Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Klub Luna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31054
  Liczba postów : 63366
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyNie Sie 31 2014, 20:36;

First topic message reminder :


Klub Luna




Jedno z najbardziej gorących miejsc, które plasują się na listach klubów najchętniej i najczęściej odwiedzanych przez dorosłych czarodziejów, ale też i studentów. Jest tu prowadzona selekcja wiekowa, więc jeśli nie ukończyłeś siedemnastego roku życia to zostaniesz stąd po prostu wyrzucony. Oprócz ochroniarza przy wejściu została umieszczona linia wieku, gotowa wyrzucić Cię na drugi brzeg ulicy.
Zanim tu wejdziesz już Cię coś przyciąga - to pewnie ta głośna, nęcąca muzyka. Jesteś świadom, że w tym miejscu można zaprzedać duszę diabłu? Zrzucisz tu nie jedną cnotę życiową w pogoni za zatraceniem się w trwaniu wieczora.
Wykwalifikowani pracownicy dbają o to, by poziom zapewnianej rozrywki był wprost nieosiągalnie genialny. Tańczą tu najlepsze tancerki wyginające swe gorące ciała, grają tu mężczyźni, których portfele są zdecydowanie grubsze niż w istocie by wyglądały. To tu pada hazard... Mówisz, że tylko raz, a wracasz jeszcze i jeszcze, jakbyś przeżywał dzień świstaka.
Barmani natomiast przygotowują najlepsze drinki, które Twoje podniebienie zwyczajnie kocha.  
Grywają tu też najlepsi DJ w ofercie specjalnej, która co jakiś czas bucha czymś czego pozornie byś się nie spodziewał.
Chcesz poczuć magię tego miejsca? Nie ma problemu.
Pamiętaj jednak, że   wejście do klubu kosztuje 10 G.

Baw się dobrze.

Kilka zasad:
Spoiler:

1. Klubu nie można wykupić. Ma on już swoich właścicieli i nie poszukuje się nawet wspólników.
2. Wejście kosztuje 10 G na jedną osobę.
3. Wynajęcie lokalu na własną imprezę kosztuje 100 G (jedna z sal wtedy jest udostępniona. W innych odbywają się inne imprezy, lecz wtedy oprócz Ciebie i gości nikt nie może tu prowadzić wątków.)
4. Ludzie poniżej 17 roku życia są wyrzucani z klubu automatycznie. MG po prostu edytuje wasz post dodając zt.  


______________________

Klub Luna - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyWto Lut 07 2017, 22:25;

To było dziwne z jego strony. Dziwna i pusta.... Znała go dostatecznie dobrze, aby wiedzieć, że coś jest nie tak. Nie mogła jednak wyłapać co. Miała nadzieję, że sam jej powie. Nie chciała wysnuwać dziwnych wniosków. Wzrokiem odszukała jedną z kelnerek i poprosiła aby podała im po piwie. Może i nie powinni pić, ale co mogło sie im stać? W obecności Maxa była bezpieczna. Nikt przy zdrowych zmysłach nie podszedłby do niego. Może i w szkole był puchonem, ale zdecydowanie bardziej pasował do Gryfonów.
I zaczęło się. Miała nadzieję, że nie wyłapie tego, a tutaj lawina pytań i zapewnień. Nawet życzenia szczęścia. Było to naprawdę miłe z jego strony, jednak czy ona chciała tego ślubu tak szczerze na sto procent? Na to pytanie nie była w stanie odpowiedzieć. Kochała Lucasa całym swoim sercem. Przeżywali wzloty i upadki z których zawsze potrafili wyjść cało. Jednak czy to nie było już przyzwyczajenie... A może po prostu bała się tego ślubu tak bardzo, że jej mózg starał się stworzyć jakąś alternatywę. Wyjście z tej sytuacji aby nie musiała brać w niej udziału. To była jedna z najbardziej możliwych opcji. I przy niej miała zamiar zostać.
- Za Lucasa. - uśmiechnęła się do niego szczerze. - Jest naprawdę kochaną osobą i wątpię aby jakaś interwencja była potrzebna. Ale nawet jeśli to sama doskonale sobie z nim poradzę. - puściła mu oczko po czym odebrała od kelnerki, która właśnie zaszczyciła ich swoją obecnością, piwa dając jedno kuzynowi. - Bardzo przepraszam cię, że mówię Ci to teraz, ale nie chciałam aby dowiedzieli się o tym moi rodzice. Doskonale zdajesz sobie sprawę jakby zareagowali. Tym bardziej, że nadal jestem zaręczona z osobą którą mi wybrali. A uwierz mi, Christian nie odpuści od tak. - na chwilę zapomniała o jednym z największych problemów. Do teraz. Christian nadal był gdzieś tam, mając nadzieję, że stworzy z nią rodzinę. Szkoda, że nie potrafił zrozumieć prostego słowa NIE. Może wtedy daliby radę byś przyjaciółmi... - Jak tam mały? Już dawno nie miałam okazji wybrać się do was przez co nie widziałam mojego małego kuzyna. Co u niego? Zdrowy jest? - nie chciała dłużnej rozmawiać o ślubie, chodź zdawała sobie sprawę, że temat ten jeszcze wypłynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
https://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
https://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
https://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
https://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyWto Lut 07 2017, 22:38;

Picie z siostrą. Matko jak za dawnych dobrych lat. Teraz powinni przecież balować, bawić się razem, a jednak każdy poszedł w swoją stronę i widzą się zaledwie kilka razy na miesiąc. Ubolewał nad tym, ale co miał poradzić. O dziwo mimo iż spędzali ze sobą sporo czasu za dziecięcych lat to los tak sprawił, że nie mieli wspólnych znajomych. Każdy obracał się w swoim towarzystwie. Maxowi odpowiadali bardziej puchoni, z nimi naprawdę miał bardzo dobry kontakt. Niektórzy byli dość dziwni, ale on ich tolerował, bo sam cudowny nie jest i wiele osób mu mówiło, że zachowuje co najmniej dziwacznie. Czy pasował do gryfonów? Być może. On sam nigdy się nad tym nie zastanawiał, jedynym domem który sam sobie przypisywał to z pewnością był Slytherin. Jego prawdziwi rodzice właśnie w tym domu byli, a i Ori przecież przyjęła barwy Salazara. Więc można powiedzieć, że był w gruncie rzeczy pewny, że tam trafi, jednakże Tiara zadecydowała inaczej. Ale czy to ważne? Dla niego dom nigdy nie miał znaczenia. Potrafił się dogadać z każdym kto tylko chciał się z nim dogadać.
Jak dla niego to nieco wcześnie na takie kroki. Byli młodymi czarodziejami, dlaczego się tak śpieszyli. Miał tylko nadzieję, że Lucas nie zabierze jej gdzieś daleko. Kto wie co mu tam po głowie chodziło. Na pewno Max byłby na niego wtedy wściekły. Jednakże dla dobra siostry ma zamiar normalnie się z nim dogadać, ażeby nie musieli ukrywać swoich spotkań, bo tak często przecież było i tutaj nie ma się co oszukiwać. Lucas nigdy jakoś nie wyjawiał ochoty poznania puchona, ale czy Maxowi na tym zależało? Kochał Ori, a nie jego. Nie potrzebował poznania go, ale teraz. Gdy postanowili iść w tym kierunku będzie musiał go nieco bliżej sprawdzić. Jednakże uważał swoją siostrę za mądrą dziewczynę i że głupie wyskoki nie są w jej stylu. Miał nadzieję, że to jest przemyślana decyzja w gruncie rzeczy był tego pewien.
No właśnie. Propozycja była tylko po to, żeby była. A doskonale wiedział, że Ori nie pozwoli mu wejść w ich życie z butami. On sam zresztą nie miałby na to ochoty. Nie chciałby przez to ją stracić, a przecież mógłby. Był dla niej ważną osobą, więc kto wie co by wtedy z Maxem uczyniła. Aż strach pomyśleć, że mogliby stracić ze sobą kontakt. - To co masz zamiar zrobić? Nie zaprosisz ich na ślub? - zapytał patrząc na nią. Naprawdę to co robili jej rodzice nie odpowiadało Maxowi, ale on nigdy w to nie ingerował. Poza tym z jej rodzicami nie miał doskonałe kontaktu dlatego nie miał zamiaru z nimi wchodzić w jakąkolwiek dyskusje. - Wszystko ok. Pisałem z mamą listy i mówi, że wszystko dobrze. Wiesz, ja ostatnio jestem nieco zabiegany. Nie wiem czy wiesz, ale dostałem fukncję gajowego w szkole. Pewnie jeszcze się to nie rozniosło, bo dosłownie parę dni temu przeprowadziłem się do chatki. - mruknął. Uśmiechnął się do niej lekko. Bo to był jedyny plus w całej jego dotychczasowej egzystencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyWto Mar 21 2017, 10:53;

Na chwilę zamyśliła się nad pytaniem. Czy powinna ich zaprosić? Nie była co do tego pomysłu przekonana. Ojciec z pewnością zniszczyłby ich całą ceremonię przez co jedynie znienawidziłaby go bardziej. Matka nie była taka zła, jednak doskonale wiedziała, że bez głowy rodu Carstairs nie przybędzie. Co ludzie by pomyśleli na ich temat. Często irytowało ją takie myślenie. Bo czy naprawdę ludzie musieli o wszystkim wiedzieć? Czy za każdym razem musieli się im podporządkowywać? Według ojca i matki tak. Kolejnym powodem dla którego nie chciała aby byli obecni na ceremonii był sam fakt tego, że narzeczony został już dla niej wybrany. Kraya potraktowali by jak gorszego sobie. Jeszcze gotów byłby ją zostawić.
- Właśnie taki mam zamiar. - spojrzała na niego odwzajemniając jego wzrok. Zaczesała w między czasie zbłąkany kosmyk za ucho. - Nie są mi oni do niczego potrzebni. Znasz mojego ojca. Nigdy nie dopuściłby do tego ślubu, wiedząc nawet, że jestem szczęśliwa. Jego to nie obchodzi. Przecież już wybrał dla mnie odpowiedniego kandydata Oczywiście w jego mniemaniu. - upiła spory łyk alkoholu mając nadzieję, że on pomoże jej zapomnieć o rodzinie o której przypomniała sobie przez brata. N ie miała mu jednak tego za złe. Słysząc jednak o jego nowej pracy uśmiech sam wypłynął na jej usta. - Gratuluję braciszku. Już myślałam, że nie zobaczymy się w tej szkole, a tu proszę. Będę przychodziła do ciebie na herbatkę i ciastka. - mrugnęła do niego. - Skoro jesteś już w zacnym gronie pedagogicznym. Poniekąd. To może wybierasz się również na ferie organizowane przez szkołę. Podobno ma być fajnie. - wzruszyła ramionami w oczekiwaniu na jego odpowiedź. Sama jednak nie była przekonana co do nich. Czuła, że nie powinna na nie jechać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
https://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
https://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
https://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
https://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyCzw Mar 23 2017, 12:00;

Szczerze powiedziawszy można powiedzieć, że było mi żal Oriane, naprawdę. Miała dość specyficznych rodziców, ale cóż ja mogłem na to poradzić. Na szczęście moja matka była inna. Niby była siostrą matki Ori, ale taka nie była.
- Doskonale Cię rozumiem. Naprawdę. Ale wiesz, że ja za bardzo nie mam prawa w to ingerować. Chętnie bym porozmawiał z Twoim ojcem, ale przecież oby dwoje doskonale wiemy, że to nic nie da. - powiedziałem do niej. Ja nigdy jakoś nie wtrącałem się w rodzinne sentymenty państwa Carstairs. Z wujkiem raczej nie rozmawiałem, jak byliśmy zaproszeni na obiady to siedziałem cicho, a później w pokoju z Ori dopiero otwieraliśmy się i mówiliśmy co o tym myślimy. - No tak masz rację. To Ty masz być szczęśliwa, a nikt inny. - oznajmiłem i westchnąłem. Nie chciałem jej jakoś dobijać, ale sam nie wiedziałem jak ja mogłem jej pomóc.
- Tak wybieram się. Rozmawiałem już z dyrekcją i jadę jako wasz opiekun. - powiedziałem do niej i nieco zaczęliśmy rozmawiać na temat ferii. Rozmawialiśmy dość długo. Ori obiecała mi odwiedziny w domku gajowego. Spędziliśmy w klubie sporo czasu na zwykłej gadaninie, naprawdę mi tego bardzo brakowało.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Norbert O. Czarnkowski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 350
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12480-norbert-o-czarnkowski#336023
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12539-czarek?nid=1#338355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12482-norbert-o-czarnkowski#336173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12483-norbert-o-czarnkowski
http://www.internetradiouk.com/magic-london/
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyNie Wrz 17 2017, 15:33;

Dzisiaj musiał odmówić znajomym z redakcji wyjścia na miasto by się napić. Doskonale wiedział, że dzisiaj tego zrobić nie mógł. W zamian za to zaprosił wszystkich do klubu i podarował wszystkim vip wejściówki do Luny. Zawsze dostawał ich trochę od właściciela, by mieć możliwość zaproszenia swoich znajomych. Nikt w końcu nie chciał świętować takiego dnia jak ten zupełnie sam.
Wrócił do mieszkania Carmy, w końcu nadal tam mieszkał, zresztą mając do swojej dyspozycji już nie tylko salon, a cały budynek. Dziewczyny gdzieś zniknęły, więc czuł się odpowiedzialny za utrzymanie mieszkania w czystości. Nawet pomimo tego, że codziennie grafik miał tak bardzo napięty, to potrafił znaleźć czas nawet na to by posprzątać w domu. I nie polegało to wyłącznie na rzucaniu zaklęć czyszczących.

Spojrzał się na swoje odbicie w lustrze po opukaniu twarzy wodą, przeczesał palcami zmierzwione włosy, przyglądając się im krytycznie. Zdecydowanie brakowało mu Tuńczyka, przez co musiał zmieniać barwę swoich włosów u innej czarownicy. Tamta Krukonka jednak nie miała sobie w tym rzemiośle równych. Na dzisiejszy wieczór jednak to dzieło spokojnie wystarczy i utrzyma się jeszcze parę tygodni w idealnym stanie. Poczuł jak podłoga pod nogami zaczyna mu lekko drgać. Od razu rozpoznał ten kawałek. Make The World Ours swojego ulubionego wykonawcy. Przez co zaczął się bujać na boki w rytm muzyki i zszedł do salonu, w którym grała głośno muzyka z dwóch ogromnych kolumn. Chwycił za szklankę w której nalany był rum. Zamieszał trunkiem by ten połączył się z kostkami lodu, które od jego pójścia do łazienki już w większości się rozpuściły.
Obiecał sobie jednak, że to ostatni drink przed koncertem. Później będzie miał okazję do oblania tego. Musiał coś jednak się napić by pozbyć się zdenerwowania. Zawsze go dopadało gdy miał grać koncerty, nie ważne ile już ich miał w swoim życiu, każdy kolejny raz przeżywał tak samo mocno jak za pierwszym razem gdy zaczynał swoją karierę w klubie do którego dzisiaj zmierzał.
Podszedł do szafy gdzie wisiała na wieszakach wcześniej wybrana kreacja na ten wieczór. Zaczął się ubierać w dość elegancki strój, jednak nie krępujący w żaden sposób ruchów, a zarazem na tyle luźny by nie ugotować się w Lunie. Spojrzał się na zegarek, do imprezy pozostało jeszcze cztery godziny. Dopił więc drinka jednym szybkim ruchem i wyszedł z domu zabierając wcześniej przygotowany sprzęt w dwóch czarnych torbach.

Na miejsce dotarł mniej więcej po godzinie wchodząc do klubu tylnymi drzwiami, by ominąć spotkania z większym gronem czekającego tłumu przed wejściem. Zaskoczyło go to jak szybko wejściówki się sprzedały. Przez co dostanie się teraz do środka graniczyło z cudem.
- Siemanko - rzucił na powitanie do całej ekipy z klubu i zaczął pomagać im w przygotowaniach sprzętu, rozkładając się przy okazji ze swoim.
Czas upłynął szybko, lecz z wszystkim na spokojnie się wyrobili. Mając czas nawet na małe próby nagłośnienia. Wtedy przybyły też kolejne gwiazdy wieczoru, dobrzy znajomi którzy to zgodzili się mu pomóc w realizacji tego dość szalonego planu. I swoimi osobami nadać dzisiejsze show jeszcze większemu blasku.
W końcu etap zwyczajnego stania za konsolą miał już za sobą i teraz mógł się zająć tworzeniem prawdziwej sztuki.
Nareszcie nadeszła ta długo wyczekiwana godzina. Klub już był wypełniony ludźmi i gwarę rozmów uciszyły pierwsze dźwięki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31054
  Liczba postów : 63366
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptySro Paź 04 2017, 22:02;

Tego dnia w klubie wszyscy uwijali się jak w ukropie. Znikąd pojawiało się coraz więcej gości, a głośna muzyka sprawiała, że każdy wyśmienicie się bawił tańcząc tam, gdzie akurat znalazł wolne miejsce. Powietrze było przesiąknięte zapachem dymu i alkoholu, a z tym mieszały się też interesujące perfumy kobiet. Nawet awantur wybuchło stosunkowo mało - zaledwie raz czy dwa ochroniarze musieli wyprowadzić pijanego gościa albo rozdzielić jakąś bójkę.
Było już późno w nocy, a impreza wcale nie stygła, a wręcz przeciwnie. Zdawało się, że w całym budynku panuje piekielny upał, ale większość balujących zrzucała winę na rozgrzewające drinki i taniec. Jedynie parę osób zaczęło się nawet trochę niepokoić, a nawet wyszło na zewnątrz zaczerpnąć trochę tchu. Nikt nie mógł wiedzieć, że wysoka temperatura to znak, że z magiczną mocą coś zaczyna się dziać. @Clary Fajfer w pewnej chwili zauważyła, że jeden z drinków zdaje się bulgotać, a kiedy dotknęła szkła okazało się, że alkohol jest w stanie wrzenia. Co się działo? Zaledwie dwie sekundy później kula dyskotekowa rozbiła się z głośnym trzaskiem i odłamki szkła spadły na klubowiczów. Krzyki i wrzaski mocno niepokoiły, ale żaden nie zranił się mocno. Gorzej, że nagle znikąd kurtyny i zasłony zajęły się żywym ogniem. Ktoś atakował?

Rzuć jedną kostką:
1,2 - akurat obsługiwałaś jakąś osobę, gdy to wszystko zauważyłaś. Klient zerwał się z miejsca i mocno cię popchnął, przez co upadłaś, a kilka przestraszonych dziewcząt w skąpych strojach niemalże przebiegła po tobie. Trochę cię pogniotły, zanim zdołałaś jakoś się odsunąć. Spróbuj ogarnąć pożar!
3,4 - jedna z jaskrawych zasłon zerwała się i opadła prosto na ciebie. W rezultacie płomienie mocno poparzyły twoje ramię, co bardzo boli. Poza tym zapaliło ci się ubranie, więc ratuj się!
5,6 - miałaś mało szczęścia, bo nie dość, że jeden z odłamków zadrapał twoją łydkę (płytka rana, ale krwawi) to jeszcze poślizgnęłaś się na czyimś rozlanym drinku i... rzuć raz jeszcze kostką. Nieparzysta - niestety, upadek był tak nieszczęśliwy, że skręciłaś kostkę. Parzysta - udało ci się wydostać z tego cało.

______________________

Klub Luna - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clary Fajfer

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyCzw Paź 05 2017, 12:14;

To będzie zły dzień, od samego rana tak sobie Clary powtarzała. Nie mogła spać kolejną noc, więc powoli wyglądała jak chodzące zombi. No ale cóż, do pracy trzeba iść, bo pieniądze na drzewach nie rosną. Clary ubrała się dosyć ciepło i wyruszyła do swojego miejsca praca. Przyszła długo przed rozpoczęciem swojej zmiany więc na spokojnie mogła się przebrać i zapalić jeszcze papierosa. Tak ostatnio znów zaczęła palić a słodkie pufki w dziwny sposób ją uspokajają. No cóż, ale trzeba rozpoczynać zmianę. Początkowo klub świecił pustkami. Clary miała nadzieję, że to będzie kolejny nudny dzień jak często jej się zdarzało. Zaczęła przygotowywać stoliki, wycierała szklanki, podczas gdy ludzie zaczęli się zbierać. Miała właśnie wyjść po coś na zaplecze, gdy podniosła głowę i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Na sali zrobił się tłok, Clary w takim razie mogła zapomnieć w tym momencie o jakiejkolwiek przerwie. Zauważyła, że barmani zaczynają w trybie ekspresowym obsługiwać ludzi przy barze, dziewczyna postanowiła więc udać się do stolików i zebrać zamówienia, by w jakikolwiek sposób pomóc chłopakom. Miała okropny humor i można było zauważyć, że jest strasznie nie wyspana, ale to nie mogło spowodować, że weźmie dzień wolnego bądź będzie miała w pracy jakieś ulgi. Trzeba się napracować, żeby dostać pieniądze. Chodziła od stolika do stolika, zbierając zamówienia i notując wszystko z dokładnością w swoim notesiku. Bo ta by chciała tego drinka, ale bez tego dodatku, a tamta by chciała jakieś specjalne zamówienia od tego słodkiego barmana w blond włosach. Już nawet Clary nie skupiała uwagi na tym, że jakiś koleś dotyka ją po ciele. Miała po prostu za dużo roboty. Latała w kółko od baru do stolików i odczuwała, że na sali robi się coraz bardziej gorąco. Nigdy tutaj nie było tak ciepło, a to nie mogła być wina ilości osób. Mieli imprezy i na większą skalę, ale zawsze temperatura była dość normalna. Właśnie odstawiała na stolik jakieś pary drinki, gdy zauważyła, że jeden z nich zaczął bulgotać. Clary zaczęła się zastanawiać czy wprowadzili jakieś nowe drinki do oferty, jednak na pewno by o tym wiedziała. Dotknęła szkła i uciekła szybko z ręką zauważając, że drink parzy. Nie zdążyła nawet zareagować, gdy usłyszała krzyki ze środka sali spowodowane upadkiem na ludzi kuli dyskotekowej. Zdążyła tylko spojrzeć w stronę barmanów, którzy też zauważyli, że coś dzieje się niedobrego. Czy ostatnio jej życie ma być serią złych wydarzeń? Zaczęła biec stronę rannych, by spojrzeć czy nic im się poważnego nie stało, gdy zauważyła, że wszystkie kurtyny i zasłony w klubie zaczęły się palić. Na nieszczęście jedna z nich zerwała się i upadła prosto na ramię Clary. Dziewczyna z szybkością zrzuciła to z siebie, jednak płomienie zdążyły mocno poparzyć część ciała dziewczyny, które było odkryte. Nawet nie zauważyła, że jej spódniczka zaczęła się palić, dopiero jakiś uciekający mężczyzna ją o tym poinformował. - Kurwa mać - krzyknęła po polsku i uciekła szybko na zaplecze, które było najbliżej niej. Wzięła jak najszybciej butelkę z wodą i wylała na swoją spódnicę. No pięknie, cała w strzępkach przez ogień. Będzie musiała poprosić o jakiś nowy strój roboczy. Na sali powoli zaczął robić się spokój, ludzie opuścili budynek, a chłopakom sprawnie poszło okiełznanie ognia. Stanęła w przejściu i nie mogła zrozumieć dlaczego? Co się dzieje z tą magią, że wszystko jest nie tak. To zdarzenie normalnie nie powinno mieć miejsca. Po chwili, gdy emocje trochę opadły, dziewczyna zaczęła odczuwać okropny ból ramienia. Spojrzała na rękę, która była cała poparzona. Będzie musiała iść gdzieś, żeby jej to wyleczyli, ostatecznie będzie całe życie chodzić z blizną na ramieniu. Próbowała ruszyć ręką, jednak ból był za silny. No ale cóż nie zostawi chłopaków samych. Poszła po szczotkę i zaczęła zamiatać podłogę, która była cała w odłamkach po kuli dyskotekowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyWto Paź 31 2017, 13:19;

/Tamten post MG jest przedawniony i dotyczył chyba tylko Clary, tak więc się do niego nie odnoszę/

Ciężko zmienić stare przyzwyczajenia i to dość oczywiste, ale Leonardo nigdy nie miał problemów z odnalezieniem się w nowej sytuacji. Lubił zmiany, podobał mu się brak rutyny. Wcale nie zabolała go informacja o nowej rekrutacji do Miodowego Królestwa i zupełnie nie przeszkadzała mu wiadomość, że być może zabraknie dla niego miejsca. Uznał to za sygnał, że czas znaleźć coś porządniejszego niż pracę w sklepie ze słodyczami, którą wziął tylko dlatego, że po prostu go chcieli. Nie zastanawiał się wcale długo co chce robić, w gruncie rzeczy od dawna miał jakiś plan i teraz musiał go zacząć realizować. Przestało mu odpowiadać zostawianie kulinariów jako hobby i chciał zdobyć jakieś realne doświadczenie. Nie było oczywiście wcale tak łatwo z organizacją planu pracy i zajęć w Hogwarcie, poza tym Leo dalej miał swoje hobby i zwyczajnie nie był w stanie ze wszystkiego zrezygnować - nie dziwiło go oczywiście, że żadna restauracja nie stoi otworem, bo przecież nie był tak dyspozycyjny aby wpasować się do tak skomplikowanej machiny jaką była obsługa w tego typu miejscach. Na pierwszy plan wysunął się zatem plan z dziedziny miksologii i tak oto Vin-Eurico wylądował na kursie, a zaraz potem upatrzył idealną pracę...
I stał za barem w klubie Luna, co wydawało się być spełnieniem marzeń. Godziny dobrane miał idealnie - pewnie, wracał trochę później, ale Leo nie był śpiochem i lubił mieć całe dnie zawalone. Początkowo stresujące zadania zaczynały sprawiać coraz więcej przyjemności, a każdy kolejny wydany drink powodował u niego wzrost dumy. Tego dnia akurat został poproszony o stawienie się w klubie trochę wcześniej ze względu na nieobecność kilku innych pracowników. Vin-Eurico bez większego problemu zjawił się na miejscu i zaczął, oczywiście, od sprzątania. Z obecnymi zakłóceniami magicznymi wolał nie ryzykować w kwestii czarów, a właściciel skwitował to pełnym zadowolenia uśmiechem. Chyba również nie chciał, aby w klubie pojawiły się jakieś szkody... Gryfon najpierw pomógł ze stolikami, później wrócił na swoje miejsce, za bar. Wszystko miał już idealnie poustawiane, wyczyszczone i gotowe, gdy dowiedział się o nowej dostawie czekającej na zapleczu. Tak właśnie rozpoczęło się Leośkowe chodzenie w tę i z powrotem z ciężkimi pudłami (co, swoją drogą, nie było zdrowe dla jego obolałych pleców). Musiał ogarnąć inwentarz, posprawdzać wszystko i potem zanieść do szefa - przy okazji jakieś pięć razy się pogubił i wypisał za mało butelek tequili. Męka organizacyjna zakończyła się w chwili, w której klub ożył i Leonardo mógł zająć się tym, co najbardziej go interesowało, a więc prostym robieniem drinków. Nie tylko szkolił swoje umiejętności, ignorując zupełnie rozpiski składników czy poszczególnych napojów, ale przy okazji musiał ładnie reprezentować klub. Raczej nikt nie mógł mu zarzucić brak uśmiechu czy sympatycznego podejścia - a kto nie chciałby barmana, który spokojnie poradzi sobie z każdym zachowującym się mniej elegancko osobnikiem?
Wyszedł trochę wcześniej niż normalnie, co miało być formą podziękowania za wcześniejszą pomoc. Leo oczywiście najpierw ogarnął swoje stanowisko pracy i opuścił klub dopiero wtedy, kiedy ustalił wszystko z drugim barmanem. Śmiało mógł stwierdzić, że ta zmiana zawodowa była na plus!

/zt

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyonesse Cousdale

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 114
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15440-budowa-lyonesse-calanthe-cousdale#414743
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15451-idunn#414912
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15449-cause-darling-i-m-nightmare-dressed-like-a-daydream
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15435-lyonesse-cousdale
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyWto Lis 21 2017, 23:04;

Jedno z najbardziej gorących miejsc? Tego nie byłabym taka pewna. Może i faktycznie często odwiedzane przez wielu czarodziejów, w tym studentów, ale ja wolałam inne miejsca. Bardziej klimatyczne. Oczywiście imprezy to zupełnie co innego. Na codzień preferuję miejsca nieco mniej tłoczne, choć i ja nim skończyłam siedemnaście lat z utęsknieniem wpatrywałam się w wejście, przeklinając linię wieku. Zakazane owoce smakują najlepiej, tak przynajmniej mi mówiono.
Ubieram się niespecjalnie jak do klubu, bo przecież jestem sama i wcale nie mam ochoty tańczyć - nienawidzę tańczyć, jeśli już mamy być szczerzy, chociaż zawsze robię to przy znajomych. Może gdzieś głęboko, głęboko pod całą tą nienawiścią kryje się jakaś miłość do tej sztuki, ale dziś mam ją naprawdę gdzieś. Wyglądam więc całkowicie normalnie, zdecydowanie wzbraniając się przed jakimikolwiek sukienkami. Bo każdy dzień spędzony w sukience to dzień stracony, taką wyznaję politykę. Uwagi nie skąpię tylko moim włosom, bo jak zwykle mam na tym punkcie fizia, dlatego starannie zaplatam je na bok. Twarzy nadawałam metamorfomagicznie tyle poprawek, że jedynie podkreślam usta czerwoną szminką. Tylko dlatego, że lubię czerwony, tak sobie wmawiam.
Uśmiecham się miło i ochroniarz mnie przepuszcza, chociaż wiem, że wcale nie dlatego, że wykrzywiam usta w jakimś dziwnym grymasie - załatwił to @Leonardo O. Vin-Eurico, który doskonale wie, że nie jestem pewna czy z własnej woli wydałabym dziesięć galeonów tylko po to, żeby się napić. Moja ciocia była wszakże Szkotką, a jak wszyscy wiemy, Szkoci to straszne sknery. Ciocia od tego stereotypu nie odchodziła nawet na krok. Mrużę oczy przy świetle i chcę aż parsknąć widząc tyle ludzi. Zazwyczaj rzuciłabym się w wir zabawy, ale nie, dziś nie. Dziś mam dość wszystkiego i zasadniczo przyszłam tu żeby o tym zapomnieć. Niestety jestem dość słaba w zapominaniu. Odnalezienie przyjaciela zajmuje mi chwilę, tym bardziej, że muszę przepchać się przez kilka szczęśliwych par. Jakby się człowiek nie pchał, to by się nigdzie nie dopchał - takie przysłowie też wyznaję. Przez chwile mierzę okolicę wzrokiem i dopiero później go dostrzegam, co raczej nie jest normalne. Gdybyśmy byli w lesie, Leo zapewne byłby drzewem. Dopiero po chwili mój wzrok odnajduje tego dwumetrowego olbrzyma. Siadam przy barze, korzystając z tego, że jest tu niemal pusto, większość osób preferuje bowiem udawać, że umie tańczyć. Zazwyczaj patrzenie na to nie irytuje mnie w żaden sposób, ale dzisiaj jestem wyjątkowo drażliwa - studiów mam dość na absolutnie całe życie. Nawet jeśli jutro znowu będę musiała iść na zajęcia. Opieram się łokciem o ladę i przekrzywiam głowę, wpatrując się głęboko w oczy przyjaciela. Ciężki dzień, mówią moje oczy. Nawet jeśli prawie każdy taki był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyCzw Lis 23 2017, 18:28;

Jedno było pewne - Leo pracując w tym klubie nie mógł narzekać na nudę. Kiedy przychodził wcześniej, miał zagwarantowaną chwilę spokoju, dzięki czemu z większą łatwością przestawiał się na pseudoimprezowy tryb. Zupełnie inaczej było przychodzić na zabawę, a jej pilnować. Stojąc za barem widział o wiele więcej (czyżby Padme miała rację, że jego spostrzegawczość się poprawi?), chwilami mając wrażenie, że ludzie nie zwracali na niego aż takiej uwagi. Widział jak idiotycznie zachowują się niektórzy ludzie po alkoholu, albo wręcz przeciwnie - jak inni trzymali fason. Mimowolnie porównywał to do wszystkich swoich sytuacji tego typu, dzięki czemu z przymrużeniem oka traktował nawet najbardziej nieznośnych klientów. Fakt faktem, jako barman miał spory wpływ na ludzi, do jego obowiązków należało również pilnowanie, czy ktoś nie przesadził. Można śmiało powiedzieć, że Leo pomagał właścicielowi zaoszczędzić na ochronie - ze swoim wzrostem i postawną sylwetką nie miał problemu z wyprowadzeniem pijanej pani ani agresywnego pana.
Każdej nocy przytrafiało się coś innego, a Vin-Eurico wcale nie miał dość. Mimo wszystko szukał czegoś znajomego, nie pracował w Lunie od dawna i bardzo chciał, aby to oficjalnie stało się jego miejscem. Miał świadomość, że większość znajomych nawet jeszcze nie dowiedziała się o tej zmianie, ale chciał stopniowo ich do tego wprowadzić. Podobało mu się to podrzucanie butelek i posyłanie uśmiechów. Czekał na Lyonesse, która wyraziła chęć odwiedzenia go w klubie - błyskawicznie załatwił sprawę z kolegą stojącym "na bramce", nie chcąc aby Gryfonka płaciła za spędzanie z nim czasu. Niestety do przerwy jeszcze trochę czasu mu brakowało, toteż musiała zaczekać. Gdy przyszła, zauważył ją dopiero do chwili. Stał akurat pochylony nad barem, kończąc obsługiwać jakąś bardzo wylewną panią, którą zaczynał posądzać o kupowanie drinków tylko po to, aby z nim porozmawiać. Nie narzekał, nie zbywał jej, uśmiechał się dalej tak samo słodko, przerzucając sobie łyżeczkę pomiędzy palcami. Dopiero kiedy kobieta zniknęła w tłumie, Leo zwinnie przesunął się na drugą stronę baru, tym razem uśmiech posyłając jasnowłosej Gryfonce.
- Przyszłaś - ucieszył się, szczerząc radośnie ząbki. Widział, że jej dzień musiał być ciężki - nawet nastrojowe oświetlenie klubu nie potrafiło tego ukryć. Zacmokał z dezaprobatą, pstrykając ją w oparty o ladę łokieć. - Co to za smutna mina? Chcesz mi odstraszyć imprezowiczów? Na co masz ochotę, Ness? - Mrugnął do niej, nie przerywając pracy ani na chwilę, bo nawet teraz czyścił sobie shaker. Na całe szczęście właściciel podchodził z dystansem do mniej magicznych działań, o ile nie opóźniały one niczyjej pracy - w obliczu zakłóceń magicznych lepiej było większość rzeczy zrobić odręcznie, zamiast ryzykować z czarami.

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31054
  Liczba postów : 63366
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyNie Lis 26 2017, 14:20;

Akcja dzieje się osobno od wątku, w odpowiedzi na ingerencję proszę to zaznaczyć.
Jest to specyficzna ingerencja - jeśli odpowiedź będzie miała przynajmniej 2000 znaków możesz upomnieć się o 100% pensji w tym miesiącu. Twoje zadanie polega na rzuceniu dwoma kostkami i odczytaniu ich znaczenia:

kostki - zdarzenia fabularne:
1, 3 - Do baru podszedł bardzo pijany mężczyzna, który zażądał jeszcze jednego drinka. Doskonale widzisz, że nie powinien już pić, ponieważ z każdym następnym pociągniętym przez niego łykiem rosło prawdopodobieństwo, że trzeba będzie zbierać go z podłogi. Co zrobisz?
Jeśli jesteś skłonny sprzedać mu alkohol, rzuć ponownie kostką: parzysta - okazało się, że nie było z nim aż tak źle! Co prawda wypił zaledwie pół drinka, zanim zmył się z klubu, ale nie narobił bałaganu i to najważniejsze; nieparzysta - ta jedna dodatkowa kropla alkoholu przelała czarę. Człowiek zataczał się tak mocno, że spowodował kolizję z kilkoma innymi klubowiczami. Ochroniarz był zmuszony go wyprowadzić, a następnie nie omieszkał Cię zwymyślać sugerując, że narząd wzroku schowałeś w bardzo głębokim i ciemnym miejscu.
Jeśli nie chcesz sprzedać mu alkoholu, rzuć ponownie kostką: parzysta - mężczyzna jedynie westchnął zrezygnowany, ale nie robił Ci problemów. Krótko po tym wyszedł z klubu. Całe darzenie widział twój szef, który podszedł i wygłosił Ci kazanie, że na przyszłość masz nie odmawiać żadnemu klientowi i w ostateczności zrobić słabszego drinka. Potrąca Ci 5 galeonów z pensji - równowartość trunku, którego nie sprzedałeś; nieparzysta - okazało się, że trafiłeś na prawdziwego awanturnika! Mężczyzna wyjątkowo szuka zaczepki i zaczyna Cię atakować. Oczywiście udaje Ci się obronić, poza trzeźwością posiadasz sporą krzepę. Ochroniarz wyprowadził mężczyznę, natomiast wdzięczni klubowicze dali Ci w napiwkach za odwagę aż 20 galeonów!
2, 6 - Tego wieczoru masz wyjątkowy luz na barze i sam nie wiesz, co z tym czasem zrobić. Nawoływanie czy też proponowanie stojącym blisko klubowiczom drinków nie skutkuje, a Tobie kończą się już pomysły. Jakim cudem parkiet pęka w szwach, a nikomu nie chce się jeszcze pić? Korzystając z chwili wytchnienia zaczynasz bawić się różnymi butelkami i tworzysz nowe drinki. Rzuć kostką jeszcze raz:
parzysta - twoje kolorowe fantazje zainteresowały stojącą nieopodal grupkę. Wszyscy jednogłośnie wyrazili chęć spróbowania twoich drinków - szkoda tylko, że okazały się być ohydne w smaku! Przyznaj się, sam nie zamoczyłeś w nich nawet palca, prawda? Przy okazji sprzątania za barem masz jeszcze do wyczyszczenia kałużę wymiocin przed nim. Okropność! Ale dzięki temu doskonale już wiesz, czego nie powinno się ze sobą mieszać i otrzymujesz 1 punkt do kuferka z dziedziny magicznego gotowania.
nieparzysta - Za barem pojawia się twój szef. Zainteresował się tym, co tworzyłeś na boku i sam postanawia spróbować. Twój nowy drink podoba mu się aż tak, że z miejsca wprowadził go do menu klubu, a Ciebie wynagrodził jednorazową premią 30 galeonów!
4, 5 - Czy ktoś Ci kiedyś wspominał, że stojąc za barem jesteś niezwykle atrakcyjny dla płci przeciwnej? Dziś namierzyła Cię pewna blondynka, która uporczywie próbowała wyciągnąć Cię na parkiet i zagadać. Rzuć ponownie, by zobaczyć, co się stało!
parzysta - Dziewczyna jest serio fajna i całkiem dobrze zwraca twoją uwagę. Rozmawiacie, oczywiście czysto towarzysko, ale przez to, że skutecznie rozprasza Cię od twojej pracy, nie zauważasz, że jej koleżanka zdołała zwinąć Ci butelkę któregoś trunku. Na koniec dnia czeka Cię przykra niespodzianka w postaci spłacenia strat w wysokości 20 galeonów.
nieparzysta - Zostajesz zalany falą komplementów od nieco pijanej klubowiczki, której jedynym celem wydaje się teraz wyrwanie Cię i zaproszenie na kawę (lub coś innego). Nim się obejrzałeś, miałeś na barze położoną kartkę z adresem, nickiem wizbooka oraz... Czy to majtki? Szybko zrzucasz je za bar, lecz nie zauważasz, że wszystko to wpadło prosto do twojej prywatnej torby. Ciekawe co na to Ezra, gdy wrócisz do mieszkania?

______________________

Klub Luna - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyNie Lis 26 2017, 15:38;

/Akcja w innym czasie, nie dotyczy wątku z Lyo/

Pokochał tę pracę zaskakująco szybko. Leo nie sądził, że z taką łatwością wbije się w atmosferę jednego z najbardziej prestiżowych czarodziejskich klubów. Ze swoim nikłym doświadczeniem i specyficznymi wymaganiami (student to student, potrzebował trochę czasu na ogarnianie się do Hogwartu) miał wrażenie, że to tylko okres próbny i zaraz wyleci. Szef mimo wszystko wydawał się zaskakująco pozytywnie nastawiony do jego pracy w tym miejscu. Gryfon nie miał pojęcia czy chodziło o umiejętności, charyzmę, chęć spróbowania nowych rozwiązań czy cokolwiek innego. Cieszył się, że został ciepło przyjęty zarówno przez właściciela, jak i pozostałych pracowników. Tego dnia akurat miał przyjść chwilę wcześniej, ale niestety przeciągnęły mu się zajęcia z Zaklęć i chociaż całą drogę z klasy aż do bramy biegł co sił, a później ryzykownie użył teleportacji, to i tak nie zjawił się na czas. Wylądował na londyńskiej ulicy i sprawdził pospiesznie, czy z tego wszystkiego się nie rozszczepił; na szczęście ta przyjemność go ominęła. Czym prędzej przedostał się do Luny, posyłając szeroki uśmiech ochroniarzowi - ten otworzył mu nawet drzwi, aby już się nie zatrzymywał. Dzięki Merlinowi za dobrych ludzi... Vin-Eurico musiał przemknąć jak najdyskretniej pomiędzy imprezowiczami, a ze względu na wzrost i ogólnie gabaryty ciężko było go z kimś pomylić. Nie było czasu na ogarnianie się w pomieszczeniu dla personelu, tak więc wskoczył za bar i błyskawicznie przeprosił drugiego barmana za spóźnienie. Jak się okazało, nie było to dla nikogo problemem, dodatkowo Patrick krył Leo przed szefem i wszystko wyszło idealnie. Leo mógł zabrać się za pracę, zaczynając od zapewnień, że wszystko za przyjaciela posprząta i ma u niego dług wdzięczności. Torbę wrzucił pod blat, włosy związał z niskiego i niedbałego koka, a na twarz przywołał charakterystyczny dla siebie uśmiech. Nie miał chwili odpoczynku, bo zaraz przy barze zjawiła się grupka spragnionych osób. Marzeniem każdego barmana byli ci niezdecydowani klienci, którzy prosili o "coś niemocnego, ale dobrego", dzięki czemu wystarczyło przypomnieć sobie na szybko cennik i wybrać jedną z droższych propozycji, oczywiście spełniających kryteria. Leo zabrał się za przygotowywanie drinków dla tych, którzy wiedzieli co chcieli, w międzyczasie wyjaśniając reszcie co planuje im zrobić. Trafił w gusta, a przy tym nawiązał przyjemną niezobowiązującą rozmowę. Bycie barmanem nie polegało tylko na staniu za ladą i nalewaniu alkoholi, bowiem była kolej Leonardo na sprawdzenie inwentarza na zapleczu i uzupełnienie paru pozycji na sali. Zostawił przyjaciela na straży i sam czmychnął z pola widzenia. Lubił to pomieszczenie, w którym wielkie pudła i szafy przepełnione były od góry do dołu butelkami - nie zabierał ze sobą nawet różdżki, żeby nie podkusiło go rzucaniem jakiegoś zaklęcia. Nie wyobrażał sobie zwykłym Accio rozbicia jednego regału... Chyba musiałby nerkę sprzedać, żeby szefowi zwrócić pieniądze za taką stratę. Uważnie sprawdził wszystkie pozycje, zgodnie z prośbą i własnymi potrzebami zgarnął potrzebne butelki, a następnie wrócił na salę. Tego dnia akurat jednej kelnerki nie było, toteż chłopak zaoferował się do pomocy i ze dwa razy wymsknął się zza baru, z uśmiechem lawirując pomiędzy tańczącymi, tacę trzymając niewiele ponad poziomem własnego podbródka (nie oszukujmy się, to było ponad głowami większości klubowiczów). Wydawało mu się, że pierwsza fala już minęła i teraz nie ma co spodziewać się problemów, ale właśnie wtedy podbił do niego do baru jakiś mężczyzna, który wyglądał jakby parę porządnych kolejek miał już za sobą. Leo był prawie pewny, że to klient Patricka, ale ten niestety skończył już zmianę i był na zapleczu, przygotowując się do wyjścia z Luny. Gryfonowi nie pozostało nic innego jak szybkie oszacowanie, czy nieznajomy nadaje się jeszcze do zakupu kolejnego trunku. Niezbyt uśmiechało mu się odmawianie komuś jedynie na podstawie słabego przeczucia. Niby nic złego się nie działo...
- Już się robi - przytaknął w końcu, trochę wbrew sobie. Oznaczało to tylko tyle, że musiał pilnować faceta jak oka w głowie, żeby nie robić problemu ani ochroniarzom, ani innym klientom. Leo przygotował drinka, starając się go dyskretnie rozcieńczyć, żeby zmniejszyć ryzyko wątpliwej przyjemności sprzątania cudzych wymiocin. Leo podczas dalszej pracy obserwował uważnie tamtego mężczyznę, a ostatecznie okazało się, że jego decyzja nie była wcale taka zła. Nieznajomy wypił połowę drinka i wyszedł z klubu, nie sprawiając żadnych kłopotów. I po co było się tak martwić...
Dalsza część wieczoru wcale nie obfitowała w jakieś szczególne przygody. Praca to praca, Leo starał się za bardzo nie rozpraszać - było to o tyle trudne, że ludzie czasami faktycznie go zagadywali. Tego wieczoru akurat zupełnie nie mógł pozbyć się jednej dziewczyny, której do trzeźwości było coraz dalej i dalej. W końcu nawet nie zorientował się, kiedy blondynka zrezygnowała z prób nawiązania bliższej znajomości i zniknęła, pozostawiając po sobie na barze drobny napiwek, kartkę z adresem i - o Merlinie - majtki. To miała być zachęta? Vin-Eurico mało uważnie zrzucił wszystko za bar, nie zwracając uwagi na to, że zamiast do kosza trafił prosto do swojej własnej torby. Nie zauważył tego ani wtedy, ani kiedy nad ranem po posprzątaniu swojego stanowiska pracy zaczął zbierać się do mieszkania.

/zt


W opcji pierwszej kostki 1 i 2

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyonesse Cousdale

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 114
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15440-budowa-lyonesse-calanthe-cousdale#414743
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15451-idunn#414912
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15449-cause-darling-i-m-nightmare-dressed-like-a-daydream
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15435-lyonesse-cousdale
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyWto Lis 28 2017, 22:41;

Hogwart z pewnością nie gwarantował mi rozrywek najwyższej jakości, choć może i to dobrze - po wszystkich szaleństwach, jakich w życiu doświadczyłam, może ostoja względnego spokoju była mi całkiem potrzebna. Nie jestem też na tyle ambitna by póki co pracować i wykazywać się poza szkołą. Lekcje, których ostatnio mnoży się i mnoży, pochłaniają wystarczającą ilość mojego czasu. Zresztą, ciężko powiedzieć, czy sprawdziłabym się w pracy dorywczej. Obawiam się, że choć obserwowanie innych mogłoby być faktycznie ciekawe, z premedytacją bądź przypadkiem wylewałabym na niektórych klientów drinki. Ostatnimi miesiącami daleko mi też do typu szalonego imprezowicza, muszę chyba nieco zwolnić i skupić się na innych rzeczach.
Natychmiastowo wyłapuję uśmiech Leo i choć czuję się zmęczona i przygnębiona, odpowiadam tym samym. Obrzucam przyjaciela krótkim spojrzeniem, starając się rozchmurzyć choć trochę. Nie przyszłam tu wszakże po to by narzekać, bądź psuć wspólnie spędzony czas. Na pstryknięcie w łokieć reaguję pseudo-urażoną miną, choć oczywiście chwilę później zbywam to wszystko śmiechem. Przyszłam, oczywiście, że przyszłam. Każda okazja do spotkania jest dobra, nawet jeśli w programie nie przewidziano meksykańskiej kuchni. A trzeba wiedzieć, że kuchnię, nawet niekoniecznie meksykańską uwielbiam - ludzie, którzy potrafią gotować niemal natychmiast zyskują moją sympatię. Choć w tym przypadku było nieco inaczej. Początki bywają ciężkie, tak mówią - a przynajmniej tak mi się wydaje, bo tak naprawdę nie wiem kto tak mówi. Może jacyś mądrzy ludzie. Może niekoniecznie.
- O nie, przejrzałeś mój chytry plan! - mówię teatralnie, jakby Gryfon właśnie wbił nóż w moje plecy. - To był dokładnie mój zamiar, wystraszyć tu wszystkich, a następnie przejąć władzę nad całą najbliższą ulicą.
Wyszczerzam zęby w kocim uśmiechu i przyglądam się mężczyźnie, jakbym mówiła to zupełnie serio. Bo przecież władza nad światem była mi najwyraźniej przeznaczona, a podbój mogłam zacząć od zdobycia tego klubu. Już i tak stałam się w tajemniczy sposób tą osobliwą personą, którą wpuścili przy bramkach. Gdyby kąśliwe spojrzenia naprawdę mogły kąsać, czarodzieje byliby znacznie gorsi od komarów.
Dopiero kilka długich sekund później opieram się łokciami o bar i przewracam oczyma. Nie mam w temacie władzy nad światem wiele więcej do powiedzenia - w końcu prawdziwy złoczyńca aspirujący do miana dyktatora nie zdradza nigdy swoich planów.
- Zajęcia, życie, standardowe zmartwienia - rzucam bardzo szybko i cicho, chcąc mimo wszystko zakończyć temat jak najszybciej.
Mimowolnie zerkam na pracę znajomego, którą wykonuje ręcznie. W obliczu dziwnych zachwiań magii może i to było najodpowiedniejsze rozwiązanie? To co dzieje się teraz w magicznej społeczności wywołuje we mnie panikę. Choć musiałam radzić sobie w trudnych sytuacjach, nie wyobrażam sobie życia bez ciągłego używania różdżki. Życia ostatnimi dniami bardzo prawdopodobnego. Słysząc pytanie udaję zamyśloną minę i przekręcam głowę na bok.
- Zaskocz mnie - odpowiadam w kwestii napitku, bo tak naprawdę to nie znam się na tym aż tak dobrze.
Moje spożycie alkoholu, choć z pewnością duże ilościowo, ogranicza się zazwyczaj do szkockiej whiskey i ewentualnie rumu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptySro Gru 13 2017, 00:42;

Leo uwielbiał się otaczać ludźmi, którzy chętnie próbowali różnego rodzaju potraw. Nie miał pojęcia jak to wszystko się zaczęło, ale do kuchni go po prostu ciągnęło - z czasem pokochał również miksologię, co teraz mógł prezentować i zarazem szlifować za barem. Chętnie gotował, najwięcej serca mając oczywiście do dań meksykańskich, które kojarzyły mu się tak nieodłącznie z domem. Choć Gryfon odnalazł miejsce dla siebie w Hogwarcie, wciąż był Meksykaninem i na Merlina, w życiu by się tego nie wyrzekł. Od języka, przez kulturę i tradycje, aż po sam banalny fakt posiadania rodziny w Puebli... Wielkiej Brytanii nijak nie dało się do tego porównać. Mógł mieć fenomenalne mieszkanie, przyzwyczaić się do pogody i języka, mógł  nawet mieć najwspanialszego chłopaka właśnie z Anglii - a i tak szalenie tęsknił. Nie tracił okazji i bardzo często korzystał nawet z najdrobniejszych wymówek, byle tylko odwiedzić rodzinę. Reasumując, gdy ktokolwiek wyrażał chęć zobaczenia (skosztowania!) czegokolwiek związanego z Meksykiem, to był wniebowzięty.
Zaśmiał się cicho na słowa Lyonesse, z zadowoleniem przyjmując ten uśmiech kwitnący na jej twarzy. Dawno już puścił w zapomnienie wszelkie nieporozumienia z przeszłości i teraz widział w niej po prostu niesamowitą dziewczynę, której towarzystwo uwielbiał. Choć zajmował się pracą, to i tak starał się poświęcać jej jak najwięcej uwagi, mimo wszystko poniekąd nie mogąc się doczekać nadchodzącej przerwy. Uniósł pytająco brew, gdy tak zbyła jego pytanie - chciał upewnić się czy Cousdale chciałaby temat pociągnąć, czy faktycznie lepiej nie dopytywać. W pełni rozumiał, bo kto chciał spędzić tak przyjemny wieczór na gadaniu o nauce? Posłał jeszcze jeden uśmiech jednej kelnerce, która właśnie kończyła zmianę, a następnie zabrał się za przygotowywanie dla Gryfonki Havana Coctail, pamiętając o tym, że w klubowym rumie zawsze znajdowała się kropelka eliksiru euforii, ledwie wyczuwalna przy mniejszej ilości drinków.
- Opowiedz mi coś - poprosił, dostrzegając odrobinę spowolnienia, jak gdyby w Lunie wszystko znalazło się na odpowiednim miejscu.

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31054
  Liczba postów : 63366
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptySob Gru 16 2017, 13:52;

Akcja dzieje się osobno od wątku, w odpowiedzi na ingerencję proszę to zaznaczyć.

To był dość ciężki wieczór dla @Leonardo O. Vin-Eurico - mimo że zbliżały się święta, a magimilicja patrolowała ulice i lokale to ludzie bardzo chętnie chodzili do klubu Luna. Przez kilka godzin przystojny ćwierć olbrzym przygotował chyba kilkaset drinków, co nawet najbardziej wprawnego barmana zwyczajnie by wykończyło, a biorąc pod uwagę upierdliwość części klientów ta noc była trudna dla wszystkich pracowników klubu! Zmiana dobiegała końca i Leonardo miał już iść do domu by w końcu odpocząć, gdy niespodziewanie nastąpił nagły zwrot akcji!

Rzuć kostką, żeby zobaczyć co stało się dalej!
1,6- Jedna z najpiękniejszych tancerek podchodzi do baru i zupełnie niespodziewanie mdleje! Nici z pójścia do domu, musisz szybko udzielić jej pomocy! Rzuć kostką jeszcze raz - jeśli wypadła parzysta udało Ci się pomóc koleżance i otrzymujesz 1 punkt z uzdrawiania, jeśli wypadła nieparzysta - tylko pogarszasz sprawę i wszyscy mają do Ciebie pretensje.
2 - Już zbierasz się do wyjścia, gdy do baru podchodzi elegancka kobieta w średnim wieku, która wyraźnie Cię adoruje. Mimo usilnych starań nie chce się od Ciebie odczepić, a Ty przecież musisz wychodzić! Pozbądź się jej jak najszybciej, ale jeśli chcesz zachować pracę zadbaj o to, żeby środki nie były zbyt drastyczne.
3 - Wychodząc zahaczasz ramieniem o półkę i tłuczesz kilka eleganckich kieliszków do wina. Szef jest na Ciebie wściekły i każe Ci zapłacić 15 galeonów za straty, a na dodatek musisz po sobie posprzątać!
4- Do baru podchodzi bogaty jegomość, który zamawia bardzo wyszukanego drinka, którego nie ma w menu. Twoi współpracownicy nie wiedzą jak go przyrządzić, a Ty mimo że nigdy go nie robiłeś to znasz na niego przepis. Wychodzi Ci fenomenalnie! Otrzymujesz 1 punkt do magicznego gotowania i 10 galeonów napiwku - upomnij się o nie w odpowiednich tematach.
5 - Między dwoma klientami dochodzi do kłótni. Musisz szybko załagodzić sytuacje między nimi! Rzuć jeszcze raz kostką. Jeśli wyrzuciłęś parzystą - udało Ci się ich ze sobą zgodzić, jeśli nieparzystą - niestety klienci pobili się, na szczęście zachowałeś zimną krew i szybko wezwałeś magimilicję. Niezależnie od tego, która opcja wypadła straciłeś mnóstwo czasu, który mógłbyś spożytkować na odpoczynek!

______________________

Klub Luna - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptySob Gru 30 2017, 00:24;

/Akcja w innym czasie/

To była naprawdę przyjemna praca. Leonardo odnajdował się za barem i czerpał niesamowitą satysfakcję z tak "banalnego" robienia drinków dla ludzi. Nie nudziło mu się przygotowywanie tych samych napojów, a jednocześnie bardzo chętnie wychodził z nowościami. Nie miał pojęcia czemu był tak beznadziejny z eliksirów, skoro wyraźnie został obdarzony talentem kulinarnym. Miłość do miksologii wcale nie gasła z czasem, a Gryfon nie zauważył u siebie jakiejś większej niechęci do drinków. Faktycznie jego świadomość nieco się poprawiła, bo zwracał większą uwagę na wszystko, co pił - nie dawał ludziom czegoś, co nie przeszłoby mu przez gardło.
Tego wieczoru był wyjątkowo zmęczony i nie mógł się doczekać, aż jego zmiana dobiegnie końca. Drugi raz zostawał dłużej, niż powinien, a chciał po prostu zakopać się pod kołdrą i przytulić mocno swojego chłopaka. Najmniej podobało mu się to, że podczas ostatniej teleportacji prawie się rozszczepił, więc powinien jakoś bardziej pokombinować... Postanowił zostać sekundkę dłużej, licząc na podwózkę od znajomego. Uśmiechnął się uprzejmie to Rosie, ślicznej tancerki, która podeszła do baru trochę odpocząć. Sam zajął się sprzątaniem... Do momentu, w którym dziewczyna nagle padła na podłogę. Leo bez zastanowienia przeskoczył nad blatem, przeklinając cicho pod nosem. Nie był wcale mistrzem uzdrawiania i nie miał pojęcia co robić, jak gdyby w tej jednej chwili o wszystkim zapomniał. Zmęczenie zrobiło swoje i Vin-Eurico nie tylko kompletnie się nie przydał, ale jeszcze utrudnił robotę ochroniarzowi, który próbował wkroczyć do akcji. Klub opuścił sam, nie martwiąc się już o podwózkę, a za to modląc się, aby Rosie nic nie było. Widział te krzywe spojrzenia, cholera. Był barmanem, nie magomedykiem, dobra?


Kostka: 1 i nieparzysta

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptySob Gru 30 2017, 12:24;


La Fiesta de Nochevieja


Do klubu mogą wejść tylko osoby pełnoletnie, o czym zapewnia wyczarowana linia wieku. Ochroniarze witają uprzejmymi uśmiechami, czujnie spoglądając na każdego wchodzącego. Nie docierasz od razu na salę, bo czeka na ciebie przejście przez szatnię i powitanie ze strony czarownicy i czarodzieja trzymających niewielkie kociołki. Na imprezę wchodzą tylko osoby, które pozwolą na zrobienie na sobie jakiegoś rysunku zaczarowanym eliksirem neonowym.
Sala nie jest jakoś zdobnie przystrojona, ale cała impreza utrzymana jest w barwach neonowych. Ludzie radośnie skaczą do muzyki i siadają później przy barze, gdzie można zamówić czarodziejskie drinki we wszystkich kolorach tęczy. Przy ścianach porozstawiane są kotły z różnymi kolorami farb, tak aby każdy mógł ozdobić swoje ciało bądź kreację. Spotkasz tu zarówno striptizerki, jak i striptizerów, a wszystko utrzymane jest w dobrym smaku i z pewnością znajdziesz coś dla siebie. W kącie poustawiane są stoliki dla tych mniej szalonych imprezowiczów, a w drugiej sali znajduje się rozstawiona astroletka*.
Bawcie się dobrze!

Zasady i atrakcje:
1. Trzeba wylosować jedną kostkę, która określi efekt specjalny występujący przy użyciu konkretnej farby (kolory nie są istotne i wybieracie je sami, kostki mówią tylko o efektach). Wpływ kostek działa przez dwa posty fabularne.
Spoiler:
1 - czy to jakiś żart ze strony organizatorów? Nie masz pojęcia co w ciebie wstąpiło, ale odczuwasz niesamowity pociąg do osób tej samej płci...
2 - masz wrażenie, jakbyś dostał dziwne okulary. Kolory mienią ci się dziwnie przed oczami, ale w gruncie rzeczy efekt jest całkiem przyjemny!
3 - to się nazywa humor na imprezę! Czujesz się wspaniale i masz niesamowicie dużo energii. Wesoły nastrój cię nie opuszcza, podobnie jak chęć do wywijania na parkiecie. Lepiej szybko znajdź jakiegoś partnera do tańca!
4 - nie wiesz co się dzieje, ale nagle masz ogromną potrzebę zdradzenia jakiegoś wstydliwego sekretu. O dziwo nie możesz się potem nawet wykręcić, bo zupełnie nie jesteś w stanie skłamać...
5 - twoja farba płonie! Kolorowe języki ognia nie robią krzywdy ani tobie, ani nikomu (czy niczemu) innemu. Łaskoczą cię delikatnie, pomykając po skórze bądź materiale. Jedyny efekt uboczny to niesamowite ciepło, które szczelnie cię otula. Robi się gorąco, hm?
6 - wyraźnie brakuje ci bliskości. Przyklejasz się do dowolnego użytkownika, przytulając, trzymając za rękę... Spragniony dotyku nie jesteś w stanie pozostać w samotności!
Można losować więcej razy i bawić się efektami farb. Zasada jest taka, że każdy musi być przynajmniej trochę umalowany. Uczciwie ostrzegam, że w wątku mogą pojawić się posty Mistrza Gry, jeśli ktoś nie posłucha!
Dodatkowo: jeśli chcesz, możesz swoją farbę przeznaczyć na pomalowanie kogoś (wtedy albo rzucasz ponownie, albo ktoś się odwdzięcza). Bawcie się dowolnie efektami, ale wszystko ma być zgodnie z wolą drugiej osoby. I każdy ma być umazany!

2. Zdarzenia losowe są w pełni dobrowolne. Jeśli chcesz, rzucasz kostką i wtedy musisz odwołać się do opisanego efektu. Może przytrafić ci się coś pozytywnego, ale też negatywnego!
Spoiler:
1 - chyba wpadłeś/łaś komuś w oko! Podchodzi do ciebie striptizer/striptizerka (zgodnie z upodobaniami postaci). Dorzuć kostkę! Parzysta - bardzo przyjemnie spędzacie czas, a dodatkowo nowy znajomy postanawia pokazać ci parę ruchów tanecznych. Zgłoś się koniecznie po 1pkt z Działalności Artystycznej! Nieparzysta - wszystko pięknie, ale kiedy zostajesz sam to dostrzegasz, że portfel jest jakby lżejszy. Odnotuj w odpowiednim temacie utratę 15g.
2 - ta tajemnicza postać stojąca przy ścianie to chyba niezbyt ciekawy typek... A jednak zaczepia cię, zagaduje ze słodkim uśmiechem i oferuje podejrzane towary. Dorzuć kostkę! Parzysta - nie wiesz czemu, ale czarodziej postanawia obdarować cię jointem peruwiańskiego zioła! Pamiętaj, że ten narkotyk jest zakazany w Hogwarcie i ulegnie zniszczeniu, jeśli spróbujesz go tam wnieść. Nieparzysta - w ostatniej chwili mężczyzna wycofuje się i znika w tłumie, a ty pozostajesz w pustymi rękoma. O co tu w ogóle chodziło?
3 - chyba jesteś niezłym szczęśliwcem! Prawie się potykasz o 20g, które leży sobie samotnie na podłodze. Nie ma co szukać właścicieli w takim tłumie... Zgłoś się po pieniądze!
4 - wpadasz na jakąś dziwną plamę na podłodze i zupełnie tracisz równowagę. Dorzuć kostkę! Parzysta - zupełnie nie masz o co się złapać, lądujesz na podłodze. Merlinie, cztery litery będą bolały jeszcze długo... Może poproś barmana o woreczek lodu? Nieparzysta - łapie cię jakiś nieznajomy. Z wdzięczności postanawiasz wdać się w krótką rozmowę, ale okazuje się, że to potworny nudziarz. Nawet jeśli jesteś fanem historii magii, to tego czlowieka nie możesz znieść! Ostatecznie uciekasz... Zgłoś się po 1pkt z Historii Magii do kuferka!
5 - nie możesz oprzeć się wizji wskoczenia na parkiet. Wywijasz radośnie w rytm muzyki i wszystko wydaje się być w porządku... Dopiero kiedy postanawiasz zrobić przerwę odczuwasz okropny ból w nogach. Ten facet obok faktycznie ciągle cię przydeptywał... Chyba za dużo już nie potańczysz. Koniecznie usiądź!
6 - przyjemnie spędzasz wieczór, gdy nagle ktoś na ciebie wpada.   Niestety nieznajomy niósł drinka i teraz napój znajduje się na tobie! Parzysta - najwyraźniej nie jest tak pijany, bo bez problemu rzuca odpowiednie zaklęcie i wszelkie ślady "zbrodni" znikają. Chociaż trochę zapachu zostało... Nieparzysta - możesz liczyć jedynie na bardzo niewyraźne przeprosiny. Nieznajomy w formie pocieszenia wręcza ci jakąś paczuszkę, a później okazuje się, że to magiczne soczewki! Zgłoś się po nie koniecznie.

Impreza fabularnie jest organizowana przez Leo, ale ogłoszenie poszło do wszystkich pełnoletnich Hogwartczyków!

*W kwestii astroletki proszę chętnych o pisanie do mnie, zorganizuję bukmachera (prawdopodobnie MG) i jakoś to ogarniemy!



______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tonia Paisley

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptySob Gru 30 2017, 15:29;

Było zajebiście zimno, tak, ale Tonia była ubrana jak najbardziej tematycznie. Na szczęście na wierzch założyła sporych rozmiarów, białe, puchate futerko (oczywiście sztuczne), inaczej zapewne nawet nie dotarłaby do baru. Leo wspominał coś o niespodziankach i nagości, więc oczywiście gryfonka nie mogła się doczekać. Przekroczyła próg baru zdecydowanym krokiem, uśmiechając się szeroko i pierwsze co - farby. Ah, Leo! Tonka z zadowoleniem dała się pomalować jakiemuś przystojnemu studentowi, którego twarz ledwo kojarzyła z zajęć. Puściła chłopakowi oczko, futro rzuciła gdzieś na bok i weszła w tłum ludzi w poszukiwaniu przyjaciół. Muzyka już huczała jej w głowie, gdy obijała się o kolejnych ludzi. Dodatkowo powoli zaczęło ogarniać ją niesamowite uczucie, którego nie sposób do końca opisać. Coś jakby ciepło, pełne czułości i miłości do całego świata, które sprawiało, że miała ochotę pocałować każdą osobę znajdującą się w pokoju, a najlepiej wszystkich na raz, jeśli by tylko było to fizycznie możliwe. Nieco przerażona wzrastającą potrzebą dotyku, rozglądała się w delikatnej panice po barze. W końcu wyłapała, ponad głowami imprezowiczów, twarz Leo. Automatycznie wręcz ruszyła w tamtym kierunku, uśmiechając się łobuziarsko pod nosem. W pewnym momencie poczuła jednak, jak coś hamuje jej szybki chód, a ona sama zaliczyła bliższy kontakt z podłogą. Z najwyższym zdziwieniem zauważyła, że oto mały woreczek galeonów. Rozejrzała się, wstając do pozycji pionowej, lecz nie znajdując nikogo, kto mógłby go upuścić, dyskretnie schowała go do futra. Stamtąd droga do Leo była jeszcze dłuższa, ale gdy w końcu go znalazła, objęła olbrzyma ramionami za szyję, przyciągając go do siebie, by złożyć na jego policzku soczysty pocałunek.
- Leo, słońce, cudowna impreza! - pisnęła, po czym roześmiała się euforycznie, chwytając dłoń chłopaka. - Oh, ale masz długie palce - zauważyła, rzucając przyjacielowi znaczące spojrzenie spod rzęs. Nie miała pojęcia co się dzieje, Merlinie, przecież Leo był ostatnią osobą, o której aktualnie myślała!

Kostki: 6 i 3
Strój: + białe, świecące farby wątkowe, rozsmarowane po ramionach i udach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptySob Gru 30 2017, 17:23;

Klub Luna Leo uważał za idealne miejsce na tego typu imprezę. Doskonale znał przestrzeń i w jego głowie narodziła się idealna wizja co, gdzie i jak - trzeba było tylko pomęczyć szefa i znaleźć obsługę. Był dobrym pracownikiem i bez problemu udało mu się ugadać z właścicielem, niestety troszkę większy problem był z innymi, bo okazało się, że bez Leo za barem może być ciężko. Chłopak ostatecznie podjął decyzję, że najwyżej będzie pomagał i tyle.
Efekt końcowy uważał za fenomenalny, a w dodatku ludzie błyskawicznie się zlecieli. Vin-Eurico początkowo stał tylko przy barze, obserwując i z uśmiechem na ustach dostrzegając, że temat przewodni całkiem się przyjął. Tylko jedną dziewczynę musiał zaczepić, bo wzbraniała się pobrudzenia ubrań; na szczęście jakoś nie narzekała, gdy pozostawił na jej przedramionach i szyi fioletowe pręgi. Potem wrócił do rozglądania się za bliższymi znajomymi. Sam miał rozpiętą białą koszulę na krótki rękaw i ciemne spodnie, ale z farbami jeszcze nie szalał (trochę nie zdążył, bo zajął się inwentarzem alkoholi). Musiały wystarczyć mu czerwone plamy na koszuli i trochę umazanych dłoni. Drgnął zaskoczony, czując jak ktoś zarzuca mu ręce na ramiona - odwrócił się pospiesznie i, rozpoznając Tonię, po prostu ją podniósł i przytulił. Mruknął z zadowoleniem na tego całusa.
- Nigdy nie zauważyłaś? Ach, pewnie co innego długiego cię rozproszyło. Nieważne- mrugnął do Gryfonki. Rozpierała go nieokiełznana energia i nim się obejrzał, to już ciągnął Paisley w stronę parkietu. Obrócił ją raz i drugi, a później pochylił się i przysunął, dłonią muskając sznurowany element jej spódnicy. - Idealnie załapałaś dresscode - uznał z rozbawieniem, zerkając ponad tłumem. Może trochę czekał na @Ezra T. Clarke... ale nie mógł siedzieć bezczynnie na tyłku, nie? Obrócił Tonię raz jeszcze.

Kostka 3!

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1767
  Liczba postów : 2597
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptySob Gru 30 2017, 19:46;

Nawet jeśli Ezra przez swoją abstynencję nie był najlepszą partią do zabawiania się w klubie, nie wypadało nie przyjść na imprezę organizowaną przez własnego chłopaka, tym bardziej, że odbywała się z okazji Nowego Roku. Taki dzień zdecydowanie trzeba było odpowiednio uczcić! Czy wierzył w powiedzenie zakładające, że od nocy sylwestrowej zależał cały rok, czy nie, nie warto było kusić losu.
Narzucił na siebie prostą, jasną koszulę, mając świadomość, że i tak prędzej czy później stanie się ona zbędna. Na drogę musiała mu wystarczyć dżinsowa kurtka, która nie chroniła zbyt dobrze przed zimnem. Nie zdążył nawet przejść przez szatnię (omijając zadziwiająco uprzejmych ochroniarzy), bo już na wstępie został zatrzymany przez uroczą czarownicę dzierżącą kociołek z limonkową farbą, która zaraz znalazła się w formie kilku kresek zdobiących szyję Krukona. Momentalnie wszystko przed oczami Ezry zaczęło się mienić najróżniejszymi kolorami, jakby ktoś nałożył mu jakieś magiczne okulary.
Zaczął przedzierać się przez tłum imprezowiczów, orientacyjnie dążąc w kierunku baru, gdzie spodziewał się spotkać Leonardo. Choć migotanie przed oczami było zabawne, dłuższe skupienie się na jakiś obiekcie skutkowało efektem oczopląsu, tym bardziej, kiedy w okół było tyle ludzi przyozdobionych w neony. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie Clarke się zagubił, a postawienie kroku poskutkowało efektowny rozjechaniem się. Jakże szczęśliwie to nie rozlany drink był powodem małego wypadku, lecz samotne galeony. Nie pozostało mu nic innego, jak zapobiec kolejnym takim zdarzeniom i przygarnąć pieniądze do swojej kieszeni.
Potem bezpiecznie już dotarł do baru i stamtąd uważnie zaczął przeczesywać wzrokiem tłumy. Nawet z mieszającym sposób widzenia efektem farby, odnalezienie wśród nich ćwierćolbrzyma doprawdy nie stanowiło problemu. (Za to jego partnerka odrobinę ginęła przez swój wzrost, przez co niestety nie był pewny jej tożsamości.) Ezra uśmiechnął się lekko, odwracając wzrok i sprawdzając, czy ktoś na imprezie nie potrzebował przynajmniej tymczasowego towarzystwa. Nie miał problemu z tym, żeby jak na razie bawili się z Leonardo osobno. Wiedział, że prędzej czy później i tak się odnajdą.
(W końcu to ciało samo się nie umaluje, racja?)

Kostki: 2 na kolorek i 3 na zdarzenie

______________________


What screws us up most in life is the picture in our head of how it's supposed to be
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lilian Emerald

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 124
http://czarodzieje.forumpolish.com/t8785-lilian-emerald
http://czarodzieje.forumpolish.com/t8788-sophie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t8787-lilka
http://czarodzieje.forumpolish.com/t8789-lilian-emerald
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyNie Gru 31 2017, 03:08;

Lilian nie pamiętała już, kiedy ostatnio brała udział w jakiejkolwiek imprezie. Domowe zacisze przypadło jej do gustu do tego stopnia, że najchętniej nie opuszczałaby mieszkania, ale wkrótce nadarzyła się ku temu okazja. Puchonka przebudziła się z poobiedniej drzemki niedługo przed tym, jak Tonia zamknęła za sobą drzwi i była przez to na siebie odrobinę zła, bo mogły przecież wyjść razem. Znając życie, młodsza budziła ją kilka razy, bezskutecznie, a ona szybko zapomniała o trudach współlokatorki, jak to zwykle się działo, kiedy ktoś niespodziewanie wyrywał ją ze snu. Leniwie podźwignęła się na łokciach i zerknęła na zegar, lecz widoczne na nim cyfry wydobyły z jej gardła rozczarowany pomruk. To zdecydowanie była ostatnia chwila na wyszykowanie się, o ile w ogóle chciała gdzieś iść. Niechętnie wypełzła spod ciepłej kołdry, by poczłapać do szafy i bez większego zaangażowania wybrać w miarę dopasowany do motywu imprezy strój.
Do klubu powędrowała w ciepłym płaszczu, który musiała oddać w klubowej szatni, uprzednio odwzajemniając uśmiechy sympatycznych ochroniarzy. Miła odmiana po naburmuszonych osiłkach, z jakimi do tej pory miała do czynienia. Pozbawiona dodatkowej warstwy odzieży poczuła, jak chłodne powietrze styka się z jej odsłoniętą skórą, parę sekund później ozdobioną jasnoróżowymi paskami neonowej farby po jednej stronie płaskiego brzucha. Z uśmiechem zerkała na barwny wzór zdobiący jej ciało w drodze na salę i zatrzymała się dopiero w okolicy baru, który był idealnym punktem obserwacyjnym. Rozglądała się badawczo po twarzach wszystkich zgromadzonych, a jej wzrok coraz częściej zatrzymywał się, o ironio, na tancerkach w skąpych strojach. Czy one zawsze były tak atrakcyjne, czy po prostu nigdy nie zwracała na nie większej uwagi?  To było coś niewyobrażalnego, w ułamku sekundy poczuła, jak jej ciało domaga się uwagi ze strony którejkolwiek z obserwowanych piękności, choć sama wizja podobnego zdarzenia wywoływała na jej twarzy silne rumieńce. Może ktoś rzucił na nią zaklęcie? Niczego jeszcze nie piła, więc nie podejrzewała, by był to wpływ innego czynnika. Wypatrzyła właśnie stojącego nieopodal Ezrę, kiedy przypadkowy klubowicz stracił równowagę i przyozdobił jej jasną bluzkę niebieską plamą jakiegoś drinka o owocowym zapachu. Ludzie przebywający pod wpływem alkoholu zawsze wywoływali u niej delikatną niepewność, ale nie musiała nawet się odzywać, bowiem pijany nieznajomy bez wahania usunął nieestetyczny ślad z białego materiału, po czym ruszył dalej. Uśmiechnęła się, mimo wszystko, z wdzięcznością i przecisnęła się wreszcie do przyjaciela, bardziej niż zwykle zwracając uwagę na przypadkowe spojrzenia mijanych po drodze tancerek.
- Ezraaa! – Krzyknęła radośnie na powitanie, rzucając się mu bez ogródek na szyję i czując się nagle b a r d z o na miejscu. Przeczekała w tej pozycji odrobinę dłużej, niż wypadało, ale naprawdę stęskniła się za brunetem, którego nie widziała od rozpoczęcia przerwy świątecznej. – Jesteś sam? Gdzie Leo? – Wyrzuciła z siebie automatycznie i zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu chłopaka przyjaciela, wyróżniającego się dość charakterystycznym wzrostem. Dostrzegła go bez problemu i mogłaby przysiąc, że w tłumie mignęła jej także Tonka, ale nie chciała zbyt długo na nią patrzeć przez swoje nagłe zawirowania hormonalne. – Błagam, powiedz mi, że nie tracę głowy i to, co teraz przeżywam to efekt jakiegoś zaklęcia – wydusiła po chwili, jak tylko przypadkowy dotyk przechodzącej niedaleko blondynki sprawił, iż zadrżała lekko. Czy to jakiś znak od losu, kara jakiejkolwiek siły wyższej, zdolnej do takich czynów?

Kostki:

farba (1) + zdarzenie losowe (6)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Melody Kingston

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 143
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 512
http://czarodzieje.org/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyNie Gru 31 2017, 17:13;

Byłam niezmiernie podekscytowana imprezą Leo. Dostałam zaproszenie jakiś czas przed Sylwestrem. Nie zdążyłam nawet zacząć się zastanawiać, co będę robić. Wiedziałam jednak, że większość znajomych pewnie zdecyduje się iść na imprezę Gryfona, toteż uznałam, że nie może mnie tam zabraknąć. Nie byłam do końca przekonana do tego, czy Riley będzie miał ochotę iść ze mną. Ale miałam nadzieję, że chociaż w Sylwestra przystanie na pójście do klubu. Ubrałam się w czarną, dość krótką sukienkę wyszytą świecącymi cekinami, maznęłam oko delikatnym, błyszczącym makijażem i dodałam sobie nieco charakteru brudno-czerwoną szminką. Wsunęłam stopy w delikatne, czarne sandałki na szpilce i wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy do małej kopertówki, którą przewiesiłam sobie przez ramię. Byłam w bardzo dobrym nastroju i nastawiłam się na dobrą zabawę. Nie przeprowadziłam wywiadu wśród bliskich, kto z nich właściwie się pojawi, ale liczyłam, że będę miała do kogo się odezwać.
Przyszłam do klubu chyba trochę za wcześnie. Niby minęła już wyznaczona godzina, ale znajomych twarzy wciąż było mało. Zostałam jednak zatrzymana na wejściu i chętnie pozwoliłam sobie na narysowanie dużej róży neonowym eliksirem na prawym przedramieniu, następnie dwóch pomarańczowych pasków okalających jej lewe ramię i niebieskiej nuty na lewej łydce. Nie zamierzałam na tym poprzestać, ale postanowiłam najpierw rozejrzeć się, czy ktoś już przyszedł. Zauważyłam gdzieś między ludźmi @Ezra T. Clarke i podbiegłam do niego z uśmiechem na ustach.
- Czeeeść - zakrzyknęłam, przytulając go na powitanie. Powinnam chyba wspomnieć, że przed wyjściem z domu wypiłam już jednego porządnego drinka, żeby wprawić się w dobry nastrój i to chyba stąd mój przypływ energii - Gdzie twój Leo, chciałam mu powiedzieć, że impreza jest... - przerwałam na moment, bo dopiero zauważyłam, że obok Ezry stała @Lilian Emerald - gorąca... - dokończyłam, wpatrując się w koleżankę z domu znacznie zbyt długo - O Merlinie, przepraszam - moja ręka automatycznie powędrowała do ust, by je zasłonić, dziwiąc się sama z tego, co właśnie powiedziałam - Wyglądasz naprawdę super - powiedziałam, zastanawiając się gorączkowo, skąd pojawiło się we mnie to dziwne uczucie, które za pewno pchnęłoby mnie w ramiona Puchonki, jeśli tylko bym się nie powstrzymała. Odwróciłam się do Ezry i spojrzałam na niego wzrokiem mówiącym "Co się ze mną dzieje?", mając nadzieję, że przyjaciel mnie zrozumie.


farba: 1
zdarzenie: 5 (ale o tym potem)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1767
  Liczba postów : 2597
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyPon Sty 01 2018, 17:06;

Byli na tym świecie ludzie, którzy właściwie odczytywali sygnał, jakim było łowienie wzrokiem przybywających ludzi. Ezra nie chciał się nikomu narzucać, czekając aż ktoś narzuci się jemu.
Merlinie, błogosław tę puchońską piękność, która z taką radością do niego podeszła. Ezra zagwizdał żartobliwie, mierząc wzrokiem zbliżającą się do niego przyjaciółkę.  
- Lily! - zawołał ze śmiechem, natychmiast otwierając ramiona, aby pochwycić Puchonkę i obrócić nią wokół własnej osi. Absolutnie nie przeszkadzał mu nieco przedłużony kontakt fizyczny, ponieważ Lilian należała do wąskiego grona osób, dla których przestrzeń osobista Ezry kompletnie zanikała. Sam zsunął dłonie na odsłonioną talię dziewczyny, muskając łagodnie palcami jej skórę w czułym, lecz czysto przyjacielskim geście. Jego oczy skrzyły się wesoło, a w uśmiech, wyginający wąskie wargi, wpisana została jakaś tajemnicza niecierpliwość, jak gdyby Clarke miał już na końcu języka streszczenie wydarzeń z przerwy świątecznej. Jego przyjaciółka musiała być przecież na bieżąco z nowinkami!
- Czekałem na najlepsze towarzystwo, zatem dobrze, że już jesteś. A Leonardo... Ciążą na nim obowiązki gospodarza, więc zajmuje się gośćmi. Albo wyrywa jakąś pannę, korzystając, że jeszcze chwilę temu mnie nie było. Zapewne oba - odparł rozbawionym tonem, podążając za Lilian wzrokiem na parkiet.
Ezra wiedział, że kolory posiadały pewne dodatki, nie był jednak pewien, czy powinien informować o tym gości. Kreatywność Leo pod względem głupot była doprawdy niezmierzona, lecz Clarke wierzył, że wśród efektów nie było niczego szkodliwego. Zanim zdążył odpowiedzieć Lilian, podeszła do nich kolejna osóbka.
- Mels, jak fajnie, że wpadłaś - ucieszył się, mocno przytulając przyjaciółkę. Trzeba było przyznać, było to godne zastępstwo za jego chłopaka. Aż szkoda, że ostatnio widywali się i rozmawiali głównie z okazji takich imprez. Uniósł z zaciekawieniem brwi, obserwując obie Puchonki, które najwyraźniej nie panowały w pełni nad swoimi myślami i odruchami. Wtedy też przypomniał sobie o pytaniu Lilian.
- Co dokładnie przeżywasz? Bo ja na przykład widzę, że mienicie mi się w milionach kolorów. Jakbyście się wykąpały w morzu brokatu - zaśmiał się, pstrykając lekko Lilian w nos, jakby chciał ją przekonać, że nie ma się czym martwić. Wzrok Melody był trochę bardziej wymowny. Zarzucił luźno rękę na jej ramię, ofiarując w pełni skoncentrowane na niej spojrzenie. - To farby, są zaklęte, żeby poprawiać nastroje i zabawę. Leonardo powiedziałby ci więcej, ale jeśli jakiś efekt sprawia, że źle się czujesz, to możemy odejść na bok. Nie powinny być długotrwałe - zapewnił i choć zwracał się do Melody, odnosiło się to również do Lilian. Ezra był pewny, że na sali znajdowały się również farbki pozbawione dodatków, zatem w razie czego nic ich nie miało ominąć.

______________________


What screws us up most in life is the picture in our head of how it's supposed to be
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tonia Paisley

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyPon Sty 01 2018, 19:10;

Tonka wybuchnęła perlistym śmiechem, poddając się obrotom i tanecznym wariacjom. Z wyrazem najwyższego zadowolenia odrzuciła głowę, a więc i burze loków, do tyłu, wyginając się tak, jak prowadził ją Leo. Zadziwiały ją ekstatyczne odczucia tak delikatnego dotyku, którym gryfon zaszczycił jej lewe udo. Mruknęła więc z zadowoleniem, przymrużając oczy. Była pewna, że farby musiały zawierać w sobie jakieś magiczne substancje, ale szczerze mówiąc, nie analizowała tego ani trochę, poddając się ich działaniom.
- Sam jesteś nawet okej, a jeszcze z taką dziewczyną przy boku? Playboy z króliczkiem - zażartowała, nieznacznie zwiększając dystans między ich ciałami, chociaż miała ochotę na coś zupełnie odwrotnego. Panna Paisley stwierdziła jednak, wyjątkowo rozsądnie jak na siebie, że za wcześnie dla tej imprezy na transformację w magiczną orgię.
W pewnym momencie wyłapała kontem oka małą grupkę znajomych twarzy i bez zastanowienia pochwyciła dłoń Leo, by pociągnąć go za sobą w wyznaczonym kierunku. Pląsała radośnie pomiędzy ludźmi, momentami, niby przypadkowo, muskając półnagie ciała koniuszkami palców. W końcu, dotarłszy do przyjaciół, westchnęła z zachwytem na widok Lilian, co oczywiście wywołało mimowolne zaczerwienienie każdego skrawka jej twarzy. Dodatkowo farba zupełnie (ZUPEŁNIE) nie pomagała i chociaż Tonka miała ochotę, tylko i włącznie przyjacielsko (sic!), rzucić się puchonce w ramiona, stała niepewnie, z nieco głupkowatym, szerokim uśmiechem na twarzy.
- Ezra, Lilian! - wykrzyknęła entuzjastycznie, w końcu podchodząc do chłopaka i obejmując go, w najwyższym poziomie wewnętrznego zaniepokojenia całą sytuacją. W końcu mało kiedy nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Dodatkowo spojrzała nieśmiało (nieśmiało, rozumiecie?!) na nieznajomą dziewczynę. I, mówiąc szczerze, jej spojrzenia rzucane w kierunku Lilian nie podobały się Tonce ani trochę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2646
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1860
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyPon Sty 01 2018, 19:33;

Efekty farb były niespodzianką, którą Leo postanowił uraczyć imprezowiczów. Sam również nie wahał się, aby sięgnąć do kociołka z mazią doprawioną czymś specjalnym - prawdę mówiąc nie wiedział co konkretnie mu się trafiło. Dopiero kiedy okazało się, że nie jest w stanie wystać grzecznie w miejscu, rozpoznał wpływ farby. Oczywiście, nie zorganizował niczego nieprzyjemnego bądź niebezpiecznego, tak więc nikt nie powinien się stresować... On sam był zaskakująco zrelaksowany. Mimo wszystko impreza spoczywała na jego barkach, a dodatkowo zorganizowana była w jego miejscu pracy; nie oznaczało to samych plusów, bowiem chłopak odczuwał odrobinkę presji, aby jednak trochę się pilnować. Po wypiciu jakiegoś shota (może dwóch, góra trzech - kto by to liczył?) udało mu się w końcu o tym zapomnieć, tak więc moment przyjścia Tonii oznaczał rozpoczęcie prawdziwej zabawy. Z promiennym uśmiechem wirował z nią na parkiecie, a sam nie miał najmniejszych oporów w kwestii nawiązywania kontaktu cielesnego. Wydawało mu się niesamowicie oczywiste, że to było przyjacielskie i nic więcej nie znaczyło. Zaprotestował mało przekonująco, gdy dziewczyna zaczęła go gdzieś ciągnąć - już zaschło jej w gardle? Nic dziwnego, że sam tak ochoczo odskoczył od baru, skoro od jakiegoś czasu imprezy oglądał właśnie z perspektywy osoby stojącej przy ladzie. Gdy wychwycił w tłumie znajomą twarz od razu zapomniał o tańcu, chociaż energii dalej miał troszkę za dużo. Dotarli do nich w sam raz, aby usłyszeć jeszcze jakiś strzępek rozmów wyrwanych z kontekstu.
- Nie tylko impreza jest gorąca - palnął bez zastanowienia, na chwilę obecną trochę zbyt rozkojarzony, aby w ogóle zacząć rozmowę jakoś bardziej przyzwoicie. Z sercem niemal wyskakującym z klatki piersiowej obdarował zarówno Lilian jak i Melody szerokim uśmiechem, przygarniając je do siebie w formie krótkich przytuleń. Dopiero wtedy odwrócił się do Ezry, gotów aby... aby nic, bo Paisley niestety stanęła mu na drodze, przytulając Krukona (na Merlina, Leo aż zaczął przebierać nogami). W chwili, w której go zostawiła, po prostu przesunął ją jeszcze bardziej w bok, niemal wciskając przy tym na Lilian, a sam podszedł do Ezry i chwycił w dłonie przód jego koszuli, pochylając się do pocałunku. Nie miał pojęcia czy to magia imprezowej atmosfery, czy odrobiny spożytego alkoholu, czy po prostu tęsknił za chłopakiem do tego stopnia, że nie potrafił trzymać rąk przy sobie - nie było to zbyt istotne, bo całowanie Clarke'a przypominało oddychanie. Wszystko wróciło na swoje miejsce, więc odsuwając się mógł odetchnąć z ulgą i roziskrzonym spojrzeniem przejechać po stroju chłopaka. Za dużo tu było tego materiału...
- Coś jakoś wszyscy oszczędni są z tymi farbami - zauważył, dziewczyny obdarowując nieco krytycznym spojrzeniem. - Ale to zaraz. Ktoś coś pije? Uprzedzam, jest tylko jedna poprawna odpowiedź - wyszczerzył się znacząco, a skoro akurat znaleźli się w tak dogodnym miejscu, to po prostu wślizgnął się za bar, wyjątkowo niechętnie puszczając Ezrę i przez to trochę ciągnąc go za sobą. Nie chciał dorzucać znajomej barmance pracy, skoro sam sobie mógł świetnie poradzić - mrugnął do niej, gdy przemknęła obok aby zebrać zamówienie od kogoś po drugiej stronie baru.

______________________

Quiero respirar tu cuello

Quiero desnudarte a besos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1187
  Liczba postów : 2979
https://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
https://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
https://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Klub Luna - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 EmptyPon Sty 01 2018, 22:52;

/strój

Po wypaleniu paru papierosów i kilkunastu minutach przeklinania, Fire w końcu zdecydowała się na odważną (nawet aż nieco za bardzo jak na codzienny styl Szkotki) stylizację, dzięki której mogła pochwalić się nogami, a przy okazji szaleńczo głęboki dekolt też co nieco ujawniał... Miała wrażenie, że założyła zdecydowanie za mało, ale ten jeden raz mogła sobie odpuścić. Związała włosy w długi warkocz i wyszła z domu, uprzednio otulając się grubą kurtką i mając nadzieję, że nie zdąży zamarznąć.
Nie mogła odpuścić sobie pójścia na imprezę, którą organizował Leo. Sam fakt, że to Gryfon wszystkim się zajmował zapewniał, że nie będzie niczego żałować. Tym bardziej, że umówiła się przed wejściem do klubu z @Bianca Zakrzewski. W towarzystwie Gryfonki Fire nie mogła narzekać na nudę. Miała tylko nadzieję, że drinki będą bez jakichś dziwacznych dodatków... Chciała się dobrze bawić, ale bez specyfików, które coś by na niej wymuszały. Śnieg skrzypiał pod glanami dziewczyny kiedy zjawiła się przed wejściem do klubu. Nie przemierzyła zbyt wielkiej odległości, ale zdążyła poczuć ból w kostkach, z których zniknęły już opatrunki, ale nie rany. Odwiesiła kurtkę w szatni, orientując się, że ludzi nie jest jakoś przerażająco dużo. Miała okazję poprawić włosy i naszyjnik, który zmienił kolor z lekkiej pomarańczy na głęboką czerwień, kiedy w końcu odnalazła wzrokiem przyjaciółkę. Blaithin ogarniało drobne podekscytowanie.
- Wow... - przygryzła wargę, widząc kreację Zakrzewskiej i nie znajdując więcej słów, którymi mogłaby ją skomplementować. Nagle poczuła, że jej własny strój jest jakiś słaby w porównaniu do tego, jak prezentowała się ćwierćwila. Zaczesała niesforny kosmyk włosów za ucho. - Gotowa na dobrą zabawę?
Okazało się, że Fire musiała pozwolić jakimś ludziom coś na niej namalować, więc wybrała świecącą limonkową barwą czaszkę na ramieniu. Nawet spodobał jej się ten pomysł z neonowym eliksirem - musiała wspomnieć Leo o tym, że naprawdę znalazł dla niego dobre zastosowanie.
- Trzeba dać do zrozumienia Vin-Eurico, że przybyłyśmy. - wyszczerzyła się złowieszczo do Bianci i wyciągnęła różdżkę. Z jej końca wystrzeliła krótka fala czerwonych iskier. Niewerbalne Perriculum musiało zwrócić uwagę zebranych ludzi, bo blask przypominający mugolską racę niósł ze sobą też dźwięk podobny do wystrzału. Szkoda, że nie widziała nigdzie blisko Clarke'a, bo mogłaby mu tymi iskrami strzelić w tyłek, ale nie można mieć wszystkiego... Blaithin schowała różdżkę i sięgnęła po drinki, które stały na stoliku obok. Wcisnęła jeden w dłoń Bianci z miną, która raczej nie pozwalała na odmowę.
- Spokojnie, będę cię pilnować w razie, gdybyś zaczęła przesadzać. - zaśmiała się dźwięcznie, bo nagle ogarnął ją wyjątkowo dobry humor. A przy tym ochota na potańczenie trochę przy tej głośnej, chwytliwej muzyce. Hamowała ją tylko niechęć do dotyku, ale temu także można było zaradzić. Na przykład jakimś uroczym uśmiechem ćwierćwili albo większą ilością alkoholu... Już olewała świadomość, że absolutnie nie powinna tańczyć przy świeżo wyleczonych nogach.

Efekt farby: 3
Kostka: 6
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 25
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 2
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 0
FIRE SZCZELA Z RÓŻDŻKI.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Klub Luna - Page 3 QzgSDG8








Klub Luna - Page 3 Empty


PisanieKlub Luna - Page 3 Empty Re: Klub Luna  Klub Luna - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Klub Luna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 8Strona 3 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Klub Luna - Page 3 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-