Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kamienny krąg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 39 z 39 Previous  1 ... 21 ... 37, 38, 39
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Kamienny krąg - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Kamienny krąg - Page 39 Empty


PisanieKamienny krąg - Page 39 Empty Kamienny krąg  Kamienny krąg - Page 39 EmptySob Cze 12 2010, 14:14;

First topic message reminder :




Tuż przy wiszącym moście znajduje się to niezwykłe miejsce. Nikt nie wie kto, kiedy i po co ustawił tutaj te kamienie. Możliwie, że były jeszcze nim zbudowano Hogwart.
Każdy kto usiądzie w środku, zamknie oczy i w zupełne ciszy wsłuchiwać się będzie w otaczające odgłosy ma szanse usłyszeć ciche szepty zamieszkujących to miejsce duchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kamienny krąg - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Kamienny krąg - Page 39 Empty


PisanieKamienny krąg - Page 39 Empty Re: Kamienny krąg  Kamienny krąg - Page 39 EmptyPon Lut 08 2021, 11:31;

Wiele można było powiedzieć o tym Maxo-Felkowym duecie, ale mimo że sami uwielbiali narażać siebie na niebezpieczeństwa, żadne z nich nie chciało dopuścić do krzywdy kogoś innego, dlatego nie wątpił, by puchon czujnie obserwował każdego ze swoich podopiecznych, by w razie potrzeby udzielić odpowiedniej pomocy.
-Ja wypraszam sobie! Czy kiedykolwiek przeze mnie coś Ci się stało? - Zaśmiał się lekko bo o ile ładował Olę w nieprzewidywalne akcje, to jednak zawsze wychodziła z nich cało. Może lekko poczochrana i wymęczona, ale cała i zdrowa! A to było chyba najważniejsze.
Może i atmosfera nagle uległa zmianie, ale po tak długim czasie bez kontaktu musieli się chociaż częściowo tego spodziewać. Zwykle byli na bieżąco z tym, co działo się w ich życiu, a teraz nagle kontakt został urwany nie na dni, czy tygodnie, ale na całe miesiące. Nic więc dziwnego, że rozmowa musiała zejść na te mniej przyjemniejsze dla nich tory.
-Słyszałem, że nieźle was męczyli do samego końca. Widziałem, co Patol kazał napisać Darrenowi i chyba serio chcieli was udupić. - Przypomniał sobie referat, z jakim pomagał krukonowi i pokiwał głową. Czasem miał wrażenie, że ten stary piernik naprawdę robi wszystko by zniechęcić do siebie uczniów.
-A Święta jak Ci minęły? Wracałaś do siebie? - Zapytał ciekaw, czy Ola wybrała Gwiazdkę w domu, czy jednak magiczne Boże Narodzenie w Hogwarcie. Z tego co zdążył się zorientować tego roku wiele osób jednak uciekała z zamku. Widać te wszystkie polityczne gierki i inne popierdolone akcje sprawiały, że chcieli odpocząć od magicznego pierdolnika.
-Taaaa. Nie wiem, czy trzymają to tam specjalnie, czy nie. Jeżeli tak to Hampson jest jeszcze bardziej pierdolnięty niż myślałem. W każdym razie niezbyt miłe stworzenia. - Wzruszył ramionami, próbując podejść do tego jak najbardziej na luzie.
-Załamiesz się lub wcale nie zdziwisz, ale szukałem cennego składnika na eliksir. Boyd akurat mnie zobaczył i chciał mi dopierdolić, więc wszedł za mną no i... - Westchnął ciężko, bo wciąż obwiniał się za cały przebieg tamtego wieczora choć zdecydowane lepiej już sobie z tym radził. Nadal jednak niezbyt przejmował się opcją własnego zgonu. Na pewno przyjąłby to lepiej niż to, czego musiał być świadkiem. Przynajmniej nie męczyłby się z konsekwencjami.
-Tak, tak wiem.. Ustaw się w kolejce z ludźmi, którzy zamiast płakać na moim pogrzebie otwieraliby trumnę, żeby przywalić mi za bezmyślność. - Uśmiechnął się lekko, choć wcale by go taki obrót spraw nie dziwił.
-No już, nie przejmuj się. Chodź tu skrzacie... - Widząc, jak Ole kurczy się w sobie, zamknął ją w uścisku, by dodać nieco otuchy. Fakt, było im obydwojgu ciężko, ale przecież siedzieli tutaj cali i z szansą na lepsze jutro, więc nie było chyba aż tak tragicznie.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu; wyryte imiona na wnętrzu dwóch dłoni.
Galeony : 2160
  Liczba postów : 1338
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Kamienny krąg - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Kamienny krąg - Page 39 Empty


PisanieKamienny krąg - Page 39 Empty Re: Kamienny krąg  Kamienny krąg - Page 39 EmptySob Lut 13 2021, 23:06;

Czy kiedykolwiek przeze mnie coś ci się stało? Nie, to musiała Maxowi przyznać i oczywiście od razu to zrobiła. Wrzucał ją do jeziora i innych takich, miał głupie pomysły, nie mogła powiedzieć, że nie, ale nigdy jeszcze przez nie nie ucierpiała. I miała nadzieję, że się to nie zmieni!
- Weź mi nawet nie mów o Patolu... Gwóźdź do trumny - mruknęła i zrezygnowana pokręciła głową. Ten dziad to naprawdę potrafił im dołożyć pracy i widać było, że sobie nie szczędził na uczniach. Chyba nic dziwnego, że transmutacja szła jej tak beznadziejnie (jeszcze gorzej niż eliksir, a to już było nie lada osiągnięcie), bo w końcu to od nauczyciela sporo zależało. A skoro wciąż miała problemy z podstawami, to nic dziwnego, że na jednej z lekcji u Patola nie udało jej się zamienić wstążki w stół, no jeszcze czego. Nastawienie profesorka musiało mieć swoje przyczyny, ale ona nawet nie zamierzała się w nie zgłębiać. Nigdy w życiu, miała o wiele ciekawsze rzeczy do roboty w wolnym czasie.
- Tak, wróciłam do siebie i w zasadzie jak co roku był wielki rodzinny zjazd, więc trochę mnie to podniosło na duchu - odpowiedziała z ciepłym uśmiechem, który samoistnie wypłynął jej na usta. Ten szczególny czas w roku uwielbiała i naprawdę cieszyła się, że miała tak wielką rodzinę, bo przynajmniej było wesoło, chociaż zaczęła doceniać to dopiero stosunkowo niedawno. - A ty? Zostałeś w Hogwarcie? - odbiła pytanie, również ciekawa tego, jak chłopakowi minęły święta w świetle ostatnich niezbyt ciekawych wydarzeń w świecie magii. Polityka to jednak jeden wielki syf.
- Serio, wejście do zakazanego lasu powinno być trudniejsze, nie wiem, jakieś bariery stworzone supermocnymi zaklęciami albo minimalny wiek, od którego można się tam pakować... Albo najlepiej wszystko naraz. - W przeciwieństwie do Solberga nie potrafiła podejść do tego na luzie, bo wcześniej tylko słyszała o osobach, które lądowały w skrzydle szpitalnym po takich wycieczkach, ale tym razem dotknęło to bezpośrednio kogoś znajomego i to podziałało na nią jak przysłowiowy kubeł zimnej wody. Sama nigdy nie zapuściła się do tej hogwarckiej dżungli i teraz tym bardziej nie miała takiego zamiaru. - No i tu masz rację - jestem załamana, a jednocześnie wcale mnie tą informacją nie zaskoczyłeś - westchnęła i oparła łokieć na kolanie, aby następnie o dłoń zgiętą w pięść podeprzeć brodę. - Następnym razem jak będziecie się chcieli bić, to może zróbcie to chociaż w nieco bezpieczniejszym miejscu - mruknęła niewyraźnie. Po co bić się na błoniach, skoro można zrobić to w zakazanym lesie, ryzykując przy tym zjedzeniem przez jakiegoś potwora? Super sprawa!
Na wzmiankę o pogrzebie jedynie zgromiła go wzrokiem, jakby tym samym chciała mu niewerbalnie przekazać, że ma już ani razu o tym nie mówić. Nie chciała o tym myśleć, nie chciała w ogóle przyjmować takiej opcji do świadomości, choć wcześniej sama o tym wspomniała.
- Na Merlina, Max, jak ja mam się nie przejmować? - wyszeptała, wtulając się w niego i po raz enty od początku tego spotkania wzdychając ciężko. - Zobaczysz, że kiedyś znajdę jakieś zaklęcie albo wczepię ci jakieś coś, co będzie darło mordę na kilometr. Może to będzie sposób na trzymanie cię z dała od problemów. - Wysiliła się na zabarwienie swojego głosu uśmiechem, nadal nie odsuwając się od chłopaka. Ale może faktycznie nie był to taki zły pomysł?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kamienny krąg - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Kamienny krąg - Page 39 Empty


PisanieKamienny krąg - Page 39 Empty Re: Kamienny krąg  Kamienny krąg - Page 39 EmptyPon Lut 15 2021, 00:23;

Był bezmyślny i miewał debilne pomysły, ale w życiu nie naraziłby celowo drugiej osoby. Co prawda, nie zawsze udawało mu się ochronić towarzysza przygód przed czymś groźnym, ale gdy tylko mógł starał się jakoś zminimalizować szkody i, jak to udowodnił w Zakazanym Lesie, nie był kimś, kto zostawiłby nawet najgorszego wroga na śmierć, a tym bardziej kogoś mu bliskiego.
Patol był chyba wszystkimi gwoździami do trumny każdego studenta. Wystarczyła godzina z tym dziadem i już uczniowie pisali swoje testamenty z nadzieją, że umrą bez większych komplikacji z jego strony. Krążyły ploty, że meble w sali transmutacji były tak naprawdę uczniami, którzy śmiali się mu sprzeciwić, ale nikt nie miał na tyle odwagi, by wprost sprawdzić prawdziwość tej tezy.
-Tak myślałem, że nie przepuścisz okazji do spotkania z gromadką Krawczyków. Lubisz takie rodzinne klimaty, no nie? - Nie wyobrażał sobie, żeby taka ciepła osóbka jak ona stroniła od własnych krewnych. Wręcz przeciwnie, wyobrażał sobie, jak Ola wita wszystkich w swoim domu i pragnie sprawić, by wszyscy czuli się tam wyjątkowo komfortowo. Znał kilka osób z jej rodziny, bo kręcili się po korytarzach tej szkoły, ale tylko z nią tak naprawdę załapał jakiś większy kontakt. -W sumie, wszyscy tam jesteście rudzi, czy tylko Ciebie tak poszkodowało? - Zażartował, bo tak naprawdę uwielbiał włosy puchonki, co ta powinna już wiedzieć. Uważał, że dodawały jej wyjątkowo uroku, choć był świadom, że taki kolor nie jest zbyt częsty patrząc na statystyki wśród ogólnej populacji.
-Coś ty. Wyrwałem się, jak tylko usłyszałem, że na święta pozwolą mi wyjechać i siedziałem w domu całe trzy dni. - Uśmiechnął się do własnych wspomnień z Wigilii. Prawda, była ona poniekąd dla niego ciężka, ale też oznaczała jakiś nowy rozdział w jego życiu i miał nadzieję, że nie będzie zbyt często patrzył w przeszłość, choć do tej pory nie było to wcale takie łatwe zadanie.
-I tak znajdą się tacy, co wymyślą obejście, ale masz rację. Czasem mam wrażenie, że oni specjalnie chcą zrobić tu jakąś selekcję naturalną. - Pokręcił głową na samą myśl o burdelu, jakim była ta szkoła. I oni niby nazywali ją najbezpieczniejszym miejscem, dobre żarty.
-Wypraszam sobie! Nie chciałem się z nim bić. Kulturalnie poprosiłem, żeby wypierdalał, ale chyba uznał, że mam niecne zamiary no i... No i tak to jakoś się samo potoczyło. - Nie chciał wchodzić w szczegóły o wyzwiskach, błotoryjach i tym bardziej o pustniku. Gdyby miał opowiedzieć Oli, jak dokładnie wyglądała tamta noc, raczej nie dałby rady, a względnie dobrze się obecnie trzymał. No i szybko raczej okazji do bitki raczej nie uświadczą patrząc po tym, w jakim stanie znajdowali się obydwoje.
-Zawsze możesz zasypywać mnie wyjcami! - Podsunął jej pomysł, po przyjacielsku dając buziaka w sam czubek głowy. -Obiecuję, że już więcej tak bezmyślnie nie odpierdolę, ale nie mogę obiecać, że nic więcej nie jebnie wokół mnie. - Powiedział, odsuwając ją od siebie i łagodnie patrząc w oczy dziewczyny. Nie chciał jej martwić i zdecydowanie nie spodziewał się, że aż tak przejmie się całą tą sytuacją.

-------

https://www.czarodzieje.org/viewtopic.php?t=21121

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kamienny krąg - Page 39 QzgSDG8








Kamienny krąg - Page 39 Empty


PisanieKamienny krąg - Page 39 Empty Re: Kamienny krąg  Kamienny krąg - Page 39 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kamienny krąg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 39 z 39Strona 39 z 39 Previous  1 ... 21 ... 37, 38, 39

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kamienny krąg - Page 39 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-