Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kawiarnia ,,Mandragora"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Freddie Holmes

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Galeony : 436
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9338-freddie-holmes#260217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9364-cyndzuch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9363-comme-on-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9397-freddie-holmes
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyCzw Sie 21 2014, 14:02;

First topic message reminder :


Kawiarnia ,,Mandragora"


Groźna nazwa tego miejsca w ogóle nie odpowiada nastrojowi tu panującemu. Jest przyjaźnie, choć nie domowo. W każdym razie w Mandragorze na pewno miło spędzisz czas!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyPią Cze 29 2018, 16:58;

Nie mógł doczekać się tego spotkania. Zapytacie dlaczego? Kłamstwem by było, gdyby powiedział, że nie lubi Aurory. On po prostu od zawsze uwielbiał tę dziewczynę. Dobrze się dogadywali a i interesy wspólne potrafili prowadzić dobrze. Jednak w natłoku codziennych obowiązków, żadne nie miało czasu na kontkat z drugim. Dlatego niezmiernie się cieszył, kiedy dostrzegł ją pośród tłumu gości na weselu Doriena Deara. Co prawda wtedy nie było okazji aby móc swobodnie porozmawiać, ale niebyły sobą, kiedy nie spróbowałby takiej stworzyć w innym terminie. Dlatego właśnie czym prędzej napisał do niej list z zaproszeniem na kawę bądź ciasto do jednej z jego ulubionych kawiarni na Pokątnej. Swojego czasu często tutaj bywał. W końcu z Nokturna nie było tutaj daleko, a on musiał czasami coś jeść i gdzieś się stołować. Dlatego właśnie padło na tą kawiarnię gdzie mieli cudowną gorącą czekoladę, o czym zdążył wspomnieć Aurorze w liście. Ktoś mógłby powiedzieć, że teraz jest ciepło i że nie ma odpowiednich warunków do picia gorącej czekolady, ale wtedy spotkałby się z bardzo nieprzychylnym wzrokiem młodego Selwyna.
Dlatego, kiedy tylko wybiła godzina siedemnasta, zarzucił bluzę na plecy i ruszył niemalże biegiem w miejsce spotkania z panną Therrathiél, zlecając wcześniej pozamykanie wszystkiego innym współpracownikom. Nie był ubrany jakoś super nie wiadomo jak. Ot tak miał normalne ciuchy mocno w mugolskim stylu. W pracy nie mógł pozwolić sobie na zakładanie czegokolwiek bardziej ekstrawaganckiego, bo po prostu zostałoby to zniszczone. Miał tylko nadzieję, że nie będzie wyglądał blado w porównaniu do Aurory.
Kiedy przechodził obok kawiarni, zauważył ją siedzącą przy jednym ze stolików nieopodal okna. Uśmiech pojawił się od razu na jego ustach na sam jej widok. Podszedł bliżej okna i zapukał w nie mocno. Upewniwszy się, że dziewczyna na niego patrzy, pomachał jej wesoło i ruszył w kierunku drzwi wejściowych, coby dłużej nie musiała na niego oczekiwać, bo i ta chwila spóźnienia nie była mu na rękę.
-Aurora! - krzyknął od progu i od razu wziął ją w ramiona, kiedy tylko pokonał dzielącą ich odległość. Jakoś tak mimochodem zauważył, jak pięknie pachniały jej włosy a sama wyglądała wprost promiennie. -Jak dobrze Cię widzieć w końcu! - dodał, kiedy odsunął ją od siebie na długość wyciągniętych ramion. Na jego ustach wciąż gościł uśmiech tak szeroki, że pozwalała oglądać niemal wszystkie zęby chłopaka.
-Nie wiem jak to robisz, ale za każdym razem gdy Cię widzę, wyglądasz piękniej niż poprzednio. - dodał po chwili po czym postanowił usadowić się wygodnie w fotelu naprzeciwko niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Galeony : 747
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyPon Lip 02 2018, 00:26;

Nie znałam zbyt dobrze tych wszystkich kawiarni na Pokątnej, bo zwyczajnie nie miałam czasu na wizyty tutaj - większość mojego dnia zajmowała praca i rodzinne biznesy, stąd chwile gdy mogłam przysiąść i spokojnie napić się herbaty były rzadkością. Pewnie dlatego w prostocie wnętrza udało mi się odnaleźć coś wyjątkowego, co wprowadziło mnie w tę chwilę zachwytu.
Z letargu wyprowadziło mnie lekkie puknięcie w szybę - gdy tylko dostrzegłam Anthony'ego, na mojej twarzy rozbłysł promienny uśmiech. Po chwili mężczyzna stał już obok naszego stolika, już od pierwszej chwili czarując mnie swoją zaraźliwą wesołością. Niemal od razu przylgnęłam do Selwyna ściskając go w powitalnym uścisku, po czym wróciłam na swoje miejsce.
- Dziękuję bardzo - odparłam z uśmiechem przyjmując komplement - Trudno ukryć, że czas działa też na twoją korzyść.
Byłabym kłamczuchą, gdybym stwierdziła, że Selwyn nie ma w sobie czegoś magnetyzującego - nawet w stroju swobodnym prezentował się bardzo dobrze. W pewnym sensie mogłabym go porównać do wina, które z wiekiem robi się coraz lepsze, z drugiej strony nigdy nie patrzyłam na niego przez pryzmat aparycji - tego typu rozważania zeszły w moim życiu na zdecydowanie dalszy plan. Jednak tego dnia nawet moje zimne serce musiało przyznać, że Tony prezentuje się świetnie.
- Skoro chodzisz tutaj częściej to koniecznie musisz mi coś polecić! - stwierdziłam z wręcz niepodobnym do mnie entuzjazmem - Szkoda, że nie daliśmy rady porozmawiać na ślubie Doriena. Niestety, mój znajomy był dość mocno absorbujący, szczególnie, że prawie nikogo nie znał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyWto Lip 03 2018, 23:03;

On jako stały bywalec Pokątnej i okolic oraz zupełne beztalencie kulinarne, dokładnie znał wszystkie miejsca, gdzie można było się najeść dobrze i zdrowo. No, może nie zawsze tylko na tym mu zależało, ale przede wszystkim nie mógł sobie pozwolić na to, aby jego córka była źle odżywiona. Pewnie to miało wpływ na fakt, że przez kilka lat zdążył poznać wszystkie restauracje, puby i bary mleczne w najbliższej okolicy. Doskonale wiedział, gdzie warto zajrzeć, a które miejsca lepiej omijać szerokim łukiem. Dlatego właśnie na dzisiejsze spotkanie postanowił wybrać Mandragorę, gdzie jak wiedział, kawa była przepyszna, a gorąca czekolada zabierała do kolejnego poziomu rozkoszy.
Zaśmiał się głośno, kiedy do jego uszu dotarł komplement wypowiedziany przez pannę Therrathiél. No bo takiej głupoty nie słyszał od naprawdę długiego czasu i po prostu musiał przyznać, że wyszło jej to bardzo oryginalnie.
-A daj spokój! - machnął lekceważąco ręką, kiedy to przestał już się śmiać i usiadł na fotelu po przeciwnej stronie stolika. -Starzeję się, co Lili uwielbia mi wypominać. Podobnież, że gdzieś nawet kilka siwych włosków mam! Przecież to coś strasznego! - żartował. Chyba. Może? Kwestia wieku była dla niego zawsze drażliwa. Od kiedy przekroczył magiczną barierę 30 lat, czuł, że nic ważnego go już w życiu nie spotka. Że teraz będzie się już tylko starzeć i pomoże córce dorosnąć na wspaniałą kobietę. Dlatego pewnie, kwestię swojego wieku próbował obrócić w żart. Jak wszystko co poważne, aby łatwiej było się z tym zmierzyć po prostu. Nie zawsze wychodziło to dobrze, ale się starał mocno.
Na pytanie dotyczące tego, co warto zobaczyć z restauracyjnych punktów na Pokątnej, zamyślił się chwilę, kiedy to właśnie podeszła do nich kelnerka próbując przyjąć zamówienie.
-Obiecałem, że zabiorę Cię na najlepszą gorącą czekoladę na Pokątnej, więc tak jest. - tu przeniósł spojrzenie na kelnerkę, która minę miała taką, jakby stała obok nich za karę. -Dlatego poprosimy dwie gorące czekolady i cokolwiek jeszcze ta Pani zapragnie. - dodał, oddając głos swojej dzisiejszej partnerce. Im dłużej przyglądał się młodej kelnerce, tym bardziej zastanawiał się, czy przypadkiem nie napluje im do napojów.
Kiedy Aurora złożyła również swoje zamówienie, a kelnerka odeszła, mogli w spokoju kontynuować temat.
-Również tego bardzo żałuję. Powiem więcej, z chęcią spędziłbym wtedy z Tobą czas, bo prócz mojej towarzyszki i jej "uroczej" przyjaciółki nie znałem tam zupełnie nikogo, a podobnież powinienem. - dodał po chwili, odpowiednio akcentując ruchem rąk słowo urocza. Nie mógł wiedzieć, że Yvonne, którą miał na myśli, była blisko spokrewniona z Aurorą. A jemu jeszcze nie przeszły brzydkie myśli na jej temat. Nie lubił być oszukiwany, a czuł że panna Horan po prostu go oszukała wtedy. -Ale zauważyłem, że mimo wszystko, ty bawiłaś się bardzo dobrze. - wrócił do swojego naturalnego, cholernie szerokiego uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Galeony : 747
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyPią Lip 06 2018, 17:42;

- Podobno kobiety lecą na szpakowatych facetów - rzuciłam ze śmiechem. Gdybym podejrzewała, że kwestia wieku jest dla Selwyna drażliwa w życiu nie poruszyłabym tego tematu, chociaż osobiście nie uważałam, żeby było to coś złego. Trzydziestka nie była żadną granicą, co najwyżej zakończeniem burzliwego etapu młodzieńczych szaleństw, które zresztą Anthony już dawno miał za sobą. Po za tym zawsze podziwiałam jego dojrzałość - w młodym wieku został samotnym ojcem, a mimo to radził sobie z tym znakomicie.
- Mam nadzieję, że się nie zawiodę - powiedział z uśmiechem i domówiłam jeszcze małą porcję lodów śmietankowych. Kelnerka nie wyglądała na przyjaźnie nastawioną, ale nie zamierzałam brać tego za zły omen - w kwestii wyboru miejsca zdecydowanie ufałam Selwynowi.
- Właśnie, byłam bardzo zaskoczona, ze ty i Yvonne się znacie - zagaiłam, jakimś cudem nie wyczuwając sarkazmu w słowach Anthony'ego - No wiesz, nie przepadam za weselami, ale było całkiem nieźle.
Nie musiałam mu się tłumaczyć - znał mnie doskonale i wiedział ile przeżyłam. Życiowy pech prześladował mnie nieustannie, a szczególnie moje ostatnie zaręczyny odbiły się na mojej psychice. Mimo że jakoś się z tym wszystkim pogodziłam, to patrzenie na weselne obrzędy nie sprawiało mi zbyt wiele frajdy - przypominałam sobie wtedy o mojej sukni ślubnej spoczywającej gdzieś na strychu i o tym, że gdyby nie koleje losu od dwóch lat byłabym mężatką. Wiedziałam, że jestem bardzo młoda i nie miałam pretensji do nikogo, że to wszystko potoczyło się tak niekorzystnie, niemniej jednak w zwykłych okolicznościach unikałam ślubów jak ognia czując się podczas nich zbędnym elementem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyWto Lip 10 2018, 12:16;

Śmiał się głośno, kiedy słyszał jej słowa. Że niby jemu już było bliżej do szpakowatego, niż do przystojnego? Bo wiecie, starczy umysł wszystko sobie tłumaczy tak, jak chce to usłyszeć, nie jak jest w rzeczywistości. A jego śmiech po prostu był śmiechem przez łzy. No bo czuł się trochę oszukanym przez matkę naturę. Bo w końcu nie czuł się tak stary, jak inni mogliby sądzić, że już jest.
-Auroro, wbijasz mi sztylet prosto w serce! - dodał, kiedy w końcu przestał się śmiać, łapiąc się w teatralnym bardzo stylu za swoją klatkę piersiową. -Skoro nawet ty uważasz mnie już za szpakowatego, to jestem skończony! - rozpaczał. Niby w bardzo udawany sposób, tak że kobieta nie mogła się zorientować, że po części to była szczera, czysta rozpacz. Chyba jeszcze dużo czasu minie, nim stanie się za pan brat z wiekiem, który nieuchronnie cały czas go dościga.
Kelnerka odeszła od nich, kiedy do przepysznej czekolady Aurora domówiła sobie jeszcze lody śmietankowe. Dobry wybór pochwalił ją w myślach Anthony. Dobre lody zawsze dobrze komponowały się z czekoladą, a on jako jej koneser umiał to docenić. Dlatego pewnie z aprobatą pokiwał głową, słysząc jej kolejne słowa.
Wspomnienie Yvonne wywołało na jego ustach krzywy grymas, który można było jednoznacznie zidentyfikować. Owszem, znał kobietę, ale nie mógł tej znajomości uznać za wspaniałą. Zdecydowanie nie lubił kłamliwych osób, a za taką właśnie uznał pannę Horan.
-Wiesz, nie powiedziałbym o nas, jako o dobrych znajomych, ale owszem, miałem okazję ją poznać w ciekawych okolicznościach. - przypomniał sobie o sytuacji z parku, więc postanowił ją opowiedzieć dziewczynie. -Kiedyś, gdy byłem na spacerze z Lili, ona wpadła w Yvonne i ubrudziła całe jej ubranie swoimi lodami. Wyglądało to przekomicznie, mówię Ci! - zaśmiał się głośno na to wspomnienie i dopiero potem postanowił dopowiedzieć resztę historii. -W ramach przeprosin, zaprosiłem ją na kolację. Wydawało mi się, że wszystko układało się świetnie, dopóki na tym ślubie nie zobaczyłem, jak obściskuje się z innym facetem. A niby taka wolna była wtedy, gdy się ze mną umawiała. - ostatnie słowa rzucił z jakimś przekąsem, może żalem? Ciężko było dokładnie wyłapać jakie uczucia w nim właśnie panowały a i on sam nie byłby w stanie ich dobrze nazwać.
-Powiedz mi Auroro, co z wami kobietami jest nie tak, że potraficie się zachowywać w tak dziwny sposób? - rzucił, może trochę retorycznie, źle robią, że zglobalizował problem. Wiedział, że nie mógł podejrzewać wszystkich kobiet o takie zachowanie, ale nic dziwnego, że przez ten incydent mógł się zrazić do ogółu.
Słyszał, z jaką dziwną intonacją wypowiadała słowa odnośnie swojej zabawy na tym przyjęciu. Wiedział, co miała na myśli, wiedział, że musiało jej być ciężko, kiedy ona sama musiała odwieszać kilkukrotnie suknię ślubną ponownie na haczyk w szafie. Chciał jakoś rozładować napięcie, które już gdzieś tam się szykowało, więc uśmiechnął się, może nie w cwaniacki sposób, ale w delikatny, jakby pocieszający. Ale gdzieś w tym uśmiechu i tak czaiła się pewna doza ironii.
-Gwarantuję Ci, że Twój ślub będzie wspaniały i po nim pokochasz takie przyjęcia. - pozwolił sobie na dotknięcie jej dłoni w bardzo czuły sposób, jakby była delikatnym kwiatem, który przy niewiele większym nacisku mógł się połamać, zniszczyć, zniknąć na stałe z jego życia. -O ile kolejnym Twoim wybrankiem będę ja to wszystko potoczy się wspaniale. - dodał i tym razem po prostu już musiał uśmiechnąć się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Galeony : 747
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptySro Lip 11 2018, 22:36;

- Nie uważam Cię za szpakowatego... - powiedziałam bardzo poważnie, po czym dramatycznie zawiesiłam głos -... jeszcze.
Wybuchnęłam śmiechem mając nadzieję, że podejdzie to tematu z humorem.
- Powiedziałam, że kobiety lecą na szpakowatych. Musisz poczekać pięć albo dziesięć lat i wszystkie spódice będą twoje - zażartowałam.
Rzeczona czekolada okazała się niezmiernie wyborna, a dopasowanie do niej lodów śmietankowych było dobrą decyzją. Nie omieszkałam skomplementowac wyboru miejsca, jednak nasza rozmowa szybko zeszła na zdecydowanie mniej przyjemne tematy.
- Nie do wiary - odparłam zaskoczona i bardzo mocno rozczarowaną postawą Yvonne - Dopiero co wydawała sie cholernie zraniona zaręczynami Doriena, a teraz odwala takie numery!
Westchnęłam zasmucona - naprawdę nie sądziłam, że panna Horan jest tak bardzo nie stała w uczuciach, byłam wręcz przekonana, że jej weselny towarzysz to tylko kolega z pracy.
- Jestem zawiedziona, że ktoś z mojej rodziny wykręcił ci taki numer. Zdecydowanie masz rację, kobiety zachowują się czasem piekielnie dziwnie... - rzuciłam starając się chociaż w pewnym stopniu okazać mu wsparcie, czy może coś w rodzaju wstydu za zachowanie kuzynki. Ja sama miałam dużo przykrych doświadczeń z ludźmi, niezależnie od płci, więc bardzo ostrożnie dobierałam sobie znajomych. Mimo młodego wieku miałam za sobą przykre doświadczenia, które ukształtowały mnie bardzo mocno sprawiając, że nie zawsze potrafiłam ufać ludziom. Dzięki temu wszystkiemu byłam jednak bardzo dojrzała i umiałam sobie poradzić z różnymi, ciężkimi sprawami - w gruncie rzeczy nie znam zbyt wielu dwudziestotrzylatek polujących z doskonałym skutkiem na czarnoksięskie artefakty.
Jego dotyk odrobinę mnie zaskoczył - przeszedł mnie nawet dreszcz. Przez sekundkę pomyślałam nawet, że jestem trochę zazdrosna o tę randkę z Yvonne, lecz po chwili wróciłam do normalności - Anthony był moim przyjacielem i bez wątpięnia robił sobie ze mnie żarty.
- Obawiam się, że w moim towarzystwie czekają cię same nieszczęścia. Jakieś wyciągnięte tajemnice z przeszłości, społeczny ostracyzm albo szybki zgon, nie polecam - odparłam pół żartem, pół serio, by po chwili wybuchnąć delikatnym, perlistym śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyNie Lip 15 2018, 16:08;

No normalnie łamała jego serduszko! Jak nic chciała je zmiażdżyć pod obcasem własnego buta. No po prostu innego wyjaśnienia względem tego jej dogryzania nie widział. Zresztą, nie był pewny czy inne miałoby sens.
-Jesteś okrutna, tyle Ci powiem moja droga! - udawał obrażonego jej insynuacjami. On na zawsze pozostanie piękny i młody, przecież innej opcji nie było.
Nie mógł jednak długo się gniewać, kiedy wspomniała o wszystkich spódnicach, które rzekomo miałyby do niego należeć, gdyby znalazł się już w kwiecie wieku.
-Jakoś mi nie zależy na tych wszystkich spódnicach. - odpowiedział po chwili z delikatnym uśmiechem. Teraz był w takim momencie swojego życia, że w ogóle nie uważał, że jest mu potrzebna kobieta u boku. Cieszył się, że żył tak jak żył, że nic go nie zaskakiwało, miał pewnego rodzaju spokój. Nie odczuwał ogromnej potrzeby posiadania kobiety w swoim życiu. W sumie nigdy, od czasu śmierci swojej żony, takiej potrzeby nie czuł. Ale może po prostu jeszcze nie poradził sobie z jej stratą? Może dlatego nie widział siebie w ramionach innej?
Upił trochę swojego napoju, kiedy to kelnerka już im go dostarczyła, a odcienie lubości wymalowały się na jego ustach. Czy już zostało wspomniane, że uwielbiał czekoladę? W każdej postaci? Nie? To właśnie wypadało o tym powiedzieć.
-Jeju, jakie to pyszne! - wymruczał niczym zadowolony z siebie kotek, nie zdolny do podjęcia normalnego funkcjonowania mózgu. Czuł błogość na swoim podniebieniu i chciał, aby ta trwała jak najdłużej.
Na komentarz Aurory odnośnie zachowania jej kuzynki, tylko machnął ręką w stylu mówiącym "daj spokój, nie ma sensu, stało się to się stało".
-Nie przejmuj się, przecież wiem, że ty byś mi czegoś takiego nie zrobiła. - odpowiedział tylko zamiast tych wszystkich słów, które to cisnęły mu się na usta. Co by to dało? Gdyby zaczął więcej brnąć te ten temat, Aurora pewnie by się tylko zasmuciła. Bo w końcu panna Horan należała do jej rodziny, a on jakby ją teraz obrażał. Bezsensowne było ciągnięcie tego tematu.
Śmiech wyrwał się z jego gardła, kiedy to wspomniała o nieszczęściach. Bo to naprawdę było ciekawe: niedoszła wdowa mówiła wdowcowi o tym, że w jej towarzystwie nieszczęścia by go spotykały. Naprawdę, ciekawa insynuacja.
-Wiesz, że to zakrawa o ironię? - zapytał po chwili, kiedy to się ogarnął na tyle, aby w miarę normalnie mówić? -Ja mam swoje nieszczęścia, ty swoje, może z tego wyszłoby jedno duże szczęście? - dodał po chwili.
Może po to, aby zmienić temat, a może po to, by po prostu się tego dowiedzieć, zapytał po chwili?
-Dalej załatwiasz interesy dla rodzinki? - nie musiał niczego dodawać do tej wypowiedzi, aby wiedzieć, że dziewczyna dobrze zrozumie o co konkretnie pytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Galeony : 747
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyNie Lip 15 2018, 19:57;

- Miałeś racje - rzuciłam z nieskrywanym zachwytem - To najlepsza czekolada jaką piłam kiedykolwiek.
Dobranie do napoju lodów śmietankowych było naprawdę doskonałą decyzją - mimo iż jako wysoko postawiona pracownica Ministerstwa często jadłam w luksusowych miejscach, to nijak miały się one do tej małej, klimatycznej kawiarenki.
Zgodnie z prośbą Tony'ego zdecydowałam się nie komentować dalej zachowania Yvonne, byłam jednak bez wątpienia cholernie rozczarowana. Nikt z naszej rodziny nie należał do świętych, jednak rzucanie czarnomagicznymi klątwami we wrogów, a bawienie się czyimiś uczuciami należało w moim mniemaniu do zupełnie innej grupy rzeczy niemoralnych. Poza tym zostałam wychowana w rodzie o bardzo silnych tradycjach rodzinnych, a co za tym idzie - występek każdego członka rodziny wydawał mi się poniekąd powodem do wstydu.
- Albo oboje doprowadzilibyśmy się do grobu - rzuciłam (również ze śmiechem) starając się uciąć, to dziwne, niespodziewane napięcie między nami. Na szczęście Anthony sam zmienił temat, a ja delikatnie wycofałam moją dłoń.
- Bezustannie - rzuciłam enigmatycznie uśmiechając się do przyjaciela szelmowsko - Coraz lepiej sobie radzę. Ale nie zawsze jest łatwo - ostatnio przez głupotę jednego chłopaczka prawie dostałam zielonym.
Oczywiście mówiłam do Selwyna szyfrem, na wszelki wypadek, gdyby ktoś nas podsluchiwał i przypadkiem doniósł mojemu pracodawcy. Tony znał mroczne sekrety Nokturnu całkiem dobrze, więc na pewno doskonale zrozumiał, ze ledwo uniknęłam śmierci, jednak postronny sluchacz raczej by tego nie wywnioskował, szczególnie biorąc pod uwagę mój beztroski ton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyCzw Lip 19 2018, 13:04;

Bo ludzie czasami zapominali co jest ważne. I mimo, że można co dziennie było jadać w najlepszych restauracjach na świecie, to niekiedy i tak miało się ochotę na tą prostą czekoladę z podrzędnej kawiarni na Pokątnej. Bo czasami to właśnie w prostocie tkwiła siła i Selwyn miał tego świadomość. Nie chciałby tego skrępowania, gdyby jednak postanowił zaprosić Aurorę do jakiejś restauracji, gdzie podawanoby homary i inne, cholernie drogie i mało smaczne potrawy. Może to jednak świadczyło o tym, że czuł się na tyle swobodnie w jej towarzystwie, że nawet i do budki z lodami by ją zaprosił? Zdecydowanie tak.
-To mogłoby mieć miejsce, ale zobacz jaka wtedy to by była piękna śmierć? - podsumował tylko wyszczerzając się ponownie tego popołudnia. Jak dobrze było tak po prostu siedzieć sobie z kimś i gadać o błahych sprawach. Mógłby tak każdego dnia.
Kolejne jej słowa trochę go zaniepokoiły. Oczywiście, że szybko zrozumiał szyfr, którym się posługiwała, a który dla obcego mógłby brzmieć przynajmniej dziwnie. Może to i lepiej, bo dzięki takiemu zachowaniu, nie przyciągali uwagi innych na siebie.
-Żartujesz? Coś takiego naprawdę miało miejsce? - niepokoił się o nią zawsze, ale po tym, co powiedziała, niepokoił się jeszcze bardziej. Wiedział, że posiadała umiejętności, których z pewnością pozazdrościłby jej nie jeden stary wyjadacz, ale i tak, dla niego zawsze pozostawała małą Aurorą, o którą powinien się opiekować.
-Wiem, że zawsze byś sobie poradziła, ale w takim razie, nie mogę Ci zaproponować tego, co chciałem początkowo. - powiedział powoli popijając czekoladę. Bo to było spotkanie towarzyskie, ale w pewnym sensie liczył nawet na niewielką pomoc ze strony Aurory. Miał zadanie do wykonania, a ona byłaby idealną kandydatką na partnerkę dla niego w tej sprawie.
-Szykuje się mała wyprawa do Japonii. Jest tam kilka spraw do załatwienia i liczyłem na Twoją pomoc. Tylko nie jestem pewien, czy to dobry pomysł aby Cię tam zabierać. - nie wiedział, czemu dodał te ostatnie słowa, ale prawda była taka, że chyba wypadało od razu wypowiedzieć wszystkie swoje wątpliwości. Zwyczajnie martwił się o nią i miał dziwne przeświadczenie, że bardziej skupiałby się na niej niż na zadaniu, którego zamierzał się podjąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Galeony : 747
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyCzw Lip 19 2018, 21:18;

Oczy otwierały mi się coraz szerzej z zachwytu, gdy słyszałam, ze Tony chciał zabrać mnie do Japonii, lecz wtem nagle tak samo prędko jak rozbudził we mnie nadzieję, Selwyn zburzył plany. Zmierzyłam go oburzona - strasznie wkurzało mnie to, że czasem wciąż traktował mnie jako nastolatkę, która wyślizgiwała się podczas zakupów na Pokątnej, żeby zajrzeć w jego mroczne rewiry.
- Zwariowałeś?!- rzuciłam odrobinę zbyt głośno marszcząc nos. Gdy dostrzegłam, że kelnerka na nas spogląda mocno ściszyłam głos, by dodać tonem nieznającym sprzeciwu - Oczywiście, że mnie tam zabierzesz.
Widząc, że wyraźnie się waha i martwi zrobiłam minę słodkiego, NIEWINNEGO kotka, na którą nabierał się każdy, nawet mój ojciec, który wiedział, że potrzebuję dokładnie sekundy, żeby rzucić Cruciatusa, a kolejnych dziesięciu, żeby po sobie posprzątać. Gdy miałam tę minę nikt nie był w stanie mi odmówić, chociaż trudno ukryć, że Anthony był twardym zawodnikiem i znał mnie na tyle dobrze, że manipulowanie nim było znacznie większym wyzwaniem, należało więc sięgnąć po większy kaliber czyli rzetelną argumentację.
Nachyliłam się w jego stronę tak, ze mógł policzyć wszystkie moje piegi, co dla kelnerki i ewentualnych postronnych osób wyglądała jak próba flirtu, ja zaś wykorzystałam to, żeby nikt nie słyszał jak chwalę się swoim zabójczym urokiem.
- Byłam już parę razy na polowaniach w Japonii, znam magiczne tereny. - powiedziałam cicho wciąż się uśmiechając się uroczo - Tamto ostatnie to był wypadek przy pracy i wina tamtego chłopaka. Sama w życiu bym nie dopuściła do takiej sytuacji, a ty raczej nie jesteś tak głupi, żeby dać się zahipnotyzować, a potem wkładać mi łapy pod spódnicę
Lody się skończyły, czekoladę też już prawie dopiłam, a czas mijał - mimo to nie zamierzałam opuścić kawiarni, dopóki nie usłyszę zgody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyPią Lip 20 2018, 17:43;

Nie mógł ukryć tego, że jej entuzjazm go zaskoczył. Wiedział, że dziewczyna lubi ryzyko, w końcu sama bardzo często je podejmuje, ale nie sądził, że aż tak będzie na nie chętna. Bo to naprawdę zapowiadała się trudna wyprawa i nic nie wskazywało na to, że w ogóle się ona powiedzie. Na tę chwilę wiedział niewiele ale wkrótce miał poznać dodatkowe informacje. Ale to co wiedział pozwalało mu sądzić, że wszystko, dosłownie wszystko będzie mogło się tam stać.
Kiedy zrobiła tą swoją niewinną minkę i wielkie kocie oczy, tylko parsknął śmiechem i uniósł sceptycznie jedną brew ku górze, jakby swoim wyrazem twarzy chciał dać jej znać, że w ogóle to na niego nie działa. W końcu miał 3 siostry! Znał takie zagrywki i już w ogóle na niego nie działały.
-Aurora, zapominasz, że mam siostry, które próbowały na mnie podobnych trików, od kiedy tylko zaczęły mówić. - skomentował to tylko i chyba poskutkowało, bo po chwili dziewczyna przeszła do bardziej ofensywnej postawy.
Również pochylił się w jej stronę, kiedy to zaczęła opowiadać o tym, co robiła w Japonii i czemu dopuściła do sytuacji zagrożenia własnego życia. Czuł się trochę dziwnie będąc tak blisko dziewczyny, która nie była jego córką, siostrą czy matką, ale szybko poczuł się komfortowo w tej sytuacji.
-To nie jest żaden argument, też bywałem w Japonii w różnych miejscach. - odpowiedział tylko, próbując podważyć jej pewność siebie. Jeszcze mogła się wycofać, jeszcze miała czas. Czy świadomie próbował ją zniechęcić? Oczywiście! Miał dziwne przeczucie, że nie wiedziała na co tak właściwie się pisze, a on chciał jej pokazać, że to nie będzie wycieczka krajoznawcza.
-Nie wiem, co się może zdarzyć. Są różne scenariusze, których nie jestem w stanie przewidzieć. Chcę, żebyś miała świadomość, że to nie będzie proste i nie będziemy codziennie nocować w hotelach. I musisz być raczej gotowa na spanie pod gwiazdami. - powiedział spokojnie, rzeczowo po tym, jak wysłuchał o wkładaniu rąk pod spódnicę Aurory. Brzmiało to przynajmniej niedorzecznie, ale cóż... Różne rzeczy potrafiły się przytrafić każdemu, prawda?
Westchną cicho, mocno zastanawiając się nad tym wszystkim, pewnie dlatego schował twarz w dłoniach i nie patrzył na nią przez chwilę. Ale kiedy w końcu spojrzał, wzrok miał zdecydowany.
-Dobra, zabiorę Cię, ale tylko pod warunkiem, że będziesz mi posłuszna. Nie chcę martwić się też i o Ciebie gdy tam będziemy. - dla niego oznaczało to, że gdy powie jej, że ma go zostawić i uciekać, to właśnie to uczyni, nie było innej możliwości.
Spokojnie dopili resztę czekolady, a Tony czuł ekscytację na myśl o tym wyjeździe. Niedługo potem zapłacił i ruszyli, każdy w swoją stronę.

/Zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irony McGregor

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
https://www.czarodzieje.org/t16529-ironia-to-moje-drugie-oh-wait#455084
https://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptySro Sie 29 2018, 14:03;

/wczesne popołudnie, dzień przed grą z Elisabeth
Zakupy potrzebnych do szkoły artykułów zawsze były dla Irony czystą przyjemnością. Tak naprawdę mogłaby mieć pewnie niezliczoną ilość piór, butelek z kolorowym atramentem, żywych spinaczy do papieru i innych tego typu pierdół, dostępnych w sklepach z takimi przyborami, ale jej pragmatyzm powstrzymywał ją przed wydaniem wszystkiego, co ma w sakiewce.
Czasami powstrzymywał ją też karcący wzrok brata, dlatego właśnie był cenionym towarzyszem na podobnych zakupach. W razie czego był gotowy rzucić na Irony jakieś nieprzyjemne zaklęcie, jeśli ta za bardzo zagalopuje się w wydawaniu pieniążków. Nie inaczej było teraz, kiedy razem mijali kolejne sklepy na ulicy Pokątnej, zachodząc do niektórych i kupując pojedyncze przybory, których akurat im zabrakło. Dodatkowe pióro, zapas podstawowych ingrediencji do eliksirów czy kilka rolek pergaminu… oraz, rzecz jasna, podręczniki dla Pro na ostatni rok.
Takie łażenie po sklepach przez dłuższy czas może być męczące, stąd wzięła się propozycja Irony, żeby zajść do Mandragory na jakąś dobrą kawę i kawałek dyniowego ciasta. Pro, podobnie łasy na słodkości jak siostra, zgodził się bez wahania i już po chwili oboje siedzieli w przytulnym wnętrzu, oczekując na swoje zamówienie.
Cieszę się, że wakacje już się kończą – rzuciła Irony, rozpierając się wygodniej na fotelu przy oknie. Tym razem w jej słowach nie było ani grama sarkazmu – tęskniła już za normalnymi, szkolnymi obowiązkami, do których była tak przyzwyczajona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Procrastination McGregor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
C. szczególne : rude włosy, sporo piegów, szeroki uśmiech
Galeony : 133
  Liczba postów : 208
https://www.czarodzieje.org/t16531-procrastination-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16541-pro#455740
https://www.czarodzieje.org/t16533-rude-lenistwo
https://www.czarodzieje.org/t16532-procrastination-mcgregor#455210
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptySro Sie 29 2018, 14:26;

Nigdy nie przepadał jakoś szczególnie za zakupami. No chyba, że chodziło o odwiedzenie Ulicy Pokątnej, w dodatku z siostrą. Wtedy wizja czegoś takiego robiła się znacznie bardziej ciekawa. Co prawda bywał tu już wielokrotnie, ale nigdy nie mógł przestać rozglądać się na wszystkie strony i zwiedzać każdy sklep, jaki wpadł mu w oczy. Dzięki takim zachowaniom doskonale znał się z niektórymi sprzedającymi tutaj już od wielu lat, czemu zresztą trudno się dziwić. Znali go od małego. Dzisiaj jednak czuł się nieco inaczej. W nocy znowu męczyły go wizje, nie dając mu finalnie zasnąć. Próbował, ale ostatecznie budził się zlany potem, myślami błądząc wokół tej tajemniczej twarzy. Finalnie więc większą część nocy spędził na szkicowaniu jej twarzy na kilka różnych sposobów, ale nim nastał poranek wyrzucił wszystko do kosza. Nic z jego tworów nie potrafiło oddać w pełni jej aury i  emocji, jakie od niej biły. Zostało mu tylko niewyspanie, które jednak starał się schować za maską szerokiego uśmiechu. Na dobrą sprawę nie był on zbyt mocno wymuszony. Znajdowali się w końcu w miejscu, które wręcz biło magią. Oczywiście nie mogło pobić w jego rankingu Hogwartu, ale zdecydowanie było jednym z jego ulubionych miejsc do spędzania wolnego czasu. Dodatkowo tak czy siak musiał się tutaj wybrać. Na dniach wracali do szkoły, a więc trzeba było uzupełnić wszelkie zapasy, a także zakupić nowy pakiet książek.
Mieli jednak na to cały dzień, a więc nie było sensu się śpieszyć. Właśnie dlatego bez chwili zawahania dał się namówić siostrze na wypad do Mandragory. Przywitawszy się w środku z obsługą usiadł zaraz obok siostry, składając na szybko stałe zamówienie, aby zaraz po tym zatopić się w wygodnym fotelu. Po prostu uwielbiał to miejsce. Wciąż próbował przekonać właściciela, aby sprzedał mu jedno z tych siedzisk, ale jak do tej pory niestety mu się to nie udało.
- Tak, ja też. W sensie... w domu jest super i w ogóle, ale jednak w Hogwarcie dzieje się znacznie więcej. Poza tym to mój ostatni rok jako ucznia! Muszę go dobrze spożytkować. Umówiłem się już ze znajomymi na kilka wypadów... ale pamiętaj, że w razie czego Ty nic nie wiesz - rzucił lekko, posyłając jej niewinny uśmieszek. - A tak poza tym... potrzebuję porady. Jak myślisz, nadawałbym się na kapitana drużyny mojego domu? - dodał w końcu, zniżając lekko głos. Cóż, może i był pewny siebie, ale ta konkretna kwestia wzbudzała w nim dość mocno mieszane emocje. To byłaby spora odpowiedzialność, a czy nadawałby się na lidera? Nie był tego taki pewien, a zależało mu na reszcie drużyny. Zdecydowanie nie chciał im zaszkodzić głupimi decyzjami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irony McGregor

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
https://www.czarodzieje.org/t16529-ironia-to-moje-drugie-oh-wait#455084
https://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyPią Sie 31 2018, 09:03;

Ciekawość, z jaką Pro zawsze rozglądał się na Pokątnej i radość, która towarzyszyła mu podczas powrotów do szkoły zawsze szalenie rozczulała Irony. Chociaż też była ciągle pod wrażeniem magicznego świata, trochę do niego przywykła, podczas gdy Pro przeżywał to wszystko zupełnie tak, jakby był mugolakiem z pierwszego roku, tylko że takiego o wzroście młodej brzozy. Wciąż nie mogła wyjść z podziwu, że jej mały braciszek patrzy na nią z góry już od kilku dobrych lat. No cóż, taka była kolej rzeczy, więc na to nie narzekała, tylko czasem wracała myślami do czasów, kiedy ona błyskawicznie wyrosła, a on wciąż niemal nie wystawał głową ponad stół.
Nie wiedziała o jego niepokojących snach i zmęczeniu, które ukrywał za swoim zwykłym, szerokim uśmiechem, usypiając czujność Irony. Przy Krustym dużo częściej można było zaobserwować u dziewczyny dobry humor, jakby sama obecność brata działała na nią wręcz terapeutycznie, a więc jej sceptycyzm i podważanie wszystkiego również znacznie cichło.
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że gdyby chodziło o zwykłe, codzienne zakupy, nie dałaby rady namówić brata. Jednak gdy w grę wchodziła wizyta na Pokątnej i w dodatku odwiedzenie ich ulubionej kawiarni, nie będzie musiała wcale tak długo się starać.
Kilka wypadów? - Uniosła brwi, ale zaraz pokręciła lekko głową. – Dopóki nie wpakujesz się w kłopoty, nic nie wiem. Ale jak coś przeskrobiesz... Napiszę do babci.
Te trzy ostatnie słowa nie były prawdziwą groźbą, a przynajmniej wcale tak nie brzmiały. Wszyscy wiedzieli, że babcia McGregor jest ostatnią osobą skłonną ukarać za coś swoje ukochane wnuki.
Słysząc kolejną nowinę, Irony wyraźnie się ożywiła. Od zawsze uwielbiała quidditcha, chociaż wszelkie jej próby latania na miotle kończyły się zwykle w skrzydle szpitalnym. Za to Pro miał naturalny talent i odkąd poszedł do drugiej klasy namawiała go, by wreszcie zgłosił się do drużyny. Nic dziwnego, że słysząc o jego pomyśle, by zostać kapitanem, Irony pokiwała energicznie głową, łapiąc brata za ramię.
Jak nie ty, to niby kto inny? – zapytała nieco gwałtownie. Zawsze miała problem, komu kibicować, kiedy Krukoni grali z Gryfonami, a gdyby jej brat został kapitanem... To chyba w jednej ręce trzymałaby rozetkę Ravenclawu, a w drugiej – Gryffindoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Procrastination McGregor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
C. szczególne : rude włosy, sporo piegów, szeroki uśmiech
Galeony : 133
  Liczba postów : 208
https://www.czarodzieje.org/t16531-procrastination-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16541-pro#455740
https://www.czarodzieje.org/t16533-rude-lenistwo
https://www.czarodzieje.org/t16532-procrastination-mcgregor#455210
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptySob Wrz 01 2018, 19:57;

Z jednej strony korciło go, aby jak najszybciej zjeść swój (naprawdę spory) kawałek ciasta, wypić na jeden haust całą kawę, a następnie polecieć zwiedzać resztę sklepów. Jasne, był już tutaj naprawdę wiele razy (wypady wakacyjne na Pokątną były dla niego niczym wyjazd na Hawaje), ale przecież asortyment cały czas się zmieniał, a świat szedł do przodu! Był święcie przekonany, że uda mu się wynaleźć jakieś nowinki ze świata magii. Poza tym musiał odwiedzić sklep ze sprzętem do Quidditcha. Jego sprzęt zdecydowanie potrzebował lekkiego odświeżenia. Szczególnie, że miał takie, a nie inne plany. Będąc szczerym wciąż się co do nich wahał, ale wierzył, że siostra pomoże mu rozwiązać ten problem. W końcu była naprawdę mądra. Nie to, żeby samego siebie uważał za idiotę. Irony była po prostu bardziej opanowana i niekiedy, tylko niekiedy!, podejmowała decyzje nieco bardziej rozważnie od niego. Mimo wszystko nie chciał zgłosić się na kapitana tylko po to, żeby mieli przegrać kilka meczy i stracić szansę na Puchar Domów. Nie chodziło tutaj nawet o to, że Gryfoni by mu tego nie wybaczyli. On sam nigdy nie darowałby sobie tak idiotycznej decyzji. Kochał Quidditcha i tak jak reszta drużyny chciał dać z siebie jak najwięcej.
- Oj no, sama rozumiesz, że nie wszystko wychodzi dokładnie tak, jak chcemy. Poza tym kilka osób zdecydowanie zasłużyło sobie na nauczkę... Zresztą, Tobie mogę powiedzieć. Kilku głąbów dało się mocno we znaki Charliemu pod koniec ubiegłego roku i przez wakacje obmyślałem, w jaki sposób odpłacić im pięknym za nadobne. Obiecuję, że nie stanie im się żadna stała krzywda! - dorzucił jeszcze szybko, żeby uprzedzić ewentualny ochrzan, a następnie kontynuował - Nie no... Dobrze wiesz, że reszta wcale nie jest taka zła. Nie zdziwię się, jeśli któreś z nich samo wyjdzie z inicjatywą, gdy tylko się zbierzemy. I to nie tak, że się boję! Po prostu chcę, żeby poszło nam jak najlepiej. - Po tych słowach zamilkł na chwilę, chociaż reakcja siostry nieco podbudowała jego ego, zamazując tę niepewność. Przy okazji odwrócił się do przechodzącego obok właściciela i na szybko poprosił o podwójną dokładkę ciasta dla ich dwójki. Cóż, tym razem to on stawiał, a więc mogli zaszaleć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irony McGregor

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
https://www.czarodzieje.org/t16529-ironia-to-moje-drugie-oh-wait#455084
https://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptySob Wrz 01 2018, 20:28;

Nie bez powodu Mandragora była ich ulubioną knajpką na Pokątnej. Ciasto tu mieli takie, że… matulu. Irony była prawdziwą koneserką słodkości i naprawdę nie ciągałaby tutaj jedynego brata, gdyby coś w tym lokalu jej nie urzekło. A jednak w klimatycznym wnętrzu kryła się owiana tajemnicą kuchnia, a w niej – prawdziwy mistrz ciasta dyniowego, bo jak nazwać inaczej kogoś, kto z tego neutralnego warzywa potrafi wyczarować – dosłownie, WYCZAROWAĆ coś tak aromatycznego i przepełnionego smakiem. Prawdę mówiąc Irony mogłaby opiewać wspaniałość ciasta całymi dniami i nocami, ale przecież wszystko, co dobre, w końcu się kończy.
A jej kawałek ciasta skończył się wyjątkowo szybko.
Spojrzała na brata zaskoczona, oblizując resztki dyniowego nadzienia z łyżeczki. Czy ona się przesłyszała, czy Pro właśnie mówił o jakimś akcie zemsty?! Przecież toto było najsłodszym człowiekiem na świecie… no, dopóki nie zaczynało pyskować starszej siostrze. Ironia uniosła lekko brew, zbierając siły na posłanie bratu groźnego Spojrzenia. Tak, Spojrzenia przez duże S.
Krusty, czy ja się przesłyszałam? Przyznałeś się, że chcesz kogoś uszkodzić? – spytała grobowym głosem, powoli odkładając sztuciec na talerzyk po cieście, na którym już nawet okruszki nie zostały. Nie zdążyła jednak zacząć swojego zwykłego kazania, bo chłopak zaczął nawijać dalej. Nikt jednak nie potrafił patrzeć tak groźnie, jak Irony, a przynajmniej jeśli pojedynkowała się na spojrzenia akurat z Pro. Z miną pod tytułem „jeszcze sobie pogadamy” postanowiła jednak płynnie przejść do kolejnego tematu, który był na ten moment ważniejszy.
Quidditch zawsze był ważniejszy, wyżej w hierarchii stało tylko bezpieczeństwo rodziny.
Przecież bardzo dobrze grasz, nie wiem, czemu miałbyś nie ubiegać się o to stanowisko. Gryffindor potrzebuje mocnego kapitana, inaczej nigdy nie pokonacie naszego składu – powiedziała bezlitośnie, patrząc chłodno na brata. Wciąż miała w pamięci jego wyznanie sprzed chwili, dlatego tak przeszywała go morderczym wzrokiem. Mina nieco jej złagodniała, kiedy Pro zamówił dokładkę tego pysznego ciasta, które powinno zostać uznane za nową ambrozję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31052
  Liczba postów : 63350
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyPią Kwi 12 2019, 17:55;

Szał mediów związany z osobą @Henrich J. Teniers nigdy nie słabł - nie dało się ukryć, że mimo upływu lat kolejne tomy "Zbrodni na obcasach" były wyjątkowo poczytne, zaś sama osoba autora, tak atrakcyjna dla czytelniczek przyciągała dużą uwagę znacznie podwyższając sprzedaż wszelkich pozycji prasowych. Nie dało się ukryć, że zbliżająca się premiera kolejnego tomu powieści była sporą pożywką dla mediów, zaś samego Henricha czekała sesja zdjęciowa oraz wywiad okładkowy do miesięcznika Czarownica. Wszystko wydawało się w porządku, do momentu gdy w rozmowie padły dwa niezręczne pytania - o matkę i o status związku.

Postaraj się wybrnąć z tej sytuacji i odpowiedzieć na pytania - w zależności od reakcji możesz zyskać lub stracić galeony, a także otrzymać punkt do kuferka. W odpowiedzi na ingerencję oznacz @Vivien O. I. Dear, tak aby szybko otrzymać zamknięcie ingerencji.

______________________

Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Henrich J. Teniers

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 126
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t16001-henrich-johannes-teniers-von-waldstatten#436675
https://www.czarodzieje.org/t16009-poczta-bardzo-znanego-holenderskiego-pisarza#436757
https://www.czarodzieje.org/t16008-bardzo-znany-holenderski-pisarz#436756
https://www.czarodzieje.org/t16003-henrich-teniers#436591
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyCzw Maj 16 2019, 14:51;

Pisanie "Zbrodni na obcasach" na obcasach przestało być dla mnie wyzwaniem – książki z tej serii wychodziły spod pióra lekko, a formułowanie kolejnych niezbyt ambitnych rozdziałów było dla mnie proste niczym fabryczna, niewymagająca produkcja. Mógłbym poświęcić wiele godziny na stworzenie czegoś ambitnego i jakościowego – wiedziałem, że mam wystarczający talent, niemniej jednak nie zależało mi na uznaniu krytyków i splendorze, zachwyt fanek i duże pieniądze sprawiały mi zdecydowanie więcej frajdy, szczególnie, ze to wszystko przychodziło mi w tak łatwy sposób.
Poza pisaniem dużą część czasu pochłaniały również wywiady oraz spotkania z fan(k)ami – te drugie były szczególnie przyjemne, te pierwsze – w zależności od reportera. Zazwyczaj pracowałem ze sprawdzonymi dziennikarzami, jednak, że nie zniknąć z okładek trzeba było czasem nawiązać kontakt z mniej kompetentnymi redaktorami i odpowiedzieć na kilka głupich pytań – w końcu nieważne jak o Tobie mówią, byleby nie pomylili nazwiska.
Niemniej jednak młody dziennikarz „Czarownicy” sprawia wrażenie wyjątkowo zidiociałego. Po profesjonalnej sesji ze świetnym fotografem zostaję zasypany masą głupich pytań ze strony reportera. Odpowiadam na nie przewrotnie, z pewną dozą sarkazmu odrobinę wyśmiewając mojego rozmówcę. Idzie mi świetnie, ale najwyraźniej chłopaczynę to rozjusza, bo pyta o związki.
- Kochany, naprawdę myślisz, że byłbym w stanie zranić moje fanki wchodząc w stały związek? Jestem wolnym ptakiem, a w moim trybie życia ciężko się ustatkować. Nie mówię nie, ale to jeszcze nie jest mój czas. – odpowiadam spokojnie, w międzyczasie kokietując moje fanki. Wiem, że nawet jeśli palnę gafę to wygładzę ją właśnie słodkimi słówkami. Większym problemem okazało się pytanie o matkę – nie mówię o niej, nie mam z nią kontaktu, więc wolę jednak nie ciągnąć tego tematu.
- Mama jest zdrowa, ale chyba wolałbym, żeby dzisiaj nie kradła mi show – rzucam z uśmiechem - W końcu mamy rozmawiać o moich książkach, nie o rodzinie…
Jestem zirytowany, a jednak maskuje moje odczucia czarującym uśmiechem.

@Vivien O. I. Dear
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31052
  Liczba postów : 63350
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyWto Maj 21 2019, 19:41;

O dziwo - proste odpowiedzi i spokój działają lepiej niż stres czy próby zwyzywania czy zmanipulowania dziennikarza. Reporter odpuścił widząc, że nie uda mu się zirytować @Henrich J. Teniers, zaś sam pisarz wypadł wyjątkowo dobrze wprowadzając w zachwyt swoje fanki. Wysoka sprzedać numeru z wywiadem pozytywnie wpłynęła na promocję książki, co sprawiło, że wydawnictwo obdarowało mężczyznę dobrą premią.

Ze względu na dobre wybrnięcie z sytuacji otrzymujesz 40 galeonów

______________________

Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
Galeony : 116
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 74
https://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
https://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
https://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
https://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyPią Paź 18 2019, 09:09;

Młody człowiek siedział właśnie na jednym z foteli w kawiarni "Mandragora" pracując nad listem do jednego profesora. Temat był zdecydowanie mu pasujący, odnośnie wilkołaków wiedział nawet dużo. Jako krukon przecież często dokładnie czytał każdy podręcznik czy interesującą książkę która wpadła mu w dłonie. Dodatkowo przecież on sam zaliczał się po części do magicznych stworzeń, więc dlaczego miałby jakieś z nich dyskryminować? Jeszcze nikomu w swoim życiu nie zrobił nic złego więc czy pewnym jest że wilkołak przed lub po pełni księżyca zrobi krzywdę niczemu winnemu mugolowi lub czarodziejowi? Takie przemyślenia towarzyszyły studentowi który to pochylał się nad rozłożonym zwojem pergaminu. Mamrotał coś do siebie kiedy zamaczała pióro w kałamarzu i pisał nim po pergaminie ładnym schludnym pismem. Koło tego wszystkiego leżał talerzyk z dosyć sporym kawałkiem ciasta. Nie wyglądało to jednak jakby chłopak zaszczycił ten słodycz swoją uwagą choćby na moment. Lucas nie odznaczał się zbytnio od reszty czarodziei, jego szata w kolorze wina była rozpięta a pod nią można było dostrzec jasne dżinsy a także przylegający do ciała ciemnozielony sweter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 265
  Liczba postów : 527
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t5361-kolorowe-karteczkii
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyNie Paź 20 2019, 10:18;

W drodze do kawiarni Mad postanowiła się odpowiednio ubrać jeśli chodzi o strój. Co do wyglądu, nie był to wygląd kogoś istniejącego.
Prsonel, to przez starych bywalców. Ostatnio kłopoty to jej drugie imię, bo w końcu ma Madeleine Ford.Tak więc dotarła na miejsce,gdzie przy jednym ze stołów dopatrzyła się Lucasa był czymś zajęty.Chyba między gryfonką a krukonem stostunki były raczej neuralne.Nie były one jednak najgorsze, tak więc nie była ona na pozycji straconej.
Brunetka ruszyła w jego stronę, stanęła koło jednego z wolnych miejsc.
-Czy mogła bym się przysiąść?-Zapytała dość uprzejmie, z uśmiechem na twarzy. Tak! Robi dziś dzień dziecka, i jest grzeczna.
Mała przerwa od codziennej monotonii.Dziwnę że po tak długim czasie, pamięta co znaczy być miłą, i nawet jest zdolna wprowadzić to w życie.
Księżniczka o dobrych manierach i zamiarach... Niespotykane!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Hope

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
Galeony : 116
Dodatkowo : pół-wil
  Liczba postów : 74
https://www.czarodzieje.org/t17140-lucas-hope-budowa
https://www.czarodzieje.org/t17142-lucas-hope#478521
https://www.czarodzieje.org/t17143-przyjme-kazdego#478525
https://www.czarodzieje.org/t17139-lucas-hope
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyNie Paź 20 2019, 16:09;

Słysząc znajomy głos, uniósł wzrok znad pergaminu w ostatniej chwili odkładając pióro na kawałek pergaminy koło kałamarza żeby nie poplamić atramentem swojego listu. Koło jego stolika ujrzał nikogo innego jak Madeleine. Nic się nie zmieniła od kiedy ostatni się spotkali, szkoła i praca jednak zajmują czas więc nie można się temu dziwić. Na ustach chłopaka pojawił się minimalny uśmiech tuż przed tym jak postanowił się odezwać.
-Zapraszam, i tak już praktycznie skończyłem- Stwierdził, gestem dłoni wskazując jej miejsce które mogła zająć. Gryfonka najwyraźniej albo wracała z zakupów lub też chciała trochę odetchnąć od szkoły i Hogsmeade. Przebywanie ciągle w częściach londynu związanymi ze szkołą dla Lucasa było po prostu zbyt obciążające nerwowo. Wszędzie widział uczniów zdecydowanie młodszych od niego. Nie licząc jego pracy bo to akurat było zrozumiałe.
-Maddie piękna jak zawsze , co cię tu sprowadza?- Spytał wcześniej w oczywisty sposób komplementując znajomą. Nie mógł przecież nic dzisiaj zarzucić studentce która postanowiła dotrzymać mu towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 265
  Liczba postów : 527
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t5361-kolorowe-karteczkii
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptySro Paź 23 2019, 09:32;

Była z siebie zadowolona. Po pierwszej, może niezbyt znaczącej wymianie zdań nie doszło do kłótni. Oczywiście "ucieszyła" się ze zgody usiadła naprzeciwko krukona.
Uśmiechnęła się przyjaźnie,nie będe ci przeszkadzać bo widzę że cś pisałeś.
Czyżby mnie oninęło kilka prac domowych.
-Wracam ze spaceru i postanowiłam ot tak zajrzeć trochę się rozgrzać co proponujesz? - zapyała grzecznie Mad dziwnie się czuła, w końcu to wszystko było nie w jej stylu.
Nie wyglądał na zszokowanego faktem, iż dziewczyna nic się nie zmieniła od ostatniego spotkania. Poza tym...Krukon był chyba jedynym z kim mogła by szczerze porozmawiać... No i oczywiście mogła ufać tylko sobie i kilku sudentom. Ludzie są fałszywi, i zawsze wykorzystają okazję, by "udupić" bliźniego.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1285
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyCzw Sty 30 2020, 21:11;

Nie pamiętała kiedy ostatnio miała wolne. Kiedy nie spędzała czasu w galerii, ten upływał jej podczas gdy malowała na zamówienie i tak dzień w dzień. Praca, druga praca, sen i wszystko od nowa. Nie była tym bardzo przytłoczona, chociaż czasem miała wrażenie, że nawet kiedy w pracy nie była to i tak pracowała, ponieważ jej artystyczna dusza nie dawała jej chwili wytchnienia. Chyba właśnie taki był urok artysty. Tego ranka jednak postanowiła nie myśleć o zamówieniach, nie myśleć o galerii i nie dać się zwariować. Koszmarnie obawiała się zawodowego wypalenia. Kiedy pasja stawała się obowiązkiem, wszystko traciło swoją magię, a jednocześnie nie wyobrażała sobie robić cokolwiek innego. Paradoksalnie widziała się tylko jako malarka. Mówi się, że kiedy kochasz swoją pracę nigdy w niej nie jesteś. Bianca prychnęła pod nosem na tę myśl, idąc ulicą Pokątną. Co za bzdury, praca zawsze była pracą, nawet jeśli ta była całym życiem. Ta sentencja wydawała jej się skrajnie głupia. Owszem, można było uwielbiać swoje obowiązki, ale one wciąż pozostawały obowiązkami i nie dało się tego przeskoczyć. Pasja dodawała pewnego smaku, ale był to jedynie miły dodatek, nic więcej. Nie narzekała, wiedziała, że robiła to do czego została stworzona. Pamiętała czasy kiedy porównywała się do swojego brata, który był znakomitym czarodziejem, a ją niedawne zakłócenia magiczne pokonały w kilka sekund. Cieszyła się, że te czasy już minęły, a ona nie musiała obawiać się rzucania zwykłego chłoszczyść. Przestała się też porównywać, kiedy tylko dotarło do niej jak idiotyczne to jest. Ona był fantastyczną malarką, a Lysander znakomitym aurorem. To nawet nie były sfery, które można było porównywać.
Weszła do Mandragory i wciągnęła w nozdrza przyjemny zapach kawy i przeróżnych ciast. Dzięki Merlinowi miała szybką przemianę materii, bo inaczej już dawno zamieniłaby się w wielką kulkę, albo raczej ciasto, które tak często jadła. Na jej ustach błąkał się lekki uśmiech, kiedy zdjęła, swoją, nieco zbyt dużą, czarną puchową kurtkę. Ubrana była w czarny golf i jeansy, a na stopy wsunęła ciepłe buty. Bianca nie znosiła zimy, a leżący na chodnikach puch wywoływał grymas na jej twarzy. Zimą było, cóż, zbyt zimno. Zarzuciła jeszcze szal na ramiona (przypominający raczej coś na wzór koca) i odwiesiwszy ubranie wierzchnie podeszła do lady. Nie musiała się długo zastanawiać, zawsze brała czarną kawę i szarlotkę.
Podeszła do wolnego stolika i zajęła miejsce. Westchnęła, wyciągając z torby, powiększonej zaklęciem rzecz jasna, plik swoich szkiców. Czy wcześniej nie planowała oderwać się od pracy? Dobre sobie, Zakrzewski uznała, że zmiana otoczenia już jest wystarczająca. Rozłożyła kartki przeróżnej wielkości na niewielkim stoliku i opadła na oparcie fotela. Przeczesała palcami swoje długie, blond włosy, po czym opierając łokcie na kolanach pochyliła się nad szkicami i zagryzła wnętrze policzka. Musiała pomyśleć.

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 503
  Liczba postów : 851
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptySob Lut 01 2020, 19:43;

Choć bardzo się starał omijać sąsiadkę swojej babci, tak w końcu musiał się z nią spotkać. W efekcie poprosiła go o załatwieniu paru spraw na ulicy Pokątnej. Z uprzejmości nie odmawiał, ani nie próbował się bardziej wykręcać. Ostatecznie kobieta zajmowała się jego babką, gdy on był w pracy, więc mógł, choć tyle dla niej zrobić. Dzięki temu częściej bywał w Londynie i częściej spotykał ojca, jeśli zdążył mu wspomnieć, że będzie w okolicy. Biedny, wciąż nie potrafił pojąć, że magia istnieje, a to nieco komplikowało ich relacje. Ostatecznie, dla dobra staruszka, Josh pomijał większość wydarzeń ze swojego życia, bardziej pytając co u niego. Przy jednym z takich spotkań został oblany kawą przez przypadkowo spotkaną kobietę. Wtedy zaśmiał się jedynie, szybko doprowadzając się do porządku. O dziwo, twarz kobiety zapadła mu w pamięć, choć nie podejrzewał, żeby miał ją jeszcze kiedykolwiek spotkać. Teraz, spacerując ulicą Pokątną, wspomniał tamto zderzenie. Czasem nostalgicznie zastanawiał się, ile takich przypadkowych spotkać ma człowiek w życiu i co one tak właściwie zmieniają. Czy gdyby wtedy nie zatrzymał się na moment, spotkałoby go coś innego, niż miało później miejsce? Czy jest jeszcze szansa, że kiedyś znów jego droga i droga nieznajomej od kawy się skrzyżują? Aż uśmiechnął się pod nosem, na tak dziwaczną myśl. Za sprawą wspomnień nabrał ochoty na kawę, więc wypatrzył najbliższą kawiarnię i ku niej skierował swoje kroki.
Zapach świeżo zrobionej kawy zawsze przyprawiał go o dobry humor. Ciasta mógł sobie odpuścić, ale kawa… Czarna z cukrem, a najlepiej miodem i z dodatkiem cynamonu. To była jego ulubiona, ale najczęściej zadowalał się zwykłą czarną z cukrem. Jak w tej chwili, gdy zamawiał napój dla siebie. W kawiarni było dość ciepło, więc rozpiął kurtkę, rozglądając się przy okazji za miejscem, gdzie mógłby usiąść. Za moment rozpocząć się miały ferie, a on mimo tego opracowywał w myślach kolejne lekcje. Zaraz jednak plany uległy zmianie, gdy natrafił spojrzeniem na uroczą nieznajomą. Widać los potrafił płatać różne figle, tym razem całkiem przyjemne. Odebrał swoją kawę i skierował się z nią w stronę nieznajomej, która wydawała się być pochłonięta wpatrywaniem się w coś, co rozłożyła na stoliku, a co okazało się wkrótce szkicami.
Oparł się ramieniem o jej fotel, w drugiej dłoni trzymając kawę. Spod rozpiętej kurtki widać było szary sweter robiony na drutach, ze wzorkiem w warkocze, spod którego wystawał kołnierz koszuli. Uśmiechał się lekko, kącikiem ust, przyglądając się szkicom. Nie znał się na sztuce na tyle, żeby domyślić się, czego kobieta w nich szuka. Dla niego były dobre, ale co on może wiedzieć.
- Co prawda wisisz mi kawę, jednak już sobie zamówiłem, więc będziemy musieli umówić się na kolejną - rzucił lekkim tonem, z dosłyszalnym śmiechem. Dla pewności trzymał kawę z daleka od siebie oraz od niej, na wypadek, gdyby zareagowała gwałtowniej, niż zakładał. - Dziś nie w biegu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1285
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 EmptyNie Lut 02 2020, 23:36;

Bianca intensywnie wpatrywała się w swoje szkice, całkiem ignorując wszystko co działo się wokół niej i zamykając się w swoim świecie. Maltretowała wnętrze policzka, jak to miała w zwyczaju kiedy pochłonięta swoimi myślami, zupełnie zapominała gdzie się znajduje, a skupienie osiągało swoje maksimum. Co chwila zmieniała szkic, na który patrzyła, szukając nie wiadomo czego. Ona sama na razie tego nie wiedziała, ale doskonale zdawała sobie sprawę, że w końcu to ujrzy, to czego tak uparcie wypatrywała i Merlin ześle na nią nową inwencję twórczą. Połowa rysunków na stole była zwyczajnie niedokończona, a wszystkim brakowało tego czegoś. I właśnie owego czegoś szukała. Otoczenie musiała zmienić, bowiem i dom, i galeria ostatnimi czasy jej nie sprzyjały. Portrety, krajobrazy, abstrakcja, to wszystko co przed sobą miała było nijakie i ona o tym doskonale wiedziała. Nie uznawała czegoś takiego, nic co wychodziło spod jej rąk nie było nijakie, a i te szkice wkrótce miały się zmienić w coś. Dla zwykłego obserwatora szkice były naprawdę dobre, nawet dla kilku artystów mogły być niezłe, ale Zakrzewski musiała zadowolić samą siebie. Co jej po pochwałach innych, skoro sama będzie na nie patrzeć krzywym wzrokiem.
Nie zauważyła nawet, że ktoś idzie w jej stronę. Była kompletnie pochłonięta myślami, które błądziły od szkicu do szkicu, kiedy nagle z zamyślenia wyrwał ją czyiś głos. Nie zorientowała się jednak od razu, że to do niej kierowane są słowa, jednakże kiedy tylko sobie to uświadomiła, po kilku sekundach, które mogły wydawać się całą wiecznością, drgnęła lekko i obróciła się w stronę swojego domniemanego rozmówcy.
Zlustrowała mężczyznę wzrokiem i nie trudno było jej stwierdzić, że nie miała pojęcia z kim ma do czynienia. Mogła pochwalić się całkiem niezłą pamięcią do twarzy, ale ta nieznajomego absolutnie nic jej nie mówiła. Uniosła jedną brew na jego słowa. Co proszę?
- Przepraszam, ale nie rozumiem. – powiedziała i z wciąż zaskoczoną miną patrzyła na mężczyznę. - Jaką kawę? Znamy się? – dodała.
Prawda była taka, że Bianca nawet nie przypominała sobie sytuacji, w której to zupełnie przypadkiem wylała na niego swoją kawę. Bezapelacyjnie wyrzuciła to ze swojej pamięci, a rzucone wówczas „przepraszam” było zwykłym odruchem, wynikającym z jej wrodzonej (a może nabytej?) uprzejmości. Niemniej jednak osoby, która bez wątpienia mówiła do niej, nie poznawała i miała szczerą nadzieję, że nie wywiąże się z tego jakaś większa konwersacja. Musiała pracować i chociaż było to dalekie od prawdy, tak sobie właśnie mówiła.

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 QzgSDG8








Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia ,,Mandragora"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 4 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-