Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Altana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość


Dahlia E. Slater
avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : -2
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Altana  Altana - Page 12 EmptyWto 21 Maj 2013 - 20:19;

First topic message reminder :



Świetne miejsce, zarówno na kameralne spotkanie przy ognisku z kilkoma znajomymi, jak i na zorganizowanie licznie uczęszczanej imprezy plenerowej. Zarządca parku jest wyjątkowo miłym człowiekiem i ochoczo przystaje na wszelkie propozycje ożywienia parku i przyciągnięcia do niego jak największej ilości młodych, energicznych ludzi, dlatego warto do niego zagadać!



szycie strojów:

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 2835
  Liczba postów : 10834
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyCzw 20 Kwi 2023 - 13:11;

Kostka: 2 - dostaję (na)strojny wianek.

On z kolei nawet nie zwracał uwagi na to, gdzie byli i ile czasu minęło, bo ten leciał naprawdę szybko w doborowym towarzystwie gryfonki.
-Gorąca wróżka w Twojej okolicy? - Zaśmiał się, patrząc na zdjęcie, które pokazywała jako odpowiednie do reklamowania swojej osoby w agencji. -Ty wiesz...? Mówiłem Ci, że kogoś mam? - Rzucił mimochodem, jednocześnie jednak chcąc podzielić się z dziewczyną tą informacją. Co prawda nie wiedział, czy to dobry pomysł patrząc na to, jak reszta jego znajomych reagowała na Paco, ale nie miał zamiaru się teraz tym przejmować. -O kurwa, oczywiście! Powieszę sobie nad łóżkiem, obok zdjęcia z pierwszej imprezy w dormitorium ślizgonów. - Nie miał pojęcia, jakim cudem jeszcze znosił ból ciała, powstały przez ciągłe śmianie się, ale nie potrafił inaczej. Pomnik Maxa Seksownego był zdecydowanie czymś, co na stałe powinno dołączyć do parku Hogsmeade.
-Ejjj.... Ja się tak nie bawię! - Zamarudził, gdy zauważył, że piękne skrzydełka mu zniknęły i znów stał się tylko człowiekiem. Wciąż seksi, ale człowiekiem. -Czekaj, zaraz to naprawimy.... - Mruknął do siebie, po czym wyczarował sobie i Remy po przepięknej parze skrzydeł. Co prawda nie były zbyt funkcjonalne, ale zdecydowanie piękne. -Witaj w moim świecie, Calineczko. - Puścił jej oczko, pokazując w ekranie telefonu odbicie, w którym mogła dojrzeć swój nowy, modny dodatek.
-Skoro nie ma opcji na koncert, to czemu nie? Przynajmniej odpracujesz jakkolwiek. - Zgodził się, choć akurat nie był mistrzem igły i nici, ale doświadczenie już jakieś tam miał. -Mówiłem Ci, że na wakacjach a w Arabii, wyszyłem sobie haft na spodniach? - Postanowił podzielić się tą ciekawostką z Remy, gdy powoli dochodzili do stoiska pełnego migocących tkanin i wszelkiego rodzaju dodatków, których ilość prawie że Maxa skonfundowała.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1333
  Liczba postów : 2161
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t22005-dance-with-harmony#720274
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyCzw 20 Kwi 2023 - 13:45;

- Ooo widzisz! Już się wczuwasz, dobry tekst! Teraz już tylko musimy ustalić ci cennik i możemy zaczynać biznes. Calineczka i spółka! Motto? Nie daj fantazjom z dzieciństwa odejść w zapomnienie – wygłaszała niczym najlepszą mowę marketingową, po chwili już zanosząc się śmiechem, gdy widziała, jakie spojrzenia łapali. – Nie mówiłeś! – oznajmiła z komediowym oburzeniem, jednak jej wielki wyszczerz zdradzał, że jakoś wcale się tym nie czuła urażona. Oczka aż jej zabłyszczały na wieść nie tylko o najnowszych ploteczkach, którymi przecież uwielbiała się dzielić, ale i sam fakt, że Max miał kogoś bliskiego sercu. – Stały partner, droga a ścieżce czystości… No, no, no, stajesz się dorosłym, poważnym człowiekiem. Solbergu, będziemy za tobą tęsknić – zażartowała, śmiejąc się w głos, ale zaraz położyła mu rękę na ramieniu. – A tak serio to naprawdę się cieszę! – złapała go pod ramię, radośnie przeskakując z nogi na nogę, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej. – To jak, on czy ona? Jaki jest? Merlinie, myślałam, że mamy dużo do nadrobienia a ty tu taką bombę zrzucasz! Po tym wszystkim musimy pójść gdzieś usiąść i porozmawiać! – zaproponowała, bo choć czuła się przy chłopaku tak swobodnie, jakby ten nigdy z Hogwartu nie wyjechał, zdała sobie sprawę, że mają całkiem sporo do nadgonienia.
Spojrzała na niego trochę zaskoczona, gdy zaprotestował i sama zrobiła niepocieszoną minkę.
- No i jak my teraz zarobimy na ciuszki? – pokręciła głową z niedowierzaniem i tym razem nie utrzymując powagi na zbyt długo. Jeszcze by od tego na dorosłość zachorowała, fuj! – Przynajmniej już nie jestem ogródkiem – prychnęła, oglądając jak z dłoni posypały jej się wszystkie kwiaty, odkrywając jej skórę i paznokcie. – Zaraz zaraz, w twoim świecie? – uniosła brwi i aż pisnęła z zachwytem, gdy chłopak dał jej się przejrzeć. – O rzesz ty, ale piękne! Czy już mówiłam, że jesteś niezastąpiony?! Teraz możemy wprowadzić nawet pakiet usług – wyszczerzyła się, machając skrzydełkami. Co prawda nie mogła na nich odlecieć, ale po raz kolejny zasłużyli na miano najlepszego show. – Wakacje w Arabii? Ty to się umiesz bawić, jak ze wszystkich atrakcji wybrałeś haftowanie – wytknęła na niego język, w końcu szkalowanie było dziś jedną z ich ulubionych czynności. – Coś jeszcze ciekawego tam robiłeś? Gra w bingo z seniorami? Aquaaerobik z paniami po siedemdziesiątce? Nie, nie! Czekaj! Wiem! Ekstremalny sport, rozwiązywanie krzyżówek na czas! Nigdy nie wiesz, kiedy ci trzaśnie w nadgarstku! – chichrała się z niego w najlepsze, co kilka słów odbiegając na bezpieczną odległość, w razie jakby kreatywnie i równie zabawowo chciał jej jednak buźkę zamknąć.

______________________

Live, laugh, love, Gryffindor
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 2835
  Liczba postów : 10834
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyCzw 20 Kwi 2023 - 14:16;

Zaśmiał się strasznie słysząc kolejne marketingowe propozycje, bo był wręcz trafione w punkt. No, poza jednym, małym szczegółem.
-Może zostawmy po prostu fantazje i pomińmy tę część o dzieciach? - Już i tak mogli obawiać się tego, że jakieś władze ich bacznie obserwowały po szalonych tańcach i całej reszcie. Nie było co niepotrzebnie dalej ryzykować, a jakby nie było, sutenerstwo raczej nie leżało w najbardziej legalnych zawodach świata.
-Spokojnie. - Starał się ostudzić jej zapach przez śmiech, który poniekąd był czystą radością z tego, że faktycznie znalazł kogoś na kształt bratniej duszy. -No bez przesady, niektórych rzeczy tak łatwo nie zmienisz. Zawsze będę Twoim zjebanym kumplem i idealnym partnerem do tańca! - Puścił jej oczko, choć ciepło mu się zrobiło na serduszku, gdy poczuł wsparcie gryfonki. Może i sprawa z Paco nie była świeża, ale dopiero od niedawna zaczęło się między nimi jakoś układać i bez wątpliwości mogli nazywać siebie partnerami. -On, on. Jest.... - Szukał odpowiedniego słowa, bo nie miał pojęcia, jak po krótce opisać Salazara. -Starszy? - Prychnął znów śmiechem, po czym zaproponował, że opowie jej więcej jak faktycznie usiądą, bo teraz to chyba Remy musi ochłonąć od tej informacji, a on potrzebował czasu, by poukładać sobie to, jak może ich relację opisać słowami.
-A tam, marudzisz! Byłaś prawdziwą Panią Wiosną! - Skomplementował po części, gdy narzekała na swoje kwiatowe paluchy. Wcale nie wyglądała tak źle jak na jego gust, chociaż domyślał się, że mogło to być nieco niefunkcjonalne. Skinął jej jeszcze głową, by przejrzała się w odbiciu, to w końcu zrozumie, o czym pierdzieli.
-Wolę Ci przypominać, jakby w Hogu znalazł się jednak jakiś konkurent. - Puścił jej oczko, choć jakoś nie obawiał się o taki rozwój sytuacji. Po prostu dobrze się bawił, a nie był takim samolubem, żeby tylko siebie dekorować skrzydełkami. -Co dwie pary skrzydeł to dwie wypłaty, czy jakoś tak. - Zaznaczył jeszcze rezolutnie, bo był to argument dość kuszący jeśli chodziło o jakikolwiek biznes.
-No, trzy lata temu, a może i dwa, Hogwart organizował wypad, pamiętasz? - Zaznaczył jej koncept, choć była wtedy takim smarkaczem, że mogła nie kojarzyć, co jest pięć. -Jako jedną Z atrakcji. - Zaznaczył, kręcąc z rozbawieniem głową, po czym już kompletnie pękł, gdy zaczęła wymieniać inne rozrywki, aż materiał, jaki trzymał w rękach, wyślizgnął mu się spomiędzy palcy. -Bardzo śmieszne. Krzyżówki to poważna, intelektualna rozrywka! - Udał, że poprawia niewidzialne okulary i zmodulował głos, by brzmieć jak zasmarkany nerd. -A tak serio, to cudem uniknąłem śmierci, ćpałem na potęgę, niańczyłem dziecko i włamali mi się do pokoju i okradli. Takie przygody bardziej Cię jarają, no nie? - Znów się wyszczerzył, streszczając to, co działo się w Arabii, którą wspominał raczej gorzko, przez wszystko, co działo się na pustyni.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1333
  Liczba postów : 2161
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t22005-dance-with-harmony#720274
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyCzw 20 Kwi 2023 - 15:09;

- No patrz, a myślałam, że te dzieci to twój największy chwyt – i zrobiła niemalże zawiedzioną minkę. – Zabierasz mi właśnie całą gałąź rozwoju!
Jakoś władzami się nie przejmowała, śmiali się tak głośno i zachowywali tak bardzo niepoważnie, że w najgorszym razie skierowaliby ich na jakieś badanie w wariatkowie. Chociaż biorąc pod uwagę ich aktualny brak jakichkolwiek zdolności do zachowania powagi, może faktycznie i ryzykowali zamknięciem? Cóż, raz się żyje. Z psychiatryka jeszcze nie uciekała i była otwarta na nowe doświadczenia.
- Oj tam spokojnie, po co zachowywać spokój w takim towarzystwie – wyszczebiotała, nie chcąc hamować tego entuzjazmu. Szczególnie, że to naprawdę były dobre wieści, takie, które opija się przy szampanie. – A spróbowałbyś to zmienić! Osobiście bym ci nakopała, umiem wysoko podnosić nogi! Mates before dates i nie inaczej! – ogłosiła bardzo patetycznie z uśmiechem od ucha do ucha. – Starszy? – uniosła na niego brew, jakby bardzo, bardzo głęboko myśląc, nim wyszczerzyła się złośliwie. – Mam do niego mówić dziadku?! – prychnęła śmiechem, z marszu akceptując wzmiankę o różnicy wieku i swoje wsparcie oznajmiając w najbardziej właściwy sposób. Czyli mało poważny.
I chociaż bardzo chciała wiedzieć już, teraz, na wczoraj, to zgodziła się na późniejsze pogadanie. Trochę dlatego, że środek wygłupów faktycznie nie był chyba najwłaściwszym nastroje do opowiadania o ważnych zmianach życiowych. A po drugie i ważniejsze oznaczało to, że trochę jeszcze ze sobą czasu pospędzają i tego chciała się chwytać.
- Może i tak, ale teraz to dopiero olśniewająca ze mnie istotka! Z nas obydwu! – rozłożyła ręce radośnie, raz jeszcze prezentując swoje skrzydełka. – Powiedz mi, kto by w Hogu wytrzymał chociaż jedną z naszych dzisiejszych akcji i nie stwierdził, że się wypisuje? Albo że sam wypisuje pismo do Wizengamotu? Nie ma drugiego takiego – wyszczerzyła się, przytakując samej sobie. Przyjaciół i kolegów miała wielu w tej szkole, ale naprawdę nie była pewna, czy ktokolwiek nie powiedziałby w pewnym momencie, że to już była przesada. No, może drugi Max, chociaż on teraz jako pan doktor musiał zachowywać jednak trochę więcej powagi, przynajmniej raz na miesiąc.
- Widać od razu, że biznesmen, słychać ten dryg do interesów. To co, nowa posada w Luxie, wróżkowa tancerka? Możemy się jeszcze wrócić jakieś te poczwary z tańcy zgarnąć – zaproponowała niby w żartach, ale za skurczenie jej do rozmiarów przedszkolaka to by się jednak zemściła.
Trzy lata temu? Zastanowiła się, ale pokręciła głową. Pamiętała doskonale tamte wakacje, które spędziła na dwóch miesiącach podróży po Indiach.
- To chyba tobie pamięć siada na starość – pokazała mu język. – Nie było mnie na nich, brat wracał do domu, to razem z rodziną wybyliśmy włóczyć się po świecie – już chciała powiedzieć, że w przeciwieństwie do niego to oni tylko nudne wędrówki, tańce i odkrywanie sekretnych przejść w świątyniach zaliczyli, ale wtedy zasunął o tych przygodach w Arabii. – Co proszę?! – zrobiła wielkie oczy, nie wiedząc czy się śmiać, czy wypytywać w zdziwieniu, więc wybrała obie te opcje. – Śmierci?! Czyje dziecko?! Jakie włamanie?! Koleś, muszę z tobą częściej jeździć!
Przy wejściu do altany skrzaty podały im jakieś wzory na dziwnie cienkim materiały, popisanym numerkami i różnymi rodzajami linii. Studiowała do kilka dłuższych chwil, mrucząc pod nosem.
- Tak… Mhm… Dokładnie… Aha! Wiedziałam! Chuja rozumiem! – wypaliła w końcu, patrząc się z uśmiechem na Maxa. – Chyba po prostu wybiorę jakiś ładny materiał i będę liczyć na łaskawość.

______________________

Live, laugh, love, Gryffindor
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 2835
  Liczba postów : 10834
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPią 21 Kwi 2023 - 12:38;

-W takim razie przepraszam! Zostawmy dzieci, bo faktycznie znam się na tym świetnie. - Prychnął znowu, nie potrafiąc ani trochę poważnie podejść do sprawy.
-Żebym Ci nie uciekł pod natłokiem pytań, jak zaczniesz mnie bombardować? - Odpowiedział pytaniem na pytanie, bo już widział jak się gryfonce oczka zaczęły świecić i domyślał się, co się może zacząć tu dziać, jak pozwoli jej się zagalopować. -Oczywiście, że wiem! Nie martw się o nasze relacje, nie zmienią się choćbym miał piętnastu chłopa. - Zapewnił ją pół żartem, pół serio, bo nigdy nie byłby chyba w stanie zaprzepaścić przyjaźni dla jakiegokolwiek związku. Potrzebował swojej przestrzeni i też nie miał problemu, by dawać ją partnerowi, choć oczywiście każdy miał swoje granice.
Kolejne pytanie sprawiło, że musiał oprzeć się o pobliskie drzewo, bo prawie padł ze śmiechu, jak wyobraził sobie minę Paco, w tej sytuacji, gdyby Harmony wyjebała mu z takim tekstem. -Błagam, tak. - Powiedział przez łzy, praktycznie się dusząc własnym śmiechem. Nie mógł się uspokoić przez dłuższy czas. Uwielbiał wypominać partnerowi jego wiek, choć wiedział bardzo dobrze, że ten raczej nie jest największym fanem tych argumentów. Zostawił jednak wszelkie wyjaśnienia na później, skupiając się teraz na atrakcjach oferowanych im przez Hogsmeade. -Ktoś by się może znalazł, ale po co szukać? Daj mi chociaż chwilę uwierzyć, że takich trzech jak nas dwoje to nie ma ani jednego. - Wyszczerzył się, obejmując dziewczynę ramieniem, przy czym przypadkowo zdzielił jej ze skrzydła, za co od razu przeprosił.
-A po co nam one? Zgarniesz wystarczająco dużo napiwków. Jak skończysz siedemnastkę, drzwi stoją przed Tobą otworem. Zarezerwuję Ci ten etacik i zadbam o odpowiednie bonusy. - Obiecał, wyobrażając sobie, że faktycznie takowa tancerka mogłaby być hitem, ale domyślał się, że raczej nie jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Mógłby co prawda zatrudnić wróżkę z krwi i kości, ale to z kolei było za małe i pewnie sprowadziłoby mu do lokalu dziwnych fetyszystów, a nie koniecznie chciał się użerać z taką klientelą.
Pierdyknął się w czoło, gdy usłyszał jej słowa, bo faktycznie pamięć to miał dobrą ale krótką. I złą. Chujową, po prostu miał chujową pamięć. -No tak, racja, zapomniałem. Ty się bawiłaś, my umieraliśmy. - Wyszczerzył się, bo nie mógł inaczej opisać tamtego lata. -Noo... Pojechaliśmy na pustynię i zaatakowali nas Derwisze. Rzucali zaklęcia czarnomagiczne, jakbyśmy byli ich zabaweczkami. Ludzie odnieśli poważne obrażenia, a na końcu okazało się, że to jakiś chory test. Kumasz to? - Opowiedział jej wzburzony. -Spokojnie, nie moje dziecko. Byłej piguły, Perpy. Kochana kobieta, chciała iść na randkę, to zaproponowałem pomoc. - Wyjaśnił, wspominając słodki uśmiech malutkiej Florki. Tak, dziewczynka od początku skradła jego serce. -A włamanie, to jakiś ćpun szukał u mnie mudminu. Niestety znalazł to i wiele więcej. - Skrzywił się gorzko, a pięści same mu się zacisnęły na to wspomnienie. Nie, nawet rozmowa z Wielką Wezyrką nie była w stanie sprawić, że miło będzie myślał o Arabii.
Słuchał wyjaśnień co do kroju i sam się w tym nieźle gubił.
-Stara, to przekracza moje kompetencje przynajmniej o milion procent. - Szepnął do Harmony, po czym uznał, że chyba pójdzie tą samą ścieżką co ona. -Ty... A to co? - Zapytał, wyciągając spomiędzy materiałów magiczny wianek. Rozejrzał się wkoło, czy nikt nie wyzywa go od złodziei, po czym wtyknął go sobie na łepetynę. -Jestem piękny? - Zamrugał uroczo rzęskami, prezentując nowy dodatek i mając nadzieję, że jak szycie mu  nie wyjdzie, to chociaż wyglądem nadrobi resztę.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1333
  Liczba postów : 2161
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t22005-dance-with-harmony#720274
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPią 21 Kwi 2023 - 13:11;

Tak, zdecydowanie gdyby jej entuzjazmu choć trochę nie przystopował, prawdopodobnie obsypałaby go pytaniami z miejsca. Co miała poradzić, że po prostu się cieszyła? Nie wiedziała wszystkiego o życiu Maxa, żeby nie powiedzieć, że praktycznie niczego z jego ciemnych zakątków wspomnień i myśli. Ale wieść, że wychodził na prostą i miał kogoś, kto był gotowy być przy nim 24/7? To było ważne.
Dała się jednak trochę z tym przesłuchaniem zatrzymać, też chichrając się jak głupia, gdy mu zasalutowała.
- Tak jest ojcze. Jeżeli kiedyś mi go przedstawisz, dokładnie tak się z nim przywitam! – prychnęła, tym bardziej nie mogąc doczekać się tego teoretycznego momentu. Zrobiłaby najlepsze pierwsze wrażenie!
- Ty co to za atak? Panuj nad swoimi witkami! – zaśmiała się, nie mając jednak żadnych pretensji, sama go przecież chwilę wcześniej zdzieliła w nos. Podsunęła się mu pod ramię, sama kładąc mu rękę w talii, bo zdecydowanie przy jej mikrym wzroście byłoby jej niewygodnie. – Nie ma szans! – wyszczerzyła się do niego. – Harmonia chaosu jest tylko w duecie! – zawołała wesoło, unosząc pięść w górę, jakby co najmniej zagrzewała ich do boju z tymi skrzatami o ubrania.
Prychnęła na ten swój etacik. Tak, tak, fantastyczna posada. Co prawda kiedyś śmiała się rodzicom, że z imieniem jakie jej dali, powinni się cieszyć, że ze wszystkich tancerskich karier nie wybrała tej rurze, ale jakoś nie śpieszyło jej się do zmieniania tego faktu. Chociaż…
- Możemy zrobić taki konkurs na moje urodziny – szturchnęła go zaczepnie i puściła mu oczko. – Kto najlepiej zaprezentuje się przed solenizantką będzie się mógł zmierzyć z nią w ostatecznym pokazie! Wiem, wiem, jestem geniuszem, wymyśliłam ci show roku. Może faktycznie powinieneś mnie zatrudnić, ale na etat menadżerki atrakcji – wytknęła na niego język, żartując sobie w najlepsze.
- No a jak! W życiu się trzeba umieć ustawić! – uśmiechnęła się triumfalnie. – I HOGWART NA TO ZEZWOLIŁ?! – wykrzyknęła w szoku, no bo przecież skoro był to zaplanowany test, to chyba kadra musiała wiedzieć, co się tam miało święcić? Chociaż, skoro posyłali uczniów do Zakazanego Lasu w pełnię, to chyba nic aż tak dziwnego, że miotali w nich czarną magia po godzinach. No naprawdę, gdyby teraz miała jak, zwyzywałaby dyrektora z góry na dół. – Och, a to akurat całkiem słodkie. Kto by pomyślał, że potrafisz się zachować – podroczyła się z nim, bo przecież tak naprawdę ani trochę nie wątpiła w to, że w kwestii przyjaciół miał serce we właściwym miejscu. – Jak w ogóle mogli dopuścić do tego, żeby ćpun włamał się do uczniów… Naprawdę, aż się cieszę, że byłam wtedy na innym kontynencie. Spanie w środku tropikalnego lasu brzmi bezpiecznej – i pewnie gdyby mogła, powyzywała by dłużej na brak kompetencji ich kadry w zakresie BHP, ale nie chciała psuć im humoru. Dzień jeszcze młody, atrakcji dużo a chęci mieli wszystkie i trzeba było z tego korzystać.
Miała niemały problem ze znalezieniem odpowiedniego materiału, uwidziała sobie jeden konkretny i za nim w świecie nie chciała go sobie odpuścić… Artystka, mogłaby westchnąć sama na siebie, gdyby całe jej skupienie nie było przeznaczone na właściwą tkaninę. Przecież widziała ją w zaprezentowanym spisie!
- Hm? – mruknęła na pytanie Maxa i odwróciła wzrok, by zaraz zacząć chichotać. – O chłopie! Jesteś najsłodszą wróżką tego miasta! – zasłoniła buzię, żeby AŻ TAK nie ściągać na nich uwagi. Szybko zrobiła mu zdjęcie. Skrzydełka wróżki, kwiaty we włosach i one same, które zmieniły kolor na fioletowy. – No po prostu przepięknie ci we fiolecie! Hmmm… Albo to magenta? Brakuje ci już tylko brokatu! – wyszczerzyła się, wcale a wcale nie podsuwając mu pomysłu o zrobieniu się jeszcze bardziej błyszczącym. – Ty ten etat to zarezerwuj dla siebie, klientelę znajdziesz w sekundzie… Jaki pseudonim artystyczny? Midnight Magic? Violet Sparkle? – kisnęła w najlepsze, wymyślając kolejne niedorzeczne nazwy.
I wtedy, podczas tej chichraniny, zauważyła, jak jeden z czarodziei siedzi z materiałem, którego bardzo chciała użyć!
- Max spójrz! – szepnęła krzykiem i złapała go za rękę, nachylając do swojej wysokości. Bo dokładnie w ten sposób zwracaliby mniej uwagi… Dwie przyczajone wróżki, z czego jedna z kolorowymi włosami. – On mi zajebał materiał!

______________________

Live, laugh, love, Gryffindor
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 2835
  Liczba postów : 10834
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPią 21 Kwi 2023 - 20:36;

Był pewien, że od tego śmiechu wyrobią sobie niezłe sześciopaki i zrzucą kilka kilogramów, które trzeba będzie nadrobić jakimś dobrym kebsem, czy innym niezdrowym żarciem, do którego ciągnęło go ostatnio jak cholera. Nawet planował już, że w weekend odwiedzi Stacey, byle tylko móc dobrać się do jej zapiekanki.
-I na to liczyłem. - Sprzedał jej buziaka w czoło. Naprawdę cieszył się, że ma wokół siebie takich ludzi jak Remy, z którymi mógł czuć się dobrze sobą, bez względu na to, co miało to oznaczać. -W końcu to od chaosu wszystko się zaczęło. - Dodał jeszcze dość poetycko, jak na niego.
-Ty to jesteś genialna! Nadal uważam, że marnujesz się w tej gryffindziurze. - Spodobał mu się pomysł urodzinowego konkursu, choć poniekąd miał już ułożony cały plan obiecanej imprezy. Plany jednak nie Pattol, dało się zawsze zmienić. -Zastanowię się nad tą robotą, ale show sam chętnie zobaczę. Nawet wiem kogo bym tam chętnie na scenie zobaczył.... - Mruknął sobie z tajemniczym uśmieszkiem pod nosem, choć nie miał absolutnie zamiaru zdradzać swoich rogatych myśli. Nie teraz.
-A nawet mnie nie wkurwiaj. Co roku cos takiego się odpierdala, uczniowie obrywają, a dyrekcja ślepa na wszystko, bo przecież najgorsze jak ktoś nie daj Merlinie, wyjdzie z dormitorium po ciszy nocnej. - Przewrócił oczami, bo już w swoim życiu nie raz się wypowiadał na ten temat i zdania nie zmienił, a słysząc to, co mówili jego znajomi, którzy wciąż w Hogwarcie siedzieli, tam też nic nie miało zamiaru ulec poprawie. -Chyba nie miała lepszej opcji. - Prychnął, choć bardzo dobrze wiedział, że Perpetua mu ufała i wiedziała, że nie skrzywdziłby w życiu jej małego kwiatuszka. -Mnie nie pytaj. Chociaż patrząc na to, jak nas traktują, to nawet mnie to nie dziwi. Wytknąłem to nawet niedawno Walshowi, gdy wspólnie trenowaliśmy. Po prostu następnym razem, jak postanowisz gdzieś jechać ze szkolną zgrają, trzymaj różdżkę przy sobie i uważaj. - Poradził jej na końcu, bo jakby nie było martwił się o bliskich. No i nie chciał, by wylądowała z milionem niepotrzebnych problemów psychicznych, jakie chyba całe jego pokolenie mogło dodać do swojej kolekcji, dzięki szkolnym wyjazdom. Jak to szło...Ach, nie ma bezpieczniejszego miejsca niż Hogwart, jasne.
Gdy Remy świrowała na punkcie swojego materiału, Max oglądał wianek, który zaraz wylądował na jego łepetynie. Nie był nawet świadom tego, że zmienił mu kolor włosów, ale a kwiatami na głowie, fioletową czupryną i skrzydłami wróżki musiał wyglądać naprawdę bajkowo.
-Teraz dopiero bym wyszedł na zdjęciu! - Zapozował do niewidzialnego aparatu, posyłając w powietrzu buziaka, do jakiegoś przechodzącego nieopodal centaura. -Jakim fiolecie? - Zapytał nieco zbity z tropu, ale wszystko wyjaśniło się, gdy zobaczył swoje odbicie w telefonie. -Ło kurwa, panie.... Chyba mi się podoba. - Przyznał szczerze i wyobraził sobie, jak ten fryz pasowałby do srebrnego, błyszczącego garnituru, który miał na sobie, gdy uczyli się tańczyć z wróżkami. -A może... Felix Felicis? Niby proste, niby oczywiste, ale brzmi jak striptizerka. - Zaśmiał się, kręcąc bioderkami, jakby właśnie szykował się do występu w Luxie, a nie stał na środku parku, otoczony tłumem ludzi.
Nie spodziewał się tej nagłej zmiany akcji, gdy Remy dostrzegła to, czego szukała. Już szczerze zdążył zapomnieć, że mieli tu szyć jakiekolwiek stroje.
-No co za niekulturny, bezczelny CHAM! - Skomentował zachowanie czarodzieja. -Idziemy po Twoje! - Nie czekając na reakcję dziewczyny, po prostu ruszył w stronę typa bez jakiegokolwiek planu działania, ale gdy tylko dotarło do niego, jak ten omiata wzrokiem jego sylwetkę, od razu wiedział, jak odzyskać cenne skrawki.
-Hej, sorry że wpycham się tu z moimi skrzydełkami, ale widzisz, koleżance bardzo podoba się ten materiał i chciałaby go dorwać w swoje ręce. Będziemy bardzo wdzięczni, jeśli zechciałbyś jej go oddać. - Zaczął z uśmiechem i trzepotem rzęs. -Widzę, że dość sprawnie posługujesz się igłą. - Szepnął mu dwuznacznym tonem. -Co Ty na to, że Ty oddasz Remy materiał, a ja wpadnę do Ciebie wieczorem na naukę szycia....? Pokażę Ci co potrafi zdziałać mój wróżkowy pyłek. - Ciągnął to przedstawienie i ledwo udało mu się zachować aktorską pozę, gdy czarodziej po prostu się speszył, zostawił materiał za sobą i bąkając coś pod nosem, uciekł w stronę fontanny.
-Proszę, córeczko. Mówiłem, że dla Ciebie wszystko. - Podał Harmony zdobycz, po czym w końcu mogli usiąść i spróbować cokolwiek z tego udziergać, a trzeba było przyznać, że Maxowi szło totalnie chujowo. Co chwila kuł się w palec i nawet upuścił sobie przez to trochę krwi, a jego materiał wyglądał raczej jak zużyta szmata do podłogi niż zaczątek jakiegokolwiek ubrania.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1333
  Liczba postów : 2161
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t22005-dance-with-harmony#720274
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyNie 23 Kwi 2023 - 13:38;

- Oho?! – poruszyła sugestywnie brwiami, lekko trącając go w bok. – Kogo tam sobie na scenie uwidziałeś, kochasiu? Tylko poproszę tak, żeby nam obu sprawiało przyjemność patrzenie – zażartowała, szczerząc się jak głupia.
Pokręciła głową z rezygnacją, naprawdę nie było słów na to, co się czasami w tej szkole działo. A to o dormitorium podsumowywało w punkt całe to ich spojrzenie na bezpieczeństwo uczniów. Jej kuzyn dostał minusy tylko za to, że odprowadzał chłopaka do jego pokoju, ale nikt się nie odezwał, gdy ten chłopak musiał iść do Zakazanego. Hipokryzja absolutna, aż szkoda było sobie na to strzępić język.
- Z profesorem Walshem? – zaciekawiła się. – I jak? Miał jakieś wytłumaczenie na ich wybitne pomysły? – co prawda jemu samemu nie miała raczej nic do zarzucenia, uważała go za jednego z milszych i roztropniejszych nauczycieli. – Spokojnie, różdżka i łyżwy zawsze przy mnie, nie musisz się martwić! – wyszczerzyła się do niego, jakby nagle zapominając jak skończyła na wyprawie, mimo posiadania różdżki.
Musiała przyznać, Maxowi naprawdę pasował ten fiolet. No i dopełniał wróżkowej stylizacji.
- Po co się zastanawiać, pozuj jeszcze! – zaproponowała, robiąc jeszcze kilka fotek. To był wspaniały dzień i najchętniej cały uwieczniłaby na taśmie. Ale skoro zrobić tego nie mogła, wystarczyło zachować największe highlighty. A tym na pewno był wróżkowy Max. – Felix Felicis, stylowo, tajemniczo, zapraszająco. „Sprawię ci szczęście”, „po co ci przychylność losu, skoro to ja mogę się pochylić”, „spróbuj magicznego eliksiru”… Tak, chwytliwe – zaśmiała się, omal nie dusząc się przy wymyślaniu kolejnych tekstów. – „Zrobione z myślą o tobie”![/b] – niemal kwiknęła, zanosząc się chichotem.
Nie zdążyła się odezwać, a chłopak już ruszył po materiał, więc po prostu zachwycona podążyła za nim. Dokładnie! Cham i prostak! Zawtórowała mu w głowie, bo nie chciała przerywać mu w pomyśle, który właśnie mu się składał w całość. Skąd miała tę pewność? Znowu te psotne iskierki, po których poznała, że coś się mogło święcić na tańcach.
Musiała się bardzo powstrzymywać, żeby nie prychnąć facetowi w twarz, gdy ten peszył się coraz bardziej. Rany! Naprawdę przechodzili dziś samych siebie! Byli po prostu okropni, ale w tak genialny sposób, że nie zamierzała stopować.
- Niech pan uwierzy, Felix Felicis pokaże panu, co do znaczy skosztować smaku szczęścia – dorzuciła trzy galeony od siebie, mrugając do mężczyzny bardzo znacząco i równie sugestywnie klepnęła Maxa. – Nie bez powody ma te skrzydełka, nie wyobraża sobie pan tych… Miłosnych uniesień.
Naprawdę, po tym wszystkim powinna się zgłosić do Ezry o wybitny z działalności artystycznej.
- Ach dziękuje tatku, na ciebie zawsze można liczyć – zachichotała, łapiąc go pod ramię i ciągnąc do jednego ze stołów. – Tylko jak my za to zapłacimy… – rozłożyła ręce z teatralnym zawodem. – Zapomnieliśmy poprosić go o adres! – i wyszczerzyła się jak głupia, prychając głośno.
W sztuce komedii radziła sobie zdecydowanie lepiej, niż w szyciu. Postanowiła jednak zaufać wszystkim wzorom, które dały skrzaty, że faktycznie uda jej się coś z tego złożyć. Samo szycie można było zawsze po fakcie poprawić… W jej przypadku poprosić kogoś o jego poprawienie. Grunt to tylko trzymać się gotowych wycinek, nawet jak kompletnie ich nie rozumiała.

______________________

Live, laugh, love, Gryffindor
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 2835
  Liczba postów : 10834
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPon 24 Kwi 2023 - 10:00;

-Cierpliwości. Nie będę psuł Ci niespodzianki, ale na pewno Ci się spodoba! - Odparł tajemniczo. Scena była duża, więc i tancerzy, czy tancerek mógł zaprosić więcej niż jedną, a przy takiej okazji nie było się co ograniczać.
-No tak, profesorem. Czasem proszę go o trening, żeby nie wypaść z formy. - Przyznał, bo akurat z Joshuą i Chrisem udało mu się nawiązać fajny kontakt po tym, jak jego edukacja się zakończyła, choć w życiu by siebie o to nie podejrzewał. -On ma inne spojrzenie i też nie do końca miał okazję się wypowiedzieć, bo prawie mu przyjebałem w ryj. - Zaśmiał się, po czym jakby się zorientował, że może nie wypada, więc spróbował się nieco opanować, co wyszło mu tylko w połowie. -I bardzo dobrze. Brak litości! - Pochwalił jej zapał i nieco się uspokoił. Znał waleczność gryfonki i miał nadzieję, że w kryzysie nie ginie ona pod falą żadnych emocji.
Dwa razy nie musiała go namawiać. Odpalił swoje wróżkowe i modelkowe alter ego, wracając do pozowania na pełnej kurwie. Zdecydowanie będzie miał z tego niezłe pamiątki, które będzie mógł schować do kuferka, w którym trzymał najbliższe sercu przedmioty. Zgiął się w pół ze śmiechu słysząc te wszystkie slogany reklamowe swojej striptizerskiej persony. Tak, zdecydowanie były idealne i nie mógł odmówić Harmony kreatywności. -Chyba jednak pisana Ci posada szefa marketingu. - Przyznał, ocierając łzę śmiechu, spod powieki. We dwoje zdawali się być nie do zatrzymania, co ponownie udowodnili już po chwili, idąc po materiał Harmony.
-Noc pełna szczęścia, może być w Twoich rękach, wystarczy po nią sięgnąć. - Dopełnił jeszcze zapewnień Remy, co chyba przelało szalę, bo typek spierdalał, aż się kurzyło.
-Spokojnie, był tak posrany, że znajdziemy go po śladach. - Prychnął, wręczając dziewczynie upragnioną zdobycz. -Jak kiedyś będę potrzebował skrzydłowej, dostaniesz sowę! - Zapewnił ją, bo naprawdę dzisiejszy dzień pokazał, że duet jest z nich zajebiście z grany i do tańca i do.... No różańca to może nie, ale do większości innych rozrywek na pewno.
Wypociny Solberga były tragiczne, ale w końcu mieli szyć, więc miał zamiar skończyć ten cyrk na kółkach. Wyciągał język dla skupienia, ale nic to nie dawało, gdy ciągle dźgał się igłą!
-Ehhh, od zawsze wiedziałem, że jestem chujową Panią Domou. - Burknął, gdy jeden z szwów praktycznie rozleciał mu się w ręce. -Po tym wszystkim potrzebuję Ognistej, bo ocipieję od tych robótek. - Marudził coraz bardziej, ale na szczęście praca powoli szła ku końcowi, co brzmiało jak nadzieja w tym całym szydełkowym burdelu.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1333
  Liczba postów : 2161
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t22005-dance-with-harmony#720274
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPon 24 Kwi 2023 - 14:05;

Ani na chwilę nie wątpiła w to, że pomysł Maxa jej się spodoba. Dzisiejszy dzień tylko potwierdził, że co do zabaw i wygłupów mieli podobne gusta, a i myśleli przy tym podobnie, więc to zwyczajnie nie mogło się nie udać!
- Zdaję się na ciebie – wyszczerzyła ząbki, zachwycona wizją niespodzianki.
- CO PROSZĘ?! – prychnęła śmiechem, wyobrażając sobie tę scenę. – A jak to się stało?! Ty no teraz to musisz opowiedzieć ze szczegółami o tym treningu! – w końcu nie mogła odpuścić historii o tym, jak nauczyciel prawie oberwał od Maxa, była to rzecz zbyt piękna, żeby ją tak zostawić. – Zero litości, nikogo nie oszczędzać – zawtórowała wesoło.
Zrobiła chłopakowi tyle zdjęć, że starczyłoby nie tylko na ich dwóch, ale i cały magazyn seksownych wróżek w twojej okolicy. Co lepsze odkładała bezpiecznie w dziennik, żeby móc im później rozdać. Sama też chciała zachować kilka z nich jako pamiątkę bardzo cennego wspomnienia. Ten chaotyczny czas był naprawdę jednym z najzabawniejszych dni, jakie kiedykolwiek przeżyła, poziom głupoty wywalił już sufit, a śmiech zapewniłby im zakwasy i dokładnie tak bawić chciała się zawsze. Na całego!
- No słuchaj, to już od ciebie zależy jaką tam pozycję dla mnie utworzysz – mrugnęła, szturchając go porozumiewawczo.
Nie mogła przestać się śmiać tego dnia. Gdy tylko trochę udało jej się uspokoić, tak jak teraz na potrzeby kolejnego, pięknego popisu gry aktorskiej, zaraz znów wybuchała śmiechem. Nie mogła zachować powagi, kiedy dorosły człowiek spierdalał przed nimi jak struś na ekstazie.
I w dodatku omal się nie udusiła, już sama nie wiedziała czy chichraniem się czy płaczem od tego, kiedy powiedział o śladach.
- Skrzydłowej do czego? Przeganiania ludzi? Ten spieprzał szybciej od gościa ze sceny – przyznała z niemałą dumą ich dokonania.
To, że zdobyła materiał wcale nie oznaczało, że teraz wszystkie jej problemy z nieumiejętnością w robótki ręczne zostaną rozwiązane. Piękny wzór to jedno, zdolność do jego wykorzystania to drugie, a zdolności w tym zakresie nie miała.
Miała za to wrażenie, że więcej razy dziabnęła samą siebie niż ten materiał i była wdzięczna wszystkim czarodziejom za zaklęcie czyszczące, bo inaczej na swojej sukience zostawiłaby scenę mordu.
- Ognista to coś, czego po tym potrzebuję – prychnęła, patrząc się na te krzywe szycia. – Ja ją chyba Vice podrzucę do poprawienia, bo chyba już tylko mogę pogorszyć sprawę – przyjrzała się strojowi. On sam wyglądał dobrze, to był naprawdę śliczny kształt. Po prostu szwy groziły puszczeniem w każdej chwili. – To co, odmeldowanie, że strój mamy i idziemy uczcić nasz… Popis? – zaśmiała się, chyba inaczej nie mogąc opisać tego dnia.
+

______________________

Live, laugh, love, Gryffindor
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 2835
  Liczba postów : 10834
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPon 24 Kwi 2023 - 14:19;

Prychnął na ten entuzjazm, choć fakt, brzmiało to interesująco i pewnie sam zareagowałby podobnie.
-A bo mnie, kurwa zirytował. Zaczął oceniać, nie wiedząc dokładnie, z czym i kim ma do czynienia, to podleciałem z zamiarem przyjebania mu w mordę. Ostatecznie tego nie zrobiłem, ale kusiło strasznie. - Wyjaśnił okoliczności, które miały miejsce zaledwie w zeszłym roku. Tak, w życiu Maxa wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie i relacje międzyludzkie nie były tu wyjątkiem. -No jasne, że nikogo! Czym niby taki profesor różni się od innych? - Zapytał ironicznie, bo jak chodziło o mordobicie, wszyscy byli w oczach Solberga równi i jeśli już miał ochotę komuś przyjebać, to raczej nie miał w zwyczaju się powstrzymywać.
-W takim razie czekaj na sowę z umową! Będziesz zadowolona! - Obiecał, samemu ledwo stojąc na nogach z powodu śmiechu. Tak, był to zdecydowanie jeden z weselszych dni w jego życiu, a już na pewno w tym roku. Potrzebował tych chwil z gryfonką, by choć na chwilę zapomnieć i problemach, jakie go trapiły.
-Jesteś w tym najlepsza. No i oczywiście, jakbym potrzebował szybko córki. Urodziłaś się do tej roli. - Musiał przyznać, że współpraca z Seaver była czystą przyjemnością. Szczególnie w takich okolicznościach, gdy mogli bezmyślnie po prostu korzystać z uroków wioski i swojego doborowego towarzystwa.
Sam też trudził się przy szyciu, ale nie pomyślał o tym, by dać swoje dzieło komukolwiek do poprawy. Raczej myślał, że po prostu rzuci to w kąt i zapomni o tej krzywej szmacie, jaka wyszła spod jego palców.
-Ta, chodźmy, bo zaraz uschnę jak wielbłąd. - Przyznał, mając ogromną ochotę wlać już w siebie alkohol i posiedzieć trochę, paląc przy okazji fajkę.

//zt x2

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Charlotte Brandon
Charlotte Brandon

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 169 cm
C. szczególne : Zawsze lekko uniesiony nosek i half-smile na twarzy, jakby wiedziała więcej od innych. Nosi się z dumą. Nierozłączna ze szpilkami, przynajmniej sześciocentymetrowymi! Maluje usta mocnymi kolorami. Aż zauważalne zmiękczenie w jej zachowaniu i noszeniu się, kiedy rozmawia z innym Brandonem.
Dodatkowo : prefektka
Galeony : 43
  Liczba postów : 292
https://www.czarodzieje.org/t22165-charlotte-brandon#727583
https://www.czarodzieje.org/t22184-poczta-charlotte#729730
https://www.czarodzieje.org/t22177-charlotte-brandon#729191
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyNie 30 Kwi 2023 - 15:23;

Wydarzenie: 1 -> 3

Gdy usłyszała o szyciu strojów, wiedziała, że musi się na to wybrać. Niespecjalnie interesowało ją samo przygotowywanie się do Beltane, można wręcz powiedzieć, że uważała, że czarodzieje z tym wszystkim poszaleli. Z dnia na dzień każdemu zaczęło zależeć, żeby mieć kwiatki, wianki i Merlin jeden wie co jeszcze. Mogła się założyć, że maksymalnie dzień po zakończeniu święta wszyscy zapomnieliby jak za zaklęciem o nagle odkrytym powołaniu do zielarstwa. Ale co jak co, podpatrzenie paru nowych wzorów i technik mogło jej się przydać.
Tym bardziej chciało jej się iść, kiedy pomyślała, że i Victoria mogłaby mieć na coś podobnego ochotę. Stęskniła się za rodziną i była gotowa wykorzystać każdą okazję, by tylko spotkać się z kuzynkami. Szczególnie, że tak wiele mogło się stać odkąd wyjechała, a przecież musiała być na bieżąco ze wszystkim, co się działo w rodzinie. Nawet jeżeli ani Victoria, ani ona sama nie były największymi gadułami, to była pewna, że tematów do rozmów po tak długiej przerwie by im nie zabrakło. Sama przecież już była przygotowana do rozmów biznesowych o wprowadzeniu paru poprawek z Francuskiego rynku, które zdawały się działać, a także zaprezentować korzyści agresywniejszego marketingu. Cóż… Nikt nie mówił, że plotki o życiu i tym, kto gdzie i kogo podsłuchał były zawsze najlepszym tematem do rozmów. Tajniki biznesu i usprawnień systemów także potrafiły zająć głowę.
- Victoria! – zawołała na przywitanie, gdy zauważyła ukochaną kuzynkę. Nie była wielką fanką wylewnych przywitań, więc po prostu podeszła do niej z uśmiechem, spokojnym, pełnym gracji krokiem na tych swoich wysokich szpilkach i dopiero będąc obok, rozłożyła ręce. – Jak dobrze cię widzieć. Stęskniłam się – przyznała, mięknąc lekko w całej swojej postawie.

@Victoria Brandon

______________________

The devil wears
lace...
... and she can't be
tamed
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3548
  Liczba postów : 2160
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyNie 30 Kwi 2023 - 20:35;

Scenariusz szycia: 6

Victoria również się stęskniła i miała nadzieję, że uda jej się spędzić nieco czasu z Charlotte, posłuchać o tym, co się u niej działo, dowiedzieć się, jak spędziła czas za granicą i co na tym wyjdzie zyskała. Wierzyła również w to, że dzięki tej podróży, jej kuzynka uniknęła nieprzyjemnych konsekwencji szaleństwa, jakie zapanowało w kraju. Starsza Brandon pragnęła wierzyć, że smoki nie zdołały dotrzeć do Francji, że nie doszło tam do podpaleń albo innych problematycznych zdarzeń, które mogły zniszczyć dosłownie wszystko. Oczywiście, była pewna, że gdyby coś takiego miało miejsce, w Proroku pojawiłby się na ten temat obszerny artykuł, z drugiej jednak strony spodziewała się, że pewne rzeczy mogą zostać po prostu przemilczane. Czasami tak się działo, więc wolała wysłuchać wszystkiego wprost od Charlotte, wiedząc, że ta nic przed nią nie ukryje. To nie miało sensu, a w rodzinie po prostu sobie ufali, starając się jak najlepiej zrozumieć i podejść do siebie wzajemnie ze stosowną łagodnością. Nie zawsze się zgadzali, ale to nie oznaczało, że musieli od razu skakać sobie do gardeł.
- Charlotte - odparła, by objąć ostrożnie młodszą dziewczynę, czy kobietę, tak właściwie, uśmiechając się łagodnie. I to była cała jej wylewność, która skończyła się naprawdę prędko, lokując się ostatecznie w jasnych oczach Victorii. Widać było, że była zadowolona z tego spotkania, że nie mogła doczekać się na to, co się wydarzy, że była o wiele ciekawsza rozmowy, niż samych strojów. Choć, oczywiście, te ostatnie również były dla niej ważne.
Jej mama wychowała ją w przekonaniu, że kobieta powinna być piękna, ale nie w sposób wymuszony. Każda z nich miała w sobie coś niepowtarzalnego, a zadaniem doskonałego krawca było wydobycie tych cech na światło dzienne. Nic zatem dziwnego, że Victoria nosiła najczęściej ubrania przygotowywane przez jej mamę, znajdując w tym wiele przyjemności. Teraz również balansowała spokojnie na wysokich, zdobionych ornamentami szpilkach, które były jedyną ozdobą jej prostego stroju, składającego się z materiałowych, gładkich spodni i błękitnej koszuli, która miała dokładnie taką samą barwę, jak jej buty, oplecione wokół obcasa srebrnymi, eleganckimi zdobieniami.
- Mam nadzieję, że mogę powiedzieć, że zamieniam się w słuch, a ty podzielisz się ze mną wszystkim, co najciekawsze - powiedziała, uśmiechając się lekko do kuzynki, wierząc, że tak jak rozumiały się przed jej wyjazdem, tak dalej będą w stanie idealnie ze sobą współgrać również teraz.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Charlotte Brandon
Charlotte Brandon

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 169 cm
C. szczególne : Zawsze lekko uniesiony nosek i half-smile na twarzy, jakby wiedziała więcej od innych. Nosi się z dumą. Nierozłączna ze szpilkami, przynajmniej sześciocentymetrowymi! Maluje usta mocnymi kolorami. Aż zauważalne zmiękczenie w jej zachowaniu i noszeniu się, kiedy rozmawia z innym Brandonem.
Dodatkowo : prefektka
Galeony : 43
  Liczba postów : 292
https://www.czarodzieje.org/t22165-charlotte-brandon#727583
https://www.czarodzieje.org/t22184-poczta-charlotte#729730
https://www.czarodzieje.org/t22177-charlotte-brandon#729191
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyNie 30 Kwi 2023 - 23:51;

Na całe szczęście smoki chyba też musiały doceniać Francję, bo póki co do niej nie dotarły. To swoją drogą też był temat, dla którego chciała już wracać do rodzimej Anglii. Musiałaby żyć pod kamieniem, żeby nie słyszeć o tym, jakie przeżycia zapewniały wyspom te gady i śledziła uważnie gazety, by mieć pewność, że jej rodzina była cała i zdrowa. Nie chciałaby być za granicą, gdyby jeden z Brandonów wylądował w nagłówku porannej gazety. W trudnych chwilach rodzina powinna trzymać się razem, więc choć Francja wciąż biła w jej sercu, nie chciała dłużej czekać na powrót.
Jak widać obie dziewczyny nie były mistrzyniami wylewności. Charlotte wcale nie planowała przedłużać ich przytulenia, uważając, że samo ich spotkanie, ciepłe spojrzenie i chęć do snucia opowieści mówiły same za siebie, że cieszyła się ponad miarę z ich spotkania. Jeżeli czegoś brakowało jej na wyjeździe, to właśnie tej bliskości z rodziną. Może nie wyglądała na najserdeczniejszą, sentymentalną osobę, ale jeżeli chodziło o innych Brandonów stawała się po prostu ciepłą kluską… No, w ramach stosownego i kulturalnego zachowania, bez zbędnych wykrzykników.
- Wszystko jest tam najciekawsze – uśmiechnęła się lekko, pozwalając sobie nawet na chichot. – Program nauczania jest dużo bardziej… Artystycznie wyzwolony, tak to ujmę. I całkiem progresywny, w duchu nowych czasów. Wiesz, że były nawet zajęcia z marketingu? Myślę, że parę rzeczy można by przenieść na nasz rynek ale… Nie wiem czy chcesz słuchać o tym przy pierwszym spotkaniu? – zapytała z grzeczności. Były do siebie z Victorią bardzo podobne, skupione, ambitne, lubiące konkrety. Obie nie widziały sensu w small talku i gadkach prowadzących zupełnie do niczego. Jeżeli był temat, który potrzebował rozwinięcia i mógł zająć umysł, to właśnie był temat, którym zająć się powinno.
Nie wykluczała jednak, że kuzynka mogła chcieć posłuchać o jej życiu za granicą, ale znowu pojawiał się ten sam problem. Owszem, mogła snuć anegdotki o kawie z wózka i obowiązkowym ciastku z marmoladą na przedśniadanie, ale dużo ważniejszą częścią jej życia tam była podróż za wiedzą i progresywnymi nurtami dotyczącymi ich biznesu. Zapach porannego espresso był przy tym niepotrzebną błahostką.
Gdy weszły do altany, wyglądały tak, jakby wcale żadnego stroju nie potrzebowały, albo jakby same ich sobie nie szyły. Na tle hucznych zabaw i wesołej, frywolnej atmosfery były wręcz elegancką wytwornością. Victoria ze swoją prostą, kobiecą elegancją i Charlotte w odważniejszym, bardziej wyzywającym, ale jak najbardziej gustownym stroju, składającym się z kobiecej sukienki, pasującej garsonki w ciekawą pepitę, czerwonego kapelusza, rękawiczek i szpilek. Zdecydowanie były jak wyjęte z wyższych sfer, ale tym Brandonówna się nie przejmowała. Uśmiechnęła się nieznacznie, omiatając wzrokiem całą altankę i wzięła wzorniki pod ubranie, uważnie się im przyglądając.
- Mam chyba pomysł, jakie wprowadzić w niego poprawki – zauważyła niemal od razu, pokazując Victorii wzór, który dostała. Obydwie znały się na tym temacie, więc podzieliła się swoimi uwagami, wiedząc, że mogła liczyć na jej fachową opinię.

______________________

The devil wears
lace...
... and she can't be
tamed
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3548
  Liczba postów : 2160
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPon 1 Maj 2023 - 13:47;

- Chcę posłuchać o wszystkim, co było dla ciebie ważne - powiedziała na to, uśmiechając się prosto, bo też nie była tym typem, który szczególnie lubił plotkować. O wiele lepiej szły jej poważne rozmowy oraz filozoficzne dysputy, w których mogła popuścić nieco wodzy fantazji, pozwalając na to, żeby jej przemyślenia płynęły właściwe same. Świetnie radziła sobie w takich konwersacjach, gdy dyskutowała z Larkinem, trzymając się swoich żelaznych, logicznych zasad, pozwalając na to, żeby on błądził w zupełnie innych rejonach, przez co ich wymiana zdań stawała się nie raz i nie dwa naprawdę gorąca. To jednak było coś, co Victorii po prostu odpowiadało i nie miała z tym większego problemu, jednak dyskusje na temat pogody, czy dobrej kawy naprawdę nie były tym, co ją szczególnie mocno fascynowało. Żeby nie powiedzieć, że było dla niej po prostu diabelnie wręcz nudne i nie widziała w tym najmniejszego nawet sensu, bo nie zyskiwała na tym niczego ciekawego. Mogła, oczywiście, wysłuchać głupot Lizzie, czy dać się ponieść, kiedy Patty coś próbowała jej wyjaśniać, ale mimo wszystko wolała swój skostniały, surowy świat.
Spokojnie weszła wraz z Charlotte do altany, zdając sobie sprawę z tego, że pasowały tutaj nieco jak kwiatek do kożucha, ale ani trochę się tym nie przejmowała. Nauczyła się już, że nie musiała wstydzić się tego, że miała własny styl, własne podejście do tego, jak wyglądała, do mody i całego otaczającego ją świata. I prawdę mówiąc, z każdym kolejnym dniem czuła się z tym coraz lepiej, coraz swobodniej, coraz naturalniej, zapewne w tym właśnie odnajdując własną, niepowtarzalną siłę, jakiej nie zamierzała nigdy ukrywać. Uśmiechnęła się lekko, kiedy Charlotte wskazała jej, co zamierzała poprawić, dzieląc się z nią swoimi przemyśleniami, jednocześnie marszcząc lekko brwi.
- Jestem pewna, że mama miałaby do tego zdecydowanie więcej uwag. Wiesz, jaka jest, uparła się i uszyła mi suknię na bal sylwestrowy, chociaż nie miałam tak naprawdę okazji zbyt długo jej nosić. Nie wiem, czy słyszałaś, co się stało...? - powiedziała, sięgając po wzornik materiałów, marszcząc lekko brwi, gdy zastanawiała się nad tym, co właściwie mogłaby z tego wszystkiego stworzyć.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Charlotte Brandon
Charlotte Brandon

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 169 cm
C. szczególne : Zawsze lekko uniesiony nosek i half-smile na twarzy, jakby wiedziała więcej od innych. Nosi się z dumą. Nierozłączna ze szpilkami, przynajmniej sześciocentymetrowymi! Maluje usta mocnymi kolorami. Aż zauważalne zmiękczenie w jej zachowaniu i noszeniu się, kiedy rozmawia z innym Brandonem.
Dodatkowo : prefektka
Galeony : 43
  Liczba postów : 292
https://www.czarodzieje.org/t22165-charlotte-brandon#727583
https://www.czarodzieje.org/t22184-poczta-charlotte#729730
https://www.czarodzieje.org/t22177-charlotte-brandon#729191
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPon 1 Maj 2023 - 21:10;

- To założę się, że wiesz, o czym będziemy rozmawiać – zażartowała lekko, z kurtuazyjnym, wyuczonym śmiechem, a jednak szczerą uprzejmością i ekscytacją w oczach. – Zdecydowanie Brandoni są dla mnie najważniejsi, lepiej przygotuj się na ciekawe rozmowy biznesowe, muszę opowiedzieć ci wszystko, czego się tam nauczyłam. Fascynującym jest, jak nowoczesne mają podejście do marketingu. Nie spodziewałam się takiej progresywności w tej kwestii. Otworzyło mi to oczy na wiele rzeczy, czy słyszałaś o takiej pozycji jak project manager? – zaczęła swoją opowieść, przy okazji przybliżając kilka ważnych pojęć, w tym właśnie tego, które uważała, że mogłyby przydać im się w biznesie.
Cieszyło ją, że w tej kwestii Victoria nie zdążyła się zmienić. Często nie rozumiała drobnych rozmów o pogodzie, tym, jakże to słońce przyjemnie świeciło, czy że komuś przeszkadzał deszcz. Nie widziała w nich sensu i szybko się nimi irytowała. Jako dobrze przeszkolona dama salonowa potrafiła zanurzyć się w tych, jak sama poprzednia nazwa wskazuje, nużących tematach, bardziej pływając w nich sprawnie z konieczności niż swojego zamiłowania do nich. Cóż tu więcej mówić, nie lubiła pierdół i rozmów, które jej niczego nie wnosiły. Dobrze więc było spotkać się z Victorią, którą wyciągnięcie ciężkich tematów nie tylko nie peszyło, ale wręcz pobudzało do myślenia.
Jak widać podobnie, jak rozmowa o wzorach, które dostały. Z ciekawością wysłuchała uwag kuzynki, z niektórymi się zgadzając i od razu nanosząc je kredą na materiał testowy, z innymi z kolei wchodząc w polemikę, przedstawiając kontrargumenty i inne pomysły.
- Oj tak, ciocia zaraz wprowadziłaby tutaj nowy styl, nie dość, że osobisty to jeszcze pasujący do Beltane, bardzo ją za to podziwiam – uśmiechnęła się do Victorii, szczerze chwaląc jej mamę. Nie było sekretem, że stylu i szyku nauczyła się właśnie od niej jak i od swojej własnej matki.
Na wspomnienie o balu sylwestrowym aż się wzdrygnęła. Pamiętała, jak usłyszała o tym w wiadomościach. Zmroziło jej to krew.
- Gdy przeczytałam o tym w gazecie, chciałam wracać do Londynu w tej samej sekundzie, ale mama mi zabroniła – przyznała z nieskrywanym zmartwieniem w oczach. – Dlatego też chciałam wrócić, jeżeli mamy się mierzyć z trudnymi czasami, to tylko wspólną siłą – uśmiechnęła się do niej z pełną determinacją. – Powiedz, jak sobie z tym wszystkim radzisz? Biznes, młodsze Brandon i to, co się dzieje? Jeżeli jest cokolwiek, w czym mogłabym cię wesprzeć, wiesz, że możesz na mnie liczyć – powiedziała z przekonaniem, chcąc się upewnić, że Victoria poczuła, że miała w niej wsparcie.

______________________

The devil wears
lace...
... and she can't be
tamed
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3548
  Liczba postów : 2160
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptySro 3 Maj 2023 - 10:01;

Opowieści z mchu i paproci zdecydowanie nie były tym, co Victorię pociągało. Była w stanie słuchać tego jedynie z ust najbliższych, mając świadomość, że Zoe i Lizzie po prostu takie były, bardziej żywiołowe, szukające swojej drogi w życiu, nastawione na przyjemność, śmiech i radość. Nie wpisywały się do końca w to, jak poważnymi rzeczami zajmowała się ich rodzina, ale też Victoria nie uważała, żeby to było coś złego. Nie była jednak w stanie znieść, gdy ktoś obcy opowiadał jej dyrdymały o pogodzie albo snuł niemądre plotki, które wcale jej nie interesowały. Dlatego z przyjemnością przyjęła do wiadomości fakt, że Charlotte nie zmieniła się właściwie wcale i tak gładko przeszły do interesujących je tematów.
- Wydaje mi się, że obiło mi się to o uszy. Wiesz, wujek Charlie ostatnio znowu ma jakieś wybuchowe pomysły i chyba chciałby wszystko zrewolucjonizować. Z chęcią posłucham, czego się dowiedziałaś, bo to może nam pomóc - odparła, uśmiechając się lekko na wspomnienie brata ich rodziców, który chociaż w większości przypadków czas spędzał w swoim warsztacie, szukając jakichś genialnych pomysłów, to czasami siedział w Londynie, ucząc się nowości ze świata mugolskiego, obserwując to, na czym oni sami w ogóle się nie koncentrowali.
- Och, z pewnością. Wydaje mi się, że już teraz przygotowuje kilka kreacji na nadchodzące bale, ale nie miałam czasu zajrzeć do jej pracowni. Zresztą, pewnie by mnie przegoniła, chcąc zachować wszystko w tajemnicy - przyznała, kiedy dyskutując o przygotowywanych strojach, przeszły do dyskusji o jej mamie, mając świadomość, że ta miała niesamowity gust, wyrobiony smak i chociaż dla niej samej była ukochaną mamą, musiała przyznać, że potrafiła być również damą, kiedy tego potrzebowała. Kiedy zaś było trzeba, była troskliwą rodzicielką, która zapewne zabiłaby każdego, kto skrzywdziłby jej pisklaki.
- Ciocia miała rację. Na szczęście udało mi się zejść ze statku, zanim to wszystko miało miejsce i wybrałam się z Larkinem do Londynu. Ale zamek oszalał, magia nie była w nim stabilna i wszędzie można było znaleźć smocze jaja. Podobno nadal można gdzieś na nie trafić - stwierdziła, kręcąc lekko głową, a potem westchnęła ciężko. - Chciałabym przejść do przygotowania pierwszego, własnego prototypu miotły, ale nie jestem pewna, czy jestem na to gotowa. Biznes ma się dobrze, ale wiesz, że jestem bardziej twórcą, niż zarządcą, więc pewnie tata chętnie dowie się, jakie przywiozłaś nowinki. A nasz siostry i kuzynki są jak zawsze rozbrykane. Nie wiem, czy Lizzie ci się chwaliła, że została prefektem? - odpowiedziała, przesuwając w palcach materiał, podsuwając go również kuzynce, by ta dokonała swojej oceny.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Charlotte Brandon
Charlotte Brandon

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 169 cm
C. szczególne : Zawsze lekko uniesiony nosek i half-smile na twarzy, jakby wiedziała więcej od innych. Nosi się z dumą. Nierozłączna ze szpilkami, przynajmniej sześciocentymetrowymi! Maluje usta mocnymi kolorami. Aż zauważalne zmiękczenie w jej zachowaniu i noszeniu się, kiedy rozmawia z innym Brandonem.
Dodatkowo : prefektka
Galeony : 43
  Liczba postów : 292
https://www.czarodzieje.org/t22165-charlotte-brandon#727583
https://www.czarodzieje.org/t22184-poczta-charlotte#729730
https://www.czarodzieje.org/t22177-charlotte-brandon#729191
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptySro 3 Maj 2023 - 16:45;

Tak, jedynymi osobami, u jakich tolerowała i nawet starała się nadążyć za rozmowami o wszystkim i o niczym zarazem (czyli w głównej mierze o niczym), były inne Brandonówny. Wynikało to chyba tylko i wyłącznie z jej miłością do nich i choć była równie wielką fanką samej siebie, prędzej wycelowałaby sobie różdżkę w głowie, niż przez jej usta przeszłyby zwykłe dyrdymały. Całe szczęście rozmowa z Victorią tego nie wymagała, a co więcej, obie cieszyły się prostym i rzeczowym przejściem do konkretów. Nie musiały rozwodzić się o tym, jak bardzo za sobą tęskniły i jak się kochają, to było oczywiste, inaczej nie spotkałyby się prywatnie w tak dobrych humorach, nawet jeżeli ktoś, kto obserwował ich z boku, mógłby stwierdzić, że w nastrojach to bliżej im było do tego grobowego. I tak nigdy nie przejmowała się, co sobie ludzie o niej pomyślą.
- Ach, wujek Charles jest doprawdy jedyny w swoim rodzaju – pokręciła głową, wywracając oczami z rozbawieniem. Pamiętała, jak kiedyś obrała go sobie za wzór do działania i chociaż dorosła już do wejścia w obcasy swojej matki, wciąż kochała tego człowieka i wszystkie jego wesołe ekscesy całym sercem. – Obiło ci się o uszy UI design? I profilowanie UX? Myślę, że mogłoby to się przydać do rewaluacji naszego rynku i wzmocnienia biznesu – wprowadziła ją póki co płytko w temat, nie były tutaj po to, żeby rozrysowywać grafy i założenia tych teorii, ale nie mogła się też powstrzymać przed podzieleniem się wiedzą. Szczególnie, jeżeli wujek Charles też był na tym tropie. Z całą miłością do niego, w tej kwestii chciała być pierwsza.
Temat jej cioci a matki Victorii zawsze sprowadzał uśmiech na jej twarz. Tak jak jej własna mama była dystyngowaną damą, a co za tym szło i wzorem do naśladowania. W dodatku tylko głupiec odmówiłby jej stylu i szyku, który tak bardzo u niej podziwiała.
- To może lepiej, że jej tutaj nie ma, wolałabym, żeby nikt cię stąd nie wyganiał – zażartowała, jeszcze raz sprawdzając wszystkie poprawki, które wprowadziła. Wydawało jej się, że teraz powinno wyglądać lepiej. – Czy myślisz, że jak skończę, mogłabym podesłać tę sukienkę cioci? Miałaby czas na nią zerknąć i dodać coś od siebie?
Aż lekko pobladła na odpowiedź Victorii, chociaż nie wierzyła w wyższe siły, teraz była i tak gotowa im podziękować, za trzymanie jej rodziny w bezpieczeństwie.
- Muszę mu później podziękować, że cię tam nie zostawił – stwierdziła prosto i rzeczowo. Dobrze było wiedzieć, że przyjaciel dziewczyny był też człowiekiem odpowiedzialnym. – Kiedy myślę, że ponury Londyn już niczym mnie nie zaskoczy, słyszę o takich rzeczach… Przynajmniej w szkole jest już w miarę bezpiecznie. Jak wyglądają prognozy na to wszystko? Ministerstwo już się wypowiadało? W Francji miałam dostęp do informacji, ale na pewno nie do wszystkich – dopytała, nawet nie tyle ze względu na siebie, co na swoje kuzynki i młodszą siostrę. Chciała wiedzieć, czy i kiedy spodziewali się poprawienia sytuacji. – Mam więc nadzieję, że będę jedną z pierwszych osób, którym ją zaprezentujesz – powiedziała niby prosto i zwyczajnie, a jednak ci, co ją znali, mogli usłyszeć w jej głosie dużą dozę eleganckiej, nienachalnej ekscytacji, która też dużo bardziej widoczna była w jej spojrzeniu. Jej wzrok zaświecił się tak, jak gdy patrzyła na nowe wyzwanie. – Prawda jest taka, że jak nie spróbujesz, nigdy się nie dowiesz – skwitowała elokwentnie. – Wstrzemięźliwość jest cechą ludzi nader inteligentnych, jednak utrzymywana zbyt długo, przestaje być czymś mądrym, szczególnie, jeżeli hamuje przed rozwojem. A ty jesteś przecież jedną z najmądrzejszych osób, jakie znam – przyznała bez skrępowana i ze szczerym uznaniem dla ukochanej kuzynki. – Sama przecież wiesz, że nie możesz sobie pozwolić na wątpliwości wobec wyzwania, a jak chcesz, zerknę z tobą na twoje pomysły, może będę mogła coś nawet odbić od swojej perspektywy – zaproponowała zachęcająco, a zaraz uśmiechnęła się i to całkiem jak na nią szeroko na nowe wieści. – No proszę, Lizzie poszła w ślady swojej siostry! Jeszcze nie miałam okazji się z nią spotkać, ale muszę w takim razie jak najszybciej nadrobić zaległości. A do wujka na pewno się odezwę, przyda mi się bardziej doświadczone spojrzenie na parę kwestii – przyznała zadumana, już w głowie układając swoją wiadomość.

______________________

The devil wears
lace...
... and she can't be
tamed
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3548
  Liczba postów : 2160
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptySob 6 Maj 2023 - 13:31;

Zgodziła się gładko z wypowiedzią na temat ich wujka, wiedząc doskonale, że był naprawdę szalony, a jego syn szedł podobną drogą. Kochały go, widząc w nim kogoś, kto faktycznie może zmienić spoglądanie na Brandonów, kto idzie inną, właściwie całkowicie niezależną drogą i to w jakiś sposób się im podobało. Zdaniem Victorii nieustanne tkwienie w przeszłości i trzymanie się jedynie tradycji, nie było tym, co mogło pomóc ich rodzinie. Popierała zmiany, jakie były stopniowo wprowadzane, ciesząc się również z tego, że ich dziadek tak kategorycznie sprzeciwił się aranżowanym małżeństwom, że jasno pokazał, iż mają iść z duchem czasu i nie oglądać się za siebie. Miała pewność, że nie wszyscy członkowie rodu w pełni się z tym zgadzali, ale mimo wszystko dostrzegała, jak powoli, krok za krokiem, kierują się do nowoczesności.
- Och, aż tak wiele nie słyszałam. Zdecydowanie będziesz musiała mi to później dokładnie wyjaśnić - powiedziała prosto, kiedy Charlotte zaczęła używać określeń, jakie niewiele jej mówiły, uśmiechając się do niej przepraszająco, bo mimo wszystko nie chciała robić z siebie głupca, który potakiwałby na coś, o czym nie miał pojęcia. Chciała, jak zawsze, podejść do tematu jak najlogiczniej, najspokojniej i z pełnym skupieniem, a nie jedynie słuchając kuzynki jednym uchem, drugim zaś wyłapując jakieś uwagi dotyczące materiałów, czy krojów, nad jakimi się pochylały.
- Oczywiście, że tak. Wiesz, jaka jest, uwielbia stroje, a jeśli dowie się, że wyszły spod naszych rąk, to poświęci im odpowiednio wiele uwagi - przyznała, kręcąc lekko głową, jakby nie dowierzała w to, jaka była jej mama. Bo to, że bywała nieco nieodpowiedzialna, jeśli można było to tak nazwać, gdy była mowa o rodzinie, to wiedziały obie. Właściwie, wiedzieli to zapewne wszyscy Brandonowie, ale to właśnie powodowało, że kobieta była również na swój sposób wyjątkowa.
- Znajdziesz go w Londynie, wygląda na to, że zajmuje się urządzaniem własnej pracowni - powiedziała, uśmiechając się kącikiem ust. Nie miała ostatnio okazji rozmawiać z Larkinem i była pewna, że ten właściwie w pełni poświęcił się pracy, co nieco ją dziwiło, a jednocześnie powodowało, że była na swój sposób dumna z tego, co robił. W przeciwieństwie do Ministerstwa, nic zatem dziwnego, że odłożyła na bok wybrany materiał i krój, i wzięła się pod boki. - Och, te same bzdury, co zawsze. Bez paniki, szukamy rozwiązania, wszystko pod kontrolą. Jak się domyślasz, nic nie jest pod kontrolą, przynajmniej moim zdaniem, i nie umieją stwierdzić, skąd to wszystko się wzięło. Obawiam się, że nie ma tam zbyt wielu kompetentnych osób - wyjaśniła, marszcząc brwi, po czym machnęła wdzięcznie ręką, postanawiając skupić się na sukience.
- Wiem. Ale wciąż się waham. Larkin pokazał mi, jak obrabiać drewno ręcznie, wydobywając z niego pożądane kształty i to wiele zmieniło w moim spojrzeniu na sprawę. Pracuję teraz nad właściwym projektem, ale jest wiele zmiennych, jakie chciałabym z tobą omówić. Jestem pewna, że będziesz w stanie mi pomóc - odparła, ale widać było, że ta sprawa nieco ją zżymała, powodując, że czuła się nieznacznie niepewnie, to zaś zawsze wprawiało Victorię w nieco smętny nastrój. Uśmiechnęła się jednak zaraz na wspomnienie swojej siostry, kiwając lekko głową. - Myślę, że świetnie sobie radzi. A za chwilę ona również pójdzie na studia. Wyobrażasz to sobie?

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Charlotte Brandon
Charlotte Brandon

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 169 cm
C. szczególne : Zawsze lekko uniesiony nosek i half-smile na twarzy, jakby wiedziała więcej od innych. Nosi się z dumą. Nierozłączna ze szpilkami, przynajmniej sześciocentymetrowymi! Maluje usta mocnymi kolorami. Aż zauważalne zmiękczenie w jej zachowaniu i noszeniu się, kiedy rozmawia z innym Brandonem.
Dodatkowo : prefektka
Galeony : 43
  Liczba postów : 292
https://www.czarodzieje.org/t22165-charlotte-brandon#727583
https://www.czarodzieje.org/t22184-poczta-charlotte#729730
https://www.czarodzieje.org/t22177-charlotte-brandon#729191
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptySob 6 Maj 2023 - 20:13;

Bardzo doceniała te cechy u Victorii - dokładność, przykładność i szczerość. Wiele osób, które znała i z którymi uprawiała swoistą wojnę na przewagę w pozornie przyjacielskich rozmowach, mogłoby jej powiedzieć, że dokładnie rozumieli te wszystkie pojęcia i zacząć lać wodę tak naokoło ich stosowności czy też nie, że nikt nie domyśliłby się, że tak naprawdę nie mieli pojęcia, o czym mówili. Ze swoją ukochaną kuzynką jednak nie prowadziła takiej gry, będąc przy niej po prostu sobą i mając na uwadze dobro ich rodu i biznesu, odkładając na bok odsłonięte karty. Victoria niczego nie ukrywała i prosto przyznała się do swojej niewiedzy, co Charlotte szanowała znacznie bardziej, niż najwprawniejsze udawanie. Oczywiście obiecała jej wszystko wyjaśnić, nawet z przykładami na możliwe działanie ich firmy w tym zakresie.
- W takim razie na pewno jej ją przekażę, szczególnie, że coś mi tu wciąż nie pasuje… – zbadała wzrokiem swój wzornik, w końcu strzelając językiem i marszcząc mocniej brwi. – Ale to chyba kwestia materiału… Chyba mam na niego pomysł – uśmiechnęła się lekko uśmiechem pełnym, nie swoim halfsmilem, naprawdę ciesząc się ze wspólnego czasu i wymieniania myśli na tyle tematów.
- Jak tam w ogóle u niego? – zapytała, zdając sobie sprawę, że przecież przez te kilka miesięcy fatycznie dużo historii o nim nie słyszała. – Cały czas tak samo dobrze się dogadujecie? – dodała, wiedząc, że ich relacja trwała już długo i będąc ciekawą, czy coś się w niej zmieniło.
- Nic nigdy z nimi nie jest pod kontrolą – wywróciła oczami, nie mogąc uwierzyć w to, jak po tylu różnych sytuacjach i historiach, Ministerstwo wciąż nie było przygotowane na sytuacje kryzysowe. – Oby znaleźli na ten temat ekspertów, bo to wszystko nie wygląda zbyt ciekawie.
Rozglądała się za odpowiednim materiałem, z uwagą słuchając słów Victorii. Każda nowość w branży ją fascynowała, a w dodatku jak miał wyjść spod rąk jej kuzynki, było to już naprawdę godne uwagi i gratulacji. Z uśmiechem stwierdziła, że Krukonka też nie próżnowała pod jej nieobecność, samej się rozwijając i szukając nowych technik i odpowiedzi. Oczywiście, nie wątpiła w jej sumienność, ale zawsze dobrze było usłyszeć właśnie takie wieści.
- Ręcznie? To znaczy bez użycia transmutacji? – dopytała, chcąc mieć pewność, że dobrze rozumiała jej słowa. Jeżeli tak było, stanowiło to intrygujący temat, który sama powinna zgłębić. – Jak wpływa to na jakość pracy? Bo zgaduję, że koszt czasowy jest duży? – rozmyślała na głos, w głowie już układając sobie nową listę rzeczy do sprawdzenia. – Nie mogę się doczekać, jak tylko będziesz miała chwilę, z największą przyjemnością nad nim usiądę – uniosła kąciki ust na potwierdzenie swojej szczerości, a zaraz w uśmiechu pokazała nawet zęby, gdy Victoria wspomniała o Lizzie. – Zupełnie nie! Jeszcze niedawno była tak mała jak moja siostra… Merlinie, chyba poczuję się jedną nogą w grobie, jak i ona pójdzie na studia – zażartowała, dając się porwać wesołej atmosferze, jaka zawsze ją ogarniała, gdy rozmawiała o rodzinie.

______________________

The devil wears
lace...
... and she can't be
tamed
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3548
  Liczba postów : 2160
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptySob 6 Maj 2023 - 22:18;

Przyznawanie się do niewiedzy nie było dla Victorii czymś złym, strasznym albo w jakiś inny sposób paskudnym. To właśnie pozwalało jej na dalsze rozwijanie się, na szukanie rozwiązań, o jakich nigdy jeszcze nie słyszała. Przez długi czas czuła się z tym źle, zawsze uważając, że powinna wiedzieć wszystko, że powinna być na wszystko gotowa i nastawiona na działanie, jednak w końcu dostrzegła, że takie zachowanie nigdzie jej nie zaprowadzi. Nie zmieniło to, rzecz jasna, jej słabości i niechęci do własnych błędów, do tego, że powinno wszystko wychodzić jej od ręki, ale nad tym również pracowała, starając się osiągnąć coś więcej, niż do tej pory. Nie gnała na złamanie karku, nie starała się zachowywać, jakby wszystko było w zasięgu ręki, ale wciąż znajdowała się w niewielkiej matni, gdy próbowała ustawić się na właściwy kurs.
- Być może? Wydaje mi się, że ten zupełnie tutaj nie będzie pasował - przyznała jej rację, a później bez zbędnej zwłoki zabrała się za wykrawanie wybranego przez siebie materiału, robiąc to mimo wszystko z wprawą godną prawdziwego rzemieślnika. Tym była już od pewnego czasu i chociaż na razie nazywać samą siebie mogła jedynie czeladnikiem, wiedziała, że z czasem dojdzie do perfekcji w tworzeniu czegoś z niczego. Zmarszczyła jednak lekkko brwi, gdy kuzynka zadała jej pytanie, nie będąc do końca pewną, czy to był przytyk, czy jednak nie.
- Od czasu, kiedy wróciłam... Zdaje się, że o wiele lepiej go rozumiem. Przynajmniej zaczęłam w końcu doceniać jego zdolności i nie traktować go, jako kogoś gorszego, tylko dlatego, że upatruje swojej przyszłości w sztuce. A wszystko wskazuje na to, że postanowił oderwać się od rodziny i pójść własną ścieżką - wyjaśniła, machając przy tej okazji ręką, przez co krojony przez nią materiał bardzo szybko nabrał kształtu, którego potrzebowała, zamieniając się z każdą mijającą chwilą w kreację, jakiej potrzebowała.
Zgodziła się z nią w kwestii dotyczącej Ministerstwa, chociaż nie miała tutaj już zbyt wiele do dodania. To, że wciąż kryli się za pięknymi słówkami, że wciąż coś obiecywali, ale na nic nie byli gotowi, było aż boleśnie namacalne. To święto również sprawiało wrażenie swoistej zasłony dymnej, ale Victoria nie chciała się na tym skupiać, starając się po prostu żyć swoim życiem. Ciesząc się ze spotkania, ciesząc się z tego, że jej kuzynka wróciła do domu.
- Dokładnie tak. Nauczył mnie, jak posługiwać się dłutem, jak wyrysować odpowiedni kształt na kawałku drewna, jak wybierać to, które może mi posłużyć za najlepszy materiał na miotłę. A zmienia to... Cóż, to zabrzmi dziwnie, ale lepiej czujesz to drewno. Jesteś w stanie od razu odczuć jego ciężar, wady i zalety i prędzej dostrzegasz wadliwe miejsca - wyjaśniła w końcu z namysłem, na moment odrywając się od sukienki, która miała za chwilę powstać, zastanawiając się nad tą kwestią, nie mając pojęcia, jak powinna to wyjaśnić, więc zapewniła Charlotte, że po prostu pokaże jej, na czym to polega.
- Jeśli Larkin znajdzie czas, pewnie również chętnie cię tego nauczy. Poza tym Lizzie obiecała mu jakieś cukierki, więc można go całkiem łatwo zwabić do Norfolk - dodała, uśmiechając się ledwie widocznie i równie delikatnie marszcząc nos w rozbawieniu, a potem westchnęła ciężko. - Wiesz, za rok o tej porze będę kończyła przygotowywanie końcowej pracy ze studiów.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Charlotte Brandon
Charlotte Brandon

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 169 cm
C. szczególne : Zawsze lekko uniesiony nosek i half-smile na twarzy, jakby wiedziała więcej od innych. Nosi się z dumą. Nierozłączna ze szpilkami, przynajmniej sześciocentymetrowymi! Maluje usta mocnymi kolorami. Aż zauważalne zmiękczenie w jej zachowaniu i noszeniu się, kiedy rozmawia z innym Brandonem.
Dodatkowo : prefektka
Galeony : 43
  Liczba postów : 292
https://www.czarodzieje.org/t22165-charlotte-brandon#727583
https://www.czarodzieje.org/t22184-poczta-charlotte#729730
https://www.czarodzieje.org/t22177-charlotte-brandon#729191
Altana - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptyPon 8 Maj 2023 - 10:51;

Słowa Victorii były dla niej wystarczającym potwierdzeniem jej własnej teorii, że faktycznie, materiał, który miała w rękach w żaden sposób jej nie pasował. Problem był jednak taki, że żaden inny też nie zdawał się spełniać jej wizji w stu procentach i było to dość męczące, kiedy próbowało się za wszelką cenę doprowadzić do perfekcji. Dopinanie rzeczy na ostatni guzik było w końcu w ubraniach dość istotną ich częścią.
Westchnęła tylko, pozostając finalnie przy tym, co miała.
- Jak dobrze, że mamy magię – powiedziała z małym uśmiechem, biorąc się także za wycinanie elementów. – Chyba po prostu po wszystkim przemienię ten materiał. Chyba nie mogę oczekiwać, że dostosują się pod wyobraźnię każdego gościa – wzruszyła ramionami, bo choć był to skandal, że akurat takiego materiału nie było, uważała, że skoro mogła wziąć sprawy w swoje ręce i i tak doprowadzić do zamierzanego końca, nie planowała narzekać. To byłoby bezpodstawne i zupełnie w tym wypadku nierozwojowe.
Ucieszyła się na wieść, że dalej byli ze sobą blisko. Jej zdaniem każdy potrzebował mieć przy sobie jednostkę, która zmuszałaby do rozwoju w jakimś zakresie, czy to osobistym, czy nauki, czy jeszcze innym, wymyślnym spojrzeniu na świat. Ludzi, którzy nic nie wnosili do życia i go w jakiś sposób nie zmieniali, nadając mu nowych barw i dźwięków, powinni być, jej zdaniem, po prostu unikani, szkoda było marnować na takie jednostki swój cenny czas. Dlatego naprawdę dużo radości sprawiło jej, w jaki sposób Victoria o nim opowiadała. Brzmiała, jakby mężczyzna musiał być dla niej jakimś nawet wyzwaniem, a to było wręcz fascynujące.
- Odświeżające, prawda? – zagadnęła, łącząc ze sobą fragmenty kreacji i używając magii, by nadać im właściwe kolory, wzory i w końcu teksturę. – Uczyć się od kogoś, o zupełnie innym spojrzeniu, jest to wymagające, ale bardzo rozwijające – pozwoliła sobie zauważyć, oferując jej przyjacielski uśmiech. – Dobrze, że możecie nawzajem zmieniać swoje perspektywy, czasem trzeba spojrzeć na coś z zupełnie innego punktu widzenia – przyznała, samej przypominając sobie jak jej nauka we Francji otworzyła jej oczy na wiele tematów.
Dobrze, że temat Ministerstwa urwał się tak, gdy się urwał. Gdyby Victoria na głos wypowiedziała swoje zdanie na ten temat, o byciu bardzo udaną przykrywką, Charlotte nie tylko nie mogłaby się nie zgodzić, ale pewnie dorzuciłaby swoje trzy grosze, koniec końców mogąc zacząć bardziej ognistą dyskusję i nawet, jeżeli obydwie stałyby po tej samej stronie, uważała, że w ten dzień dużo milej było po prostu cieszyć się swoim towarzystwem. Ministerstwo nie zając, nie ucieknie i da im jeszcze wiele powodów do zaciętych rozważań.
- Hmmm, chyba rozumiem – mruknęła, intensywnie nad tym myśląc, miało to bardzo dużo sensu, ale sama nigdy nie parała się używaniem dłuta. – Jak pracuję z materiałem, zawsze sprawdzam go najpierw osobiście, zanim zacznę używać magii, nic tak nie podpowie, jakiego szycia i sposobu dobierania dodatków powinno się użyć, niż sam materiał – pokiwała głową z zadowoleniem. – Ale jestem pewna, że nie potrafiłabym tego wyczuć, dotykając drewna. To brzmi jak duży krok dla jakości mioteł, bardzo chętnie zgłębię tę temat – i aż dostrzegalnie się ożywiła, w jej oczach zalśniły iskierki, jakie pojawiały się, gdy stawała przed intrygującym tematem, uśmiech na ustach, którego nie starała się nawet zakryć, też zdradzał ekscytację tym tematem. – Chociaż bardziej interesują mnie same kontakty, rozmowy i zrozumienie potrzeb klienta, dobrze by było to umieć przenieść na miotłę, kiedy nie będę się mogła ciebie poradzić. Wiesz, jeżeli Lizzie nie uda się go zwabić, chętnie od ciebie podłapię technikę. Jestem pewna, że nie pozwalasz sobie na niedociągnięcia – skomplementowała ją, ponownie wracając do swojej sukienki.
- Jak ten czas leci, co? – też westchnęła, aż łapiąc się za głowę. – Masz już wybrany temat?

+

______________________

The devil wears
lace...
... and she can't be
tamed
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3548
  Liczba postów : 2160
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Altana - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 EmptySro 10 Maj 2023 - 20:40;

Victoria zgodziła się z kuzynką, mając świadomość, że magia wiele im ułatwiała, by nie powiedzieć, że pozwalała im tworzyć dosłownie wszystko od zera. Z niczego, jedynie z ich wyobraźni, budując dokładnie to, czego potrzebowali. Nie wyobrażała sobie, że mogłaby jej nie posiadać, jednocześnie kładąc bardzo duży nacisk na to, żeby się rozwijać, żeby być coraz lepszą w tym, czym się zajmowała, żeby zdobywać szczyty, jakich do tej pory nie zdobywała. To było dla niej wyzwanie, a to właśnie kochała najbardziej na świecie. Coś, co kazało jej myśleć, co kazało się zmieniać, co kazało szukać innych dróg. Być może właśnie dlatego w ciągu minionego roku coraz lepiej rozumiała się z Larkinem, dostrzegając, jak bardzo się różnili, jednocześnie znajdując przyjemność w słuchaniu jego teorii, jego pomysłów, jego propozycji. Choć nie ulegało wątpliwości, że sprzeczanie się z nim było w pewien sposób pociągające.
- Tak. Nie spodziewałam się, że w ogóle będę mogła sięgnąć po coś takiego. Ma zupełnie inne spojrzenie na sztukę i zdecydowanie mniej praktyczne. Chociaż, jak może wiesz, właśnie na tym chce się skupić, na sztuce użytkowej. Ale dopiero teraz jestem w stanie inaczej patrzeć na te kawałki drewna, z których powstają miotły/b] – przyznała ostatecznie, wyraźnie się nad tym zamyślając, dostrzegając, jak wiele się zmieniło, od kiedy zaczęła uczyć się od Larkina. Pozwoliła, by pokazał jej, jakie sam ma spojrzenie na świat, pozwoliła na to, żeby przekazał jej swoją wiedzę i teraz rozbudowywała ją zgodnie z własnymi pragnieniami. Własną wizją, którą rzecz jasna zamierzała się podzielić z kuzynką, wiedząc, że ta ją zrozumie.
-[b] To coś jak… To zabrzmi zapewne śmiesznie, ale drewno bywa jak zwierzęta. Myślę, że nigdy nie będę czuła go tak dobrze, jak artyści, ale odnoszę wrażenie, że rozumiem je o wiele lepiej i łatwiej idzie mi dobieranie do niego witek, czy szukanie metalu na okucia. Wkrótce może przejdę do bardziej skomplikowanych koncepcji, jak zatapianie żywicy w drewnie albo czegoś podobnego
– przyznała, kiedy kończyła składać sukienkę, jaka ostatecznie wyszła jej zdaniem idealnie. Widać teraz było, że Victoria faktycznie jest rzemieślnikiem, który poradzi sobie z większością wyzwań, a Charlotte nieco inaczej spoglądała na świat i życie. Ale dzięki temu idealnie się uzupełniały i razem mogły w przyszłości naprawdę rozwijać biznes rodzinny.
- Z pewnością. Ale jestem tylko czeladnikiem, a on jest mistrzem – powiedziała gładko, po raz pierwszy tak otwarcie chwaląc mężczyznę, a potem westchnęła cicho. – Mam za wiele pomysłów. To jest ten problem, ale dzisiaj nie będę zaprzątać sobie tym głowy – zapowiedziała, uśmiechając się lekko, kiwając głową nad przygotowaną kreacją, proponując kuzynce, żeby jeszcze przeszły się po okolicy i przekonały, co mogą tutaj znaleźć.

z.t x2
+

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Sponsored content

Altana - Page 12 QzgSDG8








Altana - Page 12 Empty


PisanieAltana - Page 12 Empty Re: Altana  Altana - Page 12 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Altana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Altana - Page 12 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-