Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Rezydencja Moribund’a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
Galeony : 2609
  Liczba postów : 2939
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Lip 13 2014, 00:51;


Rezydencja Moribund’a

Stara, zapuszczona chata, która tak wyróżnia się spośród innych budynków na ulicy Śmiertelnego Nokturnu, że aż nie jesteś pewien czy na pewno przypadkiem nie zaszedłeś za daleko, wychodząc poza Londyn. Pierwsze wrażenie bywa mylące, chociaż nie do końca. Rezydencja Moribund’a jest zwyczajnym domem, który jednak stoi w dzielnicy handlowej, gdyż niegdyś był to sklep prowadzony przez szpakowatego młodzieńca. Po jego tajemniczym zaginięciu, to miejsce popadło w ruinę, ale mimo wszystko wcale nie jest łatwo się tutaj dostać. Drzwi są wiecznie zamknięte, ale wystarczy odrobina sprytu, aby dostać się do środka i sprawdzić jakie skarby kryje w środku. Odważysz się spróbować?

Rzuć kostkami, by przekonać się czy udało Ci się dostać do środka:
1, 2, 5 - trochę pogmerałeś przy zamku i klamka puściła pod naporem Twojej dłoni. Hm czyżbyś skorzystał z mugolskich metod otwierania zamków, a może to jedynie zwykły fart, że rozgryzłeś ten mechanizm? Niemniej jednak dostałeś się do środka.
3, 4, 6 - stoisz pod drzwiami kilka długich minut i szarpiesz się z drzwiami, które za żadne skarby nie chcą się otworzyć. Ludzie, którzy Cię mijają przyglądają Ci się podejrzliwie, więc w końcu rezygnujesz i odchodzisz, nie chcąc zwracać na siebie uwagi.

W środku rezydencji, aż roi się od rupieci, jednakże pośród nich wychwytujesz kilka perełek, z jakimi bliżej byś się zapoznał.

Rzuć kostkami, aby określić czym zawalone było pomieszczenie, gdy do niego wszedłeś:
1 - eliksiry
2 - alkohole
3 - trudne do zdobycia / unikatowe czarodziejskie przedmioty
4 - rośliny
5 - popularne czarodziejskie przedmioty
6 - narkotyki

Już wyciągasz rękę po przedmiot, kiedy nagle:

Rzuć kostkami, by przekonać się czy udało Ci się coś zdobyć:
4, 6 - …nic się nie stało. Bez problemu sięgnąłeś po przedmiot i możesz go zatrzymać. Jednakże ledwo zdążyłeś spakować go do torby, a gdzieś niedaleko coś spadło, robiąc straszliwy rumor. Postanowiłeś się ulotnić, zanim ktoś sprawdzi co się dzieje.
1, 2, 3, 5 - ...zostałeś gwałtownie obrócony i kilkoro osiłków wyprowadziło Cię z rezydencji i zaciągnęło do ciemnego zaułka. Krzyczeli coś o wałęsających się świrach, kiedy obijali Ci buźkę tak, że gdy już przestali, ciężko było Ci cokolwiek dojrzeć przez zapuchnięte oczy. Lepiej udaj się z tym do szpitala!

Jeśli udało Ci się zdobyć przedmiot - zgłoś się do prefekta, aby wpisał go do Twojego kuferka!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Specjalny




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPią Sie 29 2014, 12:20;

Możecie oczywiście pisać dowolną ilość postów, a także prowadzić konwersację dotyczące kamienia i całej otoczki poszukiwań. Mistrz Gry będzie Wam wrzucał kolejne zdarzenie, które Wam się przytrafiają!

Zostaliście przeniesieni do jednej z najbardziej obskurnych i przerażających rezydencji na Nokturnie. Jednak zanim uda wam się przekroczyć jej próg musicie zmierzyć się z pewnym niebezpieczeństwem. Właściwie do końca nie macie pojęcia gdzie się znaleźliście, ale to nie ma większego znaczenia. Żadne z Was nie zostało rozszczepione, co można już uznać za połowiczny sukces. Niestety ani pora wieczorna, ani tym bardziej pogoda nie sprzyjają waszym poszukiwaniom, które powinniście rozpocząć czym prędzej. Nigdy nie wiadomo jak pójdzie Waszym przeciwnikom i czy w ogóle jesteście w miejscu, w którym został ukryty kamień. Wszystko zależy od tego czy zaryzykujecie teraz własnym zdrowiem i nerwami, wszak już zmierzcha, a co gorsza tuż nad ziemią zaczyna osiadać bardzo gęsta mgła. Musicie przedostać się przez gąszcz chaszczy i uważajcie tylko, by nie wpaść… W Diabelskie Sidła.

Oboje rzucacie kostkami w tym temacie.
1-5 – Jesteś niemal na progu Rezydencji Moribund’a. Już czujesz ten dreszczyk emocji związany z tym miejscem, nie możesz się doczekać aż w końcu znajdziesz się w środku i sprawdzisz czy nie ma tam ukrytego skarbu, po który tu przybyłeś.
2-3-4-6 – Niestety, ale idąc przez wysokie trawy, nie zauważyłeś we mgle Diabelskich Sideł. Musisz poprosić swojego towarzysza o pomoc i lepiej żeby nie tracił czasu, bo słabo Ci idzie utrzymanie nerwów na wodzy.
(Jeżeli obydwoje wyrzuciliście kostkę z drugiej opcji – to osoba, która rzucała jako druga, a ma przynajmniej 10 punktów z zaklęć w kuferku, może dokonać jednego przerzutu. Każdy przerzut to 10 punktów.)

Kostki dla osoby, która może wejść do środka Rezydencji, ale rozważa pomoc swojemu towarzyszowi.
1-6 Diabelskie Sidła to nie są żarty. Musisz wytężyć swój umysł, który pozwoli uratować Twojego kompana. Chodzi o nic innego jak o zaklęcie, którym wyswobodzisz go z objęć morderczej rośliny. (Jeśli wyrzuciłeś powyżej 3 oczek na kostce możesz uznać, że zaklęcie się udało i możecie wejść do środka. Jeśli nie, musisz do środka wejść sam, po towarzysza wrócisz później.)
2 Na całe szczęście w szkole byłeś pilnym uczniem, stąd bez problemu udaje Ci się pomóc swojemu towarzyszowi. Zaklęcie Lumos rozbraja Diabelskie Sidła, dzięki czemu możecie wchodzicie do środka.
3-5 Jak widać nie wszyscy lubią być fair. Myśl o tym, że możesz zdobyć kamień przysłoniła Ci oczy. To pragnienie jest silniejsze, dlatego radzisz swojemu kompanowi żeby się nie ruszał, a Ty idziesz sam przeszukać Rezydencję Morbund’a. Musisz zdecydować czy chcesz pomóc osobie, która z Tobą się teleportowała do tego miejsca, czy wolisz okryć sławą tylko swoje nazwisko, jeśli uda Ci się odnaleźć kamień Morgany.
Na końcu posta zaznacz czy wrócisz po swojego towarzysza w kodzie:

Kod:
<zg>Wracam:</zg> tak/nie

4 Nie wyobrażasz sobie dalszej wędrówki bez swojego towarzysza, dlatego rzucasz mu się na ratunek. Próbujesz rozsupłać dłońmi więzy Diabelskich Sideł, ale nagle roślina zaplata wokół Twoich nadgarstków i kostek równie mocne węzły. Lepiej się uspokójcie, bo źle skończycie. A może warto użyć różdżki i zaklęć?


Na końcu posta uwzględnijcie w kodzie co wyrzuciliście:
Kod:
<zg>Kostka pierwsza:</zg>
<zg>Czy dokonałeś przerzutu?</zg>
<zg>Ilość przerzutów:</zg>
<zg>Kostka odpowiedzialna za pomoc:</zg>

______________________

Rezydencja Moribund’a Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zachariasz Smirnov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1433
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8911-zachariasz-smirnov#249539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8913-porada-uzdrowiciela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8912-lecze-serca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8922-zachariasz-smirnov#249871
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPią Sie 29 2014, 17:59;

Kostka pierwsza: 5
Czy dokonałeś przerzutu? nie
Ilość przerzutów: 0

Zachariasz w ostatniej chwili zauważył jak łapie go za rękaw blondynka. Była piękna, nie można było tego ukryć, ale na wszystkich świętych dlaczego kobieta ma być jego partnerką do zadań specjalnych? Trzymając ten czarujący but o wspaniałym zapachu, próbował ocenił siły kobiety. Jeśli miała ochotę na dramaty, płacz i Merlin wie, co jeszcze, to naprawdę popełniła wielki błąd. Chociaż Zachariasz był uzdrowicielem, nie pamiętał, czy wynaleziono lek na głupotę. Miał nadzieję, że kobieta nie będzie spełniała żadnych z tych pobożnych życzeń i stanie się pomocna. Wylądowali gładko na ziemi. Smirnov lekko się zachwiał, lecz szybko złapał równowagę. Rozpoznał, że znajdują się gdzieś na śmiertelnym nokturnie, nie dość, że tu pracował, to jeszcze pomieszkiwał stosunkowo niedaleko.
- Jeśli masz zamiar piszczeć, płakać albo panikować, to przylepie ci język do podniebienia – ambiwalencja aż wylewała się z jego ust. Wyminął kobietę, nie siląc się na zasady dobrego wychowania. Po co miał się jej przedstawiać? To co robili było nielegalne. Jeśli zapamiętałaby jego imię, mogłaby je prędko podać Ministerstwu, a wiadomo, że nikomu nie spieszył się do Azkabanu. Zachariasz zapalił końcówkę swojej różdżki za pomocą zaklęcia lumos, przechodząc przez wszystkie krzaki.
- Te, gwiazda, masz zamiar tam stać? - spytał, myślał, że drepcze za nim, więc rozglądał się, stojąc tuż przy drzwiach od rezydencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
Galeony : 2643
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPią Sie 29 2014, 18:37;

Miejsce nie należało do najpiękniejszych, ale Callisto nie zwracała na to uwagi. To facet, z którym tu przybyła, przyciągał jej wzrok. Bynajmniej dlatego, że dostrzegła jakieś mistyczne wdzięki, które uosabiał i postanowiła nagle zmienić swoje gusta, ale ponieważ on także mierzył ją spojrzeniem. Wiedziała dokładnie, co to oznacza. Musiał zastanawiać się, jak szybko uda mu się zostawić ją w tyle i zyskać ewentualny skarb tylko dla siebie. Cóż, miał pecha. Callisto myślała o czymś całkiem podobnym.
Patrzyła, jak zmierza w kierunku chaszczy, które musieli pokonać, nim dostaną się do rezydencji. Był idiotą, nie zastanawiając się nawet przez moment, co może kryć się w gęstych krzakach. W końcu tak duży budynek w miejscu takim jak Nokturn nie mógł pozostawać bez ochrony.
- Mam nadzieję, że jesteś mocny nie tylko w gębie – rzuciła za nim, unosząc brew.
Przynajmniej miał na tyle rozumu, żeby wykorzystać różdżkę jeszcze zanim zniknął w gęstwinie otoczonej przez coraz gęstszą mgłę.
- Lumos – mruknęła cicho, sprawiając, że jej własna różdżka rozjarzyła się na końcu. Podążyła za nim, zanurzając się powoli w gęste pnącza i gałązki. Widziała jego plecy kawałek przed sobą. Już niemal dotarli na skraj terenu rezydencji, kiedy poczuła, jak coś owija się wokół jej kostki. Przeklęła w myślach. Ostatnim, czego jej brakowało, to proszenie o pomoc tego dupka z wybujałym ego. Musiała jednak przyznać, że przynajmniej powinien dać sobie radę. A może po prostu w końcu zgubi go jego własna pewność siebie. Westchnęła, nie mogąc wyplątać się z cholernych Diabelskich Sideł. Przestała się szarpać. Wciągnięcie w krzaki nie stanowiło punktu wieczoru.
- Czy będziesz na tyle łaskawy, żeby przywlec tu swój tyłek? – rzuciła w eter, gdy tylko zniknął jej z oczu.

Kostka pierwsza: 3
Czy dokonałeś przerzutu? nie
Ilość przerzutów: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Specjalny




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPią Sie 29 2014, 20:44;

Życie bywa przewrotne, każdy dokonuje swoich wyborów. Można decydować o tym, czego chce się dokonać, a w walce o nieśmiertelność, bądź inne dobrodziejstwa jakie można uzyskać w tych poszukiwaniach trzeba myśleć przede wszystkim o sobie.
Gdy Callisto wpadła w diabelskie sidła, Zachariasz stanął przed wyborem ratowania jej życia i kontynuacji dalszych poszukiwań wspólnie, ale przecież... Nic go nie zmusza do tego by stał się kimś idealnym. Nikt nie każe mu być wybawieniem, ani tym bardziej rycerzem w złotej zbroi. Ciągle może się wycofać, uciec, A Callisto zostanie sama sobie. Pozostawiona w lesie, na pastwę losu, który bywa przewrotny. A Smirnoff? Okryje się przede wszystkim wstydem i hańbą. Robi się coraz później. Nad lasem zapada zmrok, a mgła staje się jeszcze bardziej gęsta.

Zachariaszu... Podejmij decyzję.
Kod:
<zg>Co robię:</zg> Pomagam Callisto na własną rękę / Wchodzę do Rezydencji bez kobiety

______________________

Rezydencja Moribund’a Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zachariasz Smirnov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1433
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8911-zachariasz-smirnov#249539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8913-porada-uzdrowiciela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8912-lecze-serca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8922-zachariasz-smirnov#249871
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPią Sie 29 2014, 21:41;

Co robię: Wchodzę do Rezydencji bez kobiety
Nie byłam w stanie sama zdecydować, czy powinnam pomóc kobiecie czy też nie, więc kostki podjęły za mnie decyzję: tu. Zachariasz oczywiście, że zauważył diabelskie sidła, więc dlatego zapalił światło na końcu swojej różdżki i uważał jak idzie, niestety jego partnerka była nieco mniej rozsądna. Nie miał pojęcia, kim jest ani czym się zajmuje, co go niesamowicie frustrowało. Gdyby to był Archibald, to śmiałby się, że dzieciaki mu mózg i spryt wyssały. Gdyby parą był Romek, odrzekłby, że za dużo pali. A teraz przed nim była całkowicie pustka. Machał różdżką to na prawo, to na lewo, ale nigdzie nie widział blondynki.
- Bez jaj, masz bezczelny charakterek, lecz mogłabyś tu w końcu przyjść, nie chcę nic mówić, ale robi się zimno, a nie mam zamiaru wysłuchiwać tego, jak pożarły cię jakieś komary – warknął, mając wrażenie, że kobieta po prostu stroi sobie żarty. Jasne, zachowywał się w stosunku do niej jak ostatni gbur, ale nie przyszli na gorącą randkę, a on nie miał ani zdrowia ani czasu na wieczorki zapoznawcze. Przez mgłę kompletnie nic nie słyszał. Miał wrażenie, że rozszalały się jakieś cykady. Nie miał zamiaru z powrotem wracać na ścieżkę i nawoływać: ej blondi, gdzie jesteś, przyszliśmy tu razem, wyjdziemy z tego razem. Była dorosła albo się pilnowała albo zostawała w tyle.
- Świetnie, niech cię czert kopnie – rzucił, uciekając do rosyjskiego slangu. Ani on ani ona nie mieli się prawa słyszeć, a Zachariasz nie chciał z powrotem wracać do świstoklika. Różdżka nie była w stanie przebić mgły i pokazać mu, czy wyszła sobie przypudrować nosek czy jeszcze dzielnie drepcze, ale po prostu z większą ostrożnością. Nie czuł ani wstydu ani hańby. Wszedł do środka rezydencji, licząc, że kobieta zaraz chwyci za klamkę i wejdzie tuż za nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
Galeony : 2643
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPią Sie 29 2014, 23:48;

Była wściekła, nawet jeśli kompletnie nie było tego po niej widać. Zresztą kto miałby to w ogóle zobaczyć? Siedziała w środku cholernych krzaków! A ten nadęty bubek kompletnie ją zignorował. Nie spodziewała się właściwie niczego innego. Każdy z nich chciał zdobyć kamień tylko dla siebie, a ona całkowicie to rozumiała. W końcu przyszła do zaułka dokładnie po to samo, co wszyscy. Siląc się na spokój, by nie poddać się całkowicie Diabelskim Sidłom, zaczęła w głowie odliczać sekundy. Ile czasu mogło zająć mu zwiedzenie rezydencji? Ile czasu, zanim wpadnie w pierwsze kłopoty? Ile, zanim będzie potrzebował jej pomocy? Zanim przeklnie się w myślach za to, że ją tu zostawił? Miała nadzieje, że pożałuje swojej decyzji. Och, nie była mściwa. Była po prostu kompletnie wytrącona z równowagi. Sidła pociągnęły nieco mocniej. Upomniała się w myślach. Musiała być spokojna. Miała nadzieję, że nie pozostanie tu na całą wieczność. Cóż, może w ciągu dnia łatwiej będzie dostrzec te przeklęte rośliny i potraktować je jakimś przyjemnym zaklęciem, które sprawi, że na zawsze odechce im się rosnąć! Kompletnie pogubiła się w liczeniu. Zaczęła więc od nowa. Może rozsądniej byłoby zastanowić się nad ewentualnym sposobem ucieczki zamiast liczyć na pomoc? W końcu nigdy tego nie robiła i zawsze udawało jej się poradzić sobie z problemami. Potrzebowała tylko... chwili. Zamknęła oczy, biorąc głęboki wdech. Pięknie. Po prostu pięknie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Specjalny




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sie 31 2014, 18:45;

Nie było tak źle, co? Nie jest istotne czy do środka wchodzisz sam czy z towarzyszem. Jest tu wystarczająco ponuro, przez co możesz mieć wrażenie, że ktoś cały czas Cię obserwuje. Chcesz już uciekać? To zbyt szybko żeby tak się poddać i to jeszcze bez walki. W końcu przyszedłeś tutaj po magiczny artefakt, a najważniejsze jest to żeby go znaleźć. Dlatego ze spokojem próbujesz przekroczyć kolejny próg pomieszczenia, w którym się znajdujesz . Wyciągasz różdżkę, rozświetlasz mrok, który Cię otacza. Kierujesz spojrzenie w każdy kąt, dostrzegasz nawet kilka kufrów i niewielki przedmiot, który powoli zaczyna się świecić, o ile pozostawisz na nim dłużej zaklęcie Lumos. Masz dziwne przeczucie, że to właśnie to, po co tu przyszedłeś. Uśmiechasz się szeroko, zaraz potem spoglądasz na swojego kompana, o ile ten idzie z Tobą. Masz już zamiar coś powiedzieć, ale nagle słyszysz dziwny dźwięk, który dobiega z miejsca, w którym znajduje się prawdopodobnie kamień. Odwracasz gwałtownie głowę i jedyne co zdążysz dostrzec, to głowa ogromnego wilka, który w tym momencie szczerzy na Ciebie kły. Zacznij oddychać i się opanuj, skupiając myśli, by czasem nie paść ofiarą zwierzęcia. Musisz wybronić siebie, a także towarzysza i to już nie ma znaczenia czy ten z Tobą wszedł do rezydencji Moribund’a.

Rzucasz kostką pod warunkiem, że udało Ci się wejść do środka. Jeśli wcześniejsze kostki nie pozwoliły Ci na wejście do Rezydencji, rzucasz jedynie kostkami, które określają Twój stan zdrowia. Osoba walcząca z wilkołakiem rzuca dwoma kośćmi, z czego druga kość odpowiada za obrażenia jakie poniosła w walce.
Walka z wilkołakiem
1-5 musisz być bardzo ostrożny, bo zwierzę patrzy na Ciebie tak jakby miało zamiar Cię pożreć. Przygotuj różdżkę, bo o to rzuciło się do ataku. Próbujesz przypomnieć sobie zaklęcie, dzięki któremu pozbędziesz się tego kłopotu, ale czy w tych nerwach jesteś w stanie zapanować nad magią? (Rzuć kostką, jeśli wypadnie parzysta udało Ci się unieruchomić zwierzę. Nieparzysta, możesz dokonać przerzutu, na jeden przerzut przypada 10 pkt z zaklęć w kuferku. Jeśli natomiast nie uda Ci się walka z wilkołakiem poczekaj na interwencje MG.)
2 wilkołak spogląda na Ciebie. Czujesz ciarki na plecach. Jedyne co przychodzi Ci do głowy to wykorzystanie zaklęcia accio, by przywołać tajemniczy przedmiot znajdujący się na półce, tuż nad zwierzęciem. Udaje Ci się go złapać, a zaraz potem rzucasz się do ucieczki. W ostatniej chwili zatrzaskujesz za sobą drzwi, by wilkołak nie uciekł.
3 celujesz różdżką w wilkołaka, który chciałby zatopić w Tobie kły. Nie spuszczasz z niego spojrzenia, on z Ciebie też nie, ale gdy tylko robisz krok w przód chcąc się rzucić na artefakt, który Twoim zdaniem jest właśnie tym czego szukasz, wilkołak robi dokładnie to samo. Nagle jednak zwierzę zmienia się w piękną kobietę o blond włosach, która uśmiecha się do Ciebie szeroko. Nie rozumiesz tego, ale Twój przeciwnik podaje Ci sam znalezisko, a zaraz potem całuje lekko w policzek. Jesteś nieco skonsternowany, ale… Postanawiasz nie zadawać zbędnych pytań.
4-6 zwierzę rzuciło się do ataku. Sam nie wiesz kiedy to wszystko zaczęło się dziać, ale próbujesz z nim walczyć. Ten jednak jest szybszy i zadrapał Twoje ramię ostrymi pazurami. Ciężko oddychasz, ale się nie poddajesz. Udaje Ci się odnaleźć ciężką belkę, którą uderzasz w zwierzę, a potem rzucasz zaklęcie drętwota, by czym prędzej sięgnąć po upragnione znalezisko i zacząć uciekać.


Kostki odpowiadające za Twój stan zdrowia
1 wieczór z przygodami, co? Masz szczęście, bo Twoje zdrowie jest względnie na dobrym poziomie, a jedynie masz kilka otarć na twarzy i rękach.
2 ten dzień nie należy do najszczęśliwszych, jednak musisz udać się do św. Munga, by opatrzyli Twoje rany, może na izbie przyjęć powiedzą Ci co i jak?
3 Twój stan nie jest najlepszy. Ledwo stoisz na nogach, cały się trzęsiesz i masz gorączkę. Lepiej odwiedź izbę przyjęć, w końcu chyba nie chcesz zostać w szpitalu na długo?
4 pomimo lekkich stłuczeń i siniaków nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać. Trochę zaklęć uzdrawiających i będziesz zdrów jak ryba!
5 potrzebujesz natychmiastowej pomocy doktora. Fakt, że posiadasz kamień nie jest już tak istotny, bo musisz go oddać pozostałym uczestnikom poszukiwań w miejscu, do którego teleportuje Was świstoklik, a Ty natychmiast udaj się do izby przyjęć.
6 możesz odetchnąć z ulgą. Wszystko przebiegło po Twojej myśli i pomimo, że z ręki sączy Ci się krew, nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać. Kontynuujesz rozgryzanie zagadki kamienia.


Na końcu posta uwzględnijcie w kodzie co wyrzuciliście:
Kod:
<zg>Walka z wilkołakiem:</zg>
<zg>Czy dokonałeś przerzutu?</zg>
<zg>Ilość przerzutów:</zg>
<zg>Kostka odpowiedzialna za stan zdrowia:</zg>   

Dodatkowo propozycja dla Zachariasza.
W przypadku pozytywnego zdobycia artefaktu – możesz zabrać ze sobą kobietę, jeśli kostki nie wskazują na wizytę w szpitalu św. Munga.)


______________________

Rezydencja Moribund’a Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zachariasz Smirnov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1433
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8911-zachariasz-smirnov#249539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8913-porada-uzdrowiciela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8912-lecze-serca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8922-zachariasz-smirnov#249871
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sie 31 2014, 19:02;

Walka z wilkołakiem: 4
Czy dokonałeś przerzutu? nie
Ilość przerzutów: 0
Kostka odpowiedzialna za stan zdrowia: 2

Zachariasz był niemałym egoistą, pozbawiając siebie pomocy. Wiedział jednak, że kamień może osiągnąć tylko on, a nie miał genetyki, która mógł wykorzystać, w przekonywaniu kobiety, iż znalezisko powinno należeć do mężczyzny. Wciąż ze światełkiem na końcu różdżki obserwował, co znajduje się w środku. Nie wiedział, czy powinien iść dalej czy może to pułapka. Serce biło mu jak oszalałe, a on zobaczył to, co każdy uczestnik pragnął. Już chciał tam podbiec, chwycić znalezisko i uciekać, ale ujrzał najprawdziwszego zło, od którego Hogwart uciekał prawie rok temu. Zanim zdążył zauważyć wilkołak rzucił się na niego. Zachariasz poczuł ból na prawym ramieniu i nie było to na pewno spowodowane chorobą Parkinsona. Ledwo dosięgnął belę, którą uderzył wilkołaka. Wykorzystując te ułamki sekundy, rzucił drętwotę na zwierzę. Trzymając się za ramię, sięgnął po błyszczący kamień, następnie teleportował się do Izby Przyjęć. Hehs, ledwo zrezygnował z pracy, a znów tam wraca.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
Galeony : 2643
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sie 31 2014, 19:35;

Nie słyszała nic poza lekkim szumem wiatru do momentu, w którym powietrze przeszyło wycie wilkołaka. Uśmiechnęłaby się zapewne na myśl o biednym mężczyźnie, który wszedł do rezydencji kompletnie sam, gdyby nie fakt, że ona także nie była tu bezpieczna. Zastanawiała się, dlaczego jeszcze nie wybiegł stamtąd z krzykiem. Czy w ogóle jeszcze żyje? Walczy? Czy potrzebuje pomocy? Nie miała żadnego cholernego pomysłu na wyplątanie się z Sideł. Co więc miała robić? Czekać, aż przeklęty wilkołak sam znajdzie drogę do jej "kryjówki"? Szarpnęła się znowu. Gdyby nie to, że wypadła jej różdżka, już dawno poradziłaby sobie z tą diabelną roślinką. Nie chciała po prostu czekać na śmierć. Chociaż Diabelskie Sidła nie były wyrozumiałe i zaciskały się coraz mocniej na jej szczupłym ciele, macała ziemię wokół siebie, starając się odnaleźć swoją własność. Chociaż wieczorny chłód sprawiał, że ledwie czuła własne ciało, kilka siniaków i zadrapań dawało o sobie znać.
Zastanawiała się, co zrobi Zachariasz, kiedy przyjdzie mu się udać w drogę powrotną. O ile w ogóle dożyje momentu, w którym będzie mógł to zrobić.

Kostka odpowiedzialna za stan zdrowia: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Specjalny




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPon Wrz 01 2014, 12:33;

Dawno nie przeżyliście takiej przygody, ale to już za Wami. Teraz możecie wrócić razem (o ile na to pozwoliły Wam kostki) dzięki świstoklikowi, który Was teleportuje do Borgina i Burkes’a. Tam być może czekają na Was już pozostali, a może będziecie pierwsi? To nie ma żadnego znaczenia, bo jeżeli Twój partner Cię pozostawił na pastwę losu, to musisz poczekać na pomoc, która się zjawi nad ranem. Tajemnicza, dobra duszyczka teleportuje Cię do głównej części Londynu, ale dla Ciebie rozgryzanie zagadki dobiegło końca. Może innym razem Ci się poszczęści? Pamiętaj, że możesz mieć pretensje do kompana, który Cię pozostawił, gdzie przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by się zemścić, prawda? Natomiast jeśli stan Twojego zdrowia jest bardzo kiepski, musisz zgłosić się do lekarza w szpitalu św. Munga. Izba przyjęć czeka na Ciebie, a tam zajmą się Tobą specjaliści. Jeżeli jednak udało Ci się trafić do jednego z najbardziej mrocznych sklepików na Nokturnie to musisz mieć świadomość, że gra o najwyższą stawkę dopiero się rozpoczyna.

/zt dla wszystkich

______________________

Rezydencja Moribund’a Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksander Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
C. szczególne : Kruczoczarne, kręcone, długie włosy; wiecznie ubrany w garnitury
Galeony : 214
  Liczba postów : 872
https://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
https://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
https://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
https://www.czarodzieje.org/t18718-aleksander-cortez-dziennik#53
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyWto Kwi 18 2017, 16:41;

Uwielbiał takie miejsca, a już zwłaszcza podczas dłuższego wolnego wolał spędzać aktywnie czas, zamiast siedzieć w domu i udawać, że obchodził mugolskie święta.
Znalazł ten domek i postanowił wejść do środka.
Jakoś udało mu się przebrnąć przez zamek, chociaż trochę musiał się przy nim namęczyć. W końcu jednak ustąpił i uchylił stare drzwi. Niepewnie zajrzał do środka i wszedł.
Zastał zrujnowane mieszkanie, zaczął myszkować po środku szukając czegoś ciekawego, w końcu zauważył jakieś butelki, zainteresowany podszedł do nich i już kiedy sięgał po jedną z nich poczuł jak coś go ciągnie do tyłu i wyciąga na zewnątrz. Słyszał tylko jakieś brednie, krzyki skierowane do niego i po tym grad ciosów którymi kilka osiłków go obiło do tego stopnia, że po wszystkim jeszcze długo leżał na zimnej posadzce i zbierał się. Musiał udać się do szpitala. To z pewnością.
z/t

Kostki:
5,2,3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizny na nadgarstkach, pogodne spojrzenie, towarzystwo Euthymiusa oraz zapach wody kolońskiej. Przyjacielski, miły, jak również poukładany. Co jakiś czas popija mniej znane eliksiry.
Galeony : 687
  Liczba postów : 1307
https://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
https://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
https://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
https://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyWto Sty 01 2019, 19:23;

@Claude Faulkner

Jak się okazało, tak się udało - panie okazały się być wyjątkowo pomocne podczas pobytu w Śmiertelnym Nokturnie; całe szczęście, nie spotkało ich nic nieprzyjemnego. Matthew mógł w jakiejś części westchnąć z ulgą, czując, jak zimne powietrze, coraz to chłodniejsze oraz bardziej dokuczliwe, wypełniły jego płuca. Cholera by to wzięła - całego Ceasera, cały płaszcz, całe nieprzyjemne otoczenie spojrzeń skierowanych w ich stronę; nie mógł wepchnąć nigdzie swoich dłoni, w żadną z kieszeni, w żadne z charakterystycznych wszywek znajdujących się w ubraniu - z przymrużeniem oka potraktował zatem zimne dłonie, oczywiście z początku. Dzień chyli się ku zachodowi - nie jest to dobry znak. Przeszukiwanie ciemnych miejsc nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy, a tym bardziej w przypadku wzrastających niebezpieczeństw; jedna chwila, brak uwagi, by wszystko poszło w całkowicie innym kierunku. Ryzykować nie mogli, lecz również wycofanie nie wchodziło w grę; odniesione rany nie były dla Matthewa niczym nowym. Zawsze spotykał się z potężniejszym orężem w postaci słów zdolnych do pozostawienia stałego śladu na jego psychice, nawet jeżeli rany wydawały się być niebezpieczne w nadmiernej ich ilości. Niby zaklęcia odwalają większość roboty, choć nie zawsze tak jest; nie w dobie istniejących zakłóceń, wyjątkowo okrutnych, wyjątkowo obciążających osoby chcące rzucić jakiekolwiek zaklęcie.
- Nie przeczuwam, by miało nas spotkać tutaj coś dobrego. - rzucił, jakby nie wiedząc tym samym, co zrobić, by uwolnić myśli z pułapki umysłu. Czy był zmęczony? Niezbyt, choć mogło się to zawsze odbić, choć mógł tego zwyczajnie nie odczuwać - praca spowodowała, że drewniane fundamenty jego dyscypliny stały się w pewnym stopniu metalowe. Powinni się skupić na zadaniu, na misji, do której wysłali właśnie ich - mało co przystosowanych do pracy w grupie ludzi. Nie no, tylko Matthew zdawał się współpracować z chęci połączonej z czystym przymusem; choć w głębi duszy czuł, że taka kolej rzeczy po prostu musi być. I to nie tak, że mi przepadał za rudzielcem - nie przepadał bardziej za towarzystwem ludzi, których zazwyczaj nie rozumiał; choć Claude wydawał się być szczery w swoich czynach. Wyciągnął różdżkę, tym samym chcąc się ogrzać. - Calefieri. - wypowiedział, użył zaklęcia na sobie; czy jednak z odpowiednim skutkiem, tego niestety nie wiedział.
Pozostawał jednocześnie czujny - nie wiedział, co mogło ich tutaj spotkać. I czy w ogóle można było zaufać tym kobietom, które spotkali przy straganach. Wszystko to wydawało się być irracjonalne, pozbawione sensu.

Ekwipunek:
- Różdżka - najbardziej podstawowa, wylosowana na początku;
- Czyszczący Rany x1, Morphius x1 (po trzy porcje);
- Bransoletka z ayuahascą;
- Różdżka Cezara;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyWto Sty 01 2019, 19:48;

Claude w przeciwieństwie do Matta odczuwał niesamowite zmęczenie - zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Oczywiście nie był na tyle wycieńczony, by nie móc iść dalej. Czuł jednak, że nie jest już tak świeży i rześki jak w chwili, gdy zjawił się w antykwariacie, z bijąca z twarzy gotowością do pracy. Jego pierwotny zapał mimo wszystko opadł - zarówno niepowodzenie w barze, jak i późniejsza pomyłka Matta, wskutek której dosłownie zgubili człowieka sprawiły, że nieco realniej spojrzał na powierzoną im misję. Nie było tak prosto, ta "zabawa" nie przypominała hide an seek, prędzej jakieś poważne śledztwo, do którego bądź co bądź nie posiadał odpowiednich kwalifikacji.
Liczył się jednak hart ducha, prawda?
Tego mu nie brakowało - wiary w powodzenie, w siebie i towarzysza, choć ten drugi chyba tego nie podzielał. Widział to w jego spojrzeniu, a teraz nawet usłyszał w tonie jego głosu. Spojrzał na niego i uśmiechnął się delikatnie.
- Nie no, nie nastawiaj się tak - rzucił, starając się jakoś podnieść go na duchu. Obniżone morale to jedna z gorszych rzeczy, jaka mogłaby im się teraz przydarzyć. Od tego tylko krok do zawieszenia całej misji. - To na pewno tu? - zapytał, rozglądając się po okolicy z lekko uniesionymi w zdziwieniu brwiami. Znajdowali się w okolicy, która przywodziła na myśl bardziej obrzeża niźli środek Londynu. Budynek, do którego zmierzali, przypominał zrujnowaną chatę, a wokół niej pięła się cała masa różnorodnych pnączy. - Homenum Revelio - wyciągnął różdżkę i szepnął pod nosem zaklęcie, wykonując ręką zagarniający ruch, by objąć jego działaniem okolicę rezydencji.
Musiał sprawdzić, czy byli tu sami...

ekwipunek:
różdżka, peleryna niewidka, woreczek ze skóry wsiąkiewki i 15g
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Specjalny




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPią Sty 04 2019, 22:48;

Byliście już tak blisko. Najpewniej sami jeszcze nie wiedzieliście czego tak naprawdę powinniście wypatrywać, lecz owo TO, zdecydowanie nie chciało was wspierać w tych trudnych chwilach. Zakłócenia magii były tutaj wyjątkowo silne, lecz mimo to zaklęcie Matthewa wydawało się udane. Czar rozgrzał ciało, sprawiając że płaszcz stał się niezwykle zbędny... koszula także. Wkrótce po szyi spłynęła mu pierwsza strużka potu, a niezwykle silne zaklęcie wcale nie zamierzało spocząć na laurach. Wszak Calefieri rozgrzewało stopniowo. Póki co było... znośnie.
Różdżka Claude'a zadrżała silnie. Minęły dwie lub trzy sekundy od rzucenia zaklęcia, a czar, chociaż nie wskazał dokładnego położenia czarodzieja zdecydowanie zasygnalizował, że tak, ktoś tutaj był. Ile osób? Trudno powiedzieć, różdżka nie potrafiła tego sprecyzować dodatkowymi wibracjami.
Jeżeli którekolwiek z was okaże się zainteresowane otwarciem drzwi, rzućcie kostką. Jedna próba, 50% progiem "otwieralności". Druga może okazać się zbyt ryzykowna. Jeśli mimo tego chcecie spróbować, MG rozpisze wam dalsze działania.
Ktoś ma ochotę na obchód terenu? Może warto sprawdzić czy chata ma drugie wejście lub czy ktoś was nie obserwuje? Zajrzycie przez okna? Podejmujcie działania. 48h na odpowiedź.

______________________

Rezydencja Moribund’a Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizny na nadgarstkach, pogodne spojrzenie, towarzystwo Euthymiusa oraz zapach wody kolońskiej. Przyjacielski, miły, jak również poukładany. Co jakiś czas popija mniej znane eliksiry.
Galeony : 687
  Liczba postów : 1307
https://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
https://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
https://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
https://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sty 06 2019, 14:44;

Nie powinien się tak nastawiać, niemniej jednak prawdopodobieństwo powodzenia misji zdawało się zwyczajnie maleć. Rozpoczynali od Antykwariatu, skończyli ostatecznie tutaj, obok ledwo co poznanej rezydencji - czy mogło ich spotkać coś dobrego? Nie. Ciche westchnięcie zasygnalizowało odpowiedź - może rzeczywiście jego zdanie na ten temat nie było zbyt radosne, niemniej jednak było po części realistyczne. Co oni mogli wobec tego, co ma do zaoferowania dla nich los? Byli tylko pionkami w grze dla Ministerstwa Magii; nie znaczyli nic. Jakakolwiek nagroda by ich po tym nie spotkała, nie zdoła to w żaden sposób zrekompensować utraty towarzysza, odniesionych wcześniej obrażeń oraz blizn po nich pozostawionych. Nie miał powodu, by się uśmiechnąć, zamiast tego miał powód, by pogrążyć się we własnej rozpaczy, kiedy to poruszał się stosunkowo ostrożnie po mniej znanym terytorium; zastanowił się parę razy przed kolejnym krokiem, czekając na kolejne działania ze strony Claude'a, który był niemalże całkowitym przeciwieństwem jego osobowości. Nie odpowiedział na pierwsze słowa; być może został uznany za pesymistę, co nie zmienia faktu, iż nie widział sensu obecnie w czymkolwiek, jak zwyczajnym skupieniu się na misji i zapomnieniu o pewnych faktach.
Nie było to możliwe.
Obserwował zatem, jak młody rzuca zaklęcie służące do ujawnienia osób znajdujących się na danym obszarze - niestety, Matthew nie mógł w tej kwestii pomóc. Nie był mistrzem z zakresu zaklęć, tudzież pozostało mu tylko obserwowanie ruchu nadgarstkiem, spoglądanie zielonymi oczyma w stronę różdżki należącej do Amnezjatora, ostateczne rzucenie pytania. - Czyli ktoś jest? - wypowiedział półszeptem, czując, jak wcześniej użyty czar ogrzewający daje się we znaki. O ile z początku było zwyczajnie dobrze, o tyle potem poczuł się tak, jakby ktoś umieścił go w jakimś cieplejszym miejscu; w związku z czym Matthew wziął parę głębszych wdechów, nie chwytając jednak za swój własny, magiczny patyczek; podwinął rękawy oraz rozpiął z dwa guziki własnej koszulki, mając tym samym nadzieję, że efekt ten zniknie. Złudne jednak, zważywszy na stopniowe ogrzewanie Calefieri.
- Chodźmy dookoła. - odpowiedział. Nie ma sensu jeszcze bardziej łamać prawa; o ile Claude miał jakieś wytłumaczenie, o tyle on był tylko marnym, nic nie wartym uzdrowicielem. A co, jak się okaże, ze czeka na nich coś złego za ich drewnianą manufakturą? - Może znajdziemy inne wejście, mniej ryzykowne.

Ekwipunek:
- Różdżka - najbardziej podstawowa, wylosowana na początku;
- Czyszczący Rany x1, Morphius x1 (po trzy porcje);
- Bransoletka z ayuahascą;
- Różdżka Cezara;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sty 06 2019, 16:18;

Trzymana w ręce różdżka zadrżała gwałtownie, aż Claude mocniej zacisnął palce na jej trzonie. Z jego i tak wąskich ust zrobiła się cienka linia wskazująca na dużą konsternację, w którą wpadł ze względu na jej dziwne zachowanie. Ktoś tu gdzieś był - w środku lub na zewnątrz; po drugiej stronie domu lub może w krzakach przed nimi - lecz informacja ta była nieprecyzyjna, w gruncie rzeczy nie rozjaśniając Faulknerowi niczego. I tak podejrzewał, że nie byli tu sami, chociażby przez wzgląd na to, że zostali tu skierowani przez przekupki i dowiedzieli się, że jest to miejsce, w którym często można było spotkać poszukiwanego przez nich mężczyznę.
Claude zmarszczył brwi, po czym przeniósł wzrok na Matta.
- Generalnie ktoś tu jest, ale nie wiem gdzie. Strasznie zakłócony sygnał - powiedział, potrząsając różdżką z rezygnacją. Zakłócenia magiczne dawały się we znaki w najmniej odpowiednich momentach... Rzucił jeszcze spojrzenie w kierunku porastających dom chaszczy... I jakoś tak chyba nie miał ochoty iść i się w nich plątać. Na pewno nie bez sprawdzenia głównego wejścia. - Poczekaj, może da się wejść... No wiesz, normalnie - rzucił i nie czekając na pozwolenie czy jakąkolwiek inną reakcję Matta, po prostu podszedł tych kilka kroków w kierunku drzwi wejściowych. Starał się nie robić hałasu i dokładnie patrzył wkoło i pod nogi, by omijać suche gałęzie i inne przedmioty mogące narobić rabanu. Dotarłszy do drzwi, stuknął różdżką w zamek, w myślach wypowiadając zaklęcie Alohomora. Zamek ustąpił i drzwi uchyliły się z nieznacznym skrzypnięciem. Claude spojrzał w czającą się za nimi ciemność, po czym odwrócił się do Matta i skinieniem głowy zapytał, czy był gotowy wejść z nim do środka.

otwieranie drzwi: H
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizny na nadgarstkach, pogodne spojrzenie, towarzystwo Euthymiusa oraz zapach wody kolońskiej. Przyjacielski, miły, jak również poukładany. Co jakiś czas popija mniej znane eliksiry.
Galeony : 687
  Liczba postów : 1307
https://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
https://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
https://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
https://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sty 06 2019, 17:29;

Czy mogli ryzykować? Czy mogli - wbrew wszelkim przeciwnościom losu - zaryzykować? Tego nie wiedział, niemniej jednak, mimo narastającego napięcia i temperatury, która mu zwyczajnie przeszkadzała, nie zdenerwował się na decyzję Claude’a w sprawie drobnego złamania prawa. No tak - Alohoroma, nie ma to jak znane zaklęcie, którym można zwyczajnie włamywać się do cudzych domów. Trochę gryzło się to z kodeksem honorowym, który został zasiany w sercu i umyśle uzdrowiciela, aczkolwiek nic nie mógł zrobić. Mógł jedynie patrzeć na to, co się dalej stanie - mógł jedynie pomyśleć nad rzuceniem Finite, by zakończyć ustrojstwo działania zaklęcia rozgrzewającego, co nie zmienia faktu przepływającego przez jego wiotki, pozbawiony logiki umysł - zważywszy na zakłócenia, mogłoby się to skończyć o wiele gorzej, choćby odwrotnym działaniem czaru. Nie chciał na razie ryzykować, mimo bijącego ciepła; nie chciał, dopóki nie zajdzie taka zwyczajna konieczność. Nie miał zamiaru patrzeć na to, jak zawodzi i w tej kwestii - mimo iż było mu zwyczajnie gorąco - prawdopodobieństwo, że jeszcze spieprzy jakąś sprawę, zdawało się pełnić znaczącą rolę w kolejnych działaniach mężczyzny. Chociaż - należało uniknąć zagrożenia. Nie stawać się kolejną kłodą pod nogi. Zwyczajnie - zapomnieć o poprzednich porażkach; życie nie jest grą, niemniej jednak ryzyko zawsze istniało. Cholerne zakłócenia. - Finite Incantatem. - wypowiedział, melodyjne zaklęcie wydostało się z jego ust, mając tym samym nadzieję na polepszenie własnego stanu. Ile było w tym ziarenka prawdy? Tego nie wiedział.
Skinięcie głową, by potwierdzić, że słowa do niego dotarły. Skinięcie głową, by pogodzić się z decyzją rudzielca w sprawie rzucenia zaklęcia. Zdołał tym samym przygotować niezbędny do walki przedmiot - różdżkę, na której budowę składał się ostrokrzew oraz rdzeń należący do majestatycznego, ognistego feniksa - skinięcie głowy, potwierdzające nieme pytanie, choć dość podejrzanie rozszyfrowane, zawarło o ostatecznej decyzji dostania się do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sty 06 2019, 18:13;

Claude miał poczucie, że zmarnowali tego dnia już wystarczająco dużo czasu i szukanie wejść od tyłu byłoby wyłącznie strzałem w piętę. Okolice rezydencji nie wyglądały na przyjazne do skradania się, z kolei panujące wokół zakłócenia magiczne zwiększały wyłącznie ryzyko wykrycia ich jako intruzów. Stanie na zewnątrz również nie było pożądane, jako że mogli być uważnie obserwowani albo namierzani przez czających się nieopodal czarodziejów lub magiczne stworzenia. Wszak nie byli tu sami, jak pokazała Faulknerowi różdżka. Na dodatek... Czy bardzo niebezpieczne miejsce dałoby się otworzyć zwykłą Alohomorą? Może to tylko dla niepoznaki? Mógłby się nad tym zastanowić, ale chyba wolał działać. Matt skinął doń porozumiewawczo, wobec czego Claude wsadził rękę w szczelinę między drzwiami i framugą, po czym powoli uchylił je. Korytarz był ciemny - ale czy powinien go rozświetlać? Poczekał, aż Matt się z nim zrówna, po czym przestąpił próg. Stuknął w siebie różdżką, rzucając niewerbalnie zaklęcie kameleona. Tak na wszelki wypadek...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Specjalny




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPon Sty 07 2019, 16:27;

Cisza otulająca rezydencje mogła wydawać wam się nienaturalna. Nawet wiatr zdawał się milknąć, gdy wtulał się w łyse korony drzew, wstrząsając ich gałęziami. Kto wie czy nie była to jedynie siła sugestii? Lęk pełznący wzdłuż kręgosłupa, obiecujący niespodziewany koniec nużącej wyprawy. Jednocześnie, wraz z upływem sekund już wcale nie taki straszny. Nęcący perspektywą spożycia ciepłego posiłku i wygrzania się przy płonącym kominku. Opatrzenia ran, zamienienia słowa z kimś życzliwym. Mogliście być bezpieczni i potrzebni... gdzie indziej, ale nie tutaj. Calefieri przestało działać. Zupełnie tak, jak życzył sobie tego Matthew, a jego ciałem natychmiast wstrząsnął dreszcz, kiedy nagie fragmenty skóry pokąsał chłodny wiatr. Dlaczego tak uparcie próbowaliście wedrzeć się do wewnątrz? Wasze umysły zdawały się sprzysięgać przeciwko wam, odwodzić was od wejścia do chaty. Nawet Claude, niewidzialny dzięki zaklęciu kameleona, nie potrafił powstrzymać się od sekundy czy dwóch prawdziwego zawahania. Jeszcze nie było zbyt późno. Martwa cisza kłębiła się w powietrzu niczym mgła. Zasnuwała wam oczy, wdzierała się do gardeł. Kąsała, a zarazem pieściła. Jak silni byliście tak naprawdę? Jak odporni na wizję spędzenia przyjemnego wieczoru z daleka od niebezpieczeństw? Określcie zdecydowanie do parcia naprzód, zawierając je w wartość procentową. Poprzyjcie je odpowiednimi argumentami, bądź opisem odczuć postaci, jej myśli, nawet zachowań. Możecie podążać zarówno w jedną, jak i drugą stronę skali - od beznadziei i brak wiary w powodzenie zadania poprzez neutralność, a na inspiracji i ambicji nakazującej sięgnąć celu kończąc. Mrok panujący wewnątrz powoli się rozjaśniał... albo to wasze oczy zaczynały przywykać do panującej w środku ciemności. Pomimo odsłoniętych okien, światło zdawało się w ogóle nie sięgać do podłogi czy różnorodnych mebli ustawionych wewnątrz. Dziesiątki kredensów, stosy butelek i eliksirów, malowniczo otulone pierzyną z nienaturalnie zielonych liści, wczepionych w szklane fiolki niczym dziecię w ramiona matki. Wszystko to składało się na nieporządek, a wręcz nieopanowany bałagan. Drobne przedmioty zaściełały większą część wolnej przestrzeni, utrudniając wam poruszanie się. Sądziliście, że chata jest niewielka, a jakże wytłumaczyć labirynt, jaki zastaliście na miejscu? Stosy pucharów spoczywających na parze połamanych krzeseł tworzyły pierwszy róg, a wyjrzawszy zza niego znaleźliście następny. Brak żywego ducha tylko umacniał lepki dotyk lęku muskający kręgosłup. Nagle wasze kroki ucichły, jakby ucięte nożem. Dywan wyściełający drewnianą podłogę wessałby w swoje puchate objęcia nawet głośny tupot wielu stóp.

______________________

Rezydencja Moribund’a Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizny na nadgarstkach, pogodne spojrzenie, towarzystwo Euthymiusa oraz zapach wody kolońskiej. Przyjacielski, miły, jak również poukładany. Co jakiś czas popija mniej znane eliksiry.
Galeony : 687
  Liczba postów : 1307
https://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
https://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
https://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
https://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPon Sty 07 2019, 17:24;

Wszystko zdawało się być nienaturalnie... nienaturalne.
Pozbawione pierwiastka jakiejkolwiek swobody i bezpieczeństwa, zbierało największe wówczas żniwa - westchnięcie, godne pożałowania, przedzierało się przez jego gardło, kiedy to zdołali przedrzeć się przez manufakturę zamka, gdy zimne powietrze ponownie okryło jego sylwetkę. Niby nie mogło być źle - niemniej jednak Matthew należał do zbyt pesymistycznych osób, które starały się żyć według zasad realizmu; co nie zmienia faktu, że mu się to zwyczajnie nie udawało. Rozmyślał, starał się przede wszystkim przedrzeć przez barierę, którą stawiał jego umysł, aczkolwiek próby te były niczym u człowieka, który zabłądził w mroku - jego szaleństwo, ziarenko niepozornego szaleństwa, nie wydostało się w żaden sposób na zewnątrz. Jeszcze. Nie oznacza to jednak, że się nie bał - bał się, każdy krok starał się stawiać z największą wówczas rozwagą, gdy pozbawione szczypty optymizmu myśli wgryzały się w jego umysł niczym pasożyty, by następnie go osłabić. Nie wiedzieli, co ich tam spotka - nie wiedzieli, czy przypadkiem wrócą z tego żywo. Matthew... nie zwracał na taką rzecz należytej uwagi. Nigdy nie traktował siebie jako coś poważnego - prędzej jako kogoś znajdującego się na pograniczu marginesu społecznego - pozbawiony i wyzbyty normalnych zachowań, zdawał się być zaskakująco odpowiednim kandydatem do zwyczajnego zapomnienia. Nikt nie rzuciłby mu się na pomoc - wiedział o tym doskonale. Pozorne relacje łączące go z innymi ludźmi wyzbyte były tego, co można zobaczyć na co dzień u innych. Czuł się dziwnie, czuł się przede wszystkim - wyobcowany.
Wzrokiem błądził po labiryncie; najróżniejsze fiolki zdawały się przykuwać jego uwagę, a przede wszystkim wzmagać zaintrygowanie, choć przeplatane przede wszystkim z brakiem nadziei. Jeden towarzysz zniknął, który z nich teraz oberwie? Tego nie potrafili stwierdzić. Niemniej jednak należało iść do przodu; by potem móc wydostać się z tego bagna, spełnić zachciankę Ministerstwa Magii, choć ewidentnie taką, za którą ktoś przypłacił życiem. Alexander nie sądził, że ktoś zechciał pomóc Ceaserowi - nie wiadomo nawet, gdzie się w obecnej chwili znajdował. Obręcze tęczówek wędrowały zatem od półki do półki, gdzie wszystko wzmagane było chaosem przedzierającym się przez najróżniejsze struktury umysłu. Różdżkę miał w gotowości - nie chciał, by spotkało ich coś o wiele mniej przyjemnego; nawet jeżeli miękki dywan wytłumiał ich kroki, nadal znajdowali się w pewnym stopniu pod ostrzałem. Nie mogli w żaden sposób ryzykować. - Chyba nikogo nie ma... albo ktoś o nas już wie. - szeptem stwierdził do Claude'go, który znajdował się pod osłoną niewerbalnego zaklęcia kameleona. To nie była normalna rezydencja. Coś musiało jednak być nie tak, skoro wcześniej rzucone Homenum Revelio wibrowało, choć nie wskazywało dokładnego położenia kogokolwiek znajdującego się w najbliższym otoczeniu. A może różdżka się myliła? Kto wie.

Wartość procentowa Matthewa: 20%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptySro Sty 09 2019, 01:58;

Claude z natury był altruistą, wielokrotnie poświęcając własne dobro dla cudzych korzyści i nie widział w tym nic ani złego, ani wstydliwego. Może czasem chciałby być bardziej asertywny, lecz w gruncie rzeczy nigdy nie żałował chęci pomocy komukolwiek. Pisząc się na misję zleconą przez Ministerstwo był przygotowany na niebezpieczeństwa. Choć szalejące zakłócenia magiczne powinny zmartwić go nieco bardziej, czuł się dość pewnie z tym, co potrafił. Wszak to dzięki nim był w takim miejscu, jak teraz - życiowo oczywiście, bowiem gdyby nie problemy z magią, mógłby nie otrzymać pracy w Ministerstwie i nie mieć szansy rozwinąć się na tyle, by umieć modyfikować ludzką pamięć. Zapału i chęci nie można mu było odmówić!
Czy myślał o tym, że mógłby spędzić teraz czas z kimś sobie bliskim, we własnym domu, z kubkiem gorącej herbaty, kotem na kolanach i książką w ręce, wszystko to w akompaniamencie ognia trzaskającego w kominku - tak, jasne, każdy by o tym pomyślał pakując się w podobne "tarapaty". Rozciągająca się przed nimi ciemność nie wyglądała zachęcająco i Faulkner sam z siebie nie czuł się zachęcony, by po omacku przemierzać istny labirynt mebli i wielu innych fantów postawionych na drodze, jakby specjalnie, by zdradzić intruza i utrudnić wejście bądź ucieczkę.
Nie czuł się jednak gotowy na oddalenie się.
Nie po to poświęcił cały dzień na łażenie po niebezpiecznych miejscach Nokturnu, by teraz, kiedy mogli znajdować się w siedzibie zajmowanej przez tajemniczych rabusiów, odwrócić się na pięcie i teleportować do Doliny Godryka. To byłaby zniewaga nie tylko jego osoby, ale także całego Ministerstwa, które bądź co bądź polegało na jego i Matta skuteczności w załatwieniu tej sprawy. To byłaby zniewaga dla Caesara, który stanowił prawdziwą ofiarę ich eskapady, a którego wysiłki i chęci poszłyby zupełnie na marne. Gdy tylko pomyślał, jak wiele stresu dziś przeżył i z jak wieloma trudnymi rzeczami dał sobie radę - niepokojący stan mężczyzny w antykwariacie, presja wywierana przez Rumuna i jego różdżkę na jego piersi w pubie, widok zakrwawionego Caesara, zbieranie umorusanych w krwi, jeszcze ciepłych, odciętych palców młodego Fairwyna... Przecież poradzi sobie, prawda?
Adrenalina sprawiała, że jego serce biło szybciej i głośniej, niż powinno. Zacisnął zęby i wyciągnął różdżkę przed siebie, napięty jak struna, gotów na wszystko.
- Ciiiii - polecił jedynie Mattowi, by ten zachował ciszę. Może o nich wiedzieli - może jeszcze nie? Może różdżka pokazała mu mieszkańca okolicznej kamienicy i tak naprawdę byli tu sami?
Czas się przekonać!
Przejście przez labirynt w korytarzu stanowiło wyzwanie, lecz Faulkner zobowiązał się je podjąć. Po omacku, powolutku, sprawdzając nawet stopą deski, na które miał zaraz stanąć, przesuwał się do przodu. Liczył, że Matt idzie za nim. Liczył, bo już niestety nie słyszał, czy ktoś za nim się porusza - dywan skutecznie tłumił wszelkie dźwięki...

75-80% - generalnie jest gotowy, choć jak każdy człowiek w takiej chwili przeżywa lekkie zawahania, stara się je jednak zepchnąć na dalszy plan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Specjalny




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sty 13 2019, 18:35;

Poruszanie się naprzód było niezwykle stresujące. Cisza drażniąca zmysły Claude'a nie przeszkadzała mu jednak w podjęciu walki. Podążył w głąb rezydencji, a chociaż ostrożność nie pozwoliła mu na szybkie zbadanie otoczenia, dość sprawnie udało mu się oddzielić od Matthewa. Alexander miał pewne kłopoty z odnalezieniem się w obecnej sytuacji. Jego niska motywacja do działania przyciągała go do wyjścia. W uszach słyszał już nie samą melodię, lecz śpiew błagający go o opuszczenie tego miejsca. Szeptał mu obietnice, nieustannie kusząc wizją odpoczynku, przyjaźni i miłości. Był tak nieodparty, że wreszcie go złamał. Nawet nie spostrzegł kiedy zatrzymał się w bezruchu. Rudzielec zniknął mu z oczu, chowając się za jednym z rogów, a Matt stał w bezruchu, zupełnie wyzuty z wolnej woli, otumaniony niepokojącą czarną magią, jakim to miejsce było przesiąknięte. Nie dosłyszał jak za jego plecami uchyla się klapa. Zwijający się dywan uderzył go w kostki, lecz było mu wszystko jedno. Tak bardzo, że nawet nie zareagował na odebranie mu różdżek. Bezczelnie obmacany, został pozbawiony obu z nich i obie zostały przełamane na pół za pomocą zaklęcia. Na tyle głośnego, że z pewnością zwracającego uwagę Faulknera. Niestety, wpadając w sam środek labiryntu, nie sposób było już odnaleźć drogę powrotną. Każdy kolejny róg wydawał się być taki sam. Bezmyślnie krążyłeś, aż uświadomiłeś sobie własną samotność. Dywan wciąż tłumił twoje kroki, a chociaż po raz trzeci mijałeś już miejsce rozpoczęcia wędrówki, na próżno mogłeś szukać drzwi wejściowych i swojego towarzysza niedoli. Zaniepokojony, postanowiłeś podjąć jakieś działania, mające pomóc ci w przełamaniu klątwy, z którą ewidentnie się mierzyłeś. Nie zdążyłeś. Coś trzasnęło. Odgłos przesuwania po ziemi ciężkiego mebla zaalarmował cię w ostatniej chwili. Wysoki regał, którego jeszcze przed chwilą tutaj nie było, roztrzaskał się kilka centymetrów od ciebie, cudem nie miażdżąc ci palców. Kilka drzazg utkwiło ci w nogach, ale nie zwróciłeś na to większej uwagi, zanadto zajęty odpieraniem ataku na swoją osobę. Ciało obleczone w czarne szaty zwaliło się na ciebie. Powaliło cię na strzaskany regał, wyduszając powietrze z płuc i prawie łamiąc ci przypadkiem żebro. Ciężki cios spadł na twoją skroń. Nieco oszołomiony, musiałeś podjąć walkę.

Matthew, chwilowo jesteś wyłączony z dalszej gry. Mistrz Gry wprowadzi cię do akcji, kiedy przyjdzie na to kolej.
Claude, (ze względu na moją nieobecność) masz aż 72h na udzielenie odpowiedzi.

______________________

Rezydencja Moribund’a Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyPią Sty 18 2019, 00:53;

Magia w rezydencji ciągnęła uzdrowiciela w tył, natomiast amnezjatora pchała do przodu. Claude był zmotywowany - przeszedł dziś już tyle... Mógł iść dalej i zamierzał, wszak istniała możliwość, że byli już u końca wędrówki, czyż nie? Stawiał ostrożne kroki na niezwykle miękkim, tłumiącym głosy dywanie, skupiony na tym, co było przed nim, a nie było to proste, by w obezwładniającej ciemności dostrzec wystarczająco dużo szczegółów i kształtów, aby nie wydać swojej obecności niepotrzebnym hałasem. Zdawało się, że każdy z jego zmysłów wyostrzał się przy stawianiu następnych kroków. Oko starało się wyłapać ruchy w okolicy, ręce drżały lekko, jednocześnie chcąc eksplorować i bojąc się, że niewprawnym dotykiem coś zniszczą lub ściągną na Faulknera klątwę. Uszy z kolei wyłapały dźwięk, niepokojący, głośny trzask odbijający się echem wśród ścian korytarza przypominającego labirynt. Odwrócił się, by dostrzec...
Pustkę.
Momentalnie poczuł w sercu ukłucie strachu, a adrenalina trysnęła w jego żyły, przyspieszając tętno i spłycając oddech. Dotychczas był pewny, że Matt miał jego plecy - okazało się natomiast, iż od nieznanego sobie czasu szedł samotnie. Uczucie to spłynęło na niego niczym kubeł zimnej wody, otrzeźwiając umysł, już nie do końca pewny sukcesu tejże misji. Znajdował się w opuszczonej, starej, z pewnością zaklętej rezydencji, w dodatku był sam, w ciemności...
Jakby ziszczając jego z nagła zrodzone obawy, siła nieznanego jeszcze pochodzenia, tuż obok niego rozległ się huk i wielki, drewniany regał rozbił się w niewielkie drzazgi. Nawet nie zwrócił uwagi na fakt, że kilka z nich wylądowało prosto w jego skórze - został sekundę później powalony na cały stos ostro zakończonych kawałków drewna przez odzianą w czarne szaty postać. Tak mu się zdawało przynajmniej - tyle zdążył wywnioskować w ułamku sekundy, w którym dostrzegł nikły zarys niebezpiecznie zbliżającej się czarnej masy. Uderzenie było silne, a rudzielcowi zabrakło tchu w klatce piersiowej. Na szczęście nie wypuścił z dłoni różdżki. Drżącym ruchem, na ślepo, skinął jej końcem w kierunku, w którym podejrzewał, że trafi w napastnika (którego raczej nie widział, jako że wokół panowała ciemność, "jegomość" posiadał czarną pelerynę, a on sam był nieco skołowany uderzeniem w skroń), po czym rzucił zaklęcie:
- Incarcerous!
Pierwsze, które przyszło mu do głowy - i oby skuteczne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Specjalny




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyNie Sty 27 2019, 17:36;

Zaklęcie okazało się być doskonale wymierzone, nawet pomimo mroku panującego w pomieszczeniu. Liny zacisnęły się mocno na ciele mężczyzny, uniemożliwiając mu swobodne działanie, ale bynajmniej nie powstrzymały go od prób zrobienia Claude’owi krzywdy. W ostatnim rozpaczliwym ruchu facet targnął się do przodu i uderzył rudzielca czołem prosto w twarz. Rozbił mu wargi, dzięki czemu usta wypełniły mu się krwią. Na szczęście zęby ocalały i nie zdołał zrobić niczego więcej, gdyż siła tego ruchu wytrąciła go z równowagi. Związany nie miał jak powstrzymać upadku na posadzkę, na którą zwalił się ciężko tuż obok przewróconego regału. Dodatkowo, jedna z lin zacisnęła mu się na szyi i wkrótce pomieszczenie wypełniło się chrapliwymi odgłosami adekwatnymi dla prób złapania powietrza. Ciało zaczynało mu drżeć, a z ust popłynęła ślina.

Claude, 24h na udzielenie odpowiedzi.

______________________

Rezydencja Moribund’a Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Rezydencja Moribund’a QzgSDG8




Gracz




Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a EmptyWto Sty 29 2019, 00:09;

Z końca różdżki Faulknera wystrzelił blask, lecz mimo jego jasności nie był w stanie dostrzec twarzy mężczyzny. Jedyne, co zdążył zauważyć, to szybko zbliżająca się do niego czarna masa, która okazała się być głową zakapturzonego mężczyzny. Uderzenie w twarz było silne - na tyle, że sam Claude zachwiał się i upadł na drewniane drzazgi, wbijając je sobie w dłonie. Syknął z bólu, lecz płynąca w żyłach adrenalina nie pozwalała mu na bierne czekanie na dalszy rozwój wydarzeń. Musiał działać! Inaczej mogło się to dla niego źle skończyć, a ostatecznym sygnałem, że znajdował się w ogromnym niebezpieczeństwie był posmak krwi w ustach. Zrobiło mu się od niego niedobrze.
Podniósł się w ułamku sekundy i stanął na nieco chwiejnych nogach z różdżką przed sobą, przygotowaną na kolejne zaklęcie. Do jego uszu dochodziły wyłącznie odgłosy szamotania, chwilę później dołączyły do nich odgłosy dławienia się. Claude z duszą na ramieniu szepnął Lumos. Chciał zobaczyć twarz swojego oprawcy, chciał zweryfikować, czy był nim mężczyzna z owadzią broszką, czy może ktoś inny i padł ofiarą zasadzki? Miał w głowie całą masę pytań, a tak mało odpowiedzi... Poza tym odgłosy duszenia się nie brzmiały dobrze, musiał jednak zobaczyć, co się działo z tym kimś, żeby mu ewentualnie pomóc.
Lecz czy na pewno to rozważał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Rezydencja Moribund’a QzgSDG8








Rezydencja Moribund’a Empty


PisanieRezydencja Moribund’a Empty Re: Rezydencja Moribund’a  Rezydencja Moribund’a Empty;

Powrót do góry Go down
 

Rezydencja Moribund’a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Rezydencja Moribund’a JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
smiertelny nokturn
-