Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Magiczny klub Rozing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Galeony : -16
  Liczba postów : 974
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptySob 12 Cze - 13:03;

First topic message reminder :


Magiczny klub Rozing

W ostatnim, dużym budynku na ulicy Pokątnej znajduje się jedyny taki w Londynie, nowo powstały, Magiczny Klub. Przychodzi tu wiele młodych czarodziejów z całego kraju. Wnętrze klubu utrzymane jest w ciemnych kolorach, rozjaśnionych przez jasno zielone fotele i w takim samym kolorze parkiet do tańczenia, oraz dające przez małe chochliki, światło. Stworzonka te znajdują się w całym klubie w niezwykły sposób rozświetlając ciemność. Bar obsługuje kilku barmanów gotowych zaserwować wszelakie alkohole. Na scenie natomiast można zobaczyć różne zespoły, zarówno najpopularniejsze jak i te dopiero zaczynające.

Wynajęcie klubu na prywatne przyjęcie – 75g

Dowolne wino
Shot dowolnej whisky lub wódki
Dowolny short drink
Dowolny long drink
Dowolny soft drink
Dowolny drink z dodatkiem eliksiru rozśmieszającego – 12g
Drink dnia (zapytaj barmana!)
Dowolna paczka papierosów - 13g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Angelus Scorpion

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1,85
Galeony : 219
  Liczba postów : 425
https://www.czarodzieje.org/t7754-angelus-scorpion
https://www.czarodzieje.org/t7758-angelus
https://www.czarodzieje.org/t7757-druzyna-aniola
https://www.czarodzieje.org/t7786-angelus-scorpion#216618
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptySro 20 Maj - 14:57;

To co się działo kiedyś w jego rodzinie nie było ciekawym tematem do rozmów i nasz Anioł bardzo rzadko ten temat poruszał, jednakże przy alkoholu ludzie stawali się bardziej wylewni. Tutaj w klubie przy dodatku dobrej jakości alkoholu można było powiedzieć bardzo wiele słów w doborowym towarzystwie.
Tęskno mu było odrobinę do jego sióstr. Zawsze życie by oddał zarówno za jedną jak i drugą dziewczynę, gdyby coś im się miało stać.
-Zawsze zamiast na płótnie wolałem malować na ludzkiej skórze. Tworzę zarówno arcydzieła typowo mugolskie na ludzkim ciele, jak i wersje typowo magiczne z dodatkiem różnego typu eliksirów.- powiedział bo tak naprawdę to w tym był najlepszy, tatuaże robił praktycznie odkąd tylko dano mu możliwość wzięcia pistoletu do ręki.
-Chciałbym nauczyć tych młodych ludzi sztuki przelewania uczuć na płótno, ożywiania marzeń, które na nim stworzą,a także nauczyć ich gry na instumentach tak bardzo odmiennych od ludzkich nerwów. Może dzięki temu w szkole będzie mniej przemocy, jeśli uczniowie zaczną cały swój gniew nagromadzony w sobie przelewać na papier i muzykę- powiedział, cóż, odrobinę praktycznie się rozgadał w tym zakresie. No ale wiadomo, alkohol strasznie rozplątywał ludziom języki, a w przypadku Angelusa, wręcz bardzo rozplątywał i załączał słowotok. Wypił ponownie duszkiem kolejnego shota.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31789
  Liczba postów : 85181
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPon 6 Lip - 10:18;

Ingerencja w pracy

Dzień próbny, czy może raczej noc próbna. Po tym, jak udało ci się przebrnąć o rozmowę o pracę, jak udało ci się dotrwać do tego momentu, zostałeś postawiony za barem i szybko przeszkolony, gdzie co się znajduje. Trochę tego było, różne butelki, szklanki, kieliszki, na dokładkę wszystko wyglądało nieco inaczej, nim przygaszono światła. Do klubu zaczęli napływać kolejni ludzie, składali raczej proste zamówienia i zajmowali się sobą, aż w końcu pojawiła się samotna dziewczyna. Miała nieco rozmazany makijaż, podpuchnięte oczy i sprawiała wrażenie, jakby już wcześniej się czegoś napiła, aczkolwiek całkiem dobrze trzymała się na nogach i nic nie wskazywało na to, żeby miało się to wkrótce zmienić. Po prostu wyglądało na to, że nim tutaj dotarła, nieco się znieczuliła, a teraz dodatkowo starała się zmazać chusteczką ten nieznacznie rozmazany tusz, który osiadł gdzieś w kącikach jej oczu. Nie sprawiała wrażenia ani trochę agresywnej, gdy siadła przy barze i spojrzała na ciebie szeroko otwartymi, intensywnie zielonymi oczami i uśmiechnęła się, aczkolwiek jej wargi dość mocno drżały.
- Słyszałam, że podają tutaj państwo drinki z eliksirem rozśmieszającym. Jak pan sądzi, ile muszę ich wypić, żeby podziałało? - rzuciła, całkiem spokojnie, patrząc na ciebie nadal tymi oczami, które spokojnie mogły przywodzić na myśl jakieś zranione zwierzątko, a później odgarnęła włosy za ucho. - Ciekawe, czy z memortkiem podziałałoby szybciej? - dodała, dość pytająco, a jej oczy nieznacznie zabłyszczały, jakby znowu zbierało jej się na płacz, po czym przesunęła kciukiem po serdecznym palcu przeciwnej dłoni.

@Lazar Grigoryev

W razie pytań: @Christopher O'Connor

______________________

Magiczny klub Rozing - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lazar Grigoryev

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 182cm
C. szczególne : Tatuaże, kolczyk w języku, przekłute uszy, silny rosyjski akcent
Galeony : 378
  Liczba postów : 541
https://www.czarodzieje.org/t17721-lazar-arseni-grigoryev
https://www.czarodzieje.org/t17739-lazar-grigoryev#499191
https://www.czarodzieje.org/t17724-lazur#498429
https://www.czarodzieje.org/t17722-lazar-grigoryev#498407
https://www.czarodzieje.org/t18307-lazar-grioryev-dziennik
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptySro 15 Lip - 23:06;

Kiedy przyszło mu wyjechać z Wielkiej Brytanii na rzecz powrotu do Petersburga i zajęcia się tam naglącymi rodzinnymi problemami, był wściekły. W tamtym czasie ledwo co zaczął pracę w pubie pod rozchichotaną mantykorą i było mu tam naprawdę dobrze. To miejsce było dla niego dość sentymentalne, wiązało się z dobrymi wspomnieniami i miało pozytywną energię, której nie potrafił do końca wyjaśnić. Odchodząc, powtarzał sobie, że jeszcze tam wróci, ale kiedy w końcu mogło do tego dojść, ani myślał się tam udać. Nie wiedział, czy przyjęliby go z powrotem, czy nie – właściwie go to nie obchodziło. Odwiedziny w rodzinnym mieście uświadomiły mu, że złagodniał; stracił swój wrodzony pazur, pozwolił, by udzielił mu się angielski flegmatyzm, zastępując rosyjską zadziorność. Nie taki chciał być – lubił siebie i nie uważał, by była to pozytywna zmiana. Grzeczny pub w mieszkalnej okolicy, do którego schodzili się głównie panowie z obrączkami na palcach, którzy zamawiali zawsze to samo piwo i  okazjonalne grupki studentów nie spełniały jego oczekiwań... nie mówiąc nawet o tym, że nie był dla niego dobrą opcją, bo zwyczajnie nie rozwijał jego umiejętności. Szukał klubu, a kiedy ze względu na akcent nie przyjęto go do prestiżowej Luny, udał się do Rozingu, który nie wydawał mu się w niczym gorszy. Miał ogromny bar, rozbudowaną kartę, wymagających klientów i interesujący klimat. Czuł, że jeśli dzisiejszej nocy pójdzie mu dobrze, może zagrzać tu miejsce na dłużej.
Zaczęło się dość standardowo. Asortyment był ogromny, ale Grigoryev nie czuł się tym przytłoczony – miał doświadczenie z praskiego klubu, który był najpopularniejszą imprezownią w czeskiej stolicy. Znał się na rzeczy. Po wprowadzeniu zajął się przygotowywaniem drinków, a już po krótkiej rozgrzewce łatwiejszymi pozycjami z karty był w pełni gotów do obsłużenia choćby całego Londynu. Miał dobry humor, zagadywał tych klientów, którzy byli skłonni zatrzymać się choćby na chwilę. Z jego angielskim po wyjeździe znów nie było najlepiej, ale nie na tyle, by bał się odezwać. Skłamałby jednak mówiąc, że zapłakana kobieta przykuła jego uwagę, zanim się odezwała. Zajęty przygotowywaniem łez Morgany Le Fay, oderwał wzrok od drinka dopiero kiedy zapytała jaka dawka ją rozweseli. Podniósł na nią spojrzenie i wówczas dojrzał rozedrgane wargi, które usilnie próbowała ułożyć w uśmiechu. Była w rozsypce, albo raczej – na jej zupełnym skraju. Dokończył w pośpiechu drinka, wydał go i oparł się rękami o nieco uklejony syropem blat, nachylając się w jej stronę. Ułożył wargi w przyjaznym uśmiechu, przekrzywiając przy tym delikatnie głowę. Przyglądał jej się z zainteresowaniem – mogło to wyglądać tak, jakby był po prostu nią zainteresowany, choć w rzeczywistości analizował poszczególne elementy jej twarzy, zastanawiając się, w jaki sposób może jej pomóc. Nie był altruistą, a jego życiową misją nie było uszczęśliwianie innych, zwłaszcza obcych mu osób... ale nie chciał, by spędziła wieczór w taki sposób.
Myślę, że wystarczy jeden i towarzystwo barmana — mrugnął do niej porozumiewawczo, ale zaraz uśmiechnął się, odsłaniając zęby, żeby zaznaczyć, że tylko żartuje. Tego tylko jej brakowało – przekonania, że jest podrywana, kiedy nie był w stanie niczego jej zaoferować. — Z memortkiem będzie pani wesoło aż do momentu kiedy urwie się pani film. Dobry na reset, jeśli tego pani chce... ale ja myślę, że czasem lepiej jest pamiętać, da? — uśmiechnął się znów, tym razem mniej szeroko. Jeśli stanowczo zażąda memortka, to kim był, by go dla niej nie zrobić? Był gotów jednak delikatnie odwodzić ją od tego drinka, bo dla samotnej kobiety mogło to być niebezpieczne.
Mogę zrobić dla Pani memortka, ale mogę też zrobić coś specjalnego, spoza karty. Może Pani usiąść i patrzeć. A najchętniej to przeszedłbym na „Ty”, bo te wszystkie zwroty czasem mi się mylą. Lazar. — wzruszył delikatnie ramionami zanim się przedstawił. Akcentu nie dało się ukryć, więc pewnie domyślała się, w czym rzecz.

@Christopher O'Connor
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31789
  Liczba postów : 85181
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 16 Lip - 22:09;

Dziewczyna nieco się zdziwiła, kiedy się ku niej nachylił i nawet nieznacznie zacisnęła palce, ale potem uśmiechnęła się lekko, starając się naprawdę robić dobrą minę do złej gry. Potrzebowała pocieszenia, a chłopak wydawał się całkiem miły, aczkolwiek nie wiedziała, czy aby na pewno uderza we właściwe tony. Ostatecznie jednak nie zamierzała robić jakiejś awantury, bo nie zachowywał się tak, jakby chciał zrobić jej krzywdę, czy coś podobnego. Miał również niewątpliwie ciekawy akcent, a poza tym wyglądał tak, jakby nieznacznie zaangażował się w jej sprawę. Sięgnęła po chusteczkę, otarła oczy i zaśmiała się nieco nerwowo, po czym jakaś samotna łza znowu stoczyła się jej po policzku.
- Tak... Tak, ma pan rację. Chciałabym zapomnieć, ale kiedy zapomnę... To wcale nie będzie dobre. Powinnam... myśleć po prostu radośniej - powiedziała w końcu, odrzucając na bok możliwość wypicia memortka, bo faktycznie chłopak miał rację, a ona skończyłaby pewnie pijana, bez wiedzy na temat własnego stanu. Spodobało jej się to, że barman zaproponował jej takie, a nie inne rozwiązanie, a później spojrzała na niego niepewnie, nieznacznie rozchylając wargi, bo mogłaby uznać to za spoufalanie się, ale właściwie czemu? Była chyba gdzieś w jego wieku, więc dlaczego miałaby przejmować się takimi sprawami?
- Rose. Mam na imię Rose i lubię wszystko, co potwornie słodkie. Czy to da się jakoś połączyć z drinkiem? I eliksirem? - spytała, znowu ocierając oczy i zastanawiając się, czy chłopak faktycznie będzie w stanie zrobić dla niej coś, co będzie miało odpowiedni smak i pozwoli jej na to, by myślała nieco pozytywniej.

@Lazar Grigoryev

______________________

Magiczny klub Rozing - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lazar Grigoryev

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 182cm
C. szczególne : Tatuaże, kolczyk w języku, przekłute uszy, silny rosyjski akcent
Galeony : 378
  Liczba postów : 541
https://www.czarodzieje.org/t17721-lazar-arseni-grigoryev
https://www.czarodzieje.org/t17739-lazar-grigoryev#499191
https://www.czarodzieje.org/t17724-lazur#498429
https://www.czarodzieje.org/t17722-lazar-grigoryev#498407
https://www.czarodzieje.org/t18307-lazar-grioryev-dziennik
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyNie 26 Lip - 12:56;

Wcale nie dziwiło go to, że uderzał w nie do końca odpowiednie tony. Przede wszystkim wcale nie słynął z największych w Rosji pokładów empatii i choć życie nauczyło go rozmawiać z ludźmi, a przy tym zwykle nie pozostawał obojętny na cudzą krzywdę, nie znaczyło to, że umiał dogadać się z każdą osobą. Klienci klubów byli zazwyczaj dość określonymi osobami – mając doświadczenie w tej pracy, potrafił wyodrębnić kilka typów i dopasować swoje zachowanie do każdego z nich. Ona jednak nie pasowała do końca do żadnego z nich. Z jednej strony była samotną dziewczyną, więc można by było uznać, że przyszła tu szukać miłości, z drugiej to jak gładziła serdeczny palec i zapłakane oczy świadczyły raczej o piciu na smutno. Czemu nie wybrała spokojniejszego baru, a imprezowy raj? Tego nie wiedział. Może bała się, że zostanie potraktowana stereotypowo?
Cóż, nie została. Choć chyba nie była z tego do końca zadowolona.
Więc masz dobry gust, Słodka Rose. — Podsumował z rozbawieniem, ale tonem, który wykluczał flirt. Nie chciał jej podrywać, a i ona chyba nie chciała być podrywana. Dobrze było czuć na tym polu jakieś porozumienie. Schylił się, by przez moment grzebać pod ladą w poszukiwaniu idealnych alkoholi. W końcu wyciągnął ciemny i jasny rum, sok pomarańczowy, ananasowy i z marakui, a z chłodzących półek wyciągnął owoce. Sok, alkohol i kilka kropel eliksiru z fiolki wlał do shakera.
Chyba nie bywasz tutaj często? — zagadnął, zamykając shaker z i mieszając zawartość. Robił to ręcznie, bo był świadom, że wygląda to efektowniej niż zwykłe zaklęcie. Tym drugim schłodził zaś jego zawartość, zamiast używać w tym celu lodu. Wlał zawartość shakera przez sitko do wysokiego kieliszka, zamroził różdżką przygotowane maliny, truskawki i kawałki ananasa i wrzucił to wszystko do środka, przyozdabiając drinka listkami mięty i wtykając w niego dwie słomki. Powinien być orzeźwiający, słodki, mocno owocowy i rozweselający dzięki zawartości eliksiru. Podał go dziewczynie, patrząc na nią wyczekująco, choć nienachalnie. Był ciekaw, czy jej przypasuje.

@Christopher O'Connor
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31789
  Liczba postów : 85181
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 30 Lip - 22:39;

Może nie była, może była. Sama chyba nie wiedziała, a przynajmniej takie sprawiała obecnie wrażenie, całkowicie zagubiona, niepewna tego, co dalej, starając się zrozumieć, co się właśnie w jej życiu wydarzyło. A wydarzyło się całkiem wiele, potrzebowała zatem natychmiastowej karuzeli, która nieco jej pomoże, by była stanąć na nogach i nie zapaść się w tym wszystkim, bo inaczej pewnie by zwariowała. Uśmiechnęła się niepewnie na słowa mężczyzny, jednocześnie czując, że mimo wszystko się rumieni, chociaż była pewna, że to nawet nie brzmiało, jakby miało posiadać jakiś najmniejszy podtekst, a potem, żeby się na czymś skoncentrować, obserwowała Lazara, kiedy ten przygotowywał drinka.
- Czy to trudne? - zapytała spokojnie, o wiele pewniej, niż wcześniej, a kiedy w końcu dostała kieliszek, spróbowała napitku, by pokiwać głowami na boki. - Mmm, smakuje całkiem dobrze. Chociaż mogłabym wypić coś jeszcze słodszego, o ile się da - oznajmiła, całkiem szybko osuszając podane jej szkło, bo najwyraźniej tego właśnie potrzebowała. Odetchnęła głęboko, uśmiechając się już lekko, może nieco pewniej, niż wcześniej. - Zawsze jest tutaj dużo ludzi? - spytała jeszcze, rozglądając się, jakby bała się, że znajdzie kogoś, kogo nie chciała.

@Lazar Grigoryev

______________________

Magiczny klub Rozing - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julius Rauch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 37
  Liczba postów : 749
https://www.czarodzieje.org/t18407-julius-rauch
https://www.czarodzieje.org/t18569-julek#529510
https://www.czarodzieje.org/t19012-koledzy-julka
https://www.czarodzieje.org/t18461-julius-rauch#525661
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptySob 20 Lut - 23:34;

Przyszedł pod Gringotta trochę przed czasem, ubrany w formalny strój i opryskany perfumami o różanym aromacie. Przypudrował się też odrobinę, żeby podczas spotkania z Christine, której nie widział od dłuższego czasu, szczególnie podczas wizyty w klubie, nie chciał wyglądać na niewyspanego, zwłaszcza, że ostatnio zdarzały mu się bezsenne noce, z nieznanego mu powodu.
Po pewnym czasie dojrzał zbliżającą się do niego Gryfonkę i wyszedł jej na przeciw, żeby nie marnować czasu. Gdy przywitali się, zaczęli iść w kierunku klubu, który znajdował się na końcu Pokątnej. Nie powinno być trudno dostrzec szyldu wiszącego nad wejściem do środka, więc nie przejmował się tym, że będą krążyć po okolicy bez celu.
W końcu oczom obojga uczniów ukazał się wcześniej wspomniany napis, który dopiero miał być przedsmakiem tego, co czekało na nich w środku. Znaleźli się w pomieszczeniu, którego wnętrze było bardzo przyjemnie udekorowane dla oka. Zielone i czarne barwy, w opinii chłopaka, bardzo dobrze się ze sobą zgrywały.
-Piękne miejsce- nie zapomniał podzielić się swoją opinią z towarzyszką. Niestety musiał to powiedzieć wprost do ucha, ponieważ muzyka sprawiała, że, przynajmniej on, miałby prawdopodobnie problem z usłyszeniem normalnych słów.
-Zamówmy coś na start- zaproponował w ten sam sposób, w jaki wypowiedział się poprzednio. Zaczął też jednocześnie iść w kierunku baru, który obsługiwany był przez kilka osób. Nie mógł się już doczekać, jakimi alkoholami będzie mógł sobie tego wieczoru sponiewierać wątrobę.



Ostatnio zmieniony przez Julius Rauch dnia Czw 25 Lut - 1:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała, blizny na lewej ręce po nocy z Drejczim. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskimi.
Dodatkowo : Likantropia, prefektka
Galeony : 486
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptySro 24 Lut - 23:51;

Zdarzenie Losowe #17

Kryśka niesamowicie cieszyła się z lekkiej poprawy pogody, bo na spotkanie mogła przyjść ubrana normlanie, a nie w trzy bluzy i kożuch. Podczas ferii głównie siedziała w domu i zachwycała się Tuptusiem, więc przy okazji wyjścia wyjątkowo się ogarnęła, żeby nie straszyć Julka. W końcu wypadało jakoś wyglądać, skoro mają siedzieć w miejscu publicznym.
Na miejsce przybyła idealnie na czas. Zazwyczaj starała się przychodzić nawet wcześniej, ale coś nie wyszło. Tak to jest, gdy masz krótkie nóżki, a musisz przepychać się przez tłumy. Bo na Pokątnej chyba zawsze było tłoczno. Nawet podczas ferii, gdy większość uczniów była na wyjeździe szkolnym. Przywitała się z Krukonem, gdy podszedł do niej na ulicy, i ruszyli w kierunku klubu. Sama raczej nie chodziła w te okolice Pokątnej, więc nie bardzo wiedziała, czego właściwie się spodziewać.
Gdy weszli do środka, Kryśka najpierw uważnie przyjrzała się wystrojowi. Był trochę mroczny, ale właściwie sprawiał dobre wrażenie, choć nieco chłodne. Pokiwała głową, zgadzając się ze słowami Julka. Całkiem urokliwe miejsce... gdy już się człowiek przyzwyczai.
- Fakt, nawet tu fajnie - odpowiedziała, również mówiąc Julkowi wprost do ucha. Ruszyła za nim w stronę baru. Po drodze jednak stało się coś dziwnego. Poczuła jakiś dziwny zapach, a chwilę potem pojawił się nad nią jakiś kwiatek... Niby słyszała o jakichś dziwnych sytuacjach, ale nie przywiązywała do nich większej uwagi. A teraz... poczuła się dziwnie. A gdy tylko Julek odwrócił się w jej stronę, zrobiła coś, czego sama by się po sobie nie spodziewała - rzuciła się na niego, by go pocałować. A raczej - chwyciła go za koszulkę i pociągnęła w dół, bo przy ich różnicy wzrostu raczej nie miała innej opcji.

Cechy: uszczypliwa, lubi żartować, uparta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Julius Rauch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 37
  Liczba postów : 749
https://www.czarodzieje.org/t18407-julius-rauch
https://www.czarodzieje.org/t18569-julek#529510
https://www.czarodzieje.org/t19012-koledzy-julka
https://www.czarodzieje.org/t18461-julius-rauch#525661
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 25 Lut - 1:33;

Musiałby skłamać, gdyby stwierdził, że spodziewał się tego, co stało się dosłownie chwilę po tym, jak postawili swoje pierwsze kroki w klubie. Zdążył poczuć jedynie słodki zapach, podobny do tego, który wydzielają róże oraz zaobserwować kątem oka dość jaskrawy, nieprzyjemnym dla wzroku czerwonawe światło, które rozbłysnęło tuż nad jego głową. Nim się obejrzał, poczuł gwałtowny napływ potrzeby zetknięcia swoich ust z ustami drugiej osoby, a tak się złożyło, że w momencie, w którym zaczął odwracać się z lekkim zdziwieniem wymalowanym na twarzy, w stronę Christine, ta pociągnęła go gwałtownie w dół. Nie opierał się za bardzo, będąc pod wpływem tego tajemniczego zjawiska, które dopiero co miało miejsce i pozwolił sobie opaść na dziewczynę, całując ją przy tym. Nie mógł niestety opanować swojego pędu, którego nabrał po wytrąceniu się z równowagi, jednak był na tyle przytomny, by chwycić delikatnie koleżankę za talię i zrobić kilka kroków na przód, tak by uniknąć upadku.
Tak jak prędko przyszła mu chęć na całowanie i inne mizianie się, tak szybko ta potrzeba została zaspokojona, co pomogło mu lekko otrzeźwieć.
-Nie tak szybko dziewczynko- powiedział zaraz po tym jak ustawił Christine do pionu, w przenośni i w praktyce. Nie spodziewał się, że akurat to powie po tym "incydencie", chociaż wewnątrz czuł, że ta cała mgiełka miała też inny efekt niż mógł się spodziewać, w zasadzie to nie miał nawet czasu, żeby o tym myśleć.
-Chodźmy do tego baru, tylko już bez żadnych niespodzianek z twojej strony lepiej- nie do końca miał ochotę ryzykować kolejne bliższe spotkanie z podłogą, zwłaszcza, że Christine, którą przemycił do klubu mogłaby nie najlepiej skończyć, przygnieciona jego ciężarem.
-Dwa razy shoty whisky poproszę- zamówił im napoje, gdy dotarli już na miejsce. Spojrzał się jeszcze raz na Gryfonkę, ale koniec końców postanowił nie zmieniać zamówienia, uznając, że mała ilość mocniejszego alkoholu jej nie zaszkodzi.
-Jak ci mijają ferie? Rodzice cię gdzieś puścili?- postanowił ponownie użyć swojego uroku osobistego i umiejętności, tak zwanego "small tallku", by trochę odejść od tego, do czego doszło chwilę temu.

Cechy:
@Christina Grim
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała, blizny na lewej ręce po nocy z Drejczim. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskimi.
Dodatkowo : Likantropia, prefektka
Galeony : 486
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPon 8 Mar - 10:02;

Nie miała pojęcia, co ją w ogóle opętało, że tak rzuciła się na Julka na środku klubu. Ale w ostatnich czasach to często miała jakieś takie dzikie i dziwne sytuacje. W chwili obecnej jednak nie w głowie jej było zastanawianie się nad tymi sytuacjami, bo nadal czuła się jakoś tak dziwnie. Nawet gdy skończyli się obściskiwać na środku lokalu. Zupełnie jakby nie do końca była sobą. A to, że nie odpowiedziała na słowa Julka równie zaczepnym komentarzem, było idealnym potwierdzeniem na to, że chyba coś w nią wstąpiło. Bo Kryśka należała do osób, które nawet dla rodziny i bliskich były uszczypliwe, a co dopiero dla innych.
- Ten no... Nie wiem, co we mnie wstąpiło - mruknęła, dreptając za Krukonem. Propozycja podejścia do baru niezwykle ją ucieszyła. Co było równie dziwne, bo Kryśka do wielkich entuzjastów alkoholu nie należała. Ten wieczór zapowiadał się interesująco, bez dwóch zdań.
Kryśka rzadko piła wino czy piwo, nie mowa już o mocniejszych trunkach. Ale tym razem ucieszyła się słysząc zamówienie Julka. Upojenie alkoholowe tego wieczora brzmiało dla niej niespodziewanie dobrze. W międzyczasie zaczęła rozglądać się po wnętrzu klubu, które też zaczęło wydawać się jakieś bardziej przytulne. Słysząc pytania Julka odwróciła twarz w jego stronę.
- Właściwie to mama nie zakazała mi wyjazdów, ale większość czasu i tak siedzę w domu i bawię się z Tuptusiem. A co u ciebie? Jak tam twój jeżyk? - zapytała, uśmiechając się do chłopaka.

@Julius Rauch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Julius Rauch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 37
  Liczba postów : 749
https://www.czarodzieje.org/t18407-julius-rauch
https://www.czarodzieje.org/t18569-julek#529510
https://www.czarodzieje.org/t19012-koledzy-julka
https://www.czarodzieje.org/t18461-julius-rauch#525661
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPon 8 Mar - 21:53;

Nie wątpił w to, że obecne zachowanie dziewczyny, podobnie jak i jego, nie było do końca efektem świadomie podejmowanych decyzji, tylko jakieś głupiego dowcipu albo innego zjawiska, które wpłynęło na nich w taki a nie inny sposób. Czuł się odmieniony i tylko czekał na kolejną okazję, by spróbować się pod tą "nową" postacią.
-Pewnie zadziałałem na ciebie swoim "drugim" pierwszym wrażeniem- Niemiec podczas tego spotkania wyglądał o niebo lepiej, niż gdy wpadli na siebie podczas przechadzki w beznadziejną pogodę przed szkołą. Komentarz ten zwieńczył szerokim uśmiechem od ucha do ucha, po czym poklepał lekko Christine po ramieniu.
-Też nigdzie nie wyjechałem w tym roku, a Alfonsik biega sobie po dormitorium tam i ówdzie... Może weźmiemy je na jakąś przebieżkę?- zwierzakom dobrze by zrobiła wspólna zabawa na świeżym powietrzu, a było na tyle już ciepło, że nie ubierając dziesięciu warstw ubrań można było spokojnie się przejść po szkolnych błoniach.
Julius dalej nie orientował się co w niego wstąpiło, ale po wypiciu swojego shota zaczął dość energicznie rozglądać się wokół siebie w poszukiwaniu okazji do wykręcenia Gryfonce podobnego numeru, jaki ona zrobiła mu tuż po wejściu. Może nie uwzględniałby on bliższego kontaktu fizycznego, ale zdecydowanie musiało być to coś, co by ich trochę rozruszało i rozbawiło.
Zorientował się, że Krysia ma jeszcze odrobinę niewypitego alkoholu, więc postanowił wykorzystać ten fakt na swoją korzyść.
-Chorus Omnia- wyszeptał celując różdżką w kieliszek, powodując przy tym, że resztka napoju wystrzeliła dziewczynie w twarz. Spowodowało to lekki, słabo kontrolowany wybuch śmiechu u Niemca, który nie był w stanie określić, czemu akurat to go rozbawiło.
-To chyba znak, że nie powinnaś już pić- dodał z kamiennym wyrazem na twarzy, chcąc przy tym brzmieć jak najpoważniej, co nie było łatwym zadaniem w obecnej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4693
  Liczba postów : 1908
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 30 Wrz - 21:01;

Skutki męczącej ją klątwy były naprawdę dotkliwe i z pewnością jej stanu nie poprawiał fakt, że miała przed sobą serię występów oraz spotkań z fanami, których nie mogła odwołać. Ostatnimi czasy funkcjonowała właściwie jedynie dzięki eliksirom czuwania i spokoju. Może i nie czułą się najlepiej, ale przynajmniej mogła pozostać przytomna, a różne koszmarne majaki, które nieraz wstępowały w jej pole widzenia nie były aż tak straszne, gdy jej umysł otulały efekty uspokajającego eliksiru, który chociaż w niewielkim stopniu pomagał.
Była naprawdę wykończona i było to widać. Słyszała wyraźnie jak przed wyjściem na scenę klubu główny makijażysta kazał swojej asystentce zająć się Kanoe, aby nie wyglądała jak jakiś inferius. Może i nie był to najmilszy komentarz, ale z pewnością prawdziwy, a czarodziejskie kosmetyki działały najlepiej jak mogły, aby wytworzyć iluzję wypoczętej i zdrowej twarzy.
W końcu nadeszła pora, aby wyszła przed zgromadzoną w klubie publiczność. I czy tego chciała czy nie, musiała przywołać na usta czarujący uśmiech. I chyba po raz pierwszy naprawdę pragnęła zejść ze sceny i znaleźć się w jakimś miejscu, gdzie nie musiałaby udawać pełnej życia, zadowolonej młodej piosenkarki. Sam występ jednak nie był aż tak uciążliwy. W końcu musiała jedynie zaśpiewać dany utwór, poruszając się na scenie według wcześniej utartych schematów. O wiele gorsze były przerwyniki między poszczególnymi piosenkami, gdy przychodził czas na zmierzenie się z prośbami i pytaniami od fanów. W innych okolicznościach naprawdę nie miałaby nic przeciwko nim, nawet cieszyłaby się, że może nawiązać jakiś kontakt z osobami, które śledziły rozwój jej kariery, ale obecnie czuła, że cała ta atencja ją przytłacza. Tym bardziej, gdy spotykała się jeszcze z prośbami o wykonanie konkretnej piosenki. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jedną z nich było owiane złą sławą mugolskie ‘Baby Shark’. Kanoe czuła to jak umiera w środku, za każdym razem, gdy z jej gardła wydobywało się kolejne ‘doo doo doo doo’, ale nie wyobrażała sobie odmówić podobnej prośbie jednego z fanów. Nie zmieniało to jednak faktu, że przez niemal cały występ miała ochotę się rozpłakać i czuła, ze niedługo coś w niej pęknie i rozpadnie się na scenie. Dlatego też finalne zejście ze sceny pozwoliło jej w końcu odetchnąć i dać nadzieję na chociaż znośną resztę nocy.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 6 Sty - 19:42;

Wielokrotnie słyszał już o tym, że czas leczy rany, ale stosunkowo szybko przekonał się, że to tylko takie piękne, acz zupełnie puste stwierdzenie, niewiele mające wspólnego z rzeczywistością. Styczeń mijał powoli, boleśnie, a pomimo że od jego rozstania z George’em upłynął już niemal cały miesiąc, i tak nijak nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w której każdy dzień wyglądał praktycznie tak samo. Szczęście w nieszczęściu, że nie przedłużył wziętego na początku roku urlopu. Po tygodniu topienia smutków w butelce whisky powrócił do banku, a rytm pracy wymuszał na nim choćby względne rozgarnięcie, bo wcześniej nie miał nawet ochoty i motywacji, żeby zwlec się z łóżka. Co tu dużo mówić… radził sobie średnio, popełniał masę głupkowatych błędów, ale i tak walczył jak lew o każde najmniejsze zlecenie, bo wolał skoncentrować się na wycenach niż na swoim złamanym serduszku. Problem pojawiał się dopiero wtedy, gdy po wyrobionej dniówce siadał na kanapie w swoim mieszkaniu, nie będąc w stanie skupić uwagi na czymkolwiek dłużej niż przez parę minut. Ot, odpalał serial na Netflixie tylko po to, by zaraz go wyłączyć, bo i tak zdecydowanie zbyt łatwo gubił gdzieś wątek, a i nie potrafił czerpać przyjemności, nieważne czego by się tak naprawdę nie podjął.
Wiedział, że nie może tak dalej funkcjonować, rozkładać bezradnie rąk, popłakując w poduszkę w zaciszu własnych czterech ścian. Potok tych wszystkich wspólnych wspomnień, momentów tak nieuchwytnych i niedających się wyrazić prostymi słowami, przemykał przed jego oczami jak fotograficzna klisza, raz po raz, nie pozwalając mu zaznać ani chwili spokoju. Nie mógł tego znieść, podobnie jak i przytłaczającego uczucia samotności. Musiał się wreszcie przełamać, wyjść do ludzi, zabawić, a że nastrój nie sprzyjał podobnym założeniom, sięgnął do szuflady, wyciągając z niej fiolkę zakupionego kilka dni wcześniej eliksiru. Obracał ją chwilę pomiędzy palcami, nie będąc pewnym czy to rozsądny plan, ale że nie miał w zanadrzu żadnej sensownej alternatywy, w końcu odważył się odkręcić korek i wychylił całą zawartość porzeczkowego, słodkawego płynu jednym haustem, mając nadzieję, że nie skacze tym samym w przepaść. Podszedł raz jeszcze do lustra, poprawiając rozwichrzoną fryzurę i zagięty kołnierzyk bordowej kwiecistej koszuli, a potem zgarnął ulubioną miodową kurtkę w zespół ze sprezentowanym mu przez Doireann szalikiem, który samoistnie dopasował się do innych elementów ubioru – i tak oto, po raz pierwszy od dawna wyszedł wieczorem z domu, stanowczym krokiem kierując się do nocnego klubu.

Nie pamiętał już, kiedy ostatnio czuł się tak dobrze i błogo w akompaniamencie rozbrzmiewającego w uszach brzmienia gitary, pośród migoczących w półmroku świetlików. Nie tylko słyszał wygrywaną przez młodziutki zespół muzykę. On czuł ją całym sobą. Niekiedy tylko zakręciło mu się w głowie, jakby był na rauszu, a i nader często zasychało mu w ustach, ale kto by się takimi bzdetami przejmował? Szeroki, radosny uśmiech przyozdabiał jego twarz, gdy zupełnie przypadkowo i niezamierzenie wylądował na parkiecie z jakimś blondwłosym chłopakiem, bujając się do wystukiwanego przez perkusję rytmu; w ponętnym tańcu wyginając swoje ciało jak w transie, czy raczej sztucznie wywołanym, euforycznym uniesieniu. Otumaniony srogą dawką odurzającej substancji nawet nie zauważył, kiedy nieznajomy sięgnął jego dłoni i okręcił go wokół własnej osi. Nie zatracił kontroli, co to to nie. Nadal pozostawał świadom tego, co dzieje się wokoło, ale… było to uczucie nad wyraz dziwne: jak gdyby zatracił się całkiem w czasoprzestrzeni, a wszelkie zewnętrzne bodźce atakowały go ze zdwojoną mocą. Zarazem był przyjemnie wręcz zrelaksowany, niezdolny do zamartwiania się czy zadręczania przeszłością, bo nawet jeśli w jego głowie pojawiała się jakaś natarczywa i zasmucająca myśl, tak umykała ona równie szybko, bezboleśnie, bo przecież liczyło się jedynie „tu i teraz”.
Tylko to cholerne uczucie suchości w gardle… Zakręcił biodrami raz jeszcze, uzmysławiając sobie, że przyciągnął spojrzenia kilku całkiem przystojnych mężczyzn, ale potem niemo pożegnał się z „partnerem”, z piekielnym łaknieniem podchodząc do barowej lady. Nie do końca zgrabnie wdrapał się na wysokie, hokerowe krzesło, zamawiając schłodzone piwo, którego tak bardzo mu było trzeba. Zapłacił, otulił dłonią szklany kufel, ale nim upił łyka darował urokliwy uśmiech facetowi siedzącemu niedaleko. Nie wiedział dlaczego to zrobił, być może przemawiał przez niego eliksir, a może chciał koniecznie udowodnić samemu sobie, że MOŻE i potrafi. Paradoksalnie jednak, to właśnie magiczna mikstura, to cudowne „otwarcie zmysłów”, pozwoliło mu uwolnić się z pułapki własnego umysłu i odsunąć na bok doskwierającą od dłuższego czasu tęsknotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217cm
C. szczególne : Wzrost; blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Dodatkowo : animag (grizzly)
Galeony : 3787
  Liczba postów : 2127
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 6 Sty - 20:11;

Powrót do Wielkiej Brytanii był... dziwny, bo nawet niekoniecznie trudny. Bo tak, Leo miał na głowie przeprowadzkę, miał na głowie powrót do tak uregulowanego życia, jakie zapewniał powrót do pracy w Hogwarcie - ale miał też poczucie, że jest w domu, być może doszukując się go trochę na siłę. I nie chciał sobie pozwolić na powrót do smutku, który trzymał go w Meksyku i który spowodował ten pokraczny rok. Chciał się dobrze bawić, odetchnąć i żyć, tak jak kiedyś, kiedy nie miał tylu zmartwień, albo kiedy po prostu niezbyt je do siebie dopuszczał.
Na klub Rozing zdecydował się jakoś przypadkiem, teoretycznie zabierając się tu z kilkoma znajomymi absolwentami z gryfońskimi barwami na zawsze w sercu, ale praktycznie dość szybko orientując się, że jednak jest sam. Nie przeszkadzało mu to - nie w tym roztańczonym tłumie i nie z takimi pysznymi drinkami, które ochoczo zamawiał raz za razem, o pieniądze również nie zamierzając się martwić. Zupełnie przypadkiem wyłapał uśmiech jakiegoś chłopaka, którego chwilę temu mijał na parkiecie; nie potrzebował wiele więcej, by dojść do wniosku, że spróbować nie zaszkodzi. On też miał Gryffindor w sercu!
- Heeej, no ale tak nie może być - zauważył, podchodząc do chłopaka z tak charakterystycznym dla siebie szerokim, ciepłym uśmiechem. Musiał się pochylić, by zwalczyć różnicę wzrostu i głośną muzykę, ale to tylko pozwalało mu na wygodniejsze przyjrzenie się chłopakowi zaciekawionym spojrzeniem. - Nie możesz tak zachwycać wszystkim na parkiecie, a później sam kupować sobie piwa! Jestem całkiem pewny, że przynajmniej kilku facetów tutaj zapłaciłoby za ciebie bez mrugnienia okiem - skomplementował go może nieco pokracznie, przypominając sobie, jak dziwny jest powrót do flirtów po dłuższym czasie, nawet jeśli kiedyś wydawało mu się to równie oczywiste, co oddychanie. - Jestem Leo - przedstawił się, unosząc szklankę z drinkiem, którego nazwy nie pamiętał, by stuknąć nią o kufel nieznajomego.

______________________

As I arrived I thought I saw you leavin', carryin' your shoes
Decided that once again I was just dreamin' of bumpin' into you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 6 Sty - 20:53;

Wejście w nowy rok nie było dla niego zbyt fortunnym przeżyciem, ale jeśli już mowa o hogwarckim patriotyzmie, to rodzimy Hufflepuff zdecydowanie królował w jego sercu. W ostatnich dniach szczególnie drugi człon tej nazwy, bo najchętniej to by po prostu zrobił „puff” i zniknął. Szczęście w nieszczęściu, że pogubił gdzieś po drodze rozsądek i wrodzoną wstrzemięźliwość, a płynący w żyłach eliksir pozbawił go podobnych, dekadenckich myśli, pozwalając otworzyć się na nowe doświadczenia i najzwyczajniej w świecie… cieszyć się życiem. Nie miał przy tym pojęcia, jak długo utrzymuje się efekt magicznej mikstury. Nie stać go było na podobne analizy, kiedy schłodzone piwo przyjemnie rozpływało się po gardzieli, a nuta goryczy na finiszu nigdy wcześniej nie smakowała tak wyśmienicie. Prawdopodobnie powinien kupić jeszcze kilka fiolek jasnofioletowego płynu na zapas. Oj, powinien.
- Emm… – Mruknął niepewnie, odwracając głowę w poszukiwaniu właściciela przyjemnego dla ucha, niskiego głosu, ledwie niestety słyszalnego w tle wypełniającej przestrzeń muzyki. Potrzebował chwili, by połapać się w sytuacji, na co wpływ mogła mieć również spożytkowana wcześniej przez niego mikstura. Nieszczególnie przejął się jednak swym nierozgarnięciem; kąciki ust wręcz same unosiły się coraz wyżej, przyozdabiając jego twarz błogim, zrelaksowanym uśmiechem, jakby nic a nic wokoło nie miało większego znaczenia. – Mówisz… – Uniósł zaczepnie brwi, już mniej skołowany tym nagłym zainteresowaniem. Nie zwrócił jednak nawet uwagi na imponujący wzrost nieoczekiwanego towarzysza, zamiast tego skupiając się na tych kilku słowach, które wryły się w mózg, a które to skwitował rozbawionym śmiechem. – Nawet nie zdążyłeś się przedstawić, a już traktujesz mnie jak przedmiot licytacji? – Pozwolił sobie na ten wtręt, ale żartobliwy ton wyraźnie świadczyło tym , że nie zamierza się o ten pokraczny komplement obrażać. Zresztą jego kompan dość szybko naprawił swój błąd. – Theo. – Odwdzięczył mu się, postukując delikatnie kuflem o jego szklankę, a zaraz po tym wychylił jeszcze jednego łyka chmielowego trunku, by pozbyć się tego irytującego uczucia suchości i łaknienia, które nie opuszczało go od przekroczenia progu klubu. Cóż, nie zapoznał się z efektami ubocznymi przyjętego tak ochoczo do organizmu eliksiru, więc nawet nie był w stanie wskazać winowajcy.
- To czym chciałeś mnie przekupić? – Przechylił się w jego stronę na tyle blisko, że niemal muskał skórę jego szyi swym gorącym oddechem. Ale nie miał przecież nic zdrożnego na myśli; chciał tylko, żeby ten dobrze go usłyszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217cm
C. szczególne : Wzrost; blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Dodatkowo : animag (grizzly)
Galeony : 3787
  Liczba postów : 2127
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPią 7 Sty - 13:26;

- Nigdy, nie śmiałbym - zaśmiał się lekko, dopiero też dostrzegając jak mało zgrabnie wyszedł ten flirt, ale widząc po chłopaku, że nie jest nim oburzony - i, cóż, Leonardo w latach świetności swojego podrywu też do szczególnie taktownych nie należał, więc może nie było czemu się dziwić. Miał serce w dobrym miejscu, ale też wychodził z założenia, że zagadując kogoś w klubie wcale nie trzeba się jakoś wybitnie starać, bo to było miejsce wskazujące na zabawę... i wystarczyło tylko pokazać, czy się jej chce, czy jednak nie. Nie byłby w żaden sposób urażony, gdyby Theo najzwyczajniej w świecie go teraz spławił. Uśmiechnął się tylko szerzej, o ile jeszcze było to w ogóle możliwe, pozerkując na wyraźnie zainteresowanego towarzystwem chłopaka i szybko dopił swojego drinka, by później móc tylko bawić się drobną szklanką w dłoniach, zgarniając z cienkich ścianek pozostawioną przed kostki lodu wilgoć.
- Tańcem - zdradził. Może nie był jakimś mistrzem, ale zawsze wierzył w moc latynoskich korzeni i jeszcze nigdy się na tym tak naprawdę nie przejechał, więc i teraz nie tracił pewności siebie w tym polu. - No, kolejnym piwem też bym mógł, ale nie wiem jak mocną masz głowę, a nie chcę żebyś przypadkiem zapomniał swojego najlepszego tanecznego partnera... - dodał niby niewinnie, pozwalając na krótką chwilę opaść swojemu spojrzeniu na theosiowe wargi - może po to, by lepiej rozumieć co odpowie w tym hałasie, a może po prostu dając się skusić pitemu przez niego chłodnemu alkoholowi. - To jak myślisz? Mam u ciebie jakieś szanse? - Strzelił wprost, celowo nie doprecyzowując, czy chodzi mu o taniec, postawienie kolejnej rundki napojów czy cokolwiek innego, bo chcąc, by to Theo zadecydował co najbardziej mu pasuje.

______________________

As I arrived I thought I saw you leavin', carryin' your shoes
Decided that once again I was just dreamin' of bumpin' into you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPią 7 Sty - 14:16;

- Podobno każdy ma swoją cenę. – Nie wiedział, dlaczego to powiedział; być może delikatne ukłucie serca zdołało jakimś sposobem przebić się do jego świadomości, utrudniając tak skuteczne do tej pory zakłamywanie rzeczywistości. Na szczęście uśmiech nadal nie spełzł mu z twarzy, a radosny ton wypowiedzi sugerował, by lepiej potraktować jego słowa jako żart, nawet jeśli niezbyt śmieszny. Potrzebował towarzystwa, odskoczni od szarej codzienności, a płynący w żyłach eliksir pozwolił mu wyłączyć poczucie winy i przyzwoitości, które tak często stawało mu na drodze do zaznania zewu wolności i szaleństwa. Jakkolwiek egoistycznie by to nie wybrzmiało, chciał się po prostu dobrze bawić. Potańczyć, poflirtować, podbudować nadszarpnięte ego i ukoić nerwy, które ostatnimi czasy nie dawały mu spać po nocach. Nic dziwnego, że teraz – pod wpływem odurzającej substancji, niestety wzmagającej przy okazji łaknienie – cieszył się każdym, najdrobniejszym bodźcem, włącznie z migoczącymi świetlikami, które najchętniej chwytałby w locie. Na swojego towarzysza spoglądał zaś maślanymi wzrokiem, w niemo wyrażonej nadziei, że nie pozostawi go przy barze samego.
- Kusisz. – Uśmiechnął się jeszcze szerzej, gotów nawet zaraz powrócić na parkiet… niech tylko wypije jeszcze kilka łyków piwa. Tak, zdecydowanie musiał wypić jeszcze kilka łyków. – No i masz tupet, podoba mi się. – Wyłapał to spojrzenie padające na jego własne usta, toteż filuternie przygryzł dolną wargę, nim ponownie uraczył się schłodzonym trunkiem. – Nie zapomnę. Pilnuję się. – Stanowczy ton nijak nie współgrał z jego zachowaniem, ale na ten moment chyba naprawdę wierzył, że kontroluje sytuację. Nie wyglądał zresztą na przesadnie pijanego, nawet jeśli w jego głowie zapanował właśnie kompletny bałagan, podsycany tylko bezpośredniością rozmownego partnera.
- Niech pomyślę… punkt za odwagę… kolejny masz szansę zdobyć na parkiecie… – Pomasował palcami brodę, udając wielce zamyślonego. – …a ja mam dziś zbyt dobry humor, żeby ci odmówić. – Puścił mu oczko z nad opróżnianego w stosunkowo szybkim tempie kufla, którego od kilku minut nie potrafił wypuścić ze swych rąk. – To co, zaproszenie nadal aktualne? – Rzucił jakby wyczekująco, skinieniem głowy wskazując mu na pole zajmowane obecnie przez kilka, może kilkanaście tańcujących par.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yasmine E. Swansea

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : -
Galeony : 376
  Liczba postów : 145
https://www.czarodzieje.org/t20911-yasmine-elena-swansea#669680
https://www.czarodzieje.org/t20931-gucci#670775
https://www.czarodzieje.org/t20929-yasmine-elena-swansea
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyNie 24 Kwi - 22:35;

@Maximilian Felix Solberg
5 minut wcześniej:

Było duszno, tłoczno i głośno. Rozglądała się prowadzona przez przyjaciółkę z zaciekawieniem, próbując sobie przypomnieć, kiedy ostatnio była w jakimś klubie. We Włoszech spotykali się bardziej kameralnie i w spokojniejszych miejscach. Kiwała głową do ludzi, których jasnowłosa witała, zastanawiając się właściwie, skąd tak niepozorna istota zna pół miasta i nim się spostrzegła, zatrzymały się przy barze. Nie zauważyła nawet szarpnięcia, które ustawiło ją do pionu i zatrzymało, zbyt zagapiła się na tańczących na parkiecie ludzi.
- Yas? Yasmine... Yas!? - szturchnęła ją z uśmiechem, na co brunetka posłała jej oburzone spojrzenie, podążając następnie za ruchem głowy Claire, napotykając spojrzeniem chłopaka. I to takiego, co wcale nie był okularnikiem z eliksirów. Nie wyglądał też na mało bystrą małpę, chociaż wzrost miał imponujący. Z odrobiną zaskoczenia i niedowierzania przesuwała spojrzenie pomiędzy nim a napuszoną i dumną koleżanką, jakby trudno było uwierzyć w przystojną twarz jej randki w ciemno. Zaraz jednak uśmiechnęła się, wyciągając do niego rękę, co by nie wyjść na większą idiotkę.
- Yasmine, cześć. - przywitała się, zadzierając nieco głowę i spoglądając na jego buzię wciąż z zaskoczeniem na własnej. - Możesz zdrabniać, jak Ci się podoba. Max, prawda? Claire mi o Tobie wspominała. Miło Cię poznać.
Dodała z uśmiechem, poprawiając pasek od niewielkiej torebki na ramieniu. Nie była zdecydowanie dobra w takich sprawach, nie była typem dziewczyny od randek. Była typem wiecznej przyjaciółki, która tkwiła skazana zawsze w odmętach strefy bratersko-siostrzanej niemalże miłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyNie 24 Kwi - 23:03;

Rozing... Klub w którym Max nie był już od bardzo dawna, a który wspomniał z niemałym sentymentem. Dziś jednak, nie był tu na szalone noce pełne godnych pożałowania decyzji. Jak się tu znalazł? To było pytanie, na które sam do końca nie potrafił sobie odpowiedzieć. Wciąż był rozbity po rozstaniu z Felkiem, a sytuacja z Paco tylko nasilała mętlik w jego rozczochranej, nastoletniej głowie. Dlatego też, gdy powiedziano mu, że jakaś niezła panna gotowa jest wyjść na randkę, po prostu.. No po prostu skorzystał, z uśmiechem przyjmując fakt, że była w dodatku gryfonką. Tak, stary Max miał pole do powrotu, choć Solberg nie był pewien, czy tego do końca chce. Postanowił jednak dać szansę nie tylko dziewczynie, ale i sobie.
Odjebał się więc, jak na siebie elegancko, zakładając koszulę, dżinsy i swoją wierną skórzaną kurtkę, po czym pojawił się w Londynie. Warto dodać, że był jeszcze trzeźwy, co na pewno dodawało mu atrakcyjności. Oparł się nonszalancko o bar, lustrując wzrokiem salę w poszukiwaniu dziewczyny, na którą czekał. Znał ogólny zarys jej wyglądu, ale tak naprawdę był pewien, że istnieje duża szansa iż po prostu się pomyli. Na szczęście Claire pojawiła się na horyzoncie i gdy tylko Max ją zauważył, jego szmaragdowe ślepia zabłyszczały, a na ustach pojawił się szeroki uśmiech, gdy zaraz potem przedstawiła mu się Yasmine.
-Miło mi Cię poznać. - Ucałował jej dłoń, bo akurat to uwielbiał robić, gdy spotykał kobietę po raz pierwszy. -Właściwie Max Felix, możesz zdrabniać, jak Ci się podoba. - Odwdzięczył się tym samym, po czym skinął lekko Claire, że właściwie może już sobie pójść. Subtelne, ale tak naprawdę skoro mieli być na randce nie potrzebowali przyzwoitki, a Solberg musiał przyznać, że Yasmine zrobiła na nim piorunujące wrażenie.
-Czego się napijesz? - Spytał, przywołując barmana i zamawiając whisky dla siebie i to, czego zażyczyła sobie dziewczyna, by następnie zapłacić i zaprowadzić ją do zarezerwowanego stolika.
-No więc przyznaj, skąd pomysł na randkę z nieznajomym polecanym przez Claire? Życie Ci niemiłe, czy szukasz adrenaliny? - Zagadnął żartobliwie, bo innej opcji nie widział. Może i blondynka opowiadała Yasmine o Maxie, ale jeśli ta się pojawiła, to albo była masochistką, albo lubiła luźne relacje, albo po prostu nie powiedziano jej całej prawdy o niesfornym dziewiętnastolatku.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yasmine E. Swansea

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : -
Galeony : 376
  Liczba postów : 145
https://www.czarodzieje.org/t20911-yasmine-elena-swansea#669680
https://www.czarodzieje.org/t20931-gucci#670775
https://www.czarodzieje.org/t20929-yasmine-elena-swansea
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyNie 24 Kwi - 23:27;

Wieczór być może nie będzie taką katastrofą, jak sobie to wyobrażała. Może warto było zostawić farby, maszynę do szycia czy szkicownik i wyjść trochę do ludzi, lepiej poznać Brytyjskie sposoby młodego pokolenia na sobotnie wieczory. Może Clair nie zasługiwała na tak straszną karę, jaką przygotowywała jej w swojej głowie, odkąd tylko zaczęła słyszeć o tej randce. Bo Mina nie była typem dziewczyny, który przebierał w chłopcach i chodził co tydzień na spotkanie z innym. Z rok nie wychodziła w celu bliższego poznania płci przeciwnej, uznając, że to i tak bezcelowe, bo przecież była królową friendzonu. Stojący przed nią brunet był przystojny, wcale nie wyglądał na głupca, brzydala czy jakiegoś fajtłapę, więc czemu on się zgodził na randkę w ciemno? Przyglądała mu się może częściej, niż powinna, zwłaszcza gdy ustami musnął wierzch jej dłoni, na co wcale nie chciała, ale zareagowała delikatnym rumieńcem, modląc się jedynie o wystarczający półmrok. Na śniadej karnacji nie były tak widoczne, jak na bladej skórze tutejszych dziewcząt, jednak wciąż rozgrzewały ją razem z poczuciem winy za zmyślanie go od trolli. Była paskudna. Powinna przeprosić?
- A wolisz być Maxem, czy wolisz może, być Felixem? - zapytała jedynie z delikatnym wzruszeniem ramion, odprowadzając Claire wzrokiem. Na bank będzie wysłuchiwała jej przez tydzień, aczkolwiek nie powstrzymało to Miny przed odwróceniem głowy i bezgłośnym przyznaniu, że jej towarzysz, istotnie był słodki, jak zapewniała ją w toalecie. Na szczęście tego nie mógł widzieć. Wyprostowała się jednak, skupiając na nim uwagę, może odrobinę się denerwując, gdy owo wydarzenie stało się czymś więcej, niż tylko słowami i przypuszczeniami.
"Nie jesteś na herbatce w pałacu."
- Skoro spędzimy wieczór razem, napije się tego, co Ty. - powiedziała dość pewnym głosem, nie mając zbyt dużego rozeznania w innych alkoholach niż wino, którego była dość dużą fanką, zwłaszcza różowego. Po dotarciu do stolika niedbale rzuciła torebkę na bok, siadając wygodnie tak, aby móc go obserwować podczas rozmowy. Ruchem dłoni zgarnęła brązowe pasmo włosów za ucho, unosząc nieco brew na jego słowa. - Przecież to Claire! Wiesz przecież, jak umie być... pełna perswazji? Aczkolwiek muszę przyznać szczerze, nie mówiła mi wiele o Tobie. Poza tym, że jesteś.. Cóż, wolny i nie da się z Tobą nudzić. Jaką właściwie adrenalinę zapewniasz?
Zapytała z ciekawością w głosie, bo do tak uroczego zachowania i twarzy to niewiele złych rzeczy przychodziło jej do głowy. Prawda była jednak taka, że Swansea na tle dzisiejszych nastolatków, a przede wszystkim samego bruneta, była stworzeniem dość niewinnym. - A skąd u Ciebie pomysł na randkę w ciemno? Nie.. Nie wyglądasz na kogoś, kto tego potrzebuje.
Zauważyła jeszcze, posyłając mu wymowne spojrzenie po przesunięciu wzrokiem po jego aparycji. Dziewczęta lubiły wysokich chłopców, zwłaszcza takich, którzy reklamowali się słowami "życie Ci niemiłe", a przynajmniej większość z nich. W książkach przecież też zwykle wygrywały łobuzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPon 25 Kwi - 0:05;

Claire była zdolna do wszystkiego, ale Max jakoś wierzył, że nie wjebałaby go w tej sytuacji na minę. Co prawda nie do końca rozumiał, dlaczego po takim czasie się do niego odezwała z propozycją tajemniczej randki, ale widocznie trafiła idealnie w czas. Przecież jeszcze pół roku temu nie byłoby opcji, by coś takiego się spełniło.
-To tylko imiona, Yasmine. Od Ciebie zależy, które z nich bardziej przypadnie mi do gustu. - Oj tak, wkręcał się powoli w swoją grę, choć był zaskakujący szczery. Przecież nie lubił własnych imion na tyle, by przywiązywać do nich jakąkolwiek wagę. Przez długi czas Felix kojarzył mu się ze zmarłą matką i rodziną, teraz dzięki Moralesowi, to imię nabrało słodkiego wydźwięku, ale w ustach gryfonki mogło być czymś jeszcze innym. Nie, nie był z tych, którzy zajmowaliby się takimi drobiazgami. Mogła i zwracać się do niego kompletnie obcym imieniem, a i tak miałoby to dla niego ten sam sens i było sprawą, którą dzielili tylko we dwoje.
-Skoro tak... - Odpowiedź w kwestii drinka bardzo mu się spodobała pokazując, że Yas jest otwarta na nowe doznania. I dobrze, bo nastolatek by chyba umarł, gdyby trafił na kogoś sztywnego i zamkniętego jak stara szafa. Na ich stoliku znalazły się więc dwie szklanki whisky z lodem, ale chłopak nie rzucił się od razu do umoczenia ust w alkoholu. Zamiast tego zadał pytanie, które było dla niego raczej ciekawą historią, bo też nie uważał, by dziewczyna potrzebowała pomocy w znalezieniu randki.
Słuchał odpowiedzi, która sprawiła, że zaczął myśleć, a to bardzo niedobrze. Zamoczył więc usta w alkoholu, by załagodzić ten stan. Czy był wolny? Chyba tak. To, że sypiał z Paco i lubił spędzać z nim czas, co działo się coraz częściej, niczego przecież jednak nie znaczyło. Prawda? Skupił się jednak na czym innym, gdy w końcu otworzył usta, by odpowiedzieć.
-Czyli powiedziała Ci najważniejsze. - Skwitował z uśmiechem. -Zależy, jaką adrenalinę lubisz. Mogę zabrać Cię na piknik w blasku księżyca, no to znaczy jak już wróci, a możemy urządzić sobie nielegalne wyścigi na latających dywanach. A to tylko pierwsze z pomysłów, jakie właśnie mi wpadły do głowy. - Puścił jej oczko, mając już przed sobą całą gamę możliwości. Jeśli Yas naprawdę była otwarta, mógł zapowiadać się naprawdę ciekawy wieczór. -Skąd pomysł? Claire spytała czy w to wchodzę. Niedawno skończyłem związek, więc nie widzę powodów, żeby nie skorzystać z takiej okazji. Czym różni się spotkanie w ciemno od takiego bardziej tradycyjnego? W obydwu przypadkach możesz się tak samo miło zaskoczyć jak i zawieść, a ja lubię niespodzianki. - Wyjaśnił, może i nieco chaotycznie, ale przynajmniej zgodnie z prawdą. Nie wiedział, co znaczy że nie potrzebował takiej formy randki, ale nie miało to teraz dla niego znaczenia. Chciał poświęcić dziewczynie całą swoją uwagę i przynajmniej na ten jeden wieczór zapomnieć o wszystkim innym.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yasmine E. Swansea

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : -
Galeony : 376
  Liczba postów : 145
https://www.czarodzieje.org/t20911-yasmine-elena-swansea#669680
https://www.czarodzieje.org/t20931-gucci#670775
https://www.czarodzieje.org/t20929-yasmine-elena-swansea
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPon 25 Kwi - 0:36;

Pokręciła głową na jego słowa, widocznie mając inne zdanie. Na jego nieszczęście, ona prawie zawsze mówiła, co myśli, nawet jeśli mogło nie spodobać się to jej rozmówcą. Artyści chyba tak mieli. - To aż imiona. Twoje tytuły, Twoje je. Bez imion nie możemy być sobą, a każde zdrobnienie to nazwa nowej części Ciebie. - odpowiedziała w końcu, posyłając mu delikatny uśmiech zza wzruszenia ramion, jakby zdawała sobie sprawę, że jej opinia nie ma większego znaczenia. Nie wybrała jeszcze jednak, jak powinna się do niego zwracać, dochodząc do wniosku, że podejmie decyzję w trackie trwania wieczoru. Cały czas była zaskoczona nim, a subtelne zdenerwowanie zacisnęło jej żołądek. Claire mogła mieć nawet rację w sprawie koka i broszki do koszuli, chociaż nie przyznawała tego na głos.
Stolik, który zajęli, dawał na szczęście możliwość rozmowy, bo musiała przyznać, że ją zaintrygował i pogawędki zwyczajnie lubiła, ale takie niezwykłe, mało pasujące do brytyjskiej etykiety rodów, której nigdy nie rozumiała. Założyła nogę na nogę, poprawiając materiał spodni na kolanie, a następnie stukając w niego czerwonymi paznokciami. Całe szczęście, że zgrywały się ze szminką, chociaż nie powinna w ogóle o takich głupotach myśleć.
- Czyli jesteś lekiem na brak inspiracji, jak i na potrzebę wyciszenia? Obiecujące. - przyznała z uznaniem, dodając jednak zaraz. - Ten pomysł z dywanami bardziej mi odpowiada od pikników, tak w ramach wskazówki. Jak myślisz, masz coś wspólnego w takim razie ze zniknięciem księżyca?
Zaczepnie uśmiechnęła się w jego stronę, odwzajemniając tym samym puszczone przez niego oczko. O dziwo nie wysilała się specjalnie w rozmowie i czuła się dość swobodnie, czego pomijając już kwestię goryla, wcale się nie spodziewała. Brązowe tęczówki przesunęły spojrzenie na postawione przed nimi szklanki, w których lód przepięknie kontraktował z bursztynowym alkoholem, widocznie budząc w jej umyśle jakiś pomysł, wizję artystyczną, Słuchała go jednak uważnie, skupiając zaraz uwagę na jego twarzy, bo miała taki paskudny zwyczaj gapienia się, gdy ktoś do niej mówił. Odnosiła wrażenie, że w innym przypadku mógłby poczuć się ignorowany. Nie była dobra w tematach kończenia związków, bo sama takowych nie miała, chociaż pomagała — miała nadzieję, że pomagała — przyjacielowi po rozstaniu. Westchnęła więc lekko, wyciągając ręce i łapiąc za szklanki, przysunęła je w ich stronę. Podsunęła mu jedną pod dłoń, zaciskając mocniej palce na swojej. - Wznieśmy więc toast za niespodzianki. Bez nich życie nie byłoby tak ekscytujące. Może nie powinnam, ale przykro mi, że wam nie wyszło i mam nadzieję, że czujesz się lepiej.. Cóż, muszę jednak przyznać, że ja na tym korzystam.
Tym razem to ona puściła mu oczko, chcąc widocznie obrócić swoje słowa w odrobinę żartu, co by jej nie uważał za nie wiadomo kogo. Nie miała pojęcia, co innego mogła mu powiedzieć. Słyszała jednak, że po zakończeniu związku dobrze jest próbować nowych rzeczy, nawet jeśli była to randka w ciemno. Uniosła szklankę, stukając w jego naczynie i umoczyła usta w cholernie mocnym alkoholu, który po pierwszym łyku przepalił nieco jej przełyk. Nie kaszlnęła jednak, oblizując jedynie wargi i łapiąc głębszy oddech, poczuła na ciele przyjemną falę ciepła. - Intensywne, odrobinę cierpkie. Twoje ulubione?
Zapytała, stukając paznokciem w szklankę, pokazując tym samym, co miała w swoim pytaniu na myśli, ignorując odrobinę przeszklone oczy. Wino było znacznie delikatniejsze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 12 Maj - 12:47;

Kłóciłby się, czy było to nieszczęście. Cenił szczerość i ludzi, którzy nie bali się wyrażać własnych opinii bez względu na to, jak mogły one zostać odebrane. Kompletnie nie wiedział, czego spodziewać się po dziewczynie, z którą został umówiony, ale musiał przyznać, że pierwsze wrażenie było zdecydowanie po stronie tych pozytywnych. Miał tylko nadzieję, że jego przeczucia go nie zgubią.
-Nigdy tak na to nie patrzyłem. - Przyznał szczerze, zastanawiając się teraz ile jest w tym prawdy. Jak różny był "Maximilian" od "Felixa", albo od "Solberga"? Coś w tym musiało być, ale czy to kwestia imienia, czy też relacji nadawała temu wszystkiemu znaczenie? Tego jeszcze nie wiedział. -Zaufam Ci jednak i pozwolę byś sama odkryła odpowiednią część mnie. - Trwał przy swoim, bo jakby nie było nie potrafił jasno się zdefiniować w tym momencie, kiedy dopiero co dziewczyna otworzyła mu na tę kwestię oczy.
No tak, jakby nie było znajdowali się w klubie, a z definicji w takich miejscach nie było łatwo o ciszę potrzebną do rozmowy. Ich stolik był jednak na tyle daleko od wszelkiego zgiełku, że bez problemu się słyszeli, w czym pomagała też niewielka odległość jaka ich dzieliła. Choć zawsze można było ją jeszcze zmniejszyć.
-Głównie na to pierwsze, ale tak. Jestem też mistrzem autoreklamy, jak widzisz. - Wyszczerzył się mocniej, patrząc na jej uroczą twarz. Ciężko było oderwać od niej wzrok, a i rozmowa zdawała się kleić. Choć początkowo nie do końca ufał Claire, tak teraz musiał przyznać, że chyba zacznie pokładać w niej więcej wiary. -No to się dogadamy. Do jednego dywany dojście bym miał, ale spokojnie, wszystko da się ogarnąć. - Może i była to tylko luźna, żartobliwa propozycja, ale z drugiej strony, czemu by nie mieli zrobić czegoś szalonego jeżeli dzisiejszy wieczór zakończy się pozytywnie. Max nie widział żadnych przeciwwskazań, byle tylko Ministerstwo ich nie dojechało.
Oczywiście nie oczekiwał żadnego większego wsparcia w temacie Felka. Nie chciał się na nim dziś skupiać, bo nie po to tu przyszedł. Odpowiedział jedynie szczerze na zadane pytanie i tyle. Podsunięta mu szklanka była idealnym rozpraszaczem, więc i chętnie się stuknął szkłem z Yas, upijając łyka gryzącego w gardło napoju. Alkohol, piękna kobieta i cały wieczór przed nimi, miał tu wszystko, czego by w tym momencie potrzebował. -Za niespodzianki! Korzystaj ile wlezie. Uwierz mi, ani trochę nie żałuję, że dałem się wkręcić Claire w jej sprytny plan. - Ukazał szereg białych ząbków, bo choć może nie czuł się w stu procentach wyleczony ze swojego związku, to nie skłamał. Widząc, jak z pozoru delikatna dziewczyna radzi sobie z Ognistą wiedział już, że ma przy sobie godną rywalkę. Może nie zamierzał jej upijać do nieprzytomności, ale przynajmniej nie musiał się bać, że wypali jej przełyk, a to już było coś! -Jedyne i niezastąpione. Lubię intensywne doznania. - Powiedział z charakterystycznym, nieco może i flirciarskim tonem. Co prawda żadnego alkoholu nie odmawiał, ale za Ognistą dałby się pokroić, a ilość zapasu, jaki posiadał w kolekcji zdecydowanie nie przystoiła ledwo co letniemu nastolatkowi. -A Ty, jakie masz preferencje? Jeśli mogę zgadnąć postawiłbym na coś z klasą, ale zabawnego. Tradycja z lekkim twistem. Trafiłem? - Był ciekaw, czy potrafi jeszcze jakkolwiek wyczytywać z ludzi pewne rzeczy. Wybór alkoholu wiele mu mówił, ale też nie sprecyzował jasno, czy pyta tylko o trunki, czy może też liczy na bardziej szeroką odpowiedź. Dał Yasmine pole do własnej interpretacji licząc, że przy okazji dowie się o niej czegoś ciekawego.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yasmine E. Swansea

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : -
Galeony : 376
  Liczba postów : 145
https://www.czarodzieje.org/t20911-yasmine-elena-swansea#669680
https://www.czarodzieje.org/t20931-gucci#670775
https://www.czarodzieje.org/t20929-yasmine-elena-swansea
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPon 23 Maj - 21:48;


Uśmiechnęła się widocznie rozbawiona stwierdzeniem bruneta, kręcąc delikatnie głową. Sama wyznawała zasadę, że do odważnych świat należy, ale dawał jej naprawdę dużo swobody w budowaniu relacji. Przesunęła spojrzenie na jego twarz z odrobiną zaintrygowania, chociaż czekoladowe oczy dziewczyny wciąż były w dużej mierze wesołe i rozbawione.
- Dajesz naprawdę dużo swobody nieznajomym. - zauważyła w końcu z delikatnym wzruszeniem ramion, zaraz kontynuując. - Nie, żeby było w tym coś złego, dość nietuzinkowe podejście po prostu na mieszkańca Wielkiej Brytanii.
Zdecydowanie brzmiało to, jak komplement. Rozluźniła się nieco, ciesząc w duchu, że Claire umówiła ją z kimś sprawiającym wrażenie normalnego. Prawda była taka, że Mina po takich randkach w ciemno spodziewała się wszystkiego, a chęć prowadzenia konwersacji była miłym zaskoczeniem. I to takiej na poziomie, nawet nie skrzywił się specjalnie na jej dziwne podejście do życia. - To prawda, masz ode mnie maksymalną liczbę punktów za prezencję i kilka gratisowych za ładne oczy. Czyli co, nie skończyliśmy pierwszego spotkania, a już jesteśmy umówieni na dywan?
Trudno było jej powstrzymywać uśmiech- w żaden sposób złośliwy. Robin i Clair miały rację, Swansea żyła odrobinę w celibacie, kompletnie ignorując zalety oraz szanse młodości. Nie bawiła się, nie korzystała, nie szalała — nie licząc oczywiście przypływów inwencji twórczej. Prawda była taka, że spotkanie w ciemno z Maxem było najbardziej szaloną rzeczą towarzyską, jaką zrobiła od wielu miesięcy, może nawet lat. Tematu jego ex nie ciągnęła, nie było sensu. Przeszłość zawsze powinna tkwić za plecami, bo przecież niczego w związku z nią zmienić nie można. Liczyła się teraźniejszość, która tworzyła przecież ścieżkę do przyszłości.
Na jego słowa zamilkła na chwilę, czując, jak ich siła i sens dudnią jej w uszach. Słyszała to tak wiele razy, ale jednak wypowiedziane przez kogoś, kogo dopiero się poznało, miały całkiem inną moc. Idąc jego śladem, upiła gorzkiego trunku, krzywiąc się przez ułamek sekundy, czując, jak cierpkość wywołuje gęsią skórkę, zaraz jednak smak dojrzał i sprawił, że zwilżyła usta, pozbywając się kilku kropel. - Podoba mi się Twoja rada, muszę naprawdę wziąć ją do serca. Rozumiem, że sam w ten sposób żyjesz? - nie mogła się powstrzymać przed jeszcze jednym łykiem. Mocną głowę miała do win, we Włoszech spijała je litrami, nie była jednak pewna, jak zadziała to na ognistą. Obiecała jednak, że spróbuje. Chciała się dobrze bawić. Jego charyzma i perswazja sprawiały, że trudno było nie zgodzić się z namawianiem do szaleństw — tych w granicach rozsądku rzecz jasna. Starała się nie myśleć o tym, co było poza lokalem. - Pasuje do Ciebie ta intensywność.
Odparła w końcu, wcale nie odwracając spojrzenia, bo przez nie należała zwykle do nieśmiałych. Na szczęście w klubie panował półmrok, nie mógł chyba dostrzec rumieńca, a ona mogła udawać, że go nie ma. Oparła się wygodniej, poprawiając bluzkę, zgarniając brązowe pasmo z ucho i wydając z siebie mruknięcie zamyślenia. - Przerażające, bo znasz mnie od dziesięciu minut, ale praktycznie w sedno. Dodałabym to tego nutkę głębi, bo wiesz, ja nie lubię półśrodków. Lubię.. Angażować się w to, co robię, co czuję i w to, co piję nawet. Dobre włoskie wino tak robi.
Wyjaśniła odrobinę zawile, nie mając pojęcia, czy jej filozoficzny trochę bełkot cokolwiek mu da. Była osobą skrajną, idealnym połączeniem słońca i księżyca, o czym zawsze powtarzała jej matka. Wiele rzeczy kryło się tam, gdzie ich nawet nie szukano. Swansea z zaskoczeniem stwierdziła, że nikt nigdy jej wcześniej o to nie zapytał lub może ona kierowała temat tak, aby nie dać takiej możliwości. Wolała słuchać o kimś niż mówić o sobie, zwłaszcza gdy jej dobytek wewnętrzny nie był zbyt interesujący. - Jaki masz znak zodiaku, zielonooki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyPon 23 Maj - 23:26;

-A jakie mam prawo, by kogoś ograniczać? - Odpowiedział pytaniem. W końcu może i był hipokrytą, ale nie aż takim. -A widzisz, to pewnie ta hiszpańska krew i temperament działają swoje cuda. - Choć dość długo starał się po prostu nie myśleć lub wypierać ten fakt ze swojego życia, tak od kiedy naprawdę poznał tamtą część swojej rodziny, coraz częściej przyznawał się do tej mniej znanej innym strony swojego pochodzenia.
Cóż, dobrze że przynajmniej sprawiał wrażenie normalnego, bo zdecydowanie taki nie był, co nie zawsze było czymś negatywnym. Cieszył się jednak, że dziewczyna mimo spotkania z kompletnie obcą jej osobą, zdaje się być w miarę otwarta, a rozmowa kleiła się zdecydowanie bardziej niż Max się spodziewał, zakładając przed spotkaniem, że jeśli wjebano go w kolejną ładną, ale nudną twarzą, po prostu odwali stary numer i o dziewczynie zapomni. Yas jednak zdecydowanie nie wpisywała się w tę kategorię, o czym świadczyło wiele szczegółów w zachowaniu nastolatka.
-O kurwa, nie wiedziałem, że rozdajesz oceny, postarałbym się bardziej. - Machinalnie roztrzepał sobie nieco włosy dłonią, jakby faktycznie miał zamiar poprawić swój wygląd. -Cóż, nieskromnie powiem, że z bliska są jeszcze ładniejsze. - Charakterystyczny błysk ponownie pojawił się w jego ślepiach, ale nie wykonał większego gestu, poza lekkim nachyleniem się w jej stronę. -Na to wychodzi. Powiem Ci, że niewiele osób jakie znam daje się od razu wciągać w nielegalne sposoby spędzania czasu. Podobasz mi się Yasmine. - Minę miał iście łobuzerską, ale mówił szczerze. Dziewczyna miała w sobie coś, co sprawiało, że nie potrafił czuć do niej niczego negatywnego, a w dodatku zdawało się, że ma w sobie tę nutkę szaleństwa, której Max zazwyczaj potrzebował no i niezaprzeczalnie cudną urodę. Po prostu combo idealne.
Obserwował uważnie jej reakcje. Nie do końca był pewien skąd wzięło się to chwilowe milczenie, co zresztą nie było niczym dziwnym biorąc pod uwagę, że kompletnie się nie znali, ale jej kolejne słowa sprawiły, że Felix uznał, że po prostu potrzebowała przemyśleć to co powiedział, co też nie było zbyt częstym zjawiskiem. Ten wieczór zdecydowanie szedł w zupełnie innym kierunku niż się spodziewał i cieszył się, że przezornie nie zaplanował niczego na kolejny dzień. -Mówisz tak żeby być miła, czy zamierzasz teraz rzucić wszystko i wyjechać do Kornwalii paść owce? - Zapytał oczywiście dość mocno koloryzując to, co miał na myśli, ale nie byłby sobą, gdyby się tym przejął. -Dziękuję i niezmiernie się cieszę, bo nie chciałbym z niej teraz rezygnować, gdyby okazało się, że jednak się nie dopasowaliśmy. - Uśmiechnął się znad szklanki, po czym znów wlał palący trunek do gardła, zostawiając już niewiele płynu na dnie naczynia.
Całe szczęści gryfonka zrobiła na nim dobre wrażenie i nigdzie mu się nie spieszyło, bo gdyby wyłoił Ognistą na raz pewnie już tak trafnie nie oceniłby swojej dzisiejszej towarzyszki, a tu proszę - coś mu jednak w życiu wyszło.
-To tylko jeden z moich talentów, ale bardziej interesują mnie Twoje. - Wsłuchał się w dalszą część wypowiedzi, dość widocznie myśląc nad słowami Yasmine. Choć obserwował ciągle jej twarz, przez półmrok faktycznie nie był w stanie dostrzec rumieńców, choć przez chwilę wydawało mu się, jakby jakiś cień padł na policzki dziewczyny. -Nie miałem zamiaru Ci tej głębi odbierać. Wino brzmi jak Ty, ale nie wytrawne i cierpkie. Bardziej postawiłbym na jakąś połówkę z ciekawym posmakiem, który człowiek odkrywa po chwili. Nie jestem znawcą win, ani Ciebie, ale tak czuję. - Zgodził się z nią wyobrażając sobie jak idealnie dziewczyna pasuje do butelki czerwonego trunku, który sączy gdzieś w śródziemnomorskim klimacie wśród słońca, palm, urokliwej architektury i bezkresnego morza.
-O nie, nie, nie... Nie mów, że jesteś jedną z tych osób, co ocenia ludzi po zodiaku. Wolałbym, żebyśmy się lepiej poznali nim zaczniesz mnie obrażać ze względu na układ gwiazd w dniu moich urodzin. - Choć mogło to brzmieć, jakby Max poczuł się zraniony, czy próbował odtrącić Yas, to nie było w tym nic bardziej mylnego, o czym świadczyło rozbawienie w jego głosie i całościowa postawa jego ciała. -Jeśli naprawdę musisz wiedzieć pozwolę Ci zgadnąć, ale tylko pod warunkiem, że dasz mi się najpierw zaciągnąć do tańca. - Czy był to szantaż lub próba przekupstwa? Może trochę, ale wyciągnięta w stronę gryfonki dłoń jasno świadczyła o tym, że ciężko zniesie odmowę na tę propozycję.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yasmine E. Swansea

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : -
Galeony : 376
  Liczba postów : 145
https://www.czarodzieje.org/t20911-yasmine-elena-swansea#669680
https://www.czarodzieje.org/t20931-gucci#670775
https://www.czarodzieje.org/t20929-yasmine-elena-swansea
Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 EmptyCzw 26 Maj - 23:20;

Milczała chwilę, obserwując go jedynie w zastanowieniu, bo aż wierzyć się Minie nie chciało, że tak elokwentny człowiek bawił się w randki w ciemno. Może Claire też go trochę nakłaniała? Każdy wiedział, że dziewczyna umiała postawić na swoim. Uśmiechnęła się pod nosem, ignorując rosnące w środku poczucie winy. - To wiele tłumaczy. - zaczęła w końcu, ruchem głowy na niego wskazując i mając tym samym na myśli wygląd Maxa. Nie był typowo Brytyjski również poprzez aparycję, zupełnie, jak ona (ku swojemu niezadowoleniu). - Zawsze chciałam nauczyć się Hiszpańskiego, bo z brzmienia bardzo przypomina Włoski, ale jakoś nie mogłam znaleźć czasu pomiędzy swoimi głupotami.
Wyznała szczerze i bez kokieterii, chociaż uśmiech nie schodził jej z twarzy. Yas w ogóle była człowiekiem prostym i mało skomplikowanym, nie tak mądrym i błyskotliwym, ale dzięki temu znacznie szczęśliwszym, niż większość społeczeństwa. Nie znaczyło to jednak, że była głupia — ona po prostu postrzegała oraz szukała szczęścia na własne sposoby.
- To ten element zaskoczenia i niespodzianki, żebyś się właśnie nie starał! - powiedziała, robiąc kolejnego łyka alkoholu, czując, jak ten zaczyna pozbywać się z niej całego zdenerwowania, które trzymała w sobie. Nie umiała przecież w randki, była beznadziejna w takie rzeczy i wszystko w jej życiu o tym świadczyło. Max z kolei przypominał wyjadacza, który doskonale zdawał sobie sprawę z tych ładnych tęczówek — swoją drogą, zastanawiała się przez chwilę, które odcienie zielonych kredek musiałaby wymieszać, aby uzyskać ten odcień — jednocześnie nie będąc z tym nachalnym idiotą. Był uroczy. Mimowolnie pociągnęła nosem, czując zapach perfum dobiegający z jego szyi, gdy nachylił się subtelnie w jej kierunku. Podniosła na niego spojrzenie spod długich rzęs, niespecjalnie się pesząc czy uciekając z miejsca, zrzucając już całkiem rumieniec na ognistą. - Zakazany owoc podobno najlepiej smakuje. I wydaje mi się, że spełnia się to na każdej płaszczyźnie naszego życia. Problem z ludźmi jest taki, że sami sobie te zakazane owoce często tworzą tam, gdzie ich nie ma. Wiem coś o tym. Mam nadzieję, że poza dywanami masz również inne pomysły na korzystanie z życia i spędzanie czasu.
Wzruszyła delikatnie ramionami, wprawiając w ruch brązowe pasma włosów, które spłynęły jej do przodu. Odstawiła szklankę w obawie o przegrzanie trunku w dłoniach. To było naprawdę nietypowe, że ktokolwiek mówił jej takie rzeczy. Całkiem wyrzucała z głowy fakt, że mogłaby się komukolwiek podobać, przyzwyczajona do bycia po prostu niezawodną przyjaciółką i siostrą. Pokręciła głową na jego słowa o tym, że mówiła tak tylko w celu przypodobania się i bycia miłą.
- Są sprawy, w których już dawno powinnam stawiać na jedną kartę i zobaczyć, co się stanie. Owce to może nie bajka, ale może tak wyjechać do Paryża na lekcje rysunku lub na Biegun obserwować niebo? Ty byś wybrał owce?
Uśmiechnęła się zadziornie w odpowiedzi na jego ostatnie słowa, obserwując, jak dopijał zawartość szklanki. Dopiła więc swoją, odstawiając ją potem niedbale na stolik, czując kolejną falę ciepła przemierzającą jej ciało i zostawiającą za sobą gęsią skórkę na odkrytych ramionach. Łapała się na tym, że instynktownie odszukiwała jego oczu — chyba przez ten kolor, nie przerywając mu, gdy mówił. Miał o niej zdecydowanie za duże mniemanie, a jednocześnie zaskakujące, jak dobrze typował. Kiedyś ktoś powiedział, że wino musi mieć słodki i owocowy twist, co chyba faktycznie bardziej pasowało do jej sposobu bycia niż cierpkość i głębia. - Zawsze można wszystko nadrobić.
Puściła mu oczko, decydując się na odrobinę flirtu, zachęcona chyba alkoholem i komplementami. Nie wchodziła jednak w dyskusje o swoich rzekomych talentach, zostawiając ją na następny raz, tworząc nutę tajemniczości. Prychnęła, krzyżując ręce pod biustem. - Dlaczego każdy tak reaguje na astronomie i astrologię! I jak możesz podejrzewać, że bym Cię obraziła? Zwariowałeś bardziej niż ja.
Wyciągnęła dłoń, pstrykając go palcem w czoło z łobuzerskim uśmiechem, dając tym samym do zrozumienia, że ona też żartowała. Gest jednak ją samą zaskoczył, co bystre oko mogło dostrzec w wyrazie ciemnych oczu. Twarz jej złagodniała na widok wyciągniętej dłoni. - Już myślałam, że nie tańczysz.
Dodała jeszcze, łapiąc go za rękę i wstając, pociągnęła w stronę zatłoczonego parkietu. Naprawdę studenci Hogwartu wiedzieli, jak się bawić. Sporo osób było też chyba starszych, świeżo po studiach. Znalazła odrobinę miejsca gdzieś pomiędzy świecącą na zielono kolumną a podestem, gdzie chłopak w bordowych włosach puszczał muzykę. Lubiła tańczyć, nawet śpiewać, więc gdy tylko znana i popularna piosenka rozbrzmiała w klubie, trudno było się jej powstrzymać przed roześmianiem pomiędzy śpiewanymi wersami, jednocześnie nie ignorując swojego tanecznego partnera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Magiczny klub Rozing - Page 10 QzgSDG8








Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 10 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Magiczny klub Rozing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Magiczny klub Rozing - Page 10 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-