Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Zimne źródła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
Galeony : 273
  Liczba postów : 696
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Zimne źródła QzgSDG8




Moderator




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Zimne źródła  Zimne źródła EmptyCzw 8 Lip - 23:18;


Zimne źródła


Mówi się, że każdą dolegliwość można tu wyleczyć, źródła są zaczarowanie, chociaż legendy o płaczącej księżniczce, która rozpaczała po utracie ukochanego są całkiem popularne, ponoć była wybitną uzdrowicielką, niektórzy mówią, że to Wielka Wezyrka, choć zwyczajnie to jedno z miejsc, które lubi. Warto zanurzyć się w źródłach, jednak woda jest lodowata. Jeśli chcesz przyspieszyć leczenie jakiejś dolegliwości, rzuć kostką:
nieparzysta – każda Twoja dolegliwość leczy się dwa razy szybciej (nie dotyczy chorób nieuleczalnych i stałej utraty zdrowia).
parzysta – może zbyt krótko siedziałeś w wodzie? Źródła nie zadziałały.

Spróbuj rzucić kostką jeśli twój Pappar jest dobry z uzdrawiania.
Tutaj nie musisz nosić specjalnego stroju.  


______________________

   We were one,  
more than blood runs through these veins. cuts can heal, scars will fade, what we had will never change.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptyNie 11 Lip - 22:39;

kostka: nieparzysta

Co tu dużo mówić. Brooks była prostą osóbką, nawet bardzo prostą. Cel był jasny. Nie wchodzić w drogę innym, skupić się na sobie i żyć własnym życiem, bez zbędnych dram, problemów, wyzwań. Wakacyjne romanse, niebezpieczne wyprawy, milion oferowanych przez Arabię rozrywek? Nie interesowało ją nic. Chciała po prostu zapomnieć o szkole, lidze i całej masie problemów, z którymi męczyła się przez ostatni rok. Jako zawodniczka Harpii zmagała się z zainteresowaniem, do którego nie przywykła. I nie podobało jej się to! Ten wyjazd miał stanowić odskocznię. Chciała się wychillować, zapomnieć o wszystkim i po prostu odpocząć. Chciała na chwilę przestać być Julią Brooks, pałkarką Harpii z Holyhead i Kadry Anglii. Chciała stać się Julią Brooks – angielską nastolatką z Soton, pijącą wino, jarającą blanty, głaszczącą napotkane na drodze obce koty. I była bardzo blisko spełnienia tych prostych marzeń. Ubrana w skąpe czarne bikini wpakowała się do zimnej wody, która według zapowiedzi jakiegoś tam araba, miała zdziałać cuda i zaleczyć wszelkie urazy. Do tego miała nadzieję zwalczyć w sobie tę cholerną senność, która towarzyszyła jej od felernego wypadu z Felkiem do nawiedzonego miasteczka na pustyni. I tak też było. Okazało się bowiem, że wszelkie bóle stawów, naciągnięte mięśnie  i szereg innych drobnych dolegliwości, normalnych dla zawodowych graczy, szwędających się po zakazanych miejscch, odeszło w niebyt. Mogło się wydawać, że lepiej być nie może. Do czasu. Osamotniona i szczęśliwa Krukonka zyskała bowiem towarzysza, i to jednego z tych, których omija się szerokim łukiem. W zasięgu jej wzroku pojawił się bowiem Verey w slipkach. Słodki Merlinie! Jak ona gardziła tym chłopem! Brooks nie należała do zbyt emocjonalnych osób. Właściwie, to miała innych w dupie i koncentrowała się  na sobie, co ułatwiało wiele rzeczy. Ale ten idiota zaszedł jej za skórę jak mało kto. Zarozumiały dupek, który myśli, że jest nie wiadomo kim. Gwiazdeczka, która wyżej sra, niż dupę ma. Playboy odcinający kupony od sławy, już dawno mający swoje najlepsze lata za sobą. Do tego był tak uparty!  Ich pierwszy trening w kadrze zakończył się wielką awanturą, która chyba tylko dzięki szybkiej reakcji trenera, nie zamieniła się w karczemną awanturę. Do dziś jak sobie myślała o tamtym dniu, krew ją zalewała. Kto miał rację w tym konflikcie? No proste, że ona! Przecież po prostu robiła swoje i starała się wyeliminować szukającego. A to, że Verey nie był zachwycony faktem, że jakaś gówniara chce go zabić tłuczkiem podczas zwykłego treningu, to już nie jej problem. Kiedy więc zobaczyła tę brytyjską gębę na horyzoncie, zgromiła go wzrokiem i rzuciła sucho:

- Nie masz ciekawszych miejsc do zwiedzenia, Verey? Czy też brakło ci bab do przelecenia i musiałeś zmienić okolicę?

@Arthemis D. Verey


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Sob 17 Lip - 14:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 466
  Liczba postów : 6004
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptyWto 13 Lip - 15:23;

Szukanie żabiego skrzeku (inny czas)
Ilość pkt z ONMS: 30pkt
Ilość składnika: x2

Znalezienie odpowiedniego składnika zawsze wiązało się z jedną rzeczą - koniecznością poświęcenia na to odpowiedniej ilości czasu. Najgorsze w tym wszystkim było to, iż w sumie dobra, schowany do kieszeni nóż oraz liczne eliksiry, w połączeniu z różdżką, umożliwiały mu tym samym w miarę bezpieczne podróżowanie, niemniej jednak wiele rzeczy mogło się zdarzyć, które przyczyniłyby się tym samym do licznych problemów. Chcąc ich uniknąć - wszak przecież niedawno miał okazję walczyć ze szkieletorami - postanowił zachować odpowiednie środki bezpieczeństwa. Miał przecież osobę, na której mu niezwykle zależało, w związku z czym podwaliny takiego podejścia nie były bez konkretnej przyczyny. Torba, odpowiednie ubrania, kremy z odpowiednim filtrem, no i można działać. Chyba, raczej, kiedy to ruszył z pięknego, bogato zdobionego pałacu na rzecz przedostania się na obrzeża, gdzie być może znajdowały się zwierzęta, dzięki którym spełnienie prośby Zepha nie stanowiłoby żadnego większego problemu. Bo tojad posiadał w zatrważających ilościach od momentu, gdy zajmował się na poważnie eliksirami, choć nie przydawał się już do tworzenia Aceso. Zastąpiony przez krew ognistej salamandry, wręcz błagał i prosił o jego prawidłowe wykorzystanie.
Tereny źródeł wydawały się być idealnym miejscem, gdzie wilgotność zachęcała płazy do egzystencji właśnie w takich idealnych dla nich warunkach. Ciepło bijące od piasku na pewno nie było korzystne, a możliwość zachowania optymalnej temperatury, w przypadku wód znajdujących się dookoła, była tym, co mogło zachęcić zwierzęta do zagnieżdżenia się. Nie bez powodu były student stawiał kroki właśnie w tym miejscu, od samej lecącej wody czując buchający w jego stronę chłód; momentami aż sam by się zanurzył, ale to nie było to, czym chciał się teraz zajmować, gdy ostrożnie poruszał się po tych ziemiach, nie będąc ich rodowitym mieszkańcem. Musiał uważać, a też - dostrzeżenie w odpowiednim świetle wymaganego składnika wcale nie było takie proste.
Dlatego rzucane raz po raz Lumos, a następnie jego modyfikacja w postaci świecącej nad użytkownikiem kuli, no cóż, było konieczne. Owady co prawda lgnęły w zatrważających ilościach, ale nie przeszkadzało to Felinusowi w żaden szczególny sposób. Przyglądanie się spokojniejszej wodzie było może nudne, ale wymagało wprawnego oka; poprawiwszy okulary, nie bez powodu je nosił. Głowa go bolała od poprzednich sytuacji z papugą, w związku z czym nie czuł się najlepiej, ale też - nie chciał jakoś specjalnie na razie zażywać innych eliksirów, choć podejrzewał, że bez tego po prostu się nie obędzie. Westchnąwszy ciężko, Lowell rozmasował własne skronie, starając się poprzez nikłe światło dostrzec cokolwiek w czystych wodach, które może nie były związane bezpośrednio ze zimnym źródłem, ale mogły służyć płazom do przechowywania skrzeku.
Wtem - jak gdyby grom z jasnego nieba - zauważył. Wreszcie, po kilkudziesięciu minutach bezmyślnego krążenia, był w stanie porwać trochę skrzeku, starając się go przy tym nie uszkodzić. Spokojnym ruchem, raz po raz pakował go do odpowiedniego, szklanego pojemniczka, nie marnując żadnego składnika. Starał się nie marnować - doświadczenie robiło swoje, a więc i nie jedna, a dwie fiolki zostały zapełnione odpowiednią ilością. Co prawda musiał przy tym przystanąć na dłużej, ale ostatecznie nie żałował, w związku z czym był w stanie zrobić znacznie więcej eliksirów, gdyby tylko zaszła taka potrzeba. Po tym - zgodnie z tym, że nie miał innego wyjścia - teleportował się z powrotem do Pałacu.

[ zt ]

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 973
  Liczba postów : 6700
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptyPią 16 Lip - 13:33;

Kostka: Nieparzysta

Myślał, że umiera. Wątroba dawała o sobie piekielnie znać i Max był pewien, że zaraz pożegna się z tym światem. Bał się iść do uzdrowiciela wiedząc, a raczej przypuszczając, że mogą oni wykryć nielegalną substancję krążącą w jego organizmie. Opuszczając Zaklinacza węży podsłuchał jednak rozmowę na ulicy dwóch kobiet, które mówiły o tajemniczych źródłach, leczące wiele dolegliwości. Postanowił zaryzykować i udać się na Burzowe Obrzeża.
Po dłuższej wędrówce trafił na to, czego szukał. Woda przyjemnie szumiała i mieniła się kolorami, których Max na trzeźwo raczej nie widywał. Od razu postanowił zanurzyć się w legendarnym żywiole. Oczywiście nie chciał tego robić w ubraniach, więc rozebrał się, czego dość szybko pożałował. Woda była w kurwę lodowata, ale Solberg zacisnął zęby i wszedł dalej. Żeby nieco się rozgrzać popływał w koło, co za wiele nie pomogło, ale było dużo lepsze niż bezczynność. Wciąż miał mętlik w głowie, ale stopniowo czuł, jak dolegliwości fizyczne odpuszczają. Mdłości minęły, ból zelżał, a po migrenie zostało jedynie wspomnienie. Był szczerze zdziwiony. Sądził, że te mityczne moce źródła to tylko legendy, ale jak widać czaiło się za nimi dużo więcej.
Poświęcił jeszcze trochę czasu na zdrowotną kąpiel, która naprawdę przywróciła go do żywych. Miał nawet wrażenie, że odzyskał nieco swojego naturalnego koloru skóry, ale mogła być to tylko zwykła iluzja. Bez względu na wszystko w końcu musiał opuścić to miejsce, ale obiecał sobie, że jak tylko źle się poczuje, od razu tutaj wróci.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 466
  Liczba postów : 6004
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptyPią 16 Lip - 14:54;

Zimne źródła
Kostka k6: parzysta
Kradzież ubrania: parzysta, kradną

Już wcześniej tutaj był - gdy zbierał składniki do eliksiru tojadowego, musiał znaleźć warunki, w których żaby po prostu będą mogły poczuć się jak w domu. Arabia niestety nie niosła ze sobą żadnych bardziej wilgotnych miejsc, więc w sumie strzał ze źródłami był czysty i bez problemu odnalazł tam to, co było mu potrzebne. Kiedy tak szedł, na własnych nogach, bo nie preferował poruszania się dywanem, postanowił jeszcze raz zawitać. Z czystej, ludzkiej ciekawości oraz historii, które ludzie opowiadali, przebywając na bazarze. Co jak co, ale ostatnie dni, nawet jeżeli byli dopiero od paru dób w Jamalu, strasznie go wymęczyły. Pod względem przede wszystkim fizycznym - o ile walka ze szkieletami nie sprawiła mu problemu, o tyle jednak przypalenie sobie ręki, w którą wtopił się materiał szaty, nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy. Szum wody zawsze go uspokajał, ale nadal - nie powinien korzystać z uroków gorących kąpieli, więc miejsce, do którego dotarł, stanowiło pewnego rodzaju kompromis. Nie musiał się martwić, że może mu się pogorszyć z tą raną (choć i tak czy siak kończyna była już tylko lekko czerwona, w związku z czym nie musiał się jakoś specjalnie martwić), no i też - wybierając nietypową porę, nie musiał się martwić o ludzi, którzy również zechcieliby skorzystać z tego miejsca.
Zsunąwszy wszelką niepotrzebną odzież, ta nie bez powodu wylądowała na paru kamieniach, może nie do końca złożona, ale na pewno znajdująca się w pewnym porządku. Czy się wstydził - niespecjalnie. Nikogo nie było, gdy rzucił Homenum Revelio, w związku z czym nie bez powodu snucie się w mroku całkowicie bez niczego nie sprawiało mu żadnego problemu. Było wręcz naturalne, a samemu poruszał się zgrabnie i bez większych problemów, by przybliżyć się do źródła, które miało - wedle tutejszych historii - właściwości lecznicze. Spojrzał dookoła czekoladowymi tęczówkami, zanurzył pierwsze ostrożnie kostki, czując przeszywający chłód i powstrzymując się od syknięcia; ciało się spięło mimowolnie, aczkolwiek zaciśnięcie zębów pozwoliło mu zamoczyć w pełni sylwetkę i oddać się szumowi spływającej wody. Powoli, ostrożnie, bez pośpiechu. Nie chciał niczego zepsuć, gdy kosmyki lekko musnęły źródła, a samemu powoli przyzwyczajał się do panującej tutaj temperatury. Zamknąwszy oczy, powstrzymując się od wodzenia opuszkami palców po bliznach, których nie było, ale które doskonale pamiętał. Sam nie wiedział, czemu to robił.
Jak się okazało - nawet jeżeli nie siedział krótko, nie dało to żadnych efektów. Owszem, zimna woda ochłodziła rozgrzane tkanki, a więc czuł się lepiej pod względem poprzedniej sytuacji na pustyni, niemniej jednak nie osiągnął niczego więcej. No, jak się wygramolił, czując ulgę, gdy temperatura na zewnątrz była znacznie większa, zauważył, że znajdujące się na kamieniu ciuchy po prostu zniknęły. Nie zostało nic - poza różdżką, którą ze sobą miał podczas tego procesu. Proste przekleństwo wydostało się pod nosem, gdy były student musiał się teleportować do pałacu, nie wiedząc, kogo i czy w ogóle kogoś zastanie we własnym pokoju.

[ zt ]

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 388
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptySob 17 Lip - 21:00;

  Te wakacje były chyba jednym z lepszych, na jakich miał okazje być. Arabia była fantastyczna, bardzo bajeczna, można rzec wręcz nierealna. Wspaniałe alejki, ciekawe miejsca, ale też niezłe miejscówki do odpoczynku i wspólnego balowania do białego rana. Czego więcej chcieć. Odpoczywał, od Quidditcha, od rehabilitacji (którą chcąc nie chcąc i tak prowadził, ale samodzielnie). Jedyne od czego się nie uwolnił, to ludzie, z którymi przebywał na co dzień. Ale czy faktycznie był to dla niego problem? Verey był ekstrawertykiem, łaknął obecności innych osób i nie miał z nimi żadnego problemu, a przynajmniej z więszością. Bo były wyjątki. Jak na przykład Brooks.
  Nie miał z nią problemu. To znaczy na pewno nie bezpośrednio. To ona miała coś do niego i do końca nie potrafił sprecyzować co. Tak naprawdę nie lubiła go od początku, a mówiąc szczerze on nie zamierzał jej do siebie w żadnym stopniu przekonywać. Nie zależało mu na tym, skoro wiedział że to raczej przegrana sprawa. Chyba nikt nie sądził, że Arthemis za wszelką cenę próbował wkupić się w łaski absolutnie każdej kobiety. Zresztą Brooks była całkowicie inną osobowością, chłopaciarą całkowicie poświęconą Quidditchowi. Nie to, że w jakimś stopniu miał z tym problem, nie, ale zmieniało to trochę jego światopogląd. Była jak taran, który wpieprzał się w sam środek bitwy. Z perspektywy sportu było to czymś dobrym, ale jeśli chodziło o głębszą, drużynową znajomość, to nie było łatwo.
  - Brooks, jak zawsze miła i uprzejma. Nie będę ci mówił, abyś się odpierdoliła, bo i tak tego nie zrobisz. – mruknął, widząc ją – niestety – w miejscu, które upatrzył sobie już kilka dni temu. Mimo wszystko nie miał zamiaru stąd sobie pójść, bo skoro już sobie zaplanował, że tu przyjdzie, to nie chciał rezygnować ze swojego planu. – Ale chociaż skoro już tu jesteśmy, to może wytrwamy chociaż w neutralnej ciszy? – zaproponował, rzucając ręcznik ze schowaną wewnątrz różdżką gdzieś dokładnie obok miejsca, w którym zanurzył się w źródle. Kawałek od niej, aby uszanować zarówno jej strefę osobistą, jak i własną. No i mieć święty spokój. Westchnął, będąc zanurzonym praktycznie po szyję i przymknął oczy, mając nadzieję, że pałkarka Harpii łaskawie zamknie swoją mordkę i będą mogli odpocząć w ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptySob 17 Lip - 21:57;

Wakacje nie były dla wszystkich. Wakacje były dla osób, które przez cały rok dały z siebie wszystko. Dla osób, które zostawiły serce i duszę w temacie, który uważały za stosowne. Idąc tym tokiem rozumowania, ona zasłużyła na wakacje jako nieliczna z osób w całej Brytanii i nie wstydziła się tej myśli. Co więc tu robił Verey? Ona na jego miejscu spędziłaby lato na stadionie i od rana do wieczora, starała się schwytać małą złotą piłeczkę. Pan Gwiazdor był jednak innego zdania i pojawił się w Arabii. I nie mogła mu tego zabronić. Niestety.
Po zobaczeniu szukającego i powitania go niezbyt ciepłymi słowami zanurzyła się po samą szyję, założyła ręce na piersi i wbiła w niego chłodne spojrzenie. Nic jednak nie dodała. Co tu dużo mówić. Mieli ze sobą wyjątkowo nie po drodze. I trudno się było temu dziwić. Obok wieku różniło ich bowiem wszystko.

Brooks dzieciństwo spędziła w mugolskiej, portowej dzielnicy Soton. Dnie spędzała, biegając za futbolówką, z chłopakami, którzy byli od niej starsi, wyżsi, silniejsi i co tu dużo mówić, lepsi. Musiała więc nadrabiać zadziornością i nieustępliwością, aby chociaż dotrzymać im kroku. Ta postawa została pogłębiona w Hogwarcie. Jako drobna Krukonka i mugolaczka, musiała starać się dwa razy bardziej niż reszta. I z czasem przyniosło to efekty. Teraz, jako dorosła kobieta, obserwując tych, którzy mieli całe życie łatwiej, a mimo to, nie wykorzystywali tego, z miejsca czuła pogardę. Będąc bowiem wojownikiem, gardzisz tymi, którzy od wszelkiej walki, się wzbraniają i wybierają inne uciechy. I tak było z Vereyem.

Ten się jednak nie mylił, co do Krukonki. Ona faktycznie wyważyła taranem drzwi quidditchowego światka. We wrześniu w składzie Harpii zadebiutowała drobna brunetka z Southampton. W maju ta dziewczyna okazała się brakującym elementem, dzięki któremu drużyna z Walii zdobyła pierwsze mistrzostwo na przestrzeni 9 wieków. Nie miała więc powodów do wstydu. I do skromności.

Nie będę ci mówił, abyś się odpierdoliła, bo i tak tego nie zrobisz.

A to chuj! – pomyślała. Nic jednak nie odpowiedziała, byle nie dać mu poczucia satysfakcji. Najchętniej to by jebnęła bombardą między oczy, ale świat nie był idealnym miejscem i każdego swojego problemu nie można było rozwiązać w ten sposób. Co zatem zrobiła? To, co mogła. Pozdrowiła go dobrze sobie znanym gestem, który jemu mógł nie mówić kompletnie nic, po czym, nie wchodząc w nim żadną polemikę, otworzyła kosmetyczkę, leżącą na brzegu. Wyciągnęła z niej skręta ze zwykłym, mugolskim ziołem i odpaliła go zapalniczką. Jeżeli ma już spędzać czas w tak parszywym towarzystwie, to przynajmniej będzie bawić się przednio. Pomimo towarzystwa. A dla dopełnienia satysfakcji z palenia, odpaliła sobie muzykę z muzogramu. Oczywiście mugolską.

@Arthemis D. Verey
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 388
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptySob 17 Lip - 22:58;

  Mówiąc szczerze miał w dupie jej zdanie na swój temat. Traktowała go jak jakiegoś kretyna, który skupiał się na swojej sławie i ruchaniu panienek, zamiast własnej karierze. I część z tego była prawdą. Pomijała jednak znaczący fakt, jakim było wkładanie całych swoich sił w treningi, mecze i aktualną rehabilitację. Nie znała go, a wyrobiła sobie o nim błędną opinię, której trzymała się jak koła ratunkowego w newralgicznym momencie. Może miała jakiś kompleks niższości? O tym nie pomyślał. Ale z drugiej strony nie była to jego sprawa. Byleby dała mu święty spokój, co było dość trudne zważywszy, że od jakiegoś czasu musieli ze sobą sprawnie współpracować.
  Nie odzywał się ani słowem, kiedy i ona przymknęła swoją szanowną jadaczkę. Naprawdę bez łaski. Nie miał ochoty jej słuchać, a ona prawdopodobnie nie miała chęci usłyszeć jego, tak więc ta cisza w pełni im odpowiadała. Siedział zanurzony w wodzie delektując się jej zbawiennym wpływem na jego ciało i bynajmniej nie chodziło tu o jakąś wyjątkowość tego źródła. Po prostu świetnie czuł się w wodzie i doprawdy uwielbiał pływać. To że był jak ryba, byłoby niedopowiedzeniem. Oparł głowę o jeden z brzegowych kamieni, który teraz robił mu za poduszkę i poluzował mięśnie, pozwalając aby woda podniosła jego ciało na tafli. Naprawdę relaksująca sprawa.
  Całą tę otoczkę zepsuła muzyka. Nagła, znikad. Otworzył jedno oko zerkając w kierunku jej wydobywania się i nie zdziwiło go absolutnie, że zastał Brooks jarającą skręta do dźwięków funku. Ta perspektywa nieco go rozbawiła, ale choć uniósł kąciki ust do góry to absolutnie ani trochę nie dał po sobie tego poznać. Przymknął na powrót powieki, choć już wkrótce znów przerzucił się do siadu i ni stąd ni zowąd zanurkował w źródle, próbując uwolnić się od muzyki. Nie to, że mu przeszkadzała, ale w tym momencie po prostu pragnął ciszy. Jego uszy szybko zapełniły się wodą, odcinając go od dźwięku, a on sam przepłynął pod taflą parę metrów, wynurzając się, łapiąc powietrze i ginąc na dole ponownie. Jak widać, byli dla siebie jak obcy ludzie, niewidzialni i nic nie znaczący. Może to i lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptySob 17 Lip - 23:34;

Zdanie Vereya na jej temat, interesowało ją równie mocno. Byli z zupełnie dwóch różnych bajek i nie było co udawać, że jest inaczej. On, gwiazda quidditcha, zdobywca znicza w finale. Ona, zwykła laska robiąca swoje, i robiąca to zajebiście dobrze. Nawet obcisłe slipki Vereya nie były w stanie tego zmienić. Leżała więc w ciszy, zanurzona po szyję w magicznej wodzie. Paliła blanta. Słuchała muzyki. I czuła się cudownie. A poczuła się jeszcze lepiej, gdy z magicznego głośnika poleciał kolejny kawałek. Słysząc znajome bity, wynurzyła się z wody, położyła się na brzegu kamienia i zanurzyła w muzyce. Więcej jej do szczęścia nie brakowało nic. No, może gdyby ten zarozumiały buc zniknął jej z oczu, byłoby lepiej. Co te wszystkie głupie dziewuchy w nim widziały? Prezencję miał całkiem znośną, nie dało się ukryć. Ale osobowość? To już zupełnie inna para kaloszy. Charakter Vereya był najlepszym środkiem antykoncepcyjnym na świecie.

Kiedy o tym pomyślała, zaczęła się głupio śmiać sama do siebie. A jak sobie po chwili wyobraziła Vereya w reklamie kampanii społecznej o AIDS, mówiącego: „Bądź jak ja, a AIDS Ci nie grozi”, to do wesołego chichotu dołączyło parskanie przez nos. I do tego wszystkiego, zaschło jej w gardle. Zanurkowała więc zgrabnie i z dna, gdzie znajdowała się przezornie obciążona przez nią torba, wyciągnęła butelkę kremowego piwa. Na taki upał powinno być jak znalazł.

- Ładne slipki – rzuciła, otwierając piwo. – Męskich nie mieli? – Własnych żart rozbawił ją na tyle, że ponownie zachichotała, zanim przymknęła oczy, ciesząc się jedną z najlepszych faz w swoim życiu. Jak widać było na pierwszy rzut oka, do szczęścia nie potrzebowała wiele. Wystarczyło zioło, piwko, muzyka, zimna woda i obiekt do kpin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 388
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptyCzw 22 Lip - 23:54;

  Verey miał to do siebie, że absolutnie miał w dupie wszelkie prztyki w jego kierunku. Czasami były to nawet całkiem niezłe teksty, na które odpowiadanie było czystą przyjemnością. Z drugiej strony ostatnio jak tak sobie wzajemnie odpowiadali, to o mało nie pozabijali się na boisku, tak więc nie wiedział czy aby na pewno dobrym pomysłem było rozpoczynanie tej jakże ciekawej, werbalnej sprzeczki. Nie chciał się z nią bić, co prawda daleko było jej do normalnej kobiety, ale jakoś tak nie miał ochoty atakować płci żeńskiej. Byłoby to całkowicie nietaktowne.
  - Głupio pytasz, jakby mieli, to bym kupił. – mruknął, przewracając oczami zupełnie tak, jakby miała się tego domyślić. Jego kąpielowe szorty wcale nie były takie złe – pomarańczowe, z żółto-czarnymi akcentami. Wyglądały jak kolory Armat z Chudley, ale nie można było tego zauważyć na pierwszy rzut oka. Tak czy siak – poza odpowiedzią absolutnie nie zagajał do niej kolejnych tekstów, tylko dalej sobie pływał jak gdyby nigdy nic. Ba! Nawet nie patrzył w jej stronę, bo i po co? Miał spytać czy da mu piwa? Blanta? Dwie zjarane osoby, na dodatek z taką osobowością i relacją raczej nie powinny podzielać entuzjazmu z jarania zielska. Skończyłoby się to zapewne bardzo kiepsko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptyPią 23 Lip - 12:15;

Kiedy szukający pojawił się tu po raz pierwszy, była pewna, że raczej nie będą w stanie spędzić wspólnego czasu bez jakiejś grubszej awantury. Znała siebie na tyle, żeby wiedzieć, iż powinna unikać osób, które zaszły jej za skórę. Co z oczu, to z serca. A i ręka jakoś mniej świerzbi, żeby rzucić jakimś zaklęciem w kierunku źródła wszystkich tych negatywnych emocji. Byli profesjonalistami, którym przyszło grać w jednej drużynie, pomimo obustronnej niechęci. Przede wszystkim jednak byli ludźmi, wyprostowanymi małpami ze zbyt rozwiniętym mózgiem, który i tak przegrywał, gdy w grę wchodziły instynkty i emocje. Zarówno jedno, jak i drugie, udało jej się wyciszyć za pomocą używek. Teraz, gdy patrzyła na Vereya przez przekrwione oczka, ten nie był jakimś tam wkurwiającym i zakochanym w sobie egocentrykiem. Stał się zwykłym gościem w śmiesznych slipach, który najwyraźniej nie potrafił czytać i przypadkiem trafił do działu damskiego, zamiast męskiego.

- Touché – powiedziała, a z ust wyrwało jej się potężne ziewnięcie, które stłamsiła w zarodku szczupłą dłonią. Leżąc na zimnym i mokrym kamieniu, pozwalała, aby lecznicza woda obmywała jej zmęczone nogi. Potrzebowała takiego wyjścia. W takich momentach była naprawdę wdzięczna za magię, która nie tylko ułatwiała życie, ale przede wszystkim, pozwalała w relatywnie krótkim czasie powrócić do pełni sprawności. Bóle stawów, mięśni i zakwasy, które potrafiły tygodniami męczyć przetrenowanych mugolskich sportowców, w takim magicznym strumieniu znikały jak za dotknięciem magicznej różdżki. Skręt dogasł do końca, filtr wylądował w plastikowym kubeczku z wodą, który robił za popielniczkę, a w ruch poszła paczka „Merlinowych Strzał”. Może nie reprezentowała sobą w tym momencie profesjonalnej postawy, z tym piwem w dłoni i fajką w ustach, ale jak już zdążyliśmy ustalić, byli przede wszystkim ludźmi. A ci mają swoje przyzwyczajenia, nawyki, nałogi. Zresztą, skoro okazyjna fajka i piwo pozwalały jej się odprężyć i nie skakać szukającym do gardeł, tym lepiej! Pałkarka zaciągnęła się delikatnie i poczuła, jak po jej organizmie roznosi się ta odrobina eliksiru szczęścia, dodawanego do każdego papierosa I jej cudowny nastrój stał się jeszcze lepszy. Tak dobry, że kompletnie zapomniała o chillującym obok Vereyu. Skryta za okularami przeciwsłonecznymi, z zamkniętymi oczami, zamknięta w bańce własnych myśli. Co tu dużo mówić. Swoje towarzystwo lubiła najbardziej, tak więc nie miała powodów, aby nie bawić się doskonale.

@Arthemis D. Verey
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 388
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptyWto 27 Lip - 23:19;

  Uwielbiał wodę. Nawet jeśli źródła – mimo plotek – nie miały żadnego wspaniałego i leczącego zastosowania, to jednak czuł się wyśmienicie. Mógłby spędzać w niej całe dnie, pływać, nurkować i wygłupiać się do woli i o ile nic mu w tym nie przeszkodzi to najprawdopodobniej spędzi tu resztę tego jakże pięknego dnia. Zastanawiał się czasami czy nie miał jakichś trytonów w rodzinie, ale po pierwsze było to niemożliwe, a po drugie rodzice by mu o tym powiedzieli. A na pewno ojciec. A obiektem to żartów, że jest adoptowany z mórz już słyszał nie raz, tak więc w końcu też powiedzieliby mu prawdę. Krew trytonów, to by było coś.
  Wynurzył się z kolejnego nurkowania i przetarł oczy palcami, usuwając z nich resztki wody. Potrząsnął też przy tym głową, z kolei wytrzepując nadwyżkę cieczy z włosów i uszu. Podpłynął powoli do miejsca, gdzie wcześniej wszedł do zbiornika i na powrót oparł się o jego brzeg wyjmując ręce wzdłuż brzegu i przeciągając się, jakby był na najlepszych wakacjach ever. Zerknął kątem oka na Julkę i uśmiechnął się półgębkiem. Wyglądało na to, że mimo wszystko oboje chillowali w swoim towarzystwie całkiem nieźle. Niemniej jego wewnętrzne adhd i ekstrawertyzm zaczęły dawać powoli o sobie znać.
  - Gratulacje z okazji wygrania Ligi, swoją drogą. – i choć uśmiechał się być może nieco zbyt pewnie, to jednak w jego głosie było słychać pewną szczerość. – I cokolwiek o mnie myślisz mówię serio, Harpie w tym roku były świetne. – dodał, wzruszając ramionami. Może i był chujkiem, ale na pewno nie zazdrośnikiem. I przy okazji, kiedy już się należało, to naprawdę potrafił to uznać. Sam nie mógł nic więcej zrobić, kiedy znokautowano go w ostatnim meczu i choć mieli trzecie miejsce, które w ogóle go nie satysfakcjonowało, to wciąż było to podium Armat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2555
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptySro 28 Lip - 12:34;

Woda była naturalnym żywiołem Krukonki. No, może zaraz po powietrzu, bo to właśnie latanie na miotle było jej największą miłością w życiu. Była jednak dziewczyną z portowego miasta i od małego miała nieograniczony dostęp do morza. Dostęp, z którego skrzętnie korzystała. Pływanie z innymi dzieciakami, pierwszy alkohol i papierosy w opuszczonych dokach, chodzenie z ojcem na ryby, które rzadko kończyło się jakąkolwiek zdobyczą, ale stanowiło źródło niezapomnianych wspomnień. Nie było więc nic dziwnego w tym, że gdy tylko miała okazję, ruszała nad wodę. Mogła godzinami wpatrywać się w fale albo pływać, ciesząc się przyjemnym chłodem i wiatrem w mokrych włosach. A gdy dało się połączyć przyjemne z pożytecznym tak jak w przypadku tego uzdrawiającego źródełka, tym lepiej!

Dziewczyna leżała sobie wygodnie na zimnym głazie, całkowicie pochłonięta własnymi dziwnymi myślami. Zamykając oczy, widziała pod oczami fraktale, które falowały w rytm muzyki, wywołując na jej twarzy błogi uśmiech. Czas stał się iluzją. Minęło kilka minut, a czuła, jakby upłynęły długie godziny. Jeżeli istniał jakiś sposób na wydłużenie sobie wakacji bez konieczności cofania się w czasie, to była to właśnie mugolska trawka. Z przyjemnego odrętwienia wyrwał ją głos szukającego. Krukonka podniosła się ciężko do pozycji siedzącej i spojrzała na Vereya z uśmiechem.

- Dzięki – wychrypiała przez zaschnięte gardło i odruchowo sięgnęła po butelkę z piwem. – Myślę o tobie wiele rzeczy, ale nie to, że jesteś nieszczery – dodała, szukając po omacku paczki z papierosami. Gdy tylko butelka zaświeciła pustkami, Julka założyła kapsel i włożyła ją do plecaka. – Jak już tak sobie nurkujesz, to mógłbyś mi wyłowić z dna jedno kremowe. Możesz się poczęstować, jak masz ochotę.

Zaproponowanie piwa było z jej strony dziwnym sposobem na chwilowe zawieszenie broni. Może to trawa łagodziła surowe obyczaje Krukonki? A może to prosta potrzeba, aby choć raz spędzić miło czas i nie wdawać się przy okazji w nieprzyjemne scysje? Te przydarzały jej się na porządku dziennym. Częściowo przez zwykłego pecha, który nie opuszczał jej na krok, bo jak nazwać fakt, że biegając po pustyni sturlała się z wydmy i wpadła wprost w kaktusy? Częściowo zaś przez jej charakter – nieustępliwy, gardzący słabością i brakiem ambicji. W połączeniu z niewielką empatią cechy te sprawiały, że była uważana za osobę nieprzystępną i skupioną na sobie. Jaka była naprawdę, wiedzieli nieliczni, których dopuściła nieco bliżej, zdejmując przy tym przywdziewaną na co dzień maskę.

@Arthemis D. Verey
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 388
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Zimne źródła QzgSDG8




Gracz




Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła EmptyPią 30 Lip - 21:13;

  Oparł dłonie na brzegu, rozpościerając je na boki i przeciągając się. Było mu całkiem przyjemnie i naprawdę się relaksował, mimo obecności Brooks. Wkrótce jednak podparł się na kamieniach i uniósł się na rękach, aby usiąść na brzegu. Woda ściekała mu po skórze. Przetarł mokre włosy i zaczesał je do tyłu. Wyglądały teraz jakby były za mocno nażelowane. Z przymkniętym jednym okiem zerknął w kierunku dziewczyny i uśmiechnął się, wyraźnie rozbawiony jej stwierdzeniem.
  - A co o mnie myślisz? Że jestem zadufanym w sobie, mającym wiele rzeczy w dupie, ruchającym na potęgę laski palantem? – zapytał prześmiewczo, przechylając nieco głowę w bok. – Coś w tym jest. – cmoknął z udawanym niedowierzaniem. Wbrew pozorom wiedział za kogo mają go niektórzy ludzie, ale miał to w głębokim poważaniu. Żył swoim życiem i korzystał z najlepszych jego chwil. Krukonka miała zapewne jeszcze kilka kwestii do powiedzenia na jego temat, ale szczerze mówiąc absolutnie się tym nie przejmował. Roześmiał się głośniej, naprawdę bawiła go ta abstrakcyjna sytuacja. Miał do niej całkowicie ambiwalentne podejście. Z jednej strony było dość miło, z drugiej był to z Brooks. Słysząc tekst o kremowym, zakręcił oczami i nonszalancko zanurkował, niczym genetyczny tryton.
  - Proszę bardzo szanowna pani. Za zwycięstwo Harpii. – wynurzając się podał jej butelkę kremowego i sam również się poczęstował, skoro już to mu zasugerowała. Wznosząc toast miał ją już otwartą i upił kilka łyków, dopływając do brzegu. Teoretycznie nie miało wielu procent, ale jednak miało, a wtedy raczej nie powinno się być na środku zbiornika. Nigdy nie wiadomo co mogłoby się stać.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Zimne źródła QzgSDG8








Zimne źródła Empty


PisanieZimne źródła Empty Re: Zimne źródła  Zimne źródła Empty;

Powrót do góry Go down
 

Zimne źródła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zimne źródła JHTDsR7 :: 
Arabia
 :: 
Miasto
 :: 
Burzowe obrzeża
-