Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Huśtawka ogrodowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 14 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 10 ... 14  Next
AutorWiadomość


Elisabeth Shepherd
Elisabeth Shepherd

Nauczyciel
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 53
  Liczba postów : 51
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty12.09.12 22:48;

First topic message reminder :

]



Huśtawka ta odwiedzana jest często przez zakochańców. Wystarczy raz ją trącić a będzie huśtać samodzielnie, powoli i przez dobrą godzinę. Co więcej okoliczne aromaty kwiatów w magiczny sposób zmieszały się przez co w powietrzu wyczuć można zapach swojej amortencji - nie mota ona jednak zmysłów, a jedynie uprzyjemnia spędzony tu czas.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Vittoria Woods
Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Dodatkowo : wilkołak
Galeony : 582
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty19.04.16 19:50;

Oh Nathaniel... Spodziewała się czego się dowiedział. Wszystko powoli zaczynało się sypać. Po liście Oriany nie trudno było się domyślić, że Lilith zbiera swoje żniwo. To nie był blef tak, jak się spodziewała. Ona naprawdę planowała poinformować najważniejsze osoby w jej życiu o uzyskanym w Zakazanym Lesie darze. Dlatego też nic dziwnego, że na tę listę załapała się Oriana... Kto jeszcze? Na pewno Nathaniel i to zapewne o tym chciał porozmawiać. Mógł się również dowiedzieć o tym, że ich związek tak naprawdę jest otwarty, a ona spotyka się z Edwardem i... Chyba z Norbertem? A właśnie. Ta dwójka również się już pewnie dowiedziała, a to oznaczało jedno. Ilość ludzi wokół niej zmieni się w zastraszający sposób...
Siedziała na huśtawce i tak dobre kilka minut bujając się i wpatrując w niebo. Nie odpisała jeszcze na żaden z listów. Ria prosiła ją by nie kłamała. Nath natomiast o spotkanie. Zastanawiała się co ma z tym wszystkim zrobić. Czy powinna zacząć się wyjaśniać? Błagać na kolana o to, by nie oceniali jej przez pryzmat tego, co się mówi o wilkołakach? Nie. To nie przystoi jej godności osobistej szczególnie, że ta dziewczyna była zadowolona ze swojego nowego życia. Uwielbiała to, co się działo z nią przy pełni nawet jeśli było okupione bólem. Uwielbiała nową siebie i wszystkie zmiany, jakie się z tym wiązały. Gdy wydawało jej się, że Lilith blefuje przeszło jej przez myśli, że nawet jeśli nie to powinna i tak być dumna. Teraz wszyscy będą wiedzieć, że nie warto z nią zadzierać. Że można się jej obawiać...
Westchnęła odchylając się trochę do tyłu by spojrzeć w niebo. No dobra. Najpierw odpisze Orianie, potem przekaże Nate by tu przyszedł. Już czas stanąć oko w oko ze swoim wewnętrznym potworem i pogodzić się z wszystkim, co ją czeka w najbliższych dniach. Również z faktem, że ludzie przestaną patrzeć na nią tak, jak kiedyś. Przestanie być miłą, towarzyską Vittorią, a stanie się groźną i niebezpieczną osobą, na którą trzeba uważać. Przede wszystkim musiała to teraz robić Lilith...
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty23.04.16 14:17;

Wiedział, że ten list to nie przelewki. Gdzieś w głębi siebie miał nadzieję, że to zwykły żart, który robi sobie jakiś dzieciak. Ale pisząc do Titi i otrzymując odpowiedź był pewien, że coś nie gra. Nie pytała, nie tłumaczyła się, a podała miejsce spotkania, co dla Nate'a znaczyło jedno: Była wilkołakiem. Dodatkowo nie powiedziała mu o tym kiedy miała okazję, a on dowiedział się od tajemniczej osoby, która raczej nie była dobrze nastawiona do Vittorii. Sam Woods zastanawiał się jak to wszystko rozegrać, co powiedzieć i jak się zachować? Uznać, że wcale nie obchodzi go to, że zataiła przed nim prawdę? A może stwierdzić, że ta znajomość funkcjonuje niewłaściwie? Mętlik. Naprawdę spory mętlik pojawił się w jego głowie, a co najgorsze, żadne zachowanie, czy wypowiedź nie wydawała się być wystarczająco dobra. O dziwo przed wyjściem na spotkanie był tak spokojny, jak gdyby nie wiedział po co tam idzie. Nie denerwował się, nie był zły... wręcz przeciwnie, nie czuł nic i to było teraz jak najbardziej przydatne.
Oczywiście nie mógł wyjść wcześniej, żeby się nie spóźnić, przecież to było przereklamowane. Dlatego nie dość, że z dwudziestominutowym opóźnieniem, to jeszcze spacerkiem szedł w stronę wyznaczonego miejsca. Nawet nucił coś pod nosem! Widząc Nejta w takim stanie, można stwierdzić jedno, ma naprawdę dobry humor... albo w jego organizmie krążą wesołe cukiereczki V, ale w tym momencie żadna z tych opcji nie wchodziła w grę. W jakimś stopniu właśnie tak u Woodsa ujawniała się złość, choć sam właściwie o tym nie wiedział. Dopiero kiedy dotarł na miejsce i zobaczył dziewczynę siedzącą na huśtawce zrozumiał ile wyjaśni się w przeciągu kilku minut. Wpakował ręce do kieszeni spodni i ruszył w jej stronę, powoli, ale pewnie stawiając kolejne kroki. Nie usiadł obok, a stanął w odległości niecałego metra przed nią. Nadal trzymając łapy w spodniach i z lekkim uśmiechem na ustach wpatrywał się w dziewczynę. Nie powiedział ani słowa, bo to wydawało mu się teraz zbędne. Po prostu patrzył, nie odrywając od niej wzroku. Oszukała go, zataiła prawdę, a to nie powinno tak wyglądać. Czuł jak powoli zaczyna tracić do niej zaufanie i mimo tego, że wcale mu się to nie podobało, nic nie potrafił na to poradzić.
Powrót do góry Go down


Vittoria Woods
Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Dodatkowo : wilkołak
Galeony : 582
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty23.04.16 14:30;

Nie wiedziała, czy przyjdzie. Spóźniał się i to był znak, że może się po prostu boi? Nic dziwnego. Każdy na jego miejscu nie byłby pewien czego się spodziewać po wilkołaku. Jeśli jest inteligentny, to na pewno go tu dziś nie będzie...
Gdy zobaczyła nadchodzącego Woodsa była... W szoku. Nie wydawała się ani wściekły, ani załamany tym wszystkim. Raczej taki beztroski. Nie mogła nawet na chwilę oderwać od niego spojrzenia. Powinna się cieszyć... Ale było wręcz przeciwnie. Może to instynkt, a może po prostu to wszystko nie pasowało jej do Nathaniela, którego znała. W każdym razie niepokoiła się jego postawą i czekała na najgorsze. Może nawet nie będzie chciał z nią rozmawiać? Może przyszedł tylko by oświadczyć jej, żę się od dziewczyny „uwalnia”, bo w końcu ma ku temu bardzo dobry powód? Mógł zrobić wszystko i dlatego mimowolnie wstrzymała oddech gdy był metr od niej. Dlaczego on wciąż uśmiechał się w taki dziwny sposób?
- Nie wiem, co dokładnie chcesz wiedzieć. Nie wiem ile już wiesz. I nie wiem co to zmienia – Sama zaczęła rozmowę, bo to w końcu ona miała mnóstwo na sumieniu. Jednak nie chciała paplać jak przekupka na targu. Wolała odpowiadać na jego konkretne pytania. Dlatego liczyła, że je zada.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty23.04.16 18:48;

W momencie, kiedy Vittoria zaczęła rozmowę, Nejt był ewidentnie zajęty szukaniem czegoś w kieszeni. Triumfalny uśmiech zagościł na jego twarzy dokładnie w momencie, kiedy wyciągnął papierosy ze spodni, właśnie wtedy mimochodem spojrzał na Titi i przewrócił oczami. Bezczelność Woodsa również ujawniała się w takich sytuacjach i pięknie prezentował swój ślizgoński charakter. Usiadł na trawie, w tym samym miejscu, w którym chwilę wcześniej wstał i wsadził papierosa do ust. A co za tym szło, nastała niezręczna cisza i wtedy Nath zorientował się, że przecież po coś się tam pojawił. Odpalił szybko fajkę i zaciągnął się dymem. Kolejna ciekawostka, zawsze kiedy się denerwował musiał zapalić, serio.
-Jesteś wilkołakiem i zapomniałaś mi powiedzieć?- zapytał po wypuszczeniu dymu z płuc. Przeniósł na nią wzrok, który był wręcz pusty. Uniósł brew ku górze i przekręcił głowę na bok- Znaczy rozumiem, że czasami zapominać się powiedzieć bliskim o czymś takim. Powiedziałbym nawet, że to normalne- dodał jeszcze i kąciki jego ust lekko drgnęły. Nie chciał dopuścić do siebie niepotrzebnych emocji, nie chciał krzyczeć, oznajmiać, że to wszystko było błędem. Chciał jedynie wyjaśnień i tyle mu wystarczyło. Po chwili oderwał od niej wzrok i przetarł zmęczone oczy dłonią. Szybko zaciągnął się dymem i dosłownie przez ułamek sekundy był naprawdę spokojny, ale przecież to nie mogło trwać wiecznie.
-Jest coś jeszcze o czym nie wiem?- zapytał znów podnosząc na nią wzrok. Właściwie aktualnie nie sądził, żeby jeszcze coś przed nim ukrywała, choć mógł spodziewać się wielu ciekawych rzeczy. Nadal jakby fakt, że dziewczyna jest wilkołakiem, do niego nie dotarł. W tym momencie bardziej poruszyło go to, że wszystko przed nim zataiła. Z jednej strony, to rozumiał, ale z drugiej, chyba wiedziała, że to może wyjść na jaw w każdej chwili. Czekając na odpowiedź, zgasił papierosa i oparł się dłońmi o trawę. Na jego twarzy znów malował się spokój, jak gdyby odbywali zwyczajną pogawędkę na łonie natury. Zastanawiał się jeszcze, czy tylko on nie znał prawdy, czy Vittoria ukryła to przed całym swoim towarzystwem.
Powrót do góry Go down


Vittoria Woods
Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Dodatkowo : wilkołak
Galeony : 582
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty23.04.16 19:10;

Widząc, jak ten wyciąga papierosa skrzywiła się niezadowolona. Doskonale wiedział, że dziewczyna nie znosi palenia. I to przekonało ją, że jednak się na nią gniewa. Dlatego wpatrywała się w niego i czekała. Poczuła, że lekko drży tylko nie rozumiała dlaczego. Czy to jakaś złość? Smutek? Może po prostu zimno. Podniosła się z huśtawki czując, że nie da rady usiedzieć na miejscu. Potem on się odezwał. Nie mogła mu patrzeć w oczy. Zbyt wiele w nich wyczuwała niechęci.
- Na prawdę mnie o to pytasz? - Zaczęła, jednak z każdą sekundą, z każdym jego następnym, zimnym ruchem w jej stronę sama zaczynała się irytować. Dlatego nie szeptała. Wręcz przeciwnie. Uniosła głos.
- Czego ty się spodziewałeś? Że przyjdę do Ciebie z wielką radością i powiem Ci „Kochanie, zaatakował mnie wilkołak. Co pełnię będę się zmieniać w niebezpieczną bestię”. Myślisz, że to jest takie łatwe? - Spytała nabierając odwagi i przenosząc na niego swoje spojrzenie. Już nie było zaniepokojone jak wcześniej. Teraz było ostre. Ostatni raz spoglądała tak na niego gdy chodził za nią i irytował niemiłosiernie. Kiedy to był jej namolną szarańczą i tylko tym.
- To nie było dla mnie łatwe. Uwierz mi, że nie zniknęłam na 3 tygodnie po to, by sobie z tej okazji poimprezować – Warknęła czując, że gdy on jest tak spokojny ona zaczyna się coraz bardziej wkurzać. Dodatkowo ten papieros jeszcze bardziej podsycał ogień, jaki tlił się w tej drobnej dziewczynie.
Gdy zadał jej kolejne pytanie... Pobladła. Uspokoiła się nagle co było doskonałym znakiem, że ma jeszcze coś na sumieniu. Westchnęła. To akurat było zdecydowanie gorsze. Ponownie odwróciłą wzrok. Zagryzła wargę. Dobra. Miała mówić wszystko i powie wszystko.
- Spotykałam się z Edwardem jeszcze zanim pocałowałam cię po raz pierwszy. Byłam zła na cały świat po ugryzieniu, a Kath się nade mną pastwiła. Zrobiłam to, żeby ją wkurzyć. Także Edwarda traktowałam jak otwarty związek będąc z tobą. I ciebie tak samo, będąc z nim. Ostatnio pobił go chłopak, z którym czasem tańczę. Od tego czasu nie rozmawiamy ze sobą. Nie chcę mieć stałego związku, bo się do tego nie nadaje. Nie mogę. Z tobą też nie zamierzam takiego mieć – Poszło jedną falą bolesnych słów, które mogły naprawdę skrzywdzić. Jednak była w tym sama prawda. I może trochę mieszała, ale ciężko było tą porąbaną sytuację opowiedzieć bardziej schematycznie.
- Wiem, że to brzmi fatalnie. Ale nie skaże ani Ciebie ani Edwarda na udrękę życia z kimś, kto praktycznie raz w miesiącu jest śmiertelnie niebezpieczny, a po nocy wraca cały poraniony - Skomentowała go jeszcze. Czy chciała się tym jakoś wybielić? Może trochę. Ale w jej głowie tak to właśnie wyglądało. Gdy wróciła po pierwszej przemianie skupiała się na braku ograniczeń. Skupiała się tylko na sobie. Teraz powoli zaczynała się uspokajać, ale nadal nie zmieniło to faktu, że do końca życia zamierzała być sama, a jej jedynym wyborem w sprawach intymnych będą osoby, z którymi nie jest powiązana emocjonalnie.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty23.04.16 20:12;

Wiedział, że wszedł na wrażliwy temat. Vittoria podniosła się z huśtawki i najwyraźniej zamierzała wyznać mu wszystko. Nie spodziewał się tego... jasne, sam do tego doprowadził i tylko dolewał oliwy do ognia, ale myślał, że dziewczyna zachowa swój spokój. Mylił się. Dlatego teraz lekko zmarszczył brwi i dotarło do niego, że zapoczątkował tą mało przyjemną rozmowę. Nadal spoglądał na Titi, która wyrzucała z siebie kolejne słowa.
-Wiesz co jest twoim najgorszym błędem? Uważasz, że z wszystkim poradzisz sobie sama. Gówno prawda. Chcesz udawać twardą? Proszę bardzo, tylko stracisz wszystkich po kolei- nie wytrzymał, po prostu nie dał rady panować nad spokojem i musiał w końcu powiedzieć co go boli. Nie chodziło już o całą prawdę, którą ukrywała. Ale o fakt, że wyrządzała sobie tym krzywdę. Żaden z jej znajomych nie miał bladego pojęcia co się jej przydarzyło, a ona musiała żyć ze świadomością, czym się stała- Mogłaś powiedzieć cokolwiek, rozumiem, że to było ciężkie, ale mogłaś powiedzieć...- dodał nieco bardziej zrezygnowany, bo obydwoje mieli swoje przekonania i pewnie żadne z nich nie zamierzało odpuścić, a na pewno nie Nath, który zwyczajnie nienawidził oszustw. Wziął głęboki wdech, jakby próbował przekonać samego siebie, że nie warto jest włączać w to wszystko wrzaski. Przymknął na chwilę oczy i głośno wypuścił powietrze. Kiedy spojrzał na nią ponownie, znów poczuł, że coś nie gra, że wilkołactwo nie było jedną ukrywaną rzeczą. Przez chwilę zastanawiał się, czy w ogóle chce usłyszeć to co ma mu do powiedzenia, ale właśnie w tamtym momencie się odezwała. Prawda, o której dowiedział się w liście okazała się niczym, przy tym co aktualnie opowiadała mu Titi. A Nejt? Leniwie zaklaskał w dłonie i podniósł się z ziemi. Wytrzepał jeszcze spodnie i ruszył w kierunku dziewczyny. Będąc naprawdę blisko schylił się do niej, tak aby ich twarze były na tym samym poziomie i znowu się uśmiechnął.
-Zapamiętaj sobie jedno, kochanie. Nigdy więcej nie próbuj się mną tak bawić, bo nawet twój kiełki i pazurki ci nie pomogą, rozumiesz?- nie chciał dopuścić do siebie tego, jak bardzo zabolały go jej słowa. Bolały jak cholera. Starał się, a ona dobrze bawiła się jeszcze z innymi facetami. Nie zwracał teraz uwagi na to, czy żałuje, czy chce coś jeszcze powiedzieć. Był w tym momencie wkurwiony i najlepszym sposobem było odciąć się od niej i wszystkiego co było z nią związane. Zawsze tak robił. Uciekał, jeśli tylko coś zaczynało zbytnio na niego działać, a działo się tak w tym przypadku. Mimo, że wewnętrznie ze sobą walczył, uważał to za słuszne. Jasne, jedna część Woodsa twierdziła, że lepiej będzie ją wspierać i pokazać, że mimo wszystkiego może na niego liczyć. A ta druga właśnie przemawiała i nie było w niej ani trochę tamtego Nate'a, które mogła poznać.
-Teraz zaczęłaś się przejmować? Cóż, chyba trochę za późno. Mogłaś pomyśleć, zanim postanowiłaś zabawiać się z moim przyjacielem- warknął w jej stronę i szybko się od niej odsunął. Sam fakt, że wybrała sobie Edwarda do tego otwartego związku był dla Woodsa mało przyjemny. Pokręcił głową i mocniej zacisnął zęby- Także, powodzenia z twoim wilkołaczym problemem, ale mną nie musisz się już martwić. Nawet ci to ułatwię. See ya!- rzucił i zaczął oddalać się od Vittorii, zmierzając w miejsce, z którego przyszedł. Pewnie zostawił za sobą milion niedomówień, choć dla niego wszystko było jasne. Naprawdę dawno nie znajdował się w tym stanie, kiedy złość mieszała się z... żalem? Ignorując wszystkie emocje, maszerował w stronę zamku i starał się nie myśleć o tej dziewczynie.

Zt ;-;
Powrót do góry Go down


Vittoria Woods
Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Dodatkowo : wilkołak
Galeony : 582
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty23.04.16 20:38;

Nie powiedziała nic przez cały ten czas, kiedy on mówił. Wpatrywała się tylko w niego licząc na to, że zaraz się uspokoi i wszystko będzie dobrze. Wiedziała jednak, że są to złudne nadzieje. Każdy jego kolejny potok słów bolał jak milion sztyletów wbijanych w serce. A najgorsze jest to, że tego się właśnie spodziewała. Doskonale wiedziała jak zareaguje. Doskonale wiedziała, że w tym wszystkim jest złą osobą. I jedyne co się dla niej liczyło to powiedzieć mu prawdę i odsunąć się od niego. Był świetnym przyjacielem, Uwielbiała mieć go obok. Gdyby nie jej podły charakter, durne przekonania, to pewnie z czasem mogłaby się w nim zakochać. Niestety to samo twierdziła o Edwardzie. Kiedy jeszcze to miało dla niej znaczenie miała między nimi wielki dylemat. Potem przestała się nad tym zastanawiać, zapragnęła mieć ich obu. I wszystko się posypało. Vitt sama nie wiedziała czego chce. I dlatego postanowiła, że będzie jednak sama.
Gdy odchodził zrobiła jeden krok w jego stronę, potem drugi. Nie poszła jednak dalej. Nie goniła go. Nie było sensu. Dostała to, na co zasłużyła. I stało się to czego tak naprawdę chciała. Tylko dlaczego zamiast się cieszyć to było jej tak strasznie przykro? Nawet nie myślała teraz o tym, czy Kath się dowie. Zastanawiała się jedynie co dalej...

z/t
Powrót do góry Go down


Julia Heikkonen
Julia Heikkonen

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (tygrys)
Galeony : 2211
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7265-julia-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty04.05.16 23:16;

To nie mógł być koniec, on nigdy nie nastąpi. Naprawdę myślała, że śmierć ojca i przejęcie firmy to wystarczające zło, głupek. Przecież nie mogła mieć ani chwili spokoju, na szczęście został jej jeszcze wujek, który co prawda miał tendencje do znikania (jak wszyscy w rodzinie zresztą), ale pomagał jej w ogarnięciu tego bałaganu. Był też Rekin i bardzo dobrze, bo zapewne w końcu zrobiłaby coś czego potem by żałowała. Głównie dzięki tej dwójce wciąż bawi się w grajdołku zwanym życiem i nie chodziło tu o to, że miała słabą psychikę. Po prostu prędzej czy później zaczęłaby coraz mniej dbać o swoje bezpieczeństwo. Idąc tą drugą, bezpieczną drogą znalazła się w Hogs powoli wychodząc na prostą, choć nastroje wciąż nie były najlepsze. Licząc na chwilę spokoju zwyczajnie się opierdalała, nie spodziewała się żadnych wizyt, co w jakimś stopniu poprawiało jej humor. Czasem potrzebowała odciąć się od świata, to wiedział każdy, kto znał ją nieco lepiej. Od razu usłyszała sowę, która próbowała dostarczyć jej list, nie ułatwiała jej tego ot tak leżąc na łóżku i patrząc jak sprytne będzie zwierze. Przyglądanie się temu obrazkowi rozbawiło ją jednak nie na tyle, żeby się zaśmiać. Może to i lepiej, bo czytając list i tak wszystko by się zepsuło. Wstała w trakcie powtórnego zaznajamiania się z treścią, co mogło być oznaką lekkiego poddenerwowania, szczególnie jeśli było połączone z przekleństwami, które wygłaszała patrząc się na kawałek papieru. Nie miała pojęcia kto mógłby coś takiego napisać, ale wnioskowała, że jest to ktoś z rodziny, jednak nigdy wcześniej nie słyszała o jakiejś Yventhis. No i o co chodziło z tymi udziałami?
Nie odpisała od razu, nie chciała okazywać zdenerwowania, zrobiła to dopiero wtedy kiedy opanowała ten stan, na spokojnie. Finalnie umówiona na spotkanie z nieznajomą, które miało nastąpić za pare dni po prostu zajęła się czymś innym, starając się nie myśleć zbytnio o tym wydarzeniu. Na jej szczęście lub nieszczęście ten dzień nadszedł i musiała wybrać się we wskazane miejsce. Będąc już przy huśtawce zaczęła zastanawiać się nad tym co myślała autorka listu wybierając ten ogród, że miła sceneria sprawi, iż wszystko pójdzie lepiej? Jakoś w to wątpiła. Przybyła jako pierwsza, tak więc pozwoliła sobie na chwilę ciszy przed burzą rozwalając się na kawałku drewna zajmując całe miejsce, najlepiej.
Powrót do góry Go down


Ivy E. Heikkonen
Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty05.05.16 11:10;

Napisanie listu do „tej innej Heikkonen” wcale nie było czymś, co Ivy chciałaby robić w wolnych chwilach. Jej niechęć do wyjazdów, tak typowa dla Islandczyków, tylko pogłębiła się po odczytaniu testamentu Karla i sprawiła, że dziewczyna miała naprawdę ogromną ochotę na rzucenie tego wszystkiego w cholerę. Miała nie byle jaki temperament, więc zanim przyzwyczaiła się do myśli, że może naprawdę ma siostrę i udziały w jakiejś idiotycznej firmie, pewnie zdążyła postawić na głowie połowę Stavefjord i większość nauczycieli może dalej ma jej za złe parę przewinień… takich jak chociażby wysadzenie sali eliksirów, do którego przypadkowo doszło jakiś kwadrans po otrzymaniu listu od prawnika. Nie żeby zrobiła to specjalnie. Dziewczyna miała tendencję do demolowania, nawet gdy nie do końca tego chciała. Cóż, w każdym razie teraz była Gryfonką, a to chyba w pewnym stopniu mogło usprawiedliwiać jej porywczość. Zdążyła zauważyć jak wielu jej kolegów z dormitoriów ma kłopoty z trzymaniem nerwów na wodzy i czuła się z tym trochę lepiej… chyba bezpodstawnie, skoro była w Wielkiej Brytanii przybłędą, no ale nieważne.
Spotkanie z Julką nie miało być przyjemnością, więc Ivy wcale nie dbała o to, aby jej nastrój był specjalnie wyjściowy. Była sfrustrowana i na taką też wyglądała. Na zmarnowaną podróżą i ostatnimi tygodniami również. Włożyła na siebie ciemne legginsy i dłuższą, szarą tunikę, komponując ten strój z parą czarnych butów sportowych pewnej znanej, mugolskiej firmy. Pamiętała jak długo musiała na nie odkładać, a stopień ich wysłużenia idealnie to odzwierciedlał. No cóż, nie miała jeszcze czasu, aby dobrać się do skrytki bankowej Heikkonenów, czekając na jakieś wsparcie ze strony matki lub tego prawnika. Sama nie mogła udać się do Londynu, nawet gdyby bardzo chciała. W każdym razie, chociaż włosy miała porządnie ułożone. Blond grzywa lwicy pozostawiona była we względnie naturalnym ułożeniu, a w drodze na błonia zdążyła się już nieco rozburzyć, lecz Iv o to nie dbała. Otuliła się szczelniej skórzaną kurtką, czując jak przenika ją wiosenny, chłodny wiatr, a kiedy zbliżyła się do huśtawki, od razy ją zobaczyła. Pierdoloną królewnę na ziarnku grochu, rozwaloną jak Merlin w Merliniady. Miała ochotę podejść i po prostu ją zepchnąć, a potem samemu usiąść na ławeczce, napawając się twarzą siostry wciśniętą w krzaki. Wyjątkowo opanowana i gdzieś tam rozbawiona tą wizją, zbliżyła się do Julii, obserwując ją uważnie. W zasadzie to były podobne pod pewnymi względami. Wcale jej to nie pomogło.
- Julia? - zapytała na początek podejrzanie miłym tonem, musząc się upewnić… chociaż, może ona po prostu miała taki głos? Dziewczęcy, spokojny i raczej niepozorny. Normalnie wilk w owczej skórze.
Powrót do góry Go down


Julia Heikkonen
Julia Heikkonen

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (tygrys)
Galeony : 2211
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7265-julia-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty05.05.16 16:21;

Firma była jedną z ważniejszych rzeczy w jej życiu i nie chodziło tu o to, że mając z niej kasę nie musiała przejmować się kwestią przeżycia. W miarę spokojne życie to było coś, ale bardziej rozchodziło się o to, że zostało jej coś po ojcu. Coś co było dla niego ważne tak więc automatycznie stało się  ważne i dla niej. Nie doprowadzenie do upadku tego co stworzył było dla niej wyzwaniem, a ona je lubiła. Co prawda zazwyczaj radzenie sobie z warsztatem nie wywoływało żadnych dzikich emocji, pościgów czy wybuchów, ale patrząc na to, że nigdy wcześniej nie miała styczności z tą całą papierologią to... to było już coś. Poza tym życie samo z siebie zapewniało jej emocjonalne jazdy, nie musiała nic robić, tak jak teraz. Dlatego też wstrzymała się z całą resztą, wyprawami, piciem po którym czasem szukała kłopotów no i ćpaniem, ale to już trochę inna historia. Na szczęście nie miała zapędów typu rozwalanie szkoły, od tego byli Gryfoni. Węże specjalizowały się w innego rodzaju łamaniu regulaminu, a czy druga Heikkonen się o tym przekona, cóż zobaczymy. Póki co naprawdę była spokojna, można by powiedzieć, że nawet nazbyt wyluzowana, dlatego też pozwoliła sobie na rozłożenie się na ławce. Brakowało jeszcze papierosa i jakiegoś alkoholu, ale niestety nie tym razem.Teraz mimo wszystko musiała być czujna, kto wie kim jest człowiek piszący te listy? Może jakimś oszustem? Nie mogła pozwolić na to, żeby ktoś zrujnował to co próbowała utrzymać.
Szkoda, że nie potrafiła czytać w myślach, a może to i lepiej? Gdyby Yv zrobiła to co chciała zrobić najpewniej rozpoczęłaby się dzika bitwa, a Gryfonce nie byłoby dane zbyt długo cieszyć się ze swojego wspaniałego pomysłu. Była w stanie to zrobić, nawet jeśli nieznajoma wyglądała jakby miała co najwyżej piętnaście lat. Wciąż siedział w niej ten sam agresor, który jeszcze rok temu uwolnił by się w ciągu sekundy. Czasem sama nie wiedziała czy naprawdę stała się spokojniejsza, czy jeszcze od czasu ogarnięcia się nie przydarzyło się jej nic na tyle wkurzającego.
Czuła, że ktoś się na nią patrzy, tak więc odwróciła głowę w stronę wspomnianej wyżej dziewczyny. Zanim coś powiedziała zmierzyła ją wzrokiem, może i były podobne, ale najwyraźniej nie miała aż takiej odporności na zimno jak ona i większość rodziny. Juls nie miała na sobie żadnej kurtki, jedynie bluzę z kapturem, który miała nasunięty na głowę i którego pozbyła się podnosząc do pozycji siedzącej. Przecież to jeszcze dziecko - pomyślała jako podsumowanie obserwacji, szybko odsunęła tą myśl na rzecz tego, że nawet dziecko może być niebezpieczne. Szczególnie kiedy czegoś chce, a wyglądało na to, że teraz tak jest. No dobra, Yventhis nie była już aż tak młoda, ale Juls dobrze wiedziała jak sama zachowywała się parę lat temu i w jakim bagnie się taplała.
Przytaknęła w odpowiedzi na jej pytanie po czym zaśmiała się krótko. Nie liczyła na to, że nieznajoma zdezorientuje się tym co zrobiła, ona po prostu nie mogła się powstrzymać.
- Siadaj - powiedziała niemal rozkazującym tonem wskazując na miejsce obok siebie. Nie lubiła rozmawiać z kimś kto nad nią stał, szczególnie jeśli był to ktoś obcy. Miała wtedy dziwne poczucie, że ktoś nad nią góruje, co ciekawsze sama lubiła to robić - Chcesz się dodatkowo upewniać kim jestem czy możemy już przejść do meritum? - rzuciła nie mając ochoty na ewentualne gadki o niczym czy inne próby przełamania lodów. Czekając na odpowiedź próbowała doszukać się w jej wyglądzie czegoś co pozwoliłoby jej na stwierdzenie czy rzeczywiście jest jej rodziną.
Powrót do góry Go down


Ivy E. Heikkonen
Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty06.05.16 2:17;

Niebieskie oczy Ivy lustrowały piwne ślepia Julii. Miały całkiem podobny kształt, z tym, że jej były nieco mocniej zakrzywione kącikami do dołu. Później zwróciła uwagę na nosy. Były już bardzo podobne, tak samo zresztą jak uszy. Różniły się w tych kwestiach drobnymi wyciągnięciami czy szczegółami, na jakie wpływała domieszka genów z różnych matek, a ta twarz… Jasnowłosa machinalnie przesunęła kciukiem wzdłuż swojej szczęki. Miała krótszą brodę, dzięki czemu jej twarz wydawała się znacznie okrąglejsza, odmładzając ją jeszcze bardziej. Na ile mogła wyglądać? Czternaście może piętnaście lat? Tymczasem za kilka miesięcy miała być pełnoletnia. Spojrzenie Julii nie podobało się Ivy ani trochę. Czuła się trochę tak, jakby była jakąś klaczą na wystawie. Zgodnie ze swoim sumieniem, wykrzywiła usta w wyrazie niezadowolenia, aby zamanifestować swoje zniechęcenie postawą przyrodniej siostry, a ta mina znalazła idealne zastosowanie w obliczu tego co zaraz powiedziała.
- Nie będziesz mi mówiła co mam robić. - pomyślała buńczucznie młodsza Heikkonen i oto właśnie zupełnie zignorowała to polecenie. Jak stanęła tak stała dalej, jedyną różnicę stanowiło to, że zadarła trochę głowę, najwyraźniej nie panując nad mową swojego ciała. Zdradzała przeogromną niechęć, zresztą nie narastającą w niej bezpodstawnie. Popatrzyła gniewnie na Julię, pewna tego, że któraś z nich za moment straci cierpliwość. Problem w tym, że Ivy nigdy nie należała do tych cierpliwych.
- Tak, wyrecytuj mi jeszcze rozmiar buta i wszystkie imiona kochanek ojca. - burknęła, dając pokaz typowej Gryfońskiej i szczeniackiej bezczelności, w której od jakiegoś czasu przodowała. Skrzyżowała ramiona na wysokości klatki piersiowej, zastanawiając się jak można być tak ograniczonym, aby nie zrozumieć treści przysłanego pisma, w którym dzielono majątek zmarłego wedle jego własnych ustaleń.
- Czego nie zrozumiałaś w oświadczeniu? Każdej ze stron przysłano egzemplarz, w którym były wymienione inne nazwiska. Julia, Lars i Yventhis. No i jakaś Sofia oraz Karl, ale raczej w formie lekko nieżywej. - wbrew pozorom, ton jej głosu wcale nie był agresywny. Był idealnie wyważony i nieco wyniosły, jakby chciała dać do zrozumienia, że ona, w przeciwieństwie do swojej „siostry” potrafiła zachować klasę. Wyniosła szesnastolatka, o ironio…
- Na kogo Ci wyglądam? - zapytała ni z tego ni z owego, w istocie ciekawa jej odpowiedzi. - Pewnie na poborcę podatków.
Zakpiła jeszcze w myślach, bo może tak to wyglądało dla kogoś, kto nie potrafił dodać dwa do dwóch. Była surowa dla Julii i gdzieś wewnątrz siebie zdawała sobie z tego sprawę. Jej matka domyślała się, że kiedyś to nastąpi, ale czy ta cała Sofia Heikkonen w ogóle wiedziała, że jej mąż pieprzył się z innymi podczas swoich wyjazdów? Szczerze w to wątpiła. Tak samo jak nie wierzyła w to, że będzie w stanie w ogóle zaakceptować Ślizgonkę. Wydawała jej się paskudnie nieprzyjemna, chociaż ona, Ivy, nie dała jej na razie żadnego powodu do nie lubienia. Tyle, że niektórzy chyba wcale ich nie potrzebowali. Gdyby nie jej zachowanie, pewnie siedziałaby teraz obok niej i spokojnie tłumaczyła jej całą sytuację. Tyle, że Yventhis nie dawała sobą pomiatać.
Powrót do góry Go down


Julia Heikkonen
Julia Heikkonen

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (tygrys)
Galeony : 2211
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7265-julia-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty06.05.16 15:35;

Zapewne podobne wnioski pojawiły się w głowie Jul, a widząc reakcję być może siostry odwróciła wzrok. Nie chciała się w nią wgapiać jak wół w malowane wrota, w tym momencie nawet pomyślała o tym jak się czuje dziewczyna i jak ona czułaby się w takiej sytuacji. Co prawda obie się na siebie patrzyły, jednak nie przesadzajmy z tym. Patrząc na randomowo wybrany przez siebie kwiat, który rósł sobie nieopodal, zamyśliła się w celu przetworzenia co się właśnie odpierdala. Możliwe, że jej zachowanie sprzed chwili było nieadekwatne do sytuacji, ale kto powiedział, że zawsze potrafi się do tego dopasować? Bywała niezręczna towarzysko czy nawet niepotrzebnie agresywna, wszystko to zależało od tego jaka akurat bitwa rozgrywała się w jej myślach. Zazwyczaj, kiedy uznała, że popełniła błąd przepraszała, jednak teraz to słowo jakoś nie potrafiło jej przejść przez gardło. Czy było to kwestią niedostatecznego poczucia winy? Sama tego nie wiedziała. Nie lubiła zagadek, a tą właśnie fundowała jej Heikkonen, może dlatego podchodziła do tego ze zdenerwowaniem. Jak najszybciej chciała wyjaśnić o co się rozchodzi nie myśląc o tym jak poczuje się Yventhis. Co zrobić? Brnąć w agresywne podejście czy może przeciwnie? Zbyt dużo pytań, za mało czasu, w końcu nieznajoma stała przed nią, musiała szybko reagować.
Zignorowała to, że młoda postanowiła stać, w myślach machnęła na to ręką rzucając jej obojętne spojrzenie. Będzie chciała to usiądzie.
- Palisz? - zapytała trzymając się powyższej postawy. Nawet nie przeszło jej przez myśl to jak może zareagować Ivy, będzie zdezorientowana czy nie, nieważne. W razie odmowy sama by to zrobiła, w końcu po coś nosiła w kieszeni paczkę Hogsów. Swoją drogą była ciekawa czy Yv rozpoznałaby markę i jej właściwości. Sama nie paliła zbyt często mimo opinii, że akurat te są silnie uzależniające, ale teraz okazja była idealna.
- Kochanek? Nic o nich nie wiem, ale wnioskuję, że ty coś o tym wiesz - odpowiedziała, uznając, że rozmiar buta nie jest jakąś ważną sprawą, a pytanie pojawiło się poprzez zdenerwowanie. Yv mogła jej nie wierzyć, trudno, mówiła prawdę. Wspomnienie o tym nie wywołało u niej jakichś konkretnych emocji, wciąż trzymała się obojętności. Słuchając Gryfonki wyciągnęła z kieszeni paczkę papierosów, wzięła jednego z nich i zapaliła zostawiając resztę na ławce.
- Nie czytałam go. Jak trafnie stwierdziłaś w liście testament został mi przedstawiony, ale to nie znaczy, że zrozumiałam go do końca. Dopiero cię poznałam więc nie będę tłumaczyć dlaczego tak się stało, chyba, że bardzo potrzebujesz odpowiedzi. Możliwe, że już ją znasz - wyjaśniła lekko podnosząc rękę w której trzymała papierosa - Wiesz co w nim jest?
Właśnie w tym momencie obojętność ustępowała ciekawości. Chciała wiedzieć, czy 'być może siostra' również odziedziczyła (o ile tak to działało) zainteresowanie różnego rodzaju używkami i być może w pewnym stopniu podatność na popadnie w nałogi. Które swoją drogą doskonale potrafili kontrolować. Zaginięcie we własnych przemyśleniach nie pozwoliło jej na szybką odpowiedź, jej myśli popłynęły naprawdę daleko, wspominki. Pierwszą i na dodatek możliwe, że jedną z głupszych opcji było nawiązanie do tego na ile lat wygląda i co jej zdaniem chciała zrobić, na szczęście szybko się ogarnęła.
- Skoro wspomniałaś o kochankach ojca to pewnie moją siostrą, tak więc witaj w rodzinie - rzuciła, nie wiedząc jeszcze czy ma się cieszyć czy może wręcz przeciwnie. Nie miała jeszcze zdania na jej temat, choć wiedziała już, że do podobnego wyglądu dochodzi też charakter.
- To wyjaśnisz mi wszystko czy tego też mam się domyślać? Mam już swoje typy, zobaczymy czy się potwierdzą - dopytała się tym razem bez rozkazującego tonu i innych takich - Częstuj się jeśli chcesz - zaproponowała wskazując głową na paczkę. Zaiste zachowanie godne sportowca, starszej siostry i byłego prefa.
Powrót do góry Go down


Ivy E. Heikkonen
Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty07.05.16 1:32;

Niewiarygodne jak wielką satysfakcję może dać zwykłe odwrócenie wzroku przez potencjalnego rywala. Tak ją teraz określała? Być może wróg, a być może siostra? Bardzo możliwe, wszak Julia wcale nie pomagała jej w wykształceniu innego, pozytywnego zdania na swój temat, a Ivy… cóż, była okropnie upartym człowiekiem. Poza tym, wiecie, liczyło się pierwsze wrażenie, które w tym wypadku było z deczka słabe i siłą rzeczy nie nastrajało pozytywnie. Widać było, że Julka lubi rzucać zdania zupełnie od czapy. Jasnowłosa popatrzyła na Ślizgonkę dziwnie, jakby ta miała pewne problemy ze zrozumieniem co się wokół niej działo, ale nie udzieliła odpowiedzi. Zamiast tego wysunęła z kurtki (już wiadomo dlaczego ją nosiła - w końcu w legginsach z reguły nie ma kieszeni) napoczęte opakowanie Wizz-Wizzów Platinium. Nie zdążyła zbyt wielu wypalić. To były jej pierwsze mocniejsze Wizzy, ale ich smak był na tyle intrygujący, że Iv odważyła się wziąć je ze sobą do Hogwartu. Jeszcze się okaże czy to była dobra decyzja, ale teraz nie była pora na takie głupoty. Ponownie ukryła opakowanie w okryciu wierzchnim, chcąc chociaż udawać, że wcale nie ma ochoty na wypalenie teraz czegoś. Wręcz niebezpiecznie szybko uzależniła się od środków odurzających, kiedy już ich spróbowała, no ale umówmy się, ta cała firmowa zadyma wymagała podjęcia zdecydowanych kroków w kwestii panowania nad słowami czy myślami, a skoro Yventhis miała niewyparzoną buzię to dobrze było zatykać ją nawet i papierosem. Obserwowała jak Julia odpala Lordka, nawet nieporuszona jej słowami. Dopiero jej pytanie jakoś na nią podziałało. Popatrzyła na fajkę, starając się dostrzec jakieś znaki szczególne, ale nie, nie znała tej marki.
- Tytoń. - stwierdziła po prostu, wiedząc, że to bezpieczna, a jednocześnie wystarczająco bezczelna odpowiedź. No, bo przecież że nie kwiatki, ale to Heikkonen źle sformułowała pytanie. Niebieskooka uśmiechnęła się zadziornie, dopiero po chwili czując jak dociera do niej dziwnie słodki, otumaniający zapach, jakoś przedziwnie mieszający się z bukietem kwitnących, ogrodowych kwiatów.
- Pachnie jak marihuana. - zauważyła tonem znawcy. Nie miała wcześniej kontaktu z Lordkami, także nie wiedziała czy się nie myliła, ale z zielskiem zdarzyło jej się obcować. Krótko i bardzo przypadkowo, ale ten zapach po prostu się pamięta.
Kolejne słowa siostry odebrała niezbyt przychylnie. Były kpiące.
- Widzę, że bardzo się przejęłaś. - zauważyła tylko, czując jak gdzieś na języku zbiera jej się gorycz. Miała ochotę znowu być nieuprzejma, ale mimo wszystko, jakoś zdusiła w sobie to pragnienie. Pewnie jakaś zasługa była w tym, że Jula zaproponowała jej papierosa, a może po prostu postanowiła być ludzka? To chyba nieważne. W każdym razie, Iv w tej chwili przeklinała fakt, że jest taka młoda. Nie powinna czarować poza zajęciami i tego chciała się trzymać. Nie potrzebowała kłopotów, a przynajmniej nie teraz, kiedy ktoś częstował ją papierosami. Jeszcze tego brakowało, aby dostała podwójny szlaban. Niemniej jednak, prościej byłoby jej przywołać sobie papierosa, zamiast zbliżać się do Julii. Przemagając swoją niechęć, podeszła do niej i nachylając się, porwała jednego Lordka, obracając go przez krótką chwilę w palcach, nim popatrzyła na dziewczynę. Na razie nie zapaliła.
- Nie wiem czy powinnam Ci coś wyjaśniać, skoro dalej nie odpowiedziałaś na moje listowne pytanie. - zauważyła, ale nagle, o dziwo, postanowiła spasować. Skrzyżowała ramiona na piersiach, a nim kontynuowała, zerkając przelotnie na papierosa i starając się mówić trochę mniej butnie. - Twój ojciec miał kobietę na boku. Podobno, w waszej rodzinie nie można się rozwodzić, nawet, jeśli wiedzie się dość marny żywot ze swoim partnerem. Także widzisz, byłam sama z matką aż do niedawna, kiedy okazało się, że zostawił mi sporą część udziałów. Pewnie w ramach rekompensaty za swoją nieobecność, ale nie wiem co nim kierowało. Nawet nie jestem do końca pewna czym zajmuje się ta cała firma i czy w ogóle powinnam w to ingerować. Nie za bardzo mnie to wszystko obchodzi, co chyba widać. Nie mam dwudziestu lat, żeby w aż takim stopniu interesowały mnie finanse.
No tak. Mało która szesnastolatka myśli w tym wieku poważnie o swojej przyszłości. Tyle, że jedno trzeba było przyznać Ivy. Wyjaśnienia potraktowała bardzo po macoszemu, więc dodatkowe pytania wyjątkowo były wskazane.
Powrót do góry Go down


Julia Heikkonen
Julia Heikkonen

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (tygrys)
Galeony : 2211
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7265-julia-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty11.05.16 12:34;

Zupełnie nie przejmowała się sprawami typu pierwsze wrażenie, była zdenerwowana więc to okazywała. Właściwie to miała gdzieś co myślą o niej inni, taka po prostu była i już, jeśli ktoś miał coś do jej zachowania to trudno. Tyczyło się to również chyba siostry, która musiała to znieść i ewentualnie przebrnąć przez bagienko nieodpowiedniego zachowania Jul. O ile tego chciała, oczywiście, bo nie wiedziała czy mimo bycia rodzinką nie zakończą znajomości po tej rozmowie lub po rozwiązaniu kwestii z firmą. Nie wiedziała jeszcze czego tak naprawde by chciała, musiałyby się lepiej poznać, a do trzeba zachowywać się nieco inaczej. Czasem dobrym testem było początkowe zachowywanie się jak typowy Ślizgon i sprawdzanie reakcji, a potem nagła zmiana. Wspaniałe zaawansowane taktyki, które wprowadzała już automatycznie nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że to robi. Poza tym ostatnimi czasy naprawdę miała ze sobą problemy, stąd te dziwne zachowania. Nigdy nie zastanawiała się nad tym co może na to poradzić, bo w sumie tego typu problemy towarzyszyły jej odkąd pamięta. Starała się nie myśleć zbyt dużo tym kiedy jej życie w końcu się unormuje, bo zapewne stałoby się to dopiero gdyby zamieszkała na jakimś odludziu, a i tak problemy by ją odnalazły.
Zauważyła, co Heikkonen wyciągnęła z kieszeni kurtki, było to wystarczającą odpowiedzią na jej pytanie. Nie cieszyła się jednak z tego faktu, spoko, sama do tego wróciła, ale wiedziała, że to wcale nie było dobre. Tak właściwie to zamierzała rzucić to po raz drugi i tym razem ostatni. Gdyby jej późniejsze relacje z siostrą się polepszyły najpewniej spróbowała przekonać ją do tego samego.
- Pomieszana z tytoniem, ale zgadza się. To Hogsy - wyjaśniła chwilę później gasząc papierosa. Odechciało jej się palić, myśli o tym co ze sobą robi nie pozwalały jej na to, dziwne, ale złapało ją nawet dziwne obrzydzenie. Oparła łokcie o kolana i ukryła twarz w dłoniach w celu ogarnięcia myśli, co nie było łatwym zadaniem. Nie trwała w tej pozycji zbyt długo, po chwili zabrała ręce i wyprostowała się, aby znów móc spojrzeć na Ivy.
- Przejęłam się, po prostu czasem nie widać po mnie tego co odczuwam - wyjaśniła swoje zachowanie najprościej jak potrafiła. Nie patrzyła w jej kierunku, kiedy zabierała papierosa, dopiero później schowała paczkę do kieszeni z zamiarem schowania jej w mieszkaniu. Chciała zrobić to na tyle dobrze, żeby po jakimś czasie zapomnieć gdzie są. Niezbyt dobra taktyka, w końcu mogła sobie kupić następne, ale liczyła na to, że zwyczajnie nie będzie jej się chciało wybierać w to szczególne miejsce w którym je sprzedawali.
Już chciała odpowiedzieć na pytanie z listu, ale zrozumiała, że siostra chce mówić dalej więc jej na to pozwoliła. Ze spokojem wysłuchała jej streszczenia tego co się działo, nie było to w stanie wywołać u niej żadnych szczególnych emocji. To nie było jej zachowanie, a ojca tak więc nie czuła się za to odpowiedzialna. Z drugiej strony mogła się tylko domyślać jak czuła się Yv i jej matka, a i przez same domyślania poczuła się źle. Spędzała dużo czasu z ojcem i nawet nie wiedziała co odpierdalał. Zawsze miała go za dobrego człowieka, ale najwyraźniej większość ludzi wliczając i jego miała w zwyczaju ukrywać jakieś krzywe akcje.
- Nie wiem czy powinnam za niego przepraszać, z resztą przeprosiny teraz w niczym nie pomogą. Faktycznie, moi rodzice próbowali podtrzymywać tą tradycję, która z resztą przejdzie do historii. Nie będę potrafiła wytłumaczyć ci toku rozumowania ojca i chyba najlepiej się nad tym nie zastanawiać. Przykro mi, że was zostawił. Co do firmy jest to zwyczajny warsztat samochodowy i nie ukrywam, że jest dla mnie ważny. Chyba domyślasz się więc co chce zrobić z udziałami. Nie będę cie do niczego przekonywać, ale ja nie chce z niego rezygnować.
Na ten moment nie wpadł jej do głowy pomysł na lepszą odpowiedź, jednak powiedziała to szczerze, a to powinno wystarczyć. Może kiedyś będzie w stanie dodać coś jeszcze, ale to dopiero wtedy kiedy pozbiera myśli, a teraz nie było na to za dużo czasu.
- Skąd jesteś? W ogóle to ile masz lat? - zapytała w celu poskładania sobie tego wszystkiego w całość, obliczenia kiedy mniej więcej to wszystko się zaczęło i czy coś w zachowaniu jej ojca mogła na to wskazywać - Rozumiem twoje nagłe pojawienie się w tej szkole to jego sprawka? Pewnie chciał żebyśmy się poznały, w końcu sprawy firmowe mogłybyśmy załatwić na odległość. Co on sobie wyobrażał... - początkową ciekawość zastąpiła złość, narastała w niej chęć rozwalenia czegoś. Może i z lekkim opóźnieniem, ale zaczęło do niej docierać co się właśnie działo i co dzieje się teraz. Tak przeważnie z nią było po obojętności i nieogarze była złość, a potem...
Rzuciła przekleństwo w swoim rodzimym języku po czym wstała z ławki i miotnęła kamieniem, który zgarnęła podnosząc się. Szybko przekalkulowała to, że zniszczenie huśtawki z kilku powodów nie było dobrym pomysłem. Rzut w niczym jej nie pomógł tak więc jeszcze przez jakiś czas nerwowo dreptała próbując się uspokoić. W pewnym momencie pomyślała, jak mogło to wyglądać z perspektywy obserwatora - Pewnie zachowuje się jak idiotka, nie?
Powrót do góry Go down


Ivy E. Heikkonen
Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty12.05.16 20:19;

- Do tej pory raczej dawałaś znać co odczuwasz. - odgryzła się, bo w istocie tak było. Teraz zebrało jej się na powściągliwość? Felix Felicis po egzaminach…
Była zdeterminowana, aby być poirytowaną. W końcu nie każdy ojciec pieprzy się na byle którym wyjeździe służbowym, w dodatku bez zabezpieczenia. Karl nie zapłacił za swoją lekkomyślność. To był przywilej ludzi biednych lub mniej wykształconych, a matka Ivy z pewnością zaliczała się zarówno do jednych jak i do drugich. Blondynka skrzywiła się nieznacznie, kiedy to pomyślała, ale to była najszczersza prawda. Bardzo bolesna, ale mimo wszystko nie do wykreślenia z życiorysu. Już do końca jej życia, w rubryczce „ojciec” będzie widniało jego nazwisko, które podarował również jej, najpewniej po to, aby ją ośmieszyć czy jakoś okrutnie wyróżnić w tłumie dóttirów i sonurów. Mógł sobie to odpuścić… tak samo jak tę całą farsę, jaką musiały teraz rozgrywać między sobą, obie tak samo niezadowolone z faktu bycia spokrewnionymi ze sobą. Ivy otoczyła się ramionami w jakiejś parodii uścisku, czując się w ten sposób nieco bezpieczniej. Po raz pierwszy od początku tej rozmowy sama wydawała się skołowana i bezradna. Miała raptem szesnaście lat, co ona mogła wiedzieć o malwersacjach, jakich niewątpliwie dokonywała na drodze prawnego przyzwolenia czy chorych gierek zza grobu. Dlaczego Karl nie mógł tego wyznać jeszcze za swojego życia? Na pewno byłoby prościej im to wszystko wyjaśnić wtedy, a nie teraz, kiedy tak się popieprzyło i zakręciło.
- Nie jesteś nim, nie masz za co przepraszać… chyba, że za swój brak ogłady. - powiedziała, na początku zaskakująco łagodnie, nie mogąc jednak odmówić sobie przytyku. Tyle, że Julia musiała już raczej zauważyć, że dla Yventhis był to pewien sposób na życie i odreagowywanie tego całego stresu, związanego z przyjazdem do Hogwartu. Sama już nie wiedziała, gdzie wolałaby teraz być, w Stavefjord czy tutaj. W obu szkołach czuła się równie źle.
- Ja nie chce tego warsztatu, ale potrzebuje stałego źródła dochodu… - mruknęła jeszcze, nie mogąc się zdobyć na powiedzenie tego głośniej. Naprawdę musiała mieć pieniądze, ale nie dla siebie… Snædís była coraz starsza i nie mogła do końca świata oprowadzać ludzi po lodowcach.
- Húsavík, to takie rybacko - turystyczne miasto na Islandii. - odpowiedziała na jej pytanie, obracając w palcach papierosa, jakby starała się w ten sposób rozluźnić, ale wreszcie poległa. Licząc na to, że nikt nie zauważy, odpaliła Hogsa za pomocą wyczarowanej iskry, zaciągając się głęboko i z zaskakującą wprawą jak na takiego dzieciaka. - Prawie siedemnaście. Te same pytania dla Ciebie.
Rzuciła w przestrzeń, obserwując jak Julka nagle się podrywa i zaczyna szaleć. Ivy przyjęła to ze stoickim spokojem. Usiadła na zwolnionej huśtawce, niemalże się na niej kładąc i leniwymi ruchami nadgarstka wprawiała ją w ruch za pomocą magii. Bardziej w zamyśleniu niż specjalnie, ale jednak. Między zębami trzymała papierosa, więc na początku nie odpowiedziała. Dopiero potem popatrzyła na Ślizgonkę ze spokojem, wydmuchując ponad siebie otumaniający dym.
- Może wyobrażał sobie, że lepiej byłoby, żebyśmy to sobie wyjaśniły, a nie później przez pół życia zastanawiały kto to jest Julia czy Ivy Heikkonen. - powiedziała, specjalnie przekręcając swoje imię i licząc też na to, że dziewczyna zrozumie dlaczego to zrobiła. Potem przeanalizowała szybko jej zachowanie, uśmiechając się przy tym iście diabelsko.
- No trochę tak. Prawie jak szesnastolatka. - usta jej zadrżały, kiedy tak po prostu porównała ją do siebie.
Powrót do góry Go down


Julia Heikkonen
Julia Heikkonen

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (tygrys)
Galeony : 2211
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7265-julia-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty13.05.16 0:35;

- Nie do końca i nie zawsze to jak się zachowuję jest odzwierciedleniem tego co czuje - wyjaśniła, zaczynając czuć się jak na spowiedzi. W pewnym sensie było to zrozumiałe, nie znały się i uznała, że jest potrzeba, aby wyjaśniać nawet najprostsze mechanizmy dotyczące tego co robi. Skoro wiedziały już o tym, że są siostrami to mimo wszystko dobrze było się znać się trochę lepiej, nawet jeśli miałyby się nie polubić.
Może i nie każdy ojciec robił to co Karl, ale zdarzały się też historie, kiedy rodzeństwo nigdy się o sobie nie dowiaduje. Może gdyby nie firma to z nimi też by tak było. Nie rozmyślała zbytnio o tym jak bardzo źle czuje się z tym wszystkim Ivy, to dobiłoby ją jeszcze bardziej. Jednak warto było wspomnieć o czymś innym. Jeśli o nią chodziło to tak naprawdę nie była aż taka niezadowolona z tego, że ma rodzeństwo. Chodziło raczej o zaskoczenie, a wszystkie negatywne emocje pojawiały się z powodu udziałów w firmie. W końcu kto czułby się dobrze z tym, że to co należało w pełni do ciebie jednak takie nie jest? Aktualnie nie miała nawet prawa decydować o losie warsztatu, to było naprawdę wkurzające. Za to prawo do tego miała osoba, która nie była nawet zainteresowana działalnością. Juls mogłaby teraz siedzieć w domu, rzucając wiązankami, ale musiała zachować jako taki spokój.
- Wiem, jestem pojebana, ale po kimś to mam, chyba wiadomo nawet po kim - powiedziała nie przebierając w słowach, cóż nie nadawała się na dyplomatę, przynajmniej nie w takich sytuacjach - Mógł chociaż okazać jakieś zainteresowanie waszym losem kiedy jeszcze żył, najwyraźniej był tchórzem i pozostawił wszystko nam - stwierdziła stopniowo zniżając głos do mruknięcia przy końcówce zdania. Cień nadziei pojawił się, kiedy okazało się, że Iv nie jest zainteresowana firmą, a trybiki w jej głowie zaczęły działać jeszcze bardziej słysząc drugą część wypowiedzi. Musiała i z resztą chciała naprawić to co zjebał jej ojciec, tak więc decyzja była naprawdę prosta. Nie zareagowała, kiedy młodsza Heikkonen postanowiła w końcu zapalić papierosa, była zbyt zamyślona i na tą chwilę nastawiona jedynie na odbiór kolejnych wiadomości.
- Lahti, Finlandia. Prawie dwadzieścia jeden - odpowiedziała niczym automat, a potem się zaczęło... Przez jakiś czas nie panowała nad swoim zachowaniem, jednak na szczęście nie trwało to zbyt długo, nadszedł czas na kolejne wyjaśnienia. Dobrze, że potrafiła się opanować, bo nie wytrwałaby długo gdyby było inaczej. Na pewno w końcu zrobiłaby coś głupiego, dużo głupszego niż to co zrobiła w swoim życiu.
- Wspaniałomyślnie zza grobu, dobrze, że w ogóle o tym pomyślał - burknęła wciąż zdenerwowana, jeszcze jakiś czas temu nawet nie myślała o tym, że mogłaby by być aż tak wkurzona na ojca. W sumie to zawsze matka była odbiorcą tych emocji, swoją drogą ciekawe czy wiedziała o tym wszystkim. Przez ich pojebaną tradycję Jul nawet nie domyślała się, że coś jest nie tak. Co prawda jej rodzice nie mieli idealnych relacji, ale to raczej było normą.
- Przesuniesz się? Czy mam się nie zbliżać? - zapytała czując, że znów znów ogarnia ją wewnętrzny spokój, poukładała swoje myśli i to co chciała powiedzieć - Bywa, że emocjonalnie jestem szesnastolatką, ale nie o tym chce teraz rozmawiać.
Oparła się o łańcuch huśtawki oczekując pozwolenia na klapnięcie sobie obok - Słuchaj - zaczęła specjalnie chcąc całkowicie zwrócić na siebie jej uwagę - Jeśli chodzi o pieniądze to chyba logiczne jest to, że nie pozwolę na to, żebyś nie miała kasy na życie. Pomogę ci, w końcu jesteśmy rodziną, trochę pokręconą, ale zawsze rodziną. Jeśli postanowisz, że chcesz tu zostać do ukończenia szkoły czy nawet dłużej możesz zamieszkać u mnie.
Yup, nadszedł czas na dojrzałe zachowanie, w końcu właśnie została starszą siostrą. Nie była w stanie zapewnić, że będzie tak cały czas, ale na pewno miała zamiar się postarać. W końcu sama miała jeszcze swoje odjeby.
Powrót do góry Go down


Ivy E. Heikkonen
Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty21.05.16 23:38;

Nie komentowała, nie było po co. Luźne myśli Julii i jej tłumaczenia zbyła ciszą, decydując się na delektowanie się powiewami wiatru i ciepłym słońcem, którego promienie igrały teraz w jej włosach, wydobywając z nich złote refleksy. Nie zareagowała nawet na to, jak szybko Karl zdradził swoją żonę z jej matką. Jedynie nieznacznie się skrzywiła, słysząc jak niewiele lat ich dzieli.
- Musiał być nieszczęśliwy… - rzuciła w przestrzeń, może niekoniecznie w ramach jakiegokolwiek komentarza, a bardziej niepotrzebnie, jako taką myśl, jaka wyrwała jej się w chwili zadumy. Zresztą, ojciec chyba niespecjalnie ją obchodził. Był tylko nazwiskiem, pieniędzmi i fragmentami DNA, jakie nosiła w swoim ciele. Nawet małego palca nie przyłożył do jej wychowania. Spojrzała na Julię, kiedy ta podeszła do huśtawki, przez moment zastanawiając się czy chce się przesuwać. Nie chciała.
- Siadaj. - powstrzymała bujanie się siedziska, gdy jasnowłosa oparła się o łańcuch, ale wcale nie wstawała. Zabrała tylko nogi, chcąc, aby Julka usiadła. Miała zamiar ułożyć swoje nogi na jej kolanach. W tej pozycji zbyt dobrze jej się myślało, aby od tak z niej rezygnować. Po komendzie „słuchaj”, Bluszcz w istocie zaczęła słuchać. Nie patrzyła przy tym na Julię, a wpatrywała się w jasne, czyste niebo, wydmuchując właśnie niespiesznie kolejną porcję dymu. Nie spodziewała się takiej deklaracji.
- Wiesz, że nie musisz tego robić. - powiedziała, nie będąc pewną jak zareagować na tego typu wyznania. Nie znały się praktycznie wcale, a nawet jeśli były rodziną, Julia wcale nie musiała interesować się jej losem, zwłaszcza, gdy mała Euphoria miała tyle udziałów w jej ukochanej firmie, niwecząc trochę plany Ślizgonki w kwestii zarządzania majątkiem. Zacisnęła trochę mocniej palce na trzymanym właśnie papierosie.
- Poza tym nawet nie wiem czy mogę z Tobą mieszkać. Chyba nie wolno mi opuszczać terenów szkoły. - w jej głosie było tyle przejęcia, jakby rozmawiały o karmieniu gumochłonów. Ivy przejmująca się szkolnym regulaminem. Aha, jasne!
Powrót do góry Go down


Julia Heikkonen
Julia Heikkonen

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (tygrys)
Galeony : 2211
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7265-julia-heikkonen
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty22.06.16 21:11;

- Może to źle zabrzmi, ale nie dziwie się. Sama nie wytrzymywałam w jej towarzystwie zbyt długo. Może to kwestia tego, że nie starałam się jej zrozumieć, albo po prostu była dziwną osobą - wyjaśniła jak to miała w zwyczaju dość szczerze. Cóż, Ivy miała chociaż jedno z rodziców, nie była sama jak ona. Co prawda wujek żył, ale nie kontaktowali się ze sobą już od jakiegoś czasu. Na dodatek był to ostatni rok w szkole i nie miała pojęcia co będzie robić. Nie najlepiej to wszystko wyglądało, w najbliższym czasie będzie musiała podjąć ważne decyzje.
Korzystając z tego, że pozwolono jej usiąść zrobiła to i pozwoliła na to, aby siostra położyła na niej nogi. Nie miała zamiaru się wykłócać, jeszcze tego jej brakowało.
- Ale chce, decyzję pozostawiam tobie - podsumowała nie narzucając jej niczego, jeśli wolała mieszkać sama to nic jej do tego. Gdyby jednak się zdecydowała mogliby kupić większe mieszkanie, a nawet dom jeśli brakowałoby im miejsca. Nie było to dla niej problemem, miała spore oszczędności, które teraz mogły się pomniejszyć z powodu Ivy, ale i tak było ich wystarczająco. Trzeba by było też obgadać wszystko z She. Szybko porzuciła te myśli, w końcu dopiero co zaproponowała wspólne mieszkanie.
- Niedługo będziesz miała siedemnaście lat, wtedy zdecydujesz - dodała, zdaje się na tą chwilę wyczerpując temat - Co robimy z tymi udziałami? Masz większość, więc rządzisz - wciąż ją to martwiło, ale miała nadzieję, że siostra podejmie rozsądną decyzję. Jeśli chodziło o nią obie mogłyby kierować firmą, takim sposobem nie narzekałyby na brak pieniędzy. Wolała jednak mieć większość, no nic, nie od niej to zależało.
- Jak tam jest? W tej Islandii - zapytała przypominając sobie, że zawsze chciała pojechać do tego kraju na małe zwiedzanie, aż dziwne, że jeszcze się tam nie wybrała.
Powrót do góry Go down


Bird Shane Lewis
Bird Shane Lewis

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn
http://www.ciastkociastko.tumblr.com
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty08.09.16 16:46;

Musiała przyznać, że to dziwne uczucie, którego nabawiła się w Kolumbii jej nie opuściło, więc było jej jeszcze dziwniej! Ale i tak nie żałowała. NICZEGO nie żałowała. Zresztą, jak mogła żałować tego, że pocałowała takiego przystojniaka jak Shane? I nie chodzi tylko o to, że był przystojny, to akurat miało mniejsze znaczenie. Ważniejsze było to, że czuła się dobrze w Jego towarzystwie. Był miły, wyglądał na całkiem inteligentnego... Idealnie. Na samą myśl o Nim się uśmiechnęła! Dobrze, że akurat podniosła maleńkiego kociaka na wysokość oczu i pogłaskała go za uchem, to przynajmniej nie wyglądała jak debil, który szczerzy się sam do siebie. Już wystarczy, że dzisiaj, mijając Go na schodach potknęła się i gdyby nie to, że Nani złapała ją za kołnierz szaty, runęłaby na sam dół jak długa... No cóż, nawet najlepszym zdarza się robienie z siebie niedorajdy! Nawet nie łudziła się, że tego nie widział, bo widziało to zdecydowanie za dużo osób. W każdym razie, Birdie miała to w nosie, zwłaszcza teraz, kiedy była po zajęciach i mogła odpocząć od nauki na świeżym powietrzu... BO TAK, NAWET JEŚLI JEST TO DOPIERO POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO, TO BYŁA ZMĘCZONA.
Wyżej wymienionego kota schowała do obszernej kieszeni szaty tak, że wystawał tylko łebek (spał!) i wymaszerowała z Wieży Gryfonów.
Było jedne miejsce, które uwielbiała odwiedzać. Cisza, spokój... Idealnie. Do tego nikogo tam nie było, co było kolejnym plusem ogrodowej huśtawki.
Gdy doszła już do huśtawki, usiadła na niej i założyła nogę na nogę, świecąc kolanem, wystającym spod czarnej, szkolnej szaty. Z kieszeni wyjęła ostrożnie kociaka, ułożyła go na podołku i sama wzięła z niego przykład, przymykając powieki. Teraz wyglądała, jakby spała... Co faktycznie mogło się zdarzyć, jeśli posiedzi w tej ciszy jeszcze piętnaście minut.
Powrót do góry Go down


Shane Carswell
Shane Carswell

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty12.09.16 18:48;

Czemu tu przywędrował? Z całą pewnością nie zrobiłby tego ot tak. Piękne kwiatki i tego typu rzeczy... No, nie były dla niego. Jasne, w jakimś tam stopniu pewnie doceniał piękno, ale ogólnie to wolał nie zachwycać się tego typu pierdołami.
Zobaczył Bird wychodzącą ze szkoły - a przynajmniej tak mu się wydawało. To mogła być inna dziewczyna z krótkimi, ciemnymi włosami... Ale miał nadzieję, że to ona. Nie rozmawiali od ich szokującego spotkania w Kolumbii i w gruncie rzeczy, bardzo żałował. Zastanawiał się, czy do niej nie napisać, ale prawdopodobnie po prostu stchórzył. Nie wiedział dlaczego, może ten pocałunek sprawił, że nie czuł się w ich relacji pewnie? Bądź co bądź, nie należał do grona bardziej obeznanych w tego typu tematach. Teraz, podążając za Gryfonką, miał ogromną nadzieję, że nie zachowa się jakoś głupio. Układał sobie w myślach plan działania, gdy dziewczyna usiadła na sporej huśtawce, wyglądającej zresztą niesamowicie kusząco. Wziął głęboki oddech i podszedł bliżej, bo Bird wyglądała, jakby miała zaraz zasnąć.
- Drzemka na łonie natury? - zagadnął, bezceremonialnie siadając obok ciemnowłosej, tak by być nieco bardziej zwróconym w jej stronę. W końcu nie interesowało go oglądanie ścieżek ogrodu, czy kwiatowych skupisk. To na Nią miał ochotę patrzeć.
Powrót do góry Go down


Bird Shane Lewis
Bird Shane Lewis

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn
http://www.ciastkociastko.tumblr.com
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty17.09.16 17:25;

Spanie na ławce nie było najlepszym pomysłem, bo przecież plecy będą ją boleć, spali się na resztkach słońca, albo Bóg wie co jeszcze się stanie. Co, gdyby nafajdał na nią jakiś przeklęty ptak? To byłby szczyt bezczelności, tak ptak na Ptaka?! W każdym razie, nawet jeśli nie było najlepszym pomysłem, to Birdie była z natury śpiochem i to było silniejsze od niej... Zwłaszcza, że odkąd wróciła do szkoły, nie mogła przestawić się z wakacyjnego trybu spania do Bóg raczy wiedzieć której godziny! Chociaż, no, mama zawsze przed pracą próbowała zwlec ją z łóżka, żeby jednak coś posprzątała w domu, choć nie wychodziło jej to jakoś specjalnie. Wtedy Birdie dziękowała Bogu za to, że jest czarownicą i może załatwić sprawę syfu w domu w przeciągu paru minut, machając różdżką... Albo wykorzystując Nani, która jeszcze nie jest pełnoletnia i nie może czarować poza Hogwartem. Och, okropna z niej siostra, co?
Słysząc głos Shane'a poderwała się dosyć gwałtownie, niemalże zrzucając kota z kolan. Popatrzyła na Niego trochę nieprzytomnym wzrokiem i dopiero kiedy doszło do niej, że to właśnie Shane do niej podszedł, ożywiła się i wyszczerzyła do Niego zęby.
- Cóż, taka jest najlepsza. No wiesz, cisza, spokój... Ostatnie promienie słońca, zanim nadejdzie jesień i inne takie. A tak serio - tutaj przynajmniej nie słychać, jak pierwszaki się drą. Oszaleć można, jak się tego słucha, naprawdę. Ślizgoni też są tacy rozwrzeszczani?
Spytała, siadając już prosto na huśtawce. Przesunęła się także, robiąc miejsce dla Shane'a obok siebie. Żeby go zachęcić, uśmiechnęła się do Niego znowu, patrząc prosto w Jego oczu bez cienia zawstydzenia, które może powinno się pojawić, skoro wtedy, w Kolumbii tak po prostu Go pocałowała? Pewnie to zawstydzenie pojawiłoby się, gdyby była kimś innym, a nie rodzoną córką Gordona Matthewa Lewisa! Który do wstydliwych nigdy nie należał i jedyne, czego się wstydził to okazywania uczuć.
- Jak po wakacjach? - zapytała, puszczając do Niego oczko.
Powrót do góry Go down


Shane Carswell
Shane Carswell

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty18.09.16 20:09;

Shane raczej do śpiochów nie należał, choć pobudki o zbyt wczesnych porach również nie były w jego guście. Zwykle sam z siebie wstawał przed dziewiątą, czasem przed ósmą - ale wszelakie alarmy czy upominki tylko wyprowadzały go z równowagi.
- A to kto? - spytał, wskazując na zwierzaka spoczywającego na kolanach Bird. Nieduże kocię, dość urocze, choć Ślizgon nigdy nie był wielkim fanem zwierząt. Były mu raczej obojętne, co pewnie wiele osób uznawało za wadę. On po prostu nie zamierzał rozpływać się nad jakimiś futrzakami.
Zdecydowanie bardziej wolał rozpływać się nad taką, dajmy na to, Bird.
- Oj tak, pierwszaki dają popalić. Mam już dość ratowania tych, co nie pamiętają hasła do Pokoju Wspólnego. Niech je sobie zapisują, albo w końcu wbiją do łbów. Nie mam pojęcia jak w Slytherinie znalazły się takie niektóre ciapy. - burknął, krzywiąc się przy tym nieco teatralnie. Fakt faktem, ściana w lochach będąca wejściem do kwatery Ślizgonów była okupowana przez zagubionych pierwszaków, ale widział też kilkoro zaradnych młodziaków. Jedna dziewczyna, gdy przypadkiem ją potrącił, obrzuciła go całkiem niezłą wiązanką i jeszcze na koniec uśmiechnęła się tak podle, jak nigdy! Z miejsca dał jej dużego plusa, ale to nieistotne.
- Ale ogólnie, to jacyś bardzo głośni nie są. Raczej tacy wymemłani i nijacy. Wolałbym, żeby się darli, niż pomrukiwali pod nosem jakieś prośby co do pomocy w znalezieniu sali, czy coś. Wyglądam na przewodnika, czy coś?
Przeciągnął się leniwie i zarzucił rękę na oparcie ławki, tak, by nieco zagarnąć do siebie Bird w dość naturalnym uścisku. Nie był jakimś wielkim przytulasem (a przynajmniej tak sobie wmawiał, bo nigdy nie był w poważniejszym związku...), ale chciał w subtelny sposób podkreślić zażyłość, która łączyła go z Gryfonką.
Gryfonką. Na Merlina, do czego to doszło? Może i nietolerancyjny nie był, ale takie połączenia często się nie zdarzały... A tam, pewnie się jeszcze wszystko pozmienia. Ślubu nie brali!
- A wiesz, powoli przestawiam się na ten tryb nauki. Przygotowuję się, rozumiesz. Mentalnie. - odparł, również puszczając jej oczko.
Powrót do góry Go down


Bird Shane Lewis
Bird Shane Lewis

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn
http://www.ciastkociastko.tumblr.com
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty18.09.16 21:54;

Jak to ojciec ujął... Kiedy Bird wstaje rano, to wygląda jak sowa, która rąbnęła z całej siły w szybę, co zważywszy na jej imię jest całkiem niezłym porównaniem. Jej włosy były równie rozczochrane, a mina tak samo zdegustowana, jak biednego ptaka, który miał spotkanie trzeciego stopnia z szybą. Nieszczęście, ot co! Dlatego lepiej Bird nie budzić zbyt wcześnie, bo jest chamska bardziej, niż zwykle. Nie pamiętała, czy był taki dzień, w którym obudziła się w dobrym humorze, gdy budziła się rano... Czy w ogóle kiedykolwiek obudziła się w dobrym humorze. Śmiem wątpić.
- To jest... Erm... Futrzak. Jeszcze nie nadałam mu imienia. Póki co, jest Futrzakiem. - odparła, gdy Shane wskazał na kota. Ujęła go delikatnie w dłonie i podsunęła Shane'owi pod nos. - Chcesz go pogłaskać?
Spytała z uśmiechem, patrząc to na Ślizgona, to na śpiącego kociaka, który był najmniej zainteresowany całą sytuacją.
Cóż, jeśli chodzi o to, jak Bird traktowała zwierzęta... Nie była ekologiem, czy coś, ale nie potrafiła znieść okrutnego traktowania tych niewinnych stworzeń. Podobne podejście miała zresztą do Skrzatów Domowych i chyba raz zdarzyło jej się kopnąć porządnie w krocze jakiegoś chłopaka, który miał opinię o Domowych Skrzatach taką, że najlepiej to się je katuje. No cóż, kopniak był w pełni zasłużony! A Domowe Skrzaty były kochane. Swoją drogą, nawet nie myślała, że Shane się nad nią rozpływał, wiecie? Może nawet by się zarumieniła, gdyby jej to powiedział.
- Cóż, może idealnie wpasowali się swoim tchórzostwem? Albo tak naprawdę są cwani. Od nieudacznika nikt niczego nie oczekuje. - tu zarechotała wesoło i leciutko wzruszyła ramionami.
Gdy myślała o młodych Gryfonach, to zdziwiona była, że przy tylu decybelach krew z uszu jej jeszcze nie poszła. Byli rozdarci, kłótliwi i czasem wręcz aroganccy. Wredne szczeniaki.
- Nie, ale gdybyś był, to mógłbyś zostać moim przewodnikiem. Na pewno pokazałbyś mi kilka tajemniczych zakamarków Hogwartu...
Birdie zaśmiała się wesoło, pozwalając Mu na przygarnięcie się ramieniem. Musiała przyznać, że był to całkiem przyjemny gest i absolutnie nie miała nic przeciwko. Ba! Nawet lekko się do Niego przysunęła, żeby byli bliżej. Teraz stykali się udami.
To dziwne, ale teraz, kiedy dziewczyna siedziała tak blisko Shane'a, fakt, że jest on Ślizgonem (o czym dobitnie świadczyło godło Slytherinu na piersi i pozostałe, szmaragdowozielone elementy na Jego szacie) jakoś nieszczególnie miał znaczenie. To tylko domy. Przecież jej rodzice też byli w takiej sytuacji - mama Ślizgonka, ojciec Gryfon... Ale nie myślcie sobie, że Bird już planowała ślub z Carswellem! Ona nie z tych! Chodzi tu tylko o to, że pomimo różnych domów, może być między nimi więź inna niż niechęć.
- Ja chyba nigdy się nie przygotuję... - stęknęła, wieszając Mu się na ramieniu z prawdziwą rozpaczą wymalowaną na twarzy. - Musisz mnie teraz pocieszyć, Carswell.
Powrót do góry Go down


Shane Carswell
Shane Carswell

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty28.09.16 20:36;

Wyjątkowo cieszyła go bliskość Bird. Sam nie wiedział czemu, może nowy rok szkolny mu się po prostu nie uśmiechał? W pewien sposób towarzystwo Gryfonki trzymało go przy wakacjach, jednocześnie obiecując przyjemnie spędzony czas w sytuacjach takich, jak ta. Bo gdyby ta ławka miałaby się stać miejscem, w którym przesiadywaliby razem po lekcjach, to nie miałby nic przeciwko.
Właściwie, wszystko mu było jedno gdzie, najistotniejsze było to razem.
- Futrzak? A to ci dopiero oryginalne. - pokręcił głową z niedowierzaniem, po czym podrapał lekko zwierzę za uchem. Uznał, że to wystarczająca ilość czułości, jaka należy się kociakowi. Teraz skoncentrował się nieco bardziej na Birdie, której najwyraźniej przytulas nie przeszkadzał. Zaczął delikatnie jeździć opuszkami palców po jej ramieniu, do którego miał niezły dostęp dzięki temu, że tkwiła w jego objęciach.
- Co ma znaczyć to 'wpasowanie się tchórzostwem', co? - mruknął jej jeszcze do ucha, tylko po to, by zaraz roześmiać się na wzmiankę o swoim przewodnictwie. Oj tak, może i nie był niewiadomo jakim rozrabiaką, ale włóczenie się po Hogwarcie mu się zdarzało. Bezsenne noce, albo po prostu nudne chwile... Całość kumulowała się z nutką ciekawości zagnieżdżoną w charakterze Shane'a.
- No jasne, coś tam mogę ci kiedyś pokazać. - przytaknął mało zobowiązująco. - A jak mogę cię pocieszyć, Lewis? - uniósł pytająco brew, przybliżając swoją twarz do twarzy Birdie, do momentu gdy ich usta dzieliły milimetry.
Powrót do góry Go down


Bird Shane Lewis
Bird Shane Lewis

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn
http://www.ciastkociastko.tumblr.com
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty28.09.16 21:02;

A ona sama nie potrafiła w tym momencie określić, co czuje. Była Birdie. Była ptakiem i chciała być wolna i niezależna... Ale teraz było jej przyjemnie, siedzieć przy Nim, tak blisko, że czuła wyraźnie ciepło Jego ciała i zapach, który rozkosznie drażnił jej nozdrza. Och, tak. To zdecydowanie było przyjemne i nie miała nic przeciwko. Nie czuła się tak, jakby jej niezależna dusza była zagrożona, jak u ptaka złapanego w sidła. Było w porządku, a to powinno znaczyć dla Shane'a bardzo dużo... Bo generalnie dziewczyna nie lubiła wdawać się w bliższe relacje. Pocałować się z chłopakiem, który był według niej przystojny to jedno, a przebywać dłużej w Jego towarzystwie to drugie... Czerpać z tego przyjemność to trzecie.
- Może mu zmienię, chociaż jeszcze nie wiem. Futrzak brzmi w sumie całkiem w porządku, prawda? - mruknęła z rozbawieniem, odkładając kota ostrożnie na torbę, która leżała obok ławki. Niech śpi i im teraz nie przeszkadza.
Na Jego głaskanie ją po ramieniu uśmiechnęła się delikatnie i nachyliła w Jego stronę, dotykając czubkiem nosa Jego karku, który myziała przez chwilkę.
- Mam na myśli to, że Slytherin nie należy do domów, które obfitują w dowody odwagi. Nie wszyscy tacy są, oczywiście, ale sporo tam takich. Chyba nie zaprzeczysz? Tak samo, jak w Gryffindorze jest pełno cwaniaków i pakerów, a w Hufflepuffie ziemniaków, za to w Ravenclawie kujonów. Każdy dom ma jakieś minusy. - odparła z rozbawieniem, gładząc Go leniwie wierzchem dłoni po policzku.
Uważnie wpatrywała się w Jego twarz, jakby chciała zapamiętać każdy jej element... Ale kiedy już się tak do niej przybliżył, przekręciła głowę na bok i potarła nosem Jego nos, by wreszcie otrzeć się leniwie o Jego wargi, tak jak w Kolumbii jedynie się z Nim drocząc.
- No nie wiem... Możesz spróbować czymś zająć moje myśli, Shane... - wymamrotała, dotykając opuszkami palców tył Jego karku, by w końcu wpleść je w Jego włosy.
Powrót do góry Go down


Shane Carswell
Shane Carswell

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 123
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13119-shane-carswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13121-listy-shane-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13123-shane-carswell
Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty28.09.16 21:16;

Shane obserwował jeszcze chwilę śpiące zwierzę, przypominając sobie o swoim własnym kocie, Simonie. Rudy dachowiec trafił w jego ręce na chwilę przed pierwszym rokiem nauki w Hogwarcie, miał już swoje lata. Nie był miśkiem do przytulania i chyba bardzo lubił relacje wiążące go ze Ślizgonem. Nakarmi, pogłaszcze, a potem pozwoli odejść i błąkać się po błoniach.
- Futrzak pasuje. - przyznał w końcu, łagodniejąc nieco.
Pewnie Bird miała rację, co do stereotypowych poglądów względem mieszkanców hogwarckich domów. Niestety, jego godność cierpiała za każdym razem, gdy słyszał o Slytherińskich tchórzach i najzwyczajniej w świecie nie zamierzał uznać tego za fakt.
- Coś średnio to kupuję. Jakieś tam cechy charakterystyczne są, no, muszą być... Ale tchórzostwo? Ja mam wrażenie, że mówi się o Ślizgonach jak o wredotach. - zauważył, bo to określenie wcale nie wywoływało u niego takich negatywnych emocji. Cóż, tego nie miał już jak się wyprzeć. - A Gryfoni? Pozerzy. - mrugnął do niej wesoło, aby przypadkiem nie odebrała tego w nieodpowiedni sposób.
- Zależy pewnie od punktu widzenia. - podsumował ugodowo, trochę rozproszony przez pieszczoty, którymi się wymieniali. Teraz jednak to drażnienie postanowił skończyć szybciej, niż w Kolumbii, bo po prostu złączył ich usta w nieco ostrzejszym, namiętniejszym pocałunku. Nic do przesady, bo przerwał dość szybko, z uśmiechem pod nosem.
Chyba nie było niczego złego w pozostawieniu u Gryfonki nieco niedosytu?...
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Huśtawka ogrodowa - Page 6 QzgSDG8








Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty


PisanieHuśtawka ogrodowa - Page 6 Empty Re: Huśtawka ogrodowa  Huśtawka ogrodowa - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Huśtawka ogrodowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 14Strona 6 z 14 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 10 ... 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Huśtawka ogrodowa - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-