Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wielkie wahadło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Wielkie wahadło   Sro Cze 19 2013, 17:50

First topic message reminder :


Wielkie wahadło


W tym niewielkim pomieszczeniu nie znajduje się nic, poza wielkim wahadłem, które nieustannie, leniwie się porusza. Pomieszczenie to zwykle jest zamknięte wielkimi drzwiami, a zagląda tam tylko woźny konserwujący stare mechanizmy... no i oczywiście uczniowie, szukający pustego kąta w zamku!

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1589
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon Lis 27 2017, 22:23

Leo zawsze ciągnęło w stronę mugolskiej kultury, którą znał głównie dzięki pochodzeniu matki. Amala Vin wplątała się w czarodziejskie towarzystwo i przyzwyczaiła do niego tak, że jakimś cudem żyli w symbiozie - mimo wszystko zdolności magicznych nie posiadała i nie miała różdżki, którą wszystko mogłaby załatwić. Uczyła syna od najmłodszych lat jak radzić sobie bez zaklęć, a jemu bardzo to odpowiadało. Teraz dodatkowo powinien jej podziękować, bo przecież wszelkie czary i uroki odmawiały mu posłuszeństwa. Nie dziwił się jednak, że dużo osób z bardziej konserwatywnych rodzin czarodziejskich dalej nie ma pojęcia o mugolskiej kulturze. Trzeba było chcieć się w to zagłębić, a najlepiej znaleźć dobrego przewodnika.
- Mixed Martial Arts - rozwinął skrót, nie sądząc, że to zaciekawienie przejawiane przez profesora to coś więcej niż zwykła uprzejmość. Ten jednak dopytywał, zapewne oczekując zwięzłej i prostej odpowiedzi. Leo wielokrotnie pomagał na treningach, miał również od trzech lat mugolski kurs instruktora sztuk walki - rozmawiał zarówno z chętnymi do ćwiczenia dzieciakami, jak i ich rodzicami. Musiał wiedzieć co mówić i jak, ale przy czarodziejach zawsze gubił słowa. - Cóż, mugole mają bardzo rozwiniętą dziedzinę sztuk walki, czyli różnych technik i form obrony. MMA to po prostu odłam, w którym nie stosuje się broni, za to samych zasad jest mało. Trochę taka mieszanina wszystkiego - kopnięć, uderzeń, dźwigni, podduszeń... - Potarł lekko kark w zamyśleniu. Musiało to brzmieć bardzo dziwnie, takie bicie się dla sportu. Fakt faktem Vin-Eurico wolał oberwać prawym sierpowym, niż jakimś podstępnie rzuconym zaklęciem.
- Myślę, że tak. Po prostu wydaje mi się, że to jakieś mało znane zaklęcie - w ogóle temat animagii to jedno wielkie tabu - zauważył, lub może raczej zasugerował. To był tylko i wyłącznie jego opinia i ciekaw był, czy profesor podziela to zdanie. - Chciałbym profesora zapewnić, że świetnie, ale z tymi zakłóceniami moja różdżka bywa bezużyteczna. Wychodzi na to, że ciężko stwierdzić. - Czekał na dalszy ciąg wypowiedzi Bergmanna, szczerze licząc na to, że temat nie ucichnie. Gryfon czekał na propozycję, choć jednocześnie się jej obawiał.

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Wto Lis 28 2017, 22:28

Zamyślił się - podobnie jak przedtem. Rozważał. Trybiki wewnątrz umysłu pracowały niezmiernie pilnie, usiłowały wyłapać choć skrawki wiedzy ze wspomnień. Nie, nie usłyszał jeszcze na temat tej dyscypliny. Usłyszał teraz. I niespecjalnie - jak często - pojmował ideę. Mugole wydawali się niezmiernie odlegli.
- …a chciałem powiedzieć, że odpowiada to naszym pojedynkom - przyznał, w wyrazie rozważań gładząc pokryty kilkudniowym zarostem policzek. - Wypada dodać - z większą swobodą. - W tym powinien mieć rację - albo takie pokładał nadzieje. Planował niegdyś, w wolnym czasie, wybrać się na wycieczkę po owym świecie; niemniej z obecną wiedzą i bez przewodnika, skończyłby pewnie z przyszytą łatką dziwaka, nieocalony nawet przez niewątpliwe umiejętności aktorskie - które wykorzystywał przy niemal każdej dziedzinie życia.
- Musimy jakoś odnaleźć się wśród zakłóceń - zauważył. Dlatego prowadził lekcje, dlatego namawiał do próbowania swych sił w praktyce. Naprawdę, wiele by dał za pewność - on pewnym był zawsze. Z jednej strony chciał już odpuścić, z drugiej strony zaś uznał - o wiele bardziej chciał się przekonać. Było to jedno z trudniejszych zaklęć i prawdę mówiąc, rzadko kiedy miał okazję przynajmniej wspomnieć, przez większość czasu wałkując najzwyklejsze banały. Zagłębiając się ponownie w te kwestie, rozwijał w pewnym sensie i siebie.
- Osoba, która chce opanować animagię, powinna również wiedzieć, jak tę przemianę odwołać - postanowił. - Niech stracę - dodał półżartobliwie, przyjmując ponownie znaną już Gryfonowi postać. Od tej pory wskazówki mogły być jedynie krakaniem.



Rzuć kostką Cool
Spoiler:
 

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1589
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Wto Lis 28 2017, 22:51

- Troszkę się różni - przyznał z rozbawieniem. Ucieszyło go, że reakcja nauczyciela nie była negatywna - ponad wszystko doceniał, że nie został odesłany do skrzydła szpitalnego. Parę siniaków czy otarć jeszcze życiu nie zagrażało, a Leo zawsze podchodził z dystansem do czarodziejskiej medycyny. Zdecydowanie wolał zmobilizować swój organizm do regeneracji, darując sobie eliksiry i zaklęcia... a przy tych zakłóceniach to ani śnił niepotrzebnie się wysilać.
Zdaniem Leo w mugolskim świecie było coś bardziej "prawdziwego". Wiedział, że samo machanie różdżką nic nie daje, a czarodzieje spędzają lata na opanowaniu swoich zdolności. Fakt faktem mugole nie mieli takich możliwości i radzili sobie wyśmienicie. Gryfon w obecnych czasach bardziej zwracał uwagę na to, jak często normalnie powoływał się na magię, byle tylko było mu łatwiej.
- Nie wiem czy to... och. No dobra - odchrząknął cicho, spoglądając na kruka. Bergmann chyba nie wiedział na co się pisze. Leonardo sześć razy rzucał Finite, Clamor trafił zarówno w przeciwniczkę jak i w siebie (poszlochali sobie na tej plaży...), świeczkę oblał wodą w celu zapalenia jej, a Fovere przed balem wygasło i pół drogi do zamku truchtał niemal półnago (cholerny kostium, wyziębił się w nim jak głupi). Teraz miał rzucić zaklęcie na swojego profesora, u którego zależało mu na przychylnym spojrzeniu, bo przecież potrzebował mentora w temacie animagii.
- Lividus fera - powiedział, gdy już wygrzebał różdżkę z torby i wycelował nią w ptaka. Sama formułka zabrzmiała jakoś inaczej i wyjątkowo epicko, ale niestety nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Ani w ogóle jakiegokolwiek rezultatu. Opuścił różdżkę z ponurym uśmiechem.
- Ostrzegałem - zauważył, choć sam odetchnął w duchu. Lepiej żeby nie zadziało się nic, niż żeby jakoś nauczyciela skrzywdził.

5

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sro Lis 29 2017, 20:32

Kruk przyglądał się tym działaniom z uwagą - z zainteresowaniem przekrzywił głowę, koncentrując na jednym punkcie swoje okrągłe oczy. Trwał tak, utkwiony jakby w zamarciu, obserwując wyciągniętą przez studenta różdżkę - wycelowaną w jego sylwetkę. Niemniej - nic się nie stało. Żadnego blasku błękitu, żadnych efektów, po prostu n i c. Albo samo podejście, skupienie pozostawały błędne albo to zakłócenia nieustannie dawały o sobie przypomnieć; nie szkodzi, nie zakładał wręcz pomyślności przy pierwszej próbie. Jak każde zaklęcie, szczególnie to wliczające się w poczet trudniejszych, Lividus Ferę należało niezaprzeczalnie wyczuć. Magia w dużej mierze pozostawała intuicyjna, w przeciwieństwie do twardo stąpających po ziemi mugolskich teorii, technologii opracowanej wyłącznie dziełem rąk i umysłów.
Początkowo nie zamierzał ułatwiać zadania - dopiero później, ewentualnie, chcąc się odmienić oraz wyłożyć wszystko znacznie dokładniej. Niemniej uznawał za najważniejszą praktykę, w tym wyciąganie wniosków z poczynań. Jego postawa wydawała się chcieć powiedzieć:
spróbuj raz jeszcze.



Rzuć kostką
Spoiler:
 

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1589
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sro Lis 29 2017, 20:51

Miał złe przeczucia od samego początku. Leo niby lubił kiedy ludzie pokładali w nim wiarę, jednocześnie za bardzo bolało go przynoszenie innym zawodu. Sam już swoich umiejętności nie przeceniał, ewentualnie okazjonalnie żartując sobie w celu podniesienia własnej samooceny. W tej chwili doskonale wiedział, że nie uda mu się szybko opanować tego zaklęcia, czym zawiedzie Bergmanna. Dokładnie na tej samej zasadzie obawiał się pierwszej przemiany animagicznej, niemalże czując w jakim szoku będzie profesor, kiedy Leo w końcu zaprezentuje się z tej gorszej strony.
Mimo wszystko fajnie by było, gdyby z jego różdżki poszła choćby iskierka. O ile Gryfon uznał to za jasny znak, że lepiej sobie darować i odpuścić, o tyle kruk dalej wpatrywał się w niego wyczekująco. Leo zacisnął szczękę, potrzebując chwili na zebranie myśli. Hej, to nie było w jego stylu, on się za szybko nie poddawał - nie mógł, gdyby to robił, to nie miałby nawet najmniejszych osiągnięć. Teraz zatem również po prostu uniósł ponownie różdżkę, powtarzając formułkę zaklęcia ze znacznie większą determinacją w głosie. Zanim się w ogóle zorientował co się dzieje, poczuł dziwne szarpnięcie i świat dookoła niego zawirował. Vin-Eurico odruchowo zamknął oczy, uznając to za zwykłe zawroty głowy, którym towarzyszył dziwny dreszcz rozlewający się po całym ciele. Gdy w końcu wszystko ustało otworzył oczy i przez chwilę poważnie nie miał pojęcia co się wydarzyło. Nie wiedział nawet na czym się koncentrować. Na tym, że stał na czworaka (co do cholery?), że jego różdżka leżała tuż pod jego nosem i wyglądała bardziej jak przewrócony konar drzewa, czy że wszystko inne również wydawało się ogromne... Leo uniósł powoli rękę - nie, łapę. Białą, puszystą łapkę, maleńką i uroczą.
Jakim cudem sam siebie zmienił w króliczka?!


6 i 2 :')

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Czw Lis 30 2017, 01:15

KRAA - masywny dziób kruka otworzył się wręcz machinalnie; próbował ostatkiem sił stłumić tę salwę śmiechu, za wszelką cenę usiłującą wydostać się z jego krtani. Niestety, jedno nieprofesjonalne zdołało uciec; zatuszowane z względnym sukcesem, jak gdyby zwierzę dusiło się pod wpływem nieuchronnego kaszlu.
Spodziewał się absolutnie wszystkiego. Niekoniecznie zamienienia w królika. To była czysta groteska - sporo wyższy od niego mężczyzna w postaci… małego, bezbronnego zwierzątka o lśniących, paciorkowatych ślepiach oraz kremowym futerku. Na swoje szczęście, Bergmann doskonale radził sobie z opanowaniem emocji; niestety, wysiłek wkładany w utrzymanie powagi, włączając oczywiście w to zakłócenia, sprawił - że rezultat odmiany osiągnął dopiero za piątym razem, kiedy niedługo potem przybrał już postać ludzką. Przynajmniej miał trochę czasu, aby ochłonąć.
- Lividus Fera wymaga włożenia wyjątkowo dużej siły w zaklęcie - przeszedł do bardziej złożonego nakierowania. - Na swój sposób jesteś na dobrej drodze. - W końcu musiał użyć sporo energii i woli - które jednakże okazały się zgubne. Obecnie zaklęcia były niezdolne do przewidzenia; wolał zrzucić winę na aktualne problemy.
- Kontynuujemy? - zapytał. Nie miał pojęcia, czy Vin-Eurico nie potrzebuje aby momentu przerwy.
Oby tylko się nie zniechęcił.

Moje kostki: za piątym razem

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1589
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Czw Lis 30 2017, 01:44

To był jakiś sen, poważnie. W jednej chwili próbował skomplikowanego zaklęcia, w drugiej sam padał ofiarą jego odwróconego działania. Najgorsze było to, że miał odmienić Bergmanna z kruka w człowieka, a w drugą stronę nagle wyszedł mu maleńki króliczek. Leo dłuższą chwilę po prostu stał przerażony, zadzierając głowę aby spojrzeć na ptaka i czekając, aż zostanie uratowany. W jego głowie panował straszny natłok myśli, a kruczy śmiech wcale nie pomagał. Ostatecznie zanim nauczyciel zdążył w ogóle się zabrać za robotę, Gryfon postanowił wykorzystać sytuację. Po paru niepewnych kroczkach udało mu się opanować przeurocze kicanie (choć na początku po prostu wylądował na tyłku), ale i tak zaraz mu się łapki poplątały - nie był przyzwyczajony ani do maleńkiego ciała, ani do króciutkich kończyn. Z tego wszystkiego w ogóle nie zwrócił uwagi na to, że Bergmann kilka razy musiał rzucać zaklęcie. Leo wrócił do swojej postaci akurat w momencie, w którym przystanął na tylnych łapach, toteż od razu mógł się wyprostować i odetchnąć jako człowiek.
- Czy ja wiem, to było całkiem silne - stwierdził z rozbawieniem, z trudem powstrzymując śmiech. No chyba nie uda mu się już na profesora spojrzeć tak, jak wcześniej - teraz cały czas zastanawiał się jakim cudem mężczyzna nie umiera ze śmiechu. Czy w jego oczach na zawsze miał pozostać Leonardo Króliczkiem? - Mam szczerą nadzieję, że to nie jest jakiś znak na przyszłość - dodał, przygryzając wewnętrzną stronę policzka. Tak właściwie to gdyby okazało się, że jako animag przybiera postać właśnie królika... Cóż, prawdopodobnie trochę by pocierpiał, ale nie obyłoby się bez śmiechu. No i Ezra zyskałby puchatą kulkę szczęścia! - Tak, tak. - Podniósł różdżkę i wziął kilka głębszych wdechów, a następnie skinął jeszcze głową dla potwierdzenia, że jest gotowy do dalszych prób. Gorzej być chyba nie mogło, nie? Wykluczając przypadkowe skrzywdzenie kogokolwiek...

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Czw Lis 30 2017, 08:54

Musiał wewnętrznie przyznać - Gryfon dość dobrze zadomowił się w nowej konfiguracji. Ludzie, pod wpływem zaklęcia Humanum zachowywali się różnie - nietrudno wychodzić z taką opinią, zwłaszcza, przy uwzględnieniu faktu - była to wymuszona forma, z zachowywaniem wszelkich emocji i myśli. Niekiedy należało też włączyć panikę. Animag - przeciwnie, rzadko kiedy bywał wobec przemiany zmuszony; w końcu z własnej woli zdecydował się opanować tę umiejętność.  
- Sądzisz, że przypominasz z usposobienia królika? - Przyjrzał mu się uważniej. Trudno było powiedzieć - czy żartował czy absolutnie poważnie pytał. Półżartem pozostawało najlepszą opinią. Osobiście - kiedy przygotowywał się do swej pierwszej przemiany, również czyhało zawsze zastanowienie - chociaż nie podejrzewał uroczych, futrzastych stworzonek dostępnych (raczej) dla nieśmiałych oraz pomocnych osób. Z charakteru prędzej przypominałby jakąś jaszczurkę bądź węża - w końcu miał zwyczaj wywijać się spod problemów z niemałym, gadzim sprytem. Ze swojej formy był oczywiście zadowolony. Kto nie chciałby zyskać możliwość lotu?
Skinął wyłącznie głową, zadowolony z powodu dalszych chęci do próbowania. Miał nadzieję tym razem nie potrzebować stłumienia resztkami sił śmiechu. Ponownie przemienił się w kruka, czekając.  

Kostki
Spoiler:
 

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1589
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Czw Lis 30 2017, 12:00

Już raz był pod wpływem zaklęcia Humanum i prawda była taka, że szalenie mu się to podobało. Oczywiście fajniej było hasać jako lis, chociaż jak wiele osób mogło pochwalić się kicaniem? Leo miał wrażenie, że nawet przy tym uroku zwierzęca forma w pewien sposób odpręża - ta świadomość, że gdyby ktoś tu wszedł, to nie wiedziałby, że ta biała kulka to on. Ciężko było sobie wyobrazić, że animag miał jeszcze łatwiej, odnajdując w zwierzęcej formie większą siłę.
- Nie - odparł zgodnie ze swoim sumieniem. Nie chodziło już nawet o jego preferencje co do zwierząt, zwyczajnie królik do niego nie pasował. Był zdecydowanie zbyt delikatny, łagodny i strachliwy. Leonardo mógł być kochaną osobą, ale na Merlina, był również wyjątkowo waleczny. Ostatnio sporo się nad tym zastanawiał, bo przed pierwszą przemianą zwyczajnie nie mógł tych myśli odizolować.
Kontynuowali naukę, a Leonardo pewniej ścisnął różdżkę, tym razem nie chcąc pozwolić na podobny odpał. Pierwsze machnięcie różdżką nic nie dało, drugie - błyskawicznie wyprowadzone zaraz po tamtym - przyniosło ten sam brak efektu. Gryfon mimowolnie poczuł odrobinę irytacji, a jej cień zapewne przemknął mu przez twarz.
- Lividus fera - rzucił uparcie, a z różdżki wystrzelił błękitny promień. Leo już jakiś czas temu zauważył, że w emocjach często zaklęcia wychodziły mu lepiej - nie był pewien tej teorii, bo przecież powinno mu iść lepiej kiedy się skupiał, a nie kiedy tracił cierpliwość. Opuścił różdżkę z nikłym uśmiechem, spoglądając na profesora.

6, 1, 2 Cool

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pią Gru 01 2017, 16:16

Prawdę mówiąc, same ćwiczenia stanowiły również atrakcję dla samego Bergmanna - opowiadającym zazwyczaj (powstrzymując znużenie) podstawy oraz banalne zaklęcia. Lividus Fera z pewnością nie było banalne; wliczało się w grono formuł trudniejszych, przysparzających kłopotów przy spontanicznym rzuceniu - niekiedy, dla pewności koniecznym do współdziałania we dwie albo więcej osób.
Udało się.
Uśmiech, który zagościł na twarzy świadczył o gratulacji, choć na pochwały było o wiele za wcześnie. Kruk przetransformował się z powrotem w człowieka, choć Bergmann wiedział - nie był to w żadnej mierze koniec ich wspólnych działań.
- Do trzech razy sztuka? - zapytał luźno. Niemniej, dało się bez problemów pośrednio odczytać jego zadowolenie z pomyślnie wykonanego zaklęcia. Jakby nie patrzeć - znacznie wykraczali poza materiał systematycznych ćwiczeń. Kluczem do osiągnięcia sukcesu - z zakłóceniami czy bez nich - pozostawał jednakże trening. Ciągły, z pozbawieniem swojej osoby przesadnej pewności - zgubnej jak nigdy dotąd. Jedno poprawne wykonanie zaklęcia nie oznaczało reszty doszczętnych zwycięstw.
- Zobaczmy, czy uda się tobie powtórzyć ten sukces - powiedział, nieco podwyższając poprzeczkę swych oczekiwań. - Tym razem zadanie będzie nieco trudniejsze - dodał oraz przybrał postać zwierzęcia. Kruk lada moment miał poderwać się do - co prawda ograniczonego w tym pomieszczeniu, niemniej bardziej kłopotliwego od bezczynności lotu. Wiadomo, że w tym przypadku należało bardziej się skupić.
W końcu żaden podejrzany animag - w większości przypadków nie będzie stał oraz czekał.

Kostki
Spoiler:
 

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1589
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sob Gru 02 2017, 13:28

Sam z siebie był po prostu dumny - pewnie nie powinien, bo to tylko jedno udane zaklęcie, w dodatku rzucone poprawnie dopiero za trzecim razem. Mimo wszystko Leo lubił skupiać się na pozytywach, czerpiąc motywację z przyjemnych aspektów. Jego szczątki niepewności rozwiał sam Bergmann, który pokusił się na szczery uśmiech, zapewniając chłopaka, że szło mu naprawdę nieźle.
- Trzy to magiczna cyfra, nie? - Wzruszył lekko ramionami, trochę się zapominając i formuując tę wypowiedź bardziej nieformalnie, niż planował. Zmarszczył zaraz brwi. - Czy może to było siedem... - dodał ciszej, nie chcąc się już chwalić wątpliwymi wiadomościami dotyczącymi numerologii. Pokiwał głową, gotów na podniesienie poprzeczki - lepiej byłoby poćwiczyć trochę na obecnym poziomie, ale przecież nauczyciel bardziej znał się na rzeczy. Zresztą Leo starał się jak najlepiej wykorzystać czas z animagiem, wiedząc jak niewiele okazji mu się przytrafi do rzucenia Lividus fera. Nie spodziewał się latania i pewnie przez chwilę miał trochę głupią minę... zaraz potem zabrał się za czarowanie. O dziwo to wcale nie brak celności był problemem, a wciąż szwankująca magia. Vin-Eurico za trzecim razem odmienił kruka, odruchowo używając do tego magii niewerbalnej, przez co mógł sprawić mu małą niespodziankę.
- Moją magiczną cyfrą jest zdecydowanie trzy.

Kostki: 6, 1, 4 (?)

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sob Gru 02 2017, 21:12

Teoria do trzech razy sztuka zyskała potwierdzenie dla siebie - ponownie. Specjalnie nie wzleciał wysoko (zresztą pozostawał ograniczony sklepieniem sufitu, choć ten z racji masywnej figury wahadła był stosunkowo ulokowany ponad hogwarcką normę), aby w razie sukcesu (w końcu nie wątpił) w pełnym zdezorientowaniu nie upaść na twardą podłogę. Wystarczyło już obecnych urazów, dwóch złamań rąk w stosunkowo nieoddalonych od siebie okresach - piekielnie bolesnych oraz wymagających uzdrowicielskich działań. Każde zwrócenie się w sprawie tego rodzaju pomocy traktował jako swego rodzaju dyshonor; niemniej przekrzywiona, uwypuklona kość idąca w parze z zaczerwienieniem i opuchnięciem, nie była czymś zdolnym do oddalenia. Na pewno.
- To dobra liczba - oznajmił. - Oby tak dalej. - W jego opinii niewiele dzieliło Vin-Eurico od zupełnego opanowania zaklęcia - co nie znaczyło zaniechania kolejnych ćwiczeń. Był doskonale świadomy, jak bardzo zgubną była przesadna pewność. Niemniej na pochwałę zasługiwał, z pewnością. A Daniel Bergmann nie był w nich szczodry - musiał mieć powód. Prawdziwy, bez wyolbrzymień.  
- Jeszcze trochę i mógłbyś zademonstrować na lekcji - wyznał. Żartował? Czy nie do końca? Naprawdę było mu szkoda w związku z problemami kreowanymi poprzez istnienie zakłóceń. A fakt faktem, przy demonstracji istniało największe wyzwanie - aby się nie pomylić. Nie zdołać popełnić choć najmniejszego błędu.
To nie była jednakże pora na rozejście się w swoją stronę - zanim to nastąpiło, kilkakrotnie kazał powtórzyć Gryfonowi ćwiczenie z używaniem zaklęcia. Z każdym razem powinno być lepiej; powinno, o ile magia nie chciała być ironiczna.

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1589
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sob Gru 02 2017, 21:27

Na całe szczęście Bergmannowi nic się nie stało - Leo nie był pewien czy takie latanie było dobrym pomysłem, mimo wszystko nawet utrzymując wysokość raczej niewielką można było się trochę potłuc, a to przecież nic przyjemnego. Nie wpłynęło to na gryfońską wolę wykonania zadania jak najlepiej, rzucił zaklęcie i kiedy w końcu się udało, to był równie dumny co wcześniej. Obserwował uważnie swojego mentora, ciekaw również tego jak on sam czuł się, przymuszony do przybrania ludzkiej postaci. Fakt faktem spodziewał się tego i nie było to nic dziwnego, ale mimo wszystko tego typu przymus musiał być dziwny.
- Oby stopniowo zaczęła się zmniejszać - dorzucił optymistycznie, zacierając dłonie z zapałem. Miał sobie zrobić przerwę od magii, ale w kwestii transmutacji chyba na takie luksusy nie mógł sobie pozwolić. Uniósł lekko brew z zaskoczeniem na kolejne słowa profesora, skwitował je jedynie setnym uśmiechem. Nie był pewien, czy Bergmann mówił poważnie, czy sobie żartował - tak czy siak było to miłe. Leo lubił się popisywać, a wcale nie tak często nie miał ku temu okazji.
Ucieszył się, że poświęcili jeszcze trochę czasu na naukę. Nauczyciel wcale nie zamęczał go radami, nie powtarzał w kółko "skup się", ani nic takiego. Kiedy pierwsza próba wyszła idealnie, do kolejnych Vin-Eurico podszedł jeszcze pozytywniej i nawet jeśli coś mu nie wychodziło, to nie poddawał się irytacji. Kiedy w końcu się rozstali, Gryfon był niesamowicie zadowolony i zastanawiał się już, czy będzie głupio poprosić Bergmanna o przetestowania zaklęcia w drugą stronę, oczywiście gdy sam opanuje animagię. Ciekaw był jak wygląda druga strona medalu...

4

/zt x2

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 169
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 260
http://www.czarodzieje.org/t15846-theodore-thidley
http://www.czarodzieje.org/t15869-theodore-thidley#428720
http://www.czarodzieje.org/t15871-poczta-theo#428756
http://www.czarodzieje.org/t15868-theodore-thidley




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon Kwi 23 2018, 22:30

Dość długo szukał wolnej, najlepiej kompletnie zapomnianej przez społeczeństwo Hogwartu sali, by kontynuować swoją zawieszoną na zbyt długi czas naukę zaklęć Uzdrawiających. Jego niezastąpioną nauczycielką w tym kierunku co prawda nie była pani Blanc, ale młodsza koleżanka z domu- Sanne. Nie byli ze sobą specjalnie blisko, ale darzył dziewczynę sympatią. Była sympatyczna.
Stare, opuszczone, nieduże pomieszczenie znalazł na trzecim piętrze. W środku, za wielkimi, donośnie trzeszczącymi drzwiami znajdowało się tylko potężne, wielkie wahadło, które bezustannie się poruszało w tą i z powrotem. Aż żałował, że nie wiedział o tym miejscu wcześniej, było tu idealnie. Takie pokoje mogły się wydawać dla innych nudne, nieciekawe w swej starości i prostocie. Theo jednakże najbardziej kochał rzeczy długowieczne, mające historię, pewną przeszłość. Dodatkowo- wahadło. Ile to z nimi spędził czasu w swoim domu rodzinnym i pracy. Może był tu pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni. Terry’emu by się tu też pewnie spodobało.
Wziął ze sobą jednego ze specjalnych manekinów pożyczonych z Sali Magii Leczniczej. Dziwnie się czuł nosząc go pod ramię , gdyż lalka wydawała się człowiekiem. Położył ją na środku przy okazji również się schylając. Niepewnie wziął do rąk jedno z bezwładnych, białych ramion, od których nawet Theo miał ciemniejszą cerę. Wyjął z tylnej kieszeni czarnych spodni szorstki, twardy kamień, którym po chwili ze skrzywieniem potarł mocno w wybraną część ciała kukły. Po kilku takich ruchał miejsce zaczerwieniło się, a miejscami zaczęły pojawiać się pojedyncze kropelki, czerwonej cieczy, która miała emitować krew.
-Sorki- szepnął mimo wszystko czując jakby zadawał krzywdę prawdziwej istocie co mu naprawdę się nie podobało- Za chwilę naprawię.
Odrzucił prędko kamień na bok sięgając po swoją, ostatnio coraz bardziej kapryśną różdżkę. Od zawsze powtarzał, że połączenie Świerku i Pióra Pegaza nie jest dobrym pomysłem, Caesar się także z nim zgadzał, a teraz, gdy świat czarodziejski przy okazji był przytłoczony zakłóceniami to dopiero była tragedia. Odchrząknął mając nadzieję, że kompletnie samodzielna nauka jednak odniesie jakiś sukces.
-Vulnus Alere- wycelował magiczny patyk w wcześniej zrobioną ranę. Jednakże nic się nie zadziało. Nie spodziewał się sukcesu za pierwszym razem, byłoby to do niego niepodobne. Niestety nie wiedział, czy teraz może niepowodzenie zarzucać anomaliom czy swojej nieudolności. Obie opcje były jak najbardziej prawdopodobne, w końcu krukon był naprawdę bardzo kiepski z Zaklęć, a magia Uzdrawiająca była z nimi ściśle powiązana. Nie chciał się jednak poddawać.
-Vulnus Alere- spróbował jeszcze raz przywołując w pamięci dokładny ruch różdżką jaki musi wykonać. Może źle akcentuje, bo i tym razem urok się nie powiódł. Mógł nawet przysiąść, że uraz się tylko pogorszył. W takim tempie nigdy nie dojdzie do wymarzonych czarów na psychikę człowieka.
Odetchnął głęboko nie pozwalając się zirytować, czy sfrustrować. To zajęcie wymagało od niego całkowitego spokoju i opanowania. Choć trudno się nie irytować, gdy nie udaje ci się dziesięć razy. Bardzo trudno. Kilka razy miał ochotę rzucić bezużytecznym patykiem o wahadło. Jedenasty raz wycelował różdżką w otarcie na bezwładnym, sztucznym ramieniu.
-Vulnus Alere – wypowiedział formułę głośno i wyraźnie, jakby chciał przegonić przeklęte zakłócenia przynajmniej na chwilę. I może faktycznie przegonił, bo oto rana zaczęła się sklepiać nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Uśmiechnął się lekko z ulgą widząc, że dzisiejsza nauka nie poszła na marne. Naturalnie by w pełni nauczyć się zaklęcia wykona jeszcze te same działanie przynajmniej trzy razy. Jednakże w tym momencie stał się o wiele bardziej pewny siebie.
Następna próba poszła mu o wiele lepiej, bo urok zadziałał za trzecim razem razem, a w trzecim i wypadku już po drugim wypowiedzeniu formuły.
Zadowolony z siebie mimo wszystko uniósł delikatnie ciało manekina i tak jak wcześniej przewiesił go sobie przez ramię zostawiając wahadło za sobą.  

kostki

zt/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Skąd : Pochodzi z Krakowa, ale od niedawna mieszka w Londynie
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 40
  Liczba postów : 39
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon Wrz 17 2018, 19:34

@Ciel Sutcliffe

| po zakazanym lesie i tym, co nastąpiło potem |

Dziwne, ale dzisiaj Arkowi wzięło się na samotność. Na przemyślenie paru spraw, o ile takowe istniały w jego głowie, jeśli czasem ich sobie nie wymyślił. Ale chłopak zazwyczaj nie wymyśla czegoś takiego. Nie oszukuje się przed samym sobą. Za to ma wiele innych wad. Najbardziej chodzi nam tutaj o jego branie wszystkiego aż nadto, przesadna radość i zaangażowanie.
Minęło niewiele dni od chwili, gdy po raz pierwszy przekroczył próg Hogwartu. Niedawno miał okazję poznać to osobliwe uczucie, gdy tiara przydziału spoczywała na jego głowie. Myślał, że ta coś mu zrobi... nic bardziej mylnego! Aktualnie śmieje się, że miał podobne odczucia.
No ale nic. Aktualnie była sobota, czyli mógł trochę odpocząć od lekcji. Lekcji, tak, a na niektórych z nich nauczyciele już zdążyli zadać im prace domowe... eh, po prostu niesamowite. W negatywnym znaczeniu tego słowa. No ale ma jeszcze niedzielę... prawda? Chociaż tyle dobrego, że nie miał tego dużo. Odrobi pewnie w przeciągu pół godziny.
Postanowił, że... co takiego postanowił? Praktycznie rzecz biorąc, nic. Po prostu nie chciał teraz żadnego towarzystwa (co może się zmienić w każdej chwili, w końcu wiemy, jaki Arek potrafi być, prawda?), potrzebował chwili wyciszenia. W końcu doszedł do wielkiego wahadła, i patrząc się na niego (te niemalże go zahipnotyzowało!), usiadł na ziemi siadem skrzyżnym i położywszy przed sobą swoją wielką torbę, przez chwilę cicho kontemplował ów widok, aż w końcu sięgnął do niej i wyjął jakąś książkę o runach, w końcu to coś co on naprawdę kocha. Otworzył i zaczął chłonąć litery. Te przemieniały się w słowa, słowa zaś w zdania. Chłonął tę wiedzę i chyba nie bardzo chciał, by ktokolwiek teraz mu przeszkodził. Był teraz w swoim świecie. Lepiej by tak pozostało... czy aby ktoś mu przerwał? Może takie "uciekanie" może mieć zły wpływ na psychikę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   

Powrót do góry Go down
 

Wielkie wahadło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-