Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Łąka nieopodal lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 37 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 21 ... 37  Next
AutorWiadomość


Dahlia E. Slater
avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : -2
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyWto Maj 21 2013, 17:21;

First topic message reminder :




Wiosną i latem trawy w okolicy Zakazanego Lasu potrafią sięgać aż do kolan. Miejsce odwiedzane jest przez zapalonych zielarzy, bowiem okolica obfituje w ciekawe zioła. Poza tym nieczęsto ludzie tu przychodzą z prostej przyczyny - wśród traw królują szkodniki.

Uwaga. Jeśli używasz tu czarów bądź Twoja różdżka jest gdzieś w widocznym miejscu, istnieje ryzyko, że do Twojej przekradną się do niej okoliczne chropianki. Rzuć wówczas kostką, by dowiedzieć się czy uszkodzą Ci rdzeń. Parzysta - nadgryzły nieco drewno Twojej różdżki i prawie dostały się do rdzenia. Różdżka wymaga drobnej naprawy u twórcy różdżek. Nieparzysta - na szczęście w porę je dostrzegłeś i mogłeś się ich pozbyć.

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptySro Lut 25 2015, 13:36;

Zaraz po ostatniej sowie Kattie, Woods wcisnął na siebie zwykłe jeansy, szarą koszulkę i ciepła, czarną kurtkę. Niby zaczynało się ocieplać, ale wolał się nie rozchorować, tuż po powrocie do Hogwartu z ferii. Przystanął na chwilę w poszukiwaniu torby, przecież nie mógł paradować z butelką alkoholu, po całym Hogwarcie i błoniach. Oparł ręce na biodrach i obejrzał cały pokój, torba (jak większość) rzeczy została rzucona w kąt. Uśmiechnął się sam do siebie  i podniósł ją z ziemi, otrzepując z kurzu. Otworzył jedną z szuflad  wyjął butelkę Brandy, popatrzył na nią jak na miłość życia i zwinnie ją schował.
Szybko udało mu się wyjść z zamku, nie trafiając przy tym na nikogo znajomego. Podreptał w stronę błoni, cicho pogwizdując. Miał naprawdę dobry humor i każdy mógł to zauważyć, za to martwił się o Kattie, nie wiedział jaki frajer ją wykorzystał? Ale czy o taką osobę jak ona należy się martwić? Nath lubił jej temperament, jeśli czegoś chciała, dostawała to. Więc pewnie z tym palantem też sobie poradziła, a co mógł zrobić Woods? Zachować się jak najlepszy przyjaciel, oczywiście się z nią upijając. Nawet nie zauważył kiedy dotarł na łąkę, która znajdywała się pod zakazanym lasem. Ani on ani Katherine, nie mieli pomysłu gdzie pójść, w końcu wszędzie było mnóstwo dzieciaków, które doprowadzały Natha do szału, właściwie mógł porzucać kilka zaklęć, ale miałby tylko kłopoty. Nie żeby mu to przeszkadzało.  Usiadł na ziemi i oparł się o jedno z drzew, torbę położył obok siebie, rozglądając się po okolicy.
Powrót do góry Go down


Katherine Russeau
Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptySro Lut 25 2015, 18:44;

Katherine już od dawna była ubrana. Też miała na sobie jeansy i jakąś ciepłą bluzę. Nie założyła kurtki, było jej wszystko jedno dzisiaj czy się przeziębi czy nie, jednakże jako sportowiec miała wyjątkową odporność na wszelkiego rodzaju choroby. Jednego była pewna, że już drugi raz do tej samej rzeki nie wejdzie i nie będzie próbowała znowu być miłą dla Piątka, całkowicie go usunie ze swojej pamięci. Jednakże każdy kto się z Kattie przyjaźnił wiedział że jest ona w pewnym sensie osobą z lekka psychiczną i to tolerował. Gdy tylko zobaczyła swojego przyjaciela przed bramą, wtuliła się w niego lekko po czym dopiero po chwili puściła go i ruszyła przed siebie.
-Dobra Nate, idziemy, opowiem ci wszystko po drodze, chwilowo mam ochotę odebrać życie nawet głupiemu kotu siostry. Bezużyteczny worek pcheł, który panoszy się po naszym dormitorium i wszędzie zostawia sierść. Za dużo kotów się tu panoszy- powiedziała pewnym siebie lekko poddenerwowanym tonem. Przecież łatwiej wykończyć kota niż od razu rzucić się na człowieka. Najgłupsze we wszystkim było też to, że Katherina miała kilku przyjaciół ale sama nie wiedziała, czy któryś chciałby z nią być. Byli bardzo blisko i praktycznie znali się od kilku lat, przeżyli swoje wzloty i upadki a także pierwsze miłości, a także byli z czystokrwistych rodów. No i co w związku z tym? No ich rodzice próbowali ich ze sobą swatać, jako iż zależało im na czystości krwi.
Nattie był facetem, który tak samo jak jej brat potrafił utrzymać Katherine w ryzach gdy chciała zrobić jakieś głupstwo. Często jednak to nie działało bo obydwoje robili głupoty, a potem lądowali na dywaniku u dyrektora.
-Nudno ostatnio w szkole? Może podpalimy jakiejś szlamie szkolną szatę, albo wciśniemy w babeczki eliksir snu i podłożymy na zajęciach z wróżbiarstwa? Nigdy ich nie lubiłam, są dziwne- powiedziała śmiejąc się przy tym i siadając na jednym z pni, bowiem dotarli już do miejsca gdzie chcieli pogadać i się upić. Dzięki temu starała się zapomnieć o swojej głupocie a zarazem porażce, że dała się tak nikczemnie wykorzystać, zazwyczaj to ona wykorzystywała innych, a teraz rola się odwróciła i ktoś wykorzystał ją. To się już jej nie spodobało.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptySro Lut 25 2015, 19:32;

Jego relacja z Katherine była ciekawa, polubili się już kiedy Ślizgonka przekroczyła próg szkoły. Nic dziwnego że Woods się nią zainteresował, mimo młodego wieku była pewna siebie i przejawiała swój temperament. Tak właśnie się zaczęło, w późniejszych latach stała się jego przyjaciółką, na dobre i na złe. Podsycali siebie nawzajem, namawiali do robienia rzeczy, za które później lądowali u dyrektora. Taka właśnie była ich relacja: Szalona. Zawsze sobie pomagali, więc nic dziwnego że nie zwlekał ani chwili dłużej i popędził na spotkanie.
-Hej Kattie- powiedział brunet ściskając dziewczynę, oparł podbródek na jej głowię, a kiedy ta podsunęła się posłał jej ciepły uśmiech- Właśnie takie są koty, totalnie bezużyteczne, tylko się lenią. Moi bracia ciągle sprowadzają te cholerstwa do domu, istny Armagedon- podsumował Woods i lekko się skrzywił, doskonale rozumiał niechęć do kotów, bo on także ich nie lubił. Nath schował ręce do kieszeni w spodniach i ruszył pewnym krokiem w stronę łąki, nie chciał jeszcze pytać, wolał poczekać aż spokojnie usiądą.
-Hmm… Na wróżbiarstwie i tak wszyscy przysypiają, więc nie byłoby tak zabawnie. Ale podpalanie szat brzmi dobrze. Ewentualnie można porzucać w nich, jakimś zgniłymi jajkami- powiedział chłopak uśmiechając się szaleńczo. Ten uśmiech gościł na jego twarzy, tylko kiedy był w towarzystwie tej uroczej Ślizgonki. Nie hamowali się, robili to na co  mieli ochotę, oczywiście nie zważając na konsekwencje.
Woods zajął miejsce naprzeciwko Katherine, ściągnął torbę z ramienia i szybko ja otworzył. Wyjął całą butelkę brandy i podał dziewczynie, ukazując jej rząd białych i prostych zębów. Byli przyzwyczajeni z picia z jednej butelki, choć to chyba nie wypadało. W końcu pochodzili z czysto krwistych rodzin, no cóż dobrym przykładem zapewne nie byli.
-A teraz opowiadaj- zaproponował brunet, wyłożył przed siebie długie nogi i wpatrywał się w Kattie, wiedział że nie musi się aż tak martwić. Bo albo ona się już z nim rozprawiła, albo zrobił to jej brat. O tak, on też miał niezły temperament. Nathaniel sądził, że jest to rodzinne i pewnie to było jednym z wielu powodów, dla których tak ich uwielbiał.
-Ale najpierw się napij- zaśmiał się Nath wskazując na butelkę, z własnego doświadczenia wiedział, że lepiej mówi się po alkoholu. Przynajmniej on tak działał.
Powrót do góry Go down


Katherine Russeau
Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyCzw Lut 26 2015, 02:17;

Rozłożyła nogi prosto by móc się oprzeć o korę przewróconego na skraju łąki drzewa. Lubiła właśnie w to miejsce przychodzić wraz z Nathanielem. Tu mieli taki swój zakątek w którym mogli się ukryć i godzinami rozmawiać i spiskować czasem nawet przeciwko całej szkole. Mieli swoją listę szlam i wymyślali różne najdziwniejsze świństwa dla nich. Gdy podał jej butelkę, sięgnęła po nią delikatnie, jednakże gdy się przyssała do jej szyjki to upiła bardziej spory łyk niż przewidywała na początku. Akurat głowę do alkoholu to ona miała dobrą.
-Nattie, cholera, powiedz co ze mną jest nie tak?! No co?! Żaden facet mnie nie chce. Mówił, że jestem piękna, mówił że mnie kocha, chce być ze mną. Zerżnął jak jakąś dziwkę, czuję się teraz brudna. Potraktował mnie jak śmiecia. Chcę wiedzieć dla kogo mnie zostawił, jaką mam konkurencję. Chcę ją wykończyć, będzie przepraszała na kolanach, że zabrała faceta nieodpowiedniej osobie- powiedziała lekko rozdygotanym, pełnym złości i wręcz nienawiści głosem. Wręcz jej głos byl przesiąknięty jadem. Oddała mu butelkę by teraz on mógł się napić a ona w tym czasie wyciągnęła paczkę papierosów. Zazwyczaj nie paliła, teraz jednak miała ochotę spalić całą paczkę, którą przy sobie miała. Zapaliła jednego papierosa i zaciągnęła się dymem nikotynowym. Zrobiło jej się odrobinę lepiej, ale tylko w przełyku i wewnątrz organizmu bo psychika chwilowo jej leżała.
-Nath ja go chyba naprawdę kochałam. To tak boli, to ja powinnam rzucać facetów a nie oni mnie, to jest takie żałosne- powiedziała, a po policzkach popłynęło jej kilka łez.
Panna Russeau miała to do siebie, że Nathaniel znał doskonale jej historię, wiedział dokladnie jakie miała problemy z psychiką i jak długo jej dziadek Maxim walczył by ona tą równowagę odzyskała. Teraz znowu pewnie zacznie świrować a to nie skończy się dobrze, bo jak jej nie pomoże to albo Katerina będzie próbowała skrzywdzić samą siebie by naprawić złamane serce, albo skrzywdzi kogoś innego i potem będzie tego żałowała. Dlatego Kath czasami była uważana za niezrównoważoną, wariatkę, psycholkę i praktycznie miała opinę Ślizgonki której lepiej unikać jeśli nie chce się przypadkiem podpaść. Pewnie gdy Nathaniel napisze do Brandona o stanie psychicznym Katheriny to ten wpadnie w szał. Ojciec kazał mu pilnować siostry by ta nie robiła żadnych głupot.
Poza swoimi problemami z psychiką, Kattie też potrafiła być miła dla innych i bardzo uczynna, ale to tylko było dostrzegane przez wybrane jednostki.
Właśnie spaliła już pierwszego papierosa i już chciała się zabrać za kolejnego.
-Chcę by mnie ktoś przytulił i powiedział, że mam po co żyć- powiedziała tylko cicho i jakby niepewnie.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyCzw Lut 26 2015, 15:18;

Ich przyjaźń była niesamowita, robili dla siebie wszystko i pewnie skoczyli by za sobą w ogień. Nawzajem wyciągali się z kłopotów, w które też wpadali razem. Nathaniel doskonale znał Kattie, wiedział o jej problemach, dlatego zawsze był przy niej, jako jedno z wielu jej oparć. Słyszał żal w jej głosie, ale wiedział że będzie chciała się zemścić, oczywiście Ślizgon chciał jej pomóc, ale czy ona wtedy poczuje się lepiej? Wiedział ile krzywdy można komuś wyrządzić w szale, a później jak bardzo się tego żałuje. Teraz musiał być przy niej i ją wspierać, dbając o to by myślała i działała trzeźwo, a nie pod impulsem.
Woods przejął butelkę i upił sporego łyka, trzymał brandy w dłoni i patrzył na Katherine. Dziewczyna sięgnęła po papierosy, musiało być źle, znał ją na tyle dobrze, że wiedział że Ślizgonka pali tylko okazjonalnie, dokładnie jak on. Byli tak bardzo podobni… Dlatego Nath nie wiedział jak się zachować, wziął głęboki wdech. Uklęknął przed nią i chwycił jej dłonie, patrząc w oczy Russeau.
-Katherine spójrz na mnie, jesteś najpiękniejszą kobietą, która kiedykolwiek chodziła po tej ziemi. A ten dupek? Tym zajmę się ja albo twój bart, nie myśl o nim. Znajdziesz kogoś lepszego, kogoś kto naprawdę Cię pokocha. I masz po co żyć skarbie. Choćby nawet dla mnie! Bo z kim będę podpalał szaty szlam?- powiedział Woods pocieszając przyjaciółkę, była dla niego naprawdę ważna, nawet nie wyobrażał sobie co by było gdyby nagle ją stracił. Otarł łzy spływające po jej policzku i uśmiechnął się lekko.
-Zawsze przy tobie będę, rozumiesz? Zawsze możesz na mnie liczyć- zapewnił ją Woods. Znał ją doskonale wiedział, że w środku była miła i pomocna. Dokładnie tak jak on, lecz obydwoje nigdy tego nie pokazywali. Nath panicznie się tego bał, bał się że ktoś odkryje jaki potrafi być i to wykorzysta, dlatego przeważnie zachowywał się jak prawdziwy dupek.  Brunet wziął jeszcze jednego łyka, a następnie podał butelkę przyjaciółce. Co zrobić żeby polepszyć jej humor? Powspominać stare dobre czasy!
-Pamiętasz jak wepchnęliśmy tę szlamę do jeziora?- zapytał z uśmiechem na ustach Woods, o tak to było przezabawne, w dodatku biedne dziewczę ledwo pływać umiało- Albo jak ‘lekko’ się spiliśmy i biegaliśmy po Hogwarcie w samych pidżamach, był wtedy niezły przypadł- oznajmiła brunet i buchnął śmiechem, o mało nie wywracając się do tyłu. Przeżywał wzloty i upadki z Kattie, ale to właśnie z nią miał najwięcej dobrych wspomnień. I trzeba też wspomnieć że z nią najczęściej, lądował u dyrektora.
Powrót do góry Go down


Katherine Russeau
Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptySob Lut 28 2015, 23:03;

Tak, Katherina skoczyła by za Nathanielem w ogień. Był dla niej praktycznie jak drugi brat. Kochała go tak samo jak Brandona, a może nawet czasem trochę inaczej ponieważ wbrew pozorom tylko Brandon był jej rodziną z krwi i kości. No a Nathaniel zajmował inne wyjątkowe miejsce w jej sercu. Cieszyła się, że ma kogoś kto doskonale zna jej historię, a także zna ją od podszewki. Spojrzała na niego tymi swoimi dużymi błyszczącymi oczyma. Można i tak rzec, że mimo łez to nadal była ona śliczna.
-Dla ciebie chcę żyć. Sam nie dasz rady sobie z tym całym szlamem i brudem tej szkoły. Ten dupek Nattie mówił, że mnie kocha, przespał się ze mną. Ja chcę tylko miłości. Na zewnątrz tworzę grubą powłokę, ale w środku chcę kochać i być kochaną, moje serce nie jest z kamienia- powiedziała delikatnym lekko roztrzęsionym głosem. Mocniej ścisnęła jego dłonie po czym położyła je na swoich policzkach.
-Obiecujesz, że zawsze przy mnie będziesz? Wiesz, że ja zawsze poważnie traktuję obietnice i są dla mnie one ważne- powiedziała przytulając się do jego dłoni.
-Chciałabym aby kiedyś mój ukochany też tak klęczał przede mną- dodała a kolejne łzy w tym momencie spłynęły jej po policzku. Teraz tutaj, a zwłaszcza gdy byli tylko w swoim towarzystwie zachowywali się jak prawdziwi ludzie, wręcz o złotym sercu, jednakże gdy ktoś się znajdował w pobliżu to od razu przywdziewali żelazne maski. Puściła jego rękę i chwyciła w dłoń butelkę wypijając tak duży łyk, że aż się zakrztusiła. Alkohol palił w gardło niemiłosiernie. Dodatkowo paliła właśnie kolejnego papierosa. Nagle jednak Nath zechciał rozluźnić trochę ich atmosferę i wspomniał o pewnej szlamie którą wcisnęli do jeziora. Zaśmiała się przez łzy, mimo woli. Po prostu Nathaniel taką już miał aurę że potrafił ją rozśmieszyć w każdej chwili.
-Pamiętam, o mało się nie utopiła. Zapomniała przez chwilę że nadal ma grunt pod nogami, zwłaszcza to było najzabawniejsze. Co do piżamy, nadal mam ochotę na takie szaleństwo. Nadal mam ropę z tykwobulw, tylko nie wiem jak ją wykorzystać. Nie znam się na eliksirach i nie wiem jak bardzo musiałabym to rozcieńczyć aby komuś podrażniło tylko skórę a nie stopiło mu jej aż do kości- powiedziała smutnym tonem. Po chwili jednak sobie o czymś przypomniała.
-Powiedz mi Nattie, skoro jestem piękna i niczego mi nie brakuje to czemu nikt mnie nie chce? Chciałabym tylko mieć się do kogo przytulić i pocałować. Mam ochotę kogoś pocałować wiesz? Dawno nikt mnie nie pocałował, o czym to świadczy? Czy ja jestem trędowata czy po prostu każdy się boi do mnie podejść?- zapytała robiąc usta w podkówkę.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyNie Mar 01 2015, 00:20;

Woods kochał Katherine, jak brat siostrę. Lecz czasami miał co do tego wątpliwości, niekiedy zdarzało my się myśleć inaczej. Kochać ją, lecz nie w sposób braterski. Ciągle wybijał to sobie z głowy, nie chciał jej zranić. Wiedział jaki jest i jaką krzywdę może wyrządzić przyjaciółce. Otarł ły, które spływały po jej policzku. Zawsze była piękna, nie ważne czy wściekła, smutna czy wesoła. Kattie była śliczna, tak to już było.
-Ja mógłbym za Ciebie umrzeć. Wiem Kattie, chcemy miłości a wszyscy nasz odtrącają, doskonale to rozumiem- oznajmiła smutno chłopak, byli tacy sami, chcieli tego samego, lecz każdy się ich bał. Ich miłości, która była toksyczna.
-Obiecuje- powiedział chłopak uśmiechając się do niej, zawsze przy niej będzie, choćby nie wiem co. Ustalił tą zasadę kiedy ją poznał, obiecał sobie że nie da nikomu skrzywdzić Katherine. Miał do siebie żal, że tym razem mu się nie udało, a ten sukinsyn ją skrzywdził. Czuł że coś się w nim gotuje, musiał porozmawiać z Brandonem, musieli znaleźć tego palanta i dać mu nauczkę. Nikt nie może skrzywdzić Russeau, nikt.
-Cóż mogła nie przychodzić nad jezioro, jej wina. Prawie nas wtedy złapali, a my dostaliśmy napady śmiechu, nie powiem było ciekawie. Znajdziemy kogoś kto się na tym zna, ładnie poprosimy żeby to rozcieńczył a jak nie, to poproszę go innym sposobem- Odparł słodko Nath, był agresywny i nawet tego nie ukrywał.
-Boją się nas, twierdzą że jesteśmy źli do szpiku kości, a my pragniemy tylko miłości- powiedział od razu Woods, czuł to samo. Tak naprawdę obydwoje byli dobrzy, w środku, lecz żadne z nich nie chciało tego przyznać. Bali się reakcji innych, podporządkowali się stereotypom. To właśnie było prawdą.
Kiedy Kattie wspomniała o pocałunku, chłopak zawahał się. Po chwili znów zbliżył się do przyjaciółki, co ty robisz Nath? Pomyślał, ich twarz dzieliły zaledwie minimetry, czuł jej oddech, który mieszał się z jego oddechem. Serce chłopaka przyśpieszyło, chciał by Kath w końcu poczuła się dobrze, żeby nie cierpiała. Po chwili namysłu, lekko ją pocałował. Wszystko zależało od niej, czy będzie tego chciała, czy odsunie go na bok jak przyjaciela. Prawdopodobnie zrobił coś, czego później będzie żałował. Nie całuje się z przyjaciółmi, to była jego zasada, którą spieprzył w kilka sekund, brawo Woods, brawo. Może jednak nie stanie się nic złego? O, może Kattie potraktuje to jak żart, albo jak zwykły przyjacielski pocałunek… Choć to mało prawdopodobne.
Powrót do góry Go down


Katherine Russeau
Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyNie Mar 01 2015, 03:10;

No tak, w końcu Kattie była jego przyjaciółką na dobre i na złe. To on był przy niej gdy się zatracała. Oczywiście był też przy niej brat, którego kochała ponad życie, ale gdy brat był zajęty swoim życiem to właśnie Nath był przy niej i ją podnosił z ziemi by aby tam nie została zbyt długo. Gdyby byli bratem i siostrą to pewnie można by było ich zacząć posądzać o kazirodztwo, jednakże tak między nimi nie było. Gdy tylko Katherine odkrywała, że może się bardziej zakochać w Nathanielu to od razu szukała tzw deski ratunkowej i zakochiwała się w nieodpowiedniej osobie, a potem cierpiała okropne bóle złamanego serducha.
-Jesteśmy jak ci tytani, strąceni i zbyt niebezpieczni dla innych. W ten sposób w pewnym sensie się dopełniamy Nattie. Cholera, coś w tym jest- powiedziała po czym po spaleniu drugiego papierosa zapaliła już trzeciego w tak krótkim czasie. Kurczę, to raczej chyba nie zrobi jej dobrze. Tym bardziej alkohol już powoli uderzał jej do głowy, wszak prawie nic dzisiaj nie jadła więc teraz piła na pusty żołądek co było bardzo niemądre w jej wykonaniu. Chciała by brat rozprawił się z jej bólem w sercu i by Nattie mu pomógł.
-A nie myślisz, że lepiej by było zająć się tą suką która mi tego faceta odbiła i po prostu pokazać jej, gdzie ma swoje miejsce? Albo też uświadomić, że lada moment i ją rzuci? Przecież robi tak non stop, a ona pewnie jest podjarana że to nią się właśnie zainteresował wielki artysta- mruknęła wyginając usta w niemym grymasie. Kogo jak kogo, ale Piątka przejrzała już ona na wylot. Co jakaś laska się z nim rozstała on zawsze wracał do Katherine.
-Co do rozcieńczenia można poprosić mojego brata, on jest dobry z eliksirów. Myślę, że by nam pomógł. Ja bym mogła niechcący zabić potencjalną ofiarę - tu starała się roześmiać, ale niezbyt radośnie to u niej zabrzmiało. Śmiech był krótki i lekko drżący. Sięgnęła znowu po butelkę pijąc to brendy chłopaka. Jak wypiją całą butelkę to ona mu tutaj padnie jak kłoda, dosłownie jak sztywna kłoda. Pokręciła głową na kolejne słowa chłopaka.
-Nie, Nattie, my jesteśmy źli do szpiku kości, tylko że niektórym potrafimy okazywać miłość, a niektórzy po prostu już od urodzenia wedle swojego statusu są skazani na porażkę i niepowodzenie- wyjaśniła odrobinę pijackim już tonem, ale nadal wyjątkowo zrozumiałym. Gdy ten nagle zbliżył się do niej bardziej i tylko zaledwie minimetry dzieliły ich twarze od pocałunku a ona czuła alkohol w jego oddechu, on pewnie w jej oddechu także, aż cała zadrżała. Co on chce zrobić? To chyba nie to, o! Jej oczy zrobiły się szerokie jak pięć złotych, gdy poczuła usta chłopaka na swoich ustach. Miękkie i zmysłowe, odwzajemniła pocałunek praktycznie zawieszając mu jedną rękę na ramieniu a drugą wplatując we włosy, praktycznie rzuciła się na niego tak że teraz leżeli na trawie,a trwało to pewną chwilę po czym ona się wycofała, zatrzymując to.
-Nie, nie możemy Nattie- powiedziała smutno, a po policzkach znowu popłynęły jej łzy. Leżała teraz obok niego, patrząc mu prosto w oczy, które już były pełne łez, oddychając ciężko i z podniecenia.
-Nie mogę cię pragnąć, nie powinnam, jesteśmy przyjaciółmi. Nie próbuj mnie całować tylko dlatego iż chcesz bym poczuła się lepiej- powiedziała smutnym, bardzo smutnym głosem po czym chwyciła dłoń chłopaka w swoje dłonie i pocałowała ją, przysuwając do niej usta i przytulając się do niej.
-Potrzebuję kogoś kto mnie szczerze pokocha i będzie chciał być ze mną na zawsze- powiedziała a łzy po policzkach dalej płynęły niczym wodospad niagara, ale w mniejszym wydaniu. Położyła się teraz na wznak patrząc na niebo pełne gwiazd, pięknych zresztą gwiazd. Widziała wielki wóz i wielką niedźwiedzicę a także mały wóz. Milczała, zastanawiało ją co teraz zrobi Nath, to już była ich trzecia taka sytuacja, że nie byli w stanie pohamować swojego pożądania. Za każdym razem Katherine nie mogła zapomnieć jego zmysłowych ust.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyNie Mar 01 2015, 13:14;

Właśne o to chodziło. Bali się. Obydwoje. Jeśli zaczęło ich do siebie ciągnąć bardziej niż zwykle, szukali desek ratunkowych, nie zwracając uwagi na to co tak naprawdę czują. Lecz czy byli by razem szczęśliwi? Pewnie tak, mieli prawie identyczne charaktery, niestety byliby jak chodząca, tykająca bomba, mogąca zabić. To było ich problem, jednym z największych. Choć byli od siebie uzależnieni, bali się swojej miłości.
-Dokładnie tak Katherine- odpowiedział brunet, miała 100% racji. Byli niebezpieczni dla innych, tak przynajmniej się im zdawało. Nikt nigdy nie dał im szansy, na pokazane swojej lepszej połowy. Dlatego siebie potrzebowali i uwielbiali swoje towarzystwo. Wspierali się nawzajem, podnosili kiedy, któreś z nich upadło.
-Sama to sobie uświadomi, wtedy będzie cierpieć bardziej- powiedział Nath, biorąc kolejnego sporego łyka alkoholu. Wiedział że Kath, chcę aby tamta dziewczyna cierpiała, w dodatku jak najbardziej. Za to Woods chciał rozprawić się z tym chłopakiem, który miał czelność zranić jego przyjaciółkę.
-Więc trzeba z nim porozmawiać- oznajmił brunet, racja oni najlepsi z eliksirów nie byli. Mogliby kogoś zabić, nie chcą tego. Dlatego lepiej było poprosić kogoś, kto się na tym znał. Choć trochę. Zdarzało im się kogoś zranić przez swoja głupotę, ale nie aż tak. Mieliby tylko kupę niepotrzebnych problemów, z tego powodu.
Katherine miała racje, to ludzie mieli o nich takie zdanie. A oni? Chcieli je podtrzymywać, z różnych powodów. Reputacja, rodzina czy miłość. U Natha liczyło się to drugie, jego rodzice wykształcili w nim, typowy ślizgoński charakter, który naprawdę często uprzykrzał mu życie.
Katherine odwzajemniła pocałunek, czego Woods się nie spodziewał. To chyba stało się trzeci, lub czwarty raz i zawsze kończyło się tak samo: Nie, nie możemy. Następnie wracali do zwykłego życia, myśląc o tym co zaszło i pragnąc tego. Wiedział że Kath go pożąda, tak jak on jej. Tyle że Nath Ne umiał się hamować, nie umiał odmówić. Za to jego przyjaciółka zachowała się jak trzeba, odsuwając się od bruneta. Chciał więcej, wskazywały na to rozszerzone źrenice, i serce, które zaraz mogło wyskoczyć mu z klatki piersiowej, oblizał wargi. Znów chciał poczuć usta Russeau na swoich ustach, chciał się w nich zatopić… Ale nie mógł. Dla ich dobra.
Widział jak bardzo smutna jest jego przyjaciółka, przez co cierpiał razem z nią. Najgorsze było to że nie wiedział co zrobić. Byli przyjaciółmi i takie wyskoki, były złe. Leżąc razem na trawie, Nath także lekko posmutniał, kto by się spodziewał że potrafić być empatyczny? Przytulił do siebie dziewczynę.
-Będzie dobrze Katherine, znajdziesz kogoś- powiedział brunet, głaskając ją czule po głowie. Nie wiedział czy tą sobą będzie on, a może ktoś inny? Nie wiedział też czy może być wystarczająco dobry dla Ślizgonki. Chciał, wręcz modlił się o to żeby dziewczyna poczuła się lepiej, teraz mógł ja jedynie wspierać i co najważniejsze, być przy niej.
Powrót do góry Go down


Grace Blakely
Grace Blakely

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Pałkarz
Galeony : 117
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10279-grace-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10284-blake-grace
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPon Mar 16 2015, 21:51;

To byłoby dziwne, gdyby Grace nie wyszła z zamku kiedy miała okazję. Ostatnio spędzała naprawdę dużo czasu na świeżym powietrzu, więc nawet teraz, gdy wróciła po trochę przedłużonych feriach do szkoły, nie mogła się powstrzymać by wyjść na krótki spacer. Musiała jakoś uspokoić skołatane myśli, które nie dawały jej chwili wytchnienia. Nie dość, że szkoła zwaliła jej się na głowę - zaległe sprawdziany i prace domowe - to jeszcze sytuacja panująca u niej w domu... Sama nie wiedziała jak to wytrzymuje, bo w końcu była osobą gwałtowną, która się szybko wścieka. No cóż, najwidoczniej bycie na zewnątrz bardziej ją odprężało i pomagało ogarnąć swoje problemy, oraz uporządkować myśli.
Ruszyła przez łąkę pod Zakazanym Lasem. Oczywiście, że spacerowała sobie o tej porze, bo co ona mogłaby innego robić? To była Grace, ona rzadko kiedy trzymała się zasad, a w tym wypadku chciała po prostu gdzieś wyjść, a szła tutaj, bo tak ją nogi poniosły. Zapewne gdyby była w Hogsmeade poszłaby do Anthony'ego. Ah, szlak by to trafił. Sama nie wiedziała po co do niego łaziła...Przez niego nie rozumiała samej siebie. Dziwne? To norma.
Szatynka poszła klapnąć pod jakieś drzewo, mając nadzieję, że ten wieczór przesiedzi tutaj. Liczyła na samotność i na to, że nikt ją nie złapie i nie będzie zmuszona wrócić do środka. Nie chciała iść jeszcze spać. Jej różdżka dzielnie spoczywała w jej dłoni, gdyż teraz po ciemku mogło być nieco niebezpiecznie.
Wolała być ubezpieczona. Zmarszczyła brwi i podwinęła szatę by po chwili klapnąć pod drzewem i odetchnąć z ulgą. Nie cierpiała tych szat i zdecydowanie wolała swoje zwykłe, mugolskie ubrania.
Dziewczyna przymknęła oczy, rozkoszując się ciszą, ale ani na moment nie tracąc uwagi i ostrożności.
Powrót do góry Go down


Rose Holland
Rose Holland

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10371-rose-holland#286349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10377-arrow-rose-holland#286354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10378-rose-holland#286356
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyWto Mar 17 2015, 17:38;

Pierwszy raz od dawna pogoda pozwoliła Rosie wybrać się na pole, bez obawy przed deszczem. Pogoda w miarę się uspokoiła, a rozszarpany Zakazany Las uspokoił się. Uwielbiała go po deszczu czy burzy – był mniej przerażający, za to tajemniczy i w pewien sposób przyciągający. Działał na nią jak magnes i zdecydowanie był jedną z rzeczy, którą kochała w Hogwarcie. Red Rock słynęło przecież z tropikalnych roślin, wilgotnego lasu, za którym czaiła się sucha, australijska pustynia. Gdyby miała wybierać, zostałaby tutaj, pomiędzy wysokimi konarami drzew.
Po lekcjach wpadła prosto do dormitorium, przebrała się w wygodne i ciepłe ciuchy, po czym wyfrunęła na błonia. Wdychała tam powoli zapach, który unosił się jeszcze po wczorajszym deszczu. Nie przejmowała się zadaniem domowym z transmutacji – zdąży je odrobić, gdy wróci do zamku. Teraz jednak potrzebowała chwilę czasu dla książki, którą wykopała w szkolnej bibliotece. Mało naukowa książka, jednak czasem takie – jak to nazywała je jej matka – „odmużdżacze” przydawały się w chwilach, gdy nawet podeptana trawa czuje się lepiej. Nie wiedziała, co takiego się stało. Czuła się jednak lekko przybita. Może zatęskniła za domem?
Nie, to na pewno nie to. Chcąc zapomnieć o Australii, obróciła książkę i zaczęła czytać uważnie jej opis. Nie żeby już tego wcześniej nie zrobiła. Chciała po prostu szybciej dojść do jej ulubionego miejsca na łące, bez niepotrzebnego rozmyślania o domu. Stare drzewo, na którym uwielbiała spędzać czas. Uwielbiała to uczucie, gdy delikatne promyki słońca głaskały jej twarz. Stęskniona za tym uczuciem, szybko wślizgnęła się na drzewo. Było lekko wilgotne, lecz czego mogła się spodziewać po ulewie, jaka miała miejsce dzień wcześnie. Tęskniła za tym miejscem – w zimę nie śpieszyło jej się wychodzić na pole. Nie zwlekając dłużej, otworzyła książkę na pierwszej stronie i zaczęła ją czytać. Nie trwało to długo, gdyż lektura sprawiła, że poczuła się senna. Nawet nie zauważyła, kiedy odpłynęła. Jej uwadze nie uszło również to, że książka wypadła jej z ręki i uderzyła kogoś pod drzewem, budząc Krukonkę.
Powrót do góry Go down


Grace Blakely
Grace Blakely

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Pałkarz
Galeony : 117
  Liczba postów : 224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10279-grace-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10284-blake-grace
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptySro Mar 18 2015, 18:51;

Grace nikomu nie zawiniła udając się na błonia. Schodziła wszystkim z drogi, co na pewno ułatwiało sprawę wielu uczniom, a także nauczycielom. Spójrzmy prawdzie w oczy, Blakely nie była osobą, którą wszyscy lubili, ale to nie znaczy, że od razu wszystkich oceniała. Po prostu miała wybuchowy charakter, który nie raz był powodem do kłótni.
Krukonka oparła wygodnie głowę o drzewo, przymykając oczy. W jej głowie pojawiały się obrazy - wspomnienia z ferii do których mimo wszystko wróciłaby. Mimo, że głównie siedziała w domu to wydawało jej się to lepszym pomysłem niż szkoła i kucie. Nie nienawidziła Hogwartu. Bardzo lubiła tę szkołę i gdyby nie to jaka była, mogłaby nawet zostać nauczycielką. Transmutacji na przykład. Jednak gdy zaczęła wyobrażać siebie na miejscu profesorki to zaczęło jej się skręcać w żołądku. Gdyby jakieś dziecko było nieposłuszne, Grace dostałaby szału. Oj, niewątpliwie.
Dziewczyna oddała się rozmyślaniom, zupełnie zapominając o świecie rzeczywistym. Na krótką chwilę straciła uwagę, niemal zasypiając pod drzewem. Pewnie dlatego nie zauważyła, ani nie usłyszała Rosie, która wspinała się na drzewo. Brawo, Blakely. Nie minęło parę minut kiedy coś twardego uderzyło Grace w głowę. Otworzyła gwałtownie oczy, a z jej ust wydostało się głośne, siarczyste przekleństwo. Jej dłoń uniosła się do głowy, żeby pomasować obolałe miejsce. Zerknęła na bok widząc książkę. Co? Spadające z nieba książki? Spojrzała w górę, a widząc szatynkę, parsknęła śmiechem.
- Jak chcesz pogadać wystarczyło podejść, a nie rzucać we mnie książkami.
Powrót do góry Go down


Tonia Paisley
Tonia Paisley

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptySro Paź 21 2015, 20:52;

Tonia miała tego wszystkiego dość. Dość dziwnych wydarzeń, podejrzliwych spojrzeń, kłótni z przyjaciółmi - po prostu całej tej Hogwardzkiej maskarady. Chciała wrócić do Ameryki, do Salem. Wiedziała oczywiście, że to niemożliwe, ale przeżywała minikryzys. Spokojnie, przejdzie jej; ona nie z tych rozpaczających nad sobą.
I właśnie w imię działania dziewczyna postanowiła się przejść. Pobiegać, potańczyć, pobawić się trochę, najlepiej gdzieś, gdzie było jak najmniejsze prawdopodobieństwo natknięcia się na kogokolwiek. Chciała się odciąć od aktualnej sytuacji i pobyć trochę sama ze sobą. Miała wrażenie, że ostatnio zachodzą w niej dziwne zmiany, bynajmniej nie te idące ku lepszemu.
Narzuciła więc na siebie rozciągnięty, gruby sweter, założyła luźne, jasne dżinsy, płaszcz i czarne trampki. Standardowo popsikała się jaśminowymi perfumami, po czym wyszła z zamku. Co z tego, że było mokro, zimno i w sumie każdy normalny człowiek siedział teraz w domu. Przecież w gruncie rzeczy lubiła taką pogodę - wiatr mierzwił jej delikatnie włosy, a policzki różowiły się pod wpływem chłodu. Gdy wyszła już z zamku, zaczęła bieg. Na zmianę przyśpieszała, zwalniała, wskakiwała na spotkane po drodze przedmioty, a na trawie robiła fikołki. Tak, oczywiście, zachowywała się jak dziecko, ale tego właśnie potrzebowała. Poza tym lubiła swoją dziecięcą stronę.
Dotarła na polankę pod lasem. Nieco zdyszana położyła się na plecach, by popatrzeć w chmurne, jesienne niebo. Podobało jej się tu. Podobało jej się wszystko - od żółtych liści na ściółce aż po szary horyzont.
Powrót do góry Go down


Cyrus Lynford
Cyrus Lynford

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptySro Paź 21 2015, 21:46;

Nie byłem typem samotnika, daleki byłem od melancholijnych spacerów po zakazanym lesie. Nawet nie chciałem wchodzić między te drzewska, zakładając, że coś tam zaraz mnie zaatakuje i jeszcze poniszczy mi ładne ciuszki. Albo co gorsza mnie trochę poniszczy, jeśli przypadkiem, dajmy na to, usnę z wrażenia. Los, ach ten magiczny Hogwarcki traf, chciał, bym tego dnia postanowił nieco polatać na miotle. Po ostatniej lekcji Historii Magii, gdzie miałem okazję wziąć udział w wielkim meczu, przypomniałem sobie, jak świetnie było należeć do drużyny Quidditcha, nim to jeszcze mnie z niej wyrzucili. Hogwart mniej znał moją przypadłość, a co więcej, po ostatniej rozmowie dyrektor miał mnie za tak niesłychanie poszkodowanego chłopaczka. Wszystko sumowało się ku temu, że miałem większe szanse znów grać w reprezentacji. A że istniała szansa, że łapiąc kafel usnę? Kto by się przejmował!
Robiłem jakieś zawijasy na miotle, nieco oddalając się od zamku. Średnio ogarniałem nadal te tereny. Jednakże nieomylny byłem w przypadku, jak się okazywało, rozpoznawania lasek z mojej dawnej szkoły. W moje oczy rzuciła się bardzo charakterystyczna czupryna pełna loków, należących do właścicielki, która to ostatnio na mnie wyjątkowo prychała. Zupełnie nie rozumiem dlaczego - byliśmy ładnymi ludźmi, nie powinniśmy na siebie prychać!
Niemniej jednak, pewnie spragniony wrażeń i pogawędek (boże, pół godziny samotnego latania, no ileż można?), postanowiłem wylądować nieopodal Paisley na polanie. Dobra, nie było mi zimno, bo przez kryzys finansowy mieszkałem na końcu świata, jakim była Alaska, ale i tak nie przyszłoby mi do głowy leżenie teraz na tej ziemi.
- Tonia, jak tam twój szlaban? Carter jak pomysłodawca awantury pod gabinetem nie chce go zrobić za was? - Zapytałem zeskakując z miotły, realnie będąc ciekawym, dlaczego ona w ogóle wyszła za tamtym Salemczykiem.
Było coś co mnie w niej drażniło, oczywiście wiedziałem, że to "coś" wiązało się wyłącznie z naszymi niegdyś niedokończonymi sprawami. A jednak, nie przeszkadzało mi to w tym, by tu teraz przy niej wylądować. Głupstwa.
Powrót do góry Go down


Tonia Paisley
Tonia Paisley

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptySro Paź 21 2015, 22:10;

Co prawda Tonii było trochę zimno, ale jej zapędy masochistyczne znacznie ułatwiały leżenie na trawie. W dodatku zaraz obok "Zakazanego" Lasu czy czegoś w tym stylu. Ciekawe, co tam było takiego niebezpiecznego? Cóż, aktualnie nie miałaby nic przeciwko temu, by to coś ją zjadło. Przynajmniej jeden problem z głowy.
Już kiedy Tonka zauważyła latającego w oddali Cartera, wiedziała, że chwile samotności się skończyły. Z jednej strony powinna niby być zirytowana, ale z drugiej nie było tak źle. W końcu to tylko jej były chłopak, o ile w ogóle mogła tak kiedykolwiek o nim powiedzieć, który ją wykorzystywał i... Oh wait. Okej, było źle. Ale przynajmniej nie był to Carter. To przerażające, że aktualnie wolała oglądać Cyrusa niż Wrighta.
- Odczep się od niego, Lynford - odparowała automatycznie w odpowiedzi, unosząc się na łokciach, po czym staksowała go od góry do dołu. W ogóle się nie zmienił. Tak samo przystojny, wyniosły i beznadziejny jak wcześniej. Dziewczyna zdmuchnęła kosmyk włosów z twarzy. - Zresztą, wyszłam pierwsza. Aż dziwne, że nie zauważyłeś, skoro jesteś aż tak zaangażowany w sprawę. Może zasnąłeś w tym czasie?
W sumie dlaczego ona w ogóle broniła Cartera? Zachowywał się w stosunku do niej zupełnie nie fair, a ona i tak go broniła. Idiotka. Naiwna idiotka. To właśnie przez takie postępowanie Cyrusowi tak łatwo było ją nabrać.
- Nieistotne - mruknęła więc tylko, chcąc zejść z tego tematu. Wright był naprawdę ostatnią osobą, o której miała ochotę rozmawiać. - A ty możesz tu sobie tak hasać? Jeśli spadniesz, ktoś będzie musiał to posprzątać. - Chociaż ton Paisley nie był zbyt ciepły, przez jej oczy przemknęła troska. Nie chciała pokazać, że się o niego martwi, ale nie potrafiła inaczej. Na Merlina, jaki on był głupi. Kiedyś naprawdę zrobi sobie krzywdę.
Powrót do góry Go down


Cyrus Lynford
Cyrus Lynford

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyCzw Paź 22 2015, 10:08;

Moje usta pokrył drobny uśmiech, a brwi powędrowały ku górze, gdy usłyszałem jej butną odpowiedź. Tak łatwo było mi dziś trafić na drażliwy dla niej temat, że aż w myślach przybiłem sobie piątkę. Oczywiście wcale nie byłem pewien czy tą dwójkę łączy coś ciekawego, czy po prostu Tonia bawi się w obrońce uciśnionych idiotów.
- Nie tym razem, chociaż wolałbym przespać jego głupie zachowanie. Wygląda więc na to, że po prostu nie byliście aż tak fascynujący, żebym wnikliwie was obserwował - to bez różnicy, kto pierwszy wychodził. I tak miałem wrażenie, że wszystkie te dramatyczne ucieczki wiązały się z blondynem. Niby twierdziłem, że ich wcale wnikliwie wówczas nie obserwowałem, a tak naprawdę całkiem zaciekawiła mnie tamta sytuacja. I to na tyle, że teraz bardzo ochoczo chciałem rozruszać proces wywalania Wrighta ze stowarzyszenia. Ach ja to jednak potrafiłem być aktywistą!
Podszedłem w jej kierunku, jednakże i tak nie zamierzałem siedzieć na tej lodowatej ziemi. Zamiast tego, przywołałem sobie jeden z pni, który dodatkowo osuszyłem zaklęciem i dopiero wówczas, jak na człowieka przystało, na nim usiadłem.
- Jak spadnę i rozbiję się nieopodal Ciebie, to na pewno Ciebie oskarżą, że mnie tu zagadywałaś jak latałem. Ale już nie musisz się tak o mnie troszczyć, jestem dużym chłopcem, wiem co robię - nawet wyciągnąłem rękę, aby poklepać ją po bujnych włosach, w ramach tego troskliwego gestu. Swoją drogą lubiłem jej loki, były fajne w dotyku. A jednak, w pewnym sensie spoglądałem nostalgicznie na czas, w którym bogato karmiłem ją kłamstwami, a ona w zamian mnie ciastkami.
Powrót do góry Go down


Tonia Paisley
Tonia Paisley

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyCzw Paź 22 2015, 11:19;

Tonia rzuciła chłopakowi badawcze spojrzenie. Nie rozumiała, dlaczego robił z tego takie halo. Carter tylko powiedział im o rozpętanym przez Daisy pożarze. Rozumiałby, gdyby powiedział to dyrektorowi lub komus niezaufanemu. Jednak jej i Kat chyba mogli zaufać, prawda? W ogóle to wszystko było okrutnie podejrzane - ta ich nadmierna reakcja, zawahania Cartera w Trzech Miotłach i przesłuchanie u dyrektora.
- Nie rozumiem waszej reakcji. Wright powiedział to mi i Katyi, a my chyba akurat jesteśmy godne zaufania - powiedziała, ignorując resztę wypowiedzi Cyrysa. Już ona go znała, podły kłamczuch. Że i w takich głupiutkich sprawach musiał kręcić. - Chyba że to jakaś sprawa na większą skalę, w którą się wplątaliście - dodała po chwili, nie spuszczając wzroku z Salemczyka. Wiedziała oczywiście, że nic nie powie, ale i tak próbowała go wybadać, licząc na łud szczęścia.
Tonia strąciła dłoń Cyrysa ze swoich włosów z przesadnie podkreśloną irytacją. Chociaż u w i e l b i a ł a, gdy miział ją po włosach, nie miała zamiaru mu tego pokazać. Niech sobie nie myśli. Chociaż z drugiej strony jej złość była na tyle pasywna, że odparła żartobliwie:
- To byłaby przyjemność warta kary - po czym pokazała chłopakowi język w bardzo dojrzałym, autorytatywnym geście. Tonia miała ten problem, że naprawdę nie potrafiła się obrażać na długi okres czasu. Zresztą skoro już tu razem siedzieli, wolała się z nim podrażnić zamiast stroić fochy. Nie oznaczało to oczywiście, że mu wybaczyła. - Ja troszczę się o wszystkich, nie traktuj tego osobiście. Jestem jak marka Teresa.
Oczywiście nie była to prawda. Tonka troszczyła się przede wszystkim o swoich przyjaciół. I byłych, okropnych chłopaków najwyraźniej też. Idiotka.
Powrót do góry Go down


Cyrus Lynford
Cyrus Lynford

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPią Paź 23 2015, 11:27;

Westchnąłem ciężko, krzywiąc się na te jej dociekliwe pytania. W gruncie rzeczy też nic takiego nie zrobiłem, poza rzuceniem pytania, czy odrobił za nią szlaban, skoro wszyscy w trójkę obrażeni wyszli. Oczywiście nie mogła mieć pojęcia na ile rzeczywiście obeszło mnie jego rzucanie na prawo i lewo oskarżeniami o pożar. Bo jasne, zareagowałem, ale w sposób jasny tylko dla mnie i Juliana. No i Cartera oczywiście.
- Jakiej znów reakcji? Że mi się nie podobało, zrzucanie winy za pożar na moją kuzynkę? Dbam o dobre imię rodziny i takie tam - machnąłem ręką, nie zamierzając się dalej rozwodzić nad powodami, dla których nie podobało mi się, że Wright gadał otwarcie kto, co zrobił. Nawet jeśli robił to tylko wśród znajomych. Swoją drogą, jeżeli chodziło o rodzinę, to dbałem przede wszystkim o to, aby zdawało się, iż ta moja jest wyjątkowo majętna. Nie jestem pewien czy tak realnie przejmowałem się losem mego rodu. Chociaż nie przeczę, doskonale było mieć kuzynki pod ręką w Wielkiej Brytanii. - Jasne, jesteśmy z Daisy zdiagnozowanymi piromanami, to my spaliliśmy Salem tak serio, a nie dyrektor. Teraz próbujemy wysadzić Hogwart, za rok kolejna szkoła - rzuciłem słysząc te jej niepoważne oskarżenia o bycie zamieszanym w coś większego. My? Broń Merline!
Uśmiechnąłem się złośliwie, widząc jak ostentacyjnie zrzuca moją rękę z jej włosów. To drażnienie jej sprawiało mi więcej frajdy, niż mogłem przypuszczać. Nagle pomysł wylądowania na tej polanie i zajęcia miejsca obok niej, zdawał się mieć znacznie więcej sensu niż początkowo.
- Pewnie byś tam wyczekiwała pod tym skrzydłem szpitalnym, aż wreszcie wrócę do zdrowia, potajemnie podrzucając ciastka - tak skwitowałem to jej pokazanie mi języka. Już ja dobrze wiedziałem, że pewnie zaczęłyby ją pożerać wyrzuty sumienia. Ja natomiast ochoczo pożerałbym ów słodycze, udając, że nadal jestem BARDZO chory.
- Matka Teresa powinna dbać o swoich podopiecznych, a nie sugerować im spadnięcie z miotły - powiedziałem, pokazując jej nawet, żeby popukała się w czoło, nim zdanie po zdaniu zacznie mi życzyć połamania nóg, a potem gadać, że troszczy się o wszystkie istoty. Kłamczucha!
Powrót do góry Go down


Tonia Paisley
Tonia Paisley

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyNie Paź 25 2015, 19:01;

Tonia przewróciła wymownie oczami. Jejku, to kręcenie Cyrusa było takie drażniące. Nie wierzyła w ani jedno jego słowo, bo i czemu by miała. Znała go przecież w jakimś stopniu. Może nie aż tak dobrze, jak kiedyś myślała, ale w pewnych momentach dziewczyna podejrzewałą, że Cy już sam nie wie jaki naprawdę jest.
- Cyrus, to naprawdę nie jest zabawne - warknęła, rzucając mu surowe spojrzenie. Naprawdę starała się wyglądać groźnie. Pytanie, z jakim skutkiem? - Podobno w wydarzenia w Salem zaangażowani byli też uczniowie, więc mało zaskakująca byłaby wieść, że część z nich przeniosła się do Hogwartu. Nie rozumiem, jak możesz sobie z tego żartować - furknęła ze złością. Co prawda jej gniew był nieco irracjonalny, a te informacje to były w gruncie rzeczy plotki, ale Cyrus coraz bardziej ją wkurzał. Miała wielką ochotę skopać mu tyłek, chociaż wiedziała, że nie ma z nim szans.
Okej, teraz to już przegiął. Że niby co, że ona mu nic nie zrobi? Że skoro jest kobietą, to jest słaba? Że gdyby spadł z miotły, byłaby dla niego dobra? PFFF.
Na ustach Tonii pojawił się wyjątkowo cwany uśmieszek, a sekundę później dziewczyna wystrzeliła do przodu. Element zaskoczenia powalił chłopaka na plecy, dzięki czemu Tonce udało się chwycić go za nadgarstki i usiąść na nim okrakiem. Z zadowoleniem spojrzała mu twarz, po czym napuszonym tonem stwierdziła:
- Nawet matka Teresa potrafi zadrzeć kieckę i skopać komuś tyłek.
Oczywiście wiedziała, że jej tryumf nie potrwa długo, ale był to wystarczający czas, by ubrania Cyrusa przestały być takie czyste i ładne. Ups.
Powrót do góry Go down


Nicoline West
Nicoline West

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 199
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12441-nicoline-west
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12445-sowka-prof-nicoline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12456-nicoline-west
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPią Kwi 01 2016, 11:28;

Ze względu na to iż odbędzie się tu lekcja lokacja zostaje zablokowana.
Zapraszam wszystkich do przychodzenia. Zajęcia rozpoczną się 03.04 o godzinie 21:00.
Uwaga! Na czas lekcji zostało tu rzucone zaklęcie Aexteriorem.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPią Kwi 01 2016, 11:49;

Lilith przybyła jak zwykle przed czasem. Zmęczona i na tą chwilę wyprana z wszystkich emocji. Po prostu sobie była, a przy innych starała się być sobą. Miała ochotę schować się pod łóżkiem i nie wychodzić z niego do końca świata, ale nie mogła. Musiała chodzić na przykład na zajęcia, a sama myśl, że musi być na zajęcia z profesor West… ciarki ją przeszły i niezadowolenie zaczęło rosnąć. Nie wiedziała czemu, ale ta kobieta chyba za bardzo jej nie lubiła. No cóż, wątpię, by ktoś lubił człowieka, który ‘wszczyna’ bójki. Jej za to nie podobał się fakt, że nie dała możliwości wytłumaczenia się… tylko od razu kara. Tak nie powinno być! Życie nie było sprawiedliwe i Gryffonka przekonała się o tym ostatnio, aż za bardzo. No cóż. Teraz przyszła na lekcje z magii żywiołów, z tą głupią nadzieją, że chociaż tutaj będzie normalnie. Ale oczywiście się myliła.
Powrót do góry Go down


Clarissa R. Grigori
Clarissa R. Grigori

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 170
C. szczególne : Rosyjski akcent, rude długie włosy, przeważnie chodzi ubrudzona farbą
Dodatkowo : animagia (fenek)
Galeony : 295
  Liczba postów : 896
http://czarodzieje.org/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.org/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.org/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPią Kwi 01 2016, 17:46;

Już dawno nie czuła się tak wspaniale jak dziś. Miała ochotę tańczyć, śpiewać, skakać... Wszystko. Może to za sprawą pogody zrobiła się taka żywiołowa i szczęśliwa, a może... I to było najbardziej pewne - za sprawą pewnego gryfona. Na wspomnienie samej nocy z nim dreszcz przechodził po całym jej kręgosłupie. Czasem żałowała, że musiała wrócić do szkoły ale cóż - nie mogła od tak odpuścić sobie zajęć. Tym bardziej, że był to jej ostatni rok tutaj. Chciała spędzić go jak najlepiej, gdyż studia nie były już przelewkami. Musiała dążyć do obranego sobie celu mimo wszystko.
Z uśmiechem na ustach pojawiła się na polanie gdzie miały odbyć się zajęcia. Prawdę powiedziawszy nie zauważyła małej gryfonki która to stała samotnie czekając na innych. Chyba zbyt bardzo zajęta była swoimi myślami.
Powrót do góry Go down


Belphegor Bloodcrow
Belphegor Bloodcrow

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (wilk)
Galeony : 162
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPią Kwi 01 2016, 18:04;

Widok Belphegora idącego na lekcje był czymś nadzwyczajnym. Wielu nauczycieli zupełnie chopaka nie kojarzyło, ale on również nie pozostawał na tej płaszczyźnie dłużny. W końcu jak można kojarzyć kogoś, kogo widziało się tylko przelotnie na korytarzach? No dobrze, może kojarzył z twarzy nauczycieli, ale przypisanie poszczególnym osobom jakiegoś przedmiotu było już zadaniem niewykonalnym. Tak więc nasz leser, który wolał w takie dni jak ten przesiadywać na polanie czy też gdzieś na granicy lasu, szedł sobie pewnym krokiem w stronę łąki, na której odbędzie się lekcja, a on miał zamiar w niej uczestniczyć. Dziwnym było już zobaczyć go kierującego się na lekcję, a jak miał do tego uśmiech od ucha do ucha? I podśpiewywał sobie w najlepsze? Powodem uśmiechu nie była lekcja, a panna Grigori, która nie mogła wyjść z jego głowy, a on w cale nie chciał jej stamtąd wypuszczać. Krukonka była również powodem, dla którego to Belphegor właśnie zmierzał "uczyć" się magii żywiołów. Tylko jej prośba mogła sprawić, że przyjdzie na lekcję, tak więc idzie.
Śpiewając sobie pod nosem o zielonych oczach Clarissy wyszukiwał dziewczyny wśród zbierających się uczniów. Kiedy ją zobaczył od razu skierował się w jej stronę z uśmiechem jeszcze szerszym niż kilka chwil temu.
- Witam panno Grigori. - Ukłonił się delikatnie przed Rissą, a następnie dał całusa na przywitanie.
- Mam nadzieję, że tym razem będziemy razem w parze. - Puścił jej oczko i zaczął rozglądać się za nauczycielem. Było to o tyle trudne, że nie wiedział nawet kto miał prowadzić te zajęcia.
- Wiesz może jak wygląda profesor od Magii Żywiołów? - Zapytał Clarissy wciąż się rozglądając. Nie miał przecież zamiaru zapuścić tu korzeni.
Powrót do góry Go down


Katherine Russeau
Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPią Kwi 01 2016, 18:57;

Katherine ucieszyła się gdy tylko zobaczyła na tablicy ogłoszeń, że odbędą się zajęcia z magii żywiołów. Wiedziała, że nauczycielka uczyła się w Slytherinie tak jak teraz ona co sprawiło, że od razu czuła iż polubi tą osobę i znajdą wspólny język. Na zajęciach dostrzegła znane jej twarze, ale nie było nikogo z jej Przyjaciół, więc ich zignorowała. Tylko do Belpha uśmiechnęła się i to strasznie serdecznie. Może to jednak były złośliwe pozory i pokerowa maska kłamstwa? To już niech się Gryfon sam zastanawia. Długo stała daleko, ale w końcu wyciągnęła różdżke i przelewajac myśli na papier wysłała do niego list. Ptak z papieru wylądował na nim. W liście było napisane " podobał mi się pocałunek. Masz słodkie usta mimo iż język ostry. Kath" . Była wyjątkowo złośliwa ale chłopak nie miał okazji jeszcze poczuć jej kolczyka w języku. Niestety albo stety. Ponoć dla niektórych było to ciekawe doświadczenie. No nic. Teraz pozostało czekać jej aż przyjdzie reszta Ślizgonow i zaczną się zajęcia.
Powrót do góry Go down


Brandon Russeau
Brandon Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8429-brandon-russeau#238382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8455-sowa-brandona#239495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8456-brandon-russeau
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPią Kwi 01 2016, 19:18;

Wszystko co miało w swoim tytule Magia było wystarczającym powodem by miał się tam pojawić. A jako, że dzięki tym zajęciom będzie w stanie naginać prawa natury na swoją korzyść, to tym bardziej postanowił poświęcić swój czas i ruszyć na mały spacer do Zakazanego Lasu. Zatrzymał się jednak przy łące na którym to dzisiaj będą prowadzone zajęcia.
Omiótł wszystkich obojętnym spojrzeniem i zawiesił go na młodej damie. Tak, tak. On nadal uważał, że jego siostry to są największe damy w tej szkole.
Ruszył więc dalej w jej kierunku widząc jak ta wysyła tamtemu kolesiowi jakiś liścik. Zmrużył oczy, ściągając brwi by dokładniej mu się przyjrzeć.
- Cześć młoda. Co jest? Znowu komuś wysyłasz pogróżki? Co tym razem ci zrobili? - odezwał się na powitanie do starszej z sióstr i stając po jej prawej stronie objął ręką i przycisnął do siebie przez krótką chwilkę.
Powrót do góry Go down


Oriane L. Carstairs
Oriane L. Carstairs

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : szukająca
Galeony : 533
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 EmptyPią Kwi 01 2016, 19:51;

Nie spała, nie jadła, przestała interesować się czymkolwiek. Stała się cieniem samej siebie. I to przez co? Przez list który dostała od rodziców? Dobre sobie. Już myślała, że w żaden sposób nie będą w stanie jej zaszkodzić, a oni co? Oznajmiają jej, że będzie musiała pokochać kogoś na kogo nie będzie w stanie patrzeć. To było chore. Zdecydowanie jej brat nie musiał kupować jej mieszkania. Szkoda, że uświadomiła to sobie teraz.
Lekcja na świeżym powietrzu wydawała się bardzo dobrym pomysłem. W szczególności iż miała dotyczyć żywiołów. Już dawno nie miała z nimi do czynienia i zaległości z pewnością zostaną zauważone. Stanęła rozglądając się za znajomą twarzą. Niestety, nikogo takiego nie znalazła. Znaczy znalazła, ale nie miała ochoty podchodzić do Kath. Nie dziś. Kolejny był Belp ale on już zajął się rozmową z jakąś krukonką. I na samym końcu Lilith. No tak. Nie widziały się od dnia śpiewu Jaya. Samo wspomnienie tego wywołało małe ukucie w klatce piersiowej. Mimo to podeszła do @Lilith Nox.
- Cześć mała. - zmusiła każdy mięsień twarzy do uśmiechu choć czuła, że jedyne co z tego wyszło to grymas. - Czemu jesteś tutaj sama? - rozejrzała się jeszcze dla pewności dookoła jednak nikogo nie znalazła z kim gryfonki mogła by prowadzić rozmowę.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Łąka nieopodal lasu - Page 5 QzgSDG8








Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty


PisanieŁąka nieopodal lasu - Page 5 Empty Re: Łąka nieopodal lasu  Łąka nieopodal lasu - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Łąka nieopodal lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 37Strona 5 z 37 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 21 ... 37  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Łąka nieopodal lasu - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-