Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Dobre złego początki, złe gorszego końce.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 2884
  Liczba postów : 1152
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Dobre złego początki, złe gorszego końce. QzgSDG8




Gracz




Dobre złego początki, złe gorszego końce. Empty


PisanieDobre złego początki, złe gorszego końce. Empty Dobre złego początki, złe gorszego końce.  Dobre złego początki, złe gorszego końce. EmptyCzw 6 Cze - 11:24;


Retrospekcje

Osoby: @Atlas Rosa i @Antonio Díaz
Miejsce rozgrywki: Pub "Pod czarnym kotem"
Rok rozgrywki: 2023
Okoliczności: Niespodziewane sytuacje wymagają niespodziewanych współprac. Atlas potrzebuje rozwiązać problemy, w których pomóc mu może jedynie uzdolniony przemytnik.


Listopad jest miesiącem szarych dni, nieba, którego kolor jest takim samym zawodem, jak zawodzą ludzie w okolicznościach, w których nie powinni się znaleźć. Ulica Śmiertelnego Nokturnu nie była okolicą, po której dobrze jest błąkać się przypadkowym ludziom, tylko... czy naprawdę przychodząc tu, można być osobą przypadkową? Nie można tych zakrętów znaleźć niechcący, wpaść na to osiedle przypadkiem. Nie przypadkiem też do Czarnego Kota trafić, pomiędzy brudnymi witrynami, w ponurym, chłodnym cieniu wysokiej kamienicy.
Rosa w takim miejscu z jednej strony wyglądał jak odstający gwóźdź. Ostatnie, co można było o nim powiedzieć, to że był niewyróżniający się, ale też nigdy nie próbował wyglądać jak wszyscy inni. Co ciekawe, w miejscach takich jak to, wydawało się, że jeśli ktoś jest już na tyle obsceniczny, by nie ubierać się jak cała reszta w szare szaty z kapturem naciągniętym na nos, to najwyraźniej już naprawdę musiał być niezłym gagatkiem i na tym absurdalnym domyśle, półwil siedział przy jednym ze stolików, swobodnie jak w resorcie na plaży. Stała przed nim szklanka z czymś bursztynowym, nie smakowało mu to jednak, jak nic co znał, a co gorsza jak nic, co chciałby poznać. Obserwował więc z łagodnym uśmiechem ludzi plączących się po lokalu, przyglądając się z taką samą uwagą ciemnym typom spod baru, z jaką oni przyglądali się jemu.
Mylne wrażenie, jakie ludzie budowali sobie o Atlasie, było takie, że był dobry. Uśmiechał się pięknie, całował w rękę, śliczny półwil głaszczący małe pieski. Nigdy nie wyprowadzał nikogo z błędu, lubił głaskać pieski, a piękne uśmiechy przychodziły mu naturalnie jak oddychanie. Problem pojawiał się w momencie, w którym ktoś stawał na drodze pomiędzy nim a wygodami jego życia. Czy był pamiętliwy? Niekoniecznie. Ale czy bywał mściwy? Bardzo.
Spojrzał na tarczę drobnego zegarka zdobiącego wąski, jasny nadgarstek i przeniósł spojrzenie na brudną szybę w oknie. Nie było to miejsce zupełnie podpadające pod jego estetykę, ale jednocześnie nie wyobrażał sobie spotykać się z Diazem w kawiarni pod hibiskusem. Z jakiegoś powodu, może dla własnego kaprysu, wizja bruneta w takim miejscu łechtała mu w głowie jakiś ośrodek przyjemności. Podejrzani ludzie w podejrzanych lokalach. Czy to czyniło go podejrzanym? Zaraz uczyni, jeśli Díaz spóźni się o kolejnych kilka minut.
Powrót do góry Go down


Antonio Díaz
Antonio Díaz

Dorosły czarodziej
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : Wielka rana na plecach, rana po poparzeniu na ramieniu
Galeony : 873
  Liczba postów : 484
https://www.czarodzieje.org/t22066-antonio-aaron-diaz#722743
https://www.czarodzieje.org/t22078-poczta-antonio#723310
https://www.czarodzieje.org/t22067-antonio-diaz#722751
https://www.czarodzieje.org/t22483-antonio-diaz-dziennik#746036
Dobre złego początki, złe gorszego końce. QzgSDG8




Gracz




Dobre złego początki, złe gorszego końce. Empty


PisanieDobre złego początki, złe gorszego końce. Empty Re: Dobre złego początki, złe gorszego końce.  Dobre złego początki, złe gorszego końce. EmptySob 8 Cze - 2:27;

Listopad może i był miesiącem szarym i smutnym, ale w tym roku nie był taki dla Diaza. W jego sercu kwitło uczucie, na które nie był wcale gotowy, ale to uczucie miało to do siebie, że było równie piękne, co niespodziewane.  Nic więc dziwnego, że na umówione spotkanie przyszedł odrobinę spóźniony - miał fiu bździu w głowie. Wiedział jednak, że Atlas wiele mu może wybaczyć, a może to było tylko głupie założenie z jego strony, bo nie spodziewał się, jak ważna jest materia, o której przyjdzie im rozmawiać?
W każdym razie wszedł do Czarnego Kota z głupim uśmiechem na twarzy i bez zegarka na ręku. Bo przecież mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą. Od razu go zauważył i bez jego ekscentrycznego stroju nie byłoby o to trudno. Zamówił przy barze podwójny rum, zgarnął szklankę, rzucił na blat należną kwotę i już po chwili siedział naprzeciwko Rosy.
Jedno spojrzenie i od razu wiedział, że coś jest mocno nie na rzeczy.
- Przepraszam za spóźnienie. – Żadnego „hej”, żadnego uprzejmego besos w policzek, żadnych wstępów. Od razu konkret, bo przecież choć się przyjaźnili, że zaprosiłby go bo podrzędnego baru na Nokturnie żeby gadać o dupie Morgany. - Co się dzieje? Coś poważnego?
Zapytał poważnie, a potem upił łyka rumu. Patrzył z uwagą na Atlasa, jakby sam jego widok mógł mu co powiedzieć. I wtedy pomyślał sobie, że to może nierozsądne, ale przecież musi, bo się udusi.
- Fajne wdzianko. Jak nie chciałeś przyciągać na siebie uwagi, to się nie udało. A jak chcesz to szczerze gratuluję. Tylko pamiętaj, że jak ktoś cię tu ze mną przyuważy to masz przejebane. Nikt cię nie śledził? – Tony rozejrzał się dookoła, nie będąc pewnym, czy i on nie miał ogona. Jakaś dziwna myśl podpowiadała mu, że Blaithin może chcieć mieć go na oku. Nie żeby robił coś złego.
Przynamniej teraz.

______________________

I'd rather sail away
like a swan that's here and gone | a man gets tied up to the ground | he gives the world its saddest sound

Powrót do góry Go down


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 2884
  Liczba postów : 1152
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Dobre złego początki, złe gorszego końce. QzgSDG8




Gracz




Dobre złego początki, złe gorszego końce. Empty


PisanieDobre złego początki, złe gorszego końce. Empty Re: Dobre złego początki, złe gorszego końce.  Dobre złego początki, złe gorszego końce. EmptySob 8 Cze - 7:50;

Rosa maskował rzeczywiste uczucia i przemyślenia za gładką fasadą pięknego uśmiechu. Wystarczyła szczypta, naprawdę odrobina uroku, którym otaczał swoją osobę, by nikt nie próbował doszukiwać się w jego oczach rzeczywistych przemyśleń czy emocji. Dlatego też, kiedy Díaz w końcu pojawił się pod czarnym kotem, lekki uśmiech mu nawet nie drgnął. Skinął głową na te przeprosiny, z iskierką wirującą mu gdzieś w kropkach źrenic. Było coś niezwykle czarującego w dorosłych ludziach, używających słowa przepraszam, co w Atlasie łechtało bardzo miłe struny jego ego.
Zmarszczył lekko brwi na te pytania, bo miał ochotę powiedzieć, że tak, bardzo poważnego ale miał wciąż za mało danych, wciąż wiedział zbyt niewiele. Ale przecież to właśnie dlatego się tu spotkali. Przyglądał mu się chwilę, rozbawieniu, podświadomie kręcącym się w kącikach jego ust, iskrom w oczach, wydawał się być jakiś promienny i to w ten niespodziewany sposób, czego Rosa nie omieszkał zanotować w pamięci. Po części, bo był to dość niespotykany dla niego widok, a po części z istniejącej gdzieś głęboko w duchu zazdrości o ten piękny stan.
- Nie sądzę, żeby ubieranie się w... łachmany - uniósł brwi, przyglądając się czarodziejowej szacie jednego z patronów lokalu, siedzącego kilka stolików dalej, postrzępionej tuż przy ziemi od ciągłego następowania- mogło sprawić, że nie będę przyciągał uwagi. - jasne oczy prześlizgnęły się po ludziach i wprawnie rejestrując ilość, umiejscowienie, zajęcie tych pojedynczych kilku osób w lokalu wrócił pełnią swojej uwagi do bruneta, wpatrując teraz w niego tymi lampionami niebieskich oczu. Uśmiechnął się lekko:
- Widzę, że jesteś paranoikiem jak zawsze, Tony. - obrócił szklankę na blacie - Wiem, że w Twojej branży liczy się konspiracja, a im częściej oglądasz się przez ramię, tym dłużej żyjesz, ale myślę, że musisz w tym momencie mi zaufać. - przyglądał mu się z uwagą. Czy przemytnik był do tego zdolny? Do zaufania? - Sprawa, którą się chce z Tobą podzielić, mnie przerasta, jednocześnie nie dając mi spać spokojnie. Wszystko zaczęło się od zagubionego transportu hipogryfa. - zaczął historię - Po zakupie Marduka zniknął z radaru, jego transport po prostu przestał istnieć w jakichkolwiek dokumentach, pracownik sklepu nie pamiętał, że mi go sprzedał, ubezpieczyciel nie miał wpisanego go w swoich księgach transportowych. Do takiego stopnia zniknął, że zacząłem kwestionować własną poczytalność. Skoro go nie ma i nikt go nie pamięta, czy go sobie uroiłem? - jego spojrzenie stało się nieco nieobecne, kiedy wertował w pamięci wspomnienia poszukiwań hipogryfa wraz z młodym auroremm, Orionem Shercliffe- Jak pewnie pamiętasz, teraz Marduk ma się świetnie, przechodzi rekonwalescencję na moim ranczo, choć wciąż ma zbyt głęboką traumę, by latać. - skupił spojrzenie na powrót na Tonio- Myślałem, że to dziwny przypadek. Chciałem wierzyć, że to nic. Później rzeczy zaczęły dziać się same. Od artykułów w Fatamorganie, po ogłoszenia publikowane na ostatnich stronach Walczącego Maga. - cichym, ale uważnym głosem kontynuował referowanie przypadków zaginionych stworzeń, kilku artykułów w lokalnych gazetach o zwariowanych czarownicach, mających urojenia o zwierzętach, które nigdy nie istniały, przez ogłoszenia drobne o zaginięciu psidwaka, wywerny, stada lunaballi ze Wzgórz za doliną. Historia miała wiele dziur, opierała się o zlepek wniosków, które niezależnie nie miały żadnego znaczenia, ale stawiane jeden koło drugiego zaczynały zazębiać się w niepokojący sposób.
Powrót do góry Go down


Antonio Díaz
Antonio Díaz

Dorosły czarodziej
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : Wielka rana na plecach, rana po poparzeniu na ramieniu
Galeony : 873
  Liczba postów : 484
https://www.czarodzieje.org/t22066-antonio-aaron-diaz#722743
https://www.czarodzieje.org/t22078-poczta-antonio#723310
https://www.czarodzieje.org/t22067-antonio-diaz#722751
https://www.czarodzieje.org/t22483-antonio-diaz-dziennik#746036
Dobre złego początki, złe gorszego końce. QzgSDG8




Gracz




Dobre złego początki, złe gorszego końce. Empty


PisanieDobre złego początki, złe gorszego końce. Empty Re: Dobre złego początki, złe gorszego końce.  Dobre złego początki, złe gorszego końce. EmptyWto 11 Cze - 4:57;

Atlas był tajemniczy, a jego sposób bycia zdradzał tak niewiele z tego, co czuł. Bo coś musiał czuć, prawda? Tony zastanawiał się, co może kryć się za tym czarującym uśmiechem, który wiecznie widywał na jego twarzy. Który jednym mógł się wydawać oznaką zblazowania, może nawet nieuwagi, ale Díaz był zbyt wyczulony na niuanse, by stwierdzać podobne głupstwa. Rosa cały czas wszystko bacznie obserwował, od ludzi siedzących gdzieś niedaleko ich, po jego samego - wyraz twarzy, rozmarzone spojrzenie, uśmiech błąkający się kącikach ust. Bo Tony, w przeciwieństwie do przyjaciela siedzącego naprzeciwko, niczego nigdy nie ukrywał. Taka już z niego była otwarta księga.
- Pomiędzy łachmanami a ekstrawagancją jest bardzo szeroka skala, wiesz? - mruknął Díaz, szczerze rozbawiony jego postawą. Szczerze mówiąc na Nokturnie kręciło się sporo podejrzanych typów, którzy mogliby spokojnie zaczepić Rosę nie tyle za to, jak wyglądał, a jak spojrzał na klientów baru. Może wydawało mu się, że jest od nich lepszy, pewnie był. Ale takich rzeczy nie pokazuje się w miejscach takich jak to.
Postanowił jednak zarzucić ten temat, bo rozmowa ta do niczego by ich nie zaprowadziła. Nie po to się tu przecież spotkali. Tony widział jego uśmiech, ale nie sposób było już w tej chwili dostrzec tej szczególnej iskry w oku. To musiała być maska, może jego sposób radzenia sobie z tym, co trudne.
- Powiedzmy, że ci ufam. - Zaryzykował po dłuższej chwili stwierdzenie, upijając łyk rumu. Prawda była taka, że nie był w stanie w pełni otworzyć się na wszystkich, ale Rosa z pewnością zaliczał się do tych bardziej lubianych ludzi. Oczywiście były też osoby takie jak Blathin czy Nico, ale trudno stwierdzić, czy to przyjaciele, czy tylko kochankowie, czy może w ogóle coś pomiędzy. Albo coś więcej? Otrząsnął się z tej dygresji i już uważnie go słuchał, bo przecież nie powinno się w takich chwilach odpływać.
A więc słuchał, może z początku niewiele rozumiał, ale z każdym słowem, które opuściło usta Rosy wszystko stawało się coraz to bardziej jasne. Słuchał i pił, patrząc na niego z uwagą, myśląc o tym, co usłyszał i co tak właściwie mogło to oznaczać. Brzmiało to jak milion historii, które przeżył i tysiąc, o których słyszał. Gdy Atlas zniżył głos, nachylił się do niego, bo przecież ściszył głos. Bardzo słusznie, pomyślał sobie, bo nigdy nie wiadomo kto słucha. A sprawa faktycznie wyglądała na poważną.
- Ciekawe. Ale w zły sposób zdecydowanie - skwitował to w iście lakoniczny sposób, gdy mężczyzna skończył rozkładać przed nim puzzle, w których brakowało tak wielu elementów. Ale ramkę zdołał już z nich ułożyć, teraz po prostu trzeba było postarać się o resztę.
- Nie będę kłamał, to nie wygląda dobrze. - Teraz to on ściszył głos. - Przemyt istot żywych to zawsze ryzyko, a jeszcze większym ryzykiem jest majstrowanie w pamięci na taką skalę. Osobiście nie słyszałem o takim gangu, ale wiesz, w moim fachu trudno być na bieżąco. Cały czas coś… Jeśli ktoś nowy pojawił się na horyzoncie mogę popytać.

______________________

I'd rather sail away
like a swan that's here and gone | a man gets tied up to the ground | he gives the world its saddest sound

Powrót do góry Go down


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 2884
  Liczba postów : 1152
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Dobre złego początki, złe gorszego końce. QzgSDG8




Gracz




Dobre złego początki, złe gorszego końce. Empty


PisanieDobre złego początki, złe gorszego końce. Empty Re: Dobre złego początki, złe gorszego końce.  Dobre złego początki, złe gorszego końce. EmptyWczoraj o 8:19;

Wszystko było częścią większej kreacji, przedstawienia, zatytułowanego "Atlas Rosa", które powstało w pewnym momencie jego dojrzewającej nastoletniości. Trudne zadanie balansowania pomiędzy możliwościami i przekleństwami własnych genów, modelowaniem swojej osobowości i umiejętnym ukrywaniem rzeczywistych przemyśleń w stosunku do świata. Istniało wysokie prawdopodobieństwo, że nawet jaskrawe ubranie i zadufana mina wyższości, jaką prezentował w tak obskurnym miejscu była częścią czegoś bardziej złożonego. W końcu nie mógł tu przyjść zakapturzony, zgarbiony, udając, że jest częścią tego środowiska - wtedy to by dopiero wyglądał podejrzanie. A tak? Odstając jak gwóźdź? Płynął na potencjalnej fali pobłażliwego założenia, że nie zdawał sobie sprawy z zagrożeń, nie widział w tym ryzyka i zasadniczo był łatwym i potencjalnie niegroźnym przeciwnikiem.
Uśmiechnął się do Diaza na te wątpliwej jakości zapewnienie o zaufaniu i skinął głową. Nie powinien mu ufać. Nikt mu nie powinien ufać, ale czy to były słowa, które kiedykolwiek opuszczą jego wargi?
Podzielił się z przemytnikiem swoją historią, przemyśleniami, opowiedział mu szczegóły sprawy, która nurtowała go już od miesięcy. Tak daleko, jak mógł rozejrzeć się sam, rozglądał się - ale nie wszędzie mógł po prostu wparadować, śmiejąc się niewinnie "ojej, nie sądziłem, że tu nie wolno!".
- Miałbym to w dupie. - przyznał lekkim tonem, wzruszając ramionami i patrząc gdzieś w przestrzeń w okolice brudnego okna. Bardzo łatwo było mu mieć to w dupie, przykryć kołderką obojętności i zaakceptować, że go to nie dotyczy - Ale stało się to osobiste. - oblizał lekko wargi i zerknął na Antonia z dziwnym zaczepno-żartobliwym błyskiem w oku, uśmiechając się kącikiem ust - Jestem bardzo mściwy.
Cecha, której nie da się zobaczyć w czystości ludzkich ubrań, uczesaniu włosów czy zdrowych zębach. Cecha będąca gorszą niż najgorsza choroba. Pamiętliwość.
- Pieniądze nie grają roli. Cokolwiek byłbyś w stanie mi pomóc znaleźć, byłoby mi bardzo na rękę. - przyznał, marszcząc lekko brwi - Ludzie, z którymi rozmawiałem albo nic nie wiedzą, albo wiedzą, a potem zagadkowo nic nie wiedzą. Przejdziemy się? Kogoś Ci pokażę. - zaproponował z uśmiechem.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Dobre złego początki, złe gorszego końce. QzgSDG8








Dobre złego początki, złe gorszego końce. Empty


PisanieDobre złego początki, złe gorszego końce. Empty Re: Dobre złego początki, złe gorszego końce.  Dobre złego początki, złe gorszego końce. Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dobre złego początki, złe gorszego końce.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dobre złego początki, złe gorszego końce. QCuY7ok :: 
retrospekcje
-