozycji kapitanki, czy też teraz, gdy już była w drodze do pracy, prawdziwiej, wymarzonej pracy! Pokręciła głową, wciskając gaz i zerkając na zegarek, przecież gdyby się nie nadawała, to by jej nie przyjęli. Z tą myślą wylądowała pod kliniką i zaparkowała, choć z tego całego stresu musiała poprawiać auto aż trzy razy, jak ostatnia kretynka.
Spojrzała jeszcze w oczy swojemu odbiciu w samochodowym lusterku i powtórzyła sobie dobitnie, że jest tu gdzie być powinna, z tą właśnie myślą wysiadła z auta. Z chwilą przekroczenia wejście nie wiedziała czy się popłakać z ulgi, kiedy w ułamku sekundy dopadła ją niebieskowłosa kobieta, czy jeszcze bardziej się spiąć. Słowotok kobiety sprawił jednak, że szybko ciśnienie z niej uszło i uśmiechnęła się ciepło do swoje przewodniczki, której imienia chyba nie poznała, albo nie usłyszała z tych wszystkich emocji. Podążała za nią wytrwale, kodując sobie w głowie rozkład pomieszczeń i błagając w duchu Merlina, żeby je zapamiętała, nie chciała zrobić z siebie idiotki już pierwszego dnia.
Energia kobiety okazała się jednak zaraźliwa, bo już po kilku minutach Ruby zapomniała, że się stresuje i wyszczerzyła się aż, kiedy dostała do rąk odzież medyczną w niuchacze! Lepiej być nie mogło. Nie oceniała Violet – jak się okazało, całe szczęście nie zapomniała, tylko kobieta przedstawiła się później – była zbyt zaaferowana tą całą sytuacją.
Mam nadzieję, że mówisz o zwierzakach — zachichotała sobie w odpowiedzi na wzmiankę o przystojniakach i poszła się przebrać bez większej zwłoki, bo przecież tutaj nie było na to czasu! Ubranie albo było zaczarowane, albo skądś wzięli jej rozmiar, ale cieszyła się, że nie będzie musiała podwijać nogawek, żeby się nie potykać. Była szalenie ciekawa co ją dzisiaj spotka i ile się nauczy, w końcu jeszcze przed nią długa droga do bycia samodzielną uzdrowicielką zwierzęcą. Trochę zagubiona wyszła z szatni, bo nie była pewna, czy może sama się przemieszczać po klinice, czy jednak Violet była pewnego rodzaju jej „opiekunką” w tym miejscu.

kostka: 2 - Fogs
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty12.09.23 0:55;

Violet czekała już na Ciebie na korytarzu, cała rozradowana. Na rękach trzymała niewielkiego Fogsa, którego delikatnie głaskała swoimi dłońmi.
-Wiedziałam od razu, że niuchacze Ci pasują! - Uradowała się na Twój widok w roboczym wdzianku. -To jest Twój dzisiejszy partner, Alfons. Chodź, powiem Ci wszystko, co i jak. - Machnęła głową, wskazując kierunek gabinetu diagnostycznego, po czym sprężystym krokiem udała się do pomieszczenia, w którym to postawiła pieska na stole. -Alfonsik ma problem z głosem. Patrz, tu masz wszystko napisane. - Podała Ci kartę pacjenta, byś mogła zaznajomić się z problemem. -Zaburzenia głosu u fogsów są częste, ale też bardzo nieprzyjemne. Zbyt długie słuchanie ich szczekania z bliska może powybijać bębenki! - Violet radośnie odegrała pantomimę pękających uszu, tak na wypadek, jakbyś nie do końca zrozumiała przekaz słowny. -Co byś mu na to poradziła? W tamtej szafie masz przyrządy, a w tej chłodziarce pod biurkiem trzymamy eliksiry. Zastrzyki raczej podajemy igłą, bo nigdy nie wiesz, gdzie czarodziej wtykał swoją różdżkę, co nie? - Radośnie puściła Ci oczko, szturchając przy tym porozumiewawczo ramieniem. -No więc? Doktor Maguire? Jaki mamy plan działania? - Zapytała, dając Ci bardzo niewiele czasu do namysłu. Owszem, byłaś tylko asystentką, ale jak widać w tej klinice panowały ciekawe metody sprawdzania nowych pracowników. Albo akurat trafiłaś na taką uzdrowicielkę, która zbyt przychylnie podchodziła do nowicjuszy.

Kostki:

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty13.09.23 20:08;

Trochę czuła się tak, jakby kogoś udawała. Owszem, dążyła do tego bardzo długo, nie opuszczała zajęć, zdała egzamin na koniec kursu i naprawdę się przykładała, nawet do swoich znienawidzonych eliksirów, ale czuła się dziwnie, nie na miejscu, jakby oszukała samego Merlina, wciąż nie docierało do niej, że to działo się naprawdę. Wyszła z szatni i niemal od razu wpadła na Violet, która trzymała młodego – bardzo młodego biorąc pod uwagę wielkość – fogsa. Wargi Ruby od razu rozciągnęły się w uśmiechu, bo przecież podobnego i wyrośniętego miała w domu i się wychowała. Pokiwała głową w odpowiedzi i podążyła za swoją, jak mniemała, mentorką do pokoju diagnostycznego. Analizowała w głowie co mogło dolegać pieskowi, ale z trwogą stwierdziła, że nie wie. Miała fogsa, ale Duch nigdy nie miał kłopotów ze strunami głosowymi… Przejrzała kartę i była pewna, że kiedyś o tym czytała, kiedy tak bardzo chciała wiedzieć wszystko o rasie, którą posiadała.
Ja nie… — zaczęła cicho, chcąc powiedzieć, że przecież wcale nie była uzdrowicielką i jeszcze długa droga przed nią, żeby faktycznie tak było, ale zamiast tego odchrząknęła, bo najwyraźniej Violet zdawała sobie z tego sprawę i poddawała ją jakiemuś testowi. Merlinie…Cóż, zaczęłabym od podstawowych czynności jak sprawdzenie temperatury i może rzuciłabym imago morbus? Żeby zobaczyć, czy to jakaś infekcja — trochę pytała, nie byłą pewna i miała milion pomysłów na sekundę, bo może to przerost jakiś po prostu? Czuła się głupio, ale nie pokazywała tego po sobie, bo jeśli rzucono ją na głęboką wodę, to przecież wspaniale pływała. Zdawała sobie przecież sprawę, że nie wie jeszcze bardzo dużo i była tutaj, żeby się nauczyć.

kostki: 2916547
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty14.09.23 9:21;

Violet miała zdecydowanie nadmiernie optymistyczne podejście do życia. Widząc uśmiech na Twojej twarzy już była pewna, ze dasz sobie radę z każdym postawionym przed Tobą wyzwaniem, a malutki fogs z problemami głosowymi, to tylko drobna przeszkoda, a nie prawdziwy, poważny problem. Nie przejęła się tym początkowym zawahaniem, uśmiechem zachęcając Cię do podjęcia decyzji. Decyzji, która.... Cóż, nie była tą, której by się wymagało przy samodzielnej pracy.
-Imago Morbus to dobry pomysł, ale mieszenie temperatury jest zupełnie niepotrzebne. - Machnęła ręką, nie przejmując się jednak za bardzo tym błędem. Każdy przecież je popełniał, a już na pewno dnia pierwszego. -Czynisz honory? - Zapytała z uśmiechem, sugerując, że to właśnie Ty powinnaś poszukać infekcji, skoro wpadłaś na ten pomysł. Szybko jednak Violet zatkała uszy, gdy piesek szczeknął z niesamowitą głośnością, aż kilka fiolek w pobliżu się rozbiło.
-Jak tak dalej pójdzie nie będziemy mieli czym Cię wyleczyć, zbóju. - Podrapała Alfonsa za uszkiem, na co ten się niesamowicie ucieszył. Na szczęście niewerbalnie, bo utrata leków zdecydowanie nie była czymś mile widzianym, gdy w poczekalni czekało na was pełno pacjentów.

Kostki:

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty15.09.23 12:37;

Pokiwała głową w odpowiedzi i postarała się rozluźnić. Wzięła głęboki oddech i pomyślała przez chwilę, bo przecież nie mogła rzucać propozycjami na ślepo. Nie miała doświadczenia w pracy w klinice, w końcu to był jej pierwszy dzień, ale próbowała się odpowiednio dostosować. Pracowała przecież już wcześniej ze zwierzakami, więc o samo to się nie martwiła, bardziej siedziało jej w głowie to, że się zwyczajnie ośmieszy. Zazwyczaj była pewna siebie i całkiem do przodu, ale w momencie, kiedy naprawdę jej na czymś zależało – panicznie niemal się bała, że to spieprzy, a przecież tak długo dążyła do tego, żeby znaleźć się właśnie w tym miejscu.
Imago morbus — rzuciła, prześwietlając zaklęciem fogsa. Zmarszczyła brwi, uznając od razu, że to wcale nie była żadna infekcja, tylko przerost strun głosowych. — Oh, to guzki na strunach, spore — powiedziała więc, przesuwając różdżkę w obrębie miejsca, gdzie struny się znajdowały. Guzki były duże i Ruby pomyślała sobie, że chyba nie było mowy o innej możliwości niż chirurgiczne ich usunięcie, ale trochę bała się to proponować, bo była zdania, że operacja na zwierzakach powinna być tylko wtedy, kiedy faktycznie nie było wyboru. Szczególnie na takich młodych osobnikach, przecież sedacja ciągnęła za sobą szereg potencjalnych konsekwencji, które sprowadzały się do najgorszego. Zerknęła więc na Violet, szukając u niej potwierdzenia, albo może zachęty, a kiedy ją znalazła, dodała: — Nie sądzę, że same znikną — zakończyła zaklęcie i pogłaskała psiaka, który od razu zaczął merdać ogonem. Narkoza u stworzeń nawet w świecie czarodziejów niosła ryzyko, ale Maguire uważała, że to jedyne słuszne wyjście. — Musimy je wyciąć.

kostka: F – kuferek = C → poprawna diagnoza
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty16.09.23 22:21;

Wydawać się mogło, że czarodziejka o kolorowych włosach i równie kolorowym imieniu nie widzi Twojego stresu. Cały czas uśmiechała się w Twoją stronę i z optymizmem przyjmowała propozycje, które rzucałaś. Nie wszystkie oczywiście poprawne, ale było to dopuszczalne pierwszego dnia nowej pracy. Violet patrzyła, jak diagnozujesz psiaka, cały czas go głaskając, co zdawało się działać na niego dobrze. Nie wiercił się, nie szczekał przesadnie - po prostu wzorowy pacjent.
-Perfekcyjnie! - Aż podskoczyła klaszcząc w dłonie. -Coś czuję, że długo asystentem nie pobędziesz. - Sprawiła Ci komplement, słuchając tego, co dalej miałaś do powiedzenia. Guzki nie były błahostką i mogły poważnie zwierzakowi zagrozić, a ich wycięcie wcale nie było takie proste.
-Znieczulisz go miejscowo? Nie chcemy przecież, żeby naszego maluszka bolało prawda? I potrzymaj mu otwarty pysk. Alfonsik jest grzeczny, powinien wytrzymać. - Mówiąc o psie zmieniła ton na przesłodki, jakby zwracała się do upośledzonego dziecka, po czym podrapała pacjenta pod bródką. Wycinanie guzków było procesem, do którego niestety nie dopuszczało się niedoświadczonych nowicjuszy, więc tutaj Violet sama przystąpiła do działania, choć oczywiście z Twoją pomocą.

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty17.09.23 10:10;

Musiała przyznać, że szczeniak był wyjątkowo grzeczny, a przecież Ruby miała niemała doświadczenie ze szczeniakami, choć nie pamiętała za dobrze szczenięcych lat Ducha, to nie dłużej niż przed rokiem stała się dumną posiadaczką małego psidwaka, który był demonem, takiego była zdania. Fogs w gabinecie jednak był niesamowicie spokojny, co było dla niej miłym zaskoczeniem i zaczęła się zastanawiać czy to Violet miała taki uspakajający talent, czy może sam psiak trafił się wyjątkowo poukładany. Nie miała jednak zbyt wiele czasu, by o tym rozmyślać, bo już trzeba było brać się do pracy, a kiedy poprawnie postawiła diagnozę, to aż wyszczerzyła się od ucha do ucha, cała w skowronkach.
Duritio — rzuciła zaklęcie znieczulające, żeby psa nic nie bolało i wykonała polecenie od razu, bez żadnej zwłoki. Nie była zdziwiona, że do samej procedury nie była dopuszczona, prawdę mówiąc była zaskoczona, że i tak tyle pozwolono jej zrobić. Spodziewała się raczej, że będzie tutaj przez jakiś czas głównym zaparzaczem kawy i herbaty, ale cieszyła się ogromnie, że tak się pomyliła. Trzymała psa w konkretnym chwycie, ale zachowywała przy tym należytą delikatność, by nic mu nie zrobić. Nie byłą wcale aż takim nowicjuszem, bo kiedy ma się swoje małe zoo w domu, to pewne czynności przychodziły już naturalnie. Wiedziała więc jak podejść do zwierzaków i nieskromnie uważała, że naprawdę miała rękę do zwierząt. Przyglądała się z ciekawością pracy Violet i starała się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Wiedziała, że jeszcze przed nią ogrom pracy i nauki, więc chciała zacząć od razu, chłonąć każdą czynność doświadczonych uzdrowicieli zwierzęcych, by kiedyś móc działać samodzielnie. Teraz jeszcze nie była gotowa i co więcej – była tego całkowicie świadoma.
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty17.09.23 21:32;

Violet patrzyła, jak Ruby znieczula pieska, a następnie pewnie unieruchamia go w miejscu. Czarodziejka nagle nienaturalnie zamilkła, przelewając całą swoją energię w skupienie. Kolorowe bransoletki na jej nadgarstku zabrzęczały, a pegazy na kitlu znieruchomiały, gdy wzięła się za rzucanie zaklęcia wycinającego guzki. Musiała być ostrożna i precyzyjna, a przy tym działać naprawdę szybko, bo przecież to był tylko szczeniak i na pewno za chwilę znudzi mu się takie siedzenie na zadku. Albo i nie, bo Violet już zauważyła, że tylnie nóżki fogsa zaczynają niecierpliwie dreptać. Przyspieszyła więc tempa, by po chwili skończyć swoją powinność.
-Dobra robota! - Zbiła z Ruby piąteczkę, po tym, jak odłożyła zaklęciem wycinek guzka na specjalnie przygotowaną do tego tackę. -Rzuć mu smaczka i leć do laboratorium zanieść zwłoki. Niech przebadają na wszelki wypadek, żebyśmy nie musieli się z Alfonsikiem widzieć w gorszych okolicznościach. - Już głaskała na nowo zwierzaka, który wystrzelił prosto w ramiona Violet. -Laboratorium jest na końcu korytarza za obrazem ze szpiczakami. - Poinstruowała jeszcze Ruby, bo chyba znów kilka szczegółów wypadło jej wcześniej z głowy.

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty24.09.23 14:03;

Była zadowolona z siebie i uważała, że jak na pierwszy dzień to szło jej naprawdę nieźle. Wahała się, ale chyba miała prawo, w końcu nigdy nie pracowała wcześniej na takim stanowisku i w ogóle w lecznicach pojawiała się tylko ze swoimi zwierzakami. Teraz jednak czuła się jak chaplau w wodzie i uświadomiła sobie, że dobrze wybrała swoją życiową ścieżkę. Nagle poczuła wielką ulgę, że nie dała się presji wywieranej przed rodzinę, by pracowała jako prawniczka, albo w ministerstwie samym w sobie – umarłaby tam, tego była pewna, szczególnie teraz.
Przyglądała się pracy Violet, starając się jak najwięcej zapamiętać i być może kiedyś wykorzystać to w przyszłości. Kto wie, co ją czekało i może niedługo przyjdzie jej robić coś podobnego. Dała fogsowi smaczka, a nawet dwa, bo się domagał i mu się należało rzecz jasna, a potem zdezorientowana spojrzała na kobietę.
Zwłoki? — zapytała, nie do końca rozumiejąc, co miała na myśli. Szybko jednak się wyjaśniło, że po prostu chodziło o wycięte tkanki, więc skinęła głową na znak, że rozumie i już popędziła do laboratorium zgodnie z instrukcjami. Zlokalizowała obraz ze szpiczakami, które nieufnie śledziły ją wzrokiem i weszła do laboratorium. Nie wiedziała czy powinna to wręczyć w konkretne ręce, czy może zostawić na jakiejś szafie chłodzącej, więc stanęła tak w progu jak zdezorientowane dziecko i trochę się tak też czuła.
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty24.09.23 23:56;

Faktycznie może słowa Violet mogły zmylić. Czarodziejka zachichotała jednak, wyjaśniając, że chodziło o tkanki i kiedy sama zajmowała się kończeniem dokumentacji i oddawaniem fogsa właścicielom, Ty już człapałaś do laboratorium.
Stanęłaś w miejscu tak cicho, że początkowo nawet nikt nie zwrócił na Ciebie uwagi. Nic zresztą dziwnego, bo w całym pomieszczeniu słychać było muzykę, a czarodzieje, których tam zastałaś widocznie mieli akurat przerwę i przegryzając dyniowe paszteciki, opowiadali sobie jakąś pochłaniającą historię. W końcu jeden z nich Cię zauważył i szybkim ruchem różdżki wyciszył piosenkę.
-Nowa, co? - Zapytał z uśmiechem, biorąc od Ciebie próbki. -Dawaj, nie krępuj się. Ja jestem Dylan, a to Bruce. - Wskazał głową na kumpla. -Co nam tu podrzucasz dzisiaj? - Zapytał, bo oczywiście przydałoby się wiedzieć, nad czym mieli pracować, a kto by tam patrzył w dokumenty od razu, jak trzeba było zapoznać się ze świeżym pracownikiem kliniki.

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty25.09.23 19:01;

W pierwszej chwili nie wiedziała co zrobić. Głośna muzyka wskazywała na to, że trafiła w naprawdę fantastyczne miejsce pracy, ale także oznaczało, że musiała przekrzyczeć piosenkę, żeby w ogóle dowiedzieć się co powinna zrobić. Stała więc jak ten słup soli w miejscu, nie za bardzo chcąc przerywać fascynującą historię jednego ze swoich współpracowników. Ten jednak ją zauważył i nagle muzyka stała się znacznie cichsza, a Ruby stanęła w centrum uwagi. Wbrew pozorom nie była tego fanką, była naprawdę ekspresyjna, raczej głośnia i pewna siebie, ale głównie wśród przyjaciół, albo kiedy ktoś naprawdę ją zdenerwował. Takie chwile jednak sprawiały, że dłonie jej się pociły. Uśmiechnęła się jednak, bo przecież miała tu pracować – jeśli Merlin pozwoli – wiele lat, a przynajmniej taką miała nadzieję. Czarodzieje wydawali się bardzo w porządku, więc odchrząknęła.
Ruby — przedstawiła się już z szerokim uśmiechem — Miło was poznać! — dodała jeszcze i już skupiła się na tym, co trzymała w rękach, a o czym prawie zapomniała, choć przecież to z tego powodu znalazła się w laboratorium — Violet powiedziała zwłoki, ale to wycięte guzki ze strun głosowych fogsa, przynoszę z prośbą o badanie patomorfologiczne — powiedziała i wręczyła Dylanowi ten wspaniały prezent.
Zdawało się, że jej pierwszy dzień powoli dobiegał końca i ze zdumieniem uświadomiła sobie, jak szybko minął jej ten czas. Miała nadzieję, że nie zrobiła z siebie idiotki i mogła śmiało przyznać, że klinika i ludzie w niej wydawali się naprawdę w porządku. Kto wie, może naprawdę czekała ją długa współpraca i rozwój w tym miejscu?

|zt
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty06.12.23 17:18;

@Ruby Maguire

Tej nocy temperatury w Londynie spadły aż do minus dziesięciu stopni Celsjusza, ulice pokryte są lodem, a wszędzie leżą wielkie zaspy! Przypomina się o możliwości dokarmiania ptaków ziarnami słonecznika, zbożami, ugotowaną kaszą, płatkami owsianymi, nasionami dyni...

Mimochodem zerknęłaś na zapis w gazecie lub informację powtarzaną w radiu, gdy przyszłaś z samego rana do pracy. To był pracowity okres, a pacjenci zjawiali się regularnie w klinice. Nie tylko ludzie chorowali lub narażali się na różnego rodzaju wypadki. Z uzdrowicieli aktualnie pracowała na zmianie Violet, która miała pełne ręce roboty. Zajęła się przy Tobie eutanazją starego, schorowanego niuchacza, korzystając z Twojej asysty i tłumacząc Ci jak to się wykonuje, a potem poszła przeprowadzać operację na pokiereszowanym szczuroszczecie na sali zabiegowej. Zostawiła Cię w rejestracji, abyś w razie czego przyjmowała ludzi, ale kilkanaście minut nic się nie działo.
Drzwi otworzyły się z hukiem, a do środka pomieszczenia z rejestracją i poczekalnią wpadło mnóstwo zimnego, grudniowego powietrza. Wiatr wtrącił biały puch na posadzkę. Przed Tobą pojawił się dość ciekawy widok: mała dziewczynka, na oko dziesięcioletnia, niosła wielkiego kota, trzymając go rączkami pod pachami tak, że niemalże ciągnął tylnymi łapami po ziemi. Nawet gdyby chciała go poprawnie nieść to prawdopodobnie nie dałaby rady. Był naprawdę pokaźnych rozmiarów osobnikiem o prążkowanym, brązowym ciele. Prawdopodobnie czytałaś o tych magicznych zwierzętach.
- PRZEPRASZAM! Proszę pani! - zawołała z wielkim przejęciem, gdy tylko zobaczyła Twój kitel w niuchacze. Jako że nikogo innego tu nie było to obrała Cię za swój cel. Zwierzę również na Ciebie spojrzało, kompletnie skołowane i dające się nieść niczym duża przytulanka.
- Ja nie wiem co się stało! Ale chyba ją ktoś podrzucił nam... chowała się w takim dużym kartonie, cała w śniegu, zmarznięta, no i chyba jej się coś dzieje? - mówiła, nie dając Ci absolutnie dojść do słowa dopóki nie spróbowała wcisnąć Ci stworzenia do rąk. Nie wiesz, czemu według dziewczynki coś się zwierzęciu dzieje, ale faktycznie, wyglądało na porządnie wychłodzone, jego długie wibrysy pokrywał delikatny szron. Możliwe, że tak długo przebywało na mrozie, że nie miało już sił na reakcję i stąd zobojętnienie na działania dziecka.

Wątek będzie polegać na Twojej dedukcji i umiejętności ocenienia sytuacji - bez kostek. Określ, co robisz?

~ Prowadzi: @Blaithin 'Fire' A. Dear
Proszę o pinga przy każdym poście, miłej zabawy heart

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty09.12.23 22:40;

To był ciężki poranek. Nie sądziła, że zacznie pracę od eutanazji i choć od dawna zdawała sobie sprawę, że to nieodłączna część tej pracy, to prawdę mówiąc wolałaby tego nie musieć robić. To nie był pierwszy raz, kiedy uczestniczyła w tym procesie, bo przecież pracowała tutaj już trzeci miesiąc – jak ten czas jej ostatnio uciekał – ale za każdym jednym razem było to tak samo trudne. Raz nawet zapytała Violet czy z czasem staje się łatwiejsze, ale w odpowiedzi dostała tylko kręcenie głową, więc zmieniła temat, bo nikt nie lubił mówić o śmierci, a już szczególnie o śmierci swoich przyjaciół, tych futrzanych także.
Pokiwała głową, gdy przypadła jej rejestracja i przez pierwsze chwile machała sobie laczem, aż w końcu wzięła do rąk najnowszego Proroka, którego ktoś zostawił na biurku. Przeczytała informacje o ptakach i uznała, że to super, że o tym przypominają. Nie zliczyłaby przecież razy, kiedy lewitowała podziubane kromki chleba do śmietników, po tym jak kompletni ignoranci zatruwali wszelkie ptactwo. Irytowało ją to, bo jeśli się na czymś nie znasz, to odpuszczasz, wiedząc, że możesz zaszkodzić. No, przynajmniej ona tak była uczona.
Spokój nie trwał długo, ale przyzwyczaiła się już do tego – nauczyła się też, że nie wolno było mówić na głos rzeczy typu „ale dziś spokojnie”, bo zaraz potem nie wiedzieli już w co włożyć ręce. Nie zapomniała wyrazu twarzy Dylana, kiedy po raz pierwszy wypowiedziała to zdanie, a potem sama się przekonała dlaczego te słowa nigdy nie powinny opuszczać ust. Pilnowała się nawet, żeby o tym nie myśleć.
Niecodzienny widok dziewczynki, targającej ogromnego kota – kuguchar? chyba tak, ale musiała podejść bliżej – sprawił, że już podnosiła się z miejsca. Poziom adrenaliny od razu skoczył w jej krwi, kiedy zerknęła na zegarek i wiedziała, że Violet nie skończyła jeszcze operacji. Poprosiła w duchu Merlina, żeby jeszcze jakiś dorosły uzdrowiciel był dzisiaj na zmianie, bo od rana deptała po piętach Violet i niewiele wychodziła z gabinetu, by się na kogoś natknąć. Skarciła się w myślach, że nie sprawdziła wcześniej grafiku każdego, nie tylko siebie.
Podrzucił wam? Gdzie je znaleźliście? Przyszłaś tu z kimś jeszcze? — zadała szereg pytań, kierując się w stronę dziesięciolatki i po drodze zapinała swój fartuch. W ciągu ostatnich miesięcy nauczyła się i przekonała na własnej skórze, że usuwanie krwi, kupy i wszelkiego rodzaju innych wydzielin z ubrań nie było niczym przyjemnym, nawet jeśli ubrane miała scrubsy. Jeśli dziewczynka była sama, to znacznie utrudniało sprawę. Nie mogła przecież jej tak zostawić, powinna zebrać wywiad i w ogóle, ale ze stworzeniem było coś nie tak, a ona nie mogła przecież całkiem sama podejmować decyzji, prawda?

Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty14.12.23 16:36;

@Ruby Maguire

- No proszę ją wziąć ode mnie! - krzyknęła zrozpaczona, widząc, że zignorowałaś jej próby wciśnięcia Ci zwierzęcia w ramiona. Nie spodziewała się, że nie rzucisz się od razu na pomoc kotu tylko zaczniesz zadawać pytania, więc zmarszczyła mocno brwi zawiedziona. W innej sytuacji z pewnością by się o to obraziła, ale teraz zbyt zaaferowana była przyniesionym kotem, poza tym - nie znała innych klinik, gdzie mogłaby zabrać zwierzę, gdyby tutaj nie udzielono mu pomocy. Miała duży problem z przeskoczeniem skupieniem na odpowiedzi, które w ogóle nie wydawały jej się akurat w tym momencie istotne. Z westchnieniem przytuliła do siebie znajdę, praktycznie siadając na podłodze, bo nie była w stanie go dalej trzymać i stać jednocześnie. Zwierzę było bardzo duże i ciężkie, leciało jej przez drobne ręce.
- Emm... nie, jestem sama. - dziewczynka jedną dłoń położyła na głowie stworzenia i gładziła ją, szepcząc "zaraz się Tobą zajmą, może, OBY". Nie dało się nie zauważyć, jak bardzo przejęła się jego dobrobytem i jak bardzo chce Cię zachęcić, żebyś chociaż go obejrzała.
- Proszę, no proszę mu pomóc, naprawdę, on tego potrzebuje, pani jest weterynarzem czy nie jest? Myślałam, że tu nam pomogą, spieszyłam się, bo nie wiem co się dzieje, trzeba go zbadać, jakieś leki, ogrzać, ja nie mam różdżki, to pani ma różdżkę - zaczęła niemalże płakać, zaciskając mocno usta i usiłując z wielkim trudem zachować minimum spokoju, żeby nie zacząć krzyczeć. - Odpowiem pani, wyjaśnię, no ale jeju!
Nie poczyniłaś kroków w kierunku przebadania kota, więc to ona zauważa pierwsza i Cię informuje o jednej rzeczy:
- O, bardzo szybko oddycha, tak huuhaahuuhaa - zobrazowała niepokojące sapanie stworzenia, nadymając policzki. Zwierzę poruszyło łapami, usiłując wydostać się z ramion małej, która pozwoliła mu na to, na wszelki wypadek jednak trzymając go za bok, gdyby miał się wywrócić. Jeszcze raz spojrzała Ci w oczy ze szczerą prośbą, abyś coś zrobiła.

~ Prowadzi: @Blaithin 'Fire' A. Dear

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty27.12.23 21:21;

Drgnęła lekko i mamrocząc „tak, tak” już brała zwierzę od dziewczynki. W głowie miała gonitwę myśli, próbując ułożyć sobie plan działania. Z jednej strony przejęła się stanem zwierzaka, ale z drugiej wciąż myślała o tej dziewczynce, która przybiegła tutaj całkiem sama. Jasne, ona też biegała po wzgórzach jak była mała, ale zawsze towarzyszył jej któryś z braci. Właściwie Ruby nie była specjalnie przyzwyczajona do bycia samej, tak więc widok dziesięciolatki bez żadnego towarzystwa trochę ją zaniepokoił. Pamiętała, że Pers kiedyś jej wspominał o czymś takim jak telefony i uznała, że teraz bardzo by jej się to przydało. Może Mugole nie mieli magii, ale czasem jej się wydawało, że mimo to byli sto lat przed czarodziejami.
Będzie dobrze — powiedziała, od razu karcąc siebie w myślach, bo Violet już nie raz jej powtarzała, żeby nie dawała nadziei, kiedy nie miała pewności. „Stworzenia to nieprzewidywalny organizm, może gdybyśmy były jasnowidzkami, ale nawet wtedy wszystko może się zmienić”, zdawała się zawsze mówić. — To znaczy zrobię co w mojej mocy — poprawiła się więc natychmiast i wzięła zwierzę od dziewczynki, która prawie padała pod ciężarem dużego kotowatego. Ruby jednak stwierdziła, że stworzenie ważyło mniej niż powinno, choć nie miała wagi w rękach, to szybko to oceniła. Nie wiedziała wciąż co ma zrobić z dziewczynką, ale miała wrażenie, że wcale jej się tak szybko nie pozbędzie, no i wciąż miała niewiele informacji. Tylko czy młoda czarownica była w stanie jej jakichkolwiek udzielić? Weszła jednak do gabinetu i położyła zwierzę na stole. W pierwszej kolejności wysłała patronusa w głąb kliniki, z nadzieją, że jakiś dorosły uzdrowiciel do niej przyjdzie. Sama jednak zajęła się podstawową diagnostyką, musiała się dowiedzieć kilku rzeczy, których na pewno nie dowie się od dziewczynki.
Rzuciła caliditas, by zmierzyć temperaturę ciała zwierzęcia oraz na wszelki wypadek anapneo, choć była przekonana, ze duszności były spowodowane czymś więcej niż katarem. Czy na pewno mogła sama działać? Zaczęła od tych podstawowych czynności, pobierając jeszcze krew i sprawdzając ją w eliksirze hematografowym – tak na wszelki wypadek, gdyby jednak potrzebowali wiedzieć, choć liczyła, że nie będą musieli użyć tej informacji. Duszności niewiele jej mówiły, bo mogły oznaczać, cóż wszystko, wychłodzenie nie było zaskoczeniem skoro panowały aktualnie takie temperatury. Nie wiedziała co robić i czy powinna podejmować decyzje, skoro stworzenie wcale nie wykrwawiało jej się na stole i niezależnie od tego co sądziła dziewczynka, to chyba nie oscylowało w granicach bezpośredniego zagrożenia życia. Ruby nie była samodzielną uzdrowicielką i choć właśnie wyciągała eliksir pieprzowy i wiggenowy, a także już w głowie miała kolejne zaklęcia, to, Merlinie, naprawdę nie chciała stracić tej pracy.

Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty22.03.24 18:50;

Dziewczynka przyglądała ci się przez chwilę uważnie, aż w końcu skinęła lekko głową i podeszła do jednego z krzeseł w poczekalni. Trudno było powiedzieć, czy chciała upewnić się, że z kotem wszystko będzie dobrze, czy może zamierzała zaczekać na swoich opiekunów. Zajęła miejsce i machając nogami w powietrzu, obserwowała, co robisz.
W głębi kliniki dało się słyszeć jakieś dźwięki, stłumiony harmider, po którym z wnętrza wypadł patronus, jednak nie twój. Srebrzysty szop pojawił się obok ciebie, zupełnie, jakby był żywy, a gdy otwarł się jego pyszczek, dobiegł ciebie głos Liama Llewellynsowa - brata właściciela kliniki, który tego dnia miał także dyżur, ale zajmował się akurat potrzebującym go pegazem.
- Kiedy skończę z abraksanem przyjdę do ciebie. Sprawdź w tym czasie dokładnie jego kończyny, zajrzyj do pyszczka, jeśli ci pozwoli, zachowaj spokój. Zbierz jak najwięcej informacji o jego stanie, do których nie potrzebujesz dogłębnych badań - szop przemawiał, a później rozmył się w powietrzu i znów byłaś tylko ty i apatyczny kuguchar.
Zaklęcie, dzięki któremu chciałaś sprawdzić temperaturę jego ciała, zdradziło, że zwierzę było wychłodzone, ale nie było jeszcze na granicy zagrażającej życiu. Z pewnością można było założyć, że jego stan może doprowadzić do zapalenia pęcherza, biorąc pod uwagę, jak długo musiał przebywać na mrozie, ale było to coś, co można było wyleczyć eliksirem wiggenowym, który roztropnie przygotowałaś. Eliksir pieprzowy był dobry, aby rozgrzać organizm, a także wyleczyć katar, ale okazało się, że zwierzę go nie miało, a przynajmniej nie na tyle, aby stanowił powód do dyszenia.
Kot położył się w miejscu, w którym przed momentem stał, a jego klatka piersiowa unosiła się w niepokojąco szybkim tempie. Był wyraźnie apatyczny, wychudzony, ale nie poszukiwał jedzenia, nie obwąchiwał okolicy. Wpatrywał się za to w ciebie, jakby chciał ci powiedzieć, że nie ma już siły na nic. W pewnej chwili zakaszlał, sprawiając, że dziewczynka wyprostowała się na krześle, spoglądając na kota z zaniepokojeniem.

@Ruby Maguire
ingerencja przejęta
~Joshua Walsh

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 582
  Liczba postów : 1565
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty04.04.24 20:42;

Ulga, jaką poczuła kiedy do pomieszczenia wpadł znajomy patronus była nie do opisania. Zachowywała zimną krew, choć w środku panikowała, bo przecież wcześniej nigdy nie zostawała sama z przypadkami, wymagającymi pilnej pomocy. Jasne, opiekowała się nimi na szpitalu wewnątrz kliniki, ale nie była osobą decyzyjną. Szczerze nie wiedziała co robić, bała się stracić pracę, o której marzyła odkąd skończyła siedem lat i pani Cork zawołała ją do pomocy przy cieleniu magikrowy. Dlatego niemal westchnęła z ulgą, kiedy dostała dokładne instrukcje.
Temperatura, którą udało jej się zmierzyć pokazała, że nie miała do czynienia z wychłodzeniem zagrażającym życiu kotowatego. Całe, Merlinie, szczęście. Ruby tak pochłonęła praca, że przez moment zapomniała o dziewczynce, która wciąż gdzieś tam siedziała. Nie czuła się za nią specjalnie odpowiedzialna, ale miała młodszego brata, więc jakaś myśl o tym, że była tutaj sama nie dawała jej spokoju. Oczekiwała jednak, że Maguire zajmie się kugucharem, więc Gryfonka właśnie to robiła.
Naraz przykryła jednak kotowatego magikocem termicznym, żeby nie przesadzić ze zbyt gwałtownym podnoszeniem temperatury jego ciała, przecież nie chciała doprowadzić do szoku termicznego, kiedy kot wyraźnie zmagał się z czym gorszym – dusznościami. Ciało więc musiało powoli wrócić do swojej temperatury. Znacznie wyższej niż tej ludzkiej, więc mogło to chwilę potrwać. Podała mu też odpowiednią – skrupulatnie wyliczoną do jego masy – dawkę eliksiru wiggenowego, by go wzmocnić i… no nie wiedziała co dalej. Zerkała na drzwi, prowadzące do dalszej części kliniki, jakby tym mogła pospieszyć starszego uzdrowiciela.
Nagle kot zakaszlał, a ona zmarszczyła brwi nic nie rozumiejąc. Merlinie… Czy ona czytała coś o takich objawach? Była przecież całkiem raczkującą uzdrowicielką. Myśl Ruby, myśl!
A może ty masz po prostu pasożyta — mruknęła ni to do kuguchara, ni to do samej siebie. Rzuciła więc collection i przeniosła pobrany wymaz z paszczy na odpowiednie szkiełko. Prosząc dziewczynkę, by przypilnowała tylko, żeby zwierzę nie spadło ze stołu, a Ruby usiadła przy czaroskopie, szukając w materiale pasożyta.

Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32490
  Liczba postów : 102785
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty09.04.24 10:18;

Kuguchuar przykryty kocem termicznym zaczął nagle mruczeć, wyrażając swoje zadowolenie, ale jakby nie tylko. Z pewnością czytałaś o kocich właściwościach do samoleczenia się przy pomocy wibracji, jakim poddają ciało w trakcie mruczenia. Czy rzeczywiście to działało? Podobno tak. Czy kuguchuary zachowywały się w podobny sposób? Tego nie wiedział nikt, ale zakładając, że skoro był to duży gatunek kota, można było założyć, że w tej chwili stworzenie próbuje pomóc samemu sobie.  
Nie stawał oporów, kiedy pobierałaś wymaz z jego pyszczka, które miało zdecydowanie sinawe zabarwienie. Taki kolor nie brał się z wychłodzenia, chyba że zwierzę byłoby zmuszone do trzymania lodu w pysku, co samo w sobie brzmiało niezbyt realnie. Pobrałaś wymaz, a dziewczynka poproszona przez ciebie o pomoc podeszła szybko do stołu i zaczęła głaskać uspokajająco kota.
Wymaz potrzebował chwili, ale kiedy siadałaś do czaroskopu wszystko wydawało się gotowe do sprawdzania. Pasożyta jednak nie było widać. Żadnych śladów dodatkowych istnień w organizmie stworzenia, ale wciąż nie wyglądało to dobrze. Coś nie pasowało, choć trudno było powiedzieć co, bez przeglądania ksiąg uzdrawiających, a na to nie było w tej chwili czasu.  
- Proszę pani? - dziewczynka odezwała się nagle, wpatrując się uważnie w kota. - On nie jest zwykłym kotem, prawda? Jest większy to pewnie wszystko ma większe, mam rację? Bo ma takie duże serce! Mój Ślinołap ma takie malutkie, które wyczuwam palcami, ale jego serce czuję pod całą dłonią! Jak moje - mówiła dalej, wyraźnie zafascynowana nowym odkryciem. Ty jednak wiesz, że choć kuguchary są większe od zwykłych kotów, ich serca nie są aż takich rozmiarów, choć przecież może to być tylko wyobraźnia dziecka. Warto jednak to sprawdzić, skoro kot wciąż dyszał, a przecież nie miał zatkanego układu oddechowego.

@Ruby Maguire
~Joshua Walsh

______________________

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 QzgSDG8








Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty


PisanieKlinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty Re: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów  Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Klinika dla stworzeń magicznych Llewellynsów - Page 3 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
za Londynem
-