Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Izba na szczycie bocznej wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 17 z 17 Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17
AutorWiadomość


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
Galeony : 1616
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptySro Maj 02 2012, 11:46;

First topic message reminder :




Wpada tu bardzo dużo słońca, a co za tym idzie kafelki tutaj są bardzo nagrzane. Jeśli szukasz odosobnionego miejsca to jest właśnie ono dla Ciebie, jeśli tylko pokonasz sto osiemnaście kamiennych schodków prowadzących do tej izdebki.



Opis zadań z OWuTeMów:

Zazwyczaj nie lubiła wchodzić na tak wysokie punkty. Schody są przecież jej największym wrogiem i tego się będzie trzymała do końca życia. Jednakże kiedy tak sobie myślała ostatnio – jeśli pojawiłaby się sytuacja każąca jej uciekać, to łatwiej jest schodami w dół do dormitorium niż w górę, prawda? Szczególnie, jeśli ktoś ma bardzo słabą kondycję.
Pięćset schodów zdawały się mordować wręcz, ale widok był tego warty. Gdy wieczór rozciągał się wokół Hogwartu i zatapiał w sobie wszystkie pobliskie tereny, ten lekki półmrok unoszący się zza pięknych krajobrazów... To wszystko było takie spokojne. Takie przeciwne do jej ostatnich przeżyć, które wywoływały w niej wiecznie rozemocjonowanie tak, jakby cały czas miała okres... Zabawne, że mówię o tym akurat teraz. Kiedy to ma się spotkać z Finnem.
Oparła się plecami o jedną z barierek uparcie wpatrując się w wejście na wierzę. Ubrana wyłącznie w jakąś skromną, czarną sukienkę na ramiączkach ze spokojem przyjmowała ciepły wiatr uderzający o jej ciało i rozwiewający długie włosy. Dobrze, że było już blisko do lata. Dzięki temu nie marzły jej nogi odziane wyłącznie w krótkie, czarne stopki. Czekała w zniecierpliwieniu. Powie, co ma powiedzieć i stąd pójdzie. To najlepsze rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1075
  Liczba postów : 9320
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyPią Lis 20 2020, 14:19;

Emocje silnie wpływały na zdolności logicznego myślenia i w tej chwili krukonka najwidoczniej potrafiła słuchać tylko serca, które krzyczało z bólu. Max znał ten stan, chociaż u niego to głównie złość wywoływała podobny efekt. Uciekanie w używki pomagało to wszystko zagłuszyć, ale było cholernie wyniszczające, przynajmniej dla niego, który nie znał umiaru.
-To nie jest liścik pożegnalny. To tylko dwu tygodniowa przerwa. Ona wróci, obiecuję Ci to. Jak nie to możesz wyżyć się na mnie i zrobić to wszystko, co planowałaś zrobić jej. - Co prawda średnio widziało mu się obrywanie tłuczkami, nadziewanie na pal i tym podobne, ale był przekonany, że Brooks jak już coś powie to się tego trzyma. Przysiągł sobie, że jak będzie trzeba to sam ją za szmaty do tego zamku sprowadzi nawet, jakby miał pół świata za nią latać.
-Może wiedziała, że będziesz próbowała ją zatrzymać i że może to wpłynąć na jej decyzję? - Kolejny ślepy strzał, ale sam wiedział, że ciężko byłoby wybrać się na taki urlop, gdyby ktoś bardzo emocjonalnie próbował go przekonać do pozostania w zamku. Max był jednak w o tyle złej sytuacji, że miał przy sobie Felka, który zamiast płakać i krzyczeć, albo by mu wyjebał, albo wysłał Schuestera i jego armię plotkarzy, żeby go śledzili.
-Jestem IDEALNĄ wręcz osobą. W zeszłym roku się ohajtałem. - Zaśmiał się przypominając sobie tę całą aferę. Zdecydowanie Arl źle wybrała, bo Max i poważne związki to się nigdy nie łączyło. Chociaż z tego, co mu ludzie opowiadali, mógł wiele wywnioskować i nawet czegoś tam się nauczyć.
Kolejny napad śmiechu był reakcją na jej pytanie o jego orientację.
-No proszę! W końcu ktoś inteligentny w tej krukolandii. - Pokręcił z niedowierzaniem głową, biorąc jej palec ze swoich ust. -Nie, nie jestem gejem. Ale jestem bi. - Przyznał, bo nigdy jakoś nie widział potrzeby trzymania tego w tajemnicy. Widać było natomiast, że Arleigh nie słuchała plotek krążących na jego temat, bo w życiu by go o to nie podejrzewała. Miał wrażenie, że im więcej ludzie o nim wiedzieli, tym bardziej błędne wnioski wysuwali. A przynajmniej w większości.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 968
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyPią Lis 20 2020, 16:38;

Zawiązywała się między nimi jakaś prosta, ale jakże przyjemna komitywa, jak gdyby picie razem ognistej i wymyślanie, na czym to świat stoi magicznie łączyło ludzi. Arla czuła, że z minuty na minutę jest jej trochę lepiej, bo chociaż nadal czuła się, jak gdyby wyrwano jej coś z piersi, to zniknęło charakterystyczne kłucie i duszności, którymi zawsze przejawiał się u niej stres. Umysł miała jakby czystszy, chociaż trudno stwierdzić, czy był to stan faktyczny, czy też złudzenie rzucone czarem Campbella.
Może wiedziała, że będziesz próbowała ją zatrzymać i że może to wpłynąć na jej decyzję?
- Nigdy. - Wypaliła od razu, nie mając co do tego żadnych wątpliwości. - Nigdy nawet nie próbowałabym jej powiedzieć, że to, co chce zrobić jest dobre, albo złe. Wiesz jaka jest. I tak by nie słuchała. - Westchnęła ciężko, usilnie starając się nie popadać w złość i nie podnosić więcej głosu. - Nie miałabym po prostu nic przeciwko potraktowaniu mnie jak myślącej, czującej kurwa osoby, którą jestem. Miałam nadzieję, że mówiąc 'nie zostawię cię', ma na myśli 'nie zostawię cię'. - Wciągnęła powietrze nosem, ale charakterystyczne, płakliwe siorbanie ustapiło czystemu, mocnemu wdechowi. Czuła, że drogi oddechowe przeczyściła jej ognista i towarzyszyło temu przyjemne, piekące uczucie w ustach, jak gdyby coś delikatnie pikantnego musowało jej na języku.
Rzuciła na pustą butelkę Aquamenti i opróżniła połowę. Odruchowo podała flaszkę Maksiowi, nie myśląc zbytnio nad tym, czy sam ma ochotę na wodę.
Oczy jej się roześmiały, kiedy zaczął mówić o sobie. Wyglądał z jednej strony na nieco zdziwionego, jednak język rozplątał mu się równie szybko, co jej samej. Nie miała pojęcia, o jaki ślub chodzi, bo sama nie nadążała zbytnio za zamkowymi ploteczkami (nie żeby kiedykolwiek było inaczej, ale w ostatnim miesiącu to już w ogóle). Tryumfalnie uniosła ręce, kiedy opadłą kurtyna heteromaksia.
- I knew it. - Dźgnęła go palcem w pierś i wyszczerzyła się tak, jak zwykle i tylko spuchnięte oczy i pierdolnik na głowie przypominały o fakcie, że jeszcze chwilę temu wyła w niebogłosy. - Za ładny jesteś na normika. Felinus pewnie też jest cieplejszy, niż wygląda, co? - Uniosła sugestywnie brwi i umościła się wygodniej, zarzucając mu nogi na kolana.
- A poza tym, to proszę się odpierdolić od krukolandii. Mówienie, że jesteśmy mądrzy, to taka klisza, jak mówienie, że wy jesteście śmierciożercami. - Zrobiła mądrą, kruczą minę, zadowolona z faktu, że ma okazję wtrącić swoje trzy knuty na temat hogwarckich domów. - Krukoni myślą outside of the box. Ollivander, Flitwick, Lovegoodowie, Lockhart, dziesiątki czy setki innych twórców i artystów. Nie jesteśmy mądrzy, jesteśmy in-te-li-gen-tni. - Na każdą sylabę raz klepała go w ramię, chcąc podkreślić diametralną różnicę. - Ale wiesz, ja równie dobrze mogłabym być zielona. Byłam hatstallem. - Coś, o czym mało kto pamiętał i zdecydowanie mało kto wiedział. Ale faktycznie, tiara długo namyślała się, czy przydzielić ją do Ravenclawu, Hufflepuffu, czy jednak Slytherinu. Ostatecznie, zwyciężył w niej żywioł dążenia do zdobywania wiedzy i poszerzania horyzontów, ale równie dobrze mogłaby przeważyć wiara w sprawiedliwość czy ambicja i już byłaby w innym domu.
- Z drugiej strony, to ciekawe, co mówisz. - Sięgnęła do torby po czekoladowe galeony i wrzuciła dwa do ust. - Bo ah chya uae aszneo uchasza - Uśmiechnęła się z czekoladą w zębach, niepewna, czy Maksio ją zrozumiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1075
  Liczba postów : 9320
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyPią Lis 20 2020, 17:35;

Westchnął lekko widząc, że Arla nie do końcu kuma, co chciał jej przekazać.
-Ona Cię nie zostawi. I nie zostawiła. Ale nie możesz liczyć, że będzie przy Tobie 24/7. Tak, wiem jaka jest i wiem, że potrzebuje pooddychać, potrzebuje własnej przestrzeni od czasu do czasu. - Jeżeli Armstrong liczyła na to, że Julka fizycznie zawsze będzie u jej boku, to musiał ją uświadomić, że są na to nikłe szanse. Taki wyjazd, jeżeli dobrze rozumiał intencje nieobecnej tutaj dziewczyny, miał na celu regenerację i chwilowy odpoczynek od tego całego zamkowego zapierdolu, a nie odcięcie się od przyjaciółki i wyjście za mąż za jakiegoś Wietnamczyka.
Nie wziął butelki z wodą, a zamiast tego ponownie zwilżył gardło alkoholem. Teraz już czuł, że jest mu potrzebny. Nie miał pojęcia, jak rozmowa nagle przeszła na niego, ale przynajmniej chwilowo odciągało to myśli Arleigh od jej problemu.
-Za ładny? Co to w ogóle za wyznacznik? - Uniósł brew i zaśmiał się bo takiego czegoś jeszcze nie słyszał. Zazwyczaj padały pytania, czy przypadkiem nie ma czegoś to danego kumpla, na co zwykle wywracał oczami.
-Felek? A chuj to wie. W sumie nigdy nie rozmawialiśmy o podobnych kwestiach. - Było w tym pół prawdy, bo przecież cała akcja z Blake została przez nich krótko przedyskutowana, ale Max pamiętał dobrze, jak puchon powiedział mu, że nie randkuje. Szczerze nigdy nie zastanawiał się nad orientacją przyjaciela, bo to też nie była do końca jego sprawa. Do łóżka zaglądać mu nie miał zamiaru. Przynajmniej w tym sensie. -A Ty co, szpiegujesz dla Schuestera, że tyle pytań? - Spojrzał na nią podejrzanie, bo ostatnio to wyczuwał podstęp na kroku. Nic dziwnego, jeżeli wiele osób próbowało dopowiedzieć sobie jakąś historię do jego osoby i relacji z puchonem.
-Spokojnie! Ja nic do was nie mam. Nawet szacunku. - Szturchnął ją łokciem z uśmiechem, bo to akurat dalekie było od prawdy. -Poza tym akurat łatka mądrych, czy tam inteligentnych, to nic złego. - Zdecydowanie kruki zostały nagrodzone jednym z lepszych stereotypów.
-No proszę, to mamy coś wspólnego. - Zdziwił się słysząc, że ceremonia przydziału dziewczyny też nie była taka oczywista. Jego chcieli wjebać właśnie do Ravenclaw, ale widocznie był zbyt mhrrroczny i przez to ostatecznie wylądował w drużynie zielonych.
Musiał się skupić, by zrozumieć co dokładnie powiedziała, ale chyba zrozumiał sens tego wszystkiego. Dlatego też po raz kolejny się roześmiał. Te wszystkie plotki potrafiły poprawić mu humor i tylko niektórzy wiedzieli, które są prawdziwe, a które nie.
-Taa.. Między innymi takie wieści chodzą na mój temat. Jakby ludzie nie mieli o czym gadać. - Wywrócił oczami, bo naprawdę nie rozumiał tego zainteresowania, gdzie wkłada lub nie wkłada swojego penisa. -Nie wiem, czy to aż takie ciekawe. Myśl co chcesz. Chociaż niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie zabawiał się w tych murach. - Był pewien, że oprócz Felka raczej mało kto mógł go przekonać, że przez tyle lat nauki nie zrobił nic podobnego w zamku lub na okolicznych terenach.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 968
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyPią Lis 20 2020, 18:37;

Gdyby nie fakt, że ciągle czuła płacz na czubku nosa i nie mogła zapomnieć o absurdzie sytuacji, kiedy zza okna wpadało do pomieszczenia poranne słońce, no a oni siedzieli rozwaleni w kocach i poduchach nad paczką słodyczy i flaszką ognistej, Arleigh mogłaby śmiało powiedzieć, że czuje się świetnie. Nie pamiętała już, dlaczego to do Maksa wysłała swoją pożałowania godną prośbę, ale gdyby mogła, to cofnęłaby się w czasie i podziękowała sobie za tę decyzję. Był, jak sam powiedział, idealną osobą na tę rozmowę. Tak samo wykolejony, tak samo zgubiony. A przynajmniej tak jej się wydawało.
- Nie no, ok, nie dopytuję się. - Ucięła temat Lowella, bo nie on ją w tej chwili interesował. Szczerze mówiąc, to w ogóle jej nie interesował - wydawał się raczej oschły i odpychający, ale może po prostu taki był. - Dla kogo? A... Dla niego, nie, nie znam go właściwie. - I była to prawda.
Uniosła wysoko brwi, aż czoło je się zmarszczyło, kiedy Solberg wspomniał o własnej ceremonii przydziału. Tak bardzo pasował jej do Slytherinu, że aż trudno było jej na chwilę przestawić myślenie na inne tory i wyobrazić go sobie w innym domu. Po tylu latach spędzonych pod krawatem w jednym kolorze, wracanie myślami do ceremonii przydziału było prawdziwą podróżą sentymentalną.
- I dokąd chcieli cię dać? Do Gryffindoru, za odwagę w traceniu punktów? - Wyszczerzyła się, przypominając sobie swoje Solbergowe dissy z zajęć u Ezry.
Plotki i ploteczki - to coś, co fascynowało ją tylko powierzchownie, bo miała tendencję do natychmiastowego zapominania wszystkich informacji, które docierały do niej plotkarskimi kanałami. Myliły jej się imiona, czynności i okoliczności, których dotyczyły. Lubiła obrabiać komuś dupę, ale robiła to w sposób wyważony i dowcipny, no i najczęściej w obecności tej osoby. Tak, jak robiła to teraz z Maksiem.
- Oj tak, te mury na pewno widziały sporo. - Wskazała dłonią na ścianę, na której roiło się od różnego rodzaju deklaracji miłosnych, abstrakcyjnych formuł matematycznych z literami zamiast cyfr i nawet kilku szubienic, życzących komuś niechybnej śmierci. - A propos murów, jak tam dormitorium po remoncie? I jak w ogóle nastroje? Zapisaliście się już wszyscy do KC? - Była po pierwsze ciekawa, po drugie zaś interesowała ją jego opinia. Sama niedawno dołączyła do Koalicji, chociaż niektóre prezentowane przez partię hasła zaprzeczały wszystkiemu, w co wierzyła. Szukała jednak rozsądku i porozumienia, a tego w SLM odnaleźć nie mogła. Postrzegała pełniącą obowiązki Ministra raczej jako radykalną fanatyczkę, niż bohaterkę. Chociaż była półkrwi, nie czuła się w KC wykluczona, wbrew czarnej propagandzie rządu. W ogóle cały ten chaos polityczny zaczynał ją ostatnimi czasy coraz bardziej interesować. Czuła, że coś się dzieje, że zeitgeist to duch zmian i chciała w tych zmianach uczestniczyć. Jak powtarzała mamusia, bezczynność jest najgorszą z przywar, czy jakoś tak.
Nie bacząc na kindersztubę zaczęła sobie dłubać w zębach, wyciągając spomiędzy dwójki i trójki resztkę lukrecjowej różdżki. Miała nadzieję, że Solbergowi to nie przeszkadza. I najprawdopodobniej nie myliła się. Nie była tu na misji uwodzicielskiej, tylko w ciężkiej kondycji psychicznej.
Aż przypomniała sobie, czemu tu jest i znowu zdusiła w sobie falę złości. Zacisnęła dłonie na kocu i postarała się, żeby jej rozmówca tego nie zauważył. Było już naprawdę całkiem nieźle. Skutecznie odciągał jej myśli od niej.
Suki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1075
  Liczba postów : 9320
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyNie Lis 22 2020, 16:31;

Kolejny punkt dla krukonów powinien zostać przydzielony za dedukcję panny Armstrong, gdyby tylko Max potrafił dobrać się do jej myśli. Był pojebany, zagubiony i przede wszystkim nie radził sobie z sytuacjami, które w tym roku spotykały go na każdym kroku. Ale nie miał zamiaru siedzieć bezczynnie i się użalać, więc powoli kroczył do przodu. Jak zawsze, wbrew wszystkim i wbrew samemu sobie.
- Żartuję, po prostu ostatnio zaczął się jakoś za mocno interesować naszymi relacjami i próbował wycisnąć ze mnie cokolwiek. - Przyznał śmiejąc się lekko bo sama myśl o tym, że Arleigh pracowałaby dla Schuestera wydawała mu się jakaś niedorzeczna.
-No i tu Cię zdziwię, bo mimo że bym tam prawie pewnie pasował, to rozważali moją kruczą przynależność. - Wepchnął sobie toffi to gęby i zaczął żuć, rozmyślając o tym, czy Tiara zawsze oby na pewno ma rację. Oceniać dzieciaki w tak młodym wieku to z perspektywy Maxa nieco za wcześnie, a wmawianie im od małego, że są mądrzy, odważni, przyjacielscy, czy źli mogło skończyć się naprawdę średnio.
Odruchowo rozejrzał się po zniszczonych ścianach, czytając niektóre napisy, które wyrażały opinię na temat ludzi, czy domów. Westchnął do siebie dając jakby upust temu, co kłębiło się w jego głowie, a było tego naprawdę sporo.
-Dormitorium piękne i nieprzyjazne dla innych jak zawsze. - Cieszył się, że mógł już wrócić do swojego łóżka w lochach. Mimo, że u puszków nie był traktowany źle, brakowało mu tego klimaciku spania pod jeziorem. -Ja tam nie wiem, w politykę się nie mieszam, to nie na moje nerwy. - Przyznał szczerze, wzruszając ramionami, bo te wszystkie przepychanki zdecydowanie nie były dla niego.
Nie miał problemu z tym, że dziewczyna postanowiła rzucić wszelkie konwenanse w kąt i po prostu zacząć wydłubywać sobie jedzonko z zębów. Zamiast tego przykleił się do Ognistej pragnąc znów poczuć falę ciepła rozlewającą się po jego organizmie.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees


Ostatnio zmieniony przez Maximilian Felix Solberg dnia Pon Lis 23 2020, 17:01, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 968
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyPon Lis 23 2020, 12:25;

Pan Solberg w Ravenclawie - ta myśl z jednej strony wydała się jej absurdalna, z drugiej zaś strony przypomniała, jak wcześnie dokonuje się w pięknej, hogwarckiej tradycji, podziałów wśród młodzieży. Sama nigdy nie odczuwała jakiejś silnej niechęci wobec uczniów czy studentów innych domów. Oczywiście, na meczach czy podczas innych okazji sprzyjających konkurencji padło z jej ust sporo gorzkich słów pod adresem tych czy tamtych, jednak w głębi serca traktowała szkołę jako wspólnotę.
Zacisnęła mocno usta, kiedy Maksio stwierdził, że to nie na jego nerwy.
- Właśnie przez takie podejście młode czarownice i czarodzieje są tu, gdzie są, czyli w dupie. - Odpowiedziała tylko i wzięła od niego butelkę, kiedy sam skończył pić. Czy zdążę wytrzeźwieć przed Runami? Najwyżej nie pójdę. Wzięła kilka płytkich łyków i sięgnęła do maksioworka po ostatnie duże opakowanie, jakie wyczuła ręką - kultowe fasolki wszystkich smaków.
- Bo widzisz. - Zaczęła, otwierając wieczko z zawziętością godną kota zamęczającego mysz. - My jesteśmy jak te fasolki. - Wyciągnęła jasnozieloną i ostrożnie umieściła ją w ustach. Na szczęście była o smaku awokado, chociaż spodziewała się limonkowej. - Wszyscy różni i pojedynczo naprawdę... No, różni. - Postukała palcem w opakowanie tuż przed nosem ślizgona. - Zamknięci w tej samej paczce, stłoczeni, tak de facto to nieistotni. Ale, razem... - Potrząsnęła kartonikiem, tak, że fasolki zagrzechotały zgodnie. - ...gdyby ktoś zjadł wszystkie na raz, to po prostu by się porzygał. I tak samo jest z młodymi. Nic nie robią. Trzymają się osobno. A ta idiotka w Londynie chce nas wszystkich ujawnić. A my co robimy? Kłócimy się, napierdalamy się ze sobą, bo jesteśmy w innych domach, bo tiara tak zdecydowała. To nas nigdzie nie doprowadzi. - Cieszyła się, że mogła zająć myśli czymś innym, niż wyprawą Brooks, a policzki aż jej się zaróżowiły. Jeżeli coś mogło jej w tej chwili pomóc, to poczucie wspólnotowości, celu i przydatności, coś, czego silnie potrzebowała, a teraz, po flaszce ognistej i zagryzce ze słodyczy rozwiązanie to wydawało się wyjątkowo banalne i logiczne. - Musimy coś robić, Maksio. Bo inni zrobią coś za nas. W tej szkole kiedyś walczono ze złem, o przyszłość naszego świata. A teraz co robimy? Łapiemy kurwa chochliki. - Aż złapała go za rękę, wyczuwając, że wchodzi na jakieś wyższe, ambitniejsze poziomy myślenia i mówienia.
Czy ja już się nawaliłam, czy na serio tak myślę?
Wiedziała, co powiedziałaby matka - że bezczynność nie przystoi, czy cośtam. Może faktycznie tego potrzebowała? Ktoś musiał kopnąć ją w dupę, pokazać, że ludzie są zmienni, raz są, a raz ich nie ma, że kłamią, zwodzą, nie można na nich polegać? Zawsze czuła, że na wielki świat, odważne decyzje i jasne deklaracje będzie jeszcze czas, ale może ten czas był właśnie teraz?

ZADANIE DLA KC /DEZAPROBATA/ - 1/4


Ostatnio zmieniony przez Arleigh Armstrong dnia Pon Gru 07 2020, 17:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1075
  Liczba postów : 9320
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyWto Lis 24 2020, 15:25;

Solberg z kolei za bardzo wspólnoty tutaj nie widział. Podziały królowały wszędzie i chociaż sam nie widział w tym zbytnio sensu, przyzwyczaił się do takiej, a nie innej rzeczywistości.
Westchnął ciężko słysząc pierwsze słowa Arl, bo dostał dość mocnych flashbacków z rozmowy, którą przeprowadził w zeszłym roku szkolnym z jakimś zgorzkniałym typem w barze. Zastanawiał się, czy znowu usłyszy podobne rzeczy, ale postanowił poczekać, co dziewczyna ma mu do powiedzenia nim ostatecznie zacznie się sprzeciwiać temu ogółowi.
Musiał przyznać, że analogia do pudełka fasolek była niezwykle trafna. Nieważne jak bardzo się od siebie różnili, wszyscy siedzieli w tym samym szambie i próbowali jakoś w nim egzystować. Trafne porównanie nie było jednak wystarczające, by Solberg wziął proporczyk i zaczął aktywnie działać na rzecz tej, czy innej partii politycznej.
-Dobra, rozumiem co masz na myśli, ale to nic nie zmienia. Kiedyś tu walczono, bo była taka potrzeba. Jakby jakiś chujożerca przyszedł i zaczął napierdalać w nas zaklęciami też bym się odwdzięczył. - Zaczął zgodnie ze swoim sumieniem. -Po co mam brać udział w wojnie, która jeszcze nie istnieje. Kłótnie o stołki gówno mnie obchodzą i powiem Ci, że nieważne która partia dojdzie do władzy i tak mamy przejebane. A osoby półkrwi, takie jak ja, nie są nigdzie za bardzo brane pod uwagę. - Na pusty żołądek Ognista zdecydowanie szybciej wchodziła i tylko przez to dał się w tę dyskusję wplątać. -Wszyscy biją się o to, czy wielbić czystą krew, czy tępić mugoli. A co z nami? Z ludźmi, którzy nie pasują do żadnego z tych modeli? Mają w nas wyjebane, więc ja mam wyjebane w nich. - Zakończył swoją tyradę dość mocnym przyssaniem się do butelki z alkoholem, w której już praktycznie nic nie zostało.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 968
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyWto Lis 24 2020, 15:59;

Już po raz kolejny wydęła usta, słuchając Solberga. Był typem, który doskonale znała. Zbyt zniechęcony wobec wielkiego świata, wzgardzony przez wielki świat. Doskonale go rozumiała, bo sama by się tak czuła, gdyby nie matka, która wpajała jej przez całe życie aktywną postawę obywatelską. A jednak, rozumiała ślizgona, jak gdyby wyrażał jej własne myśli.
- Chujowośc naszej sytuacji polega na tym, że jeżeli my nie wstąpimy do Ministerstwa, to prędzej, czy później, Ministerstwo wstąpi do nas. - Stwierdziła ponuro i odnotowała w pamięci, żeby nie zamęczać więcej Maksia polityką, a przynajmniej nie bez dobrego powodu. - Ale fakt, my, półkrwiaki, zawsze mieliśmy przesrane. Sam Wiesz Kto, Potter, Mcgonagall... - Zacięła się na chwilę, nie mogąc przypomnieć sobie kolejnej istotnej postaci. - No, w każdym razie, mugolaki kłócą się z czyściochami, a kto zbiera bęcki i zapierdala? My, klasa kurwa średnia. - Uśmiechnęła się do własnego porównania i wyrwała Maksiowi butelkę, tym samym ostatecznie pozbawiając ich alkoholu.
Położyła się na plecach i oparła głowę na Maksiowych kolanach, intensywnie wpatrując się przez chwilę w sufit. Ciągle robiło się jaśniej i jaśniej, a może to od ognistej jej wzrok tak się wyostrzył? Miała ochotę na coś głupiego, na coś, co jeszcze dalej odciągnie jej myśli od Brooks, na coś, czego będzie potem żałowała. Ale nie wiedziała jeszcze, na co konkretnie.
- Odpierdolmy coś. - Stwierdziła po prostu i uniosła wzrok, wbijając stalowe tęczówki w zielonkawe oczka ślizgona. - Jesteś Solbergiem, zaproponuj coś, nie wiem, kurwa, straćmy punkty. Albo godność. Może lepiej godność. - Wyszczerzyła się i stuknęła go palcem w nos. Chciało jej się palić, ale fajki zostawiła przy łóżku, a magibluntów nie miała w rękach już od jakiegoś czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1075
  Liczba postów : 9320
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptySro Lis 25 2020, 23:51;

Arl miała rację. Polityka rządziła się takimi prawami i z tej pozycji nie mogli zbyt wiele zrobić. Albo próbowali coś zmienić i się tam pchać, ale trzeba było się dostosować do tego, co zostanie im narzucone i to był problem z każdej strony. A przynajmniej dla Solberga.
-Sama widzisz. Nie pasujemy nigdzie i nikt nie zwraca uwagi na to, co mamy do powiedzenia. Z jednej strony usłyszysz "zamknij się nie jesteś prawdziwym czarodziejem", a z drugiej dojebią Ci, że jesteś pojebanym czarodziejem, który nie ma prawa wiedzieć czegoś o świecie mugoli, bo latasz z patyczkiem i gardzisz światem, który oferuje Ci nauka. - Przyłożył dłoń do skroni, bo cała ta dyskusja zaczęła przyprawiać go o migrenę. Ostatnio dość często miał z nimi do czynienia i powoli miał tego dosyć.
-Ja już nie mam co tracić, ale... - Sięgnął do torby, po czym wyjął malutki flakonik. -Jeśli chcesz się nieco rozluźnić i poprawić sobie humor to polecam. Nic wielkiego, tylko eliksirek euforii. Ale jak chcesz dotrzeć trzeźwa na runy to nie bierz całego flakonika od razu. - Dał dziewczynie krótką instrukcję, po czym zamknął w jej dłoni naczynko z eliksirem, a gdy po Ognistej nie było już śladu zebrali swoje manatki i opuścili wieżę, jakby nigdy nic się tutaj nie wydarzyło.

//zt x2

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek, na spodzie prawej dłoni ma wyryte imię Aleksandry
Galeony : 650
  Liczba postów : 701
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20247-mulan#631275
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyWto Lis 30 2021, 18:07;

Powszechnie znany wszystkim był fakt, że Mulan podobnie jak brat zafascynowana była magizoologią, która stanowiła chyba jej największą pasję. Nic więc dziwnego, że swój czas poświęcała poszerzaniu swojej wiedzy w tym zakresie. Zwłaszcza jeśli przy okazji mogła jeszcze nawiązać kontakt z językiem chińskim, którego nie chciała zaniedbać. Robiło się coraz cieplej dlatego też postanowiła, że zaszyje się na błoniach, aby tam zająć się lekturą nowej książki poświęconym fantastycznym zwierzętom, na które można było natrafić w Azji, zwłaszcza na jej południowo-wschodnich krańcach. Większość ludzi zdawała sobie sprawę głównie z istnienia takich stworzeń jak Zouwu czy Kappa, które były niezwykle popularne. Głównie za sprawą tego, że zostały one opisane w książce Newta Skamandera, którą czytała tak wiele razy. Tym razem jednak skupiała się na mniej popularnych gatunkach, które były natywne dla takich miejsc jak chociażby tak bliskie jej sercu Chiny.
Rozsiadła się na błoniach, przewracając kolejne strony zapisane mniej lub bardziej skomplikowanymi znakami Hanzi. Całe szczęście, że w nawiasach podane były łacińskie nazwy nadane wielu stworzeniom dzięki czemu później mogłaby odszukać jak dokładnie brzmią one w języku angielskim. Chwilowo jednak wystarczało jej jedynie to, że potrafiła rozpoznać dane zwierzę na podstawie jego wyglądu. Przyglądała się uważnie szczegółowym ilustracjom zamieszczonym w książce oraz żywym fotografiom, które wykonane były w magicznym rezerwacie.
Najbardziej jednak ciekawiły ją nie tyle opisy charakterystycznych cech fizycznych danych zwierząt i bardziej szczegółowe specyfikacje związane z ich rozmiarami czy wagą, a raczej opisy ich zachowań. Chciała poznać bliżej zwyczaje tych zwierząt i dowiedzieć się przede wszystkim o tym w jaki sposób żyją oraz jaką mają dietę. Zaczytywała się w podobne informacje z żywym zaciekawieniem.
Jej oczy podążały za każdym wytłoczonym ciemnym tuszem na miękkim papierze znakiem, chłonąc kolejne słowa, które w jej głowie przetwarzały się na konkretne wiadomości. Interesujące także były dla niej wspomnienia o tym jakie magiczne właściwości oraz zdolności mogły mieć poszczególne stworzenia, na które niestety często polowano w celach pozyskania składników, z których wykonywano nie tylko wszelkiego rodzaju eliksiry i maści, ale także talizmany.
Mulan nie miała zamiaru omijać żadnego z kartek swojej lektury, która pochłonęła ją całkowicie. Nie omijała nawet sekcji poświęconych zwierzętom, które już wcześniej znała, uznając, że zawsze może dowiedzieć się o nich czegoś więcej i poszerzyć już posiadaną wiedzę. I faktycznie udało jej się doczytać nieco więcej o zwyczajach godowych chińskich ogniomiotów oraz dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy na temat rozwoju małego smoka w jaju jeszcze przed wykluciem, co wiadome było dzięki szczegółowym badaniom prowadzonym w regionie Guangdong, w którym szczegółowo nadzorowano wzrost tych majestatycznych stworzeń w nadziei na zwiększenie ich liczebności.
W końcu jednak poczuła jak zaczęło jej się robić niezwykle zimno i postanowiła, że chyba najwyższa pora wrócić do zamku i być może podprowadzić coś z kuchni, aby się rozgrzać. Tam mogła też w nieco bardziej komfortowych warunkach kontynuować lekturę.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


River A. Coon

Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie
Galeony : 109
  Liczba postów : 54
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyNie Wrz 11 2022, 18:51;

KLUB MAGICZNYCH WYZWAŃ
t r a n s m u t a c j a

zadanie na wrzesień/październik/listopad:

Zawsze wierzył, że przyciąga do siebie szczęście, więc i losując karteczkę z przydzielonym mu do poprawek miejscem był pewien, że wyniknie z tego coś dobrego, nawet jeśli nie wiedział jeszcze nic o tajemniczym Norwoodzie, któremu trafiło się to samo zadanie. Humor zresztą dopisywał mu hojnie, bo i po ponownym zdobyciu muzogramu samotność  nie przeszkadzała mu aż tak bardzo, gdy każdy krok zdawał mu się przyjemniejszy, podczas przemierzania Hogwarckich korytarzy z muzyką dyktującą mu tempo marszu. I choć on sam był pewny swojego szczęścia, to sam Jamie musiał dziś mieć tego pecha, że los podsuwał Riverowi same powolniejsze piosenki Amortentii West, przez które nieznacznie ale jednak, spóźnił się na ustalone odgórnie spotkanie.
- Jamie, prawda? Dzięki, że na mnie poczekałeś. Jestem super wdzięczny za Twoją cierpliwość - zagadnął zamiast powitania, uśmiechając się od razu szeroko, nawet jeśli od pokonanej ilości schodów zdążyła złapać go drobna zadyszka. - Mam nadzieję, że jesteś dobry w transmutację, bo ja to tak bardziej ogarniam w estetykę, niż takie dzikie bajery jak powiększanie całego pomieszczenia - pociągnął od razu dalej, zawieszając "słuchawki" muzogramu na łańcuszku z glinianych perełek, lubiąc wciąż mieć przy sobie to ciche melodyjne granie w tle. Zmierzył chłopaka ciekawskim spojrzeniem, gdy wymijał go, by przysiąść na ziemi pod środkowym oknem, chcąc złapać dla siebie jak najwięcej światła, od razu zaczynając grzebać w zagraconej torbie, by wyciągnąć z niej ołówek i notes po zbyt wielu przejściach. - Chyba zdążyłeś się już rozejrzeć, to może masz już jakieś pomysły? - podpytał wstępnie, samemu dopiero teraz omiatając pomieszczenie większą uwagą podekscytowanego mimowolnie spojrzenia. - ...Chociaż nie ma tu zbyt wiele do oglądania. Dostało nam się prawdziwe białe płótno.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jamie Norwood

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191 cm
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 165
  Liczba postów : 155
https://www.czarodzieje.org/t21547-jamie-norwood#699534
https://www.czarodzieje.org/t21553-torcik#699779
https://www.czarodzieje.org/t21551-jamie-norwood
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyWto Wrz 13 2022, 22:09;

Zadanie z kółka nie było teoretycznie czymś obowiązkowym, ale tak się złożyło, że raz przypadkiem Jamie wspomniał, że może coś zrobić i nim się zorientował, miał wręczoną kartkę z instrukcją, co powinni zrobić. On i jakiś Coon, River Coon. Nie znał chłopaka, a nazwisko poza tym, że kojarzyło się z rasą kotów, które lubił, nie mówiło mu nic. Na jego nieszczęście z pewnością Gryfon nie miał wiele wspólnego z maine coonami. Czekał na niego w izbie na szczycie bocznej wieży, gdzie właściwie nie było niczego i nie rozumiał, dlaczego mieli akurat to miejsce ozdabiać tak, aby przyjezdni czuli się, jak u siebie. To było bezsensowne działanie, zdaniem Jamiego, a to z kolei powodowało wzrost irytacji u chłopaka, który zaciskał dłonie w pięści, nim nagle drzwi do izby się otwarły i do środka wszedł, Coon-Nie-Maine-Coon.
- Cierpliwości nie mam i nie czekałem na ciebie, a zastanawiałem się, jak powiedzieć, że to zadanie nie ma sensu - odpowiedział ostro chłopakowi, spoglądając na niego w dół, gdy tylko Gryfon zbliżył się nieznacznie, szybko tracąc jednak nim zainteresowanie, choć słowa chłopaka rozbijały się w jego głowie, zmuszając do bycia, choć odrobinę szczerym. Westchnął poirytowany, przeciągając dłonią po włosach, szarpiąc za nie nieznacznie.
- Nie jestem dobry z transmutacji - odpowiedział krótko, zaraz spoglądając na Rivera z wyraźnym rozdrażnieniem. - Powiedz mi zresztą, co tu chcesz transmutować? Nic tu nie ma, a ma być właściwie co? Przytulne gniazdko dla przyjezdnych? Może od razu damy kilka poduszek ze wzorem azteckim i namalujemy na ścianie kwitnące wiśnie? - wycedził, zaraz zamykając oczy, które ucisnął nieznacznie palcami, gdy tylko zdał sobie sprawę, że jeszcze trochę, a straci nad sobą panowanie, a tego zdecydowanie nie chciał. Nie potrzebował szarpać się z nieznajomym.
- Jeśli masz jakieś pomysły, to słucham. Spróbuję jakoś pomóc - dodał, siląc się na spokojny ton.

@River A. Coon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


River A. Coon

Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie
Galeony : 109
  Liczba postów : 54
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 EmptyCzw Wrz 22 2022, 22:12;

Skrzywił się mimowolnie, nie lubiąc zakładać, że cokolwiek miałoby być bezsensowne, jeśli chociaż nie spróbował sprawić, by nabrało sensu. Milczał jednak, potrzebując jeszcze chwili obserwacji do wyciągnięcia wniosku co motywowało u Ślizgona tak aroganckie i pełne bezcelowości myślenie, więc i śledził go czujnie lisio zmrużonym spojrzeniem, czekając tylko na opuszczenie gardy.
Szybko jednak miał okazję uśmiechnąć się mimowolnie przy dostrzeżonej irytacji, a nawet miał już gotową odpowiedź na gradobicie retorycznych pytań, a jednak zupełnie dał zaskoczyć się nagłą gotowością do pomocy i spokojowi, który na moment wybił mu brwi ku górze.
- A co Ty taki humorzasty? - zapytał wprost, zbyt ciekawy jaki efekt wywoła, by sobie teraz opuścić, więc i szybko uśmiechnął się szerzej, łapiąc notatnik, by z nim pod pachą stanąć znów na nogi. - Nafukałeś się czegoś? - strzelił ciekawsko, przechylając głowę nieco w bok, gdy podchodził bliżej, by lepiej zerknąć w jasne oczy, po których najłatwiej było mu poznać odurzenie narkotykowe. - Zostało Ci coś jeszcze? - dopytał na granicy śmiechu i powagi, błyskając pełnym ekscytacji spojrzeniem w Norwoodowe oczy. - Cokolwiek wziąłeś, to pomysły masz po tym całkiem dobre. Nie wiem tylko czy brak empatii jest efektem ubocznym, czy jednak to wynik bycia uprzywilejowanym białym heteroseksualnym mężczyzną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 QzgSDG8








Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty


PisanieIzba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty Re: Izba na szczycie bocznej wieży  Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Izba na szczycie bocznej wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 17Strona 17 z 17 Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Izba na szczycie bocznej wieży - Page 17 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-