Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Klub "Wąsy i różdżka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Percival M. Follett
Percival M. Follett

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4912
  Liczba postów : 980
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8




Gracz




Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" EmptyCzw 2 Cze 2016 - 19:19;


Klub "Wąsy i różdżka"


Od czasów królowej Wiktorii niewiele się tu zmieniło. Panie nie mają wstępu do tej oazy mężczyzn, którzy mogą w spokoju porozmawiać, wypić szklaneczkę Ognistej albo po prostu porozmawiać w męskim gronie.
Powrót do góry Go down


William Carter
William Carter

Nieokreślony
Galeony : 33
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t22893-william-carter#773427
https://www.czarodzieje.org/t22915-skrytka-pocztowa-williama-cartera#775587
https://www.czarodzieje.org/t22892-william-carter#773426
Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8




Gracz




Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Re: Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" EmptySro 27 Mar 2024 - 11:37;

Widziadła: J

Główny problem jaki mam z wywiadami, to lokalizacja - umówienie się na wywiad w redakcji sprawia, że tracę na autentyczności, za to wybór knajpy ma to do siebie, że często spokój rozmowy jest zakłócany, szczególnie gdy jest się mężczyzną ze sporym wianuszkiem fanek. Od niedawna mam na to sposób: jeśli dziennikarz jest mężczyzną, rezerwuję stolik w męskim klubie, zazwyczaj w niestandardowych godzinach albo na bocznej sali. Dzięki temu mam święty spokój, w luźnej atmosferze.

Okazja jest dość wyjątkowa, bo mam rozmawiać z dziennikarzem Proroka Codziennego o moich nowych projektach, dlatego rezerwuję miejsce z wyprzedzeniem, zostawiając także drobną rekompensatę finansową, która ma zapewnić nam najlepszą obsługę i w miarę prywatne warunki. W liście do dziennikarza zaznaczam lokalizację i numer stolika, tak by uniknąć nieporozumień.

Na miejscu jestem przed nim, ale wcale mi to nie przeszkadza. Nie lubię się spóźniać. Wykorzystuję okazję i zamawiam szklaneczkę ognistej, choć jest dość wcześnie. Sączę ulubiony napój, licząc, że mężczyzna dotrze na miejsce punktualnie, bo nie planuję spędzać tu całego dnia.
Powrót do góry Go down


Benjamin Auster
Benjamin Auster

Absolwent Slytherinu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : zagojone blizny po cięciach na przedramieniu zakryte zazwyczaj koszulą z długim rękawem
Galeony : 1526
  Liczba postów : 390
https://www.czarodzieje.org/t22014-benjamin-auster
https://www.czarodzieje.org/t22020-skrzynka-bena
https://www.czarodzieje.org/t22013-benjamin-auster#720723
https://www.czarodzieje.org/t22025-benjamin-auster-dziennik#7211
Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8




Gracz




Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Re: Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" EmptySro 27 Mar 2024 - 15:02;

Widziadła: F, nie

Benjamin przekroczył próg klubu, rozglądając się w ciekawością po jego wnętrzu. Nie zwykł bywać w miejscach, do których nie wpuszczano kobiet. Nie wynikało to bynajmniej z jego płomiennego feminizmu, o nie nie, zdecydowanie to zły trop. Brak czasu, brak obycia, brak wcześniejszej okazji. W końcu do niedawna niemal nie wychodził ze swojej nory, a jeśli już się to zdarzało, to wyłącznie w celach czysto zawodowych. Rzadko kiedy spotykał go jednak taki zaszczyt, by bywać w takich miejscach.
List od Cartera spoczywał bezpiecznie kieszeni jego marynarki, ale wcale teraz po niego nie sięgał. Gdy tylko się przedstawił, kelner od razu zasugerował, by za nim podążył. Benjamin szedł, uśmiechając się do siebie na myśl, że jego dzisiejszy rozmówca dzielił nazwisko z najbardziej lukratywną z wymyślonych przez niego postaci.
Był punktualny, bo przecież w końcu pracował, co z tego, że w nieco innym miejscu i niecodziennych okolicznościach. Rozpoznał go bez trudu, bo przecież był to dla naczelnego ważny wywiad, a Auster jak na przykładnego pracownika przystało, obejrzał wszystkie materiały z jego udziałem, które udało mu się odnaleźć. Na żywo wyglądał jeszcze lepiej niż na taśmach, choć Benjamin odniósł wrażenie, że czas i używki odcisnęły już na nim ledwo zauważalne piętno.
Stała przed nim szklanka Ognistej.
- Dzień dobry, panie Carter. - Posłał w jego stronę uprzejmy uśmiech, nie siląc się na przedstawienie personaliów i powtórzenie stanowiska. Wymienili w końcu kilka listów, wiedział, że jest na tyle inteligentny, aby połączyć kropki w głowie. - Bardzo mi miło pana w końcu osobiście poznać.
Rozsiadł się wygodnie na fotelu i bez cienia żenady zamówił sobie Ognistą. W takim miejscu nie przystoi pić kawy, nie zważał na to, że teoretycznie jest w pracy i tak właściwie nie wybiła nawet piąta. Srał to pies.
Wyjął notes i swoje ikoniczne wieczne pióro z inicjałami na skuwce. Położył je póki co na stoliku, który ich dzielił - czekał cierpliwie na whiskey, tymczasem zagadując niby to niewinnie.
- Skłamałbym twierdząc, że jestem pana wieloletnim fanem. Lecz choć nie znam się na sztuce aktorskiej, muszę powiedzieć, że po seansie paru pana produkcji jestem pod wrażeniem pana umiejętności. W imieniu “Proroka” serdecznie dziękuję za możliwość tej rozmowy.
Splótł palce i spojrzał na niego z ciekawością. Jaki będzie, opryskliwy czy wręcz przeciwnie - milutki? Powie prawdę czy będzie chciał wcisnąć mu kit? Czas pokaże. Póki co Ben dostał wreszcie swoją łyszkę, ale nie upił jeszcze ani łyka. Jego uwaga była skupiona na rozmówcy.

______________________


Quiet

when I'm comin' home and I'm on my own
I could lie, say I like it like that, like it like that

Powrót do góry Go down


William Carter
William Carter

Nieokreślony
Galeony : 33
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t22893-william-carter#773427
https://www.czarodzieje.org/t22915-skrytka-pocztowa-williama-cartera#775587
https://www.czarodzieje.org/t22892-william-carter#773426
Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8




Gracz




Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Re: Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" EmptyCzw 28 Mar 2024 - 9:13;

Fartownie, nie muszę na niego czekać, co rzecz jasna spotyka się z mą aprobatą. Dobre wrażenie to podstawa.

- Dzień dobry, panie Auster – kłaniam się, a moją twarz przyozdabia niewymuszony uśmiech. Natychmiast wstaję, by podać mu rękę i zaprosić do stołu. Przy okazji zaznaczam kelnerowi, że wszystko co dziennikarz zamawia ma być dopisane do mojego rachunku. Mimo dokładnej taksacji, jeszcze nie mam opinii na jego temat, poza tym, że jest ode mnie młodszy co najmniej o dekadę i ma sceniczną urodę.  Mężczyzna zamawia whiskey mimo wczesnej pory, co daje mi do zrozumienia, że łączy nas więcej niż przypuszczam.

- Całe szczęście, że pan nie jest fanem – odpowiadam z uśmiechem nieskrywanej ulgi, a w moich oczach błyska przewrotność – To byłaby cholernie nudna rozmowa. Oczywiście mówię to między nami.

Może i wewnętrznie jestem bucem, ale mimo wszystko staram się zakryć za powłoką miłego, otwartego gościa. Robię to zresztą bezbłędnie. Nie bez przyczyny jestem tak cenionym aktorem. Nota bene tego typu image ułatwia życie – pozwala skryć przed innymi ludźmi moje nałogi, ułomności i bołączki, czyni mnie też bardziej przystępną osobą, a nie ukrywajmy, że to doskonale działa na kobiety.

- Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i oczywiście za zaproszenie – rzucam dość oklepane stwierdzenia, które bez wątpienia są jednak stosowne do okazji. Mimo bycia bucem, zdaję sobie sprawę, że prasa i fani utrzymują mnie bez powierzchni, stąd moja duża przystępność wobec mediów i wielbicieli. Dobre relacje z jednymi i drugimi to tak naprawdę jedyny sposób, by utrzymywać moją karierę w ryzach. Strata tego oznacza mój koniec, powrót do destrukcji. Być może moja śmierć to najlepsze rozwiązanie, ale jak każdy ssak mam w sobie okruchy woli życia.

- Słyszałem, że jest pan nie tylko dziennikarzem, ale także zdolnym literatem… - zagaduję jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy, nie po to by mu się podlizać, ale by podbudować atmosferę. Poza tym lubię pisarzy – bez nich prawdopodobnie mój talent, czy to aktorski, czy to reżysersko-producencki nadawałby się tylko i wyłącznie do udawania, że nie mam problemów ze sobą. Gładzę brodę i splatam dłonie, z nadzieją, że to będzie ciekawy wywiad, a nie jakiś mierny wylew Psidwaka.
Powrót do góry Go down


Benjamin Auster
Benjamin Auster

Absolwent Slytherinu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : zagojone blizny po cięciach na przedramieniu zakryte zazwyczaj koszulą z długim rękawem
Galeony : 1526
  Liczba postów : 390
https://www.czarodzieje.org/t22014-benjamin-auster
https://www.czarodzieje.org/t22020-skrzynka-bena
https://www.czarodzieje.org/t22013-benjamin-auster#720723
https://www.czarodzieje.org/t22025-benjamin-auster-dziennik#7211
Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8




Gracz




Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Re: Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" EmptyPią 29 Mar 2024 - 10:13;

Uścisk jego dłoni był miłym zaskoczeniem z dwóch powodów. Po pierwsze, rzadko kiedy ktokolwiek traktował go z takim szacunkiem. „Prorok” choć przez wielu poważany, przez równie wielu był postrzegany za szmatławiec i brukowiec. Zdawał sobie sprawę z tego, że nawet wielkie persony, z którymi przeprowadzał od czasu do czasu wywiady, były negatywnie nastawione względem tego pisemka. Carter zdawał się jednak póki co życzliwy i hojny… ale o tym jeszcze za chwilę.
Drugą z miłych niespodzianek był fakt, że uścisk był taki, jaki być powinien. Nie za mocny, nie za słaby, nie oślizgły i nie sugerujący, że ktoś w tej rozmowie próbuje narzucić dominację. Uśmiech przemknął przez twarz Bena, gdy usiadł wreszcie w fotelu, odnotowując w głowie pierwszy z wielu wniosków.
Tak, to będzie ciekawe spotkanie.
Kiwnął głową ze zrozumieniem, chłonąc kolejną z uwag Cartera. W tym, co i jak mówili ludzie kryło się o wiele więcej, niż można na pierwszy rzut oka stwierdzić. Typ był sławny od dziecka, dobrze było więc wiedzieć, że owo błogosławieństwo ją męczyło. Choć szczerze mówiąc, patrząc na jego fizis, trudno było pomyśleć, że i ze sławy, i z urody nigdy nie skorzystał… kto wie, może w innych okolicznościach sam dałby się skusić. Ale nie, był w pracy, poza tym nie przeżyłby chyba trzeciej randki w przeciągu tygodnia. Albo i ewentualnego odrzucenia.
Sława, piękne kobiety i pieniądze… to było jedno z wielu marzeń ambitnego pana redaktora. Ben, gdy nawet jeszcze nikt nie kojarzył jego nazwiska z „Proroka” czy najnowszej serii książek, wielokrotnie nadużywał naiwności zarówno kobiet, jak i mężczyzn skuszonych jego aparycją. Do tej pory rzadko kto kiedy go rozpoznawał, w końcu kto czytał z uwagą bio autorów wciśnięte na okładkę tego czy innego czytadła. Także seks był u niego, przynajmniej do niedawna, częsty w repertuarze zapełniania wewnętrznej pustki. Niemniej nawet przed Connorem Carterem, coś tam wiedział o natrętności fanów – pisywali przecież listy do „Proroka”, które kiedyś chłonął, a teraz nie mógł na nie patrzeć. Jego niepopularne opinie i poglądy sprawiały, że tak często mieszano go z błotem. Nie działało to dobrze na jego raz kruche, raz rozbuchane do granic możliwości ego.
Gdy jego rozmówca zaproponował pokrycie rachunku Austera, ten kurtuazyjnie zaprzeczył.
- Ależ proszę przestać, to drobnostka. Naprawdę, chętnie za siebie zapłacę – odpowiedział, machając lekceważąco ręką, co bardzo dobrze zdradzało jego stosunek do wydawanych pieniędzy. Wyświechtany frazes przyjął kolejnym skinieniem głowy, skoro oboje mieli banały już za sobą, czas było przejść do mięsa. Ale zanim, usłyszał komplement, na który nie mógł się nie uśmiechnąć. - Zdolnym, niezdolnym, to kwestia sporna. – Wzruszył ramionami bez fałszywej skromności. W chwilach takich jak ta, przypominała mu się mimowolnie morda Shercliffa, która całą jego twórczość obrzucała błotem.
- Ale ostatnio poczytnym, to fakt. Na swoją obronę dodam, że nazwisko Cartera to całkowity przypadek. – Ben był wręcz przekonany, że każdy na tym świecie zdążył już przeczytać jego powieść. - Można w sumie powiedzieć, że pisać zacząłem w tym wieku, co pan rozpoczął swoją karierę. Ja oczywiście nie chwaliłem się swoimi dziełami od razu, za to pan od dziecka był na afiszach. Jak dzieciństwo w blasku fleszy na pana wpłynęło?
Od rozmowy gładko przeszedł do pierwszego pytania. Sięgnął najpierw po whisky, upił spory łyk, a potem po notes i pióro. Nie korzystał z magicznych utensyliów, bo pamięć pomimo wypalanych niegdyś gramów (choć i teraz zdarzało się to coraz częściej) musiał mieć ostra jak brzytwa. Niespiesznie więc otworzył kajecik na odpowiedniej stronie i po chwili stalówka była już przy papierze.
Śmiało panie Carter, proszę mówić. To od pana zależy, czy ten wywiad to wyświechtane frazesy czy szczera spowiedź.

______________________


Quiet

when I'm comin' home and I'm on my own
I could lie, say I like it like that, like it like that

Powrót do góry Go down


William Carter
William Carter

Nieokreślony
Galeony : 33
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t22893-william-carter#773427
https://www.czarodzieje.org/t22915-skrytka-pocztowa-williama-cartera#775587
https://www.czarodzieje.org/t22892-william-carter#773426
Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8




Gracz




Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Re: Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" EmptySob 30 Mar 2024 - 19:05;

- Oczywiste, Carter to dość pospolite nazwisko - komentuję z odpowiednią dozą autokrytycyzmu, bo mimo całej podarowanej mi przez los wyjątkowości, moje pochodzenie jest tak drobnomieszczańskie jak to tylko możliwe - Niemniej niezwykle miło dzielić miano z Pańską postacią, szczególnie tak ciekawą i złożoną.

To nie tak, że uznaję powieść Austera za nie wiadomo jak wielkie arcydzieło, ale muszę przyznać, że faktycznie mnie porwała, co nie było tak oczywiste. Od śmierci Phyllis bardzo trudno jest mi wdrożyć się w czytanie czegokolwiek, więc to, że książka Benjamina mnie wciągnęła, świadczyło o niej możliwie jak najlepiej.

- Nie myślał Pan może o adaptacji teatralnej? - zagaduję, nie na zasadzie jakiś skonkretyzowanych planów. Po prostu ciekawi mnie to, bo fenomenalnie byłoby obejrzeć tak brawurową powieść na deskach teatru. A jeszcze wspanialej byłoby mieć ją na wyłączność, choć nie był to raczej temat na tę rozmowę.

Nie zdążam jednak zgłębić się w to zagadnienie, bo dziennikarz bardzo sprawnie z klasycznej rozmowy przechodzi w formę wywiadu. Muszę mu przyznać, że taka płynność w słowie jest godna podziwu, tak jak korzystanie z klasycznego pióra w mugolskim stylu, które jest dla mnie wielokrotnie bardziej komfortowe niż te czarodziejskie wynalazki.
- Być może to będzie kontrowersyjne co powiem, ale... - zaczynam z rozbrajającą szczerością - ... mam wrażenie, że dziś panuje jakaś moda na opowiadanie o mrokach sławy w dzieciństwie. Osobiście moją młodość na scenie wspominam znakomicie i od razu odnalazłem się na scenie. Dużo gorzej zniosłem wyjazd do Hogwartu, bo wymusił on na mnie schowanie marzeń do szafy na długie lata.

Wiem kiedy lepiej wejść w wyświechtane frazesy, kiedy kłamać, a kiedy odkryć kawałek siebie. Całe moje życie to sztuka. Jestem w stanie podarować Austerowi świetny wywiad, który porwie czytelników, pod warunkiem, że nie będzie próbował mnie zmanipulować i wyciskać informacji na siłę. W przypadku grzecznego "Proroka", balans jest trudniejszy do zachowania, co nie znaczy, że nie jestem w stanie powiedzieć nic porywającego.

- Ale fakt, muszę przyznać, utrzymanie rodziców i rodzeństwa w tak młodym wieku było sporym obciążeniem - dodaję łyżeczkę dziegciu do beczki miodu. Czytelnicy nie lubią zbyt słodkich historii. Nie mam wątpliwości, że dziennikarzowi spodoba się trochę "mięska".
Uśmiech nie znika mi z twarzy, ale dobry humor podlewam odrobiną whisky.


Ostatnio zmieniony przez William Carter dnia Sob 6 Kwi 2024 - 20:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Benjamin Auster
Benjamin Auster

Absolwent Slytherinu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : zagojone blizny po cięciach na przedramieniu zakryte zazwyczaj koszulą z długim rękawem
Galeony : 1526
  Liczba postów : 390
https://www.czarodzieje.org/t22014-benjamin-auster
https://www.czarodzieje.org/t22020-skrzynka-bena
https://www.czarodzieje.org/t22013-benjamin-auster#720723
https://www.czarodzieje.org/t22025-benjamin-auster-dziennik#7211
Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8




Gracz




Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Re: Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" EmptySro 3 Kwi 2024 - 19:57;

Kolejny komplement przyjął grzecznym uśmiechem i skinieniem głowy. W gruncie rzeczy nieco się zdziwił, że jego rozmówca faktycznie przeczytał którąkolwiek z jego książek. Sława, którą zdobywał powoli, skrupulatnie, dzień po dniu jeszcze nie zdążyła uderzyć mu do głowy z jednej prostej przyczyny – nie do końca w nią w ogóle uwierzył. A jednak według Williama, Carter był ciekawy i złożony. To w sumie urocze, jak wiele osób akceptuje antybohaterów takimi, jakim są. Nie kwestionując faktu, że to chodzące ludzkie śmiecie, które nie zasługują na choćby odrobinę darowanego przez los szczęścia.
- Adaptacji? – powtórzył z niedowierzaniem, bo to pytanie zupełnie go zaskoczyło. A przecież to on by tu po to, by je zadawać. Uśmiechnął się, upił kolejny łyk whisky. Pokręcił głową, tak jakby z niedowierzaniem, a potem odpowiedział. - No, niczego nie wykluczam. Nie wiem na ile kryminał się nada na deski teatru, ale mogę wziąć to pod uwagę przy pisaniu trzeciej części trylogii.
Odłożył szklankę, sięgnął z powrotem po notes i uważnie na niego spojrzał. Czy jemu się tylko wydawało, czy Carter próbował rozproszyć jego uwagę? Dziennikarskie doświadczenie, niezdrowa ciekawość, buńczuczna próba trafienia na pierwszą stronę – niech każdy nazwie przyczyny jak chce, ale Ben poczuł, że ten elegancki aktor ma wiele do ukrycia.

Kontrowersyjne? No cóż, zamieniam się w słuch – powiedziałby Benjamin, ale czyny mówią o nas więcej niż słowa, toteż skrupulatnie zaczął notować w swoim kajeciku. Słuchał go z uwagą, aby nie przeinaczyć żadnego słowa. Muszę chyba jednak kupić ten cholerny, magiczny dyktafon – przemknęło mu przez myśl, bo był tak słodko nieświadomy, że za niedługo jego marzenia się ziszczą. Ale teraz był tu sam na sam z rozmówcą, kartką papieru i piórem. Jak dobrze, że szybko pisał.
Miał podzielność uwagi – z jednej strony przyjmował informacje, z drugiej je trawił, a na końcu języka miał już kolejne pytanie. Raz po raz zerkał na artystę, uśmiechał się, póki co nic nie mówił. Dobrze wiedział, jak wywieść kogoś w pole i kiedy tego nie robić. Jako że William Carter był profesjonalnym kłamcą, Ben powinien więc bezpiecznie założyć, że może przejrzeć próby jego manipulacji.
Ale póki co była to odległa perspektywa, bo aktor wtrącił całkiem ciekawy wątek.
- Trudne początki w świecie magii? – zapytał, przyczepiając się do tego tematu, który zawsze budził wiele emocji. - Wie pan, dla mnie Hogwart też był trudnym doświadczeniem. Choć oczywiście nieporównywalnie prostszym, niż dla pana. Dzieci z niemagicznym rodzin z pewnością pana rozpoznały, z kolei te z czarodziejskich… no cóż, wiem, że bywają okrutne. – Nie było w nim jakiegoś udawanego współczucia, po prostu stwierdzał fakt. Choć on nigdy nie gnębił nikogo ze względu na pochodzenie, był jednak Ślizgonem – miał uszy i był spostrzegawczy. Mało się to usłyszało w pokoju wspólnym?
Słysząc kolejną jego uwagę, nie wahania podążył podarowanym mu tropem. Nie umknęło mu przy tym, że Carter robi z siebie jakiegoś bohatera. Nie żeby Ben wiedział coś o odpowiedzialności finansowej nad całą rodziną. Był raczej znany z wydawania rodowych pieniędzy, przez co wylądował na bruku. Nigdy z nikim nie żył ani nikim się nie opiekował i nic nie wskazywało na zmianę. Jednak musiał umieć wczuć się w emocje kogoś, kim absolutnie nie był.
- Przedwczesna odpowiedzialność to nie lada wyzwanie. Jak udało się panu połączyć magiczną edukację, szlifowanie rzemiosła i sprawy prywatne? To dosyć sporo jak na nastolatka. – Zauważył przytomnie, chyba znając odpowiedź na to pytanie. Nawet nie było piątej, a oboje chlali łychę. Spodziewał się kłamstwa, ale ładnego. Dobrze wiedział, że brzydka prawda nie wchodzi w grę.

______________________


Quiet

when I'm comin' home and I'm on my own
I could lie, say I like it like that, like it like that

Powrót do góry Go down


William Carter
William Carter

Nieokreślony
Galeony : 33
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t22893-william-carter#773427
https://www.czarodzieje.org/t22915-skrytka-pocztowa-williama-cartera#775587
https://www.czarodzieje.org/t22892-william-carter#773426
Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8




Gracz




Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Re: Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" EmptySob 6 Kwi 2024 - 20:45;

Nie zagłębiamy się na razie w temat jego książki, bo dość już społecznych animozji – nie przyszedłem tu w celach towarzyskich, choć rzecz jasna jest to zagadnienie, do którego bez wątpienia będę chciał wrócić.

W gruncie rzeczy jest coś czarująco old-schoolowego w tym, że Auster notuje wszystko ręcznie, bez udziału dyktafonu, nawet jeśli wtedy poczułbym się całkiem po mugolsku. Jest w tym staranność, ćwiczenie uważności. Jest za wcześnie, bym mógł go rozgryźć, więc nie wiem czy wynika to z dziennikarskiej uważności, czy raczej z bycia hieną. Dowiem się po publikacji, którą grupę reprezentuje.

- Dzieci, dziećmi – odbijam piłeczkę, unosząc kąciki ust w lekkim uśmiechu, który trudno jednak przypisać do jakiejś skonkretyzowanej emocji – Nic tak nie ratuje przed ludzkim okrucieństwem jak pewność siebie, a w tej materii cierpię raczej na nadmiar. Bardziej brakowało mi po prostu mojego życia. No i chodzenia do mugolskiego kina, uwielbiałem to.
Jestem pod wrażeniem z jaką szybkością mężczyzna notuje moje słowa. Aktorska maniera nauczyła mnie dokładnego i nieśpiesznego wymawiania słów, ale, tak czy siak, nie jestem specjalnie flegmatyczny, więc widzę jak dobrze mu idzie, z jaką sprawnością pisze, ale i słucha biorąc pod uwagę kolejne, korespondujące ze sobą pytania. Nie mogę mu odmówić kunsztu dziennikarskiego, pytanie co przyjdzie po publikacji.

- Magiczna edukacja przyczyniła się do moich tyłów w szlifowaniu rzemiosła, bo za moich czasów, szkoła nie dbała o edukację artystyczną tak jak dziś – komentuję, bez cienia żalu w głosie, bo miałem niemal ćwierćwiecze na przerobienie żalu za to w mojej głowie – Powrót do aktorstwa wymagał ode mnie wiele pracy, a co za tym idzie – odłożenia życie prywatnego na kilkanaście lat. Być może w młodości na krótko zachłysnąłem się sławą i zboczyłem z dobrej ścieżki, ale w gruncie rzeczy byłem zbyt skupiony na scenie, by robić coś szczególnie nagannego. Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że wtedy nie miałem realnych problemów.

Jakby nie patrzeć, nie kłamię, nawet bardzo nie wykrzywiam prawdy. Wszystko, co złe, naganne, każdy odlot w kosmos, pojawia się w moim życiu dużo później. Tak jak używanie łychy przed piątą popołudniu – też w sumie rozwinęło się dużo później.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Klub "Wąsy i różdżka" QzgSDG8








Klub "Wąsy i różdżka" Empty


PisanieKlub "Wąsy i różdżka" Empty Re: Klub "Wąsy i różdżka"  Klub "Wąsy i różdżka" Empty;

Powrót do góry Go down
 

Klub "Wąsy i różdżka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Klub "Wąsy i różdżka" JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-