Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sekretny bar u Irka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 9 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32596
  Liczba postów : 104645
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Specjalny




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyCzw 27 Sty - 23:15;

First topic message reminder :




W głębi kuchni znajduje się ukryte przejście, prowadzące do obszernego pomieszczenia wypełnionego charakterystyczną wonią wina i drewna. Zamieszkuje tutaj zbuntowany skrzat, Irek, który postanowił zrobić specjalny magazyn alkoholu dla swoich ulubionych uczniów. Jest on bardzo poczciwym stworzeniem i choć łatwo się denerwuje, to jeśli tylko wie się jak, da się go udobruchać.
Pod ścianami stoją zamknięte na klucz szafki z różnymi butelkami, żeby do którejś się dostać, trzeba poprosić o to Irka. Ponadto, czasem są tu organizowane mocno zakrapiane imprezy, ale jedynie dla wybranych osób, więc trzeba się starać żeby na jednej z takich zagościć.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Freddie Moses
Freddie Moses

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : luźne ubrania | wzrost | miętówki | kolorowy tatuaż z mieniącymi się gwiazdami na całym przedramieniu
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 634
  Liczba postów : 627
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Administrator




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyPon 16 Lis - 5:20;

Czy ja byłam zaskoczona, że nasza rozmowa idzie tak gładko i ładnie? W zasadzie zakładałam, że tak właśnie będzie, chociaż w głębi duszy czułam jakąś obawę, że przecież może nie być tak samo. Że mój wyjazd mógł nas zepsuć i wszystko będzie moją winą. Jednak nie wygląda jakby tak się miał zdarzyć. Julka z łatwością wyciąga ciekawe historie z wakacji jak z rękawa, a ja śmieję się radośnie, jakbym po prostu nie pojechała na ten jeden miesiąc do Luizjany, a nie straciła cały rok w zamku.
- Jezu nie wierzę, że każdego dnia budził cię szantami - mówię już zanosząc się swoim głośnym śmiechem i wcale nie przejmując się, że kogoś może mierzić. - Nie mogłaś się go... jakoś pozbyć? - pytam unosząc do góry brwi i starając się przestać chichrać. I dopiero wspomnienie o wraku statku i moje zdumienie, że marynarz tam próbował cię zaciągnąć przerwało tą istną karuzelę śmiechu i dołączam do picia alkoholu, już odrobinę zafrasowana tym, że Brooks również mogłaby stracić... nie wiem co, jakąś inną część ciała?
- Ej, kurwa, to pijemy za to, żeby ten stary dziad żył i dwieście lat, żeby każdy mógł się cieszyć z tego skrzaciego baru. W końcu po co nam nauczyciele, którzy mają jakiekolwiek blade pojęcie co tak naprawdę odpierdalamy. Za ich życie w wiecznej, błogiej nieświadomości! - oznajmiam, wznosząc kieliszek i tupiąc nogami głośno jakby chcąc potwierdzić prawdziwość moich słów. A po chwili też dziko dołączam się do toastu dotyczącego gospodarza tego przybytku i kiedy tylko się pojawił z zagrychą uprzejmie kłaniam się do skrzata, by wyrazić swoje uznanie. Julka tam mało nie płacze nad miłością do Irka najwyraźniej, więc klepię ją po ramieniu, by potwierdzić mój rosnący entuzjazm wobec skrzaciego przybytku.
- Może i nie zależy na tym, ale na pewno to miły dodatek! - mówię trochę myśląc o tym jak mi się podobało kiedy wszyscy lgnęli do mojej kanciapy nad barem, podnieceni moimi wróżbami. - Zazdroszczę ci, też chciałabym zawodowo okładać kogoś po mordach. I co najważniejsze, powtarzam, jestem kurwesko dumna, mordo - dodaję i na podkreślenie tych słów, łapię twarz przyjaciółki, by złożyć na jej policzkach dwa wielkie całusy.
Trochę się zgadzam z tym, że nie jesteś raczej osobą, która jakoś potrzebuje specjalnie niańki, opiekunki, czy czego tam jeszcze (gdyby tak było, nigdy nie byłabym twoją przyjaciółką). Jednak mimo to wybrałaś na moją podmiankę osobę z bardzo dużymi skłonnościami w tej kwestii. - Okej, rozumiem, jest dla ciebie dobra. Wobec tego postaram się nie zrażać jej wieczną... entuzjastyczną energią i postaram się z całego serca ją zaakceptować - obiecuję z ręką na sercu, chociaż ja byłam fanem nie bezsensownego podniecenia, tylko raczej znacznie ostrzejszej energii, którą czułam jakoś w Julce, ale póki co za grosz w Arli.
Uśmiecham się krzywo na pocieszenie przyjaciółki i łapię rękę, którą mnie obejmuje, chwilę nacieszyć się bliskością osoby za którą tyle tęskniłam. Jestem też wdzięczna, że nie ciągnie mnie za język, a niemal natychmiast zmienia temat w taki sposób, że aż ponownie rżę swoim głośnym śmiechem.
- Nie ma opcji, nikogo nudnego! Jak byłam w Edynburgu sypiałam tam z jednym barmanem... starszym, wytatuowanym... nie wiem czy byś była pod jego wrażeniem. Ale potem wiesz jak mnie zamknęli w domu to cieszyłam się jak widziałam obleśną mordę sąsiada obok... W każdym razie kawalerem nie pogardzę. Chcę takiego co mordy nie ma zjebanej, wyższego niż ja, który poradzi sobie ze mną i chętnego na tydzień zamknięcia w sypialni na początek. To chyba starczy? - wymieniam swoje niezbyt szerokie wymagania i już wyciągam dłoń po papierosa, zadowolona, że można tu palić. Jak zwykle nie przejmując się konwenansami ani niczym innym w tym stylu i wprost mówiąc wszystko co myślę. - A ty masz jakiegoś? - dodaję machając brwiami zalotnie i wyciągając długie nogi przed siebie, by lekko szturchnąć łydkę przyjaciółki.

@Julia Brooks
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyPon 16 Lis - 10:26;

Kiedy poczuła na policzkach drobne usta przyjaciółki, nie mogła się nie uśmiechnąć. Ani nie wzruszyć.

- Dziękuję. Ja z ciebie też jestem dumna. Nawet sobie nie wyobrażam, jak ciężko musi ci się żyć z myślą, że w każdej chwili możesz dostać ataku. Jeżeli czegoś mi nie brakowało podczas twojej nieobecności, to widoku, jak upadasz na ziemię i coś mówisz swoim demonim głosem. Ostatnio coś mi się stało i jak wstałam, to nie miałam kompletnie żadnego zmysłu. Nic, kompletnie. Ani wzroku, ani słuchu, ani nawet czucia. Płakałam wtedy chyba pierwszy raz od… nawet nie wiem kiedy. Taki brak kontroli nad tym, co się robi, jest przerażający. I ja to miałam przez jeden dzień, a ty masz tak na co dzień. Co tu dużo mówić, Moses. Twarda z ciebie babeczka. – Pogładziła Fredzię po ramieniu, chwyciła za widelec, wbiła go w znajdującego się w słoiku grzybka i wsadziła go do ust. – Irek, zajebiste te grzybki. Szacun, mordeczko! – pochwaliła skrzata.

Słysząc słowa Fredzi o Arli, poczuła ciepło w trzewiach. Choć może to tylko działanie alkoholu. – Dziękuję, ale wcale nie wymagam od ciebie, żebyś się zmuszała do tego, żeby kogoś polubić. Gdyby wszyscy srali na siebie tęczą i miłością jak Puchoni, to świat byłby cholernie nudnym miejscem. Wystarczy mi, że się nie pozabijacie – powiedziała z uśmiechem. Szczera niechęć była w jej odczuciu lepsza niż fałszywa sympatia. Zwłaszcza że szydło prędzej czy później i tak wychodziło z worka.
Gdy zmieniły temat na związki, a wysoka Puchonka zaczęła opowiadać o swoich podbojach miłosnych, uśmiechała się coraz szerzej i szerzej. Nie zdziwiła się wcale, gdy Freddie opisała jej barmana, który zapewniał jej ciepło w zimne Szkockie noce. Właściwie to wcale się jakoś nie różniły w swoim guście do mężczyzna. Ok, może i Moses była miłośniczką osobników odbiegających nieco od przyjętych kanonów piękna, o nietypowej i wyrazistej urodzie, ale zgadzały się w kwestii tego, że nudne opcje nie wchodziły w grę.

- Bez zjebanej mordy, wyższy od ciebie, który poradzi sobie z tobą… gdybyś jeszcze dodała, że lubi dresy, to bym wiedziała, kogo masz na myśli. A tak? No clue! – zaśmiała się głośno. – A ja? Cóż, z moim życiem uczuciowym jest jak ze zdrowym rozsądkiem w tej szkole. Nie istnieje. – Również szturchnęła Fredzię w łydkę, śmiejąc się przy tym. – Ostatnio nogi rozchylam tylko przed Boydem. Spokojnie, Moses, mam na myśli miotłę, którą od niego dostałam, bo tak ją nazwałam – dodała, widząc dziwny błysk w oczach przyjaciółki, który mógł być wszystkim – zdziwieniem, rozbawieniem, no wszystkim. – Ale szczerze mówiąc, nie narzekam i nigdzie mi się nie spieszy. Mam ważniejsze rzeczy na głowie niż faceci.

Widząc, że kieliszki znów stały puste, dolała po raz kolejny. Uzupełniła również szklanki z napojem, który wyjątkowo szybko znikał.

- To za co pijemy teraz, Fredzia? – zapytała, jako że teraz przyszła pora, aby to wznieść toast. W końcu picie bez toastu jest jak quidditch bez pałkarzy, czyli bez sensu!

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down


Freddie Moses
Freddie Moses

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : luźne ubrania | wzrost | miętówki | kolorowy tatuaż z mieniącymi się gwiazdami na całym przedramieniu
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 634
  Liczba postów : 627
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Administrator




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyPon 16 Lis - 21:23;

- Przestań mnie kurwa chwalić i być ze mnie dumna, bo zaraz się kurwa zarumienię. Nie mów jaka jestem silna i super... Lepiej z powrotem mnie obwiniaj, że zostawiłam wszystko w pizdu na rok i olałam Hogwart! - śmieję się trochę, bo czuję, że też się wzruszam nie wiem czy to przez tą atmosferę, czy alkohol, który rozpala mi wnętrze. Udaję, że ocieram oczy, bo tu parno i dym papierosowy mi naleciał do oczu, jebany. Gapiłam się bez słowa kiedy ta zaczęła mówić o tym co jej się przydarzyło nie tak dawno i aż ze zdziwieniem unosiłam do góry brwi. - O cie chuj, co tu kurwa cię spotyka beze mnie - mówię zmartwiona, na ślepo biorąc po prostu ręką grzybka i wsadzając go do mordy. Uśmiecham się jeszcze półgębkiem za ta piękne epitety przyjaciółki i w końcu trącam ją kilka razy łokciem, żeby przestała już.
Temat Arli nie interesował mnie tak jak temat Brooks, ale musiałam potwierdzić jej, że będę się starać. W końcu to ja spierdoliłam, więc nie mogę zwykle podchodzić z negatywnym nastawieniem jak to ja do wszystkiego i spróbować jakoś przeżyć jej irytującą pozytywność.
- Okej, nie będę się zmuszać, nie ma opcji. Po prostu, wiesz, dam jej chociaż sprawiedliwą szansę - mówię, wzruszając ramionami. Oczywiście zrobiłabym wiele dla Julki, ale nie potrafiłabym od tak olać tego, że kogoś nie lubię. Najwyżej jeśli okaże się, że nie znajdę ani trochę porozumienia między sobą a Armstrong, będziemy musiały się sprawiedliwie dzielić Brooks. Albo po prostu wpierdole Arli, to będzie ode mnie uciekać.
Żarcik oczywiście.
Potem wysuwam swoją tyradę a propo moich płytkich marzeń w związku, a raczej nie dokładnie związek a relację. Na pierwszy komentarz Brook patrzę trochę spojrzeniem, które jest nieskalane myślą, nie mogąc dodać dwa do dwóch i przez ogólnie nierozgarnięcie i przez alkohol. Dopiero kiedy mówi o imieniu, miotle i paru innych rzeczach, które sprawiają, że wyglądam już na pewno na bardzo zmieszaną. Z racji nieogarniania, nie żadnych zawstydzeń.
- Oddał ci miotłę? To przecież w chuj drogi prezent! Może chce coś od ciebie? - mówię i pyrgam ją łokciem. - Och, rozumiem co mi insynuujesz. Dureń ze mnie. Szczerze mówiąc myślałam o Hunterze, pamiętasz go? - przypominam Brooks mojego ziomka z którym spędzałam czas kiedy jej nie było w okolicy. - Śliczny chłopak z niego. Akurat na jakiś przyjemny tydzień... Ale byłoby mi głupio jakbym i zepsuła przyjaźń i jeszcze mnie olał, bo pewnie woli ładne dziewczyny, więc poszukam czegoś bardziej realnego może - dodaję i jeszcze na wszelki wypadek dodaję. - Boyden czy jak mu tam jest zbyt podobny do mnie, w końcu trzeba kogoś... no wiesz... nie ziomka dobrego. On będzie dobrym ziomkiem - język mi się plącze od tego alkoholu i tego, że nie umiem mówić elokwentnie. - No dobra, ale ja ci tu nie mówię, że masz męża szukać, tylko się rozerwać! - dodaję przez lekkie podpicie bardzo poruszona faktem zbyt dużej cnotliwości przyjaciółki.
- Pijemy, ŻEBY BROOK PORUCHAŁA! - krzyczę na cały bar. Chciała toast to ma.

@Julia Brooks
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyWto 17 Lis - 14:36;

Czuła powoli, jak każdy kolejny kieliszek wypitego alkoholu rozgrzewa ją od środka. Na bladych policzkach zakwitły jej rumieńce, oczy złapały maślanego, przydymionego błysku, nawet dłonie, zawsze zimne, odzyskały temperaturę pokojową. A do tego zaczął rozwiązywać się język, którym nie posługiwała się na co dzień tak często. Ba, nie pamiętała nawet, kiedy ostatni raz rozmawiała w taki swobodny sposób na inny temat, niż miotlarstwo. A tu proszę, ploteczki, zabawne historie, chłopaki. Jak jej brakowało tego braku zaciągniętego hamulca, którym potrafiła zwolnic tylko i wyłącznie Fredka.

- Na wakacjach mieliśmy testy w jednej z lokalnych drużyn i Boyd wygrał te testy, za co dostał najnowszą miotłę na rynku – Gwiezdną Zamiatarkę. Kawał sprzętu, najszybsza miotła na świecie, ale mniejsza o to. Z tego powodu chciał się pozbyć starej, więc wrzucił na szkolną tablicę ogłoszenie. Wtedy jeszcze pracowałam w sklepie z miotłami i moja sakiewka świeciła pustkami, więc chciałam mu zapłacić jakoś dużo mniej, niż miotła była warta, to mi kazał nie strugać wariata i po prostu mi ją dał. Tydzień później byłam z nią na testach Harpii i mnie przyjęli do drużyny, tak więc sporo mu zawdzięczam – przybliżyła Moses historię swojej miotły, odpalając kolejnego papierosa. Zaczęło się. Zawsze, gdy popije, to odpala fajkę od fajki. A tak dobrze jej szło rzucanie. – W każdym razie nie sądzę, żeby czegoś ode mnie chciał. To po prostu naprawdę prostolinijny i sympatyczny gość. No, może nie dla Solberga, odkąd ten prawie zalał mu siostrę.

Słysząc imię Huntera, zmarszczyła lekko brwi, jakby starała się połączyć twarz z nazwiskiem, co przychodziło jej z najwyższym trudem.

- Hunter? To nie ten ślizgon, co był dziś na OPCM z tą wannabe dziennikarką o oczach jak kameleon? – zapytała niepewnie, starając się łączyć fakty. – Ale jeżeli miałby cię olać, bo woli jakieś puste wypindrzone lale, co spędzają pół dnia przed lustrem, to może faktycznie nie bierz się za takiego gościa, bo nie warto. Jesteś Fredzia jak Bucefał. Kojarzysz Bucefała, konia Aleksandra Wielkiego? Był najwspanialszym koniem tamtych czasów i nikt nie potrafił go ujarzmić, oprócz właśnie Alka. I na ciebie gdzieś tam czeka jakiś Aleksander, bo nie jesteś dla byle kogo! – zapowiedziała hardo, strzepując popiół do popielniczki.

Wkrótce Fredzia zaczęła opowiadać o Boydzie, a język plątał się jej jak diabli. Nie wiedziała, czy to kwestia alkoholu, czy jakichś tam pokładów sympatii do wysokiego Gryfona, ale postanowiła jej już nie męczyć. Moses była inteligentną babką, a do tego cholernie bezpośrednią, tak więc, jak już sama dojdzie do tego, co i jak, to po prostu zrobi to, co uzna za stosowne. Niestety, chwilę później Puchonka uznała, że najbardziej stosowną rzecz, będzie wzniesienie toastu. I to jeszcze TAKIEGO. Kiedy klientela baru, łącznie z Irkiem wlepili w nią spojrzenia, skurczyła się w sobie, a kiedy podnieśli szklanki i dołączyli do toastu, myślała, że rozpadnie się na tysiąc drobnych kawałków. Było to jednak chwilowe i wkrótce sama się zaśmiała, stukając się kieliszkiem z Fredzią.

- Żebym zaruchała
– powiedziała cicho, wywracając oczami. – Chociaż mam wrażenie, że świadomość, jak posługuję się pałką, może wielu odstraszać – wyszczerzyła zęby w szelmowskim uśmiechu i potarmosiła przyjaciółkę po ciemnych i lekko przyklapniętych włosach.

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down


Freddie Moses
Freddie Moses

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : luźne ubrania | wzrost | miętówki | kolorowy tatuaż z mieniącymi się gwiazdami na całym przedramieniu
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 634
  Liczba postów : 627
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Administrator




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySro 18 Lis - 22:29;

Przez chwilę mogę żyć ułudą, że wcale nie wyjechałam z Hogwartu. Tak przynajmniej to wygląda kiedy teraz siedzimy sobie jak zwykle, tylko tym razem nie kapiąc się potajemni z czymś nielegalnym, tylko niemalże rozkładając się jak królowe w jakimś podziemnym barze. Wiedziałam, że powrót do szkoły może być też przyjemny, ale nigdy nie przypuszczałam, że będzie aż tak dobry.
Palę papierosa słuchając najróżniejszych historyjek od Brooks i całe szczęście, moja ulubiona kobieta w Hogwarcie mi ich nie szczędzi. Obecnie zeszło na temat miotły od Boyda, która została nazwana Boyden, bo należała do Boyda. Kiedy tak sobie ułożyłam to w głowie, aż mi się w niej zakręciło w niej, więc musiałam łyknąć odrobinę alkoholu. Nie jestem pewna też co ułożyć z tej historii, bo o ile powtarzałabym, że to z pewnością jakieś zaloty, to jak przedstawiła to Julka sprawiało, że wcale na to nie wyglądało do końca.
- To dlatego się bili wcześniej? Ktoś coś wspominał na imprezie? Jebał się z jego siostrą? - pytam bardzo rozbawiona na myśl o oglądaniu bójki Callahana z Solbergiem. - Mogliśmy urządzić jakieś zawody na gołe klaty - dodaję rechocząc na tą myśl wesoło. Kiedy ta zaczęła swoje mądre przemyślenia, macham ręką, żeby przestała, ale aż ja przestaję machać ręką (ha!), kiedy słyszę jakie porównania do mnie stosuje.
- Jestem jak Bucefał szukający swojego Aleksandra? - powtarzam najpierw, a potem ryję ze śmiechu, aż tupiąc nogami, nie zasłaniając ust ręką. - Boże Brooks... złotousta jesteś czasem... Nie no chodzi mi, że ziomki popsuje, nie chcę z nim chodzić, to mi nie interesuje jakoś specjalnie - mówię kiedy przestaję się chichrać i ponownie podejmuję próby tłumaczenia co mam na myśli. Kiepsko mi jednak idzie równie jak to co próbuję wytłumaczyć o zbyt dużym podobieństwie do Boyda, co jest szczerą prawdą akurat i aż kopię Julkę po łydce, stwierdzając, że ma powątpiewające spojrzenie. No i potem oczywiście wygłaszam swój toast, do którego dołączają się prawie wszyscy w barze. Co za piękna chwila! Aż mi się łezka w oku zakręciła.
- Co ty, obsługa pały to na pewno zaleta! Wszyscy wiedzą przynajmniej jaki masz mocny chwyt! Więcej Bucefałów w kolejce będzie do ciebie... - rzucam obsceniczny żarcik i znowu rechoczę głośno.

@Julia Brooks
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyNie 22 Lis - 13:37;

Julce daleko było do jakichkolwiek zalotów, czy to z Boydem, czy z kimkolwiek innym. Gdyby było inaczej, Fredka nie musiałaby dziś wznosić tak uroczystych i wymownych toastów. Jeżeli coś już zalotami było, to relacja łącząca Gryfona i Ślizgona, którzy wyznawali prostą zasadę „przez wpierdol do serca”.

- Tak, siostra Boyda rozpętała burzę w szklance wody. Wydawało jej się, powtarzam, wydawało, że jest w ciąży w Solbergiem, o czym oczywiście powiedziała Boydenowi. No i ten dobrał się do Solberga za brukanie mu młodszej siostrzyczki, której ciąża była jak moja obecność na lekcjach wróżbiarstwa – czysto hipotetyczna. W każdym razie, jest jak jest. Czym byłby Hogwart bez nastoletnich ciąż i dramatów?

Zawartość butelki znikała, języki się rozplątywały, rozmowa stała się coraz to ciekawsza i ciekawsza. Jak nie toasty za Brooks, to porównania do konia. I analizowanie umiejętności obsługi pały przez Krukonkę. Kiedy usłyszała o kolejce bucefałów, zaśmiała się głośno. Częściowo przez alkohol, częściowo przez absurdalny obraz zarysowany przez Fredzię.

- Boże, Moses!
– oparła się o przyjaciółkę, z trudem łapiąc oddech. – Naprawdę dbasz o moje krocze, co? Prawdziwa z ciebie przyjaciółka – cmoknęła ją w policzek i wstała od stolika, aby rozprostować zasiedziałe stawy. Przeciągnęła się jak kot, aż usłyszeć się dało suchy trzask, wsadziła do ust kolejnego papierosa i przywołała do siebie butelkę kremowego piwa.

- Mi na razie starczy. – Wskazała głową na butelkę z wysokoprocentowym alkohole, którą niemal opróżniły. – Chyba odwykłam od twojego tempa, Freddie – uśmiechnęła się szeroko. Czuła, jak na jej policzki wkrada się pijacki róż.

- A tak w ogóle, to czemu Edynburg. I czemu Szkocja? Mogłaś pojechać, gdziekolwiek chciałaś, a wybrałaś stolicę. Dlaczego? I powiedz mi coś więcej. Nie brakowało ci szkoły ani znajomych? – zapytała. Gdyby to ona organizowała sobie roczny rozbrat ze szkołą, to z pewnością nie spędziłaby go w jednym miejscu. Przecież było tyle rzeczy do zobaczenia: zorza, smoki, wulkany. Szkocja była piękna, ale świat był piękniejszy. W głębi duszy zazdrościła przyjaciółce tej wyprawy. Ona nie potrafiłaby spakować się z dnia na dzień i zniknąć bez słowa. Za dużo lekcji było do odrobienia, za dużo treningów do odbycia. No i Voralberg to by ją odnalazł na krańcu świata i sprowadził za uszy do Hogwartu, gdyby tylko wyjechała ze szkoły bez pozwolenia.
Powrót do góry Go down


Freddie Moses
Freddie Moses

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : luźne ubrania | wzrost | miętówki | kolorowy tatuaż z mieniącymi się gwiazdami na całym przedramieniu
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 634
  Liczba postów : 627
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Administrator




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyCzw 26 Lis - 3:43;

Nie mam pojęcia co się dzieje w życiu osobistym Brooks, ale miałam nadzieję, na trochę więcej smaczków niż to co usłyszałam po kątach (czyli nic ciekawego).  Ale jednak patrząc na to co próbuję wydobyć faktycznie nie mam nic ciekawego do usłyszenia na ten temat. Jednak o młodocianych ciążach zaciekawiona pochylam się nad alkoholem, w różnych momentach marszcząc brwi, bądź kręcąc głową nad niektórymi głupimi zwrotami akcji, które słyszę. Aż nie wiem co w tym wszystkim jest bardziej durne.
- Trzeba przyznać, że rozumiem, bo nawet sam fakt że ruchał się z jego siostrą... no nie? To już wystarczy żeby się chyba wkurwić? - dopytuję w trakcie monologu Brooks, bo przecież wiadomo, że nikt nie patrzy przychylnie na osobę, która plugawi ci siostrę. - Też bym mu najebała - stwierdzam na to wszystko, rozumiejąc jednak że tak naprawdę nikt w ciąży nie był i wszystko to tylko bardzo te hipotetyczne sprawy, ale jednak rodzeństwo to co innego.
Śmiejemy się z jakichś głupot wygadywanych przez nas, pijemy trochę więcej, aż w końcu Brooks uznaje, że woli pochodzić w kółko i popić lżejszego alkoholu. Nie mam aż o tyle mocniejszej głowy, ale wiem swoje.
- Nie możesz mieszać, będzie jeszcze gorzej - oznajmiam na jej przyzywane piwo, pokazując rękami, że powinna po prostu mniej wypić wysokoprocentowego alkoholu. Jestem przekonana, że wtedy byłoby lepiej niż jeśli zapije teraz jedno drugim.
- No ktoś musi dbać, skoro najwyraźniej ty tego nie robisz! Jesteś piękna i młoda. A swoją karierę sportową masz jeszcze całe życie! Weź się ogarnij, żeby mieć jakieś benefity z tego, że jesteś teraz popularna i sławna, przecież nikt nie mówi, że masz męża szukać - tłumaczę skrupulatnie, nie przejmując się całuskami w policzek i łażeniem dziewczyny, jednie pyrgając ją nogą, żeby zwróciła uwagę na moje jakże mądre tłumaczenia o co mi dokładnie chodzi. Według swojej własnej rady piję niewielkie łyczki mocniejszego alkoholu, słuchając dalszej części pytań.
- A wiesz, znałam tam kogoś, więc łatwiej mi było uciec od rodziny do kogoś kogo znam... I łatwiej tak w wielkim mieście się zagubić. A no jasne, brakowało mi w chuj wszystkich... Ale wiesz, albo raczej nie wiesz, jak to jest jak się wkręcisz mocno w jakieś rzeczy... - mówię nie chcąc znowu jakby wspominać na głos tego co brałam. - Tak to wygląda, że nie możesz się skupić na niczym innym... Ale to ile razy chciałam do was wszystkich napisać żebyście mnie stamtąd zabrali to wiesz... Jednak zawsze wygrywał fakt, że tam miałam wszystko pod ręką. Może i dobrze, że mój ojciec mnie wyciągnął stamtąd.
Trochę mi znowu było głupio o tym mówić, ale po alkoholu jakoś bełkotałam więcej. Może znowu niezbyt składnie, ale starałam się przynajmniej; znowu nie patrzę na przyjaciółkę tylko na wszystko wokół, udając że mnie to jakkolwiek interesuje.  - A pierdolisz, nie wiesz o czym mówisz. Łatwo jest uciec od wszystkiego. Trudniej wrócić - stwierdzam jeszcze na jej słowa, machając ręką na to co twierdzi Julka.

@Julia Brooks
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyPią 27 Lis - 13:38;

Rok to sporo, choć biorąc pod uwagę życie osobiste Brooks i zmiany, jakie w nim zaszły, to równie dobrze mógłby minąć jeden dzień. Freddie nie miała nic ciekawego do usłyszenia, gdyż Angielka z południa nie miała nic ciekawego do powiedzenia. Na szczęście szkoła była przesiąknięta licznymi dramatami, na których można się było skupić. O tym, kto z kim, a kto z kim nie, dyskutowano często. Tematów do rozmów więc nie brakowało.

- Czy ja wiem. Z jednej strony rozumiem Boyda, ale przecież to nie jest tak, że Solberg ją porwał, przykuł do kaloryfera i do czegoś zmusił. I prawda jest taka, że Boyden wciąż żyłby w błogiej nieświadomości, gdyby jego siostra nie okazała się, no, idiotką.

Wcale się nie zdziwiła, gdy Moses oznajmiła jej, że na miejscu Gryfona, również wpierdoliłaby Solbergowi. Podejście proste, zerojedynkowe. Cała Fredzia (i całe szczęście!). Dobrze było mieć w swoim otoczeniu kogoś, kto patrzy na świat w taki uczciwy i prosty sposób. Nawet jeżeli dotyczyło to bicia po mordzie kochanka siostry.

- Spokojnie, Fredzia. Kremowe nie ma prawie alkoholu. A do tego chce mi się pić – puściła jej oczko, co, biorąc pod uwagę jej stan, w gruncie rzeczy przypominało raczej mrugnięcie. Stanięcie na nogi było złym pomysłem, gdyż dziewczynie z miejsca zakręciło się w głowie i pociemniało przed oczami.

- Ojoj, blackout, s.o.s – zachichotała, opierając się o bar i kręcąc głową, jakby chciała przywrócić ją do ustawień fabrycznych. Misja ta zakończyła się sukcesem, bo, choć wciąż jej szumiało od alkoholu, to przynajmniej przestała się czuć, jakby miała za chwilę zemdleć.

- O mnie i moje krocze martwić się nie musisz. – Nachyliła się nad siedzącą Puchonką i cmoknęła ją w czubek głowy. – Naprawdę nie mam jakiegoś parcia na te sprawy. Zresztą, na przyjemności i zabawę przyjdzie czas. Sezon dopiero co się zaczął, mam szkołę, mecze i treningi Kruczków, mecze i treningi Harpii. Ale obiecuję ci, że jak przyjdą ferie, to wezmę cię do Londynu i sama się przekonasz, że tych benefitów wcale jakoś dużo nie ma. I nic dziwnego, bo gram zawodowo ledwie dwa miesiące.

Kiedy chodzenie po lokalu jej się znudziło, a butelka z kremowym zaświeciła pustką, ponownie usiadła na swojej skrzynce i odpaliła kolejnego papierosa, słuchając opowieści Fredki o Edynburgu.

- Bardzo dobrze, że ojciec cię wyciągnął. Dzięki temu mam cię teraz w Hogwarcie, tak więc świetna robota Panie Moses! – Zasalutowała niedbale. – Czasem sama mam ochotę się wyłączyć i polecieć gdzieś w pizdu. Ale chyba nie mam takich jaj jak ty, żeby to zrobić. Zawsze znajdzie się jakiś powód, by zostać. A to trening, na który trzeba pójść, a to zajęcia dodatkowe, na które trzeba się wybrać, żeby zgarnąć bonusowe punkty dla domu. W każdym razie jak już spierdolę, to na pewno nie do Szkocji. – Trąciła przyjaciółkę łokciem pod bok, uśmiechając się ciepło. – No i przede wszystkim będę pisała listy. Ale się sowa wkurwi, jak będzie musiała lecieć kilka tysięcy kilometrów z flaszką dla ciebie.

Brooks, widząc, że piwo nie do końca pomogło, ponownie chwyciła butelkę i rozlała alkoholu do kieliszków. Tym razem jednak nalała sobie połowę.

- A jak z twoimi wizjami? – Zgrabnie zmieniła temat. – Dałabyś radę przewidzieć moją przyszłość bez sięgania po coś „mocniejszego”?


@Freddie Moses
Powrót do góry Go down


Freddie Moses
Freddie Moses

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : luźne ubrania | wzrost | miętówki | kolorowy tatuaż z mieniącymi się gwiazdami na całym przedramieniu
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 634
  Liczba postów : 627
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Administrator




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyCzw 3 Gru - 22:12;

Słucham usprawiedliwienia Brooks i w zasadzie mądrze prawi więc kiwam lekko głową, po czym wzruszam ramionami. - Może powinien też wpierdolić swojej siostrze - zauważam jakże uprzejmie tylko niestety o ile ja mogłabym zrobić taką rzecz z czystym sumieniem, zakładam że jednak bratu nie do końca wypada. Ach to równouprawnienie. - Pokaż mi która to jak na nią się natkniemy - dodaję, bo niewiele osób znam a z przyjemnością bym zobaczyła część rodziny Callahan, która wydawała się odrobinę mniej inteligentna. Chociaż może sam Boyd również tym specjalnie nie grzeszył, ale co ja tam wiem po kilku pogawędkach zaledwie.
- Widzę niezły alvaro z tego Solberga - zauważam jeszcze, bo w końcu moja kuzynka również wpadł w jego sidła na ostatniej imprezie. Aż próbuję sobie przywołać w głowie jego obraz czy może przegapiłam jakiś niesamowity pierwiastek w nim, skoro tylko kobiet w bliższym otoczeniu okręca za nim głowy.
Przyjmuję Julki usprawiedliwienie na piwko kremowe i jedynie unoszę do góry ręce, by pokazać, że wszystko w porządku i ufam jej osądowi. - W końcu ty jesteś moją mądrzejszą połówką - stwierdzam i sama, pewnie niemądrze, biorę łyczek mocnego trunku, którego sobie wcześniej dolewam. Widząc jednak, że przyjaciółka się chwieje mężnie zrywam się z miejsca, by posadzić ją z powrotem na ziemi, klepiąc po głowie, jakby dzięki temu mogło jej się odrobinę rozjaśnić w łepetynie po wypitym alkoholu.
- To o co innego mam się martwić, niewiele jest ciekawszych rzeczy w tym kurwidołku - mówię kiedy Brooks zabrania mi przejmować się sytuacją jej krocza, jednak krzywo się uśmiechając po cmoknięciu w główkę. Nawet się powstrzymuję od komentarza, że sama nauka i latanie na miotle brzmi jak wybitna nuda, a ferie są za jakieś milion lat, ale jedynie krzywię się dalej, pewnie pokazując miną to czego nie chciałam na głos wyrazić.
- Nie jestem pewna czy to odwaga - stwierdzam trochę ciszej niż zwykle. To była raczej ucieczka i tchórzostwo. By nie stawać czoła prawdziwemu życiu, w którym mój dar nie jest tak niesamowity. - Ale wierzę, że wyjebiesz w jakieś takie miejsce kiedyś, że aż mi dres z dupy spadnie z wrażenia - dodaję klepiąc dziewczynę po ramieniu. Na kolejne pytanie przez chwilę marszczę brwi z zastanowieniem; znienacka dziko odstawiam szklankę z napojem wyskokowym i wyciągam ręce, by złapać dłonie Julki.
- Sprawdźmy! Spędziłam z tobą sporo czasu, miałam trochę lżejszych używek - oznajmiam i zanim zdąży coś zaprotestować, ściskam jej dłonie. Pochylam głowę zaciskając mocno powieki. Przybliżam się odrobinę by poczuć lekki zapach przyjaciółki, zmieszany z papierosami, jej włosy lekko załaskotały mnie w czoło. A ja czuję, że tracę głos, chociaż tak naprawdę słowa zaczęły się właśnie ze mnie wydobywać, a ja ich zwyczajnie nie słyszę.
- Para bucha z ziemi na pożegnanie. Gdy wracasz gonitwa za różowym przyniesie nieszczęście. Patrz nie uczestnicz; a ręce same opadną przeciwnikom, gdy ty wzniesiesz się na wyżyny.
Mój przerażający ton wróżbiarski kończy się równie nagle co zaczął. Spadam z miejsca, puszczając dłonie Brooks i chwilę wierzgam się na ziemi, jakbym miała padaczkę. Oplułam się aż cała i dopiero po chwili w końcu biorę zachłanny oddech, łapiąc się za gardło i gwałtownie podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Coś ciekawego? Cokolwiek jasnego? - pytam i wyciągam ręce, do Krukonki. - Weź mnie stąd, muszę ochłonąć - proszę dziewczynę, opierając się na niej z wysiłkiem.

@Julia Brooks
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyNie 6 Gru - 10:46;

Julia nie była najmądrzejszym krukiem w gnieździe, ale niekiedy zdarzało jej się powiedzieć coś mądrego. Gdyby tylko ta okazyjna mądrość miała przełożenie na decyzje, które sama podejmowała…

- Świetny pomysł, chętnie popatrzę. – Uśmiechnęła się do przyjaciółki, rozważającej spuszczenie wpierdolu własnej siostrze. Co jak co, Fredka byłaby do tego zdolna. I jak ją znała, wyszłaby z tej batalii z tarczą. – Jasne, nie ma sprawy. – Zgodziła się na pokazanie Fredzi młodej Callahanówny. Nie do końca była pewna, czemu Moses tak zależy na poznaniu Gryfońskiej pani prefekt, ale ostatecznie nie była to jej sprawa. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby miało to jakiś związek z jej wysokim i szerokim bratem.
Pokiwała twierdząco głową na słowa o Solbergu. Sama się niekiedy zastanawiała, co inne dziewczyny widzą w Ślizgonie. Coś tam rozumiała. Był w końcu wysoki, zabawny i całkiem przystojny, ale czy były to powody, aby ciągnąć jęzorem po ziemi na jego widok? Dla większości najwyraźniej tak. O ile patonaliowy epizod ze Strauss kompletnie wyleciał jej z pamięci, to co rusz słyszała jakieś ploteczki, kogo tym razem przeleciał chłopak. Najważniejsze, że jego „Notes Casanovy” w końcu się zapełnił, bo jeszcze nie tak dawno Max żalił się jej, że strony świecą pustkami.

- Aj, dziękuję. – Julia usiadła na skrzyneczce, posadzona przed Fredkę, wzdychając ze szczęścia, kiedy ta klepała ją po głowie. Może nie rozjaśniło to niczego w łepetynie Krukonki, ale rozjaśniło w serduszku, które tęskniło za wredną i cyniczną Puchonką i jej wielkimi dłońmi.

- Jak chcesz jakichś soczystych newsów, to powinnaś porozmawiać ze Skylerem, prefektem puszków. To największy plotkarz w szkole.

Tak jak się spodziewała, Fredka niezbyt entuzjastycznie przyjęła jej tłumaczenia o treningach czy szkole. Trochę się już znały, a poza tym Moses wcale się nie kryła ze swoją mimiką, dlatego Brooks łatwo się domyśliła, że w oczach przyjaciółki stała się nudziarą. I było w tym stwierdzeniu ziarnko prawdy. W ostatnim czasie przechodziło jakąś dziwną wewnętrzną ewolucję i z każdym dniem coraz poważniej podchodziła do życia. Nie przeszkadzało jej to na co dzień, ale widząc takie spojrzenia, jak to Moses, zdawała sobie sprawę, że granica między zdrową powagą a byciem Brandonówną jest cienka. Dlatego nalała sobie wódeczki do kieliszka i wypiła jednym haustem, jakby starała się sobie udowodnić, że nigdy tej granicy nie przekroczy.

Kiedy już obie były wystarczająco pijane i beztroskie, Brooks zaproponowała przyjaciółce, aby ta starała się przewidzieć jej przyszłość. Nie spodziewała się w sumie niczego. Wiedziała bowiem, że wizje pojawiają się u przyjaciółki spontanicznie i znienacka, ale przez ostatni rok zrobiła naprawdę duże postępy. Wystarczyło, że przyłożyła dłoń do kruczej głowy, by za chwilę wpaść w krótki trans. I to bez jadu bazyliszka, co sprawiało, że całe przedsięwzięcie było jeszcze bardziej imponujące.

- Coś ciekawego. Ale czy jasnego, to się okaże, jak już coś mi się przydarzy – odpowiedziała z uśmiechem, ale ten szybko zamienił się w zaniepokojony grymas, kiedy Fredzia oparła się o nią z wysiłkiem. – Jasne, chodźmy.

Zanim jeszcze wyszły, zamachnęła się różdżką, sprzątając prowizoryczny stolik i poprawiając odsunięte „krzesła”, po czym wzięła przyjaciółkę pod ramię i skierowała się w kierunku wyjścia.

/zt x2

@Freddie Moses
Powrót do góry Go down


Shawn A. McKellen II
Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu.
Dodatkowo : Wężoustość
Galeony : 62
  Liczba postów : 599
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySro 3 Mar - 2:02;

Potrzebowałem chwili wytchnienia, jednak pojawienie się w szkole jakby gdyby nic się nie stało nie miało szansy bytu. Wciąż pytania o Proximę nie traciły na sile, dziwne spojrzenia, takie jakby mój widok z wężem był już normalniejszy niż ja sam bez niego. No cóż, pewnie tak było i trzeba będzie się przyzwyczaić do nowego mnie.
Z tegoż też powodu zerwania nieco spokoju i odcięcia się od całej tej sytuacji związanej z ponownym funkcjonowaniem zamku, wyszedłem z wieży Ravenclawu i udałem się w rejony bardziej znane dla puszków aniżeli kruczków. Wcześniej też wysłałem list do Maxa, mając nadzieje, że może z nim uda mi się pogadać – jasne, chciałem odpoczynku od ludzi, ale akurat z Solbergiem dzisiaj mógłbym wymienić parę zdań, czego mi się nie udało, odkąd wróciłem do Hogwartu po feriach, na które się nie udałem z wiadomych przyczyn związanych z moim gadzim przyjacielem. Wcześniej też odciąłem się znacząco od wszystkich, przechodząc dość ciężki okres związany z moją własną psychiką, lecz on jakby wyparował w chwili, kiedy pojawiły się problemy z Proximą. Jakby ten cholerny beznóg wyssał z niego całe zmartwienia i kłopoty i przyjął je na „klatę”, ostatecznie od tego umierając.
Mając pewność, że żaden niepowołany uczeń, nauczyciel czy Merlin wiedział kto mnie nie śledził, wszedłem do ukrytego baru Irka, którego przywitałem chłodnym uśmiechem, unosząc też dłoń w geście przywitania.
- Witaj Irku, mam nadzieje, że wszystko u ciebie jak po staremu. – Przywitałem się jak najmilej potrafiłem, znając temperament starego skrzata i przeprowadziłem krótką rozmowę z poczciwym skrzatem, kończąc jeszcze na jednej prośbie.
- Słuchaj Irku, ja już pójdę sobie usiąść tam gdzie zawsze, zechciałbyś rzucić mi butelkę Bungbarrela? I jakby co, może później przyjdzie do mnie znajomy, więc nie zdziw się jakbyś ujrzał jakąś nową twarz. – Ostrzegłem go, żeby później nie doszło do żadnych nieporozumień i udałem się do swojego ulubionego stolika przy którym leżały dwie pufy. Jak na bar, było tu wyjątkowo przytulnie. Nalałem sobie do kufla wspomniany wcześniej miód i upiłem łyka, od razu czując przyjemne ciepło w okolicy gardła. Jakoś tak zawsze lubiłem ten miód, tym bardziej w taką pogodę – wyśmienicie rozgrzewał i rozwiązywał język do gadania.  

Kostka na wejście: 5

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4963
  Liczba postów : 12170
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySro 3 Mar - 18:49;

List od Shawna wziął go z zaskoczenia, choć musiał przyznać, że był miłą niespodzianką. Do tego jeszcze zaproponował spotkanie w miejscu, do którego wybierał się chyba od roku i jakoś wciąż trafić tam nie mógł, więc gdy tylko wybiła odpowiednia godzina, zebrał dupę w troki i ruszył w stronę kuchni. Już wcześniej Brooks mówiła mu, jak dostać się do tego przybytku, więc nie musiał angażować krukona, by ten wychodził po niego.
Solberg zastał Shawna przy jednym ze stolików i bez zbędnego ociągania się od razu do niego podszedł witając się krótkim klepnięciem w ramię.
-Siema stary! Gdzieś Ty się zagubił, co? - Wyszczerzył się do krukona, zajmując miejsce naprzeciwko niego, po czym zamówił do picia swoją ukochaną Ognistą. Od ferii miał wrażenie, że trochę przesadzał z piciem, ale też dość dużo rzeczy na niego spadało, przez co musiał jakoś umilać sobie tę ludzką egzystencję.
-Dziś sam? - Zapytał, w końcu zdając sobie sprawę, że w otoczeniu brakuje ważnego elementu. Po raz pierwszy widział, by Shawn nie miał przy sobie swojej ukochanej Proximy, co było dość nienaturalnym zjawiskiem. Pod nogami Maxa zaś kręciła się Ivara, której wciąż nie oddał Lowellowi, choć tyle razy już zarzekał się, że to zrobi.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Shawn A. McKellen II
Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu.
Dodatkowo : Wężoustość
Galeony : 62
  Liczba postów : 599
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySro 3 Mar - 19:33;

Ujrzawszy drogiego przyjaciela, jakoś mi się milej na sercu zrobiło, choć nie na tyle by zamaskować cierń wbity w moje serce po stracie węża. Uśmiechnąłem się blado i odwzajemniłem się tym samym przywitaniem co Ślizgon.
- To tu, to tam, sam nie wiem. – Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, samemu nie wiedząc gdzie tak naprawdę zniknąłem – bo teoretycznie byłem tam gdzie zawsze, czyli w Hogwarcie, praktycznie zaś nie było mnie nigdy tam, gdzie byli wszyscy inni.
Patrząc na to, co zamówił Solberg pokręciłem głową z rozczarowaniem, jako ten, który od alkoholu wymagał czegoś więcej – byłem wręcz purystą alkoholowym, ale to już była cechą charakterystyczną McKellenów.
- Pf, typowo. Daj się skusić czymś bardziej wysublimowanym, a nie tym, co pije dosłownie każdy uczniak Hogwartu. – Powiedziałem pół żartem, pół serio, podsuwając mu mój kufel z miodem.
Jego pytanie było nieuniknione, acz i tak było niczym sztylet wbity w moje cierpiące już serce. Uciekłem wzrokiem gdzieś w bok, w mroczną przestrzeń baru i odpowiedziałem, przecież nie mogłem zostawić go bez odpowiedzi.
- Już zawsze sam. Wiele się wydarzyło przez te ostatnie dwa tygodnie. – Odrzekłem, wracając spojrzeniem na Felixa. W moich oczach widać było bolesny smutek, który mimo wszystko, starałem się przezwyciężyć. Nie lubiłem okazywać tak głębokich emocji przed kimkolwiek, obojętnie czy to był Max, nawet przed siostrą starałem się nie być tak otwarty.
Nie zauważyłem Ivary, więc nie mogłem jej też skomentować. Upiłem duży łyk rozgrzewającego alkoholu i wyciągnąłem z bocznej kieszeni papierosy, których paliłem jeszcze więcej niż przed utratą przyjaciela.
- Chcesz jednego? – Wyciągnąłem otwartą paczkę w stronę Maxa, częstując go posiłkiem.
- A co tam u ciebie? Pewnie wiele się zmieniło od czasów, gdy w zapomnianych salach tańczyliśmy i udawaliśmy wampiry. – Zaśmiałem się, wspominając jedno z naszych spotkań, podczas których ćwiczyliśmy jeden z spektaklów, który był adaptacją już istniejącego. To było tak dawno…
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4963
  Liczba postów : 12170
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySro 3 Mar - 20:43;

Nawet nie zdziwił się słysząc odpowiedź Shawna. Miał wrażenie, że wszyscy, którzy znikali odpowiadali tak samo. Nie chciał go jednak ciągnąć za język, gdy zauważył, że coś jest nie tak, jak być powinno. Nie wiedział jeszcze, że krukon pogrążony był w żałobie, gdy zamawiał sobie drinka.
-Biorę co działa. Nigdy nie mówiłem, że mam dobry gust. - Wyszczerzył się, po czym przyjął szklankę i zanurzył w niej usta. Smak miodu rozlał się po jego kubkach smakowych i Max musiał z uznaniem pokiwać głową. -Niezłe. Co to jest? - Musiał zapamiętać sobie, gdyby nagle Ognista zniknęła z tego świata, a on potrzebowałby się napić. Znowu.
Reakcja krukona od razu pokazała Maxowi, że jego pytanie nie było najlepsze. Pożałował tego, ale oczywiście nie mógł już cofnąć swoich słów. Jego twarz od razu przygasła, a ręka wylądowała na ramieniu Shawna w pocieszającym geście.
-Tak mi przykro, stary. Nie miałem bladego pojęcia. - Nie wiedział, czy powinien pytać, czy zostawić temat w spokoju. Pamiętał, jak w barze spotkał opłakującą śmierć matki Larę, ale czy chłopak również miał ochotę wylać z siebie smutek, czy może wolał siedzieć w ciszy? Postanowił zostawić tę decyzję Shawnowi.
-Chętnie. - Poczęstował się fajką, bo płuca już krzyczały o kolejny zastrzyk nikotyny. Odpalił ją i zaciągnął się głęboko, po czym powoli wypuścił dym.
Uśmiechnął się szczerze na wspomnienie tamtego dnia. Sztuka wciąż go zadziwiała, ale bawił się przednio odtwarzając ten przedziwny musical.
-Na pewno już robię lepsze wino z wody. - Rzucił początkowo, po czym nieco znów przygasł. -Trochę się pokomplikowało. Cały semestr byłem zawieszony i tyle co wracam do tego całego burdelu. - Przyznał, nie wiedząc czy ma siły na powrót do szczegółów. Ten rok zdawał się nie oszczędzać nikogo, jakby świat nagle uznał, że musi dopierdolić każdemu wszystkim, co ma.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Shawn A. McKellen II
Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu.
Dodatkowo : Wężoustość
Galeony : 62
  Liczba postów : 599
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySro 3 Mar - 22:12;

Była to najprostsza odpowiedź, która w pełni oddawała to, co miałem na myśli – mówiła jednocześnie prawdę, nie wyznając jej za dużo. I nie chodziło o to, że nie chciałem powiedzieć Maxowi z detalami gdzie byłem, było to po prostu niemożliwe – no bo byłem w Hogwarcie.
- Muszę zapamiętać, żeby w każdej możliwej okazji indoktrynować cię alkoholowo. Nie można tak, pić i nie doceniać tego co się piję. – Wypowiedziałem z teatralnym oburzeniem, lekko uśmiechając się pod nosem. Wiadomo, dziewięćdziesiąt populacji piło etanol, żeby się najebać. Choć, nie, wróć, nie uderzajmy tutaj Instytutami Danych z Dupy Merlina. Zdecydowana większość w ten sposób podchodziło, zaś ja należałem do tych, co w samym piciu widziało rytuał, prawie jak przy paleniu blanta, lecz było to nieco trochę bardziej wykwintne.
Dopóki nie rzyga się do kibla walcząc z tym, żeby nie zasnąć na muszli.
Uśmiechnąłem się blado, dziękując spojrzeniem za „kondolencje”. Widziałem bitwę w głowie Maxa o to czy powinien pytać, więc ulżyłem mu wyprzedzając pytanie.
- Rozchorował się na Merlin wie co. Po prostu jak się obudziłem to był bez życia. Bez pożegnania, bez niczego. Nikt się tego nie spodziewał, ja najbardziej i pewnie do ostatnich moich dni będę się zastanawiać co to było, weterynarz nie potrafił określić przyczyny zgonu. – Wyjaśniłem, zaś z boku ktoś niepoinformowany mógłby uznać, że mówiłem o śmierci jakiegoś człowieka, nie zwierzaka. Jednak Proxima nie był dla mnie jedynie „zwierzakiem”, był kimś bliższym niż ktokolwiek inny, osobą godną zaufania.
Zapaliłem papierosa koniuszkiem różdżki i podobnie jak Max wypuściłem dym z ust, który magicznie uciekał z pomieszczenia, przez co nie musieli się obawiać, że zaraz będą w gęstwinie dymu nikotynowego.
Zaśmiałem się krótko na wspomnienie o ich dość zabawnej nauce przemieniania wody w wino. Wyszedł im całkiem smaczny jabol, nie mogłem zaprzeczyć. Wysłuchałem słuch Felixa i tym razem mi przyszło pocieszać jego.
- Czemu mnie to nie dziwi. – Odpowiedziałem nieco żartobliwie w kontekście jego zawieszenia – wystarczy, że nie będziesz się teraz narażać. Proste, prawda? – Zapytałem, choć znałem odpowiedź i rzuciłem mu rozśmieszone spojrzenie. Miałem nadzieje, że podchodząc półżartem do swoich problemów, nam obu się uda jakoś przez chwilę zapomnieć o swoich problemach.
- Nie powiem, trochę popsuło mi to plany, bo właśnie miałem ci zaproponować bagatelne naruszenie zasad, ale nie mógłbym zaryzykować twoją przyszłością w Hogwarcie. – Rzuciłem, myśląc dopiero po fakcie wypowiedzianych słów. Przekląłem się w myślach, wiedząc co teraz nastąpi – mówiąc w ten sposób oczywistym będzie, że Felix będzie teraz piekielnie ciekawy o co mi chodziło.
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4963
  Liczba postów : 12170
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySob 6 Mar - 3:53;

W końcu ktoś, kto postanowił zająć się edukacją Maxia w kierunku, który by mu odpowiadał. Na świecie istniało tyle trunków, a on często nawet nie wiedział za co miałby się zabrać najpierw. Dlatego zostawał przy sprawdzonym wyborze, a do tego takim, na który swoją tolerancję już bardzo dobrze znał. Nie miał więc problemu z wystosowaniem odpowiedniej dawki, by osiągnąć pożądany przez siebie skutek.
-Ucz mnie mistrzu, jestem do Twojej dyspozycji. - Zażartował, po czym oddał Shawnawi jego trunek, za który przecież ten zapłacił, a sam zajął się swoją Ognistą, która skutecznie ukrywała jak niezręcznie czuł się, gdy usłyszał o śmierci Proximy. Widać ten rok nie oszczędzał nikogo, nawet zwierząt.
-Takie nagłe przypadki są najgorsze. Gdybym mógł jakoś Cię wesprzeć, wal śmiało. - Nie był najlepszy w pocieszaniu innych, ale zawsze służył swoją obecnością, gdyby zaszła akurat taka potrzeba. On sam stracił tylko jedną bliską osobę i raczej czuł przy tym ulgę niż smutek, więc żałoba była mu nieco obca.
Tamten jabol był zdecydowanie wyjątkowy, choć Max z ulgą przyjął wino nieco lepszego już gatunku. Zazwyczaj jednak nie korzystał z tej umiejętności, gdyż nie był to trunek jego pierwszego wyboru, ale z braku laku piło się cokolwiek.
-Zajebiście proste. Wystarczy siedzieć grzecznie w lochach i nie szlajać się po ukrytych w szkole barach. - Nie byłby sobą, gdyby nie zażartował z całej tej sytuacji podając za sztampowy przykład ich obecne położenie, które idealnie pokazywało, jak Max do tego wszystkiego podchodził. Sam dziwił się, jak łatwo przychodziło mu ponowne ignorowanie jakichkolwiek narzuconych mu przez szkołę zasad po tym, jak przez trzy miesiące był praktycznie uczniem wzorowym.
Spojrzał pytająco na krukona, wypuszczając po raz kolejny dym z płuc, gdy ten wspomniał coś o naruszaniu zasad. Chyba nie było lepszej metody by zwrócić jego uwagę niż wspomnienie o czymś nie do końca legalnym.
-I tak już nie mam tu przyszłości, kwestia tego czy dotrwam do czerwca, czy jednak nie. - Uśmiechnął się lekko kwaśno, bo jeszcze we wrześniu miał przecież ambitne plany na ukończenie edukacji z jak najlepszym wynikiem, a teraz to wszystko poszło się gdzieś jebać. -Więc nie pierdol, tylko opowiadaj, co Ci się tam zrodziło. - Dodał już nieco radośniej, upijając kolejnego łyka ze swojej szklanki. Cholernie ciekawiło go, na jaki pomysł mógł wpaść Shawn i do którego realizacji chciał zaciągnąć właśnie jego.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Shawn A. McKellen II
Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu.
Dodatkowo : Wężoustość
Galeony : 62
  Liczba postów : 599
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySob 6 Mar - 15:00;

Jako członek starego rodu McKellenów, zajmującego się od wieków trunkami, jakieś tam obycie płynęło mi już we krwi. Na spotkaniach rodzinnych nigdy nie było w menu czegoś, co nie klasyfikowało się do alkoholu z wyższej półki, dlatego pierwszy raz, kiedy w ogóle posmakowałem Ognistą to była dopiero jakaś impreza szkolna. I co najzabawniejsze, jakoś tak zauważyłem, że moja rodzina stroniła od alkoholu własnej produkcji, choć nie w dużej mierze. Byli i tacy, którzy rozkochali się w magicznych właściwościach naszego trunku i po jednym posmakowaniu, nie próbowali już niczego innego, co było dość ryzykowne, bo alkohole mojej rodziny należały do jednych z droższych i zwyczajnie nie każdy mógł sobie na nieokazyjne picie takiego Big Bena.
- Jak sobie życzysz, będziesz chodzić wiecznie najebany. – Odpowiedział, po czym dodał wzruszając ramionami. - Czyli bez zmian, przynajmniej w praktyce.
Skinąłem głową, ciesząc się w myślach, że mogłem w sumie mu o tym powiedzieć i nie czuć takiego instynktownego uczucia, żeby jak najszybciej urwać temat, nie mając ochoty o tym rozmawiać. Z Felixem dało się o tym porozmawiać, wciąż bolało, lecz sam temat z nim nie sprawiał, że chciałem się ulotnić na drugi koniec Hogwartu.
- Dzięki stary. – Podziękowałem, naprawdę będąc mu wdzięczny za słowa otuchy.
Jego riposta wzbudziła bezwarunkowy uśmieszek na mojej twarzy. Miał absolutną rację, gdyby bardzo mu zależało na respektowaniu w stu procentach narzuconych na siebie wymagań, na pewno nie postawiłby nogi u poczciwego Irka.
- Lochy się krzywo kojarzą, a jakiś skrzaci bar? Brzmi prawie tak przytulnie jak spotkanie na herbatce u profesor Whitehorn. – Odpowiedziałem żarcikiem, samemu przyjmując sobie jego nastawienie za moje – jeśli Max się zbytnio nie przejmował całym zagrożeniem wyrzucenia z placówki to i ja nie zamierzałem martwić się za nas obojga.
- Cóż, skoro nie masz tu przyszłości, to chyba wypadałoby jakoś legendarnie opuścić tę szkołę. – Zapowiedziałem nieco, uśmiechając się tajemniczo i popijając miód, który z każdym łykiem coraz bardziej go rozgrzewał. Wyciągnął kolejnego papierosa i zapaliwszy, zaczął tłumaczyć swój plan.
- Jakiś czas temu, czytając w bibliotece jakieś totalne głupoty zacząłem czytać sobie jedną pozycję, która przyciągnęła moją uwagę, choć sam tytuł mnie absolutnie nie zachęcał. Poświęcona była największym sekretom Pottera i wiadomo, sztampowo jak chuj, ale w środku znalazłem informację, że poprzez jakieś tam połączenie z Voldemortem, mógł komunikować się w języku węży. Jak ja. No i wtedy też przypomniałem sobie o istnieniu Komnaty Tajemnic, o której rodzice mi mówili jak byłem małym dzieciakiem, żeby nastraszyć, że żyje tam potwór i jak nie pójdę spać to mnie zje. I dopiero wtedy dostałem olśnienia, że przecież ta komnata faktycznie istnieje, w tej właśnie szkole i podobno można do niej się dostać tylko i wyłącznie korzystając z języka węży. Powiedz mi ile uczniów Hogwartu umie posługiwać się tym językiem nie licząc mnie? – Skończyłem omawiać swój wstęp retorycznym pytaniem i nieco studząc swój zachwyt, z jakim mówiłem mu całą tę historię, wypuściłem dym papierosowy z płuc, kontynuując.
- Tak więc plan jest taki, żeby ją znaleźć i zwiedzić, zobaczyć co tam w środku siedzi. Jeśli faktycznie są tam jakieś potwory to chuj, jesteśmy martwi, ale myślę, że całkiem fajna sprawa. Wchodzisz w to? – Zapytałem prosto, nie robiąc już żadnych okrężnych pytań czy rozwiązań. I tak nie było gwarancji, że uda im się znaleźć to miejsce, aczkolwiek co innego mogli robić w tej szkole na ten moment?
Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4963
  Liczba postów : 12170
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySro 10 Mar - 11:35;

Jak mówiło stare przysłowie "szewc bez butów chodzi, a wytwórca alkoholu nie tyka swoich butelek", czy coś w ten deseń. Nic więc dziwnego, że rodzina Shawna wolała jednak moczyć usta w czymś innym niż to, co wychodziło z ich własnej destylarni.
-No dokładnie. Nikt się nawet nie zorientuje, że cokolwiek się zmieniło. - Pokręcił rozbawiony głową na te słowa, bo patrząc na to, co odpierdalał od ferii, to niedługo dadzą mu przydomek Max "Spirytus" Solberg.
Nie chciał ciągnąć go za język wiedząc, że utrata Proximy musiała dość mocno krukona zaboleć. Dlatego też ten temat pozostawił całkowicie w jego rękach, dając mu swobodę do milczenia, gdyby tylko tego zechciał. Nawet Maxowi ciężko było wyobrazić sobie, że Shawn będzie teraz przemierzał te korytarze w samotności, bez charakterystycznego syku dobiegającego obok od czasu do czasu. Ivara jakby wyczuła panujący chwilowo nastrój i wskoczyła krukonowi na kolana domagając się choć najmniejszej pieszczoty. Ślizgon nie mógł zrobić niestety więcej niż zaproponować swoje wsparcie i wysłuchanie tego, co leżało mu na sercu.
-A to prawda. Brakuje tu kilku kwiatków, miękkiej kanapy i zapachu świeżych bułeczek. - Nie przejmował się tą sytuacją, bo po prostu miał już wyjebane. Tyle czasu spędził na zawieszeniu myśląc nad swoją przyszłością, a wciąż do niczego konkretnego nie doszedł. Postanowił więc przyjąć to, co los mu zaproponuje. Przynajmniej chwilowo.
-Oho! Wyczuwam coś epickiego. Nie każ mi czekać. - W zielonych tęczówkach pojawił się charakterystyczny błysk, a Max zaciągając się papierosem, całą swoją uwagę skupił na kolejnych słowach Shawna.
Spodziewał się zapewne wielu rzeczy, lecz nie tego, co miał właśnie usłyszeć. Początkowo, gdy padło nazwisko Pottera, jakoś niezbyt się wczuł. Historia historią, ale nic epickiego w tym nie widział. Aż do czasu, gdy temat zszedł na samo sedno sprawy. Tajemniczą komnatę ukrytą ponoć pod zamkiem przez samego Salazara Slytherina.
-I Ty się jeszcze mnie pytasz czy w to wchodzę? Tajemnicza miejscówa znana tylko przez nas do tego z dość wysokim ryzykiem zgonu na wejście? Kurwa stary wyjmuj słownik syczenia i biegnę z Tobą! - Cóż, ciężko było zaprzeczyć, że Solberg był podjarany tą wizją. Nie tylko sam fakt, że mogli odkryć coś tak magicznego wprawiał go w ekscytację, ale i potencjał tego miejsca, jaki mogliby wykorzystać.
-Ale jak chcesz to znaleźć? Gdyby była gdzieś na widoku już dawno wszyscy by tam łazili, no nie? - Zapytał upijając trochę ze swojej szklanki, bo o ile sam pomysł był zajebisty, o tyle wykonanie już mogło nie być tak przyjemne.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Shawn A. McKellen II
Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu.
Dodatkowo : Wężoustość
Galeony : 62
  Liczba postów : 599
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySro 10 Mar - 23:51;

  Mój stary często powtarzał coś podobnego, choć nigdy nie zrozumiałem co on właściwie miał na myśli, acz sam tok myślenia i tak odziedziczyłem – w towarzystwie rodziny rzadko kiedy wilżyłem wargi w naszych halucynogennych trunkach.
  Nie przewidywałem, żeby w słowach przyjaciela było coś niepokojącego, przez ostatnie miesiące byłem kompletnie odcięty od jakichkolwiek informacji, nawet plotek na temat jakikolwiek, tak też nie miałem możliwości wiedzieć o większych lub mniejszych problemach ślizgona.
  - Żebyś tylko mi się kurwa nie zapił na śmierć – wyparowałem, nawet nie planując by to zabrzmiało tak poważnie jak zabrzmiało, chciałem w tym bardziej utkwić pierwiastek żartu, acz sam przekaz był prawdziwy – nie widziało mi się doświadczać kolejnej śmierci kogoś mi bliskiego.
  Wolałem już porzucić ten temat chociaż na czas tej rozmowy, która była w mojej głowie również i po to, by się na chwilę od tego odciąć, nie czuć cały czas tej pustki i uczucia braku na moich ramionach, na których zawsze odpoczywał Proxima.
  - Ja tam nie narzekam, z zbyt dużą wygodą mielibyśmy tutaj tłumy ludzi. Na wieść, że gdzieś w zamku można chlać ludzie dostaliby wścieklizny. – Odparłem, uśmiechając się pod nosem i pociągając papierosa, którego przedtem wyjąłem i zapaliłem.
  Wiedziałem, że tak właśnie będzie wyglądać reakcja ślizgona. Jeśli chodziło o kwestie, które graniczyły z pojebanym niebezpieczeństwem, to po nim mogłem się spodziewać, że chętnie przystanie i będzie jednym z pierwszych wolontariuszy piekła. Popijając więc miodem, otarłem usta rękawem bluzy i zacząłem mu wyjaśniać po krótce istotę pomysłu, który to zakwitł w mojej głowie, to podsunęła mi go Gabrielle, która również zainteresowała się tematem prawie rok temu.
  - Spodziewałem się, że tak powiesz i nie powiem, cieszy mnie to. Perspektywa eksploracji chuj Merlina wie czego samotnie nie napawa mnie entuzjazmem, nie widzi mi się umierania w głębiach tego zamku. – Odpowiedziałem, uśmiechając się, częściej niż było mi dane od ostatnich tygodni. Mogłem się skupić na czymś innym i to nie samemu, więc też myśli nie wiązały się jedynie z moją osobą, co prawie zawsze kończyło się na tym nieszczęsnym wężu, który kurwa musiał odejść.
  Na następne pytanie Solberga byłem już jako tako przygotowany, nie mówiłbym o tym, gdybym sam wcześniej nie przemyślał tych kwestii.
  - No stary, po co miałbyś szukać miejsca, do którego i tak za nic w świecie nie wejdziesz? A skoro moja „błękitna” krew pozwala mi na komunikację z wężami, niemal jak legendarnemu Salazarowi Slytherinowi, to jest już jakaś szansa. Aczkolwiek nie będzie to raczej proste, raczej nie wystarczy zapytać woźnego o drogę. Ważne, żeby nikomu o tym nie pisnąć słówka, gdyby to poszło dalej, do nauczycieli, to ja może jeszcze bym dostał jakieś upomnienie na kiju za szukanie czegoś, czego nie powinienem, ale ty możesz mieć przejebane i obojętnie czy się tym przejmujesz, ja tak, więc wolę tego uniknąć. Kolejna kwestia. – Na chwile przerwałem, dając sobie pociągnąć szluga i podmoczyć jego smak cierpkim ciepłem miodu. – Trzeba będzie posiedzieć w bibliotece trochę dłużej niż zwykle i poszukać ważnych informacji. Nie wierzę, by było to łatwe, zapewne przyjdzie mi skoczyć do działu zakazanego, ale to nie jest aż takim problemem. Póki co, będę musiał się przyłożyć do nauki zaklęć i sobie je przećwiczyć, tobie też radzę. Nie wiemy co tam będzie w środku i lepiej mieć możliwości obrony jak wyskoczą na nas małe bazyliszki czy inne gówna. – Przedstawiłem po krótce to, co musieliśmy zrealizować i popatrzyłem w oczy chłopaka, ciekawiąc się co on o tym myśli.
  - I jeśli znasz kogoś, kto chciałby w to wejść i jest zaufany, to możemy go w to „wtajemniczyć”, zawsze pomocna różdżka się przyda. Ja od siebie wezmę chyba jeszcze jedną osobę, ale nie jestem jeszcze pewny, dawno z nią nie gadałem. - Miałem na myśli oczywiście Gabrielle, która czasem pojawiała mi się przed oczyma wyobraźni, swoim widokiem nawołując mnie do napisania do niej, ale nie miałem siły, to był czas, kiedy absolutnie stroniłem od jakichkolwiek ludzi, nawet od niej.

Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4963
  Liczba postów : 12170
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptySob 20 Mar - 23:10;

Nawet jeżeli Shawn byłby obecny, Max nie miał raczej w zwyczaju opowiadać o tym, co go dręczyło i choć ferie w pewien sposób przyniosły mu spokój i odpoczynek, tak też ciężko było zaprzeczyć, że raczej rzadko chodził tam trzeźwy. Do tego jakby na miesiąc zupełnie odciął się od magii, popierdalając po Norwegii bez różdżki. Potrzebował takiego oderwania się od rzeczywistości, która od listopada składała się tylko i wyłącznie z monotonnego przemierzania szkolnych korytarzy.
-Zbyt nudne jak na mnie, nie martw się. - Puścił mu oczko, choć znając swoje ciągoty do używek wcale by się nie zdziwił, gdyby to one własne były jego zgubą, albo przynajmniej działania, których by się pod ich wpływem podjął.
Porzucenie tematu żałoby nie było czymś nienaturalnym. Krukon zapewne wciąż cierpiał po stracie, więc nie chciał rozdrapywać ran, a Max nie miał zamiaru sam się do tego przyczyniać. Pozwolił więc, by ta dyskusja naturalnie umarła i mogli przejść do mniej dramatycznych tematów.
-Myślisz, że ktokolwiek by zainterweniował? Gdyby kadra dowiedziała się o tym miejscu? O ile już nie wiedzą. - Max nie zdziwiłby się, gdyby nauczyciele sami czasem tu przychodzili, by ulżyć sobie czymś mocniejszym po ciężkim dniu z młodocianą ferajną. Może i nie było to wychowawcze ale czy ktokolwiek się w Hogwarcie tym przejmował? Solberg jakoś w to wątpił.
No tak, nie znali się od dziś i Shawn prędzej by uwierzył, że jednorożce zarzynają w lesie szkolne dziewice niż w to, że Max nie chce wpakować się w jakieś gówno. Szczególnie, jeżeli padło słowo "nielegalny" lub "niebezpieczny".
-Możesz na mnie liczyć. Najwyżej zdechniemy razem, bo nie obiecuję, że cokolwiek znajdziemy da mi przewagę i poczeka aż uda mi się rzucić jakieś zaklęcie obronne. - Uniósł do góry swoją szklankę, w geście wsparcia i toastu, po czym upił kolejnego łyka. -Ale zawsze mogę temu czemuś przyjebać w ryj starą, mugolską szkołą napierdalanki. A nóż zadziała. - Wyszczerzył się na samą myśl o tym, że miałby rzucać się z pięściami na Bazyliszka czy inne cudownie miłe i przytulaśne zwierzątko, które chętnie by ich wszamało na kolację.
-Ty przypomnij mi, czemu z tym darem nie siedzisz z nami w piwnicy? - Był to pół żart, pół poważne pytanie, bo Max nie do końca był pewien, czy już zagadywał Shawna o tę sprawę. Jeżeli wężoustość była u niego dziedziczna, zazwyczaj wiązało się to z automatycznym dostaniem zielonego krawata na pierwszej uczcie w Wielkiej Sali. Z drugiej strony sam Max nie do końca wpisywał się w stereotypy domu Slytherina, więc może nie był najlepszą osobą do kwestionowania wyborów Tiary Przydziału.
-O dyskrecję nie musisz się martwić. Połowa uznałaby, że mam jakieś majaki na haju, a druga zajebała za sam pomysł. Jeżeli masz kogoś zaufanego to luz, ale ja raczej nie będę się tym pomysłem dzielił z innymi. - Powiedział, jakby wyprzedzając propozycję krukona co do towarzystwa podczas ich poszukiwań.
-Zdecydowanie muszę poćwiczyć zaklęcia. Myślę, że co nieco z uzdrawiania też może nam się przydać, jak już ustaliliśmy, że nie mamy zamiaru umrzeć. A siedzenie w bibliotece to moje nowe hobby, więc dawaj mi te nudne książki o historii. Zrobimy im taki research, jakiego nie widziały od stuleci. - Historia magii może nie była jego ulubioną dziedziną, ale nie mógł zaprzeczyć, że znalazło się parę interesujących faktów z przeszłości, o których chętnie czytał, a czasy założycieli były dla niego chyba największą gratką. Miał więc zamiar przekopać wszelkie stare księgi, by może tam znaleźć coś na temat wielkiej tajemnicy Salazara, jeżeli wcześniej Shawn nie znajdzie nic w bardziej współczesnych dziełach.
-Tak jak mówiłem, raczej ode mnie pójdzie pass co do towarzyszy. - Potwierdził jeszcze swoje poprzednie słowa, bo nie przychodził mu na myśl nikt, kogo chciałby ze sobą brać z najróżniejszych powodów. Wolał zachować to w tajemnicy dopóki było to możliwe.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Shawn A. McKellen II
Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu.
Dodatkowo : Wężoustość
Galeony : 62
  Liczba postów : 599
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyPią 2 Kwi - 3:02;

  Świat magiczny był praktycznie jedynym jaki znałem, dopiero od niespełna roku poznawałem tajniki mugolskiego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość i jeśli miałbym być szczery, to nie potrafiłbym obyć się już bez różdżki, która stała się nieodłącznym elementem mojego ekwipunku gdziekolwiek bym nie poszedł. Czułem się bez niej pusto, nieustanne uczucie w głowie, że czegoś mi brakuje drążyło mi dziurę w głowie, nie dając spokojnie funkcjonować. Nawet jeśli jej nie używałem cały dzień, to musiałem ją mieć przy sobie.
  - Żebyś właśnie w pościgu do tego pozbawienia się nudy przypadkiem się przy okazji nie wykończył – dodałem do jego wypowiedzi, bo oczywiście, mógł samemu nie targać się na własne życie, ale substancje, które spożywał mogły do tego doprowadzić, a tego bym nie chciał.
  Proxima to był temat, który mógłbym poruszać gdziekolwiek, mówić o nim godzinami, nie czułem jednak tej potrzeby. Jedynie siostra byłaby dobrym towarzyszem do takiej rozmowy, nikt inny, obojętnie jak bardzo by się starał, nie zrozumiałby całej tej więzi, która istniała między mną a wężem.
  - Nauczyciele na pewno wiedzą o istnieniu tego miejsca, nie podejrzewam jednak, żeby wiedzieli gdzie jest. No, może taki Hampson wie, pewnie był tym piątym założycielem Hogwartu, o którym się nie mówi i był świadkiem pierwszego otwarcia Komnaty to wie. – Zażartowałem z sędziwego wieku naszego dyrektora. – Czy by zainterweniował? Strzelam, że tak. Merlin wie, kiedy ostatnio ktokolwiek tam przebywał, chyba za czasów Pottera i o ile mnie pamięć z nudnych lekcji historii nie myli, to walczył tam z Bazyliszkiem. Nigdy nie wiadomo czy przypadkiem stwór ten nie miał skitranych po kątach jaj, które się wykluły i sobie teraz pełzają po pomieszczeniu. Nauczyciele na pewno nie tylko nie pozwoliliby nam się tam dostać, ale zabezpieczyliby to miejsce jeszcze bardziej niż jest teraz, tak mi się wydaje. – Podzieliłem się swoimi przemyśleniami, popalając przy tym papierosa.
  Oj nie nie, nie uwierzyłbym w żadne szkolne dziewice, nie w tym zamku.
Chyba, że liczymy również osoby poniżej szesnastego roku życia, ale wolałbym nie drążyć tej myśli, już na tym etapie była obrzydliwa.
  - Jeśli spotkamy drugiego Bazyliszka to spoko, moglibyśmy być dwoma Voralbergami, a nie wydaje mi się, żebyśmy uszli z tego cało, a z nożem przynajmniej groźnie byś wyglądał. – Odpowiedziałem, unosząc nieznacznie prawy kącik ust w półuśmiechu.
  Pytanie Solberga nieco mnie wytrząsnęło z własnych myśli i wzruszyłem ramionami, samemu nie zastanawiając się nad tym jakoś szczególnie. U Krukonów było mi wystarczająco dobrze, nie pytałem też Tiary nigdy dlaczego podjęła taką decyzję, która była pewnym odstępstwem od normy.
  - Najwidoczniej Tiara uznała, że zbytnio zawyżyłbym średnią inteligencji Ślizgonów i posłała między bardziej pasujących mi równieśników. – Popatrzyłem na niego z poważnym wyrazem twarzy, który błędnie wskazywał jakbym mówił to całkowicie poważnie. Dopiero po kilku chwilach uśmiechnąłem się zgryźliwie, by Max jeszcze nie pomyślał, że mówiłem to na serio, a po samej mojej minie można było tak pomyśleć.
  - Żeby cię jeszcze do Munga na oddział specjalistyczny przeze mnie nie wysłali. Chociaż kto wie, może byś się tam wpasował – odpowiedziałem z ironią, nie wiedząc skąd te nagłe pokłady żarcików w moich odpowiedziach. To tylko udowadniało, że traktowałem cię za swojego przyjaciela i nie miałem aż takich blokad komunikacyjnych, jak z dalszymi mi osobami.
  - Ja z zaklęć to nie wiem czy zdam w tym roku w ogóle, chujowo by było, gdyby mi się nie udało, nie przeżyłbym chyba spojrzenia kruczego ojca, przypał jak chuj. Acz z każdym kolejnym dniem tylko się upewniam w tej myśli. Co może nie byłoby taką najgorszą opcją, ten rok i tak jest do kosza, jest beznadziejny i taki restard drugiego roku może dobrze by mi zrobił. – Zboczyłem nieco z tematu, nawiązując przy tym do mojej sytuacji z ocenami i ogólnie nauką. Na lekcjach Alexandra staram się dać z siebie wszystko, acz wciąż nie przykładałem się do całej reszty zajęć, obrona przed czarną magią jest dla mnie moją osobistą porażką.
  - Spoko, pewnie po drodze się ktoś napatoczy, jeszcze zobaczymy – odpowiedziałem, unosząc kufel raz jeszcze i popijając z niego soczystego łyka.
  - A co tam u ciebie słuchać, pomijając nietrzeźwy stan w każdej wolnej chwili? – Popatrzyłem na niego pytająco znad kufla, mimiką oddając w pełni to, co chciałem przekazać – że jak miał jakikolwiek problem, to mógł na mnie liczyć, nawet w zwykłej rozmowie, mogłem z nim pogadać o wszystkim. Nie jestem osobą skłonną do oceniania drugiej osoby, bardziej wykorzystuje każdą zdobytą mi wiedzę do dalszego wysnuwania wniosków, które mają na celu pomóc, aniżeli komuś uprzykrzyć.

Powrót do góry Go down


Maximilian Felix Solberg
Maximilian Felix Solberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,tatuaż fiolki z syreną i sroką na lewym przedramieniu, Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 4963
  Liczba postów : 12170
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyNie 11 Kwi - 20:09;

Mało kto pochodzący z czarodziejskiego świata byłby w stanie obyć się całkowici bez magii. Max zdążył już zauważyć, że czystokrwiści czarodzieje byli praktycznie bezradni bez swoich magicznych patyczków, choć wiele mugolaków, które nagle zostały wtrącone w mury Hogwartu zdawała się również odrzucać tę "nudniejszą" i zdecydowanie bardziej wymagającą stronę ich genów. Max był jednak inny. W zaklęciach nigdy nie radził sobie wybitnie, z wyjątkiem transmutacji, a tak naprawdę pasjonowały go eliksiry. Do tego czuł się naprawdę mocno związany ze środowiskiem w jakim go wychowywano i mimo, że w obydwu światach nie wiodło mu się najlepiej, to właśnie do tego pozbawionego magii wracał gdy czuł się zagubiony.
Na słowa Shawna spojrzał tylko na krukona, jakby chciał powiedzieć "Bitch, please. Ja?". Jakoś nie wierzył w taki scenariusz swojego życia, choć tak naprawdę wiedział też, że zdarzyć się może wszystko i kumpel może mieć sporo racji. Zazwyczaj jednak podobne myśli wypierał i tak też zrobił teraz.
-Hampson piątym założycielem? - Zaśmiał się na wyobrażenie, że coś takiego mogło mieć miejsce. -Nic dziwnego, że są tylko cztery domy. "Kurwiszon" źle by wyglądał przy takim Gryffindorze, czy Hufflepuffie. - Oczywiście, że inaczej nazwać fikcyjnego podziału nie mógł. Raczej nie krył się z tym, co sądzi o głowie tego całego pierdolnika i raczej nie czuł potrzeby hamowania się z osądem dyrektora. -Chyba masz rację. Przynajmniej wiemy, że kadry nie ma się co pytać. No chyba, że ewentualnie Shercliffe`a. Jest szansa, że uwierzy mi, że jest to kwestia czystej ciekawości. Dał mi kiedyś nawet jedną książkę historyczną... - Powoli już myślał, jak tu ogarnąć ich nowy plan i gdzie te poszukiwania zacząć. Był prawie przekonany, że sama biblioteka im tutaj nie pomoże.
-A skąd wiesz? Może by się okazało, że jesteś jakimś pojebanie zaginionym potomkiem Salazara i być się z bestią dogadał? A groźny wygląd to już połowa sukcesu! - Był świadom, że podobne starcie raczej nie zakończyłoby się dla nich szczęśliwie, ale obecnie byli tylko w fazie żartów i domniemań. Gdyby faktycznie mieli stanąć oko w oko z Bazyliszkiem, rozmowa byłaby całkowicie inna.
-No dobra, tu masz rację. - Zaśmiał się, gdy Shawn nieco zdissował ślizgonów. Wiedział, skąd te opinie się biorą i jakoś specjalnie nie chciało mu się z nimi walczyć. Sam przecież idealnie emanował debilizmem z każdej komórki swojego ciała i choć nienawidził tych pierdolonych stereotypów o szkolnych domach, to jednak wiedział, że ciężko coś poradzić na to, jakie wrażenie przynależący do nich uczniowie potrafią sprawiać, a Slytherin był pod tym względem nad wyraz charakterystyczny.
-No cóż, najwyżej będziesz zobowiązany mnie odwiedzać i dostarczać ciekawsze leki niż to, co oni tam trzymają. - Puścił mu porozumiewawcze oczko i opróżnił swoją szklankę. Cieszył się, że mimo swojej straty Shawn jest w stanie wykrzesać z siebie trochę żarcików i dobrego humoru.
-Weź tak nawet nie pierdol. Co nie zdasz jak zdasz? A jak będzie trzeba to Cię nawet i na środku korytarza zaatakuję, żebyś sobie te zaklęcia poćwiczył. No chyba, że wolisz tradycyjne korki, to też się da załatwić. - Jakoś nie wyobrażał sobie, by Shawn mógł z powodu zaklęć oblać rok. Był chętny mu pomóc, gdyby zaszła taka potrzeba. Z drugiej strony powtarzanie roku też nie było jakąś sporą tragedią. Przynajmniej dla Solberga, który ogólnie przestał być fanem edukacji w tym miejscu.
Skinął głową przy temacie kolejnych chętnych do poszukiwań, i zgasił resztki papierosa. Zdał sobie sprawę, jak brakowało mu takich luźnych spotkań z krukonem. Nie chciał jednak zasypywać go teraz swoim życiem, więc zrobił to, co potrafił najlepiej. Uciekł od tematu.
-Chętnie o tym pogadam kiedy indziej, ale muszę uciekać. Mam kociołek na ogniu i zaraz muszę go zdjąć, żeby przypadkiem znowu nie mieli lochów do remontu. Zajebiście miło było Cię widzieć stary. Mam nadzieję, że niedługo to powtórzymy. - Uśmiechnął się do niego ciepło, poklepał po ramieniu i odszedł w stronę wyjścia z tajnego miejsca popijawy. Niektóre rzeczy wciąż wolał zachować dla siebie.

//zt x2

+

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyWto 16 Lis - 22:23;

Rzadko kiedy podejmuję się sam z siebie rozmowy z ludźmi, ale wiem o jednej, bardzo istotnej rzeczy - o tym, że w sumie mało kto dla zabawy i przysłowiowej hecy postanawia zrzucić kubek wprost na ziemię, by obserwować z zadowoleniem na ustach, jak ten rozpada się na kawałeczki. Nie jest to też w moim stylu - nie przepadam za destrukcją, która niesie ze sobą zazwyczaj więcej problemów, niż w rzeczywistości jest to warte. Sam zachowuję się co najmniej dziwnie, bo tym razem nieco bardziej śmielej pochodzę do innych, a widok Krukonki powoduje, że cieszę się, że znajduję się w obecności innych osób. Nawet jeżeli zostaję nieco dziwnie oceniony - całe szczęście, że struktury cudzego umysłu pozostają poza zasięgiem moich baranich rogów. Co prawda ich nie mam, ale te słowa wstępują jako pierwsze do umysłu, który znajduje się pod kopułą czaszki.
Idziemy zatem wspólnie do barku zarządzanego przez Irka, gdy zgodziłem się na tę podróż nieco chaotycznie, acz przynajmniej nie odmówiłem. Dopiero teraz podejmuję się odpowiedzi na pewne pytania, które zrodziły się w głowie Brooks. Nie jest to dla mnie przyjemne, mój język nie rozwiązuje się wcale, w związku z czym pewne rzeczy z prowadzonego przeze mnie życia pozostają poza jej zasięgiem.
- Tak, wszystko g-gra. - zadzieram nieco głowę do góry, idąc szybszym krokiem. Mój wewnętrzny baranek o łagodnym usposobieniu nie tyle szuka wrażeń, co po prostu stara się jak najszybciej dotrzeć do miejsca. A gdy się nam to udaje, niepewnie kiwam głową w kierunku Irka; dawno mnie tutaj nie było. - Nie wiedziałem że... no, podporządkowałaś sobie skrzaty z kuchni... - wskazuję na kanapkę dość gwałtownie. W moim domu bez skrzatów byłoby nieco ciężko. Opieka nad sokołami, w tym innymi, magicznymi ptakami, wymaga odpowiedniego zarządzania czasem, zdolności poświęcenia własnych wolnych chwil w celu popełniania jak najmniejszej ilości błędów. Takie istoty pomagają w naprawdę wielu obowiązkach, nawet jeżeli uznawane jest to poniekąd za "niewolnictwo".
- Ehm... jeżeli przychodzi więcej, n-no cóż, Gryfonów, nie lepiej byłoby napisać na ogłoszeniu treningu, że jest... tylko i wyłącznie dla Krukonów? - pytam się szczerze, bo naprawdę czasami tego nie ogarniam. Jeden dom postanawia pozwolić na uczestnictwo, drugi nie; co prawda dotyczy mnie to obecnie najmniej, choć głowa zaczyna dawać powoli o sobie znać, w związku z czym wcale nie jest mi kolorowo. Na pytanie Irka o to, co podać, proszę o piwo kremowe. Nie tyle unikam alkoholu, co wiem, że ten nie zdziała cudów, nawet jeżeli moje samopoczucie jest po nim o wiele lepsze. Choć nadal zamknięte - biorę łyk, szuram ponownie podeszwą butów o podłogę, nagle beczę i nic sobie z tego nie robię. - M-mhm, jaki jest obecny skład...? - pytam się, gdy siedzę wygodnie na zajętym przeze mnie miejscu. Z czystej uprzejmości i ciekawości.
Bo wiem, że mój powrót do gry nie ma prawa ziścić się w strukturach rzeczywistości. Po prostu wiem, nawet nie potrzebuje się przed sobą tłumaczyć.

Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyCzw 18 Lis - 11:31;

Zanim trafili do baru u Irka, Krukonka bez najmniejszego zająknięcia weszła do szkolnej kuchni. Na wstępie przywitała się z pracującymi tu skrzatami, a następnie ruszyła w kierunku jednej z szafek. Ta była wysoko, więc musiała posiłkować się taboretem. Koniec końców udało jej się wygrzebać z wnętrza duży słoik z ogórkami kiszonymi, mający stanowić łapówkę dla właściciela lokalu. W czasach przedstudenckich korzystała z tej szafki zdecydowanie częściej. Wiele się zmieniło przez to półtora roku i kocie zachowanie Krukonki było jedynie wierzchołkiem góry lodowej.

- Nie wygląda, jak by wszystko grało. Jak będziesz miał kiedyś ochotę o tym pogadać, to śmiało – odpowiedziała z ustami pełnymi chleba i tuńczyka – A, to? – dodała, podnosząc wymownie na wpół zjedzoną kanapkę. – Dzieło Gwizdka, najbardziej sympatycznej mordeczki w tej szkole. – Fakt, że Brooks trzymała sztamę z jednym z kuchennych skrzatów, nie było czymś nowym czy odkrywczym. W końcu większość swoich posiłków odkąd tylko przybyła do Hogwartu, spożywała właśnie w szkolnej kuchni w towarzystwie skrzata, a w Wielkiej Sali pojawiała się od wielkiego dzwona, gdy wymagała tego sytuacja. Ceremonia przydziału, święta, zakończenie roku – w innych przypadkach trudno było trafić na nią przy podłużnym stole Krukonów.

- Siema, Irek! – przywitała się głośno z właścicielem przybytku, szczerząc się do niego wesoło i położyła na ladzie słoik z ogórkami. – Smacznego – dodała, a gdy skrzat zapytał, na co mają ochotę, w przeciwieństwie do Hawka, postawiła na dymiące piwo simisona. Skąd skrzat brał te wszystkie magiczne alkohole? Nie wiedziała i chyba nie chciała wiedzieć, ale czuła, że ma to jakiś związek z ogórkami. Może była to jakaś nieoficjalna skrzacia waluta, dzięki której można było załatwić wszystko tak jak w mugolskim świecie za butelkę wódki?

- No to zdrowie. – Podniosła kufel do góry i stuknęła się nim z Keatonem. – Gdybym nie zrobiła treningu otwartego, na zajęciach byłyby trzy osoby, a trudno coś zdziałać przy tak małej frekwencji – odpowiedziała na chłopaka i nawet się nie zastanawiając… zaczęła lizać wierzch swojej dłoni. Gdy w końcu do niej dotarło, co robi, zamarła w połowie ruchu i momentalnie pokryła się rumieńcem. – Sorry, nie wiem, co dziś we mnie wstąpiło. Anyway! Nie myślałeś o powrocie do drużyny? Brakuje nam graczy – zapytała, choć i tak znała odpowiedź. Musiała jednak spróbować. – Mamy Raucha na szukajce, mnie i Shawa na pałce. Na ścigajce jest Smith, Strauss i Argent. Mamy więc wakat na pozycji obrońcy i teoretycznie na ścigajce, bo Alise to nie widziałam na treningu od baaardzo dawna. Jak tak dalej pójdzie, to będziemy walczyć o Puchar Irytka, a nie Puchar Quidditcha.
Powrót do góry Go down


Hawk A. Keaton
Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyCzw 18 Lis - 13:11;

Pomijając fakt, że musieliśmy wstąpić do kuchni, by zabrać ogromny słoik z ogórkami, podróż idzie nam stosunkowo w porządku. Co prawda mam ochotę czasami poruszać charakterystycznie łbem, jakbym miał na nich twarde rogi, aczkolwiek hamuję się do prostych tików, skoro i tak szuram podeszwą obuwia o twardą kostkę korytarza. Jednego jestem pewien - w taki sposób nieco szybciej będę musiał kupić sobie nowe obuwie, a obecnie mój portfel woła o pomstę do nieba, będąc lekkim niczym piórko.
- J-jasne, zapamiętam. - mówię, nie kontynuując wrażliwego nieco dla mnie tematu, by następnie zagadać o skrzaty domowe. Dowiaduję się, który z nich postanowił zrobić Brooks kanapkę z tuńczykiem, przyglądając się uważnie "potrawie", o ile tak można nazwać dwie kromki chleba (lub bułkę) z odpowiednimi składnikami w środku. - W sumie nigdy nie p-pytałem, ale dlaczego nie jesz w Wielkiej Sali...? - podnoszę nieco wzrok, a moje szafirowe, choć nie do końca intensywnej barwy tęczówki zerkają z niemym pytaniem. Na krótki ułamek sekundy; być może to, jakie pytanie opuściło parę sekund temu moje usta, jest powodem do wytykania palcami, ale naprawdę mnie to zastanawia.
Rzadko kiedy bywam w takich miejscach, choć wcześniej znacznie częściej z nich korzystałem. Czasy się zmieniają, ludzie również - pewne schematy odchodzą w zapomnienie, by na ich miejsce wstąpiły inne, być może mniej zrozumiałe dla obserwatorów, ale wygodne przede wszystkim dla mnie. Biorę głębszy wdech, gdy Julia przekupuje Irka poprzez słój pełny ogórków kiszonych (nigdy ich nie próbowałem i raczej prędko to się nie zmieni), a właściciel barku postanawia nas obsłużyć. Do alkoholu nie mam problemów - po prostu wolę nie zwracać na siebie uwagi, popijając go w szkole. Jeszcze tego mi trzeba...
- Na z-zdrowie. - również podnoszę kufel do góry, by go stuknąć odpowiednio. Dźwięk przedostaje się do naszych uszu, świadcząc o idealnym przebiegu najważniejszego procesu podczas picia; być może i to mnie nieco zadowala, gdy przyjemny smak opatula moje kubki smakowe. - Serio...? Od dawna nie było t-tak źle... - biorę nieco większy łyk, próbując przetrawić to, co do mnie akurat dotarło w tej chwili. Pamiętam jeszcze, gdy frekwencja naprawdę była spora, a teraz? Teraz nieco wydaje mi się, że dom, mimo iż przoduje pod względem punktów, stracił już wcześniej morale. Widząc to, jak Julia liże sobie dłoń, nieco mnie to przeraża; przyglądam się własnym, aczkolwiek nic na nich nie ma. Stukam butami o podłogę, a i w tym momencie moje instynkty zwierzęce postanawiają się odezwać. - Spokojnie, ja też... nie wiem. - tym razem znowu beczę, na co się peszę, bo kompletnie nie mam pojęcia, dlaczego w ogóle coś takiego ma akurat teraz miejsce. No cóż. - Wiem, że j-jestem jedną z tych osób, które by się przydały, ale nie mam takiej możliwości... - wzdycham nieco ciężej. Znam siebie i wiem, że nie byłby to zbyt dobry pomysł.
- Jeszcze za niedługo jest m-mecz... - chciałbym pomóc, ale nie mogę. Prywatne sprawy mnie obciążają bardziej, niż ktokolwiek byłby w stanie je jakoś zanegować, w związku z czym kręcę głową w zaprzeczeniu, upijając łyk kremowego piwa. - Pomagam w rodzinnym i-interesie i ledwo co jestem w stanie połączyć zarówno pracę... pracę, szkołę, jak i obowiązki. Pod tym względem, niestety... nie możesz na mnie l-liczyć. - mówiąc te słowa, przyglądam się własnym, bladym dłoniom, gdzieś becząc pod nosem, gdy ponownie mój wewnętrzny baran postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. - Nie ma nikogo innego...? - pytam się jeszcze.

Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 EmptyCzw 18 Lis - 13:52;

Nie trzeba było być Profesorem X, żeby dostrzec zakłopotanie chłopaka. Ewidentnie nie chciał poruszać swojego tematu, kryjąc się za wymijającymi półsłówkami. Brooks nie zamierzała z kolei ciągnąć go za język. Coś jednak było nie tak i coś się w Hawku zmieniło, a znała go przecież od pierwszego dnia szkoły. Wcześnie było w nim więcej życia. Więcej radości, mniej strachu. No i nie jąkał się ani nie unikał mioteł. Nie miała pojęcia, skąd się to wszystko wzięło, ale nie chciała wchodzić z butami w cudze życie. Zwłaszcza że sama miała swoje problemy.
Ogóry wylądowały na ladzie, piwka na stoliku z pustej odwróconej skrzynki, a kufle – w górze. Czy od dawna nie było tak źle? Zapewne. Nie zamierzała jednak rozczulać się nad swoim losem i Kruczej drużyny, bo to nie było w jej stylu. Jak trzeba będzie, to zagrają choćby i w piątkę. Po prostu będą musieli więcej zasuwać, żeby zniwelować tę różnicę w liczebności. Wzruszyła jedynie ramionami, zanim nie skupiła się na lizaniu swej ludzkiej łapki.

- Tak myślałam – uśmiechnęła się ciepło do chłopaka, klepiąc go po przyjacielsku po ramieniu. – W każdym razie wciąż uważam, że powinieneś przyjść na trening, czy to kruczy, czy szkolny. Nie musisz od razu grać, ale trochę ruchu i latania dobrze by ci zrobiły – podzieliła się swoimi przemyśleniami, po czym wypiła na raz zawartość swojego kufla. – Irku, jeszcze jedno poproszę – rzuciła w kierunku skrzata, po czym ponownie zwróciła się do kolegi. – Niestety, nie ma. Jest co prawda kilku pierwszaków, ale nie wypuszczę jedenastolatków przeciwko dorosłym drabom z Gryffindoru. Ale dosyć już o quidditchu. Dalej zajmujesz się hodowlą ptaków?


/zt x2
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Sekretny bar u Irka  - Page 9 QzgSDG8








Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty


PisanieSekretny bar u Irka  - Page 9 Empty Re: Sekretny bar u Irka   Sekretny bar u Irka  - Page 9 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sekretny bar u Irka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Strona 9 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sekretny bar u Irka  - Page 9 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-