Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Bo list się nie rumieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Bo list się nie rumieni QzgSDG8




Gracz




Bo list się nie rumieni Empty


PisanieBo list się nie rumieni Empty Bo list się nie rumieni  Bo list się nie rumieni EmptyPon 25 Lip 2022 - 22:11;


Retrospekcje

Osoby: @Thaddeus H. Edgcumbe & Doireann Sheenani
Miejsce rozgrywki: Dwa całkowicie różne miejsca w całkiem innych krajach.
Rok rozgrywki: Po 30.03.2022
Okoliczności: Próby budowania relacji odległej i nieśmiałej, gdzie za przyzwoitkę robią jedynie kartki oraz atrament.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Bo list się nie rumieni QzgSDG8




Gracz




Bo list się nie rumieni Empty


PisanieBo list się nie rumieni Empty Re: Bo list się nie rumieni  Bo list się nie rumieni EmptyPon 25 Lip 2022 - 22:48;

02 kwietnia 2022






Drogi Thaddeusie,

  Zrobiło się cieplej akurat w dzień, w którym wyjechałeś i uznałam to za przejaw niesprawiedliwości Wszechświata. Z początku myślałam, że to tak na pocieszenie, żeby nie było mi przykro, jednak… Zrozum, to pogoda spacerowa. Taka, gdzie można ubrać się ładnie, nie trzeba chować pod tuzinem płaszczy i swetrów, i aż chce się pójść gdzieś, gdzie jeszcze się nie było, a potem uznać, że świat jest tak ładny i tak zachwycający, że żyje się w nim jednak bardzo łatwo.

  Ciebie jednak nie ma, a ja jednak boję się chodzić w nowe miejsca całkiem sama.


  Doireann uniosła spojrzenie znad położonego na kolanach papieru, rozglądając się po okolicy. Siedziała pod jednym z przyhogwardzkich drzew, z którego miała całkiem dobry widok na dziedziniec - obecnie pełen uczniów. Jej wzrok jakoś mimowolnie leciał ku każdej jednej parze złączonych dłoni, wprawiając ją w zdumienie wylewającą się na wiosnę miłości. Jakby po zimie każdy jeden człowiek spragniony był ciepła.
  Po chwili nachalnego wpatrywania się w ludzi spuściła wzrok ku swoim dłoniom. Jedna ściskała pióro, a druga - lewa - wyglądała tak, jakby czegoś jej brakowało. Parokrotnie poruszyła w powietrzu palcami, zaciskając je i prostując, próbując odtworzyć w pamięci jakiś... kształt? Wspomnienie dotyku? Nie bardzo wiedziała, czego konkretnie szukała. Zdawała sobie zaś sprawę z tego, że zdecydowanie czegoś chciała.







  Zorientowałam się, że brzmię, jakbym robiła Ci wyrzuty. Przepraszam. Uznałam tylko, że to przykre, że kiedy wiosna w końcu zdecydowała się nastać, musiałeś pojechać w miejsce zimniejsze. Zrobiłabym Ci sweter, gdybym tylko potrafiła skupić się na szydełkowaniu. Kiedyś próbowałam, ale bogowie, wyszła mi szkarada zamiast prostego szalika.

  Dobrze jesz? Nie znam się na rosyjskiej kuchni, ale domyślam się, że jest całkowicie inna od tej, którą znasz. Podobno dominują tam przetwory. I kiszonki.

  Jest Ci ciepło?

  Widziałam takie ocieplane siedzisko do mioteł, może powinie-


  Posłała krytyczne spojrzenie na kartkę, a potem na własną dłoń. Czuła, jak jej policzki czerwienią się z zażenowania. Pisała głupoty. Absolutne głupoty do kogoś, kogo ledwo znała, a komu obiecała swoją rękę. I - o zgrozo - do kogoś, kto po zaręczynach wyjechał do mroźnej Rosji.
  Bogowie, wystraszyła chłopaka tak bardzo, że uciekł z kraju.
  Zacisnęła usta i przekreśliła parę zdań. Zaraz potem wzięła głębszy oddech i wróciła do nie-aż-tak-ostrożnego pisania.





  Gdybyś tylko miał ochotę, to proszę, daj mi znać, jak się czujesz. Nie chcę nikogo oszukiwać - i z listami od Ciebie będę się martwiła. Wyspałeś się? Dobrze zjadłeś? Ominąłeś każdy jeden tłuczek (Bogowie, proszę, omijaj ich jak najwięcej)? Czy ludzie są dla Ciebie mili? Zasługujesz na to, żeby byli. Wiem, naprawdę wiem, że jesteś obrońcą, ale to wcale nie znaczy, że powinieneś musieć się bronić przed czymś cały czas, prawda?

  Chyba po prostu... Chciałabym móc wyobrazić sobie, że jest Ci tam przyjemnie. Że jedzenie jest dobre, herbata nie wystyga zbyt szybko, a kiedy lecisz tak strasznie szybko na miotle mróz nie szczypie Ci policzków. To byłyby dobre warunki do nauki - i do zgromadzenia wspomnień, o których mógłbyś mi opowiedzieć, jak już wrócisz.

  Pamiętaj tylko, że potrafię czekać!
Twoja,
Pozdrawiam,
Do następnego spotkania na papierze,

Doireann



  Czym prędzej schowała list do koperty, wraz z młodym, wczesnowiosennym liściem. Nie miała zamiaru tłumaczyć się, dlaczego zmusza biedną roślinkę do tak dalekich podróży; głównie ze względu na to, że sama nie do końca wiedziała, dlaczego to robi. Coś jednak mówiło jej, że to miłe - a bardzo chciała udowodnić Thaddeusowi, że jest miła.
Powrót do góry Go down


Thaddeus H. Edgcumbe
Thaddeus H. Edgcumbe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
Galeony : 182
  Liczba postów : 825
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Bo list się nie rumieni QzgSDG8




Gracz




Bo list się nie rumieni Empty


PisanieBo list się nie rumieni Empty Re: Bo list się nie rumieni  Bo list się nie rumieni EmptyWto 26 Lip 2022 - 16:13;

04 kwietnia 2022

Mroźne, rosyjskie dni zdawały się być kompletnie niepomne na zmianę pór roku - temperatura wahała się jedynie zgodnie z wędrówką słońca; dni były zimne, a noce jeszcze bardziej. Nie zmieniała się jedynie samotność, którą Thaddeus odczuwał jakby dotkliwiej z daleka od ojczyzny. Przebywając w Stanach nie odnosił takiego wrażenia. Nie wiedział skąd wynikała ta różnica.
Zbladła ona jednak wraz z otrzymanym listem, wypełnionym drobnym, starannym pismem - listem, którego absolutnie się nie spodziewał; a który okazał mu się niezwykle miły. Jedynie poczucie obowiązku - i surowe spojrzenie trenera - zmusiło go do pozostania do samego końca zgromadzenia, nim Edgcumbe nie zaszył się w swojej kwaterze, obracając w dużej dłoni młodziutki, zielony jeszcze listek.








Droga Doireann,

  W Petersburgu jest zimno, to fakt. Nawet angielska pogoda nie potrafiłaby mnie na taką aurę przygotować. Dobrze wiedzieć, że przynajmniej Ciebie przywitała wiosna; trochę gorzej, że jest Ci przykro z mojego powodu. Niepotrzebnie




Przejechał dłonią po ostrzyżonych na krótko włosach, z głupim uśmiechem wgapiając się w wykaligrafowane literki, składające się w tak troskliwe zdania. Nigdy nie był mistrzem w czytaniu między wierszami, nawet na papierze - ale dziś zrozumienie intencji przychodziło mu niezwykle gładko. Gorzej, jeśli miał przełożyć swoje myśli na papier, które wydawały się nagle zbyt proste, prostackie nawet, bezczelne momentami. Bo ostatnie czego by chciał, to spłoszyć dziewczynę, która  s a m a  wyszła z inicjatywą zmniejszenia dystansu... o który on sam zadbał, chcąc dać jej więcej czasu i przestrzeni.






  Nie przepraszaj mnie jednak, bo naprawdę nie masz za co. Wiosna w końcu zawsze przychodzi, kiedy sama chce, a my nie mamy na nią wpływu, prawda?
  Chociaż w tym momencie żałuję, że nie mam jak zabrać Cię na spacer, bo już stałbym pod bramą Hogwartu. Myślę, że znam kilka (albo i kilkanaście? -dziesiąt?) miejsc, które mógłbym Ci pokazać, a których jeszcze nie znasz.

Wiesz...
Czasem często jestem trochę krótkowzroczny, bardziej zabiegany, ale wystarczy, że powiesz


  Nie chciałbym Ci się tylko narzucać. Jestem trochę jak taki dzieciak, któremu wystarczy rzucić hasło, a ten już ciągnie cię za rękę ku przygodzie.




Postanowił, że nie powinien tak bardzo się wstrzymywać przed pisaniem - i mówieniem - tego co myśli. Miał wręcz wrażenie, że Doireann lepiej przyjmie słowo pisane, nad którym mogłaby się pochylić i na spokojnie, kroczek-po-kroczku przeanalizować. Najbardziej bał się nie tego, że plótł androny czy, że mógł się wygłupić - tylko tego, że mógł Sheenani przytłoczyć. Jakby nie była już wystarczająco przytłoczona, oddając swoją rękę obcemu facetowi o dobrym nazwisku. Choć przecież i chęci miał dobre.
Więc kontynuował list tak, jak winien go zacząć.







  Powiem Ci, że miło zaskoczył mnie list od Ciebie - naprawdę, prawie wybiegłem z treningu, żeby go przeczytać i odpisać. Ale nie martw się, wzrok Avgusta skutecznie przytrzymał mnie w miejscu!

  Wysypiam się. Jedzenie mają tutaj zadziwiająco smaczne, a porcje nawet mnie przerastają. W asystenta trenera raczej nie ciskają tłuczków, więc jestem cały i zdrowy. Ludzie są... surowi, ale nic dziwnego, że z dystansem podchodzą do jakiegoś młodego typa, który dopiero co zsiadł z miotły.
  Nie mówiłem Ci jeszcze, bo w sumie nie miałem okazji, ale próbuję wyhaczyć wakat trenera reprezentacji.

  Żebyś nie musiała się martwić na zapas :)
(i żeby mnie już to ramię po wypadku na motorze tak nie łupało)




Szczerze zastanowił się czy przypadkiem nie przesadził z objętością swojego listu - bo przecież przed momentem jeszcze postanowił dziewczyny nie przytłaczać, a teraz bombardował ją tyloma słowami. Ostatecznie jednak nic już więcej nie przekreślał, zrezygnował z napisania nowego listu w dobrym tonie. Przecież naprawdę niewiele miał w sobie oficjalnego, chłodnego wychowania.







  Od tej pory postaram się pozbierać tyle opowieści, że mogłabyś spokojnie napisać o nich książkę - i nie musiała wyobrażać sobie, że jest dobrze. Bo jest dobrze, Dori, ale na pewno może być lepiej - na przykład jak wyjdziesz na spacer i przyślesz mi kolejny upominek.
  Uważaj tylko na siebie, bo ta ciepła wiosenna pogoda potrafi być zdradliwa, więc weź ze sobą jakiś sweter. Wiem, że egzaminy prawie za pasem, ale możesz mi wierzyć - skoro ja je zdaję bez poprawek, to Ty tym bardziej.

Wiesz, że dopadłem tutaj Perle de Jasmin? Zdecydowanie umila czekanie. I nawet mi posmakowała.

Twój,
Thaddeus





Nie dodał już tego, że zleciał za tą herbatą cały Petersburg - w pewien sposób z siebie zadowolony, ale i czujący jak gorący rumień oblewa mu szeroki kark. Skrupulatnie zakleił kopertę, do której dołączył kartonik jaśminowego suszu.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Bo list się nie rumieni QzgSDG8




Gracz




Bo list się nie rumieni Empty


PisanieBo list się nie rumieni Empty Re: Bo list się nie rumieni  Bo list się nie rumieni EmptyPią 2 Wrz 2022 - 14:42;

07 kwietnia 2022

  Gdzieś, w ogrzanym kaloryferem mugolskim domu, jakaś dziewczynka siedziała z twarzą niemalże przylepioną do telewizora, wlepiając zachwycone oczy w małą, narysowaną sarnę, która nieśmiało spoglądała w stronę niezwykle kolorowych kwiatów. Gdyby owa dziewczynka znalazła się teraz w dormitorium Doireann, zdecydowanie uznałaby, że nie było zbyt wiele różnicy pomiędzy spojrzeniem zwierzaka, a Puchonki trzymającej w dłoniach list.
  Sheenani wstrzymywała oddech — tak na wszelki wypadek, gdyby niewielkie drżenie powietrza mogło sprawić, że papier rozleci się na drobny pył. A przecież jeszcze nieotwarta koperta miała teraz więcej znaczenia, niż stare zwoje spisane przez samą Morganę. Była to nadzieja na przyszłość, możliwie miłą i spokojną.
  Bogowie zaś wiedzieli, że nic więcej ostatnio jej nie interesowało. Dlatego też, z miną skupioną i zawziętą, bardzo ostrożnie otworzyła list. Niedługo potem wybiegła z dormitorium, w drodze narzucając na siebie sweter, mając w głowie, że tak ważny spacer nie mógł w końcu czekać.






Drogi Thaddeusie,

  Nawet nie wiesz, jak bardzo nie mogę się doczekać, aż wrócisz i pokażesz mi te wszystkie miejsca. Przez ostatnie dwa dni chodziłam po okolicy, ale trudno było mi znaleźć miejsce, o którym pomyślałabym, że jest tak niesamowicie nowe i zachwycające, że mogłoby zadziwić i Ciebie. Ale w tych starych i dobrze znanych miejscach wzeszły nowe pąki, a to nadaje ich urodzie innego wymiaru. Jest chyba pięknie wszędzie, wiesz?

  Zacisnęła usta i uważnie przyglądnęła się temu, co wypłynęło spod jej własnej ręki. Szybko uznała, że jest to ekscentryczne, bezmyślne i takie... zbyt ucieszone? Nachalne? Zupełnie, jak Hinto na widok kogokolwiek, kto chociaż raz w życiu pogłaskał go po głowie. Bogowie, nie chciała kojarzyć się z psem Felinusa. A zwłaszcza, by jej narzeczony miał przed oczami ucieszonego psiaka za każdym razem, kiedy sobie o niej pomyśli.
  Machnęła więc ręką nad listem tak, jak kat szykujący się, by opuścić ostrze na szyję skazańca i... Ostatecznie nie pozwoliła sobie na przekreślenie całego akapitu. Chyba naprawdę się cieszyła. I chciała wierzyć, że Thaddeus sobie z jej niezdarnym szczęściem poradzi.





  To... Żebyś nie myślał, że mi się narzucasz, możesz wyobrazić sobie, że już teraz mówię "Chodźmy", a później, kiedy przyjedzie odpowiedni czas, pociągniesz mnie ku przygodzie. Na razie będziesz miał sporo czasu, by wybrać jedno z tych kilkunastu miejsc.

  Tylko nie myśl o tym podczas treningów. Może normalnie nie rzuca się tłuczkami w asystenta trenera, ale tłuczki same z siebie często latają w miejsca, w które w ogóle nie powinny lecieć. Ale równie dobrze to może wina tego, że nie znam się zbyt dobrze na Quidditchu i nie do końca jestem pewna, czy na pewno piłka, którą mam na myśli jest tłuczkiem. I gdzie tak właściwie powinno się je rzucać.

  Podrapała się gestem pełnym niezręczności po policzku, próbując przypomnieć sobie te wszystkie mecze, na których ostatnio była. Nie opuszczała ich zbyt wiele, ale... Ale chodziła na nie z książkami, będąc wsparciem dla drużyn jedynie ciałem, niekoniecznie duchem. Pluła sobie teraz w brodę, że nie uważała na nich tak, jak powinna.





  Moglibyśmy kiedyś przejść się gdzieś, gdzie jest miękko i bezpiecznie. Wiesz, ja naprawdę źle latam i wolę nie działać na nerwy grawitacji, ale mogłabym spróbować z Tobą czegoś nowego. W końcu jesteś obrońcą, nic złego się nie stanie. No i zmieszczę się w Twojej jednej dłoni, więc to nie możliwe, byś nie dał rady mnie złapać.

  Poza tym, jeśli wsadzisz mnie na miotłę i zrobimy jedno okrążenie, to na pewno poradzisz sobie z całą drużyną. Masz w sobie coś, co sprawia, że nie boję się łatwiej jest wyjść ze swojej strefy komfortu - a o to w sporcie chodzi, prawda? Trzeba cały czas próbować mocniej i mocniej. Przynajmniej tak to sobie wyobrażam.

  Chyba próbuję powiedzieć, że będziesz świetnym trenerem.

  Odłożyła list na stolik, kładąc go obok tego, który otrzymała od Thaddeusa. Uważnie przestudiowała różnice w ich piśmie, odkrywając przy okazji, że wszystko, co z nią związane - nawet litery - wydaje się być malutkie i okrutnie nieśmiałe, jakby wcale nie chciało być zauważone. I kiedy zazwyczaj potrzeba by stać się niewidzialną była w niej silna, tak teraz niekoniecznie chciała znikać.
  Zwłaszcza, że jej wzrok spoczął na samym końcu listu. Twój Thaddeus. Z tym nikt nie mógł dyskutować. Nie ukrywali się po kątach, by nikt ich nie przyłapał. Cała szkoła widziała pierścionek, który nosiła na ręce, a babcia w listach do niej więcej uwagi poświęcała jej narzeczonemu, niż własnej wnuczce. Niewątpliwe, był on jej Thaddeusem i wcale tak bardzo jej to nie przerażało.





  To mnie uspokaja. Naprawdę wiem, że nie jest to miejsce, w którym smok mógłby nagle wyrosnąć Ci nad głową, ale czasami trudno jest mi się aż tak nie martwić. Przepraszam za to, naprawdę. Nie chcę, abyś myślał, że większość czasu będziesz musiał spędzać na uspokajaniu mnie.
  Bo aż tak się nie martwię!
  W końcu chyba- Chciałabym, żeby dalej szło to w takim- Nie wydaje Ci się, że idziemy w dobrym-
  Czasami tylko daj mi znać, że tam u Ciebie w końcu przyszła wiosna. Albo że traktują się już poważnie i z szacunkiem - chociaż to zmieni się raz dwa, jestem pewna.
Two Twoja,
Doireann


  PS: Polecam słodzić Perle de Jasmin miodem. Och, i pamiętaj, by nie zalewać jej wrzątkiem. I, jeśli tylko chcesz, możesz dodać do niej suszone owoce. Jest wtedy podwójnie słodka.

  Zanim zakleiła kopertę, wrzuciła do środka zerwanego wcześniej szafirka.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Bo list się nie rumieni QzgSDG8








Bo list się nie rumieni Empty


PisanieBo list się nie rumieni Empty Re: Bo list się nie rumieni  Bo list się nie rumieni Empty;

Powrót do góry Go down
 

Bo list się nie rumieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Bo list się nie rumieni QCuY7ok :: 
retrospekcje
-