Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kawiarnia ,,Mandragora"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość


Freddie Holmes

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Galeony : 436
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9338-freddie-holmes#260217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9364-cyndzuch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9363-comme-on-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9397-freddie-holmes
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptyCzw Sie 21 2014, 14:02;

First topic message reminder :


Kawiarnia ,,Mandragora"


Groźna nazwa tego miejsca w ogóle nie odpowiada nastrojowi tu panującemu. Jest przyjaźnie, choć nie domowo. W każdym razie w Mandragorze na pewno miło spędzisz czas!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
C. szczególne : Blizna na skroni po wypadku w szwajcarskich górach.
Galeony : 828
  Liczba postów : 266
https://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
https://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
https://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t20933-dominik-rowle-dziennik#670860
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptyWto Lis 09 2021, 22:01;

Rozmowa z Yasmine była naprawdę interesująca i... intrygująca. Dziewczyna była bardzo wesoła i uśmiechnięta, a jednocześnie bystra i inteligentna. Jej słowa zmuszały go do rozmyślań, ale takich... pozytywnych. Zmieniały tor myśli, pozwalały spojrzeć z innej strony na życie. I to podczas tak krótkiej rozmowy. Miał nadzieję, że nie okaże się jakąś manipulantką czy coś... Z jej oczu biła szczerość, ale jego zaufanie do ludzi było ograniczone.
Ha, i co właśnie robił? Wymyślał najgorszy scenariusz, zamiast cieszyć się rozmową. Uśmiechnął się więc kątem ust i spojrzał dziewczynie w oczy.
- Zdecydowanie. Masz rację. Nie dalej niż przed sekundą myślałem o tym, czy na pewno jesteś tak otwarta i szczera, jak mi się wydaje, czy może udajesz, aby mnie porwać i wykorzystać - powiedział z uśmiechem, żeby nie pomyślała sobie, że bierze to na poważnie. Potem pokręcił głową, sam zaskoczony swoimi następnymi słowami. - Dzięki tobie chyba chciałbym oddać swój los w ręce przeznaczenia. Może rzeczywiście pamięć samoistnie wróci w odpowiedzi na jakiś bodziec, miejsce czy osobę. Ale... amnezjator, tak? Zapamiętam, gdybym zmęczył się za bardzo odgrywaniem dziecka.
Jej słowa istotnie powodowały walkę w jego mózgu, ale tym razem nie odczuwał z tego powodu bólu głowy. I nie był zły. Pierwszy raz nie był zły na los. Chciał przyjąć to, co mu zaoferował i stawić temu czoło. Oczywiście, może być też tak, że to Yasmine wywiera na niego taki wpływ i gdy tylko się rozejdą, to znowu otoczy go ta ponura aura, co przez ostatnie miesiące. Teraz jednak chciał cieszyć się tym czasem w kawiarni z tą dziewczyną, która poprawiała mu humor.
- Jak tak to przedstawiasz, to nawet ta życiowa przygoda wydaje się ekscytująca - dodał i westchnął mimowolnie, gdy powiedziała, że jest czarodziejem. Że nadal jest czarodziejem. Jestem czarodziejem, powiedział sobie na próbę w myślach. Naprawdę, aż poczuł dreszcz oczekiwania na myśl o nauce wszystkiego, co mogło mu ułatwić życie.
- Hm - mruknął, zastanawiając się nad jej pytaniem. - Nigdy nie zwracałem na to uwagi. Może... - zawiesił głos, pogrążając się w myślach. - Czasem w chwilach złości czułem, jakby jakieś błyskawice płynęły mi w żyłach. Ale sądziłem, że to... adrenalina czy coś w tym rodzaju. Jednak zazwyczaj starałem się tłumić emocje i nie pokazywać ich przy ludziach. Gdy nadchodziły chwile wybuchów, to szedłem w góry i kopałem kamienie - powiedział trochę zażenowany. Nerwowym ruchem zmierzwił włosy. - Mam nadzieję, że nie wywołałem żadnej lawiny.
Obserwował, jak Yasmine szukała czegoś w torebce, aż nie wyjęła jakiejś książki czy innego zeszytu. Potem niespodziewanie wyjęła też różdżkę i Dominik znów doznał lekkiego szoku, bo musiał się przyzwyczaić do tej formy życia. Spojrzał również z lekką (lecz niezłośliwą!) zazdrością, że dziewczyna tak swobodnie i bez problemu się nią posługuje. Odpowiadając na jej zachęty, wziął przedmiot do ręki, oglądając z ciekawością. Wizzbook.
- Interesujące - odezwał się, ciągle wpatrując się w książkę. - Wiesz, ci ludzie, u których żyłem... Jak oni... Ci, co nie używają magii. Jak wy... my - poprawił się - ich nazywamy? - zapytał, bo nie mógł przypomnieć sobie tego słowa. Na szczęście nie czuł się już przy niej jak idiota, zadając tak oczywiste dla dziewczyny pytania. - Mugole, tak - powiedział, gdy podała mu odpowiedź. - Oni też mają coś podobnego. Wierz mi, tak łatwo się mnie nie pozbędziesz - zaśmiał się krótko. - Myślę, że poza winem mogę poznać z tobą wiele innych ciekawych zagadnień świata, więc z pewnością będę pisał. I wiesz... - zawiesił głos i zmarszczył brwi - odkrywanie siebie na nowo to jedno, ale... chyba chciałbym zobaczyć, czy mam tu stronę. - Przeniósł spojrzenie na Yasmine. - Pomożesz mi...? - zapytał, wskazując książkę, bo nie wiedział jeszcze, jak właściwie tego używać. No i czy potrzebna była różdżka? On jej jeszcze nie zdobył. Wszystko w swoim czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yasmine E. Swansea

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : -
Galeony : 376
  Liczba postów : 145
https://www.czarodzieje.org/t20911-yasmine-elena-swansea#669680
https://www.czarodzieje.org/t20931-gucci#670775
https://www.czarodzieje.org/t20929-yasmine-elena-swansea
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptyWto Sty 25 2022, 01:35;

Trudno było zaufać obcemu człowiekowi, Mina nie miała o to do nieznajomego żadnych pretensji. W końcu kwestią indywidualną było podejście do drugiej osoby, a że ona bywała naiwna i ślepo wierzyła w moc uśmiechu oraz pozytywnej energii.. Jak mówiła stara mądrość babek, jak się miało dobre i miękkie serce to pośladki musiały być twarde. Brunetka jednak nigdy się nad tym nie zastanawiała — konsekwencje trzeba było po prostu akceptować, a strach czy niepewność nie miały prawa kierować jej życiem. Odbierały zbyt wiele radości z codziennego dnia.
Odwzajemniła spojrzenie pewnie, nie robiąc sobie niczego z aury niepewności, która go otaczała.
- Dlaczego miałabym Cię porwać i wykorzystać? - zapytała poważnie, chociaż ton przełamywała nuta rozbawienia. Nie miała mu za złe, nie było powodu. Zaśmiała się, kręcąc głową, bo za złoczyńcę to jeszcze nikt jej nie wziął, chociaż bywała diabłem wcielonym. - Zawsze warto wiedzieć, że ma się inną drogę oraz inne wyjścia.. To nic złego zmienić obraną ścieżkę, więc jeśli niewiedza naprawdę zacznie Ci przeszkadzać, powinieneś coś z tym zrobić. Szkoda marnować życia na tkwienie w nieszczęśliwym dla nas położeniu.
Dodała dość łagodnie, wzruszając ramionami i przy tym sprawiając, że brązowe pasma spłynęły do tyłu, kołysząc się na oparciu krzesła. Kolczyki w uszach zalśniły, gdy obróciła głowę w stronę kelnera, który akurat ich mijał. Miała nadzieję, że to ich zamówienie.
- Wszystko w życiu jest ekscytujące, gdy umiemy się cieszyć z małych rzeczy! A Ty masz taką okazję, żeby poznać świat i siebie na nowo, doświadczyć tych wszystkich pierwszych razy od nowa.
Brzmiała na zafascynowaną tym, ile możliwości otwierała amnezja, chociaż nie umiała postawić siebie w jego sytuacji. Pewnie byłaby przerażona, zdezorientowana. Z brakiem skromności (na szczęście tylko w głowie) musiała przyznać, że dobrze byłoby mieć wtedy obok człowieka, który rzuci trochę światła i zniweluje cień padający na nogi. Słuchała go z zainteresowaniem, marszcząc nieco brwi i faktycznie nad kwestią tej lawiny się zastanawiając... Wydała z siebie ciche mruknięcie zastanowienia, ale nie była aż tak mądra — zwłaszcza w kwestii objawów niekontrolowanej magii.
- Nie jestem pewna, jak to działa, ale chyba na tak wielki wybuch magii musiałaby cię dotknąć olbrzymia tragedia. Wydaje mi się, że zwykła złość na wywołanie lawiny nie wystarczy, jeśli poprawi Ci to humor. Mówił Ci ktoś, że tłumienie emocji wcale nie jest dobre?
Zapytała z ciekawością i znów bez cienia złości oraz pretensji, wyrażając tym samym poniekąd swoją opinię. Wychodziła z założenia, że gdy się chciało płakać, należało płakać. I wszystko inne też trzeba było robić, gdy była ku temu odpowiednia chwila.
Chciała mu pomóc, nawet jeśli nie miała prawa się mieszać czy wtrącać. Świadomość istnienia magii, wszystkie te rzeczy po drugiej stronie zasłony, której mugole nie widzieli. Jakkolwiek fascynująca to była przygoda, musiała być dla niego szokująca. Trudna. Skoro miał amnezję i był czarodziejem, musiał istnieć. Wizzbook sam nasunął się jej do głowy. Podała mu współczesny komunikator czarodziejów, zachęcając, aby ze swobodą się przyjrzał. Brązowe tęczówki Gryfonki wbiły w niego spojrzenie.
- Mugole lub po prostu nie magiczni, nie czarodzieje. Mnie się wydaje jednak, że człowiek to po prostu człowiek, oni mają trudniej. Z drugiej strony, mniej pokus na nich czeka. Magia bywa paskudnie kapryśna i niebezpieczna. - Mina wzruszyła delikatnie ramionami, odpowiadając dość swobodnie na jego pytanie, a następnie robiąc kilka łyków swojego napoju, oblizała usta i pozbyła się tkwiącej na nich pianki. Był pyszny. - Nie? A więc jesteśmy umówieni na wina, brzmi cudownie. Może będę mogła Ci pokazać inne, magiczne atrakcje.
Zareagowała z entuzjazmem, co widać było na śniadej buzi. Po niej zawsze było widać, bardzo rzadko udawało się jej dobrze coś ukryć lub skłamać — chyba że była to sprawa przysłowiowego życia oraz śmierci. Zacisnęła usta, stukając paznokciami w blat w zamyśleniu, gdy usiadła bliżej niego. Wbiła spojrzenie w przedmiot.
- Nie jestem pewna, czy bez różdżki będziesz mógł zobaczyć swoją stronę, ale jeśli nie jest zablokowana, możemy ją spróbować znaleźć przez moją. Dominik, ile masz lat? Zaznacz tutaj. - pokazywała mu wszystko ze spokojem, wybierając wyszukiwarkę profili. Musieli szukać w ciemno, bo nie znała zbyt wielu szczegółów, aby celować w nazwiska lub znajomych. Nie oszukujmy się, słabo znała magiczne rody Wielkiej Brytanii, a nawet nie wiedzieli, czy był czystej krwi czarodziejem. - Musimy znaleźć po miniaturkach, zdjęciach.. Hmm, spójrzmy... Właściwie, dlaczego nie kupiłeś jeszcze różdżki? Ah i nie musisz pytać, czy pomogę, przecież sama zaoferowałam.
Spojrzała na niego z uśmiechem, przenosząc zaraz spojrzenie na wyświetlające się miniaturki mężczyzn z Wielkiej Brytanii, którzy nosili jego nazwisko. Bo akcent to miał na pewno tutejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami (tłumaczkami) | Brisingamen i amulet Ijda Sufiaan na szyi
Galeony : 17
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptyPią Cze 17 2022, 13:53;

P o n i e d z i a ł e k. Dla niektórych tragiczny moment powrotu do pracy, dla innych początek kolejnego tygodnia w szkole czy na uczelni. Dla Smith jednak ani jedno, ani drugie - a właściwie to po troszu i tego i tego, ale akurat tym absolutnie się nie przejmowała. Co innego leżało jej na wątrobie - albo raczej na sercu. W końcu z pewnymi sprawami musiała się zmierzyć jak na dorosłą, odpowiedzialną osobę przystało, zwłaszcza jeśli dotychczas jej działania niewiele z dojrzałością miały wspólnego. Przynajmniej w tej materii.
Dlatego po weekendowej wymianie listów z Shawem, kiedy tylko pojawiła się w Gringottcie, zostawiła mężczyźnie kartkę z wiadomością, żeby spotkali się w przerwie na lunch w Mandragorze, na Pokątnej. Ze swoimi zadaniami uwinęła się szybko - głównie przez fakt, że jeszcze nie zdążyli zawalić jej papierami po jej powrocie, a i okulary-tłumaczki znacznie przyspieszały jej pracę. Miała więc jeszcze solidną porcję czasu do spotkania - toteż chcąc zająć czymś myśli, przysiadła nad wizzbookiem, skrobiąc kilka wiadomości do Heli, Augusta i Marli. Kiedy okazało się, że ten drugi właśnie kręci się po Londynie, bez większego wahania wyprysnęła z Gringotta, żeby potowarzyszyć mu w zakupach do lokum - do którego z resztą sama miała się zwalić na krzywy ryj, przynajmniej na jakiś czas. Mimo wszystko miała nadzieję, że jak najkrótszy.
O godzinie Zero stawiła się pod kawiarnią, odprowadzona przez Edgcumbe'a praktycznie pod same drzwi. Chociaż to ona robiła mu za obstawę, to sprawiali raczej odwrotne wrażenie - głównie przez jej formalne ubrania i jego klasyczne drelichy. Przez okno w kawiarni dostrzegła dopiero co zajmującego miejsce Darrena - i serce wraz z przełykiem zatańczyły jej za mostkiem walca.
Nie czekaj na mnie, Auggie — rzuciła jeszcze na odchodne przez uchylone drzwi, nim szybkim krokiem nie dołączyła do Shawa przy jednym ze stolików. Czuła się tak, jakby obie nogi zamieniły jej się w sztywne kije - zwłaszcza, kiedy przesunęła spojrzeniem po tak dobrze znanej jej czuprynie, ramionach i w końcu - profilu twarzy.
Hej Darren. — Musiała chrząknąć, żeby nie wychrypieć swojego powitania. Momentalnie poczuła, że blednie - a uszy jej się czerwienią. Sama nie wiedziała czy ze wstydu, zażenowania czy zwyczajnego stresu. Godnie się jednak powściągnęła od wypalenia przeprosin na wydechu i zawinięcia się na pięcie - stanowczo wystarczyło jej już powodów do własnej dezaprobaty.
Dobrze wyglądasz — rzuciła miękko - samej zaskakując się pewną ulgą w swoim głosie. Choć właściwie nie spodziewała się po Shawie niczego innego - szybko adaptował się do nowych okoliczności. Z tego co go znała - i już zdążyła zasłyszeć. — Zamawiasz coś? — zagaiła jeszcze sztywno - ażeby formalności stało się zadość - opadając na fotel przy stoliku. W samą porę, bo kolana zaczynały jej mięknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi, Prefekt naczelny
Galeony : 2406
  Liczba postów : 2743
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptyPią Cze 17 2022, 23:34;

  Poniedziałek. Z tym nie sposób było się nie zgodzić. Jednakże nastawienie do spotkania ze strony Darrena było zupełnie inne niż to z którym do kawiarni wędrowała Smith. Co prawda chłopak nieco zagotował się kiedy otrzymał niesławny list i prawie wrzucił go do kominka bez czytania zawartości, jednak parę dni później wrócił już do standardowej obojętności, która miał nadzieję zachować po zobaczeniu przed sobą byłej miłości.
  Prawdę mówiąc, ten tydzień był dla Krukona o wiele ważniejszym czasem z zupełnie innego powodu - nie tylko egzaminy i zakończenie szkoły, ale też złożenie wypowiedzenia w banku Gringotta. Nauczył się już wszystkiego co chciał wynieść z tej instytucji, przekonał się też że praca łamacza zaklęć opłacanego przez gobliny nie leżała jednak w jego sferze zainteresowań. Spotkanie z Jess traktował więc bardziej jako ciekawostkę niż nieprzyjemny obowiązek.
  Ledwo Shaw zdążył usiąść, dziewczyna zmaterializowała się przed nim z dość nietęgą miną. Darren nie miał złudzeń - cała ta kabała była z jej winy. Gdyby nie jej "nagły i nieoczekiwany" wyjazd do Japonii, to bardzo możliwe że Krukon właśnie przekładałby irlandzki pierścień z jednej ręki na drugą, oznaczając tym samym zawierzenie całego życia osobie, którą miał teraz przed sobą. Jak się jednak okazało, odrobina cierpliwości bardzo popłaciła. Przynajmniej w jego przypadku - Jess wyglądała, jakby naprawdę żałowała swojego wyjazdu.
- Serwus - powiedział, poprawiając odstawioną na bok torbę i przyciągając bliżej naramienny pasek tak, by nie stanowił przeszkody dla innych gości kawiarenki - Dziękuję - odpowiedział równie bezbarwnym tonem, darując sobie "nawzajem". Smith wyglądała czarująco jak zwykle, choć Shaw nie wiedział ile w tej ocenie było jego własnego gustu, a ile nieugaszonych jeszcze żarów dawnego uczucia.
- Kawę - kontynuował odpowiedź Darren, odsuwając na bok nieotwartą nawet kartę menu "Mandragory". Tak jak zwykle miał zamiar zamówić caffe latte, może z dodatkiem odrobiny eliksiru pobudzającego, w tych bezksiężycowych czasach cenionego podwójnie - Jak Japonia? - spytał kurtuazyjnie, mrużąc nieco oczy. Dziewczyna wyglądała na dość osłabioną - czy to oznaka nagłego wystawienia na działanie braku księżyca? - Dobrze się czujesz? - spytał tonem, który w zamierzeniu miał być równie bezbarwny co wcześniej, jednakże chcąc czy nie chcąc nutka zmartwienia zdołała się do niego wmieszać, kładąc pierwszą rysę na idealnie neutralnej masce, którą z okazji tego spotkania przybrał Shaw.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami (tłumaczkami) | Brisingamen i amulet Ijda Sufiaan na szyi
Galeony : 17
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptySob Cze 18 2022, 00:50;

Nie sądziła, że kiedykolwiek tak dobrze znane jej, do bólu typowe dla Darrena przywitanie - którego sama z resztą musiała się oduczyć - nie wywoła u niej stada motyli za mostkiem, a wyleje wiadro zimnej wody na głowę. Dosłownie, poczuła się tak, jakby oberwała najbardziej lodowatym, zmrożonym, norweskim aquamenti prosto w twarz. Jego idealnie neutralny ton coś w niej właśnie zabijał - być może była to jeszcze jakaś nadzieja, która się w jej naiwności skryła.
W tym właśnie momencie Smith już chyba podświadomie wiedziała, czysto intuicyjnie - jak Shaw się przez nią czuł. Co w imię swojej nadinterpretacji zgotowała ich dwójce - również nie miała złudzeń, że to wszystko było tylko i wyłącznie z jej winy.
Naprawdę dobrze, że zdążyła już usiąść.
W takim razie dwie kawy. — Najwyższą siłą woli opanowała załamywanie się głosu - z jeszcze większym wysiłkiem uśmiechnęła się lekko, choć uśmiech ten nie miał absolutnie nic wspólnego, ni to z lekkością, ni tym bardziej wesołością. Zakładała - być może już błędnie - że gust Darrena co do kawy się nie zmienił. Zdążyli ich w końcu trochę już razem wypić. — D-Dwa dyptamowe poproszę! — zwróciła się jeszcze do kelnera, nim nie wróciła szarym spojrzeniem do Shawa.
I Merlin jej świadkiem, starcie z rzeczywistym byłym ukochanym było niewypowiedzianie bardziej przygnębiające, aniżeli z wytworem jej wyobraźni. Bo choć i tu i tu Shaw wyglądał identycznie - tak ten dzisiejszy, ten przed nią, miał jedną druzgoczącą przewagę. Był prawdziwy. Nie sądziła, że kiedykolwiek te ciemne, pełne cichej troski oczy będą takie... Ot, neutralne, do bólu.
W głowie miała gotowy cały monolog jaka to Japonia nie była interesująca - bynajmniej, wcale nie po to, żeby Darren poczuł się z tym gorzej. Założenie Jess było raczej odwrotne - skoro już go zostawiła, to przynajmniej dla czegoś, prawda?
Darujmy sobie kurtuazję — poprosiła cicho w odpowiedzi na (cóż, całkowicie zrozumiałe) pytanie mężczyzny, splatając dłonie na drżących kolanach. Sama nie wiedziała czy z nadmiaru zalewających ją emocji, czy z zimna - pomimo czerwcowych upałów. Sądziła, że była na to gotowa - przecież tyleż razy rozgrywała to spotkanie w myślach, choćby przez sam miniony weekend. — Nie czuję się dobrze, ale też nie czuję, żebym zasłużyła na to pytanie. — Próbowała jednocześnie być twarda, konkretna - i nie wyglądać jak zbity psidwak. Na ile jej to wychodziło? Na przemian szklane i matowe szare oczy mówiły więcej niż prosta postawa i układające się w słowa wargi.
Jesteśmy tutaj, żeby wyklarować... wyjaśnić... Do prdele — syknęła, i cała para jakby z niej zeszła. Nie próbowała już wlepiać dzielnie spojrzenia w (jeszcze) Krukona. Wzniosłe, przygotowane słowa też gdzieś uleciały. Odetchnęła drżąco, chcąc po prostu, żeby ten ból za mostkiem zniknął - albo chociaż zelżał. On jednak tylko promieniował coraz dalej i dalej.
Nie powinnam była wyjeżdżać — przyznała, ot, po prostu, pozwalając nawet by ta żałość wybrzmiała w jej tonie. Nie chciała Shawa łapać na litość - miała po prostu nadzieję, że radzi sobie lepiej od niej. Zawsze przecież radził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi, Prefekt naczelny
Galeony : 2406
  Liczba postów : 2743
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptySob Cze 18 2022, 20:55;

  - Kurtuazję? - powtórzył Darren z uniesionymi brwiami i iskrą zdenerwowania w głosie. Był uprzejmy - ale nie sztucznie. Może i nie interesowała go zbytnio przygoda samej Smith, ale informacje o innych krajach i tamtejszych magicznych społecznościach zawsze go interesowały, choćby dla samego faktu poszerzenia horyzontów - nawet jeśli miałyby pochodzić z tak nieprzyjemnego dla Darrena źródła. Krukon szybko się jednak uspokoił, przyjmując ponownie wyraz zupełnej obojętności. Na wybuchy gniewu, złości i rozczarowania był czas w lutym - i to niestety inne osoby cierpiały przez to rykoszetem kiedy Jessica zapewne sadziła drzewa wiśni albo śpiewała w barach karaoke.
  - To była kurtuazja. Dziękuję - podkreślił pierwsze słowo Krukon, nawiązując oczywiście do pytania, czy dziewczyna czuje się dobrze. Podziękował też za kawę, którą kelnerka właśnie doniosła do ich stolika, przysuwając do siebie filiżankę z nieposłodzonym, czarnym złotem.
  Shaw uśmiechnął się pod nosem na dźwięk czeskiego przekleństwa, które pół roku temu słyszał jeszcze tak często - za często, bo w pewnym momencie i ono zaczęło przenikać do jego codziennego języka. Na szczęście tego nawyku wyzbył się niesamowicie szybko, a te dwa słowa słyszał ponownie praktycznie pierwszy raz od końca stycznia.
- Mógłbym ocenić, gdybym wiedział jak było w Japonii - odpowiedział, nie podnosząc wzroku znad kawy. Uniósł filiżankę do ust i upił łyk, dopiero wtedy spoglądając ponownie na Smith - Możliwe że semestr w kraju sake przyda ci się bardziej niż semestr w Hogwarcie - dodał, omijając na razie najbardziej oczywisty powód dla którego Jess nie powinna wyjeżdżać - siebie samego - i kołując dookoła tematów nie tylko najbezpieczniejszych, ale też najlepiej sobie znanych - a więc perspektyw edukacyjnych czy zawodowych.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami (tłumaczkami) | Brisingamen i amulet Ijda Sufiaan na szyi
Galeony : 17
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptySob Cze 18 2022, 22:19;

Wyłapała tę iskrę - cholera, jak mogłaby nie wyłapać? Chciała sobie wmówić, że minęło już tyle czasu i teraz być może siedzi już przed zupełnie innym człowiekiem. Ale jakież było to kłamstwo - kolejna część imaginacji, którą sobie założyła, aby było lepiej. I kolejny raz jej założenia skonfrontowane z rzeczywistością okazały się absolutnie błędne.
Tym razem jednak w żaden sposób nie uciekała - nawet wzrokiem. Spojrzenie zakotwiczyła w tej tak dobrze znanej jej twarzy, teraz z niemal perfekcyjną maską obojętności. Nie miała zamiaru Darrenowi tej maski zdzierać - ani wymagać, by ją zdjął. Zasłużyła sobie na nią - i to winna być jego decyzja, czy się przed nią odsłoni, czy nie. Cóż, gdyby ona miała decydować...
Jasne. Oczywiście — mruknęła, gdy Shaw zanegował jej słowa. Głosu zabrakło jej na podziękowania w stronę kelnerki - więc po prostu skinęła jej głową, samej przyciągając do siebie swoją kawę. Choć doskonale wiedziała, że nie upije jej ani kropli.
Kolejne słowa mężczyzny nie tylko zabolały, podsycając ten tępy ból w piersiach - ale i... w pewien sposób Smith zirytowały.
Nawet gdybym po tym semestrze dostała propozycję profesury, to nie powinnam wyjeżdżać — rzuciła absurdalną teorię, może nawet nieco zbyt agresywnie - szybko się jednak zreflektowała, przygryzając gwałtownie wargę. Puściła gorącą filiżankę i zdjęła zamaszyście okulary z nosa, pocierając jego nasadę.
Můžu Ci opowiedzieć jak było w Japonii. Ale nie po to się tu zmówiliśmy, že? — Mieszała języki i akcenty - i to bynajmniej nie angielski z japońskim. Powód był oczywisty - emocje po prostu brały górę, obojętnie jak bardzo nie chciała z nimi walczyć. Nie chciała też wchodzić w narrację Darrena - choć była mu to winna. Tylko zwyczajnie nie dałaby rady.
Wzięła głęboki oddech, nim znowu otworzyła usta.
Podejrzewam, że niewie... n i c  to nie zmieni... — podjęła, próbując wyciągnąć z tego chaosu, którym obecnie była sensowne słowa. — Zostawiłam Cię bez słowa, bez wytłumaczeń i nic mnie nie usprawiedliwia. Masz całkowite prawo, żeby teraz wstać i po prostu wyjść, a-ale... — Przełknęła ślinę - a raczej spróbowała, bo zwyczajnie nie miała co przełykać. — J-Jednak jesteśmy tu oboje. Ja chciałam... Chciałam Cię zobaczyć i przeprosić, nie dlatego, żeby poczuć się lepiej czy się wybielić, bo i tak nic mi to nie da. — Bo i tak nie poczuje się lepiej - prawdopodobnie, że wręcz jeszcze bardziej parszywie. Powód był jeden. I właśnie siedział naprzeciwko.
Ale po co Ty, Darren, zgodziłeś się ze mną spotkać? — zapytała miękko, próbując podchwycić ciemne spojrzenie Shawa. W jej oczach nie było jednak prowokacji - jedynie czysta skrucha przeplatana nienachalną ciekawością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi, Prefekt naczelny
Galeony : 2406
  Liczba postów : 2743
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 EmptyPon Cze 20 2022, 12:23;

  Shaw wysłuchał najpierw pół-czeskich, pół-angielskich tłumaczeń. Ilustrował sobie kiedyś sobie tą sytuację w głowie - spodziewał się sporej satysfakcji z tego, że jednak okazał się być warty więcej niż cały wyspiarski kraj, że rozłąka nie zadziałała w okropny sposób tylko na jedną osobę.
Nie odczuwał jednak nawet cienia tego drapieżnie przyjemnego uczucia, pochodzącego z udręki kogoś innego. Zrobiło mu się Smith po prostu, po ludzku szkoda - jeszcze miesiąc przed wyjazdem wydawała się wychodzić na dobrą drogę, do ludzi, być bardziej pewna siebie. Teraz znów siedziała przed nim jak kłębek nerwów - na dobrą sprawę brakowało pomiędzy nimi tylko stosu ksiąg o puszkach pigmejskich, i Jess byłaby nie do rozróżnienia w porównaniu z samą sobą sprzed dwóch lat. Niestety.
  - Przeprosiny przyjęte - uciął krótko Shaw, podnosząc filiżankę kawy do ust i upijając parę małych łyków - Gdybyś wróciła w lutym, to pewnie bym cię rozniósł na kawałki. W marcu w ogóle nie chciałbym cię nawet widzieć - skomentował, nie koloryzując zbytnio - Ale mamy czerwiec - oświadczył, odstawiając filiżankę na spodek z cichym brzęknięciem.
  Nie uciekał spojrzeniem od Jess, wręcz przeciwnie. Wzrok miał jednak beznadziejnie neutralny - widmo złożenia wypowiedzenia na ręce jakiegoś zrzędliwego goblina ciążyło mu bardziej niż rozmowa ze Smith. Choć Darren ostatnimi dniami także nie ułatwiał im pracy - w ostatnim miesiącu roboty w Gringotcie otworzył wręcz zapory na jeziorze swojej zgredowatości.
- Uznałem że dobrze nam to zrobi - oznajmił, przenosząc wzrok na karmelowe pałeczki, które zakupił zaraz po wejściu do lokalu. Złapał jedną i przełamał nad filiżanką, wsadzając potem obie połówki do środka i opierając je o ścianki - A przynajmniej mi, tobie też mam nadzieję nie zaszkodzi - dodał, podnosząc oczy z powrotem na zmarnowaną Jess - Jak powrót do Brytanii, masz gdzie trzymać zwierzaki?

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 QzgSDG8








Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty


PisanieKawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty Re: Kawiarnia ,,Mandragora"  Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia ,,Mandragora"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kawiarnia ,,Mandragora" - Page 8 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-