Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kawiarnia ,,Mandragora"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Freddie Holmes

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Galeony : 436
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9338-freddie-holmes#260217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9364-cyndzuch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9363-comme-on-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9397-freddie-holmes
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyCzw Sie 21 2014, 14:02;

First topic message reminder :


Kawiarnia ,,Mandragora"


Groźna nazwa tego miejsca w ogóle nie odpowiada nastrojowi tu panującemu. Jest przyjaźnie, choć nie domowo. W każdym razie w Mandragorze na pewno miło spędzisz czas!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 503
  Liczba postów : 851
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyPon Lut 03 2020, 13:21;

Samokrytyka potrafiła nastręczyć problemów. Merli wie, ilu byłoby świetnych twórców, gdyby nie zatrzymali się na początku swoich karier przez własną chęć osiągnięcia perfekcji od razu. Konieczne było znalezienie złotego środka, w końcu bez samokrytyki również nie można było piąć się wyżej. Nie jemu oceniać, czy nieznajoma należała do tych pierwszych, którzy przesadzali z pragnieniem perfekcji, czy też odnalazła swój kompromis. Przyglądał się jej, gdy tak wertowała szkice, z miną, jakby oczekiwała na zdradzenie tajemnicy wszechświata. Nie mógł się nie uśmiechać. Szczególnie gdy po zadaniu pytania sekundy mijały w ciszy, zanim do kobiety dotarło, że stoi nad nią. Zawsze takie sytuacje go bawiły, a skoro mógł się dobrze bawić, nie zamierzał z tego rezygnować i w przeciwieństwie do niej on liczył na to, że rozmowa się przeciągnie. Obserwował, jak przez jej twarz przetacza się jedno proste pytanie, kim on jest i miał ochotę się roześmiać. Czego więcej było trzeba do dobrej zabawy? Znów, można byłoby uznać, że bawi się jej kosztem, ale naprawdę nie robił tego złośliwie. Nic więc dziwnego, że na jej słowa uniósł brwi w geście zdziwienia, aby za chwilę je zmarszczyć, łapiąc się wolną dłonią w okolicy serca.
- Ranisz moje serce, a myślałem, że jako artystka jesteś bardziej wrażliwa - rzucił, z trudem zachowując zbolały ton. Miał wielką ochotę się roześmiać, co odbijało się w jego roziskrzonym spojrzeniu. Spokojnie zajął wolne miejsce przy jej stoliku, nie pytając o zgodę. Zupełnie jakby sam fakt rozmowy uprawniał go do tego. Był jednak na tyle ostrożny, że nie postawił swojej kawy na stoliku. Obawiał się, że mógłby przypadkiem zalać swoim napojem szkice, które odłożyła. Nie zamierzał aż tak przekreślać możliwości znajomości z nią, skoro już i tak dosiadał się bez zgody.
- Byłaś mi winna kawę, bynajmniej nie na ubraniu, jak przy ostatnim spotkaniu - dodał, już nieco poważniejszym tonem, przyglądając jej się uważnie, czy cokolwiek sobie przypomina. - Jakiś czas temu wpadłaś na mnie, zalalaś swoją kawą… Na Twoje przeprosiny odparłem, że wisisz mi kawę. Milczenie uznałem za zgodę i proszę, znów się spotykamy - przytoczył ostatnie spotkanie, uśmiechając się znów kącikiem ust. Upił kawy, przenosząc spojrzenie z jej twarzy, która naprawdę zapadała w pamięć, na szkice. W końcu i on dostrzegł, że są chyba niedokończone, co nieco wyjaśniało jej minę, gdy się im przyglądała. Żałował, że sam nie ma większego pojęcia o rysunku, malarstwie. Jedynie na skrzypcach znał się w pewnym stopniu. Mniejszym, niż większym, ale jakoś się znał.
- To twoje prace? - spytał, nie kryjąc swojego zainteresowania. - Co starasz się w nich wypatrzeć? Wybacz ciekawość, ale zdawałaś się coraz bardziej irytować, gdy tak maltretowałaś policzek - dodał, przesuwając spojrzeniem po jej twarzy. Napił się ponownie kawy, delektując się jej smakiem. Jedna z tych przyjemności, które trudno było zepsuć. Czekał spokojnie na reakcje kobiety, zastanawiając się, co też jest w niej innego, bo zdecydowanie coś było. Jasne włosy i dość delikatne rysy, mogłyby sugerować krew wili, ale równie dobrze mogła zwyczajnie być blondynką. Mimo to zapadła mu w pamięć po samym zderzeniu i zalaniu kawą… Wątpił, żeby był aż tak pamiętliwy, do tej pory nie miewał aż tak dobrej pamięci. W takim razie musiała mieć w sobie coś niespotykanego na każdym kroku. Zamierzał odkryć co to, o ile nie będzie go za chwilę przeganiała czarami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1285
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyPon Lut 03 2020, 18:55;

Jeśli chodziło o Biancę i samokrytykę, to była niemalże pewna, że nie istniał nikt, bardziej samokrytyczny od niej. Nie raz i nie dwa słyszała, że jest znakomitą malarką, a ona tylko kiwała głową, mając w swoim umyśle ostatnią nieudaną pracę. Czy to lepiej, niżby dawała do rąk osób trzecich pierwsze lepsze, w jej mniemaniu, gówno i brała za to pieniądze? Nie sądziła. Zakrzewski była uczciwa i nie wyobrażała sobie żerować na braku obeznania jej klientów, chociaż tacy zdarzali się niebywale rzadko. Oh tak, klienci Bianci czasem byli bardziej wybredni od niej samej, a to wydawać by się mogło, że jest niemożliwe. Nie narzekała, wiedziała, że tylko dzięki temu i swojej ciężkiej pracy stawała się kimś, a na niczym nie zależało jej bardziej. Talent był może pięcioma procentami jej sukcesu, dziewięćdziesiąt pięć to ciężka, nierzadko żmudna praca i ciągłe doskonalenie swoich zdolności.
Jej brwi powędrowały w górę na słowa mężczyzny. Już miała mu odpowiedzieć, że chyba ją z kimś pomylił, ale stwierdziła, że spróbuje go nieco zbyć.
- Oh, wybacz. – powiedziała więc tylko i wróciła do swojego poprzedniego zajęcia, upijając z kubka letnią już kawę, taką lubiła najbardziej. Chociaż być może zwyczajnie się do takiej przyzwyczaiła, bowiem zawsze zapominała, że ma coś do picia, a kiedy docierało do niej, że obok stoi kubek, cóż, kawa zdążyła wystygnąć.
Uniosła na niego wzrok, kiedy bez pytania zajął miejsce naprzeciw niej. Miała ochotę powiedzieć, że na kogoś czeka, ale przecież Bianca taka nie była. Za to była wiecznie uprzejma, więc maska kogoś wrednego, a takie miały być jej słowa, do niej absolutnie nie pasowała. Zmarszczyła więc tylko brwi. Słuchała jego słów z coraz większym zdziwieniem, ponieważ ona naprawdę nie przypominała sobie takiej sytuacji. Dziwne. Zastanawiał ją też fakt, że skoro wszystko zadziało się w takim biegu, jakim cudem pamiętał jej twarz, może faktycznie ją z kimś pomylił? Cóż, co najwyżej mogła o tym pomarzyć. Krew wili płynąca w jej żyłach, dużo częściej okazywała się przekleństwem. Odkąd tylko pamiętała, walczyła ze swoją naturą manipulantki i robiła wszystko by na ludzi nie wpływać. Nie mogła powiedzieć, że zawsze, czasem umiejętność ta naprawdę się przydawała, ale zawsze później miała moralnego kaca. Pozbywała się go szybko, ale był.
- Kiedy to było? – zapytała. - Musisz mi wybaczyć, ale naprawdę sobie nie przypominam. – dodała i uśmiechnęła się lekko. Mężczyzna nie dawał za wygraną, więc kwaśno stwierdziła w duchu, że chyba koniec jej samotnych rozmyślań na tę chwilę.
Nie pomyliła się, jej rozmówca ponownie się odezwał i co więcej – wykazał się całkiem niezłą spostrzegawczością. Niewiele osób zauważało jej nawyk przygryzania wnętrza policzka. Poczuła się więc nieco zaintrygowana jego osobą. Przeniosła wzrok ze szkiców na jego twarz.
- Sama nie wiem, nie potrafię tego wyjaśnić. Będę wiedziała, kiedy już to zobaczę. – odparła i wzruszyła ramionami, ponieważ taka właśnie była prawda. Westchnęła i podniosła talerz, na którym leżało nie ruszone jeszcze ciasto.

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 503
  Liczba postów : 851
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptySro Lut 05 2020, 12:30;

Próby spławienia mogły działać na innych, ale Josh, gdy coś sobie postanowił, nie odpuszczał, dopóki sam nie uznał, że to odpowiedni moment. Jeśli Bianca chciała, aby zostawił ją w spokoju, powinna powiedzieć to wprost, zanim zacznie kontynuować z nim rozmowę. Często jednak nie dawał drugiej stronie możliwości, korzystając z ich zaskoczenia i nim zdążyli go spławić, byli wciągnięci w rozmowę. Owszem, zdarzały się odporne na to jednostki i wtedy Josh oddawał im pola bez uczucia porażki. W końcu nie chodziło o wygraną w relacjach z innymi osobami, prawda? Dlatego naprawdę nie ma co się dziwić, że nie przejął się jej zdawkową odpowiedzią i początkowym ignorowaniem jego osoby. Przysiadł naprzeciw niej, przyglądając się z nieukrywanym zainteresowaniem. Ludzie byli znacznie bardziej interesujący, odkąd przestał poświęcać uwagę jedynie miotle i grze. Wcześniej niby też ich dostrzegał, rozmawiał, bawił się z innymi, ale teraz o wiele częściej zagadywał tych, których wcześniej unikał. Przyglądał się, sprawdzał zachowania i reakcje, a wszystko z uśmiechem na twarzy i tonem lekkoducha. Obecnie, obserwując kobietę, zestawiając to ze szkicami, które oglądała, dochodził do wniosku, że jest taka, jaki on był wcześniej. Skupiona na karierze, albo pasji, niezwracająca zbyt dużej uwagi na otoczenie. Mógł się mylić, co zamierzał sprawdzić i dlatego nie przepuścił okazji, a że ułatwiło mu to ich dawne zderzenie, to inna sprawa.
Letnia kawa nie była zła, gorzej, kiedy była zimna. Wystygła traciła całą swoją magię, inaczej niż w przypadku mrożonej. Z tego powodu Josh swoją starał się wypić, póki była gorąca, albo przynajmniej ciepła, a co za tym idzie, nie pijał kawy szczególnie często. Ostatecznie lepiej nie pić kawy, niż pić kiepską. Teraz też, gorący napój znikał w zastraszającym tempie, a przynajmniej szybciej niż ten, należący do kobiety. Kto wie, może jednak zostawi ją w spokoju szybciej, niżby chciał? Uśmiechnął się do niej lekko, żeby spojrzeć na moment w bok, zastanawiając się, ile czasu minęło od zderzenia.
- Będzie coś koło pół roku. Spieszyłaś się gdzieś… W pobliżu galerii - odpowiedział w końcu, a uśmiech na jego twarzy zakotwiczył się w kąciku ust. Iskierki wesołości tańczyły w jego zaciekawionym spojrzeniu. Bawiła go ta sytuacja i nie krył się z tym, a jej uprzejmość tylko go nakręcała. Naprawdę chciała wiedzieć, czy jedynie z grzeczności pytała? Stawiał na to drugie, jeszcze nie dostrzegł w niej odpowiedniej reakcji na jego towarzystwo. Zaczął nawet podejrzewać, że nie pozna tajemnicy, która kryła się za jej zapadającą w pamięć twarzą oraz urodą. Nagle jednak zareagowała, gdy spytał o prace. Tak! Musiał mocno się postarać, aby nie wyglądać jak kot, który napił się właśnie śmietanki. Przekrzywił nieznacznie głowę, wpatrując się w nią, jakby była nadzwyczajnym zjawiskiem. Cóż, coś mu mówiło, że po części tak jest. Ciekawe, czy przywykła już do podobnych spojrzeń oraz sytuacji…
- Może dobrze ci zrobi przerwa na krótką rozmowę przy kawie? - spytał, zerkając samemu na szkice. Nie, chciał jakoś pomóc, ale jego znajomość sztuki była poniżej zerowej. W tej chwili byłby nawet w stanie dopytywać, czy to, co widzi na szkicu to naprawdę to, co chciała przedstawić. Lepiej było więc mówić prawdę, niż błaznować, udając znawcę tematu. - Czasem prawdziwe oderwanie się od problemu pomaga spojrzeć na niego świeżym okiem i dostrzec rozwiązania. Sądząc po twojej reakcji, byciu pochłoniętą oglądaniem ich… Albo goni cię termin na kiedy masz mieć coś skończone, albo uznałaś, że spojrzenie na nie w innym miejscu pomoże - zaczął dopytywać, nachylając się nieznacznie w jej stronę, jakby to miało mu pomóc w dostrzeżeniu owego “czegoś” w niej, albo w szkicach. Zaraz jednak uśmiechnął się szerzej i oparł swobodnie o fotel. Póki co, mierzył ją swoją miarą, a przynajmniej wydawało mu się, że dostrzegał podobieństwa. Zakładał, że była oddana pasji, którą przemieniła, albo próbowała, w zawód. On odpuścił i żył teraz nieco spokojniej, choć może bez poczucia spełnienia, które towarzyszyłoby mu w innych okolicznościach. Jak było w jej przypadku? A może zwyczajnie trafił na kobietę, która rysowała w kawiarniach, a w ciągu dnia zajmowała się czymś zgoła innym? Tak wiele pytań roiło się w jego głowie, ale które powinien wybrać, aby nie usłyszeć uprzejmej wersji “spieprzaj dziadu”? Oto jest pytanie.
- Joshua Walsh - przedstawił się w końcu, skinąwszy nieznacznie głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1285
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptySob Lut 08 2020, 18:27;

To nie tak, że Bianca chciała do spławić, ponieważ coś do niego miała. Prawdę mówiąc nie miała malachitowego pojęcia kim był jej rozmówca. Nie chciała być też niemiła, Zakrzewski taka nie była. Zwyczajnie liczyła, że jej nikła odpowiedź spowoduje rezygnację mężczyzny, który mimowolnie stwierdzi, że rozmowa z nią nie ma sensu. Cóż, tak się nie stało, a blondynka nie zamierzała wykorzystywać swoich zdolności. Mimo, że gdyby tylko chciała w kilka sekund nakłoniłaby go do zakończenia rozmowy, co więcej, do opuszczenia lokalu. Chyba, że jest hipnotyzerem. Doszła do wniosku, że nie wiedziała o tym mężczyźnie absolutnie nic i nieco ją intrygowało dlaczego tak koniecznie chciał z nią rozmawiać. Nie była nikim ważnym. Być może miała w sobie tę ćwiartkę krwi wili, ale to zaledwie ćwiartka, prawda? Przywykła jednak do intensywnych spojrzeń, więc to mężczyzny nie robiła na niej żadnego wrażenia. Fakt, że ludzie zawieszali na niej swój wzrok był jej chlebem powszednim, nic nowego.
Mylił się. Owszem Bianca była skupiona na swojej karierze, ale od zawsze zwracała dużą uwagę na jej otoczenie. Była nawet pewna, że większą niż przeciętny czarodziej. Nikt nie dostrzegał tylu szczegółów co prawdziwy artysta jej pokroju. Musiała widzieć to, co zdawało się być niezauważalne, by perfekcyjnie odwzorować to na płótnie. Wiec owszem, głównie pracowała, oddawała się w całości swojej pasji, ale doceniała wszystko to co ją otaczało. To nie ten rodzaj kariery, w którym to mogłaby mieć klapki na oczach. Trzeba też dodać, że Bianca uwielbiała ludzi, fascynowali ją pod różnymi względami.
Podniosła kubek kawy, jednak ten zastygł w połowie drogi do jej ust. PÓŁ ROKU?! Uniosła na mężczyznę swój doprawdy zdziwiony wzrok. To nie było normalne, nikt normalny nie pamiętałby twarzy sprzed pół roku. Zrozumiawszy, że musi wyglądać jak kompletna idiotka, z kubkiem zastygłym w powietrzu i rozszerzonymi oczami, odchrząknęła i upiła nieco kawy.
- Więc mówisz mi, że rozpoznałeś mnie po pół roku? – zapytała. - Postaram się zignorować fakt, jak dziwne to jest. Nietrudno mnie w tamtym miejscu znaleźć, pracuję tam. – dodała, wzruszyła swoimi ramionami i zabrała się za jedzenie ciasta.
Uwielbiała ten smak. Oczywiście już dawno zdążyło wystygnąć, jednak Bianca nie spieszyła się z jedzeniem. Nie mogła patrzeć na osoby, które pochłaniały wszystko z prędkością światła. Wtedy znikała cała przyjemność z posiłku, bezapelacyjnie uznawała to za skrajnie bezsensowne.
Wciąż myślała o tym jak to w ogóle możliwe, że ją zapamiętał. Zaczęła go nawet podejrzewać o stalking, o którym czytała w jednej z mugolskich gazet. Doprawdy, to zwyczajnie nie było normalne, a nawet lekko przerażające. Może powinna po prostu zebrać swoje szkice i odejść bez słowa? Gdy tylko ta myśl pojawiła się w jej głowie, poczuła error, ponieważ Bianca była na to zbyt dobra. Potrafiła być wredna i okropna, ale wynikało to z jej pamiętliwości. Nikt o zdrowych zmysłach nie zachodził jej za skórę, ponieważ tak jak nad sobą panowała w kwestii manipulacji, tak nerwy nie zawsze trzymała na wodzy. Nawet ten niewielki procent krwi jej babki sprawiał, że wpadała w prawdziwą furię. Cóż, taka jej natura, już dawno się z tym pogodziła.
- A jeśli powiem, że nic z tych rzeczy? – odparła, kończąc ciasto. Taka była prawda, nie gonił jej termin, miała trochę zamówień, ale czasu miała pod dostatkiem, zmiana otoczenia faktycznie miała dobrze jej zrobić, ale szkice ze sobą zabrała z przyzwyczajenia. To tak jak niektóre osoby wszędzie zabierały ze sobą książkę – Zakrzewski zabierała swoje prace. Ona chyba po prostu była już pracoholiczką, chociaż bynajmniej jej to nie przeszkadzało. Dobrze, że nie zamierzał udawać znawcy, zielonooka w kilka sekund, by to wychwyciła. Siedziała w tym już zdecydowanie zbyt długo.
- Bianca Zakrzewski. – powiedziała. - Więc? Czym ty się zajmujesz? Skoro masz tak świetną pamięć, na pewno robisz coś ciekawego. – dodała i się uśmiechnęła. Dosyć o niej, zresztą chciał porozmawiać przy kawie, odrywając ją od pracy, czyż nie?

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 503
  Liczba postów : 851
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyWto Lut 11 2020, 13:48;

Przyglądał się jej, gdy słuchała odpowiedzi i roześmiał się cicho, kiedy jej ręka zastygła w pół ruchu. W pewnym sensie mógł się spodziewać takiej reakcji. Westchnął, nie przestając się uśmiechać, zastanawiając się jednocześnie, w jaki sposób to wyjaśnić.
- Zapamiętuje twarze tych, którzy oblali mnie kawa, a że byłaś jedyna w ciągu roku, jak nie dłużej… - rzucił, wzruszając lekko ramieniem, po czym pokręcił nieco głową. - Mam pamięć do rzeczy niekoniecznie przydatnych. Zapamiętam twarz, ale nie zapamiętam daty. Zapamiętam ubiór, otoczenie, ale będę mieć problem z imieniem. Mówiąc obrazowo, wtedy w otoczeniu szarych ludzi, ty byłaś kolorem, więc łatwiej było zapamiętać - dodał, powoli dobierając słowa, starając się, żeby nie brzmiało to nieprawdopodobnie. Dość często miewał sytuację, gdy pamiętał czyjąś twarz, ale nie potrafił powiedzieć skąd. W przypadku siedzącej przed nim kobiety było prościej. Wpadła na niego, twarz zapamiętał, a że oblała go kawą, było prościej. Teraz, widząc ją przed sobą nieco dłużej, dochodził do wniosku, że może było w tym coś więcej niż tylko jego dziwna wybiórcza pamięć. Mogła naprawdę mieć w swojej krwi coś szczególnego, ale przecież nie będzie o to pytać, prawda? Jeszcze mogłaby to źle odebrać. Z kobietami należało uważać, nigdy nie wiadomo, które szukają ukrytych znaczeń, których w ogóle w wypowiedzi nie ma.
Przekrzywił nieco głowę, w geście zaciekawienia, kiedy wyszło, że nic z jego pomysłów nie było trafione. Nic bardziej zachęcającego do poznania odpowiedzi oraz samej kobiety.
- Wtedy tym bardziej będę chciał się dowiedzieć czegoś więcej - odpowiedział zgodnie z prawdą. Poniekąd fascynował go każdy, a artyści byli dość ciekawymi osobami. Podobno widzieli świat inaczej niż inni. Zdaniem Josha widzieli go tak samo, ale potrafili zapamiętać więcej, niż żyjący w biegu pozostali ludzie, a dodatkowo przelać to później na swoje prace. Sam uwielbiał dostrzegać piękno chwil, ale nie potrafił z nimi zrobić niczego więcej, jak podziwiać. Później wracał do nie jednej wspomnieniami, ale zawsze na tym się kończyło. Te myśli jednak nawet dla niego samego brzmiały tak chaotycznie, że wolał nie mówić ich na głos. Już i tak wychodził na wariata, który zaczepia obce mu osoby. Wolał nie pogrążać się w oczach kobiety, która, póki co nie wyglądała na wściekłą. Właściwie można byłoby się zastanawiać, ile szczęścia może mieć Josh, że trafia na osoby, które są zbyt uprzejme, aby kazać mu spieprzać. W Hogwarcie ciągle tak trafiał na gajowego, a teraz kobieta. Oboje “zaatakowani”, ale żadne nie kazało mu odejść. Ciekawe.
Ucieszył się, gdy i ona się przedstawiła. Teraz ta piękna twarz miała również imię, które może nie wypadnie mu z głowy do następnego spotkania, o ile takie będzie mieć miejsce. Zaraz też uśmiechnął się wyraźnie rozbawiony. Czy jego praca była naprawdę ciekawa?
- Uczę w Hogwarcie latania, jak grać w quidditch. Nie szczególnie ciekawe, chyba, ale daje satysfakcję i odrobinę zabawy. Zwłaszcza gdy widzi się skrajne emocje od zaskoczenia, przez ekscytację po znudzenie. Zależy, co kto lubi - odpowiedział, wzruszając nieznacznie ramieniem. Nie uważał swojej pracy za naprawdę fascynującą, ale całkiem nudną nie mógł jej nazwać. Odkrywał, że naprawdę podoba mu się wymyślanie niecodziennych zajęć, żeby dzieciakom nie znudziły się lekcje. Chociaż, może powienin powiedzieć, że wymyśla różne dziwy, aby to jemu nie znudziła się praca. Nie chciał stracić miłości do pasji, jaką był dla niego quidditch, a uczenie innych niestety mogło wprowadzić rutynę w tę strefę. Nie chciał do tego doprowadzić, więc szukał innych sposobów. Teraz gdy zbliżały się ferie, nie zamierzał już niczego organizować, ale po powrocie do szkoły liczył na dużą frekwencję. Czasem jednak zastanawiało go co innego…
- Latasz na miotle, czy wolisz teleportację, albo jeszcze inny środek transportu? - spytał, upijając kawy. Niby nie oceniał ludzi przez pryzmat zamiłowania do latających mioteł, ale zawsze dobrze wiedzieć, z kim się rozmawia. Może powinien czasem spróbować przeprowadzić warsztaty dla dorosłych? Coś w stylu “jeśli nie nauczyłeś się latać na miotle i wciąż tego żałujesz, przyjdź koniecznie!”. Musiał jednak wpierw wiedzieć, czy w ogóle są takie osoby. Póki co chyba nie poznał żadnej. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1285
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyPią Lut 14 2020, 16:36;

Bianca słuchała słów mężczyzny, w międzyczasie kiwając głową i z cichym „mhm”, wciąż jedząc ciasto. Wciąż nie wyobrażała sobie, żeby zaprzątać sobie głowę jedną osobą taki szmat czasu, sama dawno zapomniała o całej sytuacji. Okej, może i wylała nań kawę (czego sobie absolutnie nie przypominała), jednak było to co najmniej dziwne, nawet jak na jej krew wili. Cóż, może faktycznie ten mężczyzna miał w sobie coś takiego, a ją to naprawdę intrygowało i musiała przyznać, że nieco łechtało jej ego.
- Powiedzmy, że rozumiem. – odparła i położyła opróżniony talerz na brzegu stołu.
Jak dla niej - mógł pytać. Była przyzwyczajona na przeciągłych spojrzeń, czasem nawet wlepiania wzroku i cieszyła się, że była zaledwie ćwierćwilą, co by było gdyby połowa jej krwi należała do wili. Cóż, niemniej jednak nie raz i nie dwa spotykała się z bezpośrednimi pytaniami i może kiedyś jej przeszkadzały, mówiąc szczerze były nieco niegrzeczne, aczkolwiek dawno temu pogodziła się ze swoją naturą i żyła z nią w zupełnej zgodzie. Nigdy wcześniej jednak nie spotkała się z taką pamięcią, co było dość fascynujące. Nie zamierzała jednak zbyt długo o tym myśleć, postanowiła się raczej zająć rozmową z nieznajomym, który już i tak jej przeszkodził.
- Hmm, chyba po prostu jestem pracoholiczką. – odparła i prychnęła śmiechem, ponieważ miała przecież odpoczywać. Przyszła tutaj, żeby wyrwać się z wiru obowiązków, ale musiała utknąć w nim już na zawsze, ponieważ pracowała w swoim wolnym czasie, chociaż… wolnym co? Pokręciła lekko głową na swoje rozmyślania, musiała coś ze sobą zrobić, może więc dobrze się stało, że siedzący przed nią mężczyzna zagaił rozmowę? Nie było jej w Anglii długo, czasem wpadała, jednak musiała odżyć towarzysko, może właśnie Fatum zesłało jej idealną ku temu okazję?
Zakrzewski wiele lat uczyła się odpowiednio uchwycić chwilę, godziny niezmordowanego siedzenia przed płótnem, bóle kręgosłupa i myśli „czy warto?”. Cóż, oczywiście, że warto, nawet jeśli miałaby chodzić do magicznego fizjoterapeuty (który nawiasem mówiąc naprawdę by jej się przydał) do końca życia, było warto. Uwielbiała to co robi i nie widziała się w niczym innym. Patrzyła na świat w specyficzny sposób, którego sama nie do końca rozumiała, ale wiedziała, że właśnie to czyni ją dobrą malarką. Nie zmieniłaby swojego życia za nic w świecie.
Jej oczy lekko się rozjaśniły. Musiał pracować od niedawna, już po tym jak Bianca rzuciła studia w Hogwarcie. Wcześniej jednak dość długi czas piastowała na stanowisku obrońcy w gryfońskiej drużynie. Ciekawe, że też akurat ich drogi się teraz spotkały.
Zawsze lubiła latać na miotle, bronić trzech pętli i przede wszystkim – kochała te emocje. Mimo, że czasem spadała z miotły i kończyła mocno poobijana nigdy nie żałowała swojego miejsca w drużynie, do której trafiła przypadkiem, trochę przez brata. Uśmiechnęła się nostalgicznie na wspomnienie jej i Lysandra, kiedy jeszcze oboje byli w Hograwcie, a Lys świetnie sprawdzał się w roli kapitana drużyny. Ciekawe czy Josh wiedział cokolwiek o poprzednich członkach drużyn. Wątpiła w to jednak, rozpoznałby nazwisko, prawda?
Kiwnęła jedynie głową na słowa o jego pracy, a kiedy zadał pytanie roześmiała się perliście. Teleportacja była jej piętą achillesową, indywidualną udało jej się zdać (po wielu próbach), natomiast łącznej nie zdała nadal i chyba już sobie kompletnie to odpuściła, miała wrażenie, że przy kolejnej próbie wszystkich rozszczepi, a z uzdrawiania najlepsza nie była.
- Indywidualnie czasem się teleportuję, aczkolwiek raczej tego unikam... – odparła, wciąż z uśmiechem błądzącym na jej wargach. - Latać lubię, nawet grałam kilka lat w drużynie gryfonów. – powiedziała i uniosła kubek kawy, pociągając z niego kolejny łyk. - Musisz pracować w Hogwarcie od niedawna, bo jeszcze w zeszłym roku w nim byłam.

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 503
  Liczba postów : 851
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptySro Lut 19 2020, 22:10;

Tak po prawdzie to zawsze było niczym przekleństwo. Czasem zwracał na kogoś uwagę na ulicy, żeby później prześladowało go pytanie, “kto to był?” Często miał chwile, że spoglądając na kogoś, miał ochotę go poznać, dowiedzieć się więcej. W takich chwilach starał się wykorzystać każdą okazję, jaką dawał los, a tak było i w tej chwili z Bianką. Zapamiętał ją, okoliczności, w których się zderzyli oraz skorzystał z możliwości zaczepienia jej. Dostrzegał, że nie do końca mu wierzyła, ale nie zamierzał rozwlekać tego tematu. Nie miał ochoty być posądzonym o prześladowanie jej, albo o inne zboczenia. Trudno byłoby się bardziej wytłumaczyć, niż zrobił to do tej pory. Ciekaw był również, czy zdoła zapamiętać jej imię aż do następnego spotkania, czy jedynie będzie kojarzył jakie szkice trzymała w dłoniach, jakie ciastko jadła oraz co miała ubrane. Pamięć wybiórcza była irytująca. Uśmiechnął się za to szeroko na jej krótkie podsumowanie własnej osoby. Tak właściwie, w którym momencie kończyła się pasja, a zaczynał pracoholizm? Wolał nie wchodzić zbytnio w ten temat, obawiając się wniosków dotyczących jego samego. Widząc ją, siedzącą nad niedokończonymi szkicami, szukającą “tego czegoś”, czego im brakowało, miał wrażenie, że za mało oddaje się własnej pasji, którą był quidditch. Miał wrażenie, że samo prowadzenie lekcji, wymyślanie im ciekawych zajęć, było wciąż za mało. Jeśli jednak spojrzeć na to pod kątem pracoholizmu, wtedy on był zdrowy, a ona potrzebowała pomocy w wyrwaniu się z tej pętli. Zdecydowanie wolał więc patrzeć na to w ten sposób. Od razu miał mniejsze wyrzuty sumienia i szerszy uśmiech na twarzy.
Jeśli rzeczywiście istniała jakaś Fortuna, Ślepy Los, czy inne Przeznaczenie, które umiejętnie podkładało im pod nogi różne drogi, aby ostatecznie doprowadzić do najróżniejszych wydarzeń, musiało mieć teraz nieznaczny ubaw. Nauczyciel, który nic nie wiedział o poprzednich zawodnikach szkolnych drużyn oraz była zawodniczka. Aż otwarł szerzej oczy, przyglądając się jej z zaciekawieniem i rosnącą fascynacją, która w tej chwili nie miała nic wspólnego z jej urodą.
- Zacząłem we wrześniu i nie sprawdzałem składów drużyn z ostatnich lat, ale najwyraźniej będę musiał to zrobić zaraz po feriach, żeby znów się nie zbłaźnić niewiedzą - odparł ze śmiechem, dopijając kawę. Przekrzywił delikatnie głowę, a jego spojrzenie wciąż błyszczało wesołością. - Na jakiej miotle latałaś? Szkolny sprzęt, czy własna? - dopytał od razu, mimowolnie zestawiając kobietę z miotłą. Czasem śmiał się, że rozpozna człowieka po miotle, na której lata. Nie miało to nic wspólnego z charakterem, ale nie potrafił powstrzymać się przed analizowaniem, czy kto, kto dosiada Zmiatacza lubi stałość w życiu, a posiadacz Błyskawicy, czy uwielbia szaleć. Zazwyczaj miotły nie miały niczego wspólnego z ich posiadaczem, poza byciem czyjąś własnością, ale kto wie? Może jednak jest jakaś głębsza filozofia w tym, jaką miotłę wybieramy? Może jednak były jak różdżki?
- Mówisz, że unikasz teleportacji? Kiedyś miałem plany, żeby zdawać egzamin na łączną, ale gdy usłyszałem od egzaminatora, że ma nadzieję, że nie rozszczepię się gdzieś w przyszłości, podarowałem sobie i też staram się nie korzystać z tego sposobu zbyt często - dodał jeszcze, śmiejąc się cicho pod nosem na wspomnienie własnego egzaminu. Zdecydowanie nie był to popis wybitnych umiejętności, ale lepszy rydz niż nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1285
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyNie Lut 23 2020, 18:19;

Przekleństwo czy nie przekleństwo, dzięki temu jednak mogli się teraz spotkać, chociaż Bianca absolutnie tego nie planowała, to prowadzili całkiem interesującą konwersację. Nie pamiętała tej całej sytuacji, ale w jej życiu pech był nieodłącznym towarzyszem, więc takie rzeczy zwyczajnie wyrzucała ze swojego umysłu, nie zaprzątając sobie nimi głowy, bo i po co? Wierzyła mu, nie miała powodów by tego nie robić, a i już bardziej wnikać nie chciała, powiedział jej pokrótce skąd ją kojarzył, a ona nie zaprzeczała, bo mimo nie pamiętania, że oblała go tą cholerną kawą, to doskonale wiedziała, że była do tego zdolna. Zresztą to chyba nawet nie pierwszy raz kiedy jak zwykle spóźniona gdzieś biegła i na kogoś wpadła, cóż, taka właśnie była panna Zakrzewski – wiecznie w biegu, wiecznie zajęta, rzadko kiedy nie robiąca nic, co też dało się zauważyć w tej chwili, bowiem nawet w dniu wolnym pracowała. Sama o przekleństwach coś wiedziała, więc doskonale zrozumiałaby nastawienie Walsha. Przestała traktować swoje pochodzenie jak coś złego, bo to chyba po prostu nie miało najmniejszego sensu. Taka właśnie była jej natura i chciała tudzież nie chciała, ale musiała to zaakceptować. Życie w niezgodzie z samym sobą bywało naprawdę męczące.
Bianca swoją pasją po prostu żyła. Inne określenia były zwyczajnie błędne, ponieważ Zakrzewski oddawała temu całą siebie i rzadko kiedy miała czas na cokolwiek innego. Starała się jednak nie zaniedbywać innych spraw, chociaż ostatnio szło jej to dość opornie. Towarzysko podupadła i przyznawała to otwarcie. Nie wiedziała do końca co się z nią dzieje, bowiem jeszcze do niedawna była prawdziwym zwierzęciem towarzyskim. Teraz wolała oddawać się temu co kochała najbardziej na świecie i spędzać czas ze swoimi dwoma psami. Nie wiedziała kiedy dokładnie stała się aż tak aspołeczna, ale w tej chwili właśnie sobie to uświadomiła i naprawdę musiała wrócić do dawnej siebie. Może nie całkowicie, jednak dojrzała przez ten czas, ale wypadałoby odnowić stare znajomości i zawrzeć nowe. Cóż, chyba właśnie nadarzyła się do tego idealna okazja, czyż nie?
Czuła wewnętrzne rozbawienie, widząc rozszerzające się oczy Josha. Czy to było aż tak dziwne? Jasne, była artystką z krwi i kości, ale w życiu każdemu potrzebna była różnorodność. Wychowując się z bratem, przynajmniej co jakiś czas, latała całkiem nieźle, a Lysander wciągnął ją do drużyny i tak oto przez wszystkie swoje lata w Hogwarcie piastowała miejsce obrońcy i spisywała się nawet dobrze, więc chyba mogła się tym nawet pochwalić.
No co? Może nie wyglądam jak zawodniczka, ale pozory mylą. – parsknęła. Nie przypominała sportowca, była wysoka i naprawdę szczupła, a rysy miała delikatne. Pomijając czas kiedy wpadała w furię, rzecz jasna. – Na własnej, stary dobry Zmiatacz nigdy nie zawodzi. – powiedziała i wzruszyła ramionami. Właściwie miała całkiem niezłą kolekcję quidditchowych akcesoriów, która teraz niestety stała w jej mieszkaniu i się kurzyła, bo i co miała z tymi fantami zrobić? Wybrała już swoją ścieżkę kariery dawno temu i wiedziała, że ta jest właściwa. Quidditch była fantastyczną przygodą i nie żałowała ani chwili spędzonej na boisku, ale czasy te się skończyły. Zmiatacza dostała od swojego brata i uwielbiała tę miotłę. Jak to się mówi – stare, ale jare. Nigdy nie widziała też potrzeby zmieniania jej, dobrze służyła i Bianca była przekonana, że lata jego świetności jeszcze nie minęły.
Teleportacja to nie do końca moja bajka. – zaśmiała się. – Indywidualną zdałam całkiem szybko, ale Merlinie… nie zliczę ile razy próbowałam zdać łączną. – pokręciła głową, miała już serdecznie dość niezdanych egzaminów z łącznej i poprzysięgła sobie, że nigdy więcej do niej nie podejdzie, ile można?

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 503
  Liczba postów : 851
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyPią Lut 28 2020, 13:06;

Odchrząknął lekko, gdy zdał sobie sprawę z tego, jak się w nią wpatruje i że ona to dostrzegła. Nie był tym bynajmniej skrępowany, ale przecież nie przystoi aż tak wpatrywać się w kogoś, czyje imię dopiero się poznało, prawda?
- Mam teorię, że podświadomie wiedziałem, że jesteś jakkolwiek związana z quidditchem i dlatego cię zapamiętałem po tamtym zderzeniu - odparł na jej słowa, że nie wygląda jak obrońca. Jak dla niego, mogła być szukającą, ale budowa ciała często myliła. Właściwie pozycja nie miała większego znaczenia, chodziło o sam fakt grania w czasach szkolnych. Że też nie widział wcześniej nazwisk poprzednich zawodników! - Zmiatacze są naprawdę świetne. Powoli zaczynam rozumieć kiedyś zasłyszane zdanie, że jeśli nie latałeś na Zmiataczu, to nie będziesz umieć prawidłowo latać na innych miotłach, choć wydaje mi się, że można tak raczej mówić o Midrągach - odpowiedział, śmiejąc się cicho. Sam miał swoja ulubioną, ba, ukochaną miotłę, której nawet nadał pieszczotliwie imię, ale powoli zbliżał się jej czas. A właściwie nie tyle jej czas (bo to nastąpiło w dniu, gdy babcia użyła złego zaklęcia i podpaliła mu miotłę), co dzień, w którym on zbierze się w sobie i kupi nową, pozbywając się starej. Imię pewnie zostanie te samo, pewnie nawet model kupi ten sam, ale i tak odczuwał smutek na samą myśl. Potrzebował jednak miotły, jeśli miał w pełni prowadzić zajęcia. Nie lubił przesiadać się na inne. Wychodził z założenia, że miotły jak konie, przywiązują się do właściciela i tym samym źle leci się na cudzej. Z drugiej strony takie chwile pomagały w szlifowaniu swoich zdolności. Zupełnie jak jazda samochodem u mugoli. Wiedział, że źle jest przyzwyczajać się do jednego samochodu, bo przy jego zmianie rodził się problem.
Teleportacja, o zgrozo, była jednym z wygodniejszych sposobów na szybkie przemieszczenie się. Nienawidził proszku fiuu i tej sadzy, która często zostawała mu gdzieś na ubraniu. Do magicznych środków transportu innych niż miotłą też nie potrafił się przekonać. Pozostawała więc teleportacja, którą musiał kiedyś zdać. Dla świętego spokoju zdawał ją, mając siedemnaście lat, ale wciąż pamiętał, jak niechętnie podchodził do nauki. Teraz miał tego efekty.
- Z tego co wiem, musiałbym poprawić indywidualną, żeby móc próbować teleportacji łącznej, więc nie, wolę sobie to odpuścić - odpowiedział z cieniem zawstydzenia na twarzy. Kiedyś myślał o tym, żeby móc teleportować się gdzieś z babcią, w razie konieczności. Niestety naprawdę nie był pewien swoim możliwości, a wizja ponownego zdawania egzaminu z teleportacji indywidualnej nie napawała go optymizmem. Skoro wtedy miał możliwość się rozszczepić, kto wie, czy teraz nie doszłoby właśnie do tego? - Z drugiej strony zawsze możemy poćwiczyć razem i podejść wspólnie do egzaminu. Taka przygoda, trening z właściwie obcą osobą - rzucił ze śmiechem, nie licząc na jej zgodzenie się na trening. Raczej dla śmiechu i zaczepienia zaproponował. Spojrzał tęsknie w filiżankę, w której zostały już ostatnie krople kawy. Wszystko co dobre, szybko się kończy, czy jakoś tak, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Galeony : 1285
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptySob Lut 29 2020, 22:44;

Być może i nie przystawało gapić się na, bądź co bądź wciąż, nieznajomą osobę, jedna panna Zakrzewski była do tego tak przyzwyczajona, że nawet nie pomyślała o domkniemanym braku taktu czy coś w tym rodzaju. Rozbawiło ją to tylko, jednak wcale się mu nie dziwiła. Zastał ją w środku urokliwiej kawiarni, wśród stosu rysunków z chłodną kawą, nikt o zdrowych zmysłach nie powiedziałby, że ktoś taki jak ona grała w quidditcha i to wcale nie aż tak amatorsko. Do zawodowca było jej co prawda daleko, aczkolwiek miała za sobą masę lekcji miotlarstwa i treningów Gryffindoru, więc do zupełnych laików również było jej daleko. Parsknęła na jego słowa, które były kompletnie absurdalne.
- O tak, na pewno tak było. – po tych słowach serdecznie się zaśmiała, zaczęła się tylko zastanawiać czy mężczyzna mówił poważnie. Nie chciała wyjść na osobę, która naśmiewa się z innych, może miał jakieś ukryte talenty, o których nie mówił i jego podświadomość była bardziej rozwinięta niżeli innych ludzi. Nie, to niedorzeczne. Jej słowa były nieco ironiczne, jednak nie chciała go w żaden sposób obrazić. - Prawda? W życiu bym nie zamieniła tej miotły na jakąś inną, ale może też mam do niej zbyt duży sentyment. – odparła.
Fakt, że dostała ją do brata, sprawiał, że absolutnie nigdy nie zamierzała jej wyrzucać tudzież sprzedawać, czy w ogóle robić z nią cokolwiek. Miała do niej sentyment i pamiętała uczucie, kiedy odpakowywała ją z papieru, a potem rzuciła się na szyję swojego brata, wiedząc, że to najlepszy prezent jaki mogła kiedykolwiek dostać. Doprawdy, miała już dość dostawania miliona zestawów magicznych kredek i pędzli, sama potrafiła się zaopatrzyć i często jej nie do końca odpowiadały prezenty związane z jej artystycznym życiem. Docenia gest, naprawdę doceniała, jednak była już na tyle profesjonalistką, że rzeczy do pracy wolała zwyczajnie sama wybierać. Nie chciała jednak nikomu sprawiać przykrości, więc zwykle uśmiechała się wdzięcznie i chowała owe prezenty w swojej pracowni. Kiedyś się przydadzą, w jakiejś czarnej godzinie, była tego pewna, chociaż na czarną godzinę sobie nie pozwalała.
Bianca za wiele o miotłach nie wiedziała. Minęło też już trochę czasu od jej ostatniego razu na boisku i parę rzeczy wyleciało jej z głowy, przyznawała to otwarcie, żadnym znawcą nie była, a quidditch był dla niej zwykłym hobby, które zamieniła już na większe poświęcenie się pracy. Cóż, życie było pełne wyrzeczeń.
Czasem przemieszczała się też świstoklikiem, było to dla niej zdecydowanie bezpieczniejsza opcja i przede wszystkim pozwalała na podróżowanie na większe odległości, co doprawdy było dlań zbawienne. Dużo podróżowała w swoim życiu toteż doskonale znała całą sieć dostępnych świstoklików.
Tobie jest chyba życie niemiłe i naprawdę chcesz się rozszczepić. – parsknęła. Żadne ćwiczenie nie wchodziło w grę, nie bardzo radziła sobie z indywidualną, w uzdrawianiu też zbyt dobra nie była i absolutnie nie zamierzała nikogo narażać.

______________________


creativity takes courage
there are painters who transform the sun to a yellow spot, but there are others who with the help of their art and their intelligence, transform a yellow spot into sun
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : bransoletki na ręce, wyczuwalny zapach pasty do mioteł
Galeony : 503
  Liczba postów : 851
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520889
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyWto Mar 03 2020, 20:34;

Przyjemnie było usiąść sobie w kawiarni i porozmawiać o miotłach z nowo poznaną osobą, nie przejmując się niczym. Cieszył się, że zapamiętał jej twarz oraz nie miał problemów podejść i zagadać. Przynajmniej mógł zaliczyć ją do grona ciekawych osób, z którymi z chęcią znów porozmawia, jeśli się spotkają. Ba, może nawet warto byłoby się umówić? Z drugiej strony wiedział, gdzie pracowała, ona wiedziała, gdzie jego szukać. Jeśli będzie dane znów się zobaczyć, to na pewno tak się stanie. Póki co szykował się wyjazd na ferie, więc i tak w głowie miał coś zupełnie innego. Ciekawe, czy Bianca ma wizzbooka… Nigdy nie przepadał za tym, ale czasem rzeczywiście mógł nieco ułatwić.
Nie przejmował się jej śmiechem, jego słowa nie były na poważnie. Sam uśmiechał się od ucha do ucha, a oczy błyszczały wesołością. Czy nie było dobrze oderwać się na chwilę od pracy i pośmiać? Właściwie miał uczucie, jakby jednak znali się dłużej, a nie od filiżanki kawy, jeśli mierzyć czas ilością wypitej kawy.
- Nie mów mi o sentymencie. Ja swojej nadałem imię i zawsze, gdy muszę ją zmienić, to szukam tego samego modelu i udaję, że wcale nie mam nowej miotły - odparł, śmiejąc się cicho i kręcąc lekko głową. W innym przypadku powiedziałby, że to głupota, ale nie potrafił kupić innej miotły, zdecydować się na inny model. Cóż, może teraz nastąpi wielki przełom? Z drugiej strony, dlaczego miał zmieniać coś, co było sprawdzone i wciąż produkowane?
Nachylił się do kobiety, kiedy skomentowała jego propozycję wspólnej nauki. Domyślał się odmowy, ale zawsze mógł się mylić, prawda? Spojrzał na nią uważnie, przybierając poważny wyraz twarzy, jeśli pominąć wesołe iskierki w oczach, które rzadko kiedy gasły.
- Narażanie życia to moje hobby, a rozszczepienia jeszcze nie próbowałem - powiedział cicho, tonem, jakby zdradzał jej największą tajemnicę świata. Próbował jeszcze chwilę zachować powagę, ale parsknął śmiechem, chowając twarz w ramieniu. W końcu podniósł głowę, przygryzając dolną wargę. Pora była się zbierać, dokończyć załatwianie spraw sąsiadki i powrót do Hogwartu. - Teraz jednak pora na mnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadzałem tak bardzo, jak zakładałaś na początku - dodał, podnosząc się z miejsca i mrugając od niej zaczepnie. Spodziewał się po jej próbach spławienia go, jak odbierał niezbyt chętne ciągnięcie rozmowy, że nie liczyła na ciekawe spędzenie czasu. Miał nadzieję jednak, że nie było aż tak źle, tym bardziej że udało mu się ją jednak rozbawić. Uśmiechnął się jeszcze ciepło, po czym wyszedł z kawiarni, aby ostatecznie wrócić do pracy.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyCzw Mar 12 2020, 13:44;

Od samego rana nie wiedział, co ze sobą zrobić i szukał zajęcia. Nie chciał tego dnia spędzić jakoś bezproduktywnie... Wyczochrał futrzaka, nadrobił kilka prac domowych, które co prawda były na pojutrze, ale zawsze lepiej mieć odrobione wprzód... Przynajmniej on wychodził z takiego założenia. Cóż, jego współlokatorzy najwyraźniej nie podzielali jego zdania i nadal zachowywali się jak stado małp, zupełnie jakby byli umysłowymi pięciolatkami, albo jeszcze gorzej. Pięciolatki przynajmniej potrafią wymówić jakieś słowa, a oni wydawali z siebie tylko jakieś dziwaczne okrzyki bojowe i zwierzęce odgłosy. Więcej nie potrafił zidentyfikować, ale trzeba było przyznać, że kiedy się wybitnie nudził, to to było jedno z jego ulubionych zajęć - określanie, do jakiego zwierzęcia najbardziej pasuje wydany właśnie przez jednego ze współlokatorów ryk. Ubaw po pachy.
Dzisiaj jednak nie miał najmniejszej ochoty tego wysłuchiwać, a oni już niedługo po wstaniu dawali koncert. Ile oni mają siły? Nie potrafił pojąć tego, że na lekcjach te same osoby siedzą potulnie i notują w zeszytach tak, że mało się kartki nie zapalą... Czasami jednak naprawdę miał ochotę ich wytłuc albo schować im pod materac jakąś martwą rybę, tak, żeby ciężko im było ją zidentyfikować. Minus tego szatańskiego planu był taki, że jemu by się oberwało rykoszetem - też musiałby wchłaniać te zapachy. Ale gdyby wyszukać jakieś zaklęcie albo miksturę, dzięki którym mógłby w jakiś sposób "uodpornić" się na ten "zapach"... To brzmiało jak dobry plan na dzień, ale na pewno nie dzisiejszy. Dzisiaj miał ochotę wyjść gdzieś na dwór.
Kroki zaprowadziły go prosto na pociąg, skąd udał się do Londynu. Sam nie wiedział, dlaczego akurat tam. Może uda mu się wstąpić do jakiegoś sklepu zoologicznego i kupić nowe smakołyki dla królika? Który, swoją drogą, jak zwykle mu towarzyszył w każdej chwili i tym razem było nie inaczej. Całą drogę kiział go między uszami, podczas gdy ten siedział w swoim ulubionym miejscu, czyli jego plecaku. Zdawać by się mogło, że uważał to miejsce za swój dom - siedział w nim, kiedy tylko się dało. Oczywiście poza dormitorium.
- No i gdzie idziemy? - mruknął do niego Sev. Odkąd go miał, to nabył tą dziwną umiejętność gadania do zwierzaka, mimo że doskonale wiedział, że ten mu nie odpowie. Ale z tego co zauważył, to znaczna większość (o ile nie całość) osób posiadających zwierzaki rozmawia do nich, zupełnie jakby to byli ludzie. - Może tutaj?
Podszedł do najbliższych dni myśląc, że ów miejsce jest herbaciarnią i, jak się okazało, wcale się nie pomylił. Od progu powitał go specyficzny zapach, którego nie mógł porównać z niczym innym. To właśnie uwielbiał w miejscach - każde miało swój własny, oryginalny zapach. Wybrał stolik w rogu i przy wielkim oknie, tak żeby móc obserwować to, co dzieje się na zewnątrz. Na stoliku już czekała na niego karta i wystarczyło tylko czekać, aż ktoś podejdzie i będzie można złożyć zamówienie. Pochylił się nad menu, ciekaw, co mają do zaoferowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


An Krawczyk

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Twarz porcelanowej laleczki, blizna na lewym nadgarstku, kilka małych, nie bardzo widocznych tatuaży, wyraźny wschodni akcent
Galeony : 58
  Liczba postów : 58
https://www.czarodzieje.org/t18334-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18340-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18341-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18336-anastazja-l-krawczyk#521667
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyCzw Mar 12 2020, 17:28;

Pracę zaczęła tu jeszcze w wakacje. Potrzebowała jakoś zapchać czas inaczej niż wylegując się w ogrodzie na słoneczku czytając książkę. Ale to był dobry zarobek na jakieś podstawowe drobiazgi, więc już tu została. Praca nie kolidowała ze studiami, to tym bardziej postanowiła pracować już na stałe. Właściciele byli przyjaźni i można było z nimi porozmawiać w chwili kiedy nie było klientów.
Miejsce było przyjemne i ciepłe. Pachniało kawą i szarlotką. Dzięki temu miejscu polubiła szarlotkę...
Mały dzwoneczek poinformował, że ktoś wszedł do kawiarni. Uniosła wzrok znad lady, gdzie w spokoju pucowała filiżanki. To dopiero drugi klient od dzisiaj. Więc uśmiechnęła się, wytarła ręce i ruszyła do niego z przyjaznym uśmiechem.
- Dzień dobry, mogę przyjąć zamówienie? - Wyrecytowała formułkę, a obok niej lewitowało pióro by zapisać zamówienie. Dopiero kiedy spojrzała na chłopaka doznała olśnienia, że kojarzy go z Hogwartu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyCzw Mar 12 2020, 18:57;

Podniósł wzrok, słysząc niespodziewanie czyjś głos. Tak się zaczytał w karcie, że nie zarejestrował zbliżających się kroków. Omiótł dziewczynę spojrzeniem i od razu w jego mózgu coś zaskoczyło. Tej czupryny nie dało się pomylić z żadną inną. To chyba musiała być ta polsko-rosyjska rodzina, jeśli dobrze pamiętał, jednak pewności nie miał.
- Dzień dobry, niech będzie... herbata. Tak. Herbata. - Spojrzał na piórko lewitujące obok dziewczyny, które wyglądało, jakby się mu przyglądało i oceniało. Dopiero teraz uświadomił sobie, jak mało osób jest w kawiarni i mimo przygrywającej cicho, relaksującej muzyki dało się odczuć tą ciszę. - W sumie może być owocowa - dodał, odkładając ostrożnie menu na stół. - Jest tak ogromny wybór, że proszę mi coś wylosować.
Posłał jej uśmiech, zastanawiając się, czy praca tutaj jest ciężka. Wyglądała na dość spokojną... On nie umiałby się tutaj odnaleźć. Pracował swojego czasu z ludźmi, ale to jeszcze w swoich rodzinnych stronach i nie mógł tego zdzierżyć... Klienci miewali czasami naprawdę parszywe charaktery i podłe humorki. Z boku to wygląda na fajną pracę: co to takie obsługiwanie ludzi i nalewanie im herbatki... No właśnie, tak to wygląda. Rzeczywistość jest czasami całkowicie odmienna, ale to zrozumieją tylko te osoby, które pracowały z ludźmi.
- Chyba chodzimy do tej samej szkoły, co?
Zaryzykował pytanie. Najwyżej wyjdzie na głupa, jeśli dziewczyna zaprzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


An Krawczyk

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Twarz porcelanowej laleczki, blizna na lewym nadgarstku, kilka małych, nie bardzo widocznych tatuaży, wyraźny wschodni akcent
Galeony : 58
  Liczba postów : 58
https://www.czarodzieje.org/t18334-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18340-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18341-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18336-anastazja-l-krawczyk#521667
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyCzw Mar 12 2020, 20:49;

Zerknęła z ukosa na pióro ale dzisiaj był ,,taki ruch'', że bez problemu zapamiętała. Kiwnęła głową i uśmiechnęła się.
- Owocowa. Bardzo dobry wybór. Tutaj są najlepsze. - Mrugnęła do niego i już miała ruszyć do lady, kiedy chłopak odezwał się ponownie. I wtedy już była pewna.
Niestety tak jak to było w przypadku Jeremy'ego, nie przyglądała się zbytnio uczniom i nie zwracała na nich większej uwagi. Ale kojarzyła twarz, a teraz już była pewna że ze szkoły.
- Też mi się tak wydawało. - Zaśmiała się. Zdarzało jej się spotykać tutaj osoby ze szkoły, jednak dość rzadko i nie o tej porze. Miła odmiana.
Ruszyła do lady by zaparzyć mu mirabelkową herbatę. Osobiście jej faworyt w wiosennych smakach. Na tacy postawiła filiżankę i położyła trzy torebeczki cukru oraz łyżkę.
- Proszę bardzo. Mam nadzieję, że trafiłam w twój gust. Osobiście polecam jeszcze szarlotkę - Stwierdziła z uśmiechem i oparła się przedramionami o krzesło na przeciwko chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyPią Mar 13 2020, 11:21;

Nie musiał odwzajemniać uśmiechu, bo cały czas się uśmiechał. W zasadzie rzadko kiedy tego nie robił i przez to uchodził za wiecznego optymistę, a tak przynajmniej go nazywali co poniektórzy. Zwłaszcza mama. Na początku miała mu nawet to za złe, bo myślała, że nie bierze na poważnie tragedii, jaka ich dotknęła, no ale każdy przecież przeżywa na swój sposób. Tata na pewno by nie chciał, żeby byli zdołowani po jego odejściu (chociaż byli, siłą rzeczy), tylko cieszyli się swoim życiem. Chłopak chyba najszybciej pogodził się z jego odejściem, mimo że relacje mieli naprawdę bliskie. Był zdania, że nie ma co rozpaczać.
Poczekał te kilka minut, zanim dziewczyna wróciła. Już nie chciał jej dalej zagadywać, w końcu była w pracy. Może na zapleczu jest jakaś kierowniczka i bacznie ją obserwuje... Nie chciałby, żeby przez jego gadulstwo miała jakieś kłopoty. Taką miał naturę, że lubił rozmawiać z ludźmi.
- Pachnie cudnie, jaki to smak? - Powąchał herbatkę, chcąc określić jej smak, jednak nie dało rady. Skoro to była herbaciarnia, to z pewnością dbano o to, żeby wybór herbat był ogromny. Cóż, wystarczyło spojrzeć na ladę, gdzie był ich ogrom. - Szarlotce zawsze mówię tak. Skoro masz taki wielki ruch, to może porozmawiamy chwilę? Oczywiście jeśli możesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


An Krawczyk

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Twarz porcelanowej laleczki, blizna na lewym nadgarstku, kilka małych, nie bardzo widocznych tatuaży, wyraźny wschodni akcent
Galeony : 58
  Liczba postów : 58
https://www.czarodzieje.org/t18334-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18340-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18341-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18336-anastazja-l-krawczyk#521667
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyPią Mar 13 2020, 12:38;

Uśmiechnęła się. Sama była herbatoholiczką (jakkolwiek dziwnie to brzmiało) i jeżeli ktoś nie mógł się na coś zdecydować zwykle sama podsuwała to co według niej było najlepsze. Wypróbowała chyba każdą herbatę w tej kawiarni. Tym bardziej cieszyła się, kiedy komuś herbata odpowiadała.
- Najpierw się napij - Zachęciła z uśmiechem i kiedy chłopak zamoczył usta w płynie, spojrzała pytająco? - I jak? To mirabelkowa. Brzmi niezachęcająco zwykle ale jest najlepsza z menu - Powiedziała pewnie. Na prawdę była to najmniej zamawiana pozycja z menu.
Spojrzała za ladę. W zasadzie dzisiaj była sama, a wszystko już pomyła i posprzątała.
- Jasne. To przyniosę szarlotkę - Uśmiechnęła się i ruszyła by ukroić kawałek ciasta.
Położyła talerzyk obok i usiadła na przeciwko.
- Co tu robisz w taki piękny dzień? - Spytała, zakładając nogę na nogę i poprawiając czarny fartuszek zawinięty na biodrach z ruchomym znakiem mandragory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptySob Mar 14 2020, 19:13;

Przez chwilę smakował herbatę, ale jeśli dziewczyna by mu nie powiedziała, jaki to smak, to nigdy by nie strzelił. Pewnie by palnął, że jakiś brzoskwiniowy (czy mirabelka to była jakaś odmiana brzoskwini?) albo coś innego. Akurat jeśli chodzi o smaki, to nie był mistrzem. Odróżniał tylko herbaty czarne i... owocowe.
- Smak niby znany, ale w życiu bym nie powiedział, że to ten. Jakim cudem one zyskują taki smak? Dodają suszonych owoców, czy co? - Nie miał pewności czy dziewczyna będzie znała odpowiedź na to pytanie, no ale skoro pracowała w takim miejscu to była na to szansa. W końcu miała tu do czynienia z herbatami, chcąc nie chcąc, i na pewno zdarzali się klienci podobni do niego, którzy zdawali się na gust osoby pracującej tutaj. - Brzmi super, to twoja ulubiona herbata?
Przyciągnął do siebie talerzyk z ciastem i posłał jej uśmiech pełen wdzięczności. W zasadzie to głupio mu było, kiedy ktoś go tak obsługiwał i głównie dlatego unikał miejsc takich jak to, jednak dzisiaj naprawdę miał ochotę spróbować czegoś innego.
- Ciacho super, robione na miejscu? - dopytał, kiedy już pochłonął pierwszy kęs. Najchętniej by wciągnął cały kawałek na raz, ale nie chciał być niegrzeczny, w końcu nie był u siebie w domu. Nie wypadało zachowywać się jak zwierz, a często tak go określała mama. Tak się składało, że w zaciszu domowym zdarzało mu się jeść rękami, czym narażał się na gniew mamy, ale był on udawany. Nie wściekała się na niego na poważnie za takie liche rzeczy.
- Zabijam wolny czas, nie chciało mi się dzisiaj snuć po szkole. A ty od dawna tutaj pracujesz? - odparł, jeszcze raz omiatając lokal wzrokiem. Całkiem tu przytulnie było, jego zdaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


An Krawczyk

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Twarz porcelanowej laleczki, blizna na lewym nadgarstku, kilka małych, nie bardzo widocznych tatuaży, wyraźny wschodni akcent
Galeony : 58
  Liczba postów : 58
https://www.czarodzieje.org/t18334-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18340-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18341-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18336-anastazja-l-krawczyk#521667
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyNie Mar 15 2020, 13:31;

Rzadko zdarzał się ktoś, kto pytał o to jak przygotowywana jest herbata. Ludzie zwykle przychodzili tu wypić, zjeść i ruszali dalej. Mało kto zagadywał obsługę po coś innego niż '' mogę prosić jeszcze o cukier?, a gdzie jest toaleta? A można dostać jeszcze jeden talerzyk?'' Stąd pytanie ją zaskoczyło. Ale nie zbiło z tropu.
- Mam ci zdradzić sekret, żebyś mógł sobie parzyć taką w domu i więcej tu nie przyszedł? - Spytała rozbawiona unosząc brew. A widząc jego minę i chyba to, że już postanowił się tłumaczyć, dodała szybko. - Spokojnie. Żartowałam. Tak. Suszone owoce i do każdej herbaty jest dorzucany listek mandragory przy parzeniu. - Wyjaśniła na spokojnie. Cóż. Ona osobiście uwielbiała tutejsze herbaty. Ale Anastazja była po prostu fanką herbat. Zaczynając od tych zwykłych czarnych, a kończąc na tych egzotycznych parzonych ze specjalnych liści afrykańskich drzew.
Pokiwała głową na jego pytanie.
- Tak. Ciasta są pieczone tutaj. Cieszę się, że smakuję. - Uśmiechnęła się lekko.
Dziś dzień był taki spokojniutki i chociaż chciałoby się powiedzieć, że to nowość to niestety... w ,,Mandragorze'' nie było tłumów. Częściej przesiadywali tu sympatyczni dziadkowie czy ktoś wpadał na szybko po kawę w drodze do pracy. Ale dla niej taki spokojny rytm tej kawiarni był idealny.
- Od wakacji. - Odpowiedziała na jego pytanie, a do pomieszczenia przez otwarte okno wpadła dawka czystego powietrza. Wiosna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyWto Mar 17 2020, 12:03;

- A skądże - odparł z udawaną powagą. Herbaty to nie była jego "bajka", ale dzisiaj jakoś wyjątkowo go naleciało. Zawsze ograniczał się do picia tego, co akurat było w szafce, ale skoro dzisiaj nadarzyła się okazja żeby spróbować czegoś nowego, to czemu by nie? Przecież może tu przychodzić częściej. - A mandragora ma jakieś specjalne właściwości, że jest dodawana do każdej herbaty? - dopytał, wietrząc okazję na poszerzenie swojej wiedzy o mandragorze, jako że uwielbiał zielarstwo. Może będzie mógł się podzielić nową informacją z gajowym?
- A ty robiłaś tą szarlotkę? - Posłał jej znaczący uśmiech. Oprócz niej nie widział nikogo innego w lokalu, kto mógłby sprawiać wrażenie, że tutaj pracuje. Wolał dopytać o pochodzenie ciasta, zanim wypowie komplement na jego temat. W zasadzie to każda szarlotka mu smakowała, to trzeba było przyznać...
- To w sumie od niedawna - skomentował, zastanawiając się nad tym, że może i on by się gdzieś zatrudnił? Zawsze to jakieś zabicie wolnego czasu, które czasami miał w nadmiarze, ale z reguły wolał go spędzać w cieplarni albo w bibliotece. Pozyskiwanie wiedzy również było ważne, ale co gdyby robić coś, co się lubi i przy okazji zarabiać? Uznał, że po wizycie w herbaciarni wybierze się w małą podróż ciągiem uliczki i rozejrzy, czy gdzieś przypadkiem nie potrzebują osób do pracy. - No i jak się tutaj podoba? Widzę, że jest względnie spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


An Krawczyk

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Twarz porcelanowej laleczki, blizna na lewym nadgarstku, kilka małych, nie bardzo widocznych tatuaży, wyraźny wschodni akcent
Galeony : 58
  Liczba postów : 58
https://www.czarodzieje.org/t18334-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18340-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18341-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18336-anastazja-l-krawczyk#521667
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptySob Mar 21 2020, 17:00;

W zasadzie dawno nie rozmawiała z nikim kto by się tak interesował tym jak przygotowywana jest tu herbata i w ogóle. I nawet całkiem miło było z kimś porozmawiać, chociażby ze względu na to że dzisiaj była tu sama. Dosłownie. Od rana wliczając chłopaka było tu tylko 3 klientów.
- Zmienia trochę smak herbaty. Jest bardziej.... - Zastanowiła się chwilę szukając odpowiedniego słowa. - ...Wyrazisty. No i w końcu mandragora jest logiem sklepu. - Uśmiechnęła się, wskazując głową na duży rysunek rośliny nad barem.
Zaśmiała się cicho na pytanie. Nie było zbyt dobra w kuchni. Co prawda z gotowaniem sobie jeszcze jakoś radziła ale zdolności w pieczeniu nie miała za grosz. Chociaż jej babcia robiła cudowne wypieki. Pokręciła więc przecząco głową.
- Nie, pracuję tu pani, która zajmuję się wypiekaniem ciast - Wyjaśniła spokojnie, splatając dłonie na stole.
Czy podobało jej się tu? Jak najbardziej. Lubiła spokój i cisze, więc to miejsce było idealne do pracy. W powietrzu unosił się aromatyczny zapach kawy czy herbaty, płynęła cicha lecz przyjemna muzyka a pracownicy byli na prawdę przesympatyczni. Więc nic tylko się cieszyć.
- Za nic nie zmieniłabym miejsca pracy. Nie tłoku. Żadnego pośpiechu i nikt cie nie pogania. Wykonujesz swoją pracę bez stresu, a przy okazji jest nawet czas żeby przysiąść do lekcji czy dobrej książki - Odpowiedziała zgodnie z prawdą. Często uczyła się w przerwach kiedy nie było klientów, albo kiedy można ich było policzyć na palcach jednej ręki. - A tak w ogóle to Anastazja jestem. - Przedstawiła się wyciągając do niego dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptySob Mar 28 2020, 10:07;

W sumie mógł się tego domyśleć... Skoro herbaciarnia nazywała się właśnie tak, to chyba logiczne, że mandragora mogłaby być głównym składnikiem każdej herbaty i dodawać jej smaku. Po prawdzie to nie wiedział, czy tak w rzeczywistości jest, ale tak wywnioskował po słowach dziewczyny.
Wziął jeszcze jeden łyk herbaty i pokiwał głową.
- Faktycznie, jak skupić się na smaku... Szarlotka go trochę przyćmiewa, ale i tak... - przytaknął jej.
Trochę nieswojo się poczuł po tym, jak się zaśmiała. Powiedział coś nie tak? Zdarzało się czasami, że coś palnął jak skończony głupek, ale czy tym razem...? Nie chciał psuć atmosfery rozmowy, skoro już dosiadła się do niego. Zaraz jednak odetchnął z ulgą, kiedy usłyszał jej odpowiedź. Czyli nic nie zepsuł tym razem...
- Codziennie tu bywa?
Co za durne pytanie. To chyba oczywiste, że ta pani musi tu być codziennie, żeby piec te ciasta. W końcu muszą być świeże codziennie, przecież nie będą podawać wczorajszych ciast ani nic z tych rzeczy... Niestety, pytania ani czasu już cofnąć nie mógł i pozostawało mieć nadzieję, że dziewczyna go nie wykpi w żaden sposób.
- Brzmi super - przyznał, coraz intensywniej myśląc o tym, że i on powinien podjąć jakąś pracę, nawet dorywczą. Co prawda raczej nie uda mu się jej dostać w miejscu podobnym jak to (chociaż, kto wie...), bo z tego co mówiła, to same korzyści, zwłaszcza, że można było się uczyć. No i cisza i spokój... Coś, co Sev bardzo sobie cenił. A jeśli chodzi o klientów, to prędzej czy później by się przyzwyczaił. - A kierowniczka jest jakaś w porządku?
Złapał dłoń An i uśmiechnął się.
- Severinus. Ale zdrabniaj jak tylko ci się podoba - rzucił z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


An Krawczyk

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Twarz porcelanowej laleczki, blizna na lewym nadgarstku, kilka małych, nie bardzo widocznych tatuaży, wyraźny wschodni akcent
Galeony : 58
  Liczba postów : 58
https://www.czarodzieje.org/t18334-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18340-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18341-anastazja-l-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18336-anastazja-l-krawczyk#521667
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptySob Kwi 11 2020, 11:19;

Uśmiechnęła się. Ona sama uwielbiała tutejszą herbatę. Zanim zaczęła tu pracę zdarzało jej się wpaść na herbatę albo ciasto. I jakoś tak dzięki temu dostała tutaj prace.
- Raczej codziennie. Czasami co dwa dni. Zwykle pani Rose jest tu pierwsza. Przychodzi o świcie piecze ciasta i znika. - Wyjaśniła spokojnie, z lekkim uśmiechem. Była na prawdę przemiłą staruszką, której ciasta podbijały kubki smakowe wszystkich.
Chwilę zastanowiła się nad kolejnym pytaniem. W sumie właścicielka kawiarni była dla niej jak trzecia babcia albo jakaś ciocia. Więc na kierownictwo też nie mogła narzekać. W zasadzie to na nic nie mogła narzekać w tej pracy. Miała wrażenie, że trafił się jej los na loterii.
- Właścicielka jest niesamowita. Bardzo sympatyczna. Kiedy przychodzi do pracy zawsze jest uśmiechnięta i opowiada o swoim wnuczku. - Przyznała.
Uśmiechnęła się szerzej kiedy się przedstawił.
- Miło mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyPon Kwi 13 2020, 09:11;

Od razu na myśl przyszła mu babcia, która była maniaczką ciast i często piekła dla całej rodziny różne pyszności. Szarlotka tutaj była naprawdę dobra, ale jednak ta od babci wymiatała konkurencję. Jak zresztą wiadomo, szarlotka szarlotce nierówna, ale nie mógł odmówić słodkości.
- Chciałbym tak potrafić, ale wtedy to chyba bym się toczył jak beczka, a nie chodził. Znajoma mojej mamy pracuje w piekarni na same nocki i tak od 19 lat, wyobrażasz sobie? - zapytał, ciągnąc temat, jako że akurat ta znajoma mu się przypomniała. Za każdym razem, jak o tym opowiadał, nie mógł wyjść z podziwu. - Przychodzi o 22, kończy o 6 rano i cały dzień śpi... W ogóle w dzień nie funkcjonuje. A wygląda, jakby miała 20 lat więcej - opowiadał przejęty, zastanawiając się, jak ta kobieta w ogóle funkcjonuje. - Jak wampir jakiś...
Dojadł ciastko do końca i potem skupiał się już tylko na słuchaniu dziewczyny.
- To miło, że masz fajną atmosferę w pracy. To chyba najważniejsze. A oprócz ciebie pracuje tutaj jeszcze jakaś dziewczyna albo ktoś inny?
Od razu wpadł mu do głowy pomysł, żeby kiedyś otworzyć własną kawiarnię. Ciekawe tylko, czy to było chwilowe olśnienie, czy ta myśl zostanie z nim na dłużej... Choć co prawda wolałby głównie zajmować się czymś "poważniejszym", a kawiarnia mogłaby być dodatkowym dochodem.
Znając jego słomiany zapał, ten pomysł uleci z jego głowy jak tylko powróci do szkoły. Albo jeszcze wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 283
  Liczba postów : 168
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyPon Maj 25 2020, 01:38;

- Już to Panu mówiłam kilka dni temu – nie sprzedajemy łez feniksa… - Odpowiedziałam lekko znużona. Klienci w aptece potrafią być naprawdę dziwni, tak jak ten nietypowy czarodziej, który regularnie, co kilka dni, przychodzi, żeby spytać się o tę uzdrowicielską wydzielinę. Szczerze nużyło mnie to ciągłe tłumaczenie, że one nie są w asortymencie naszego sklepu. Szczególnie teraz, gdy powinnam mieć dłuższą przerwę na lunch. Podczas niej byłam umówiona z Nancy, która o dziwo wtedy też miała trochę wolnego. Było to idealnym sposobem na nadrabianie zaległości w naszej przyjaźni. Od kiedy Nancy wyprowadziła się z zamku, nie mamy tak wiele okazji do porozmawiania, jak wcześniej, ale radzimy sobie. Przynajmniej się staramy.
Po obsłużeniu tego problematycznego klienta, szybko złożyłam fartuch na zapleczu i wolna od roboczego stroju, zabrałam swoją skórzaną torbę z szafki. Popędziłam w stronę Mandragory, gdzie Nancy pewnie się niecierpliwiła, bo nie było mnie już z dobre 10 minut, a czasu wcale nie miałyśmy tak dużo. Z lekkim impetem otworzyłam drzwi do kawiarni, a zaraz ,gdy dostrzegłam samotną Nans, podczas rozglądania się, ruszyłam w jej stronę z przepraszającym uśmiechem.
- Heeej - Obdarowałam ją ciepłym uściskiem, jak to miałam w zwyczaju. – Przepraszam, trafił mi się problematyczny klient, akurat na koniec - Zaśmiałam się lekko zawstydzona w kierunku przyjaciółki, a zaraz po tym rozejrzałam się po lokalu. Było tu pięknie. Idealne miejsce, żeby odpocząć podczas przerwy, również posiadało idealną lokalizację do szybkiego wyskoku z apteki. – A Ty jak tam? Wszystko spoko w Markowym Sprzęcie do Quidditcha? I oczywiście u Ciebie? - Uśmiechnęłam się z zachęcająca miną (coś w stylu „spill the tea honey”). Zaraz po tym podeszła do nas kelnerka chcąca zebrać nasze zamówienie, podając nam menu różnorakich herbat i kaw. – Hmmm, poproszę herbatę… „English Breakfast”… z mlekiem - Oddałam kelnerce kartę i z zaciekawieniem przysłuchiwałam, co wybierze Williams.

@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy
Galeony : 391
  Liczba postów : 1077
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 EmptyWto Maj 26 2020, 00:12;

Nancy miała za to tego dnia w pracy względny spokój. Sklep ze sprzętem do quidditcha w ogóle był raczej spokojniejszym miejscem niż apteka, odwiedzający go klienci byli zazwyczaj spokojni i mili, bo nie gnębiły ich żadne nieprzyjemne dolegliwości, a chcieli jedynie pooglądać najnowsze nowinki ze świata sportu, kupić pierwszą miotłę dla dziecka, lub zorientować się w cenach ochraniaczy. Również tego dnia nie wydarzyło się nic niespodziewanego, dlate Williams o odpowiedniej godzinie skończyła swoją zmianę i przywitawszy swojego zastępcę ciepłym uśmiechem, pognała na miejsce spotkania.
Wchodząc do kawiarni z ulgą stwierdziła, że w środku jeszcze nie ma jej przyjaciółki. Nie lubiła się spóźniać, wolała być pierwsza i cierpliwie czekać aż jej towarzyszka dotrze na miejsce kiedy skończy swoją pracę.
Tak strasznie się za nią stęskniła! Po całym dzieciństwie, kiedy dzieliły jedno dormitorium, te kilka dni kiedy widziały się jedynie na zajęciach wydawały się wiecznością. Jakby od ich ostatniego spotkania minęły lata, a przecież dopiero co się widziały. Dopiero co dekorowały razem pokój, bawiły się na imprezie. A potem przyszedł czas przygotowań do meczu i jakoś zabrakło go dla starej przyjaciółki. Nancy naprawdę starała się wszystko ze sobą pogodzić, ale zarządzanie czasem przy tylu obowiązkach i znajomych było naprawdę karkołomnym zadaniem. Dziękowała Merlinowi, że chociaż dzisiaj okazało się, że mają przerwę w tym samym czasie i będa mogły nadrobić zaległości.
Kiedy tylko usłyszała dzwoneczek zwiastujący nowego gościa w kawiarni, uniosła głowę.Na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech, a czekoladowe tęczówki błysnęły radośnie na widok blondynki.
- Fela... - Szepnęła cicho do jej ucha, kiedy już zamknęły w uścisku swoich ramion. Powiedziała to tak, jakby nie widziały się od lat, bo trochę tak czuła. Kiedy zasiadły w końcu po dwóch stronach stolika, nie spuszczała Willows z oczu ani na chwile, by uważnie badać jej twarz, jej mimikę, by odczytywać niewypowiedziane słowa i chłonąć wszystko, co tylko dziewczyna miała jej do przekazania.
- W porządku! W sklepie nudy, nic się nie dzieje. U mnie. Trochę odwrotnie. - Powiedziała zastanawiając się ile ma zamiar powiedzieć Ofelii. W jej życiu ostatnio zdecydowanie wiele się działo, ale zamiast o tym rozmawiać wolała słuchać tego co miała do powiedzenia druga Puchonka. - A to nic ważnego. Powiedz lepiej co u ciebie! Widziałam na imprezie... Rozmawiałaś ze Skyem? - Zadała pytanie, które męczyło ją już od tamtego czasu. Tak bardzo zależało jej, żeby sytuacja pomiędzy jej nowym współlokatorem, a przyjaciółką się oczyściła, żeby Felka nie miała żadnych oporów przed odwiedzeniem jej w Hogsmeade. Ale zdawała sobie sprawę z tego, że to nie takie proste...
- A ja poprosze zieloną. - Oderwała spojrzenie brązowych oczu od swojej towarzyszki, by zerknąć na kelnerkę i uśmiechnąć się do niej ciepło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 QzgSDG8








Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia ,,Mandragora"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 5 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-