Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 29, 30, 31  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Punkt widokowy   Sob Cze 12 2010, 14:21

First topic message reminder :


Punkt widokowy
Miejsce, z którego rozciąga się piękny widok na jezioro i część Zakazanego Lasu. Uczniowie, często się tu zatrzymują, by porozmyślać i zrelaksować wzrok.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Argentyna/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
  Liczba postów : 16
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15070-mariesol-altamirano
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15075-poznaj-marie#401493
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15074-pajaro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15071-mariesol-altamirano




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Wrz 04 2017, 20:30

Spoglądała, jak jej kochany tukan Pájaro leci w stronę zamku z malutką kartką przyczepioną do łapki. Miał zanieść wiadomość do najśliczniejszej dziewczyny, jaka chodziła po Hogwarcie. Oczywiście nie mówiła o sobie, a o pięknej Li, która według niej stanowiła ideał kobiecej urody. Można powiedzieć, że Marie jest jak sroka - lubi ładne rzeczy. I błyszczące! Li w biżuterii byłaby więc powodem wzrokowego orgazmu (jeśli coś takiego istnieje).
Gdy przypadkiem trafiła na ten punkt widokowy od razu pomyślała, że byłoby to wspaniałe miejsce na sesje zdjęciową. Rozciągał się stąd taki widok, że wręcz zapierał dech w piersiach. Mimo iż nie planowała pracować w modelingu, to jednak postanowiła zrobić mały wyjątek - na sesję z Linką. I dlatego musiała ją do tego przekonać za wszelką cenę. Już jakiś czas o to walczyła, choć bezskutecznie. W tej chwili jednak miała jako wsparcie to cudowne miejsce i miała ogromną nadzieję, że dziewczyna o azjatyckiej urodzie jeszcze nigdy tu nie było.
Po kilku minutach sprawdzania, czy jak się krzyknie w dół "echo", to powróci do niej echo (kiedy się to napisze, to ta czynność brzmi jeszcze głupiej niż wygląda) znudziła się i przysiadła na wilgotnej trawie. Dobrze, że ostatnio nie padało. Przynajmniej szanse, że się od tego przeziębi są dość małe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 251
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 744
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Paź 02 2017, 18:55

Oj tak to miejsce było naprawdę aż tak piękne, że Li lubiła tutaj bardzo przychodzić. Musiała wiele przemyśleć. Sytuacja z Danielem zdawała się być jasna. Nic ich nie łączyło, a Li miała wrażenie, jakby Daniel próbował za każdym razem dość szybko się jej pozbyć. Moze już satysfakcja z poznania kolejnego animaga mu minęła i tyle. Dowiedział się czego mógł i na tym się skończyło? Nie, nie chciała tego przyjąć do wiadomości, ale jak tak naprawdę było to chyba rzuci się z tego mostu. Zaufała mu, naprawdę mu zaufała i chciała spróbować z nim jakieś zażyłej relacji, ale co z tego będzie. Czy się już w nim zakochała? Miała nadzieję, że nie. Nie chciała się do tego przyznać, bo wiedziała, że to byłaby znowu ślepa miłość. Ileż razy to Li się zakocha a druga osoba nie odwzajemnia jej uczucia? Czy ona jest naprawdę aż taka głupia. Nie chciała się do tego sama przyznać, ale chyba za łatwo wszystkim wierzyła i ufała, pewnie pewnego, pięknego dnia bardzo się zawiedzie.
Ubrała się dość ciepło. Na dworze już skończyły się klimaty Grecji i trzeba była odkurzyć stare kurtki. Zawsze miała przewleczoną torbę przez ramię. Nie brała dzisiaj z dormitorium swojego puffka, bo nie chciała, żeby mu było zimno. Poza tym sam nie pchał się za bardzo na spacer z czego bardzo się cieszyła. Gdy robiło się zimno on chował się w poduszce i tak spędzał najwięcej czasu. Nie lubił zimna i jakiekolwiek spacery były wymuszone przez puchonkę. Dlatego dzisiaj widząc jego błagalne spojrzenie postanowiła sobie darować namawiania go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Paź 02 2017, 19:08

Październik rozpoczął się słonecznie, ale z właściwym dla siebie chłodem. Maxa nie zraziło to jednak i postanowił wybrać się na spacer po błoniach. Kochał tereny otaczające zamek i póki jesień nie zadomowi się w Hogwarcie na dobre, przynosząc ze sobą deszcz i pluchę chciał wykorzystywać każdą okazję do spędzenia czasu na świeżym powietrzu.
Włożył czarne spodnie dresowe, wąskie, ale nie obcisłe, stare trampki i jakiś sweter, wiszący na jego wychudzonym ostatnio ciele jak na psie - nie przywiązywał za dużej wagi do ubioru tego dnia, chciał po prostu pochodzić, pomyśleć, zastanowić się nad ostatnimi wydarzeniami i postanowić jak będzie działał dalej.
Ruszył z zamku w bliżej nieokreślonym kierunku, trochę chodził bez sensu i celu aż wreszcie dotarł na most wiszący - lubił widok roztaczający się z tego miejsca, skierował więc kroki do punktu widokowego. Nie spodziewał się spotkać tam kogokolwiek, a jednak ujrzał postać odwróconą do niego tyłem. Wydawało mu się, że poznał tę osobę, postanowił więc zaryzykować rzucając imieniem. Jeśli to nie ona to po prostu go poprawi.
- Hej Li, jak leci? - zagaił podchodząc bliżej, skąd mógł podziwiać ogrom zamku i piękno terenów, które go otaczały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 251
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 744
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Paź 02 2017, 19:21

Październik. No tak. Kompletnie zapomniała. Zaczął się jej miesiąc można powiedzieć. Już lada moment będzie miała urodziny. Jednakże nie miała zamiaru wyprawiać swoich urodzin, bo kogo miałaby zaprosić? Owszem, znalazłoby się jakieś tam towarzystwo, ale wolała sobie darować. Pewnie spędzi je sama, nic dziwnego. Nie miała głowy do jakichkolwiek imprez. Nie lubiła takich rzeczy, a zwłaszcza jeżeli cała uwaga będzie zwracana na solenizantkę czyli na nią. O nie, to kompletnie nie dla niej. Pewnie rodzice wyślą jej jakiś prezent na urodziny. Od nikogo nic nie oczekiwała, po co miałaby być komukolwiek zoobowiązana? Poza tym nikt nie wie o jej urodzinach, może tam kiedyś wspomniała paru osobą, ale one już z pewnością zapomnieli o tym.
Nagle z zamyśleń wyrwał ją głos jednego ze ślizgonów. Był młodszy od niej. Zmierzyła go wzrokiem. Od czasu do czasu ze sobą rozmawiali, dlatego uważała go za dość sympatycznego ślizgona co w jej mniemaniu było naprawdę wielkim zdziwieniem. Nie lubiła tego domu, nie lubiła osób w nim mieszkających. Max niby był miły, ale była czujna jeżeli o niego chodzi. Doskonale znała osoby, które ją wykorzystały dobrym słowem i przyjaznym uśmiechem. - Szału nie ma. Pogoda się pogarsza, zimno i mokro. Kompletnie nie moje klimaty. - powiedziała do niego i westchnęła. Owszem zimno jej jakoś specjalnie nie przeszkadzało, ale jeżeli chodzi o jesień... Deszcz i wilgotno to nie dla niej. O wiele bardziej lubiła śnieg, który miała nadzieję lada moment się pojawi w Londynie. - A co Ty tu robisz?- zapytała. Nie miała ochoty na jakiekolwiek towarzystwo, ale skoro już przyszedł to nie mogła mu tego zabronić przecież.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Paź 02 2017, 19:47

Cóż, było ich dwoje - ludzi, którzy chcieli pobyć sami, a ktoś im przeszkodził. Co mógł jednak poradzić że dziewczyna siedziała w miejscu, do którego lubił przychodzić? No niestety, musieli się tym podzielić. Max jednak był w stanie zaakceptować ten układ, więc jeśli Puchonka nie - bardzo mu przykro, ale nic na to nie poradzi.
- Na razie nie jest tak źle - wzruszył ramionami, a jesienny, ale jeszcze nie przeszywający, wiatr mierzwił jego lokatą czuprynkę - Żeby tylko nie zaczęło padać - westchnął i oparł się o barierkę, patrząc gdzieś w dal. Dziewczyna stała obok niego, mimo, że niesamowicie wysoka jak na Azjatkę, to jednak prawie głowę niższa od Blackburna.
Ach, ostatnio i Max przeżywał urodziny, ale jego były dosyć wyjątkowe - nie codziennie wchodzi się przecież w dorosłość. Nie przepadał za tymi rocznicami, ale z najbliższym gronem świętował ten dzień i nie żałował, że podjął taką decyzję.
- A ja, spaceruję - odparł szczerze na jej pytanie - i podziwiam - co innego mógłby tu robić? Uśmiechnął się do dziewczyny, mowa jej ciała sugerowała nieufność. Czasem rozmawiali, ale nie znał jej na tyle dobrze, by wyczuć powód tworzonego dystansu.
- Jak tam studia? - zagaił dla podtrzymania rozmowy i z czystej ciekawości. Sam zastanawiał się co zrobi po ukończeniu siódmej klasy i każda opinia była dla niego cenna i ważna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 251
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 744
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Paź 03 2017, 18:14

Kto znał Li nie mógł zaprzeczyć, że dziewczyna lubiła się wszystkim dzielić. Nie była chytra jeżeli o to chodzi, ani skąpa. Potrafiła pomóc każdemu, jednakże ten ktoś musi zasługiwać na jej pomoc. Wrogowi nie pomoże no może jak naprawdę widzi, że ktoś ten pomocy potrzebuje, ale to naprawdę są bardzo rzadkie widoki. Puchonka dość mocno chowa urazę do tych co ją skrzywdzili. Szybko zaufała, a później tego żałowała. Ale czy to zmieni w swoim postępowaniu? Chyba nie. Taka się już urodziła, a jak widzi, że osoba choć spełnie to minimum to nie ma najmniejszego problemu.
Tak chłopak zdecydowanie był wyższy ode mnie. Czy jej się podobał? Ba! Jej się podobał praktycznie każdy facet który nie był w jej zasięgu. Tak już bywa. Nie chciała wchodzić w żadne mocniejsze relacje z kimkolwiek dopóki nie przekona się, że naprawdę warto. Nie ma zamiaru kolejny raz żałować tego co robiła. - No tego to ja już nie wiem. Ale przecież na głowę Ci tutaj padać nie będzie. - powiedziała do niego. Most widokowy posiadał daszek przez który uczniowie jak i nauczyciele spacerujący byli ubezpieczeni od takich kataklizmów.
- Studia... No cóż. Jakoś leci, mówili, że jest ponoć więcej nauki jak podczas szkoły, ale ja tego tak bardzo nie odczuwam. - mruknęła i wzruszyła ramionami. Nauka jak nauka. Przychodził czas to trzeba się było uczyć i tak samo było podczas nauki jako uczeń w szkole. W tym nic się nie zmieniło. Jeżeli ktoś chce być wybitnym uczniem to mówiło samo za siebie, że musiał bardziej przysiąść do nauki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Paź 03 2017, 21:34

I Max lubił się dzielić, szczególnie, że uczniem był pilnym - nierzadko jego notatki kserowała większość wagarowiczów. Ale nie w przeciwieństwie do dziewczyny bardzo szybko zapominał wszelkie niemiłe sytuacje. Na ludzi, których większość odbierałaby wrogo reagował po jakimś czasie jak na nowopoznanych - z pozytywnym entuzjazmem, nie potrafił skreślać osób nawet, jeśli wyrządziły mu krzywdę. Z jednej strony cecha cudowna, z drugiej - przekleństwo, narażające na te same zranienia po wielokroć.
Przewrócił oczami (czego Li na pewno nie widziała) na wzmiankę o deszczu - miał na myśli sytuację ogólną, to, jak będzie kształtował się październik, a nie ten moment. Z resztą czyste niebo, z kilkoma cienkimi nitkami cirrusów zdecydowanie nie sugerowało jakichkolwiek opadów tego dnia.
- To chyba dobrze - uśmiechnął się gdy stwierdziła, że nauki wiele więcej nie ma - Ale zajęcia interesujące, wnoszą cokolwiek praktycznego w życie? - dopytywał. Dopadł studentkę, trzeba przemaglować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 251
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 744
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Paź 04 2017, 15:21

Była przede wszystkim dość dobrą i pilną uczennicą, więc nauka naprawdę sprawiała jej przyjemność. Nigdy nie miała problemów z przyswajaniem wiedzy. Za czasów mugolskich kiedy to chodziła do zwykłej chińskiej podstawówki nauczyciele byli zdziwieni jej szybkim nauczaniem. Wiele osób z jej rocznika nie zrozumiało co nauczyciel mówił, a ona już to umiała. Może miała taką cechę, która pomagała jej dość szybko się uczyć i nie tylko, bo dla niej samo słuchanie nauczyciela wiele razy wystarczało. Więc można powiedzieć, że chłopak z dziewczyną są jakoś spokrewnieni cechowo. Jednakże nie wierzyła w takie cuda, w końcu był ślizgonem, za piękne oczy Slytherin nie przyjął go do swojego domu.
Oczywiście, że wiedziała o co chodzi chłopakowi. l
Październik według niej będzie dość paskudny. Wieczny deszcz, zimno. Tak sobie go wyobrażała. Nie wierzyła w cuda, więc i nie wierzyła w to, że będzie piękna pogoda. Nadchodziła zima wielkimi krokami i pięknej pogody nie mogli się spodziewać, ale marzyła o takiej pięknej jesieni, a w tych czasach trudno było odróżnić lato od wiosny, a jesieni od zimy. - Zależy jak na to patrzeć. - powiedziała do niej i wzruszyła ramionami. Wiele rzeczy się powtarza, a jedynie powiększając niektóre tematyki na bardziej wyszczególnione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Paź 04 2017, 16:14

Tak, najwyraźniej jednak coś ich łączyło. Dziwna podejrzliwość dziewczyny była dla Maxa niezrozumiała. Slytherin, więc musi być zły, tak? A oczy miał dość ładne, he he.
Blackburn jednak nie miał wrodzonego daru szybkiego przyswajania wiedzy - przeciwnie, nauka szła mu opornie i raczej powoli. Dobre stopnie i rezultaty zawdzięczał raczej ciężkiej i wytrwałości. Był zawzięty i gdy sobie coś postanowił, to nieważne, ile go to kosztowało - doprowadzał sprawę do końca. Oj tak, potrafił wiele osiągnąć tym swoim uporem.
Październik natomiast miał szansę być piękny! O ile w listopadzie traci się wszelką nadzieję, to w październiku potrafi być jeszcze pięknie. Maximilian trzymał się tej nadziei, bo kolorowe drzewa, delikatny wiatr i zapach liści były czymś, co kochał i nie chciał, by deszcze odebrały mu przyjemność. Choć zapach lasu po deszczu trudno było przyrównać do czegokolwiek innego i był również niesamowity.
- A jak Ty na to patrzysz? - zagaił. Wiedział o Li, że sporą uwagę przywiązywała do nauki, a jednak w temacie studiów odpowiadała mu zdawkowo, jakby niekoniecznie była zadowolona, lub nie chciała się czymś podzielić. Dziwne...
- Myślę, że będzie jeszcze trochę pięknych dni - westchnął kontynuując rozważania o pogodzie. Przed nimi roztaczał się piękny widok i ślizgon miał nadzieję podziwiać go w delikatnych promieniach popołudniowego słońca jeszcze wiele razy tego roku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 251
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 744
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Paź 05 2017, 17:51

Ano wytrwałości i zawziętości nie można odmówić ślizgonom. Mimo iż nie wiedzieli niekiedy o co chodzi to jednak próbowali. To w nich podziwiała, bo jednak dążyli do celu. Li była kompletnie inna. Nie podobałaby się Salazarowi, gdyby przypadkowo trafiła do jego domu. Nic nie miała ze ślizgonów, więc nawet odrobinkę do nich nie pasowała. Każda cecha była tą, którą stworzyciel domu w Hogwarcie był przeciwny. Jednak nie znaczy to, że Li w przyszłości nie znajdzie sobie towarzysza z tego domu. Przecież co było w początkach szkoły to było i nie mogła do tego wracać. Każdy ma prawo na drugą szansę, a zwłaszcza w oczach puchonki. Ona zawsze dawała drugą szansę, nawet jeżeli w głębi serca wie, że robi źle, że ta druga osoba kompletnie na tę szansę nie zasługuje i wie, że się na niej zawiedzie, ale jednak ją daje. - Jeżeli dobrze uczysz się i przykładasz do nauki jako uczeń to raczej nie masz większych problemów na studiach. Studia to takie rozszerzenie tego co się uczysz za czasów uczniowskich. - powiedziała. Wiele zagadnień się powtarzało które doskonale pamięta gdy jeszcze była zwykłą uczennicą. Co prawda wiele osób zapomina o tym co było i uczą się wszystkiego od nowa, tak jakby nigdy o tym nie słyszeli. I sama Li również o wielu zagadnieniach nie miała pojęcia mimo iż wcześniej psor próbował im to zakodować w głowie. Nic nowego. Na tyle przedmiotów i tyle lat nauki jednak nie da się wszystkiego zapamiętać, no na to nie było niestety żadnego zaklęcia, chyba. - Ja również mam taką nadzieję. Pamiętam te piękne jesienie, które wcale nie przypominają tym aktualnych... - mruknęła i wzruszyła ramionami. Pogoda okropnie się zmieniła i nic na to nie można było poradzić. Co rok robiło się coraz to paskudniej, co rok pogoda płatała im figle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Paź 05 2017, 18:40

Może tak właśnie było, może właśnie dlatego trafił właśnie do Slytherinu? W końcu jakaś cecha, która do niego pasuje, no nie może być! Ślizgoni potrafią nie być wrednymi chamami? TAK! Odkrycie wielkie i niesamowite.
- Hmmm, to dobrze, nie brzmi to jak coś mocno skomplikowanego - skwitował z lekkim uśmiechem. Myśl, że raczej nie będzie trudniej podniosła go na duchu. Coraz bardziej skłaniał się do pozostania w Hogwarcie. Nie wyobrażał sobie opuszczania tych murów, nie tak szybko. Jako student mógłby pracować gdziekolwiek i wynająć jakiś pokoik w Hogsmede na początek. Pewnie trudno byłoby mu nie wrócić od razu do Bibury, ale tyle bolesnych ran otwierało tamto miasto, że może najwyższy czas pozostawić je na parę lat?
- I teraz zdarzają się piękne dni, dziś na przykład - uśmiechnął się pogodnie, bo rzeczywiście to popołudnie, chylące się ku wieczorowi miało wielki urok - Co lubisz robić, gdy nikt nie patrzy? - kompletnie bez zastanowienia palnął to pytanie, nie brzmiało to jednak jak jakieś wścibstwo lub dociekliwość; przeciwnie - powiedział to tak, jakby ją pytał co jadła na śniadanie. Ach, natura ludzka płata figle!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 251
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 744
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Paź 05 2017, 18:49

No zależy jak dla kogo. Li tam nie wiedziała jak Maximilian się uczy, ale przecież może mu od czasu do czasu pomóc w nauce. Dlaczego by nie? Jednakże pewnie Max doskonale się uczy i nie ma z tym najmniejszego problemu. Li czasami nie rozumiała wielu kwestii i siedziała w książkach dość długo i zawzięcie. Nie potrafiła się niekiedy oderwać od lektur. Nauka czasami sprawiała jej satysfakcje, zależy oczywiście o jakiej to dziedzinie jest mowa. Te co najbardziej lubiła potrafiłaby komuś pomóc, ale przykładowo w eliksirach nie ma pojęcia i z pewnością na jej pomoc nikt nie mógłby polegać.
Dlaczego miała mu obrzydzać studia, jeżeli będzie się uczyć to na pewno sobie doskonale da radę. A przecież na pewno ma przyjaciół, którzy będą w stanie mu pomóc. Sama Li doskonale pamięta jak wiele uczniów udzielało jej jednorazowych wskazówek i przede wszystkim korepetycji w tej dziedzinie.
- Eee. A co Ty masz na myśli chłopcze?! - spojrzała na niego spod byka. O co mu chodziło? To pytanie dość dziwnie zabrzmiało, tak jakby coś podejrzewał, coś o niej wiedział. Spojrzała na niego nieco przerażona i nie wiedziała co mu odpowiedzieć. Musiał to bardziej wyprostować i zadać dogłębne pytanie na które Li znałaby odpowiedź. Na pewno nie będzie mu odpowiadało na to co on sobie zażyczy, bo przecież nie miała obowiązku. Praktycznie go nie znała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Paź 05 2017, 19:08

Jej reakcja go rozbawiła. Chłopcze? Naprawdę tak go nazwała? Uśmiechnął się, bo co innego mógł zrobić? Palnął taką lekko abstrakcyjną, metafizyczną głupotę, wypływającą trudno powiedzieć skąd, a ona zareagowała oburzeniem. Widać nie byli bratnimi duszami, jego spokojne intencje odczytała jako atak, nie dogadają się więc.
- Spokojnie, nie chcesz, nie mów - skwitował tylko. Cóż, nie znał przyczyn wybuchowej reakcji Puchonki, wydawała mu się niepotrzebna - Nie musisz się denerwować, nic się przecież nie stało - dodał wzruszając ramionami. Dziewczyny - westchnął w myślach kompletnie nie rozumiejąc jej najeżenia. Może miała gorszy dzień?
Oczywiście, że nie musiała mu się tłumaczyć, nie chodziło przecież o tłumaczenie! Po prostu czasem miał taki styl prowadzenia rozmowy, jeśli taki duży miała z tym problem - szkoda. Wydawało mu się, że puchoni mają w sobie nieco więcej luzu i pozytywnego nastawienia do rzeczywistości - kolejny znak, że łatki nakładane na każdy z domów mogły nie mieć żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 251
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 744
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Paź 05 2017, 20:07

No oczywiście, że się nie dogadają, bo jednak Max był ślizgonem, a Li nie potrafiłaby zaufać ślizgonowi, zbyt bardzo czuła do nich uraz i każdego od razu spisywała na straty. Dla niej wszyscy są tacy sami, owszem zdarzają się jakieś wyjątki, ale ona w nie nie wierzyła. Początkowo każdy zachowuje się nawet tolerancyjnie, a później wychodzi z nich prawdziwa ślizgonowatość.
- Oczywiście, że nic się nie stało, ale widzę że coś knujesz, bądź coś ode mnie chcesz. Lepiej nie owijaj w bawełnę i powiedz od razu o co Ci chodzi. - powiedziała do niego. Może się myliła, ale przecież mogła tak uważać, nie? Nikt jej tego nie zabronił, tym bardziej, że chłopaka nie znała i skoro zaczął z nią rozmawiać to może czegoś od niej oczekuje? Nie interesowało ją co to mogłoby być. Ale wątpiła w to, że chłopak tak zwyczajnie do niej podszedł i zaczął rozmawiać. Max może był i inny, ale Li musiałaby w to uwierzyć, a jak na razie nie miała podstaw, żeby myśleć inaczej.
Oczywiście, że Li była spokojna, ale jeżeli widzi na horyzoncie ślizgona coś się w niej gotuje. Znała wielu ślizgonów i prawie każdy z nich ją w jakiś sposób skrzywdzić. Owszem, Max nie musiał taki być, podobnie jak Courtney z którą się przyjaźniła, a jednak należała do domu Salazara. Ale ona była inna, dobrze ją znała, pewnie jakby Maxa dłużej znała zmieniłaby swoje zdanie, a nawet by go pewnie przeprosiła za nawet tą dzisiejszą rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Paź 10 2017, 15:10

Li zachowywała się conajmniej dziwnie. Była najeżona, jakby teraz Max był niemieckim szpiegiem w Rosji w czasach wojny. Pożałował, że pozwolił sobie na tak, może nietypowe, ale nie dziwiące jego znajomych pytanie - Knuję? - parsknął i roześmiał się. Knuje coś? Bardzo śmieszny pomysł i Blackburn nie był w stanie kryć rozbawienia.
- Chyba coś sobie nadinterpretujesz, ale w porządku, jeżeli nie masz ochoty nie musimy rozmawiać - dodał spokojnym, łagodnym tonem. Nie chciał jej zdenerwować, ani wyprowadzić z równowagi, ale czuł spory mindfuck, bo nie potrafił wymyślić o co chodzi Puchonce i o co właściwie może go podejrzewać.
Czego mógłby chcieć od niej? Cóż, niektórzy nie potrafią bez podejrzeń prowadzić zwykłych rozmów które dotyczą ich pragnień i przeżyć, może bała się odpowiedzi na jego pytanie? A może tak bardzo tkwiła w swoich przekonaniach i afirmacji nauki że nic sprawiającego jej prostą przyjemność w samotności nie przychodziło na myśl? Tego najwyraźniej Max się nie dowie, obawiał się jedynie że Azjatka odejdzie obrażona o nie wiadomo co i tak zakończy się to spotkanie. Liczył, że może uda im się wyjaśnić to nieporozumienie.

//wybacz opóźnienie, byłem pewien że odpisywałem i musiało się nie wysłać :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 251
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 744
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Paź 12 2017, 22:42

Spojrzała na niego bardzo podejrzliwie. O czym on tak naprawdę chciałby z nią rozmawiać? Przecież nie znali się na tyle, żeby ze sobą w ogóle rozmawiać, bo nie mieli wspólnych tematów do nich. Ale cóz. Może i nie miał złych intencji co do Li ale jednak była nieufna co do takich uczniów i naprawdę Max musiałby się bardzo postarać, a jednak wątpiła, ażeby ślizgon miał jakąkolwiek ochotę na dbanie i rozwijanie ich relacji, bo niby po co?
- Wiesz ja znam wielu ślizgonów i nie zdarzyło mi się chyba do tej pory poznać jakiegoś normalnego i nie złośliwego ślizgona, a jednak trochę już przebywałam w tych murach szkolnych... W cuda nie wierzę... - mruknęła.
Owszem, znała chociażby Marcela w którym się podkochiwała, ale co tam. Odszedł i znając życie pewnie ją ośmieszył na oczach innych uczniów co zresztą nie byłoby wielkim zdziwieniem w jej oczach. Wielu ślizgonów wykorzystywało jej naiwność, ale jednak...
- Wiesz co ja już muszę lecieć. Nie przeszkadzam Ci, a widzę że miejsce Ci się nadało... - mruknęła do niego i odwróciła się na pięcie. Nie miała zamiaru dalej tutaj marznąć i postanowiła wrócić w mury zamkowe, bo tam jednak jest o wiele cieplej.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 151
  Liczba postów : 367
http://www.czarodzieje.org/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://www.czarodzieje.org/t15048-max#401002
http://www.czarodzieje.org/t15050-max#401008
http://www.czarodzieje.org/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Paź 13 2017, 08:41

Max zdezorientowany wzruszył ramionami - Oj panno uprzedzona, niech tak będzie - westchnął ciężko - Cześć - rzucił na odchodne. Zjebała go bo był ślizgonem, to się nazywa wspaniały powód do niechęci. Bawiło go szczerze takie podejście, ale w przypadku Li było zdecydowanie za daleko posunięte, nieżyczliwe i po prostu głupie.
Gdy dziewczyna odeszła patrzył za nią mocno zdziwiony a później przeniósł wzrok na roztaczający się widok. Chwilę trwał w zamyśleniu, a później okrężną drogą wrócił do zamku. Zachowanie Puchonki wlało w niego tyle niezrozumienia, że choć to niby nic jakoś nie potrafił przestać o tym myśleć, próbując zrozumieć z czym ona tak naprawdę miała problem.
W końcu zdecydował się na trochę wieczornego wysiłku, włożył więc dres i poszedł troszkę pobiegać, co pomogło mu odłożyć sprawy dnia na bok. Wieczorem, wymęczony położył się spać zupełnie wyrzucając z głowy kuriozalne zachowanie dziewczyny.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29577
  Liczba postów : 43311
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sob Lis 18 2017, 03:08

Złośliwość ludzka nie zna granic. Tak zapewne myślał teraz @Ralph J. Croix, który spacerował po moście wiszącym w szacie założonej na lewą stronę, przyklejonej do ciała wyjątkowo mocnym zaklęciem. Jak do tego doszło? No cóż, to szereg zbiegów okoliczności doprowadził go do tego stanu. Ostatnio jeden z nauczycieli dopadł go między lekcjami bez mundurka. Nie chciał słuchać żadnych wyjaśnień, a tych akurat mogło być mnóstwo! Ralph mógł po prostu zalać szatę sokiem dyniowym i właśnie szedł się ponownie się w nią przebrać po zasięgnięciu pomocy skrzata domowego lub po prostu naprawdę olał po całości ten obowiązek, uznając że i tak nikt go za to nie ukarze. Belfer, co prawda, zignorował możliwość odjęcia mu za ten jakże niedopuszczalny występek punktów, ale zemścił się na nim, przyczepiając do niego mundurek szkolny, ot tak, nakładając mu przez głowę jedno ubranie na drugie. Teraz żaden ze znajomych Ralpha nie potrafił mu pomóc ze zdjęciem odzienia, jakie notabene miał na sobie nie dość, że odwrotnie (tył na przód) to jeszcze wywleczone na lewą stronę. Taki niecodzienny widok zastał właśnie @Aristos Arceneaux, który błąkał się po błoniach w bliżej nieokreślonym celu. W dłoni trzymał coś, co wyglądało na bardzo podejrzanego papierosa, jaki wcale nie musiał nim być. Mogła być to nawet zwinięta kartka papieru, nawet jeżeli Aristos nie wyglądał na kogoś, kto trzymałby papier tak jak skręta. Nie wiedział jednak, że ktoś doprawił mu go blekotem, jaki przez kilka minut będzie na niego wpływał. Zatrzymał się w połowie mostu czy dokończył wędrówkę na punkt widokowy, zanim stanął i przyjrzał Ralphowi? Zaraz się dowiemy. Jedno jest pewne, oboje musieli poczuć nawet i chwilową konsternację na swój widok, lecz co z tym zrobią, zależy tylko od nich.

Rzucacie jedną kostką na każdy wasz post. Kiedy wynik waszych rzutów przekroczy próg 30 oczek, szata wreszcie daje się zdjąć. Sami decydujecie czy się z nią szarpiecie po mugolsku, czy wolicie zdejmować ją zaklęciem (pamiętajcie o zakłóceniach!) i czy w ogóle ją zdejmujecie. Jeśli nie, to Ralph będzie musiał nosić ją jeszcze przez jeden swój następny wątek.
Aristos, decydujesz samodzielnie czy palisz skręta z blekotem czy nie. Jeśli tak, przez dwa posty musisz zastosować się do skutków ubocznych w postaci słowotoku i głupot cisnących się na usta.
Zaczyna którekolwiek z was. W razie pytań czy potrzeby dodatkowej ingerencji MG (jakiej i tak nie wykluczam!), piszcie śmiało do Rileya. I love you Miłej gry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 232
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1433
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Lut 26 2018, 14:58

Ciężko byłoby w ogóle opisać zdziwienie, które towarzyszyło Mefistofelesowi od chwili, w której otrzymał list od @Trixie N. Travers. Nie spodziewał się zupełnie dostać czegokolwiek od dziewczyny, którą poznał w tak mało korzystnych okolicznościach. Gryfonka widziała go w najgorszym dołku i nie poznała go od tej strony, którą chciałby ludziom pokazywać. Znała jego słabości, jednocześnie nie zaskakiwałyby Mefisto ewentualne próby jej ucieczki - dowiedziała się również odrobinę o jego poglądach i życiu.
Nie było jednak co udawać, że nie chce się z nią spotkać, bo przecież chciał. Pamiętał łzy toczące się po jej policzkach i musiał (z niechęcią) przyznać, że czuł się odrobinę winny pogorszeniu jej samopoczucia. Podobnie zresztą zadziało się po poznaniu Liama; pragnienie odpokutowania towarzyszyło Ślizgonowi ostatnio zbyt często. Fakt faktem był odrobinę złakniony przebywania w obecności kogoś, z kim mógł normalnie porozmawiać; nie miał siły ani ochoty na złośliwości, mniejsze czy większe. Pół Zielarstwa przesiedział, czekając aż wybije magiczna godzina... Przy okazji musiał pilnować Lilith, śpiącej mu w torbie i powoli się rozbudzającej. Nie mogła wyjść z przytulaśnej fazy i nie chciała go odstąpić na krok, co niezbyt pasowało nauczycielom. Tak jak Mefistofeles zapowiedział, musiał zostać chwilę dłużej - profesor Vicario pozwalała mu zbierać z cieplarni płatki dyptamu, z których później sam robił sobie wywar z odrobiną sproszkowanego srebra. W stronę wiszącego mostu udał się rzeczywiście po czasie, układając kolorowe płatki w niewielkim słoiku. Nie było jeszcze ciemno, a jednak niebo poszarzało nieładnie, odbierając urok obrazowi oblodzonego Hogwartu. Nox przystanął sobie w punkcie widokowym, pozwalając aby biała kotka ułożyła mu się wygodnie na ramionach, grzejąc kark i pomrukując do ucha. Wlepili czujne spojrzenia w panoramę Zakazanego Lasu, którą idealnie było stąd widać.

______________________


I love the way you hurt me,
It's irresistible...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brisbane, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 202
  Liczba postów : 179
http://www.czarodzieje.org/t15384-viatrix-travers
http://www.czarodzieje.org/t15391-little-pixie-nah-just-trixie
http://www.czarodzieje.org/t15580-dixie
http://www.czarodzieje.org/t15383-trixie-travers




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Lut 26 2018, 20:25

Zdrowe podekscytowanie to nic złego. Wiecie, fajne spotkanie ze znajomymi w towarzystwie dobrego wina mogło poruszyć w człowieku weselszą nutę, lecz czy ponowne spotkanie z wilkołakiem także powinno ją tak podniecać? Ach, Trixie po prostu nie potrafiła wyrzucić z pamięci tamtego dnia. Pakowanie prezentów nigdy aż tak jej się nie dłużyło, a ilość wtłoczonej w to niewielkie ciałko czekolady z pewnością dodałaby sił całej grupie osób zaatakowanych przez dementora. Ręce trzęsły jej się od cukru i emocji, a słowa jakie wtedy między nimi padły długo tkwiły jej w głowie. Nie mogła tak tego wszystkiego zostawić, po prostu tak się nie dało. W związku z tym postanowiła, że do niego napisze, a jako, że Trixie była człowiekiem czynu to jak pomyślała tak zaraz poczyniła. Przygotowała się odpowiednio na to spotkanie. Wzięła z domu kawałek sznurka, na który czasami nawlekała kolorowe paciorki, aby stworzyć z nich prostą bransoletkę (oczywiście po to, aby kicia miała nawet tak skromną zabawkę) i poprosiła skrzaty o termos z gorącą herbatą oraz torebkę ciastek nim udała się do punktu widokowego. Z całym tym pakunkiem wyglądała jakby wybierała się na mały piknik. Dzisiaj także nie miała na sobie szkolnej szaty, zwłaszcza, że odpuściła sobie ostatnią lekcję. Opieka nad magicznymi stworzeniami niestety ani trochę jej nie interesowała, a w dodatku ten profesor… brr. Trixie nie przyznałaby się do tego za żadne skarby, ale Swann trochę ją przerażał. Na tyle, aby kompletnie odechciewało jej się męczyć z nocnymi lekcjami. Także przebrawszy się odpowiednio wcześniej, stanowczo kroczyła w stronę punktu widokowego. Uch, niech ta zima wreszcie się skończy! Tylko zawzięty marsz powstrzymywał Travers od szczękania zębami! Miała kilkominutowy poślizg, ale chyba żadne z nich nie miało zwrócić na to większej uwagi, prawda? No pewnie, że nie. Nie, gdy Gryfonka tak entuzjastycznie się z nim przywitała. Kiedy go dostrzegła, puściła się biegiem w jego stronę, prawie się wywracając, gdy poślizgnęła się na oblodzonym fragmencie drogi. Na szczęście ani nic nie zgubiła, ani zębów nie wybiła i wreszcie mogła pospiesznie rzucić torbę z wałówką na ziemię nim doskoczyła do niego z otwartymi ramionami.
- Heeej - przeciągnęła powitanie, zamykając go w uścisku, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi.  Chwilę ściskała, nim cofnęła się na tyle, aby musnąć przyjaznym dotykiem kotkę. Namierzyła ją, kierując się cichym mruczeniem w okolicach karku chłopaka. Podrapała ją za uszami, a potem cofnęła się, aby unieść znowu torbę i ująć Mefisto pod ramię. - Idziemy? - To miał być przecież spacer, więc pociągnęła go za sobą, aby ruszyli się z miejsca. W ruchu zimno nie dokuczało jej aż tak bardzo - to był wbrew pozorom całkiem przemyślany list! Chociaż gdy tak teraz o tym myślała to czy nie byłoby milej, gdyby zaciągnęła go gdzieś przed trzeszczący kominek? - Jak tam maleństwo? - Zagadnęła go na pierwszy temat jaki tylko przyszedł jej do głowy, uśmiechnięta i szczęśliwa z jego obecności niczym wierny, stary pies u boku pana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 232
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1433
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Mar 01 2018, 17:56

Och, zima jak najbardziej mogłaby się skończyć. Choć miękki puch powoli znikał, ocieplenie wcale nie nadchodziło; ślizgawka pochłonęła okolicę, zakrywając wszystko grubszą bądź cieńszą warstwą lodu. Mefisto cenił sobie mocno rozwinięty zmysł równowagi, a jednak w takich warunkach każdy koniec końców choćby raz lądował na tyłku - kwestia tego, aby pech wyładowywać z dala od złośliwych znajomych. Ślizgon o wiele większy problem miał z zimą w kontekście likantropii. O ile same przemiany i okres pełni uwielbiał, o tyle najgorsze momenty nadchodziły wraz ze świtem. To wtedy nagle stał w lesie nago i plątał się w poszukiwaniu wciśniętych pod kamień ubrań; dygotał i marzł do tego stopnia, że po powrocie do Hogwartu przypominał posiniałego bałwanka. Tego miał już dość.
Oderwał wzrok od Zakazanego Lasu, pokrytego szronem i tajemniczo przyciągającego, dopiero kiedy usłyszał kroki. Zerknął wtedy na Traversównę, zmierzającego dziarsko w jego kierunku. Nie oczekiwał żadnych herbat, słodkości czy zabawek dla pomrukującej Lilith (swoją drogą dobrze, że przynajmniej jej nie denerwowały chłodne podmuchy wiatru). Chciał po prostu spędzić trochę czasu w towarzystwie Trixie i rozeznać się nieco w ich świeżej, rozwijającej się powolutku relacji. A ona rzuciła się na niego z takim entuzjazmem, że nie sposób było się nie uśmiechnąć.
- Zimowa wersja pikniku? Skąd ten pomysł? - Zainteresował się, wskazując na torbę dźwiganą przez Gryfonkę. Trixie zaraz złapała go pod rękę i pociągnęła przed siebie, najpewniej nie mając ochoty zmienić się w lodową figurę. Mefisto wziął jej torbę i przewiesił sobie przez ramię tak, aby opierała się na jego własnym bagażu. Lilith poprawiła się, początkowo niezadowolona, a następnie zachwycona miękką poduszeczką w postaci paska na barku. - Straszna z niej przylepa, nie wiem jak to się stało. Nie jest w stanie spędzić ani chwili w samotności - wyjaśnił, spoglądając kątem oka na futrzaka. - I jest też nieznośna, bo kiedy tylko może, to gryzie i drapie... - Cóż, po kimś musiała to mieć, prawda?

______________________


I love the way you hurt me,
It's irresistible...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brisbane, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 202
  Liczba postów : 179
http://www.czarodzieje.org/t15384-viatrix-travers
http://www.czarodzieje.org/t15391-little-pixie-nah-just-trixie
http://www.czarodzieje.org/t15580-dixie
http://www.czarodzieje.org/t15383-trixie-travers




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Mar 04 2018, 16:07

Widok uśmiechu na jego twarzy jeszcze silniej rozbudził w niej entuzjazm. Naprawdę nie żałowała swojej decyzji. Nie było niczego gorszego na świecie od samotności, a chociaż nie była do końca przekonana jak to było z Mefisto, jej ona dokuczała niezwykle silnie. Łatwiej było jej wyskoczyć z kimś nawet w taki mróz, zamiast męczyć się z samą sobą w czterech ścianach, zwłaszcza, że wszystkie zimowe kolorowanki, jakie tylko miała w dormitorium, już dawno pokolorowała. Może powinna zaciągnąć Mefisto do księgarni i kupić z nim jakieś nowe egzemplarze? To była myśl! Jednak, póki co, czekał ich ten szalony piknik.
- Mam ochotę na ciasteczka z cukrową posypką, a one najlepiej smakują pod gołym niebem. Ile można czekać na wiosnę? - Poskarżyła się na nieustępliwą zimę, jednocześnie zdradzając się ze swoją nieogarniętą umysłem miłością do słodkości, a to, że skłonna była się podzielić z Mefisto wyraźnie zdradzało, iż darzy go sympatią. Byle komu nie zanosiła swojego ulubionego przysmaku. Podziękowała mu, gdy przejął od niej torbę i dziarsko maszerując, zaczęła lekko podskakiwać na oblodzonej drodze. Pozbawiona obciążenia znowu straciła rozsądek, ale nie przejmowała się tym. W razie potrzeby istniała szansa, że Nox ją podtrzyma. Jeśli nie, cóż, najwyżej obije sobie pośladki. Trudno, to nie byłby pierwszy raz w tym roku, więc powoli zaczynała się zaprawiać w boju. - Jaki pan taki zwierzak - skomentowała bezczelnie, pokazując mu język w uszczypliwym uśmiechu, ale zaraz przytuliła głowę do jego ramienia, jakby chciała złagodzić swoje słowa. - Koty chyba tak mają, a przynajmniej te małe. Może została za wcześnie zabrana od mamy? Podobno, jeżeli kociak Cię ugniata to znaczy, że czuje się bezpiecznie i szuka pożywienia. Więcej Ci nie powiem, ja w dormitorium w Red Rock zamiast kota trzymałam przy łóżku salamandrę. - Przyznała się do swojej niewiedzy na temat magicznych stworzeń, przyspieszając niebezpiecznie kroku, gdy poczuła jak drętwieją jej nogi. Pewnie nawet zaproponowałaby wyścig do najbliższego drzewa, byleby tylko się rozgrzać, gdyby nie pamiętała o Lilith buszującej przy jego szyi. Wyciągnęła ich splecione palce przed siebie, aby obejrzeć tatuaże na skórze Ślizgona. - Ile ich już masz? - Zmieniła nagle temat, unosząc głowę, aby zajrzeć w twarz rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 14 2018, 10:56

Sama nie wiedziała czemu, tak właściwie, w ogóle się na to zgodziła.  
Po pierwsze: nigdy nie miała z Adamem zbyt dobrego kontaktu. Okay, może i nie nienawidzili się i, co prawda, nie byli wrogami do tego stopnia, aby na swój widok ciskać w siebie piorunami, ale nigdy nie byli na typowo przyjacielskiej stopie. Wszystko ograniczało się do złośliwych komentarzy względem siebie i zmuszeniu do siedzenia na niektórych zajęciach razem. Po drugie: Elaine rzadko kiedy była skłonna do wychodzenia wieczorami z zamku. Tak właściwie to późne popołudnia zdecydowanie wolała spędzać w dormitorium, przygotowując się do kolejnych zajęć. Więc dlaczego tego dnia, postąpiła inaczej niż zazwyczaj? Chyba była po prostu ciekawa, co może jej się przytrafić na spotkaniu z chłopakiem, z którym dopiero od niedawna zaczęła więcej rozmawiać i o którym naprawdę od zaledwie tygodnia, była w stanie pomyśleć w pozytywnym aspekcie.
Punkt widokowy był dobrym miejscem na rozmowę. Było tu spokojnie, ładnie i raczej można było liczyć na odrobinę samotności. Dziewczyna przed wyjściem, zrzuciła z siebie szkolną szatę, by na miejsce udać się otulona w granatową bluzę z kapturem. Wieczorami było chłodno. Wolała zaopatrzyć się w coś odpowiedniego.
Była pierwsza i absolutnie jej to nie przeszkadzało. Wbrew jej nieco zarozumiałego charakteru, była w stanie poczekać kilka minut. Szczególnie dlatego, że widok wynagradzał jej ten chłód i chwilową samotność.
Dziewczyna naciągnęła rękawy, aż po końcówki palców i przymknęła oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 425
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 14 2018, 11:48

Gdyby mu kiedyś ktoś powiedział, że zaprosi Elaine w tak piękne miejsce jak punkt widokowy to pewnie by wyśmiał. Nie był tutaj jeszcze z żadną dziewczyną ani z chłopakiem ale dzisiaj całkiem spontanicznie wysłał jej list. Zupełnie jakby nie mógł do niej podejść w pokoju wspólnym i ją zaprosić. Jednak to nie było to samo.
Gdyby chłopak podszedł i ją zaprosił to by od razu odmówiła a tak chciał mieć wciąż nadzieję, że ta zastanowi się i jednak się zjawi na miejsce choćby z ciekawości czy z nudów. Nie raz ją widział wieczorami w pokoju wspólnym samą z książką. Czasami otaczały ją przyjaciółki, czasami tylko ogrzewała się przy kominku. Czasami rzucił w jej stronę durnym komentarzem typu czy nie ma jej kto ogrzać czy co, ale nic poza tym.
Kiedy ją poznał to naprawdę jej nie lubił. Stanowiła dla niego wyzwanie. Nieświadomie z nią rywalizował starając się pisać lepsze prace od niej, dostawać lepsze wyniki z kartkówek jednak nie pokazywał, że tym się przyjmuje. Kiedy musiał z nią siedzieć na lekcji albo pracować w parze to była prawdziwa katorga, ale teraz jest inaczej.
Nie pokazywał, że ją lubi bo nie chciał wyjść na świra, ale lubił spędzać z nią czas rozmawiając. Wolał jej dogryzać niż z kimkolwiek innym rozmawiać. No prawie. Nie wiedziała skąd ta zmiana. Wiedział, że czas jemu się kończy. To był jej ostatni rok i istniała prawdopodobność, że już nigdy się nie zobaczą. Komu będzie dogryzać jak ukończy edukację? To może dlatego zaryzykował i ja zaprosił? Naprawdę nie wiedział co nim kierowało.
Przyszedł na miejsce punktualnie, a ona już tam stała. Naciągnęła rękawy jakby było jej zimno i przymknęła oczy. Uśmiechnął się na chwilę do siebie ale zaraz spoważniał. A więc przyszła. Odchrząknął zbliżając się bliżej.
- Mam nadzieję, że nie jest ci zimno. Jak chcesz to ja mogę cię rozgrzać- zażartował. Zdecydowanie nie byli na etapie w którym on ją przytula i pociera jej zmarznięte ramiona. Nie był pewien czy kiedykolwiek dojdą to takiego stopnia znajomości.-Podoba ci się miejsce, które wybrałem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 14 2018, 14:21

Nie czekała długo. Tak właściwie to nawet się porządnie nie odprężyła, gdy ciszę przerwał głos Adama. Wbrew wszystkiemu, co o nim uważała, nie mogła zaprzeczyć, że miał niesamowity głos. I dodatkowo był całkiem przystojny, ale prędzej wyrwałaby sobie język niż powiedziałaby mu to wprost. Nie miała w zwyczaju prawić mu, czy komukolwiek innemu komplementów. Otworzyła oczy, odwracając głowę w kierunku chłopca i uniosła lekko kącik ust; nie sądziła, że uda mu się ją rozbawić?
- Nie wiem, czy chcę znać twoje sposoby na rozgrzewanie, świrze - odparła, pochylając się trochę do przodu na ławeczce. - Jeszcze mnie podpalisz, żeby mi się zrobiło gorąco albo użyjesz jakiegoś szalonego zaklęcia, że mi temperatura skoczy i wtedy będzie problem. Musiałbyś wtedy uważać, bo zemsta z mojej strony jest surowa i powolna - dodała, uśmiechając się słodko, co nie pasowało do jej słów.
Elaine podniosła się z ławki i podeszła do barierki, opierając się o nią rękami i spoglądając ukradkiem na Zakazany Las, przeciągle westchnęła. Już niedługo kończyła szkołę i nie była w stanie ukryć, że odrobinę się bała. Czekało ją dorosłe życie, praca i inne obowiązki; nie była pewna, czy podoła, czy sobie ze wszystkim poradzi. Wiedziała, że w najgorszym wypadku będzie mogła liczyć na rodzinę, ale nie chciała z byle powodu do nich biegać. Dodatkowo żałowała, że będzie musiała rozstać się ze szkołą. Spędziła tutaj dużą część swojego życia i na pewno będzie to dziwne, aby opuścić mury szkoły po raz ostatni i nie wrócić tu wraz z końcem wakacji. Zaczęło ją to nagle przerażać i przytłaczać. Spojrzała na Adama, stukając palcami o barierkę. Nawet zaczęła żałować, że tak późno go polubiła; kto wie, czy wszystko nie wyglądałoby inaczej, gdyby otworzyła się na osoby, dla których wcześniej bywała paskudna?
- Mogłabym pomyśleć, że jesteś romantykiem. Czy to jakiś ukryta próba uwiedzenia mnie? - zapytała, przechylając głowę na bok i uśmiechając się do niego z rozbawieniem. - Poza tym, czemu stoisz tak daleko? Nie gryzę jak mi ktoś nie zaszkodzi - westchnęła, tym razem opierając łokcie na barierce. Znów przeniosła wzrok z szatyna na widok. - Lubię to miejsce. Lubię ten widok, szczególnie teraz - wymamrotała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   

Powrót do góry Go down
 

Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 30 z 31Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 29, 30, 31  Next

 Similar topics

-
» Punkt Krawiecki
» Rozwód - wszystko na ten temat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
most wiszący
-