Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pokój nr 23

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Kyohei Takano

Student Ravenclaw
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 41
  Liczba postów : 29
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8155-kyohei-takano
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8158-chica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8157-kyoheiowate-xd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8160-kyohei-takano
Pokój nr 23 QzgSDG8




Gracz




Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Pokój nr 23  Pokój nr 23 EmptyWto Kwi 22 2014, 01:07;

Może i dziurawy kocioł nie powalał na kolana wyposażeniem ani obsługą...no dobra niczym nie powalał, ale miał jeden bardzo duży plus. Wynajem pokoju był naprawdę tani i Kyo jakoś mógł opłacić ten pokój przynajmniej do czasu aż nie zrobi coś sensownego ze swoim życiem. Jak wyglądał jego pokój. Cóż w sumie bez szału. Składał się z dwóch pokoi z całkiem sporej sypialni i z jednej małej łazienki. W sypialni stało duże drewniane łóżko (z resztą wszystkie meble były z drewna). A w łazience....cóż to co potrzebne ubikacja, prysznic i umywalka. Od czasu do czasu meble skrzypiały groźnie a z sufitu sypały się trociny, ale Kyo nie myślał aby się stąd wynieść....pieniądze potrafią przekonać do wszystkiego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morticia Slippery

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 429
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559
Pokój nr 23 QzgSDG8




Gracz




Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Re: Pokój nr 23  Pokój nr 23 EmptyCzw Maj 19 2016, 10:17;

Nie spodziewała się tak szybkiej odpowiedzi na list. Była raczej przekonana, że minie trochę czas zanim Friday postanowi jej odpisać. Spotkało ją jednak dość miłe zaskoczenie. Długo myślała, czy powinna się w ogóle do niego odezwać, czy może lepiej sobie podarować. Niby nic, zwykły list do znajomego, lecz niezmiernie długo się wahała. Tak długo, że zdążył już wrócić z wyjazdu. Jej też przez pewien czas nie było w Londynie, więc gdy tylko ponownie znalazła się w tym mieście poczuła się jak.. W domu, była raczej zadowolona, bezpieczna niczym w przystani.
Od ostatniego czasu sama za sobą nie nadążała, nie zauważyła momentu w którym tak naprawdę dokonała się w niej wewnętrzna zmiana - cóż, może po prostu dorosła, dlatego zmienił się jej światopogląd, charakter, zachowanie... A może tak jej się tylko wydawało? Nieważne.
Po liście w którym Broge zaproponował, żeby wpadła do Dziurawego Kotła była... Zaskoczona. Przez chwilę siedziała i myślała, czy to aby na pewno dobry pomysł. Taki nagłe spotkanie, ponowne zderzenie z przeszłością. Miała co do tego mieszane uczucia. A co jeśli nie będą mieć o czym rozmawiać, będą siedzieć w ciszy, nie wiedząc jak się zachować? Bardziej martwiła się o siebie, Friday jakoś sobie poradzi z tą sytuacją i liczyła tylko na to, żeby był w dobrym nastroju.
Postanowiła jednak, że się z Nim spotka.
Włożyła jakieś ubrania, nawet nie miała ochoty na makijaż - niewiele by zmienił. Ciężko było jej odnaleźć drogę do Dziurawego Kotła, wielokrotnie słyszała o tym pubie, lecz nigdy w nim nie była. Jak zwykle na samym początku musiała się zgubić, dopiero po jakimś czasie znalazła właściwą drogę. Weszła do pubu, skinęła miejscowemu barmanowi głową i udała się do strefy, którą nazwała ładnie "noclegownią". Z minuty na minutę coraz bardziej dochodziła do wniosku, że to zły pomysł i chciała się ponownie wycofać.
Dziewczyno, ogarnij dupę, przecież cię nie pogryzie, do cholery. Warknęła w myślach. Coraz bardziej irytowała się sama na siebie, gdzie do cholery, ta pewność siebie która na ogół cechowała Morticie?
Stanęła przed pokojem z numerem 23, zastanawiając się, czy powinna od razu wejść, czy zapukać. Stwierdziła, że najpierw zapuka i tak zrobiła. Chwilę później delikatnie uchyliła drzwi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Pokój nr 23 QzgSDG8




Gracz




Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Re: Pokój nr 23  Pokój nr 23 EmptyCzw Maj 19 2016, 16:11;

Powrót do domu był straszny.
znaczy, trochę nie tak go sobie wyobrażał. Zdecydowanie nie tak. Poniekąd liczył się z konsekwencjami. Tylko, że… sądził, iż będą wyglądały trochę inaczej. Liczył na hejty bardziej od ludzi, że to oni mu dołożą, że dowie się że wszyscy o nim zapomnieli i tak dalej. A tymczasem było zupełnie inaczej.. Starzy znajomi postanowili przypomnieć o sobie. I wieści naprawdę znalazły dobry kanał informacyjny, dodatkowo trafiający do wielu ludzi. Czemu? Bo dostał już kilka sów z pretensjami. Przyszło także gro listów od ludzi, zapraszających go na spotkanie, albo wyrażających rychłą nadzieję wspólnego meetingu. To całkiem budujące, naprawdę. Problemem natomiast była kondycja emocjonalna i intelektualna samego Fridaya. A ten… delikatnie mówiąc nie przyjął najlepiej Londynu. Tam ,gdzie był przez ostatnie miesiące życie toczyło się inaczej. Spokojniej, delikatniej..
Jednakże chyba najbardziej rozwaliła go myśl o ewentualnym powrocie do swojego mieszkania. Zdecydowanie nie miał zamiaru tego robić. To byłoby straszne. Sama perspektywa ponownego powrotu na Tojadową napawała go obrzydzeniem do siebie samego, ale i swego rodzaju przerażeniem. Jakimś dziwnym, nieuzasadnionym lękiem.
Szczęśliwie te pierwsze dni po powrocie miały mieć także jakiś jasny punkt. Zobaczy się z Morti. Tak. Jeśli są ludzie, za którymi tęsknił choć trochę przez ten czas, to ona zdecydowanie o nich nie należała. Czemu? Bo… Tęsknił za nią więcej niż trochę. Nawet bardzo, co było powodem po części zahamowania jego rozwoju, jak mówili mu współtowarzysze, których spotkał w miejscu swojego pobytu. Dość często bowiem rozważał co u niej. Co teraz robi, czym się zajmuje, czy za nim tęskni, myśli o nim etc. Teraz wreszcie mieli się spotkać. Napawało go to swego rodzaju zadowoleniem, by nie powiedzieć radością. Zdecydowanie nie. Stał się wolny od takich emocji, podchodził teraz do życia z o wiele większym dystansem niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak, było w tym wszystkim coś na kształt szczęścia.

Akurat rysował, albo raczej kreślił coś sobie, gdy usłyszał ciche skrzypnięcie drzwi. Nie patrząc nawet w tamtą stronę, nie odrywając wzroku od swojej kartki, z wyraźnym znużeniem, ale i agresją powiedział:
- Jeśli nie jesteś Morti, zostaw mnie w spokoju. Tworzę.
Tyle i aż tyle. To był chyba jasny komunikat. Prawda? Ku własnemu zdziwieniu drzwi otworzyły się szerzej. Mimo tego pozostał nieugięty nadal nie zmieniając punktu skupienia wzroku.
- Daj mi chwilę. Tworzę. Już kończę. Obiecuje.
Krótkie komunikaty, trudno. Krótkie słowa, ale długie pociągnięcia. I krótkie w sumie. Delikatne, mocniejsze mniej lub bardziej zamaszyste. A gdy dzieło było gotowe popatrzył na nie. Nie, zdecydowanie nie o to mu chodziło. Nic mu nie wyszlo. Zupełnie nic mu nie wyszło. Totalnie nic mu nie wyszło. Znowu. KURWA MAĆ, krzyknął rzucając mocno już zmięty kawałek papieru na podłogę. Bez mrugnięcia okiem sięgnął po różdżkę, zainkantował odpowiednie zaklęcie i po chwili ten sam świstek płonął trawiony magią Incendio. Krukon jedynie przyglądał się temu, czując jak do oczu napływają łzy. Świetnie. Znowu mu nic nie wyszło. Czy on naprawdę jest aż tak do niczego?
Chyba nie powinien tu wracać. Tak byłoby lepiej.. Dla wszystkich. Dla niego. Zwłaszcza dla niego.
Spojrzał w stronę drzwi i ujrzał w nich znajomą, upragnioną sylwetkę. Więc przyszła. To naprawdę ona. Szczerze mówiąc… nie spodziewał się tego. Nie zakładał, że jednak się pojawi, że będzie chciała rozmawiać. Ale skoro już była, to czemu by tego faktu nie wykorzystać? Z łóżka zebrał się dość powolnie, wyciągnął ręce by ją przytulić znacznie wcześniej, a gdy już trzymał w objęciach tylko się rozpłakał. I płakał tak w jej ramię.
- Cieszę się, że wpadłaś. Tęskniłem.. No dalej. Zrób mi awanturę. Opierdol za to, że się nie odzywałem, że wyjechałem bez słowa. Nie krępuj się.
Powiedział, przytulając ją mocniej, by po chwili wyjść z uścisku i walnąć się na łóżku do czego i ją szczerze zachęcił. Mogliby sobie tak poleżeć i porozmawiać. Nawet.. niekoniecznie się dotykając. Zwyczajnie bowiem Friday potrzebował bliskości. Tak bardzo, jak jeszcze nigdy w całym swoim życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morticia Slippery

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 429
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559
Pokój nr 23 QzgSDG8




Gracz




Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Re: Pokój nr 23  Pokój nr 23 EmptyCzw Maj 19 2016, 19:48;

Stojąc przed drzwiami, usłyszała głos dobiegający z wnętrza pokoju. Zirytowany głos Friday'a, który postanowił oznajmić przybyłej osobie iż jest zajęty. No tak, typowy Piątek. Wszak dawno nie słyszała takiej agresji w jego głosie, ale cieszył ją fakt, że użył jej imienia - czyli mogła wejść na legalu.
W tej chwili zrobiło jej się, no cóż.. Miło. Tak, to dobre określenie. Dodało jej to odrobiny pewności siebie.
Dziewczyna oparła się o framugę drzwi i skrzyżowała ręce na piersi, wywracając oczami. "Już kończę. Obiecuję." Dobrze dobrze skarbie, czekam. Pomyślała, obserwując każdy ruch mężczyzny. To jak porusza ręką, przesuwając ołówkiem po kartce papieru i tworząc. Przyglądała mu się uważnie, ogólnie rzecz mówiąc - lustrowała go wzrokiem, jego sylwetkę siedzącą na łóżku.
Trochę przeraziła ją irytacja, która chwilę później wypełniła pomieszczenie. Chyba mu nie wyszło, przecież kurde, nawet najlepszym się zdarza.
Obiecała przecież, ze przyjdzie. Poza tym, nawet jakby była na niego cholernie wściekła i tak nie potrafiłaby przeoczyć spotkania z Nim. A zwłaszcza po tak długim czasie.
Stojąc w progu nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo za Nim tęskniła, była bardziej zła, zmieszana.
Lecz w chwili, w której do Niej i podszedł i ją przytulił... Wszystko wróciło. Te wszystkie pozytywne uczucia, oraz żal i irytacja. Dlaczego ją zostawił...? Dlaczego tak po prostu wyjechał? Miała w głowie mnóstwo pytań, lecz później zacznie je zadawać. W chwili obecnej... Cieszyła się, że znów był przy Niej. Gdy tylko ją przytulił, od razu mocno się w niego wtuliła.
Zarzuciła mu ręce na kark i głaszcząc go po włosach myślała tylko o tym, żeby był zawsze tak blisko, żeby nie odchodził i po prostu.. Był. Zrobiło jej się ciepło, oparła czoło o jego tors i również, tak jak on zaczęła płakać. Rozczuliły ją jego słowa, tęsknił... Tęsknił za nią. Nie chciała go nawet opieprzać, nie miała najmniejszej ochoty. Nie teraz... Po prostu z Nim porozmawia, przecież wszystko jej wyjaśni. Nie chciała działać pod wpływem negatywnych emocji, na ogół nie było z tego niczego dobrego. Teraz była szczęśliwa, brakowało jej tego rodzaju przytulania, jego ramion. Nie, stop. Całego jego - te dwa słowa będą najbardziej odpowiednie.
- Nie chcę Cię opieprzać. Ambroge, tak cholernie tęskniłam. Nawet nie wiesz jak bardzo, nie wiesz jak było mi bez Ciebie trudno i ciężko... Przez cały czas mi Cię brakowało. Trudno było mi się pogodzić z faktem, że odszedłeś, tak bez słowa... Że mnie zostawiłeś. Nienawidzę Cię za to i to cholernie, ale teraz, gdy jesteś obok... Po prostu, nie rób więcej takich numerów. Nie skazuj mnie na samotność. - Poprosiła, podnosząc głowę i posyłając mu błagalne spojrzenie.
Nie stawiała oporu, gdy chłopak ją puścił. Żałowała, to fakt - ale przecież jeszcze nieraz będzie go dziś przytulać. Musiała się Nim nacieszyć, bo kto wie? Moze znowu mu odbije i odejdzie. Znalazła się obok Niego na łóżku, położyła się i patrzyła na Niego, przez chwilę zachowując milczenie. - Powiedz mi, czemu tak wyszło? - Zapytała, przekręcając się na bok, w jego stronę i podkładając sobie dłoń pod głowę - było jej wygodnie. Teraz mogli spokojnie porozmawiać. Chciałaby go dotknąć i to nawet bardzo, ale... Czy wypadało? Nie, nie teraz. Musiała chwilę odczekać, żeby uspokoić targające nią emocje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Pokój nr 23 QzgSDG8




Gracz




Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Re: Pokój nr 23  Pokój nr 23 EmptyCzw Maj 19 2016, 22:13;

I tak wyszło, że oboje zaczęli płakać. Zdarza się. Jemu coraz częściej ostatnio, w zasadzie odkąd tylko wracał do Anglii. Do Londynu konkretnie. Również w samym mieście często miał takie wybuchy histerii i rozżalenia. Straszna sprawa, naprawdę straszna. I tak teraz oboje płakali sobie w najlepsze, przytulając się do siebie. On naprawdę nie miał na to siły. Na takie gadki, jakie mu serwowała. Chyba naprawdę potrzebował solidnego opierdolu, żeby wreszcie się ogarnąć i przestać użalać nad sobą. Nawet jeśli podstawnie. Cóż.. stało się inaczej. Zupełnie inaczej. No.. mówi się trudno. W każdym razie, było całkiem przyjemnie. Abstrachując od tego wszystkiego, naprawdę się cieszył, że się z nią spotkał, że przyszła, z tej całej wymiany listownej, z tego co mu powiedziała teraz. No i że w ogóle mogła na niego patrzeć. Zwłaszcza, iż w momencie gdy Piątek wyjechał ich relacja nie była w zbyt dobrej kondycji. Prawdę mówiąc była w fatalnej. Cóż, widać czas leczy rany…
A historia lubi zataczać koła. Teraz bowiem leżeli sobie spokojnie w łóżku, prawie jak wtedy na początku, gdy w ogóle się poznali. Jedyne co się zmieniło, to sytuacja. Nie byli na imprezie, po imprezie, nie byli na wakacjach, nie byli tez pijani, nade wszystko znajdowali się na stałym lądzie. I póki co nie było tak przyjemnie, jak wtedy. I oczywiście to pytanie. Musiało paść, bo jakże inaczej. W sumie, spodziewał się tego, jednak mimo wszystko nie bardzo wiedział, co powiedzieć? Jak to ubrać w słowa, by wszystko było jasne i zrozumiałe od samego początku? Cholera. Cholera, nie bardzo wiedział jak to zwerbalizować. Zabawna sprawa, ale postanowił dać sobie jeszcze trochę czasu na zastanowienie, jakby nie dość dużo miał go przez ostatnie miesiące! Potrzebował nikotyny, dlatego gdy tylko znalazł papierosy odpalił jednego po czym popatrzył na Morti. Naprawdę ślicznie wyglądała. Powiedział jej z resztą o tym, jednak doskonale wiedział, iż nie o tym chciała rozmawiać, przynajmniej na razie.
- Wiesz Skarbie. Potrzebowałem wyjechać. – powiedział krótko. Uśmiechnął się do niej – Miałem problem ze sobą, ze swoim życiem, obecną sytuacją, twórczością. Nie potrafiłem nic namalować. Podjąć jakiejkolwiek racjonalnej decyzji. W dodatku… no alkohol, czy prochy z pewnością nie ułatwiały mi znalezienia rozwiązania. Coraz bardziej się pogrążałem w jakiś dziwnych stanach, z którymi nie dawałem sobie rady. Dlatego podjąłem decyzję o wyjeździe. Po prostu musiałem pooddychać świeżym powietrzem. Odpocząć i naładować baterię. To było dla mnie ważne. Choć… szczerze mówiąc nie zamierzałem wracać z tej podróży. Plan był nieco inny.. Zupełnie inny…
powiedział, po czym popatrzył na nią. Uśmiechnął się jedynie, sięgając do popielniczki. Zgasił niedopałek nawet na moment nie odwracając wzroku od Rudowłosej. Dawno jej nie widział. Uśmiechnął się i nawet nie wiedząc dlaczego po prostu zbliżył się do jej twarzy. Odchylił włosy po czym wyszeptał wprost do ucha
- Tęskniłem. Bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morticia Slippery

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 429
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559
Pokój nr 23 QzgSDG8




Gracz




Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Re: Pokój nr 23  Pokój nr 23 EmptyCzw Maj 19 2016, 22:59;

Słuszna uwaga. Solidny opierdol by mu się przydał i go dostanie! Może nie teraz, nie tak od razu, ale znał rudą dość długo i wiedział, a przynajmniej powinien wiedzieć, że prędzej czy później Morticia po prostu mu wszystko wygarnie. Przecież nie mogła tego zostawić o tak, w spokoju.
Chociaż z drugiej strony, czemu nie miałaby tego teraz zrobić? W końcu sam jej podsunął ten pomysł i to od razu, na starcie. Oczekiwał tego od niej? Niewątpliwie, przecież to Ona zawsze się z Nim wykłócała, nawet jeśli nie miała racji.
Cóż by tu jednak poradzić, już po prostu tak miała, kłóciła się i czepiała, lecz przez ostatni czas się wyciszyła. A przynajmniej na tyle, by nie wybuchać od razu złością.
Och, do Diabła.
Czemu On musiał się tak długo zastanawiać? Przecież miał na to mnóstwo czasu! A może po prostu nie wiedział, jak to ubrać w słowa. Nieważne. Czekała na wyjaśnienia, w końcu co jak co, ale po takim czasie chyba jej się należały. No i poza tym, ich relacje, no właśnie. Uległy dość sporej zmianie, jak się widzieli po raz ostatni to o ile rudą pamięć nie myli - pokłócili się. Już nie do końca wiedziała o co, ale chyba tak właśnie było.
Lecz czy warto rozpatrywać przeszłość, a może skupić się po prostu na teraźniejszości?
A teraźniejszość, była całkiem miła. W końcu tak po prostu leżeli sobie w łóżku i rozmawiali, albo raczej dopiero zaczęli rozmawiać, przeprowadzać dialog. Przecież wszystko należy wyjaśnić powoli, a przynajmniej spróbować.
Nie popędzała go. Jeżeli potrzebował chwili, niech pomyśli, przecież nigdzie jej się nie spieszyło, jemu raczej też nie. Pierwszą rzeczą, którą chwycił Friday był papieros. Ten cholerny nałóg. Nie lubiła śmierdzieć dymem, po prostu drażnił ją ten zapach. Jeżeli jednak Broge w tym momencie potrzebował właśnie papierosa, to proszę bardzo. Dobrze, że go odpalił, bo w końcu zaczął mówić. No tak, to tłumaczenie. Wbiła w Niego chłodne spojrzenie, lecz wysłuchała do końca tego, co miał do powiedzenia.
- Tak? Wiesz, cudownie. Naprawdę fantastycznie, że postanowiłeś znaleźć takie rozwiązanie. Jest jednak pewna rzecz, która strasznie mnie irytuje. Zrobiłeś to bez słowa. Kurde, może jak mnie następnym razem złapie jakiś taki dziwny stan, to też gdzieś wyjadę, nie dam znaku życia, zupełnie odizoluje się od świata i "pooddycham świeżym powietrzem". Jestem pewna, że byłoby Ci cholernie miło, gdybym tak zrobiła. Chociaż z drugiej strony, może jednak miałbyś to gdzieś? Nie Ty jeden masz problemy ze sobą i z twórczością, każdy je ma. Nawet ja, ale wiesz. Między Nami są pewne różnice. Gdy Ja mam jakiś problem to przede wszystkim PRÓBUJĘ GO ROZWIĄZAĆ, a nie od Niego uciekać. Rozumiem, ze potrzebowałeś chwili wytchnienia, odpoczynku, naprawdę rozumiem. Każdy czasem ma wszystkiego dość, ale ucieczka tak naprawdę nie rozwiązuje tych problemów. Patrząc na Ciebie, w tej chwili, mam wrażenie, że ten wyjazd Ci nie pomógł. A nawet jeśli... Pomógł, ale tylko na czas Twojego pobytu poza granicami Londynu. Chyba jednak Twoje problemy się nie rozwiązały, skoro tu wracasz, tak samo rozbity jak przed wyjazdem. - Warknęła, gdy skończył mówić. Starała się zachować jak najbardziej chłodny ton, bo kurde - naprawdę była na Niego zła! A teraz ta złość jeszcze bardziej narastała.
To co jednak działo się chwilę później... Zbiło ją trochę z tropu. Fakt, mogła się tego spodziewać, w końcu Friday lubił tak pogrywać. Pozwoliła mu na odgarnięcie włosów, ten cholernie miły szept i jego łaskoczący oddech na skórze. Takim zachowaniem wywołał u niej dość przyjemny dreszcz, który przeszedł niemalże po całym ciele dziewczyny, przez moment czuła się jakby połaskotana prądem. Mimowolnie, uśmiechnęła sięfiglarnie pod noskiem.
- W to nie wątpię, lecz czemu nie pomyślałeś o tym wcześniej? Kiedy miałeś w ogóle czas na tęsknotę, pewnie tam gdzie byłeś działo się wiele rzeczy, które zabijały Ci czas na tyle by nie myśleć o tęsknocie, o mnie. Wiesz, przez chwilę miałam wrażenie, że po prostu wymazałeś mnie z pamięci... - Odparła cicho, odsuwając się lekko od Niego. Przygryzła delikatnie dolną wargę, po czym przejechała lekko dłonią po jego policzku, oraz obojczyku, błądząc wzrokiem za swoją dłonią delikatnie krążącą po obojczykach i torsie, chwilę później usiadła. - Chociaż z drugiej strony wiem, że nie potrafiłbyś o mnie tak po prostu zapomnieć.. - Wymamrotała, pochylając się lekko i muskając ustami policzek Friday'a, niezwykle blisko kącika ust. Wszystko po to by chwilę później najzwyczajniej w świecie Go pocałować. Nie trwało to może długo, lecz wystarczająco by chłopak poczuł ponownie jej delikatne usta, by mógł nacieszyć się jej słodkim smakiem i namiętnym pocałunkiem. - A przynajmniej ja na to zapomnienie bym Ci nie pozwoliła. - Dodała, zachowując niebezpiecznie bliską odległość. Tęskniła za Nim i mógł to odczuć, odwzajemniając jej pocałunek.
Przecież można z nich odczytać naprawdę wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Pokój nr 23 QzgSDG8




Gracz




Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Re: Pokój nr 23  Pokój nr 23 EmptyNie Cze 05 2016, 16:47;

Więc nie zamierzała krzyczeć? Cóż, bardzo miła odmiana, chyba naprawdę się zmieniła – pytanie tylko jak bardzo? Miał nadzieję niedługo poznać odpowiedź. Miał nadzieje w ogóle poznać odpowiedź. Miłe to było z jej strony, że w jakiś sposób starała się nie dokładać mu więcej bólu. Dzięki Ci Merlinie za ten ładunek empatii, którym teraz go obdarzyła! Ostatecznie mogłaby go teraz tak zjechać, nie zostawiając totalnie suchej nitki, lecz nie stało się nic takiego. I płakali sobie. Tacy skrzywdzeni i poniżeni. Skrzywdzeni tęsknotą, poniżeni własnymi łzami. Ech..
No dobrze, więc trzeba było jej coś odpowiedzieć. Nie da się ukryć, że długo isę za to zbierał. I fakt, miał mnóstwo czasu na to by znaleźć te właściwe słowa, które wyjaśnią wszystko od razu, jednakże… wszystkie próby kończyły się fiaskiem. Szczęśliwie pomógł mu papieros. Cholerny nałóg? Biedna dziewczyna… Naprawdę bardzo biedna… Gdyby tylko wiedziała jak sam zainteresowany interpretuje nałóg. I wymienił jej przy okazji kilka… Zapewne byłaby bardzo zdziwiona, zatem lepiej nie rozmawiać o tym, nie poruszać tego drażliwego tematu(?). Nieistotne, w końcu znalazł te właściwe słowa, zdania. Wszystko szło gładko, zrzucił z siebie choć część balastu, który męczył go od kilku tygodni. Wszystko miało być bardzo piękne, miała go zrozumieć i po prostu przytulić. Powiedzieć, że go kocha, że tęskniła, że się cieszy na jego widok. A tu co…? No nie wyszło. Nie wyszło, ale poszło też w bardzo złą stronę, bo nie darowała sobie jakieś moralizatorskiej gadki. NO PEWNIE! PO CO?! Przecież lepiej było go po prostu zbesztać, delikatnie acz celnie i trafiając w punkt, zamiast w najlepsze spróbować mu jakoś ulżyć. Wyjazd bez słowa? Nie, nie mógłby się na to zgodzić. To w ogóle nie miało prawa bytu. Nie w jej przypadku. No chyba, że uciekliby gdzieś razem. W innym przypadku to więcej niż wykluczone.
- Nie śmiałbym o Tobie zapomnieć, naprawdę. – wymruczał cicho, niemal na granicy słyszalności, uśmiechając się wymownie. – I nie miałem aż tylu zajęć na głowie, wręcz przeciwnie. Wyjechałem właśnie dlatego. Żeby przemyśleć pewne sprawy, dojść do porozumienia z samym sobą, uspokoić się i tak dalej. Na pewno jednak nie zapomniałem, z resztą…
Przerwał nagle swój monolog. Dokładnie mniej więcej wtedy kiedy go pocałowała. Nie, on naprawdę nie śmiałby o niej zapomnieć, powinna o tym wiedzieć. Poza tym, wiedział co mówi. Próbował, naprawdę próbował. Chciał porzucić całe to angielskie, londyńskie życie. Hogwart, swoją przyszłość. Taki był plan. Ułożyć je sobie na nowo. Zostać kimś nowym, może nawet pod nowym nazwiskiem, kto wie? Albo raczej wiedział. Cóż…
- Wiesz co Morti? – zapytał nagle, patrząc na nią nieco zamglonym spojrzeniem. – Może nie cieszę się, że wróciłem. Cieszę się jednak, że znowu jestem z Tobą.
Odpowiednio mocno ją pocałował. Namiętnie, przystając do niej całym swoim ciałem. Pochylił się nad nią. Objął odpowiednio silnie w talii, przyciągając do swojego torsu. Zwarł swoje usta tak mocno. Teraz pora na to, by to ona odczuła jego tęsknotę. I gdzieś w tym wszystkim zdarzyło mu się wyszeptać wprost do jej ucha, że bardzo za nią tęsknił. Za jej osobą, ciałem, głosem… Za całą nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morticia Slippery

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 429
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559
Pokój nr 23 QzgSDG8




Gracz




Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Re: Pokój nr 23  Pokój nr 23 EmptyNie Cze 19 2016, 20:57;

Jak bardzo, jak bardzo.
Również się nad tym zastanawiała, jak bardzo. Po prostu od pewnego czasu trudno było jej trafić na osobę, która wyciągnęłaby na wierzch wszystkie jej emocje. Złe, dobre, neutralne. Gdyby się taka znalazła, śmiało można by było określić na ile się zmieniła i jaka jest teraz.
Na chwilę obecną to Friday poruszył w niej te cholerne emocje. Tęsknotę, irytacje, żal, smutek, złość, a zarazem radość i szczęście. W końcu, po takim czasie był tu przy Niej i znów mogła się Nim nacieszyć. Jego dotykiem, pocałunkami, zapachem, nawet tym cholernym smrodem papierosów, który ją na ogół drażnił. Teraz? Może również, może trochę. Lecz minimalnie, niemalże wcale.
Może niepotrzebnie go beształa, ale po prostu... Nie mogła inaczej. Doskonale wiedziała co robi. Na szczęście nie trwało to długo, chwilę później negatywne emocje opadły i ustąpił miejsca bardziej pozytywnym.
Koniec tej irytacji. W końcu mogła się Nim nacieszyć. Nie wiadomo jak długo, dlatego tak po prostu... Odpuściła i go wysłuchała. Pozwoliła mu coś powiedzieć. Nie śmiałby zapomnieć... Czy to była prawda? Czy to tylko taki chwyt, żeby po prostu odpuściła i uwierzyła mu na słowo? Może i nie powinna, ale mu uwierzyła. - A doszedłeś chociaż w połowie do tego porozumienia? - Zapytała w międzyczasie.  Wiedział co mówi, to dobrze. Naprawdę bardzo dobrze. Morti podświadomie doskonale to wiedziała.
Mimowolnie posłała mu delikatny uśmiech. - Do  diabła, Broge. Jesteś cholernym idiotą, ale Cię kocham i... Proszę Cię, nie zostawiaj mnie więcej samej. A jeśli będziesz musiał to zrobić - zrób to, ale daj mi wcześniej o tym znać. Nie potrafiłabym się pogodzić z Twoim ponownym odejściem... - Powiedziała, nie spuszczając z niego oczu. Miała jeszcze jedno pytanie, czy będąc z Nią doszło do czegoś między Nim i Aiko, ale... Przecież nie będzie o to pytać, nie teraz. Nie po tym, jak ją tak namiętnie pocałował. Zrobiło jej się ciepło.
Czekała na ten pocałunek.
Brakowało jej tego. Odwzajemniła ten pocałunek, w tej chwili mogłaby mu na wszystko pozwolić. Mógł z nią zrobić, co tylko chciał. Brakowało jej jego bliskości, a teraz miała okazję by ponownie móc się Nim nacieszyć, znów był tylko jej. A On mógł nacieszyć się Nią, była tylko Jego. Idealny układ. Tylko On i Ona, sami w pokoju. Bez nikogo.
Przylgnęła więc do Niego, wsuwając dłonie pod jego koszulkę, wbijając paznokcie w jego plecy. Przeszedł ja cholernie miły dreszcz, gdy szepnął, że za Nią tęsknił. - Pokaż mi, jak bardzo za mną tęskniłeś... Masz idealną okazję. - Wymruczała, przejeżdżając noskiem po jego szyi, składając na niej delikatne pocałunki, przygryzając, drażniąc się z Nim. Zdecydowanie pragnęła czegoś więcej i chciała również tę okazję wykorzystać. Musiała się z Nim przywitać w należyty sposób, a On ją, przeprosić - przecież był jej winny przeprosiny. Poza tym była pewna, że w chwili obecnej Friday również chciał tego, czego Ona. Jakby nie patrzeć, dogadywali się dobrze. Mimo częstej wymiany zdań, wychodzącej głównie od strony Morticii, bo to ona na ogół miała jakiś problem - dogadywali się. Przecież nieraz rozmawiali w normalny sposób. Poza tym, Ambroge doskonale wiedział czego oczekiwała i jak powinien się zachowywać w niektórych momentach, a przynajmniej tak jej się wydawało. Znał ją już dość długo i wystarczająco dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój nr 23 QzgSDG8








Pokój nr 23 Empty


PisaniePokój nr 23 Empty Re: Pokój nr 23  Pokój nr 23 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pokój nr 23

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój nr 23 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
dziurawy kociol
-