Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sekretne przejście do Miodowego Królestwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyCzw Mar 06 2014, 18:34;


Sekretne przejście do Miodowego Królestwa

Jedno z dwóch sekretnych przejść do Miodowego Królestwa w Hogwarcie. Niewielu o nim wie, Aby je znaleźć należy sięgnąć po wyjątkowo nudną lekturę, o długim, nużącym tytule: Cała prawda o gumochłonach i nie tylko. Poradnik, jak je wychować i jak się z nimi zaprzyjaźnić, w pigułce, który i tak nie dorównuje ani długością, ani nudnością treści.

UWAGA, KOSTKI:
Aby znaleźć skrót obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. nieparzysta – udaje Ci się go odkryć,
parzysta – niestety nie.
Jeśli już raz odkryjesz przejście, możesz korzystać z niego bez ponownego rzucania kością, ale możesz zdradzić skrót wyłącznie jednej osobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyCzw Mar 06 2014, 18:47;

kontynuując ten wątek

- Nie skończyliśmy konwersacji - odparła spokojnym, pouczającym wręcz tonem, jakby Vanberg łamał podstawowe zasady dobrego wychowania, nie pozwalając na stosowne zakończenie tego przerzucania się mięsem. Przyłożyła przy tym dłonie do piersi, w wdzięcznym zaskoczeniu jego brakiem manier.
Szarpnęła się do tyłu, gdy ujął jej podbródek, kalecząc, w mniemaniu dziewczyny, jej swobodną lewitację. Dotyk Vanberga natychmiast rozbudzał w niej adrenalinę, przeszywał gorącym dreszczem. Dłonie przy podbródku były niebezpiecznie blisko uścisku na szyi, którego już raz od niego uświadczyła.
Przez chwilę milczała, nagle wytrącona z równowagi, na przelotną chwilę przestraszona potencjalnym bólem, jaki znów mógł jej zadać. Zaraz jednak Dexter opuścił zarówno wzrok, jak i dłonie. Jej za to dalej szumiało w uszach, lecz strach zaczął ewoluować w irracjonalny gniew.
- Wiesz, właściwie mam cudowny pomysł na ciekawe zajęcie - szepnęła, ujmując tym razem jego podbródek i uśmiechając się doń delikatnie. Kopnęła go z całej siły kolanem w brzuch, a choć nie oznaczało to potężnego ciosu, to wciąż powinno przynajmniej zwalić go z nóg.
- Z dala od ciebie - dokończyła, przelatując nad nim. Adrenalina, podsycana czymkolwiek, co krążyło dziś w jej żyłach, roztętniła się jeszcze mocniej, gdy zaczęła zmierzać w stronę wyjścia. Z tego wszystkiego aż rozsypała resztę Lodowych Kulek, a obecna przestała działać, stopy Lunarie opadło miękko na ziemię. Dźwięk pospiesznych kroków wypełnił podziemny korytarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyCzw Mar 06 2014, 19:35;

Jebana Deceiver.
Zachłysnął się mocniej zduszonym powietrzem, o słodkim zapachu wilgoci, gdy jej kolano brutalnie zderzyło się z jego brzuchem. Jak na wirującą na granicy śmierci, ćpunkę, miała krzepę. Zgiął się w pół, łapiąc dłońmi ściany, opierając o nią głowę, by zamiast tego nie wylądować na brudnej posadzce. Zmrużył oczy, czując jak ból skręca jego wnętrzności, miał ochotę wyrzygać żołądek. Miał ochotę rozszarpać Lsd.
Nim się wyprostował i spróbował zignorować przypominający o sobie obolały brzuch, Deceiver była już daleko. Słyszał tylko z oddali stukot jej butów. Teraz nie mógł już odpuścić. Wziął kilka ostatnich głębokich wdechów, wiedziony zastrzykiem adrenaliny, puścił się w pęd za brunetką. Początkowo biegł dość wolno, dopiero z czasem przyśpieszył, dziewczyna jednak była daleko, nim ją dorwał, pokonał sporą część korytarza świecąc różdżką i jednocześnie uważając, by nie zabić się o wystające, stare korzenie czy nagle pojawiające się, dziury. Zapomniał o bólu, lecz nie o tym, co dziewczyna uczyniła.
Mając ją na wyciągnięcie ręki, gwałtownie złapał ją za materiał kurtki, odciągając do tyłu i popychając  na bok, tak by mocno zderzyła się z jedną ze ścian. Była mistrzem wyciągania z niego furii. Dlatego teraz Vanberg mistrzowsko, wcale nie tak delikatnie, uderzył ją dłonią w policzek. Jak sądził, by się opamiętała.
- Głupia dziwko, myślisz, że wszystko Ci wolno? Myślisz, że to ci ujdzie na sucho? - Zapytał głośno, łapiąc dłońmi jej ramiona i gwałtownie nią potrząsając, tak by jeszcze raz, dokładnie poczuła plecami twardą ścianę za sobą. I tyle by było ze złotych słów, jakoby to dziewczyn bić nie wolno. Och takim Dex był prawym Gryfonem, tak szanował i brał do serca sobie pewne zasady.
Miał ochotę skręcić jej kark i zostawić ją w tych podziemiach. Chciał by cierpiała. Kiedy on ostatni raz tak kogoś nienawidził? To chyba był jeszcze Luksemburg, to chyba jeszcze był jego ojciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyCzw Mar 06 2014, 19:58;

Słyszała tylko dwa zazębiające się ze sobą takty - szybko bijące serce i jeszcze szybsze kroki. Po chwili doszedł do tego trzeci, należący do Vanberga rytm. Jeszcze żwawszy od jej biegu. Nie sądziła, że wstanie tak szybko. Nie spodziewała się tym bardziej, że będzie aż tak wściekły, by gonić ją tak zaciekle. Serce biło jej tak szybko, że nieomal zagłuszało dźwięk kroków. Odwróciła się tylko na sekundę, by ocenić odległość i spostrzegła go tuż za sobą. Wyciągał rękę w jej stronę jak w piekielnym "Stworzeniu świata", z twarzą wykrzywioną w grymasie najczystszej nienawiści.
Gdy pociągnął za jej kurtkę, przez chwilę czuła się jak po kolejnej lodowej kulce. Nogi oderwały się od ziemi, a ona poszybowała gwałtownie do tyłu, uderzając plecami i głową o ścianę. Głuche łupnięcie wstrząsnęło zarówno jej ciałem, jak i ścianą korytarza, który strząsnął z siebie pachnącą wapnem ziemię, wypełnił płuca Lunarie pyłem. Zakrztusiła się od kurzu, zaparło jej dech w piersiach od uderzenia. Przed oczami zrobiło jej się ciemno, a siła uderzenia samoistnie wycisnęła z niej zduszony krzyk. Potem kilka kolejnych uderzeń i dopiero mogła na nowo złapać oddech.
Otworzyła szeroko oczy, patrząc na ogarniętego furią Vanberga. Od uderzenia w policzek, z jednego oka wypadła jej soczewka, pół świata rozmydliło się błyskawicznie, dzięki czemu nie widziała dokładnie tego parszywca z bliska. Oprószona białym proszkiem, dla odmiany nie zawierających w sobie żadnych środków psychoaktywnych, potrząsnęła głową, śmiejąc się jeszcze głośniej, niż przed chwilą krzyknęła. Od tej czynności żebra rozbolały ją jeszcze bardziej.
- Pierdol się - odparła.- Nie zasługujesz na nic innego, niż takie traktowanie. Powinnam była jeszcze wytrzeć o ciebie buty, przelatując nad tobą. Ale nic straconego, mogę jeszcze zrobić to teraz.
Zgięła kolana obu nóg, a trzymający jej ramiona Dexter przez sekundę utrzymywał wątły ciężar LSD przy ścianie. Oparła buty o jego biodra, gdyż sięgnąć wyżej byłoby zbyt dużym wyczynem, jak na chwilę obecną i odepchnęła go z całej siły nogami, tak że tym razem on wylądował na przeciwległej ścianie ciasnego korytarza.
Sama też opadła przy tym na ziemię, tłukąc się boleśnie. Nie zważając na ból, przed którym chroniła ją jeszcze adrenalina, natychmiast wstała.
- Naprawdę, że też znów muszę uczyć cię dobrych manier - powiedziała, starając się brzmieć szyderczo i nonszalancko, lecz co chwila kaszlała od kurzu w korytarzu. - Kobiet. Się. Nie. Bije. Ty chuju.
Z każdym kolejnym słowem kopała go na oślep. A każde kopnięcie wzbudzało w niej niezwykłą satysfakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyCzw Mar 06 2014, 20:35;

Sytuacja rozgrywała się błyskawicznie. Nie zdążył w pełni zareagować, odsunąć się, bądź odepchnąć dziewczynę na bok, nim ta odrzuciła go od siebie, sprytnie używając przy tym swych nóg. Poleciał do tyłu, boleśnie obijając się o ściany, czując, że dodatkowo biały pył zsypuje się na jego głowę. Tym razem nie zamierzał pozwalać sobie na tak długą przerwę. Podniósł się rękach, jeszcze raz starając się zaczerpnąć kilka głębszych wdechów i opanować wirowanie w głowie. Wtem jednak pojawiła się nad nim Deveiver, racząc go paroma mocnymi kopniakami. Upadł, by uparcie znów spróbować się podnieść. Szaleństwo buzowało w jego krwi, napędzając do dalszych działań. Vanberg zawsze najwięcej w stanie był zrobić, dopiero, gdy ktoś mocno go sprowokował, dopiero wtedy przebijała się otulająca go bańka obojętności odsłaniając emocje. Gniewu, gniewu szczególnie miał w sobie wiele. I bez interwencji Lsd.
Kiedy zdawać się mogło, że nie będzie się próbował podnieść, a dziewczyna mogła czerpać dziką satysfakcję z zadawania mu bólu, przebudził się jakby, zagryzając zęby, walcząc ze zmęczeniem i bólem, z całych sił rzucając na brunetkę. Oboje runęli na ziemię, tym razem on na niej, co dla niego zamortyzowało kolejne zderzenie z posadzką.
- Kobiet? Ja tu widzę, tylko odrażającą kurwę. Skarbie, może i nie zasługuje na wiele dobrego, ale przy tym, na co ty, to wciąż są złote góry - wysyczał, odrobinę ją przy tym opluwając krwią, która jak się okazało, lekko sączyła się z jego ust. Nim jednak zdążył cokolwiek więcej powiedzieć, poczuł, że spadają na niego kawałki jakiegoś gruzu. Ignorując ten drobny deszcz, ignorując ból w ustach, czy żebrach, gdzie pewnie jakieś było złamane, zacisnął pięści i niewiele myśląc, mocno uderzył dziewczynę wprost w jej zgrabny nos, czując, jak ten łamie się pod wpływem jego uderzenia.
To wszystko co tu się działo, to na ile gwałtownie atakował Deceiver, nie było najlepszym pomysłem, oczywiście nie pod względem zdrowia hogwarckiej ćpunki, chodziło o korytarz. Obok nich spadło parę wielkich części sufitu i tylko wykorzystując resztki refleksu, Vanberg odsunął się w porę. Jednak wcale go to nie motywowało, by przestać zaciskać swe dłonie na bladej skórze szyi swej towarzyszki. Miał wrażenie, że nawet tornado przechodzące przez to miejsce nie powstrzymało by go teraz, przed uduszeniem tej podłej dziwki. Ciężko dysząc, zupełnie zapominając o jakimkolwiek panowaniu nad swoimi czynami, chciał ją tylko pozbawić tego ostatniego oddechu. Uwolnić się od niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyCzw Mar 06 2014, 21:18;

Vanberg bardzo uparcie próbował przedstawić jej plecy każdej możliwej powierzchni korytarza, rzucając nią to o ściany, to o ziemię.
- "Skarbie", na tym powinieneś skończyć - chciała go poprawić, ale nim dokończyła zdanie, pięść Vanberga zmiażdżyła jej nos.
Wrzasnęła z całej siły, rozwierając szeroko oczy. Kość pękła, wypełniając czaszkę bólem, a usta i nos krwią. Leżała na plecach, zaczęła się zatem nią krztusić, machając rozpaczliwie rękami i próbując przy okazji zadać mu jeszcze jakieś ciosy w tę cholerną, zapyziałą mordę. Chciała przewrócić się na bok i odkaszlnąć, splunąć gęstą krwią i pozbyć się jej z tchawicy, ale Vanberg nie pozwolił jej odpocząć. Znów zacisnął jej dłonie na szyi i zaczął ją miażdżyć.
Myślała, że będzie tak, jak wtedy. Że zaraz przestanie. Jednak ten uparcie odcinał jej dopływ powietrza. I nie przestawał. Spojrzała na niego z bezbrzeżnym przerażeniem. Nie zamierzał przestać. Chciała krzyczeć, błagać. Chyba przed chwilą zaczęła płakać, bo obraz rozmydlił się jeszcze bardziej. Dźwięki wydobywające się z jej uwięzionego w uścisku gardła, brzmiały bardziej jak skrzek mordowanego ptaka, nie ludzki krzyk. Z każdą chwilą słabła, nie było już mowy o zadawaniu ciosów, ledwo potrafiła utrzymać ramiona w górze. W tym pierwotnym instynkcie przetrwania przypomniała sobie o czymś, co ignorowała tak często, chociaż była czystokrwistą czarownicą - o magii. Ten pojedynek był do bólu mugolski, nie padło w nim żadne zaklęcie. Resztką sił sięgnęła do kieszeni szortów i świadomość własnej głupoty była jeszcze gorsza niż wiedza, że za chwilę umrze.
Nie miała swojej różdżki.
Nie nosiła jej już od jakiegoś czasu, bo i tak służyła jej głównie za zapałki. A zapałki były bardziej poręczne w kieszeniach.
Dexter wydusił z niej już wszystko. Nie miała nawet jak się bronić. Nie mogła nawet spróbować go zahipnotyzować. Oczy miała sklejone krwią i pyłem z gruzu. Nie mogła nawet spojrzeć na człowieka, który ją mordował. Człowieka, którego nie miała tak naprawdę za co nienawidzić, poza sprzeczkami z zasady, z nudów, z wzajemnego nakręcania spirali gniewu i nienawiści.
Znów poczuła się lekko, jak po lodowej kulce. Może jakaś jednak zawieruszyła się w tym pierdolonym chaosie i postanowiła umilić jej zdychanie.
Drugi raz umrze, nie znając nawet imienia swojego syna.
Śmierć z Nowej Zelandii pamiętała jednak inaczej. Nie było tak strasznie głośno.


Ocknęła się. Minutę? Godzinę? Jakiś czas później, to pewne, bo był zdążył już opaść.
Korytarz, zmęczony ich przyjacielskimi przepychankami, postanowił zabawić się w mediatora i rozdzielić uroczą dwójkę. Chociaż, mówiąc dosłownie, raczej przyszpilić do siebie. Równocześnie, Dexter wypełnił swoje życiowe pragnienie i zapoznał LSD z każdą powierzchnią, również sufitem.
Zamrugała, próbując pozbyć się osadu z oczu, jednak bezskutecznie. Czuła na sobie nieruchomy, miękki ciężar. Spróbowała poruszyć rękami dookoła; wyczuła ogromne części gruzu w różnych odstępach, wszędzie dookoła nich. I chyba na nich. Dexter leżał na LSD, przygwożdżony doń jakimś kamieniem. Nie miała pojęcia, czy zmiażdżył mu kręgosłup, czy tylko ogłuszył. Nie miała pojęcia, czego bardziej by chciała, chociaż przed chwilą próbował ją zabić.
- Vanberg! - jęknęła słabo, próbując zepchnąć go z siebie. -Vanberg! - powtórzyła płaczliwie, bijąc go pięściami w bok. Nie miała jednak siły, wiec było to bardziej jak lekkie pacnięcie. Śmierć od przygwożdżenia Vanbergiem i kamieniem była chyba gorsza. Niczego nie potrafił zrobić dobrze, nawet morderstwa w afekcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyPią Mar 07 2014, 14:11;

W niewiadomy sposób, Dex przy Lsd zawsze, prędzej czy później, tracił swoje poczucie obojętności. Och, tracił nawet zdrowy rozsądek. Potrafiła go popchnąć do skrajności, wyciągając na wierzch emocje, sprawiała, że działał bardziej impulsywnie. Irracjonalnie, chociaż kłócił się z tym, jakim określała do Lsd, gdy wyzywała go od najgorszych, przy niej rzeczywiście stawał się głupim chujem. Może po prostu cały czas nim było, tylko przy niej łatwo dało się to wyciągnąć na wierzch? Złote słowa mówi się o kobietach, jak to mężczyźni przy nich stają się lepszymi ludźmi, tymczasem przy Lsd Dex upadał boleśnie i nisko. Lecz ona wcale nie była tu niewiniątkiem. Celowo go prowokowała, czerpiąc satysfakcję z tego, że widzi go wściekłego. Właściwie dlaczego? Dlaczego uparła się, aby zatruwać życie akurat jemu? Nic ich nie łączyło, nikt temu drugiemu niczego nie zabrał, nikt nie podłożył nogi... a jednak potrafili wykazywać względem siebie wyłącznie niechęć. Och, niechęć to zbyt ładne słowo, skoro próbowali się zabić, to bez wątpienia, była to już nienawiść.
Interwencja starych murów była konieczna, gdy życie Lsd zdawało się uciekać pod Dexterowym uciskiem. Nie, tym razem nie chodziło o zastraszenie, chciał się przecież od niej uwolnić. Kto wie, czy by się opamiętał w ostatniej chwili, czy dotarłoby do niego, co próbuje zrobić. Nie dane było się przekonać, nie dane było mu pójść po rozum do głowy. Stare tereny pod zamkiem, postanowiły ich rozdzielić.
Stracił przytomność, czując jak coś brutalnie trafia go w głowę.

Vanberg, Vanberg kołatało w jego głowie wyciągając go z zaświatów. Czuł się dosłownie jakby umarł, tylko dlaczego głos, który go wzywał był irytująco znajomy i dlaczego czuł, że ledwo może oddychać, a całe ciało piekielnie go boli? Rozpaczliwie zaczerpnął powietrza, czując, że z każdym oddechem, wszystko jeszcze bardziej staje się bolesne. Niechętnie podniósł powieki, przypominając sobie w jakiej znalazł się sytuacji. Dziewczyna powtarzała jego nazwisko, lekko go bijąc, wciąż więc żyła. Teraz, co dziwne, odetchnął.
Więc umierać miał leżąc na Deceiver?
- Kurwa - szepnął, gdyż nawet jeśli by chciał, poprzez przygniatające go kamienie, nie był w stanie wykrzesać z siebie nic więcej. Próba podniesienia się, była niczym heroiczny wyczyn, z każdym ruchem przysparzający kolejny zastrzyk bólu. Przeniósł ręce, które teraz spokojnie leżały w okolicy szyi Lsd, na posadzkę, by spróbować się na nich podeprzeć. Wtem odrobinę przekręcił się na bok, co wcale nie było tak łatwym czynem, biorąc pod uwagę fakt, ile kamieni na nim leżało, by zrzucić je z siebie. Przetoczył się, opadając na nie, a tym samym zsuwając się z Lsd. Ciężko oddychał, spoglądając w pogrążoną w mroku przestrzeń, czując ból we wszystkich swoich kościach. Co gorsza, nie wiedział też gdzie jest jego różdżka. Nim zaczął się bić z Lunarie, ta gdzieś upadła, teraz pewnie leżała pod stertą kamieni. Z resztą, i tak był gówniany z zaklęć.
Powoli docierało do niego do co się stało i bynajmniej nie napawało go to optymizmem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyPią Mar 07 2014, 22:34;

Szczęśliwie dla niej, gdy straciła przytomność, głowa opadła jej na bok, nie pozwalając jej zadławić się własną krwią. Jednak ciężar Dextera i spoczywającego na nim gruzu nie ułatwiał jej oddychania. Gdy sturlał się z niej, od razu obróciła się na bok i rozkaszlała, plując zaschniętą krwią, flegmą i śliną. W ustach miała obrzydliwy, metaliczny smak krwi i wapienny posmak pyłu. Lodowa kulka, która ledwie kilkanaście minut temu rozpuszczała się niebiańską słodyczą w jej wargach, zdawała się gościć tam życie temu. Cudowne uczucie lekkości równie szybko odeszło w niepamięć, a Lunarie była cała obolała, posiniaczona i brudna od ziemi, w której się tarzali i sufitu, który wytarzał się w nich. Złamany nos raził ją tępym, migrenowym bólem, pulsującym niemalże w całej czaszce.
Słowem, nie czuła się doskonale.
- Coś ty narobił - powiedziała cicho i dość niezrozumiale, bo złamany nos nie szedł w parze z poprawną dykcją. - Co się, kurwa, stało.
Z trudem dźwignęła się do pozycji półleżącej, a zmiana pozycji natychmiast spowodowała kolejny krwotok z nosa. Nawet nie starała się tamować krwi spływającej rześkimi strumieniami po bordowym (a niegdyś szarym) od brudu i zaschniętej posoki podkoszulku.
Przesunęła dłonie po otaczającym ich gruzie, ale bryły były nieregularne i nie tworzyły żadnej sensownej całości w jej głowie po tym krótkim badaniu. Sięgnęła do kieszeni szortów i wyjęła z nich zapałki, nieszczęsne drewienka, które zastąpiły jej różdżkę i miała słono za to zapłacić.
Świst, trzask, odgłos palącej się w ułamku sekundy siarki. Korytarz, a raczej jego nędzne ruiny, rozświetliły się bladym, czerwonawym blaskiem. Tuż przy ogniku rozwidliła się twarz jak z horroru, groteskowo wręcz umorusana krwią Lunarie. Nawet włosy miała od niej posklejane, a oczy tak podrażnione, że niemal dorównywały szkarłatnym odcieniem całej reszcie. Zamrugała kilkakrotnie, próbując wyostrzyć obraz, ale najwyraźniej obie soczewki postanowiły wykazać się większym rozsądkiem od niej i uciec z tego pierdolnika. Makabryczna wersja dziewczynki z zapałkami uniosła wzrok i rozejrzała się po gruzowisku, które zasklepiało się nad nimi w figurze trójkąta. Na ich szczęście, bo gruz nie zwalił się na nich w całości - i nieszczęście, bo mógł zrobić to w każdej chwili.
- Kurwa - powtórzyła martwo po Vanbergu. - To koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptySob Mar 08 2014, 20:33;

Najgorsze były żebra. Miał problemy z oddychaniem, z próbami mówienia, z delikatnym chociaż poruszaniem się. Oczywiście była za to odpowiedzialna Deceiver, dodatkowo sprawę pogorszył spadający na niego gruz, który chyba doszczętnie go połamał. Rozsądek podpowiadał mu, że czeka go wizyta w Mungu... o ile kiedykolwiek wydostaną się z podziemnej pułapki.
Rzucił jej tylko ostatnie mordercze spojrzenie, pełne przekazu, by nie prowokowała go od nowa, gdy niewyraźnie rzekła, iż ten sufit to jego wina. Nieistotne już, że w tej ciemności pewnie nic nie zauważyła, nawet nie miał ochoty tracić sił i narażać się na ból przy próbach wbicia do tej jej tępej głowy, że ten sufit to nie jego wina. W najlepszym wypadku, mogła twierdzić, że ich wspólna.
- Nie kazałem Ci iść za mną - mruknął bardzo niemrawo, z pewną chrypą w gardle. Oczywiście Vanberg świadom był, iż to ona zaczęła i to przez nią znaleźli się w takiej, a nie innej sytuacji. Po co w ogóle za nim szła? Po co w ogóle się do niego odzywała, prowokowała, zaczepiała, odzywała się, po co w ogóle tu była?
Rozbłysnęło światło, w którym, w pierwszym momencie, Dex przesunął wzrok ku dziewczynie, szybko zauważając jak potwornie wyglądała. Posłusznie mógłby przyznać racje co do epitetów jakie serwowała pod jego adresem. Miał ochotę się zrzygać na samą myśl, jak bardzo potrafił dać się sprowokować. Miast tego, zagryzając zakrwawione usta, odwrócił tylko głowę, by spojrzeć na kamienne ściany roztaczające się przed nimi. Podtrzymując się ściany i opierając się bólowi, jaki mu towarzyszył, powoli podniósł się na nogi. Chyba cudem tylko, nie padł z powrotem do tyłu pod wpływem mocnego zawrotu głowy. Ostrożnie, uważając nie tylko na siebie, ale i na to, by nie naruszyć kamiennej konstrukcji (jeszcze by brakowało żeby ta się na nich zawaliła), postanowił zbadać możliwości. W tym celu wyciągnął zapałki, tak, on też zazwyczaj miewał je w kieszeni, rozpalając na chwilę jedną z nich.
- Może dla Ciebie, nie zamierzam tu tkwić aż zdechnę - cicho odparł, ostrożnie przesuwają się w stronę posadzki, gdzie leżały pojedyncze kamienie, a gdzie miał nadzieję odnaleźć swoją różdżkę. Tu nawet nie chodziło o przekomarzanie się, po prostu Dexeter nie popadł łatwo w pesymistyczne duperele, a raczej próbował po prostu stawić czoła ewentualnym przeciwnościom. Przecież, hej, był Vanbergiem, dostawał to czego chciał i takie tam. Tylko ściana wciąż wyglądała jakby mogła spaść im na głowy, wciąż nie widział swojej różdżki, wciąż pojęcia nie miał, jak mógłby chociaż próbować wydostać się z tego miejsca. Nie usiadł jednak z powrotem, kręcił się powoli, szukając różdżki, pomysłu, który podpowie jak uciec z tego korytarza, tak naprawdę gorączkowo analizując jakie są szanse, że ktoś z zewnątrz go znajdzie. Był Vanbergiem, znanym muzykiem, ktoś na pewno będzie go niebawem szukać i może są jakieś magiczne sposoby na zlokalizowanie go tutaj... w tych podziemiach. Chyba?
Odrzucił wypaloną zapałkę, spoglądając znów w czarną przestrzeń.
Kurwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyPon Mar 10 2014, 18:46;

Całe szczęście, że Lunarie nie usłyszała jego pierwszych słów, bo próbowała właśnie pozbyć się zaschniętej krwi z uszu. Inaczej zapewne skończyłoby się to kolejną potyczką słowną, bo przecież w życiu nie miała zamiaru przyznać się do choćby części winy, a już na pewno nie przeprosić.
Była bardzo obolała, osłabiona i zmęczona, a jednocześnie całe to poczucie uwięzienia i bezsilności budziło w niej bardzo gniewne emocje. Na dodatek czuła się już całkowicie trzeźwa, nie miała nic, nic, chciała polecieć sobie na Lodowych Kulkach do Hogwartu i zakupić kilka fajnych eliksirów, by móc żyć dalej z ochotą. Jej wielokrotne, tygodniowe odwyki zawsze kończyły się tak samo, nigdy nie wytrzymywała dłużej i wracała do swych tragicznych w skutkach nawyków. Jednak teraz nie planowała odstawiać niczego, nie chciała być tutaj, teraz i nie chciała być trzeźwa.
Podniosła zamglony wzrok na Vanberga, obserwując jak kręci się i kombinuje, buńczucznie oznajmiając, że tu nie zostanie.
- No dalej, idź sobie, przyda mi się więcej miejsca - zaszydziła z niego, ale ton nie był nawet w połowie tak jadowity, jak mógłby być. Westchnęła ciężko.
- Musimy być już pod Hogwartem, bo nie mogę się teleportować - dodała po chwili cichym, zachrypniętym głosem. Pogładziła dłońmi obolałą szyję, zastanawiając się poważnie, czy Dexter nie zmiażdżył jej przypadkiem tchawicy, czy strun głosowych, cokolwiek, skoro miała takie problemy z mówieniem. Podejrzewała, że wizyta w Mungu wykryje więcej niż złamany nos, sądząc po bólu, który nie miał jednego kanału, zdawał się wręcz promieniować z całego ciała dzięki ich mugolskiej bójce.
- Nie mam siły krzyczeć. Zresztą, pewnie i tak nikt nie usłyszy. A ty lepiej tego nie rób, słyszałam kiedyś, jak śpiewasz. Wystarczy prób morderstwa na dzisiaj.
Zapaliła kolejną zapałkę, próbując dojrzeć cokolwiek, co pomoże im się stąd wydostać. Obraz, jakkolwiek zamazany, nie pozostawiał jej wielu wątpliwości - byli otoczeni gruzem zewsząd. W całym polu widzenia nie ziała żadna wybawicielska, czarna dziura, dzięki której mogli wydostać by się z powrotem do korytarza. Kto wie, może zawalił się na całej długości?
- Nie wiem - powiedziała jeszcze tylko. Wszelkie myśli, które przychodziły jej do głowy, były desperacko smutne i porażająco beznadziejne. Nie widziała żadnego wyjścia, dosłownie i w przenośni. Ciało zaczęło jej drżeć z wyczerpania, ból migotał zwodniczymi światełkami przed oczami. Ciepła krew, zimny pot, cała szeroka gama płynów ustrojowych! Potwornie chciało jej się pić. Potwornie chciało jej się spać. Położyła głowę na przyjemnie zimnej posadzce i przyłożyła dłoń do ucha, nie mogąc znieść hałasu swojego oddechu, po czym znów straciła przytomność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyWto Mar 11 2014, 21:37;

Na trzeźwo z Deceiver uwięziony w zasypanym tunelu. Naprawdę, niewiele scenariuszy mogło być gorszymi od tego, który dane mu było teraz przeżywać. Rozpaczliwie chciał się stąd wydostać, lecz póki co najwyraźniej miało to pozostać odległym marzeniem. Żaden z zakamarków kamiennej ściany nie wydawał się być bezpiecznym fragmentem, by spróbować go ruszyć, bez ryzyka zginięcia pod zawalającymi się gruzami. Oliwy do ogania dolewała obecność gryfonki. O ile pierwsze jej słowa zignorował, tak na wzmiankę o śpiewaniu raczył ją krótkim "spierdalaj", nie wdając się w dalsze przekomarzania, w czym to zaś słaba mogła być dziewczyna. Nie miał na to siły po tym wszystkim. Oczywiście nie wierzył jej na słowo, iż nie da się tu teleportować, wszakże mogła po prostu tego nie potrafić (z resztą, zakładał, że na pewno jest w tym chujowa), więc musiał się przekonać na własnej skórze, że jest jakaś blokada. Hogwart, ich szkoła, umożliwiała im wydostanie się z pułapki. Gdyby gruz spadł im na głowy parę metrów wcześniej, już by ich tutaj nie było.
Bezpiecznie zajął miejsce w najodleglejszym od LSD kącie, jaki tylko mógł sobie wybrać w tej klaustrofobicznej, ciasnej przestrzeni. Wsunął ręce do obdartej kurtki, mocniej się nią opatulając. Deceiver milczała (może wreszcie była martwa? Chociaż, jednak nie, jednak nie chciałby siedzieć z trupem w zapadniętym lochu), wtulił się więc w kamienną ścianę, mając nadzieję, że sen skróci oczekiwanie na pomoc. Cicho licząc, że obudzi go ktoś ich odnajdujący, ignorując ból, zmęczony, zapadł w słaby sen.

Obudził go własny kaszl, gdy leżąc na ziemi nawdychał się zbyt wiele pyłu. Krztusząc się, wyrwał z niezbyt spokojnego snu, który to jednak pozwalał mu zapomnieć na chwilę o tym, w jakim piekielnym miejscu się znalazł. Gardło go piekło, zaschło mu w ustach, ciężko oddychał na nowo czując przerażający ból w połamanych żebrach. Otwierając powieki nie dostrzegł nigdzie swego wybawienia, które to miało na niego czekać. Była tylko ciemna przestrzeń i Deceiver. Chociaż nie był wcale pewnym, czy dziewczyna jeszcze tam żyje.  
- Zajebista nauczka, żeby nie chodzić na skróty - mruknął cicho, acz w tej małej przestrzeni nie było konieczności by podnosić głos. Właściwie mówił to trochę by sprawdzić, czy Deceiver nie wykrwawiła się czasem, albo czy nie dostała jakiegoś urazu wewnętrznego i nie siedział tu teraz z trupem. Chłopak ostrożnie uniósł się nieco na rękach, by oprzeć o ścianę i dzięki temu swobodniej przeszukać swe kieszenie. Kilka słodkich trolli wpadło w jego ręce, paczka papierosów, klika kartek, gumki, trochę galeonów, breloczek wili dołączany do fajek, zapałki i otwieracz. Był idealnie przygotowany na przeżycie w pułapce. Surwiwal pełną gębą. Z całego tego asortymentu wybrał, że najlepiej będzie zapalić. Liczył, że papieros uspokoi jego ręce, że uśmierzy nieco ból, że znakami dymnymi wyśle sygnał gdzieś daleko, metry nad sobą, do uczniów Hogwartu, by poszukali go w podziemiach.
- Nie znajdą nas tu - cicho powiedział, gdy pierwszy raz zaciągnął się papierosem. Nikt, zupełnie nikt nie wiedział nawet, że Vanberg tego dnia był w magicznej wiosce, kto więc mógłby pomyśleć, by szukać go ciemnym korytarzu łączącym Hogwart z Hogsmeade? Chodząc tędy też nigdy na nikogo się tu nie natrafił, przejście nie było aż takie popularne. Po co ktokolwiek miał z niego korzystać, skoro każdy swobodnie mógł się przemieszczać miedzy zamkiem, a wioską?
Mała breloczkowa wila zaczęła powoli tańczyć na jego dłoni, potrząsając swoimi srebrzystymi włosami.
Więc to miała być ostatnia wila jaką widział w swoim życiu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptySro Mar 12 2014, 00:04;

Budziła się i zapadała w sen w gorączce, oddychała cicho i miarowo, co chwila wracając do sennego raju, gdzie było miękko, jasno i przyjemnie. Śniły jej się stare rzeczy, egzaminy w Salem, wakacje z Tommym, poród. Zanim otworzyła oczy, zbudzona kaszlem Vanberga, widziała jeszcze przez chwilę Wielką Salę, gdy pierwszy raz do niej weszła - i piękny, magiczny sufit z otwartym niebem, który nie miałby jak się na nikogo zawalić.
Poruszyła się niespokojnie, mrugając kilkakrotnie, a umysł i serce już tęskniły za oddalającym się obrazem zaszytego chmurami błękitu, którego miała za chwilę już nie pamiętać. A może nigdy już nawet nie zobaczyć.
Bardzo źle się jej oddychało. Nie mogła robić tego przez złamany, zapchany krwią nos, szyja też dalej bolała. Płuca miała jakby osypane prochem. Sądząc po kaszlu rozbrzmiewającym w ruinach korytarza, nie tylko ona miała takie odczucia.
- Pewnie nie masz nic do picia? - zachrypiała, dźwigając się na łokciach i sycząc cicho z bólu. Zeszło z niej wszystko, adrenalina, narkotyki, sen. Przyziemne bóle w podziemnych pułapkach, zwłaszcza w takim towarzystwie, wystarczyły by człowiek miał ochotę palnąć sobie w łeb.
Ognik rozświetlił na chwilę twarz Dextera odpalającego sobie papierosa, ale LSD nie miała okazji się mu przyjrzeć, gdyż był za daleko, a jej świat dalej był rozmazany. Idąc za jego przykładem, sama też pogrzebała w swoich kieszeniach. Ku jej ogromnemu rozczarowaniu, wielkie kieszenie skórzanej kurtki rozdarły się podczas ich zabawy. Nie pamiętała nawet, co mogła tam mieć, ale zapewne cokolwiek, co umiliłoby jej chwilę obecną. Przynajmniej własne fajki.
Kucając, przebyła niewielki dystans dzielący ją od Vanberga, by usiąść naprzeciwko niego.
- Dasz fajkę? - zapytała. Nawet całkiem ostrożnie. Nawet mu nie rozkazała, ani nie poczęstowała się nimi sama, jak to miała w zwyczaju. To nie był o tyle strach, co chęć przetrwania. Jakkolwiek miała się stąd wydostać, musiała dopilnować najpierw, by Vanberg nie zatłukł jej na śmierć przed spektakularną ucieczką z pułapki. A jeśli miała umrzeć, to nie z jego rąk.
Milczała kilka chwil, gryząc się w język, by nie rzucić, że to pewne, bo na pewno nikt nie będzie go szukał i wszyscy imprezują właśnie radośnie na cześć wieczoru bez Dexa. Ale w gruncie rzeczy wiedziała, że jeśli jakiekolwiek poszukiwania zostałyby zorganizowane, to z jego powodu. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że LSD wróciła w ogóle do Wielkiej Brytanii. Nikogo nie obchodziło, gdzie jest.
Westchnęła znów, a chrapliwy oddech urwał się w kilku miejscach, jakby miała zaraz się rozpłakać. Wciąż lekko drżała. Czuła się kurewsko źle.
- Świetni z nas czarodzieje. Uwięzieni pod Hogwartem, a nie mamy nawet różdżek - wymamrotała, przykładając dłonie do czoła i kręcąc głową.
Podsunęła kolana pod brodę i objęła je rękami. Nie mogła nawet oprzeć się o ścianę, bo zamiast niej był tylko niestabilny gruz.
Wbiła spojrzenie w delikatnie migoczące światełko na dłoni Dextera i dopiero po chwili zorientowała się, że to jakaś figurka, breloczek. Nie rozpoznała w niej postaci wili, zbyt źle widziała, jednak wpatrywała się w nią przez dłuższy czas, jak zahipnotyzowana. Nie wiedziała nawet ile, aż chyba sam chłopak schował ją z powrotem do kieszeni. Odchrząknęła cicho, nie mogąc pozbyć się odrażającego wrażenia, że ten gruz to jakaś infekcja, która oblepia jej gardło od środka. Skierowała spojrzenie w stronę Gryfona.
- Jeśli faktycznie mamy tu umrzeć, to mogę umilić ci zejście i wmówić, że umierasz na scenie. Albo obłapiany przez morze fanek, w które się rzuciłeś. Albo we własnym łóżku, jako starzec - odezwała się cicho, strząsając małe kamyczki, które powbijały się jej w nogi. Musiała zająć czymś głowę, którą zaprzątały straszne myśli i budzące się szepty. Wypełnić czymś przestrzeń, zdającą się maleć z minuty na minutę. - Właściwie... jak chciałbyś odejść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptySro Mar 12 2014, 22:00;

Nie miał nic do picia i o niczym bardziej teraz nie marzył, jak o kilku głębokich łykach, chociażby zwykłej wody. Krótko odpowiedział dziewczynie, dając jej, na pewno niewymarzoną, negatywną odpowiedź. Najgorsze jednak nie było samo pragnienie, a świadomość, że z czasem ono się nasili i wszystko będzie tylko gorsze.
Przynajmniej wyjaśniło się, że nie siedzi tu z trupem.
Dość niespodziewanie, dziewczyna zajęła miejsce naprzeciw niego, prosząc o fajki. Przez chwilę obracał pudełko w dłoniach, wpatrując się niezbyt wyraźny zarys Lsd. Nie miał ochoty się z nią czymkolwiek dzielić, nie z tą pieprzoną ćpunką, która przy każdym spotkaniu doprowadzała go do furii. Jednak. Z krótkim zawahaniem rzucił jej paczkę. Musiało rzeczywiście chcieć się jej palić, skoro postanowiła nawet go zapytać, czy może nie zechciałby się z nią podzielić. Nie był pewnym, czy osobiście, na jej miejscu, nie próbowałby z całych sił powstrzymać chęci palenia.
Do kieszeni schował wszystkie swoje bibeloty, łącznie z tańczącym breloczkiem wili, który jeszcze chwilę, delikatnie pląsał w jego skórzanej kurtce.
Wcale nie czuł, że ktoś zacznie go realnie szukać. To znaczy, na pewno zauważą jego brak, jednakże wątpił, by ktokolwiek rzeczywiście ruszył na jego poszukiwania. Vanberg niekiedy znikał, niespodziewanie wyjeżdżał do Londynu, czasem nawet do Luksemburgu. Nie biegł za nim wianuszek fanów, ani grupka przyjaciół. To tak wcale nie funkcjonowało.
- Bez różdżek jesteśmy jak charłaki. Z resztą. Zawsze wiedziałem, że mi do nich blisko - mruknął lekko przecierając swą twarz, czując, że całkiem mocno jest lepiący i brudny. W gruncie rzeczy, wcale nie żartował. Być może Vanberg potrafił parę rzeczy, głównie związane z zaciąganiem kobiet do łóżka, ewentualnie śpiewaniem, ale definitywnie miał piekielne braki we wszelaki kwestiach związanych z czarodziejskimi naukami. Nawet proste zaklęcia wychodziły mu tragicznie. No cóż, zawsze znajdował ważniejsze rzeczy do roboty, aniżeli ćwiczenie uroków czy mikstur!
- Nie, już bardziej nie możesz mi umilić - och nawet znalazł jeszcze siły na odrobinę sarkazmu! Westchnął cicho na jej pytanie, a w wyniku tego, tylko znów zakaszlał, zabierając do płuc znów porcję pyłu.
- Nie wiem, nigdy o tym nie myślałem - odparł dość automatycznie, gdy opanował swój oddech, zamierzając po prostu zbyć dziewczynę. Może to odzywający się ból w klatce piersiowej, przypomniał mu w jakim znalazł się miejscu oraz, że w gruncie rzeczy chciałby jakkolwiek zapomnieć o tym co go otacza, sprawić by czas szybciej upłynął. Rozmowa, nawet z nią, jednak potrafiła odwórcić uwagę. Po pewnej chwili, pełnej długiego milczenia, wreszcie odezwał się do Deceiver.
- Nie jestem, aż takim gwiazdorem, żeby umierać na scenie. Zdjęcia w gazetach, jak martwy leżę, a cały tłum się przepycha, żeby strzelić jak najlepszą fotę? Nie, to nie dla mnie - rzekł, zaraz kolejny raz zaciągając się boleśnie kończącym się papierosem. Ciekaw był jak wygląda tu sytuacja z powietrzem. Z dwóch papierosów unosiło się nad nimi nieco dymu, co świadczyło, że ma tu najlepszego przepływu, jednak między kamieniami musiał się tu wkradać jakiś tlen.
- Więc, po prostu w domu i niespodziewanie. Żebym ani przez chwilę nie miał świadomości, że zaraz umrę. Mógłby mnie psychofan strzelić avadą. Może się do Ciebie odezwę, jak mi się życie znudzi, będziesz mogła spełnić swoją fantazję. O ile oczywiście ten korytarz Cię nie uprzedzi - wyjaśnił nieśpiesznie. Naprawdę chciałby umrzeć nagle, bez listów pożegnalnych, bez świadomości, że został mu miesiąc, tydzień, dzień, bez pewności, że zaraz nadejdzie koniec. Tylko nagle. To miejsce uparcie podpowiadało, że będzie inaczej.
- Twoja kolej - kiwnął głową w jej kierunku, raz jeszcze zaciągając się papierosem, po czym gasząc jego końcówkę na jednym z mniejszych kamieni, jakich nie brakowało dookoła niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyNie Mar 16 2014, 16:51;

Zapaliła papierosa, a dym wypełnił jej płuca, choć ciężko było jej się dobrze zaciągnąć ze względu na obrażenia. Podsunęła kolana pod brodę i oparła na nich prawy policzek, obejmując nogi rękami i wypuszczając dym z ust.
- Nawet nie wiem, gdzie zgubiłam moją. Pewnie podczas ostatniej teleportacji. Może wypadła w trakcie i została w miejscu, z którego się przenosiłam. Przynajmniej ona leży sobie teraz w piasku i słońcu - westchnęła, próbując wrócić myślami do ostatniego miejsca, w którym miała ją w rękach. Czy to w ogóle była jej różdżka? Pamiętała, że ukradła jakąś różdżkę w dormitorium Hogwartu, wtedy zatem nie miała chyba już własnej.
Zastanowiła się krótko, jakich zaklęć mogłaby użyć, by ich stąd wydostać. Jednak żadne dobre nie przychodziło jej do głowy, a każde kończyło się pozbyciem się jedynie części gruzu, podczas gdy reszta spada im na łby i rozsmarowuje po posadzce wypływające wnętrzności.
Nie była taka zła z zaklęć uzdrawiających. Lata niszczenia siebie i przebywania w podobnym towarzystwie sprawiły, że potrafiła całkiem sporo zdziałać w medycynie zarówno czarodziejskiej, jak i mugolskiej, gdy nie mogła użyć różdżki. Popis ostatniej dała nawet kilka lat temu, gdy ratowała Szarlotkę wraz z Courtney. Dobre czasy.
- Gazety pewnie nie, ale obserwator na wizbooku oszalałby z radości - stwierdziła, przyznając w duchu, że takie zejście nie należałoby do najprzyjemniejszych.
Wysłuchała jego pomysłu, milcząc i paląc wolno papierosa. Nie czuła zbytnio jego smaku, z uwagi na zmiażdżony nos, ale sama czynność była dla niej kojąca. Znajome, ciche pykanie żaru trochę urealniało tę nierzeczywistą, koszmarną sytuację.
- Raz już zdarzyło mi się zdechnąć. Na minutę? Dwie? Nie pamiętam. W Nowej Zelandii. Szczerze mówiąc, nie było tak źle. Ale jakiś szaman przywrócił mnie do życia i pomyślałam, że muszę postawić je na nogi. Załatwić trochę spraw. Idiotyczne, że nie zdążyłam i znów mierzę się z perspektywą śmierci - zaśmiała się krótko, dźwięk umarł niemalże przed tym, nim wydobył się z jej gardła. - Więc jest mi obojętnie, jak. Byle nie ciągnęło się godzinami. Ale na to się zapowiada, skoro umrzemy najprędzej z odwodnienia. Chyba, że znów masz ochotę mi pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyPon Mar 17 2014, 14:27;

Dawno, a może w ogóle, nie przebywał w miejscu tak głucho cichym. Nie docierały tu żadne dźwięki z zewnątrz, a nawet ich oddech zdawał się teraz brzmieć mocno. Nie lubił ciszy. Samotność i brak intensywnych dźwięków były dla niego w pewien sposób nienaturalne. W jego życiu zawsze było mnóstwo muzyki, dzięków, hałasu, długich rozmów, krzyków, ale nie głuchej i pustej ciszy. Ta, zdawać by się mogło, iż za wiele przywoływała. W takim milczeniu zbyt dobrze słychać swe myśli.
- Dlaczego? - Przeżył sporo rzeczy, ale nigdy nie otarł się zbyt blisko o śmierć. Oczywiście mowa o prawdziwym otarciu się, nie tam o ugaszeniu pożaru nim ogień zbyt się rozniósł. To się nie liczyło. Takie rzeczy przecież co jakiś czas się przytrafiają, jednakże we wszelakich tych zagrożeniach nigdy nie czuł, że realnie się przekręci. Czy dziś nie był tego najbliżej? - Mam na myśli, dlaczego nie zdążyłaś tego załatwić. - Sprecyzował, uznawszy, że jego pytanie może zostać błędnie dopasowane. Nie interesowało go, dlaczego mogła umrzeć, to znaczy, nie musiał wielce się głowić by wybrać jeden z możliwych scenariuszy. Lsd żyła skrajnie, okazji by umrzeć pewnie parę na swej drodze miała. Opowieść o tym jak przedawkowała, ktoś komu zaszła za skórę, a ten walnął ją sectusemprą, ewentualnie jak po prostu omal się nie utopiła, nie wydawały mu się zajmujące. Te wszystkie opowieści były podobne, zawsze chodziło w nich o ludzką głupotę. Ciekawiło go bardziej dlaczego nie załatwiła swoich spraw. Ferie w Nowej Zelandii były na tyle dawno, że nawet Vanberg się na nie nie załapał, choć oczywiście o nich słyszał (pilny pref, nie?). Dawało to więc mnóstwo czasu na uporządkowanie zaległości. Chyba, że wcale nie chodziło o kwestie czasu.
- Nigdy nie umierałem, chociaż parę razy chyba było mi do tego śpieszno - nie tylko w przenośni, gdy robił coś, co mogło się źle skończyć, ale chyba i dosłownie, gdy był jakimś szalonym nastolatkiem, a życie niezupełnie mu się podobało. Stare czasy.
- Niee, wiesz teraz to byłoby Ci za dobrze, ty byś szybko umarła z moich rąk, ja zaś siedziałbym tu z gnijącym trupem. Jednak straciłem ochotę na pozbawianie Cię życia - stwierdził lekko wzruszając ramionami. A i dość szybko tego żałując. Ten niewinny gest przypomniał mu, że wciąż jego ciało jest naprawdę obolałe. Jednak rozmowa w jakiś sposób spełniała swój cel, przynajmniej tak bardzo nie skupiał się tym, w jak złej sytuacji się znalazł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyPon Mar 17 2014, 17:09;

- Nie wiem - odpowiedziała po długim milczeniu, z pewną goryczą myśląc sobie o tym, że nie wie naprawdę wielu rzeczy. Co się z nimi stanie. Jak się wydostać. Gdzie jest jej różdżka. Dlaczego dalej rozpierdala swoje życie. Miało być tak pięknie, głowa do góry, pierś do przodu, morda w kubeł. Zaciągnęła się papierosem, zatrzymując dym w płucach jak najdłużej mogła.
- Przez chwilę to było bardzo dobitne przypomnienie, że tak naprawdę nigdy nie szybujesz, a wystarczy się potknąć, by roztrzaskać kręgosłup. Chyba myślałam, że kupiło mi to więcej czasu. Że jeszcze zdołam wszystko załatwić. Że znów jestem niezniszczalna i będę potrafiła uciec, skoro raz mi się już udało. - Słowa rozbrzmiewające w tym miejscu, w tej przestrzeni, wypełniające to ciężkie powietrze, gorzko wykazywały, jak bardzo Lunarie się myliła. Wiedziała, że to potwornie naiwne, że kręcąc się nieustannie w tej spirali choroby i śmierci, nie miała w gruncie rzeczy szans na więcej niż kilka lat marnego żywotu. Może dlatego tyle ćpała, bo nie chciała wcale o tym pamiętać.
- Chyba się nie uda - zadeklarowała, rozglądając się po ich ciemnej pułapce i zaciągając się ostatni raz, by zaraz zgasić papierosa o podłoże obok siebie.
Przekrzywiła głowę, zastanawiając się, czy mógł mieć na myśli jakieś samobójcze sprawy, czy tylko odnosił się do swojego szalonego trybu życia. Postanowiła jednak nie pytać. Póki co. Kto wie, może za kilkanaście godzin, gdy będą już rzeczywiście na skraju śmierci, wyrzucą sobie jakieś najmroczniejsze sekrety. Albo wcześniej. Albo nigdy.
- Bardzo mi miło, że oszczędzasz moje życie, bym mogła dotrzymać ci towarzystwa - podziękowała, a w głosie zabrzmiała nikła nuta rozbawienia, jaką była jeszcze z siebie w stanie wykrzesać. Owinęła się szczelniej dużą, poszarpaną, skórzaną kurtką.
- Skoro możemy palić, zapałki nie gasną i jest coraz zimniej, któreś miejsce za kamieniami odgradza nas bezpośrednio od wyjścia - stwierdziła, chociaż część z chłodem dotyczyła bardziej jej personalnych odczuć, a nie jakiegokolwiek powiewu, gdyż tego brakowało w dusznej piramidce. - Szkoda tylko, że gdy wybralibyśmy zły kamień, wszystko zapadłoby się na nas w sekundę.
A jeśli dobry, tylko jedno z nich- a i to nie jest pewne - zdołałoby wyskoczyć na zewnątrz, gdy drugie zasypałby wielokilogramowy, śmiertelny grad. Tego postanowiła mu nie mówić, nie wątpiąc, iż chciałby tego spróbować, ona zapewne rzuciłaby się na niego, chcąc przegonić i skończyłoby się nieciekawie dla wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyPon Mar 17 2014, 23:02;

Nie był lepszy. Przecież też wierzył, że zawsze przed wszystkim, przed czym zechce, zdąży uciec. Może to była kwestia ich wieku, zdawało się im, że w pewien sposób są niepokonani. Z drugiej jednak strony, życie starało się im bardzo mocno przypomnieć, jak naprawdę wygląda stan rzeczy. Było kolorowo, zabawnie, wesoło i głośno, a poranki po tym, gdy wszystko topniało jak stary śnieg, ukazując cały bród i gówno, wyjaśniały, że w istocie, to jest chujowo. Przynajmniej był to taki bród jaki sam sobie wybrał i wokół siebie roztoczył, sprawnie się w nim odnajdywał.
- Jak tego nie planujemy, to czas zawsze szybko się kończy, nie ma co zostawiać na później - za każdym razem czas szybko leciał nie wtedy kiedy powinien. Zaraz wszystko stawało się odległym wspomnieniem. Ale to raczej nie było odkrycie filozoficzne za które dostałby złoty medal. Dex nie miał raczej problemów z tym, że czegoś nie zrobił. A przynajmniej jeśli chodziło o świadome zrobienie czegoś. Jasne, można mu zarzucić, że jeśli teraz tu umrze, nigdy nie nagra kolejnej płyty, muzycznie stając na nogi. Jednak z drugiej strony, doskonale wiedział, że nawet, gdyby siedział dziś na górze, nie próbowałby nawet grać. Czego tu więc żałować, że nie zdążył zrobić, skoro w gruncie rzeczy i tak wiedział, że pewnych spraw by nie tknął?
- Albo realnie podejść do tego, co rzeczywiście byśmy zrobili i wypieprzyć z głowy zadręczające myśli - wzruszył ramionami, dodając swój nieco realniejszy wniosek, niż te pierwsze złote słowa. Być może sprawa Lsd wyglądała tak samo, czy jeśli dach zawaliłby się pięć lat później, to czy też nie twierdziłaby, że nie zdążyła? Może nigdy nie chciała zdążyć.
Lekko się poruszył, by spojrzeć na konstrukcję z kamieni. Musiał się podnieść, by rozprostować nogi, dlatego też stopniowo i ostrożnie wstał.
- Może jednak nie zawalił się cały korytarz, może ktoś przejdzie tym przejściem i zobaczy co jest grane - powiedział słysząc jej słowa, iż gdzieś jest przepływ powietrza. Oczywiście ten korytarz był mało uczęszczany... może akurat szczęście by im dopisało w postaci zbłąkanego wędrowca?

I wtedy cała nadzieja zginęła pod gruzami kamieni, które najwyraźniej pod wpływem lekkiego ruchu Vanberga, znów zaczęły się sypać. Konstrukcja była słaba, czekała widać, aż byle podmuch powietrza wprawi ją znów w ruch. Ciężkie kamienie sypiące się z sufitu przygniotły ich do ziemi.
Zrobiło się ciemno i metaliczny posmak krwi wypełnił jego usta. Odleciał, zapominając o brudnej rzeczywistości i jakichkolwiek nadziejach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyWto Mar 18 2014, 00:35;

- "Później" brzmi tak dobrze - uznała, wzdychając. Wszystko wydawało jej się takie proste i łatwe, kiedy nie trzeba było zrobić tego teraz. Rzucić narkotyki? Jasne, później. Stawić czoła Barnabie? Spotkać się z synem? Och, za chwilę. Minęło przecież dopiero dziewięć lat. Jeszcze nie zebrała sił.
Ale obawiała się, że teraz może już nie być "później". Ani jutro. Ani kiedy indziej. Co gorsze, ta część jej, która wierzyła, że to nieprawda, że się wydostaną - wcale nie postanawiała właśnie gorąco poprawy w obietnicach do nieistniejących bóstw.
- Pewnie to prawda - mruknęła, tworząc przełomową chwilę w historii magicznego świata, przyznała właśnie bowiem rację Dexterowi Vanbergowi. Nie wiedziała, czy kiedykolwiek zbierze odwagę, by wrócić. Pokazać mu gruby plik niewysłanych listów, pogłaskać po włosach niewiadomego koloru, przytulić do piersi i powiedzieć jesteś mój, zawsze byłeś, wróciłam.
Oczy wypełniły jej się łzami, a świat byłby jeszcze bardziej rozstrojony w ostrości, gdyby nie było tutaj tak ciemno. Wtuliła dłoń we włosy, stłumiła westchnienie, lecz nim zdążyła zrobić więcej, uderzenie strząsnęło jej łzy z rzęs i wbiło głowę w posadzkę, zaszywając czerń jeszcze ciemniejszym jej odcieniem.

Słyszała oddechy i dzwoneczki. Ktoś tu szedł. Ktoś ich ratował.
- Tutaj! - zachrypiała, próbując krzyczeć, a nie mogąc wykrzesać z siebie więcej niż szept. -Tuuu... - zamilkła, orientując się, że dzwonienie dobiegało z jej własnej głowy. Bardzo obolałej. Ciepła posoka spływała jej po twarzy, na nowo rozpoczął się silny krwotok. Jakiś kamień uderzył ją w twarz, nastawiając przy okazji złamany nos. Co było chyba jedynym plusem całej sytuacji.
Nie mogła się poruszyć. Nogi miała przysypane ciężkim gruzem. Sądząc po oszałamiającym bólu w lewej, ta została złamana, będąc uwięzioną w karykaturalnie wygiętej pozycji pomiędzy dwoma kamieniami.
- Japierdolękurwachujchujchuj - wymamrotała, próbując potokiem przekleństw złagodzić trochę swoje cierpienie. Poruszyła delikatnie lewą ręką, na której w połowie leżała, ale ciężar jej ciała był zdecydowanie przyjemniejszy od sufitu.
Wstrzymała na chwilę oddech, by upewnić się, że słyszy jego. Uszy wypełnione miała kurzem i prochem, lecz i tak po chwili stwierdziła, że jest blisko. Nie tylko krew otulała ciepłem jej twarz, był to także spokojny oddech Vanberga.
- Nie wiem jak ty, ale ja nikomu nie będę polecać kołderki z gruzu - szepnęła, trochę do siebie, trochę do niego. Bardziej niż kamieniami, czuła się przytłoczona obrzydliwą świadomością, że to już chyba to. Naprawdę koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyWto Mar 18 2014, 18:27;

Miał osiem lat i jeździł z ojcem po stanach. Wielka trasa koncertowa, w której zwiedzał miasto za miastem. Miliony świateł, dziwnych ludzi, szalony czarodziejski autobus, jakim podróżowali. Najlepiej było nad wielkim kanionem. Na jednej z tych niesamowitych półek skalnych Fatalne zrobiły koncert dla czarodziei. Jednak najważniejsze, że po nim, za sprawą wyjątkowych zaklęć mógł skoczyć w dół nic sobie nie robiąc. Czuł się jakby leciał, jakby trwało to godzinami, nie krótkimi sekundami. Wzbijał się do góry, by szybować dalej, a grawitacja upomniała się o niego dopiero znacznie później. Niczym przerażająca czarna siła, zaczęła go ściągać w dół, nieubłaganie zderzając z twardymi skałami.

Po przebudzeniu klatka piersiowa bolała go, jakby realnie spadł z wysoka na amerykańskie ziemie. Dopiero po chwili dotarło do niego, że ból związany jest z kamieniami, które go przygniatały. Zaś miast słońca Arizony, padał na niego tylko pył brudnych, hogwarckich skał. Potem dotarł do niego jej głos.
- Nie będziesz mieć komu - wypowiedział te słowa dość pusto, jak na zdanie mówiące o tym, iż ma świadomość, że nie będzie tego magicznego "później, kiedyś". Był przygnieciony głazami, na twarzy umazany był z zastygłej krwi, ból był jeszcze gorszy niż wcześniej. Miał wrażenie, że nie ma części ciała, która by go w tej chwili nie bolała. Musiał się jakoś wyswobodzić, bowiem w tej pozycji praktycznie nie mógł oddychać.
- Kurwa. Niech te jebane skały spadną na nas raz a porządnie - jakimś cudem, cała ta sytuacja, a raczej fakt, że znów się obudził, tylko wywołały w nim agresje. W gruncie rzeczy po prostu czuł się cholernie bezradny. Nie potrafił nic, kompletnie nic poradzić na to w jakiej znaleźli się sytuacji. Ostatnie przysypanie tylko wyzbyło go z myśli, że jest jakiś odwrót, szansa. Nikt ich nie znajdzie. Czy umrą z wycieńczenia, czy znów ich przysypie, tym razem ostatecznie, nie miało znaczenia. Po prostu czekał ich tutaj koniec.
Próbował się przesunąć odrobinę, ale tylko poczuł silniejszy ból. Położył więc posłusznie głowę znów na brudnej posadzce mocno zamykając oczy.
- Zbyt długo trwa to zdychanie - szeptem do siebie jedynie dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyWto Mar 18 2014, 23:18;

- Mogę jeszcze tobie. - Choć zobaczymy, na jak długo. - Zatem, nie polecam - wyszeptała, mrugając zalanymi krwią oczami, jakby to miało pomóc jej w dostrzeżeniu czegokolwiek w tej ciemności. Oboje raczej nie mieli wielkiego pola do manewru, jakieśtam zapalanie zapałek i relaksacyjne zaciąganie się nikotyną nie wchodziło już w grę.
Oddałaby w tej chwili nogę za kapkę morfiny. Nawet tę niezłamaną. Ból był porażający, nieznośnie rzeczywisty i nieustanny. Czuła, że dopada ją potworna gorączka z powodu przymusowego odwyku, utraty krwi i bólu.
Milczała długo, oddychając płytko i zanurzając się w dziwne stany świadomości, wciąż podszyte poczuciem obrzydliwie przyziemnej perspektywy umierania. Myślała o Barcelonie i jej słońcu, Borisie i jego dłoniach, Barnabie i jego krzyku, brudzie w jej ranach, bałaganie, który nazywała życiem.
Nagle wciągnęła głośno powietrze, wydając z siebie zduszony krzyk. Zupełnie, jakby przypomniała sobie o czymś strasznie naglącym, jak zostawienie otwartej furtki w klatce smoka.
- Nie - wyszeptała przerażona, nagle odsuwając od siebie myśli o śmierci, gdyż coś innego zdławiło ją niewymawialnym strachem w gardle. - Nie dostanie moich listów. Och, kurwa. Nie dostanie ich. Kto je ma? Boris? Ja? Nie. Nie. Nie może mnie nie poznać - zaczęła szeptać w malignie, próbując się poruszyć, oswobodzić, musiała stąd wyjść, biec, dowiedzieć się, gdzie jest ta książka z plikiem setek listów związanych sznurkiem, której strony wycięła w kształt koperty i skryła w miejscu tak sprytnym, że nie mogła sobie go teraz przypomnieć. Do tej pory była pewna, przekonana, że dała je kiedyś Borisowi, bo ufała mu i kochała go, ale Borisa już nie było.
- Już nie ma - szepnęła, opadając z sił, niezdolna zmienić swojego tragicznego położenia. - Mój syn nigdy mnie nie pozna, a ja nie poznam mojego syna.
Zaczęła płakać. Dexter miał rację, musiała przyznać przed sobą, że chyba nigdy nie odważyłaby się zostać pod swoim domem dłużej, pozwolić sobie naprawdę zobaczyć istotę, która była jej najdalsza i najbliższa jednocześnie. Ale listy, te listy to było coś innego. To miał być most, łatwiejsze wyjście, które powierzyła - chyba - komuś innemu. A teraz nie mogła sobie przypomnieć, czy ten gest, przekładanie książki do jego rąk, to była tylko projekcja umierającego umysłu, wymówka, by odeszła w spokoju, czy prawdziwa sytuacja. Oddychała coraz płycej, zdjęta terrorem i szokiem, łzy kapały ciurkiem na podłogę, a ona nie mogła nawet pociągnąć zatkanym krwią nosem, dusząc się własnym szlochem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptySro Mar 19 2014, 00:27;

Powoli i delikatnie zdejmował z siebie wszystkie przygniatające go kamienie, co stanowiło niemały wysiłek. By zoptymalizować atakujący go ból, czynił to powoli. Jednocześnie czuł, że wszystkie te starania są zupełnie bezsensowne, bo zapewne w przeciągu kolejnej godziny spaść na niego miały następne gruzy. Tym razem, miejmy nadzieję, już ostateczne. Udało mu się odrobinę podnieść, tak by plecami mógł oprzeć się o ścianę. Warto wspomnieć, że przezornie uczynił to bardzo ostrożnie, świadom, iż pod wpływem tego ruchu wszystko znów może się na niego zawalić. Z drugiej jednak strony... przynajmniej szybciej by się to skończyło.
Całą tą powolną czynność, nagle przerwał zduszony krzyk Lsd i jej niespodziewane, głośne zaprzeczenie. Vanberg szybko obrócił głowę w jej kierunku (może aż za szybko, bo w tej zakręciło mu się na tyle mocno, iż musiał się momentalnie podeprzeć dłonią), będąc pewnym, że coś się stało, tu teraz, że może znów jakaś ściana się wali, a nie, że chodzi o nawiedzające ją myśli. Dopiero słowa o listach pozwoliły mu odetchnąć. Obserwował jej monolog zastanawiając się, czy czasem nie oszalała. Właściwie wcale by go to nie zaskoczyło, ludzie świrowali w takich warunkach, mając świadomość, że lada chwila umrą. Mówiła coś o jakimś Borysie, o listach, o niczym co byłoby dla niego znajome.
Syn. Zabrzmiało to niemal niemożliwie w jego uszach. Patrzył na Lsd gorączkowo zastanawiając się, czy jego własna matka też kiedykolwiek płakała, że go nie poznała. Dziwnie czuł się z myślą, że ta dziewczyna jest matką. Zawsze postrzegał ją jako bardzo samotną jednostkę, niemalże z niczym nie związaną. Dusiła się płaczem, kiedy tymczasem przed jego oczami natrętnie widniał wymyślony obraz Trixibelle Grammer. Obraz, który kiedyś sam sobie stworzył, a pod który podkładał zapewne jedną z kobiet, którą musiał dostrzec w towarzystwie ojca. Oczywiście niemożliwym byłoby by wizerunek ten był trafny, na pewno nigdy nie mógł zobaczyć swej rodzicielki.
Wrócił na ziemię dostrzegając zarys roztrzęsionej Deceiver. Niewiele myśląc, przysunął się do niej, by złapać ją za rękę, to jedyne co był w stanie zrobić biorąc pod uwagę stan swoich kości, całego bolącego ciała.
- Może ktoś mu je przekaże, może kiedyś ktoś mu je da - co miał jej innego powiedzieć? Że wyjdzie stąd i sama mu je da? Nawet nie potrafiłby tego wiarygodnie powiedzieć. A jeśli jakiś Boris rzeczywiście miał te listy, przynajmniej istniała szansa, że gdy świat już dowie się o ich tragicznej śmierci, a to też pewnie potrwa, to może dostarczy je temu komu trzeba. Oczywiście to była dość dobra wersja wydarzeń.
- Ja czasem chciałem chociaż wiedzieć, że moja matka próbowała do mnie napisać jakiekolwiek listy - dodał samoistnie, nawet nie dziwiąc się sobie tak bardzo, jak mógłby, mówiąc takie słowa w normalnych warunkach. I tak miał zdechnąć, co za różnica więc ile z siebie wyrzuci. Automatycznie wolną rękę wsunął do kieszeni, by zapalić, tego jednego z ostatnich papierosów.
- Gdzie on teraz jest? - Zapytał jeszcze zastanawiając się ile lat temu musiała urodzić to dziecko, skoro odkąd ją znał była tą samą latającą ćpunką bez wielkiego brzucha, zwiastującego gotowość do wydania na ten padół kolejnego, zapewne dysfunkcyjnego dzieciaka z pokręconej rodziny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptySro Mar 19 2014, 01:03;

Nie mogła znieść tych myśli, to było dla niej za dużo. Atak paniki zamykał jej tchawicę zimnym, gorzkim okuciem, wszystko świat drżał w posadach, kołysząc się na krawędzi szaleństwa, a ona dalej nie potrafiła przyjąć do wiadomości, że jej syn będzie kolejne lata zasypiał i budził się, nie poświęcając jej już żadnych myśli i snów, nie mając nawet jak ułożyć w głowie jej kształtu, do którego nie miał podstaw.
Już drugi raz tego dnia... nie, wieczoru? Nocy? A może to był już kolejny dzień? Albo trzeci, żeby zaraz mogli już umrzeć z pragnienia?
Już drugi raz dusiła się, choć tym razem dłoń Vanberga nie znajdowała się na jej szyi. Teraz oplatała jej własne palce, a ten dotyk, ciepły i ludzki, powoli uspokajał rozdygotaną dziewczynę.
- Bardzo bym tego chciała - przytaknęła, nie wierząc wcale ani jego, ani swoim słowom, lecz nie mogła już przecież nic zrobić, nic poradzić. Suma wszystkich wyborów, ludzi, wydarzeń, kumulowała się w jakąś potworną, poplątaną, bezsensowną konstrukcję stojącą na środku niczego. Budowała ją tak nieudolnie, że od lat chwiała się w podstawach, a teraz rozsypywała się, by huknąć zaraz o ziemię i roztrzaskać na dobre. I nikt nawet tego nie usłyszy.
Opanowała spazmy wstrząsające jej klatką piersiową w duszącym szlochu i wypuściła powoli powietrze; rozluźniła nieco napięte, obolałe ciało. Tu i teraz było tak intensywne, skondensowane w emocje i słowa, że nic dziwnego, jak w przyspieszonym tempie zachodziły w niej dramatyczne zmiany, strach, histeria, niedowierzanie, akceptacja, smutek.
- Pewnie nawet, gdyby dotarły, to mój pokurwiony ojciec schowałby je przed nim i wyszłoby na to samo - stwierdziła posępnie. Wzięła jeszcze kilka głębokich oddechów, ale chociaż lekko się uspokoiła, nie puszczała dalej dłoni Vanberga. Nie obchodziło jej zbytnio, że tą samą chciał zadać jej bardzo nieprzyjemną śmierć. Był człowiekiem, był blisko, oddychał. Nie chciała teraz być sama.
- W domu - odparła, lecz w głosie nie zabrzmiała żadna nuta ciepła, ni tęsknoty. - Nienawidziłam tego miejsca, bo tam był mój ojciec. Ale chyba traktuje mojego synka lepiej, niż mnie. Tak sądzę. Od dziewięciu lat teleportuję się czasem pod dom. I nasłuchuję. Często się śmiał. Ja nigdy się nie śmiałam. Nawet nie wiem, jak wygląda, Dexter. Nawet nie wiem, jak ma na imię - powiedziała martwo. Nie czuła wcale wielkiej ulgi związanej ze zdradzeniem tego sekretu ostatniej osobie na Ziemi, o której myślałaby w kategorii powiernika. W Hogwarcie nikt nie wiedział o jej dziecku. Tommy'ego już dawno nie było, on wiedział. To był koniec, czym jest sekret, jeśli jego powiernik za chwilę umrze? Jej tragiczne życie stało się tylko zlepkiem dziwnych opowieści, suchych faktów obnażających ją do cna, które mogła rzucić ale może właśnie dzięki temu mogła czuć się człowiekiem. Chyba nie była nim zbyt często w oczach innych.
Dopiero po chwili dotarły do niej słowa Vanberga o jego matce.
- Ale czekaj, jak to? - zapytała z autentycznym zaskoczeniem w głosie. - Zostawiła cię? Ile miałeś wtedy lat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptySro Mar 19 2014, 18:18;

Zignorował fakt, że jeszcze przed chwilą zarówno ona jego, jak i on ją próbował zabić. Nie chciał żeby panikowała w tym miejscu, kiedy oboje byli tu uwięzieni, by tak dawała się sprowokować emocjom. Po prostu chciał jakoś się trzymać, a towarzyszka wprowadzająca dość dramatyczną aurę nie była ku temu najlepszą drogą. Chociaż, w gruncie rzeczy ta historia z tym dzieckiem brzmiała naprawdę gówniano i jego reakcja nie była jakkolwiek tutaj wymuszona. Był jej jedynym towarzyszem w niedoli. A biorąc pod uwagę, to co ich czeka, mogli odłożyć to, jak walczyli o... nic, właściwie. Nie mogła liczyć, że pozna swojego syna, jak i on nie mógł liczyć, że jutro zrobi te rzeczy, które w jakiś sposób odkładał. Tak bardzo zawsze uciekał od przyszłości, starał się nie myśleć o dniu kolejnym i dopiero teraz w pełni mógł poczuć, jak to jest, gdy naprawdę nie ma jutra. Najbardziej jednak w tym przerażało go to, że było bardzo mało rzeczy, które chciałby zrobić, jeśli mógłby to wszystko przesunąć. Jedyną sprawą była właściwie tylko ta muzyka, ale zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że nic w tej kwestii realnie by nie zmienił. Napełniało go to duszącym poczuciem, że jego życie jest, było, bardzo puste.
- Może jest mu tam dobrze, może twój ojciec go dobrze traktuje, skoro słyszałaś śmiech, powinnaś być spokojna - powiedział próbując sobie wyobrazić wizję, że jego matka, gdy był młodszy, też gdzieś tam próbowała się pojawić. W dzieciństwie często to sobie wyobrażał, szczególnie wtedy, gdy siedział sam, a stary Vanberg wpadał w zbyt długie imprezowe ciągi. Nic jednak takiego nigdy nie nastąpiło. Potem zaczął się zastanawiać, czy jeśli on miał dziecko, to czy próbowałby je zobaczyć, ale te myśli wydały mu się tak odległe, że szybko je od siebie odrzucił. Wolał sobie takich sytuacji nawet nie wyobrażać. Nie był w stanie ją jakkolwiek pocieszyć, mówiąc złote słowa "jeszcze kiedyś go zobaczysz, jeszcze kiedyś wszystkiego się dowiesz", ach "kiedyś" nigdy miało nie nadejść.
- Dlaczego go zostawiłaś? - musiał zapytać, bowiem autentycznie był ciekaw, czym kierowała się Deceiver zostawiając swoje dziecko. Czym kierowała się jego matka? Cicho westchnął słysząc pytanie dziewczyny, jednocześnie dokańczając wyciąganie fajek z kieszeni kurtki. Położył je na swoich nogach, wolną ręką wyciągając papierosa i go podpalając. Potem położył fajki na nogach brunetki, by też zapaliła. Może to był jego ostatni papieros w życiu? Przez krótką chwilę analizował jego smak, sprawdzając czy jakkolwiek różni się od wcześniejszych, czy ostatnie razy były inne.
- No normalnie, nie miała chęci, czasu czy coś tam. Pieniędzy najpewniej, dragi trochę ją kosztowały - wzruszył ramionami. Jego ojciec często powtarzał, że Grammer była uzależniona. Z drugiej strony, co on mógł wiedzieć, sam ledwo ją znał. Przez chwilę Dex miał problem z ustaleniem w jakim momencie matka go oddała. Jego ojciec za każdym razem twierdził co innego. Pewnym było tylko to, że był wówczas mały. - Zaraz jak się urodziłem, chyba nie byłem z nią długo. Nie wiem, nie myślę o tym, przywykłem, że byłem skazany wyłącznie na mojego niezawodnego starego. - Choć te ostatnie słowa napełnione były ironią, to wiedział, że ten stary idiota parę razy w jego życiu okazał się przydatny. Nie za często, ale kiedyśtam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptyPon Mar 31 2014, 21:30;

- Mam nadzieję - westchnęła, a głębokie zaczerpnięcie ciężkiego powietrza do płuc tylko wzmocniło ból, kłując i ściskając od środka. Możliwe również, że powodem cierpienia był teraz również ogromny smutek, a nie tylko gruz.
- Nie zostawiłam! - żachnęła się, lecz fizycznie nie miała sił na krzyk. Milczała chwilę, podejmując temat dopiero po chwili pełnej duszącego kaszlu. - Urodziłam go przed terminem, długo przed. Nie miałam jednak czasu nawet się martwić o to, czy przeżył, bo ojciec odebrał poród. I zabrał mi go. Nie pamiętam dokładnie, straciłam przytomność. Obudziłam się, gdy trzymał już go w rękach, a było tam tyle krwi. Tyle krwi, Dexter, nawet nie wiesz. I kazał mi się wynosić. Zagroził, że go zabije, jeśli wrócę.
Wyrzucała z siebie to wszystko suchym, pustym głosem. Czerń przed oczami rozmyła się jej w projekcje dawnych dni, przed oczami przesuwała się jej wciąż jedyna chwila, w której miała okazję zobaczyć swoje dziecko i okrutny wyraz twarzy Barnaby. Nigdy nie wątpiła, że rzucił te słowa na wiatr. Zapewne po tych kilku latach groźba straciłaby na znaczeniu, przecież pokochał go, wiedziała o tym, nie zrobiłby mu krzywdy. Ale bała się, cholernie bała się zaryzykować.
- Nie zostawiłam go, ale też nie wróciłam - zadecydowała, dzieląc się z Vanbergiem wspomnianymi na górze przemyśleniami. Nie miała pola manewru w okolicy nóg, gdzie złożył paczkę papierosów. Zresztą, i tak nie miała już ochoty palić. Wyrzucała z siebie swoją największą, życiową tragedię i miała wrażenie, że z słowa na słowo, z minuty na minutę, opada z sił. Jakby trzymanie tych słów w wieloletnim sekrecie, w niewypowiedzeniu, to była jedyna więź łącząca ją z życiem i siłami witalnymi. - Więc pewnie jestem tak samo winna - pociągnęła nosem.
- Cóż, tak czy owak dostałam swoją karę. Noc w noc, dzień w dzień, nie mogłam żyć niczym innym poza myślami o tym, jaki jest. Co u niego. Jaki ma kolor bucików. Czy sam już je wiąże. Co lubi jeść na obiad. Chociaż pewnie jest strasznym niejadkiem. Jakie ma oczy, włosy, jakie lubi bajki na dobranoc. Straciłam to wszystko. No, i zaczęłam ćpać - dodała jeszcze po chwili, jakby od niechcenia. A była to przecież, w oczach społeczeństwa, rzecz która najbardziej definiowała LSD. Pojebana ćpunka. I kurwa, jak się okazało w słowach Dextera. Zabawne, bo nie pamiętała nawet, kiedy ostatnio uprawiała seks. Sypiała dalej z facetami, ale... chodziło głównie o sen. Jeśli nie byli wystarczająco pijani, by zasnąć przed stosunkiem, hipnotyzowała ich, by oddali się objęciom Morfeusza. I po prostu leżała, całą noc, przytulona do obcych ludzi, w cudzych domach, w nieswoich ubraniach, w heroinowym półśnie.
- Ha - skwitowała celnie swoje życie, uśmiechając się kwaśno. Nie wiedziała nawet, czy chłopak ją widzi. Zapewne nie miał takich problemów ze wzrokiem, jak LSD, lecz wciąż było tu bardzo ciemno. Podejrzewała, że nie prezentuje się zbyt ślicznie, upierdolona krwią, ziemią, ze spuchniętą twarzą, złamanym nosem i oczami przekrwionymi niemal karykaturalną czerwienią. Ona widziała jedynie mały, pomarańczowy ognik, unoszący się miarowo, gdy zaciągał się papierosem. Kołysała się własnym oddechem do snu, zastanawiając się, czy to będzie już ten ostatni.
- Może nie znasz całej historii? - stwierdziła słabym głosem. - Mój syn najpewniej karmiony jest całym stekiem obrzydliwych kłamstw o mnie. Chociaż część z nich pewnie, niestety, się sprawdziła. Może twój ojciec ci nie powiedział?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Administrator




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptySro Kwi 02 2014, 14:59;

Wprost przeciwnie do LSD miał ochotę najlepiej palić papierosa za papierosem. Po pierwsze, by po prostu zająć czymś ręce, po drugie, by odwlec smak ostatniego papierosa, chętnie sięgnąłby po kolejnego i kolejnego, czując idiotyczną satysfakcje, że ten poprzedni jeszcze nie był tym finalnym.
Realnie zdziwił się jej gwałtowną odpowiedzią, zapewnieniem, że nie porzuciła swojego dziecka.
- Uczepiłaś się świata, to brzmi jakbyś wówczas też umknęła śmierci. - Stwierdził obracając papierosa między palcami. Teraz też mogłaby uczepić się życia, odganiając tym samym od nich obojga śmierć, poprzez telepatyczne wezwanie tajemniczego wybawcy. Mrzonki.
Nie zamierzał jej pocieszać, mówiąc, że nie jej wina, iż zostawiła syna i nigdy po niego nie wróciła. Miała wyjście, mogła kiedyś wrócić. Dlatego jej wypowiedź skomentował długą ciszą. Bardziej czuł, że w pewnym momencie LSD musiała wywnioskować, iż jej syn ma się dobrze, tam gdzie teraz żyje, zaś ona sama, nie nadawałaby się na matkę. Nie mógł jej też powiedzieć, że kiedyś może to jeszcze zmienić, bo kiedyś miało nie nadejść. Słuchając jej, naprawdę miał wrażenie, że wdepnęła w jakieś okropne gówno, co było zabawne, bowiem zawsze oceniał ją dość płytko, ale w gruncie rzeczy, nie było to aż tak zaskakujące, gdy dłużej się nad tym zastanowił. Większość tych ludzi, którzy ochoczo sięgali po narkotyki miało przecież jakąś przeszłość. Jakąś, znaczy nie w przesadnie tęczowych barwach. Vanberg w gruncie rzeczy nigdy nie był uzależniony od narkotyków. Oczywiście, że po nie sięgał i to praktycznie przy większości imprez, ale nie był w realnym ciągu. Nie miał drgawek z powodu ich braku, nie sprzedawał starych mebli za działkę, był więc zdrowy, prawda? Pewnie był więc chujową gwiazdą rocka. Pił dużo, ale przecież nie był alkoholikiem. Wprost odwrotnie do Lsd, on jednak definitywnie miał poważny problem z osobami przewijającymi się przez jego sypialnię. Być może nie był tego w pełni świadom, bowiem nigdy nie próbował zmienić swojego życia, ale realnie był uzależniony od kontaktów fizycznych. Potrzeba natychmiastowej satysfakcji zdominowała jego życie, wypychając z niego zdolność do emocjonalnego angażowania się w te wszystkie, proste relacje. Nie chodziło o rankingi, o szczycenie się z iloma się było, to wszystko było tylko i wyłącznie kwestią trywialnych potrzeb. Banały.
- Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem. Tylko, że to już nie ma znaczenia, dawno temu przestałem być małym chłopcem, który porównywał się do wszystkich przyjaciółek ojca, sprawdzając, czy któraś z nich nie ma takich samych oczu, czy coś w tym stylu. To już nie ma znaczenia - rzekł, tak przypadkiem, przypominając sobie, jak to w dzieciństwie wszystko wyglądało, kiedy wmawiał sobie, że na pewno jedna z tych kobiet jest jego matką, tylko nie chce o tym powiedzieć, albo, że ta pojawi się na kolejnej imprezie organizowanej przez starego. To nigdy się nie działo. Dziś, naprawdę o tym nie myślał. Stare dzieje.
- Ale wiesz, też mam zjebanego starego. - Powiedział niczym na pocieszenie. Zaciągnął się końcówką papierosa, następnie powoli wypuszczając dym z ust. Nie lubił o tym mówić, ale ta cała sytuacja w jakiej się znaleźli, a może wyznania dziewczyny sprawiały, że chciał komuś przedstawić kawałek swojej historii, a może to kwestia tego, że nigdy więcej miał o tym już nie myśleć. - Nawet też lubi zabierać to, co do niego nie należy. - Oczywiście cała historia była inna, ale ostateczny zamysł podobny.
- Wbrew temu co sobie o mnie myślisz, bardzo dawno temu, daleko przed Hogwartem, przed tym wszystkim z kimś tam byłem. Nie wiem, parę miesięcy. - Sto dwadzieścia siedem dni. - Było normalnie. - Po prostu bardzo dobrze. - Stary chyba chciał mi coś udowodnić, nie wiem, że wszyscy są tacy sami. Zrobił to tak, żebym to zobaczył. Chciał mi pokazać jak łatwo może ją pieprzyć. Rzeczywiście, kiedy na nich wpadłem, wyglądało na to, że łatwo mu poszło. Chciałem go zabić, żeby wreszcie się od niego uwolnić, a dziś, dziś mi wszystko jedno. Pewnie miał rację. Ta głupia suka, gdzieś tu jest, a ten stary chuj może sobie wręczyć złoty medal nieomylnego Vanberga. Pewnie bycie jego synem z boku wydaje się wesołe, ale życie z nim jest strasznie pojebane. Tylko, że wiesz, z czasem to się staje obojętne, z czasem mu przyznaję racje i czuje, że jesteśmy tacy sami, chociaż niby miało być inaczej. Tak jest łatwiej. Ja przynajmniej nie będę się bawić w chujowego ojca. Na szczęście na pewno, nie będę mieć na to okazji.
Śmierć w podziemiach miała mieć zalety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8




Gracz




Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa EmptySro Kwi 02 2014, 19:25;

Może jakby to ona złamała jego nos, to wcale nie miałby na to ochoty, heh. Dawno tak bardzo nie tęskniła za swoją różdżką. Mogłaby uśmierzyć ból w ciągu kilku sekund. Jednak najwyraźniej jej śmierć miała być równie pełna wrażeń jak jej życie, skoro umierała z pragnienia, wycieńczenia, przynajmniej jednego krwotoku wewnętrznego i bólu.
Nie dziwiło jej, że nie odpowiedział. Nie szukała usprawiedliwienia w swoim zachowaniu ani pocieszenia w jego słowach. W sumie była mu za to poniekąd wdzięczna. Nie miała ochoty drążyć tematu. Wystarczyło jej samo wyznanie. Zabawne, że miejsce, które odbierze im życie, będzie też grobowcem ich sekretów.
Wyobrażanie sobie Dextera jako małego, niewinnego, smutnego wręcz chłopca, było bardzo trudnym zadaniem. Znała go tylko chyba tylko z tej gorszej strony. Trasa koncertowa, na której się poznali, zdawała się mieć miejsce w zupełnie innym życiu, a już wtedy ich znajomość była pełna zgrzytów. Choć, z tego co pamiętała, miała w sobie też trochę fizycznego napięcia. I to nie takiego, które kończy się bójką.
- Ja pierdolę. - Vanbergowa historia została skomentowana przez LSD w ten właśnie sposób. Dziewczyna z niedowierzaniem słuchała jego słów. Próbowała sobie ułożyć każdą historię związaną z nim na nowo w głowie, biorąc tym razem pod uwagę przeszłość Gryfona. Nie wiedziała, w jakie strony dokładnie ukształtowała go tamta sytuacja, nie znała go przecież nigdy przedtem. Ale wiedziała przecież, że musiała trochę zatrząść nim od środka. - Jak się powstrzymałeś? Przed zabiciem go? - zapytała, w sumie z autentyczną ciekawością w głosie. Przecież nie zrobiła mu nic równie okropnego, a to jedynie siły zewnętrzne zdołały ocalić Lunarie przed Dexem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Sekretne przejście do Miodowego Królestwa QzgSDG8








Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty


PisanieSekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty Re: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa  Sekretne przejście do Miodowego Królestwa Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sekretne przejście do Miodowego Królestwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sekretne przejście do Miodowego Królestwa JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
-