Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 10 2024, 18:10;


Retrospekcje

Osoby: Atlas Rosa i @Irvette De Guise
Miejsce rozgrywki: Magiczne Lyon, Francja
Rok rozgrywki: grudzień 2023
Okoliczności: Przerwa świąteczna we francuskich uliczkach magicznego Lyon'u.


Wyjazd choćby na chwilę robił mu dziwnie dobrze w głowie. Nie miał najmniejszych pretensji do siebie o ranczo, jednak zjadało mu ono praktycznie cały wolny czas, jaki miał poza byciem pedagogiem szkolnym, przez co łapał się na niekończących się okresach gdzie między pracą, a pracą, była tylko praca, a sam głosił przekonanie o tym, jak ważny jest odpoczynek, regeneracja głowy i ciała.
Pojawienie się we Francjo odbierał dwojako, wciąż echem rozbijała mu się po piersi i głowie Anna, jej niekończące się opowieści o małych francuskich galeriach sztuki, o nieznanych artystach, podmiejskich legendach. Było to już jednak echo słabnące, blaknące w świetle minionego czasu, a przybycie do magicznego Lyon okazało się być bardzo potrzebną Rosie próbą sprawdzenia, w jakiej kondycji znajduje się jego dusza.
Skontaktował się z panną De Guise, szczerze zaciekawiony tym,, co mogła i co chciałaby mu pokazać w swoim rodzinnym mieście, nosząc w sobie niepokorne ziarno zaintrygowania wielkimi szklarniami rodowymi, których zapewne nie będzie mu dane zobaczyć nigdy, a jakaż to by była ekscytująca wycieczka!
Wysłał Irvetcie wiadomość o hotelu, w którym się zatrzymał i zaprosił ją, by przyłączyła się na późne śniadanie. Zazwyczaj, ze względu na swój napięty grafik, jadał je absurdalnie wcześnie, ale będąc na wczasach? Nawet zimowych?

Przed południem siedział na tarasie hotelowym, opatulonym zaklęciem chroniącym przed niskimi temperaturami i choć Francja nie słynęła ze srogich zim, szczęśliwy był, że udało mu się ze swoim pobytem wstrzelić w tych kilka dni, kiedy padał śnieg. Obserwował sypiący się na magiczną dzielnicę śnieg, ubrany w elegancką, choć stanowczo mocno świąteczną czerwień aksamitu. Lubił we Francji, poza wszystkimi jej walorami, to, że jego półwilowość była tolerowana z zupełnie większym marginesem normalności, niż w Anglii czy Austrii. Nie unikał spojrzeń czy nieświadomych uśmiechów obcych ludzi, ale ci zdawali się nie zawieszać w jego obecności tak, jak zazwyczaj działo się to w miejscach publicznych. Unosząc filiżankę do ust, wzrokiem śledził przechodniów przemierzających brukowaną aleję pomiędzy hotelem a kamienicami i sklepami. Nie podał jej właściwie żadnej konkretnej pory tego śniadania, co w myślach z rozbawieniem uznał za zabawne, w końcu De Guise odkąd ją znał słynęła z szalenie dobrze ułożonego grafiku. Czy znajdzie dla niego czas?
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 10 2024, 18:20;

Spodziewała się listu o Atlasa, w końcu rozmawiali o wspólnym spacerze po Lyonie już dawno. Nie zdziwiła więc jej sowa, która zapukała od okna rezydencji, choć widząc treść listu, Irv zmarszczyła nieco piegowaty nosek. Śniadanie... Było w tym coś niepoprawnego, czego jej rodzina na pewno by nie pochwaliła szczególnie, gdyby dowiedzieli się z kim ma je zjeść. A na pewno mieli to odkryć. W Lyonie nie było przed nimi tajemnic i wszystkie plotki dochodziły wprost do uszu rodziny de Guise. Nie odpowiedziała więc od razu, dając sobie czas na przemyślenie i świętowanie swoich urodzin, które przypadały w Wigilię, choć dziewczyna celebrowała ja o wiele dłużej. W końcu jednak podjęła decyzję, która jeszcze rok, czy dwa temu wydawałaby się jej absurdalnie niedorzeczna. Przystała na propozycję i następnego dnia wyszykowała się od rana, by kilka godzin później aportować się przed wskazanym adresem w klasycznym płaszczu.
Weszła do hotelu, kierując swoje kroki na taras. Czuła na sobie spojrzenia pracowników, na pewno ją rozpoznali, ale ona zdawała się nie zwracać na nic uwagi. Była pewna, że w ciągu pół godziny, jej obecność tutaj będzie znana wszystkim, którzy liczyli się w okolicy tak samo jak fakt, z kim się spotykała.
-Bonjur Atlas. - Przywitała się z uśmiechem, gdy tylko zauważyła mężczyznę pochylonego nad filiżanką. -Jak się masz? - Zapytała, witając go tradycyjnymi całusami w oba policzki, po czym usiadła na wolnym miejscu obok niego. -Cudny wybór koloru. - Uśmiechnęła się widząc, jak przypadkiem zgrali swoje garderoby.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 10 2024, 22:05;

Zupełnie nieświadomy tego, jak pruderyjne jest środowisko francuskich czarodziejów i tego, że w dzisiejszych czasach jeszcze kogokolwiek obchodzi kto z kim pije kawę w południe, podniósł wzrok na pojawiającą się czarownicę i posłał jej piękny, atlasowy uśmiech.
- Bienvenue, Irvette. - wymienił z nią bises, francuskie konwenanse nie były mu obce i usiadł sobie spowrotem w fotelu.
- Tobie również bardzo pasuje. - zaśmiał się czarująco - Czegoś się napijesz? Może przekąsisz? Wiem, że to miało być późne śniadanie, ale dałem się obsłudze skusić na pain perdu. - przyłożył jeden palec do ust, próbując ukryć za nim uśmiech, jakby został przyłapany na gorącym uczynku. Wydawał się być bardzo swobodny, może nawet zrelaksowany. Czuł się, jakby skorupa, którą się zasłonił na sztywno te dwa lata temu, w końcu zaczęła puszczać, pozwalając mu na bycie bardziej sobą, niż powściągliwym, skaleczonym przez miłość młodym mężczyzną.
- Mam nadzieję, że masz dla mnie dziś trochę czasu? - zerknął na nią z lekkim zamyśleniem - Wczoraj odwiedziłem ogrody różane w Parc de la Tete d'Or i warsztaty tkania jedwabiu, więc dziś jestem cały Twój, z ogromną nadzieją i ciekawością, by poznać Twoje ulubione zakątki miasta. - powiedział, odstawiając filiżankę na spodeczek i opierając się w fotelu - To Twoje rodzinne miasto, prawda? - zainteresował się, ciekaw, czy to tu się wychowała, czy jak to się zdarza wśród trzymających się zaprzeszłych tradycji rodzin czarodziejskiej szlachty, była raczej trzymana w jakimś podmiejskim pałacu jak w bunkrze.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 10 2024, 22:30;

W Lyonie można było poznać wiele twarzy Irv. Publicznie zawsze była perfekcyjna, świadoma tego, że przyciąga uwagę zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym tego słowa znaczeniu. Co innego w rodzinnym chateau, gdzie stawała się po prostu ciepłą i szczęśliwą dziewczyną, którą mało kto miał okazję poznać. To właśnie w okazałej rezydencji mogła wreszcie nieco spuścić z tonu i wyluzować, co brzmiało nieprawdopodobnie w jej kontekście. Teraz jednak była poza bezpieczną przystanią i choć znała to miasto i miała świadomość, że ostatecznie jej zdanie będzie ważniejsze niż byle plotka, nie zamierzała pozwolić sobie na niewygodne potknięcia.
-Merci. - Odpowiedziała ze słodkim uśmiechem, bo oczywiście, że wyglądała nienagannie. -Chętnie, sama jeszcze nie jadłam. Wezmę crêpe aux fruits i cappuccino z czekoladą. - Podjęła szybką decyzję, a gdy pojawił się kelner wtrąciła jeszcze coś o dwóch kieliszkach szampana i jakby nigdy nic wspomniała, by wzięli pod uwagę jej alergie, choć nawet nie zająknęła się na temat tego, jakie mogą one być. Zdecydowanie łagodniej spojrzała jednak na Atlasa, gdy ten zaśmiał się jak dziecko przyłapane na czymś niezbyt grzecznym i mimowolnie sama się uśmiechnęła. -I bardzo dobrze, nie powinieneś odmawiać tutejszego jedzenia. Czymkolwiek by nie było. - Poradziła, bo nie było żadnym sekretem, że uwielbiała lokalną kuchnię, a ta lokalna z Lyonu była jej szczególnie bliska.
Skinęła tylko głową, bo miała praktycznie cały dzień dla niego. Wieczorem szykowało się małe wydarzenie w jej chateau, ale do tego czasu już dawno powinna się rozstać z Atlasem. -Mocny start. - Przyznała, bo gdyby nie jej własne szklarnie to Parc de la Tete d'Or byłby chyba jej ulubionym miejscem. -Myślę, że warto przejść się na ten festiwal, o którym Ci wspominałam. Ponoć dzisiaj szykują konkurs lodowych rzeźb. - Zaproponowała, choć była to tylko jedna z opcji, które miała w głowie. Na ten moment cieszyła się ze swojego dania, które kelner w końcu przyniósł. Biedny pracownik widział po jej postawie, że nie może odejść, dopóki nie uzyska aprobaty, a gdy Irv nie znalazła śladu truskawek ani kiwi w swoim naleśniku, wbiła w niego widelec i ukroiła kawałek, co było jasnym znakiem, że przyjmuje tę potrawę i uwalnia kelnera od tej tortury. -Tak. Właściwie to mieszkamy zaraz pod miastem, rozumiesz, nie wmieścilibyśmy szklarni między zabudowania, nawet gdy większości z nich jeszcze nie było, gdy one powstawały. - Z dumą opowiadała o historii rodziny, która pamiętała powstawanie tego miasta. Ślad de Guise był tu naturalnie wypalony i nawet różne przeciwności losu nie były w stanie tego zmienić. -A Ty? Skąd właściwie pochodzisz? - Zdała sobie sprawę, że nigdy o to nie pytała.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyPią Sty 12 2024, 12:45;

Przechylił głowę na propozycję szampana, bo zasadniczo ostatni raz pił szampana do śniadania po swoich zaręczynach z dziesięć lat temu, ale kim by był, by odmówić panience jej zachcianki. Na jej słowa uśmiechnął się lekko:
- Czasami tęsknie za francuską kuchnią. - przyznał, śledząc wzrokiem kelnera, który wydawał mu się nagle krzątać jakby szybciej i sprawniej - Angielskie jedzenie jest szalenie ciężkie i źle wpływa na mój sen. - uniósł brwi, jednak zaraz machnął ręką, bo cóż mogłoby De Guise obchodzić jego ewidentnie zdziadziałe trawienie i dyskomfort związany z tłustymi, mięsnymi kulinariami.
Zaśmiał się lekko:
- Mówisz? - pokręcił głową - Park był wspaniały, nie wiem jak go ominąłem przez te wszystkie lata odwiedzin. - pokiwał głową, a gdy przypomniała o festiwalu, otworzył szerzej oczy, przypominając sobie, że rzeczywiście był częścią ich rozmowy o potencjalnym przyjeździe do Lyon. Tak się rozprężył urlopem od bolączek na ranczo, że wszelkie rozsądne myśli i założenia rozwodniły mu się gdzieś na trzeci i czwarty plan.
- Brzmi fantastycznie. - miał zawsze głębokie umiłowanie do sztuki. Do rzeczy pięknych. Do pięknych ludzi. Lubił otaczać się pięknem i w galeriach, na wystawach, czuł się- cóż - na miejscu. Dopił swoją kawę obserwując ceremonialne wniesienie naleśników, jakby siedział przy stole z papieżem.
Jakaś iskra rozbawienia zakręciła się w jego oku, kiedy kelner wyglądał, jakby miał wyzionąć ducha gdyby młoda kobieta krzywo zmarszczyła nosek na swojego naleśnika i przez myśl mu przeszło, by się zastanowić, czy na pewno jest w dobrym towarzystwie, bo zasadniczo chciał odpocząć korzystając z anonimowości, a nie być pod stałą, najwyraźniej pełną lęku obserwacją, jakby rzeczywiście towarzyszyła mu francuska księżniczka.
- Rozumiem. - skinął głową - Ale jak pięknie byłoby mieć szklarnie na dachach miasta... - spojrzał poza taras na rozciągające się panoramicznie kamienice. Wiszące ogrody. Może powinien o tym pomyśleć na ranczo..?
Powrócił spojrzeniem do Irvette i zamyślił się:
- Hm. Pochodzę z południa Austrii, Villach leży blisko graniczy ze Słowenią i Włochami. - nakreślił, oczyma pamięci sięgając do wspomnień rodzinnych stron, wysokich, ośnieżonych szczytów, szerokich koryt rzek - Mój rodzinny dom znajduje się jednak nad jeziorem Volaia w Alpach. Bardzo trudno było mojej matce całkowicie zrezygnować z otoczenia natury. - zamyślił się, żyjąc krótką chwilę wspomnieniem nieskazitelnej czystości wody jeziora, szpaków, unoszących się szmerem po niebieskim niebie, odbijającym się w jego tafli jak w lustrze. Jednocześnie wiecznie chciał wrócić do Lago Volaia i usilnie starał się tego nie robić, z obawy, że nigdy już nie zdoła stamtąd wyjechać, zakochany w przestrzeni i wolności otoczenia nieskalanej ludzką chciwością natury.
Spojrzał na Irvette i podarował jej kolejny piękny uśmiech:
- Nie ma tam ani jedwabiu, ani lodowych rzeźb, a jedyne róże, jakie można znaleźć, są dzikie i ukrywają się w gęstych, kolczastych krzewach szypszyny. - zaśmiał się.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyPią Sty 12 2024, 14:21;

-Nie nazwałabym tego kuchnią. - Skrzywiła się na samą myśl o tym wstrętnym jedzeniu. Na szczęście u nich w domu gotowały skrzaty i dobrze wiedziały, jakie potrawy mogą gościć na stole. Gorzej było w Hogwarcie, dlatego nie bez powodu Irv często miała dostarczane własne posiłki, między zajęciami. -Nie myślałeś, żeby w takim razie przestać je jeść? Masz skrzata, prawda? - Wyraziła na głos coś, co było dla niej czystą oczywistością. Przecież nie kazałaby Atlasowi samemu siedzieć w garach, a jeśli to lubił, zawsze mógł rozwinąć się w potrawach francuskich.
Skinęła tylko głową na pytanie, które w jej opinii było retoryczne i nie potrzebowało dalszego rozwinięcia tematu. -Ważne, że w końcu go znalazłeś. - Zauważyła pozytyw tej sytuacji. Widziała ich znacznie więcej, ale skupiła się na jedzeniu, które jej przyniesiono. Oglądała naleśniki uważnie, nie mając zamiaru tu zejść i to jeszcze z opuchniętą twarzą. Jakkolwiek to nie wyglądało z boku, była urodzona do takiego traktowania i nawet nie zwracała uwagi na fakt, że nie dla wszystkich jest ono codziennością.
-Och, owszem! Widziałeś wiszące ogrody w Arabii? Niesamowite miejsce... - Jej wzrok rozmarzył się, gdy tylko przypomniała sobie tę zieleń i mnogość wyjątkowej roślinności. Mogłaby tam spędzić całe wakacje, ale niestety nie mogła sobie wtedy na to pozwolić.
Odbiła piłeczkę i spytała o jego korzenie. Tak naprawdę nie wiedzieli o sobie za wiele, a takie śniadanie było idealnym czasem by to zmienić. Uważnie słuchała opisu jego rodzinnych stron i wyobrażała sobie to miejsce. -Brzmi niesamowicie urokliwie. Góry, roślinność, jezioro... Dorastanie w tym miejscu musiało być wyjątkowo przyjemne. - Zapisała sobie w myślach, by dodać tę lokalizację do swoich najbliższych podróży. Może nawet uda jej się dorwać tam jakiś piękny okaz, którego nie posiada w angielskich zbiorach.
-Róże to wdzięczne kwiaty i silne mimo swej delikatności. - Zauważyła, bo choć lubiła luksusy, to doceniała też piękno zupełnie innych warunków. Jeśli oczywiście coś jej rekompensowało pewne niedogodności, takie jak brak jedwabnej pościeli chociażby.
-Myślę, że jeśli chcemy załapać się na pokaz finałowy, powinniśmy powoli się zbierać. - Zaproponowała, gdy skończyła posiłek i został im tylko musujący szampan w wysokich kieliszkach. -Za udany dzień. - Zaproponowała lekki toast i napiła się alkoholu, rozkoszując się jego delikatnym, a jednocześnie nieco cierpkim smakiem.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySob Sty 13 2024, 18:30;

Zamyślił się na chwilę, bo zadała całkiem rzeczowe pytanie, po chwili jednak zaśmiał się lekko jakby do siebie:
- Przez chwilę pomyślałem, że rzeczywiście nie wiem czemu - zauważył - aaale jednak jakąś słabość do wellingtona, tego placka z jagnięciną... jak oni go nazywają? - dotknął podbródka- Placek pasterza? No i najlepszej przekąski przy pracy, czyli flapjacków. - mówił o jedzeniu, jak ktoś kto jest fanem, ale nie uzdolnionym kucharzem. Lubił gotować, radził sobie w kuchni, choć zdecydowanie preferował kiedy rzeczy same się działy.- Jak najbardziej, Pickles radzi sobie w kuchni doskonale, jednak wole utylizować jego talenty gdzie indziej. - przyznał - Ranczo się rozrasta, podopiecznych jest coraz więcej, a nie wszystko się da zautomatyzować jak szklarni. - szklarnią, którą zaprojektowała, nie musiał się martwić wcale. Po skonstruowaniu budynku cały system działał na tyle niezależnie, że mógł tam zaglądać jedynie sporadycznie. Czego nie mógł powiedzieć chociażby o młodym hipogryfie.
- Jeszcze mnie tam nie było, nie. - nie miał okazji odwiedzić stron Bliskiego Wschodu, jego edukacja jednak nie zatrzymywała się tylko na kwestiach czesania zwierzęcego futerka. Świat, jego sekrety i cuda nie były dla Rosy tajemnicą.
Sekrety i tajemniczość w ogóle zresztą nie leżały w jego naturze. Był bardzo otwarty, ciepły, ale subtelny w swoim uroku. W żadnym z pozornych wypadków nie sprawiał wrażenia kogoś, kto skrywa w sobie nieznane, mroczne zakamarki. Nawet teraz, opowiadając o pięknie rodzinnych stron, wydawał się być błogim w szczerości turystą. Tylko kto tak naprawdę znał Atlasa, widział wszystkie gładkie fasety jego kryształowej osobowości. Te, które odbijają światło i te, które je pochłaniają. Czy to, co mówił, było całą prawdą, czy jedynie brzmiał jakby mówił o wszystkim tak otwarcie. W końcu nie było pytania, na które Rosa by nie odpowiedział. Czy to świadczyło o jego otwartej szczerości, czy wprost przeciwnie, tkał kłamstwa jak przędziorek o lśniącym pancerzyku odbijającym słońce.
- Tak. - przyznał z uśmiechem, kiwając lekko głową - To prawda. Miałem bardzo dobre dzieciństwo, jak i, cóż, resztę życia. - zaśmiał się serdecznie - Nie mam na co narzekać. - rozłożył ramiona w geście przyznawania się do winy. Zamknięcie w hogwardzkim zamku prawie go wykończyło, fizycznie odchorował dwa tygodnie zeszłych ferii, nim nie zdecydował się na otwarcie rancza. Teraz? Teraz było niemal doskonale.
Uniósł kieliszek w jej stronę:
- Już jest udany. - uśmiechnął się, w odpowiedzi na toast. Francuskie wina musujące były w jego opinii najlepsze na świecie. Nie to, że był jakimś wytrawnym sommelierem, ale trochę był.
Wstał, by odsunąć jej krzesło, po czym przyzwał swój płaszcz z wieszaka. Hotel był na tyle wysokiej klasy, że nikt nie ganiał za klientami z paragonami, bo wszystko rejestrowało się na jego rachunek pokojowy, w związku z czym po chwili już wychodzili na oprószone lekkim śniegiem uliczki magicznego Lyon.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 17 2024, 13:08;

Oczywiście, że zadała rzeczowe pytanie. Skoro nie smakowała mu brytyjska kuchnia, to chyba tylko masochista wciąż torturowałby nią swoje kubki smakowe. Czyżby Atlas należał do takich osób?
-Rozumiem. - Skinęła, bo o ile faktycznie pojmowała, że czarodziej może mieć takie upodobania, to jednak kompletnie się z nim nie zgadzała, a nie miała zamiaru siedzieć tu i kłócić się o kulinarne zbrodnie Wielkiej Brytanii.
-Myślę, że niedługo i tak będziesz potrzebować kolejnego skrzata. Przy takiej ilości roślin i zwierząt i Twojej pracy w szkole, ciężko będzie wam nad tym zapanować we dwójkę. - Czuła się mile połechtana, gdy wspomniał o szklarni. Była dumna ze swojego projektu, który był nie tylko funkcjonalny, ale i estetycznie bez zarzutu. Nigdy wcześniej nie miała okazji wykazać się w takiej sprawie i chyba czuła, że mogłaby to robić profesjonalnie, gdyby z jakiegoś powodu musiała zrezygnować z prowadzenia własnego biznesu.
-W takim razie musisz pojechać! Chociaż sama Arabia raczej mnie nie porwała, ale te ogrody... Coś niesamowitego. - Słychać było szczerą ekscytację w jej głosie, która odbijała się też w oczach kobiety. Było to raczej rzadkością u de Guise, by tak otwarcie pozwalać sobie na jakiekolwiek emocje, ale Irvette wiele się zmieniła, od kiedy przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii.
Sama z natury nie ufała ludziom i choć owszem, Atlas wydawał się być jej niesamowicie otwarty, to jednak pozostawiała margines błędu, na który dość mocno zwracała uwagę. Była pewna, że nie ma człowieka, który by czegoś nie ukrywał, a Rosa dodatkowo posiadał geny wili, co wcale nie pomagało czarownicy mu zaufać. Podziwiała w pewnym sensie te istoty, ale nie zmieniało to faktu, że podchodziła do nich z dystansem, bardzo dobrze świadoma tego, w jaki sposób potrafią wykorzystywać swoje talenty. W tej chwili skupiona była jednakże na wyobrażeniu sobie uroków górskiej mieściny, w której mężczyzna się wychował. To wszystko brzmiało dla niej jak jedno z tych miejsc, gdzie cisza nie przytłacza, a pozwala bardziej docenić otaczające człowieka piękno.
-Oby przyszłość była równie pomyślna. - Odpowiedziała uprzejmie, po czym zainteresowała się postawionym na stole alkoholem. Ponownie skinęła głową na jego twierdzenie o udanym dniu. Na ten moment nie żałowała tego, że opuściła rezydencję, choć był to dopiero początek ich spotkania. Była mimo wszystko najedzona i wyspana, a do tego miała obok godne towarzystwo. Pozostawało mieć nadzieję, że po drodze nic jej tego nie zepsuje.
-Zapomniałam już, jaki Lyon jest piękny, kiedy człowiek nigdzie się nie spieszy. - Westchnęła, gdy kierowali się do przejścia na najbardziej magiczną ulicę miasta. Oczywiście, że łącznikiem między mugolami a czarodziejami, była tutaj statua pegaza, a gdy ujawniła swoje czary, ich oczom okazała się ulica pełna niesamowitych barw i ogromu ludzi. -Chyba będzie ciężko przedrzeć się przez ten tłum, by dojrzeć cokolwiek na scenie. - Zauważyła, próbując namierzyć jakąś lukę, lub stanowisko z omniokularami. Uwielbiała pokazy lodowych rzeźb magicznych i zawsze chętnie wpadała na festiwal, gdy miała taką możliwość. -Możemy spróbować dostać się na strefę V.I.P. - Myślała na głos, wskazując lewitującą lożę nad ich głowami. Nie sądziła, by coś takiego miało być dla niej problematyczne do załatwienia szczególnie, że zarówno ona, jak i Atlas, posiadali w rękawach specjalne narzędzia perswazji.
-Czujesz to? - Zaciągnęła się zapachem, który rozchodził się w powietrzu. Coś słodkiego, a jednocześnie orientalnego. -Wątróbki różecznika nadziewane kasztanami w karmelu. - Rozpoznała od razu jedną ze swoich ulubionych przekąsek. -Bardzo delikatne, ale nie każdemu przypadają do gustu. - Dodała jeszcze czując, jak mimo spałaszowanych niedawno naleśników, powoli znów robi się głodna.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 24 2024, 00:17;

Przez chwilę jeszcze błądził myślami w kierunku wyprawy do Arabii. Miał z nią skojarzenia, do których nie chciał wracać, mimo że nigdy w niej nie był - jaka przewrotna jest ta psychika człowiecza. Nie lubił w niej tego, w sobie tego nie lubił. Panował doskonale nad tak wieloma aspektami swojego życia, mając precyzyjnie wykalkulowane schematy i założenia na najbliższe miesiące, nawet lata. Zostawiał sobie dokładnie wyliczony margines na małe szaleństwa, takie jak weekendowy wypad do Lyonu, ale nie zostawiał sobie w głowie przestrzeni na trucie samego siebie. Rok to sobie robił, pozwalał, żeby emocje i skaleczone serce brały górę nad jego samopoczuciem. Niemoc względem swojej podświadomości była przywarą, której nie chciał w sobie zaakceptować, choć to przecież takie ludzkie.
Uśmiechnął się do Irvette, gdy zachwyciła się Lyonem. To było takie naturalne i urocze z jej strony, zaskakiwało go za każdym razem, tak był przyzwyczajony do jej cichej, konkretnej i rzeczowej osobowości w szkole, że takie obserwowanie jej w naturalnym środowisku było jak wizja.
- Hm? - zwrócił spojrzenie w jej stronę, kiedy wyraziła zawód związany z tłumem, bo sam, będący o głowę wyższym od przeciętnego czarodzieja, nie miał najmniejszego problemu widzieć co się działo w okolicach sceny jak i na niej - Och, ależ oczywiście Irvette. Możemy tam pójść, ale najpierw wątróbki. - kiwnął głową, bo zapach dotarł i jego nosa - Nie miałem okazji tego próbować, a brzmi fantastycznie. - przyznał, zaraz rozglądając się za stanowiskami z poczęstunkiem i napojami.
Kiedy skierowali kroki w tamtą stronę zakupił porcję zarówno sobie jak i swojej kompance, upewniwszy się, czy nie miałaby ochoty również na magicznego, miodowego grzańca winnego, po czym zajadając się delicją i czując jak prawdziwie zrelaksowany turysta, pokierował się w stronę wejścia na lożę VIP. Nie wiedział, czy wszechobecna aureola kłaniania się i dogadzania młodej De Guise ma im posłużyć za bilet wstępu do loży, niemniej bez zawahania, gdyby miało to nie podziałać, zmiótł portiera na kolana precyzyjnie dopracowanym uśmiechem, doprawionym szczodrze i od serca urokiem wili.
Gdy dostali się do środka, niezależnie od tego jakim sposobem, wskazał jej jedne z wolnych miejsc z doskonałym widokiem na scenę.
- Bywasz na tym festiwalu co roku? - zainteresował się, czy towarzyszy jej podczas spełniania jakiejś osobistej tradycji, czy nadkładała sobie obowiązków, by sprawić mu przyjemność swoim towarzystwem.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyWto Sty 30 2024, 14:26;

Ruda nie mogła sobie pozwolić na takie emocjonalne okresy. Nauczona odstawiania uczuć na bok, radziła sobie z nimi w wyjątkowy, aczkolwiek wątpliwy sposób. Zawsze miała też na szczęście pracę, która zajmowała jej umysł i choć nie znała prawdziwie złamanego serca, to zdarzały się momenty, kiedy rozsądek gdzieś jej uciekał. Cieszyła się, że potrafi to maskować, choć nawet jej zdarzały się potknięcia, z których nie była specjalnie dumna.
Kochała swoje rodzinne strony i nie wstydziła się tego pokazywać. Oczywiście, w towarzystwie Atlasa nie była aż tak zrelaksowana jak w przypadku, gdy miała wokół najbliższych, ale widać było, że czuje się tutaj swobodnie. Pewne sztywne maniery poszły w zapomnienie, a jej szmaragdowe tęczówki wręcz błyszczały ze względu na jej dobry humor.
-Śniadanie Ci nie wystarczyło? - Zapytała żartobliwie, ale nie protestowała. Sama chętnie zjadłaby ten przysmak szczególnie, że nieczęsto mogła sobie na niego pozwolić. Głównie ze względu na fakt, że mało która restauracja serwowała ten przysmak. Było to raczej typowo eventowe jedzenie i dziewczyna już dawno się z tym pogodziła. Choć łatwo nie było.
Podziękowała uprzejmie za swoją porcję. Doceniała takie drobne, kulturalne gesty tym bardziej, że w tych czasach mało kto jeszcze pamiętał o podobnym zachowaniu. Przez chwilę rozmawiali o wątróbkach, aż w końcu znaleźli się w loży, skąd mieli doskonały widok na scenę, gdzie artyści już powoli zaczynali rzeźbić swoje dzieła.
-Niestety nie. Czas nie pozwala na podróże, choć staram się opuszczać najmniej jak mogę. - Przyznała z widocznym smutkiem. -Pamiętam, jak jednego roku przyznawali rozety za najpiękniejsze figury z krzewów i kwiatów. Och, jaka szkoda, że nie powtarzają tego wydarzenia. - Rozmarzyła się, wspominając jeden z pierwszych festiwali, na który zabrał ją ojciec. Była wtedy zaledwie dziewczynką, która nie rozpoczęła nawet jeszcze edukacji w magicznej placówce.
-Innego razu, głównym wydarzeniem były mistrzostwa w malarstwie na ludzkim ciele. To, co Ci artyści potrafią stworzyć, jest jedyne w swoim rodzaju. - Na chwilę zamilkła, wychylając się nieco przez krawędź, by lepiej przyjrzeć się jednej z lodowych figur, które powoli nabierały swojego ostatecznego kształtu.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyWto Sty 30 2024, 20:39;

Zaśmiał się wesoło, spoglądając na nią roziskrzonymi oczyma.
- Szczerze? Śniadanie było wspaniałe, ale to taka moja drobna słabość na wyjazdach. - nakreślił - Bardzo lubię próbować nowych dań, nowych smaków. - samo mięso różecznika nie było jego ulubionym, ale smakołyki z dobrze przyrządzonych podrobów były klasyką francuskiej kuchni, był zresztą absolutnie pewien, że jeśli ta przekąska satysfakcjonowała wysublimowane kubki smakowe de Guise, to i on sam się nie zawiedzie.
Wydawało się przestępstwem, że nie byli od razu zaproszeni do loży - pasowali tam idealnie, oboje eleganccy i piękni, oboje z niewymuszoną klasą. Nawet mimo wątróbek na talerzykach!
- Coś o tym wiem. - przyznał, unosząc lekko brwi z rozbawieniem. Ranczo również wymagało ciągłej uwagi i rzadko kiedy mógł pozwolić sobie na dłuższy wyjazd, głównie z powodu braku pracowników, ale też poniekąd ze względu na niskie zaufanie do obcych ludzi, mających zajmować się jego podopiecznymi - Może z czasem się to zmieni. - powiedział, jakby chciał pocieszyć i ją i siebie.
Zmarszczył lekko brwi, słysząc o figurach z krzewów i kwiatów, bo brzmiało to jak bardzo znana, wieloletnia tradycja magicznej Austrii związana ze świętem wiosny. Uśmiechnął się do niej zagadkowo, notując w pamięci, by znaleźć czas w kalendarzu na przełomie kwietnia i maja, by ją na te obchody zabrać, skoro tak tęskniła za wielkim i świetnym kwiatowym widowiskiem.
Przyglądał się jej, takiej szczerze zainteresowanej tym, co się działo na scenie, jakby bardziej intrygowała go i interesowała jej osoba, niż rzeczywiście lodowe rzeźby. Poniekąd tak zresztą było, Atlas był ogromnym fanem ludzi, ich natury, intrygowali go, ciekawili swoimi pasjami, swoimi niewymuszonymi odruchami. Irvette miała bardzo piękną naturalność ukrytą pod grubą zbroją wyuczonych manier i czasem, bardzo rzadko, gdzieś pomiędzy szczelinami mógł dostrzec tego cień i wydawało mu się to szalenie piękne.
Uśmiechnął się, odwracając wzrok w kierunku sceny i zjadając ostatni kawałek przekąski.
- Który uważasz, że zajmie miejsce na podium? - zagaił.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyWto Sty 30 2024, 22:52;

Towarzystwo Atlasa było miłą odmianą dla dziewczyny. Lubiła przebywać z ludźmi kulturalnymi i dojrzałymi, a jednocześnie w sercu była zwykłą dziewczyną, która potrzebowała nieco zabawy. Może i jej pojęcie relaksu wyglądało inaczej niż przeciętnej dwudziestolatki, ale nadal doceniała tych, którzy nadawali na tych samych falach. Warto też dodać, że Irv doceniała piękno, a Atlas, między innymi dzięki genom wili, był bardzo atrakcyjny dla oka.
-Odważnie. Nie boisz się, że coś Ci zaszkodzi? - Zapytała ciekawa, bo sama raczej uważała na to co spożywa, a przede wszystkim gdzie. O ile w restauracjach i na wystawnych bankietach czuła się pod tym względem bezpiecznie, to w życiu nie tknęłaby czegoś, co znalazła w ulicznej budzie.
-Masz pewnie jeszcze mniej czasu ode mnie. Nauczanie i zajmowanie się zwierzętami to praca bez wytchnienia. Choć osobiście wolałabym towarzystwo zwierząt niż młodocianych czarodziejów i czarownic. - Ostatnie słowa wypowiedziała z lekką pogardą. Nie kryła się z tym, że uważała zwierzęta za bardziej cywilizowane niż młodzież, a już na pewno jeśli mowa była o uczniach Hogwartu. Takiej beznadziejnej zgrai nie widziała w swoim życiu i jakby miała wrócić w mury szkoły jako pedagog, zapewne od razu stałaby się najbardziej nielubianą członkinią kadry. Albo poszukiwaną przez aurorów za wielokrotne tortury i morderstwa. Prawdopodobnie obydwie te opcje naraz. -Łatwo zapomnieć o przyjemnościach w natłoku pracy. - Dodała filozoficznie, odnosząc się do ich obojga.
Zdziwił ją ten zagadkowy uśmiech, który wykwitł na twarzy Atlasa. Przez chwilę stała się o wiele bardziej czujna, ale bardzo szybko rozproszyło ją to, co działo się na scenie. W otoczeniu sztuki dziewczyna rozkwitała i bardzo ciężko było jej zepsuć dobry humor. Może jeśli nie czułaby się przy Atlasie bezpieczna, nie pozwoliłaby sobie na tę beztroskę, ale nie uważała, że czarodziej może ją znienacka zaatakować. W takich okolicznościach tylko Ruby Maguire byłaby do tego zdolna, a jej na całe szczęście nie było nigdzie w pobliżu Francji.
Przez dłuższą chwilę przyglądała się rzeźbom, choć czuła na sobie wzrok Atlasa, co nieco ją peszyło i sprawiło, że na bladych policzkach wykwitł charakterystyczny rumieniec. Nie wiedziała, że jej bardziej wrażliwa strona mogła przyciągnąć jego wzrok. -Powiedziałabym, że hipnotynka, wykucie coś tak delikatnego wymaga ogromnego rzemiosła, ale z drugiej strony niuchacz ma potencjał ze względu na te detale sierści... Ciężko mi ocenić na prawdę. - Chciała powiedzieć coś więcej, ale zamiast tego aż westchnęła głośno, gdy lodowe figury ożyły pod wpływem zaklęć i zaczęły prezentować się z każdej możliwej strony. -A Ty kogo typujesz? - Odwróciła się do Atlasa czując, jak jeszcze bardziej rumieni się pod wpływem spotkania ich spojrzeń.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 31 2024, 01:50;

Pokręcił przecząco głową.
- Nie wiem, może to zwierzęcy metabolizm, ale nie zdarzają mi się problemy żołądkowe. - powiedział, po przełknięciu ostatniego różecznikowego kąska - Bardzo wyborne. Dziękuje za polecenie. - uśmiechnął się do niej pięknie. Jadł i z ulicznej budy i z gorącego kamienia na poboczu i z porcelanowych talerzy i z papierowej tacki. Lubił jedzenie, choć mało komu się z tego zwierzał i mało kogo to właściwie obchodziło, że Atlasowi kulinaria nie są całkowicie obojętne.
- Szczerze, to czasem trudno jest zauważyć różnice. - odpowiedział, siląc się na powagę, bo młodzi czarodzieje i ich wybryki rzeczywiście niejednokrotnie okazywali się bardziej nieprzewidywalni i niebezpieczni od najdzikszych stworzeń, z którymi pracował- Choć zawsze chciałem być pedagogiem, to jednak czasami szala przechyla się w stronę moich czworonogów, jeśli chodzi o łatwość współpracy. - uśmiechnął się. Szczególnie ostatnio czuł, że odnosił sukcesy w pracy ze swoimi podopiecznymi. Być może dlatego, że ustabilizował się emocjonalnie wystarczająco bardzo, by móc zapanować nad własnym życiem.
- To prawda. - przyznał jej racje - Choć czasem trudno nie nazwać pracy przyjemnością, jeśli lubi się to, co się robi. - obserwował poczynania na scenie, gdzieś rozmyślając o tym, że czuł się naprawdę zrelaksowany, mogąc pracować ze zwierzętami. Czy był to jednak ten sam rodzaj relaksu, jaki odczuwał, leżąc na plaży z drinkiem w ręku?
- Też zwróciłem na nią uwagę. - skinął głową, gdy wspomniała hipnotynkę jako jedną z opcji, które by obstawiła. Uchwycił jej zielone spojrzenie i odpowiedział na jej rumieniec spokojnym, łagodnym uśmiechem, który mógł prezentować człowiek bez absolutnie żadnych złych zamiarów, a już na pewno nie taki, któremu przeszkadzałby dziewczęcy rumieniec - Tamte jackelope wydają mi się bardzo wiernie oddawać ich naturę. - powiedział, samemu pochylając się nieco wprzód i przyglądając widowisku ożywionych figur. Były absolutnie niesamowite - |Choć wszystkie są piękne. Albo tamten feniks. - wskazał przeźroczystego ptaka, który wzbił się w powietrze, odbijając słoneczne światło w swoich piórach jak w witrażu - Niesamowite widowisko...
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 31 2024, 18:57;

No tak, wile miały swoje genetyczne przywileje, których ludzie nie byli w stanie doświadczyć. Żołądek Irv był bardzo delikatny, choć nie wiedziała, czy była to kwestia takiej jej natury, czy lat spożywania jedynie wykwintnej kuchni.
-To nic takiego. Skoro już wiem, że lubisz coś przekąsić w podróży, musimy koniecznie wybrać się do "Louche qui saute". Mają najlepsze marynowane bratki. Więcej nie zdradzę. - Puściła mu oczko, coraz bardziej rozluźniając się w towarzystwie czarodzieja.
Zaraz też zaśmiała się dźwięcznie na jego komentarz o podobieństwie uczniów do zwierząt. Oczywiście, że sama też tak uważała, choć raczej nie wypadało jej tego mówić na głos. Przynajmniej nie wtedy, gdy sama piastowała urząd prefekt naczelnej. Teraz mogła pozwolić sobie na nieco więcej komentarzy, gdy z Hogwartem łączyła ją jedynie przeszłość. -Jest jakieś zwierzę, z którym najchętniej pracujesz? - Zapytała ciekawa, bo choć widziała, jakie istoty trzymał na ranczo, była pewna, że w większości znajdowały się tam obecnie ze względu na odpowiednie warunki. Możliwe, że swoich ulubionych istot nie miał jeszcze sposobności tam sprowadzić.
-Niestety nie każdy to rozumie. Wiele ludzi krzywo patrzy na tych, który czerpią radość ze swojego zajęcia. - Na moment spoważniała, przypominając sobie niezliczone komentarze na temat jej nienormalności właśnie z tego względu. Nigdy nie pozwalała, by podobne przytyki ją raniły, ale zdecydowanie takie słowa działały jej na nerwy. Uważała, że ludzie, którzy głosili podobne bzdury, w życiu nie znaleźli swojej pasji i miejsca na tej planecie.
Spojrzała w stronę Jackalope, o którym wspomniał Atlas, a następnie przeniosła wzrok na feniksa. Wszystkie rzeźby wydawały się nienaturalnie blisko ich rzeczywistych odpowiedników i Irv ciężko było tak po prostu wytypować zwycięzcę. -Pozostaje nam poczekać na werdykt. - Ponownie odwróciła się tyłem do Rosy czekając, co ogłosi jury.
W końcu konferansjer powrócił na scenę i otworzył karteczkę, na której napisano nazwisko zwycięzcy. Złotą girlandę otrzymała rzeźba feniksa, która na tę wieść, zatoczyła koło nad publiką, przelatując tak blisko loży, że Ruda aż poczuła bijący od niej chłód na swojej twarzy.
-Jednak feniks. Masz nosa do sztuki. - Oddała to Atlasowi, poprawiając płaszcz i kierując się ku wyjściu z loży. -Na co masz ochotę teraz? Możemy obejrzeć kramiki, albo odbić w tamtą uliczkę i zaznać nieco oddechu od tłumu. - Wskazała miejsca, o których mówiła, oddając decyzyjność w ręce swojego dzisiejszego towarzysza.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 31 2024, 20:48;

Uniósł brwi, rozbawiony nazwą tajemniczego lokalu, do którego Irvette chciała go skusić, ale nie drążył tematu. Kto nie lubi niespodzianek? Nie byłby sobą, gdyby nie pozostawił im tej przestrzeni na te drobne uprzejmości. Marynowane bratki zresztą brzmiały wyśmienicie, co więcej, brzmiały jak rodzaj dania, które Pickles zapragnąłby opanować.
Przysłonił lekko palcami usta, próbując ukryć uśmiech, kiedy tak zaśmiała się z przyrównywania uczniów do zwierząt, bo nie chciał brzmieć aż tak obcesowo, ale trudno było czasami nie dopatrzeć się tych podobieństw. Poza tym, cóż, zaczynał naprawdę lubić, kiedy się śmiała.
Zamyślił się na jej słowa krótką chwilę.
- Wiesz, pracowałem jako opiekun abraxanów w Beauxbatons - zrobiło mu się cieplej na duszy na to wspomnienie - i myślę, że praca ze skrzydlatymi końmi sprawia mi największą przyjemność. - przyznał, choć dawno nie miał okazji do pracy z tymi gigantami. Konie z reguły nie były najbystrzejszymi zwierzętami, przez to były niesamowicie niebezpieczne, a szczególnie te niestandardowych rozmiarów. Było jednak coś niezwykle satysfakcjonującego w tym, kiedy takie ogromne stworzenia uginały się jego woli. Rosa miał w sobie wiele innych pasji poza ogólnie okazywanym ciepłem i sympatią. Czy łamanie woli niebezpiecznych zwierząt było jedną z nich?
- Chociaż powiem Ci całkiem szczerze - dodał ciszej, nachylając się lekko, jakby zdradzał jej szczególny sekret - zawsze chciałem popracować z gromoptakami. Jest coś niezwykłego w ptakach. - zmarszczył brwi w lekkim zamyśleniu. Nawet jego patronus przybierał ptasią formę!
Absolutnie nie zaskakiwało go, że akurat w dziedzinie umiłowania swojej pracy podzielali z Irvette podobne poglądy. Zdążył poznać ją z tej pracowitej i sumiennej strony jeszcze w szkole, a potem także w jej przestrzeni zawodowej i nie miał żadnych wątpliwości, że zielarstwo nie jest w jej życiu jedynie obowiązkiem.
Obserwował wręczenie nagród i widowiskową rundę lodowego ptaka, rzucającego błyski światła i kolorów odbijającego się w jego piórach słońca na twarze gości w loży, nie kryjąc uśmiechu.
- Nie tylko do sztuki. - zapewnił, bo na skromność nie cierpiał, po czym się podniósł, podając jej rękę, by pomóc jej wstać. Przy wyjściu z loży upewnił się, że nie zaczepiła się o niewielki próg i raz jeszcze obejrzał na figury, prezentujące pięknie na scenie.
- Chętnie kupie jakąś pamiątkę. - przyznał z namysłem - A potem możesz zabrać mnie gdziekolwiek chcesz. Jestem bardzo ciekaw Lyon Twoimi oczami. - przyznał zupełnie szczerze.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Sty 31 2024, 21:03;

Wbrew pozorom uwielbiała się śmiać. Nie robiła tego często, to prawda, ale zdarzały się momenty i ludzie, w otoczeniu których mogła sobie na to pozwolić bez skrępowania. Niestety wiele z tych osób nie miała obok siebie na co dzień, a ogólnie nie była to też specjalnie liczna grupa, więc częściej można było zastać ją w typowej, poważnej manierze.
-Uwielbiam pegazy! Gdybym miała zajmować się jakimiś zwierzętami to zdecydowanie wybrałabym je. Byłeś na festiwalu pegazów? - Cała się aż rozpromieniła, gdy okazało się, że dzielą wspólne umiłowanie do latających koni. Nie wyobrażała sobie życia bez nich i nawet teraz, gdy nie otaczała się tymi istotami na szkolnych terenach, starała się znaleźć przynajmniej dzień, czy dwa w miesiącu na odwiedziny w stajni bądź hodowli. Nie mówiła tego na głos, ale regularnie przesyłała darowizny na podobne miejsca. -Gromoptaki? Nie uraczysz ich chyba w Europie, prawda? - Zdziwiła się, choć nie dlatego, że te stworzenia fascynowały Atlasa. Potrafiła to zrozumieć, brzmiały majestatycznie i posiadały wielką moc, z tego co słyszała. Sama niestety nigdy żadnego nie spotkała. -Myślisz o sprowadzeniu jakiegoś? - Zapytała jeszcze, bo nie była pewna, czy takie rzeczy były możliwe. Albo legalne.
Podobał jej się fakt, że nie próbował fałszywie kryć swoich mocnych stron. Z tego, co zdążyła Atlasa poznać, był człowiekiem pewnym siebie, a to zawsze przynosiło korzyści i Irv mocno doceniała tych, którzy znali swoją wartość. -Do czego jeszcze? - Zrzuciła przynętę, choć nie miała na myśli niczego podstępnego. Zastanawiała się bardziej, co Atlas może uważać za swoją kolejną mocną stronę. Poza zwierzętami oczywiście.
Z uśmiechem ujęła jego dłoń i wstała ze swojego miejsca, po czym udali się między innych uczestników festiwalu.
-W takim razie kramiki. - Przytaknęła, kierując się w stronę wystawnych lodowych domków, które zdecydowanie wyglądały za bogato jak na zwykle festiwalowe stoiska. -Nie wiem, co Cię interesuje, ale mają tu zawsze dużo pięknych rzeczy. - Spojrzała na jedną z wystawek, gdzie akurat ktoś sprzedawał piękne lodowe broszki. Wszystko, co tutaj wystawiano było małymi dziełami sztuki dosłownie i w przenośni. Niektóre przedmioty należały jedynie do tych dekoracyjnych, ale można też było znaleźć coś z zakresu rzeczy użytkowych. -Dawno nie kupowałam nowej biżuterii. - Powiedziała bardziej do siebie, już obracając w palcach jedną z broszek, która wyrzeźbiona była na wzór pokrytego kwiatami łabędzia, którego oczy wykonano z dwóch małych szmaragdów.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyCzw Lut 01 2024, 19:19;

Aż sam się uśmiechnął, widząc, jak rudowłosa promienieje na wspomnienie latających koni.
- To wspaniale się składa, bo jestem w trakcie negocjacji, by sprowadzić dwa na ranczo. - podzielił się z nią informacją, którą wiedział, póki co tylko on i Pickles - Będziesz miała wymówkę, by częściej wyrywać się z pracy i mnie odwiedzać. - zaśmiał się. Przyznał rację, że gromoptaki pozostawały wciąż zwierzętami północnej Ameryki, bezkresnych stepów Arizony. Rozważał, czy sprowadzenie takiego stworzenia do Anglii było możliwe, czy było legalne i przede wszystkim, czy nie byłoby mu tu po prostu źle. Z drugiej strony widział wiele pozytywów i potencjalnych szans edukacji młodych czarodziejów odnośnie takich egzotycznych stworzeń, ale i tego jak wiele niesamowitych stworzeń zamieszkuje świat poza Europą.
Spojrzał na nią z błyskiem w oku, kiedy pociągnęła temat jego mocnych stron i uniósł lekko brwi:
- Mam też nosa do wina! - zaśmiał się, bo nie zamierzał zaraz tak wszystkich kart odkrywać przed de Guise, jak bardzo nie darzył jej sympatią - Powinnaś kiedyś zobaczyć moją winotekę, musiałem przebudować cały pokój w piwnicy - wyznał ze śmiechem - Pickles próbuje przekonać mnie do przeznaczenia części ranczo do obsiania krzewami winnymi, ale nie sądzę, by Angielska gleba jak i klimat sprzyjały otwarciu przydomowej winnicy. - pokręcił głową.
Ruszyli między stragany, a jasne spojrzenie półwila przemykało po różnych drobiazgach, które były typowe dla takiego miejsca, a choć był tu pierwszy raz, nic z tego co zobaczył, go nie zdziwiło. Piękna biżuteria, rękodzieło kaletnicze, stoisko z etolami z migoczącego w słońcu futra, kramiki z sezonowymi nalewkami i przetworami. Zatrzymał się za nią, kiedy wzięła w rękę łabędzią broszkę i nachylił się nieco, by lepiej widzieć.
- Hm. - wyciągnął rękę, muskając jej ramię i sięgnął po drobiazg, który przykuł jego uwagę - Ta mi stanowczo bardziej do Ciebie pasuje. - obrócił migoczącą w słońcu broszkę układając ją na swojej dłoni.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySob Lut 03 2024, 13:15;

-Wymówek nie potrzebuję, ale zanotuję sobie to zaproszenie i będę czekać na wieści w tym temacie. - Lekki rumieniec znów wypłynął na jej twarz, choć zdecydowanie nie tak płomienny jak ten poprzedni. Kochała swoją pracę i nie szukała powodów, by jej unikać, ale prawdą było, że potrzebowała więcej czasu dla siebie, a piękne otoczenie rancza na pewno jej taki zapewniało. Musiała też przyznać, że pomimo początkowych obaw, towarzystwo Atlasa było dla niej równie przyjemne co obcowanie z naturą.
Nie była pewna, czego się spodziewała, ale na pewno nie takiej odpowiedzi. Wino to było coś, co czciła prawie tak mocno jak rośliny i fakt, że ktoś też doceniał ten szlachetny trunek był dla niej powiewem świeżości przy tych wszystkich miłośnikach taniego browaru, czy wódki. Nie potrafiła zrozumieć, jak ludzie mogą wlewać w siebie coś tak okropnego!
-Prywatna winnica to zdecydowanie coś, co można rozważyć. Jest jeden szczep, który powinien Ci się dobrze przyjąć. Masz jakieś ulubione wino? - Była coraz bardziej zadowolona z tego dnia mimo obaw, które na początku żywiła. Można by powiedzieć, że nawet odzyskała nieco wiary w to, że po tym świecie chodzą jeszcze porządni ludzie.
Prawda, że kramiki nie posiadały niczego, co mogłoby na takim festiwalu zaskoczyć, choć jakość ich wykonania przyćmiewała po stokroć wszelkie inne bibeloty, jakie można było znaleźć na straganach. Nie widać było tu biedy, a ceny, choć wysokie, zdecydowanie odpowiadały wartości wystawianych przedmiotów.
-Pokaż. - Odłożyła swoją broszkę i aż westchnęła z zachwytu, gdy przyjrzała się podanej mu przez Atlasa biżuterii. Kunszt rękodzielniczy był niezwykły, ale i sama postać lisa przemawiała do niej bardzo mocno. W końcu był to jej patronus, z którym niesamowicie czuła się związana.
-Jest prześliczny! - Musiała pochwalić wybór Rosy, oglądając błyskotkę pod światło i zachwycając się tym, jak odbija się ono w lodowym wykończeniu broszki. -Cóż, widać ja znalazłam już pamiątkę dla siebie. Czas poszukać czegoś Tobie. - Zapłaciła sprzedawcy tyle, ile trzeba, po czym odwróciła się od kramiku, bo wiedziała, że jeśli tego nie zrobi, może spędzić resztę dnia na podziwianiu tej pięknej biżuterii.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySob Lut 03 2024, 22:11;

Zawsze lepiej zostawić damie furtkę do odmowy, tak jak i możliwość znalezienia wymówki, gdyby taka była potrzebna. Kobiety w wyższych kręgach nie zawsze mogły podejmować swobodnie decyzje bazujące na ich zachciankach, wiedział to dobrze chociażby obserwując trudy i obowiązki swojej własnej matki, której zawsze ktoś patrzył na ręce. Skinął jednak głową, zadowolony, że Irvette nie musi się takimi konwenansami kłopotać.
Zaraz jednak zainteresował się nią znacznie bardziej, kiedy potwierdziła, że jego małe marzenie może mieć rację bytu. Co więcej, wiązało się to z tym, że mogła znów go odwiedzić i to w ramach wykonywania pracy, którą tak bardzo lubiła.
- Moje ulubione? - zamyślił się, stukając palcem w brodę, bo to poważne pytanie- Trudno mi wybrać jedno, wino zależy od okolicznoci, od posiłku, od nastroju, od pory dnia... - do śniadania najlepsze były lekkie wina musujące, do ryby gładkie białe, wieczorami przy kominku, do kolacji przy świecach czerwone, do celebracji małych i większych sukcesów oczywiście szampan - Moje ulubione wina są z Mandurii w Pugli. Primitivo znacznie lepsze od Zinfadel, ale tak, po namyśle - włoskie czerwone wytrawne. - kiwnął głową. Może to dlatego, że wciąż ciągnęła się za nim melancholia, do której goździkowo-wiśniowy aromat czerwonego wina bardzo pasował.
Przyglądał się, zadowolony, że wpadło jej w oko to, co jej wybrał. Uważał się za człowieka o dobrym, by nie powiedzieć wyrafinowanym guście, choć odkąd miał ranczo, słyszał echa plotek swoich dawnych przyjaciół o tym, że cóż pięknego może być w pasaniu zwierząt. Nie były to słowa, które Rosie mogły wpłynąć w jakikolwiek sposób na ambicję czy nastrój. Piękno było jego naturą i to nie on do niego lgnął, on je zwyczajnie wokół siebie rozpraszał.
Jasne oczy przemknęły po wystawkach pełnych pięknych drobiazgów i bibelotów. Widział wiele ładnych rzeczy, niektóre kusiły go mniej, inne bardziej, uśmiechnął się jednak do rudowłosej.
- Wybierz mi coś. - powinien się w końcu nauczyć używać słowa proszę, albo chociaż tak składać zdania, by nie brzmiały roszczeniowo, ale taką miał naturę. Czuł, że jedynym słusznym, skoro on znalazł pamiątkę dla niej, będzie jeśli ona znajdzie pamiątkę dla niego. I zamierzał się z niej szalenie ucieszyć, czymkolwiek by ona nie była.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyPią Lut 09 2024, 21:22;

Oj i tu się Atlas mylił. Irvette była spętana wieloma ograniczeniami, ale też jeśli czegoś naprawdę pragnęła, wiedziała jak to uzyskać. Bywały nadal sfery życia, gdzie ta swoboda była niemożliwa, lecz w tej kwestii na szczęście mogła, a raczej zamierzała decydować sama. W granicach własnego rozsądku rzecz jasna.
Temat wina zawsze ją interesował. Niestety nie miała wielu okazji by o tym porozmawiać. Nic więc dziwnego, że jej oczy znów błyszczały z radości, gdy wsłuchiwała się w odpowiedź czarodzieja.
-Bardzo dobry wybór. Dość uniwersalny, ale bardzo klasyczny.  - Pokiwała z uznaniem głową. Owszem, zgadzała się co do faktu, że wszystko zależało od okazji, ale każdy miał smak, który odpowiadał mu i bez tego kontekstu. -Ja bardzo lubię Antinori Solaia. Cudne włoskie wino. Jedno z niewielu, które pobija francuskie, ale o tym raczej się tu głośno nie mówi. - Puściła mu rozbawione oczko, wypowiadając te słowa konspiracyjnym szeptem. Wiedziała, jak ważne dla Francuzów są ich lokalne napoje z fermentowanych winogron i sama nie wyobrażała sobie życia bez nich. Jednak to jedno, włoskie, skradło jej serce bezdyskusyjnie i trzymała w domu kilka butelek na naprawdę specjalne okazje.
Broszka naprawdę była wyjątkowa. Wpadała w jej gusta idealnie i nie potrafiła wyobrazić sobie, że coś takiego ominęłoby jej wzrok. Podziękowanie uznała za wystarczający komplement co do gustu Atlasa. Nie była najbardziej wylewną osobą i nawet najpiękniejsza biżuteria na świecie raczej nie była w stanie tego zmienić.
Spojrzała na niego z pewnym wyzwaniem w oczach, gdy praktycznie rozkazał jej wybrać coś dla niego. Nie znała go na tyle, by być całkiem pewną, co trafi w jego gusta, ale nie miała zamiaru się wycofać. Potrzebowała jednak przyjrzenia się bliżej sztuce wystawionej na kramikach. W końcu coś przykuło jej uwagę. Pierścionek z błękitnego kryształu, wysadzany niewielkimi, lecz barwnymi klejnotami, które przepięknie odbijały światło. Biżuteria emanowała pięknem i delikatnością, które pasowały Rudej do wili oraz do samego Atlasa. Czy przepadał za pierścionkami takiego typu? Wiedział, że nie obca była mu biżuteria, ale zaraz miała się przekonać, jak bardzo udało jej się jakkolwiek trafnie ocenić gust czarodzieja.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyPon Lut 12 2024, 01:47;

Uśmiechnął się w odpowiedzi na jej słowa. Przez myśl mu przeszło, że zdążył się odzwyczaić od tego, że ludzie mieli pojęcie o winach, że obchodziło ich, co w siebie wlewają, głównie chyba dlatego, że Anglicy najchętniej wlewali w siebie byle co, byle miało procenty, a dla Rosy konsumpcja alkoholu nie była sportem wyczynowym i jeśli już się miał opijać trucizną, to chciał przynajmniej, by mu smakowała.
Im więcej czasu spędzał z de Guise, tym więcej dostrzegał w niej podobieństw do swojej najlepszej przyjaciółki, którą zostawił daleko we Francji.
- Musisz mi koniecznie później dać znać, który szczep mógłby się przyjąć na tym paskudnym, angielskim czarnoziemie. - zaśmiał się lekkodusznie - Pickles oszaleje z radości, mogąc oddać się pielęgnacji winorośli, a później doglądając procesom tworzenia wina. - dodał, mrużąc jedno oko w żartobliwym geście. Postrzegał swojego skrzata trochę jak dziwne dziecko, takie swoje ale nie swoje, które oczywiście w pełni oddane woli swojego pana, to jednak miało swoją osobowość nieśmiałą, wyzierającą gdzieś pomiędzy powinnościami i usłużnością i Atlasowi sprawiało jakąś niejasną przyjemność, by temu Ogórkowi nieszczęsnemu, jak dziecku swojemu, którego nie planował mieć, pozwalać tę osobowość utrwalać. Jego małe pasje, jego wielkie marzenia. Szczególnie wielkie, jak na tak malutkiego skrzata.
Uśmiechnął się raz jeszcze, nieco szerzej, widząc błysk determinacji w jej oczach, bo przypomniała mu się przez chwilę Irvette rzucona na wyzwanie, jakim była podróż przez Zakazany Las i to, że mimo dyskomfortów poradziła sobie z zadaniami lepiej, niż ktokolwiek inny. Wtedy również miała w oczach tę charakterystyczną determinację, która teraz wypłynęła na powierzchnię jego wspomnień.
Nie dawał po sobie nic poznać, obserwując jakie elementy biżuterii przyciągają jej uwagę, sam będąc ciekawym cóż takiego uzna ona za pasujące do niego i jego osoby.
- Och... - wyrwało mu się całkiem niechcący, kiedy zaprezentowała mu swoje znalezisko. Wsunął kryształowy pierścionek na palec wskazujący i uniósł dłoń pod światło, by obejrzeć, jak lśni w promieniach słońca. Był okropną sroką, uwielbiał biżuterię, nawet jeśli na co dzień nie było tego po nim widać, to za młodu chodził obwieszony - może nie jak choinka, miał wyczucie i gust - za każdym razem w innych kompletach, a jego personalna kolekcja mogła wzbudzać niemałą zazdrość- Piękny. Dziękuję. - kiwnął głową, regulując opłatę za ten rarytas, wypatrzony pośród tak wielu innych, pięknych bibelotów.
Zadowolony z zakupów rozejrzał się, ciekaw tego, co jeszcze mogą zastać na festiwalu, jednak po zakończeniu konkursu rzeźb zdawało się, że ludzie powoli zbierają się ku swoim sprawom. Rosa najbardziej nie zamierzał narzucać dziewczynie swojego towarzystwa, zadowolony i tak z tego, że pokazała mu taki piękny zakamarek Lyonu. Niemniej ciekaw był, co jeszcze mogła chcieć mu pokazać, gdzie zabrać, a może już pożegnać?
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyPon Lut 12 2024, 10:31;

Alkohol nigdy w jej odczuciu nie powinien być traktowany jak byle sok, który pije się nie myśląc o jego jakości. Ogólnie dziewczyna nie rozumiała, jak można wrzucać w siebie cokolwiek beznadziejnego. Jeśli nie dbało się o swoje ciało i pokarm, ciężko było czuć się dobrze. Może dlatego niektórzy chodzili wiecznie sfrustrowani.
-Oczywiście. Ale nie rozmawiajmy dzisiaj o pracy. - Odpowiedziała praktycznie jak nie ona. Chciała nacieszyć się chwilą w domu, odłożyć na bok to, czym musiała zająć się jutro i po prostu zanurzyć w chwili pełnej piękna i kultury. Tak mogła żyć i tak żyć chciała, choć nie potrafiła wyobrazić sobie całkowitego porzucenia profesjonalnego zielarstwa.
Lubiła wyzwania. O tamtym dawno już zapomniała, a teraz szukała odpowiedniej błyskotki. Ta wiele było tu pięknych rzeczy, ale ta jedna wyjątkowo przykuła jej uwagę. Motyw delikatnych skrzydeł nawiązywał do stworzeń, które Atlasa tak interesowały, a materiał i wykonanie były po prostu najwyższej jakości, w dodatku całość emanowała czymś, co dziewczynie po prostu przypominało o wilowym uroku. Dlatego też, bez zbędnego tłumaczenia swojego wyboru na głos, to właśnie ten element pokazała swojemu towarzyszowi, oczekując jego reakcji. Była ona skromna, ale wystarczyła, by nie zbić jej ducha. Czy to ze względu na kulturę, czy też faktycznie mu się podobało, Atlas kupił biżuterię tym samym zaznaczając koniec ich wycieczki w tej części festiwalu.
-Nadal masz ochotę poznać mój Lyon? - Zapytała go, wiedząc dokładnie, co chciałaby czarodziejowi pokazać. Sama się dziwiła, bo mało kto zasługiwał na to, by zostać w to miejsce przez nią zaprowadzonym.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Lut 14 2024, 20:22;

Przyłożył palce do ust, wykonując gest zapinania suwaka. Rzeczywiście poczuł się na tyle swobodny w jej towarzystwie, by nie przewidzieć, że mogła rozmowę o szczepach winnej latorośli odebrać jako rozmowy zawodowe. Może dlatego, że sam z trudem rozróżniał, czy rozmowy związane ze zwierzętami były zawodowe, czy nie. To jedna z wielu przywar pracoholizmy, mógł od deGuise jedynie uczyć się zdroworozsądkowego podejścia do pracy.
Miał w sobie wiele wylewności, ale nie czuł, że przesadne rozwodzenie się zachwytem nad pierścieniem sprawią, że będzie mu się od podobał bardziej, niż już mu przypadł do gustu. Obrócił kciukiem błyskotkę na palcu, już przyzwyczajając się do jej obecności na swojej dłoni i zerknął na swoją przewodniczkę.
- Jak rzadko kiedy na co. - uśmiechnął się, zapytany, czy wciąż miał ochotę poznawać magiczny Lyon- O ile zahaczymy po marynowane bratki, nie myśl, że zapomniałem. - mrugnął.
Pozwolili sobie jeszcze przejść się wzdłuż straganów, jakby dając im szansę, by może zaskoczyły ich czymś jeszcze bardziej zjawiskowym, ale Rosa miał jakieś przeczucie, że oboje trafili na swoją pamiątkę. I był tym niezwykle ukontentowany.

Lyon niezależnie od pory roku był piękny, nawet te mugolskie skwery i zakamarki. Nie mógł się doczekać, by poznać lepiej tajemnice jego magicznych dzielnic, będąc przekonanym, że jest ich więcej i są jeszcze bardziej szalenie bajeczne, niż mógłby to sobie w najśmielszych oczekiwaniach wymarzyć. Francuzi znali przepych, mieli rozmach, wszystko jednak mieściło się w zakresie dobrego smaku. Nie wątpił też, że skoro Irvette zaoferowała mu dalszą wycieczkę, to miała na nią jakiś intrygujący plan.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyPią Lut 16 2024, 10:15;

Miała podobny problem, gdy szło o rośliny. Dla niej zazwyczaj wiązały się one dla niej z interesami nawet, jeśli nie chciała by rozmowa poszła w tę stronę. Po prostu jej umysł naturalnie wiązał jedno z drugim i nie mogła nic na to poradzić. W rzadkich chwilach jak ta, potrafiła jednak pozwolić sobie na nieco odpoczynku dla umysłu i po prostu cieszyć chwilą. Lyon miał na nią naprawdę dobry wpływ, dlatego też ciężej było jej zawsze wracać do tej ponurej Anglii.
-Obiecuję, że tam trafimy. - Zapewniła go, wiedząc doskonale, jaką trasę obrać, by było im wszędzie po drodze. Co jak co, ale dnia nie byli w stanie rozciągnąć, a minęło już sporo czasu od kiedy opuścili hotelową restaurację.
Poczekała aż Atlas przejrzy resztę kramików i poprowadziła go w jedną ze starszych uliczek, która dość ostro prowadziła pod górę. Musieli włożyć trochę wysiłku w ten spacer, choć po Irvette nie było widać, by miała się tym męczyć. Znała każdy kamień brukowy tej części miasta i nie musiała nawet myśleć o tym, gdzie idą.
-Wchodzimy do starego Lyonu. Wiele tutejszych budynków ma około setki lat. Kiedyś mieszkali tu zarówno czarodzieje, jak i mugole. - Wyjaśniła nieco, gdy architektura wyraźnie zaczęła się zmieniać, a po festiwalowym tłumie nie było już śladu. -Tutaj, zapraszam. - Gdy dotarli na szczyt wzgórza, wskazała na niepozorną restaurację, w której serwowano wspomniane wcześniej bratki. Od razu poprosiła kelnera o miejsce na tarasie, z którego roztaczał się widok na stare miasto.
-Lubię to miejsce ze względu na ten pejzaż. Chciałabym go kiedyś namalować. - Przyznała, gdy dostali już menu i zamówili swoje dania. Do marynowanych bratków, rudowłosa dobrała jeszcze potrawkę z jackalope i sosie pieczeniowo-cebulowym i obowiązkowy kieliszek wina. W końcu zbliżała się pora obiadowa. -Mało kto tutaj przychodzi ostatnimi czasy. Wolą rozsiadać się w dole, w centrum miasta. - Wyjaśniła jeszcze nienaturalny spokój jaki tutaj panował.
Powrót do góry Go down


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 1386
  Liczba postów : 875
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptyPią Lut 16 2024, 19:08;

Czuł się bardzo swobodnie, co zdarzało mu się rzadko, kiedy musiał odstąpić pałeczkę przewodnika i przewodniczącego komuś innemu. Zazwyczaj, ze względu na wiele składowych, na charakter, naturę, profesję, to on tłumaczył, prowadził, przejmował stery. Kiedy role te się zmieniały i zmuszony był do podążania za kimś, czuł się co najmniej niewygodnie, a jednak nie w tym wypadku. Z uśmiechem podążał za Irvette, która była rodowitą mieszkanką, znającą te okolice jak wnętrze własnej dłoni. Pozwalał sobie na to, by zupełnie nie zastanawiać się dokąd prowadzą go nogi, rozglądać się, zapamiętywać i obserwować sobie wszystko, co tylko wpadło mu w oko.
- Mieszkali razem? - zdziwił się. Wiedział, że ustawa tajności we Francji była budowana kilka wieków, ale nie sądził, że zdarzały się sytuacje, w której te dwa światy koegzystowały tak blisko. I to raptem sto lat temu!
Spacer starymi uliczkami, niezależnie od stopnia nachylenia terenu, w takim towarzystwie był przyjemnością. Nie zdarzało mu się często komfortowo milczeć w czyimś towarzystwie, a jednak spacery po starówce z Irvettą były niewątpliwie jedną z takich unikalnych chwil. Słuchał z uwagą jej słów, gdy zdradzała mu tajemnice drobnych zakamarków między kamienicami, szeptane legendy znane tylko lokalsom, ale cieszył się też, gdy po prostu towarzyszyła im coraz grubiej nawarstwiająca się cisza, dławiąca szmer zgiełku centrum miasta, od którego się oddalali.
Z przyjemnością zachwycił się niewielką kawiarnią, a widok z tarasu był absolutnie urzekający. Na tyle, by chwilę nic nie mówić, tylko usiąść i popatrzeć na panoramę.
- Aż trudno w to uwierzyć... - odpowiedział na jej słowa, wpatrując się w dal. Jak można było wybierać pełganie wśród tłumów ludzi w ciasnym centrum, skoro można było być tu, na szczycie, oglądając wszystko na raz - Przepiękne miejsce. - w końcu oderwał się od pochłaniania spojrzeniem widoku, i posłał jej czarujący uśmiech, chwytając uważne spojrzenie zielonych oczu - Podoba mi się Lyon Twoimi oczami. - powiedział, w końcu to miał być motyw przewodni tej ich niewinnej wycieczki.
Powrót do góry Go down


Irvette de Guise
Irvette de Guise

Absolwent Slytherinu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 1563
  Liczba postów : 2461
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8




Gracz




Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. EmptySro Lut 21 2024, 14:55;

Sama mogła się rozgadywać o rodzinnym mieście przez wiele godzin. Czuła się tu najlepiej na całym świecie i chętnie dzieliła się tym uczuciem z innymi, a skoro Atlas był chętny tego słuchać, to wykorzystała okazję, by pokazać mu to i owo.
-Owszem. Wiele naszej historii zginęło gdzieś w cieniu większych konfliktów i zawsze było mi przykro, że to co się tu działo w tamtych czasach nie było włączone do lekcji historii magii w Beauxbatons. - Widać było pewną nostalgię i zmartwienie na jej twarzy. -Po wprowadzeniu ustawy tajności, wciąż pozostawały miejsca, gdzie żyliśmy wspólnie. Z różnym skutkiem, ale ta koegzystencja na większą skalę działała dość dobrze. Wszystko jednak się zmieniło, kiedy mugole postanowili zrobić na nas nagonkę. Gilotyna zbyt mocno ich kusiła, tak samo jak wszelkie zmyślone historie na ten temat. - Tym razem sama weszła poniekąd w buty pedagoga, wyjaśniając Atlasowi niuanse lokalnej historii, których uczono ją w domu, poza szkolną edukacją. Chciała, czy nie, musiała wiedzieć o tym mieście wszystko. -W tej dzielnicy wielu mugoli próbowało nas kryć i ratować, ale skończyło się to tragicznie. Mój pradziadek zorganizował małą grupę ludzi, którzy mieli nam pomóc, nie skończyło się to dobrze. Zarówno czarodziei jak i mugoli za bardzo poniosło. Te winne bluszcze były kiedyś zielone, ale mówi się, że zbyt mocno nasiąknęły krwią, by jeszcze kiedykolwiek wrócić do swoich naturalnych barw. - Wskazała na czerwone liście okalające elewacje prawie każdego budynku w tej części miasta. Zdawały się piękne dla postronnego przechodnia, ale jeśli ktoś znał ich prawdziwą historię, potrafiły wywołać zupełnie inne odczucia. Sama Irv była pełna różnych emocji związanych z tym miejscem. Cieszyła się, że może komuś zdradzić sekret swojego miasta, bo zdarzało się to okropnie rzadko. Właściwie od kiedy tylko wyniosła się do Anglii, nie pamiętała, by miała taką okazję.
-Tak jest łatwiej. Usiąść wśród tłumu i doświadczać tego co oni. Znalezienie czegoś wyjątkowego często wymaga wysiłku, który innych przerasta. - Zauważyła niby w temacie restauracji, choć jednocześnie miała na myśli wiele życiowych spraw. -Dziękuję. Kocham duszę tego miasta. - Uśmiechnęła się do niego szczerze, nad przyniesionym przez kelnera kieliszkiem wina.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QzgSDG8








Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty


PisanieWinter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty Re: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.  Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. Empty;

Powrót do góry Go down
 

Winter is on my head, but eternal spring is in my heart.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Winter is on my head, but eternal spring is in my heart. QCuY7ok :: 
retrospekcje
-