Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sala Pojedynków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 20 z 21 Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21  Next
AutorWiadomość


Audrey Delilah Primrose

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
Galeony : 1004
  Liczba postów : 1900
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyCzw Sie 09 2012, 22:29;

First topic message reminder :


Sala pojedynków


Sala Pojedynków jest specjalnym pomieszczeniem na pojedynki czarodziejów. Jest długa, w sam raz dla walczących par. Na czas dodatkowych zajęć są tu ustawiane niedługie podesty, a gdy nic się nie odbywa - sala jest po prostu pusta. Od czasu do czasu zaglądają tu uczniowie, zwykle z nudów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyNie Wrz 19 2021, 16:42;

Dokładnie - takie metody zawsze były bardziej poprawne w stosunku do kształtujących się jeszcze umysłów młodych osób. Z czasem dopiero człowiek potrafi przyswajać suche fakty z podręcznika, by następnie móc z nich jakkolwiek skorzystać, żeby niosły ze sobą znacznie większy sens. Kiedy sam był jedenastoletnim dzieciakiem, niespecjalnie było stać go na takie pasje - dopiero zapomoga z Ministerstwa Magii pokazywała, jak łatwo i gładko można dostać zastrzyku pieniędzy, który naprawdę się w tych czasach przydawał, żeby wydawać je na wszelkie możliwe głupoty.
- Kto wie, może się zachowała, może nie. Albo nikomu nie chce się nad tym bardziej pochylić. - kiwnąwszy głową, trudno było odnaleźć jeden, prawidłowy schemat działania. Linie, po których wędrowały palce ludzkie, nie zawsze były równe i prowadziły do jednego, idealnego wręcz rozwiązania. Bardzo często były to rozwidlenia, a sprawa zdawała się być szersza, bardziej rozgałęziona, niż ktokolwiek mógłby się tego początkowo spodziewać. Tęczówki barwy czekoladowej może zabłysnęły charakterystycznym blaskiem ciekawości, ale do niczego więcej to nie doprowadziło.
Zdjęcie zaklęcia pozwoliło tym samym na kontynuację kulturalnego, czarodziejskiego pojedynku. Finite wskazało jednocześnie na możliwość dalszego rzucenia zaklęć; nic dziwnego, że postanowił skorzystać z jednego, które znał doskonale. Na którym to się opierał, tworząc Fluctus inpulsa, choć i tym razem coś się zepsuło. Roztargnienie uderzało go jeszcze bardziej, samemu nie czuł się aż tak dobrze, a z czasem ból głowy zaczął się nieprzyjemnie powiększać. Ciągła praca i ciągłe zajmowanie się prywatnymi sprawami przy próbie okiełznania narastających problemów, no cóż, bez odpowiedniej ilości snu, wiązało się chyba nawet z niemożnością prawidłowego rzucania zaklęć; cofnięcie również sprawiło pewne mankamenty, do których jednak nie chciał się przyznawać.
Obrona:
Z czasem, gdy zerknął, okazało się, iż Vinzent postanowił rzucić jedno z często występujących podczas tego typu pojedynków uroków. Naturalny odruch Felinusa spowodował wydobycie z końca różdżki tarczę, która mogłaby nawet skutecznie odbić czar w taki sposób, by ten trafił z powrotem do osoby rzucającej, ale celność asystenta Historii Magii nie pozostawała na najwyższym poziomie. Okazało się, iż skorzystanie z Immobulus nie przyniosło wymaganego efektu, a samemu niepotrzebnie wydobywał z siebie Protego. Lowell przymrużył oczy, wziął głębszy wdech, skupił się do pełnego, idealnego wręcz ataku, by następnie wydobyć z końca własnej różdżki strumień odpowiedniego światła.
Atak:
- Relashio! - powinien wydobyć się ogień - skoro coś mu się kazało skupić na zaklęciach tego typu, to na tym chciał działać. Jak się okazało, kiedy ponownie zauważył mroczki przed oczami i coraz gorzej wyglądał - niespecjalnie dobrze się czuł - to nie płomienie wydostały się z drewnianego patyczka, a właśnie strumień wody, który miał na celu zmoczyć Vinzenta, czego w ogóle się nie spodziewał. Idealnie, perfekcyjnie, tego właśnie potrzebowali. Parę razy zamrugał oczami, czując bardzo nieprzyjemne uderzenie ciśnienia na środku czoła, co go na krótki moment odebrało z ramion rzeczywistości - pojedynek na niego niezbyt dobrze wpływał, ale nadal nieźle się trzymał na własnych nogach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Wrz 21 2021, 19:35;

Przeklął w myślach, widząc, że jego własne zaklęcie chybiło. Felinus próbował nawet postawić magiczną tarczę, aby obronić się przed vinzentowym Immobilusem, jednak okazało się to być zupełnie niepotrzebne. Zaklęcie chybiło go bowiem o dobre półtora metra, jak nie więcej, nie wlatując nawet w zasięg czaru obronnego.
        Vonnegut pomyślał, że tego dnia jakoś szczególnie nie jest mu dane popisać się swoimi umiejętnościami magicznymi lub chociaż udowodnić, że nie są w tragicznym stanie. Trudności z obroną, słaba celność... Pewnie nawet zwykły uczeń byłby w stanie mnie teraz rozbroić, pomyślał, jednak nie miał szansy kontynuować tego wewnętrznego monologu, ponieważ były Puchon zdecydował się przystąpić do kontrataku. I cóż to był za tak. Dla odmiany tym razem  nie pomknęły ku niemu płomienie, a strumień wody.
        Co będzie następne? Wielkie korzenie wyrosną z podłogi, aby go unieruchomić? A może wystrzeli w powietrze jak ten mugolski wynalazek? Jak to było? Rakieta? W każdym razie mężczyzna szarpnął gwałtownie różdżką, wyrzucając z siebie formułkę pierwszego zaklęcia, jakie przyszło mu do głowy.
”obrona”:
        Ku jego zaskoczeniu, Protego zadziałało. I to nawet lepiej niż przypuszczał. Niewidzialna bariera nie tylko obroniła go przed wodnym pociskiem, ale także odbiło go prosto w stronę atakującego. W sumie to już nie było takie dobre. Osobiście Vinz wolałby przekierować strumień, gdzieś w bok, aby nie zmoczyć kompletnie swojego kolegi, jednak nie był w stanie już w żaden sposób wpłynąć na Relashio.
        Pozostało mu tylko wierzyć, że Felinusowi uda się obronić lub w jakiś sposób uchylić się przed swoim własnym atakiem. Uznając, że posłanie kolejnego zaklęcia ofensywnego nie byłoby zbytnio sprawiedliwe, Vinzent dezaktywował tarczę, postanawiając, że to drugi asystent rozpocznie następną część pojedynku, gdy będzie już na to gotowy. Lub, jeśli uda mu się odbić swoje własne zaklęcie. Och, to mogłoby być ciekawe.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Wrz 21 2021, 22:28;

Bell Rodwick napisał:
Atak
1, 2 – zaklęcie ofensywne nietrafione w przeciwnika
3, 5 – atak udany, ale przeciwnik może się bronić (zaklęcie powoduje odwrotny efekt od zamierzonego - interpretacja dowolna)
4 – atak udany, ale przeciwnik może się bronić
6 – zaklęcie udane, przeciwnik nie ma szans na obronę

Reakcja na atak
Po wystosowanym ataku drugi gracz ma kilka wyjść:
- jeśli zaklęcie było nietrafione (1, 2) to atakuje gracza wybranym przez siebie zaklęciem ofensywnym (dokonuje rzutu jedną kością, której znaczenie odczytuje z powyższych)
- jeśli zaklęcie było trafione, a gracz nie ma szans na obronę (6), należy poczekać na reakcję sekundanta, który zdejmie zaklęcie z danej osoby (nie jest wtedy wymagany post opisujący Twój upadek, możesz poczekać na reakcję Sekundanta, który zdejmie urok, a następnie przystąpisz do dalszej rozgrywki).
- natomiast jeśli zaklęcie było udane, ale gracz ma szansę na obronę (3, 4, 5), to gracz dokonuje rzutu kością na obronę i jeśli obrona się udaje, rzuca kolejny raz na atak. Jeśli obrona się nie udaje, a rzucone zaklęcie uniemożliwia kolejny ruch (np. Drętwota), czeka na reakcję Sekundanta i wykonuje atak w kolejnym poście.

Obrona
1, 2, 5 – obrona nieudana, zaklęcie przeciwnika w ciebie trafiło, poczekaj na reakcję sekundanta jeśli zaklęcie uniemożliwia ci samodzielną reakcję
3, 4 – unik zaklęcia udany
6 – zaklęcie tarczy udane, zostaje odbite i trafia w twojego przeciwnika

Kod:
<zg>Akcja:</zg> atak / obrona
<zg>k6:</zg> [url=]k6[/url]
<zg>Przerzuty:</zg> x/y (każde 10pkt z Zaklęć i OPCM daje jeden przerzut)
<zg>Wynik:</zg> loremipsum

Im dłużej uczestniczył w pojedynku, tym bardziej przyzwyczajał się do adrenaliny krążącej w jego własnych żyłach. Pulsowała, biegnąc przez cały układ krwionośny, zmniejszając czas reakcji do niezbędnego minimum. A im dłużej w niej siedział, tym pewien mankament ulegał aktywacji - to, że całe jego poprzednie życie, którego mógł jedynie żałować, ponownie pukało na salony. Wymagało uwagi, atencji, a tego niespecjalnie chciał, kiedy uniesiona różdżka pierwsze postawiła barierę, choć i tak nie było to potrzebne. Sam świst zaklęcia, które poleciało znacznie dalej, niż mógł na początku przypuszczać, przyczynił się do uniknięcia bezpośredniego kontaktu z magią. A ta dzisiaj była wyjątkowo krnąbrna - niczym pięcioletnie dziecko wymagające atencji oraz uwagi, działające poniekąd na przekór. Westchnięcie w tym nie mogło w żaden sposób pomóc - tutaj były potrzebne po prostu inne metody działania i skupienia.
Sam ćwiczył wiele. Przede wszystkim po to, by uniknąć sytuacji, w której to byłby bezbronny. Ostatnio jednak życie pokazało mu, że połączenie dosłownie wszystkich rzeczy, jakimi powinien się zajmować, wcale nie jest możliwe. Wymagając od siebie odpowiedniej organizacji, kiedy tatuaż snuł niebezpiecznie po plecach, lekko obnażając kły, jakby przygotowując się do ataku, nie mógł wymagać od siebie czasu na odpowiednią ilość snu. Codzienne działanie na tym wywarze powodowało lekko widoczne skutki, którym to Lowell chciał naprawdę przeciwdziałać, choć nie potrafił. Nie chciał niczego udowadniać. Chciał po prostu działać, funkcjonować - jak kiedyś. Najwidoczniej zepsuł na samym początku; nie zamierzał o tym myśleć. Od razu skupił się na zaatakowaniu Vinzenta, choć ten posłużył się perfekcyjną wręcz tarczą - do tego stopnia, iż ta postanowiła odbić zaklęcie w jego kierunku.
Obrona:
Ręka w tym momencie postanowiła na krótki moment odmówić, przyczyniając się do chłodu, który na bardzo niewielki w czasie moment postanowił odebrać mu możliwość działania. Nic dziwnego, że unik wydawał się być w tym przypadku najbardziej prawidłowy, dlatego zgrabny uskok w lewą stronę pozwolił na uniknięcie działania zaklęcia, które było odwrotne, nieprawidłowe. - Dzięki. - odezwał się, kiedy to Vonnegut postanowił uniknąć niepotrzebnego rzucania dodatkowego czaru ofensywnego. Najchętniej to by zmienił możliwość rzucania zaklęć na lewą rękę, ale nie mógł - w związku z czym, kiedy na pięcie odwrócił się w kierunku Vinzenta, co było całkiem gładkie i bezproblemowe, a ręka ponownie zaczęła działać, wystosował kolejne zaklęcie.
Atak:
Fallo, które było już bardziej złożonym urokiem, wydobyło z końca różdżki błysk prosto w kierunku asystenta nauczyciela Historii Magii. Odmienna percepcja i poruszanie się były zawsze znaczące przy dynamicznych pojedynkach, gdzie miało to przede wszystkim znaczenie. Mimo to nie zamierzał się jakkolwiek poddawać, nawet jeżeli taki wysiłek obecnie nie był dla niego najlepszy, w związku z czym czekał na odpowiedni rezultat.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptySro Wrz 22 2021, 18:09;

Odetchnął z ulgą, gdy Felinusowi udało się bez większych problemów uniknąć wymierzonego w niego ataku. Wymagało to dobrego refleksu i wyczucia sytuacji. Uchylić się? Rzucić w bok? Próbować rzucić zaklęcie obronne? Dużo decyzji, a czas reakcji stosunkowo ograniczony.
       Skinął ledwo zauważalnie głową, słysząc słowa Lowella. Cóż, w normalnych warunkach, podczas pojedynku taka decyzja zapewne postawiłaby go na straconej pozycji, jednak teraz jedynie ćwiczyli, więc nie czuł potrzeby udowadniać, że jest w stanie zasypać przeciwnika falą zaklęć. Raz, że było to mało sportowe zachowanie, a dwa po prostu nie czułby się z tym dobrze. Gdyby był na jego miejscu, wolałby, nawet teoretycznie, nie obrywać raz za radem gradem czarów i uroków.
       — Nie ma problemu — zawołał w odpowiedzi, salutując krótko drugiemu asystentowi.
       Nie minęło wiele czasu, a kolejne zaklęcie pomknęło w stronę Vonneguta. W ferworze walki nie zwrócił nawet uwagi na dokładną inkantację, przez co po raz kolejny został zmuszony do dosyć szybkiej i w gruncie rzeczy automatycznej reakcji. Nie mając możliwość zastosowania jakiegoś przeciw zaklęcia, bez większego zastanowienia po raz kolejny rzucił Protego. Skoro wcześniej mu się udało, to może uda mu się ten sukces powtórzyć.
”obrona”:
       Tarcza wyrosła przed nim dosłownie w ostatnim momencie, kiedy Vinzentowi przeszło przez myśl, że zostanie trafiony. Zetknięcie się ze sobą dwóch czarów, sprawiło, że musiał odwrócić wzrok, ale także zdał sobie sprawę, że udało mu się wyjść z tego wyzwania obronną ręką! Bariera raz jeszcze odbiła zaklęcie Felinusa, odsyłając je wprost na atakującego.
       Wypuścił głośno powietrze z płuc. Walka zaczynała powoli i na nim odciskać swoje piętno. Najpierw oberwał paroma zaklęciami, a teraz wykorzystywał pozostałe mu zasoby energii, aby jak najdokładniej rzucać zaklęcia obronne. Stan ten nie mógł jednak trwać w nieskończoność i wiedział, że wystarczy jeszcze parę wymian ciosów i się potknie. Może źle machnie różdżką, a może jego słaba celność znowu da o sobie znać?
       Chcąc zyskać chwilę oddechu, postanowił ograniczyć się tylko i wyłącznie do obrony, raz jeszcze przekazując palmę pierwszeństwa ataku Felinusowi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptySro Wrz 22 2021, 19:13;

Co jak co, ale z tym problemów nie miał - przynajmniej na razie. Może nie lawirował na polu walki niczym baletnica, ale nie mógł sobie odmówić zdolności przeprowadzenia wymiany zaklęć w taki sposób, by każdy był z tego usatsyfakcjonowany. Co prawda początkowo posyłał naprawdę sporo zaklęć o odmiennym działaniu, co go niespecjalnie cieszyło na dłuższą metę, niemniej jednak nie miał wyjścia - musiał się jakoś zgrać z tym, co miało miejsce. I chociaż wiedział, że jest to zły znak, pojedynku nie zamierzał przerywać. Nie był z tych, którzy tak łatwo by się poddali, w związku z czym, działał - prawie niczym podrobiony mechanizm w najprawdziwszym, szwajcarskim zegarku. Bo coś mu nie szło do końca tak, jak powinno iść.
Ale to wszystko jest przecież tylko i wyłącznie nauką - trenowaniem własnych możliwości i zdolności - w związku z czym nie powinien nadawać na siebie taką presję. Jak się okazało, były to pierwsze możliwości wystąpienia całkiem widocznych problemów - począwszy od ręki, która niespecjalnie dobrze chciała zadziałać, a kończąc na kolejnej próbie obronienia się, która niosła ze sobą jedynie to, czego nie chciał - kolejne odbicie w jego kierunku, przed którym to chciał się obronić.
Obrona:
Różdżka jednak nie podniosła się aż tak szybko, jak chciał, by to wyglądało. Prosty ruch nadgarstkiem przeistoczył się w coś znacznie trudniejszego, czego nie potrafił powstrzymać, a zaklęcie Fallo ugodziło go wprost w klatkę piersiową, na co syknął niezadowolony, jakby miało to sprawić mu jakiś ból. Bo może nie sprawiało, ale wymęczało - blada skóra powoli stawała się coraz to bardziej blada, gdy adrenalina buzująca w krwi kazała mu podnieść oręże i jeszcze bardziej walczyć - ostrzej, z wystawionymi kłami. Nie zrobił tego jednak, kiedy to poczuł się wyjątkowo słabo, a jeszcze, na domiar złego, nogi postanowiły poruszyć się w niespecjalnie dobrym kierunku. Jedną ręką chwycił się za głowę, spoglądając czekoladowymi tęczówkami w odmęty znajdującej się pod podeszwą butów podłogi. Wyglądał tak, jakby zaraz miał nastąpić z jego nosa swoisty krwotok.
- To zaraz przejdzie. - zapewnił go, bo nie chciał ani chodzić do Skrzydła Szpitalnego, ani zwracać na siebie uwagę. To jednak nie mijało, a im dłużej się w tym zatracał, tym bardziej przeczuwał, iż coś jest nie tak. Zacisnąwszy mocniej piąstki, kiedy zaklęcie zostało cofnięte - sam przecież nie mógł aż nadto - poczuł się jakoś wyjątkowo słaby w obecnej chwili.
- Myślę... myślę, że na dzisiaj starczy. - obdarował go bladym uśmiechem, czując się co najmniej głupio z tego tytułu, ale nie miał wyjścia. Dalsze pojedynkowanie się miałoby jedynie możliwość sprowadzenia na siebie większej ilości kłopotów. Jedyne, na czym mu teraz zależało, to w sumie znalezienie momentu na odpoczęcie poza zasięgiem ludzkich oczu. - Nieźle walczysz, serio! - drobny komplement przebił mu się przez usta, bo taka była prawda. To on rzucał jakieś uroki o odwrotnym działaniu, nie Vinzent. - Którędy idziesz? - zapytał się jeszcze, kiedy to ogarnął samego siebie do względnego porządku, choć ciemne plamki na krótki moment jeszcze witały go i nie zamierzały tak szybko odpuścić.
- Armando Dippet chyba patrzyłby z pobłażaniem na te odwrotne efekty zaklęć. - zaśmiał się, bo przecież ten dyrektor był przed Dumbledorem, co jednak musiało świadczyć o jego umiejętnościach. Koniec końców mało kto zostaje ojcem tak potężnej placówki do nauczania młodzieży, czyż nie?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyCzw Wrz 23 2021, 16:20;

Skrzywił się, gdy dostrzegł, że odbite przez niego zaklęcie trafiło Felinusa prosto w klatkę piersiową. To dopiero bezpośrednie uderzenie, skomentował w myślach, robiąc kilka kroków do przodu, aby upewnić się, że jego tarcza nie wywołała jakichś poważniejszych szkód. Lowell nie wyglądał najlepiej. Co więcej, przez chwilę mogło się wydawać, że zaraz się przewróci i wyląduje na posadzce. Na szczęście tak się jednak nie stało. Zanim Vinzent nawet zaczął oferować jakąkolwiek pomoc, spotkał się z komentarzem, że takowa nie jest w tej chwili potrzebna.
       Przez chwilę wahał się, czy nie powinien zaprotestować, jednak koniec końców się wstrzymał. Wierzył, że jego kolega po fachu zna własne ograniczenia i nie odmówiłby z lekceważeniem pomocy, gdyby istniała, chociaż minimalna szansa na to, że faktycznie mogło mu się coś wstać. Cóż, chociaż nie próbował się niepotrzebnie przeciążać i nie nalegał na kontynuowanie pojedynku.
       — Tak, lepiej coś zostawić na następne spotkania — przystał na propozycję, uśmiechając się ostrożnie. — O ile nas oczywiście nie zwolnią za jakąś pierdołę.
       Może nie był to żart najwyższych lotów, jednak nie miał taki być. Chodziło przede wszystkim o zmianę tematu i skupienie uwagi drugiego asystenta na czymś innym, niż problematyczne konsekwencje walki, jakiej się poświęcali przez dobry kawałek czasu. Słysząc drobny komplement dotyczący swoich umiejętności, skłonił lekko głowę w teatralnym geście, a następnie odwzajemnił komentarz, odpowiadając w podobnym guście.
       — Jeśli idziesz w stronę Wielkiej Sali lub schodów, to mogę ciępodprowadzić — dodał, celowo wspominając o takich, a nie innych miejscach w zamku.
       Może nie był jeszcze ekspertem w poruszaniu się po wszystkich zakamarkach szkoły, jednak ruchoma klatka schodowa zdecydowanie uchodziła w jego oczach za punkt centralny placówki. Poprzez zwrócenie uwagi na to, że mogą przejść się w te okolice we dwójkę, chciał dopilnować, aby Lowell przemierzył, chociaż ten odcinek drogi bez żadnych problemów. Co tu dużo mówić, miał dziwne przeczucie, że spotkałby się z natychmiastową odmową, gdyby zasugerował, że jest gotowy doprowadzić chłopaka w dowolne miejsce. A tak, dzięki temu takiemu niepisanemu kompromisowi, jego sumienie będzie przynajmniej spokojniejsze.
       Vinzent przywołał do siebie torbę i zarzucił ją na ramię. W gruncie rzeczy, nie licząc tego, że przez zbyt dużą siłę tarcz, były Puchon oberwał zaklęciem o sporej sile, trening można było uznać za rozstrzygnięty na plus. Nie tylko mieli szansę się nieco rozerwać między prowadzonymi zajęciami, ale także przekonać się, czy ich umiejętności nie uległy deterioracji w ciągu lata. W przypadku Vonneguta może i nie było tragicznie, jednak zdecydowanie rozważał już w głowie, jak nadgonić pewne straty. Bite dwa miesiące przygotowywania się do egzaminów nauczycielskich nie wpłynęło zbyt dobrze na jego refleks.
       — Oj, to akurat kwestia sporna! — odparł, mając nadzieję, że dobry humor w tym wypadku świadczy o tym, że wizyta w Skrzydle Szpitalnym nie będzie potrzebna. — W gruncie rzeczy to była dosyć zaskakująca strategia. W niektórych sytuacjach na pewno zadziałałby na plus!
       Po zwinięciu z sali pojedynków swoich manetek asystenci wyszli na wciąż względnie pustawy korytarz. Tu i ówdzie mijali ich pojedynczy uczniowie, jednak i tak można było powiedzieć, że w tej części szkoły panował względny spokój. Po odprowadzeniu Felinusa w okolice Wielkich Schodów Vinzent pożegnał się z nim i udał w kierunku biblioteki, chcąc wykorzystać resztę wolnego czasu w celu wypożyczeniu potrzebnych mu do zajęć książek.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptySob Paź 02 2021, 23:07;

Czekolada Żaba:

klątwa:

Propozycja wspólnej nauki zaklęć wyszła od Rylana i nieco zaskoczyło to Vonneguta. Szczerze mówiąc, spodziewał się raczej, że będą ustalać termin kolejnego spotkania w bibliotece i kontynuacji jakże łatwego i przyjemnego w omawianiu tematu, jakim były dzieje jasnowidzów na przestrzeni różnych epok historii. Mimo tej lekkiej konsternacji nie miał jednak zamiaru narzekać. Wiedział, że sam powinien powtórzyć parę zaklęć, a wbrew pozorom nawet pojedynek ze studentem mógł mu zapewnić odpowiednie profity w tym zakresie.
       Po wejściu do sali pojedynków od razu wyszło na jaw, że to asystent przyszedł na spotkanie jako pierwszy. Typowe, pomyślał z przekąsem, doskonale wiedząc, że nie było już możliwości, aby Krukon się nie spóźnił. Westchnął cicho, rzucając torbę z ubraniami na zmianę w kąt. Może nie powinien się tak irytować? Z drugiej strony nienawidził marnowania czasu, a był świadomy tego, że przyzwyczajenie kogoś do tego, że akceptuje się spóźnienia, może prowadzić do tego, że wejdzie mu to w nawyk. Powinien przestrzec o tym Rylana, czy mu przebaczyć?
       — Decyzje, decyzje — mruknął do siebie, wyciągając z kieszeni szarej bluzy sportowej, kartę czarodziejów.
       Po czekoladowej żabie nie było już śladu, ponieważ posłużyła mu na przekąskę między ostatnimi dwoma posiłkami. Cóż, przynajmniej nie będzie sprawiać tylu problemów, co ta która uciekała przed nim po całym pokoju nauczycielskim. Carlotta Pinkstone, powtórzył, przyglądając się opisowi kobiety. Aktywistka na rzecz uświadomienia mugoli o istnieniu społeczeństwa czarodziejów. Cóż, gdyby teraz działała w polityce, to pewnie sporo można by było o niej przeczytać w różnej maści mediach. Temat ustawy tajności był jeszcze niedawno całkiem na czasie.
       — Spóźnienie! Minus pięć punktów dla Ravenclaw i dziesięć pompek na start! — zawołał z minimalnym rozbawieniem, słysząc uchylające się drzwi, jednak nawet nie odwracając się w ich stronę.
       Dopiero gdy nie usłyszał odpowiedzi po paru sekundach, zwrócił swe spojrzenie w stronę wejścia do sali pojedynków. Na szczęście to faktycznie był Rylan, a nie któryś z nauczycieli. Na samą myśl, że mógłby narazić się któremuś z profesorów pokroju Craine'a oblał go zimny pot. Pomimo tego, że Krukon nieco zagrał mu na nerwach swoim spóźnieniem, Vinzent ruszył w jego kierunku i wdał się z nim w krótką, niezobowiązującą rozmowę, dzieląc się z nim informacjami na temat Carlotty Pinkstone. W końcu teraz wszyscy szaleli za kartami z czekoladowych żab.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rylan A. Coulter

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 170
Galeony : 325
  Liczba postów : 201
https://www.czarodzieje.org/t20738-rylan-a-coulter
https://www.czarodzieje.org/t20742-rylan-a-coulter#658468
https://www.czarodzieje.org/t20740-rylan-a-coulter
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyNie Paź 03 2021, 21:39;

Wiedział, że musi nadrobić materiał z zaklęć. Nie wiedział, jak potoczy się ten rok, ale jak do tej pory nie zamierzał zwalniać i już w październiku było dość intensywnie. Dodatkowo chłopak zdawał się przyswajać mniej materiału ze względu na to, że najzwyczajniej w świecie nie spał... Szczury sprawnie mu to uniemożliwiały, a jego obecne miejscówki zdawały się być zajętymi. Koniec końców zatem przed pojedynkiem zorientował się, że wyląduje w bibliotece. Wybierając jakieś potężne tomiszcze, które standardowo już było słownikiem symboli szybko opadł z sił a jego głowa opadła na stronnice. Nie panował nad tym już, kiedy zasypia, a kiedy kroczy nieprzytomny i gdyby nie wybudziłyby go pierwszaki, które szukały zdaje się którejś z książek na Historię Magii to zapewne nie wstałyby do momentu, w którym Rafaello by go nie wyrzucił, przesypiając tym samym możliwość spotkania z Vinzentem.
Wszedł spokojnym krokiem do sali, ale jego porcelanowa cera zdawała się wyglądać jeszcze bardziej blado niż zazwyczaj. Sińce pod oczami były również bardziej niż zauważalne, a całościowo wyglądał na wycieńczonego. Plaga, która go dotknęła dosłownie spędzała mu sen z powiek i powoli miał dość. Liczył w sumie na wyrozumiałość ze strony Vonneguta i... No cóż, już na wstępie musiał się rozczarować.
- Nie możesz mi dać punktów minusowych na naszym prywatnym spotkaniu! - Odpowiedział mu wysilając się na krztę awanturnika, ale nawet po tonie jego głosu słychać było, że jest zmęczony. - Poza tym... Zasnąłem w bibliotece. - Mówiąc to nawet nie próbował ustać na nogach, a opadł z głuchym dźwiękiem na kamienną posadzkę stwierdzając, że skoro jeszcze się nie pojedynkują to ma chwile czasu.
Rylan sam nienawidził spóźnień, a ta cholerna klątwa sprawiała, że niestety coraz częściej przez swój brak snu ocierał się o nie psując sobie reputację punktualnego ucznia. Przygryzł dolną wargę i spojrzał w kierunku Vinzenta czekając na wytyczne.
Krukon grzecznie przytakiwał na informacje o działaczce społecznej, ale sam w sobie nie zebrał jeszcze ani jednej karty. Być może pozwoliłby sobie na to, ale... nie jadał słodyczy i to praktycznie wcale.
- To jaki mamy plan? - Zapytał bardziej, żeby wszystko potwierdzić niż ze względu na to, że czekała ich wielka niespodzianka. Łapał dla siebie sekundy na rozbudzenie, którego tak bardzo potrzebował.


@Vinzent M. Vonnegut
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPon Paź 04 2021, 23:47;

zasady:


Cóż, Vonnegut z całą pewnością wolałby nie zamieniać się z Rylanem na przekleństwa, które dotknęły ich w ostatnich tygodniach. Słyszał od znajomych już tyle najróżniejszych historii o klątwach, że wręcz zaczął doceniać swoje problemy ze wzrokiem.
        — Za to, jeśli się postaram, to szlaban mogę dać za wszystko — odparł żartobliwie.
        Z początku chciał pociągnąć tę drobną potyczkę słowną jeszcze trochę, jednak wygląd Rylana na tyle zbił go z tropu, że sam przerwał dyskusję na ten temat. Nie był ślepy, potrafił dostrzec, że chłopak nie był w zbyt dobrym stanie. Przeszło mu przez myśl, żeby od razu wysłać go do dormitorium, żeby odpoczął, zamiast szlajać się po salach treningowych, jednak czy to by cokolwiek rozwiązało? Z tego, co słyszał, po dormitoriach ostatnio grasowały szczury, a obecność innych uczniów z klątwami raczej nie pomagała przy odpoczynku.
        Westchnął cicho. W gruncie rzeczy Krukon mógł w każdej chwili przerwać ich sesję treningową, ale jego obecność w tym miejscu wskazywała na to, że miał w sobie wystarczająco dużo samozaparcia, aby pokonać przeszkodę w formie wszechogarniającego zmęczenia.
        — Cóż, następnym razem weź coś lekkiego do czytania, bo cokolwiek przeglądałeś, musiało cię wykończyć — dodał, starając się nieco zmienić ton ich rozmowy. — Polecam zajrzeć do zbioru esejów na temat spraw umyślnego używania czarów w miejscach publicznych. Carlotta podobno wylądowała za to w Azkabanie, więc może będzie to nieco bardziej porywające od twojej ostatniej lektury.
        Uśmiechnął się lekko i usiadł naprzeciw Rylana. Sądził, że uzna to za potwierdzenie tego, że nie musi od razu przystępować do ćwiczeń, a zamiast tego odpocząć te parę minut i przygotować się psychicznie do nadchodzącego wyzwania. Odpowiedź na pytanie, co na dzisiaj dla nich zaplanował była prosta – pojedynek.
        Uargumentował taką decyzję tym, że uważał, że w jego przypadku efektywniejsze może się okazać szlifowanie umiejętności, które już posiadał, zamiast nauka jednego czy dwóch czarów, z którymi miewał problemy z uwagi na ich poziom zaawansowania. Od nauki pojedynczych uroków były Zaklęcia i Obrona Przed Czarną Magią.
        Gdy oboje doszli do wniosku, że nadszedł czas, aby przejść do właściwej części treningu, Vinzent przemaszerował parę metrów na drugi koniec sali w stronę miejsca, które sobie wcześniej wybrał. Zgodnie z ustaleniami to on miał zacząć pojedynek, więc zamachał parę razy różdżką, ukłonił się lekko przed studentem, a następnie przystąpił do ataku.
atak:
        — Immobilus! — zawołał Vinzent, kreśląc w powietrzu różdżką odpowiedni ruch i posyłając urok w stronę swojego przeciwnika.
        Z uwagi na stan chłopaka nie chciał od razu ciskać w niego mocniejszymi zaklęciami, więc zamiast tego skupił się na czymś stosunkowo prostym. Pytanie tylko, czy sam w pełni poprawnie rzucił zaklęcie? Pocisk wprawdzie leciał w odpowiednią stronę, jednak czy byłby w stanie się przebić przez ewentualną obronę Rylana?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rylan A. Coulter

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 170
Galeony : 325
  Liczba postów : 201
https://www.czarodzieje.org/t20738-rylan-a-coulter
https://www.czarodzieje.org/t20742-rylan-a-coulter#658468
https://www.czarodzieje.org/t20740-rylan-a-coulter
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPią Paź 08 2021, 15:49;

Akcja: Obrona
k6: 3
Przerzuty: 0/0
Wynik: Unik zaklęcia udany

Akcja: Atak
k6: 4
Przerzuty: 0/0
Wynik: Atak udany, ale przeciwnik może się bronić

Rylan przewrócił jedynie oczami. Nie miał ochoty się spierać ani specjalnie brnąć w tę podchwytliwą grę słowną, bo wiedział, że z góry jest na straconej pozycji. Brak snu wpływał dość mocno na jego rozdrażnienie i humor. Nie wspominając już o tym, że wyglądał jak chodzący trup. Szczury przestały też wywoływać na nim większe wrażenie i tak jak jeszcze kiedyś nie pałał do nich za specjalna sympatią i delikatnie go obrzydzały tak teraz zaczął traktować je jako standardowy składnik biocenozy Hogwartu.
- Czy twoim zdaniem coś co zakwalifikowane jest jako “zbiór esejów bla bla bla” brzmi jak lekkie opowiadanie do snu? - Spojrzał na niego unosząc jedną z brwi ku górze. Nigdy nie określiłby takiej pozycji lekką czy łatwą. Z resztą rozprawy teoretyczne, zwłaszcza jeśli chodziło o sprawy etyczne czy społeczne nigdy nie należały do łatwych w odbiorze i przyswojeniu.
Krukon przeciągnął się i wstał z zimnej, kamiennej posadzki, która jeszcze chwilę temu wydawała się całkiem przyjemną. Wiedział, że powinni przystąpić do nauki jak najszybciej. Jeśli będzie mieć szczęście, to może dostanie zaklęciem oszałamiającym i będzie mógł trochę pospać. Prychnął do samego siebie w myślach, bo to, że zaczęły go nachodzić właśnie takie myśli, było znakiem, że powoli robiło się z nim coraz gorzej.
Ustawił się naprzeciw Vinzenta wyciągając swoją sosnową różdżkę wprost w jego kierunku. Miał zaufanie do tej części swojego ekwipunku. Ona jako narzędzie nigdy go nie zawiodła. Nie miał z nią większych problemów, jeśli samemu pilnował całej reszty. Nie bywała również kapryśna. Znał uczniów, którzy ze swoimi różdżkami potrafili mieć najróżniejsze problemu zaczynając od braku posłuszeństwa, a kończąc na nieoczekiwanych wybuchach. Gdyby jeszcze i jemu trafił się taki nabytek z pewnością dość szybko zraziłby się do czarów.
Widząc Vonneguta, który ewidentnie zamierzał rzucić w niego zaklęciem chłopak chwilę po wypowiedzeniu inkantacji uchylił się a czar trafił w ścianę tworząc w niej niewielkie zagłębienie przeradzające się w pajęczynkę pękających struktur cegły. Złapał więc szybko oddech i niewiele myśląc rzucił w jego kierunku szybko pierwsze lepsze zaklęcie, które wpadło mu do głowy.
- Drętwota!
Miał nadzieję, że mężczyzna wyczuje chwilę i uda mu się w odpowiednim momencie odeprzeć zaklęcie. Koniec końców, nie chciał, żeby stało mu się cokolwiek, nie mówiąc nawet o czymś poważnym.


@Vinzent M. Vonnegut
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPią Paź 08 2021, 18:32;

Klątwy zdecydowanie naprzykrzały się zarówno uczniom, jak i kadrze Hogwartu. Niektórzy byli zdenerwowani, inni zirytowani, a inni... zazdrośni. Wystarczyło porozmawiać z zaledwie kilkoma osobami, aby zorientować się, że intensywność efektów przekleństw znacznie się różniła. Niektórzy robili za chodzące magnesy, za innymi plątały się stada szczurów, a inni mieliby, chociaż problemy z tym, aby się ogrzać. W mniemaniu co poniektórych taki podział był co najmniej niesprawiedliwy.
        — Wolisz analizę zmian w prawie czarodziejów w XVIII i XIX wieku? To też mogę załatwić — rzucił, unosząc pytająco brew.
        Niedługo później przeszli do walki.
        Orientując się, że Rylanowi udało się bez większych problemów uniknąć pierwszego ataku, uśmiechnął się lekko. Cóż, dobrze to rokowało na resztę ich małego treningu. Pierwsza wymiana ciosów i jeszcze się nawzajem nie wyeliminowali? Czyżby sukces? Vinzent nie miał możliwości przemyśleć tej kwestii dokładniej, ponieważ student niemalże od razu przeszedł do kontrataku, rzucając w jego kierunku zaklęcie oszałamiające.
obrona:
        No dalej, pomyślał, wyrysowując w powietrzu symbol, który w zamyśle miał odegrać ważną rolę w przekuciu energii magicznej w zaklęcie Protego. Niestety, najwidoczniej przyłożył się do tej czynności aż za bardzo, ponieważ przez nieprawidłowe wykręcenie nadgarstka, nie udało mu się dokończyć tarczy. Zamiast się obronić, oberwał zaklęciem, nie mając szansy na zrobienie uniku.
        Co tu dużo mówić, nie było to przyjemne uczucie. Przez jego ciało przechodziła fala energii, która w nieco innych warunkach mogłaby skutecznie pozbawić go przytomności. Zacisnął zęby, robiąc co w jego mocy, aby zachować, chociaż częściowo jasność umysłu. Wzrok mu się zaczął rozmazywać, jakby gubił ostrość widzenia. Gdyby Krukon użył pełnej mocy, zapewne już byłoby po walce. A może to wytrzymałość Vinzenta sprawiła, że jeszcze trzymał się na nogach? Cóż, tak czy inaczej, Vinzentowi udało się w końcu otrząsnąć, gdy efekt czaru przeminął.
        Przerzucił dwukrotnie różdżkę z jednej ręki do drugiej, zastanawiając się, jakiej inkantacji powinien teraz użyć. Czy dobrym rozwiązaniem byłoby odpowiedzenie Drętwotą? Nie, zbyt oczywiste. Coś bardziej wyszukanego lub utrudniającego życie? Wtedy zyskałby dodatkowe kilka sekund namysłu...
        W tym momencie Vinzent poczuł, że wzrok zaczyna mu się naprawdę rozmazywać. Nie był to efekt oberwania czarem, a klątwy, która była jego kulą u nogi w ostatnich tygodniach. Nie widział już tak dobrze szczegółów sali, a po chwili to, co jeszcze przed chwilą dostrzegał bez większych problemów, zmieniło się w... jedną wielką nicość. Cofnął się o pół kroku zdezorientowany. Czy przekleństwo musiało aktywować się akurat teraz?
atak:
        — Ceruisam! — wyrzucił z siebie, bez zastanowienia.
        Poczuł lekkie szarpnięcie różdżki, co oznaczało, że przynajmniej udało mu się rzucić zaklęcie. Pytanie, czy w ogóle poleci w kierunku celu? Eh, szkoda, że nie ugryzł się w język! Mógł przecież przerwać walkę, a zamiast tego zdecydował się zignorować ryzyko i kontynuować rozgrywkę. Zrobił dwa kroki w bok, starając się uspokoić oddech. Jeśli miał mieć jakiekolwiek szanse na przetrwanie najbliższych minut bez szwanku, to musiał się skupić!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rylan A. Coulter

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 170
Galeony : 325
  Liczba postów : 201
https://www.czarodzieje.org/t20738-rylan-a-coulter
https://www.czarodzieje.org/t20742-rylan-a-coulter#658468
https://www.czarodzieje.org/t20740-rylan-a-coulter
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyCzw Paź 21 2021, 19:09;

AKCJA: atak
K6: 4
PRZERZUTY: 0/0
WYNIK: Atak udany, ale przeciwnik może się bronić

Zmierzył Vinzenta wzrokiem. Czuł się zdecydowanie zbyt pewnie ostatnio tylko... Co go tak motywowało do pokazywania tego w obecności Rylana? A może był taki od samego początku, tylko wcześniej młody krukon tego nie zauważał? Nie miał teraz czasu za specjalnie się nad tym zastanawiać, ale wiedział, że coś musiało być na rzeczy i zdecydowanie tak tego nie zostawi. Z drugiej strony wyniszczenie organizmu Coultera spowodowane niewyspaniem i zmęczeniem dosć mocno oddziaływało na jego psychikę, co z kolei powodowało niesamowite wręcz rozdrażnienie. Już nawet nie chodziło o włożenie kija w mrowisko, bo ten się już tam znajdował. Chodziło o tego bądź tą, którzy znajdowali się najbliżej by oberwać.  
- Ależ ty zabawny jesteś! - Zmierzył go wzrokiem pijąc jakby do tego, że najwidoczniej jest w mocno zaczepnym humorze, co nie oznaczało tego, że nie obfitował on w dobre momenty. Niemniej jednak wybaczał mu te niedociągnięcia dzisiejszego dnia, przynajmniej jak na razie. Sam był dość mocno rozdrażniony. Niewyspanie go przytłaczało i sprawiało, że coraz częściej łapał się na sytuacjach, gdzie nie do końca panuje nad własnymi emocjami. Niemniej jednak liczył na to, że w końcu uda mu się odespać.  
Był zadowolony, że pierwsze z zaklęć okazało się sukcesem i przybrał momentalnie obronną pozę będąc przygotowanym do reakcji na zaklęcie rzucone przez Niemca. Niemniej jednak nie było to za specjalnie potrzebne bowiem wycelowane przez niego zaklęcie kompletnie nie trafiło chłopaka. W sumie omijało go o całkiem spory kawałek co dość mocno skonsternowało młodego jasnowidza. Nie zamierzał jednak na to reagować wiedząc, że to może być jakiś element szerszego planu mężczyzny.  
- Expelliarmus! - Powiedział celując prosto w rękę mężczyzny.  
Czy powinien zauważyć, że mężczyzna ślepnie? Nie miał okazji. Stał za daleko by zobaczyć mleczną powłokę, pod którą teraz spoczęły jego oczy. Kolejnym czynnikiem obniżającym jego skupienie był fakt zmęczenia. Tym razem jednak wysilił się by obserwować reakcję mężczyzny. Wewnętrznie czuł, że coś może być nie tak, zwłaszcza po ostatnim zaklęciu rzuconym przez Vonneguta.  


@Vinzent M. Vonnegut
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPią Paź 22 2021, 22:35;

Zdecydowanie jakim tego dnia cechował się Vinzent, mogło w dużej mierze wynikać z tego, że przyzwyczaił się już niejako do obecności Krukona w swoim otoczeniu. Nie tylko widywali się w trakcie zajęć, ale także podczas korepetycji w bibliotece oraz rzadkich wypadów do lasu graniczącego z Hogsmeade. Doprowadziło to do tego, że Niemiec otworzył się bardziej na tę znajomość, chociaż starał się utrzymywać pewien poziom profesjonalizmu. Powinien się nauczyć wytyczania granic w tym zakresie i wznoszenia swego rodzaju murów wokół siebie, jednak w przypadku studentów było to nieco trudniejsze. A już zwłaszcza w przypadku tego konkretnego studenta, na którego zdawał się wpadać praktycznie co drugi dzień.
         Nie była to jednak odpowiednia pora na roztrząsanie tej kwestii, ponieważ czarodziej mierzył się aktualnie z dosyć sporym problemem, jakim była utrata wzroku. Po rzuceniu pierwszego zaklęcia ofensywnego uważnie wysłuchiwał, starając się wychwycić, czy magiczny pocisk dotarł do celu. Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony Rylana rozpędził jego nadzieję na cztery wiatry. Gdyby faktycznie trafił, usłyszałby cokolwiek. Jęknięcie z bólu tudzież zaskoczenia albo przynajmniej (po dłuższej chwili) prośbę o odwołanie zaklęcia.
         Coulter miał chyba tego dnia inne plany, ponieważ zdecydował się odpowiedzieć zaklęciem rozbrajającym. Vinzent kręcił głową to w jedną to w drugą stronę, starając się ustalić dokładny kierunek, z którego pędziło ku niemu zaklęcie. Niemalże w ostatniej chwili, gdy zorientował się, że zderzenie z zaklęciem było praktycznie nieuniknione, wzniósł przed sobą tarczę przy pomocy zaklęcia Protego.
obrona:
         Odetchnął głęboko, niemalże czując na skórze wibracje magicznej bariery, gdy ta odbiła Expelliarmusa. Chyba faktycznie się udało, pomyślał, cofając się o pół kroku. Ścisnął kurczowo różdżkę w dłoni. Wzrok jak zniknął tak i nie chciał wrócić, co w dalszym ciągu pozostawało niemałym problemem. Mimo wszystko zdecydował się nie atakować po raz kolejny. Nie wykluczał możliwości, że Protego odbiło zaklęcie rozbrajające bezpośrednio na Rylana i nie chciał ryzykować, że zasypie go gradem zaklęć. Nie pozostało mu więc nic innego, jak tylko... czekać.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rylan A. Coulter

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 170
Galeony : 325
  Liczba postów : 201
https://www.czarodzieje.org/t20738-rylan-a-coulter
https://www.czarodzieje.org/t20742-rylan-a-coulter#658468
https://www.czarodzieje.org/t20740-rylan-a-coulter
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPon Paź 25 2021, 19:52;

Akcja: atak
k6: 6
Przerzuty: 0/0
Wynik: 6 – zaklęcie udane, przeciwnik nie ma szans na obronę

Po ostatnim niecelnym trafieniu przez Vinzenta tym razem poczuł się zbyt pewnie. Co prawda przybrał obronną pozę, ale nie spodziewał się, że mężczyzna tak dobrze odbije jego zaklęcie. Kiedy tylko zobaczył falę energii, która przekierowała łunę światła z powrotem w stronę chłopaka na jego twarzy pojawił się ewidentny grymas zdziwienia.
Do tego stopnia czuł się sparaliżowany reakcją mężczyzny, że nie był w stanie prawidłowo przyjąć na siebie zaklęcia, które z całą swoją mocą ubodło go w okolice klatki piersiowej. Poderwał się kilka centymetrów nad ziemię i upuszczając swoją różdżkę poczuł spotkanie z zimną kamienną ścianą, a następnie osunął się na podłogę. Minęła chwila, po której stękając poderwał się z ziemi szukając delikatnie otumanionym swojej różdżki. Potrzebował kilku sekund by zlokalizować sosnowe drewno na kamiennej posadzce.
Otrzepał spodnie z kurzu czując nadal sążne przyłożenie w ścianę. Wiedział, że to nie było zamiarem mężczyzny, ale poziom adrenaliny ewidentnie w nim podskoczył. Czuł się bardziej zdeterminowany do odpowiedzenia jakoś na atak. W dodatku czuł się dziwnie wiedząc, że taki upadek został przemilczany przez Vinzenta. Liczył chociaż na jakiekolwiek słowa otuchy, nawet jeśli byłyby okraszone jakimś cynicznym bądź sarkastycznym komentarzem.
- Colloshoo! - Wyparował po chwili wykonując odpowiedni gest.
Może po przyklejeniu do podłoża Vinzent będzie lepszym obiektem do trafień. Po stwierdzeniu, że zaklęcie wyszło mu całkiem nieźle wrócił do rozmasowywania obolałych pleców. był pewien, że po przyłożeniu zostanie jakiś mocniejszy siniec. No ale cóż... Winny był raczej zbieg okoliczności i niewyspanie chłopaka niepozwalające na jakąkolwiek poprawną reakcję.


@Vinzent M. Vonnegut
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPon Paź 25 2021, 21:46;

Cóż, o tym, że poprawnie wyczarował tarczę, dowiedział się dopiero w momencie, gdy usłyszał, jak różdżka powoli toczy się po posadzce. Poza tym był za bardzo zaaferowany dosyć nietypową sytuacją, w jakiej się znajdował, więc tym bardziej jego reakcje były znacznie opóźnione. Nie mówiąc już o tym, że nie do końca był świadom tego, jakie efekty mają jego czary. Klątwa zdecydowanie stroiła sobie z niego tego dnia żarty.
         Trudno mówić o stanie się lepszym celem w momencie, gdy Rylan zdecydował się nie obrzucić go gradem zaklęć tuż po tym, jak Colloshoo perfekcyjnie spełniło swoją funkcję. Nie można było jednak odmówić chłopakowi tego, że faktycznie udało mu się chwilowo unieruchomić swojego przeciwnika. Tak się akurat niefortunnie złożyło, że urok Krukona trafił w Vinzenta w chwili, gdy próbował rzucić zaklęcie obronne, wręcz czując, że magiczny pocisk mknie w jego kierunku. Niestety nie udało mu się tym razem wybronić i utknął w dosyć mało komfortowej pozycji.
         Chociaż jego buty przylepiły się do podłoża, tak brak wzroku i poczucie braku kontroli nad sytuacją sprawiły, iż miał wrażenie, że kompletnie traci równowagę. Zaczął więc machać nerwowo rękami, przechylając tułów to w jedną to w drugą stronę, jakby miało mu to jakkolwiek pomóc. Dopiero po dłuższej chwili zorientował się, jaki tak właściwie efekt wywarł atak Krukona. Co tu dużo mówić, wyrwanie się spod mocy zaklęcia potrwało na tyle długo, że Rylan z całą pewnością zdążył wymasować sobie plecy co najmniej dwa razy.
         Vinzent wziął głęboki oddech, przestępując z nogi na nogę i uważnie nasłuchując, jakby chcąc namierzyć po dźwiękach miejsce położenie swojego rywala. Zakręcił różdżką parę razy i wycelował. Już się zbierał do wypowiedzenia inkantacji, gdy usłyszał jakiś dźwięk nieco bardziej po lewej stronie.
         — Drętwota! — zawołał, w ostatniej chwili zmieniając trajektorię zaklęcia.
atak:
         Skrzywił się lekko, czując lekki ból w nadgarstku. Wprawdzie udało mu się przekuć energię magiczną w odpowiedni czar, ale ruch różdżką zdecydowanie nie był perfekcyjny. Jakie okażą się tego konsekwencje przy tym konkretnym zaklęciu?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rylan A. Coulter

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 170
Galeony : 325
  Liczba postów : 201
https://www.czarodzieje.org/t20738-rylan-a-coulter
https://www.czarodzieje.org/t20742-rylan-a-coulter#658468
https://www.czarodzieje.org/t20740-rylan-a-coulter
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Paź 26 2021, 17:40;

Akcja: Obrona
k6: 5
Przerzuty: 0/0
Wynik: 5 - obrona nieudana, zaklęcie przeciwnika w ciebie trafiło, poczekaj na reakcję sekundanta jeśli zaklęcie uniemożliwia ci samodzielną reakcję

Akcja: atak
k6: 6
Przerzuty: 0/0
Wynik: 6 – zaklęcie udane, przeciwnik nie ma szans na obronę

Reakcja Vinzenta na Colloshoo była... Niespecjalnie zaskakująca. Przynajmniej Rylan spodziewał się innej. Liczył na to, że poplączą mu się nogi już na wstępie, niemniej jednak tek poszczycić się mógł niewątpliwą gracją, bo jedyne co w jego przypadku spowodowało zaklęcie to lekkie zachwianie równowagi i wymuszenie balansowania ciałem przez krótką chwilę. Krukon zagryzł usta. Nie znał za specjalnie mocniejszych zaklęć, którymi mógłby jakkolwiek odpowiedzieć mężczyźnie, a te, które znał były albo zbyt łatwe do skontrowana, albo nieobliczalne w skutkach.
Jego rozważania wewnętrzne i chwilowe rozproszenie przerwała niestety iskra świetlna podążająca wprost na niego i powodująca... Natychmiastowe oszołomienie. Odleciał ponownie prawie metr w tył upadając na podłogę i przez kilka sekund kompletnie nie mógł pozbierać się z ziemi. Albo wypadała mu różdżka z ręki, albo potykał się o własne nogi. Czuł się pry tym mocno otępiałym i jakimś takim... Pustym? Chociaż nie wiedział czy akurat tego słowa powinien użyć.
Kiedy finalnie udało mu się wstać starał się rozmasować obolałe skronie. Nie był to wynik zbliżającej się wizji i ataków z tym związanych, a oszołomienia, które dość mocno dało mu się we znaki. Kiedy finalnie wyglądał na minimalnie pozbieranego do kupy skierował swoją sosnową różdżkę w kierunku Vinzenta i wypowiadając zaklęcie poprawnie za gestykulował nadgarstkiem.
- Locomotor wibbly! - Zwiotczenie nóg powinny już sprawić, że ten wyląduje w końcu na ziemi.
Coulter zdecydowanie za często na nią trafiał i chłopak chciał się chociaż minimalnie odegrać za ten teatrzyk upadków i poturbowań. Nie wiedział jeszcze jak ale Vonnegut będzie musiał go przeprosić za te nabite dzisiaj siniaki.


@Vinzent M. Vonnegut
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Paź 26 2021, 19:19;

Z perspektywy Vinzenta skutki rzuconego przez niego zaklęcia nie były wprawdzie widoczne, ale za to doskonale słyszalne. Biorąc pod uwagę, że przez brak zmysłu widzenia, skupiał się nieco bardziej na doznaniach innych zmysłów, dźwięk towarzyszący ciężkiemu uderzeniu ludzkiego ciała o kamienną posadzkę, wydawał się tym bardziej bolesny. Skrzywił się lekko i skierował głowę w stronę źródła odgłosów. Był zbyt daleko od miejsca wypadku, aby namierzyć Rylana, więc jego oczy strzelały na wszystkie strony, jakby miało to pomóc w zlokalizowaniu chłopaka.
         Czuł się nieco gorzej niż na początku pojedynku. Wprawdzie nie obrywał ciężkimi zaklęciami, ale, tak czy siak, walka go nie oszczędzała. Nie mówiąc już o tym, że w dalszym ciągu był skonfundowany niezbyt mu przychylnymi efektami magicznej klątwy. W pewnym momencie korciło go nawet, aby ruszyć w stronę Krukona i przerwać pojedynek. Obawiał się jednak, że w ferworze pojedynku mogłoby to zostać odebrane dosyć opacznie. Musiał poczekać na odpowiedni moment... albo do chwili naturalnego zakończenia pojedynku.
         Cholera, zdążył jedynie pomyśleć, gdy zorientował się, że po raz kolejny został celem ataku. I to z dosyć nieprzewidzianego kąta. Nie była nawet sensu próbować się bronić, więc, zamiast tego spróbował się cofnąć, licząc, że uda mu się wyminąć urok w ostatniej chwili. Niestety były to płonne nadzieje i Vonnegut oberwał zaklęciem galaretowych nóg.
         Przez kilka błogich sekund wydawało mu się, że nic się nie stało, jednak po chwili padł prosto na ziemię. Syknął z bólu po uderzeniu w posadzkę. Cóż, chyba również nie wyjdzie z tego pojedynku bez żadnych siniaków. Vinzent starał się namierzyć swoją różdżkę, którą opuścił, jednak kompletnie nie był tego w stanie zrobić, pomimo tego, że była zaledwie paręnaście centymetrów dalej. Ot, kolejna wskazówka dla postronnych, że coś było nie tak z jego wzrokiem.
Jęknął ciężko, próbując położyć się na plecy. Wbrew pozorom, przy efektach zaklęcia Locomotor Wibbly nie było to takie znowuż łatwe zadanie. Odetchnął ciężko i uniósł w górę rękę, machając w bliżej nieokreślonym kierunku.
         — Poddaję się! Już koniec! Mam dość! — zawołał, licząc, że Rylan cofnie zaklęcie.
         Tak jak myślał, tak też się stało i po chwili magia zostawiła nogi Vinzenta w spokoju. Mężczyzna podniósł się powoli, aż w końcu udało mu się stanąć na nogi. Zrobił na próbę krok, potem następny i dopiero wtedy odetchnął z ulgą.
         — Hej? Jesteś gdzieś tutaj? — spytał, nie bardzo mając świadomość tego, czy Krukon nie stoi przypadkiem dwa kroki obok. — Chyba będę potrzebował pomocy. Moja klątwa ślepoty... tak jakby się aktywowała.
         Uśmiechnął się kwaśno i odgarnął włosy do tyłu, przy okazji orientując się, że nabił sobie małego guza przy upadku. Cudownie, po prostu cudownie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rylan A. Coulter

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 170
Galeony : 325
  Liczba postów : 201
https://www.czarodzieje.org/t20738-rylan-a-coulter
https://www.czarodzieje.org/t20742-rylan-a-coulter#658468
https://www.czarodzieje.org/t20740-rylan-a-coulter
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyCzw Paź 28 2021, 13:05;

Co tu dużo mówić... Rylan dostał w kość. Poturbowano go, zmęczono i nabawiono go kilku siniaków. Niemniej jednak czuł, że odbył właściwy trening i jest bogatszy o doświadczenia. Albo o znajomość kamieni znajdujących się na ścianie, jeszcze do końca nie wiedział. Natomiast kiedy usłyszał z ust Vinzenta polecenie zaprzestania walki obolały opadł na ziemię machając w jego kierunku różdżką.  
- Finite. - Był zdyszany i zmęczony. Ilość energii i emocji, które wkładał w zaklęcia zaczęła dopiero teraz w nim rozbrzmiewać w pełni.  
Popatrzył na Niemca dość niepewnie. Jak długo walczył z nim na oślep? Ściągnął mocniej brwi nie dając wiary temu co się właśnie rozegrało. Jak to w ogóle było możliwe. Coulter nie uważał, żeby mężczyzna był w stanie ąż tak wyostrzyć swoje zmysły by w pełni normalnie funkcjonować będąc pozbawionym wzroku.  
- Tak, tak... Jestem. Em... - Zawahał się na chwilę nie mogąc znaleźć odpowiednich słów. - Jak długo już nie widzisz? - Finalnie zapytał Rylan nie wiedząc, czy właściwie powinien. Z drugiej strony... Klątwy stały się ich codziennością, a co za tym szło. No raczej tak istotny aspekt ich dzisiejszego spotkania nie mógł zostać pominięty.  
Podniósł się niezgrabnie z ziemi dość obolały i podszedł do mężczyzny łapiąc go za ramię.  
- Pomogę ci, chodź... - Powiedział spokojnym, łagodnym i ciepłym tonem. Jednocześnie nie chciał nachalnie wpychając mu swojej dłoni do jego własnej, więc postanowił na właśnie taki zabieg. Ujmując go pod ramię sprawnie postawił na nogi i stojąc na palcach przyjrzał się guzowi, który faktycznie nabił sobie mężczyzna, a który nie wyglądał wcale tak źle jakby początkowo mogło wydawać się Vonnegutowi. - Do której części zamku idziemy zatem? - Zapytał nie wiedząc, gdzie właściwie znajduje się pokój mężczyzny. Z drugiej strony nie było to wcale dziwne, jeszcze go nie stalkował.  
Po spokojnym wysłuchaniu od Vinzenta, że ten ne potrzebuje pomocy i świetnie sobie da radę i tak odprowadził go do jego komnat by być pewnym, że ten nie zrobi sobie większej krzywdy po drodze.  


[z/t x2]

@Vinzent M. Vonnegut
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki, od czasu do czasu makijaż i pomalowane paznokcie. Często farbowane włosy, aktualnie brąz wchodzący w czerń. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi.
Galeony : 626
  Liczba postów : 830
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPon Lis 01 2021, 22:57;

Dane:

Umówiwszy się z Drejkiem, zacząłem się zastanawiać, że w sumie pomimo wielu wspólnego, nie gadaliśmy za dużo, owszem, mieliśmy samych wspólnych znajomych, ale nie było zbyt dużo okazji do rozmowy sam na sam. Tym razem zainicjowałem spotkanie, w postaci pojedynku. Ciekawiła mnie ta kwestia, bowiem oboje uważani byliśmy za perełki Gryffindoru w zakresie zaklęć, zaś granica na tyle cienka, że możliwe, że nawet nie czuć wielkiej przepaści między nami.
Spotkać się mieliśmy o dziewiętnastej w sali pojedynków, ja zaś na miejscu pojawiłem się z dziesięć minut przed wyznaczoną godziną, by móc sobie w spokoju spalić jeszcze szluga, przy okazji powstrzymując własną ekscytację tym spotkaniem. Bo tak, byłem zajarany perspektywą nadupcania się zaklęciami.
Kiedy pojawił się Drake, poprawiłem sobie krzyż na szyi i podbiłem do niego wesoło i zbiłem pionę.
- Siema siema, chcesz jednego? – Zapytałem, wskazując na swojego papierosa. Zaproponowałem bardziej z grzeczności, Lilac wyglądał na sportowca, raczej pluł na tego typu sprawy.
- Przechodząc od razu do pojedynku. Myślę, że możemy sobie z godzinkę powalczyć, na punkty. Punkt zdobywa osoba, która trafi drugą, proste. Nie rzucamy na siebie zaklęcia nieodwracalne, czyniące szkodę, wiadomo. Rzucamy monetą na to, kto zaczyna pierwszy. – Mówiąc to, wyciągnąłem galeona i podrzuciłem go w powietrze.
- Okej, ty zaczynasz. No to do dzieła. – Spaliłem niedopałek szluga zaklęciem i ruszyłem na jeden koniec wyznaczonego miejsca do pojedynku i uniosłem różdżkę w bojowej pozie, czekając na ruch Lilaca.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 208 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na ręce Bransoletę Wielkiej Wezyrki - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 824
  Liczba postów : 1304
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPon Lis 01 2021, 23:33;

Kuferek: 54 Zaklęcia, 1 Czarna magia, 8 Transmutacja
Magia dominująca: Zaklęcia
Magia poboczna:Transmutacja
Litera: G - zaczynam
Potencjał magiczny: 58
Średnia potencjału: 61
Progi: 81pkt / 111pkt / 151pkt
K100: 75
Skuteczność magiczna: 58+75= 133 |zaklęcie dobre
Pozostałe przerzuty: 1/2

Przyszedł do sali pojedynków podjarany bardziej niż na lekcję zaklęć. Pojedynki magiczne są chyba najbardziej magiczną rzeczą jaka może być.  No przynajmniej z jego perspektywy, która raczej szybko się nie zmieni. Zwłaszcza że jakiś czas temu w jego główce pojawił się pomysł zostania w przyszłości nauczycielem zaklęć. Do tego jednak trochę czasu mu zostało, bo jeszcze nawet dobrze szkoły nie skończył. A i jeszcze studia przed nim... Na widok kumpla się uśmiechnął i natychmiast ruszył żeby przybić z nim piątkę. -Cześć Perci. Nie, dzięki. Nie palę. - Rzucił z lekkim uśmiechem. Tak, zastanawiał się nad tym czy by nie spróbować ale po zastanowieniu wolał tego nie robić żeby sobie zdrowia nie zepsuć. Już mu wilkołactwo wystarczy, a nie chciałby żeby podczas wycia dorwał go kaszel palacza. W sumie... Była to dosyć zabawna wizja. - Dobra. Chociaż jak znam życie, to godzina nam strasznie szybko zleci. - Bo tak niestety się działo przy dobrej zabawie. Gdyby tylko niektóre lekcje mogły tak zasuwać, to byłby wdzięczny. Luźny pojedynek - dokładnie taki jak wtedy w Jamalu, gdzie podczas próby Jafar ostrzeliwał go dziadkowymi i łagodnymi zaklęciami. Kiedy Perci ruszył na jeden kraniec pola walki, Drake ruszył na drugi niemal drżąc z podekscytowania. Heh... Gryfońskie geny. Kruczki lubiły się uczyć, puchoni tulić, a Gryfoni się bić. Przyjął pozę i pozwolił swojej śmieszkowej naturze, która rzadko kiedy mogła się wykazać wybrać zaklęcie. Rzucił więc, niewerbalnie oczywiście, Zaklęcie Dorabianego Ogona. Tak z okazji Halloween. Oczywiście chciał dorobić koledze z dormitorium Ogon Lwa. Nie było to nieodwracalne, ani szkodliwe. Kiedy skończą się ostrzeliwać, to wycofa zaklęcie. W końcu aż takim dzbanem z uzdrawiania nie jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Percival d'Este

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki, od czasu do czasu makijaż i pomalowane paznokcie. Często farbowane włosy, aktualnie brąz wchodzący w czerń. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi.
Galeony : 626
  Liczba postów : 830
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyPon Lis 01 2021, 23:53;

Dane:

Wzruszyłem ramionami, takiej odpowiedzi odnośnie papierosów się spodziewając. Może nawet to dobrze, należało oszczędzać na fajkach, mimo że trochę grosza miałem, żyłem bowiem z czarodziejskiego socjalu – kieszonkowe dostaję od Ministerstwa Magii, bo mój stary jest mugolem (mimo, że posiada kapitał liczący w miliardach dolarów), do tego jeszcze stypendium z zaklęć. I połowę całej kwoty wydaję na szlugi, to był fakt niepodważalny i nawet mi było trochę szkoda.
- Jeśli godzina nie wystarczy, to możemy zostać na dłużej, mi się nie spieszy – ponownie wzruszyłem ramionami. Zaproponowałem godzinę, bo tak naprawdę nie wiedzieliśmy jak długo nasze ciała wytrzymają ciągłą wymianę ognia między sobą. Należało do tego podejść jak do treningu, nie można się przemęczyć zanadto, żeby nie spowodować żadnej kontuzji. Magiczna kontuzja pewnie też istnieje, nie wiem, nie znam się.
Drake zaczął jako pierwszy, ja zaś śledziłem uważnie jego ruchy, głównie różdżkę i dłoń, w której ją trzymał, mógł bowiem zacząć od jakiś niecnych sztuczek z postawą, zmianą rąk i tak dalej. Czasem się tak zdarzało, lecz nie tym razem. Lilac użył jakiegoś zaklęcia, ja zaś nie byłem w stanie go zidentyfikować, bo sam ruch różdżki nie był dla mnie wystarczający, samo zaklęcie zostało rzucone niewerbalnie. Szybko przygotowałem się do obrony, używając Protego Maxima, które skutecznie odbiło drejkowe zaklęcie. Nie chcąc tracić chwili, bez utraty ani sekundy, zaatakowałem mojego oponenta i może niesłuszny był ten pośpiech, bo mój Petrificus Totalus nie był wymierzony idealnie, był okej i leciał w kierunku drugiego wielkoluda, ale nie był to ideał spod mojej różdżki.

1/6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 208 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na ręce Bransoletę Wielkiej Wezyrki - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 824
  Liczba postów : 1304
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Lis 02 2021, 00:26;

Dane:

Tego mógł się spodziewać i zaklęcie które wymierzył w Perciego ładnie roztrzaskało się o jego tarczę. W sumie to chyba dobrze. Dodatkowa część ciała jaką był ogon mógłby go nieco rozpraszać jeśli by nad nim nie panował, a to nie należy do łatwych sztuk. No i odpowiedź była szybka w postaci niewerbalnego zaklęcia. Ruch różdżką kojarzył, ale nie był dokładnie pewien co to za czar, bo wbrew pozorom niektóre ruchy są do siebie nawet podobne. Mając jednak złe przeczucia, Drake rzucił zaklęcie które miało zniwelować te rzucone przez drugiego wielkoluda. A raczej nie tyle zniwelować, co po prostu zablokować. Normalnie padłoby na najprostsze w świecie Protego, ale jakoś odruchowo zasłonił się zaklęciem Accenure rzuconym niewerbalnie. Jakoś pokładał w nim nieco większe zaufanie. Za atak zabrał się równie szybko co za obronę.-Aquaqumulus. - Może troszkę za szybko, przez co zaklęcie wyszło delikatnie niezdarnie. Fala nie powalała rozmiarami, ale była wystarczająco duża i szybka żeby Perci bęcnął dupą na ziemię jeśli nie uda się mu jej zablokować. Całkiem sprawnie wyszedł im ten początek. Nic tylko czekać aż któryś z nich oberwie. W sumie to mogli się jeszcze wcześniej założyć o symboliczne dziesięć galeonów, żeby mieli nieco większą zachętę. Tak czy siak, kiedy fala sunęła on mógł już się przygotować na zaklęcie jakie drugi gryfon zaserwuje mu w odwecie. I coś czuł że za tę falę wody mu nie popuści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Percival d'Este

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki, od czasu do czasu makijaż i pomalowane paznokcie. Często farbowane włosy, aktualnie brąz wchodzący w czerń. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi.
Galeony : 626
  Liczba postów : 830
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Lis 02 2021, 00:48;

Dane:

Nie bez przyczyny ludzie zatracili swoje ogony, które mieli miliony lat temu, pozostawiając po sobie tylko relikt przeszłości, jakim była kość ogonowa. Za dzieciaka marzyłem o posiadaniu ogona i niebieskiej skóry, jak w Avatarze Camerona, pomimo wielu wad tej produkcji, w tamtym wieku totalnie nie robiłem o to jakiegokolwiek jebania, a tylko oglądałem i zakochałem się w tym świecie, będąc ewidentnie za młody, żeby znać Pocahontas i zauważyć podobieństwo. Teraz, gdy dorosłem, nie zależało mi już na tej części ciała, choć nie powiem, w pewnych niejednoznacznych okolicznościach byłby zabawnym dodatkiem.
Kolejnym zaklęciem z arsenału Lilaca było Aquaqumulus, którego nie obroniłbym zwykłym protego, dlatego użyłem Accenure, „wznosząc” mur w kształcie V, z ostrym kątem w kierunku Drake’a, by woda rozmyła się na boki. Kiwnąłem mu głową, nie spodziewając się tego zaklęcia, lecz zdecydowanie było ono czymś skutecznym, choć rzadko spotykanym przeciwko jednemu przeciwnikowi.
Ja zaś zdecydowałem się na coś, czego jeszcze nie próbowałem, czyli Male Tactus, popełniając przy tym dwie pomyłki – nie dość, że nigdy wcześniej nie nauczyłem się tego zaklęcia, a jedynie podpatrzyłem u innych, to jeszcze za pierwszym razem użyłem niewerbalnie. Zamiast prawdziwego zaklęcia, poleciała jakaś żałosna iskierka, która zawirowała i trafiła sufit. Zaśmiałem się z siebie samego, jednocześnie nie mając już czasu na rzucenie kolejnego zaklęcie, Drake z pewnością miał już jakieś przygotowane.



Ostatnio zmieniony przez Percival d'Este dnia Wto Lis 02 2021, 01:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 208 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na ręce Bransoletę Wielkiej Wezyrki - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 824
  Liczba postów : 1304
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Lis 02 2021, 01:14;

Dane:


Perci wykonał dosyć ładną ochronę przed jego zaklęciem i uniknął zmoczenia. Chyba Drake powinien postarać się nieco bardziej, bo w tym tempie minie godzina albo dwie, oni się zmęczą a żaden z nich nie zaliczy ani jednego trafienia. Zwłaszcza że mają się ograniczyć do tych niegroźnych zaklęć, które nie wyrządzą większej krzywdy. Woda opadła i już zaczął się szykować na postawienie kolejnej bariery żeby zasłonić się przed zaklęciem, ale ku jego zaskoczeniu z różdżki Percivala wyleciała tylko iskra, która za cel obrała sobie sufit. No musiał przyznać że tego całkowicie się nie spodziewał. No ale wypadki się zdarzają. Nie każde zaklęcie wychodziło. W końcu jak Viola uczyła go Turbonis to machał różdżką jak opętany. Rozwalił wtedy kilka drzew tymi podmuchami wiatru i nawet kilka razy niechcący ich przewrócił. No ale skoro miał teraz okazję na atak, to ponownie niewerbalnie rzucił Zaklęcie Dorabianego ogona żeby dorobić Perciemu lwi ogonek. Tak, to trochę dziecinne że postanowił rzucić je kolejny raz, ale skoro jego przeciwnik może jest nieco rozproszony przez nieudany atak, to może Drake'owi uda się w niego trafić. Zwłaszcza że mają się tu przede wszystkim dobrze bawić, prawda? Zwłaszcza że Lew to zwierzę, które było Drake'owym patronusem a jednocześnie godłem ich domu. Gdyby śmieszkował po całości, to prawdopodobnie dorobiłby drugiemu wielkoludowi ogon żyrafy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Percival d'Este

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki, od czasu do czasu makijaż i pomalowane paznokcie. Często farbowane włosy, aktualnie brąz wchodzący w czerń. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi.
Galeony : 626
  Liczba postów : 830
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Lis 02 2021, 01:30;

Dane:

Nie byłem wcale zadowolony z swojej gafy z poprzednim zaklęciem atakującym, trochę mi to weszło na psychę, że podjąłem tak głupią decyzję, lecz w takich okolicznościach nie było zbytnio możliwości się za długo zamartwiać popełnionymi błędami.
Cóż, jeśli jutro będę analizować ten pojedynek, to z pewnością dojdę do następujących wniosków – jest na czym pracować, zdecydowanie.
Woda rzeczywiście opadła, moje zaklęcie jedynie co, to może by przestraszyło gołębie, Drake natomiast gotowy był do kolejnego zaklęcia, na które dość średnio się przygotowałem. To znaczy, przygotowałem, ale nie tak poprawnie jak pierwszym razem, kiedy Lilac użył tego samego zaklęcia. Tym razem jednak urok przebił się przez moją tarczę i mnie trafił, ja zaś poczułem, jak z tyłu pleców pojawia mi się ogon, z pewnością lwi. Parsknąłem śmiechem, nawet jeśli przegrałem pierwszą rundę to na pewno nie spodziewałem się akurat tego zaklęcia.
- Dobra, jeden do zera dla ciebie, rzucam drugi raz monetą na zaczęcie! – Krzyknąłem do Drake’a, jeszcze przed rzutem rzucając Finite na ogon, który był dość dziwny, gdy tak pałętał się między nogami, wolałem więc, żeby nic mi nie przeszkadzało.
- Dobra, zaczynam! – Powiedziałem i stanąłem ponownie w bojowej pozycji, życząc sobie zwycięstwa w tej turze.
No i trochę się wyrwałem bo moja Drętwota może i poleciała w kierunku Drake’a to jednak pod koniec nieco zboczyła z kursu i uderzyła zaraz obok chłopaka. Przekląłem pod nosem, nie mogąc uwierzyć jak zły to był dla mnie dzień do jakichkolwiek pojedynków.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 208 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na ręce Bransoletę Wielkiej Wezyrki - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 824
  Liczba postów : 1304
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 EmptyWto Lis 02 2021, 05:40;

Dane:

Musi przyznać że ucieszył się kiedy jego zaklęcie z powodzeniem przebiło się przez tarcze Perciego i zaserwowało mu piękny lwi ogonek. No było czym cieszyć oczy, zanim nadeszła pora na rundę drugą. Obserwował jak moneta leci w górę, a następnie ląduje. Szkoda że nie miał sokolego wzroku żeby móc ocenić co właściwie na niej wypadło. Nie pozostało mu nic innego jak tylko zaufać żyrafie na słowo. Zwłaszcza że teraz on rzucał zaklęcie pierwszy, a Drake musiał być czujny. Dlatego zabierał się do postawienia bariery kiedy tylko Percival rzucił zaklęcie. Szkoda że nieco mu skręciło i ominęło Lilaca wraz z jego piękną tarczą. -Było blisko. - Nie wiedział czy to go jakkolwiek pocieszy, ale miał nadzieję że tak. W tym tempie może nauczą się podkręcać zaklęcia żeby te leciały po łuku w drodze do celu. A to na pewno mogłoby znaleźć zastosowanie podczas prawdziwych starć. Na przykład żeby trafić kogoś chowającego się za zasłoną. Tak czy inaczej przyszła pora na zaklęcie Drake'a, które rzucił w takim pośpiechu że ledwo co z niego wyszło. -Melofors - Taaak. Zdecydowanie klimat nocy duchów mocno wszedł mu w krew skoro rzuca podczas pojedynku tak bardzo pasujące klimatem zaklęcia. No może nie licząc tego Aquaqumulusa. On był raczej czymś spontanicznym. W końcu kto się spodziewa fali wody?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Sala Pojedynków - Page 20 QzgSDG8








Sala Pojedynków - Page 20 Empty


PisanieSala Pojedynków - Page 20 Empty Re: Sala Pojedynków  Sala Pojedynków - Page 20 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sala Pojedynków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 20 z 21Strona 20 z 21 Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sala Pojedynków - Page 20 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-