Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Miejsce piknikowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 36 z 39 Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick
Bell Rodwick

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Cze 12 2010, 14:12;

First topic message reminder :




Polana w tym miejscu jest dobrze nasłoneczniona i ukwiecona. Uczniowie, którzy zostali na weekend w Hogwarcie lubią rozkładać tu obszerne koce i oddać się odpoczynkowi, choć nierzadko przychodzą również z książkami. W okolicy panuje idealna cisza, przerywana jedynie odgłosami natury. W oddali widać trybuny boiska, a czasami latające małe punkciki, czyli zawodników odbywających trening.

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Elizabeth Benoit
Elizabeth Benoit

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 274
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10867-elizabeth-benoit#297693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10875-elizabeth-benoit
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10876-elizabeth-benoit
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyNie Paź 25 2015, 21:15;

-A o czym piszesz ?- Zapytała się zainteresowana. Beti sama pisała przecież opowiadania. Gdy zadała jej pytanie, w jej oczach pojawił się blask niedopisania. Uwielbiała czytać i pisać, czyżby znalazła pokrewną duszę ?-Też piszę opowiadania, i w sumie w kuferku mam więcej zapisanych pergaminów niż ubrań.- Zaśmiała się cicho do dziewczyny. W sumie czasem się zastanawiała, dlaczego pisze te odpowiadania. Przecież i tak ich nikt nie przeczyta.. Ale z drugiej strony, to jest dla niej jakaś ucieczka od wszystkiego, co się w oku niej dzieje. Po prostu kocha robić to co lubi.
Powrót do góry Go down


Luna Warris
Luna Warris

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyNie Paź 25 2015, 21:54;

- Piszę wszystko, jednak najbardziej lubię romanse i to na nich głównie się skupiam. Nie martw się, mam tak samo. - jej śmiech przetoczył się przez polankę. Właśnie w tamtym momencie, zdała sobie sprawę, że bardzo dawno nie śmiała się w towarzystwie kogoś innego. Ale Elizabeth już trochę zna, po za tym, jest tak podobna do Luny... Reszta to nie to samo. Reszta uważa ją za dziwaczkę. W zamyśleniu podrapała się po tatuażu na plecach. Gdyby tak teraz widziało ją rodzeństwo...
Powrót do góry Go down


Elizabeth Benoit
Elizabeth Benoit

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 274
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10867-elizabeth-benoit#297693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10875-elizabeth-benoit
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10876-elizabeth-benoit
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyNie Paź 25 2015, 22:18;

-Miłość i dramat. Przestałam się tym martwić, wiesz. Może kiedyś wydam jakąś książkę, ale mam problem z kończeniem opowiadań. Zaczynam je, ale ciężko mi jest je skończyć.- Pokiwała delikatnie głowa i sama się zaśmiała. Kto by pomyślał że przez nieuwagę, pozna nową koleżankę ? Gdyby się nie wywróciła, pewnie minęła by ja. Albo rzuciła tylko jakimś cześć. Dziwaczkę ? Cóż, Beti była uważana za samotniczkę, ale czy za dziwaczkę ? Nigdy nie słyszała jeszcze takiego określenie, raczej nigdy nigdy nie powiedział tak o niej. Może dlatego że nikt nie widział jej tatuaży ? Ok, Alan widział.. Ale to nie zmienia faktu.
Powrót do góry Go down


Luna Warris
Luna Warris

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyWto Paź 27 2015, 20:18;

Opadła na najbliższą kupkę liści, śmiejąc się na całe gardło. Chyba nikt nie mógłby być szczęśliwszy od niej. Powoli rozbijała tą grubą skorupę nieśmiałości, która powstała tuż po pożarze. Powoli opanowała się, spoglądając na Beti.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci wdzięczna. Dzięki tobie kolejny raz przełamałam swoją nieśmiałość. - jeszcze raz się uśmiechnęła. Jesienią wszystko stawało się inne, takie bardziej nostalgiczne, liście opadały z drzew, częściej padało, noc stawała się dłuższa. To ostatnie szczególnie cieszyło Lunę. Uwielbiała nocne spacery w świetle księżyca, kładła się na lekko wilgotnej trawie i wypatrywała wszystkich znanych jej gwiazdozbiorów. Mama akurat trafiła z jej imieniem... A tatuaż? Odzwierciedlał jej osobowość. Samotny wilk, tak zwykle o sobie mówiła. Z powrotem położyła się na złotym kobiercu z liści.
Powrót do góry Go down


Elizabeth Benoit
Elizabeth Benoit

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 274
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10867-elizabeth-benoit#297693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10875-elizabeth-benoit
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10876-elizabeth-benoit
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyWto Paź 27 2015, 21:23;

Dziewczyna śmiała się jak oszalała, podobało się to Elizie. Lubiła jak ludzie się przy niej śmiali i to tak szczerze jak ona. W końcu ktoś sie przy niej otworzył, a nie ona przy kimś.
-Nie ma problemu.- Posłała jej uśmiechem i obserwowała ją. -Przypominasz mi jedną dziewczynę. Była podobna do Ciebie, otwarła się przed kimś i teraz jest zupełnie inna. Uśmiecha się, nie wstydzi i zrobiła duży krok no przodu. Jak tak dalej pójdzie to przełamiesz swoją nieśmiałość.-. Oczywiście że opowiadała teraz o sobie, tylko że w trzeciej osobie. Naprawdę jej ją przypominała. Patrząc na nią widziała siebie, co było dziwne i nawet urocze. To może być dobra drogą do przyjaźni. Były do siebie podobne i to było widać na pierwszy rzut oka.
Powrót do góry Go down


Luna Warris
Luna Warris

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 74
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11711-lunabelle-warris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11841-luna-warris
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyPon Lis 02 2015, 21:48;

Powoli opanowała swój nagły wybuch wesołości. Nie zdarzyło jej się to od śmierci Taidy. Kolejny krok ku zwyczajnemu życiu. Zrobiło się jej lżej na sercu, jednak nagle przyszły wyrzuty sumienia. Jak możesz się śmiać, skoro twoja siostra nie żyje? Jest to naprawdę okropne zachowanie! Co by na to powiedziała?! Przecież to tak jakby zdrada względem Taidy! Na myśl o zdradzie natychmiast stłumiła następny napad śmiechu. Faktycznie, to było niedopuszczalne! Przybrała poważny wyraz twarzy. Chciała się dowiedzieć czegoś więcej o nowej przyjaciółce. Tyle je łączyło, co było tak niesamowite...
- Elizabeth, co lubisz robić w wolnym czasie? Oprócz pisania opowieści, oczywiście.
Powrót do góry Go down


Elizabeth Benoit
Elizabeth Benoit

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 274
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10867-elizabeth-benoit#297693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10875-elizabeth-benoit
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10876-elizabeth-benoit
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyPią Lis 06 2015, 20:28;

Czemu śmianie się ma być niedopuszczalne ? Czy to że matka Elizy zmarła, ma oznaczać że dziewczyna nigdy się nie uśmiechnie. Ok, wiadomo że jest to wielka strata, ale czy te osoby chciałby żebyśmy się ciągle smucili i snuli po kątach, na pewno nie. Elizabeth musiała do tego dojrzeć, aż przez rok. Ale teraz wie jaka jest prawda, i jak powinna się zachowywać. Choć wiadomo że będzie smutno i że czuć pustkę w sercu. Ale da się jakoś z tym żyć.
-Zazwyczaj to czytam książki.- Zaśmiała się cicho. -W sumie nie robię za dużo, piszę czytam i wychodzę czasem pooddychać świeżym powietrzem. - Posłała jej uśmiech. -A jak jest z tobą Luno ?- zapytała z delikatnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down


Roy Harper
Roy Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11950-roy-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12869-arwyn#346420
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Gru 05 2015, 18:07;

//Miesiąc minął od ostatniego posta, więc chyba mogę napisać tutaj.
Wyjątkowo Roy postanowił pobiegać wieczorem, choć zwykle robił to z samego rana, skoro świt. Wspomnienia znów do niego wracały a dobrze wiedział, że ćwiczenia są najlepszym sposobem, by nie dopuścić ich do swojej głowy. Był już zmęczony, tak strasznie zmęczony tym wszystkim...Nie pamiętał kiedy ostatnio przespał całą noc, to wszystko zaczynało go męczyć. Najgorsze było to, że nie miał pojęcia jak się tego wszystkiego pozbyć, czy to w ogóle kiedykolwiek minie? Czy to jest normalne? Tyle pytań, a odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. No cóż...Jedynym wyjściem jakie teraz widział było wylewanie z siebie siódmych potów, być może wraz z tym potem wyrzuci z siebie te wszystkie negatywne myśli? Nie miał pojęcia.
Ubrał się w bawełniane dresy, białą koszulkę na ramiączka, zarzucił jeszcze na siebie szarą bluzę, bo pogoda nie sprzyjała bieganiu w samej koszulce. Wyszedł z zamku i po prostu...zaczął biec przed siebie, nie zastanawiając się nad niczym. Miał swoją ulubioną trasę, prawie zawsze tą samą. Trasę, która kończyła się na polanie, to było miejsce docelowe, w którym zawsze kończył i po prostu odpoczywał...Zdarzało się, że siadał przy jednym z drzew i spoglądał w niebo, potrafił tutaj spędzić naprawdę wiele godzin w samotności, odrywał się od wszystkich ludzi, po prostu zamykał się w swoim świecie...I tak miało być tym razem.
Po godzinie ciągłego biegu dotarł na miejsce i rozejrzał się...nie było tutaj nikogo, z resztą co w tym dziwnego? O tej porze? Było zimno jak cholera, ludzie woleli spędzać czas w środku, w towarzystwie przyjaciół, przy jakimś kominku...Ale nie on. Zawsze był typem samotnika, chociaż ostatnio zauważył, że zaczyna mu brakować rozmów z innymi, takich zwykłych, luźnych, czy tych poważniejszych, na przykład z Willow..Nawiasem mówiąc dawno jej nie widział, chyba wypadałoby się odezwać - jeszcze będzie się martwić, albo coś...W każdym razie wracając do chwili obecnej...
Usiadł przy jednym z drzew opierając się wygodnie o pień i wyjął z pod koszulki złoty medalion. Otworzył go, by móc po raz chyba setny przyjrzeć się postaci na zdjęciu ukrytym w tym kawałku złota. Uśmiechnął się delikatnie pozwalając by tym razem zalała go fala tych pozytywnych wspomnień, których..niestety nie było zbyt wiele.
Powrót do góry Go down


Astoria Alicia Malfoy
Astoria Alicia Malfoy

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 241
  Liczba postów : 281
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Gru 05 2015, 18:24;

Astoria rzadko wybierała się na spacery i inne przechadzki po błoniach i innych miejscach znajdujących sięw kkręgu Hogwartu może dlatego że zazwyczaj trafiała na ludzi których nie znała albo znać nie chciała. Ot taka jej przypadłość. Czemu więc dziś wybrała się na taki spacer? Przyszło jej to po prostu z prostego przyzwyczajenia z czasów bycia uczniem Hogwartu. Teraz była już studentka i nadal miała tyle samo chęci do nauki co wtedy. Stojąc niedaleko polany postanowiła że ruszy w tamtą stronę. Chciała chwilę pomyśleć o przyjazniach które ni z tego ni z owego sięzzakończyły. Szła tak chwilę aż doszła do wybranego przez siebie celu. Zauważyła pod jednym z drzew młodego chłopaka z czymś w dłoni. Patrzył na to jakby miał w dłoni jakąś bardzo cenną rzecz. Usmiechnela się bo z jednej strony trochę jej kogoś przypominał a mianowicie nią samą. Z jednej strony totalnie nie chciała mu przeszkadzać ale z drugiej nie chciała też by nagle zdziwil się że ktoś oprócz niego ktoś tu jest. Zwróciła więc swoje kroki w jego stronę i stanęła nad nim
- Przepraszam że przeszkadzać ale nie chciałabym byś nagle zauważył moja obecność i niedaj boże się przestraszyl- zwróciła się w jego stronę dość miłym głosem. To że była slizgonem nie oznaczało do końca że jest naprawdę perfidna suka. Zdarzało się jej nią być ale na studiach nieco się zmieniła. Była milsza i mniej wykorzystywała ludzi ale nadal była slizgonka- Tak więc żebyś wiedział jestem tu i nie zamierzam Cię straszyć w jakikolwiek sposób... Emmm Astoria jestem
Przedstawiła się jednakże nie wyciągnęła dłoni w jego stronę naprawdę nie chciała czuć dotyku kogokolwiek.
Powrót do góry Go down


Roy Harper
Roy Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11950-roy-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12869-arwyn#346420
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Gru 05 2015, 18:45;

Chłopak pogrążony we własnych myślach faktycznie nie zauważył, że przestał być tutaj sam. Właściwie...Czy to źle? Kontakt z innymi ludźmi...To było coś, czego ostatnim czasem chyba mu brakowało. Podniósł głowę do góry, jednocześnie zamykając medalion i chowając go pod koszulkę, gdy usłyszał czyjeś kroki. Był czujny, od zawsze, od najmłodszych lat. Kiedyś, gdy jeszcze był małym chłopcem ciężkie kroki oznaczały, że idzie ojciec, by po raz kolejny skrzywdzić jego, lub jego matkę...Tym razem jednak ujrzał nie tego cholernego tyrana, a kobietę. Zlustrował ją wzrokiem, była chyba w jego wieku, a przynajmniej w zbliżonym. Natychmiast podniósł spojrzenie na jej oczy i lekko się uśmiechnął, zaraz po tym co powiedziała.
-Och, nie wyglądasz na kogoś, kogo mógłbym się przestraszyć.. - rzucił nieco rozbawiony, oczywiście nie złośliwie, a raczej w formie żartu. Bo do złośliwych stworzeń to on na pewno nie należał! Co do jej przynależności do jednego z domów..Cóż, nie wszyscy ślizgoni byli chamami i prostakami, lub jak to pięknie określiłaś 'perfidnymi sukami'. To były tylko stereotypy, Roy wiedział o tym doskonale...Inna sprawa, że większość z nich była kretynami, ale nie każdy. Harper uważał, że każdemu należy się szansa.
Podniósł się do góry, gdy dziewczyna się przedstawiła. I to on wyciągnął w jej kierunku dłoń, nie miał przecież pojęcia, że to młode dziewczę nie życzy sobie dotyku kogokolwiek. Dla niego był to normalny gest, gdy ludzie się poznają zazwyczaj podają sobie rękę, czyż nie, droga autorko?
-Roy. Miło mi. - powiedział, a następnie westchnął, otrzepując sobie spodnie - przecież przed chwilą siedział na trawie. Rozejrzał się po okolicy i zasunął bluzę do końca. Robiło się chłodno, gdy biegał nie odczuwał tej temperatury, jednak siedząc bezczynnie można było zmarznąć. Mimo wszystko...Był przyzwyczajony do zimna, w końcu ponad rok spędził na ulicy żebrząc o chleb, takie temperatury go nie ruszały tak bardzo jak innych.
-Co tutaj robisz? Przyszłaś odpocząć od szkoły? - spytał przenosząc na nią wzrok, a na jego twarzy dalej malował się lekki delikatny uśmiech.
Powrót do góry Go down


Astoria Alicia Malfoy
Astoria Alicia Malfoy

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 241
  Liczba postów : 281
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Gru 05 2015, 19:05;

Widziała że stwierdzenie iż moznaby się jej przestraszyć rozbawilo chłopaka jednak nie uznała jego uwagi za coś złośliwego. W końcu każdy ma swoje poczucie humoru prawda? Usmiechnela się zatem delikatnie i spojrzala na twarz tego oto chłopaka.
- Cóż chyba nikogo jeszcze nie przestraszyłam ale z drugiej strony lepiej by ktoś wiedział że inne osoby kręcą się w jego pobliżu nie prawda?- mówiła to wciąż się usmiechajac.
Gdy zauważyła jego dłoń idącą w jej kierunku lekko odskoczyła. Jak dobrze autor powyższego posta stwierdził nie każdy ma taka przypadłość co Astoria. Nie wyciągnęła więc dłoni w stronę chłopaka lecz wręcz przeciwnie schowała je w kieszeniach udając że jest jej zimno.
-Mi również jest miło- stwierdziła nieco posepnie. Zapiela swoją ciepła bluzę pod sama szyję i znów włożyła dłonie do kieszeni.
- Tutaj przyszlam bo myslalam że będę sama ale widzę że szczęśliwie napotkała kogoś do kogo można otworzyć buzie bo wydaje mi się że długo w ciszy bym nie wytrzymals- stwierdziła cichutko i rozejrzala siępo polanie. Kiedy ona tu poraz ostatni bbyła? Chyba dobre kilka lat temu. Po tej krótkiej obserwacji znów zwróciła się w stronę chłopaka -A Ciebie co tutaj sprowadziło? Jakieś rozmyślania czy po prostu chciales być sam a ja Ci w tym przeszkodziłam?
Powrót do góry Go down


Roy Harper
Roy Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11950-roy-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12869-arwyn#346420
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyPon Gru 07 2015, 23:50;

Jest naprawdę na tym świecie wiele rzeczy, lub osób, które mogły by go przestraszyć, ale ta dziewczyna nie należała do nich. Wyglądała na osobę delikatną, wrażliwą, chociaż...cicha woda brzegi rwie, prawda? Mogła przecież być jakąś sadystką, seryjnym mordercą, czy coś w tym rodzaju, podobno pozory mylą! Dobra, może za bardzo puściłem wodzę fantazji...Nie ważne.
Uśmiechnął się delikatnie, gdy dziewczyna cofnęła swoją dłoń, a właściwie odskoczyła. Cóż...nie to nie, zrozumiał, że dotyk nie jest czymś pożądanym w jej wypadku. Ludzie mieli różne przypadłości, musiała mieć powód by się tak zachowywać. Pewnie wyglądał teraz głupio z tą wyciągniętą dłonią, gdy ona schowała swoje do kieszeni, ale po prostu ją zabrał, tak, jakby zupełnie się tym nie przejął...No i w sumie było to zgodne z prawdą.
Obrzucił spojrzeniem całą polanę, a potem ponownie przeniósł wzrok na nią, a właściwie zajrzał jej prosto w oczy, jednocześnie słuchając co ma do powiedzenia.
-To doskonałe miejsce, żeby pobyć samemu. Właściwie jestem tutaj prawie codziennie, ale raczej w porannych godzinach, gdy wszyscy jeszcze śpią. Można tutaj spokojnie zebrać myśli, dlatego tutaj przychodzę, ale...masz rację. Miło z kimś porozmawiać.. - odpowiedział po chwili namysłu i również schował dłonie do kieszeni.
-I nie przeszkodziłaś mi, miło, że tutaj jesteś. Co powiesz na spacer? - spytał wierząc, że dużo lepszym pomysłem będzie poprzechadzać się po okolicy, niż stać tak w miejscu.
Powrót do góry Go down


Astoria Alicia Malfoy
Astoria Alicia Malfoy

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 241
  Liczba postów : 281
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySro Gru 09 2015, 09:27;

Astka nadal stała jak słup soli z rękoma włożonymi do kieszeni. W końcu mówiąc szczerze nie powiem zachciało jej się palić. Powoli bardzo podejrzanie zaczęła wyjmować ręce z kieszeni w jednej trzymając zapalniczkę w drugiej papierosy. Spojrzała na chłopaka i szybkim ruchem wyjęła papierosa by po chwili go odpalić. Skierowała otwartą paczkę w stronę chłopaka.
- Palisz?- spytała z wciąż wyciągniętą paczką w jego stronę. Wysłuchała również jego odpowiedzi na zadane przez siebie wcześniejsze pytanie.
-Rozmowa czasami bardziej pomoże niż siedzenie i myślenie o złych chwilach... Te dobre ok... Przywołują uśmiech ale te złe... No nie są współczynnikiem zadowolenia ludzkości. - Stwierdziła jak jakiś analityk. Może jednak nie do końca. Po prostu bardo dużo grała to że jest dobrze i sama nauczyła się że te złe wspomnienia wcale jej nie satysfakcjonują
-Spacer? Chętnie... Jak tak stoimy to czuje jak mróz wwierca mi się w kości. Uwierz nie jest to mile uczucie - Cieszyła się że chłopak jej to zaproponował bo naprawdę czuła że zaraz kości będzie miała zimniejsze od reszty ciała. Zaciągnęła się też papierosem i uśmiechnęła się w jego stronę.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyWto Mar 22 2016, 11:00;

Ostatnio jakoś dziewczyna miała ochotę posiedzieć sama ze sobą i pomyśleć nad tym co się dzieje w jej życiu. Leżała na polance wpatrując się jak wiatr popychał chmury w dalszą, ciekawszą podróż. Tak wiele zmian, tak wiele niewiadomych, tak wiele decyzji do podjęcia. Strach, niepewność, szczęście, ekscytacja. Wszystkie emocje łączą się w jedną całość i przestają być indywidualne, są zwykłą gromadą bez wyrazu. Ale nie koniecznie jej to przeszkadzało. Każdy inny, kto byłby w jej sytuacji na pewno nie znajdowałby się w jej stanie psychicznym, czyli można było przyznać, że dziewczyna na swój własny sposób była silna. Trudno ją była złamać. Cóż, życie toczyło się dalej. Bez względu na to co się w nim dzieje, ono nigdy się nie zatrzymuje i nie chcąc stracić go, bądź zmarnować, trzeba żyć dalej. Otrząsnąć się z tragedii i żyć. Na samą myśl o tym wszystkim podniosła się i przyciągnęła nogi do klatki piersiowej. Ostatnio czuła się taka samotna. Zamknęła oczy pozwalając by wiatr rozwiewał jej myśli. Miała przeczucie, że to co stało się z jej życiem nie było jeszcze najgorszym co mogło ją spotkać.
Lilith uchyliła powieki i opuściła wzrok na ziemię. Gdy cały czas wpatrujesz się w niebo, możesz zatracić się na ziemi, ktoś tak kiedyś powiedział. Z tych wszystkich rozmyślań wybiło ją malutkie, przecudowne stworzonko, które stojąc na dwóch łapkach obserwowało ją z wielką uwagą oddychając bardzo szybko jakby było przerażone. Gryffonka zmieniła pozycję bardzo powoli nie chcąc go przestraszyć. Zapewne i tak ucieknie, albo ją ugryzie, ale… miała jednak nadzieję, że tym razem się uda! Przecież on jest taki przeuroczy.
Bardzo wolno wystawiła w jego stronę rękę, w taki sposób, by mógł ją najpierw powąchać i zbadać, czy nie zrobi mu krzywdy.
- Nie bój się… nie zrobię Ci krzywdy… - króliczek, czy zajączek, nie wiedziała co to dokładnie było, zrobił tak jak myślała. Powąchał jej rękę, a wyraz jej twarzy mówił, że to dla niej jedna ze szczęśliwszych chwil. Ta szczęśliwsza chwila skończyła się tak szybko jak się zaczęła gdy zwierzątko rzuciło się na jej rękę i ugryzło ją tak mocno, że dziewczyna niespodziewanie pisnęła pod nosem, próbując uwolnić się od tego krwiożerczego królika, który nie miał zamiaru puszczać jej ręki. Nie chciała go strząsać, mimo wszystko to było małe zwierzątko, którego nie mogła skrzywdzić! Cierpiąc przez jakiś czas maluch w końcu puścił ją, a ona przytuliła do siebie krwawiącą dłoń ze łzami w oczach. Skubaniec nieźle się w nią wgryzł. Króliczek odwrócił się do niej tyłkiem i z dumną odskoczył w stronę zachodzącego słońca.
Powrót do góry Go down


Belphegor Bloodcrow
Belphegor Bloodcrow

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (wilk)
Galeony : 162
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySro Mar 23 2016, 10:45;

Całej scenie przyglądał się przechodzący obok Belphegor. Zanim krwiożerczy królik zdołał ugryźć Gryfonkę, ta próbowała go jakoś udobruchać z nadzieją, że skończy się to zupełnie inaczej niż zazwyczaj. Już w pewnym momencie, nawet on sam myślał, że w końcu uda jej się dogadać z jakimś zwierzakiem i zyska nieco pewności siebie przy kolejnych spotkaniach. Wyczekując jak potoczy się cała akcja, Belphegor usiadł sobie niedaleko, by jeszcze nie zdradzić swojej obecności. Zapewne jakby Lilith wiedziała, że obserwuje całą akcję speszyłaby się jeszcze bardziej i na pewno skończyłaby z nagryzionym palcem. Mimo dobrych chęci i zapewnień, że nic nie zrobi królikowi, ten wbił się w jej skórę, a może i głębiej, i nie chciał puścić. Wtedy też Belph zerwał się na równe nogi i biegnąc w stronę tej "napaści" zaczął krzyczeć na królika.
- Kszz kszzz, zmykaj stąd! - Kiedy dobiegł już do Lilith, gryzonia nie było, a ona widać kiepsko zniosła to doświadczenie. Gryfon przykucnął przy niej i położył dłoń na jej ramieniu.
- No już, pokaż mi to. - Najpierw chciał zobaczyć, czy to tylko rozcięcie, czy brakuje kawałka palca. Kiedy upewnił się, że nic poważniejszego się nie stało uśmiechnął się.
- Ty to masz dziewczyno z Tymi zwierzętami... - Pokręcił głową i spojrzał na twarz dziewczyny.
- Nie płacz już. Kiedyś Ci się uda z jakimś stworkiem dogadać! Zobaczysz.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySro Mar 23 2016, 10:56;

Nie sądziła, że ktoś może ją obserwować. Zwłaszcza, że był to Belphegor. Zza wszelką cenę starał się ją przekonać do tego, że na pewno jakieś zwierzątko nie będzie się jej bało. Jednak nigdy to nie wychodziło. Psy rzucały się za nią w pościg, koty napuszone krzyczały na nią i rzucały się z pazurami. Nawet takie małe i niegroźne żółwie, albo z ‘prędkością światła’ uciekały przed nią, albo ją gryzły niezadowolone z jej obecności. Zwierzęta najzwyczajniej w świecie jej nienawidzą! Ale dlaczego? Już od dziecka tak było, że nawet jej ukochany Puszek, uciekał gdzie pieprz rośnie, gdy tylko chciała go pogłaskać. Może właśnie dlatego swoją wielką miłość przelewała na rośliny. Nie licząc muchołówki i innych dziwnych z zębami, nie miały nawet okazji jej skrzywdzić, wręcz przeciwnie zawsze odwdzięczały się w jakiś sposób za miłość, którą je obdarzyła.
- Bel – wydukała ze łzami w oczach i pokazała mu palec. Mimo wszystko to był malutki króliczek i nawet jeżeli zaatakował ją z krwiożerczością wielkiej bestii… to i tak nie mógł zrobić jej większej krzywdy.
- To nie możliwe! – takiego pesymistycznego nastawienia u niej to chyba nikt nigdy nie widział. Zawsze znajdowała w sobie nadzieję, że będzie lepiej… ale akurat w tej sprawie miała stu procentową pewność – Bel, to był mały puszysty, słodki króliczek! – ta oczywistość była powalająca – Ja… próbowałam już ze wszystkim – do czego miała akurat dostęp oczywiście. Od małych myszek, po… no cóż ostatnio miała niezłe spotkanie z wilkołakiem… to się liczy?
Powrót do góry Go down


Belphegor Bloodcrow
Belphegor Bloodcrow

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (wilk)
Galeony : 162
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyCzw Mar 24 2016, 09:52;

Od kiedy tylko poznał Lilith, za każdym razem kiedy młoda Gryfonka próbowała zbliżyć się do jakiegoś zwierzaka, kończyło się na rozlewie krwi, lub ucieczce. Belphegor za każdym razem nie mógł wyjść z podziwu, że ktoś kto tak kocha wszelkie stworzonka, może być przez nie traktowany w podobny sposób. Za swoją misję życiową, Gryfon obrał sobie więc przekonanie zwierząt, żeby te inaczej patrzyły na Lilith. Wysłuchiwał jak biedna i zapłakana dziewczyna próbuje się tłumaczyć, jakby to z nią było coś nie tak.
- Lil, spokojnie. Na pewno jest jakieś wyjaśnienie, a ja Ci gwarantuję, że kiedyś to się zmieni. W końcu ludzie to też zwierzęta, a ja nie mam zamiaru się na Ciebie rzucić i pogryźć. - Uśmiechnął się pocieszająco. To był szczery i ciepły uśmiech, który mówił, że wszystko będzie dobrze. Usiadł obok niej i popatrzył się przed siebie. Dzisiaj był taki spokojny dzień, idealny na odpoczynek z dala od zatłoczonego zamku. Tu na polanie, można było zebrac myśli i porozmawiać spokojnie nie bojąc się, że jakieś słowo zostanie porwane przez rumor stworzony przez innych uczniów.
- Jak Ci idzie na zajęciach? - Szybka zmiana tematu i próba odciągnięcia myśli Lilith od zwierząt. Miał nadzieję, że przynajmniej w taki sposób na chwilę pomoże Gryfonce. Dopiero po chwili zorientował się, że temat szkoły nie należy do najprzyjemniejszych, jednak nie cofnie już zadanego pytania.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyCzw Mar 24 2016, 14:06;

To było dla niej bardzo pocieszające. Lilith posłała w jego stronę delikatny uśmiech. Tak, jeżeli będziemy zaliczać ludzi do kategorii zwierząt, to tylko oni ją akceptowali i lubili.
Na pewno jest jakieś wyjaśnienie… – ona je już odnalazła. Podejrzewała dlaczego te wszystkie stworzona tak na nią reagują. Jednak nie miała zamiaru się dzielić z nim tą wiedzą. To była jej słodka tajemnica, której nie była jeszcze pewna. Ale jeżeli to co myśli okaże się prawdą to nigdy nie będzie w stanie zaprzyjaźnić się ze zwierzętami. Zamknęła oczy przytulając nogi do klatki piersiowej. Na jej twarzy wciąż było widać rezygnację i wręcz smutek płynący z tej całej sytuacji. Nie chciała go martwić, więc po dłuższej chwili posłała mu lekki uśmiech.
- W porządku – wyszeptała. To nie był dobry temat. To wcale nie był dobry temat! Trzeba było jakoś podtrzymać rozmowę! – a jak u ciebie? – ech… to też nie był dobry pomysł. Westchnęła pod nosem chowając twarz. Siedziała w takiej pozycji przez kilka chwil tylko po to, by niespodziewanie wstać, wyprostować się i wpatrywać się z determinacją w przestrzeń.
- Robaki mnie lubią! Jak komary mnie spotkają, to gryzą mnie jak głupie! – to na pewno nie był przejaw miłości, a agresji Piją moją krew, bo mnie lubią! – sama nie wierzyła w te słowa.
Powrót do góry Go down


Belphegor Bloodcrow
Belphegor Bloodcrow

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (wilk)
Galeony : 162
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Mar 26 2016, 20:04;

Popatrzył na Lilith i się uśmiechnął chcąc ją wesprzeć. Postanowił nie zadręczać się już jej dolegliwością, żeby nie zacząć przypadkiem znów o tym mówić. Dlatego zapatrzyłsię w niebo, kiedy oddałą pytanie o szkole.
- To się nagadałaś. Jeśli chodzi o mnie, to wiesz, jakie mam podejście. Chodzę tylko na transmutację i opiekę nad zwierzętami. Zajęcia czasami denne, jednak zawsze lepsze to niż leżenie w łóżku cały dzień. - Zaczął sie rozciągać i padł na ziemię próbując wyciągnąć jak najwięcej przyjemności z trawy, która dotykała każdego skrawka jego skóry nie zakrytego przez ciuchy. Uwielbiał naturę. Wziął głęboki wdech i odetchnął z ulgą.
- Idealne miejsce do odpoczynku wybrałaś. Cieszę się, że są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy cenią naturę tak jak powinno się to robić/ - Stwierdził zamykając oczy i rozpływając się w sytuacji. Kiedy dodała uwagę o komarach pacnął ją w głowę delikatnie.
- Jesteś głupia. Udowodnię Ci, że sa zwierzęta, które się Ciebie nie boją! - Dodał lekko rozzłoszczony, jednak po chwili zaczął się śmiać. Nie potrafił się gniewać, szczególnie na Lilith.
- Chodzisz na jakieś zajęcia pozalekcyjne? Słyszałem, że chciałaś się w czymś podszkolić.
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyNie Mar 27 2016, 12:18;

Zaśmiała się pod nosem. Nie lubiła opowiadać o takich rzeczach, najzwyczajniej w świecie nigdy nie wiedziała co powiedzieć. Kiedy ktoś pytał ją o jakąś rzecz, a ona nie miała zbyt wielkiego zdania, bądź nie uważała coś za ciekawe, to większej odpowiedzi od niej nie dało się usłyszeć. Tak to po prostu u niej wygląda. Kiedy czymś się zainteresuje może nawijać o tym do końca świata, a kiedy jest jej coś obojętne, to nie ma zamiaru strzępić na to języka.
Jeżeli chodzi o miejsce do odpoczynku, do rozmyślań, panienka Nox zawsze wybierała takie, w którym miała dostęp do roślin, albo do nieba. Jedno z dwóch zawsze ją rozluźniało i pomagało zmienić nastrój na lepszy. Kwiaty i zioła były jej pasją, dlatego była w stanie spędzać z nimi znaczną część czasu, nawet na nauce o nich. Najzwyczajniej w świecie to było coś niesamowitego dla niej. A jeżeli chodzi o niebo, to chmury, które leniwie przenosiły swoje historie po nieboskłonie były cudowne. Mogła tak leżeć i zerkać jak tworzy się najdziwniejsza, najsmutniejsza, bądź najbardziej żywiołowa opowieść wszechczasów i to tylko za pomocą obrazów! Zaś w nocy, samo piękno nieba pochłaniało ją na tyle, że byłaby w stanie oddać swoje życie, by móc wpatrywać się w nie przez wieczność. Spacerować po nieboskłonie wśród gwiazd i tańczyć z księżycem wśród nocy.
- Jeżeli Ci się to uda, to obiecuję, że spełnię twoje trzy życzenia jak złota rybka z opowieści! – nie miała zamiaru dać się przekonać. Oczywiście po jej głosie można było też dostrzec, że ma stu procentową pewność, że nie będzie musiała bawić się w rybkę. Chyba właśnie tylko dlatego to zaproponowała.
W pewnym momencie pytanie pana Bloodcrow uderzyło w nią z wielką siłą. Spojrzała na niego kątem oka i zamyśliła się. Co ma mu powiedzieć? Szukała wielu różnych sposobów na znalezienie siły, ale… ten jeden wydawał się być wystarczająco dobry. Nie mogła mu tak po prostu wszystkiego wyjaśniać, musiała to zrobić w taki sposób, że chłopak nie będzie miał pojęcia do czego dąży.
- Chodzę na wiele różnych zajęć, eliksiry, ONMS – nie kłamała. Ostatnio była na takich zajęciach pozalekcyjnych, chociaż wtedy miała całkowicie inną motywację – ostatnio też… chciałam podszkolić się w transmutacji – dodała o wiele mniej pewniej niż poprzednie słowa
Powrót do góry Go down


Belphegor Bloodcrow
Belphegor Bloodcrow

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (wilk)
Galeony : 162
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyPon Mar 28 2016, 13:56;

On również uwielbiał spędzać wolny czas w ten sposób, szczególnie wpatrując się w nocne niebo pod postacią wilka. Dziwił się, że dziewczyna jeszcze nie wie, że jest animagiem. Nawet jeśli nie zmieniał się nigdy przy niej, to mogła usłyszeć od innych, na przykład od Clarissy, którą uczył w wolnych chwilach sztuki zmiany w zwierzę. Nie chciał się przyznawać, ponieważ od tej niewiedzy zależało powodzenie zakładu na jego korzyść. To był plan idealny, on w postaci wilka, przyjdzie na umówione wcześniej spotkanie z gryfonką i będzie się doń przymilał. W pewnym momencie przemyśleń zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem Lilith nie ucieknie na widok wilka. W końcu mały królik rozgryzł jej palca, a co dopiero wielki wilk, z jednym z najsilniejszych zacisków szczeki w królestwie zwierząt. Wzdrygnął się na samą myśl co taki wilk mógłby zrobić z dziewczyną, gdyby podeszła do zwierzęcia. Odsuwając brutalne myśli wrócił do rzeczywistości.
- To mamy zakład. Może uda mi się ta sztuka i w końcu nabierzesz pewności siebie. - Uśmiechnął się szeroko spoglądając na dziewczynę.
Za chwilę zwęszył, że Lilith coś kręci, jednak nie chciał wchodzić w szczegóły. Jesli mu tego nie mówi, widocznie ma ku temu powody i ma do nich pełne prawo. Nie jest jej ojcem, żeby się dopytywać i próbować wejść w sprawy prywatne z buciorami.
- Że Ci się dziewczyno chce. Mnie męczą już same lekcje obowiązkowe, co dopiero nauka po nich. - Zaśmiał się jakby sam do siebie.
- Dziwię się, że jeszcze nie nie wywalili...
Powrót do góry Go down


Lilith Nox
Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySro Mar 30 2016, 20:11;

Na co dzień była bardzo pozytywnie nastawiona i trudno było pokonać jej entuzjazm. Jednak lata porażek i żaden postęp widocznie i ją może zmęczyć. Nie we wszystkim można osiągnąć oczekiwany rezultat. U niej było tak akurat w kwestii zwierząt. Łatwiej było jej się pogodzić z porażką, niż sparzyć się po raz miliardowy.
Na jego słowa jedynie się zaśmiała pod nosem i wlepiła w stronę nieba. Jeżeli chłopak naprawdę planował ukazać jej się w postaci wilka, to nie musiał się niczego bać. Jej instynkt jest wyostrzony w takim stopniu, że gdyby wyczuła zagrożenie z jego strony, to natychmiast, bez namysłu rzuciłaby się do ucieczki. Jednak kiedy druga istota nie ma zamiaru jej skrzywdzić… jakimś dziwnym i niemożliwym sposobem jest w stanie to wyczuć. Wyczuć kiedy ktoś chce skrzywdzić jej biedne serduszko i nie tylko.
- Wcześniej uczyłam się głównie po to, żeby nie zawieść rodziców… – zaczęła i skuliła się jeszcze bardziej. Poczuła jak serce jej z żalu się ściska, a ją ogarnia dziwnego rodzaju… tęsknota. Nie było to zbyt zauważalne, tylko osoby, które znały ją bardzo dobrze mogłyby dostrzec tą delikatną zmianę – ale doszłam do wniosku, że im więcej będę potrafić w życiu, tym lepiej sobie poradzę… teraz mam czas na naukę, więc staram się go wykorzystać.
Dziewczyna zawsze skupiała się na zielarstwie, to była miłość jej życia, a transmutacja… była jeszcze za młoda, żeby cokolwiek zrobić, jednakże tak jest nawet lepiej. Będzie mogła na spokojnie się podszkolić zanim przejdzie do czegoś o wiele bardziej złożonego…
- Dlaczego mieliby Cię wyrzucić – zaśmiała się i nagle rozprostowała nogi i pozwoliła, by ciało bezwładnie opadło na trawę. Pozwoliła by wiatr muskał jej twarz, to było bardzo przyjemne uczucie – jakby Cię wywalili, to zrobiłabym strajk głodowy! – ale przerażająca groźba! Na pewno by pomogła!
Powrót do góry Go down


Belphegor Bloodcrow
Belphegor Bloodcrow

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animagia (wilk)
Galeony : 162
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptyPon Kwi 18 2016, 10:31;

Nie patrzył zbyt często na dziewczynę, ta jednak powinna się do tego przyzwyczaić. Belphegor niemalże zawsze kiedy z kimś rozmawiał był bardziej zainteresowany patrzeniem się w niebo, czy dokoła, w naturę, niż w rozmówcę. Nawet w pomieszczeniach rozpaczliwie szukał okien, by móc wzrokiem wyrwać się choć na chwilę. Nie znaczyło to w żadnym wypadku, że ignorował inne osoby. Słuchał i to bardzo uważnie przykładając równą uwagę każdemu słowu. Westchnął lekko.
- Jakbym się uczył dla rodziców, to może coś by z tego wyszło. Niby jak w życiu przyda Ci się obrona przed czarną magią na przykład? Mamy spokojne czasy. Poza tym są aurorzy, którzy czuwają nad naszym bezpieczeństwem. Albo transmutacja? Oprócz łatwej możliwości wymknięcia się nie daje nic. Szkoła to strata czasu, a ja nawet nie mogę spędzać tu czasu na, na przykład, grze na gitarze. Bo nie ma tu zajęć, które przygotowałyby młodych kreatywnych ludzi do zawodu muzyka. Szkoła to przeżytek, ale... Jeśli masz ochotę i uważasz inaczej to ucz się. Będę trzymał kciuki! - Uśmiechnął się spoglądając na Lilith by dodać jej otuchy. W końcu bez sensu było narzucanie innym swoich poglądów, skoro mają już wyrobione własne. I to może nawet bardziej odpowiedzialne niz te Belphegorowe.
- Moga mnie wyrzucić bo nie chodzę na zajęcia, a jak już chodzę to daję w kośc nauczycielom i zbieram same minusowe punkty i szlabany. A jak zrobisz strajk, to już się do Ciebie nie odezwę!
Powrót do góry Go down


Andrea Jeunesse
Andrea Jeunesse

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 307
  Liczba postów : 488
http://czarodzieje.org/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.org/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.org/t13421-andrea-jeunesse
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Lis 26 2016, 14:23;

Od kilku dni znowu źle spała a wszystko z powodu kolejnych dziwnych snów. W tym przypadku nie zaliczała tego do wizji, bo wszystko co widziała kiedyś się już wydarzyło. Może zbyt usilnie ostatnio rozmyślała nad swoim przekleństwem, próbując na siłę nauczyć się wróżenia z rączki? Mimo, że jasnowidzenie trzymało się jej od dziecka, dopiero od pewnego czasu zaczęła je "kształtować" i starała się ogarnąć jak to wszystko funkcjonuje. Ale... podobno człowiek uczył się przez całe życie, prawda? Tego poranka wstała wyjątkowo zirytowana na cały świat, dlatego uznała, że najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli pójdzie sobie pobiegać. Tylko w ten sposób pozbywała się agresywnych odruchów i tłumiła niechęć do ludzi.
Na zewnątrz było chłodno, ale i to jej nie zraziło - skierowała się truchtem na polanę, bawiąc się na miejscu w krótkie interwały. Nie planowała się zajechać, a jedynie trochę pobudzić i "wybiegać" negatywną energię. Kiedy po kilku minutach postanowiła wrócić do zamku w pewnym momencie odczuła przeszywający ból w skroniach, który zastopował ją w miejscu. Gdy skupiała się na czymś innym zapominała w ogóle, że jest nienormalna i widzi w swojej głowie rzeczy, które potem albo mają odzwierciedlenie w rzeczywistości albo są jedynie fałszywym alarmem.
Teraz wiedziała, że nie ma ani migreny ani też ten ból nie jest spowodowany zbyt dużym dotlenieniem organizmu - winna była kolejna wizja. Stanęła jak wryta patrząc nieobecnym wzrokiem przed siebie a kiedy było po wszystkim upadła na ziemię. Wszystko trwało kilka sekund i w zasadzie wyglądało dość niewinnie, pomijając to, że dalej miała nienaturalnie szerokie źrenice. Widziała tam węża i zarys sylwetki a kiedy osobnik odwrócił się w jej stronę dostrzegła w jego twarzy Daniela. Tak jej się wydawało, ale dlaczego Daniel miałby rozmawiać z wężami? Fakt faktem wiedziała, że w szkole było dużo równie dziwnych ludzi co ona, jednak żadne nie obnosiło się z tym jakoś szczególnie.
Powrót do góry Go down


Daniel Blackfyre
Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : wężoustość
Galeony : 73
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Lis 26 2016, 15:58;

Czy to zbieg okoliczności, czy cokolwiek innego – coś przyciągało Daniela do Andrei lub odwrotnie. Po raz trzeci, z rzędu, kiedy to chciał odetchnąć świeżym powietrzem, uciec od kamiennych murów, spotkał Andreę.
Znów miał sen z siostrami, nie był już tak przerażający jak poprzednie, ani Daniel nie reagował na niego z takim przerażeniem. Powoli zaczynał się przyzwyczajać, a sny zaczynały powoli zanikać. Matka, mimo większej miłości do niej niż do sióstr, w ogóle nie zjawiała się w jego koszmarach. I dziękował jej za to całym sercem.
Niewyspany, jak w każdy dzień, z pierwszym brzaskiem, oświadczającym nastaniu rana, wyszedł, ubrany w skórzaną kurtkę i bluzę z kapturem pod nią, z paczką papierosów w kieszeni. Wychodząc z zamku, zapalił jednego Voldka, rozkoszując się smakiem cynamonu. Co w nim takiego dobrego było, sam nie wiedział, ale uzależnił się już od tego smaku i nie wyobrażał sobie rozpoczęcia nowego dnia bez niego. Na błoniach było stosunkowo zimno, lecz skórzana kurtka robiła swoje i nie czuł chłodu. Miał nałożony kaptur na głowie, by nie było zimno mu w uszy, trochę mu było żal utraty czapki ostatnim razem.
Przechadzając się po błoniach, ujrzał osobę, którą niespodziewanie często spotykał – Andreę. Miał dość dziwny humor dzisiaj, jakby nie określony. Nie był ani zły, ani szczęśliwy, po prostu był pusty w środku, jakby coś go wyjadło od środka i została jedynie powłoka, skóra i kości.
Nie zamierzał przeszkadzać dziewczynie w treningu, czy cokolwiek robiła. Może biegała codziennie rano, by poprawić sobie formę? Szczerze, to Daniel powinien pójść w jej ślady. Były mistrzostwa Quidditcha, był w nim bardzo dobry, ale nawet gdyby dostał propozycję pracy, czy by się zgodził? Jego forma podupadła przez ostatni rok. Coś musiał z tym zrobić, albo po prostu olać to, tak jak wszystko.
Przyglądał się Andrei w spokoju dopalając papierosa, kiedy ta zatrzymała się, trzymając się za głowę, jakby zaczęła ją niemiłosiernie boleć. Schweizer przyglądał się temu bez emocji i dopiero po piętnastu sekundach wpadł na świetny pomysł, może potrzebowała pomocy? Ruszył w jej stronę, wyrzucając niedopałek na ziemię. Będąc już przy niej, kucnął i spojrzał w jej twarz. Jej źrenice były w tak dużym stopniu powiększone, że pierwsze co pomyślał, że musiała mocno się naćpać. Ale nawet go używkach nie miało się tak wielkich tych dziurek, Daniel nie wiedział co myśleć, był w lekkim szoku i jakby zbity z tropu.
- Andrea? – potrząsnął ją lekko, sprawdzając, czy może zareaguje. Dopiero po chwili, Ślizgonka wróciła do żywych i spojrzała na niego zdumiona, jakby nie zauważając wcześniej, że on się tu pojawił.
- No, cześć.. Wydawało mi się, że coś ci się stało. – Podniósł się do pozycji stojącej, przewyższając dziewczynę o dobre 30 centymetrów.
- Jak się czujesz? – Może to było najlepsze pytanie, jakie mógł teraz zadać? Przecież przed chwilą stało się coś, czego sam nie potrafił wytłumaczyć. Może ona wiedziała? Nigdy wcześniej nie spotkał się z czymś takim. Ten zamek był dziwny, a ludzie w nim przebywający jeszcze bardziej. A oni obojga nie należeli do tych wspaniałych i bez skazy. Na pewno Jeunesse miała jakieś najskrytsze tajemnice, takie jak jego umiejętność rozmawiania z wężami.
Powrót do góry Go down


Andrea Jeunesse
Andrea Jeunesse

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 307
  Liczba postów : 488
http://czarodzieje.org/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.org/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.org/t13421-andrea-jeunesse
Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 EmptySob Lis 26 2016, 16:17;

W zasadzie nie do końca była świadoma tego, że upada, dopóki nie otrząsnęła się z szoku spoglądając wokół siebie. I kiedy tylko dostrzegła Daniela obok, próbowała zrozumieć co do niej mówi. Wszystkie słowa jednak zlewały się w całość brzmiąc jak jeden wielki bełkot a dopiero po chwili jej organizm zaczął reagować. Źrenice wróciły do normalnego stanu, dostosowując się do oświetlenia na zewnątrz. Co się wydarzyło? No tak, wizja. Wizja dotycząca Daniela. Węże, rozmawiał z wężami... to nie miało kurna najmniejszego sensu. Zresztą, która wizja miała? Dziewczę złapało się za głowę wciąż nie odpowiadając chłopakowi jak gdyby nagle ogłuchła lub co najmniej nie rozumiała jego języka. I choć mogłaby nie zareagować na to co widziała, zdziwiła ją ta przypadkowość spotkania. Może akurat jego obecność spowodowała, że świat, duchy czy cokolwiek innego, chciało jej podpowiedzieć dlaczego Niemiec jest tak samo dziwny jak ona? Takich ludzi wyczuwało się na odległość, o czym się przekonała już dawniej, ale teraz...
- Co? Weź te łapy! Nie zbliżaj się do mnie! - pisnęła jak oparzona. Jednocześnie wycofała się jak rasowy rak do tyłu, patrząc na niego z wielkim niepokojem w oczach. Zachowywała się jak niespełna rozumu, w komplecie wyciągając różdżkę i celując nią w Daniela. Choć fizycznie wszystko było w porządku, psychicznie jeszcze chwilę po "widzeniach" nie mogła się otrząsnąć.
- Nie podchodź - rzuciła znowu, ostrzegając go ponownie. Zdziwienie Ślizgona jej nie interesowało, wszystko co mówiła wypływało z jej ust szybciej niż przechodziło przez mózg. - Ja wiem. Znam twój sekret... teraz już wiem dlaczego jesteś taki dziwny... - nie wyglądała na osobę, która sobie żartuje a tym bardziej kłamie. Wężouści byli jeszcze dziwniejsi od jasnowidzów, chociaż to tych pierwszych teraz utożsamiano z czarnoksiężnikami.
- No i co jesteś taki zdziwiony? - igrając z ogniem stała w odległości kilku metrów od niego. Na szczęście na polanie poza tą dwójką nie było chyba nikogo, więc nikt więcej nie musiał obserwować tego cyrku.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Miejsce piknikowe - Page 36 QzgSDG8








Miejsce piknikowe - Page 36 Empty


PisanieMiejsce piknikowe - Page 36 Empty Re: Miejsce piknikowe  Miejsce piknikowe - Page 36 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Miejsce piknikowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 36 z 39Strona 36 z 39 Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37, 38, 39  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Miejsce piknikowe - Page 36 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-