Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wielki dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 38 z 39 Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptySob 12 Cze 2010 - 14:12;

First topic message reminder :




Wspaniale rozgałęzione drzewo rzucające przyjemny cień na znajdujące się pod nim osoby. Dzięki licznym gałęziom idealne do wspinania i przesiadywania na grubych konarach, rozmawiania z przyjaciółmi lub po prostu odpoczywania po mniej lub bardziej ciężkim dniu. Można znaleźć pod nimi duże żołędzie, idealne do prac plastycznych bądź rzucania w innych. Na jesień mieni się wspaniałą czerwienią i brązem, wiosną zaś można nacieszyć oko soczystą zielenią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 19 Gru 2014 - 16:58;

Widać było, że trafiła prosto w jej słaby punkt. Widać, że dziewczyna próbowała się opanować. Nie ważne ile raz ktoś jej to powie, za każdym razem czuje się tak samo zażenowana. Automatycznie założyła ręce na klatce piersiowej zasłaniając ją i rumieńcami na twarzy spojrzała w stronę dziewczyny widocznie niezadowolona.
Nigdy się do tego nie przyzwyczai. To nie jej wina, że jest niska i ma małe… ummm bardzo małe piersi. Jej matka też jest niską kobietą, ale za to jej klatka piersiowa wszystko wynagradza, a ona? W kogo ona się w dała? Pewnie odziedziczyła tą część genów po ojcu, którego nie znała. ALE CZEMU AKURAT TĄ CZĘŚĆ!
- Mam… dziewiętnaście lat – po jej tonie można było wnosić, że jest lekko zirytowana tym co się teraz stało, ale również powstrzymywała się od wszystkich uwag. Miała prawo tak pomyśleć i ona nie mogła się jej czepiać… ale to takie wkurzające!
- Wiem, że nie wyglądam – i nagle się rozpogodziła. Zaczęła się śmiać drapiąc się zakłopotana po policzku. Nadal czuła poirytowanie, jednak jakoś tak wolała się na razie nie odzywać – ale to wielki plus, nie sądzisz? Będę wiecznie młoda! – próbowała to powiedzieć z dumą, ale chyba coś nie wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elishia Brockway

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 19 Gru 2014 - 17:11;

Elishia nie uważała, że to coś złego wyglądać młodziej. Sama owszem wyglądała na swój wiek, ale nie potępiała tych, których uroda obdarzyła książkowym wampiryzmem. Jak się nie starzeli, to tym lepiej dla nich. Za wiele, wiele lat kiedy ona będzie obrastała w zmarszczki taka Vi będzie się denerwować, że ktoś jej powiedział: „To jest twoja córka?! Myślałam, że jest twoją matką!”. Poza tym małe jest słodkie, ne? Nic, tylko wziąć ją na półkę i posadzić obok takiego wielkiego misia. Niech sobie razem na półce oglądają pokój.
- Wybacz. Mam taki problem... Taką chorobę. Nazywa się „bycie dupkiem”. Ale spokojnie, mam na to pigułki. Po prostu zapomniałam dzisiaj wziąć – Przeprosiła ją w dość nietypowy sposób szczerzą się przy tym i mając nadzieję, że to wystarczy. Potrafiła przepraszać (choć tylko wtedy, gdy jakimś cudem ktoś wymusił na niej przyznanie się do błędu), ale nie zamierzała się nigdy przed nikim korzyć. Więc niestety odwróceni sytuacji w żart musiało Victorique wystarczyć.
- Właśnie o tym przed chwilą myślałam. Za parę lat ktoś stwierdzi, że jesteś córką swojej córki – Zaśmiała się dokładnie przytaczając jej swoje poprzednie myśli. Dobrze, że się na nią nie zdenerwowała. Eli miała już wystarczająco wrogów. Może to właśnie dlatego 19 grudnia ona siedzi Pod Wielkim Dębem z obcą osobą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 19 Gru 2014 - 18:32;

- Nic nie szkodzi! Choroby się nie wybiera, trzeba z nią żyć! – powiedziała z uśmiechem i przyjrzała się Li z większą dokładnością – A pigułki to złooooo – przy wypowiedzeniu tych słów, dziewczyna przymrużyła oczy i rozejrzała się niepewnie, jakby ów zło czaiło się gdzieś za rogiem i skarciło ją za to, że wypowiada jego imię takim tonem. Po chwili, gdy upewniła się, że zło nie czai się nigdzie w pobliżu rozpromieniała i spojrzała na El.
Wydaje się być miła jak na ślizgonkę, możeby tak…
- Wi… wi… wiesz! – prawie krzyknęła jej w twarz ze zdenerwowania.
A jak się nie zgodzi? Poczuję się trochę niepewnie i co wtedy? AGHR! Nieważne raz kozie śmierć!
- M… m… może pójdziemy g…gd…gdzieś, w sensie no wiesz gdzieś, gdzie jest ciepło, albo można coś ciepłego zamówić, bo zimno jest, no bo zima, ne? Dlatego zimno, no ale wiesz, coś ciepłego to jest coś w tym czasie, dlatego pomyślałam, że coś, no wiesz, ciepłego to dobry pomysł, a wiec, co ty na to? – karabin maszynowy załadowany i nagle seria pocisków wystrzeliła w biedną, nic nie spodziewającą się pannę Brockway. Może i słowa były zrozumiałe, ale ich połączenie nie do końca. Vivi wpatrywała się w dziewczynę niepewnie oczekując odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elishia Brockway

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 19 Gru 2014 - 18:39;

- Pewnie, nie połykam ich tylko dlatego, że są złem. Wcale nie dlatego, że zapominam – Jej twarz nawet na chwile nie przejawiała się grymasem. Czuła się dość swobodnie jak na fakt, że dziewczyna, którą poznała jest jej praktycznie obca. Nie byłoby to nic dziwnego – jest bardzo towarzyska, ale raczej nie reagowałaby tak pogodnie na kogoś, kogo wcześniej zaszufladkowała jako rozpieszczone dziecko, mimo że to nie wybrzmiało. Mniejsza, już po fakcie. Teraz Vi była po prostu cóż, wariatką.
- Czekaj, czekaaaaj – Przerwała jej długi monolog, z którego zrozumiała jakoś co piąte słowo! Dobra.... Co dziesiąte – Wolniej, bo nie wiem czy zapraszasz mnie na randkę czy na niezobowiązujący seks? - Wzięła jak widać porządną tarczę, skoro pod napływem pocisków nie leżała jeszcze wgnieciona w ziemię i zakrwawiona ogólnie rozwijające się w tej rozmowie głupotą. Ale w sumie to nic złego, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 19 Gru 2014 - 18:46;

Nagle nastała błogosławiona cisza, a dziewczyna wpatrywała się w ślizgonkę z szeroko rozdziawioną buzią. Zatrzymała się wypowiadając jakieś słowo i tak już została.
- A…a…a… – wcześniej rumieńce pojawiały się na jej policzkach teraz cała jej twarz zrobiła się czerwona – JA CHCIAŁAM TYLKO NAPIĆ SIĘ HERBATY! – wykrzyczała opuszczając wzrok i zaciskając ręce w piąstki… znowu cisza… aż tu nagle Vivi podniosła głowę i spojrzała prosto w oczy swojej towarzyszki.
- Gdzieś ty usłyszała słowo ‘randka’ albo słowo ‘seks’! Wszystko ci wleciało jednym, a wyleciało drugim uchem! – krzyknęła. Czyżby to był koniec tej owocnej przyjaźni, która nie zdążyła nawet rozkwitnąć, przez lodową zawieruchę.
- Coś jak ja czasami – zaśmiała się pod nosem i uśmiechnęła się szeroko – wiesz, ta herbata to chyba dobry pomysł, bo robi się coraz zimniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elishia Brockway

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 19 Gru 2014 - 18:57;

I to było to, co tygryski lubią najbardziej. Eli wybuchła gromkim, niepohamowanym śmiechem! Taka mina toż to skarb! Nie mogła wytrzymać, więc to oczywiste, że w którymś momencie musiało ją być słychać i w zamku. Jak widać zaklęcie nagłaśniające nie zawsze jest potrzebne, bo laski jak to laski potrafią sobie same nieźle radzić – Eli śmiechem, Vivi płaczem.
- Heeerrrbbbaaattttyyy taaaaa jasneee. Tak to się teraz nazywaaaa – Słowa te były wypowiedziane między kolejnymi salwami śmiechu. Nie wiedziała co zrobić z rękami – czy trzymać się za bolący brzuch, czy może lepiej ocierać oczy zanim się poryczy. Ostatecznie wybrała jednak to drugie. No dobrze, czas się uspokoić.
- Śliczna ty tak nadajesz, że nic nie zrozumiałam. Ale zazwyczaj jeśli mnie ktoś zaprasza to na randkę lub na niezobowiązujący seks. Tylko kurcze, zapomniałam, że jesteś babą, wybacz – Jak już tak polubiłam porównania do emotek, to tym razem minka wyglądała jak „xD”.
- Ale masz rację, to bardzo dobry pomysł. Mam wrażenie, że albo Ci nos odpadnie, albo Mikołaj Cię przypnie na przód sań – Dopiero po chwili zorientowała się, że przecież nie wszyscy muszą mieć mugolskie korzenie – Nie wiem czy orientujesz się, o co mi chodzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 19 Gru 2014 - 19:13;

Słysząc jej wypowiedź na temat herbaty spojrzała zdziwiona i przekręciła słodko główkę. Widocznie nie zrozumiała o co jej chodziło, ale zostawmy to w spokoju i nie dołujmy naszej małej Vivi.
- Nie szkodzi? – zaśmiała się pytając. Była ciekawą osobowością i chciała ją poznać, zwłaszcza, że ten śmiech bardzo przypominał jej płacz. Ach jaki ten świat mały!
- Mój nos nie odpadnie! To niemożliwe… ne? – chyba zaczęła wątpić w swoja teorię – Chociaż kiedyś widziałam taki filmik, że komuś odleciał nos z mrozu, to było takie śmiechowe, że nie mogłam! Ten nos powoli się odrywał i wszystko było zamrożone i… – nagle zamilkła i zamarła – AAAA! – złapała się za twarz przerażona – Zapomniałam, że mówię o moim nosie również! – krzyknęła i złapała dziewczynę za rękę i pociągnęła za sobą prawie biegnąc w stronę Hogwartu.
- Pośpiesz się! W grę wchodzi mój nos! To jest sprawa wagi państwowej! – krzyknęła odwracając się i puszczając dziewczynę oraz potykając się i lądując w śniegu. Tym razem zamiast płaczu pojawił się śmiech i kiedy się ogarnęła ruszyła razem z Elishią do kuchni.

z/tx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marshall Spencer

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 61
Dodatkowo : naczelny plotkarz hogwartu, wilkołak
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5919-marshall-lee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10894-liczer#298038
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10893-c-mon-don-t-need-to-be-shy#298037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10892-marshall-spencer#298035
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptySob 6 Cze 2015 - 4:37;

Spencer nie wyglądał na szczęśliwego. I wyjątkowo nie była to wina ani zbliżających się egzaminów, ani nadchodzącej pełni, a nawet nie wiązało się to nijak ze stratą wygodniejszego (i droższego, damn!) swetra; zupełnie niewykluczone, że jego upierdliwa fretka wkrótce zmieni właściciela, ponieważ Marshall miał już serdecznie dosyć podziurawionych ciuchów i wszechobecnej szorstkawej sierści jaką zwierzak zostawiał w imponujących ilościach gdziekolwiek się nie znalazł. Oh, right, Krukon miał za miękkie serce by pozbyć się gryzonia z dnia na dzień.
Z cierpiętniczą i nie do końca przekonaną miną kukał od kwadransa pod wiekowym dębem, upychając dłonie w głębokich kieszeniach powyciąganej, polarowej sportowej bluzy - zdrowy rozsądek do społu z doświadczeniem podpowiadały mu, iż wybitnie nie powinien był ulegać Shenae (bez względu na to jak charyzmatycznym uśmiechem by nie dysponowała...); zdecydowanie bezpieczniej i na miejscu czuł się możliwie blisko ziemi, z lataniem pogniewał się jeszcze w pierwszej klasie w Salem. Jedna sążna błazenada na miotle zakończona upadkiem z kilkudziesięciu stóp wysokości i pękniętym obojczykiem wystarczyła, by Spencerowi odechciało się latania na resztę życia. No i niezaprzeczalnie, miał lęk wysokości.
Zmrużył oczy, bo stojąc frontalnie z twarzą obróconą ku słońcu nie widział dokładnie postaci odcinającej się ciemnym konturem parę kroków przed sobą i dopiero z bliska stwierdził, że to przecież jego rychły oprawca. Uśmiechnął się blado, za wszelką cenę starając się sprawić wrażenie człowieka choć z deka entuzjastycznie podchodzącego do sprawy. W myślach zaś kołatało mu się jedno, i to już od dłuższego zresztą czasu - I'm completely fucked.
Nie wyobrażasz sobie nawet jak bardzo... — jego spojrzenie spoczęło z początku gdzieś na wysokości jej ramienia, by po chwili złapać kontakt wzrokowy. Wtedy też umilkł, po czym parsknął krótkim, zmęczonym ale niewymuszonym śmiechem. Niech to szlag.
Well, fine. Nie będę mydlił ci oczu, więc przejdę do rzeczy — zerknął nieprzychylnie w kierunku mniejszego boiska — gwoli ścisłości, na miotle siedziałem dwa razy w życiu. Za pierwszym prawie skręciłem kark, za drugim lądowałem awaryjnie na dachu jakiejś mugolskiej katedry nieopodal Belgradu.
Właściwie, dlaczego robił z siebie bohatera za dychę? A, prawda. Pani kapitan ich drużyny potrafiła być zaskakująco przekonująca jak na kogoś tak młodego. W ciągu niepełnych dziesięciu minut przekonała go, że lekcje latania są mu absolutnie niezbędne, a czarodziej niepotrafiący utrzymać się na miotle to w sumie nie czarodziej. Dammit, gdyby dał jej jeszcze z pięć minut i okazję, pewno całkiem skutecznie nakłoniłaby go dodatkowo do ubezpieczenia dowolnego oceanu świata od pożaru. Bo to zła kobieta była.
Jeśli zamierzasz mnie zabić, a wierzę że tak jest, wybrałaś najgorszy możliwy sposób. Oh, nie, żebym miał stracha, gdzieżby... — rozgadał się, co oznaczało, że sama myśl o oderwaniu się od ziemi wywoływała białą gorączkę. Oparł się plecami o szeroki pień dębu i w końcu odetchnął głęboko; zamknął się nareszcie, co było niewątpliwą zaletą. A potem potarł kciukiem swoje zaciśnięte usta i w końcu spojrzał jej w oczy, jego błyszczały nerwowym, niespokojnym rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae Halvorsen

Student Ravenclaw
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172.5cm
C. szczególne : zimne, zdystansowane spojrzenie
Galeony : 4500
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2821
https://www.czarodzieje.org/t7146-shenae-d-angelo#204090
https://www.czarodzieje.org/t7148-shenae-d-angelo#204119
https://www.czarodzieje.org/t7147-shenae-d-angelo#204112
https://www.czarodzieje.org/t7244-shenae-d-angelo#204981
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPon 8 Cze 2015 - 15:05;

Była w naprawdę nieprzychylnym nastroju do treningu. O ile jeszcze kilka dni temu miała wszystko rozplanowane, nie mogła pozbyć się satysfakcji z faktu, że udało jej się go przekonać do próby latania na miotle, o tyle teraz nie było po tym nawet śladu. Rzeczy się trochę pozmieniały od wczorajszego dnia. Chodziła niczym wściekła osa, gotowa pozbyć się każdego, kto choćby przypadkiem miał się znaleźć na jej drodze. Marshall miał to duże nieszczęście, ze nawet w momentach takich jak ten, w którym była bliska prawdziwej erupcji, nie odpuszczała sobie ustalonych planów. Pojawiła się punktualnie o określonej godzinie, taksując go z niewiadomych przyczyn bardzo gniewnym spojrzeniem, jak zresztą wszystkich, kogo dzisiaj widziała Miała pewny szybki krok. Przystanęła w miejscu, splatając ręce na piersi. Niby go słuchała, w rzeczywistości nie do końca słów, które mówił, bo one nie miały dla niej znaczenia. Odczytywała jego zamiary i powoli docierało do niej, że chłopak najzwyczajniej bał się latania.
— Pięknie — mruknęła do siebie, marszcząc brwi. Posłała mu krytyczne spojrzenie. Wydawało mu się, że była ciężkim przypadkiem, kiedy ją spotkał, że wtedy zdawała się bezapelacyjnie czekać na jego zgodę? Trzeba mu było spojrzeć jak wyglądała teraz, posyłając mu tnące spojrzenia i nieme ostrzeżenie w jednym z nich, kiedy rzuciła mu miotłę. Tak, jakby nie usłyszała wcześniej ani jednego jego słowa, postanowiła rozwiązać w kilku zdaniach parę kwestii.
— Ty zajmiesz się lataniem, a ja będę pilnować Twojego życia. I o ile mogę ci zagwarantować, że drugie pozostawię w znakomitej formie, pierwsze zależy wyłącznie od Ciebie. O ile będziesz słuchał uważnie tego, co mówię, może nawet obejdzie się bez łamania kończyn.
Podeszła do sprzętu, który wcześniej zdążyła tu rozłożyć i rzuciła mu miotłę, patrząc na niego w taki sposób, ze tylko spróbowałby jej nie złapać, a już z wejścia czekałoby go na pewno coś karnego, choć lepiej było się nie domyślać, co mogłoby to być.
— Wsiadaj. Dzisiaj nie będzie awaryjnych lądowań. Albo nauczymy Cię kontroli nad miotłą, albo przez najbliższy miesiąc będziesz czyścił miotły Drużyny Ravenclawu, a uwierz mi, ze po ostatnim meczu jest co czyścić. A jeśli skończyć czyścić je… w szkole jest jeszcze dwadzieścia sześć innych schowków, które mogą nam się przysłużyć do treningu.
Nie była dzisiaj w nastroju do odmów, przysiadła na samotnym głazie pod drzewem, opierając ręce na kolanach, a podbródek na dłoniach, wpatrując się w niego uważnie.
— Zrób kilka okrążeń wokół dębu. Chcę ocenić Twoje umiejętności.


Kostki:

Rzucasz sześcioma kośćmi, które definiują poziom Twoich umiejętności. Kostki od 1-3 oznaczają Twoją słabość, 4-5, przeciętne umiejętności nowicjusza, 6 – wysoki potencjał danej cechy. Kolejno:

  • Dosiadanie miotły,
  • Kontrola nad miotłą,
  • Kontrola prędkości,
  • Postawa,
  • Balans ciała,

+ Współczynnik szczęścia: jeśli wylosujesz 5 lub 6 możesz dodać jedno oczko do jednej z powyższych cech.


Wzór do posta:

Kod:
<zg>Dosiadanie miotły:</zg> wpisz
<zg>Kontrola nad miotłą:</zg> wpisz
<zg>Kontrola prędkości:</zg> wpisz
<zg>Postawa:</zg> wpisz
<zg>Balans ciała:</zg> wpisz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marshall Spencer

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 61
Dodatkowo : naczelny plotkarz hogwartu, wilkołak
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5919-marshall-lee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10894-liczer#298038
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10893-c-mon-don-t-need-to-be-shy#298037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10892-marshall-spencer#298035
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyWto 9 Cze 2015 - 18:29;

Yup. Zdecydowanie zamierzała go zamordować w najgorszy możliwy sposób, co zauważył od razu i niemal najeżył się widząc, iż Krukonka ma iście bojowy nastrój. Cholera, poważnie spodziewała się, że ot, jak gdyby nigdy nic człowiek z koszmarnym lękiem wysokości wskoczy na miotłę i rekreacyjnie zatoczy pętlę dookoła zamku? Dębu. Whateva, Spencerowi to różnicy nie robiło, bo w jego oczach nawet okrążenie cholernego drzewa urastało do rangi karkołomnej niemożliwości i jawnej kpiny.
Ya know, nogi możesz mi połamać, ale ręce będą mi w najbliższym czasie potrzebne — mruknął jedynie, coś czując, że sam sobie napytał biedy i niepotrzebnie wyrywał z tą śmieszną propozycją. Na dodatek jego instruktorka wyglądała jak rozjuszona strzyga, więc w chwili obecnej Marshall nie mógł się zdecydować, czy woli potykać się z miotłą czy też stawić czoła Shenae. Jedno i drugie nie napawało entuzjazmem, więc łypnął tylko okiem nieprzychylnie na miotłę.
Złapał, za to wybitnie nieufnie obrócił ją w dłoni i ściągnął torbę z ramienia wnioskując, że nie czeka go już żadna stricte pedagogiczna pogadanka i jest w zasadzie zdany na siebie samego. Docenił swój poranny przebłysk geniuszu, bo jak teraz przyszło mu sobie wyobrazić, że miałby martwić się o swój tyłek w powietrzu i jeszcze dbać o zsuwające się okulary... mah, zdecydowanie dobrym pomysłem było założyć dzisiaj soczewki.
Sugestia sprzątania po godzinach schowków i innych radosnych zakamarków rozbawiła go setnie, choć równie dobrze mógła to być nerwówka. Roześmiał się ciepło, wzruszył płynnie ramionami i podciągnął sobie rękawy szaty.
Well, chciałbym zobaczyć jak próbujesz mnie do tego nakłonić. Anyway... doceniam twoje chyba, może, raczej dobre chęci, ale karniaki zostaw dla kolegów z drużyny — dla jasności, Spencerowi nie widziało się czyszczenie czegokolwiek w jakimkolwiek celu, o ile D'Angelo w ogóle w tym jakiś widziała.
Okay. Pierwsze podejście do tego potwora - wsiadł na miotłę. Poczuł, jak robi mu się niedobrze gdy tylko stopy oderwały mu się od ziemi i w tym momencie przypomniał sobie, że to jego trzeci raz w powietrzu. Dwa poprzednie były tragiczne i opłakane w skutkach, więc szybko skonstatował, że pewnie wiele się od tamtego czasu nie zmieniło i zaraz wyląduje cholera wie gdzie, albo poniesie go wysoko, przy czym miotła na stosownie astronomicznej wysokości uzna, że czas najwyższy go zrzucić. Z zaskoczeniem zdał sobie właśnie sprawę, że osiągnął chyba wystarczającą wysokość, wyżej nie zamierzał szarżować - cokolwiek na ten temat sądziłaby Shenae, lęk wysokości to nadal lęk wysokości. Poczuł, jak z twarzy odpływa mu krew gdy spojrzał w dół, więc szybko, nerwowo uniósł głowę by skupić się na koronie drzewa przed sobą. Przy okazji szarpnął trzonek miotły nieco za mocno więc ta podskoczyła dziko - ale się utrzymał.
Fine, but what now? — wychrypiał bardziej do siebie niż kogokolwiek; zaschło mu w ustach. Spostrzegł, że ten śmieszny magiczny badyl reaguje na zmiany postawy jego ciała, zatem spróbował rozluźnić się, ale prędko zmienił zdanie - nope.
Przyszło mu na myśl, że to ten moment w którym powinien chyba przestać dryfować w miejscu jak ten idiota i oblecieć drzewo. W tym momencie miotła wyrwała zdrowo do przodu, a on niemal zjechał z niej całkiem, ostatecznie chwycił się mocno i daremnie usiłował zwolnić. Dziadostwo za nic uparcie nie chciało słuchać, więc klnąc nieprzyzwoicie na czym świat stoi, ofrunął rozłożysty dąb i wyhamował ostro, po czym dysząc i przytulając się jak rozbitek do masztu, wylądował obok Shenae. Żadna siła nie wepchnie go znów na ten diabelski wynalazek, prędzej zrobi prawo jazdy.



Dosiadanie miotły: 6
Kontrola nad miotłą: 6
Kontrola prędkości: 1
Postawa: 3
Balans ciała: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sverrir Vígsteinsson

Nauczyciel
Wiek : 49
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 567
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11460-sverrir-vigsteinsson#308025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11463-czyli-ja-i-moj-kruk-pocztowy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11464-czyli-relacje-sverrira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11465-sverrir-vigsteinsson#308040
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyCzw 17 Wrz 2015 - 12:02;

-Mieliśmy szczęście z tymi babeczkami. Jeszcze parę chwil, a nie udałoby nam się ich zebrać. Odparł w stronę @Louisa gdy udało się im już wyjść z Wielkiej Sali i obrać kierunek na... Wielki Dąb. Swoją drogą Sverrira zaczynała zastanawiać ta regułą według której w Hogwarcie nadawano nazwy. Ciekawe czy w szkole był też Wielki Gabinet, Wielka Łazienka, czy... coś innego Wielkiego?
Poza tym Louis był w wielkim błędzie, jeśli myślał, że Sverre jest nieśmiały, bo to Islandczyk ciągle maszerował z @Iriną (z którą oczywiście nadal prowadził dyskusję na temat Hogwartu... znaczy... ona mówiła, a on od czasu do czasu coś wtrącał) pod rękę, a Louisowi przypadł talerz babeczek.
-Co teraz? Odparł, gdy cała trójka była już na miejscu, spoglądając na dąb, który zdecydowanie zasługiwał na miano "Wielkiego"... aż człowiekowi przypominały się te głupie reklamy środków na potencję, mówiące o płonących konarach... i innych pierdołach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irina Blythe

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyCzw 17 Wrz 2015 - 12:11;

Po drodze znając panią Blythe, zawinęli pewnie jeszcze o kilka całkiem nipotrzebnych im miejsc, bo przecież to było bardzo istotne, żeby pokazać im każdą zbroję w zamku. Dlatego na miejsce dotarli chyba odrobinę spóźnieni, mogąc mieć nadzieję, że ich porywacz dalej na nich czekał. Ale nikogo tu nie było. Już, albo - miejmy nadzieję - jeszcze.
Co teraz? Irze to pytanie zdawało się przemknąć gdzieś obok uszu, bo zaabsorbowana swoimi opowieściami, złapała Sverre mocniej pod ramię, obracając go w sobie znanym kierunku.
No, a tam masz dumę Hogwarckich Błoni. Daleko. Wierzbę Bijącą. Posadzoną jakoś pół wieku temu? Mniej więcej — nie chciała go zanudzać szczegółami, bo od tego miała historię magii, musiała zachować sobie taką możliwość na później. — Swojego czasu ktoś ją mocno zdewastował, ale ostatnio chyba nikt się do niej nie zbliża. Przeżywa kryzys wieku średniego, bo ostatnio jest wyjątkowo wściekła.
Zapominając o obecności Louisa opowiadała sobie dalej. Powstrzymała się dopiero, kiedy stanął z talerzem babeczek obok. Zgarnęła jedną z nich, zagryzając swoje bogate opowieści słodyczą czekolady.
Lou, a ty co myślisz? Jak Ci się podoba Hogwart?
Oprócz tego, że byli tam złodzieje, którzy kradli koperty i stanowiąc okup babeczki. Ale skoro już mieli czekać... to Irina puściła Sverrira i rozsiadła się pod drzewem, ciekawa kto okaże się ich porywaczem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Lumier

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 533
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11468-louis-pierre-lumier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11474-tylko-wazne-listy#308215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11473-podszepnij-mi-tylko-slowko#308212
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11475-louis-lumier#308217
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyCzw 17 Wrz 2015 - 12:40;

Powiedzenie, że Louisowi "przypadł talerz babeczek" jakoś niespecjalnie uderza do mnie, ponieważ to oni zadecydował odebrać go Irce. Tak jeśli ktoś nie doczytałby, hehs. W końcu to zadanie było wręcz idealne dla byłego ucznia Hufflepuffu! Tyle talerzy już się w życiu nanosił między dormitorium, a spiżarnią, że jako nie dorosły mógł nazwać siebie w tej dziedzinie po prostu mistrzem, o ile założymy oczywiście, że do niesienia ich są potrzebne jakieś specjalny umiejętności czy wprawa, bo o sile nie było tutaj mowy.
Szli sobie przez szkole korytarze, a potem błońmi, a Louis w ciszy cieszył się każde widokiem. Nie potrzebował słów czy towarzysza by słodka aura wspomnień przeszyła każdy zakamarek jego serca. Uśmiech pojawiał się i znikał, a dech w piersiach zapierało z każdą nową myślą. Czy opuszczając te mury potrafił się z nich cieszyć tak, jak teraz? To piękne, a zarazem nowe przeżycie towarzyszyło mu do momentu, aż staną obok nauczycielki. Na swój sposób wybiła go z tego pozornego zamyślenia, jego oczy lekko straciły na blasku, a skupienie przeszło na parkę nauczycieli. Dobrze wiedział, że nie potrzebował ich by tu dojść, ale cieszył się, że byli obok. Może wniosą do jego życia nową, słodką iskierkę i te paręnaście źdźbeł trawy, szary mur w oddali i drzewo rozgrzeją się w jego duszy nowym ciepłem. - Powinnaś zapytać mnie o to jakieś 20 lat temu, gdy rzeczywiście były dla mnie czymś nowym. - Uśmiechnął się do niej pobłażliwie w końcu miała prawo nie wiedzieć, że każdy zakamarek w przeciągu prawie 10 lat pobytu w tej szkole zdążył poznać jak własną kieszeń. - Jednak nie przerywaj sobie, na pewno opowiadasz bardzo interesujące rzeczy. Sam wole milczeć, bo w temacie historii szkoły wiem tyle co przeciętny pierwszak. - Stwierdził, kładąc się na trawie, a babeczki zostawiając obok swojej głowy. W końcu żadna zmutowana wiewiórka nie zamierza im ich zabrać, nie?
- Może ty masz jakieś przemyślenia na temat szkoły, co brachu? - Stwierdził, kierując wzrok w stronę nauczyciela. Zapach trawy przedzierał się przez jego włosy, dając błogostan. Gdyby miał sam tu być, pewnie zasnąłby jak dziecko. Powrót do szkoły mimo wszystko był meczący, zwłaszcza gdy w grę wchodził jeszcze remont mieszkania po pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sverrir Vígsteinsson

Nauczyciel
Wiek : 49
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 567
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11460-sverrir-vigsteinsson#308025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11463-czyli-ja-i-moj-kruk-pocztowy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11464-czyli-relacje-sverrira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11465-sverrir-vigsteinsson#308040
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyCzw 17 Wrz 2015 - 14:33;

Dobrze wiedzieć, że wszyscy byli zadowoleni, bo Sverrir przez chwilę martwił się, czy Louis przypadkiem nie czuje się odtrącony.
-Jak na kobietę przystało, jest kapryśna. - Odparł na słowa Iriny o wierzbie. Wprawdzie można było powiedzieć również, że była uparta, jeśli ta "wściekłość" przeciągnęłaby się w czasie, ale czy ktoś zastanowiłby się w jaki sposób istoty tak długowieczne, jak drzewa postrzegają czas? Być może dekada jest dla nich jak chwila?
-Mało tu lodu... - Odparł bez zastanowienia, na pytanie Lou. W końcu, kiedy przez większość życia mieszka się w zamku wykonanym niemal wyłącznie z lodu, widok takiego Hogwartu może nieco... wydawać się odmienny. - Znaczy... wydaje się ciemny... w korytarzach. - Niestety próba naprawienia pierdół jakie zaczął wygadywać okazała się trochę spóźniona. Jeśli już wszyscy zaczęli rozchodzić się w swoje strony, to Sverrir postanowił nie odstawać od tego wzorca i też poszedł w swoją stronę... oprze się o drzewo i zaczekać na "porywacza" Miał tylko nadzieję, że ten nie zobaczy jak Irina zjada jego okup... mógłby się trochę zdenerwować o tą jedną babeczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irina Blythe

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyCzw 17 Wrz 2015 - 23:10;

Spojrzała na Lou trochę bardziej wnikliwie. Nie sądziła, że jest z Hogwartu. Obracała się zwykle w towarzystwie nauczycieli, którzy nie kończyli tej szkoły, więc zapomniała, ze są tacy, którzy mogli. Chociaż... Archibald chyba też uczęszczał do Hogwartu. Ale on się nie liczył. Bo Archie był zupełnie inna kategorią człowieka tak w ogóle. Zawsze go oceniała jakoś innymi sposobami niż innych.
Zgaduję, że byłeś z Hufflepuffu? Wszyscy najlepsi ludzie, jakich znałam uczęszczali do HUfflepuffu.
Nie była pewna, do jakiego domu uczęszczała Gajka, ale gdyby od niej zależał wybór dałaby ją właśnie tam. Albo do Gryffindoru. Nie wiedziała dlaczego.
A nie chcesz nic opowiedzieć? Na pewno znasz jakieś ciekawe historie o Hogwarcie, które mógłbyś opowiedzieć naszemu nowemu koledze. Ja chodziłam do Salem. Niewiele jest do powiedzenia na temat szkoły, która spłonęła.
Spojrzała z dołu na Sverre, ciągnąc go za rękaw.
Lodu? Wasza szkoła była z lodu? Musisz mnie tam kiedyś zabrać. Słyszałam o lodowych hotelach, ale szkoła... to musiał być niesamowity widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Archibald Blythe

Nauczyciel
Wiek : 40
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5563
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 18 Wrz 2015 - 12:22;

wszyscy fioletowi stąd i @Shenae D'Angelo @Noel Payne @Julian O'Shea @Eiv C. Henley

Posłał Henley ostrzegawcze spojrzenie, kiwając powoli głową, kiedy postanowiła ująć problem w ramy stwierdzenia "drzewko nas pobije". Nie miał najmniejszej ochoty na kolejne szlabany. I tak wystarczająco konsekwentnie udawał idiotę, nie dając po sobie poznać, że relacje Eiv i Noela wybiegają poza przyjęte schematy uczeń-nauczyciel. Nie wiedział tylko, czy Gryfonka nie jest świadoma, czy udaje że nie wie albo czy wcale jej to nie przeszkadza, że Payne był już profesorem. Tak samo oczekiwał reakcji z jego strony. Całkiem męczący wieczór. Przebiegł wzrokiem po drzewach, tupiąc prawie niesłyszalnie nogą, bo trawa tłumiła to wyśmienicie, kiedy D'Angelo poinformowała jego wychowankę o tym dosyć istotnym fakcie, ale o ile mógł zignorować niezbyt subtelny sposób na przekazanie nowinek, o tyle pewnych rzeczy ignorować nie powinien.
- Merlinie, Henley - burknął niechętnie, posyłając jej bardziej znudzone niż ostrzegawcze spojrzenie. Uśmiechnął się (wciąż wątpliwie) za to, słysząc Krukonkę. Przedrzeźnianie prawie jej wyszło. - Po nazwisku, D'Angelo, a będzie perfekcyjnie - zakpił kolejny raz, równocześnie dając jej znać, że udało jej się go rozbawić.
- Za umiejętność czytania? - zapytał, kończąc na tym swoją odpowiedź z niemalże złośliwym uśmieszkiem. Chyba wystarczająco, aby zrozumiała, że punktów nie będzie. Humor miał względnie dobry, ale zazwyczaj nie nagradzał, kiedy dopraszano się o nagrodę.
Spojrzał na Payne'a, ignorując wzmiankę o iluzjach, które rzeczywiście planował przerobić. Pozwolił mu na wyznaczenie kary, nie wtrącając się bardziej. Sam był zdania, że dodatkowe zadania na pewno nie zaszkodzą Gryfonce, nawet jeśli miał swój tryb prowadzenia zajęć i udzielania informacji na dane zagadnienia. Wzruszył ramionami, zmierzając za Noelem.
- Sprawdźmy, czy D'Angelo umie czytać - podsumował, odwracając się jeszcze w stronę Juliana. - Wierzba bijąca jest ciekawsza niż dąb - skomentował krótko.
*
Droga w kolejne miejsce na szczęście nie zabrała im zbyt wiele czasu. Blythe trochę się zdziwił, widząc pod dębem dwójkę nauczycieli i swoją żonę, ale ostatecznie uznał, że musieli odłączyć się od dziwnej zabawy, choć Irina odcinająca się od takiego przedsięwzięcia wydawała mu się abstrakcją. Ostatecznie postanowił trochę się zorientować.
- Nielegalna uczta? - zapytał, przyglądając się chwilę babeczkom, trzymanym przez Louisa. - Gdzie zgubiliście salemczyka? - zapytał całą trójkę, choć akurat poprawiał przekrzywiony kapelusz na głowie Irki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irina Blythe

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 18 Wrz 2015 - 13:57;

Irka jak tylko zobaczyła swojego męża, wpakowała sobie pozostałą część babeczki do buzi, próbując ją przegryźć, zanim by zauważył. Bo jeśli oni byli porywaczami ich koperty, lepiej żeby nie widzieli, że objadała się ich okupem. Dlatego w momencie, w którym Archibald zbliżył się, żeby poprawić jej kapelusz. Nic się nie odzywała. Tylko spoglądała w jego tęczówki, bardzo dyskretnie żując czekoladową babeczkę, a żeby dać sobie trochę czasu, przekrzywiła jeszcze raz kapelusz na bok, pozwalając panu Blythe się tym zająć. Dopiero wtedy, kiedy usta już miała puste, rzuciła bez zdziwienia:
To wy jesteście porywaczami naszej koperty? Przynosimy wam dobre dary — uśmiechnęła się do męża, już chwilę potem zamieniając się z nim na kapelusze. Założyła mu na głowę jego własny, który przed chwilą miała na głowie, ale przekrzywiła go wprawnie. Swój założyła poprawnie, bo ręce miał tylko dwie, a w jedną wcisnęła mu tacę z babeczkami, zabierając ją z miejsca obok Lou.
Skonsternowana pytaniem Archibalda wpatrywała się w niego dłużej.
No nie wiem. Jeśli o mnie chodzi to starałam się nie zgubić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 18 Wrz 2015 - 16:33;

Nikt w szkole nie wiedział o tym, że Noel i Eiv byli razem. Roczniki, które się w tym orientowały wyszły ze szkoły, a ci, którzy teraz tkwili w Hogwarcie, cóż… Nie domyślali się kim jest szanowny profesor Payne dla gryffonki. Nie było sensu jednak zagłębiać się w to, bo przecież nie chciała mu zniszczyć kariery nauczyciela, prawda?
-Czuję się tak, że cię zaraz odznaczę, D’Angelo. – Warknęła na nią ostro i wypuściła powietrze z płuc, by bez zastanowienia spojrzeć raz jeszcze na nowego wykładowcę. Nie spodziewała się od niego ani pracy domowej, ani szlabanu, ale co miała zrobić? Czuła się jedynie podle z tematem, który był związany z pracą, bo choć Archibald mógł to odebrać jako przytyk do lekcji, którą kiedyś będzie prowadził, tak Eiv od razu wiedziała, że chodzi o to, co zaszło między nią, a Noelem kilkanaście miesięcy temu.
-Dostanie pan go w poniedziałek rano. – Powiedziała szeptem i próbowała ze wszystkich sił trzymać się dzielnie, a to dopiero uwaga Blythe’a sprawiła, że odetchnęła z ulgą. Chwyciła za przegub She i uśmiechnęła się do niej wrednie.
-Widzisz, frajerko. Ja to przynajmniej punktów nie tracę. – Szepnęła jej na ucho, bo nie chciała by ktokolwiek usłyszał, że znów przegina z językiem. Lepiej żeby jej mówiła w ten sposób, niż porównywała do odchodów testrala, no halo! Szła już bardziej z tyłu. Nie chciała rzucać się w oczy Noelowi, ani tym bardziej Archibaldowi, a przecież było tyle ukrytych tajemnic, które nie mogły znaleźć światła dziennego. Jak jednak zaliczyć OPCM – nie chodząc na OPCM? Wyzwanie roku. Kiedy więc dotarli do Wielkiego Dębu, Evelyn odetchnęła wreszcie z ulgą. Cel osiągnięty i można zjeść babeczkę.
-Mogę? Umieram z głodu, serio. – Rzuciła luźno, a zaraz poczęstowała się tą jakże niesamowitą słodkością, bo uwierzcie mi – takie chodzenie naprawdę bardzo męczy. -I droga, pani profesor, mieliśmy trudności z kopertami, ale masę przygód... Nie porwaliśmy chyba jednak niczego, choć ja nie wiem, co Shenae chowa pod swoją szatą. - Mruknęła jeszcze z rozbawieniem, bo przecież dwa szlabany jednego dnia, to byłby całkiem niezły wynik D'Angelo, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31129
  Liczba postów : 65282
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Specjalny




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptySob 19 Wrz 2015 - 11:13;

Na waszej kopercie, bo koperty drużyny zielonych się pospalały, razem z mapą, widnieje napis: "Wracając nie zapomnijcie odprowadzić profesora Sverrira, żeby się nie zgubił!". Nie znaczy to jednak, że musicie wszyscy udać się od razu do dormitoriów. Co można profesorom to nie wam, młodym gumochłonom. Czy jakoś tak. Ale przecież Julian, Eiv i She mają dobrą obstawę z pięciu nauczycieli.

Wszyscy ukończyliście event. gratuluję!

Wszyscy ukończyliście event. gratuluję!

______________________

Wielki dąb - Page 38 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Lumier

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 533
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11468-louis-pierre-lumier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11474-tylko-wazne-listy#308215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11473-podszepnij-mi-tylko-slowko#308212
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11475-louis-lumier#308217
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptySob 19 Wrz 2015 - 13:08;

Lou leżał, pogrążony wśród głosów czas się zmieniały. Przyszli szukać koperty, czekać na porywaczy... On tym czasem najwyraźniej zasnął, całkowicie nie przejmują się obecnością innych. Wybaczą mu, ludzie zawsze to robią. Zwłaszcza, że powinni korzystać z pięknej pogody, którą jeszcze chwile mogą się cieszyć. Zieloną trawą, słońcem i tymi babeczkami, które zbierali w pocie czuła, a teraz pewnie przyjdzie im ich nawet nie spróbować. Pominjając Irinę oczywiście.
W tym wszystkim oczywiście nie odpowiedział już na pytanie Iriny. Z resztą gdyby go zapytała o Gaję to dowiedziała by się, że nawet byli na tym samym roku. Oboje Hufflepuff, tak jakos wyszło. Najwyraźniej ta zamorska profesorka lubiła takie troche oderwane od rzeczywistości, niezdarne i wesolutkie osoby. No coż... Kwestia gurstu, męża też trzeba było szukać wśród żółtych, a nie...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sverrir Vígsteinsson

Nauczyciel
Wiek : 49
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 567
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11460-sverrir-vigsteinsson#308025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11463-czyli-ja-i-moj-kruk-pocztowy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11464-czyli-relacje-sverrira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11465-sverrir-vigsteinsson#308040
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptySob 19 Wrz 2015 - 16:47;

-Możesz opowiedzieć, jak spłonęła... na przykład. - Odparł mimochodem, gdy Irina wspomniała o Salem. Trzeba było przyznać, że słyszał o tej szkole tylko przelotnie, więc nic dziwnego, że nie wiedział, że się spaliła. Prawdę mówiąc nie interesował się tym zbytnio. - Tak, jest z lodu. Lekcje są po norwesku i nie ma domów... - Dodał jeszcze, kiedy zaczęła ciągnąć go za rękach. Choć można było odnieść wrażenie, że powiedział to, żeby się odczepiła, bo od pytania Lou o jego zdanie na temat Hogwartu nie mógł oderwać od niego wzroku. Zmieniło się to dopiero, gdy zauważył grupę, która zmierzała w ich stronę.
-A stavefjordczyk może być? - Odpowiedział Archibaldowi. - Chyba nie zdążono nas jeszcze przedstawić... - Dodał jeszcze, zastanawiając się czy uczta w Wielkiej Sali była jedyną okazją do spotkania nauczyciela OPCM. - A to jak mniemam uczniowie? - Obrócił się jeszcze w stronę trójki, którą przyprowadził ze sobą Archibald, myląc nieco wiek Noela... a przez "uczniów" rozumiem ni mniej ni więcej kolejne nazwiska do zapamiętania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31129
  Liczba postów : 65282
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Specjalny




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyWto 19 Kwi 2016 - 14:00;

To nie był rozsądny pomysł by wejść na drzewo, prawda @Sunny O. Saltzman Nie wiem, co Ci strzeliło do głowy! Może zbyt mocno przygrzało Ci wiosenne słoneczko? W każdym razie łatwo udało Ci się wejść, ale zejść... Już nie za bardzo. Szczególnie, że twoja różdżka wypadła Ci z kieszeni i leżała gdzieś w trawie pod drzewem. Na szczęście na horyzoncie pojawiła się spacerująca @Sonya Sharewood. Może ona postanowi Ci pomóc? Warto poprosić!
Zaczyna @Sunny O. Saltzman. Miłej gry!

______________________

Wielki dąb - Page 38 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lilith Nox

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptySob 21 Maj 2016 - 13:33;

Już nie pamiętam kiedy ostatnio znalazłam czas, by pobyć w samotności. Tak dawno nie czułam potrzeby oddalenia się od innego człowieka, by najzwyczajniej w świecie poznać siebie. Przez to wszystko co się dzieje w moim życiu, czułam się samotna, opuszczona, beznadziejna. Potknęłam się, spadłam na dno i nie byłam w stanie się z niego podnieść. Krzyczałam o pomoc, a jednak wciąż nikt nie przybiegał. Kiedy pojawiła się osoba, która chciała mnie uratować, widząc jak bardzo to jest bezcelowa zostawiała mnie w tym dole. Nie wiem czy powinnam ich obwiniać. Przecież nie jest to ich wina. Starali się i za te starania powinnam być im wdzięczna. Sam fakt, że zatrzymali się przy moim dole ukazał jak bardzo im na mnie zależy. Teraz już wiem, że jedyną osobą, która może mi pomóc wyjść z tej rozpaczy jestem ja. Nie… nie mówię o tobie Sephi. Ty również, na swój sposób przyczyniłaś się dla mnie. Wybaczyłam Ci, a nawet jestem przekonana, że to wszystko co zrobiłaś miało na celu tylko mi pomóc. Boję się samotności, a zaczęłam się jej obawiać jeszcze bardziej w momencie kiedy pomyślałam, że stracę i Ciebie.

Dziewczyna siedziała oparta o pień dębu rozmyślając nad wszystkim co się działo. Nad swoimi własnymi uczuciami. Nad zmianą jaką planowała wprowadzić do swojego życia. Być. Po prostu być i cieszyć się. Być szczerym. Nie sztucznym. Kimś prawdziwym. Tego pragnęła, czy jej się to uda? Trudno powiedzieć. Jedna teraz nie myślała o konsekwencjach. Chciała się rozwijać kiedy tylko będzie okazja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Evan Randle

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyCzw 23 Cze 2016 - 0:15;

Egzaminy ? Koniec roku ? Koszmarnie męczący okres czasu. Nie da się ukryć. Jak tu poskładać te wszystkie puzzle w jedną i udaną układankę? Do tego wszystkiego potrzeba nadludzkich umiejętności i szalonych pokładów czasu. Przynajmniej jedno z tej dwójki leżało w zasięgu Evana. Pozbawiony snu chłopak snuł się coraz bardziej niczym cień po Hogwarcie i okolicach. Ile to już on nie spał ? Stracił już powoli rachubę. Sam obstawiał że już od 4 dni nie zmrużył oka. Takie już życie ludzi cierpiących na bezsenność. A gdy połączy się to w dodatku ze strachem przed snem to już w ogóle wychodzi straszne połączenie. Sam nawet nie wiedział czemu przydreptał pod ten dąb. Usiadł i ... nadeszło to czego bał się najbardziej. Nie wiedział nawet kiedy Morfeusz wziął go w swe objęcia.

Czas, Zegary, dziwne osoby. Wszystko płynie, wszystko stoi. Co ja robię? Leże ? Stoje? Dryfuje? Gdzie pędzą te wszystkie osoby? Dlaczego nikt mnie nie widzi? Znów jestem sam? Nawet Ona odchodzi? Dlaczego jest z Innym? Tyle pytań. Tak mało odpowiedzi. Wszystko w okół się zmienia. Tylko ja taki sam. Wiecznie taki sam...

Szpital, łóżko. Białe ściany, biały sufit. Biało za oknem, biało w okół. I te głosy. "On się już nie obudzi" "To stracone dziecko". "Czemu państwo się tak starają?". "Warzywo, powinni go państwo opuścić". Dlaczego oni tak mówią ! Przecież ja żyje! Uczę się, nawiązuje znajomości! Nie mówcie tak o mnie! Jak możecie?! Co z was za ludzie ?! AAAAARGH

Hogwart. Ona z innym. Odchodzi, zostawia mnie samego. Znów jestem sam, ciągle sam. Nikogo nie obchodzę! Dlaczego zawsze zostaje sam? Czy samotność jest mi pisana? Cholera, czym sobie zasłużyłem? Czy to kara za tamten wypadek? Za to że dalej żyję ? Nie zasłużyłem sobię na to !


Sen, a raczej koszmar. W tym czymś był pogrążony chłopak gdy przechodziła ona. Niby się znali, niby nie. Nigdy nie było im dane porozmawiać na spokojnie i w ciszy. Zobaczyła jak chłopak wije się w niewypowiedzianych cierpieniach pod dębem. Co zrobi? Czy zostawi go samego ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tori Lacroix

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyCzw 23 Cze 2016 - 20:36;

Ją również męczyły sprawy szkolne. Fakt iż w tym roku pozwoliła sobie na wiele okropnych trochę godził w jej ambicję. Wprawdzie były to przedmioty mało znaczące, na które zapisała się tak na prawdę bez powodu... Ale jednak jakoś tak nie do końca była zadowolona z tego faktu. Nie zamierzała się jednak do tego przyznać. Nawet Benek usłyszał od niej, że przecież oceni nie opisują człowieka i w ogóle. Teraz sama musiała w to uwierzyć.
Miała ochotę odciąć się na jakiś czas i wybrać na samotny spacer po błoniach. Ostatnio ciągle bywała w towarzystwie ludzi, którzy chyba na prawdę odczuwali w stosunku do niej sympatię. Nie była do tego przyzwyczajona i z czasem stawało się to trochę męczące. I choć chętnie znowu się spotka z Casmirem, to jednak dzisiaj miała pozostać solo.
Idąc w stronę wielkiego dębu rozglądała się wokół siebie bez konkretnego celu. Tu jakieś ptaszki, tam trawa. Po prostu starała się odprężyć. Nie była jej jednak dana izolacja od świata, bo już z mniej więc 10 metrów zauważyła, że pod drzewem coś się rusza. A raczej ktoś. Widząc Evana planowała zawrócić. Z Clari i tak miała na pieńku. Jednak chłopak jakoś dziwnie wyglądał. Poza tym powinna mieć to kompletnie gdzieś. I to zdecydowało o fakcie, że podeszła bliżej. Chłopak zdawał się spać, a jednak nie był to chyba przyjemny sen. Miotał nim jak szatan. Kucnęła przy jego ciele przez chwilę go obserwując, po czym położyła dłoń na jego ramieniu i poczęła lekko za nie szarpać licząc, że to go obudzi. Gdy nie przyniosło skutku wypowiedziała również kilkukrotnie jego imię próbując wyrwać go z tego koszmaru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Evan Randle

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta
Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 EmptyPią 1 Lip 2016 - 0:54;

Nie tak łatwo było wyrwać chłopaka z objęć snu. Gdy człowiek bezsenność żyłuje do granic możliwości jego sen bywa niesamowicie gwałtowny i twardy. Pogrążony w swym koszmarze Evan był zmuszany aby w kółko wysłuchiwać jak beznadziejnym jest przypadkiem. Widział raz po raz jak ludzie go opuszczają a on nie mógł nawet ruszyć palcem. To jednak, co w śnie wydawało się paraliżem, okazywało się nieposkromionym rzucaniem się poza nim. Wierzgał niczym młody źrebak. Na prawdę, tragiczne skutki ma ta jego przypadłość. Wtem! poczuł jakiś dziwny, delikatny dotyk na swoim ciele. Nie potrafił rozróżnić czyj on jest, ani też określić miejsca w które jest dotykany. Czuł się jak oblepia go coś przyjemnego. Coś co koiło jego zmysły odciągając go od uczucia straty wszystkiego. Dotyk ten sprawiał że przeżywanie tej osobistej tragedii raz za razem stawało się coraz łatwiejsze i lżejsze. Czym to było spowodowane? Nie mam zielonego pojęcia. Evanowi jednak to nie przeszkadzało. Za każdym razem gdy czuł że to uczucie słabnie wpadał znów w swój stan lękowy i rzucał się na wszystkie strony. Taki już był jego sen, niestety. Po którymś razie gdy Tori wypowiedziała jego imię szarpiąc go, bezwiednie chwycił ją za dłoń i przyciągnął do siebie. Pogrążony w głębokim śnie oplótł Wile ramionami z całych sił i mamrotał
-Nie zostawiaj mnie. Nie zostawiaj mnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wielki dąb - Page 38 QzgSDG8








Wielki dąb - Page 38 Empty


PisanieWielki dąb - Page 38 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 38 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wielki dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 38 z 39Strona 38 z 39 Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wielki dąb - Page 38 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-