Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wielki dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 36 z 39 Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySob Cze 12 2010, 14:12;

First topic message reminder :




Wspaniale rozgałęzione drzewo rzucające przyjemny cień na znajdujące się pod nim osoby. Dzięki licznym gałęziom idealne do wspinania i przesiadywania na grubych konarach, rozmawiania z przyjaciółmi lub po prostu odpoczywania po mniej lub bardziej ciężkim dniu. Można znaleźć pod nimi duże żołędzie, idealne do prac plastycznych bądź rzucania w innych. Na jesień mieni się wspaniałą czerwienią i brązem, wiosną zaś można nacieszyć oko soczystą zielenią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Nikola Nightmare

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Sie 29 2013, 14:01;

No! I tak ma być! Dziewczyna jest duża i może popatrzeć na kogoś z góry! Widząc, że chłopak rozłożył ręce spojrzała na niego pytająco, ale co tam! Zaryzykowała i skoczyła, zanim się obejrzała była już na jego plecach. Spojrzała na niego z góry i zarumieniła się. Była lekka, niedowaga dawała teraz pozytywne skutki. Ona spoglądała przez chwilę niezadowolona na czuprynę chłopaka.
Czuję się jak małe dziecko… – pomyślała i oparła brodę o jego czubek głowy – A co tam! Jest fajnie! – jej nastawienie zmieniło się i teraz uśmiechała się szeroko zadowolona, że ta sytuacja wygląda tak, a nie inaczej.
Dziewczyna kojarzyła te okolice, bardzo często w nich się gubiła i nie potrafiła odnaleźć drogi powrotnej do Hogwartu. Jej orientacja w terenie była beznadziejna, ale jeżeli szła instynktownie, zawsze wracała cała i zdrowa… albo dochodziła do miejsca, gdzie akurat odbywał się posiłek.
Nikola wyprostowała się i rozejrzała zaciekawiona. Może i była tutaj z bilion razy, ale jeszcze ani razu nie oglądała tej okolicy z górnej perspektywy. Musiała przyznać, że to było ciekawe doświadczenie.
- Może nad jezioro? – spytała i nie czekając na odpowiedź chłopaka kontynuowała – To niedaleko, musisz iść prosto, aż dojdziesz do polany, a później skręcić w prawo. Poprowadzę Cię. Nie przychodzi tam za dużo ludzi, ale to jest bardzo urocze miejsce!
Powiedziała zadowolona. Lubiła tam przesiadywać, zwłaszcza zimą, kiedy dziewczyna mogła w spokoju poczytać książkę nad zamarzniętą taflą wody. Kiedy zarys księżyca kształtował się przez większość dnia i wprawiał w zachwyt jej osobę. No i poszli w kierunku zachodzącego słońca… a może raczej w stronę jeziora.

[z/t]x2 KLIK
(Przenosimy się nad Jeziorko :])
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Paź 23 2013, 14:50;

Ten dzień był wręcz cudowny. Zero, powtarzam zero zajęć. Zatem, co robił w Hogwarcie? Sam do końca nie wiedział. Miał w planach kawę z przyjaciółką, ale niestety, coś jej wypadło. Cóż. Wobec tego wybrał się na Błonia, bowiem dzień był naprawdę piękny. Słońce świeciło, było dość ciepło, jego zdaniem nawet za ciepło jak na miejsce, w którym się znajdował oraz obecnie panującą porę roku. Długo spacerował, aż w końcu zawitał w okolice Dębu, który w zasadzie był jego celem. Wiedział, że nie spotka tu zbyt dużo ludzi. Przynajmniej, miał taką nadzieję.
Chociaż.. nie. Ci mu nie przeszkadzali. Najbardziej denerwowały go parki uczniaków. Przypominały mu tylko, że on sam nie ma nikogo. A szkoda. W sumie, fajnie jest się czasem do kogoś przytulić, pochodzić za rękę i.. – Ogarnij się Ant! – skarcił się w myśli. Nie. On nie potrzebował nikogo. Był w końcu mężczyzną! A prawdziwy mężczyzna nie potrzebuje partnera. Tylko by go spowalniał no i zabierał cenny czas. A przecież czas to pieniądz!
Aktualnie jednak młody Bonnet chyba o tym zapomniał, bowiem rozłożył się wygodnie na kocyku, opierając się konar wyżej wspomnianego zdjęcia i czytał. Tak czytał. Zdarzało mu się. Nawet często. Z tym, że dziś czytał coś bardzo dziwnego. Dziwnego, jak na niego. Był to bowiem dość głośny i znany w świecie mugoli poemat pt. „Skowyt”. Wraz z nim znajdowały się także inne teksty owego poety. Skąd u niego taka literatura? Dostał ją w prezencie od swojej macochy. Miała gest, nie ma co..
W każdym razie Antoine oddawał się w spokoju lekturze (notabene całkiem dobrej, jak na mugolską. Trzeba przyznać, że trafiała do niego), cały szczęśliwy, że tak mało denerwujących osobników jest w pobliżu. A może właśnie byli, tylko bali się pokazać? Nie, aż tak straszny to on chyba nie był..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 70
  Liczba postów : 556
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Paź 23 2013, 17:06;

Nie wiadomo co skłoniło Gryfonke do spacerowania w taką pogodę, która jak wiadomo była ostatnimi czasy dość kapryśna.
Dotarła aż do Wielkiego Dębu, wpatrując się ciągle w przed siebie,gdzie postanowiła zrobić sobie krótką przerwę.
Chłód odstraszył uczniów, nie spotkała ich wielu na swojej drodze, a szkoda bo miała ochotę zamienić z kimś parę zdań.
Od przyjazdu do Hogwartu tak na prawdę z nikim jeszcze konkretnie nie rozmawiała.
Wszyscy mieli swoje zajęcia, począwszy od rozpakowywania się, skończywszy na chodzeniu na lekcje.
Miała przynajmniej nadzieję, że mimo wszystko jednak była zadowolona z życia i miała uśmiech na twarzy, dlaczego niby miała nie mieć?
Zaczął się nowy rok szkolny, a ona była w miejscu, w którym uwielbiała być. Dwa miesiące wśród mugoli to było zdecydowanie za dużo. Ach, jakie miała rozmyślenia!
W pewnym momencie potknęła się o coś i wylądowała na mokrej trawie.
Czyżby ktoś wpadł na taki sam pomysł jak ona?
- Och, sorry... że cię nie zauważyłam - powiedziała cicho, jakby nie chcąc zakłócać ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Paź 23 2013, 18:55;

Coś go wyrwało z tego całego zamyślenia. Zdezorientowany podniósł głowę, rozglądając się wokół. Jakaś dziewczyna. Szybki rzut oka. Krótkie, ale dokładne spojrzenie. – Nic się nie stało. – rzucił, ruszając się z miejsca, by pomóc jej wstać. No co? Chciał jej pomóc. W końcu był gentlemanem, nie? Poza tym.. należała do nieco ładniejszych uczennic. No i.. była miła. Przeprosiła i w ogóle. Nie wiedział tylko za bardzo, czemu, skoro nic nie zrobiła. Grunt to dobre wychowanie, jak mawiał jego ojciec. Bardzo dobrze.
Pierwsze wrażenie ogółem bardzo dobre. Więc czemu jej nie zaprosić do swojej samotności? – Nie przejmuj się. Jakoś wybitnie nie rzucam się w oczy – uśmiechnął się do niej, gdy odzyskała już swój pion. Ponowne spojrzenie. Nie, nie znał jej. Przynajmniej tak mu się wydawało. No i chyba była młodsza od niego. Tego też jednak nie był pewien. Na tzw. „plebs” nie wyglądała. Dziwne. Bardzo dziwne. No, cóż. Hogwart jest w końcu duży, prawda?
- Może.. może usiądziesz? – zapytał nagle. – To dość niespotykane.. Człowiek. Dziewczyna. Tutaj. Tak daleko od Zamku. Szczególnie dziś, choć dzień taki piękny… - dodał, jakby tłumacząc motywy swojej decyzji. Zasadniczo, mógłby z nią pogadać. Nawet towarzystwo uczniaka było lepsze od mugolskiej prozy. Nawet takiej, jaką czytał teraz. Przecież to MUGOLSKA PROZA. Tak.. Naprawdę, czemu on się w ogóle za nią zabrał?
Dziwne stworzonko, ale nadzwyczaj dobrze rozumiejące, że niektóre miejsca mają taki swój klimat, atmosferę, której po prostu się nie rusza. Chyba doskonale to rozumiała, skoro powiedziała to, co tam powiedziała, cicho pod nosem. Ciekawy był z jakiego była Domu. Na pewno nie ze Slythu. – W ogóle. Antoine jestem. – uśmiechnął się ponownie, wyciągając w jej kierunku rękę. Zasadniczo sam nie wiedział, skąd u niego taka potrzeba, wręcz patologiczna, czyjegoś towarzystwa. To pewnie wszystko przez tego całego pieprzonego Ginsberga. Taka dołująca literatura..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 70
  Liczba postów : 556
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Paź 23 2013, 20:08;

Dziewczyna nie ogarniała Ślizgonów, serio. Byli dla niej osobami, które trudno zrozumieć.
Skłonność do wdawania się w pojedynki, nadmierna agresja i obrzydzenie do czarodziejów nie czystej krwi... To ich cechowało.
A na prawdę Madeleine nie ogarniała dlaczego każdy ze Slytherinu był taki.
Nie było jakiś wyjątków? Z roku na rok coraz bardziej wątpiła.
- Och, przestań... - Prychnęła.
Gdy zobaczyła chłopaka siedzącego i czytającego jakąś książkę.
Nawet nie zdążyła zobaczyć tytułu, bo tak szybko do niego podeszła by zagadać.
W końcu nieczęsto zdarzają się okazje na poznanie nowych ludzi.
- powiedziała po chwili milczenia. - A tak przy okazji, jestem Madeleine Ford Gryfonka ostatnia klasa
- wyciągnęła w jej stronę rękę i uśmiechnęła się.
Widzę, że czytasz, a więc podeszłam, żeby spytać co to za książka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Paź 23 2013, 20:22;

Uśmiechnął się, słysząc w jaki sposób przedstawiła mu się dziewczyna. Był taki.. dziwny? Nie, zasadniczo nie. Jego ojciec poznając nowe osoby używał podobnych wyrażeń. Mimo to, takie słowa, z ust dziewczyny, jednak młodszej od niego, przyprawiły go o uśmiech. – A myślałem, że taka sztywna i poprawna forma, to cecha mojego domu.. – skomentował cicho słowa dziewczyny, nadal ciepło się uśmiechając. Ech ten Bonnet. Znał dziewczynę może półtorej, do dwóch minut i już ją sprawdzał. Cóż.. Ten typ, tak ma. – Antoine. Antoine Bonnet. – powtórzył swoje imię, w razie, jakby zapomniała. Wyglądała na nieco roztrzepaną. W końcu.. jak można wywalić się na prostej drodze? To wykraczało poza jego zakres percepcji, niestety. – Ślizgon. Pierwszy rok studiów. – ścisnął delikatnie jej rękę. Nie chciał jej czegoś zrobić. Inna sprawa, że zbyt mocny uścisk dłoni osobie pochodzącej z Gryffindoru mógłby zostać źle odebrany. Raz spotkał się z czymś takim. Usłyszał, jaki to nie jest chamski, pyszny itd., że myśli sobie, że skoro jest Ślizgonem, to może tu się jakoś obnosić ze wszystkim i mocniej ściskać rękę, by pokazać swoją wyższość.. bla, bla, bla.. Niektórzy uczniowie tej szkoły, to naprawdę dziwne istoty. Cóż..
- Ano. Czytałem. Ginsberga. – rzucił krótko, wracając na swój kocyk i gestem zapraszając ją, by dołączyła do niego. – jeden z mugolskich poetów. Podobno żył w poprzednim stuleciu. – postanowił wyjaśnić. Nie dlatego, że wątpił w jej wiedzę. Po prostu chciał zabłysnąć swoją, no i przypomniał sobie słowa swojej kochanej macochy, która mówiła, że nawet wśród mugoli bywa nieznany. Ech. Co za fatalna rasa. Nie znać nawet wszystkich wybitnych przedstawicieli swojego gatunku..
Oczywiście Ant też nie kojarzył wszystkich wielkich czarodziejów, ale przy każdej okazji swoją wiedzę uzupełniał. Mógłby tak jeszcze mówić i mówić, ale wtem dotarły do niego ostatnie zdanie z wypowiedzi dziewczyny. – I naprawdę szłaś tutaj, tylko po to, żeby zapytać, co czytam? – spytał zdziwiony. Nie ogarniał świata. Może dlatego, że on sam by tak nie zrobił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 70
  Liczba postów : 556
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Paź 24 2013, 10:20;

Madi byłam tak zamyślona, troche o postanowiłam zrobic spacer mały.
Prawdopodobnie była tak zamyślona,delektując się wiatrem muskającym jej czerwone już policzki!
Uśmiechała się przy tym uroczo, tak, że gdyby ktoś przechodził to mógłby ją wziąć za nieco stukniętą. Kto normalny stoi i uśmiecha się sam do siebie?
Ale ostatnio ataki ustały, więc raczej nie było czego się bać. Usiadła tuż pod drzewem, opierając się pień, który o dziwo był suchy.
Zastanawiała się kim może być ten chłopak jeszcze go nie znała.
a ty jesteś student jakiego wydziału....- zapytałam.
W sumie jak mogłam jego nie znać. Nie dość,w jedej sali jemy posiłek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Lis 06 2013, 23:45;

To w Hogwarcie są wydziały? – zapytał z nieukrywanym zdziwieniem. Przez chwilę aż zaczął zastanawiać się, czy aby na pewno jest na terenie Zamku, czy nie aby na innej mugolskiej uczelni. Tak to zabrzmiało. Szczerze, nie miał pojęcia o co jej chodziło. No, a że on to on, nie mógł sobie pozwolić na pewną dozę wyższości i w ogóle. – Jeśli już, to może chodziło Ci o Domy? – spytał, nie kryjąc uśmiechu, który nie był jednak pogardliwy. Wręcz przeciwnie, pełen ciepła i zrozumienia. – W każdym razie, jestem Ślizgonem, a Ty jak widzę.. – spojrzał na kolor szaty, którą miała na sobie dziewczyna. – Gryffonką. Wspaniały Dom. Taki odważny. Taki.. Szlachetny, czysty i w ogóle. Idealny dla ludzi o wzniosłych ideałach i takie tam.. – pozwolił sobie zacytować to, co niegdyś wyczytał w jednej z ksiąg, właśnie o tym Domu. Prawda, że „Czerwoni” zazwyczaj prezentowali takie, lub podobne wartości. Jemu jednak było do nich daleko i bardzo dobrze się z tym czuł. Miał swoje własne wartości. I nie znosił, gdy ktoś mu perfidnie narzucał swój tok myślenia, mówiąc, że tylko ten jest najlepszy. Wtedy szlag go jasny trafiał.
- Rozumiem, że nie jesteś jeszcze na studiach? – zapytał. Cóż, skoro już rozmawiali o tym, to czemu nie spytać. W końcu, w ostatnim czasie poznał dużą liczbę studentów, którzy choć nie musieli, łazili w szatach. Osobiście tego nie ogarniał, ale cóż. Co kto lubi. Spojrzął jeszcze z ustęsknieniem na książkę. Nie dziś skarbie. Trudno się mówi. W końcu w życiu nie zawsze dostajemy to, czego chcemy. No a ta dziewczyna, wyglądała na dość sympatyczną, nawet jak na Gryffonkę! Zatem może nie będzie tak źle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 70
  Liczba postów : 556
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Lis 07 2013, 12:56;

Odgięła głowę do tyłu, opierając ją o drzewo. Dłonie położyła na trawie, co chwila wyrywając palcami źdźbła trawy i od razu je odrzucając.
- Czego tu szukasz - patrząc na chłopaka
Momentalnie uspokoiła się i wyzbyła tych niewygodnych myśli.
Otrzepała tyłek z trawy i razem ze ślizgonem poszli sobie do zamku, siabada, po drodze obgadali jeszcze połowę Hogwartu lub cos innego.
-Do zobaczenia-i już ich nie było
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival M. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySob Lis 30 2013, 17:13;

Zaskocz mnie? Percy poczuł, że Zoe rzuca mu wyzwanie, a on szalenie lubił wyzwania, zwłaszcza kiedy chodziło o wprawienie w zachwyt kobiety. Zwłaszcza pięknej kobiety. Zwłaszcza Zoe. Przez kilka dni chodził nieprzytomny, próbując wymyślić coś absolutnie fantastycznego, coś, co mogłoby się spodobać jego kobiecie. W końcu zdecydował się na klasykę samą w sobie z nutką magii, włoskiej kuchni i francuskiego wina.
Trzymał Zoe za rękę, prowadząc ją w stronę błoni, gdzie zakrył jej oczy dłońmi, jednocześnie całując w ciepłą szyję i rozkoszując się jej zapachem.
- A teraz masz nie podglądać, jasne? - mruknął tonem, który świadczył o głębokim samozadowoleniu, po czym poprawił dziewczynie szalik, bo przecież nie mógł pozwolić, żeby jego skarb się przeziębił. Musieli wyglądać dosyć komicznie - Percy szedł za Zoe, zasłaniając jej oczy, bo nie dowierzał, że spełniłaby jego prośbę i oparła się pokusie podglądania, a ona sama posuwała się małymi kroczkami do przodu, bo przecież nic nie widziała! W końcu doprowadził ją pod wielki dąb i odsłonił oczy, oczekując okrzyków zachwytu i wielu namiętnych pocałunków.
Spojrzał z satysfakcją na swoje dzieło, po czym pociągnął Zoe do środka namiotu, który z zewnątrz wydawał się malutki, ale w środku przypominał bajkową krainę w miniaturze. Na środku stał niski stół, zastawiony spaghetti, które dziwnym trafem wcale nie stygło, a poza tym było jedynym daniem, które Percival potrafił przygotować naprawdę po mistrzowsku. Poza tym zdobył butelkę dobrego białego wina - w końcu oboje woleli właśnie ten rodzaj trunku - i truskawki ze śmietaną w ramach deseru. Na podłodze leżały rozłożone miękkie, kolorowe poduszki, na których można było równie dobrze siedzieć, jak i leżeć. Zadbał, żeby wewnątrz namiotu było przytulnie ciepło - jedyne źródło światła stanowiły zaczarowane kanarki, które trzepotały się radośnie na długich nitkach rozwieszonych pod sufitem - ich piórka nie tylko były złociste, ale też delikatnie świeciły, tworząc nastrój jeszcze bardziej romantyczny niż gdyby Percy poprzestał na zwykłych świecach.
Uśmiechnął się promiennie do Zoe, nadzwyczajnie wręcz zadowolony z siebie, po czym pocałował ją mocno w usta.
- No i jak...? Podoba się...? - zamruczał zmysłowo, obejmując ją w pasie i przyciągając do siebie. Okej, może i zachowywał się jak skończony idiota, szaleniec i co tam jeszcze, ale jak mówi łacińska sentencja „amantes amentes”, czyli „zakochani są szaleni”, więc chyba można mu to wybaczyć, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe F. Champion

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyNie Gru 01 2013, 23:18;

Z góry od razu chcę przeprosić za to jakim niedobrym dziewczęciem jest Zoe. No bo tutaj taki Percy kochany, staje wręcz na rzęsach żeby zrobić wszystko co najlepiej w jego mocy, a ona taka niewdzięczna wywraca tylko oczętami i marszczy nosek, jakby co najmniej komuś zabrakło rano mydła pod prysznicem. No cóż. Może to dlatego, że autorka poniekąd kreowała ją na swój wizerunek, a w tym momencie i ja i ona nie jesteśmy w najlepszej kondycji, toteż Champion znajduje się w trakcie burzy hormonów, stąd te fochy i niedocenianie. Poza tym nie zapominajmy, że urodziła się po to żeby być zołzą, a to chyba to właśnie Percy w niej najbardziej pokochał. Otóż to. Kochał ją, a ona do tej pory nie odpowiedziała mu tym samym. Nie żeby nie czuła do niego czegoś głębszego. Jasne, że czuła! Wszak zazwyczaj jej znajomości z mężczyznami kończyły się już na etapie poznawania się, a ona wcale nie czuła przez to jakiś wyrzutów. Po prostu nie interesowali jej i tyle. Nie mieli tego czegoś co sprawiłoby, że zaczepiliby się w jej myślach, dając mnóstwo znaków o osobie, a żeby przypadkiem ich nie przeoczyła. Follettowi się udało i brawa dla niego za to. Może w przyszłości dostanie jakiś wymyślniejszy prezent, ale na razie to tym właśnie musiał się zadowolić. Przykro mi, nie mam więcej pomysłów!
W każdym razie Zosiaczek w ostatnim czasie nadrabiał na pewno zaległości w znajomości ze swoim kolejnym, nowym superfajnym bratem. Rex oczywiście pojawił się pierwszy, ale żeby nieszczęściom nie było dość, zaraz potem dowiedziała się o Lamarze i w ten sposób jej czteroosobowa rodzinka rozrosła się do sześciu, a nawet siedmiu osób jeśli liczyć Llamasową mamusię. Bywa. Nie jestem pewna czy Ślizgonka na ten temat wspominała Kanadyjczykowi. Nawet jeśli to na pewno jakoś pobieżnie, bo nie lubiła się dzielić z nikim swoimi wewnętrznymi dramatami. Lubiła za to kiedy ludzie wylewali przed nią rzewne pieśni na temat swojego życia, a ona kolekcjonowała te upokarzające wiadomości gdzieś w głębi swojej pamięci, usypiając je, a żeby kiedyś mogły się obudzić i uderzyć nożycami o stół, czy jakoś tak. No co. Każdy ma jakieś tam swoje zboczenia! Nie trzeba od razu tak patrzeć na Czempionkę spode łba i podejrzewać o romanse z szatanem, eh!
Proste, że chciała podglądać, więc dobrze że taki Percival znał ją na tyle dobrze żeby zawczasu zakryć jej dłońmi oczy i zaprowadzić do tego tajemniczego miejsca, w które miał ją porwać. Poza tym musiał przecież zadbać o element zaskoczenia, bo co to za porwanie jeżeli ofiara znałaby swoją drogę ucieczki, co nie? Nie żebym miała w tym jakieś doświadczenie!
Kiedy wreszcie dotarli na miejsce Zoe podparła się rączkami pod boki i przekrzywiła głowę to na jedną, to na drugą stronę, lustrując całą powierzchnię tej oto zacnej miejscówy, w której zapewne spędzą nie tylko noc ale i poranek. Champion mimo swojego upodobania do Arielek i muszelkowych staników, nie przepadała za bajkowymi światami, a tym bardziej lukrowanymi randkami (nie żeby to było lukrowane czy coś, Bambi na pewno bardzo by się spodobało! każdej mojej postaci by się spodobało no oprócz Mini, bo to też zły babsztyl, ale sama sobie wybrałaś Zoe więc cierp!). Uśmiechnęła się jednak przepięknie, bo bądź co bądź dużo starań chłopak w to włożył, a przecież to starania się liczyły najbardziej. Tak przynajmniej powtarzano jej od małego, kiedy wykrzywiała usta w podkowę i komentowała głośno co jej się nie podoba.
W każdym razie ogromnym plusem było to, że w namiocie było ciepło, a i czekało na nich wciąż gorące spaghetti, a Champion dokładnie tak jak ja była fanką włoskiej kuchni, bellissima! Teraz z promiennym zacieszem na twarzy, uwiesiła się na szyi swojego hm, chłopaka? I dała mu ze sto całusów, zanim się od niego odkleiła.
- Trochę kiczowato, ale wspaniale! - skomentowała z błyszczącymi oczkami, co można było uznać w jej ustach za niebywały komplement.
- Kuchnia włoska? Masz potencjał w planowaniu porwań - dodała unosząc lekko brew do góry i dając się mu gdzieśtam usadowić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival M. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyWto Gru 03 2013, 12:35;

Życie jest ciężkie i podejrzewam, że gdyby nie fakt, że autorka (czyli ja) jest ostatnio wypruta, zmęczona i ogólnie nie do życia, to Percy z pewnością wymyśliłby coś znacznie bardziej spektakularnego i trafiającego w zosieńkowy gust - niestety, tylko na tyle mnie stać na chwilę obecną, nad czym boleję. Percivala fakt, że Zoe nie odpowiedziała mu prostym "ja ciebie też", jakoś specjalnie nie gryzł. Nie to, żeby mu nie zależało, skąd! On miał kompletnego hopla na jej punkcie, ale po prostu był święcie przekonany, że dziewczyna czuje to samo, co on, widział to w jej oczach, a jak wiadomo to kobiety przywiązują większą wagę do słów, faceci opierają się raczej na faktach i analizie zachować, choć nie powiem, że jakieś zapewnienia o miłości z ust Zoe nie sprawiłyby Follettowi radości. Cóż, czas pokaże! Swoją drogą, przydałaby się tutaj jakaś drama - katalizator, która chyba powoli zaczyna mi się rysować w głowie, ale na razie sza!
Zoe nadrabiała zaległości rodzinne, a Percy borykał się z problemami międzyludzkimi, których przyczyną była właśnie ona. Stella się nie odzywała, nie wróciła z Kanady, przez co Follett był chory z niepokoju i wyrzutów sumienia, Bruce'owi totalnie odbiło, dali sobie po pyskach i nie w przyjacielskich przepychankach, ale regularnej bójce, której przyczyny Percy nadal nie do końca rozumiał. Wiedział, że Parrington jest wściekły o Zoe, tylko nie wiedział, co mu tak bardzo nie pasuje. Fakt, że Percy spędza teraz z nim mniej czasu, nie chodzi na wyhaczanie lasek? Cholera wie. Po rozmowie z Madison jakby trochę mu ulżyło, chociaż nadal nie można powiedzieć, by czuł się jakoś wyjątkowo szczęśliwy. Follett też nie należał do osób, które szczególnie chętnie dzieliły się swoimi rozterkami, ale chyba doszedł do momentu, kiedy naprawdę tego potrzebował, a że Richelieu była w podobnym dołku, mogli sobie wzajemnie pomóc.
Mina mu trochę zrzedła, gdy usłyszał, że jego wspaniała niespodzianka jest kiczowata. Znaczy fajnie, że Zoe się jednak ucieszyła, ale Percival tu dokonuje cudów, kombinuje na wszystkie strony, żeby było fantastycznie, a ona mówi o kiczu?! Trzeba pamiętać, że jego ego naprawdę łatwo zranić i nawet słodkie całusy nie do końca go udobruchały, chociaż nie dał tego po sobie poznać. Kiczowate, też coś! Każda inna dziewczyna by szalała z radości... no właśnie, każda, ale nie Zoe, a przecież to w niej się zakochał i pewnie właśnie dlatego, że była kompletnie inna, nieprzewidywalna i postrzelona. Widziały gały, co brały! Usiedli sobie więc wygodnie, Percy nalał im wina do kieliszków i spojrzał na pannę Champion w zadumie, zastanawiając się, jak to możliwe, że samym swoim istnieniem tak niesamowicie namieszała w jego życiu.
- Następnym razem nakarmię cię puddingiem na grzbiecie hipogryfa - mruknął z lekkim uśmiechem, starając się nie brzmieć zbyt ironicznie. - Poprawię się, obiecuję. Powiedz mi... co byś chciała robić, prócz gonienia słońca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gość
avatar

Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8








Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Mar 13 2014, 17:52;

Spóźnił się na spotkanie i od razu dostał opierdol, Farid przeginał, za bardzo oddawał się sprawie, choć sam popełnił kilka błędów podczas rekrutowania, ale przyjął to na klatę, choć po wyjściu nikt do niego nie podchodził, gdyż widział jaki był wkurwiony. Lukas nie pojmował tego nadal i zapewne nadchodziła godzina, w której wypomni wszystko swojemu mistrzowi. Ktoś kiedyś powiedział że uczeń przerasta mistrza, a ten dzień właśnie nastąpił. Pomimo licznych zadań, Lukas postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Nie ważne czy ktoś miał kogoś torturować czy też nie, on najbardziej nie znosił niesubordynacji w której ktoś uważał się za Lunarnego a nie przychodził nawet na pieprzone spotkania, jak Farid tak może? Nie podejrzewać że ktoś może być szpiegiem? Powinno być tak, że nawet w momencie gdy kichnie, "stado" powinno się zbiec i podać mu pieprzoną chusteczkę.
Lista osób należących do Lunarnych jest długa, lecz Lukas mając genialny mózg (łechtam swoje ego) pamięta każdego, jak nie z imienia to z nazwiska i podczas zebrania wiedział kto jest obecny a kto nie. Usiadł więc za swoim biurkiem, wyjął pergamin i pióro i zaczął po nim skrobać, aż ułożyły się na nim litery tworzące wiadomość. Doszedł do klatki w której siedział jego puchacz i wsunął za pierścień zwinięty pergamin, wypuścił sowę przez okno i sam po chwili wyszedł z gabinetu.
Udał się na błonia, oddychając spokojnie świeżym powietrzem. Pokonywał swoją trasę nie zwalniając kroku, mijał uczniów jakby byli duchami, obrał cel którego musi się trzymać. Jego wędrówka niedługo miała mieć swój kres, w momencie gdy w oddali zamajaczył kontur znanego mu drzewa. Zbliżał się z każdym krokiem, aż stanął przy starym wielkim dębie. Położył dłoń na jego konarze, historia głęboka się z nim wiąże, ale nie zdradzę wam jej...na razie. Oparł się plecami o pień i czekał...czekał na osobę do której napisał list.
Powrót do góry Go down


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Mar 13 2014, 19:23;

Nie wstał dziś lewą nogą, zjadł śniadanie, pogłaskał po tyłku jedną ze zbroi stojącą na korytarzu. Ukradł komuś dwa galeony, pogonił czyjegoś kota, przez przypadek rzucił w kogoś ciastkiem. Poszedł na wróżbiarstwo gdzie według gwiazd najlepiej, aby nie wychodził z łóżka przez najbliższych kilka dni. Do tego mógł się zastosować. Powinien. Chciał nawet. Szkoda tylko, że mu nie wyszło. W drodze do... tam gdzie szedł załatwić sprawę, minął skrzydło szpitalne. Przez sekundę pomyślał czy tam nie zajrzeć. Wsunąć tylko głowę i zabrać pierwszy lepszy eliksir. Bolała go rozcięta warga, a wokół rany siniak zmieniał kolory. Najgorsze było, że za każdym razem jak się uśmiechał zaczynała z niej na nowo sączyć się krew. Ale nie o tym tutaj. Nie teraz. Bo dostał list. Ledwo udało mu się rozczytać te bazgroły. Właściwie to nadal nie był pewien czy zmierzał w odpowiednim kierunku. Pod wielki dąb, bo tak było napisane. Dobrze przeczytał czy będzie musiał zaraz się wracać i odsyłać sowę z prośbą o mapę. Oby nie, bo nie chciał, aby się okazało, że na darmo przemierzył tak długą trasę. Nie kłóćcie się z nim o to. Długa była i już. Jak tylko przekroczył próg zamku zarzucił na głowę kaptur. Wiało mu po uszach, a to takie nieprzyjemnie uczucie. Przez błonie przeszedł z rękami wciśniętymi w kieszenie. Gdzie ta wiosna! Pod dąb szedł dłuższą chwilę. Wymyślił sobie, że policzy ile kroków przejdzie. Nie trzeba być geniuszem, żeby wpaść na to, że zaczynał dwa razy od początku co w efekcie zmuszało go do większego wysiłku.
- Tysiąc sześćset dwanaście i pół - powiedział dotykając palcami pnia dębu. Jakby to było dziś najważniejszym co zrobił. Nie patrzył na Lucasa tylko ka korę, której właśnie dotykał, którą czuł pod palcami. Nie była przyjemna w dotyku, dlatego zaraz oderwał palec od drzewa.
- Rozmawiajmy więc - odszedł w dwa kroki w przód i ponownie wcisnął dłonie w kieszenie. Zaczął obracać w palcach sykla, którego wyczuł pod palcami. No dalej, może znajdzie tam coś ciekawszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gość
avatar

Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8








Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Mar 13 2014, 22:44;

Czekanie jest najbardziej nudną czynnością na świecie, kurcze gdyby tak obliczyć ile kroków zrobił kiedy na kogoś czekał, można by niezły maraton nakreślić na mapie, a no właśnie, ciekawe gdzie by doszedł, jakby te kroki były nakreślone właśnie na tej mapce...hmmm. Z drugiej strony, gdyby dłużej tak chodził dookoła tego dębu, to może wydeptałby dróżkę do korzeni drzewa, zrobiłby takie prowizoryczne okopy, by bronić się przed...termitami? Nieważne.
Myślał o wielu rzeczach, związanych i nie związanych z lunarnymi, pewna cnotka...heh...potrafiła grzebać mu w myślach i dlatego od jakiegoś czasu nie potrafił poukładać swoich myśli, zawsze któreś z nich wymykało się z pudła które było ustawione w najgłębszych czeluściach jego mózgu i rozwalało wszystko w drobny mak niczym małe dziecko psujące zabawki. Czuł w kościach że już nadchodzi czas by wbić ostateczną szpilkę w Hogwart, ale zarazem czuł ogromny niepokój który podpowiadał że stanie się coś złego, dawno nie odczuwał czegoś podobnego.
Chciał przeanalizować co może pójść nie tak, lecz wtedy zobaczył zbliżającą się postać, tak to właśnie brakujący puzzel z układanki przedstawiającej zebranie w salonie. Czekał cierpliwie na chłopaka, musiał być z niego dobry gagatek, stwierdził to po rozciętej wardze, ale zapewne historia była taka że klamka była ciężkim przeciwnikiem i upadł na nią twarzą. Nie obchodziło go to co się z nim działo, był pionkiem w grze, choć może Farid traktował go jako ważną personę, tak jak wszystkich w ugrupowaniu.
-Widzę że zakolegowałeś się z gałką od drzwi? Twardy przeciwnik, chyba musiałeś stracić przytomność, przez co nie mogłeś stawić się na zebraniu? Zapytał spoglądając na niego ze spokojem, tak jeszcze był spokojny chociaż chciał już na niego nawrzeszczeć. Każdy miał obowiązek stawiać się na zebraniach.
Powrót do góry Go down


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyPią Mar 14 2014, 15:34;

Obracał nadal sykla między palcami, zastanawiając się nad miejscem ich spotkania. Dlaczego akurat pod drzewem. Naprawdę chciał, aby okazało się, że źle przeczytał. Że błędnie rozszyfrował jego bohomazy i spotkają się w miejscu przyjemniejszym. A takich w tym momencie dla niego było wiele. Nie podobało mu się tutaj od pierwszego roku w szkole. Nie, nie było żadnego traumatycznego wydarzenia z udziałem dębu. Nic strasznego też nie wydarzyło się pod nim. Nigdy również nie spadł z żadnego cholernego drzewa. Nie podobało mu się tu i już. Nie wiedział jak długo Lucas czekał na niego, ale pytać nie będzie. Bo to i tak nic nie zmieni. Liczył, że szybko pójdzie. Stanie, posłucha i pójdzie w swoim kierunku. Że rozmowa okaże się tylko gadaniną Lucasa. Ale nie. Słysząc co miał do powiedzenia przymknął na chwilę oczy. Czy on naprawdę przeszedł taki kawał drogi, aby spotkać się z nim i wysłuchiwać jego jęczenia. Gdyby wiedział co na niego czekało pod tym cholernym dębem swoje kroki skierowałby gdzie indziej. Daleko, a może jeszcze dalej. Teleportowałby się... gdzieś. Gdziekolwiek. Z dala od niego i dębu.
- Ze schodami, leżałem w skrzydle szpitalnym trzy dni - powiedział niezbyt zastanawiając się nad słowami, prawdy w tym było tyle co nic. Nie był na spotkaniu, nie mógł na nim być. Musiał w tym czasie być gdzie indziej. Tłumaczyć się nie będzie, nie jemu i nie pod tym cholernym dębem. Okropne było to drzewo. Mało przyjazne. Nie lubił tutaj przychodzić, a latem już zupełnie. I nie ważne, że cień dawało wielki i może przyjemnie było w nim pobyć. Nie i koniec. - Ale miło, że się martwisz - dodał aż nadto uprzejmie. Jego słowa wręcz ociekały słodyczą od której jemu samemu chciało się rzygać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 282
  Liczba postów : 1881
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyWto Mar 25 2014, 23:16;

Katherine właśnie uśmiechała się radośnie do swojego odbicia w lustrze. Było już dawno po treningu a ona cieszyła się, bo jakiś chłopak się do niej uśmiechnął i zaprosił na piwo kremowe. Był przystojny więc od razu przyjęła tę propozycję. Potem jednak nagle wszystko się zmieniło. Gdy wyszła z pokoju wspólnego Ślizgonów nagle w jej dłonie spadł list, adres wskazywał na to, że został wysłany przez rodziców. Rzadko kiedy dostawała oficjalne listy od rodziców w bordowych kopertach, chyba że stało się coś poważnego. Drżącymi rękoma otworzyła kopertę i zaczęła czytać list. Z każdym jednak słowem jej oczy stawały się coraz bardziej szkliste, aż w końcu słone krople spłynęły jej po policzkach.
-Nie...Nie...Nie... - rozległo się z jej ust no i zablokowało jakby inne słowa, wiec powtórzone były wielokrotnie. Zacięła się. Jakiś chłopak przyjrzał się jej zaciekawiony więc warknęła coś w jego kierunku, że ma przestać się gapić i rzuciła się biegiem przed siebie, przez drzwi wejściowe do zamku i w kierunku błoni. Biegała szybko, ale teraz płacz sprawiał, że szybko dostała zadyszki i musiała zwolnić. Trzymała mocno list w prawej dłoni. Jak się uspokoi to będzie musiała wszystko powiedzieć Nadii i będą musiały udać się na pogrzeb. Kochała dziadka Maxima, był surowy ale zawsze bardziej ceniła sobie jego towarzystwo niż towarzystwo ojca, który nigdy nie miał dla swoich dzieci czasu. Dotarła w końcu do Wielkiego Dębu i tutaj opadła na trawę, płacząc w samotności. Czuła się okropnie samotna w tym momencie. Nie chciała jednak by każdy ją oglądał w takim stanie. Nie taką Katherine. Każdy bowiem miał ją za silną i strasznie zimną osobę. Teraz jednak wyglądała niczym w rozsypce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
https://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
https://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
https://www.czarodzieje.org/t2149-sean-jeremaiah-sparks
https://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Mar 26 2014, 22:02;

Siedział pod dębem, kartkując bez sensu ostatnio zakupioną, nudną książkę. Tą samą, której w sumie teraz największym tytułem było wspomnienie Rosalie w Pokoju Wspólnym. Wyobraźcie więc sobie jakie z niej było badziewie, skoro jedynym pozytywnym aspektem tego woluminu był fakt, że trzymała je w dłoniach ładna dziewczyna. A przecież nawet nie miał w zwyczaju takich szczegółów zauważać. Obracał różdżkę w drugiej ręce, zastanawiając się jakim zaklęciem ją załatwić. Spalić? Zbyt banalne. Myślał dalej, ale już po momencie uznał, że przedmiot ten nie jest wart aż takiej jego uwagi. Rzucił go na trawę obok siebie, opierając się tyłem o konar, wygodniej niż wcześniej, odchylając głowę do tyłu i przymykając oczy. Być może był to czas na popołudniową drzemkę dla kogoś o jego poziomie ekscytacji dniem. Ekscytacji, która jak zawsze sięgała zera. Schował ręce do kieszeni spodni wsłuchując się w przyjemną ciszę wokół niego. Tą samą, którą zaraz potem przerwał czyjś szloch. Chwilę trwało zanim na to zareagował. Najpierw zacisnął mocniej powieki wmawiając sobie, ze to tylko irytujące omamy. Ale nie, frustrujący płacz narastał, podobnie jak jego znużenie. Policzył nawet do dziesięciu, dając szansę na odwrót irytującemu stworzeniu, jakie się znalazło w niedalekiej odległości od niego. Nic takiego nie nastąpiło, więc w końcu wyłonił się leniwie zza konara, opierając się jedną dłonią na ziemi.
— Witaj, Katherine — wypowiedział te słowa tak, jakby była w idealnym nastroju do odpowiedzi. Widocznie nie wziął poprawki na jej stan. Patrzył na nią tak samo obojętnie jak na wszystkich, tak samo beznamiętnie, choć rzewne łzy spływały jej po policzkach. Choć kiedyś wiązała ich jakaś przeszłość. Krótki epizod. Sam nie wiedział dlaczego. Była akurat tą dziewczyną, z którą mógł chodzić, a później bez żalu po prostu z tym skończyć, pozwalając, żeby ścieżki obojga się ze sobą rozminęły. Tak po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 282
  Liczba postów : 1881
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Mar 26 2014, 22:26;

Katherine właśnie wspominała sobie wszystkie chwile jakie spędziła ze swoim dziadkiem. Zwłaszcza w głowie zachowały się samotne wakacje u dziadka i słuchanie jego mądrości. Dlatego teraz widziała przed oczyma wizerunek siwego staruszka z surową, tęgą miną ale ciepłymi oczyma patrzącymi na dziewczynę. Wszystko to było wyimaginowane w jej głowie. Łzy płynęły jej po policzkach, nagle jednak usłyszała, że ktoś do niej mówi. Ktoś się z nią wita. Podniosła więc czerwoną i zapłakaną twarz i kogo ujrzała? W tej chwili ostatnią osobę, którą chciałaby w tym momencie oglądać.
-Witaj Sean i żegnaj Sean. Jesteś tu teraz zbędny- powiedziała przez łzy odrobinę chłodnawym tonem po czym wyczarowała różdżką chusteczki higieniczne by teraz przetrzeć oczy i chwilowo przestać płakać. Automatycznie musiała znowu stać się poważną.
-Pewnie cieszy cię to, że widzisz mnie w takim stanie. Wiedz jednak, że to nie z twojego powodu- mruknęła zaszczycając go jednym ze swoich lodowatych spojrzeń. W tym po prostu była świetna. Dlaczego akurat teraz on musiał się tutaj napatoczyć. Racja mieli drobny jak to określił Sean epizod, ale trwał on miesiąc i było im naprawdę dobrze. Nie pamięta jednak kto skończył. Czy ona nagle umówiła się z innym facetem, czy po prostu on znalazł sobie inną. Rozeszło się po kościach, bez zbędnego słowa. Żadne nie powiedziało drugiej stronie: to koniec. Teraz ten znowu siedział prawie przed nią i patrzył się na nią tymi głębokimi oczyma z tą seksowną twarzą. Ughh, to było trudne, bo nadal ją kręcił nawet jeśli nie byli już razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
https://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
https://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
https://www.czarodzieje.org/t2149-sean-jeremaiah-sparks
https://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Mar 26 2014, 22:53;

Ze strony Sparksa nigdy nie było to czyste, platoniczne uczucie. Nie wiedział jak to się między nimi zaczęło. Żadne tego nie planowało. Nie było ani dokładnego początku, ani końca ich związku. Ten miesiąc ich wspólnego… bycia ze sobą, niekoniecznie całkiem razem, był też wartością bardzo mocno orientacyjną. Teraz, kiedy na nią patrzył, nie potrafił sobie przypomnieć żadnych uczuć. Smaku jej ust, czy zapachu jej włosów. Nie. Potrafił przywołać fakty. Wspólny seks, wyjścia, nieliczne rozmowy. Nie był pewien, jak ona to pamiętała. On jako sekwencje zdarzeń. Jak wiele zapamiętywanych przez niego wspomnień, bardziej bądź mniej ważnych. Zwykle całkiem nieistotnych. Ale ani nie czerpał przyjemności, ani nie czuł bólu, kiedy patrzył na jej czerwoną z rozemocjonowania twarz.
— Więc słusznie całkiem niepotrzebny się też tu czuję — wzruszył ramionami, bo wcale nie miał innego zdania na ten temat. Nie szykował się przecież do pocieszania jej. Nie podejmował żadnych kroków, które kazałyby jej twierdzić, ze starał się zmienić swoje stanowisko z: „przypadkowy świadek” na „mistrzowski pocieszacz”. A choć najchętniej wróciłby do swojej wcześniejszej pozycji, jeszcze chwilę na nią patrzył i chrząknął wymownie po jej wypowiedzi.
— To chyba dobrze. Kilka miesięcy to wystarczająco dużo czasu, żeby mnie przeboleć.
Ale, że nie był skurwysynem, a po prostu mało empatycznym człowiekiem, pozbierał się z ziemi, otrzepał spodnie i kucnął przed dziewczyną, podnosząc jej podbródek, żeby móc spojrzeć prosto w jej tęczówki.
— Ogarnij się, Russeau.
Powiedział to bez troski w tonie, bo też jej stan nie obchodził go tak, jak mogłoby się wydawać. Działał rozsądkiem. A ten podpowiadał mu, że im szybciej dziewczyna wróci do normalnego stanu, tym prędzej wróci też jego spokój. A fakt, że działał przy tym jakby ich relacja w niczym nie różniła się od czasu, kiedy chodzili razem nie mógł wydawać się dziwny. W sumie i tak od początku do końca byli sobie prawie obcymi ludźmi. Aż trudno było to nazwać związkiem. Po prostu byli dwoma osobami, które czasem ze sobą gdzieś wyskoczyły. Zwykle na rozładowanie potrzeb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 282
  Liczba postów : 1881
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptySro Mar 26 2014, 23:16;

Katherine nie miała pojęcia jak postrzegał ją Sparks, jednakże większość facetów, które z nią były pragnęły jej bliskości i jej ciała. Uwielbiały jej kolczyk w języku i styl oraz przede wszystkim charakter. Wielu za nią tęskniło także. Ona trochę mniej. No ale rzadko zdarzało się, by nikt nic do niej nie czuł i nie pamiętał jej pocałunków bądź też zapachu perfum. Dziewczyna podniosła swoje duże, odrobinę jeszcze szkliste oczy na Krukona i patrzyła na niego intensywnym spojrzeniem.
-W takim razie Sean, możesz zabrać swój szacowny tyłek i wynosić się stąd bo nie mam ochoty cię teraz oglądać- powiedziała, kłamiąc przy tym jak z nut, no ale przecież ponoć w kłamstwach radziła sobie najlepiej. Była świetną aktorką, chociaż czasem jej sztuka aktorska szwankowała, gdy górę nad nią brały emocje. Tak jak na przykład w tym momencie. Teraz jednak strasznie pragnęła bliskości kogokolwiek, nie chciała jednak by to był akurat Sparks. Chciałaby porozmawiać z kimś komu może zdradzić wszystko. Sean niestety nigdy nie mógłby być jej przyjacielem. On się chyba nawet nigdy nie nadawał na żaden materiał w postaci przyjaciela. Kłamała jednak, że Sean ma stąd spadać bo tak naprawdę chciała by tu przy niej został i był dla niej miły. Chociaż to było raczej niewykonalne.
-Kilka miesięcy? Jasne, znalazłam sobie zastępstwo na ciebie. Nie tylko ty jesteś świetnym kochankiem Sparks. Nie było trudno kogoś znaleźć- powiedziała do niego odrobinę niezadowolona. Już nie płakała, ale nadal pociągała delikatnie nosem, strasznie niezadowolona.
Nagle chwycił ją dłońmi za podbródek i kazał się jej ogarnąć. W pewnej chwili zareagowała tak jakby ten dotyk ją oparzył. Chwyciła jego dłonie swoimi dłońmi.
-A jeśli nie to co?- zapytała kąśliwie po czym dodała- puść mnie- nie chciała bowiem by ją w tej chwili dotykał. Miała nadzieję, że nie jest zbyt uparty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
https://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
https://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
https://www.czarodzieje.org/t2149-sean-jeremaiah-sparks
https://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Mar 27 2014, 00:14;

Zignorował jej uwagę o tym, jak to może zawinąć swoje cztery litery i się stąd zmyć. Z doświadczenia wiedział, że z rozdrażnionymi kobietami się nie dyskutuje, jeśli nie chce się usłyszeć nikomu niepotrzebnej długiej tyrady o bezuczuciowości, skurwysyństwu, ortodoksyjności i wielu innych cechach, jakie kobiety kochały dopisywać facetom, choćby przez to, że znaleźli się w złym miejscu w złym czasie. O ile czasami można było liczyć w jego wypadku na sarkastyczny ton, o tyle, o ile znał Katherine, zdawał sobie sprawę, że w jej przypadku do tak podpisać cyrograf własną krwią z dopiskiem: „zabierzcie mi duszę”. Bo ta pewnie uleciałaby radośnie ku niebo, z dala od markotności – ojaCięMerlinie – rozjuszonej kobiety.
— Czekasz na moje gratulacje, Russeau? — przez chwilę analizował wszelkie za i przeciw i w końcu rzucił, zupełnie bez oporu, zupełnie zresztą bez przekonania — Niech Ci będzie. Gratuluję. Nie żebym kiedyś w to nie wierzył, czy… coś — jak tu dobierać słowa, skoro w każdym dziewczę doszukiwało się i tak złośliwości. No dobra, może teraz był trochę kąśliwy, bo traktowała go trochę tak, jakby ubolewał nad rozpadem tej znajomości, kiedy… to wcale nie był rozpad. Ani też specjalnie nie było nad czym ubolewać. Bo przecież był Sparksem. Nikomu nie dawał złudzeń, że uzależniał się od kobiet, z którymi sypiał.
— Więc to ten seks ze swoim kolejnym tak Cię rozckliwił?
Daleko posunął się we wnioskach, tylko przez chwile mając ochotę rzucić ironią, skoro już traktowała go jak niepotrzebnego śmiecia. Cóż powiedzieć. Nie miał powodu, żeby tu zostawać, ale też nie miał chęci stąd iść. W końcu sam pierwszy tu siedział. Cofnął więc tylko dłoń, żeby uniknąć więcej krzyku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 282
  Liczba postów : 1881
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Mar 27 2014, 00:31;

Katherine spojrzała na niego zdziwionym spojrzeniem. Nie miała siły dzisiaj niczego grać. Stawała się coraz bardziej słaba i wręcz bierna.
-Jeśli taka jest twoja wola. To wolny kraj- powiedziała obojętnym tonem po czym rękoma objęła kolana i oparła o nie brodę. Nie chciała by on tutaj przy niej był. Nie chciała. Może i naprawdę go kochała, ale po prostu nie potrafiła tej miłości okazać, bo nikt jej nigdy tego nie nauczył. Nigdy bowiem nie kochała nikogo mocno i do końca nie rozumiała tego uczucia. Nikt nie mógł więc jej za to winić, że nie była wierną.
-Seks z kolejnym? Nie mam teraz nikogo i nie, to nie z powodu seksu- powiedziała teraz odrobinę rozdrażnionym tonem, a po policzkach znowu popłynęły jej łzy. Na litość boską jak on mógł uznać, że płacze przez to, że się z kimś przespała? Nie powie mu, że płacze bo zmarł ktoś bardzo bliski jej sercu. Sean mógłby tego w ogóle nie zrozumieć. Przecież on nie żywił żadnych uczuć do nikogo i do niczego.
-Nie zrozumiesz tego- dodała po prostu tylko po to by się od niej odczepił, ale znając życie on przyczepi się właśnie jeszcze bardziej do niej.
W końcu czuła, że musi zmienić odrobinę swoje nastawienie, ponieważ złośliwościami raczej tego gościa nie spławi.
-Chcę by mnie tylko ktoś przytulił, tracę już siły, płacz nie koi bólu, ani trochę- powiedziała cicho, spokojnym tonem, ponownie ścierając krople łez z policzków, tym razem wierzchem dłoni .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm (6'
C. szczególne : pociągła blizna na obojczyku
Galeony : 543
  Liczba postów : 147
https://www.czarodzieje.org/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
https://www.czarodzieje.org/t7480-spadaj-futrzaku#210253
https://www.czarodzieje.org/t2149-sean-jeremaiah-sparks
https://www.czarodzieje.org/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Mar 27 2014, 18:02;

Siadł na ziemi przed nią, opierając ręce na kolana. Trudno powiedzieć, co myślał, wpatrując się w jej osobę. Nie dzielił się ze swoimi spostrzeżeniami, wszystko zachowywał dla siebie. Żaden jego dłuższy, czy krótszy związek nie zawierał w sobie konieczności pocieszania żadnej dziewczyny. Dlatego właśnie nie podejmował żadnych działań, a jedynie był. Zresztą z zupełnego przypadku. Niespecjalnie po to, żeby podnieść komuś samopoczucie swoją obecnością.
— Szybko zmieniasz zdanie — zauważył słusznie, bo moment temu kazała mu się stąd wynosić, wydając mu pusty, pozbawiony sensu rozkaz, a teraz nagle zauważyła, że to wolny kraj i nie niczego na nim nie wymusi. No tak, bo próbowało i jej nie wyszło. Założył nieco z zażenowaniem dłoń na kark, masując się po nim w krótkim, znużonym geście, nie wiedząc co ze sobą począć. Z jednej strony, nie zakładał, żeby opuszczać to miejsce, z drugiej, patrzenie na rozklejającą się dziewczynę było tak samo frustrujące jak wizja zmieniania swoich planów. Jedynym słusznym wyborem było załagodzić sytuację. Ale za cholerę nie wiedział, co zrobić, żeby odegnać dziewczynie szybko złe samopoczucie.
— Nawet nie chcę próbować niczego zrozumieć — westchnął w końcu ze zrezygnowaniem, wcale niezdziwiony jej lamentowaniem. Zawsze wydawała mu się nieco specyficzna. A że jeszcze nie zauważyła, że nie był zainteresowany jej cierpieniem, a w jak najbardziej skuteczny sposób próbował się właśnie od tego odłączyć, to tu trzeba było jej powinszować braku spostrzegawczości. Ale w końcu kto może myśleć racjonalnie, kiedy cała rzeka wody wylewa mu się z oczu? Uznał, że zaczerwienione napuchnięte powieki, mokry nos i zaciśnięte gardło potrafi skutecznie rozproszyć człowieka. Sam w końcu wzruszył ramionami i wyłożył się na ziemi, przysłaniając sobie twarz przedramieniem.
— Na moje ramiona nie licz. Dziewczyny zwykle to źle interpretują.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 282
  Liczba postów : 1881
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyCzw Mar 27 2014, 18:42;

Katherine westchnęła zrezygnowana. Wyciągnęła ponownie różdżkę i wyczarowała coś na wzór lustra, potem zaś za pomocą magii spróbowała doprowadzić się do jakiegoś porządku by nie wyglądać jak ostatnia sierota. Chwilowo musiała przestać myśleć o zmarłym dziadku, bo przecież łzami życia mu nie przywróci. To było niewykonalne.
-Zawsze byłeś większym dupkiem niż ja suką. Sypiasz teraz z kimś?- zapytała prosto i bez ogródek, pozbywając się wyczarowanego lustra i wstając z trawy, tym samym opierając się o korę drzewa. Dla Katherine każdy facet miał w sobie to coś. Nigdy bowiem nie startowała do facetów nudnych jak flaki z olejem, albo tych co ani trochę nie byli popularni w Zamku. Sean był jednym z tych z którymi seks był wyjątkowy bo zawsze miło go kojarzyła, miłość seksualna była tu bardzo na miejscu, pamiętała jednak doskonale jego dotyk i oddech na swym karku. Zmysłowy facet, trafił na zmysłową dziewczynę. Obydwoje bawili się sobą. Szkoda tylko, że żadne nie potrafiło kochać.
-Jesteś na tyle ograniczony, że pewnie nie zrozumiałbyś nic poza przygodnym seksem- powiedziała uśmiechając sie do niego jednym z tych swoich sztucznych, wyćwiczonych bardzo dobrze uśmieszków.
-Skoro ty nie masz zamiaru się stąd ruszyć to ja idę- powiedziała pewnym siebie tonem po czym wstała i ruszyła w stronę zamku.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Weatherly

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
  Liczba postów : 176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8374-aiden-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8385-zostaw-aidenowi-wiadomosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8384-gdy-ci-smutno-gdy-ci-zle-aiden-chetnie-pozna-sie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8386-aiden-weatherly
Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 EmptyPią Maj 23 2014, 17:05;

Aiden opuścił budynek zamku w wyjątkowo podłym humorze. Nie miał na nic ochoty, a już szczególnie na kolejne imprezy. Po prostu wiedział, że jeśli zaraz się gdzieś nie wyrwie, może nieźle pogryźć się z jakimś wybitnie irytującym Ślizgonem. I tak jakoś wyszło, że nogi same poniosły go, aż pod Wielki Dąb.
Grzechem byłoby powiedzieć, że Aiden był jakimś wielkim fanem natury, ale zdarzały się takie dni, w których po prostu potrzebował tej chwili pojednania z roślinkami. I to właśnie był taki dzień.
Chłopak odetchnął z ulgą obsuwając się na ziemię i opierając plecami o gruby konar. Przymknął z zadowoleniem oczy delektując się ciszą. Chociaż próbował się wściekać na znajomych, zdawał sobie sprawę, że on sam miał spory wpływ na to, co działo się teraz w jego umyśle.
No bo niemal na każdym korytarzu spotykał co najmniej jedną obściskującą się parę i liczne grupki rozchichotanych dziewczyn lub tych typu best friends forever. A Aiden? Aiden było pomiędzy nimi wszystkimi. Co prawda nie mógł się uskarżać na brak zainteresowania, ale... Dlaczego nawet najwięksi idioci znajdują przyjaciół, a on zawsze zostaje sam, akurat kiedy potrzebuje kogoś bliskiego?
- Nich ich wszystkich szlag trafi - burknął uderzając pięścią w twardą ziemię, a dwie sekundy później z ust wydobył mu się stłumiony syk, kiedy ból przeszył jego ramię.
Chłodniejszy podmuch wiatru rozwiał jego i tak potargane włosy. Tak niewiele było mu w tym momencie potrzeba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wielki dąb - Page 36 QzgSDG8








Wielki dąb - Page 36 Empty


PisanieWielki dąb - Page 36 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 36 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wielki dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 36 z 39Strona 36 z 39 Previous  1 ... 19 ... 35, 36, 37, 38, 39  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wielki dąb - Page 36 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-